« Makówka w Poczdamie Zielnik do wypełnienia »

Rozstrzelać!

– Rozstrzelać? Za co?
– Jak to za co? Siedzący naprzeciw mężczyzna aż zakipiał. – Za odmowę Najjaśniejszemu Panu!
Wygląda jak kanarek w tym swoim mundurze – pomyślała.
– Niby komu? Najjaśniejszy Pan daleko.
– Niby mnie. A ja jestem blisko.
– A przecież Wasza Miłość jest wicekrólem, a nie królem.
– Cicho bądź, nie pyskuj. I tak zostaniesz rozstrzelana.
– I tak napiszecie w uzasadnieniu wyroku? Za odmowę Najjaśniejszemu Panu?
– Tak nie. Ale zawsze coś tam się znajdzie. A i czary, jakby się pogrzebało w twojej biografii. Suszysz zioła, robisz nalewki, a i warzenie dobrze ci idzie? Wywary, mikstury z mandragory również? Czynisz uroki?
– Jestem przede wszystkim szeptunką, ale jak chcecie dobry panie, prawie czarodziejką.
– I wystarczyło ci związać na plecach dłonie, żebyś nawet paluszkiem nie mogła ruszyć, i co? Połykamy ślinkę z pragnienia i chęci?
– Jak mówiłam, jestem dobrą wiedźmą, nie krzywdzę ludzi.
– Będę wspaniałomyślny, miłosierny i wielkoduszny dla ciebie, zostaniesz rozstrzelana. Powinnaś podziękować za łaskę, pif-paf i po wszystkim. Ale to nie jest atrakcja, tak jak nie daje radości utopienie, uduszenie czy zagłodzenie. Łamanie kołem, rozerwanie końmi, to jest dopiero coś – rozmarzył się. – A nasz miłościwy pan zabronił wbijać na pal – posmutniał. – Bo to takie niehumanitarne! Poruczniku!
– Na rozkaz!
– Proszę wyprowadzić oskarżoną w znane nam miejsce i rozstrzelać. Oddział egzekucyjny już czeka.
– Rozkaz!
– Wykonać.
Na zewnątrz upał był niemiłosierny. Pot połączony z drobinami piasku uderzającymi w twarz wraz z podmuchami wiatru przykleił jej włosy do twarzy tak, że nic nie widziała. Może to i dobrze, bo szli aleją krzyży, z których zwisały sczerniałe od słońca nędzne resztki ludzi kiedyś tam ukrzyżowanych. Starała się nie patrzeć w górę, na wygłodniałe sępy siedzące na kikutach drzew, skupiała swoją uwagę na swoich stopach. Bosych.
Jak to dobrze, że droga jest piaszczysta, nie poranię sobie stóp. Mnie jest potwornie gorąco – pomyślała z radością – a co mówić o oddziale, ubranym w mundury, czapki, ciężkie buty i niosący karabiny. Że im musi być gorąco, to jest mało powiedziane. Wyszli z wąwozu i wiatr na odkrytej przestrzeni jakby się wzmógł. W oddali widać było zabudowania wojskowe z czerwonej cegły, środkowa część była półkolista. Pustka, cisza, tylko wiejący wiatr obijał drobinkami piasku ścianę budynku. Przed surowym murem wbity był pal, do którego przywiązywano kandydatów na rozstrzelanie. Przywiązywano wszystkich, nielicznym zasłaniano oczy.
Została zaprowadzona do słupka i przywiązana. Włosy w dalszym ciągu kleiły się jej do twarzy, tak że z trudnością widziała porucznika rozmawiającego z żołnierzami.
– Macie jakąś wódkę?
– Gabriel ma zawsze coś przy sobie. Bez gorzały nie idzie zabijać.
– Gabriel, to jest whisky, i to cała butelka, chciało ci się dźwigać w taki upał!!!
– Bo whisky odczynia uroki.
– Panie poruczniku, a ona nie rzuci czegoś na nas?
– Związana, to nic nie zrobi. Ale napić się trzeba musowo.
Podszedł do niej, poprawił jej włosy delikatnym ruchem, szarpnęła się niecierpliwie.
– A ty chcesz się napić?
– Nie potrzeba.
– Chcesz, to uratuję ci życie. Ale musisz spełnić moją prośbę, umówić się ze mną na kawę w kawiarni na Bulwarze Bourguiby.
– Byłam tam, kiedyś, w poprzednim życiu. Daj whisky.
Nie spodziewał się, że obleje go mieszaniną śliny i alkoholu. Przetarł oczy i roześmiał się. Patrzyła na niego z furią rozdrażnionej kotki.
– Nie. Nie pójdę. I co mi zrobisz?
– Rozstrzelam cię.
Sam doskonale zdawał sobie sprawę, że nie potrafi wykonać rozkazu. Santiago podszedł do niego i zaczął tłumaczyć, że najlepiej to jest ją puścić wolno, a wicekrólowi się powie, że rozkaz wykonano, tylko zwłoki przykryto kamieniami, żeby sępy nie rozwlekły. Obrócił się ku niej, ale dziewczyny przy palu już nie było. Pęta leżały na ziemi, a na słupie siedział przepiękny rdzawy kurhannik, trzepocząc skrzydłami pokazywał białe nasady lotek. Aż zdziwił się, że przyszła mu w zasadzie kretyńska myśl do głowy, zastanawianie się, czy to jest kurhannik, czy myszołów wschodni. Eee, to jest kurhannik, myszołów ma przecież dłuższe skrzydła. – Jeden czort – pomyślał – tylko co ja powiem wicekrólowi? Nic to, powie mu się o głazach i sępach.
– Nie ma któryś jeszcze jednej butelki?

