Wybraliśmy się do Prowansji we czwórkę – dwa małżeństwa – z przyjaciółmi, państwem Szlaczkami. Z Polski najpierw samolotem do Nicei, tam na lotnisku odebraliśmy z wypożyczalni zamówiony samochód i pojechaliśmy w prowansalski interior. Mieszkaliśmy dość daleko od szeroko pojętej cywilizacji, internet tam bywał, na szczęście mieliśmy dostęp do basenu. Najogólniej rzecz biorąc pakowaliśmy się rano w samochód i jechaliśmy zwiedzać, bo upał był niewąski, w pierwszym tygodniu nawet 40 stopni (akurat taki wyż przyszedł).
W sumie przywiozłem stamtąd około 2200 zdjęć, z czego na Wyspę wybrałem niecałe 300, siłą rzeczy podzielone na części, bo na raz to by było słabo strawne 🙂 Dzisiaj zaczniemy od miasteczka Baux de Provence i udamy się przez rozmaite miejsca, pomyślane często tak, żeby dać wytchnienie od upału, aż do rzeki Toulourenc, której korytem można spacerować, i do zalewu o zabawnej (dla Polaka) nazwie.
No i będą ptaszki, gdzie tylko udało mi się wypatrzyć 🙂
Miłego oglądania i czytania!
Oczywiście ciąg dalszy nastąpi!






Zapraszam od rana na nowe, prowansalskie pięterko. Mam nadzieję, że złapiecie trochę tego słońca i upału, chociaż wirtualnie 🙂
Dzień dobry.
Fajną mieliście wycieczkę. Szkoda tylko, że tak było gorąco, co widać nawet na zdjęciach, jak powietrze faluje i dalsze perspektywy są jakby za mgłą.
To miasteczko zbudowane z kamienia rzeczywiście zlewa się z okolicznymi skałami.
Ciekawa jest ta wystawa immersyjna w kamieniołomach, musi robić niezłe wrażenie.
Te ptaki, które złożyły te jajka koło koła młyńskiego, są pewnie mocno oswojone z towarzystwem ludzi.
Zawsze z podziwem patrzę jak te ptaki brzegowce uwijają się w poszukiwaniu pokarmu:)
Bardzo lubię takie kanały uliczno-wodne. Ten paw jest nieziemski, one zawsze ładnie się prezentują.
Grota jak napisałeś, daje trochę odpoczynku od upału. Te wszystkie żłobienia skalne wyglądają fantastycznie.
Fajnie uchwycona jest ta mewa na tym kominie.
Ta woda dookoła tych pieczar jest taka lazurowa:)
Podobają mnie się takie wąskie uliczki jak ta w Cassis. Przepiękna jest panorama z punktu widokowego.
Ta ważka to palce lizać:)
Przy tej nazwie na polu w pierwszej chwili też myślałem, że to napis zrobiony w programie, ale jak spojrzałem na literę O, to wiedziałem, że to autentyczny.
To pole słoneczników wymiata. Jest przepiękne.
Kanion Verdon robi ogromne wrażenie i znowu ta lazurowa woda, ech.
Ciekawe są te ceramiczne owoce i ogryzki. Bardzo oryginalne:)
Kanion jest niesamowity, a nad nim lata ten sęp.
Ta górska rzeka, potok, jak widać jest dobrym odpoczynkiem od upału. Po obu stronach dużo kryjącej zieleni.
Paź królowej jak zwykle, uroczy. Na koniec ta zielona cykada. Trochę inna niż te, które pojawiają się tutaj.
Dzięki!
Wystawy immersyjne są organizowane również w Polsce, ale w takim miejscu jak te kamieniołomy, to nie widziałem (byłem na takiej wystawie Klimta w hali targowej w Poznaniu).
Jajka w donicy koło koła młyńskiego są o tyle dziwne, że ptak, który je złożył, musiał to zrobić jakoś szybko i w nocy, bo w dzień się uwijają ludzie, to jest centralny punkt wioski, turyści cały czas podchodzą do koła i sobie robią zdjęćia.
Mewa czystym przypadkiem tak wyszła, ale tak, też mi się podoba.
Ceramiczne owoce i ogryzki by mi umknęły, przyjaciele mi zwrócili uwagę, a zdjęcie robiłem niemal w biegu 🙂
Cykada jest zielona, bo taka świeża, chyba z wiekiem (i dość szybko) brązowieją, w jednym z następnych zestawów będzie ładne zdjęcie, bo taka dorosła, brązowa usiadła na samochodzie.
