Zapraszałam Was ostatnio (27 sierpnia i 6 września) na dwa pięterka „A mnie jest szkoda lata…”.
Teraz już nie płaczemy za latem, lecz cieszymy się pięknymi kolorami jesieni choć trochę szkoda, że
lato do ciepłych stron umyka.
Pierwsze miejsce, do którego Was zaproszę to Gruszów opisywany już na pięterku A mnie jest szkoda lata
Widać poprzednio byłam grzecznym gościem, skoro zostałam znów zaproszona.
Byłam tam od 30 września do 2 października.
Gruszów przywitał mnie rozpaczliwym deszczem. Na drugi dzień jednak się wypogodziło I dało się pójść na spacer.


Na siedzenie przy stoliku lub leżenie w hamaku było za zimno.

„Nocne rodaków rozmowy” odbywały się więc przy kominku w tym domku.

W sobotę 2 października przyjeżdżam busem do Krakowa, rozpakowuję plecak I pakuję się na wycieczkę.
3 października wycieczka na Zakończenie Sezonu Turystyki Górskiej 2021 na Hali Krupowej.
O pucharze za zajęcie II miejsca przez Koło PTTK, do którego należę, pisałam kiedyś w komentarzu.
Teraz tylko parę słów o Hali Krupowej miejscu bardzo znanym turystom z tej części Polski.
Hala Krupowa, zwana też Halą Sidzińską – dawna hala pasterska znajdująca się na południowo-wschodnich stokach Okrąglicy w Paśmie Policy w Beskidzie Żywieckim Hala Krupowa była wypasana aż do lat 80. XX wieku. W jej dolnej części znajduje się jeszcze szałas pasterski. Po zaprzestaniu wypasu zaczyna się na hali naturalna sukcesja wtórna, początkowym etapem, której jest zarastanie polany borówczyskami.
A teraz parę zdjęć:







Takie przypinki członkowie naszego Koła PTTK dostawali na pamiątkę:

Inni turyści mogli kupić tu:

6 października w trzy osoby planowaliśmy zdobywać jakichś szczyt (nie pamiętam jaki), ale lało tak rozpaczliwie, że pojechaliśmy tylko do Lanckorony.
Lanckorona -klimatyczne miasteczko, Miasto Aniołów.


O Lanckoronie pisałam nieraz na Wyspie, tego Anioła też pokazywałam, więc tylko dla przypomnienia.

Aby był jakichś cel wycieczki kupiliśmy chleb w piekarni, o której śpiewał Marek Grechuta.

10 października celem wycieczki była Hala Pisana -polana grzbietowa w Paśmie Jaworzyny Krynickiej w Beskidzie Sądeckim. Nazwa szczytu i hali (w sensie terenu wypasowego) pochodzi od „spisywania” – góralskiego określenia pomiarów geodezyjnych terenu.
Tym razem pogoda dopisała, choć rano szronik na trawie przypominał o zbliżającej się zimie.

Biedne krówki — jeszcze je gardła rozbolą od takiej zimnej trawy.







Po kiełbaskach z ogniska na dole łyk Piwniczanki prosto z Pijalni.


17 października wycieczka na Skrzyczne (najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego).
Według rozpowszechnionego podania, przytoczonego w XVIII w. w „Dziejopisie Żywieckim” przez ówczesnego wójta żywieckiego, Andrzeja Komonieckiego, nazwa góry (Skrzyczne lub Skrzecznia) ma pochodzić od skrzeczenia żab, które w wielkiej ilości zamieszkiwały staw, kiedyś istniejący podobno w kotle (rzekomo polodowcowym) między Skrzycznem a Małym Skrzycznem.
Podobnie jak tydzień wcześniej rano szron na trawie, a potem piękna, słoneczna pogoda.










Schodzimy w dół, niestety czas wracać.

Na obrazek wyróżniający wybrałam jesienne liście pstryknięte w czasie schodzenia z Hali Krupowej.
Na drugim planie — koleżanka z Koła PTTK.