Torlin

178 komentarzy

  1. Tetryk56 pisze:

    Przedstawiam państwu opowiadanie naszego kolegi z blogosfery, będące zarazem światową premierą i debiutem autora na Wyspie. Torlin nie zdecydował się na razie dołączyć do nas, dlatego ja publikuję opowiadanie. Kto ciekaw, znajdzie jego kamienną wioskę w linku pod podpisem 😉
    Ikonka wpisu pochodzi właśnie stamtąd.

  2. laudate pisze:

    Witaj Torlinie, znać po opowiadaniu, że jesteś przyjacielem wiedźm i czarownic. A jak dodamy do tego znajomość ptaków, to śmiało można stwierdzić, że opowiadanie wpisuje się w nurt literatury ekologicznej. Wiedziałeś o tym? 🙂

  3. Quackie pisze:

    Dobry wieczór na nowym piętrze. Jak to było? Dobre opowiadanie zaczyna się od trzęsienia ziemi, a potem napięcie rośnie? Okej, to teraz może rosnąć 🙂 A z dobranocką idę jeszcze piętro niżej.

  4. Makówka pisze:

    Chyba już o tym pisałam na Wyspie, że kiedyś szef mawiał do mnie „czarownico”. Miałam różne szefowe i szefów, po pierwszym udarze imałam się różnych prac.

    Więc to najlepszy dowód, że czarownica bywa sympatyczna, prawda?

  5. Makówka pisze:

    Biorę więc moją miotłę i lecę do kordelka

  6. Lena Sadowska pisze:

    Dawnopospacerkowe dobry wieczór na nowym pięterku, Wyspo:)

    Trochę mi zeszło tu i ówdzie, a że wzięłam już moje medykamenty, za chwilę będę nie do życia, więc poczytam jutro:)

    Dobrej nocki, Wyspiarze:)

  7. Tetryk56 pisze:

    Witajcie.sowy, puchacze i kruki! 😉
    Po atrakcjach dramatów i magii wstał śnieżnoszary świt…

  8. Quackie pisze:

    Dzień dobry, ale szykuje się obfity w wydarzenia, pracę i nie tylko.

    Kawa zdecydowanie się przyda, i coś na ząb.

    Pani Gieniu, poprosimy!

    Koffie

  9. makowka9 pisze:

    Zimowo witam!

