Nagrobek muzyka
Wszystko tłumaczy myśl tu wyryta:
Oto jest jego najlepsza płyta.
Nagrobek lekomana
Z prochu był powstał, w proch się obrócił,
Do końca życia prochów nie rzucił.
Nagrobek policjantki
Kiedy ze trzy wieki miną,
Znowu będzie twardą gliną.
Nagrobek celebryty
Dla pustej sławy swój żywot przeżył,
Dziś znany z tego, że tutaj leży.
Nagrobek dziewicy
Jeszcze jedno ciało
W proch się zmarnowało.
Krzysztof Śledź
Siedlce 2014
| « A mnie jest szkoda lata część piąta. | Lajkonik: Reedycja. Odc. 16 » |
22
lis 2021





Witam:)
Jako się rzekło – przyziemnie:)
I – mam nadzieję – jednak choć odrobinkę zabawnie.
Uśmiechu, Wyspiarze:)
Skoro Lena zaprowadziła nas na cmentarz zacytuję Wisławę Szymborską.
„Nie męcz aptek i lekarza, sam znajdź drogę do cmentarza„.
Wróciłam do domu. Byłam również w aptece, stąd te skojarzenia.
Dobry wieczór, Makówko:)
Wybyłam na trochę z Psiułką, a potem postanowiłam się posilić:)
Ceń trud grabarza
I nie zasypuj go robotą!
Sam wykop dołek,
A potem wskakuj doń z ochotą!
To tak w temacie:)
Nagrobek hipochondryka:
Nie wierzyliście mi do tej pory!
A nie mówiłem, że jestem chory?
🙂
Ja uwielbiam tę fraszkę:
Nagrobek kropki
„Tu spoczęła kropka.
Wyjaśnienie szersze:
Wykończyły kropkę
Coraz bielsze wiersze”
(W. Płonka)
Zacne, teoretycznoliterackie!