A w ogóle to tak wyszło, że starałem się dzielić na równe części, ale ta pierwsza galeria wyszła najkrótsza 🙂 więc jeszcze sporo przed Wami.
🙂
Witam!
Miło będzie się zagrzać ciepłem Twoich zdjęć, ale to dopiero wieczorem.
Jasne, zaczekają 🙂
Mam pytanko do Tetryka. Czy teraz logowanie na wyspę możliwe jest tylko przez kokpit?
Ja się zalogowałam normalnie.
Najpierw paskudna wersja prozy życia, a teraz umykam na Walne Zebranie Koła PTTK.
Jak dobrze, że po powrocie będę się mogła ogrzać i nacieszyć oczy Prowansją. Coś tam teraz na szybko podejrzałam.
Witajcie!
Jak zwykle ostatnio spóźniony witam się dopiero tutaj. Zdjęcia obejrzę dopiero jak dotrę do domu…
Ale ciepło na pewno się przyda.
O tak! Aż szkoda, że nie można tamtego ciepełka teleportować do teraz
Bardzo ładny i wielostronny koncentrat wrażeń. Kanion zdecydowanie robi wrażenie!
Trochę smuci fakt, że ktoś może wykupić całe warowne miasteczko sprzed lat i zamknąć je dla innych… To w końcu dziedzictwo tej ziemi — powinno być dostępne dla wszystkich. Nie mówię, że stale, bez przerwy i za darmo, ale jednak…
Miałem dokładnie tę samą myśl, ale! Jak osadzić ją w odpowiednim kontekście, który jest taki, że tam wszędzie naokoło jest tyle zabytków, innych miasteczek, zamków etc., to jakby uwierało trochę mniej 🙂
Dobranocka.
Dzisiaj będzie trochę ciężej i ostrzej i bluesowo.
Snów filmowych!
Wreszcie weszłam na Wyspę. Na Walnym Zebraniu Koła PTTK wybraliśmy stary /nowy Zarząd, a potem znów dopadła mnie proza życia.
Oglądam, oglądam i nie umiem wybrać co najbardziej mnie zachwyciło?
Może wybiorę przy drugim oglądaniu?
Dawaj po raz drugi! 😀
Dobry wieczór.
Dzisiaj tutaj święto.Indycze. Na tę okazję darowałem życie, piekę kaczkę:)
Ooo, brawo (za indyka) 🙂
Czy kaczkę z jabłkami? Pyszna jest też z pomarańczami
Kaczka z jabłkami, śliwkami suszonymi i ostatnio dodaję trochę suszonych żurawin. 🙂
Orany! 😀 Brzmi wspaniale, te żurawiny muszą bardzo fajnie przełamywać jabłka i śliwki, kwaskowatością, tak to sobie przynajmniej wyobrażam.
Riverze, czemu ty tak daleko mieszkasz… 😉
Też czasami żałuję, że daleko…
Bo to nie było akurat święto Kaczki… 😉
Dobrej nocy, Wyspo!

Dobranoc, Tetryku!
Spokojnej!
Po Dobranocce i po lampce, ale dopiero teraz obejrzałam drugi raz i już wiem co mi się najbardziej spodobało.
-wystawy immersyjne
-aleja platanów
-paw
-stalaktyty od dołu
-jeziorka pod naciekami
-pieczary, do których można wpłynąć
-ważka
-pola lawendowe i słonecznikowe
-ośnieżony szczyt w deszczu
-piesek na Supie
i wiele innych
Ha, piesek, prawda 😀
I to nie jest ostatni piesek na tych wakacjach, proszę Państwa!
Tak sobie też pomyślałem, że calanques i pieczary trochę przypominają zatopione kamieniołomy, może nie żwirowiska jak na Bagrach, ale np. kielecką Kadzielnię (z tym że tam się nie da – i nigdy nie dało – pływać, przynajmniej nie oficjalnie).
Te pieczary bardzo mnie zaintrygowały i chętnie bym tam wpłynęła.
No to proszę, tutaj państwo na kajaku, ale jak dobrze pływasz, to pewnie i bez byś dała radę.
Myślę, że dałabym.
Dziękuję za zdjęcie
Dobranoc!
Dobranoc, Makówko!
Spokojnej wszystkim, też umykam.
Dobranoc, Quackie!
Witajcie!
Pierwszy sukces dzisiaj: udało się wstać w porę, a nawet dotrzeć do pracy
Brawo!
