Ostatnio Mistrz Q oprowadzał nas po okolicach Żywca.
Popatrzcie więc na te okolice oczami Makówki i potraktujcie jako takie jakieś tam uzupełnienie pięterka Q.
Inne spojrzenie.
Dlatego tym razem będą same fotki bez opisów, bo po co skoro np. o górze Żar rozmawialiśmy niedawno.


















To, co nad separatorem to wycieczka 23 maja tego roku.
A teraz zaproszę Was na inną deszczową (nawet dużo bardziej deszczową) wycieczkę, spacerek właściwie.
Dolinki podkrakowskie –dolina Mnikowska, dolina Brzoskwinki.
W deszczowy poniedziałek 2 sierpnia tego roku łaziliśmy po mokrej trawie, w deszczu, polami, lasami, między skałami, między dolinkami.
To tylko tak łagodnie brzmi — dolinki.
Deszcz padał, było bardzo ślisko i było w pewnym momencie takie strome zejście, że Makówka jęczała „ja tędy nie zejdę, ja się boję”. Nie zabrałam kijków, bo po co skoro idziemy tylko w dolinki. Prognozy przewidywały deszcz (nawet burzę) około 14, a nie od rana!
Przy przechodzeniu przez płot kijki by mi nie pomogły, więc tylko jęczałam, że mam za krótkie nogi na ten płot.
Dlatego w komentarzu autorskim zaleciłam Wam peleryny, a nie parasole.
W tej części pięterka nie liczę na uzupełniające opisy pana Q, więc już będą jakieś opisy.
Poniżej zdjęcie zabytkowej kaplicy w Czułowie.

Kaplica mszalna, murowana, zamknięta półkoliście, wewnątrz sklepiona, wzniesiona w 1869 roku. Dach zwieńczony wieżyczką na sygnaturkę.
I potem tak sobie wędrujemy — polami, między skałami…


Na moment widać kawałek błękitnego nieba, aby po krótkiej chwili błękit zamienił się w granat.

Po drodze pstrykam chałupkę dla Leny.

I salon dla miłośników motoryzacji.

Teraz miejsce znane wszystkim krakusom do znudzenia.

Dolina Mnikowska – wąwóz o długości około 2 km w dolinie Sanki.
Głębokość wąwozu wyciętego w wapieniach jurajskich dochodzi do 80 m. Skały tworzą bardzo strome ściany, wrota skalne lub pojedyncze iglice. Znajduje się w nich ok. 17 jaskiń i schronisk, niektóre z nich noszą ślady zamieszkania przez ludzi w czasach prehistorycznych
W środkowej części rezerwatu znajduje się polanka. Ponad nią, w południowych ścianach w zakolu zwanym Cyrkiem, we wnęce skalnej urządzono ołtarz z dużym naskalnym obrazem Matki Boskiej Skalskiej. Pierwotny obraz, namalowany przez Walerego Eljasza-Radzikowskiego w 1863 r., został zniszczony i nieudolnie odtworzony. Został ponownie zrekonstruowany.
Wędrując przez wioski cieszyłam oczy kwiatkami.






Czekając na autobus zdążyłam jeszcze zrobić zdjęcie i przypomnieć sobie, że przecież epidemie to nie wymysł dzisiejszych czasów. Czy korono wirusowa epidemia też doczeka się kapliczek? A koronawirus stanie się czymś „kiedyś było coś takiego” tak jak dziś myślimy o epidemiach cholery?


Wycieczka sierpniowa przy jesiennej aurze. Za oknem od paru dni podobna pogoda.
Takie liście wypatrzone gdzieś na początku wycieczki, ale pokazuję na koniec wpisu z pytaniem: „Jesień już się zbliża?”

Obrazek wyróżniający — Makówka w pelerynie (na dowód, że były to deszczowe wycieczki).
Po lewej na szczycie Jaworzyny 23.05.21.
Po prawej gdzieś na polach między dolinkami 2.08.21.