Znam też taką::
Tragifarsa
Domeną niejednego teatru
Jest wystawianie.
Publiczności do wiatru.
🙂
Są takie dla każdego rodzaju literackiego?
Taka może być?
Miara miłości
Wyśpiewywał peany,
Hymny godne aniołów,
Po uszy w niej zakochany
(mierząc, rzecz jasna, od dołu).
🙂
W sam raz na po 22.00
Tak, to raczej z fraszek literacko-frywolnych:)
*z tak zwanych – frywolitek;)
Małgorzata Musierowicz lubi to!
Hm…
I Koło Koniakowskich Szydełkarek:)
Leno, czyżbyśmy znali autorkę?
Przy cudzym zaznaczam, że cudze:)
No to
dla Autorki!
Dziękuję bardzo:)
Pamiętam jeszcze taką, co mi ją w ogólniaku opiekun gazetki szkolnej ocenzurował:):
Sąsiad
Gibki, dziarski, pełen uroku.
O każdej porze dnia i nocy
Ona poznaje go po kroku.
Oo, a teraz mi się przypomniał limeryk, nie przekładany, tylko mój własny. I zdecydowanie po 22.00, o innych porach proszę nie czytać!
Raz jeden facet pod Złotoryją
Patrzył, jak konia ułani biją
Barwny ich strój
Długi ich ch*j
Amaranty zapięte. Pod szyją.
No ładnie.
Po 22 i się towarzystwo rozświntuszyło.
Kot mi leży na klawiaturze i jest oburzony!
Pogłaszcz kota. To was uspokoi…
Zdecydowanie świńtuszymy!
Makówko, ja swojej Psiułce kazałam iść spać. Może Twemu Kotku też pora:)
Ależ mój kot śpi ze mną. Najczęściej NA MNIE.
I OCZYWIŚCIE, że go głaszczę. Ale jak to z facetami bywa -on łaskawie pozwala się głaskać i tyle!
🙂
To jeszcze z frywolitek:
Tragedia
Wieczorem mówił, że kocha,
W oczęta zaglądał czule.
I rzucił, łajdak, nad ranem!
Ale najpierw ona zrzuciła koszulę.
Dobry wieczór.
Nagrobek mima
Był i go ni ma.
Lord się zjawił!
Witaj!
Dobry wieczór, Lordzie:)
Z fraszek lakonicznych pamiętam taką:
Róż
„Pic
Dla lic.”
🙂
Witam.
Poczytałem troszkę autora, na Migielicz-u.
Uśmiałem się, co nieco. Jednak, co konkret, to konkret ! 🙂
Przy okazji, miało to być nawiązanie, do mojej dzisiejszej obecności na Wyspie. Nie udało się, popełniłem drugi komentarz…
I bardzo dobrze!
Pojawiaj się i popełniaj częściej Lordzie!
Nie jesteś wszak mimem… na szczęście! 🙂
Celne:)
Ta bardzo przypadła mi do gustu:
Taktyka
„Niejeden chowa w piasek głowę,
Ażeby ukryć swą gorszą połowę.”
(Jan Migielicz)
A z podobnych:
Męczennik
-Cierpię za miliony! –
Płakał, siedząc w celi.
-Jakbym nie dość wycierpiał
Od watah wierzycieli!
I bardzo dobrze, że mimiczny fortel Ci się nie udał:)
Wspominając o autorze, miałem na myśli, p. Śledzia, oczywiście. Ten Mim, to jego dzieł(k)o, to tak na marginesie, nie zaznaczyłem tego wcześniej. 🙂
Tak. Zrozumiałam.
Mam papierowe wydania pana Śledzia. Przy okazji zerknęłam do Jana Migielicza:)
Kopalnią żartobliwych epitafiów jest zbiorek Anny Bikont i Joanny Szczęsnej
Jeden z przykładów (ponoć znaleziony na poznańskim cmentarzu):
Tu wdowa po trzech mężach leży pod kamieniem.
Przechodniu odmów pacierz z głębokim westchnieniem
I klęknąwszy na grobie niedawno zawartym
Podziękuj Panu Bogu, że nie byłeś czwartym.
Och, cudne!
Przy czym to:
„Płoną znicze, ścieka stearyna.
Robakom stawia opór
dzielna Seweryna.”
to jest o promotorce mojej magisterki!
Super:)
Taka Grochowiakowa nieco:)
Nagrobek nauczyciela
„Dużą miał jeszcze w sobie rezerwę,
Kiedy zadzwonił anioł – na przerwę”
To w temacie edukatoriów;)
Też autorstwa pana Śedzia.
To robi wrażenie, jakby sugerowało, że nauczyciele umierają młodo…
Żyją szybko, kochają mocno to i umierają młodo…
😉
A ja swojej własnej nie mam, ale mam przełożoną taką nagrobkową.
Oryginał:
Here lies Lester Moore.
Four slugs
From a forty-four.
No Les
No More.
I kilka wersji do wyboru:
#1 (moja+dzieckowa)
Tu leży Lester Moore
Z ciałem pełnym dziur
Trafili go poczwór-
nie.
#2 (moja, ze zmianą imienia i nazwiska)
Tu leży Doc Watney
Postrzelony szkaradnie
Cztery pociski
I po wszystkim.
Nie trzy, nie pięć. Cztery dokładnie.
#3 (Rodziców Quackie)
Tutaj spoczywa Lester Moore
Ile pocisków – tyle dziur.
Będę szczery:
Kaliber czterdzieści cztery,
Pociski cztery….
Co rewolwer – to nie sznur!
#5 (po czym okazało się, że do tego samego tematu podszedł p. Michał Rusinek)
Tu leży
Mme B.
Z czterdziestki czwórki
Kulki dwie
Ani Mme
Ani Be.
#6 (wersja p. Rusinka natchnęła mnie do jeszcze jednej własnej)
Tu leży Nini Wencel
Dwie kule prosto w serce
Kaliber czterdzieści cztery
Ni mniej
Ni więcej
Pamiętam je, Quacku.
Było wśród tamtych epitafiów także jakieś tłumaczenie Tetryka:)
Ach, już o tym pisałem? Pamięć nie ta…
Na wszelki wypadek podpowiadam, że dobranocka piętro niżej…
Znalazłam.
Z okazji Wpisu Leny dot. humoru warto przypomnieć do czego służą człowiekowi uszy . Gdyby człowiek pozbawiony był uszu , to śmiał by się dookoła głowy , a tak , to najwyżej od ucha-do ucha . Takie pragmatyczne ograniczenie . Kwiatek za pomysł 🙂
Och, to chyba w „Alicji po drugiej stronie lustra” (bodaj w przekładzie Słomczyńskiego) Alicja się zastanawiała, czy gdyby Humpty-Dumpty uśmiechnął się jeszcze szerzej, to czy kąciki ust spotkałyby się mu z tyłu i wierzch głowy by mu odpadł?
Z „Przypowieści Biblijnych”:
– Panie, po cóż dałeś ludziom uszy? Przecież oni i tak cię nie słuchają…
– Synu, za dwa tysiące lat będzie pandemia. Będą mieli na czym zawieszać maseczki!
(za wiocha.pl)
🙂
A ja pamiętam słowa Plastusia, który mówił, że uszy po to są, by je trzymać do góry:)
A moja mama mówiła do mnie , że mam uszy po to , aby je myć ! I waliła ręcznikiem po łbie !
„Mama mówiła do mnie z liścia
Ku memu zaskoczeniu”
(„Botanika” – P. Sommer)
Dobry wieczór, Maksiu:)
Witaj, Maksiu.
Dziękuję za kwiatek.
Miło mi, że się dobrze bawisz:)
Pozdrawiam:)
W dużo lepszym humorze zmykam spać! Dziękuję i dobranoc!
Dobrej nocki, Quacku:)
Dobranoc! 🙂
Dobranoc!
„Stojąc pod niebem bez góry i dołu
tętnię dojrzały do wielkości gwiazd.
Własnych zaklęć ogromne koło
krążę po niebie płynącym w czas.”
(„Astronomia” – K.K. Baczyński)
Dobrej nocki, Wyspo:)
Dzień dobry
Dzisiaj pospałam jak nigdy…
E, jednak jesteś przede mną! To dobrze
Tylko ja bez zaskoczeń:)
Chociaż… chyba nie jestem taka znowu ostatnia;)
Dobry wieczór, Bożenko:)
Dobry wieczór, Tetryku:)
Witajcie!
Pierwszy dzisiaj? Do czego to podobne…
Też się dziwię…
Dzień dobry, a ja dzisiaj dłużej, poniekąd planowo, tzn. nie zaspałem, tylko pozwoliłem sobie pospać chwilę dłużej. Tylko co to za spanie, jak 0 6.30 pobudka na leki, o 7.00 następna… Na szczęście jeszcze tylko do piątku.
Dobry wieczór, Quacku:)
Przykro mi i pewnie rada by „wziąć na przeczekanie” nic nie zmieni:)
Witajcie!
I wybaczcie jak nie będę zaglądać
Śpiąca? Chora? Czy wycieczka?
Poważne problemy. Nie zdrowotne. Ale poważne. Nie chcę o tym pisać.
Oby te problemy prędko minęły.
Dzień dobry.
Pomyślności w ich rozwiązywaniu, Makówko.
Witaj, Makówko:)
Trzymam kciuki, by szybko się rozwiązały.
Dziękuję Wam.
Nie miną prędko, w ogóle nie miną. Same się nie rozwiążą. Trochę nieudolnie próbuję zmniejszać skutki.
Dzień dobry.
Dla tych z problemami, czy tam innymi pechami…
Epitafium pecha
Pech
zdechł.
(M. Parlicki)
Oby
Epitafium urzędnika.
Tego samego autora…
Choć ciężkim dupkiem był na urzędzie,
To niechaj ziemia lekką mu będzie.
Satyra polityczna
„Władza nas rozweseli, bo dobierano znów
Osoby do foteli według siedzeń – nie głów.”
(J. Sipkowski)
🙂
O rany!
Został… odpukany?
😉
Dobry wieczór, Lordzie:)
Dzień dobry

