« Lajkonik: reedycja. Odc. 10 Przed zapaleniem choinki »

Makówczyne listopadowe spacerki cz.2.

Rzeczywistość ostatnio nas nie rozpieszcza. Każdy ma swoje sposoby, aby jakoś sobie z tym radzić.

Dla mnie jedyną metodą jaką znam jest chodzenie na spacerki w miłym towarzystwie.

W ten sposób mam ruch, życie towarzyskie i jeszcze… pstryczki. Pstrykając, myślę zawsze o Wyspie, czyli czuję jakbyście ze mną byli.

Ktoś ze znajomych powiedział mi, że jestem uzależniona od tych spacerków.

Zapraszam na wspólne wędrowanie; sami oceńcie czy to już jest nałóg.

Planowałam opisywać tematycznie, ale tak się zaczęłam gubić w tych zdjęciach, że zrobię to chronologicznie datami, czyli taki groch z kapustą, dla każdego coś miłego.

5.11.20.

Zaczniemy od klasycznego spacerku „blisko domu”.
Zapraszam Was do Parku Duchackiego, czyli na moim osiedlu; widać wieżowce w tle.

Powyższe zdjęcie zrobiłam przez dziurę w płocie, gdyż cały teren aktualnie jest ogrodzony – trwa budowa alejek, mostków, oświetlenia – wreszcie znalazły się pieniądze na zagospodarowanie tego miejsca.

A jest tego warte. Na terenie Woli Duchackiej zlokalizowany jest XV-wieczny folwark klasztorny zakonu Duchaków. Z biegiem czasu folwark przekształcony został na zespół dworsko–parkowy. W drugiej połowie XIX w. Starowieyscy wybudowali w pobliżu nowy dwór i utworzyli wokół park krajobrazowy ze stawami, który w znacznej części się zachował. Dawny dwór wraz z otoczeniem parkowym stanowią unikalne założenie architektoniczno – przestrzenne i przyrodnicze dla dawnej, XV w. wsi Wola Duchacka.

Za płotem trwały prace, tam nie dało się wejść, ale w pobliżu zrobiłam parę fotek, gdyż wkrótce i tu będą trwały prace i miejsce to będzie wyglądać inaczej, nie tak dziko, choć podobno w planach jest zrobienie alejek w jednej części, a w drugiej zostawienie trochę naturalnej dzikości. Oby!


6.11.20

To spacerek „blisko domu”, ale już nie po moim osiedlu, jednak dalej w tej samej dzielnicy Krakowa – Podgórze.

Zaczniemy od chałupek.

Za polem kukurydzy dla kontrastu – nowoczesność. To kompleks super nowoczesnego Szpitala Uniwersyteckiego oddany do użytku w 2019 roku.

Tuż za szpitalem dziko i kolorowo. Rosną grzybki w różnych kolorach, nawet niebieskie. Nie patrzę więc w tamtą stronę, gdyż w głowie uruchomiły się obrazy z reportażu pokazywanego w TVN jak tam w środku wygląda walka z Covidem.

Teraz trochę historii.

  Fort 50 Prokocim – powstał w latach 1882-1886. Zadaniem fortu była obrona Traktu Lwowskiego. Jest to typowy fort artyleryjski. Razem z sąsiednimi fortami brał udział w zakończonych zwycięstwem walkach z Rosjanami, w grudniu 1914. Fort ten wchodził w skład III pierścienia Twierdzy Kraków. Jako ostatni w zespole umocnień strzegł przed zagrożeniami wynikającymi z obecności linii kolejowej
i drogi wylotowej z twierdzy.

Na zakończenie spacerku – kapliczka.


Wycieczka 7 listopada nie mieści się w kategorii „blisko domu”.

Dodatkowo dla śpiocha takiego jak ja wiązała się z ogromnym poświęceniem, aby około godziny 7 rano wsiadać już w pociąg.
Celem była góra Chełm Wschodni (nie ma nic wspólnego z górą Chełm w połowie, której znajduje się moja chatka).

Z pociągu wysiadamy w miejscowości Stronie ( w zlatynizowanej, staropolskiej formie Stronye występuje nazwa tej miejscowości u Jana Długosza).

Zanim ruszymy w góry warto zatrzymać się przy kapliczce i chatkach.

Na szlaku, już w lesie – taka kapliczka.

Do pociągu schodzimy już prawie po ciemku wcześniej podziwiając zachodzące słońce.


8 listopada to była wycieczka blisko Krakowa, dojazd autobusem MPK.

Dla znających podkrakowskie dolinki podaję opis wycieczki w skrócie – Czajowice, Ostry Kamień, Skały Grodziska, Dolina Będkowska.

Stawik w Czajowicach jesienią wygląda tak:

Szurając po liściach dochodzimy do skałek.

Stawiki, kapliczki, chałupki, fort… to teraz na koniec jedno zdjątko dla miłośników zwierzątek.

Wycieczka z założenia spacerowa „nieco” się przedłużyła, bo spóźniliśmy się na autobus. Następny był dopiero za półtorej godziny. Zrobiło się ciemno i zimno, więc maszerowaliśmy dalej, bo było to lepsze niż siedzenie na przystanku.

Nikogo to jednak nie zniechęciło i za parę dni w podobnym składzie świętowaliśmy razem Święto Niepodległości, ale to już opiszę na kolejnym pięterku.

Obrazek wyróżniający – zdjęcie zrobione 7 listopada na Górze Chełm Wschodni w Beskidzie Makowskim. Tym razem wyróżniłam jedną wycieczkę, jak myślicie dlaczego?

326 komentarzy

  1. Makówka pisze:

    Zapraszam na drugą część „Makówczyne listopadowe spacerki”.

    Pierwszym „odcinkiem” było pięterko „Covidowe Święto Zmarłych”.
    Tych spacerków w listopadzie trochę się uzbierało, więc będzie z tego …sama nie wiem ile pięterek…dopóki się Wam nie znudzi.

    Bukiet

  2. Tetryk56 pisze:

    No i pięknie sobie poradziłaś.
    Czy w waszej dzielnicy często natykasz się na obcięte uszy, jak na zdjęciu nr 3? Strach tam chodzić… Afraid

    • Makówka pisze:

      Tetryku!Jakoś sobie poradziłam, ale nie jestem zadowolona, bo dalej nie rozumiem gdzie zrobiłam błąd.

      Na te obcięte uszy napotykam się nie tylko na moim osiedlu, czyli Woli Duchackiej, ale w ogóle w lesie.

      Jak się rozejrzysz po swojej okolicy -też je znajdziesz.

      Obok był taki grzybek, trochę już mnie wyglądał jak ucho.

    • Bożena pisze:

      Też się nad tym zastanawiałam co to jest Thinking

      • Makówka pisze:

        Uszak bzowy (grzyb brzozowy, judaszowe uszy, uszak judaszowy, ucho judaszowe, ucho bzowe).
        Poza Antarktydą występuje na wszystkich kontynentach, a także na wielu wyspach. W Polsce jest pospolity, ale rzadko jadany. Natomiast często stosowany w kuchni chińskiej i japońskiej.

        Natomiast ten niebieski (pierścieniak białoniebieski) już nie jest jadalny.

      • Tetryk56 pisze:

        Zdaje się, że to Auricularia auricula-judae, czyli po polsku uszak bzowy, a w angielszczyźnie wood ear, czyli ucho drzewne…

  3. Bożena pisze:

    Jest nawet film o tym grzybie, a ja go pierwszy raz widzę.

    • Makówka pisze:

      Dziękuję Bożenko!

      Do wpisu dałam tym razem parę zdjęć grzybków, abym nie była taka monotematyczna, że tylko kapliczki, chałupki, forty oraz stawiki i skałki.

      Tak, aby każdy mógł sobie coś wybrać.

    • Lena Sadowska pisze:

      Witaj, Bożenko:)

      Ciekawa propozycja do wigilijnego barszczyku:)

      Pozdrawiam:)

  4. miral59 pisze:

    Piękne wycieczki (spacerki) Approve
    Poczytam jeszcze raz, jak wrócimy z… jeszcze nie wiem skąd Wink
    Wylazło słoneczko i pewnie się gdzieś wybierzemy Pleasure

    • Makówka pisze:

      Dziękuję Miralko!

