Najpierw, w ostatni marcowy weekend, wybraliśmy się do przyjaciółki małżonki pod Gdynię. Co prawda było już nieźle po południu, w dodatku pochmurno, i światło, jak widać, było kiepskie, ale udało się ufotopolować kilka ciekawych okazów, w tym po raz pierwszy sikorkę czubatkę.
Tydzień później na Wielkanoc wybraliśmy się do Bydgoszczy, do teściowej (z zachowaniem zasad pandemicznych – tylko (zaszczepiona) teściowa i my w gościach). Na szczęście pogoda dopisała, ptaki też, chociaż w zasadzie takich strzałów jak poprzednio (bielik!) nie było, raczej już znane gatunki, ale za to w wiosennych sytuacjach!
I to tyle z dotychczasowego dorobku. Jeżeli jutro faktycznie będzie tak piękna pogoda, jak zapowiadają, to może uda się gdzieś wybrać i coś zdjąć?




Dzień dobry! To jest skrót z polowań z aparatem z przełomu marca i kwietnia. Nic sensacyjnego, ale warto zerknąć.
Pewno że warto. teraz przeleciałam tak „po łebkach”, ale trochę później wejdę tu jeszcze raz, bo zdjęcia i opisy są ciekawe.
Będę zachwycony
Obejrzałem z przyjemnością i w nagrodę wysłałem na pocztę pewien obrazek do przyszłej kolekcji .
Już patrzę!
Hmm, czy może nie zapomniałeś załączyć zdjęcia?
Zagapiłem się , ale teraz już jest OK
Jestem zachwycona ptaszki piękne ,kolorowe i jakby Ci specjalnie pozowały .Raj dla oczu i wielka przyjemność z oglądania . Dzięki za te cudowności ,jeszcze do nich wrócę
Mogę się tylko podpisać pod słowami Elizy. Nic dodać, nic ująć. Może tylko zdjęcia 1 i 8 szczególnie mnie ujęły. Bardzo lubię ten rodzaj „ptaszków”.
Dziękuję pięknie wszystkim!
Zdjęcia 1 i 8 sugerują, że nie tylko ty polowałeś…
Szpak nr 47 na moje oko wydłubał skądś nieco styropianu, i chyba się nie spodziewał, że mocniejsze zaciśnięcie dzioba po prostu rozerwie zdobycz.
Gołąbki prawdziwie rozczulają któż nie chciałby tak czule pogruchać – i nie zostać pogruchotany 😉
Tak, bardzo możliwe, że szpak komuś uszkodził ocieplenie domku
Kocica owszem, czasem poluje.
A gołąbki były naprawdę zaświergolone (zagruchane?), w ogóle nie zwracały uwagi, co się naokoło dzieje.
Odzywam się dopiero teraz, bo całe popołudnie spędziliśmy spacerując od Smoka po Kopiec w przemiłym towarzystwie Krzysztofa, który w dodatku pojawił się w dwóch osobach – tą drugą postacią był uroczy Elfik, którego wkrótce mamy nadzieję gościć na naszych wyspiarskich plażach.
Krzysiu i Elfiku – dziękujemy za wspaniałe popołudnie!
Ja też bardzo dziękuję za miłe spotkanie.
Na pamiątkę tych uroczo spełnionych chwil taka składanka -od Wawelu po Kopiec Kościuszki.
Ja również dziękuję za miłe przyjęcie