Piosenką w wykonaniu Andrzeja Mroza zapraszam na moje jesienne wędrówki.
Lato zamknięte kluczem ptaków
Zostawia tylko swe wspomnienia,
Jesień odważnie stawia kroki,
Zaczyna mgłami dyszeć ziemia.
A w górach nie ma już nikogo
Niebo nas straszy niepogodą,
Lato do ciepłych stron umyka
W skłębionych chmurach i strumykach.
Wiatr tylko plącze się dokoła,
Na wrzosach pajęczyny wiesza
I zasypiają leśne zioła,
Jak w smutnych strofach tego wiersza.
A w górach nie ma już nikogo
Niebo nas straszy niepogodą,
Lato do ciepłych stron umyka
W skłębionych chmurach i strumykach.
Na niebie smutnym od jesiennej słoty
Koczuje tabor żalu i tęsknoty
A drzewa pogubiły liście
Na wczesne mrozu przyjście.
A w górach nie ma już nikogo
Niebo nas straszy niepogodą,
Lato do ciepłych stron umyka
W skłębionych chmurach i strumykach.
I nawet nas już w górach nie ma…
Ciebie teraz już nie, mnie w tę niedzielę też nie będzie, ale będziemy jeszcze wiele razy, czyż nie?
Bo „w górach jest wszystko, co kocham…”
Dzień dobry
Nie wiem czy to wina wichury, czy laptopa, nie mogłam go dziś odpalić. Ale wreszcie mi się udało i i zaraz się zabiorę do zapoznania się z nowym pięterkiem…
Dzień dobry Bożenko!
Ubierz się ” na cebulkę”, bo w czasie tych wycieczek będzie i zimno i ciepło i słońce i deszcz.
Dziękuję za dobrą radę
Jesiennie, słonecznie i wietrznie witam Państwa!
Makówko, umarłam z zazdrości
te widoki, te kolory, te mgiełki, i nawet deszcze mi niestraszne
A na Skrzycznem byłam tak dawno, że nie pamiętam, czyli na obozie wędrownym w czasach licealnych… Wspomnienia budzisz 🙂
Witaj ikroopko!
Cóż…o to mi właśnie chodziło, aby wzbudzić wspomnienia.
Zamiast „umierania z zazdrości” polecam szukanie kolorów jesieni, póki jeszcze są, zanim wiatr nie zrzuci wszystkich kolorowych liści.
Chętnie poszukam, niech tylko przestanie tak okropnie wiać! pytanie tylko, czy coś na drzewach zostanie po tych wichurach… 🙁
Ikroopko, nie umieraj! Wspomnienia są wszak do przeżywania!
Witajcie!
Jesień w Krakowie jest aktualnie równie złocista jak w Raju. Bliżej gór po naszej stronie już zdecydowanie dominują brązy i ciemna zieleń szpilek…
Faktycznie w Krakowie JESZCZE równie kolorowa.
Na dowód zdjęcie pstryknięte dziś na moim osiedlu.
Specjalnie szukałam, aby była ciemna zieleń szpilek.
Daleko mi do gór, ale kolory jesieni mam za oknami. Jest na co patrzeć, chociaż już niedługo. Wicher zerwał większość liści…
W odpowiedzi na obawy ikroopki i Bożeny czy będzie czym cieszyć oczy gdy dalej tak będzie wiało pokażę zdjęcie zrobione przed chwilą z mojego balkonu. Z każdą chwilą mniej na drzewie, więcej pod drzewem.
Podobnie jest u mnie, tyle że pod drzewem jest niewiele,bo dozorczyni sprząta.
U mnie też co jakiś czas przychodzi jakaś ekipa i kosi trawę albo sprząta liście.
To teren pod balkonami gdzie nikt nie chodzi. W planach chcą tam postawić blok, ale jakoś (póki co!) jest spokój.
Pisaliśmy protest, bo ten blok wg planu miał omal dotykać naszych balkonów.
To jest chyba niedopuszczalne! Nam to nie grozi. Budują wokół nas nowe bloki, ale na miejscach, gdzie były jakieś warsztaty lub parkingi. Pod balkonami są chodniki, a w środku między blokami, zieleń i parkingi.
To jest kawałek prywatnej ziemi, już jakoś developer dogadał się z właścicielem.
Niestety jest to co do cm zgodnie z OBECNYMI przepisami. Prosiłam koleżankę, która pracuje na Wydziale Architektury, aby sprawdziła.
O ten kawałek chodzi, gdzie ta zielona trawa. Z jednej strony nasz blok, a z pozostałych, za drzewami stoją domy, które tu były, zanim powstało osiedle.
Już kiedyś o tym pisałam w komentarzach, gdy ze złością obserwowałam jak chodzą i mierzą.
