W niedzielne przedpołudnie wybraliśmy się na plażę do Babich Dołów. Pogoda dopisywała, w cieniu może było tuż poniżej 20 stopni, ale w słońcu sporo powyżej. Byliśmy tam już parę razy, w tym raz w padającym zlodzonym deszczu, na szczęście tym razem obeszło się bez opadów. Szczerze przyznam, że nie wiązałem zbytnich nadziei z tą wycieczką i – jak to bywa w takich wypadkach – udało mi się sfotografować dwa nowe gatunki, a także sporo takich, które już wcześniej widziałem, ale w obfitości wielkiej. Poza tym posiedzieliśmy na plaży, pogrzaliśmy się na słońcu, chwilę poczytali – i tyle części wypoczynkowej. Można powiedzieć, że to była udana wycieczka.
Pierwsze zdjęcie w galerii to zmyłka 🙂 ale reszta już ma związek z tematem. Łapcie jeszcze letnie klimaty!





Dobry wieczór, zapraszam do Babich Dołów, najbardziej na północ wysuniętej dzielnicy Gdyni.
Dobry wieczór na nowym pięterku:)
Gratuluję nowych zdobyczy:)
Mnie szczególnie urzekła barwa morza na trzecim i czwartym (zwłaszcza czwartym) zdjęciach, choć rybitwy czubate i śmieszki również warte obiektywu:)
Kaskadowe zdjęcie biegusa (11) i śmieszki w kipieli (17) bardzo dynamiczne, więc ukojeniem dla oczu było to plażowe, z nietypową parą (24):)
A bajkowe nurogęsi (20) wydały mi się jeszcze bardziej nierealne z powodu tła – uchwycone jakby na obrzeżach kamiennej puszczy.
Natomiast ten wielkolud w towarzystwie rybitw (14) to, bardzo rzadko spotykany – kormoran szczupaczy. Legenda głosi, że jego pradziad był najzwyklejszym kormoranem zwyczajnym, w którym wzięły górę złe instynkty i, wbrew zakazowi, postanowił zapolować na największego szczupaka, choć drobniejszej zdobyczy było wokół w bród. Złapał go i próbował połknąć, ani wiedząc, że ma do czynienia z Władcą Jezior, który w takiej właśnie postaci często patrolował swoje Królestwo, tropiąc nadużycia. Władca uwolnił się, wypowiadając proste zaklęcie, a za wyjątkową pazerność, nieco bardziej skomplikowanym zaklęciem ukarał prakormorana grubaśną szyją i spłaszczonym dzióbskiem, które ku przestrodze przechodzą odtąd na każdego męskiego potomka rodu żarłocznego ptaszyska;)
Piękne zdjęcia, Quacku. Gratuluję raz jeszcze:)
Dziękuję!
Z morzem jest tak, że niby zawsze wygląda tak samo („Ależ ono płaskie!” powiedział kiedyś lekko zniesmaczony Tata Quackie), a jednak za każdym razem inaczej.
No tak, nurogęsi i w ogóle ta część falochronu wyglądała zupełnie inaczej niż reszta, a wydawałoby się – co się może zmienić na tych paru metrach brzegu? Jeżeli dobrze liczę, nie przemieściłem się po plaży w lewo ani w prawo dalej niż 50 m w każdą stronę.
Dziękuję ślicznie za legendę o kormoranie i szczupaku! Chociaż nad jeziorem największe ryby, jakie widziałem, łowiły perkozy – ale nie takiego szczupaka, żeby pasował na Władcę!
Legenda traktuje o pra-czasach, w których na porządku dziennym były wszelkie cuda-niewidy, więc wtedy się takimi nie wydawały;)
Ciekawa historia z tym SZCZUPAKIEM Władcą Jezior . Dostało się kormoranowi w budowie sylwetki ,ale nie tylko . Oglądałem film z Malezji , na którym dokładnie pokazano pracę niewolniczą kormorana . Ptak , przywiązany linką do łódki , nurkując łapie ryby dla pana ,właściciela łódki . Właściciel ordynarnie wyrywał z dzioba ptaka złowione ryby , a kormoran bezprotestu startował po następną zdobycz . Prawdziwa praca niewolnicza . Czy to też przewidział szczupak Władca ??
Hmmm, te malezyjskie kormorany musiały zmalować coś poważniejszego, albo podpadły możniejszemu bóstwu…
Witaj, Maksiu.
Nie mam pojęcia. Wymyśliłam opowiastkę do zdjęcia, jeśli czujesz niedosyt, nic nie stoi na przeszkodzie, byś wymyślił własną.
Nic nie chcę zmieniać w Twojej opowieści . Dodałem tylko obrazki z niewolniczej pracy kormoranów w Malezji . Jest to podziw dla mozliwości szczupaka w zemście nad kormoranami . Podobno w zyciu wszystko jest możliwe i opowiastki mogą zawierać nieznane nam możliwości przyrody . Przecież piekny motyl w młodości jest obrzydliwym robalem
Bardzo przyjemne obserwacje! A zwłaszcza żagle 😉
Ano właśnie. Ale z daleka/ bardzo daleka. Tym razem.