Było bardzo sympatycznie
Bardzo sympatycznie. Prosimy o więcej.
No, już po przerwie.
Wróciłam z uroczego spaceru, obejrzałam piękne ptaszki, a teraz dalej nie mogę pozbierać myśli.
Wyspa jako Kotwica…
Odbyłam właśnie godzinną rozmowę z kolegą ze studiów. Gdy okazało się, że jego żona (też koleżanka z naszego roku) ma guza mózgu zadzwonił do mnie po poradę i faktycznie skorzystali i poszli do tego lekarza co kiedyś ja.
Teraz zadzwonił, aby się poradzić jaką decyzję podjąć (żona jest w apatii) co do dalszego leczenia -decydować się na radioterapię czy nie.
Czuję ciężar tego co mu powiedziałam opowiadając jaką decyzję podjęłam kiedyś ja w przypadku mojego ojca. Ciężar tego co mu doradziłam.
Z drugiej strony on chyba potrzebował podzielić się z kimś tym ciężarem decyzji, której żona nie jest już w stanie samodzielnie podejmować.
Wybaczcie, że o tym piszę.
Quacku przepraszam jeśli psuję Twoje pięterko.
Ptaszki są ponadczasowe i odstresowujące.
Hm, udzieliłaś odpowiedzi wg swojej najlepszej wiedzy. Reszta w rękach lekarzy i zależna od organizmu żony kolegi.
Tak, ptaszki odstresowują, podczas fotopolowania uruchamia się zupełnie inna część mózgu, a reszta odpoczywa.
Nie wiedzy, teraz potrzebne było serce. To też moja koleżanka, wszyscy jesteśmy z jednego roku na studiach.
Zatem udzieliłaś mu serca, co, jak nauczał Mały Książę, wiąże się z pewną odpowiedzialnością. Cóż – obojętność też się z nią wiąże, tylko ten związek jest mniej widoczny i praktycznie nieegzekwowalny…
Tak właśnie powiedział „mówisz do mnie tak od serca”. A to zawsze pewna odpowiedzialność.
Nie do końca, Makóweczko, ta odpowiedzialność ciąży na Tobie… ostatecznie to on/oni podejmują decyzję. Dałaś z siebie ile mogłaś, a to jest najważniejsze. Zrozumienie stanu szoku żony i kolegi i pewnego rodzaju paniki – niepewności co do przyszłości, daje bardzo dużo. Pokazałaś serce i chwała Ci za to

Można tylko życzyć powrotu do zdrowia…
A tym, że wtrąciłaś się w piękne ptaszki Mistrza Q, się nie przejmuj. Sama nieraz piszesz, że Wyspa jest jak „kotwica”. Ptaszkom Twoje zmartwienie nie odebrało uroku, a jeśli przyniosło Ci pewną ulgę, to już sukces
O tototo.
Kolega przysłał mi dziś smsa :
” Dziękuję za wczorajszą rozmowę. Bardzo mi pomogłaś”.
Zabieram się za pakowanie, umykam, dobranoc!
Dzień dobry


Świetne zdjęcia, Mistrzu Q
Trudno mi powiedzieć, które najlepsze – które mi się najbardziej podoba… jedno tylko powiem – serdeczne gratulacje!!!
Ślicznie dziękuję. Od Ciebie gratulacje to jak świadectwo z paskiem
Nie tak dawno mój małżonek kupił specjalny głośniczek na nasze wyjazdy. I teraz ogłupia tym ptaki


Ściągnął na swoją komórkę specjalną aplikację z głosami tutejszych ptaków, a głośniczek służy jako „bluetooth”.
Wiem, że kupiłeś już, Mistrzu Q, siatkę maskującą, więc może taki głośniczek byłby dopełnieniem „polowania”. Tylko musisz mi przysłać (na e-mail) swój adres, a wyślę Ci taki sam. Do lata, kiedy się wybierzesz na urlop, na pewno dojdzie
Oczywiście o ile pasowałoby Ci coś takiego…
Hej, bardzo Ci dziękuję za pomysł, na razie wszakże spróbuję bez głośniczka. Czasami sam pogwizduję do ptaków, ale chyba nie lubię ich „ogłupiać”
oraz kiedyś jak gwizdałem na ziębę, to przyleciała jakieś 2-3 metry ode mnie, żeby sprawdzić, co to tak ją naśladuje, ale z zupełnie nieoczekiwanego kierunku, więc ze zdjęcia nici.
Nie narzucam się z tym prezentem, rzecz oczywista

