Kuracja w sanatorium trwała 3 tygodnie (12.10.23-2.11.23).
Od poniedziałku do soboty były zabiegi zlecone przez lekarza.
Niedziele były wolne, więc (po uprzednim zgłoszeniu) mogłam je wykorzystać dowolnie np. na wycieczkę.
22.10.23 zapisałam się w BP na wycieczkę do Poczdamu. Autokar zbierał kuracjuszy z różnych sanatoriów.
Na Wyspie padło kiedyś pytanie, czy ja lubię takie szybkie jednodniowe zwiedzanie w dużej grupie osób, których nie znam.
Otóż -nie! Wolę spokojne indywidualne zwiedzanie. Ale „jak się nie ma, co się lubi…”.
Zapraszam więc na szybki, pobieżny maraton po Poczdamie. Zdjęcia robione w pośpiechu, bo jak grupa (w której są osoby, które się nie znają) ruszy można się łatwo zgubić, więc trzeba się pilnować.
Zaczynamy, proszę biegnąć za mną tak jak i ja musiałam biegać za przewodniczką. Zdjęcia zamieszczam w takiej kolejności, jak je robiłam, co można sprawdzić zerkając na godzinę w prawym rogu.
Wiki: Nowa_Oranżeria (Sanssouci)









Wiki: Kościół Pokoju w Poczdamie



Jeszcze rzut oka na ogrody tarasowe, „wannę” i Dom Chiński.



Teraz historyczne miejsce –Pałac Cecilienhof.
Tu od 17 lipca do 2 sierpnia 1945 obradowali uczestnicy konferencji poczdamskiej.



Na koniec jedziemy do centralnej dzielnicy Poczdamu. Przebiegamy przez Luisenplatz, rzucamy okiem na kościół św. Piotra i Pawła oraz św. Mikołaja.





Wiki: Kościół św. Piotra i Pawła w Poczdamie
Wiki: Kościół św. Mikołaja w Poczdamie
Wpis zakończę zdjęciem skrzynki na listy.





Zapraszam na „poczdamski maraton”. Mam nadzieję, że dzięki Waszym komentarzom coś mi się rozjaśni, usystematyzuje i pozwoli lepiej zapamiętać z wycieczki po Poczdamie.
Wszak robię to nie tylko dla Was, ale i dla siebie.
Obrazek wyróżniający wpisu-herb Poczdamu.
Jestem i zaraz będę dreptał po Poczdamie, trochę wolniej niż Wy 😉
Wolniej i nie w tłumie. I jeszcze bez strachu, że się zgubisz!
Miłego dreptania Quacku!
Przepiękne to Sanssouci, niepozbawione niemieckiej monumentalności, ale jednak przypominające bardziej założenia z północy Włoch, czy nawet trochę Francji. Natomiast coś, nie wiem co, proporcje, czy coś, sprawiają MOMENTAMI wrażenie przyciężkości (np. na tym zdjęciu na przestrzał przez dwie bramy, bodaj szóstym od góry). Pałac robi wrażenie faktycznie beztroskiego, raz że nie przygniata wieloma kondygnacjami, dwa że kolory żółto-zielone wyglądają dość pogodnie 🙂
Natomiast Kościół Pokoju kojarzy mi się wyłącznie z Hiszpanią, a konkretnie z fragmentami Alhambry w Grenadzie – wewnętrzny dziedzińczyk, łagodne, okrągłe łuki, a nawet całość bryły (to już ze zdjęcia w Wikipedii), co o tyle dziwne, że w Poczdamie to kościół ewangelicki, a w Grenadzie mieszanka arabsko-hiszpańska i zarazem islamsko-katolicka. Więcej światła na tę sprawę rzuca znów Wikipedia: „Projekt kompleksu sakralnego w stylu arkadowym naśladującego północnowłoską architekturę klasztorną sporządził na podstawie wskazówek Fryderyka Wilhelma IV nadworny architekt Ludwig Persius. Budynek wzorowany był na wyidealizowanym wczesnochrześcijańskim przedstawieniu miedziorytowym bazyliki św. Klemensa w Rzymie.”
Pałac Cecilienhof wygląda zupełnie… niewinnie. Ot, myśliwski pałacyk (wrażenie się pogłębia na widok sarenki z brązu na trawniku). Jak się pomyśli, jaka tam polityka odchodziła…
Miasto jest już echt niemieckie 🙂 jeszcze ten kościół św. Mikołaja z kopułą trochę bizantyjską, może troszkę włoską, ale cała reszta mnie się kojarzy jednoznacznie z niemiecka.
Szkoda, że tak w biegu, ale wycieczka w miejsce zupełnie nieoczywiste, zaskakujące i warte odwiedzenia. Muszę kiedyś naciągnąć znajomych, może się wybierzemy większą grupą.
Dziękuję Quacku za Twoje spojrzenia osoby co wiele zwiedziła i zna się na rzeczy.
Zgadzam się z Tobą, że Sanssouci przepiękne. Na Pałac Cecilienhof patrzyłam z lekkim niedowierzaniem -w TAKIM miejscu takie ważne decyzje zapadały?
Z jednej strony szkoda, że w biegu, ale z drugiej nie mam szans, abym pojechała do Poczdamu, więc jakiś tam obraz jednak został co lepsze niż nic.
Jeśli w jakiś sposób zachęciłam Cię do zwiedzenia kiedyś Poczdamu to bardzo się cieszę, bo wtedy moja pisanina nabiera sensu.
No, już tam nie przesadzajmy z tym znaniem się na rzeczy. Ale owszem, w paru miejscach byłem.
No, myślę że ten wbieg to niska cena za zapoznanie się z tymi miejscami.
170 zł za dojazd spod sanatorium na miejsce, przemieszczanie autokarem po mieście, ubezpieczenie i przewodnik.
No i jednak z Kołobrzegu raczej bliżej jak z Krakowa?
Łe, 170 zł to tanio jak barszcz!
Bo to są inne zasady. Chyba jakieś umowy między BP a dyrekcją sanatoriów. Pani z BP przychodzi do sanatorium i zbiera kasę, BP zgłasza w sanatorium nieobecność kuracjusza i tak mają cały autokar zapełniony.
Dlatego, zamiast się nudzić w Kołobrzegu, grzechem byłoby nie skorzystać, prawda?
Oczywiście. Też bym pojechał 🙂
A teraz już zmykam, dobranoc!
Dodam, że Luisenplatz dziwnie przypomina mi Brandenburger Tor w Berlinie 😉 O stylach się nie wypowiem, bo za mało wiem na ten temat.
Dobrze, że PostBriefkasten jest podpisany, bo nigdy bym się nie domyślił!
W Berlinie byłam w następną niedzielę, więc też mogę (jak zechcecie?) zrobić z tego pięterko. Jednak to też był taki jednodniowy maraton z szybkim zwiedzaniem.
Faktycznie gdyby ta skrzynka nie była podpisana to trudno byłoby się domyślić.
Hm, jestem na tak z tym berlińskim pięterkiem!
To prawda, styl tych bram i placów rozpoznawalny 🙂 tylko koni brak na górze.
Tu inne zdjęcie, trochę lepiej widać szczegóły na górze.
Mogłabym wkleić teraz zdjęcie z Berlina, ale skoro mam zrobić z tego wpis…
Widać widać, symbole władzy, herby, halabardy i takie tam 🙂
Może kiedyś i ja tam trafię, wszystko możliwe. A na razie, póki co będzie Bonnn i Ren. Do Renu podobno będę miał 15 minut pieszo, to liczę, że będzie trochę „parostatków” do sfocenia. 😀
Witaj Kneziu!
Miło, że zajrzałeś. Myślę, że sfocisz nie tylko „parostatki”, ale i co nieco w Bonn, bo chyba jest tam co zwiedzać.
Nie jadę tam zwiedzać tylko do roboty.Dobrze jak będzie godzinka wolnego
A później to już noc. 🙂 Nie wiem co będę mógł. 🙂
Wiem, wiem, że do roboty, ale jednak coś zawsze może się uda?
Ja San Francisco zwiedzałam opiekując się parotygodniowym dzieciakiem.
Z wózkiem, pieluchami i butelkami z mlekiem. Choć z takim małym dzieckiem chyba łatwiej ,jak ze starszym.
Zobaczymy, podobno podopieczny lubi spacery, ale głównie po galeriach handlowych. 😀
To już tylko trzeba go odpowiednio zabajerować, aby Cię zaprowadził w inne ciekawe miejsca i przy okazji ćwiczył pamięć co o tych miejscach wie.
Gute Nacht!
Śpijcie zdrowo i spokojnie!
Witajcie!
I niestety już dawno po spaniu! 🙁
Dzień dobry.
Pospane nieco dłużej, ale już wstane. A teraz będzie pite. Kawa, oczywiście.
Pani Gieniu, poprosimy.
Pochmurnie witam!
Niebo szare, bure, nie takie jak wtedy w Poczdamie.
Dzień dobry
Pacholeńciem będąc, pojechałem z rodzicami do Poczdamu