A ja pożegnam się już tutaj:
miłej nocki, Wyspo:)
Melduję, że jestem w Krakowie, w domu.
Zerknęłam pobieżnie na zaniebieszczoną galerię.
Za oknem deszcz, chętnie złapię letnie klimaty, ale dopiero jutro (tzn. zasadniczo dziś).
A teraz się pożegnam już tu.
Dobranoc!
Dzień dobry, za oknem leje, żadna nawałnica, wręcz przeciwnie, równy, solidny deszcz, jakiego dawno nie było. Zakładam, że dla przyrody to dobrze.
Witajcie!
Nieco spóźniony, ale jestem. Po nocnych deszczach tu jest pięknie 🙂
Szybkie witajcie!
Piękna pogoda. To był słoneczny pogrzeb. Smutny, bo z „mojej półki”, ten sam rocznik.
Cieszmy się życiem, póki trwa.
Słoneczny pogrzeb – chciałbym, aby mój pochówek mógł być tak określany…
A ja boję się myśleć o moim pochówku.
Nie dojrzałam (jeszcze?) do tego.
Spisałam kiedyś testament, a teraz już nie umiem o tym myśleć.
Gdy próbuję myśleć paraliżuje mnie strach.
Dzień dobry, norma dzienna i tygodniowa wykonana wedle planu, a teraz przerwa. Za oknem nadal deszczowo i cały dzień właściwie taki senny.
Przerwa w przerwie.
I dobranocka.
Dzisiaj Ella i kolejny evergreen. Jakoś na jesieni urodzaj na takie.
Snów o dalekich podróżach.
Wreszcie miałam czas dokładnie obejrzeć galerię, poczytać podpisy, przeczytać o torpedowni i zachwycić się kolorami morza.
Również pozazdrościć śmieszce, bo uwielbiam włazić pod wodospady albo pływać pod falą, albo nad falą, więc tam, gdzie ta śmieszka też by mi się pewnie podobało.
Złapałam więc trochę lata i trochę morza i tej mojej tęsknoty za morzem.
Eh…Gdynia, Gdańsk od lat „chodzą mi po głowie” jako wakacyjny cel, gdyż nigdy nie byłam.
Podziwiam Twoją ptaszkową pasję Quacku.
I jak zawsze gdy ptaszki goszczą na Wyspie moje myśli idą w kierunku Miralki…
Śmieszki są tu wszechobecne i nie takie straszne, jak mewy srebrzyste (z bliska). Kiedyś ustawiły się szeregiem na skraju dachu jednego budynku od podwórza, tak że wyszłoby świetne zdjęcie, ale jak tylko otworzyłem okno (dobre 40 metrów dalej), natychmiast wszystkie się zerwały (licząc, że zaraz wyleci na parapet jakiś poczęstunek) i ze zdjęcia nici.
Jakbyś się wybierała, daj znać
Co do pasji: staram się zawsze brać aparat, żeby mieć go na podorędziu, ale nie zawsze ptaszki dopiszą.
I tak, też pomyślałem o Miralce. Mam nadzieję, że ogląda z wysoka ptaszki w różnych miejscach na świecie – i z dobrze przybliżającym obiektywem!
Nie znam się na harmonogramach reinkarnacji, ale myślę, że już albo wkrótce można jej wypatrywać latającej pośród jej najmilszych…
Oglądaj dokładnie zdjęcia, Quacku! 😉
Będę wypatrywał!
Dam znać gdybym się wybierała. Był pomysł pojechania nad morze z siostrami z USA w październiku, ale trochę się plany pozmieniały.
Koniecznie!
Bardzo zmarznięte dobry wieczór, Wyspo:)
Dzisiejszy świt był przepiękny… Rozchmurzał się malinowo, a światło przefiltrowane przez biel firan uczyniło z pokoju zupełnie czarodziejskie miejsce:)
Potem zrobiło się wietrznie i bardzo zimno.
I tak jest do tej pory:)
W malinowym chmurniaku?
Dobry wieczór!
Raczej – w malinowej jesionce, bo to drzewo to jesion;)
Witaj, Quacku:)
Kiedy słońce krwawo wschodzi, w marynarzu bojaźń rodzi.
Gdy zaś czerwień na zachodzie, wie marynarz o pogodzie.
Dzisiaj to raczej:
Gdy poranek malinowy,
Bacz, by wiatr nie urwał głowy!
😉
To widok z Twojego domu Leno?
Tak. Z dolnego balkonu:)
Witaj, Maczku:)
Witaj Leno!
To ten dom co jest las i jezioro? Pogubiłam się. Czy ten już „miasteczkowy”?
To widok z okna w mieście:)
Dzień dobry, Maczku:)
Dzień dobry Leno!
Pokażesz widok z okna na wsi?