Z „ogłupianiem” ptaków, to nie do końca jest tak, jak napisałam… słysząc głos rywala (a teraz zaczyna się okres lęgowy) i nie widząc go, rozglądają się czujnie dokoła i co najważniejsze – siedzą w miejscu. Dają czas na pstryknięcie zdjęcia. To właśnie nazywam „ogłupianiem”
Aaa. Hmm. To pomyślę jeszcze.
Ale ja i tak będę robił zasiadki w lecie.
Witajcie!
Dzień dobry
Ładny dzień wstaje 
Makówka rajzuje, reszta jeszcze śpi?
Ja też zaraz uciekam na spotkanie, będę w południe.
Witajcie!
Ja już nie śpię, odświeżony i po śniadanku zaglądam na Wyspę…
A na Wyspie cisza. Właśnie wróciłam, jeszcze pogadałam przez telefon i teraz zgłodniałam, więc muszę się zakręcić przy kuchni
Dzień dobry. Jeszczem się rano z piernatów nie wygrzebał, jeszczem na Wyspie się nie zdążył przywitać, jak mnie wyciągnięto na zapowiadany spacer.
Pojechaliśmy jednak blisko, do Orłowa, w związku z czym żadnych rzadszych ptaków nie miałem okazji pstryknąć, tylko wróble, wrony, łabędzie, mewy. Przeszliśmy się lasem na klifie na Kępie Redłowskiej i nawet słyszałem mnóstwo ciekawych głosów, ale właściciele dobrze poukrywani albo pod słońce. Poza tym pogoda była dziwna, niby słońce, ale zza chmur, takie nieciekawe, rozproszone światło.
No ale już jestem.
A tu słońce świeci całą gębą, o temperaturze nie wspomnę…
Nas zachęciła prognoza, plus 17 i słońce, ale dopiero teraz ponoć się robi ciepło, przed dwiema godzinami było tak sobie.
Im bardziej na południe, tym cieplej.
Ba, to co musi być w Krakowie!
Zapowiadali 20 st.C. I tyle chyba jest. Ale jutro podobno mocne ochłodzenie.
Już powoli mam dosyć tej huśtawki.
Chociaż jak pomyślę, że np. w czerwcu będą nieziemskie upały (nie wiem, czy będą, ale jak pomyślę o pogodzie z poprzednich lat, to całkiem niewykluczone), to wcale mi się do nich nie śpieszy.
Też nie znoszę upałów. Najlepsze temperatury, tak do 20 st.C.
Kraków już się zachmurzył…
Może popadać…
Mnie też małżonek wyciąga z domu… nie na wycieczkę jednak, ale na zakupy
Wszystkie jak leci będą do wyrzucenia…

Niby zimno nie jest, ale niebo zasnute chmurami i co jakiś czas mży drobny deszczyk. Ani spacerek nie jest w takich warunkach przyjemny, ani zdjęcia nie będą do pokazania komukolwiek
Faktem jest, że nie śpię już od 4 godzin. Zdążyłam zrobić cotygodniowe pranie i parę innych rzeczy… ale tak to jest, kiedy człowiek budzi się o 3 i sam nie wie co by tu zrobić ze sobą
Całe szczęście pralnia jest w piwnicy (sypialnia na piętrze) i nie budziłam małżonka swoim chodzeniem(śpi jak zając pod miedzą)
Miral, gdzie się znajduje takie żony?

Dwa domy dalej, Ukratku


Mój mąż nie szukał żony zbyt daleko…
A jak sobie pomyślę, że w tym roku, w czerwcu, będziemy mieli 40 rocznicę ślubu, to aż mnie „zdziwko trzepie”… tyle lat małżonek wytrzymał ze mną
No to jeszcze w uzupełnieniu, z ostatniej chwili: to jest Tifa (zdrobnienie od Tiffany), której personelem właśnie został Najjunior.
Śliczności! I wcale nie wygląda na czarny charakter
Piękny kotek
Dziękuję, przekażę
Cudny kotek
Najjunior został personelem tymczasowo, czy już na stałe?
Wróciłam. Zmęczona i przewiana.
Ale nie tak przewiana, żeby Cię coś brało, apage?
Przewiana czy zawiana? Przecież było ciepło, gdyby nie ten wiatr…
I przewiana i lekko zawiana.
Wiatr był bardzo silny, bo w nocy nastąpiła zmiana planów i zamiast na Luboń poszliśmy w Tatry na Gęsią Szyję.
To chyba dobrze, bo łagodniejsze?
No wiesz co, nie za dobrze Wam? „A, nie mamy ochoty w Gorce, dzisiaj jednak w Tatry.”
Luboń Wielki to akurat Beskid Wyspowy, natomiast Gęsia Szyja to Tatry Wysokie.
Tetryku łagodniejsze? Wątpię.
Panie Q -faktycznie z Krakowa jest gdzie jechać nawet na jednodniową wycieczkę.
Jestem pełen podziwu, choć jako specjalista od bezpieczeństwa, nie pochwalam