A pod drzewem, pośród liści, leży sobie zagubiony marsjański latający talerz…
Też się zastanawiałam nad tym, co to jest
Chyba właz do kanalizacji.
No chyba że jakiś bunkier.
Kanalizacja oczywiście.
Eeee, trochę wyobraźni…
W gruncie rzeczy racja Tetryku!
Dawno na Wyspie nie było fortów, bunkrów itp.
Dzień dobry, wreszcie skończyłem sobotnią epopeję. Zaraz napiszę, ale na razie się odniosę do wpisu.
No więc ogólnie przepięknie widać na tych zdjęciach – przekrojowo, w czasie – jak te górskie krajobrazy żółkły i nabierały jesiennych barw. Na pierwszych zdjęciach jeszcze mnóstwo zieleni (pewnie po deszczu), a im dalej, tym więcej żółci, rudości i brązów. Te brązowe zarośla na hali to zapewne wspomniane borówczyska?
Droga na Skrzyczne przepiękna, czy wiesz może cokolwieczek nt. tych skałek po drodze?
Teraz czas na odpowiedź na merytoryczny komentarz naszego Mistrza (dziękuję za niego i zawsze z przyjemnością odpowiadam, bo sama się coś uczę).
Tak, też zwróciłam uwagę, że widać stopniowe nabieranie jesiennych barw.
Dlatego wycieczki ułożyłam chronologicznie i napisałam daty.
Tak, te brązowe zarośla to borówczyska.
Na drugą część odpowiadam w osobnym komentarzu, bo tak łatwiej się czyta i rozmawia.
Droga na Skrzyczne rzeczywiście przepiękna. Dlatego lepiej wspinać się na nogach niż wyjechać kolejką, choć czasem trzeba się nasapać.
Ta skała to Malinowska Skała. Tu https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikipedia.org/wiki/Malinowska_Ska%C5%82a
znajdziesz dużo informacji ciekawych dla syna geologów.
Na Malinowską Skałę bardzo łatwo wejść, co oczywiście uczyniłam.
Jest też Malinowska Jaskinia, tak wygląda wejście.
Pięknie! (Doceniam zdjęcia i sam fakt wejścia – jako syn geologów, w tym jednego byłego taternika i speleologa
)
Aha, żeby była jasność. Skałka i jaskinia są w pewnej odległości od siebie.
A co do tutejszej epopei:
Małżonka miała operację w środę rano i dzisiaj ją wypuścili, trochę na wariata, bo mieli ją puścić 12-14, a zadzwoniła o 9.30, że już ma wszystko, więc szybko, szybko pojechaliśmy z jej bratankiem ją przywieźć w tempie przyśpieszonym.
Przyjechaliśmy i się okazało, że trzeba jej wykupić w aptece zastrzyki przeciwzakrzepowe, więc poszedłem do jednej, drugiej, trzeciej apteki w pobliżu, okazało się – nie ma. W trzeciej na szczęście pani aptekarka mi od razu sprawdziła online, gdzie są w Gdyni, okazało się – w aptece niedaleko dworca, więc zadzwoniłem, zaklepałem to i w te pędy tam poleciałem, w nerwach, czy dostanę (dostałem, wszystko OK).
I wiecie co? Poczułem się jak w PRLu, gdzie trzeba było latać na drugi koniec miasta, bo akurat tam do sklepu albo apteki coś rzucili.
Co prawda ten akurat brak może wynikać bardziej z popytu na leki przeciwzakrzepowe w ramach terapii antycovidowej, a z drugiej strony, jak donoszą różne zaprzyjaźnione źródła, z reeksportu np. do Niemiec, gdzie ceny tych leków są dużo wyższe, ale i tak się wkurzyłem całą sytuacją.
Jedyna słuszna partia sprawi, że jeszcze nie raz poczujemy się jak w PRL-u…
Ale dobrze, że wszystko zakończyło się jak należy. Życzę Pani Q. jak najszybszego dojścia do siebie!
Współczuję i również życzę rychłego zdrówka Pani Q.
Dziękuję bardzo, idzie ku dobremu, już się lepiej czuje, widać, że własny dom dobrze wpływa na psychikę.
Szybkiego powrotu do zdrowia małżonce życzę i OCZYWIŚCIE dobrych wyników.
Wracamy do PRLu? Cóż chyba nie tylko w tej dziedzinie niestety…
Coś w tym jest. Różnica tylko taka, że komórki i internet trochę usprawniają poszukiwania, ale niedobory (mi) kojarzą się jednoznacznie.
Pani Q życzę szybkiego powrotu do zdrowia