W czasie deszczu dzieci się nudzą, a bywają starsze panie, które wędrują z plecakiem i wcale się nie nudzą.
I owa starsza pani wraca wtedy do domu przemoczona, zmarznięta, ale bardzo zadowolona.
Zapraszam -powędrujcie ze mną. Obowiązkowo ubierzcie peleryny!
Piękne zdjęcia i chyba miłe wspomnienia pomimo deszczu. Jutro więcej skomentuję…
Dziękuję. Miłe wspomnienia, bo miłe towarzystwo, a to jest (dla mnie) zawsze najważniejsze.
Makówko, we wszystkim Ci do twarzy: w słońcu, w deszczu, w pelerynie i między strojnymi góralami.
Brawo, za odwagę tanecznej wycieczki w deszczu. Na szczęście zgrabna jesteś i orła nie wywinęłaś, bo te dolinki tylko z nazwy są miłe do chodzenia, gdy deszcz zmoczy ziemię.
Witaj Ultro!
Jaka Ty jesteś miła, potrafisz poprawić depresyjny nastrój; dziękuję.
Tak to prawda, że dolinki podkrakowskie są piękne o każdej porze roku, ale w pewnych miejscach wcale nie takie łatwe do wędrowania jak by się mogło wydawać komuś, kto ich nie zna.
Dobry wieczór, jestem po przerwie i zaraz napiszę obszerniejszy komentarz.
Czekam z niecierpliwością i wypiekami na twarzy.
O istnieniu obwodów rybackich nad Sołą i w okolicach nie miałem pojęcia, dopóki pewnego razu nie wybrałem się nad Jezioro Żywieckie z kolegą wędkarzem. Kolega wyjaśniał mi to długo i szczegółowo, nic nie zapamiętałem
Na te kapliczki na drzewach nie zwracałem nigdy uwagi, ale faktycznie, są gdzieś tam.
Zbiornik na szczycie Żaru, ten, do którego pompuje się wodę, żeby ją potem z powrotem spuścić na dół
Przełęcz Isepnicka na drogowskazie przypomniała mi, że w Żywcu jest taka dzielnica Isep, co do której nie do końca wiadomo, skąd się wzięła nazwa. Istnieje hipoteza, że to od Józefa, Josepa, Isepa (bo tam mieszkali swego czasu Żydzi), jest też takie przypuszczenie, że to był Półwysep, Ysep/Isep (bo to nad Sołą). Ale na pewno nie wiadomo.
Psina przepiękna, tak ze zdjęcia wydaje się b. spokojna!
Kaplica w Czułowie wieżyczkę ma taką więcej barokową, ale bryła wręcz romańska. Co oczywiście nijak się ma do 1869 roku.
Kwiaty przepiękne, „salon samochodowy” nieco mniej, ale jak widać, życie składa się z tego i z tamtego
Kapliczek covidowych nie kojarzę, natomiast – również w Żywcu – przy głównej ulicy jest kapliczka św. Rozalii, wzniesiona na pamiątkę epidemii cholery właśnie. Więcej szczegółów włącznie z wierszykiem z cokołu – tutaj https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/zywiecinfo.pl/historia/historia-tajemniczej-figury-przy-ulicy-kosciuszki
Dobranocka, już tu ze względu na zakończenie wpisu
Była już kiedyś i pewnie nie raz jeszcze będzie.
Snów sierpniowo-jesiennych.
Dziękuję Q za Dobranockę nawiązującą do jednego z wątków wpisu.
A teraz będę się odnosić po kolei do merytorycznego komentarza.
Odpowiadam po kolei :
Wg Wiki Obwód rybacki – podstawowy obszar wodny w podziale publicznych powierzchniowych wód śródlądowych w Polsce. Obwód rybacki może być ustanowiony wyłącznie w granicach linii brzegu cieku naturalnego na wodach publicznych i nad gruntami będącymi własnością Skarbu Państwa, przy czym jedynie administracyjnie ustalona linia brzegu może być podstawą do określenia granicy obwodu.
W obwodzie rybackim uprawnionym do rybactwa może być tylko jedna osoba fizyczna, prawna lub jednostka organizacyjna nieposiadająca osobowości prawnej. Użytkownik rybacki nie zyskuje prawa do korzystania do celów rybackich z wody znajdującej się w urządzeniach wodnych(sztucznych zbiornikach wodnych,kanałach)Uprawnienie takie winno być uzyskane na podstawie umowy cywilnoprawnej z właścicielem urządzenia wodnego.
Tak Ci to tłumaczył kolega?
Być może
naprawdę nie pamiętam, zwróciłem uwagę głównie na jego ton, bo tłumaczył z dużym przejęciem.
Jak każdy, kto opowiada o swojej pasji.
Odpowiedzi cd.
Zwracam uwagę na kapliczki przydrożne odkąd robię wpisy na Wyspę, a już szczególnie odkąd Lena napisała, że lubi kapliczki, chałupki itd.
To, że na zdjęciu jest zbiornik, o którym pisałeś to oczywista oczywistość. Przechodziłam obok niego, ale nie udało się zrobić lepszego zdjęcia; nie było czasu na zatrzymanie, tak pstryknęłam „w biegu”.
cd.
Przełęcz Isepnicka (698 m) – przełęcz położona pomiędzy szczytami Cisowej Grapy (810 m) oraz Kiczery (831 m) w Beskidzie Małym. Północno-wschodnie stoki opadają do doliny potoku Wielka Puszcza, południowo-zachodnie do doliny Isepnicy. Od tej ostatniej pochodzi nazwa przełęczy.
Hmmm, a dolina znów od czego nazwana?
Bo tak można długo. Ale pewnie i tak się nie dojdzie. Edit: o, już widzę, że od potoku Isepnica. https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikipedia.org/wiki/Isepnica Etymologii wszakże brak.
Józef czy Półwysep?
Poniżej plon szybkich poszukiwań.
A to być może od jednej pani, która dawno temu mieszkała pod Kiczerą i świadczyła sławne w okolicy usługi erotyczne i SPA… A ponieważ o tych pierwszych mówić nie wypadało, stąd powszechnie była zwana …ispa, a jej okolicę nazwano Isepnicą — co potem przeszło na potok.
No proszę! Nawet z zastanawiania się nad nazwą przełęczy może wyniknąć coś zabawnego.
Po klubie książkowym wróciłem na Wyspę. Wycieczki niby deszczowe, a kolorowe i optymistyczne. Nie nudzić się trzeba umieć!
Chciałabym to umieć zawsze, ale ta sztuka nienudzenia udaje mi się tylko w towarzystwie innych osób.
Psina faktycznie była bardzo łagodna. Pozwalała się głaskać wykazując przy tym stoicki spokój.
Cóż…takie wybebeszone samochody są faktycznie mało urodziwe. Zastanowiło mnie takie ich nagromadzenie w jednym miejscu.
Jak słusznie zauważyłeś życie składa się z tego i z tamtego tzn. i z kwiatków i zaśmiecających ładne miejsca złomów i innych brzydkich rzeczy.
Dziękuję za uzupełnienie wpisu o informacje o kapliczce św. Rozalii.
Wierszyk jest cudny, bo rozśmiesza swym „dawnym” językiem.
Prawda. A to przecież niecałe 200 lat temu, około 1830 roku, z tego okresu jest już mnóstwo źródeł, wydawałoby się, że wcale nie aż tak bardzo dawno, aż przychodzi taki wierszyk, chyba bliski potocznemu językowi z tamtych lat, i okazuje się, że strasznie jednak archaiczne to było.
Tu mi się przypomniał napis na kapliczce spotkanej w Gruszowie.
No proszę, niby jeszcze 50 lat w naszą stronę, a jakie piękne zabytki językowe.
Chyba jednak nie zabytki, a niedouczenie…
A może. Ale zapis wymowy też wiele potrafi powiedzieć badaczom.
Teraz po tylu latach (rok 1882) patrzę na taką kapliczkę jednak w kategorii zabytku językowego i wzruszającego archaizmu.
Ponieważ Tata Quackie również swego czasu zastanawiał się nad etymologią Isepa (lub Ispa), zrobiłem małą kwerendę w sieci:
Doszedłem np. do Słownika geograficznego Królestwa Polskiego, który notuje żywiecki Isep (chociaż nie do końca poprawnie, bo gdzie Isep, a gdzie browar? Chyba że kiedyś Zabłocie i dalej też należało do Isepa/Ispa?) http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/dir.icm.edu.pl/pl/Slownik_geograficzny/Tom_III/304
Poza tym jest ten potok Isepnica, od którego nazwa doliny i Przełęczy Isepnickiej https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikipedia.org/wiki/Isepnica.
Tu znalazłem rozważania na marginesie etymologii nazwy Spisz z 1911 roku – http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.sbc.org.pl/Content/115744/iii643063.pdf (na s. 50 tego pdfa), łączące Isep z wyspą/półwyspem (językowo, ale szczerze mówiąc nie mam pojęcia, na ile to uprawnione językoznawczo rozumowanie).
Na forum historyków piszą znów o łąkach zwanych „gorczańskimi ispami” http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.historycy.org/historia/index.php/t59358-50.html
Rocznik wydziału filozoficznego(!) UJ za lata 1930-34 wspomina:
„isep : stp. cum insults wlg. yspy 1468 Sł. stp. PATJ: gratis,
agris et y szept{[) locum et littus fluvij Rabe 1397 ib.; gwr.:
1 a) 'wysep, wyspa piaskowa; Żywiec, Rozwadowski R S II 87,
b) ׳zasęp, zaspa śniegowa’ Podhale, Spr. K. J. V 438: 2. isep i
ispina ׳rodzaj wierzby rosnącej na mułach rzecznych’ Podgórze
Krakowskie, Karł. II 209; 3׳ a) 'piasek w yrzucony na brzeg przez rzekę’ Pustków (pow. Ropczyce), b) 'ziemia upraw na w pobliżu rzeki’ ib. (inform p. J. Wepsięcia). Cf. Isep przysiółek Sporyszu (pow. Żywiec), przysiółek Łukanow ic (pow. Brzesko) Sł. Geogr. II I 304; Isepnica potok w gm. M iędzybrodzie (pow. Żywiec). — Ps. *jbs-s^pt¡¡, cz. jesep 'w ydm a piaskowa’. K ryt. 2 b.”
(Na s. 236 tego pdfa https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/rcin.org.pl/Content/68000/WA004_52038_Pcz320%5BT.1-1930-34%5D%5B1%5D_Rocznik-Wydz-Filo-UJ.pdf) – ciekawy trop z tą wierzbą karłowatą!
Ciekawe te rozważania, ale
najbardziej mi się podoba Tetrykowe usługi erotyczne i SPA.
O kapliczkach covidowych też nie słyszałam, ale w różnych państwach są już różne pomysły uczczenia ofiar koronowirusa, niektóre w fazie pomysłów, niektóre już zrealizowane.
Np. w Warszawie -białe kwiaty w kształcie hasła #NIEZAPOMINAJMY, rosnące tuż obok pomnika Nike.
Dobry wieczór, Makówko:)
Te tereny są mi nieznane, więc z tym większym zaciekawieniem pooglądałam migawki z deszczowych spacerków:)
Bardzo dziękuję za chałupkę – jak wszystkie niemal stare domostwa – urocza. Wybrałam sobie nawet limuzynę z zaprezentowanego salonu, którą bym się do tej chatki wybrała. To ta granatowa:) Nie tylko pasuje kolorem, ale wygląda, jakby miała w zanadrzu jakąś miłą niespodziankę – na przykład – umiała latać;)
Kwiaty bardzo letnie, a jabłuszka smakowicie zarumienione:)
A propos kwiatów – ostatnio siedziałam sobie u znajomych na tarasie przy grządce lawendy i podziwiałam harce motyli, a wśród nich – rusałki żałobnika:) Jakiś wyjątkowo odważny był, bo w pewnym momencie wzleciał wyżej i przysiadł na moim piórze, a potem przedreptał mi na rękę. Prawie bałam się oddychać, żeby go nie spłoszyć:) Chwilę posiedział, potrzepotał skrzydełkami i odżeglował na lawendową grządkę:)
A niewątpliwym znakiem jesieni jest dla mnie wszędobylstwo os:) Chwila, gdy z ogródkowych grządek i miejskich skwerków przenoszą się do kuchni i wojowniczym brzękiem próbują przepędzać od stołu posilających się domowników:)
Pozdrawiam:)
Dobry wieczór Leno!
Cieszę się, że spodobało Ci się chatka i że wypatrzyłaś sobie limuzynę.
Wersja z ukrytymi skrzydłami bardzo mi się podoba. Sama bym polatała.
Zabierzesz mnie ze sobą?
Motyle -tak! Osy i szerszenie -nie! Szerszeni się wręcz boję tzn. reakcji alergicznej na użądlenie.
Też Cię serdecznie pozdrawiam.
Czas ucieka, więc udaję się do łóżka i spa…nia. Dobrej nocy!