  10. krzysztof z Gdańska pisze:

    Dzień dobry

    Bardzo udane opowiadanie Brawo!
    Rzeczywiście, pozostawia pewien niedosyt – chciało by się przeczytać ciąg dalszy… Wink

  11. Lena Sadowska pisze:

    Słonecznie iskrzące w mrozku dzień dobry, Wyspo:)

    Po wiekach przymusowej bezczynności radośnie powracam do codziennej kołomyjki:)

  12. Lena Sadowska pisze:

    Dzień (ogólne) dobry:)

    Przyjemna humoreska – nie długa, nie krótka – w sam raz:)
    Dobrze mi się czytało, więc gratuluję Torlinowi udanego Wyspowego debiutu:)

  13. Quackie pisze:

    Dzień dobry, urwanie głowy dzisiaj. Zebranie online było planowane (chociaż nie takie długie), natomiast pozostałe aktywności już zupełnie niekoniecznie. Dlatego dopiero teraz po pracy i na przerwę.

  14. Tetryk56 pisze:

    Słoneczko było, ale się skończyło. Rano śnieżek, teraz delikatny mrozik — zima daje na zapowiedzi!

  15. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Jest w tym utworze coś czarodziejskiego, żeby nie rzec – czarownicowego.

    Snów pełnych czarów, dajcie się porwać temu zakończeniu!

    A ponieważ jutro idę na badanie (planowe, od dawna), to dzisiaj sobie daruję kręcenie.

  16. Lena Sadowska pisze:

    Pod stopami diamentowo, nad głową gwiezdnie, a pomiędzy – zmrożone światła Miasteczka. Chrzęściło, klekotało. I telepało. Nami:)

    Dobry wieczór, Wyspo:)

  17. Makówka pisze:

    Czas zapakować torbę. Jutro pobudka o niegodziwej godzinie!

  18. Tetryk56 pisze:

    Zajrzałem, zagadałem i już zapalam lampkę. Dobrych snów, Wyspo!

  19. Makówka pisze:

    Dobranoc Szanowni Wyspiarze!

  20. Lena Sadowska pisze:

    Miłej nocki, Wyspo:)

  21. Makówka pisze:

    Zimowo, biało.
    Witajcie!

  22. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Na całej połaci… śnieg…
    Ale jaki Kraków dziś czyściutki! 😉

  23. Quackie pisze:

    Dzień dobry, dzisiaj tylko woda, przynajmniej do 11.00. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby reszta Wyspy skorzystała z pełnego menu 🙂

    Pani Gieniu, poprosimy

    Koffie

  24. Makówka pisze:

    Kierunek Szaflary, termy.

  25. Lena Sadowska pisze:

    Zmachane nieco dzień dobry, Wyspo:)

    Mrozik się zadomawia w naszym Miasteczku:)
    Latarnie zdawały się wymieniać świetlnymi oddechami, tak drobnym pyłem sypało wczorajszej nocy:)
    Lodowe drobinki uderzały o parapet, więc miło mi się zasypiało przy ich grzechotkowej kołysance:)

  26. Lena Sadowska pisze:

    To jeszcze coś na rozruszanie:

    🙂

    • Tetryk56 pisze:

      Dziecięca orkiestra symfoniczna — to aż brzmi nieprawdopodobnie!

      • Quackie pisze:

        Uff, ale z Hongkongu, w pierwszej chwili się przeraziłem, że np. z Korei Płn. Pięknie grają!

      • Lena Sadowska pisze:

        Tak sobie myślę, że spore znaczenie ma jednak krąg kulturowy. Są miejsca, gdzie dzieciom stawia się większe wymagania, a nacisk na samodyscyplinę ma w wychowaniu kluczowe znaczenie.
        Nie wiem – dobrze to czy źle. Nie oceniam tego.
        Przymus bez wątpienia czyni więcej szkody niż pożytku, ale… ile w tym przymusu, a ile grania na ambicji – trudno powiedzieć…

        Dobry wieczór, Tetryku:)

        • Quackie pisze:

          Hm. I jest jeszcze w tym kręgu kulturowym mocny przekaz „jednostka-niczym, jednostka-zerem”, nawet niekoniecznie powiązany z różnymi leninami, mao i innymi przywódcami tego typu, raczej wynikający z tego, że tam zawsze było dużo ludzi, a mało zasobów (to samo na nieco inną nutę w Japonii), no a jak jednostka niczym, to i jej osobiste pragnienia się stawia nisko.