O tej porze roku (śnieg, lód itp.) każda wycieczka w Tatry Wysokie wiąże się z ryzykiem poważnego wypadku
Raz jeden w życiu zdarzyło mi się płakać (symbolicznie) w górach gdy w połowie kwietnia poszedłem na Czerwone Wierchy i nie mogłem zejść po oblodzonych głazach

A było to w epoce przedkomórkowej i z nikąd nie można było się spodziewać pomocy
Też tam byłam, ale w czerwcu. Piękna wycieczka.
À propos kotków: trafiłem na ciekawy tygodnik, do oglądania którego zachęca redakcyjny kot:

Tygodnik też taki łaciaty?
Kliknij w kota…
Aleś zamaskował linkę!
Jutro kliknę, teraz idę spać…
Dobranoc
Dobrych, przytulnych snów…kotki dwa…
Spokojnej!
Dobranocka.
Właściwie myślami jestem już jutro rano, więc proponuję na dobranockę piosenkę o śniadaniu. U Tiffany’ego.
Snów do syta!
Myśląc o śniadaniu, ptaszkach i kotkach mówię dobranoc.
Spokojnej, odpoczywaj i się odwiewaj.
To i ja się pomału udam w stronę łóżeczka 🙂 Spokojnej wszystkim!

Ale Wam się spieszy do tego śniadania!
Spokojnej. Pewnie też niedługo zemknę.
Bardzo późne dobry wieczór, Wyspo:)
Integracja rodzinna trwa, więc pojawiam się na momencik tylko.
Pozdrawiam:)
Witaj, Quacku:)
Integracja inegracją, ale nie mogłam sobie odmówić zerknięcia na ptaszki.
Wyjątkowo wiosenne te Twoje zdjęcia:)
Nie tylko tematycznie, także dlatego, że chyba światło dopisywało:)
Pani sroka niezwykle elegancka, a gruchacze – rozczulające:)
Słowem – przyroda w każdy możliwy sposób przygotowuje się do kolejnego cyklu życia.
Pozdrawiam:)
Dziękuję!
Dzień dobry
No i mamy nowy tydzień, nieco chłodniejszy…
Dzień dobry! Tak samo i tutaj.
Witajcie!
Rano chyba znów dostawca grzebał w serwerze…
Na to wygląda.
Zgadza się, nie mogłam się połączyć „błąd łączenia z bazą danych”.
Witajcie!
Dzień dobry
Ja też miałem problem z wejściem…
Pozdrawiam z średnio słonecznego Gdańska
Dzień dobry
Przybyłem z długiej podróży (powrót o 6 rano po całej nocy w pociągu) i właśnie dotarłem do pracy



A tu nikt kawy nie parzy
Tak więc zapraszam zainteresowanych na kawę (lub herbatę) jeśli przypadkiem podpłynęli na wyspę
Gieni nie będę budził, niech sobie kobieta odpocznie
A ja ją obudzę, czas najwyższy żeby wstała…
Ja jak zawsze poproszę herbatę.
Wiadomo, w Twoim kubku…
Dziękuję.
Dzień dobry