Świadomie pominąłeś pierwszą część ?
Teraz to już nie te czasy, że nie wypada mówić, teraz wszystko wypada.
Taż ja nie idę do tej pani, tylko do własnego łóżka! Te trzy kropeczki to było ziewnięcie…
Taż przecież TA PANI mogłaby przyjść do Twojego łóżka!
Uruchom wyobraźnię Tetryku!
Ta pani sprzed powstania nazwy? To lekko licząc kilkaset lat. Litości!
Może być np. taka?
Spokojnej, ja też powoli już wybędę…
Ja jeszcze trochę będę…ale sama nie będę na nocnej zmianie, a tymczasem chyba tylko Lena jeszcze nie śpi o tej porze.
Albo innaczasowo Miralka.
Dziękuję za miły wieczór spędzony na spacerkach po Żywiecczyźnie, jak widać czy słońce czy deszcz jest tam równie pięknie.
Dobrej nocy
Witaj Gimi****!
Po Żywiecczyźnie był pierwszy spacerek. Ten drugi to Wyżyna Krakowsko -Częstochowska, dolinki podkrakowskie.
Oba rejony są ciekawe o każdej porze roku i przy każdej pogodzie.
Dziękuję za wspólny spacer.
Dobranoc.
Oczywiście, drugi spacerek to dolinki podkrakowskie, uogólniłam nieco, ale to dlatego że wcześniej spacerowałam razem z Quackiem i tak to wszystko razem jakoś mi się skojarzyło i napisało.
I jeden i drugi rejon jak na razie niemal całkowicie mi obce wiec spacerowanie bardzo było przyjemne, nawet w deszczu.
Gimi****!
Coś widać było w tym żywieckim spacerku z Q, gdyż zmobilizował mnie do opisania wycieczki w tamte okolice, a w planie miałam dokończyć opisywanie okolic Horyńca.
Czy Horyniec jest Ci znany?
Witaj, Gimi! Cieszę się, że zajrzałaś.
Widzę, że warto cię kusić Żywcem!
Zaglądam Tetryku zdecydowanie częściej niż komentuję;) ale z tym Żywcem coś może być na rzeczy;-P
Gimi****!
Zaglądaj, ale i komentuj.
Napijemy się …Żywca?
Ale niespodzianka!
Tuż przed północą jednak zjawił się ktoś na nocnej zmianie!
Teraz jednak już i ja umknę.
DOBRANOC!
Dzień dobry
Ciepły, słoneczny, ale nie gorący…
Witam!
A tu leje i leje…
Dzień dobry, co tu się działo w nocy?!