Witajcie, dzień nie taki ładny jak wczoraj, ale nie beznadziejny.
Kawa i inne takie – koniecznie.
Pani Gieniu, poprosimy!
Pochmurnie witam!
Ech, nic nie mów, rano było jeszcze jako tako, teraz się zupełnie zaciągnęło.
A tu odwrotnie. Zrobił się błękit nieba bez jednej chmurki i piękny czerwony zachód słońca.
I pieski też były. Ale nie na SUP-ie, lecz na śniegu.
To pewnie te chmury od was przyszły do nas 😉
Widziałem na Fejsie!
Błękit nieba, pieski, bałwanka -widziałeś, czyli możesz potwierdzić, że prawdę napisałam?
Ten pies sam wyglądał jak ulepiony ze śniegu! 😀
Były dwa takie bielutkie, bardzo sympatyczny pan był z nimi i chwilę rozmawialiśmy i przypomnieliśmy sobie, że ok. rok temu już się spotkaliśmy. One są kąpane 2-3 razy w roku, bo jakoś „samo się oczyszczają” i zawsze są takie bielutkie.
Na zdjęciu był też taki podobny, ale szary-widziałeś? To już kto inny jest właścicielem.
Sprzed roku nie pamiętam niestety.
Że rok temu to właściciel psa sobie przypomniał. A zdjęcie innego szarego też tak puchatego jest w tym samym wpisie na fb z dziś tylko już nie w „czołówce”
A faktycznie, jest. Wygląda jak w anoraczku 🙂
Po pracy chwilę się poplątałem po sklepach, ale już w domu 🙂
A ja po sklepach się plątałem na przerwie, tej okołopołudniowej. I od tamtej pory w domu.
No to po pracy i na przerwę!
Panowie Q i T jakież to ciekawe zakupy wynikły z tego plątania po sklepach?
Ja plątałam się po śniegu, nic nie kupowałam, ale widziałam bałwana.
Nic specjalnego, w aptece wydałem tzw. miliony monet na leki, w piekarni dostałem dokładnie taki chleb, jak chciałem, w markecie kupiłem, co chciałem.
Podarła mi się folijka na telefonie i dziś udało mi się ją wymienić.
A bałwana też widziałem — w szybie autobusu, gdy wsiadłem w niewłaściwą linię i pojechałem w niewłaściwym kierunku… 😉
Uu, a ja już od paru miesięcy chodzę z taką popękaną i w końcu muszę wymienić.
Moja się zadarła i odrywała coraz bardziej…
A teraz już naprawdę na przerwę
Dobranocka.
Trochę a propos wpisu, z francuska.
Snów prowansalskich!
Trzeba robić obiad na jutro i pakować plecak na jutrzejsze lanie wosku na Zakrzówku.
A my w niedzielę będziemy świętować urodziny Juniora.
Miłego świętowania!
A Juniorowi -sto lat!
Dzięki!
Dobry wieczór.
U mnie nie ma śniegu, ale mocno oziębiło się.
Dobry wieczór. Tu coś ciągnie po nogach, idę sprawdzić.
Myślisz, że to z Ameryki? 😉
Tak, przewiało przez Atlantyk w tempie ekspresowym. To zjawisko nazywa się jet-streams.
Dobranoc, spokojnej wszystkim!
Dobrej nocy i dzisiaj! Miłego weekendu!

Dobranoc!
Witajcie!
Już po zakupach i siadam do śniadanka
Witajcie!
Ja już w autobusie.
Szerokości! 🙂
Witajcie, a ja pospałem dłużej (chociaż nie do oporu) i zaraz tuptam na zakupy.
I po zakupach. I jeszcze paru drobiazgach poza tym, jak to od rana.
Wybywam do wieczora…
Baw się dobrze!
A my pomagamy w stopniowej przeprowadzce piętro niżej Juniorowi.
Przy okazji porządkując i przeglądając swoje rzeczy, bo przez ćwierć wieku wspólnego mieszkania trochę się to wymieszało.
Dzień dobry.
Dzisiaj zmiana i biała rzeczywistość za oknem.
Dobry wieczór. Oho, i Was dopadło
Witaj Quackie!
Ma padać do poniedziałku, także będzie dość biało. Już jest jakieś 20 cm śniegu. 🙂
To ma ten plus, że na białym tle lepiej widać ptaszki. No, większość 😉
Dobranocka.