I chociaż wolny od pracy, to w planach mam tyle zajęć, że na pewno nawet połowy nie zrobię
Czy Wam Wyspa też tak muli?
Zrobiłam USG, już teraz będę domowa. I Wyspowa.
Nie muli, ale nieraz się nie chce włączyć z powodu jakiegoś błędu.
Uff, ale maraton dzisiaj. No ale właśnie po robocie. I przerwa.
No i chwilę mnie nie było, ale już wróciłem 🙂
Bardzo dobrze że jesteś.
Jesteś i już Wyspa przestała wierzgać!
Panie Q!
Dopiero teraz udało mi się na spokojnie obejrzeć zdjęcia i poczytać dowcipne podpisy. Wcześniej tylko tak „przebiegłam”.
O ptaszkach nie umiem napisać nic więcej jak poprzedni komentatorzy. Jestem pełna podziwu dla umiejętności „upolowania w obiektyw” tych tak bardzo ruchliwych stworzonek.
Ptaszki zachwycają, ale moją uwagę zwraca OCZYWIŚCIE kotka.
Podpisuję się pod tym co napisał Tetryk „Gołąbki prawdziwie rozczulają któż nie chciałby tak czule pogruchać „.
No i się rozmarzyłam, no i … Czy jest coś piękniejszego niż czułość?
Dobry wieczór, dziękuję za uznanie. Chyba wszystkie ptaki latały parami, ale nie wszystkie dało się tak ładnie sfotografować jak te grzywacze.
Dobranocka.
Dzisiaj pan Turnau, bo dawno go nie było. Z tekstem K.K. Baczyńskiego.
Snów o malachitowych łąkach.
Kochani, to jeszcze mały komunikat. Otóż jest rzeczą bardzo prawdopodobną, w sumie niemal pewną, że będę musiał niedługo wrócić do starej dobrej tradycji kręcenia pedałami na rowerku (na razie stacjonarnym). Niestety w tym celu będę musiał znikać wieczorami, z czego wynika, że przerwa się przedłuży, zapewne około godziny. Przynajmniej w dni powszednie, bo w weekendy to nie wiem.
W weekendy będziesz pedałował po okolicy na „normalnym” rowerze i w ten sposób powstanie seria „quackowe wycieczki”.
Może i do tego dojdzie, kto wie. Jeżeli wrócę na ten normalny…
Wszystko dla zdrowia, ;bo ono jest najważniejsze.
Są takie fajne uchwyty do smartfona do mocowania na kierownicy roweru – gdy nie grozi ci wjechanie w drzewo, możesz spokojnie być na Wyspie podczas usilnego pedałowania
A na drugim uchwycie aparat i polowanie na ptaszki?
Hoho, co za dużo, to niezdrowo.
A na tandemie?
Hej, kiebym jo miał tandem…
Hmm, to jest akurat do pomyślenia, ale na stacjonarnym rowerze…
A ja wędruję pod kordełkę…
Dobranoc
Dobrych snów, Bożenko!
Śpij dobrze!
Spokojnej!
Dobrej nocy wszystkim!

Spokojnej!
Śpij dobrze Ukratku!
Dobranoc!
Dzień dobry
Dzisiaj trzynastego… Czy ktoś jest przesądny? 
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/youtu.be/BdzgrVMOlqc
Zamiast w grudniu wiosna zima w kwietniu.
W powietrzu fruwa takie coś niby śnieg.
Witajcie!
Wirek trwa, ale staram się zaglądać 🙂
Bardzo dobrze, bo byśmy tęsknili… 😉
Witam!
Dzień dobry, za oknem piękne słońce, ale w cieniu żałosne 6 stopni.
A tu zimno i deszcz, posiedziałoby się w domu, ale muszę jechać na spotkanie z Holterem.
Żałosne trzy stopnie.
Powodzenia.
Nie daj mu się spętać!
Spę …co?
Deszcz pada, zimno, na Wyspie cisza.
Na taką parszywą pogodę to tylko rosołek i …sałatka.
Taka sałatka:
A np. misie koala lubią sałatkę z liści eukaliptusa…
Bardzo słuszne 😉
Pokazałam Twą sałatkę mężowi… niech nie mówi, że jestem łakomczuch, bo tylko jadam sałatkę