Burza była?
Na Wyspie panie Q? Przed północą z Twojego pięterka przywędrował na ten wpis miły gość. Mam nadzieję, że teraz będzie bywał częściej.
Witajcie!
Oto siła perswazji: możemy dziś zażywać deszczowych spacerków do woli!
A tu ani kropelki
O nie! Chyba zaraz poszukam jakieś słoneczne zdjęcie!
Dzień dobry


Co wcale miłe nie jest…
Miło się wędrowało, tym bardziej, że za kołnierz nic nie kapie
Aż zazdraszczam tych pięknych widoków, mimo deszczu
No i oczywiście zbieram się do pracy
Dzień dobry Miralko!
Cieszę się, że miło Ci się wędrowało.
Cisza na Wyspie.
Temat deszczowych wycieczek wyczerpał się już wczoraj, więc ja może coś podrzucę?
O dolinie Mnikowskiej już rozmawialiśmy kiedyś na Wyspie, więc we wpisie nie chciałam rozpisywać się kolejny raz.
Tym bardziej że przez dolinkę tym razem przeszliśmy tylko mimochodem, nasze trasy biegły głównie wokół dolinek (bez szlaku i aby tylko jakoś dojść do przystanku MPK).
Znalazłam bardzo ciekawy opis doliny Mnikowskiej:
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.wapniakiwdrodze.pl/polska/malopolska/dolina-mnikowska-matka-boska-skalska/
Można się dowiedzieć ciekawych rzeczy i pooglądać jak dawniej tu bywało.
Leje rozpaczliwie, ale trudno -wychodzę.
Będę wieczorem, paaaaaaaaaaaa….
A tu teraz dopiero zaczęło padać. Ciekawe jak długo…
…i po deszczu
Tu leje od nocy intensywnie cały czas.
Z przyjemnością obejrzałem raport z deszczowej wędrówki Pani Makówki . Bywałem w opisywanych stronach i dzisiaj jako bosonogi Max , muszę zadowolić się oglądaniem wspaniałego materiału niestrudzonej Makówki . Na Mazurach mam stałą dziuplę , łódkę , kilka do dyspozycji jezior , ale takich materiałów jak wyżej , nie mam . Dziękuję za , ale jeszcze sobie po tym materiale połażę , bo po 15 sierpnia muszę reperować swoje zdrowie , a to trochę czasu zajmie .
Dziękuję Maksiu.Połaz sobie dowoli.
Koniec pracy, teraz przerwa!
I znów cisza na Wyspie…
Muszę się przyznać, że ostatnio po powrocie z pracy regularnie padam na dziób i muszę się z godzinkę przespać. Co ten czas z nami wyrabia…
Widocznie Twój organizm potrzebuje więcej odpoczynku, więc mu nie żałuj.
Ja ostatnio też się staram tak, nawet w ciągu dnia, na pół godzinki. O ile stan pracy na to pozwala.
A ja już po przerwie. I idę po dobranockę.
Dobranocka.
Dosłownie, w wydaniu oryginalnym, starszych panów Przybory i Wasowskiego. I zespołu, w którym same sławy.
Snów w najlepszym wydaniu.
Jak dobranoc, to dobranoc. Posłusznie się kładę…
Dobranoc
Spokojnej!
Wracam do domu.Chodnikiem płynęła dosłownie rzeka.Znow mam przemoczone buty.
Jeszcze do wczesnego popołudnia jutro…
Na razie powyżymaj skarpetki
To zrobiłam „w gościach” i uszyłam suszarka do włosów.
Teraz wracam do domu.
Łowcy Burz na Facebooku ostrzegają:
„‼POTĘŻNE ULEWY NA POŁUDNIU POLSKI‼
Niestety, nasze ostrzeżenia meteorologiczne się sprawdzają. W chwili obecnej w woj. małopolskim, świętokrzyskim i śląskim występuje strefa silnych ulew, podczas których lokalnie pada z intensywnością do 15-20 mm/h. Tak silne opady deszczu powodują gwałtowne wezbrania strumieni i rzek, a także liczne podtopienia. Szczególnie mocno w ostatnich 3 godzinach padało w okolicach Krakowa, Rabki-Zdrój czy też Dąbrowy Tarnowskiej (gdzie dodatkowo występowała burza). Wszędzie tam panuje dość ciężka sytuacja hydrologiczna. Wprowadzane są pierwsze pogotowia przeciwpowodziowe, m.in. na terenie gmin Wiśniowa i Myślenice (zlewnia rzeki Raba). Ponadto w najbliższych godzinach duży problem może być z takimi rzekami jak Skawa, Skawinka, Stradomka czy Rudawa. Prosimy o zachowanie szczególnej ostrożności! Jeśli jesteście samochodem i widzicie zalaną drogę, nawet nie próbujcie przez nią przejeżdżać, ponieważ może to się skończyć bardzo źle.
W najbliższych godzinach strefa ulewnych opadów deszczu dotrze także do woj. mazowieckiego, w tym okolic Warszawy.”
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.facebook.com/lowcyburz/posts/10159198952767332
I powiedz: kto ściągnął te deszcze wspomnieniami wycieczek?
Co za moc. Co za magia!
Ojej! Co ja narobiłam! Może szybko poszukać jakichś słonecznych zdjęć?
W planie miałam dokończyć relację z Horyńca i opowiedzieć jak w upale wędrowałam pod samą ukraińską granicę, aby zobaczyć zabytkową cerkiewkę, ale ten wpis o Żywcu pokierował mnie na deszczowe wychodzenie na Żar.
No nie wiem, wolicie upały?
Tak, tak, tak!
Tym zdjęciem Bagrów z 7 lipca tego roku próbuję zaczarować powrót ładnej pogody.
N pewno Ci się uda, Makóweczko