      Miłej wycieczki. A tu ciemno, zimno i deszcz pada:)

      Wkrótce pięterko z Twoich listopadowych wycieczek?

  5. Bożena pisze:

    Ja też poczytam jeszcze raz jak rano wstanę,a teraz się pożegnam… GoodNight Bye

  6. Quackie pisze:

    Dobry wieczór, po przerwie.

    To jest materiał na jakieś 4 pięterka!

    To siadam do czytania i oglądania.

    • Makówka pisze:

      Dziękuję panie Q!
      Dlatego pisałam, że mam największy problem z selekcją co wyrzucić, o czym pisać, a o czym -nie i które pstryczki pokazać.

      Jak zaczęłam przeglądać zdjęcia z listopada to (ku mojemu wielkiemu zdziwieniu) naliczyłam 16 spacerków.
      Z tego opisałam jedynie pięć na dwóch pięterkach. Dlatego konieczność grupowania – pomysł Miralki.

  7. Lena Sadowska pisze:

    Dobry wieczór, Makówko:)

    Przemoczona, przemarznięta (spacerków mi się zachciało), z filiżanką grzanego wina zasiadłam przed monitorem, żeby posłuchać, co w sieci piszczy, i – proszę, jaka niespodzianka:)
    Już zabieram się za czytanie i oglądanie.

    Pozdrawiam:)

    • Makówka pisze:

      Dobry wieczór Leno!

      Ze spacerków na spacerki…Ale na tych makówczynych bodaj nie zmokniesz.

      Natomiast teraz w Krakowie za oknem pada i pada…

      • Lena Sadowska pisze:

        U nas też chlapa, która marznie tuż przy powierzchni.
        Jechało się nieszczególnie.
        Kaskaderska pogoda – kapie z dachów i momentalnie wyśliżdża (?) dróżki.

  8. Quackie pisze:

    No to tak:

    Nie wiem, jakie są założenia tego budowanego parku, ale mam nadzieję, że wykorzystają te ruiny i murki, bo to aż się prosi. A grzyb owszem, jak przybysz z innej planety. Oraz – czy to ci sami Starowiejscy, co grafik i malarz, śp. Franciszek?

    Chałupki na Podgórzu fajne jako świadectwo historii, ale widać, że podupadające, niestety. Jakbym zobaczył na spacerku takiego molocha, jak ten szpital, też bym wolał się odwrócić o 180 stopni i odmaszerować, nawet bez pandemii. No i kolory przepiękne, jesienne.

    Nie wiesz może, czy są jakieś plany odrestaurowania tego fortu Prokocim? Bo to aż szkoda, żeby stało i tak niszczało.

    Ciekawe, że chałupki w Stroniu bardziej zadbane niż w Krakowie. Niby mniejsza miejscowość nie tak bogata, a jednak sobie radzi lepiej.

    Skałki jurajskie przepiękne, jak sztucznie wyrzeźbione pomniki, na pierwszym zdjęciu statua Godzilli jak nic. Wink1 chociaż zastanowiłbym się, zanimbym podszedł tak jak Ty na tym zdjęciu – to się jednak chyba sypie? Erozja?

    • Makówka pisze:

      Dziękuję Q za merytoryczny komentarz i pytania. Będę odpowiadać po kolei, ale teraz byłam zajęta rozmową poprzez Messenger z moim dzieckiem, które pojechało „SŁUŻBOWO” na narty do Bukowiny.

      Bez trudu znalazł nocleg ze śniadaniami i obiadokolacją; tylko musiał podpisać oświadczenie, że jest służbowo.

      Bareja, Bareja…oczko się odkleiło temu misiu.

  9. Makówka pisze:

    Odpowiadam Q.

    Aktualnie w Parku Duchackim rewitalizacji poddawana jest ta jego część, na której znajdują się stawy dworskie wraz z zielonym otoczeniem. Prace obejmują nie tylko zagospodarowanie stawów i terenów zielonych, ale także tworzenie alejek spacerowych, montaż urządzeń wodnych i oświetlenia.

    W kolejnych etapach przeprowadzone zostaną prace obejmujące spichlerz i dwór. Na prace w spichlerzu ZZM ma już pieniądze. Spichlerz ma być gotowy w przyszłym roku. W przypadku dworu ZZM liczy na przyznanie finansowania z Funduszu Inwestycji Lokalnych. – Czekamy na decyzję w tej sprawie – mówi dyr. Piotr Kempf -dyrektor Zarządu Zieleni Miejskiej w Krakowie.

    Podobno altana i pomost to prawdziwy majstersztyk ciesielski.

    Tak to wyglądało 5 listopada zza płotu. Robotnicy się kręcili, sprzęt jeździł, wejść się nie dało.

    • Quackie pisze:

      Oooo. Trzeba będzie kiedyś zawitać do królewskiego miasta! To brzmi naprawdę dobrze. A już zupełnie na marginesie, dobrze wiedzieć, że coś się dzieje w Krakowie również poza obrębem Plant i na Wawelu.

      • Makówka pisze:

        Bardzo mnie cieszy to co napisałeś. Jako rodowita Krakuska uwielbiam poznawać moje miasto i z tym moim uzależnieniem (nałogiem) dzielę się z Wami.

        Zrobiłam kategorię „Spacerki blisko domu”, aby właśnie pokazywać Kraków nie tylko z pozycji Rynku Głównego, Wawelu lub Kazimierza.

        Zawitaj, zawitaj. Mam nadzieję, że nie zrobisz tego cichaczem, ale jakoś uda się spotkać i z …Makówką?

        Byle tylko poluzowali obostrzenia!

        • Quackie pisze:

          No, jak już się wybiorę, to zależy, czy sam, czy w towarzystwie, a jak w towarzystwie, to w jakim. I wtedy będę wiedział, na ile i z kim mogę się spotkać.

  10. Lena Sadowska pisze:

    Piękne te jesienne pejzaże na zdjęciach. Nim zrobiło się całkiem ciemno, też popodziwiałam sobie filigranowe osiki, trzepocące cynobrowymi cekinami. I nasze Jezioro – równie spokojne jak Twój Stawik, przypominające ekran, na którym lada chwila wyświetli się zwiastun horroru:)

    Bardzo podoba mi się ten szkielet dragona z czwartego zdjęcia.
    Jakby biedak przycupnął na sekundkę w drodze do ciepłych krajów i już nie zdołał się poderwać…

    I te chatki, które zrzuciły barwne jesienne szatki i powoli przygotowują się do zimowego, regeneracyjnego snu:)

    A „Twoich” dwóch kapliczek (bez środkowej) nikt by tak u nas nie nazwał. My powiedzielibyśmy, że to „figurki”, ewentualnie „krzyżyki”:) W mojej okolicy kapliczka musi mieć daszek, podest pod posążkiem na kwiaty i przynajmniej okienko, jeśli nie drzwiczki:)
    A znicze pod tą trzecią wyglądają jak halabardnicy czuwający nad spokojem świątka:)

    Bardzo udane musiały być te spacerki:)

    • Makówka pisze:

      Dziękuję Leno.
      Spacerki były udane. Na każdym coś innego ciekawego (dla mnie) wypatrzyłam. Dodatkowo są one (jak pisałam) moim życiem towarzyskim w obecnych epidemicznych czasach. Opisałam cztery różne spacerki, cztery różne miejsca i za każdym razem inna osoba lub osoby mi towarzyszyły.

      Ciekawe co piszesz o kapliczkach. Nie wiem, czy prawidłowo używam tej nazwy.

      Wiki podaje taką definicję:

      Kapliczka – niewielka budowla kultowa, wznoszona przy drogach lub rozdrożach w celach wotywnych, dziękczynnych, obrzędowych itp., w najprostszej formie drewniana skrzynka z obrazem lub rzeźbą – świątkiem Jezusa, Matki Bożej lub świętego zawieszona na drzewie lub słupie.
      W formie rozbudowanej niewielka forma architektoniczna drewniana lub murowana, czasami mała kaplica.