A Tobie szczerze współczuję – tyle latania i nerwów za głupimi zastrzykami
Wydaje mi się, że skoro jest większy popyt, to i podaż powinna być zwiększona… czy tak trudno zamówić więcej? Żeby wystarczyło wszystkim?
A tak, zamiast wieźć żonę jak najszybciej do domu, jeszcze trzeba latać po całym mieście. W sumie już w pierwszej aptece powinni sprawdzić online gdzie to mają i obeszłoby się bez latania
No więc w międzyczasie pewna dobra dusza podsunęła mi ten link, tam jest mniej więcej wyjaśnione, co i jak.
Zmieniło się, muszę szybko wyjść do sklepu, ale zaraz wracam do domu i na Wyspę.
Jestem w domu i zaraz biegnę po schodkach do góry.
Zmieniło się, bo moje dziecko miało wyjeżdżać dziś na tygodniowy urlop. Więc zrobiłam zupę, na II zjadłam jakieś resztki z wczoraj i planowałam być kobietą domowo-wyspową.
Jakieś komplikacje z autem wymagające wizyty u mechanika spowodowały, że zrobiło się za późno, aby jechać w góry i po ciemku wychodzić do schroniska.
No to zaproponowałam dziecku obiad. Wyszłam do sklepu w czasie największej ulewy, (teraz już znowu ładnie), ale czego się nie robi dla dziecka.
Cóż… na pływanie za zimno, to zawszeć to jakiś kontakt z naturalną wodą 😉
Dowcipniś! I to ma być Przyjaciel?
Przeceniasz moje możliwości. To nie ja zesłałem ten deszcz!
Chwila, chwila… Zostało uzgodnione, że masz znajomości w Departamencie Pogody i umiesz wyprosić ładną pogodę na swój urlop.
To w takim razie…
A nie kłóćcie się, lepiej się bijcie.Będzie się na co popatrzeć…
Hm…musiałabym się zastanowić PRZY NAJBLIŻSZYM SPOTKANIU…
Ale Bożenko Tetryk to przecież kawał chłopa jest, a ja taka malutka, słabiutka:)
No, masz rację. Lepiej go nie prowokować, nie masz szans…
No, ładnie to tak podżegać?