Zwiedzaliśmy pałac Sans souci oraz Cecilienhof ale niewiele już z tego pamiętarm… wiem, że były ładne…
Ech młodość…
Witaj Krzysztofie!
Miło, że zajrzałeś. Sanssouci robi wrażenie jako całość, na mnie chyba jednak nie tylko sam pałac co tarasowe ogrody.
Ty masz problem z przypomnieniem czegoś, co było ileś lat temu, a ja z tym co było wczoraj.
Żeby całkiem nie zapomnieć ,co widziałam w Poczdamie zrobiłam ten wpis, aby sobie trochę utrwalić.
Witaj, Krzysztofie!
Zechciałbyś może dołożyć swoje trzy grosze do wyboru patrona roku? Ankieta w bocznej szpalcie już czeka! 🙂
Witaj 🙂

Nie omieszkam wziąć udziału ww wyborach jednak poprzeczka ustawiona jest wyyysoko
Wszyscy kandydaci mogli by być patronami
Zagłosowałem
Dzięki! 🙂
Ciszaaaa…
Ja też umykam na zebranie naszego Stowarzyszenia.
Uff, po pracy na dzisiaj, odesłane i od jutra nowa rzecz.
A na razie przerwa.
Dotarłem do domu! 🙂
Sukces!
Ja też dotarłam. Potem odbyłam trzy przykre rozmowy, jedną neutralną i zdążyłam na spotkanie na Zoomie.
Aż trzy przykre? Co za nierównowaga! To może chociaż tutaj będzie miło!
Dobranocka.
Dzisiaj tak archiwalnie nieco.
Snów o tym, czego potrzeba światu.
Dzisiaj zostaję na Wyspie i w okolicy.
Dobry wieczór, Wyspo:)
U mnie podobnie jak wczoraj – Psiuła wyprowadzona i wracam w piernaty.
Dobrej nocki, Wyspo:)
Dobrej nocy i dobranoc Leno!
Zdrowiej!
Spokojnej i coraz zdrowszej!
Wygodnych piernatów! 🙂
Dobrych snów, Wyspo! Jutro znów do pracy…
Spokojnej! Też się powoli zbieram.
Tetryk powiedział dobranoc, ale lampki nie zapalił.
Bał się zaprószyć ogień w zabytkowych pałacach?
Witajcie!
Faktycznie, lampka się nie pojawiła! Mea culpa – kod wstawiłem, ale widać ie zauważyłem,że byłem już wylogowany – a wordpress niezalogowanym wycina większość kodów HTML 🙁
Dzień dobry! Chyba jakaś zima idzie czy coś, sen zimowy mnie ogarnia, co dzień, to później jestem w stanie wstać.
Pani Gieniu, pani już wie, co.
Dzień dobry
Chętnie się poczęstuję
Dzień dobry Krzysztofie! Miło, że zajrzałeś.
To ja teraz dołączę. Z herbatą.
Ktoś się przyłączy?
Nie ma to jak herbatka we dwoje! 😉
W trójkę we dwoje?
Dudawanie? 😉
Oj…
Zimowo witam!
Pod moim balkonem lekko przyprószone śniegiem.
Gdy szedłem rano do pracy, na częściowo jeszcze pokrytych żółtymi liśćmi niskich klonach leżała koronkowa warstwa wilgotnego śniegu, który okrywał liście delikatnym, jakby koronkowym wzorem. Niestety było zbyt ciemno, aby fotografować…
Ciekawy felieton n/t kuchni literackiej na Studiu Opinii: czytaj…
Felieton przeczytałam z zainteresowaniem, ale nie podejmę dyskusji, którą zostawiam znawcom tematu -Quacki, Lena.
Również nie wymyślę takich porównań jak „koronkowy wzór”, ale mogę pokazać parę pstryczków z dziś.
U nas było podobnie!
No nie jestem pewien, czy jestem znawcą. To robi wrażenie felietonu z kluczem, załatwiającego jakieś prywatne sprawy autora – chyba że jest tu jakieś drugie dno, którego nie odczytuję.
A że dyskurs się, hm, nie wiem, czy użyję właściwego określenia, pauperyzuje? No tak, trochę wymuszają to same media, przez które ów dyskurs przepływa, skraca się okres uwagi poświęcanej tekstowi, który często musi się ograniczyć do określonej liczby znaków (jak na Twitterze/X, kiedyś do 160, teraz dłużej).
I że niektórzy muszą/ czują się zmuszani pisać wbrew sobie, to też prawda. Mnie to na szczęście nie dotyczy.
Dobry wieczór, nie odmeldowałem się po pracy, ponieważ skończyłem późno i od razu wskoczyły inne takie sprawy.
Ale wszystko zostało pomyślnie załatwione!
A tymczasem dobranocka.
Dawno nie było nic celtyckiego, prawda?
No to będzie. Z filmu „Braveheart”.
Snów w szkocką kratkę! 🙂
No i dzisiaj, nolens volens, idę pokręcić.
To już tak późno?
No to najwyższy czas na kolację.
Jestem z powrotem, dość niespodziewana o tej porze kolejka do prysznica mnie opóźniła.
Dawniej były kolejki za mięsem, a teraz, aby zagłosować, albo zrobić prysznic.
Ee, jak robiliśmy remont lata temu, to Szyper, znany niektórym kuzyn małżonki, radził, żeby zrobić dwie łazienki, a przynajmniej jeden kibelek osobno, a drugi razem z łazienką, ale nie posłuchaliśmy
Trza było słuchać!
No ba. Ale to naście jak nie dzieścia lat temu
Dobry wieczór, Wyspo:)
Męczy mnie już to chorowanie…
Śpijcie dobrze, Wyspiarze:)
Dobry wieczór i dobranoc, spokojnej i zdrowia!
Kuruj się intensywnie Leno!
Tylko proszę nie przekazuj swoich wirusów wirtualnie poprzez Wyspę!
Bo mnie dziś zimno, zrobił się jakiś katar i w ogóle jakoś dziwnie.
Między śniadaniem i obiadem byłam na bardzo krótkim spacerze, potem zakupy i siedzę grzecznie w domu.
No nie, Wyspa jest pod tym względem bezpieczna!
Tak się złożyło, że nie zdążyłam się zaszczepić na grypę, a robię to od lat. Miałam to zrobić zaraz po powrocie z sanatorium, ale wróciłam z covidem i internistka kazała mi odczekać.
Nam się (na razie) udało unikać covida. Zobaczymy, jak się sytuacja rozwinie.
Odpocznij przez sen i zwalcz to małe paskudztwo!
Spokojnej i dobrej nocy na pohybel wszelkim wirusom i bakteriom! Niech im zaszkodzi nasza magiczna lampka!