A swoją drogą… jeśli znowu będziesz „domowa”, może pokażesz nam swoje wycieczki w okolicach Horyńca
Biorąc pod uwagę, że jeszcze Mistrz Q ma coś tam w zapasie, przyszłość zapowiada się kolorowo
Przy takiej pogodzie to niestety stale jestem domowa (dziś mimo deszczu wyjątkowo wybywam na cały dzień).
Więc myślę, że wrócę jeszcze myślami do Horyńca.
Ogłuszeni mnogością spadających z nieba kropel, chodźmy spać. Trzeba jakoś dotrwać do jutrzejszego popołudnia…

Powolutku też się będę wycofywał…
Dobranoc!
Dzień dobry

Tym bardziej, że wszędzie jest sucho…
U nas zapowiadali deszcz, ale na wszelki wypadek podlałam ogródek
Te zapowiedzi nie zawsze się sprawdzają i lepiej być ubezpieczonym, a trochę więcej wody ogródkowi nie zaszkodzi
Kilku osobom pokazywałam swój album… wszyscy byli zachwyceni… oprócz pani doktor (dentystki). Stwierdziła, że niepotrzebnie „obcięłam” część ptaków i pokazałam samą głowę (z przyległościami)
Lepiej by wyglądało, gdybym pokazała całe ciało…
Mój mąż doszedł do wniosku, że nasza dentystka jest mało inteligentna i wielu rzeczy nie rozumie…
To ona nie wie, że ptaki też potrzebują paszportowych zdjęć?
Widocznie nie wie…
Pokażę trzy zdjęcia, które najbardziej zostały skrytykowane i sami oceńcie, czy są takie złe…
…samczyk dzięciura czerwonobrzuchego…
Modrosójka błękitna…
… i mewa delawarska.
… bo akurat moje zdjęcia się nie
Ja uważam, że te zdjęcia wcale nie są złe, ale jako ich autorka może mam nieco skrzywione spojrzenie…
spodobały…
Jednocześnie chciałam przeprosić Makóweczkę za ten wtręt w jej pięterko

Mam nadzieję, że się nie obrazi…
Moim zdaniem, zdjęcia są piękne, wyraźne i ciekawe. Tobie nie krytyka, lecz pochwała się należy. Brawo!
Dziękuję Bożenko
Oczywiście, że się nie obrażę, wręcz dziękuję za ubarwienie mego deszczowego pięterka.
A zdjęcia są moim zdaniem bardzo dobre.
Cóż, pani dentystka stale ogląda pacjentów od szyi w górę, więc może ma zawodowo skrzywione spojrzenie na portret.
w otwarty dziób?
Albo chciałaby zajrzeć
Dziękuję Makóweczko
To miłe z Twojej strony, że nie czujesz się urażona
W sumie, to te moje zdjęcia są zupełnie nie na temat pięterka…
Zaproponuj p. doktor, żeby się wybrała (pierwszy raz?) do muzeum i pooglądała portrety pędzla starych mistrzów…
Jak nie zapomnę, to zaproponuję

Dzięki za podpowiedź, Ukratku
Poezja!
Dzięki, Mistrzu Q
Dzień dobry
deszczowo, ale nie ulewnie.
Witajcie!
I to jest właśnie czar tego miejsca 🙂
Za oknem słota, a na Wyspie kolorowo!
Dzień dobry, tu się chmurzy, co ma ten plus, że nie ma upału i się nie zanosi.
Podobno takich upałów jak w lipcu, już w tym roku nie będzie. Oby synoptycy się nie mylili…
U mnie upały są co roku i chyba czas było się do nich przyzwyczaić, ale cały czas jakoś nie mogę


To już wolę te nasze upały 
To gorąco w połączeniu z wysoką wilgotnością nie wpływa na mnie za dobrze
Pocieszam się, że we wrześniu będzie lepiej, a przynajmniej powinno być lepiej
To i tak mniej niż w Arizonie (gdzie mieszkają nasi znajomi)… u nas temperatura waha się od 30 do 35C, u nich od 37 do prawie 50C
Pochmurne, jesienne dzień dobry!
Umykam, będę wieczorem…
Ale z komórki będę kukać.
paaa….
Jak to dobrze, że podlałam ogródek
Zapowiadany deszcz się nie zjawił, chociaż chmury są… a przynajmniej tak mi się wydaje, bo na zewnątrz ciemno jak w wątpiach 
Przesłałem na Twoją pocztę , fotografie , które powinny przekonać dentystkę . Pozdrowionka .
Dziękuję Maksiu

Nie sądzę, żeby cokolwiek przekonało panią doktor do niesłuszności jej zdania. Jeśli takie ma, trudno… nic się na to nie poradzi.
Pozdrawiam cieplutko
A może pokażesz zdjęcia Maksia na Wyspie?
Coś dziwnie cichy ten piątkowy wieczór. Załatwiłem parę telefonów, opublikowałem kolejny felieton, nadrobiłem parę lektur… i jestem w pobliżu. 🙂
Faktycznie, cicho tu jak w rodzinnym grobowcu. Też miałam do załatwiania kilka spraw, potem miałam wizytę syna i tak mi zleciał czas…
Wyspa się zacięła czy coś się stało
Przez 7 godzin nikt nie zajrzał ,niebywałe 
Skoro zaglądałaś, mogłaś się odezwać. Witaj Elizo, dawno nie widziana! 🙂
Dzięki Bogu bo już myślałam ,że Madagaskar stanie się Bezludną Wyspą
Witaj Elizo, miło, że zajrzałas.
Ale ja idę już spać.
Życzę wszystkim dobrej nocy i zmykam
Dobranoc, Bożenko!
Śpij dobrze Bożenko!
Quackie gdzieś zabalował, więc dziś zaproponuję dobranockę w duchu deszczowych spacerków 😉
Dobranoc, cicha Wyspo!