Maczku, Letni Dom znajduje się w puszczy, ale innej niż Głusza:)
Pisałam kiedyś, że mam kłopot z przerzucaniem plenerowych zdjęć do laptopa i nic się w tym względzie nie zmieniło, mimo że próbowałam od ostatnich skarg parokrotnie temu zaradzić:)
Mogę Ci coś wysłać na Messengera, a Ty sobie obejrzysz, i – jeśli będziesz miała ochotę – wstawisz na Wyspę. Tylko że trochę potrwa, nim się do nich dokopię. I za ich jakość nie ręczę:)
To pomyśl, Maczku, czy tak chcesz, a ja wezmę rozgrzewającą kąpiel, bo zimno mi straszliwie:)
Z telefonu możesz też wysyłać maile — unikniesz straty jakości.
Nie mam Maczkowego maila, Tetryku:)
A nawet gdybym miała, to nie wysyłałabym samowolnie zdjęć:)
A Messenger, choć jakościożerca, to – szybszy:)
Maile każdego z nas znajdziesz w kokpicie, w zakładkach Użytkownicy lub Komentarze 😉
A mojego maila masz, jeżeli chcesz posłać obrazek z telefonu na Wyspę.
Możesz też wysłąć maila sama do siebie i odebrać go na komputerze 😉
Dzięki, Tetryku:)
Niewykluczone, że się pobawię w wysyłanie zdjęć na własnego maila. Ale już raczej jutro, bo dziś jestem zbyt padnięta i zmarznięta:)
Mimo porannego zaspania jestem dziś dziwnie niedospany, więc zmykam już spać. Dobranoc państwu!

Spokojnej. I ja umykam.
I na mnie już pora, więc miłej nocki, Wyspo:)
Dzień dobry, zaraz wybywamy na chwilę (a wieczorem na dłużej). W międzyczasie będę.
Deszczowe dzień dobry!
Witajcie!
Wybyłem bez anonsów, ale już jestem. Nawet po śniadanku!
A ja dziś spałam, spałam i spałam…
I dopiero zabieram się do śniadania.
Na deszczowy ponury dzień przyda się Gienia.
Co Sz.P. sobie życzą?
Mnie Gienia przyniosła kawę i ciasteczko 🙂
A mnie herbatę i grzankę z żółtym serem.
Popatrzyła do mojej lodówki i powiedziała, że tam nic innego nie ma.
Dobrotliwie polała ketchupem, ale na zakupy nie chce iść.
Jestem już z powrotem i do późnego popołudnia pobędę.
Czy ktoś mógłby powiedzieć Gieni, że za chwilę zamkną wszystkie sklepy na osiedlu?
Prosiłam ją o zrobienie zakupów, a ona tylko krzyczeć potrafi!
Nie wiem, czy ona jest zakupowa, czy tylko kuchenno-serwująca napoje i posiłki.
Gienia dostaje wózek do rozwiezienia i tyle ma w obowiązku. Przemów jej do kieszeni
Sama pójdę jak tak.
Zdążyłaś przed burzą?
Wyszłam ze sklepu w czasie burzy. Błyskało, grzmiało, lało, a po chodniku lała się rzeka.
A co to ja z cukru jestem?
Przebrałam się, włosy wysuszyłam suszarką i zabieram się za kolację.
Te zakupy trochę trwały, bo najpierw był sklep sportowy, a potem spożywczy.
Zabiegane dzień dobry, Wyspo:)
Dzień dobry. A my się akurat przygotowujemy do wyjścia i będziemy późno.
🙂
Udanego wypadu, Quacku:)
Dzień dobry!
A ja nadal w księgozbiorze…
Helluo Librorum;)
Pospacerkowo zmarznięte dobry wieczór, Wyspo:)
Ze zdjęć wynika, że torpedownia to wieża obserwacyjna dla kormoranów i tej wyjątkowej czapli. Wycieczka do Babich Dołów wspaniała, a ja przy okazji zobaczyłam ptactwo wodne, gdyż nad morzem byłam lata temu. Nie ukrywam, że zaintrygowała mnie śmieszka i bieguś, którego widzę po raz pierwszy 🙂
No właśnie, biegus i sieweczka to najmniejsze ptaki z prezentowanych, a tak naprawdę sprawiły najwięcej radości!
Jestem z powrotem, zaraz wrzucę dobranockę, tylko coś ładnego znajdę.
Dobranocka.
Zawsze taki sam sen (albo marzenie). Tangerine Dream.
Snów za każdym razem innych (chociaż jakoś nie chcą być).
À propos snów:
Dziś w nocy miałam sen, który wyjątkowo zapamiętałam.
Śniło mi się, że byłam w sanatorium i razem z koleżankami z pokoju oglądałam relację filmową z pobytu nad morzem moich koleżanek, sióstr Ewy i Danki dobrze znanych Wyspiarzom z moich opowieści.
A mnie się śniło, że do kamienicy obok było przejście (którego w rzeczywistości nie ma). I do drugiej też, ale bardziej ukryte (i też go w rzeczywistości nie ma). I do samej kamienicy dojeżdżały tiry przez grząską łąkę (nic podobnego nie ma w rzeczywistości).
Ty się zainteresuj co było w tych tirach!