      • Quackie pisze:

        To chyba umowne, ale owszem, ciekawie byłoby prześledzić, jaką nazwę w stosunku do której formy stosuje się w której części Polski.

      • Lena Sadowska pisze:

        Myślę, że prawidłowo używasz nazwy. Napisałam o „figurkach” i „krzyżykach” jako o ciekawostce regionalnej:)
        U nas spotyka się też bardziej familiarne określenia na przydrożne kapliczki-posążki:
        „dojechać do Maryjki”, „stanąć przy Józusiu”, „skręcić za Zofijką”, „klęknąć przed Jantołkiem”, „położyć (kwiaty) u Cecylki”:)
        Ale to już tylko starsi, GPS w takie subtelności się nie bawi;)

        • Tetryk56 pisze:

          No, bo GPS to szczeniak – a co tacy wiedzą o tradycji… Wink

        • Lena Sadowska pisze:

          A tak a propos językowych fikuśności – my zbiornik wodny, który pokazałaś, nazwalibyśmy „Stawek”:) A „stawiki” to są takie zasieki z wierzbowych albo brzozowych witek stawiane w poprzek (wprzec po naszemu) nurtu:)

          • Quackie pisze:

            A takie porządne, z solidnych desek albo betonu, to stawidła. Wszystko się zgadza!

          • Makówka pisze:

            Zaskoczyłaś mnie Leno i aż musiałam sprawdzić gdzie użyłam słowa stawik.

            Czemu nie staw? Pewnie tak odruchowo, że malutki. Kiepska ze mnie polonistka.

            Według Komisji Standaryzacji Nazw Geograficznych staw definiowany jest jako płytki zbiornik wodny powstały przez sztuczne zatamowanie (zastawienie) rzeki. Tradycyjnie mianem stawów określa się również wszystkie (nawet bardzo duże) jeziora tatrzańskie.

            Cieszy mnie, że mój wpis spowodował dyskusję na jego temat. Natomiast, że wywoła rozważania o językowych fikuśnościach nigdy bym się nie spodziewała!

            • Lena Sadowska pisze:

              Myślałam, że „Stawik” to nazwa własna:)
              U nas „Stawek” jest właśnie częścią nazw własnych: „Czarny Stawek”, „Rybi Stawek”, „Żabi Stawek”:)

              • Makówka pisze:

                To prawdopodobnie niepoprawność językowa -takie zdrobnienie zastosowane bez pomyślenia i odruchowo.
                Duży -staw, mały -stawik -tak se Makówka wymyśliła!

                • Quackie pisze:

                  W tej chwili nie bardzo już mogę szukać reguł, ale nie takie to niepoprawne, jakby się mogło wydawać. Znaczy końcówka do zdrabniania całkiem OK, ale pewnie niekoniecznie dla tego słowa.

              • Lena Sadowska pisze:

                Zapomniałam napisać wyżej – obie formy są poprawne, można je stosować zamiennie.

                A zwróciłam uwagę na „stawik”, ponieważ to zdrobnienie (łac. deminutivum), a w moich okolicach używa się wyrazów, które nie są zdrobnieniami, choć tak brzmią: „siucheńka” – owca (nie „owieczka”), „barasiek” – baran (nie „baranek”), „skowerka” – skąpiradło, itd.:)

                • Lena Sadowska pisze:

                  Dopowiem o tych zdrobnieniach -ik/-ek
                  stawik/stawek jak:
                  ludzik/ludek,
                  guzik/guzek,
                  kogucik/kogutek,
                  knocik/knotek
                  kącik/kątek

                  Rzecz w tym, że często jedna z tych form zdrobniałych (obocznych) zaczyna funkcjonować najpierw w podwojonym znaczeniu
                  („ludek” – mały człowieczek 'a „ludek” – niewielka zbiorowość),
                  a potem także jako odrębna znaczeniowo jednostka, której to pierwotne znaczenie bywa zapominane
                  („guz” – duży guzik 'a „guz” – wypukłość,
                  więc
                  pierwotny „guzek” – drobne zapięcie 'a teraźniejszy „guzek” – niewielka wypukłość, zgrubienie).
                  *Stąd te dylematy:)

                  Wylogowało mnie i zjadło kawałek komentarza:)

                • Makówka pisze:

                  Jak napisałaś o tym stawiku to byłam bardzo zdziwiona, że ja użyłam takiego słowa, bo zawsze mi się wydawało, że mało używam zdrobnień.

                  Człowiek uczy się całe życie. I sam siebie zaskakuje!

                  Choć oczywiście używam -chatka, chałupka, a nie chata, chałupa, bo to jednak co innego moim zdaniem znaczy.

                • Lena Sadowska pisze:

                  Jeśli zwracam uwagę na jakąś formę, to nie po to, by się przyczepić:)
                  Zjawiska językowe mnie fascynują. Wiem, że czasem zachowuję się jak dziecko, które dorwało się do cukierka w tęczowym papierku i nie może pohamować entuzjazmu, ale nic na to nie umiem poradzić:)
                  Może to dziwne zainteresowanie, takie smakowanie słów, powtarzanie ich głośno, szukanie melodii głosek, sylab… Sama nie wiem:)
                  Po prostu bawi mnie to i sprawia wielką frajdę:)

                  *Słowa po to są, by ich używać:)
                  A języki słowiańskie są cudownie bogate w różnorodność form, więc dają ogromne pole do popisu. Trzeba się z tego cieszyć i czerpać pełnymi garściami:)

                  Znowu mnie wylogowało i nadgryzło komentarz, ech…

                • Makówka pisze:

                  Ależ Leno nie przyszłoby mi do głowy traktować to jako czepianie!
                  Każdy ma swojego „bzika”. Ja łażenie po wertepach i krzakach oraz w mniej znane miejsca, Ty zabawę słowami.

                  Cieszy mnie, że wpis wywołał taką ciekawą rozmowę; taką która bawiąc uczy albo uczy bawiąc.

                • Tetryk56 pisze:

                  Podobnie jest z wieloma femininatiwami, np. kierowniczek to zdrobnienie, a kierowniczka nie (bo kierownica to zupełnie co innego).

                • Lena Sadowska pisze:

                  Dobry wieczór, Makówko:)

                  Też lubię włóczyć się po wertepach i krzakach:)
                  A jeszcze bardziej lubię wiedzieć, co (w sensie językowym) oznaczają miejsca, po których się włóczę:)

                  Pozdrawiam:)

                • Lena Sadowska pisze:

                  Witaj, Tetryku:)

                  Poniekąd:)
                  Tylko ja mówię o rzeczownikach pospolitych, które w ogóle nie funkcjonują w języku w tej formie pozornie niezdrobniałej (być może dlatego, że się do naszych czasów nie zachowała):
                  „barasiek” 'a „baraś” – nie istnieje (analog. „karaś” 'a „karas-i/ek”)
                  „siucheńka” 'a „siucha” – nie istnieje (an. „licheńka” 'a „licha”)
                  „jaskółka” 'a „jaskóła/jaskoła” – nie istnieje (an. „spółka” 'a „spóła”)
                  Poza tym, gdy podstawowym wyrazem jest np.: „jaskółka”, to wyraz pochodny „jaskóła/jaskoła” byłby zgrubieniem (łac. augmentativum), czyż – nie?:)

                  Pozdrawiam:)

  11. Makówka pisze:

    Teraz wracam do odpowiadania Q.

    Jeśli chodzi o chałupki w Stroniu to wyglądały one na zamieszkałe, a te w Krakowie dawno opuszczone. Powody mogą być różne. Może np.spadkobiercy nie mogą się dogadać albo…wiadomo, że są jakieś plany zagospodarowania tego miejsca. To jednak Kraków, tuż obok są bloki.

    A szpital jest bardzo nowoczesny i doskonale wyposażony, ale cóż w znacznej części aktualnie „covidowy”, więc lepiej się nie zbliżać jednak.