Świetne pięterko! Uśmiałam się jak norka
Chociaż w zasadzie temat poważny…
Witaj, Miralko:)
Cieszę się, że poprawiły Ci nastrój.
To może nieco lżejsza fraszka:):
O nieuku
Nakrył niedźwiedź raz w łóżku żonę swą z borsukiem
i wymówki jej robi: „Ty? Z takim nieukiem?”
Niedźwiedzica, szczęśliwa, na to mu powiada:
„Może borsuk i nieuk. Ja tam z nim nie gadam.”
(B.Krajewski)
🙂
Och, to brzmi jak Waligórski!
🙂
Znalazłam kilka fraszek tego autora w jakimś almanachu. Była tam też informacja, że pan na stałe mieszka w Australii:)
To jeszcze jedna próbka:
O spotkaniu
Raz glizda braciszka spotkała w słoiku
i szczerych uścisków było wprost bez liku.
Cieszyła się bardzo, że zdrowy i żywy.
I pyta: „Gdzie idziesz?” A on, że na ryby.
🙂
No naprawdę, to tak przypomina Bajeczki Babci Pimpusiowej! Frazą, stylem…
Fakt, estetyka podobna:)
Myślę jednak, że A. Waligórski jest bardziej dosadny:):
„Złapał niedźwiedź świstaka idąc raz pod górkę,
A pragnąc na nim świstać, chciał mu dmuchać w dziurkę.
Świstak chodu, lecz zanim schował się do chaty,
Pisnął: – Mógłbyś przynajmniej chamie przynieść kwiaty!”
(Z Bajeczek…)
Skojarzyło mi się to z oglądanym jakiś czas temu stand’upem o baśniach i bajkach. Ojciec tłumaczył synkowi uniwersalną wymowę tychże.
Padło tam m.in. takie zdanie (w wolnym tłumaczeniu):
„I nagle, kiedy mój synek zapytał:
-Tatusiu, dlaczego Wilk przyszedł do Zająca z bukietem róż i szampanem?
zacząłem się zastanawiać:
-No właśnie! Dlaczego?”:)
A nie pomyślałem
faktycznie była taka scena. Jakoś mi się chyba wydawało, że to na przeprosiny? Albo na urodziny przyszedł?
Chyba nikt z naszego pokolenia nie widział w tym niczego dziwnego i nie pomyślał:)
Też mi się wydaje, że na urodziny.
Też mi się skojarzyła babcia Pimpusiowa! 🙂
Cóż się dziwić, kiedy i fraszki, i limeryki to podobno wybryki…
Znani też uwiecznieni:
„Tutaj przykryty / płytą nagrobną / śpi Jan Rokita / Maria osobno” (W. Szymborska)
„Januszowi Korwin – Mikke – Tuż przed samą katastrofą / cierpiał sekund kilka, / gdy zbyt ciasno na swej szyjce/ zacisnął motylka.”(A. Szczepkowski)
„Tu leży Andrzejewski Jerzy / Położył się na ament / Przez popiół i diament” (T. Kwiatkowski)
Na koniec „Nagrobek parlamentarny- Tutaj leży ustawa / Dyletantów dzieło. / Była tak słabowita / Że ją licho wzięło.”(R. Lipczuk)
Witaj, Ultro:)
Fraszki w punkt:)
Z epitafijnych bardzo podoba mi się taka:
Nagrobek szulera
„Karty mu dały wiele radości.
Teraz została tylko gra w kości”
(K. Śledź)
I z nagrobka znanych:
„Przyrody wszelkie dzieło w pomroce leżało.
Bóg rzekł „Niech będzie Newton” — i jasno się stało.”
🙂
No to jestem:)
Musiałam tylko popełnić mały tekścik okolicznościowy u siebie i już bede biegau tu:)
Dzień dobry, Wyspo:)
Koniec na dzisiaj (pracowania) i przerwa.
Zapomniałam się pochwalić, że u nas już łaciato:)
Rano padał śnieg i przez chwilę było prawie wiosennie przez tę trawkę i słoneczko.
Teraz już znowu mokro i ciemno. Po wiośnie ani śladu, ale śnieg gdzieniegdzie został:)
Wspomnienia z okresu ” słusznie minionego ” Panie Sekretarzu , przyjechałem do pana sekretarza ,aby sprawdzić jak wygląda sprawa składek partyjnych … ” Jest świetnie ,bo składki mam opłacone już na cały rok ” Towarzysze zapłacili ? Nie , wyłożyłem z własnej kieszeni …I nie boicie się , że Wam nie oddadzą ? Spoko , przyjdą żniwa , to mi w polu odrobią ! Taki był ten nasz „okres miniony „.
Pomaluśku robi to wrażenie, jakbyśmy wracali do tej epoki…
Dobranocka.
Norah Jones w swojej wersji utworu z 1958. Skoro już łaciato (u nas też padał śnieg, ale od razu stopniał), to czas zagrać na świąteczną nutę.
Snów – łaciatych
Ładnie śpiewa, a ja się już pożegnam…
Dobranoc Państwu
Spokojnej!
Dobrych snów, Bożenko:)
Może te wpisy stopią śnieg u Leny?
„Umarł bez bólu i spokojnie, / anioł zabrał jego duszę… / A on spoczął z uśmiechem: / Choć nie chcem, ale muszem.” (K. Wawrzyniak)
„Tu leży Rydzyk z Radia Maryja, / krzyżem nad nami już nie wywija.”(M. Parker)
O Kuroniu, Modzelewskim i Michniku
„Nareszcie razem, wszyscy trzej, / Przechodniu, z żalu westchnąć chciej. / Lud po nich płakał, ksiądz ich chował,/ A Maciarewicz grób lustrował.” (J. Polewka)
Cudne:)
Nie wiem, czy stopiły śnieg, ale lód w moim sercu (gdyby jakiś okruszek się tam zawieruszył) – na pewno;)
Uwielbiam czarny humor, więc:
„Ostatni dowcip w jego typie:
Duch towarzystwa na własnej stypie.”
(W. Klejmont)
🙂
Nareszcie w domu i po kolacji
Smacznego!
Dobry wieczór, Tetryku:)
Dobranoc!
Dobrej nocki, Makówko:)
Dziękuję.
Spokojnej. Też pewnie będę się zbierał… zaraz.
No to dobranoc!
Spokojnej nocki, Quacku:)
No i znów nastał czas na lampkę. Dziś pewnie będzie mrugać nieco żartobliwiej…