Spokojnej! (Przypomniała mi się taka lampa świecąca na (nad)fioletowo, do sterylizacji pomieszczeń! 😉 )
Może szkoda, że nie ma czegoś takiego w aptekach, Przychodniach itd?
Och, to jest chyba szkodliwe dla ludzi na dłuższą metę, to się włącza (np. w szpitalach), jak dane pomieszczenie jest puste!
No ale jakby tak włączać w Przychodni lub w aptece po zamknięciu?
Z ustawionym wyłącznikiem czasowym na tyle, co trzeba, ale tak, aby nie narażać ludzi na przebywanie w dezynfekowanym pomieszczeniu.
Nie znam się, jakiś powód, że tego zaniechano (tak powszechnie jak kiedyś) chyba był?
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/ardant.pl/blog/lampy-bakteriobojcze-jak-dzialaja-i-czy-sa-szkodliwe/
Też będę umykać, dobranoc!
Spokojnej, nie daj się choróbskom!
Za dużo stresu to i siada odporność!
Miałam zregenerować siły fizyczne i psychiczne w sanatorium, a wyszło….
No dobra, wyżaliłam się…
DOBRANOC!
Dobranoc już była, zatem: Dzień dobry!
Czyli: Witajcie! 🙂
Dzień dobry, pogoda za oknem dość paskudna: chmury i nieprzyjemne (na oko) wietrzysko, tudzież opady.
Przyda się kawa, nieprawdaż, pani Gieniu?
Witam!
Póki co czuję się jako tako.
Leno a Ty?
Wciąż zagrypione dzień dobry, Wyspo:)
Za oknem też jakoś tak smarkato;)
Witaj, Makówko:)
Byłam w Poczdamie ale nie mam siły o tym pisać.
Czytać też nie, ale obrazki pooglądałam – ładniutko było:)
Rozumiem. Zdrowia życzę. Pięterko nie ucieknie. Jak poczujesz się lepiej zapraszam do podzielenia się swoimi wrażeniami.
Dzień dobry, po pracy i mocno irytującym dniu (zwłaszcza przy wkręcaniu kilku śrubek w spodnią część pewnej szafki, bez możliwości jej ruszenia). Przerwa na uspokojenie nerwów.
Dobranocka.
Rzadko tu goszczący z powodów oczywistych Lech Janerka z najnowszej płyty, w zadziwiająco melodyjnym utworze.
Snów niespodziewanie pięknych!
A ja zaraz na kręcenie…
Niestety nie znalazłem tekstu tej piosenki — chyba jeszcze za młoda…
Zdecydowanie, premiera płyty była 5 dni temu.
Dobry wieczór, Wyspo:)
Przyszłam się zameldować i pożegnać, bo po lekach dosłownie zwala mnie z nóg.
Miłej nocki, Wyspiarze:)
Dobranoc, Leno! Skutecznej kuracji!
Spokojnej! Jak zwala, to znaczy, że leki silne, jak silne, to znaczy, że pomogą wyzdrowieć, howgh!
I Tobie miłej i uzdrawiającej Leno!
Dobrej nocy, Wyspo!