No właśnie nie ma szans. Natomiast dojeżdżały po jakiejś prowizorce, dechach, blachach, porozkładanych tak, żeby nie ugrzęzły w błocku.
Może w kolejnym śnie się wyjaśni?
Dzisiaj na pewno coś mi się śniło, ale zapomniałem, zanim zdążyłem zapisać lub opowiedzieć domownikom (co ciekawe, takie opowiedzenie działa jak zapisanie, i wcale nie dlatego, że domownicy mogą mi to potem powtórzyć – jak opowiem na jawie, to sam zapamiętuję).
I Iga Świątek po raz trzeci wygrała w turnieju wielkoszlemowym, tym razem US Open!
Chyba dotarliśmy do pory spania. Rychłego rozgrzania zziębniętym, kojącego snu wszystkim!

Nic mi nie cieplej, więc pożegnam się już i zemknę w barchany:)
Miłej nocki, Wyspo:)
Spokojnej wszystkim, umykam!
A ja się wysuszyłam, ogrzałam, jestem pod kołderką i jest mi ciepło.
Ale też się pożegnam.
Dobranoc!
(to już tak późno?)
Dzień dobry, poprosimy niedzielną kelnereczkę (zakupów nie robi, ostrzegam, nawet w Żabce!)
Deszczowe dzień dobry!
Kelnereczkę poproszę o dobre śniadanko.
Witajcie!
Ja już po śniadanku, skorzystam jedynie z kawy 🙂
Wpadam na moment, bo tu mam niezły kocioł.
Do Torpedowni na razie nie dotarliśmy, ale nie tracę nadziei. My nad morzem będziemy dopiero za tydzień. Jeśli go przeżyjemy.
Mewy… Nooo przypomina mi się od razu nasza pierwsza wizyta w Gdyni 😀 I drące dziób mewy. Jak to mawia Jakub: „Mewy są głupie. Daj daj daj.”
Najgłośniejsze są srebrzyste, te, co tutaj ewentualnie w tle.
Ale nad TAMTYM morzem, non è vero?
No przecie piszę: MORZEM.

Coś jakbym się miał obrazić, czy co?
Oj nie bądź taki!
Jo na moment wpadłaś, ale czy zdążyłaś się napić kawy u kelnereczki?
Miłych wakacji -bez płonących samochodów i bijących się facetów!
Kurka wodna – kawy mi nie bardzo można
Mnie też. Dlatego piję herbatę.
Wybywam na spotkanie Stowarzyszenia. Pa…
A ja dopiero jem coś na kształt obiadu, ale wkrótce też idę w to samo miejsce.
Pa…
Dzień dobry 🙂 Makówka wspomina o swoim śnie . Sny są różne . Przykład z dawnych lat : Dla czego towarzysz jest taki smutny ? Oj smutny , bo miałem proroczy sen . Proroczy ? Tak . Śniło mi się , że jestem na zebraniu partyjnym i budzę się , przecieram oczy i rzeczywiście jestem na zebraniu partyjnym . Oj ,to jakaś przestroga towarzyszu ,trzeba być ostrożnym . Będę pamiętał , obiecuję …
Och, to mi przypomina tę zagadkę: co to jest – pieprz z dżemem?
Zebranie partyjne! Jeden pieprzy, reszta drzemie.
Różne , ciekawe przeciwieństwa można skojarzyć ze słów : Śledż i Pieprz ,ale tylko w rozbawionym towarzystwie .
Śledź to prawie jak „sledge”, po angielsku saneczki
Po zebraniu już w domu.
Jak miło było zobaczyć te wszystkie mordeczki. Nasze Stowarzyszenie ma już 5 lat. Jestem dumna, że jestem jego członkiem i że poznałam dzięki temu tyle wspaniałych ludzi.
Jednych lubię bardziej, innych mniej znam albo lubię umiarkowanie, a z niektórymi mam tak, że samo spotkanie się z nimi poprawia nastrój na cały dzień i pozwala zapomnieć o szarej rzeczywistości.
Tak to bywa ze stowarzyszeniami, do których się dobrowolnie należy
Oczywiście, że dobrowolnie, choć oczywiście bywają różne podgryzania, ale to dotyczy „góry”, gdzie do głosu dochodzą nieraz przerosty ambicji albo (trudne do uniknięcia) jakieś sprzeczne interesy.
Chcę wierzyć w bezinteresowną ideowość wszystkich, ale i też aż tak naiwna nie jestem.
Będąc „szarym członkiem” nie muszę się tym interesować.
To masz komfort. Trochę zazdraszczam.
Ale czego?
Że nie muszę się interesować? No tak, nie muszę, ale jednak się interesuję, lubię wiedzieć, ale faktycznie te podgryzania mnie nie dotyczą.
Dziś jednak faktycznie miałam ten duży komfort, że mogłam się cieszyć na widok różnych osób, które bardzo lubię.
Ładować akumulatory uśmiechem, uściskami itd.
Bycia „szarym członkiem”, głównie. I tego, że możesz ładować akumulatory nie przejmując się podgryzaniami i generalnie tarciami.