Gdy odblask naszej lampki na ścianie się kiwa,
nie siła to nieczysta, lecz nieczysta oliwa…
Niech więc płomyk pełga sobie wesoło i rozświetla sny:)
Dobranoc, Tetryku:)
„leżąc w łóżku chcę być dobrym
przez sen rośnie dużo dobroci
leżenie dobroć wygrzewa
ale wstanie ją zawiewa”
(„Leżenia” – M. Białoszewski)
Dobranoc, Wyspo:)
Ja chciałbym być dobrym nawet stojąc, ale fakt – leżąc łatwiej!
Witaj, Tetryku:)
Pan Miron wiele wiedział o (około)łóżkowej przestrzeni:)
Jako dumny posiadacz połowy przepierzonego pokoju nie miał zbyt wiele miejsca na sprzęty, mizerne łóżko było ponoć nie tylko jego azylem, ale też siedziskiem dla gości, mogło mu więc podczas kurtuazyjnego wstawania tę dobroć zawiewać:)
A coś na rzeczy być musiało, bo w kręgach krążyło takie epitafium:
„Tu leży Miro, niebożę.
Daj mu Boże szersze łoże.”
tudzież:
„Tu leży poeta Miro.
Mój Boże, daj mu większe wyro!”
🙂
Dzień dobry
Zimno, mokro, ale co się dziwić, kończy się listopad.
Witaj, Bożenko:)
To tak jak u nas.
Ś l i z g a pogoda, jak mawiała moja koleżanka:)
Witajcie!
Jak się czujesz Makówko? Problemy maleją? Tego Ci życzę…
Dobry wieczór, Makówko:)
Życzę rychłego kresu kłopotów.
🙂
Dziękuję Wam za troskę.
Teraz dopiero zaczną się permanentne kłopoty, ale (mam nadzieję) o mniejszej sile rażenia.
Jednak najgorszy był stres nagły, niespodziewany, a potem bezczynność i bezsilność i zero informacji.
Druga niedospana noc i te nerwy spowodowały, że czuję się jak przepuszczona przez maszynkę do mięsa.
Odkłopocenia życzę!
Witajcie!
Wczoraj cały dzień poza domem – dzisiaj może zdążę na Klub Książkowy…
Dzień dobry, na nic więcej chyba nie mam siły
Witaj, Quacku:)
Dzień dobry
Gratulacje dla autorki

Właśnie tego mi brakowało w codziennym pośpiechu
Dobry wieczór, Krzysztofie:)
Dziękuję.
Cieszę się, że znalazłeś chwilę, by zajrzeć i poczytać.
Pozdrawiam:)
Dzień dobry


Dziś już mi lepiej, bo cieszy przyjazd córki
Ale wczoraj byłam strasznie przybita, mimo porannego śmiechu
Byłam u Ro i Kay… z Ro jest coraz gorzej… nie poznała mnie, a przecież znamy się od 23 lat. Bywała u nas z różnych okazji, my całą rodziną bywaliśmy u niej… Znamy się dłużej niż Kay ją zna.
I nie to przeraziło, że mnie nie poznała, ale kolor jej twarzy… taki ziemisty… jak u osoby martwej… w oczach mi stoi…
Muszę się z tego otrząsnąć. Nic nie mogę zrobić, nic pomóc… trzeba się cieszyć życiem, póki jest…
Na smutki najlepsza jest praca



Tak więc nawet jak nie cierpię gotowania i kuchni, biorę się za przyrządzanie potraw na jutro. Przecież mamy święto…
Miłego dnia Wam życzę
I zajmę się czymś, żeby przepędzić smutek…
Witaj, Miralko:)
A ja Ci życzę miłego wieczoru, bo dnia już chyba nie zdążę:)
Dziękuję Leno

Kiedy mi życzyłaś miłego wieczoru, u mnie była 11:48, czyli troszeczkę przed południem
Bo ja życzyłam przewidująco – na potem;)
Siedem godzin różnicy jest między nami? Dobra, od teraz będę dzielnie odejmować:)
I Tobie Mireczko miłego dnia, mimo wszystko
Dziękuję Bożenko
Dziś idę na posiedzenie Rady — potem Klub = mało mnie będzie 🙁
Jakieś takie przemarznięte dobry wieczór, Wyspo:)
Po pracy. Po zakupach. Po aptekach. Po ptokach.
No to przerwa.
i po przerwie – dobranocka.
Dzisiaj Martyna Jakubowicz. Kołysanka dla wszystkich Wyspiarzy dzisiaj. A jeżeli ktoś się czuje misiakiem, to powinien się ułożyć do hibernacji.
Snów do wiosny!
Do hibernacji jest za wcześnie, jeszcze mamy jesień.
Ale na mnie do snu jest odpowiedni czas…
Dobranoc.
Spokojnej nocki, Bożenko:)
Spokojnej!
Wiecie co, te dni, nawet chyba od poniedziałku, to są dni, kiedy większość znajomych osób czuje się paskudnie. Wyraźnie o tym piszą. A meteopaci i osoby w depresji to już w ogóle.
Wypiszże się z tych kategorii!
Ha, otóż ja w nich w ogóle nie jestem, a i tak się czułem niefajnie. To co dopiero oni?
Czas rzeczywiście nie sprzyja dobremu samopoczuciu – listopad jest ponoć najbardziej depresogennym miesiącem:)
No i ledwo co zajrzałem i trzeba iść spać! Dobranoc!