Spokojnej! Ja jeszcze nie idę spać, jakbyco 🙂
Ja też! Ale cosik tematów brak…
I nastroju…
No, temat zawsze się znajdzie, chociażby jak ten: od niedzieli trwał transport byłego okrętu podwodnego ORP Sokół na miejsce przy Muzeum Marynarki Wojennej, najpierw wodą, a dzisiaj lądem, na samojezdnych podwoziach, tu zdjęcia i filmy https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.trojmiasto.pl/raport/Transport-okretu-rt333374.html
Quacku! Byłeś kiedyś w środku okrętu podwodnego?
Kiedyś pisałam o H.L. Hunley (okręcie podwodnym użyty przez siły Skonfederowanych Stanów Ameryki podczas wojny secesyjnej). Nie udało mi się pójść do Muzeum, było za mało czasu, widziałam tylko replikę.
http://madagaskar08.pl/2019/05/18/ananas-i-horace-lawson-hunley-czyli-charleston-czesc-1/
W środku takiego w czynnej służbie to nie, to znaczy można było zwiedzać podczas manewrów Baltops, ale do podwodniaków kolejka była najdłuższa!
Zwiedzałem natomiast okręt podwodny U9 w muzeum techniki w Speyr – tutaj strona, pokazująca jak wygląda, z wierzchu i w środku https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/speyer.technik-museum.de/en/submarine-u9
Myślę, że ten Sokół w Gdyni będzie podobnie zrobiony, tzn. przygotowany do zwiedzania.
To pewnie skorzystasz z możliwości zwiedzenia?
Pożegnam się już, ten wiatr powoduje, że padam.
DOBRANOC!
Spokojnej! (Oczywiście, że skorzystam, jak tylko go otworzą, mam nadzieję, że latem 2024)
Witajcie!
Wieczorny wiatr zdmuchnął nawet Makówkę! Rzeczywiście, wiało tak że nadsłuchiwałem, kiedy zaczną mi latać sprzęty po balkonie…
Dzień dobry, kontynuacja pogody z wczoraj. No to kawę też poprosimy taką jak wczoraj, pani Gieniu.
Witam słonecznie Wyspiarzy!
Dzień dobry po pracy. Nic się poza tym nie działo.
Jutro się trochę zadzieje, od 11 mam ważne zebranie online, wcześniej jeszcze jakieś zakupy i takie tam.
A teraz na przerwę.
Zapluchane dzień dobry, Wyspo:)
Zaraz na spacerek, miejski, bo i ja ciągle zapluchana:)
Oj, opatul się tam! Spacerek w plusze kiepsko się rymuje z przeziębieniem.
Tak, zakapturzyłam się, zaszalikowałam, urękawiczyłam – jak na Syberię:)
Dobry wieczór, Quacku:)
Ale, sądząc po porze komunikatu, jest już nieco lepiej? Opatulcie się dobrze — tu padał śnieg z deszczem…
A słońce było tylko trochę rano. A potem już …bleeee.
Zdrowiej Leno i uważaj na siebie.
Tu też rano było bardzo słonecznie. Potem plucha się zrobiła okropna.
Uważałam – dzięki. Głownie na to, żeby nie wywinąć orła.
Dobry wieczór, Makówko:)
We dnie już mnie tak gorączka nie telepie, ale pojawia się wieczorem, co jest uciążliwe bardzo:)
U nas też deszcz we dnie, na spacerze zaczęło mrozić, więc zrobiło się ślisko, a teraz chyba trochę posypało, bo znowu biel jest za oknem.
Jako rzekło się Quackowi – okutałam się od stóp do głów:)
Dobry wieczór, Tetryku:)
Tutaj właśnie od około 19-20 niebo sypało śniegiem jak oszalałe, teraz ma przerwę.
A wiem, bo dostałam filmik od Smarkactwa:)
Witaj, Leno!
Zima idzie, nie ma rady na to! 😉
Dobranocka.
Dzisiaj trochę żwawiej, ale mimo to nadal spokojnie. Ana de Armas, znana na przykład z filmu o Jamesie Bondzie („Nie czas umierać”), ale także z „Blade Runnera 2049” i „Na noże”…
A tutaj śpiewa na dobranoc.
Snów w pięknych czerwonych sukniach, na sobie albo na innych, jak komu pasuje.
A ja jeszcze znikam na godzinkę (ale nie do kręcenia)
Piękna czerwona suknia wygląda dobrze na pięknej, zgrabnej kobiecie…
Pomarzyć można czemu nie ?
Ostatnio było takie tango z suknią fioletową i niebieską, teraz czerwona. Cieszę się, że piękna.
Jest parę scen tańca, które uwielbiam. Jedną z nich jest scena tańca z filmu „Zapach kobiety”.
To jest wspaniały film, widziałem go chyba na studiach i wywarł na mnie wtedy piorunujące wrażenie.
Na mnie też. Pewne sceny mam w oczach i pamięci zawsze.
Brakuje mi TAKICH filmów, TAK granych i z TAKIM przesłaniem.
Niestety, prawda. Teraz Hollywood idzie w formaty (superbohaterski Marvel, fantastyczne Gwiezdne Wojny etc.) albo gryzie własny ogon (musicalowy La La Land, ssący motywy mafijne i spiskowe Irlandczyk). Niewiele jest filmów tak potężnie oddziałujących na klienta jak te z kiedyś.
Hollywood kształtuje masowego widza, a potem… dostosowuje ofertę do jego poziomu 🙁
A mi już drugi raz nasuwa się na myśl taniec Salmy Hayek i Ashley Judd z Fridy🙂
A że piątkowy wieczór, to, myślę, można:
🙂
O tej porze z pewnością można!!!
Nie oglądałem tego filmu i zaczynam żałować 🙂 przepiękna scena, od kłótni i strzału w gramofon aż do pocałunku! Jaka namiętność!
Polecam bardzo. Świetna rola Salmy Hayek. I nie tylko jej. Poza tym piękna muzyka, rewelacyjne ujęcia.
Tak wygląda. Jeżeli w kilkuminutowej scenie reżyser (wraz z aktor(k)ami) potrafi tak budować – i rozładowywać! – napięcie (co za perełeczka z tym papierosem!), to co się dzieje w skali całego filmu?
Umieściłam tam jedną z moich ulubionych scen, tę z ruchomym portretem w ramie drzwi.
*ten komentarz miał być, oczywiście, pod linkiem, ale już nie będę przenosić:)
Tu Ci linkuję, co pisałam kiedyś o Fridzie:
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/kartkazbrulionu.wordpress.com/2017/07/28/z-piatku-na-niedziele-czarna-golebica/#comments
Zerknij, jeśli najdzie Cię ochota:)
Coś kręcisz z tym znikaniem! 😉
Nie no, minęła godzinka i jestem. A w piątki czasem rzeczywistość próbuje przeważyć nad Wyspą 😉
Pospacerkowe dobry wieczór, Wyspo:)
Znaczy spacerek był krótki, a potem zadziało się zupełnie jak u Brzechwy. Jana Brzechwy:
Miał zjeść kolację, tylko ustami mlasnął.
Miał się położyć spać, nie zdążył – zasnął…
(Leń)
To i ja tak. Wróciłyśmy z szybkiego spaceru, przygotowałam sobie szybką kolację, żeby nie łykać piguł na głodniaka, i przysiadłam tylko na chwilę.
Obudziłam się kwadrans temu. Dobrze że wody sobie nie zaczęłam napuszczać do wanny… 🙂
W czasie snu człowiek zdrowieje, więc to dobry prognostyk.
Dobry wieczór!
Ale żeby aż tak znienacka? Bez żadnego ostrzeżenia?
😉
Widocznie organizm poczuł gwałtowną potrzebę zdrowienia!
¯\_(ツ)_/¯
🙂
Dobranoc, przyjaciele!