    • Quackie pisze:

      Okej, to zrozumiałe. Chociaż nie lubię sytuacji z planami zagospodarowania, ktore wymuszają takie wyburzenia. To znaczy, jeżeli uda się dogadać po dobroci, to jeszcze, ale właśnie – kiedy dochodzi do wymuszenia…

  12. Tetryk56 pisze:

    Hmmm, nie chcę się Quackiemu wtrącać w dobranocki, ale mam coś jakby manifest naszej spacerowiczki:

    • Quackie pisze:

      Ależ oczywiście, to pasuje idealnie!

      Notabene od miesiąca chyba słucham różnych płyt tego zespołu i z ogromną przyjemnością odkrywam mnóstwo piosenek, których na pewno słuchałem w dzieciństwie (głównie w radiu).

    • Makówka pisze:

      Dziękuję Tetryku!

      Buziaczki

      To bardzo miłe podsumowanie mojego pięterka. I chyba trochę nazwanie mego uzależnienia od spacerków w miłym towarzystwie.

      Bo ważne gdzie, ale jeszcze ważniejsze z kim.

      Te dwa zdania z piosenki najbardziej mi się spodobały:

      1.W kolorach dwóch raz zobaczyć to, co niewidzialne jest

      2.Być, sobą być niepodzielnie
      Oczami dziecka mierzyć świat

  13. Tetryk56 pisze:

    Najwyższy czas na lampkę i spanie. Spokojnych, słonecznych snów!

    • Quackie pisze:

      Spokojnej.

      Niestety ja też powoli będę się brał do spania, ponieważ jutro rano jeszcze jedne poważne zakupy. Z dojazdem (wszystko w Trójmieście), ale jak na sobotę, to wcześnie.

    • Makówka pisze:

      Ukratku śpij słonecznie i spokojnie, a ja jeszcze odpowiem Mistrzowi Q na jego pytania.

      Jura to raj dla miłośników wspinaczki, z trasami łatwymi i trudnymi, w niezwykle malowniczym krajobrazie. Trudno poza Tatrami szukać innego w Polsce tak dogodnego pola ćwiczebnego. To tutaj rozpoczynali przygodę ze wspinaczką niemal wszyscy słynni polscy Himalaiści, jak Wanda Rutkiewicz czy Jerzy Kukuczka oraz z młodszego pokolenia Martyna Wojciechowska.

      Dolinki podkrakowskie są pełne skałek wspinaczkowych.

      Pięterka o dolinkach już robiłam, Tetryk (chyba?)-też. Ale jeszcze nieraz pospacerujecie ze mną po dolinkach, gdyż jak wielokrotnie pisałam są one piękne o każdej porze roku.

      W czasach studenckich kiedyś trochę probowaliśmy zabawiać się we wspinaczkę. W dolince Będkowskiej chyba.

      • Quackie pisze:

        Ha, dziękuję (jeszcze nie śpiący).

        Pewnie wspominałem na Wyspie, że pod Kielcami taka ścianka, podobna trochę w stylu do jurajskich, jest w nieczynnym kamieniołomie na górzez Zelejowej (koło Chęcin).

  14. Makówka pisze:

    Jeszcze było pytanie o fort.

    Fort Prokocim formalnie został przejęty w użytkowanie przez Akademię Medyczną, ale faktycznie nie został nigdy zagospodarowany. Obecnie stanowi własność miasta. Od okresu międzywojennego obiekt użytkowany był jako magazyn wojskowy, później cywilny, w latach siedemdziesiątych został opuszczony. Wskutek wielu lat całkowitego opuszczenia jest zdewastowany (niemal całkowicie pozbawiony stolarki oraz pierwotnego wyposażenia). Jest jednak dostęp do wszystkich pomieszczeń, korytarzy, kaponiery ze strzelnicami. Wały obronne oraz fosa również są zachowane, choć już niekompletnie. Od końca lat 90′ postępuje dewastacja urządzeń fortu. W ostatnich latach skradziono unikalny sponson pancerny.

    O fortach krakowskich, o Szlaku Twierdzy Kraków rozmawialiśmy kiedyś przy okazji mojego wpisu o fortach w Charleston.
    http://madagaskar08.pl/blog/2019/05/24/forty-czyli-charleston-czesc-druga/

    Jeszcze nieraz porozmawiamy, bo na moich spacerkach stale są jakieś forty. Dlatego zrobiłam osobną kategorię FORTY. Byłam kiedyś na prelekcji o fortach krakowskich i o planach ich zagospodarowania.

    Zainteresowanych fortem Prokocim zapraszam do środka. Wlazłam i łaziłam korytarzami, dziwne chyba byłoby gdybym tego nie zrobiła skoro można.

    Zainteresowanych tematem odsyłam do mapki, którą już na Wyspie pokazywałam.

    http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.twierdza.art.pl/fortress.htm

    • Quackie pisze:

      Rewelacja. Mam nadzieję, że na renowację tych fortów znajdą się kiedyś fundusze, to może funkcjonować jako przestrzeń muzealna, kulturalna, gastronomiczna, zastosowań jest sporo.

      Notabene trochę bym się bał na Twoim miejscu wchodzić w taki zalany korytarz. A co, jeżeli na środku jest otwór (planowany lub nie, np. stara kanalizacja), schowany pod wodą? Na studiach chodziłem „na czarno” po Międzyrzeckim Rejonie Umocnionym i spotykani tam ludzie mówili o rozmaitych wypadkach w tym stylu.

      • Makówka pisze:

        Są takie plany. Niektóre forty są zagospodarowywane. Napiszę o tym więcej gdy wrócę, bo teraz zaraz idę spacerować knując albo knuć spacerowo-ulicznie.

        Widzisz Q ja często robię różne rzeczy, których się trochę boję albo są powyżej moich możliwości, ale…
        Widać lubię różne wyzwania, ale, ale w granicach rozsądku. No przecież jestem rozsądna, prawda?

        • Quackie pisze:

          Hmmm Thinking czasami to pozostaje kwestią dyskusyjną…

        • Tetryk56 pisze:

          Jednym z zagospodarowanych fortów jest fort 45 Marszowiec po północno-zachodniej stronie miasta – przystosowany w 1999 do pełnienia funkcji hotelu. Na google maps można znaleźć lokalizację i sporo zdjęć.

          • Quackie pisze:

            Te zdjęcia z wnętrza całkiem całkiem.

          • Makówka pisze:

            Twierdza Kraków składa się ze 100 obiektów o charakterze militarnym, w tym 38 dużych fortów, z których 3 są bardzo zdewastowane, 9 jest w dobrym stanie, 7 jest zagospodarowanych, 6 ma szansę na adaptację.

            Forty zagospodarowane:

            Fort 2 „Kościuszko” – siedziba radia RMF FM, muzeum, kawiarnia
            Fort 38 „Skała” – Obserwatorium Astronomiczne UJ
            Fort 39 „Olszanica” – ośrodek jeździecki, schronisko jeździeckie
            Fort 45 „Zielonki” – hotel „Twierdza” oraz strzelnica
            Fort 47a „Węgrzce” – siedziba firmy transportowej, strzelnica
            Fort 49 „Krzesławice” – Młodzieżowy Dom Kultury
            Fort 49 ¼ „Grębałów” – ośrodek jeździecki
            Fort III Kleparz – piwnica win importowanych, klub muzyczny „Forty Kleparz”
            Fort 51 ½ „Swoszowice” – „Muzeum Spraw Wojskowych”

            W czasie moich listopadowych wędrówek byłam w pobliżu paru fortów, ale jak napisałam we wpisie postanowiłam opisywać chronologicznie datami, nie tematycznie.Do tematu fortów będę jeszcze wracać w innych wpisach.

            Są forty, które kiedyś zwiedzałam, mogę kiedyś odszukać stare zdjęcia.

            • Quackie pisze:

              Mogę tylko przyklasnąć (zagospodarowaniu i wracaniu do tematów). Brawo!

              • Makówka pisze:

                Cieszę się, że to aprobujesz panie Q.

                Fala

                Masz tu w nagrodę jeszcze jedno zdjęcie ze środka fortu Prokocim na dowód, że faktycznie łaziłam tam korytarzami.

                • Quackie pisze:

                  No, tu przynajmniej widać, że nie ma dziur w podłodze (ani w suficie, z których coś może zlecieć na głowę).