Spokojnej. Też się będę kładł. Jakoś niedługo.
Nie idę jeszcze wprawdzie spać, ale też się już pożegnam dzisiaj, nawiązując, nieco przekornie do stwierdzenia Quacka:
„Każda pora roku ma swoje profity.
Wiosna ma krokusy, jesień zimowity.”
(Autora nie znam)
Dobrej nocki, Wyspo:)
„Lato zdobi nam łąki w błękit i szkarłaty,
zima kreśli na szybach białe mrozu kwiaty”…
I tak dwoma dystychami wyczerpaliśmy temat pór roku:)
Dzień dobry
chłodno…
Witaj, Bożenko:)
U nas znośnie: 2 na plusie:)
Witajcie!
Chłodno i smrodno, ale u góry błękit!
Dobry wieczór, Tetryku.
Tu u góry granat.
Zabrzmiało, jak relacja z pola bitwy:)
Dzień dobry. Trochę już nie wyrabiam z tą kuracją, na szczęście jeszcze do piątku (wieczorem) włącznie, a potem już nie. Dlatego dzisiaj nieco później, ale i tak wcześniej niż przed.
Przeleci… piątek już jutro
Jedyna nadzieja!
Witaj, Quacku:)
Ale pomyśl, jak potem będzie fajnie bez kuracji:)
Niczym w starym żydowskim dowcipie o ciasnocie…
Słonecznie witam!
Tu też słonecznie, ale zimno.
Wydawało mi się, że wczoraj powiedziałam dobranoc, ale nie widzę.
Przepraszam, jestem bardzo zakręcona.
Kukam do Was, ale nie umiem się skupić na jakimś pisaniu.
To zrozumiałe, Makówko. Życzę Ci, żeby problemy prędko minęły
Wiem, że mnie wspieracie i to pomaga.
Nie chcę o przyczynach pisać, ale nie chciałam tak zaniemówić bez wyjaśnienia.
To problem gaduły, której nagłą małomówność trudno nie zauważyć.
Rozumiem Cię Makóweczko, bo mam podobnie… gdy problemy się nawalą, nie mam ochoty na pogaduszki

Życzę Ci, żebyś jak najszybciej i jak najpomyślniej wybrnęła z problemów, które Cię gnębią
Takie jest życie, że brniemy od problemu do problemu… ważne, żeby między nimi cieszyć się tym co się ma…
To niestety problemy syna, więc ja zbyt wiele zrobić nie mogę.
Problemy naszych dzieci są naszymi problemami – to też normalne. Każde z nas kocha swoje dzieci i chciałby dla nich jak najlepiej.
Niestety nie jesteśmy w stanie tych problemów sami usunąć… takie jest życie…
Moje dzieci nie tak często mówią mi o swoich problemach (chyba że je już rozwiązały), bo wiedzą, że będę się denerwowała, a nic nie mogę pomóc…
Co wcale nie znaczy, że Twój syn nie powinien mówić Ci o tym co go trapi. To wszystko zależy od sytuacji… i wielu innych czynników.
Możesz mu powtórzyć dość popularne na Wyspie powiedzenie – „wszystko mija, nawet najdłuższa żmija”.
Mam nadzieję, że problemy Twego syna ustąpią w miarę szybko i wrócisz do nas pogodna i chętna do pogawędki
Dobry wieczór, Makówko:)
Fajnie, że kukasz.
Nie zawsze jest ochota na pogaduszki. Myślę, że doskonale to rozumiemy, bo każde z nas czasami tak ma:)
Trzymaj się, kłopoty prędzej czy później się kończą.
Dzień dobry



Córeczka przyleciała
A synek będzie tu popołudniu
Czyli dzieci w komplecie
Witaj, Miralko:)
Moje daleko, więc pocieszę się razem z Tobą z przybycia Twoich:)
Wczoraj poszłam spać po północy i dziś taka trochę niewyspana jestem
Wstałam (jak na mnie) późno, ale to i tak niewiele pomaga, bo jednak co spanie przed północą, to nie po…
Dzień dobry, dobry wieczór, zależnie od upodobań i strefy czasowej.
Po pracy i na przerwę.
Wpadłem jeszcze na imieniny do teściowej i wreszcie jestem w domu
Ciemną nocką dobry wieczór, Wyspo:)
Witaj Leno. Coraz dłuższe te ciemne nocki
Coraz szybciej nastają.
Dziś zaczęło zmierzchać przed szesnastą:)
Dobranocki jeszcze nie ma, ale ja się już pożegnam, bo już dziobię nosem w klawiaturę.
Dobranoc.
Spokojnych snów, Bożenko:)
Śpij dobrze, Bożenko!
Czy leci z nami Quackie?
Już lecę! Z dobranocką, rzecz jasna.
Miałem ważną rozmowę telefoniczną, która chwilę trwała.
Dobranocka.
Była Martyna, będzie Maryla. Z kameralnym towarzyszeniem gitary i chórku Gangu Marcela.
Snów leniwych na dowolnie wybranym boku.
Święty spokój – ideał coraz bardziej ostatnio nieosiągalny. Ale pomarzyć o gruszy warto…
Leniwy i spokojny sen, w ogóle spokój to eh…
Od wtorku czuję się jakbym oglądała film, bo przecież to nie może się dziać.
Syn rano się zbudził i pomyślał „ale miałem dziwny sen” i po chwili uświadomił sobie „to nie sen, to rzeczywistość”.
Miś się bardzo przyda nam wszystkim, bo choć sprawa dotyczy syna to jednak stres jest dla wszystkich.
Ja niestety muszę odrobinę odespać, aby nie przysypiać w każdej chwili gdy wirek zmniejsza napór… Dobranoc!