Spokojnej! Pewnie też niedługo będę umykał. Jeszcze za chwilę wszakże.
Moje blety zaczynają działać, więc pożegnam się, zanim znowu mnie uśpi:)
Dobrej nocki, Wyspo:)
Dobranoc również!
Dzień dobry, śnieg sypie falami jak szalony!
Kawa koniecznie, żeby się odkopać 😉
Poprosimy!
Witam z szarościami za oknem.
Z komentarza Tetryka poniżej wnoszę, że szarości przerywane słońcem?
Tak, czasami przerywane.
Witajcie!
Pół godziny później nad Krakowem pojawiło się słońce. Na chwilę?
Ha, tutaj też, jak nie sypie, to świeci, i wtedy na dworze bez okularów przeciwsłonecznych słabo się chodzi 🙂
Właśnie zacząłem zebranie na Zoomie, będę pewnie tam chwilę zajęty.
Po zebraniu, ale okazuje się, że jeszcze mnie czeka niedługa wycieczka po nowy router, bo stary wyzionął ducha, dobrze, że mam alternatywne drogi do sieci!
Witojcie! Podobno do was zimno przyszło z północy. U nas dwa dni temu było bardzo gorąco (zamieszki huligańskie w centrum Dublina, rabowanie sklepów, palenie samochodów i autobusu miejskiego, areszty trzeszczą w szwach). Oczywiście, jako obywatel stateczny (zarówno wiekiem jak usposobieniem) w tym szaleństwie udziału nie brałem, ot, jadąc z pracy musiałem stać w korkach i ustępować miejsca pędzącym radiowozom i strażakom.
Ale nie o tym miało być: scena kobiecego tanga bardzo mnie ujęła, aż dziwne, że jej wcześniej nie widziałem. Oczywiście dziękuję Makówce za fotorelację z Poczdamu. Tego miasta też nie widziałem, śniegu w tym sezonie też jeszcze nie. Jutro wybieram się nad morze, poszukać rześkiego powietrza i muszelek. Kto chory, niech wraca do formy!!!
Tych potencjalnych muszelek w pobliżu to trochę ci zazdroszczę!
Na jakim tle te zamieszki wybuchły?
Zamieszki sprowokowali ludzie z tzw skrajnej anty-emigranckiej prawicy. Pretekstem był makabryczny incydent z udziałem zaburzonego Algierczyka, który poranił nożem grupkę dzieci i ich opiekunkę. O mało nie doszło do linczu… Parę godzin później zebrała się w pobliżu grupa chuliganów (poprzednio pisałem huliganów – kalka z tutejszej nazwy 🙂 i zaczęła atakować policjantów a potem plądrować sklepy, żeby wreszcie zacząć podpalać autobusy. Filmy na FB i YT nie pozostawiają złudzeń, że to zwykłe szumowiny, w większości nastoletnie. My, społeczeństwo normalsów, jesteśmy w szoku.
Z przyjemnością wysłuchałam i też pozazdrościłam tego szumu morza, muszelek i w ogóle.
Dzień dobry, Laudate:)
Nie widziałeś? To polecam cały film, jest w nim sporo smaczków:)
A do formy staramy się dochodzić z całej siły – dzięki:)
Wierzę w Twoją siłę, życzę całkowitego powrotu do zdrowia z zaprzestaniem chlipania włącznie 🙂
I tego mi było trzeba – wiary w moją siłę 🙂
Witaj Laudate!
Miło, że zajrzałeś. W tym sezonie nie widziałeś ani Poczdamu, ani śniegu, ale za to widziałeś mnóstwo innych rzeczy.
I zobaczysz morze, muszelki i będziesz oddychać rześkim powietrzem.
Eh, pozazdrościć.
Przymroźne dzień dobry, Wyspo:)
Kogutka bezgorączkowa – pierwszy raz od paru dni:)
Zobaczymy, jak będzie wieczorem.
Za oknem koronkowo, w domu nuuudno, bo do żadnej robótki jeszcze się (sprawdzałam) nie nadaję, chlip. 🙂
Dzień dobry. Kogutka? Jeżeli już kiedyś tłumaczyłaś, wybacz, pamięć mi coraz bardziej szwankuje…
Zapewne pobudka przez pianie koguta 😉
Coś w tym guście, Tetryku:)
Dzień dobry:)
Całkiem niezły, choć już ciemno! 🙂
To nic nie znaczy:)
Wieczór nadchodzi po spacerze, a jutro, gdy wstaję:)
Oto kobieta z zasadami!
A noc między wieczorem a jutrem?
To ten czas kiedy śpię, Makówko;)
Kogutka, Quacku, to wynalazek Smarkactwa, które kiedyś obudziło się na pianie koguta i spytało sennie: „Kogutka? Już?”
Z tego samego sortu jest „redykowanie”:)
Redyk to wypas owiec, żeby zasnąć, liczy się barany, więc chyba logiczne, że „Smarkactwo-redyk” to takie już prawie śpiące dziecię, a redykowanie to po prostu – już-niemal-zaśnięcie 😉
Piękne!
Quackie, ja z innej beczki: wydawnictwo papierowymotyl poszukuje tłumaczy literatury z polskiego na angielski. Wspominam Ci na wypadek, gdybyś szukał zajęcia na długie zimowe wieczory 🙂
O, a masz jakieś bliższe dane? Co chcą tłumaczyć (nawet jeśli nie konkretne tytuły, to może gatunek)? Do kogo z tym uderzać?
Ja w tym kierunku nie tłumaczę, tylko z angielskiego na polski, ale każda taka wieść jest warta podania dalej, znam osoby, które tłumaczą także na angielski.
znalazłem ogłoszenie na FB, na profilu Mariki Krajniewskiej – szefowej wydawnictwa. Nic więcej nie wiem. Ale jest link: https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/papierowymotyl.pl/ Powodzenia!!!
Okej, poszukam.
Jeden baran za drugim przed okiem przemyka
tworząc ciąg nieskończony redyku? redyka?
mgli się obraz i słowa plączą się niesłychanie,
tak do snu głębokiego wiedze redykowanie…
🙂
Hale się kwiecą, trawa bujnie rośnie.
Wszystko zda się wołać, że idzie ku wiośnie…
A baranowi w głowie nie postanie,
Że w sen zapadaniem jest redykowanie…
😉
Myślę, że gdy Wołacza używasz, Tetryku,
To poprawną formą będzie ta: „redyku!”.
Gdy zaś ku Biernikowi myśl Twoja pomyka,
Najlepiej widziana jest opcja: „redyka”.
😉
Przed zaśnięciem słowa plączą się niesłychanie i znaczeniowo, i gramatycznie — taka drobna ilustracja 😉
To był żart, Tetryku.
„Redyk” to rzeczownik nieżywotny i Wołacza (choć oficjalnie istnieje) używa się w takich głównie w funkcji poetyckiej, ewentualnie – ludycznej, a ich Biernik równy jest Mianownikowi:)
Dobry wieczór:)
Leno! Zdrowiej, oszczędzaj się i poczekaj z tymi robótkami !
O! Dzień dobry, Makówko:)
Oszczędzam się. Bo muszę… 😉
Takiemu pracusiowi jak Ty pewnie nie przychodzi to łatwo.
Ale czasem trzeba.
Trudno jest nie mieć zajęcia:)
Dobry wieczór, Makówko:)
Znam ludzi, którym przychodzi to z łatwością 😉
Dzień dobry, wróciłem i pobędę! Chyba że mnie rzeczywistość odwoła.
Wytłumacz rzeczywistości, że masz mandat nieodwoływalny 🙂
A może rotacyjny? To ostatnio zrobiło się popularne.
Rotacyjny i tak mam, cały czas 🙂
najnowsza wersja to „skromny i rotacyjny” 🙂
Śledzę tę politykę polską bez ustanku. Nałóg, którego nie zamierzam leczyć. Ale przynajmniej nie palę 🙂
Teraz zaczynają być (chyba?) trochę inne czasy. „Złoty a skromny” może trochę „zeskromnieje”. A może jednak naiwna jestem?
Natomiast „skromny rotacyjny” coraz częściej zaskakuje mnie pozytywnie.
Laudate też śledzę tę politykę, ale coraz częściej chciałabym się wyleczyć.
Też nie palę!
A teraz Watrowisko na zoomie…
Szkoda, ze nie powiedziałeś. Jestem w domu. Teraz przeczytałam.
Lepiej późno niż wcale…
A ja się właśnie sposobiłam do spaceru z Rudą:)
Miło było Was zobaczyć, nawet jeśli nie udało się porozmawiać:)
Nie udało się porozmawiać ?
No ja głównie paczałam… 🙂
I jakoś krótko dziś to spotkanie trwało.
Ja się włączyłam późno, więc nie wiem jak długo trwała całość, ale myśmy jeszcze gadali, a Ciebie Leno już nie widziałam.
Próbowałam się doinformować, czy jeszcze gadacie, ale jak przez dziesięć minut (nie grzeszę cierpliwością w takich sprawach, niestety:)) nie doczekałam się odpowiedzi, to wybyłam z psem:)
Szkoda, że po prostu nie spróbowałaś się ponownie zalogować… 😉
Znasz chyba mnie i moje skrupuły:)
Dzień dobry, Tetryku:)
Aż mnie nieco zdziwiła twoja małomówność…
Oj, mnie też. Bardzo.
Po pierwsze primo – potrzebuję trochę czasu, by się w większym gronie rozkręcić.
Po drugie primo – mam alt nie bas.
Po trzecie primo – z zagrypionym gardłem trochę trudno się rozmawia.
🙂
Sam nie skojarzyłem… Na szczęście dostałem info, że ktoś się włączył na moją sesję 🙂
Jak rosołek?
Ugotowany studzi się na balkonie.
A ja zaraz umykam na przerwę, przerwa będzie (zapewne) długa…
No więc tak:
Obejrzałem „Duchy w Wenecji”, trzeci z „poirotowskich” filmów Kennetha Branagha. Jako film jest to przepiękna rzecz, natomiast Branagh to nie jest i chyba nigdy nie będzie Poirot. Wspaniałe plany, wspaniałe pejzaże Wenecji, świetne wnętrza i zewnętrza, z dbałością o ogół i szczegół, natomiast przez większość filmu miałem wrażenie, że oglądam horror, a nie kryminał wg Agathy Christie.
I z tą myślą idę po dobranockę (nie „szukać”, bo już dobrze wiem, co ma być).
Dobranocka.
Vera Lynn sprzed lat. Ta piosenka kończy wspomniane „Duchy w Wenecji”, a na ekranie widać, że kamera powoli przesuwa się na – co tu dużo mówić – efektownym pejzażem Wenecji i okolicznych wysp.
Snów sentymentalnych, mogą być o Wenecji.
Pospacerkowo zmarznięte dobry wieczór, Wyspo:)
Dobry wieczór. Ogrzewaj się!
Kąpiel poziomkowa zadziałała jak trzeba:)
Mm, jak to brzmi! Kąpiel? To jakiś tydzień zbierania w lesie!
🙂
A nawet dłużej, Quacku, bo zrywa się najpierw kwiaty, potem owoce (można z listkami) i suszy. Najfajniejsze jest to, że zachowują aromat, który uwalnia się i intensywnieje pod wpływem ciepła.
Susz znakomity także na przeziębienie w formie naparu:)
Napar. Wywar. Przecier.
To ja najbardziej lubię to ostatnie.
Ale jakbym był chory, kto wie?
A ja najbardziej lubię konfitury z poziomek:)
Ale się w nich nie kąpiesz?
Zgadnij
Nawet Kleopatra nie wpadła na to, by się kąpać w poziomkach!
🙂
Może nie miał jej kto ich nazrywać, Tetryku:)
Mnie też nie ma kto nazrywać…auuuu
Nie ma zrywacza poziomek? Też coś!
Mnie to nie tylko że w lektyce, ale nawet na rękach nie ma kto nosić, chlip.
😉
Ja też jakoś nie widzę chętnego do noszenia na rękach.
Ten mój nawet nie musiałby być chętny, byleby nosił… 😉
Aż się zaciekawiłem, jakie minimum odległości (albo pięter) jest dla ciebie akceptowalne w takiej roli?
To zależy…
Jeśli przez całe życie to z kuchni do pokoju by wystarczyło… 😉
Intrygująca odmiana minimalizmu! 😉
Pragmatyzm. Czysty pragmatyzm, Tetryku… 😉
Dobranoc, spokojnej nocy wszem wobec!
Dobrej nocki, Quacku:)
Dobrej nocy, Wyspiarki! Do jutra!