Pisałam, że umykam i będę wieczorem, więc melduję, że już wracam „ku domowi”.
Abo wyciągnęli mnie bez żadnego trybu na imprezę do Gdańska, ledwie skończyłem pracować. Było przemiło, ale teraz już się do nicznego nie nadaję. Do jutra.
Do jutra panie Q.
Ja się nadaję do wszystkiego,ale do domu to jeszcze sporo jazdy autobusem.
Zanim wrócę pewnie nikogo na Wyspie nie będzie,auuuu
Jestem w domu!
Jest tu jeszcze ktoś?
Jakichś gość niespodziany?
Czy wszyscy już śpią?
Dobry wieczór, Wyspo:)
Bardzo już jestem zmęczona, więc po schodkach pobiegam jutro:)
Dobrej nocki:)
Dzień dobry



Jak zwykle pojawiam się, gdy wszyscy już śpią
Niby byłam dziś „domowa”, ale miałam tyle różnych zajęć, że na kompa nie miałam czasu
Cały dzień latałam jak z piórkiem w… nieważne gdzie
Padam na dziób


A tu mąż szykuje ciasto na gofry
Trochę późno (prawie 20:30), o tej porze właściwie nic już nie jem, ale nie jestem pewna, czy na gofry się nie skuszę
Dzień dobry
Piękna sobota wstaje, ja też…
Witam!
Słonecznie i wreszcie bez deszczu!
Witaj1
A pozostali jeszcze śpią? W taki piękny dzień?
Witajcie!
Sobota, więc trochę zaganiany jestem. Ale duchem jestem i tutaj
Dzień dobry, pospałem do oporu.
Najważniejsze, że jesteście duchem i ciałem
W Krakowie taka jesień (fotka z wczoraj).
(a mnie jest szkoda lata…)
Hm, wygląda ładnie
no cóż, naturalna kolej rzeczy.
Ale nie za wcześnie?
Klimat się zmienia, więc różne anomalie widać i czuć.
Co prawda z tym „wcześnie” to faktycznie dziwna sprawa, skoro np. słychać, że rozmaite ptaki opóźniły naturalny cykl lęgów o 2 tygodnie… Ale to pewnie dalszy ciąg anomalii.
Tyle że z tego, co pokazujesz i piszesz, w ogóle wygląda, jakby lato się skracało – tam później, tu wcześniej?
I pewno się już bagrujesz…
Tak.I nawet pływałam!
I chyba za chwilę znów pójdę.
My nie mamy na co narzekać, ale zobaczmy co się dzieje w Turcji…
Pożary są takie, że sami nie mogą sobie z nimi poradzić. Pomagają różne kraje, m.in. Polska.
Co się na tym świecie dzieje, tego chyba jeszcze nie było…
Masz Bożenko racę > My nie mamy na co narzekać . Polska jako kraj wypiękniała . Objechałem trochę znanych mi z dawnych lat miejscowości na Mazurach . Są nie do poznania . Czyściutko , pełno zieleni i kwiatów i pełno nowych obiektów . Można się cieszyć ,ale kiedy słyszę , że w okresie wzrostu czwartej fali pandemii ,ze Stolicy z wielką pompą wyrusza akademicka pielgrzymka do Częstochowy , to szlag mnie trafia . Za grosz refleksji i za grosz szacunku do obowiązujących zaostrzeń . Typowo po polsku , a może świat sie nie zawali . A może ???
Zgadzam się z Tobą Maksiu, mnie też takie spędy wkurzają. Brak wyobraźni i odpowiedzialności.
Och, Maksiu! Nawet gdyby się wirus przyłączył do pielgrzymki, zawsze można zaprosić egzorcystę, żeby koronademona przepędził…
Nie pomyślałem o tym . Akademicka pielgrzymka ma chyba w swoim składzie egzorcystę z doktoratem , może zbiera materiały do habilitacji ? Wszystko jest możliwe pod Częstochową .
Ja też się z Tobą Maksiu zgadzam. Żadne spędy w okresie pandemii nie są dobre.

Tutaj na ten przykład, w czasie największego nasilenia zachorowań, niektórzy organizowali wesela na 200 lub więcej osób. Połowa potem chorowała, ale bal się odbył
I nawet mi tych ludzi nie szkoda. Skoro są tacy głupi, to niech chorują
To samo z pielgrzymkami. Chcą, niech mają. Pewnie uważają (tak jak księża przekonują), że w świętym miejscu i pod świętą opieką nic im się nie stanie…
Byliśmy w Gdańsku i z powrotem, tym razem samochodem. W sezonie letnim to jest naprawdę żadna przyjemność, korki dzisiaj w te i we w te. No ale na szczęście już w domu.
Dobranocka.
Taki dłuższy utwór, Pat Metheny, Anna Maria Jopek i zespół.
Snów o drogach do domu.
Dobranocka już była, więc mogę pójść spać. Oczy mi się kleją…
Dobrej nocy wszystkim życzę…
Spokojnej!
Zachód słońca na Bagrach.
Cóż każdy ma takie morze, na jakie sobie zasłużył…
Może tak, może nie
Dobrej nocy, Wyspo!