Spokojnej!
To ja jeszcze wyjątkowo po dobranocce coś Wam pokażę, może będzie ktoś ciekaw, jak można odczytać i zrozumieć Bogurodzicę?
Z wielką przyjemnością obejrzałam. Dziękuję.
Bardzo godziwa rozrywka na dobranoc:)
Zanim się pożegnam, napomknę o jednej ciekawostce – o przywołanym na mgnienie kapłanie „stojącym plecami”. W wielu liturgiach taka właśnie postawa kapłana ma sugerować, że z racji swojego „urzędu” stoi on na czele, ale jest jednym z wiernych, takim samym jak oni człowiekiem, to ich reprezentuje, a nie – Istotę Wyższą:)
Na tym to się już nie znam
Natomiast co do reszty, to absolutnie polecam!
Tak. Ja też polecam:)
Wysłuchałem. Mniej zaskoczeń, niż się spodziewałem, ale niewątpliwie ciekawy wykład.
Bardzo się cieszę!
Dobranoc!
Dobranoc!
„Dzień gasnął, wszystko, co żyje na ziemi,
Ukołysane trudy i niewczasy
W czarniawe nocy topiło wezgłowie(…)”
(Boska Komedia, Pieśń II – Dante Alighieri
tł.: J. Korsak)
Dobrej nocki, Wyspo:)
A wiesz, że właśnie jakoś niedawno wyszedł nowy przekład Jarosława Mikołajewskiego?
Witaj, Quacku:)
Nie miałam jeszcze okazji się z tym tłumaczeniem zapoznać, niestety:)
Ja też jeszcze nie. Tłumacz w wywiadzie wspominał, że starał się pójść bliżej oryginału, napisanego ponoć dość potoczną, jak na tamte czasy, włoszczyzną.
Dzień już był spadał, i wszyscy ziomale
poszli w kimono piłować komara ?
Hihi, chyba nie aż takie volgare
🙂
Dzień był już zaszedł i wszyscy ziomale
zaszli pod budkę zalewać robala:)
No tak, Dante też przecież napisał „Boską komedię” w volgare:)
Nie miałem pojęcia, że tak to się nazywa! Dzięki.
🙂
Ale przypomniały mi się fragmenty „Iliady” w przekładzie pióra Michała Pawlikowskiego na gwarę góralską:
„Panno Święta! Ty sama zaświadcz, jako było
Wtedy, kiedy pasyją rozsierdził się wściekłą
Peleusowy Achil. Tak się porobiło
Że moc od gniewu tego zacnej krwie pociekło
I poniejedne życie chłopa ostawiło
Psom i hawraniom i precz wędrowało w piekło.
Tak już Bóg chciał od kiedy gniewy swoje kida
W nogach wartki Achilles i harnaś Atryda.
(…)
Tak ten Kalchas powiedział… Wokół wszystko słucha
Patrzy, co z tego bedzie: a harnaś Atryda
Wstaje, kieby napity, tak mu trzęsie ducha
Złość, co z gęby jak skry mu z kuźnie skacze, brzyda!
(…)
Na to znów mu odpowie Jagamemnon dziki:
Jak sobie chcesz, jedź, zostań, – wolna twoja wola,
Jeszcze przy mnie ostaną tęgie wojowniki
I ociec wielgi w niebie. Ty se zmykaj z pola.
Kie tak chcesz, to i dobrze, bo ustaną krzyki
Co je w całym obozie słychać, – wolna wola!
Bryzkę wezmę, bo wiedz ty, co się mnie urówniasz
Że ja tu wojewoda jestem a tyś – ……. !
(…)
Ale Achil gorący był i cięgiem sapie
Kie się już ozpajeździł telo na onego:
Dziadu! Raptawą gębę masz a serce capie,
Kiecki się trzymiesz rad, a rządu wojemskiego
Nie znasz, bo cie strach zaraz za kolena łapie.
W obozie dreć się umiesz i odzierać swego;
Wątróbsko mu też czarne od żółci napucha
I już Achaje widzą, co bedzie biéda;
Poziera nań spodełba jakoś bardzo straśnie,
Pazdurska se do pięście wbił – i jużci wrzaśnie:
(…)
Trzystaś ty dyabłów zjadł kieś psiakręć prorok teli!
Patrzcie go…Mudru hlawku! Bestyjska gadzino!
Wprzódy mi się kobyła przy wozie ocieli
Jako ty dobre powiesz. Chciałem z tą dziewczyną
Wrócić w Argos kiebyśwa żyzną Troję wzieli,
Bo ją już tak rad widzę, i ta jedna ino
Dziewka gładka i fajna jest, a moja żona
Proci niej telo stoi, co przy krasce wrona!”
(źródło: https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/latinaomnibus.pl/forum/viewtopic.php?t=1007. Widziałem wcześniej fragmenty gdzieś u Tuwima, nie wiem, czy nie w „Cicer cum caule”, ale krótsze)
🙂
No, nie powiem: „harnaś Atryda” i I „gorący Achil”, który „cięgiem sapie” robią wrażenie:)
„Raptawa gęba” też niczego sobie:)
Na obiedzie świątecznym było przemiło

Chociaż w zasadzie tiramisu pieczone nie jest 



Córka (jak zwykle) szalała, co chyba podobało się Sarze (dziewczynie syna)
Syn na diecie, więc miał specjalne jedzonko, ale nie mógł się powstrzymać, żeby nie zjeść po kawałku różnych ciast, które upiekł małżonek
Zabrał ze sobą zapasy jedzonka, bo Sarah już jutro wraca do pracy. Przynajmniej nie będzie musiała niczego gotować – wystarczy podgrzać
Ja to jak zwykle – naszykowałam na pułk wojska, a były tylko trzy osoby więcej…
Było co zabrać ze sobą…
O, a mieliście tradycyjnego amerykańskiego indyka? Czy tylko polskie dania?
Nie mieliśmy indyka, bo oprócz naszej córki nikt tego nie lubi i nie byłoby komu go jeść


Upiekłam za to dwie kaczki, które uwielbia mój mąż, a dodatkowo przygotowałam cały stos kotletów z piersi kurczaka i polędwiczkę z pieczarkami
W sumie, to nawet nie wiem czy to polskie dania, czy nie
Polędwiczki z pieczarkami (dawniej borowikami!) z pewnością, kaczki nadziewane jabłkami też, co do filetów kurzych nie mam wyrobionego zdania…
Borowiki są u nas niesamowicie drogie, więc wiadomo, że polędwiczki są z pieczarkami. A poza tym jestem zboczona (przyznaję się ze skruchą) i każdego suszonego borowika oglądam z lupą, a jeśli zauważę jakieś dziurki po robakach, po prostu wywalam do kosza… nie zważając ile to kosztowało – robali jeść nie będę