Dobranoc!
Dobrej nocki, Wyspo:)
Witam zimowo!
Ja już w autobusie.
Witajcie!
W Krakowie słońce, w Tatrach zagrożenie lawinowe… Dobrze, że Makówka nie chadza zbyt wysoko…
Nigdy nie było bardzo wysoko, a teraz to już coraz gorzej ze mną, czyli raczej „płaskie góry ” wchodzą w grę.
Dzień dobry, spanie do oporu oznacza czasem, że opór znajduje się koło południa.
To może na lunch tę panią poproszę, skoro nie na śniadanie?
Witaj w Ruchu Oporu!
W tym przypadku to raczej w Bezruchu Oporu! 🙂 (co bardzo sobie chwalę)
Bardzo słoneczne (więc i dość mroźne, jak łatwo się domyślić) dzień dobry, Wyspo:)
My już po śniadanku (drożdżowe bułeczki z dybuniem i kubełkiem zbożowej kawy z mlekiem), którego smak wreszcie znowu czułam, spacerku (dość przyjemnym, miejsko bezludnym dziś, bo odbytym w kierunku przeciwnym do okolicznych przybytków wiary) i deserowym cukierku z mocną herbatą, oraz w trakcie snucia planów, jak by wykorzystać resztę tego pierwszego bezbólo(-głowego, -oczowego, -mięśniowego)wego dnia 🙂
To trochę tak jak u nas, mroźno i śnieżnie, ale mniej słonecznie.
Zapomniałem napisać na Wyspie, że w zeszłym tygodniu powiesiłem karmnik na podwórku.
I teraz czatujesz z aparatem?
Na razie najlepszy punkt obserwacyjny, czyli kuchnia, zajęty, bo obiad. Ale tak, mam to w planach 🙂
Zima, panie Quacku, zima:)
Jeszcze nie mam filmikowej relacji od Smarkactwa, ale wczoraj dostałam obłędny filmik sprzeddomowy. Szkoda, że nie umiem go umieścić na Wyspie, bo wart jest tego:)
Czyli możemy liczyć w przyszłości na karmnikowe wieści? 🙂
Jak tylko coś będę miał, oczywiście.
W sumie dostałam ten filmik na Messengera, więc (że tak sobie pozwolę uknuć chytry plan) gdyby Makówka zechciała go dostać i wstawić na Wyspę, to…
Makówko, zechciałabyś?
Zechciałabym jak wrócę do domu
Widzisz, jak mocno trzymaliśmy kciuki? 🙂
Nie tylko widzę, ale także czuję:)
Dzięki wielkie 🙂
No dybra, mam pomysła, łapki świerzbią, więc umykam na małą troszeczkę:)
Powodzenia!
A dziękuję 🙂
Teraz dla odmiany postanowiłam nieco pokółeczkować:)
A tu część wspominanych kiedyś kwadratów:
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/kartkazbrulionu.wordpress.com/2023/11/19/kiedy-dzieci-sie-nudza-kwadrat-to-jest/#comments
Resztą się pochwalę, gdy zrobię o nich wpis u siebie:)
Już kiedyś zaglądałam, podziwiałam Twoją Leno kreatywność i pracowitość i nawet napisałam jakiś tam komentarz.