Ja trochę siadłem na grzbiecie tygrysa, i jechać niebezpiecznie, i zeskoczyć strach. Ale generalnie stowarzyszenie raczej więcej mi daje niż bierze.
Ja też już jestem w domu, ale najpierw zjadłem kolację (obiad był raczej dawno!)
Też już zjadłam kolację.
Ale zaraz, zaraz Tetryku -obiad był dawno, ale były wszak ciasteczka.
I paluszki. I soczki.
Dobranocka.
Dzisiaj przypomnę granego już kiedyś Friedemanna.
Snów sentymentalnych i eleganckich.
Sentymenty, sentymenty…eh…
Wspomnienia, marzenia, tęsknoty…
Jeśli ktoś ciekawy, w Rudzie Śląskiej przy okazji wyborów prezydenta miasta testuje się system OKW: https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/okw.info.pl
Testuje pozytywnie co bardzo cieszy.
Dobry wieczór, Wyspo:)
Witaj!
Aż tak długi spacer?
Nie:)
Spacer około dwugodzinny, tylko później zaczęty, bo tak zimno, mgliście i mokro, że zastanawiałam się, czy jechać:)
Witaj, Tetryku:)
Bierz przykład z Psiułki! Włóż futerko! 😉
To ja jeszcze pokażę zdjęcia sprzed chwili. Lekkie chmurki przesłaniają nam Księżyc, wygląda to mniej więcej tak, po prawej u góry ponad Księżycem widać Jowisza:
A jak się przybliży tego Jowisza, to widać go z jego księżycami, jak Galileusz ponad 400 lat temu! 🙂
Pięknie:)
Chmurki wyglądają jak księżycowe smoki, a i Jowisz ze swoim inwentarzem – imponujący:)
A u nas niebo spłowiałe, i mży, i mgli, i wieje, i też wygląda to pięknie, tylko żeby takiego ziąbu nie było:) Na zewnątrz sześć stopni na plusie, a w domu niewiele więcej, tylko mniej wietrznie i bardziej sucho:)
Witaj, Quacku:)
Dobry wieczór, alejakto w domu niewiele więcej?!?
W domu mam aktualnie dziewięć stopni:)
To z powodu dużej ilości okien i tego dwupiętrowego przeszklonego wykuszu, o którym już kiedyś wspominałam. Gdy grzeją, jest ciepło, ale jeszcze nie zaczęli, więc jest jak jest:)
W zimie będziemy wszyscy chuchać w twoją stronę! 😉
Dzięki, Tetryku:)
Och! Mam nadzieję, że jakoś lokalnie się dogrzewacie, w pokojach np. farelkami, czy może kominkiem???
Problem w tym, że drzwi mamy tylko do łazienek i kuchni, więc troszkę trudno by było:)
Jakoś sobie radzę, Quacku:) Dzięki za troskę.
Ja nie mam dużej ilości okien i przeszklonego wykuszu, ale w moim mieszkaniu w bloku też ciepło nie jest.
Współczuję, Maczku.
Dobry wieczór:)
Dobry wieczór Leno!
Mieszkam w bloku z wielkiej płyty brrr.
I jestem zmarzluchem i dlatego „mnie jest szkoda lata…”
Widać, że zaczęło się od ptaków, ale teraz ambicje fotograficzne sięgają znacznie wyżej!
Świetne zdjęcia!
Wyżej i dalej
Dzisiaj chyba b. czyste powietrze, jeszcze mi się tak nie udało.
Powoli przemyśliwuję nad nabyciem drugiego modelu, o szczebelek większego, z półtora raza większym zoomem. Ale do tego celu by musiało się zrobić lepiej gospodarczo, w skali makro i mikro…
Taż przecież Quack zapowiedział, że ma zamiar rozwijać swoje ambicje fotograficzne.
I oto rezultaty!
A dziękuję. Ładnie mi Jowisz zapozował.
U mnie też tak widać,ale ja nie mam takiego aparatu.
„Znacznie wyżej” czyli od ptaków do smoków?;)
A poważnie – zdjęcia rzeczywiście świetne.
Smoki żadne akurat nie przelatywały
ale jakby tak kiedyś, postaram się zrobić zdjęcie.
Chwilowo od wtorku/ środy będzie szansa na jakieś ciekawe lotnictwo amerykańskie (o ile w ogóle będą startować) https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/twitter.com/WarNewsPL1/status/1568989809338621956?s=20&t=TTN_9xXL5UEtpbevEU1hBQ
Zażartowałam z tymi smokami, bo wyżej napisałam, że te chmurki przypominają księżycowe smoki:)
A widzisz, ta paralela mi umknęła.
Właśnie spojrzałem i już coraz bardziej pożerają Księżyc, więc łakome smoki.
Jak to dobrze, że zdążyłeś zrobić Księżycowi zdjęcie;)
Niestety, muszę zmykać. Dobrej nocy!

Spokojnej, pewnie też zaraz umknę…
Miłej nocki, Tetryku:)
Też udam się w kierunku swoich barchanów:)
Dobrej nocki, Wyspo:)
To i ja się pożegnam.