  15. Makówka pisze:

    DOBRANOC WYSPO!
    lulu

  16. Lena Sadowska pisze:

    Znowu mnie wyprosiło:)
    To chyba znak, że pora się pożegnać, więc dobrej nocki, Wyspo:)

  17. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Nocna zmiana dziś dopisała jak nigdy! Najbardziej zainteresował mnie Fort i mapka. Przy czasie tam połażę…

  18. Bożena pisze:

    Nocna zmiana jeszcze śpi Ssshh ale jak się obudzą, czekać będzie na nich Gienia Koffie

  19. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Dziś kolejki do chleba nie było, więc się nie przywitałem z placu. Pleasure

  20. Tetryk56 pisze:

    Nie wiem, o co chodzi z tym wylogowywaniem. Standardowo po zalogowaniu przeglądarka utrzymuje ten stan przez 24 godziny, chyba że się w międzyczasie wyczyści ciasteczka…

  21. Quackie pisze:

    Jestem, po zakupach, ledwie zdążyliśmy przed największym ciągiem kupujących! (I to jest w zasadzie jedyny argument, jaki mnie przekonuje do wstania tak wcześnie w sobotę).

  22. Makówka pisze:

    Kochani, zmykam. Na spacer! Ojczyzna wzywa!

    Mam nadzieję szybko do Was wrócić…
    paaaaaaaaaaaaaaaa

  23. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Wczoraj, gdy wróciliśmy z wycieczki, padłam jak kawka Weary
    Trzeba było jeszcze zgrać zdjęcia i oczywiście pogadać z córką… mamy ją na tak krótko (ale dobre i to) Pleasure
    U mnie dochodzi 6. za oknem ciemno, więc na razie nie ma mowy o wyjeździe. Ale już planujemy… tradycyjne Zion i potem zakupy w Kenosha Wink
    Nawet nie wiem jak wypadł „Black Friday”, bo nie mamy telewizora… to znaczy mamy, ale wysoko na regale i nikt go nie ogląda (zakryty 😉 ) Wink

    • Quackie pisze:

      Tutaj gdzieniegdzie Black Friday przedłużono do soboty (bo centra handlowe otwarte pierwszy dzień po poprzednim pandemicznym zamknięciu), a niektórzy mają nawet Black Week!

      • miral59 pisze:

        Tutaj zwykle po tym „Czarnym Piątku” kilkanaście osób ma połamane ręce i nogi… co roku też przynajmniej jedna osoba „zadeptana” jest na śmierć Amazed
        Nie wiem co było w tym roku, bo nie oglądamy telewizorni. A do sklepu (rano) nikt nas nie wyciągnie. Niczego nie potrzebuję tak gwałtownie, żebym musiała leźć w ten tłum i bić się o każdy produkt. A to, że w niektórych sklepach pierwsza osoba dostanie za darmo telewizor… po co mi jeszcze jeden, skoro tego, który mamy nie ma komu oglądać? Overjoy

        • Quackie pisze:

          No to wtedy sobie ustawiasz (albo wieszasz) jeden telewizor w salonie, drugi w sypialni, trzeci w kuchni, czwarty w łazience… Luksus, proszę ja ciebie, wypas, jesteśmy bogaci, stać nas!

  24. miral59 pisze:

    Córka nie jedzie z nami. Przed przyjazdem tutaj naczytała się, że Chicagoland przoduje w USA pod względem zarażeń „wirusem w koronie” i nie chce nigdzie wychodzić. Jak mi powiedziała, zrelaksuje się na maksa, siedząc w domu i nic nie robiąc. OK. Skoro tak woli…
    Wiem, że ja nie wysiedziałabym tyle czasu w domu, chyba bym zgłupiała ze szczętem i dostała ciężkiej klaustrofobii Wink
    Córka uważa też, że my wstajemy w środku nocy, a ona chce się porządnie wyspać… kwestia podejścia do tematu… nie uważam, że 4 rano to środek nocy… Happy-Grin

  25. Max pisze:

    Miralko 🙂 Wydaje mi się , że wstręt do telewizorów staje sie powszechny , bo w Hacjendzie na Mazurach złodzieje , mimo ochrony , weszli do środka i zniszczyli trzy telewizory . Nie możemy zrozumieć , nic nie zginęło tylko szlag trafił sprzęt video . Dziwna sprawa , bo z nikim tam kotów się nie drze , to w czym winne były telewizory ? Thinking

    • Tetryk56 pisze:

      Ich grzech pierworodny: odbierały kurwizję…

      • Max pisze:

        Mogli wejść przez jedno z ośmiu parterowych okien , wyrwali jednak z zawiasami klepkowe drzwi wejściowe . I to jest też bardzo dziwne , kim byli złodzieje .

        • Bożena pisze:

          Może jakieś porachunki Thinking

          • Max pisze:

            Może denerwowała ich antena satelitarna ? Bo jest w tej chwili ,po instalacji 5G , Thinking grupa zajadłych przeciwników tego pasma . Thinking

            • miral59 pisze:

              O tak, Maksiu… tutaj też są przeciwnicy, którzy wszystkimi sposobami niszczą urządzenia odbierające (wysyłające, przekaźniki) te 5G. Według niektórych, to właśnie te urządzenia są odpowiedzialne za „wirusa w koronie”… za jego powstanie i rozprzestrzenianie. Niby idiotyzm, ale są tacy, którzy wierzą, że to prawda. A jak wiesz – z wiarą trudno walczyć, bo żadne argumenty nie trafiają do zaczadzonych głów… Sad

              • miral59 pisze:

                Przypomniało mi się, o czym już chyba wspominałam na Wyspie, że zaraz na początku pandemii, spadło spożycie meksykańskiego piwa – „Corona”, bo duża część Amerykanów kojarzyła to piwo z wirusem… uważali, że nazwa wirusa wzięła się od nazwy piwa… Overjoy

                • Tetryk56 pisze:

                  Zazwyczaj wydaje się, że głupota ludzka ma aspekt jednostkowy, niemierzalny… i nagle konkretnymi liczbami potwierdza ją statystyka, jak w przypadku tego piwa czy sukcesów wyborczych miernot…

                • miral59 pisze:

                  Niestety, Ukratku, masz rację… Sad
                  Czasami mam wrażenie, że duża część społeczeństwa wyłączyła w mózgu opcję – „myślenie”… i dotyczy to nie tylko wirusa, czy wyborów społecznych… ogarnia wiele aspektów naszego życia Worry

  26. Makówka pisze:

    Wracam do domu.Dużo było tych ulicznie knujących!

  27. Makówka pisze:

    Jestem w domu, już po obiedzie i herbacie z deserkiem.

    Zanim opowiem „własnymi słowami” wkleję tekst Jacka Tarana (fotografa, dziennikarza):

    CZEŚĆ I CHWAŁA SUFRAŻYSTKOM!
    Z okazji 102 rocznicy wywalczenia przez kobiety praw wyborczych blisko dwa tysiące osób przeszło dziś w marszu z Rynku Podgórskiego pod Collegium Novum UJ. Marsz przebiegał spokojnie, wznoszono znane już z poprzednich demonstracji hasła i antyrządowe okrzyki. Pod Collegium Novum doszło do przepychanki z policją, która z niewiadomych przyczyn nie chciała pozwolić liderom marszu na zajęcie schodów, skąd mogliby przemawiać do zgromadzonych demonstrantów. Lana Dadu powiedziała – „To jest symbol, kiedyś nasze prababki walczyły o prawo do studiowania dziś my musimy walczyć o prawo do samostanowienia o sobie. Mamy prawo tutaj zostać, mamy prawo samodecydować, mamy prawo być w Europie i cieszyć się z tych przywilejów. Mamy prawo stanąć na schodach! – krzyczała do zgromadzonych.” Po zakończonej demonstracji policja przystąpiła do masowego spisywania jej uczestników.

  28. Tetryk56 pisze:

    Cóż, ja się niestety nie wybrałem… Ale cieszę się, że dziury nie było! 😉

  29. Makówka pisze:

    A teraz relacja „oczami Makówki”.