Oczywiście nie próbuję skomentować jak Tetryk. Sonet o torbie to już tylko Tetryk potrafi.
Tak, pamiętam Twój komentarz, Makówko:)
Obiecałam Quackowi ogląd tych kwadratów, więc rzuciłam linkę.
Ooo, świetne!
Dzięki, Quacku:)
Wybywam zaraz z towarzyską wizytą do Szypra.
Stopy wody pod kilem!
Umiarkowania w jedzeniu i piciu!
Udanego gościowania (się), Quacku:)
Jestem w domu. Pogoda dopisała; jak zbliżaliśmy się do przystanku autobusowego zachmurzyło się i nawet jakieś płatki śniegu się pojawiły.
Wcześniej bywało nawet błękitne niebo.
Było trochę wędrowania po śliskich liściach, nawet wspinaczki. Były skały, kaczuszki, trochę śmiechu -jak to na wycieczce z kołem PTTK.
Chciałam wyżej napisać, że to super i żebyś dała znać, gdy wrócisz, ale skoro jesteś, to zaraz prześlę filmik. Dziękuję:)
I dzień dobry, Makówko:)
Dzień dobry Leno!
Zerknęłam na filmik. Faktycznie wprowadza w nastrój świąteczny -zima, sarenki.
Jednak ja jedynie umiem odesłać go do kogoś, kogo mam na Messeneger, więc np. do Quackiego. Zamieścić na Wyspie nie umiem.
Ale do Q możesz sama bez mojego pośrednictwa.
Skoro na Wyspie cisza wracam do moich kółeczek:)
Wróciłem, umiarkowanie, ale smacznie najedzony i napity. Bardzo udana wizyta.
A teraz na przerwę niedzielną.
na wszelki wypadek powtórzę pytanie: jak sprytnie przetłumaczyć neologizm bootiliciousness? Masz jakiś pomysł?
na Wyspie cisza, za to w przyrodzie hula. Okazuje się, że wczoraj rzuciłem słowa na wiatr i nad morze nie pojechałem z powodów banalnych: mrzawka i podmuchy wiatru. Zdecydowaine zaciszniej było w lokalnym supermarkecie, ale już naj naj jest przed ekranem kompa, zaledwie 4 m od kominka.
Czy Quackie się jeszcze pojawi? Miałbym do Waszmościa pytanie lingwistyczne: jak przetłumaczyć bootiliciousness? (w kontekście bardzo wygodnych butów konstruowanych przez inżynierów)
Jeszcze zajrzałem.
Zaraz zerknę, co na to źródła i słowniki 🙂
No więc to albo jest jakiś dowcip (bo nie znam kontekstu poza tym, co napisałeś), oparty na dwuznaczności „boot”(but)/ „booty”(tyłek), albo może użycie słowa niezgodnie ze znaczeniem.
Wikisłownik nie zna takiego rzeczownika, ale owszem, zna przymiotnik (od którego utworzono rzeczownik) – https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/en.wiktionary.org/wiki/bootylicious#English (wersja przez „i” jest zaznaczona jako wariant wymowy), tylko że to nie ma nic wspólnego z butami. Ten rzeczownik można by przełożyć jako „pięknopośladkowość” albo „wielkopośladkowość”. Ewentualnie w znaczeniu slangowym „kiepskość”.
Masz jakiś kontekst poza tym, co napisałeś? Jakieś zdanie albo akapit? (Teraz już naprawdę zmykam na przerwę, odezwę się po powrocie).
Wiem, że nadużywam twej gościnności (wszak jest niedziela wieczór i możesz mieć dość lingwistycznych łamigłówek). Gdybyś jednak nabrał sił i cierpliwości po przerwie, to szerszy kontekst jest taki: How could you have known that your children or your children’s children would fly to New York to buy shoes fashioned by men with a sense of humour and names like Manolo, Louboutin, Jimmy Choo?
And that their confections would have names too –Very Privé, Toutenkaboucle – and plunging necklines, revealing toe cleavage? Or that they would be cantilevered, engineered to tip hips
and bottom up and out, for optimum bootiliciousness?
Podejrzewam, że to zlepek wyrazów o znaczeniu sarkastycznym, nawiązujący do jakiegoś dobrostanu wynikającego z noszenia wygodnych „wypasionych” butów. Ale może podjąłem fałszywy trop… (Nie śpieszę się nigdzie, daj znak jakbyś coś wydumał)
Tłumaczenie DeepL:

Skąd mogłeś wiedzieć, że twoje dzieci lub dzieci twoich dzieci polecą do Nowego Jorku, by kupić buty zaprojektowane przez mężczyzn z poczuciem humoru i nazwiskami takimi jak Manolo, Louboutin, Jimmy Choo?
I że ich konfekcja też będzie miała nazwy – Very Privé, Toutenkaboucle – i głębokie dekolty, odsłaniające palce? Albo że byłyby wspornikowe, zaprojektowane tak, aby przechylać biodra i pupę do góry i na zewnątrz, dla optymalnego rozchylenia?
Dekolt odsłaniający palce -podoba mi się!
Dzięki, dekolty odsłaniające palce OK, ale z tym rozchyleniem bym jednak nie ryzykował. To fragment wiersza, więc ta wieloznaczność zaraz by kogoś sprowadziła na manowce
Dekolty to oczywiście otwarte noski, „wspornikowe” zapewne oznacza że na obcasie – w końcu DeepL to automat…
Bawiłem się kiedyś translatorami, tłumacząc wiersz kilka razy w tę i z powrotem. Muszę przyznać, że DeepL radził sobie nieco lepiej (jakieś 2 – 3 lata temu) od googlowego, ale i tak po kilku powtórzeniach boki można zrywać ze śmiechu.
Och, to faktycznie skomplikowane, a w każdym razie znaczeniowo bardzo złożone 🙂
Pierwsza przymiarka mogłaby wyglądać tak: „Skąd miałeś (albo: miałbyś) wiedzieć, że twoje dzieci, albo dzieci twoich dzieci będą latać do Nowego Jorku, żeby kupować buty stworzone przez mężczyzn z poczuciem humoru, noszące nazwy Manolo, Louboutin czy Jimmy Choo?
A ich (obuwnicze) kreacje również będą miały (w podtekście: wymyślne) nazwy – Very Privé, Toutenkaboucle – i gwałtownie opadające dekolty, odsłaniające palce u stóp? Albo że (buty te) będą tak zaprojektowane, by wypychać biodra i tyłek w górę i w przód, dla najlepszego wyeksponowania pośladków?”
Te buty z opisu raczej nie wydają się wygodne (kiedyś rozmawiałem ze znajomą konferansjerką nt. noszenia butów na wysokim obcasie), natomiast na pewno wypasione, modne i przeraźliwie drogie. A ta końcówka sugeruje, co robią z sylwetką noszącej osoby. I jak najbardziej jest to ironiczne albo sarkastyczne, brzmi jak satyra. W nawiasach dałem to, czego nie ma w oryginale, a co bym ewentualnie dodał dla lepszego wyeksponowania sensu.
Bardzo to wszystko spójne, co obaj piszecie. Zapewne autorce chodziło o satyrę, choć wcześniej jechała raczej na nucie sentymentalnej. Więc satyra jest dla kontrastu, jak rozumiem.
Czuje się zobowiązany, jak dokończę tłumaczeń (4, 5 wierszy), to się podzielę. Dziekuję
Proszę bardzo, cieszę się, że mogłem pomóc!
Dzisiejszy spacerek (bo trudno to nazwać wycieczką) z kołem PTTK był (jak pisałam) bardzo udany.
Nie robiłam zdjęć, bo to tereny wielokrotnie przedeptane i opisywane na Wyspie. Szlak lasów miejskich Krakowa, trasa dość zróżnicowana – od wałami wzdłuż Wisły po wspinaczkę np. na „Ostrą Górę”itd.itp.
Pokażę dziś jedno zdjęcie (kiepskiej jakości, bo z mojej byle jakiej komórki).
Ciekawe miejsce -widać stąd Opactwo benedyktynów w Tyńcu (na pierwszym planie) oraz Klasztor oo. Kamedułów na Bielanach (trzeba się wpatrzyć -takie białe)
Tu kiedyś pisałam o obu klasztorach. Wspomniałam wtedy o tym miejscu, gdzie widać oba klasztory, ale nie dałam zdjęcia, więc dziś takie uzupełnienie.
http://madagaskar08.pl/2019/12/07/klasztor-w-lluc/#comments
Barzo ładny pejzaż!
Tu chodzi o klasztory, a nie pejzaź Quacku!
Rozumiem, ale obecność klasztorów pejzażowi nie szkodzi, a wręcz przeciwnie! 🙂
Były trzy karczmy, bram cztery ułomki,
Klasztorów dziewięć i gdzieniegdzie domki.
Podobno to nie Kraków biskup Krasicki miał na myśli, ale bliżej starego miasta trudno znaleźć miejsce, z którego nie widać przynajmniej dwóch kościołów czy klasztorów na raz…
Też mi to przyszło do głowy! 🙂
Tu już jest dość wysoko, więc pozwoliłem sobie przedstawić na nowym pięterku autora, którego tu jeszcze nie było. Będzie egzotycznie, nieco magicznie….
Dobranocka.
Taki rockowy klasyk dzisiaj.
Snów klasycznie pięknych!
A ja jeszcze tuptam na rower.
Nijak życzyć dobrych snów bezpośrednio pod rozstrzeliwaniem, więc życzę ich wam tutaj! Dobranoc!

Spokojnej!