No to proszę trochę sałatki.
Przerwa. Sporo się dzisiaj udało zrobić i załatwić, pogodzie wbrew
Gratuluję
Zdjęcia niezwykłe, gdyż widać na nich wiosenne podrygi krokusów, czułości gołąbków, zieloność trawy, pąki na gałązkach oraz to wyraźne kopytko na miękkiej ziemi odbite. Do tego na kolację przygarnęłam tę warzywną sałatkę z czekolady. Mniam…
Dziękuję ślicznie! Już się wydawało, że tak, że to już wiosna i tak będzie, a tu bęc i kwiecień ochłódł…
Kochani, po przerwie, idę pokręcić, zobaczymy, jak pójdzie. Na razie bez laptopa ani innych urządzeń.
Miłego pedałowania!
A ja już idę spać.
Dobranoc
Sałatkowych snów! 🙂
Takich, żeby przyjemnie było a kilogramów nie przybywało!
Spokojnej!
Nogi się pode mną nieco uginają
Trzeba by po dobranockę.
Dobranocka.
Ponieważ po pedałowaniu mam wszystko w tyle (i nogach), dzisiaj na dobranoc zagrają Elektryczne Gitary.
Snów sensacyjnych.
Ale nie morderczych!
Nie nie, skądże znowu. Chociaż po kręceniu po takiej przerwie czuję się trochę zamordowany…
Z tymi sensacyjnymi snami (jak dla mnie dziś) to trochę przesadziłeś.
Wystarczy, że co 30 minut będzie mnie budzić mruczenie i pikanie Holtera i ściskanie ręki w czasie pompowania.
Jak jeszcze wtedy zacznę szukać Kilera to…
Och, to faktycznie sensacyjnie
To Holter ciśnieniowy, więc jak mi się przyśni strzelanina to będą się dziwić skąd takie skoki ciśnienia w nocy.
Kiedyś z takim Holterem biegłam na ostatni autobus. Pani zapytała co takiego się działo o 23, a ja, że do domu wracałam, a ona zdziwiona, bo myślała, że jak ktoś rano wstaje do pracy to o 23 dawno śpi.
Śnieg pada, pod moimi oknami -biało!
Paranoja
Cichutko i łagodnie zapalam lampkę i zmykam. Do jutra!

Tak dla odmiany. Cichutkiej i spokojnej.
Cichutko, łagodnie jak to się ma do tych morderczych sensacji?
Wyciszająco, mam nadzieję. Co jeden z nas rozpętał, drugi uspokoi
Doskonałe wytłumaczenie. Zaiste godne Mistrzów!
Dobranoc!
Spokojnej. Też będę zmykał.
Dzień dobry

Znowu nigdzie nie pojedziemy (nie licząc zakupów), a to już mi się nie podoba 
U mnie pochłodniało, ale do śniegu jeszcze daleko
Na razie tak ok. 15C, czyli nie tak źle… ale na weekend znowu zapowiadają deszcz i chmury
Dzień dobry
Dobry, ale ponury. Przynajmniej taki wstaje…
Witajcie!
Ostatnie podrygi srożącej się zimy – szaro i ozięble, więc przynajmniej my się uśmiechajmy!
Bry…
Dzień dobry, słońce… przez chmury. I chłodno. Nie wychodzę (chyba). Nogi po wczorajszym nawet nie bolą za specjalnie.
Ale trochę bolą? Trochę treningu i…
Trochę tak, ale z tym się liczyłem.
Tez się zastanawiałam nad kupnem stacjonarnego ale doszłam do wniosku ,że może jesienią bo teraz mimo wszystko muszę więcej wychodzić
Brawo dla Ciebie i Twoich nóg.
A tu szaro, buro, na chodniku bryja pośniegowa.
Najgorsza pogoda dzisiaj, to właśnie u Was będzie.
A musiałeś pedałować pod górkę? Dziś wieczór obróć rower w drugą stronę!
Popieram Tetryka ,muszą przyjść lepsze dni a uśmiech jest dobry na wszystko, więc uśmiechajmy się
I znowu musiałam wyjść.
I znowu mnie wylogowało.
Wyszłaś, to na złość Cię wylogowało
To ja na złość zrobię tak:
Ty nie wywalaj języka tyko powiedz jak Ci Holter wyszedł ?
Teleporadę u lekarza będę mieć w maju to wtedy dowiem się dokładnie.
Tyle, co pielęgniarka po odłączeniu zerknęła to ciśnienia niskie (skoro wczoraj ledwo się snułam po domu przy tej pogodzie, nie zdobywałam żadnych szczytów, nawet pagórków). Czasami za wysokie rozkurczowe, szczególnie gdy się zdenerwowałam. To było około północy, gdy w bankowości internetowej znikły mi 4 tys.
Ale zniknęły na dobre?
Nie dało się ich „odzyskać” ani poprzez Internet, ani na infolinii, musiałam pojechać do banku. Dlatego dziś narzekałam, że znów MUSZĘ wyjść z domu, na co wcale nie miałam ochoty przy dzisiejszej pogodzie.
Nie zniknęły całkiem, mimo to w nocy się wkurzyłam co od razu „wyłapał” Holter.
Wcale się nie dziwię, bo kto by się nie zdenerwował…
Dlatego poprosiłam panią, aby zerknęła na odczyt między 12 a 1 w nocy.
Zastanawiam się jak skacze mi ciśnienie, gdy jest to wielki stres?
Bo, mimo że się zdenerwowałam to nie wątpiłam w to, że te pieniądze odzyskam, złościło mnie jedynie to, że będzie to wymagało zachodu.
Nie można tego porównywać ze stresem, który dotyczy poważnych problemów zdrowotnych.
No to Ci się nie dziwię, że się zdenerwowałaś. Jak nam ktoś zrobił zakupy też na 4 tys., to mało mnie coś nie trafiło