    Spokojny marsz, dużo osób, kobiety, mężczyźni, głównie młodzi, ale i sporo osób z naszego Stowarzyszenia. Było tyle osób, że nie wszystkich udało mi się spotkać, ale i tak radość wielka ze spotkania „naszych zdradzieckich mordeczek” w realu.
    Pies z błyskawicą, starsza pani o kulach, wiwatujący ludzie w oknach.

    Sporo policji, która jeszcze nadal nie budzi we mnie strachu. W odróżnieniu od grupek tajniaków mijanych po drodze, których widok natychmiast w oczach pokazuje tych z pałkami teleskopowymi w Warszawie. Nie tylko u mnie -obok mnie szli jacyś młodzi ludzie, z którymi wymieniliśmy się uwagą:
    „To oni? Lepiej nie wpatrywać się, idziemy dalej, nie prowokujemy”
    Robiłam zdjęcia, więc wędrowałam wzdłuż marszu, w ten sposób trochę rozmawiałam ze znajomymi, a trochę z obcymi ludźmi.
    W powietrzu czułam międzypokoleniową solidarność.

    Sytuacja dość kuriozalna zdarzyła mi naprzeciwko „okna papieskiego”, gdyż chcąc zrobić zdjęcie cofnęłam się na skwerek i po chwili miałam problem z wróceniem, bo znalazłam się za plecami kordonu „obrońców kościoła”.

    Dotarliśmy pod UJ. Tam zrobiło się gęsto i już „mało przyjemnie”.
    Po odśpiewaniu hymnu („Jeszcze Polska nie zginęła” w tej sytuacji jakoś wyjątkowo mnie wzruszyło) postanowiłam iść do domu.

    Po lewej rząd suk policyjnych. Na wprost grupka tajniaków.
    Podeszłam więc do policjantów po prawej z niewinnym pytaniem „Czy spod Bagateli jeżdżą tramwaje?”(wiedziałam, że nie, ale…)
    Uzyskałam grzeczną odpowiedź „Jeszcze ruch jest wstrzymany, ale demonstracja już się kończy, zaraz ruszą”.
    „To ja mogę tu przejść?”.
    Chodziło mi o to, że wolałam sama do nich podejść uprzedzając ich ruch, bo wcale nie chciałam być spisana. Po co mi to? Co jest (nawiasem mówiąc) namacalnym dowodem na to, jaka jestem ROZSĄDNA!

      • Makówka pisze:

        Trochę też. Przecież idąc ulicą od Rynku Podgórskiego widziałam stojące tramwaje.
        Moje tak postawione pytanie miało na celu zasugerowanie, że jestem kimś, kto znalazł się tu przypadkowo.
        I tak też odpowiedział mi policjant.
        Żadnej „tekturki” ze sobą nie miałam.

    • Quackie pisze:

      OMG, aż mi się przypominają przeróżne relacje z czasów okupacji. Tyle że wtedy jeszcze dobrze było po niemiecku umieć.

      • Bożena pisze:

        Trafne porównanie…

      • Makówka pisze:

        Z rodzinnych opowieści mojej mamy (zależnie od sytuacji) po niemiecku albo rosyjsku.

        Mnie groziło (raczej) jedynie wylegitymowanie i spisanie, ale chciałam tego uniknąć.

        Te grupki tajniaków nie wyglądały dobrze, a demonstrujący byli wkurzeni, że policja narusza eksterytorialność uczelni, więc mogło być różnie. Trochę wyglądało to na przygotowywanie do otoczenia demonstrujących, aby spisywać tych, co w środku.

        Przez tych cholernych tajniaków musiałam iść trochę okrężną drogą do autobusu. Jakoś źle im z oczu patrzyło, wolałam ich ominąć, a przechodzić obok umundurowanych.

        • Quackie pisze:

          Mam wrażenie, że z wiekiem (zwłaszcza osoby, które mają doświadczenia z PRL) człowiek rozpoznaje tajniaków na odległość. Na wyczucie. Instynktownie.

          • Makówka pisze:

            Tych wmieszanych w tłum to nie wiem. Ale w grupce wyglądają łatwo rozpoznawalnie.
            Choć przed wydarzeniami w Warszawie nie wiem, czy nie myślałabym, czy to nie są kibole.

            W jednym miejscu stali na szeroko rozstawionych nogach w pewnych odległościach od siebie równolegle do naszego marszu tak jakby chcieli pokazać „jesteśmy!”.

            • Quackie pisze:

              No. Mowa ciała. Podejrzewam, że ci z nowych naborów nie mają jej opanowanej.

              • Makówka pisze:

                Walec PIS zniszczył wszystko. Zaczął od stadniny, a teraz rozp…również Policję.

                A jeszcze nie tak dawno pokazywałam na Wyspie zdjęcie z policjantami i opowiadałam jak im dziękujemy za ochronę naszych demonstracji.

                Ci dziś byli mili, ale nie ryzykowałam żadnych pogaduszek na wszelki wypadek.

  30. Makówka pisze:

    Mam trochę moich pstryczków z dzisiaj, ale jak ktoś ciekawy jak to wyglądało lepszy będzie filmik, który teraz znalazłam w Internecie.

    Albo profesjonalne zdjęcia w GK.

    https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/gazetakrakowska.pl/strajk-kobiet-w-krakowie-protest-na-rynku-podgorskim-mamy-prawo-glos-to-za-malo-zdjecia-2811/ar/c1-15317422?utm_medium=push&utm_source=pushpushgo&utm_campaign=CampaignName

  31. Bożena pisze:

    Obejrzałam zdjęcia i filmik, ale czas na mnie do spania.
    Dobranoc lulu

  32. Lena Sadowska pisze:

    Opóźnione niespodziewaną, ale miłą wizytą – dobry wieczór, Wyspo:)

    • Makówka pisze:

      Dobry wieczór Leno!
      Jeszcze chwila, a będziemy mówić dobranoc. Bożenka już śpi.

      • Lena Sadowska pisze:

        Bożence, jako Wyspowemu Świergotkowi – wolno więcej:)
        A tam wyżej Ktoś chyba pisał, że wyspał się aż za bardzo;)

        • Makówka pisze:

          Chyba ja. Niestety.
          Bo nie uda mi się wcześniej zasnąć i problemem może być zerwanie się o godzinie, która dla Miralki jest rankiem, a dla mnie środkiem nocy.

  33. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    To może tak: utwór Zbigniewa Wodeckiego (z Krakowa – check!), wykonuje Magda Steczkowska (nie z Krakowa, no trudno), ale za to podczas Dni Prokocimia (check!). No i kameralnie wykonuje, z klawiszami tylko.

    Nagranie trochę amatorskie, ale jeszcze nienajgorsze.

    Snów z Prokocimia Wink1

    • Makówka pisze:

      Jesteś Mistrzem poszukiwań. Dziękuję.

      Buziaczki

      • Quackie pisze:

        Dziękuję, jest to owszem pewna satysfakcja za każdym razem, jak się uda Pleasure

        • Makówka pisze:

          Od wielu lat mieszkam na osiedlu Wola Duchacka.
          Natomiast gdy jeszcze mieszkałam na ulicy Galla (kiedyś na Wyspie zastanawialiśmy się nad losami nazwy tej ulicy) bardzo dużo jeździłam do Prokocimia. Najpierw ja jako dziecko gdy zachorowałam, a potem z moimi dziećmi, gdyż moja mama pracowała w Instytucie Pediatrii w Prokocimiu (obecnie Uniwersytecki Szpital Dziecięcy).

          Tak więc Prokocim to nazwa mi bliska, jedyna część Krakowa po drugiej stronie Wisły, którą wtedy znałam.

          Gdy miałam maraton wizyt po różnych specjalistach w Szpitalu z moimi dziećmi chodziłam z nimi na spacer właśnie tam, gdzie jest fort Prokocim.

  34. Quackie pisze:

    A teraz już naprawdę dobranoc!

  35. Tetryk56 pisze:

    Zatem, aby łatwiej było zasypiać…

  36. Makówka pisze:

    DOBRANOC WYSPO!