Witajcie!
Nowy dzień, nowy tydzień – wkrótce nowa kawa 😉
Bry. Pani Gieniu, poprosimy.
Herbatę. I ciasteczko. Poproszę.
Słonecznie witam i poproszę śniadanko!
Wreszcie cieplutkie dzień dobry, Wyspo:)
Na zewnątrz dzimno nie odpuszcza, ale w domu luz-blues, bo „kaloryfer parzy, dziś zaczęli grzać!”:)
Tylko po co te dziury w niebie?
Witaj, rozgrzana Leno! 🙂
Nie wiesz, po co dziury? Żeby nimi ciepełko ze świata uciekało, chlip.
Mnie bardziej zastanawia ta skóra, co „chce do skóry”… Brzmi trochę jak hymn zadymiarzy…
🙂
Witaj, Tetryku:)
Dla mnie to raczej wezwanie do przytulania niż do zadymiania…
Wezwanie do przytulania!?
To mi się podoba!
Bodaj witanie „na misia” z tymi, których lubię tak bardzo poprawia nastrój!
Dlatego w niedzielę wróciłam ze spotkania naszego Stowarzyszenia z podładowanymi akumulatorami, bo tyle było tych „misiów”, uścisków itd.
A dla mnie wezwanie do przytulania to: „Przytul mnie.”. Tak po prostu:)
Albo? Po prostu przytulenie się. Bez słów.
To inne skojarzenie: „dancing cheek to cheek” brzmi lepiej?
Lepiej, Tetryku:)
„Skroń przy skroni” – to nasze:)
Po prostu sobie zażartowałam, bo „skóra” to także niezbyt fajnie kojarząca się kurtka, a czasownik „chcieć” nadał całemu wyrażeniu prostackości i trywialności:) Lepiej brzmiałoby: „skóra lgnie do skóry”, ale spróbuj to wyśpiewać;)
A widzisz, przysiągłbym, że Urszula śpiewała skóra lgnie do skóry…
Bo śpiewała, ale szybko jej przeszło;)
Dzień dobry, Tetryku:)
Cześć, Leno! Czy wiesz, kto ją zniechęcił?
Nie wiem, czy aż zniechęcił, ale na pewno maczał palce Marek Dutkiewicz;)
Ale Ci dobrze!
W mojej SM nawet nie zaczęli myśleć o sprawdzaniu szczelności przed rozpoczęciem sezonu grzewczego. Ich zawsze jesień zaskakuje.
Nie wiem, czy to zasługa naszej SM, ale też się cieszę, że już mogę trafić zębem na ząb:)
Dobry wieczór, Maczku:)
Dobry wieczór Leno!
Chyba jednak zasługa „Twojej” SM, ale i może niższych u Ciebie temperatur. Choć? W Tatrach czytałam, że spadł śnieg, więc takie rzeczy są zawsze w Krakowie odczuwalne.
Możliwe, że SM się przyczyniła, w końcu jakieś umowy z PEC-em mają…
A nad ranem rzeczywiście mamy już przymrozki, wcześnie, nawet jak na mój region:)
W każdym razie, dobrze, że zaczęli grzać, bo ostatnie dni były nie do wytrzymania. Musiałam chodzić po domu ubrana na cebulkę, a nie znoszę tego, bo lubię mieć swobodę ruchów. W kilku warstwach trudno cokolwiek robić, zwłaszcza gdy zgrabiałe palce odmawiają posłuszeństwa:)
Dziś, jutro i pewnie jeszcze kilka dni mam w pracy sajgon 🙁
Jakbym się pytał, jak się nazywam, podpowiedzcie,pls!
A czemuż to aż taka kumulacja wirków?
Ale masz misia, może on trochę pomoże?
Oby! Dzięki 🙂
W domciu ciepło, nie strach wybyć na spacerek, więc – wybywamy:)
U mnie w domu raczej bez nadmiernego ciepełka, a ja dziś cały dzień domowa.
Ale jakoś mimo to teraz nie planuję spacerków.
Pospacerowałam tyle, co do sklepu, do śmietnika i do biblioteki.
Na kolanach mam kocyk, laptop i kota.
Uff, zaraz po pracy musiałem biegusiem jeszcze na jedno spotkanie, a potem jeszcze szybciej z powrotem, ale już jestem.
I idę po dobranockę.
No bo jak jeśli nie „biegusiem” na pięterku z biegusami;)
Witaj, Quacku:)
Dobranocka.
Dzisiaj był zwariowany dzień, to będzie trochę zwariowana dobranocka.
Walczyk skomponowany z dźwięków systemu Windows. Pomijam wstęp i przechodzę niemal od razu do rzeczy.
Snów spokojnych, bez dźwięków świadczących o błędzie systemu!
Pospacerkowe dobry wieczór, Wyspo:)
Dobry wieczór, bardzo!
Jak ziąbek?