To na pewno nie jest narodowa potrawa
A kaczki próbowałam nadziewać różnymi rzeczami – tylko te z jabłkami i suszonymi śliwkami smakowały małżonkowi… no to tylko takie przygotowuję
Co do filetów z kurczaka też nie mam zdania i normalnie ich nie smażę, ale moje dzieci to kochają, więc jak są u nas to smażę
Pieczona kaczka to raczej tradycja pańskiego, nie chłopskiego stołu, z czasów kiedy pieczarek nie hodowano a po borowiki ganiano służbę do lasu
Tak, ale pański stół, to już przeszłość


Chociaż gdzieś kiedyś czytałam, że tradycyjną polską potrawą są pieczone gęsi
Pieczarek nie hodowano, ale znano je, bo rosły na łąkach (sama je zbierałam). Na pewno nie były tak popularne jak dziś…
A służbę ganiano w różny sposób i do różnych zajęć… tak sobie myślę, że wyprawa po grzyby, była dla nich swego rodzaju rozrywką, szczególnie w porównaniu do innych robót
Kaczki! Tak, z jabłkami! Coś wspaniałego. Kotlety z piersi kurczaka też lubię, ale w obecności kaczek scedowałbym je na dzieci (które z drobiu uznają właśnie głównie kurczaka).
Syn jest na diecie, więc kaczek nie jada, bo są za tłuste, córka też za nimi nie przepada, Sarah (dziewczyna syna) jako Amerykanka też w zasadzie ich nie jada, więc to co upiekę jest głównie dla małżonka, z czego on bardzo się cieszy




Resztę smakołyków jakoś dzieci przełykają bez problemu
Krótko mówiąc wszyscy zadowoleni… mąż ma dwie kaczki do swojej dyspozycji – dzieciom zostają polędwiczki i kurczaki
Nie liczyłam polędwiczek (ile mi wyszło), ale piersi kurzęcze są dość łatwe do policzenia. Było 16 kotletów. 6 syn zabrał po imprezie do domu, dwa zostawiłam dla córki, czyli na obiedzie zjedli 8. Co do polędwiczek nie mam zdania, bo ani liczyłam przed, ani gościom „zaglądałam w zęby”
Interesowało mnie tylko, czy z obiadu nie wychodzą głodni… a reszta nie ma znaczenia
Ależ oczywiście!
Sarah nie wie, że u nas na każde święta mama szykowała co najmniej 8 rodzajów ciast – było w czym wybierać
Oczywiście jeśli chodzi o deser…
I może dlatego bywa zdziwiona, gdy proponujemy tak ze trzy rodzaje, plus inne słodkości
I nie było u nas w zwyczaju, żeby goście przychodzili z własnym jedzeniem (co jest normalne u Amerykanów). Gdy syn mnie pytał (przed imprezą) co mają ze sobą przynieść (Sarah go zapytała), to odpowiedziałam, że dobry humor


U nas, jak się zapraszało gości, to najwyżej alkohol mogli przynieść ze sobą… jedzenie przygotowywał gospodarz, czy gospodyni. Nie wiem, czy to się Sarze podoba, czy nie, ale skoro trafiła do polskiej rodziny…
Ona dużo pracuje i na pewno nie ma czasu na przygotowanie czegokolwiek. Syn często sam gotuje, bo ona nie ma na to czasu. I (jak myślę) to jest dla niego dobre
Witaj, Miralko:)
Zainspirowałaś mnie:)
Jak wrócę, będę pitrasić.
Jeszcze nie wiem – co, ale – będę:)
Witaj Leno


To miło – być inspiracją. Mam nadzieję, że lubisz kuchenne zajęcia i sprawi Ci przyjemność gotowanie
Ja gotowania nie znoszę, ani tych wszystkich „kuchennych” zajęć, chociaż muszę przyznać, że potrafię upiec/ugotować niemal wszystko… mam w głowie tysiące przepisów… nawet czasami próbuję swoich kombinacji… i w sumie czułabym się lepiej, gdybym to polubiła…
Dzień dobry
Piątek, piąteczek, piątuniu…
Dzień dobry, ostatni dzień kuracji! I ostatni dzień pracy w tym tygodniu. I jutro rano może trochę dłużej pośpię…
Chociaż ten zaciesz to co prawda trochę jak u faceta z młotkiem, który przyznał, że jak przestaje się walić w głowę, to to jest bardzo przyjemne…
Dobry przykład
Coś jak u nas od wtorku.
to nawet czasami udaje nam się pośmiać, bo bywają sytuacje, z których wyszedłby dość zabawny film.
Póki tylko łagodne walenia
Tragifarsa.
O, zapomniałem o tym zazulku, oczywiście, że celny, w samo sedno!
Witajcie!
Wczoraj padłem jak kawka (jak mawia Miralka). Jest ponuro i misio przyda się każdemu potrzebującemu…
U nas jest słońce

Nie cieszę się wprawdzie, bo słońce oznacza ochłodzenie (nocne przymrozki) a u mnie rury od wody odkopane i mróz im może zaszkodzić…
Przyjdzie zakopać póki nie zamarzły
A u nas jest mroźnie:)
Dobry wieczór, Panowie:)
Joj, gdzie to słońce?!
Taka namiastka:
Może rozgrzeje…
🙂
Nie podejrzewałbym tego aktora o taki liryzm. Dziękuję.
Witajcie!
Biorę misia.Chyba trzy, a nawet cztery, bo jednak drugi syn też się martwi.
Mówisz i masz



A ode mnie jeszcze filiżankę kawy lub herbaty
Kawa (niektórzy twierdzą, że yerba mate) jest dobra na wszystko
Ciśnienie mam wystarczająco podniesione od wtorku, ale ewentualnie taką słabiutką poproszę.
Dlatego (opcjonalnie) proponowałem też yerba mate zamiast kawy…