Nieco się rozrzewniłem dzisiaj wieczorem, więc niechże na dobranoc zagra nam Mistrz Jan Sebastian w wersji na smyczki, w mistrzowskim wykonaniu 🙂
Snów mistrzowskich również!
Wróciłam z małego spacerku z elementami zabawy andrzejkowej -szaszłyki i kiełbaski z ogniska, lanie wosku w plenerze, tańce wokół stołu.
Tutaj nic specjalnego, ot, wieczorek przy serialu.
Ognisko fajne, dla mnie jedyny minus, że musi być na świeżym powietrzu 😉
Dla mnie to plus. Nie lubię siedzenia przy stole. Wolę imprezy plenerowe.
Tylko że o tej porze roku plener oznacza różne mniej przyjemne okoliczności, jak mróz, śnieg, deszcz lub kombinacje powyższych.
Trudno. To też ma swój urok. Ognisko w zimie jest dużo fajniejsze niż takie w lecie.
No i odpuściłaś Kneziowisko… 😉
Ze wstydem przyznam, że wróciłam do domu, położyłam się i zasnęłam.
A potem…zapomniałam. Niestety!
Ze mną teraz jest tak, że jak sobie nie napiszę na kartce, którą położę obok laptopa to przepadło.
Na moje wytłumaczenie trochę może być fakt, że o 19.30 przyszło moje dziecko strudzone wycieczką na obiad.
Kochani, spokojnej nocy, w cieple i ciszy. Dobranoc.
Dobrej nocy i miłej niedzieli!

Dobranoc!
Witajcie!
Jadę przez zamglony Kraków pod Smoka.
Witajcie, właśnie wstałem. Tak jak wczoraj, nie do oporu, ale i tak nieźle 🙂
Poprosimy o coś na ząb i do wypicia!
Witajcie!
Czy to już świt? Bo jakoś szaro wszędzie… 😉
Jak to było? Listopad to taki miesiąc, kiedy budzisz się, patrzysz za okno i nie wiesz, czy to 11.00, 15.00 czy 18.00.
w moim cudownym Dublinie takich listopadów mamy więcej. Na szczęście światło monitora skutecznie rozjaśnia wiosenne, jesienne i zimowe mroki.
Mamy jeszcze takie lampy, co to ponoć naśladują światło słońca, żeby człowiek nie skapiał do szczętu.
Proszę Państwa, zachęcony przez Tetryka, umieszczę tu dziś wieczorem jeden wiersz pani Szymborskiej i będzie to już ostatni ukłon w Jej stronę w tym roku. A zatem po zapaleniu lampki pojawi się ten wiersz (tytuł nawet dla mnie jest niespodzianką) – od jutra zapraszam na nowe pięterko.
Pozdrawiam bywalców.
Cześć, świetnie Cię widzieć! 🙂 czekamy na wiersz!
Od jutra?
Chyba pięterko patronackie nie musi czekać na 1 grudnia, może być już 30 listopada.
Zrobiłam się ciekawa skoro już sam tytuł jest niespodzianką.
Z satysfakcją ogłaszam, że usunąłem wskazane problemy i nasza Wyspa działa obecnie na najnowszych wersjach oprogramowania. Gdybyście zauważyli kolejne problemy, bardzo proszę o informację.

Dziękujemy!
Wróciłam do domu. Wraz ze zwolennikami Żurka przeszłam od Smoka do Barbakanu. Potem jeszcze chwilę pogadaliśmy przy kawie/herbacie i ciasteczkach.
Dziś na obiad miałam żurek. Akurat tak się złożyło.
No cóż. Pomidorowa byłaby nie na miejscu!
A rosół z kaczki? Albo…kaczka w buraczkach?
Dobranocka.
A niech będzie pod te dzisiejsze Makówczyne spacery 🙂
Snów gastronomicznych!
Jak filmik będzie gotowy pokażę Wam na Wyspie. Symboliczne jedzenie żurku pod Barbakanem też będzie.
Też mówię Wam uroczyste, andrzejkowe dobranoc, a rano zapraszam na nowe pięterko. Gdyby pani Szymborska żyła, też jadłaby żurek!
Spokojnej!
Też nie mam wątpliwości, że pani Szymborska jadłaby żurek. A może ułożyła parę limeryków na ten temat?
Była raz jedna pani nas Wisłą
której Żurek pasował na wszystko:
na stół w obiad podany,
w trasie pod Barbakany,
na wysokie wszak też stanowisko…
Bravo!
Przyłączam się do braw!
Mamy już nowe pięterko, więc dobrej nocy, Wyspo!