Na zewnątrz 6 na plusie, mokro ale bezwietrznie, w domu około dwudziestu czyli – przyzwoicie:)
Jeśli w domu też bezwietrznie, to extra! 🙂
🙂
Znów robi się późno. Dobrej nocy!

Spokojnej. Również zmykam, syt wrażeń.
Miłej nocki, Panowie:)
Temperatura domowej aury przekłada się u mnie na giętkość palców, więc też się pożegnam i pokoralikuję sobie jeszcze chwilkę:)
Dobrej nocki, Wyspo:)
Śpijcie dobrze, ja jeszcze chwilę posiedzę.
Dzień dobry, za oknem dziwnie słonecznie.
Pani Gieniu, poprosimy.
W Krakowie też słonecznie.
Witam Państwa!
Gienia dobre śniadanko poproszę!
Witajcie!
Wirujemy, raz do koła, raz do koła…
Ale nie jest to „chocholi taniec” Tetryku?
Dziwnie blisko!
Ciszaaaaa….
A ja wkrótcę idę do grilowni, potem na barkę.
Jeszcze też będę trochę knuć.
do popotem zatem…
A ja do domu trafię wieczorem, a potem jeszcze zoom 🙁
Całkiem przyjemne dzień dobry, Wyspo:)
No i mam problem, bo nie wiem, gdzie opisywać nasze tegoroczne doświadczenia… Więc nie piszę. A tu się kumuluje, proszę państwa, i zaraz pęknie…
Pozdrawiam. Słońce. Upał. Wino. Basen. Szerszenie. No bajka… bajka…
Na rutynie albo na Wyspie zrób wpis.
Albo na obu. Mogą być takie same 😉
No właśnie tu mam problem, bo nie mogę się na Wyspę zalogować… Będzie na Rutynie zatem.
Jeśli mnie tutejsze wifi nie wykończy psychicznie.
Tetryk ma rację. Zrób na Rutynie, a potem skopiuj na Wyspę, bo tu już pięterko urosło, więc nowe się przyda.
A problemy z logowaniem rozwiązuje (wiadomo) Tetryk.
Tylko teraz jak pisał knuje na Zoomie.
Idę kuknąć do Rutyny.
Kurka wodna, dziś coś wrzucę. Jeśli mi znowu nie zerwie netu.
Te toskańskie wzgórza…
Makówko, pięterko zrobię, ale tak za dwa tygodnie. Więc jeśli ktoś ma pomysł na teraz, to proszę. Ja tu z załadowaniem jednego zdjęcia mam problem i muszę z telefonu wrzucać – a tego na Wyspie nie dam rady zrobić.
Rozumiem. Ja z komórki też nawet nie próbuję budować pięterka na Wyspie.
Wyspa jest cierpliwa -poczeka.
Dobry wieczór, norma wykonana. I na przerwę teraz.
Wracam z grilowni,barki,knucia.
I na kolację…
Czy Gienia kolacje też serwuje?
Nic mi nie wiadomo
ja na pewno serwuję dobranockę!
A co ma nie serwować!

No właśnie. Tyle miesięcy kobiecina odpoczywała to teraz niech trochę popracuje.
Owocową herbatę poproszę, jakieś kanapeczki i sałatkę.
I koniecznie kawałek czekolady.
Gorzkiej? Mlecznej? Z nadzieniem? (Jakim?)
Mlecznej z bakaliami i orzechami.
Bogato!
No dobra, zmieniłam zdanie.
Zamiast bakalii i orzechów może być jakieś alkoholowe nadzienie.
Tak lepiej?
Na pewno ciekawiej!
Dotarłem do domu, ale za 20 minut zoom…
Dobranocka.
Skoro Makówka pyta o kolację, to może zupkę?
Wojciech Młynarski we własnej piosence.
Snów posilnych i przymilnych.
Dziękuję Q!
Uwielbiam wszelkie zupy, mogę je jeść na śniadanie, obiad i kolację.
A tak à propos kto z Was jadał na stołówkach?
Bo ja na stołówce żywiłam się już od szkoły podstawowej.
W podstawówce na pewno parę razy.
I potem na studiach. Studiowałem na UAMie, zajęcia miałem w Collegium Novum, a stołówka była kawałek dalej, przy Zwierzynieckiej, więc żeby sensownie zdążyć między zajęciami, najlepiej było załapać się na stołówkę Akademii Ekonomicznej, dużo bliżej, ale potem zaczęli sprawdzać legitymacje i niestety się nie dało.
No i potem już w Gdyni był taki okres, że małżonka przynosiła ze stołówki szkolnej, bardzo pożywne dania.
A ja cała szkoła podstawowa, liceum, studia i w pracy, póki dzieci chodziły do żłobka, przedszkola.
Gdy zaczęli chodzić do szkoły to póki byli na świetlicy to jeszcze też. Ale potem odmówili jadania na stołówce i zostałam zmuszona gotować wieczorem, aby mieli jak wrócą ze szkoły.
Bo wracali zazwyczaj wcześniej ode mnie.
Jako dziecko nie zaznałam czegoś takiego jak domowe rodzinne obiadki.