  27. laudate pisze:

    No tak, znamy się trochę na telepatii. Jestem po pracy, kominek napalony, szkło delikatnie napełnione, włączyłem sobie z YT Jezioro łabędzie, żeby spotęgować nastrój jesiennego wieczoru, pomyślałem, zerknę, co słychać na Wyspie. Otwieram, skroluję a tu też Czajkowski. (z tym, że u mnie grają dorośli) 🙂 Pozdrawiam melomanów!

    • Quackie pisze:

      Dzień dobry wieczór.

      Mnie się ostatnio „Jezioro łabędzie” kojarzy tylko z tym zamachem stanu w Rosji, co to puszczali w TV tylko to, na wszystkich programach, bez innych możliwości. Jak to dobrze, że na YT można sobie to samemu regulować Wink1

      • laudate pisze:

        jak dobrze wiemy – muzyka jest dobra na wszystko, ale stosowana bez umiaru w złych intencjach może dotkliwie uprzykrzyć życie.
        PS> Współczuję sprzedawcom w supermarketach, którzy przez kilka ostatnich tygodni roku na okrągło słuchają świątecznego badziewia typu „last christmas I gave you my hart…”

    • Lena Sadowska pisze:

      Wybrałam Zimowe marzenia, bo bardzo lubię tę symfonię, a jest nieco mniej osłuchana od Jeziora… 🙂

      Dobry wieczór, Laudate:)

  28. Quackie pisze:

    Dzień dobry, badania w normie, żadnych powodów do niepokoju 🙂

    Praca wykonana, w założonej ilości na dzisiaj.

    A teraz na przerwę.

  29. makowka9 pisze:

    Wymoczona, wygrzana wróciłam.
    Basen pod gołym niebem, z którego pada śnieg to jest to co Makówka bardzo lubi. Choć wolałabym błękitne niebo i widok na Tatry, ale i tak było cudnie!

    • Quackie pisze:

      O widzisz, a ja wyżej prosiłem o wrażenie, to tutaj mam 🙂

      • makowka9 pisze:

        To jeszcze uzupełnię, że w ramach akcji „Zdrowy aktywny senior” miasto finansowało dojazd i bilety wstępu na termy dla osób 60+.
        Można się było moczyć 2 godziny i korzystać z różnych atrakcji (oprócz sauny).

        • Quackie pisze:

          No ja saun unikam, bo odradzają mi to ze względu na nadciśnienie.

          Bardzo fajny wyjazd, nic, tylko korzystać!

          • makowka9 pisze:

            Do sauny nie wolno mi wchodzić z wielu powodów (niedrożna tętnica domózgowa, udary i guz).
            Tak, faktycznie fajny wyjazd, grzechem byłoby nie skorzystać jak się ma czas i spełnia warunki tzn. 60+ i bycie mieszkańcem Krakowa.

            • Quackie pisze:

              Do 60+ jeszcze mi trochę brakuje, do mieszkania w Krakowie chyba nawet więcej… Trochę się poczułem jak „wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma” 🙂

  30. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Jeszcze po linii ludowości, z tej fajnej płyty…

    Snów o przyjaciołach i przyjaciółkach!

    A ja zaraz mykam pokręcić.

  31. Lena Sadowska pisze:

    Bliskodomowe spacerki też mają swój urok:)

    Pod latarniami noc rozsiewa brokatowy czar.
    Za ławeczkami iskrzą ślady przemarzniętych par.
    Tu przed przechodniami tańczą cienie koronkowych drzew.
    Nad uliczkami księżyc z niebem przekomarza się.

    Dobry wieczór, Wyspo:)

  32. Makówka pisze:

    Mało spalam, te termy mnie zmęczyły (ciekawe czym?)…

    dobranoc!

  33. Tetryk56 pisze:

    Nie zapewnię nikomu opieki Marcela, mogę jedynie zapewnić lampkę i jej magiczne mruganie.
    Dobrych, anielskich wręcz snów, Wyspo!

  34. Lena Sadowska pisze:

    Mili Wyspiarze, Errora miałam, a skoro już udało mi się wejść, to mówię:

    dobrej nocki, Wyspo:)

  35. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Pogoda bez zmian, biało-czarna. Już trochę się obudziłem, czas to poprawić.

    Pani Gieniu, poprosimy o kawę.

    Koffie

  36. makowka9 pisze:

    Witam!

    Tu też podobne kolory. Niebo szare, na dole -biało.