Poddaję się!
Nieładnie
Dobranocka.
Taki duet, niedzisiejszy nieco.
Snów o gwiazdach!
Makówczyne m/m na temat.
Wracając ze sklepu pstryknęłam trochę kolorowych liści. Wiatr i deszcz nie pozwolą im długo być na drzewach.
Nie tylko Bożenka kolory jesieni ma za oknem.
Oczywiście, że nie tylko ja. Ale na moim klonie zostało już mniej liści.
Dobranocka była, mogę się położyć do spania.
Dobranoc…
Spokojnej!
Śpij kolorowo Bożenko!
No i pięknie
To i ja dodam dwa zdjątka, z ósmego października, sprzed dwóch tygodni. To wszystko widoki z okna w kuchni.
Coś pięknego!
Prawda. Ale niekoniecznie powód do płaczu
To ze wzruszenia…
Cudne!
Kolejny dowód, że nie trzeba łazić po Beskidach albo Raju, aby zobaczyć kolorową jesień.
Ale, ale …to jednak nie to samo…co lada moment udowodni nam swoją relacją Tetryk.
Dobry wieczór. 🙂
U mnie, wiatr w dużej mierze już przegonił kolory z drzew. Jedynie dziś wieczorem, na niebie, w piecu palili… 🙂
Dobry wieczór, Lordzie. Ależ łuna!
Na żywo, jak to ma często w zwyczaju, robiła ona większe wrażenie. Na zdjęciu nieco wyblakła. Komórka plus flesz, swoje robi. 🙂
Są tacy co mówią „e, ja więcej zobaczę jak obejrzę film, reportaż…”.
Nie! To nigdy nie jest to samo co własne oczy i prawdziwe emocje, odczucia, wrażenia.
Jednak warto dzielić się swoimi wrażeniami, a my wtedy uruchomiamy wyobraźnię i wydaje nam się, że stoimy tam obok i razem patrzymy na to samo.
Otóż to!
Witaj Lordzie!
Jak miło, że zajrzałeś i dodałeś zdjęcie.
Dziękuję.
Witam Makówko. 🙂
A! Od czasu do czasu, trzeba o sobie przypomnieć.
Miło, że miło.
Zdjęcie poniżej, piękne, płonący horyzont. 🙂
ZAWSZE miło gdy zaglądasz, a teraz dla mnie podwójnie miło, bo na moim pięterku.
À propos na niebie, w piecu palili… pokażę jak wyglądało niebo w Gruszowie w dniu mojego przyjazdu tzn.30 września.
Jak pisałam Gruszów przywitał mnie rozpaczliwym deszczem. Tak rozpaczliwym, że miałyśmy problem jak dobiec ze sklepu do auta.
Wieczorem nagle przestało padać, poszłyśmy na spacer. Miałam to zdjęcie dodać na pięterku, ale zawsze mam problem co wyrzucić, a co pokazać, a co zostawić na komentarze.
No tak, bo całe światło skupia się pod niskimi chmurami. Efekt przepiękny, jakby uchylało się wieczko pudełka.
Nie dziw się, Lordzie! W niebie też dziś zimno!
Pięknie to wygląda, Lordzie W

A to, jaka jest różnica między naturą i zdjęciem, wiemy doskonale… nie zapominaj, że chyba każde z nas robi jakieś zdjęcia. Ślepi nie jesteśmy i widzimy różnicę
Dobrej nocy wszystkim!