W niedziele coś tam bywało (mowa o moim domu rodzinnym), ale tak „na szybko”, bo jeździło się nad wodę, na spacer, na narty itd.
Ja gotowałem na zmianę z małżonką, dopóki dzieci nie zaczęły jeść razem z nami i wybrzydzać, więc jak wszystko musiało być robione pod nie, to podziękowałem. To żadna przyjemność, jak się zrobi dobre jedzonko i ktoś się krzywi, zamiast pałaszować.
Ty podziękowałeś, a żona…wiadomo gotowała tak, aby pasowało dzieciom, Tobie itd. Tak to już jest z tym równouprawnieniem.
No nie całkiem. Mnie pasuje mniej więcej wszystko i nie było przypadku, żeby mnie trzeba było gotować drugi albo trzeci obiadek, bo pierwszy nie podszedł.
A dzieciom można było NIE gotować drugiego obiadku, a tym bardziej trzeciego, tylko zaczekać, aż zjedzą pierwszy. Bez żadnych zamienników w trakcie. Przecież to nie jest tak, że ja przyrządzałem jakieś rzeczy zbyt wyrafinowane na dziecięce podniebienie, ani ostryg, ani wątróbek gęsich, ani nic w podobie. Sądzę, że gdyby wychowywać je w ten sposób, jadłyby o wiele więcej niż jedzą. Ale skoro małżonka uważała, że trzeba dostosować świat do dzieci, a nie dzieci do świata…
Oj mnie to powiedz… dwa obiady od 20 lat. Ewrydej.
Ja w szkole to raczej nie, ale już od studiów aż do dzisiaj. W pracy zawodowej przetrzymałem kilka stołówek. Od wielu już lat jadam w sąsiednim (w stosunku do biura) budynku, bardzo dobre i urozmaicone obiady w przyzwoitej cenie — w dodatku jako archeoklient mam tam niezłe rabaty! 😉
Podstawówka. Studia. Wczasy w dzieciństwie.
Dla niejadka to było wyzwanie.
Całkiem sympatycznie niezmarznięte dobry wieczór, Wyspo:)
Dobry wieczór! To bdb, że niezamarznięte dzisiaj.
🙂
A żebyś wiedział, jak ja się cieszę, Quacku:)
Gorąco się cieszysz, jak sądzę 😉
A nawet ukropnie, Tetryku;)
Wybaczcie, kochani, ale coś dzisiaj okrutnie na dziób lecę. Dobranoc!

Spokojnej. Za chwilę pewnie też będę zmykał.
Dobrej nocki, Wyspo:)
Jak wszyscy to wszyscy Makówka też.
Dobranoc!
Dzień dobry, zachmurzenie spore, ale nie całkowite, na odcinku snów – nic nie pamiętam. Czas na bufet.
…bry
Poproszę jogurcik.
Dziś w planach Siena. Wykończą mnie, mówię wam…
To ja poproszę talerz owoców.
Witajcie!
Tyle zdążę powiedzieć…
Hi!
Pochmurne (ale jeszcze bez deszczu) dzień dobry!
I już z deszczem. Wracam ze spacerku.
Ciszaaa na Wyspie.
Makówka wróciła ze spacerku, zjadła obiad, wypiła poobiednią herbatę z ciasteczkiem i już dziś będzie domowa.
To jest 238 komentarz. Czy ktoś coś buduje?
Bo mogłabym opowiedzieć o moich ostatnich wycieczkach, spacerkach itd.
Działaj!
Pamiętam, że obiecałem wpis o cerkiewkach, ale wciąż nie mam kiedy go przygotować… 🙁
Ale proszę o cierpliwość. Jeszcze coś tam muszę zrobić, zanim zacznę budować.
Jestem za:)
Witaj, Maczku:)
Witaj Leno!
Zanim więc Tetryk zbuduje cerkiewki ja coś zrobię, ale tak na wieczór najwcześniej.
Dotarłem do domu, teraz -wzorem Leny — robótki ręczne… 😉
Będziesz szydełkował?
Aktualnie debata na 25-lecie Konstytucji
Czego byś nie robił – powodzenia, Tetryku:)
I – dzień dobry:)
🙂 Dobry!
Dzień czy wieczór?
Uff, dzień na załatwianie spraw, w związku z tym 80% normy wykonane, do uzupełnienia… na przykład w sobotę.
A na razie przerwa.
Wciąż rozsłonecznione dzień dobry, Wyspo:)
A tu deszczowe i zimne brrr
Dobranocka.
Wiem, że o tej porze we wrześniu jest już ciemno, a jednak – na dobrą wróżbę – niech będzie utwór z wrześniowym słońcem w tytule.
Snów słonecznych!
Między Dobranocką a lampką zapraszam piętro wyżej.
Ale mam nosa:)
Już lecę:)
Tuptam również 🙂
Bardzo miło pospacerkowe dobry wieczór, Wyspo:)
Veni, vidi… a teraz tuptam spać. Dobranoc państwu!

Śpij dobrze Tetryku!
Witajcie!

Witaj Tetryku!