  37. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Mnie zamiast porannej kawy wystarczy kilka telefonów od użytkowników…

  38. makowka9 pisze:

    Ciszaaaaa, a ja umykam „w gości”

  39. Lena Sadowska pisze:

    Miasteczkowy pejzaż gipiurowy – złotokapy utkane z bieli, srebrno-turkusowe liście na skwerkowej gruszy, platynowo nastroszone berberysy i plątwa oszroniałych akacjowych grzyw:)
    A nad tym wszystkim z rzadka ale intensywnie posypujący śnieg…
    Nawet elewacje zdawały się cierpnąć z zimna, gdy tak sobie wędrowałam uliczką, która jakiś czas temu awansowała na główną arterię:)

    Pókicodomowe dzień dobry, Wyspo:)

    I taki Tańczący śnieg od pana Debussy’ego:

    🙂

    • Tetryk56 pisze:

      U ciebie to nawet mgła na zimno poezją śpiewa! 🙂

      • Lena Sadowska pisze:

        🙂

        Zapomniałam wspomnieć w swojej pospacerkowej relacji, ale przypomniałeś mi: chmury były dzisiaj perłowe i gęste jak dym:)

        Dobry wieczór, Tetryku:)

        • Tetryk56 pisze:

          Owo „jak” brzmi optymistycznie. U nas w nocy to nie widać, ale rano solidna warstwa smogu zasłaniała widok na Srebrną Górę (to ten dalszy klasztor z ostatniego zdjęcia Makówki piętro niżej).

          • Lena Sadowska pisze:

            Tu nie ma smogu:)
            Ale wciąż mam nadzieję, że po dzikich ostępach błąka się jakiś smok. Choćby taki malutki, tyci tyciusi smoczek 😉

            • Tetryk56 pisze:

              No lepiej taki nieduży, łagodny, i przyjacielski żeby był! 😉

              • Lena Sadowska pisze:

                Za górą wielką, stromą
                w czasach niezmiernie dawnych
                żył pewien mężny rycerz
                ze swej grzeczności sławny.

                Niezwykle był uprzejmy,
                (co się nie często zdarza),
                nikogo nie zaczepiał,
                nikogo nie obrażał.

                Grzecznie rozmawiał z każdym,
                słów brzydkich nie używał,
                mile widzianym gościem
                na zamku króla bywał…

                A nieopodal zamku –
                jak głoszą dzieje stare –
                smok groźny i podstępny
                w górach miał swą pieczarę.

                Gdy noc zapadła czarna,
                z jamy wyłaził skrycie
                i swoim zachowaniem
                zatruwał ludziom życie.

                Król z gniewu brodę targał
                i, jak to często bywa,
                temu, kto zgładzi smoka,
                córkę swą obiecywał.

                Niejeden tam już śmiałek
                konno i z mieczem w dłoni
                z okrzykiem: – Giń, poczwaro! –
                do smoczej jamy gonił.

                Lecz smok tak ogniem ziajał
                i ryczał tak donośnie,
                że każdy – choć odważny –
                umykał, gdzie pieprz rośnie!

                Wreszcie rzekł rycerz grzeczny:
                – Ja pójdę, proszę króla!
                Ten smok coś tu za długo
                bezkarnie sobie hula!

                Poszedł. Przy smoczej jamie
                przystanął w pełnej zbroi
                i palcem – puk! puk! – w skałę
                zapukał, jak przystoi.

                – Przepraszam, że przeszkadzam –
                rzekł – lecz to ważna sprawa…
                Chciałbym z szanownym panem,
                poważnie porozmawiać.

                Smok zdębiał! Już rycerzy
                przepłoszył stąd niemało…
                Teraz nie pisnął słowa.
                Po prostu go zatkało.

                A rycerz mówił dalej:
                – Zwykle unikam bójek,
                ale się pan, niestety,
                okropnie zachowuje!

                Niestety, ogniem zionie,
                niestety, owce dusi,
                więc w skórę pan, niestety,
                ode mnie dostać musi!

                Mam pana kolnąć mieczem?
                Czy kopią? Jak pan woli?
                Ale uprzedzam z góry,
                że to okropnie boli.