Żeby więc nie zaszkodzić przygotowałem ziółka (lipa) w filiżaneczce
Na pewno pomoże
Lipa, melisa, a potem kieliszek nalewki poproszę.
Makówko, przytulam Cię ciepło.
Dziękuję. Padam na nos…
A syn jest sino blady.
Ale póki co wszyscy zdrowi. Jeszcze.
To ode mnie dostaniesz takiego:):
Dobry wieczór, Makówko:)
dzięki
„Przemarznięte serca miast…”
Tu oryginał:):
Międzyspacerkowe dobry wieczór, Wyspo:)
Zmykam na trochę:)
Koniec pracy, a ja na przerwę. Być może potrwa nieco dłużej…
Dobranocka.
Taka piosenka, stojąca niedaleko bluesa. Bardzo ładny i obiecujący głos.
Snów odniebieszczonych!
Ładna dobranocka, taka usypiająca. No to idę spać…
Dobranoc
Śpij dobrze i kolorowo!
Spokojnej!
Dobranoc
Spokojn(iejsz)ej!
Też już idziesz spać, Makówko?
Więc i Tobie miłej nocki:)
Nie idę. Byłam w knajpie na winie, aby odreagować, a teraz ogarniam różne sprawy.
Więc efektywnego ogarniania:)
Miłej nocki, Bożenko:)
Dobranoc! Jutro do późnej nocy jestem w drodze, więc zajrzę co najwyżej z komórki.

Też planuję to samo knucie.
Regenerujących (przed drogą) snów, Tetryku:)
Spokojnej i owocnej w sny!
Od jakichś dziesięciu minut – sypie:)
Pogasiłam światła i patrzyłam sobie na wirujące w blasku latarń płatki…
Miękkich i delikatnych jak śnieżny puch snów, Wyspo:)
Dobranoc:)
Spokojnej!
Witam!
Dzień dobry
Dobrze się spało…
Witajcie! I strzemiennego…
Jedziemy, miłej soboty Wam życzę.
Tobie również.
Dzień dobry, wstałem
chyba jestem wyspany.
Dzień dobry (?) chociaż za oknem pierwszy śnieg , pochmurno i durno . Bo do Świąt jeszcze kawałek czasu ,a w komunikatorach jest już wszystko na świątecznie . Powszednieją te święta . Mamy już dzisiaj i Mikołaje i choinki z bombkami i od cholery propozycji świątecznych prezentów . Nie wiem ,czy nie wyjadę na Mazury aby chociaż trochę zdziczeć przed prawdziwymi Świętami . Pozdrowionka .
Masz rację. Święta powszednieją, bo zaczynają już chyba od października.
Właśnie Kuma z USA mi napisała, że w jej kręgu znajomych Amerykanów choinkę się ustawia na Święto Dziękczynienia, a wywala zaraz po świętach, 26 grudnia! Co kraj, to…
Dzień dobry. Pojechaliśmy zmienić opony, co chwilę trwało, potem na obiad pozadomowy, potem na większe zakupy… i tak zeszło.
„Pada śnieg, prószy śnieg,
wszędzie go nawiało.
Dachy są już białe,
na ulicach biało.”
(„ima” – J. Czechowicz)
Dobry wieczór, Wyspo:)
A tutaj raczej mokro niż biało.
„Gdy mokro za oknem, na brzegu firanki
Zjawiają się srebrne, deszczowe baranki.
I pasą się grzecznie na łące z koronki
i kwiaty zjadają z tęczowej zasłonki.
A potem znikają wśród białych falbanek –
baranek z barankiem, z barankiem baranek!”
(„Baranki” – D. Gellner)
🙂
Ja im dam, kwiaty mi zjadać!
Prawie w grudniu?
„Kwiaty zjadają z tęczowej zasłonki”?
Dobry wieczór, Bożenko:)
🙂
A ja teraz na sobotnią przerwę!
Ja dopiero wracam z Wawy. Proszę o zastępstwo z lampką.
Dobra!
Dobranocka.
Sting, bo trochę go już nie było.
Snów sercowych.
No to dobranoc…
Dobranoc, Bożenko:)
Spokojnej!
I na koniec dnia zapalamy lampkę. Wena mnie opuściła, więc nie będę szedł o lepsze z Mistrzem Tetrykiem i rymował na koniec dnia
Dobranoc!
„Pada śnieg.
Tak cicho, tak cicho dookoła
i drzewa stoją ciche
i kruche, i jasne, i szare
jest niebo – i spokój.”
(„Pada śnieg” – Vilhelm Ekelund
tł.: R. Mierzejewski)
Dobrej nocki, Wyspo:)
W okolicach Warszawy leżały jakieś mikrowarstewki śniegu, ale do nas tej jesieni zima jeszcze nie dotarła 😉
Dzień dobry
Dziś od rana komputer figle mi płata i trudno mi było wejść na Wyspę. Ale się nie dziwię, to staruszek…
Po powrocie z Warszawy chciałam powiedzieć Dobranoc i Wyspa mnie nie wpuściła, więc może to jakieś chwilowe problemy były na Wyspie?
Wszystko możliwe…
Witam Was!
Witajcie!
Wygląda na to, że jest sezon na figle. Po powrocie przejrzałem Wyspę bez problemu, ale że było już po północy, nie odzywałem się tylko poszedłem spać…
Dzień dobry. Mimo doniesień z różnych stron Polski, tutaj na razie śniegu nie widać.
Ponieważ zaraz dobijemy do 300 komentarzy tutaj, otworzę puszeczkę z następnym Lajkonikiem z przeszłości.
Zapraszam na nowe, porządnie odgrzane pięterko
Dobry wieczór, Wyspo:)
Dziękuję za miło spędzony czas:)
Mam nadzieję, że podczas wyszukiwania fraszek bawiliście się równie dobrze jak ja przy czytaniu ich:)
Pozdrawiam i biegnę poczytać o Chandrze pana Lajkonika:)