  37. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Już mi się zaczynają dni mieszać i musiałam zapytać małżonka jaki dziś dzień – sobota, czy niedziela? Tak długi weekend rzadko się zdarza… Overjoy

  38. miral59 pisze:

    A tak w ogóle, to jadąc dziś (sobota) z Zion do Kenosha widzieliśmy idącego drogą (poboczem) kojota. Trochę szkoda, że obydwa aparaty na tylnym siedzeniu i nie było szansy zrobić mu zdjęcia Sad
    Chociaż i tak nie wiem… na tym odcinku jest ograniczenie prędkości do 72 km/godz (45m/h), a nie tak często zdarza mi się jechać tyle co na znaku… zwykle jadę trochę szybciej. Nie wiem czy przy takiej prędkości wyszłoby jakiekolwiek zdjęcie Wink

  39. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted I znów niedziela…

  40. Makówka pisze:

    Witam!
    Śnieg!
    Wyjeżdżamy z Krakowa.

  41. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!

  42. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Umówiłem się tak, że wczoraj, owszem, pojadę rano na zakupy, ale dzisiaj nie będzie żadnego budzenia. No i dospałem sobie do tej pory. Ale już nie śpię.

    • Bożena pisze:

      Czy to nie szkoda dnia na takie spanie?
      Gdybym sobie na to pozwoliła, cały dzień miałabym z głowy… Smile

      • Quackie pisze:

        Wczoraj nadrobiłem aktywnością, to dzisiaj spaniem. Chociaż prawdę mówiąc, wolałbym bardziej po równo.

      • miral59 pisze:

        Mam tak jak Bożenka. Jeśli nie wstanę po obudzeniu, zasnę i obudzę się znacznie później, ale cały dzień chodzę jak połamana… mam ciężką głowę i wszystko mnie boli (szczególnie boki od leżenia) Weary
        No to wolę wstać i czuć się normalnie Pleasure

        • Quackie pisze:

          A ja mogę sobie pozwolić na drzemkę w ciągu dnia, 20-40 minut, bo jak dłużej, to zwykle jestem potem nie w sosie, a w przypadkach skrajnych budzę się z bólem głowy.

          • Bożena pisze:

            Czasem się zdrzemnę na 10-15 minut, ale na fotelu.

            • Max pisze:

              Czemu Towarzysz jest taki smutny ? Padło pytanie . A , bo wiecie Towarzyszu , wczoraj miałem proroczy sen … Proroczy ? A co Towarzyszowi się śniło ? Śniło mi się , że jestem na zebraniu partyjnym i budzę się i faktycznie jestem na zebraniu !! Miłego popołudnia listopadowego dla śpiących Wyspiarzy bez proroczych snów 🙂 Bukiet

            • Quackie pisze:

              Jest takie określenie „turbodrzemka”. Nie wiem, skąd się to wzięło, ale krąży taka fama, że Leonardo Da Vinci spał WYŁĄCZNIE w ten sposób, ileś tam razy na dobę.

              • Max pisze:

                Drzemka podobno ,jest sygnałem organizmu na chwilową przerwę niezbędna w uporządkowaniu różnych funkcji fizjologicznych . Nie ma sensu walczyć samego z sobą . Pozdrowionka bez korony 🙂

                • Quackie pisze:

                  Żeby to tak każdy mógł… zawodowi kierowcy TIRów, maszyniści…

                • Makówka pisze:

                  Gdy ja wędrowałam Wyspiarze dyskutowali o porach spania i drzemkach.

                  No to „się wypowiem”.

                  Jestem klasyczną sową niestety. Najlepiej śpi mi się rano.Gdy muszę wstać wcześnie cały dzień jestem nieprzytomna, ale nigdy nie robię drzemek w dzień(oprócz sytuacji gdy jestem chora).

                  Często gdy budzę się o 10 jestem zła, że „szkoda dnia”, ale wyspana szybciej cokolwiek zrobię niż taka niedospana.

                  Wstawanie o 6 rano na wycieczkę to zupełnie co innego, nie lubię, ale…

  43. Quackie pisze:

    A tu żadnego śniegu, w całym województwie – nic a nic. Myślałem, że to tylko blisko morza, ale nie, w głębi lądu też nie spadł.

    https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.gddkia.gov.pl/pl/22/mapa-kamer-monitorujacych#pomorskie

  44. Lena Sadowska pisze:

    Dobry wieczór, Wyspo:)

    Pani Zima nieśmiała jakaś:)
    Nockami snuje się po alejkach i ogrodach, przysiada na ławeczkach, zagląda w ciemne okna…
    A nad ranem zaszywa się w jakimś kątku i nawet noska nie wyściubia do zmroku…
    Młoda jeszcze i może dlatego taka płochliwa:)

    Pozdrawiam:)

    • Tetryk56 pisze:

      Młodziutka, to i nawet kichanie ją płoszy! 😉

      • Lena Sadowska pisze:

        Witaj, Tetryku:)

        Lampki jeszcze nie ma, więc takie, melancholijne nieco, może nawet melodramatyczne, ale milutkie mimo wszystko skojarzonko zaokienne:):


        Z tłumaczeniem:):

        mamo znowu tam wróciłam
        do miasteczka na nabrzeże
        mamo tak ukryłam dumę
        lecz zrozumiałam właśnie czym jest czułość
        mamo jestem samiuteńka
        a dokoła mnie ludzie ludzie
        mamo wiesz moje serce nie bije
        mamo i co ze mną będzie

        śnieg… pada na moją twarz
        śnieg… pierwszy raz okrył miasto dziś
        śnieg… sypie śnieg sypie wciąż
        czy przysypie moje serce…
        czy ukoi… czy ożywi…

        samolot poruszy niebo
        i może zmieni się pogoda
        ach jak bym chciała pójść ku słońcu
        tak tęskno mi do innej pory roku
        a w sumie co niby się zdarzyło
        o znowu w sercu dziwnie zakłuło
        bo on naprawdę wciąż nie pojął
        że nigdy aż tak jeszcze nie kochałam

        śnieg… prószy na moją twarz
        śnieg… pierwszy raz okrył miasto dziś
        śnieg… sypie śnieg sypie śnieg
        czy przysypie moje serce…
        czy zagoi… czy obudzi…

        mamo znowu tutaj jestem
        w obcym mieście na nabrzeżu
        mamo pokonałam dumę
        ale poznałam jak smakuje czułość
        mamo ja – taka samotna
        a dokoła mnie ludzie ludzie…
        mamo moje serce już nie bije
        mamo i co to ze mną będzie

        śnieg… przykrywa moją twarz
        śnieg… pierwszy raz ze mną w mieście dziś
        śnieg… śnieg sypie wciąż sypie wciąż
        czy zasypie moje serce
        czy uleczy… czy ożywi…

        Pozdrawiam:)

        • Tetryk56 pisze:

          Senator lubił linkować Waengę…
          Śnieg na mojej głowie maskowałby szron, o którym już rozmawialiśmy 😉

        • Makówka pisze:

          Przepraszam Leno, że się wtrącę w komentarz adresowany do Tetryka.

          Wysłuchałam i bardzo się wzruszyłam.

          Szczególnie wzruszyło mnie zdanie:
          pokonałam dumę
          ale poznałam jak smakuje czułość…

          Pewnie znów coś nadinterpretuję i szyję na swoją modłę?

          • Tetryk56 pisze:

            Nie nadinterpretujesz. To jest sens tej pieśni: pokonanie dumy i samotność jako cena zaznania czułości…

            • Makówka pisze:

              Tej pięknej (choć jednak smutnej) pieśni -tak.

              W życiu wolałabym, aby nagrodą za pokonanie dumy było zaznanie czułości.

              • Lena Sadowska pisze:

                Dobry wieczór, Makówko:)

                Trudno tłumaczyć czyjąś poezję:)
                Zwłaszcza – śpiewaną, gdy trzeba brać też pod uwagę melodyjność fraz opartą na ruchomym akcencie oryginału i paroksytonicznym tłumaczenia:)
                Na pewno jest w tym tekście tęsknota za czułością, której ponowne zaznanie warte jest pokonania własnej dumy. Ale też odnajduję tam niepewność i skargę, trochę sarkazmu i jeszcze więcej bezradności. Wszak my, dorośli, do mamy zwracamy się w chwilach wyjątkowo trudnych, beznadziejnych prawie:)
                Ten śnieg… właściwie równie dobrze może padać w nadbrzeżnym miasteczku na bezradną bohaterkę, jak i istnieć wyłącznie w jej głowie:) Być metaforą nastroju, któremu uległa…

                • Makówka pisze:

                  Bardzo ładnie to napisałaś Leno.
                  Tak, zaznanie czułości warte jest pokonania własnej dumy.
                  Oczywiście do pewnych granic, w których jednak duma jest ponad ewentualną „nagrodę”.