Kolorowych snów Wyspiarze!
Kolorowych jak te jesienne liście i jak te piękne zachody słońca.
Na Dobranoc zachód słońca z czwartku.
Padłem przed komputerem
dobranoc
Dzień dobry


Piękne te Twoje wycieczki, Makóweczko
Okolice cudne, widoki wspaniałe…
… o kolorach już nie wspominam…
Dzień dobry Miralko!
Dziękuję.
Przebiegłam krótko po schodkach. Mam swoje problemy, z którymi muszę się zmierzyć… pewnie zajmie mi to trochę czasu. Gdybym się nie odzywała, mam nadzieję wybaczycie
Życzę Ci żebyś prędko i pomyślnie rozwiązała swoje problemy.
Oczywiście wybaczymy.
Życzę szybkiego pomyślnego rozwiązania problemów.
Trzymamy kciuki, Miralko!
Odzywaj się, jak tylko będziesz mogła!
Dziękuję Wam za wsparcie



Z problemami sobie poradzę, bo według Sesia (kumpla z Onetu), jestem twarda jak stonka
To tylko tyle, że ostatnio nie mam humoru, bo trochę za dużo mi się nawaliło na raz. A tak długo był spokój…
No nic! Trzeba brać byka za rogi i nie poddawać się!!! Wszystko będzie dobrze, bo musi być
Oczywiście, że musi!
Zaglądaj na Wyspę, bo jak Q kiedyś napisał Wyspa jak kotwica jest dobra na kłopoty.
Zaglądam. I nawet usiłuję wykrzesać z siebie trochę entuzjazmu…
Zbieraj siły na branie byka za rogi, a entuzjazm zostaw na później.
Nie będzie Miralko dobrze ,tylko będzie lepiej ,bo dobrze juz było Musi być lepiej ,bo taką energię przesyłamy Tobie z nad Wisły
Dzień dobry
Zimno, mróz i jeszcze ciemno… Ale dobrze, że wiatr ustał.
Witam!
„Nasze” Stowarzyszenie zostało wyróżnione Europejską Nagrodą Obywatelską!
Jestem zwykłym szarym członkiem, ale Kuba Karyś powiedział:
TO JEST WASZ MEDAL !
TO JEST WASZA NAGRODA !
TO JEST NASZA WSPÓLNA WALKA !
Więc czuję się dumna, bo ten medal jest nasz, a więc mój też.
No i Tetryka, ale jego bardziej, bo ma większe zasługi.
Dzień dobry, życzenia się spełniają, małżonka (powoli) dochodzi do siebie.
Pogoda słoneczna, ciekawe, jak długo.
Dla Małżonki i całej rodziny.
Witajcie!
Zasługi w tej sprawie ma każdy, kto znajduje czas i siłę, aby protestować przeciwko demolowaniu państwa. I żadna pojedyncza zasługa nie jest tu ważna — liczy się jedynie łączny skutek.
Oczywiście racja Tetryku. Muszą być liderzy, którzy wkładają mnóstwo pracy, wysiłku i zaangażowania, ale i (jak napisałeś) zasługi ma każdy, kto znajduje czas i siłę, aby protestować przeciwko demolowaniu państwa.
Zacytuję wypowiedź Kuby Karysia:
…to nie jest nagroda tylko dla 8 tys. członków Komitetu Obrony Demokracji, oraz pewnie dwukrotnie większej liczby naszych autentycznych aktywnych sympatyków, to nie jest też nagroda tylko dla wszystkich mniejszych i większych organizacji obywatelskich i prawniczych, to nie jest też nagroda tylko dla społeczników i aktywistów, którzy działają niezrzeszeni, choć oczywiście pewnie przede wszystkim dla wszystkich nas powyżej, że potrafimy zorganizować walkę w obronie godności – nie tylko sędziów, ale i nas wszystkich.
Ale moim zdaniem to nagroda dla absolutnie wszystkich, którzy najmniejszą cegiełkę, do tych naszych działań przykładają…
Wybywam do wieczora.
Czy to przypadek, że napisaliśmy równocześnie?
Cisza na Wyspie…
Ja dziś mimo pięknej pogody nie na wycieczce.
Za chwilę jadę do Niepołomic.
Do popotem…
A tutaj powolna niedziela, obiadek, kotek, życie rodzinne. I Wyspa też
(A żeby nie być gołosłownym)
Ale ma bystre oczka!
Śliczny kotek
Ściśle rzecz biorąc to kotka
Dlatego taka ładna…
Ładna, ale od sterylizacji się zrobiła niemożliwie łakoma. Czasem ją przynosimy do nas do góry, to siada pod drzwiami kuchni (zamkniętymi) i zaczyna drzeć buzię. A zamykamy, bo włazi wszędzie i szuka żarcia.
To przykre, gdy trzeba ograniczać jedzenie, kiedy wiadomo, że zwierzątko jest głodne. Ale inaczej nie można…
Kotka jest cudna
Dobry wieczór 🙂 Nałaziłem się trochę turystycznie po fotografiach Makóweczki , odpoczywałem czasami i zawsze pozostawał żal -szkoda że mnie tam nie było .W okresie ” słusznie minionym ” kilkakrotnie przejechałem południową granicę od Ustrzyk Dolnych do Turowa , ale czas robi swoje i wiele obrazów już z pamięci wywiało . Chętnie zatem oglądam publikowane materiały , które choć trochę przypominają mi dawne czasy . Dziękuję Makóweczce za ciekawą konstrukcję pięterka , którą osobiście podzielił bym na „półpięterka” . Ale to uwaga na przyszłość .
Jestem w domu. Warto było zrezygnować z wycieczki.
Są wartości ważniejsze od piękna gór przy pięknej pogodzie.
Maksiu dziękuję za miły komentarz.
Półpięterka, czyli każda wycieczka osobny wpis? Zanudziłabym Was.
Staram się, aby wpis stanowił jednak jakąś całość, a tych nieopisanych wycieczek to jeszcze trochę mam.
Dobranocka.
Dzisiaj może taki Vangelis? Proszę się nie sugerować tytułem (o ile dobrze widzę, chodzi o koczkodana czarnosiwego, nie o ptaka), utwór b. delikatny.
Snów w błękicie.
Ale ta niedziela przeleciała…! Trzeba się pożegnać.
Dobranoc
Spokojnej!
Pa, pa, śpij dobrze Bożenko!
A ja dotarłem dopiero teraz — musiałem jeszcze po drodze z Niepołomic coś pozałatwiać 🙁
To ja jednak zdecydowanie wcześniej i już po kolacji jestem w
Jeszcze nie idę spać.
Otóż dzisiaj zmykam nieco prędzej. Tak się złożyło, że coś dzisiaj nie bardzo jestem w stanie posiedzieć.
Zdrówka i dobrych snów!
Umykam, dobranoc!
Dobrej nocy!