Kasę dało się odzyskać, ale co było nerwówki, to nasze…
Jak by nie patrzył 4 tysiaki, to spora gotówka… tak w złotówkach, jak i w dolarach
I na pewno stres związany z problemami zdrowotnymi jest zupełnie inny…
Koniec pracy na dzisiaj. I przerwa.
I pedałowanko?
Właśnie się przebieram.
Na czy po?
Wtedy było na, teraz już po.
A ja powiem Wam DOBRANOC i idę spać…
Spokojnej!
Miłych snów!
Dobranocka.
Dla odmiany nieco spokojniejsza (akustyczna, chociaż nadal skoczna) wersja przeboju Mungo Jerry’ego „In the Summertime” (w wykonaniu znanego i lubianego PostModern Jukebox). O lecie, tak pod te cieplejsze dni wiosny, co to cały czas nie może się zdecydować.
Snów zdecydowanie letniejszych!
Ech, kiedy nadejdzie ten wyczekiwany Summertime…
Popędzam, popędzam…
To ja już popędzę… spać! Dobrej nocy!

Spokojnej!
Śpij dobrze Ukratku!
Tylko nie pędź za szybko, abyś się nie zadyszał!
Ja pędzić nie będę tylko majestatycznie udam się do
DOBRANOC!
Spokojnej, każdemu w jego tempie!
Dzień dobry
No i mamy już połowę miesiąca, coraz bliżej do maja…
Witajcie!
Maj się zbliża (Witaj maaajowa jutrzenko…), a maj, to wiadomo:
Koty w marcu, w maju psy! Zawsze – MY!
Ale podobno my najbardziej w maju
Maj, to miesiąc zakochanych.
Dzień dobry. Nie śnieży, ale pada, w sumie dobrze, niech pada, tylko żeby było trochę CIEPLEJ.
Też jestem tego zdania. U mnie podobnie jak u Ciebie.
Deszczowo witam!
Pada chyba wszędzie…
Pada, jest zimno (4 stopnie). Wróciłam do domu zmarznięta i z przemoczonymi butami oraz bardzo zdziwiona, że w Lasku Wolskim było całkiem sporo wariatów, którzy spacerowali w TAKĄ pogodę.
Czyżbyś siebie też zaliczała do tego grona, Makóweczko?
Oczywiście! „Zaliczyłam” pięć godzin spacerku.
U nas może trochę mniej, ale za to wieje jak jasny gwint.
Dziś jestem „domowa”. Zabrali mi wodę, więc nie mam co robić
W zasadzie, jak wyłączają, powinni uprzedzić mieszkańców, których to wyłączenie dotyczy. Nawet jeśli robią to na dość krótko. Trudno na ten przykład stać pod prysznicem z godzinę i czekać na wodę, żeby się spłukać… 
A u Was nie pada? To by można przekierować wodę z rynny do filtra, potem jakiegoś bojlerka czy innego podgrzewacza i…
No nie pada… momentami całkiem nieźle się chmurzy, ale jak na razie deszczu z tego nie ma. Także wykorzystanie deszczówki do spłukania się odpada

Koniec pracy i przerwa.
Jakby co, przygotowałam nowe pięterko. Nic ciekawego, ani nowego… ale zawsze krótsze niż to obecne
Zapraszam na krótkie spacerki po znajomych parkach
Nogi nie zabolą, ani palce od przesuwania
Na razie jestem na spotkaniu z dziennikarzami śledczymi GW. Może ktoś dołączy?
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/gazetawyborcza.link.mail.wyborcza.pl/k3/21623/jdp/pt9c/539371d9a20cf/72kz9oAA
Posłuchałam, chociaż końcówkę. Dziękuję za linka.