Jutro przez cały dzień mnie nie będzie, czasem trzeba wziąć dobry przykład i wyjechać choć na chwilę 😉
Baw się dobrze!
Opowiesz po powrocie ?
Nam zamykają ulicę i większość centrum. Triathlon jest.
Nie wiem jeszcze, czy gdzieś wybędziemy zbiorkomem, czy będziemy zażywać wątpliwego (bo doping triathlonistów) relaksu w domowym (wątpliwym tego dnia) zaciszu.
A ja rano jadę na wycieczkę.
Miała być autem i dalej od Krakowa, a będzie autobusem i w dolinki.
W czasie ostatniej ulewy okazało się, że zmyło tablice rejestracyjne i trzeba czekać na nowe, a bez tablic nie wolno jeździć.
O, mamo. Faktycznie nieźle Was zalało, jak taki efekt
To kolegi, ale jego autem mieliśmy jechać.
Kolega mieszka na Bieżanowie, a tam było bardzo ostro chwilami.
Czytałem, sporo tych lokalnych rzeczek i strumyczków powylewało. Ale wiesz, to inaczej się czyta, jak media donoszą, a inaczej, jak ktoś na Wyspie mówi, że tablice z samochodu zerwało.
To są te punktowe oberwania chmury!
Już wracałam do domu, gdy po drodze spotkałam znajomych.
I tak dotrwałam na Bagrach do zachodu słońca.
Idę o zakład, że na żywo był jeszcze piękniejszy niż na zdjęciu. Strasznie ulotne są takie impresje.
Oczywiście, gdyż przecież najpierw się zachwycałam, a potem dopiero pomyślałam o wyjęciu aparatu.
No i mając takie aparaty i takie umiejętności jak Wy to bym dopiero zrobiła zdjęcie!
I pomyśleć, że to tylko Bagry!
Może one nie są „tylko”? Tzn. Ty masz je w zasięgu, ale generalnie są po prostu urokliwe?
Mam je w zasięgu -jadąc autobusem, tramwajem i 15 minut na nogach.
I to jest Kraków, tuż obok są bloki.
Dla mnie Bagry są urokliwe, bo ja kocham wodę i staram się wypatrzyć coś ładnego nawet blisko domu.
I jak się nie ma co się lubi to lubię to co mam.
Choć, choć dusza mi się rwie do jakichś wakacji tzn.żeby można było popływać, coś zwiedzić i poimprezować w wesołym towarzystwie.
Dobranoc!
Spokojnej. Też umykam.
Dzień dobry
U nas też popadało, ale nie za bardzo. Teraz jest ponuro i chyba znów popada…
Bry…
Deszcz pada…

A tu się niebo przeciera.
Witajcie!
Pozdrowienia z autobusu 🙂
Ja też z autobusu,ale w inną stronę.
Szerokiej drogi i gumowych drzew w obie strony
Dzień dobry. Dzisiaj pospałem jeszcze bardziej do oporu
Nie szkoda dnia?
No właśnie nie. W weekendy odbijam sobie wczesne wstawanie w dni robocze.
Był deszcz i wiatr,a potem słońce.
Czyli optymisycznie i do przodu!
Tu też wiatr, ale bez deszczu. Słońce na przemian z chmurami…
Tymczasem tutaj przy okazji triathlonu (tfu!) reklamuje się impreza lotnicza RedBulla – latał taki samolot:
Ale błękit nieba!
Chwilowo, wtedy, bo teraz już burza idzie. Ale tak jakby bokiem szła? Od Zatoki?
Było na co patrzeć…
Ja to się najeżdże autobusami,tramwajami.
Wycieczka się skończyła.I zamiast wracać grze czynie do domu wlokę się tramwajami przez całe miasto na Bagry.
A już normalnie jeżdżą? Po tych zalaniach?
Tak.Dojechalam,poplywalam i teraz grzeję się herbata z termosu,która mi została z wycieczki.
Fajnie. A słońce jeszcze nie dogrzewa z zachodu?
Schowane za drzewami.
Już po imprezie. Czekamy na start autobusu.
Jak wyszło? Dużo ludzi?
Opowiesz o niej? Jeśli oczywiście nie jest to tajemnicą…
Idę spać.
Dobranoc Państwu…
Śpij dobrze Bożenko!
Informuję, że (wykąpana) jestem we własnym łóżku, ale jeszcze nie idę spać, choć dzień był dość aktywny od rana do wieczora.
Spokojnej!
Dobranocka.
Morzy mnie strasznie, więc umykam.
Zostawiam tę melodię.
Snów z dalekiej Wyspy. Zielonej
Między Dobranocką a lampką -jedno zdjęcie z dzisiejszej wycieczki.
Tą “ojcowską rękawiczkę” widziałam setki razy o różnych porach roku i nigdy nie przestanie mi się podobać. Szczególnie jesienią wśród kolorowych liści.
Pasuje dobrze na uzupełnienie tego wpisu, bo dzisiejsza wycieczka też zaczęła się deszczem. Potem było piękne słońce, ale, ale w tej chwili znów pada deszcz.
Ja jeszcze w drodze. Niech ktoś zapali lampkę…
Lord?
Któż inny mógłby to zrobić?
Dobry wieczór! 🙂
Cóż, Lord dziś po chrzcinach więc… Idąc za klasykiem, ze mną jak z dzieckiem, mówisz – masz! Spokojnej nocy, moi mili!
Dzięki Lordzie!
Ale się błyska, ale grzmi…mam nadzieję, że Tetryk ominął burzę i jest już w domu.
DOBRANOC!
Dzięki!
Dzień dobry