Dzień dobry


Ochłodziło się na tyle, że musieliśmy włączyć ogrzewanie
Dziś od rana siąpi, a teraz na wieczór – leje. Nawet grzmi i błyska. Mamy regularną burzę
Ten tydzień niewiele pracowałam (zawodowo), a że miałam trochę czasu zajęłam się ogródkiem. Trzeba go było przyszykować do zimy. Obrywając pomidory znalazłam jeden ogromny. Wystarczył nam na dwa obiady
Na oko miał z 15 cm długości… oczywiście zanim go pokroiłam, zrobiłam zdjęcie…


Ten mały krążek to dla porównania dwudziestopięciocentówka.
Ten gatunek pomidora rośnie duży – to „bawole serce”, jeden z gatunków „malinówki”. Mąż kupił taki krzaczek w polskim sklepie. Sama byłam zdumiona, że aż tak dobrze nam wyrósł
Ależ potwór!
Widocznie z miłością hodowany
(i jeszcze „serce”, cóż, że „bawole”)
Pozostałe pomidory z tego krzaka też małe nie są i jeśli ktoś obdarza je miłością, to na pewno moje szczęście ślubne

On uwielbia „malinówki”
Chyba był pyszny? To pomidor malinowy tak?
Tak. To pomidor z rodziny „malinówek” i był pyszny
Dzień dobry
Gratuluję Mireczko takiego pomidora, to prawie jak dynia!
Jeden jedyny minus w porównaniu z dynią: z pomidora nie da się wyrzeźbić lampiona!
Rzeźbisz? Mam nadzieję że nam pokażesz?
A i owszem
Dziękuję, Bożenko
Dzień dobry, szybkościowe dzisiaj, zapowiada się pracowity (ty)dzień.
Witajcie!
Z powrotem w pracy, w Grodzie Smoga…
Słonecznie witam!
Byłam kuracjuszką, teraz będę licealistką…
Paaa, wieczorem się odezwę:)
Dzień dobry, Makówko:)
Jak miło wybrać się z Tobą na wycieczkę i zobaczyć tyle pięknych miejsc. Szczególnie miło, gdy jedynym, co ostatnio oglądam, to laptopowy ekran:)
Najbardziej podoba mi się piąte zdjęcie, może dlatego, że podobne drogi mam u siebie i – póki co – nie mogę nimi pospacerować:)
A Pani Jesień bardzo tego roku strojna.
Gratuluję jaskiniowych wyczynów i pozdrawiam:)
Dobry wieczór Leno!
Właśnie stoje w korku na moście i podziwiam zachód s
ońca nad
Zanika Internet .
Nad Wisłą miało być.
Dziękuję Leno i też Cię pozdrawiam.
Zanim napisałam poprzedni komentarz, za oknem pociemniało, więc – już – dobry wieczór, Wyspo:)
Dobry wieczór Leno, dobry wieczór Makówko…
No to tak, jedna dynia już jest wyrzeźbiona (nie dzisiaj, dzisiaj praca i zaraz przerwa). To jest logo jednego zaprzyjaźnionego poniekąd wydawnictwa.
Napis po polsku znaczy – potrzebujemy? A czego?
Otóż to! What’s YA?
No więc to jest gra słów: z jednej strony to zniekształcone „we need you” – „potrzebujemy cię!” (jak np. na plakatach werbunkowych z Wujem Samem, chociaż tam było raczej „I want you!”), a z drugiej – „We Need YA”, gdzie „YA” jest skrótem od „young adult”, czyli literatury dla starszej młodzieży (tak 16+) i/lub młodszych dorosłych (powiedzmy, umownie, do 25 rż.).
Dobranocka.
Dzisiaj taki Staszek Sojka. 32 lata temu to była dla mnie bardzo, bardzo ważna piosenka. Coś zostało z tamtych lat.
Snów o ważnych chwilach.
Na mnie najwyższy czas do spania, więc mówię dobranoc.
Spokojnej!
Wróciłam!
Ale się uśmiałam, ale było fajnie!
Fajne liceum
Tak, moja klasa była super!
To było takie spontaniczne spotkanie w knajpie, bo kolega z Finlandii przyjechał do Krakowa.
6 kolegów, 2 koleżanki i ja trzecia. Potem wyszły trzy osoby i zostałam ja sama i pięciu kolegów…
Ja malutka Makówka i ich aż pięciu. Jakoś dałam radę!
Ponieważ jutro bardzo rano idziemy z Najjuniorem zaszczepić się na grypę, umykam już, dobranoc!
Dobrych snów, które zaszczepią na smutki!
Dobrej nocy, Wyspo! 🙂