                Więc może by pan jednak
                stąd dobrowolnie poszedł?
                Niechże się pan namyśli,
                uprzejmie pana proszę…

                Smok tylko okiem łypnął,
                podumał jeszcze chwilę
                i sapnął: – Chyba pójdę,
                gdy mnie tak prosisz mile…

                Chociaż owieczek tłustych
                spora tu jest gromada,
                lecz gdy ktoś grzecznie prosi,
                odmówić nie wypada.

                Pa! Żegnam – machnął łapą,
                ukradkiem łzę starł z oka,
                rozwinął smocze skrzydła
                i… zniknął gdzieś w obłokach.

                Król z córką na zwycięzcę
                już czekał na tarasie
                i weselisko huczne
                wyprawił w krótkim czasie.
                (Przepraszam, smoku
                – W. Badalska)

                Chyba że ma się sposób 🙂

                • Quackie pisze:

                  A to pamiętam z dzieciństwa! 😀

                • Lena Sadowska pisze:

                  Tak, ja również:)
                  A moje Smarkactwo też miało ten wiersz. Wiem, bo pomagałam robić rysunek, w formie komiksu. Fajnie nam wyszedł, więc jeśli go kiedyś znajdę, to pokażę:)

  40. Quackie pisze:

    A ja zapomniałem się odmeldować po pracy, a przecież siedzę już od dobrych 3 kwadransów na przerwie!

  41. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj tak, U2 z pierwszej płyty, której słuchałem.

    Snów dalekich, niekoniecznie z Ziemi Van Diemena (tym bardziej, że nazywa się już inaczej) 🙂

    A ja tuptam kręcić.

  42. Lena Sadowska pisze:

    Pospacerkowe dobry wieczór, Wyspo:)

    Dzisiejszy spacerek upłynął pod znakiem Baletu Na Cztery Łapki:)
    Może nie aż tak zabawnego jak ten na dwanaście:

    ale też było wesoło, bo Psiuł wirował po zmarzlinie na puentach, ale z uporem maniaka parł naprzód, ani myśląc o powrocie do ciepłopodłogowego azylu. Kiedy już obie niemal zsiniałyśmy, łaskawie dał się zawrócić i zaprowadzić do domu:)

    • Quackie pisze:

      Dobry wieczór! Ciekawe, co ją tak ciągnęło? Zapach jakowyś?

      • Lena Sadowska pisze:

        Ona czasem łapie trop innego psa i podąża nim niemal na oślep:) Dostaje wtedy nadpsich sił i trudno ją zawrócić. A i ja nie bardzo próbuję, ostatecznie ten spacer jest dla niej, ja plączę się tam niejako przy okazji 😉

        Dobry wieczór, Quacku:)

        • Quackie pisze:

          Hm, już nie pamiętam, jak reaguje na inne psy/ suczki. Bo jak tak ciągnie za tropem, to co, jak już wytropi?

          Bardzo mi się podoba podejście „człowieki są przy okazji” 🙂

          • Lena Sadowska pisze:

            Ona jest towarzyska i przyjazna do współplemieńców, o ile nie wchodzą na j e j trawnik. Poza nim zachowuje się grzecznie. Ale tropić uwielbia.
            W lesie wciąż węszy, tyle że tam puszczam ją bez smyczy (pilnuje się, nie ucieka), więc nie bywam ciągana, w mieście zawsze ma smycz i często zapomina, że na drugim końcu ktoś jest.
            Ja nie wiem, czym ona się kieruje, gdy uznaje tropienie za zakończone:) Po prostu w pewnej chwili traci zainteresowanie, unosi głowę i odchodzi, by szukać nowych węchowych wyzwań:)

            • Quackie pisze:

              Fascynujące. Wielka szkoda, że nie można z nią o tym pogadać szczegółowo.

              • Lena Sadowska pisze:

                Niestety, ona z natury jakaś taka małomówna jest 🙂

                • Lena Sadowska pisze:

                  Ale na przykład zawsze mi powie, kto do nas idzie:)
                  Ma na różnych dobrych znajomków różne pozy wyczekiwania i różne dźwięki wydaje. A słyszy? czuje? ich, zanim jeszcze otworzą furtkę:)
                  Na początku znajomi dziwnie na mnie patrzyli, gdy na pytanie:
                  -Skąd wiedziałaś, że to ja?
                  odpowiadałam:
                  -Pies mi powiedział.
                  🙂

                • Quackie pisze:

                  Fajnie! A zdarzyło się kiedyś, że, hm, rozpoznała gości niepożądanych, co Ci pozwoliło uniknąć wizyty?