Bałam się jechać za szybko, bo wiedziałam, że z koła cały czas schodzi powietrze. Dojechałam. Trochę potrwało zanim wzięli nasz samochód na podnośnik. W kole już prawie nie było powietrza…
To jest powód, że wyjeżdżamy tak wcześnie.
I nadal nie wiem jak przyczepić te nóżki. Nie chcemy robić niepotrzebnych dziur, a fabrycznych nie ma…
To chyba jakieś fatum ciąży nad nami
Mieliśmy tyle planów…
Z rana planowaliśmy jechać na zakupy do Kenosha i oczywiście po drodze odwiedziny w parku w Zion. Potem mieliśmy jechać do sklepu meblowego (otwierają o 11), bo chcieliśmy zobaczyć jak są zamontowane nóżki w wersalce, którą kupiliśmy. Po południu miał nas odwiedzić syn… to były plany.
Jadąc autostradą poczułam swąd palonej gumy. Nie bardzo wiedziałam skąd on idzie, ale mąż kazał mi zjechać na pobocze… i to natychmiast. Hamowałam na kilku metrach… okazało się, że w tylnym kole nie mam w ogóle powietrza…
Mąż wyciągnął pompkę (nawet nie wiedziałam, że ją mam), podłączył i próbował koło napompować. Dopiero jak wziął lewarek i podniósł trochę samochód, to mu się udało. Przy okazji znaleźliśmy gwóźdź wbity w „chlapacza”. Musiał z koła przelecieć na to miejsce. Takiego gwoździa rzadko się widuje. Długi na przynajmniej 8cm, na główce miał coś jakby ostry haczyk…
Jeszcze się biedziliśmy z tym pompowaniem koła, gdy zatrzymał się za nami policjant stanowy. Jakiś czas siedział w samochodzie, a potem podszedł i zapytał w czym może pomóc. W niczym. Przecież nam koła nie załata… tkwił przy nas, póki nie odjechaliśmy. Mąż znalazł gdzie jest najbliższy warsztat Firestone, czyli jeden z sieci, gdzie zwykle naprawiamy nasze samochody. Policjant jechał za nami. Zjechałam z autostrady i wjechałam na nią, ale już w odwrotnym kierunku. Policjant trzymał się nas jak rzep. Trochę mnie to denerwowało… jakoś przetrzymałam
Obejrzeli to koło i stwierdzili, że nie da się go naprawić. Trzeba kupić nowe. Czy mieliśmy wyjście? Przecież nie pojadę na trzech! I tak powiedzieliśmy przesympatycznemu facetowi. Wymienili nam to koło, „wyskoczyliśmy” z kasy (a co innego mogliśmy zrobić) i mogliśmy pojechać dalej. W tym czasie słońce skryło się za chmurami i chociaż pojechaliśmy do parku, to nie byliśmy w nim długo. Na zakupy do Kenosha dotarliśmy z dwugodzinnym opóźnieniem. Nie znoszę tłoku i kolejek
Gdy już wracaliśmy, zadecydowałam, że najpierw pojedziemy do domu. I słusznie, bo w domu czekał już na nas syn, zaniepokojony, bo nie odpowiadaliśmy na telefon (nie słyszeliśmy jak dzwonił)…
I w sumie do sklepu meblowego nie pojechaliśmy…
Może trochę długie to opowiadanie, ale emocje wzięły górę
Wcześniej zdarzało mi się, że miałam jakiś gwóźdź w kole, ale „siedział” w nim twardo i powietrze tak ostro z niego nie schodziło. W sumie, to chyba wymieniłabym koło na zapasowe (ostatecznie mam takowe) i dopiero potem pojechałabym do warsztatu… mąż zadecydował inaczej, a ja się z nim zgodziłam (nie znając się na tym zupełnie). Ale może to i lepiej 
To był pierwszy raz (od ponad 21 lat jak mam prawo jazdy), gdy jechałam na całkowitym „flaku”
Dwie godziny to i tak nieźle jak na zatrzymanie, próbę dopompowania, dojazd do serwisu i wszystko razem.
Niby tak, ale nasze plany wzięły w łeb, bo jednak dwie godziny, to sporo…
Coś z deszczu pokropuje… ogródka nie podlewałam… mam nadzieję, że natura sama go podleje



Miłego dnia wszystkim życzę
I oczywiście udaję się na zasłużony odpoczynek
Szczególnie po „nerwówce”, którą dziś przeszłam
Dzień dobry
słoneczny wstaje, chociaż w nocy popadało, jeszcze widzę kałuże…
Dzień dobry! I po triathlonie.
Witam poburzowo i słonecznie!
Witajcie!
Do domu dotarłem po 2. rano, burze i deszcz owszem były ale na szczęście nie ja prowadziłem autokar. Wieczorem spróbuję coś opowiedzieć o imprezie, ale na razie jestem nieco śpiący…
To zrozumiałe. teraz odpocznij, ważne, że dotarłeś do domu.
Teraz to ja jestem w pracy, urlop od jutra…
Aaaaa kotki dwa śpij dobrze…
Aj, to odwołuję te kotki.
Myślałam, że masz urlop i odsypiasz niedzielne emocje.
Spokojnej pracy, bez wirków!
Też tak myślałam…
Witaj Ukratku

Nie dziwię się, że jesteś śpiący… szkoda, że zamiast do pracy nie poszedłeś dalej spać. Dużo łatwiej snuł byś opowieść o imprezie
Trzymaj się Tetryku ,jak odpoczniesz to powiesz jak było
Wszyscy czekają z niecierpliwością na relację Tetryka.
Mistrzu może na osobnym pięterku?
To by było chyba najlepsze, bo obecne bardzo urosło.
Wreszcie w domu. Jak się obudzę, to zrobię…
Chrap,chrap, miłego spania.
Czekamy cierpliwie.
No i koniec pracy. A na przerwę tak bardziej przed siódmą, czyli za pół godzinki?
No i przerwa.
Nowego pięterka chyba się nie doczekam, chce mi się spać.
Dobranoc, jutro rano poczytam
Spokojnej!
Dobranocka.
Dzisiaj spokojny utwór, ale z wyraźnym bitem.
Snów wyraźnych, do zapamiętania.
Zapraszam na obiecaną minirelację, ale lampkę zapalę jeszcze tu 😉
Już miałam wyłączać laptopa, bo coś dziwnie padnięta jestem, ale jeszcze pobiegnę piętro wyżej.
Dobry wieczór.
W nagrodę, dla czujnej Makówki, co by zasnąć mogła, dopełnię formalności. Dobranoc, Wyspo ! 🙂
Dziękuję Lordzie!
Na Ciebie zawsze można liczyć!