Dobranoc!
Dzień dobry
Dobrze się spało, aż wstawać się nie chciało…
Dzień dobry, zaraz idziemy się kłuć…
Witajcie!
Spało się dobrze, tylko krótko…
Dzień dobry!
Spało się dobrze i dalej by się spało, gdyby pod oknem nie warczały mi piły.
To przykre, ale o tej porze niektórzy już pracują…
Tacy niektórzy jak na ten przykład Tetryk.
Cóż ja kiedyś też pracowałam bywało od ok. 6.30 (był ruchomy czas pracy, ale chodziło o to, aby wcześniej odbierać dzieci).
Zawsze jest jakaś przyczyna. Jak pracowałam, zaczynałam o 7-mej. Tak mi w krew to weszło, że dłużej nie mogę spać.
Przelotne dzień dobry, Wyspo:)
Witaj Leno, miło, że zajrzałaś.
Umykam na biurowe knucie, paaaa…..
Dzień dobry, na razie po szczepionce nic się nie dzieje, pani wszakże przestrzegała, że może jutro, najdalej pojutrze.
A na razie koniec pracy i przerwa.
Po grypie nigdy nie miałam żadnych objawów; ewentualnie lekkie rozbicie i stan podgorączkowy w dniu szczepienia.
Po covidzie było dużo gorzej.
Już po knuciu, grzecznie w domu.
I ja już w domu, pora na kolację…
Patrz Pan!
Też jem kolację teraz!
A ja już po kolacji…
A ja po przerwie i idę szukać dobranocki.
Dobranocka.
Dzisiaj taki utwór Andreasa Vollenweidera.
Jak spadająca woda.
Snów pozytywnych i zdrowych!
Dobranocka była, mogę więc iść spać.
Miłych snów życzę.
Spokojnej!
Miłych, pozytywnych i zdrowych snów Bożenko!
W ramach m/m nie na temat zaprowadzę Was pod mój balkon.
Jak pisałam rano zbudził mnie hałas. Pierwsza myśl przyszła mi do głowy, że to roboty związane z budową planowanego bloku(tfu! tfu! oby nigdy!)
Tymczasem pod balkonami stało takie coś.
Robotnicy cięli gałęzie, wsadzali je do tej maszyny i przerabiali na takie drobne kawałeczki.
To drzewo, które ostatnio pokazywałam wygląda teraz tak:
Fryzjer przyjechał!
Najważniejsze, że to był fryzjer, a nie kopacz fundamentów!
No więc właśnie, skoro zostawił łyse, ale całe.
Kiedy przy Wadowickiej mieściła się jeszcze Drukarnia im. Wł. Anczyca („Przekrój” i inne tytuły stąd wychodziły), przed jej budynkiem stał rząd okazałych topoli. Pewnego dnia, idąc tamtędy do pracy, nie ujrzałem już drzew. Ich pnie, pocięte na niespełna metrowe kawałki, czekały w pryzmie na wywiezienie; robotnicy z piłami spalinowy krzątali się jeszcze wokół ostatniego, powalonego pnia. Z obu stron tej masakry tkwiły wielkie plansze reklamujące egzekutorów, zawierające nazwę firmy, nazwisko właściciela i zakrawający na ironię opis działalności: „Pielęgnacja drzew”…
Tak się zastanawiam, co jeszcze mi się z tym kojarzy. Może Ministerstwo Prawdy w „1984” Orwella?
Tak się zastanawiałam czy pokazywać te zdjęcia. Jednak (po cichu) liczyłam na ciekawe skojarzenia, ale Orwell jakoś nie przyszedł mi do głowy.
No, to dość pośrednio, raczej z Tetrykową „Pielęgnacją drzew”, niż bezpośrednio ze zdjęciem.
Taki łańcuszek skojarzeń.
Mimo że lampka jeszcze niezapalona ja już się pożegnam.
DOBRANOC!
Spokojnej. Też pewnie będę zmykał, bo dzisiaj wstałem wcześniej na szczepienie.
A lampka?
Jest i lampka.

Dzień dobry
Coraz cieplej… czyżby chciało wrócić?
Dzień dobry. Nie mam (na razie?) pełnych objawów grypowych, ale jestem jakiś taki mętny. Jak widać po godzinie, o której się pojawiam.
W każdym razie muszę tym bardziej do roboty.
Nie martw się, jutro będzie lepiej. To częsty przypadek, że na drugi dzień po szczepieniu, człowiek źle się czuje.
Bryyyyyy….
Witajcie!
Quackie się szczepił, a ja jestem niewyspany… 🙁
A ja jestem wyspana i jadę piec ziemniaki.
I tego Ci zazdroszczę…
Tak,bo pogoda piękna.
A jutro ma być jeszcze lepsza.
Wróciłam do domu. Pogoda dopisała. Piekliśmy ziemniaki, kiełbasy, mięso, jabłka, banany i kromki chleba.
Tak to wyglądało. Siedzieliśmy do zachodu słońca.
Przepiękny miks!
Dziękuję Quacku!
I po robocie. Ramię lekko boli po szczepieniu, objawów grypowych brak, na razie, nie żeby mi zależało na nich.
I przerwa.
Wróciłem do domu, jeszcze kolacja i wracam na Wyspę.
Patrz Pan! Znów o tej samej porze jemy kolację!
Może Krakusy tak mają…?
Ty to jadłaś cały wieczór…
Ja? Zasadniczo racja, bo zaczęłam w południe.
Ale to było:
-drugie śniadanie
-obiad
-podwieczorek.
Na kolację przyjechałam do domu.
Dobranocka.
Było, ale nie w tym wykonaniu. Mario Jose zamiast Nory Jones.
Snów o przychodzeniu na czas.
207 komentarzy!
Czy już nie najwyższy czas na Tetrykowy Raj?
Tak tylko nieśmiało pytam w ramach m/m.
Się już buduje (nie zaglądałem, tylko popatrzyłem z daleka na plac budowy).
No to ja też przyszłam na czas, żeby posłuchać dobranocki i się pożegnać.
Dobranoc
Spokojnej!
Śpij na czas, ale nie na rekord Bożenko!
Chyba za chwilę umknę nie doczekawszy się efektów z placu budowy ani (co gorsza) lampki.
Toć lampkę mogę zaświecić!
Pstryk, zapalamy (nie elektryczny pstryk, tylko zapałka na drasce).
Spokojnej nocy!
Ktoś nie śpi, aby spać mógł ktoś — to są zwyczajne dzieje…
Zapraszam państwa do Raju!