Ostatnio wybrałem się znów do kanionów. Po ostatnich deszczach myślałem, że te wszystkie wodospady będą jeszcze bardziej okazałe. Ale po przybyciu na miejsce, okazało się, że jest tak w miarę standardowo:) Za dużego błota nawet nie było. Odbyłem tradycyjną rundkę na dole, a potem wędrowałem górą. Na dole jest duże niedoświetlenie i zdjęcia trzeba robić na wyższej czułości kliszy fotograficznej:) A wtedy traci się na jakości. Po kanionach w drodze powrotnej zaczepiłem chwilę o prerię, ponieważ jak ostatnio byłem, parking był w przebudowie i nie można było nijak wjechać. Na miejscu okazało się, że już wszystko jest jak należy, parking został lekko zmodyfikowany, więc zaparkowałem i rzuciłem się na moment do fotografowania:) Rezultaty z obu miejsc przedstawiam poniżej.
| « Watrowisko oczami Makówki |






Zapraszam na wycieczkę po kanionach i nie tylko. Makówce na pewno będzie się podobało:)
Dobry wieczór na nowym pięterku!
Domek przy parkingu wygląda ikonicznie, jak domek osadników z westernu (i jestem przekonany, że taki zamysł towarzyszył budowniczym).
Świetne ujęcie schodów w zieleni na przeciwnym brzegu. Tylko nie bardzo rozumiem, czemu mają służyć: po schodach na dół i potem po tych trzech okrągłych słupkach – i co dalej? Czy tam się wędkuje, czy cumuje łódkę?
Kaniony robią wrażenie. Jako dziecko geologów nie mogłem nie pomyśleć, ile tysięcy (a może milionów?) lat jest zapisanych w tych warstwach.
Brzegówki bardzo eleganckie, pierwsze widzę jaskółki w szarych fraczkach, a nie czarnych!
Zwalone drzewa przywiodły mi na myśl bobry; nie ma tam jakichś? To wymarzone warunki do budowy tamy – wąsko, sporo materiału, nic tylko piętrzyć.
Myszołów ostro wyszedł, w tym świetle jak miedzioryt.
Piranga cudowna, co za kolory! A ostatnie zdjęcie na zielonożółtym tle jak z National Geographic 🙂
Sieweczka w porównaniu z tymi europejskimi jakby miała nieco inny kształt. Bardziej szpiczasta głowa? I proporcje inne?
Potwór na ścieżce po tej sieweczce faktycznie robi wrażenie, jakby to była ta sama skala zdjęcia 😀
Błękitnik z kolorów taki trochę rudzik, a trochę podróżniczek! Zdjęcie parki świetne, raz mi się tylko udało złapać pleszki w podobnej konfiguracji.
Witaj Quacku!
To są naturalne zwały, tam nie ma bobrów.
No wiem. Ale miejsce takie, że jakby się osiedliły, to mam wrażenie, że czułyby się idealnie i miałyby doskonałe warunki do tamowania.
Witaj. Riverze!
Zejście po tych drewnianych schodach w głąb kanionu robi wrażenie! Zwłaszcza że wobec tej głębi i ogromu tych skał odnoszę wrażenie, jakby przyroda podrwiwała sobie z nędznej techniki marnych i słabych ludzi i gotowa je dla kaprysu ukryć w zieloności albo i w ogóle zrzucić 😉
Z występujących artystów pierwsze miejsce niewątpliwie należy się pirandze! Te barwy, ten wdzięk, wyrafinowane pozowanie!
Zdumiewające, swoją drogą, jak ujęcie „od kuperka” odmienia wizerunek ptaka: przy brzegówce poważnie się zastanawiałem, czy to nadal ta sama jaskółka… Podobny efekt dały „skrócone” zdjęcia pirangi i sieweczki 🙂
Spokojnej, zmykam!
Dobranoc, Quackie!