                • Lena Sadowska pisze:

                  Oczywiście:)
                  Ale ja otwieram nawet tym średnio lubianym gościom. Nie udaję, że mnie nie ma, gdy jestem:)

                • Quackie pisze:

                  No ale mogłabyś np. otwierać z wałkiem w dłoni. Albo z gaśnicą. – Jasne, wchodźcie, tylko właśnie zaczyna mi się pożar, więc na chwilę was opuszczę…

                  Sęk w tym, że jak wiesz z wyprzedzeniem, to możesz się odpowiednio przygotować 🙂

                • Lena Sadowska pisze:

                  A to – tak:)
                  Czasem stawiam w przedpokoju buty i wieszam na oparciu krzesła kurtkę, na znak, że wizyta może potrwać tylko określony czas:) Ale nie robię tego zbyt często:)

    • Tetryk56 pisze:

      Dobry wieczór!
      Kto to widział, żeby Psiułę tresować do piruetów na lodzie! To niepieskie takie traktowanie! Sama to szłaś z godnością, nie podskakiwałaś! Overjoy

  43. Tetryk56 pisze:

    Kochani, czas na mnie. Baletowych snów! 😉

  44. Lena Sadowska pisze:

    Przeciągnęłam na maksa branie moich grypowych smakołyków, ale nie mogłam robić tego w nieskończoność i już mnie morzy, więc też się pożegnam:

    dobrej nocki, Wyspo:)

  45. makowka9 pisze:

    Wróciłam. Było bardzo miło i wesoło.
    Dobranoc!

  46. Quackie pisze:

    Dzień dobry, za oknem pochmurno, ale już słoneczko zaczyna wychodzić.

    Pani Gieniu, poprosimy!

    Koffie

  47. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Po porannej lokalnej awarii życie wraca do normy. Pleasure

  48. makowka9 pisze:

    Słonecznie witam!

  49. Lena Sadowska pisze:

    Mrozik się panoszy, więc fajnie być już w ciepłym domu i zabierać się za pieczenie ciach z jabłkami:)

    Dzień dobry, Wyspo:)

  50. Lena Sadowska pisze:

    I pytanko takie: czy ktoś coś w sensie patronackiego pięterka?
    Bo jak nie ma chętnych ani pomysłowych, to ja mogę:)

  51. Makówka pisze:

    Ładny zimowy spacerek z kotkiem i końmi,a teraz do Hrabiny.

  52. Tetryk56 pisze:

    Dotarłem do domu, ale za chwilę zmykam poknuć trochę, aby nie wyjść z wprawy…

  53. Quackie pisze:

    Rzutem na taśmę – koniec pracy, odbiór routera, zakupy i co tylko.

    I teraz na przerwę.

  54. Lena Sadowska pisze:

    Quack się przerywa, Tetryk na czwartkowych knuciatkach, Makówka wybyła w wyższych sferach się obracać…
    I tylko Lena…

    przedspacerkowo się… ciacha?
    😉

    • laudate pisze:

      O matko, co za wytworna zastawa! I jakie apetyczne gorzkości, słodkości!

      • laudate pisze:

        Zapytam nieśmiało, czy to zdjęcie bieżące z realu, czy może ten widok wykreowała sztuczna wygłodniała inteligencja?
        Pozazdrościć.
        Chyba sobie z tego wszystkiego odwinę Krówkę…

        • Quackie pisze:

          Raczej niemożliwe, żeby to była AI. Jak AI zacznie tak ogarniać perspektywę, światłocień i tzw. drobne niedoskonałości obrazu (nie żebym miał cokolwiek przeciwko temu zdjęciu), to będzie naprawdę niedobrze.

        • Lena Sadowska pisze:

          Zdjęcie bardzo (mniej więcej kwadrans po upieczeniu) bieżące i wykreowane przez wygłodniałą niesztuczną inteligencję:)

          Smacznego:)

      • Lena Sadowska pisze:

        🙂
        Zastawa bardzo przeze mnie ukochana, bo zbiór zapoczątkowany jeszcze przez Babcię, kontynuowany przez Mamę, a i mój skromny wkład w nim jest:)

        Czy to widać, że herbata jest gorzka?

        Dobry wieczór, Laudate:)

        • laudate pisze:

          To jeszcze odpowiem, nawet jeśli już poszłaś spać: myslałem że to gorzka kawa 🙂 A westchnąłem do zacnego widoczku, bo mam i ja słabość do porcelany, takie zupełnie niemęskie hobby zbieracze, nie mam pojęcia, jak to się stało, ale urosła mi mała kolekcja wszelkiego rodzaju skorupek z różnych wytwórni, głównie filiżanek z podstawkami kupowanymi w różnych miastach i na różnych aukcjach. Na co dzień stoją na własnoręcznie wykonanych półkach, ale czasami coś z nich piję i nie zawsze jest to kawa. Z tych najmniejszych lilipucich dobrze smakuje koniak 🙂
          Dobrej nocy

          • Lena Sadowska pisze:

            Jak rzekłam wyżej, po północy patronkę będę jeszcze wskrzeszać, więc spać na razie nie idę:)

            Też mam słabość do porcelany:)
            Taką po części odziedziczoną, bo z wielu kataklizmów rodzinnych coś się uchowało, a po części – świadomą, bo i sama od czasu do czasu jakieś filiżankowe cacuszko nabędę:)
            Koniaku z filiżanek nie piłam, ale grog i owszem:)

          • Tetryk56 pisze:

            Zdolne masz te filiżanki — moje własnoręcznie półek nie wykonują! Overjoy

  55. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj tak, elektronicznie, a w tle i w głębi pobrzmiewa Australia.

    Snów egzotycznych.

    A ja nie idę kręcić, ale dzisiaj długo nie posiedzę, gdyż wstaję koło trzeciej Tired

  56. Lena Sadowska pisze:

    Taka sobie kaszka z nieba sypie manna-niemanna:)
    Miasteczko przyprószone, na trawnikach ślady płóz, na słupach pierwsze świąteczne błyskotki – grudniowo się zadziewa:)

    Pospacerkowe dobry wieczór, Wyspo:)

  57. Tetryk56 pisze:

    Dobrej nocy, Wyspo!
    Zmykam, bo znów zaśpię tak jak dziś… 😉

  58. makowka9 pisze:

    Wróciłam z miłego spotkanka i umykam.
    Dobranoc!

  59. Lena Sadowska pisze:

    Po debiutanckiej opowiastce Autora-Widma zapraszam na patronackie pięterko:)

  60. Lena Sadowska pisze:

    I podążę w ślady reszty Wyspiarskiej Gromadki:

    dobrej nocki, Wyspo:)

  61. Tetryk56 pisze:

    Oj! Czyżbym się nie przywitał? WITAJCIE! Happy-Grin

  62. Torlin pisze:

    Bardzo Wam chciałem podziękować za miłe powitanie i sympatyczne przyjęcie mojego opowiadania.
    Byłem ostatnio tak strasznie zajęty, że dopiero teraz tak naprawdę siadłem do laptopa.
    Najbardziej lubię krótkie czy opowiadania, czy rodzaj fraszek, sam nie wiem, jak je nazwać. Kiedyś na 80-lecie mojego Ojca napisałem księgę pt. „Pan Tadeusz” (tak na imię mój Ojciec) trzynastozgłoskowcem.
    Widziałem rozważania na temat tłumaczeń, mam ciekawy materiał o zabawach słowem Barańczaka. To przy okazji…

    • Tetryk56 pisze:

      Witaj, Torlinie!
      Cieszą mnie takie perspektywy! Może jednak zdecydujesz się przyjąć pomponik i zostać jednym ze współautorów Wyspy?

    • Lena Sadowska pisze:

      Witaj, Torlinie:)

      Miło, że zajrzałeś.
      Trochę szkoda że tak późno, bo interesująco byłoby porozmawiać z Tobą o Twoim opowiadaniu. Ale – co się odwlecze, to nie uciecze, miejmy więc nadzieję, że będzie jeszcze niejedna okazja do pogadania:)

      Pozdrawiam:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)