                • Lena Sadowska pisze:

                  Dziękuję, Makówko:)

  45. Max pisze:

    Kalendarzowa zima jeszcze się nie narodziła . Dajmy jej szansę . Bo z wcześniakami różnie bywa . Pamiętam ogłoszenia : Zima wszystkich zaskoczyła ! Byliśmy bezradni . Thinking

    • Lena Sadowska pisze:

      Witaj, Maksiu:)

      Jakoś nigdy nie byłam wielką fanatyczką kalendarzowych rygorów.
      Co więcej, podejrzewam, że pani Zima też ma je w swoim ślicznym, już wyściubionym nosku;)

      Pozdrawiam:)

      • Max pisze:

        Bywało różnie . Rok 1972 Imieniny Barbary 4 grudnia obchodziliśmy ubrani do figury , przy stole pod gołym niebem . Oczywiści było trochę kalorii w płynie , ale impreza skończyła się po północy . A może , bo byliśmy młodzi ? Może … Thinking

  46. Makówka pisze:

    Wróciłam.
    Cała i zdrowa, choć trochę poobijana, gdyż dwa razy zaliczyłam tzw.” glebowanie”.

    Był taki kawałek gdy szliśmy wiejską drogą, gdzie na wyślizganym lodzie leżała warstwa puchu.

    Było nas 14 osób i każdy w końcu kiedyś się wywalił. Na koniec był ranking -kto ile razy. Poślizgnięcie bez „glebowania” się nie liczyło.

    Nikomu nic się nie stało.

    Zakopianka też była śliska, ale wszystkie trzy samochody dojechały bez problemu.

    Teraz, aby tylko dziecko dojechało spokojnie, które teraz spaceruje po Bukowinie, aby przeczekać korek „turystów wracających z delegacji”.

    Cudna zima! Przepiękna!

    • Quackie pisze:

      No, to się cieszymy, że wróciłaś bezpiecznie! (Mimo poobijanych części).

      • Makówka pisze:

        Na szczęście oba upadki były na d…ę.
        Od uderzenia głową chronił mnie plecak.No i jednak amortyzowałam kijkami.Bez kijków zupełnie sobie nie wyobrażam. Kiedyś tak się poślizgnęłam na mokrym od deszczu drzewie, że zanim upadłam złamałam kijek. Logiczne jest, że zamortyzował znaczną część uderzenia.

        Dziś koleżanka poleciała jakoś dziwnie do przodu na twarz, pomagali jej wstać, bo miała problem, ale nic jej nie jest.

        Co się poruszałam, nasapałam, naoglądałam puchu na drzewach i naśmiałam to moje; nie do przecenienia.

        Fala

        A jak teraz po kąpieli i zjedzeniu obiadu cudnie leży się w łóżeczku i kuka na Wyspę!

        • Quackie pisze:

          Aha, no i zapomniałbym. Dzisiaj wieczorem mam spotkanie na zoomie. To może dobranockę wrzucę już, a zobaczę potem, do której potrwa spotkanie i czy będzie sens wejść na Wyspę (np. bardzo późną nocą).

          • Makówka pisze:

            Jestem za. Tym razem nie będę Ci stwarzać trudności z prośbą o coś tematycznego.

            Po dzisiejszym dniu mnie się wszystko dziś kojarzy z zimą i białym puchem.

  47. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Skoro (zasadniczo jutro) Andrzejki, niech będzie Andrzej. Zaucha.

    Snów serdecznych (ale nie że od razu bijących!)

    • Makówka pisze:

      Eh! Andrzejki…w tym roku nie będzie harcerskiego spotkania z tej okazji.

      Tradycyjnie spotykaliśmy się, wspominaliśmy dawne czasy, obozy harcerskie. Była to okazja do wspólnego pośpiewania harcerskich piosenek i dobrej zabawy przy okazji lania wosku.

  48. Bożena pisze:

    No i zacznie się adwent… A właściwie od czego zaczyna się adwent?

  49. Bożena pisze:

    Widzę że zostałam sama, bo reszta chyba zabiera się do lania wosku…(a może wody?) Idę więc spać.
    Dobranoc kordelka

    • Makówka pisze:

      Ja jestem zajęta śledzeniem:

      1. przesyłki listowej (książki)wysłanych 9 listopada do mojego starszego dziecka do Wlk Brytanii. Wygląda na to, że utknęła na granicy.

      2. stanu zakorkowania Zakopianki, którą teraz usiłuje wrócić do domu moje młodsze dziecko.

      Sznur aut na zakopiance ciągnie się między Pcimiem a Krakowem. Pokonanie odcinka normalnie zajmuje około 40 minut, teraz jazda może trwać nawet dwie godziny. Przejechanie całej trasy z Zakopanego do Krakowa zajmuje kierowcom nawet pięć godzin.

      Ok godz. 20:10 przejechanie dwujezdniowej trasy z Myślenic do Krakowa (ok. 30 km) zajmowało aż 2,5 godziny.

      Korki spowodowane są natężeniem ruchu oraz tym, że kierowcy starają się pokonać wzniesienia mając nieodpowiednie do pory roku ogumienie.

      Równocześnie rozmawiam telefonicznie z tym młodszym a na WhatsApp z tym starszym.
      Jeszcze kukam na TVN, fb i Wyspę.

      DOBRANOC BOŻENKO!

      • rumbutumbu pisze:

        Witaj makówko. Jestem spóźniona podwójnie, ale niech tam napisze Zachwyciły mnie dwa zdjęcia -stawik w Cz. i 5 listopada zza płotu. Cudownie – malarskie. Masz też niezwykłe wyczucie kompozycji obrazu. Miło mi było przespacerować się po śladach…

        • Quackie pisze:

          To prawda, kompozycyjnie te zdjęcia są naprawdę prześliczne!

        • Makówka pisze:

          Dziękuję rumbutumbu wyszeptała zarumieniona Makówka i schowała się za kwiatka. Miło, że zaglądnęłaś.

          zkwiatkiem

          Cieszę się, że miło Ci się spacerowało.

          Stawik w Czajowicach również był pstrykany metodą wkładania aparatu fot.”między sztachetki”.

          Innymi słowy lubisz podglądanie przez dziurkę od klucza skoro spodobały Ci się akurat te dwa zdjęcia.

          Dziękuję!

          Buziaczki

          Tobie Q również dziękuję.

    • Tetryk56 pisze:

      Dobrych snów, Bożenko!

  50. Quackie pisze:

    Ach, jestem. Ale nie bardzo się nadaję do sensownej rozmowy. To były Andrzejki branżowe, połączone z konsumpcją. To ja może się zgłoszę tradycyjnie jutro rano. Dobranoc!

  51. Ultra pisze:

    Dobry wieczór Wyspo,
    Makówko, czytałam z zainteresowaniem, gdyż do Parku Duchackiego nigdy nie dotarłam. Trzeba będzie wiosną go odwiedzić po rewitalizacji, będzie jeszcze ciekawiej.
    Twoje ostańce w podkrakowskiej dolince są wyjątkowej urody.

    • Makówka pisze:

      Witaj Ultro, miło, że zajrzałaś.

      Nie mogłaś dotrzeć do Parku Duchackiego, bo go nie było. To był teren prywatny i zaniedbany. Dużo osób zaangażowało się w to, aby nie niszczyć tego miejsca ciekawego i historycznie i przyrodniczo i aby zamiast kolejnych bloków powstawał tu park.

      Spotkajmy się na wiosnę w tym parku, a potem…kawa? herbata? ciasteczko? winko?

      Dziękuję za miłe słowa.

      Cmok

  52. Tetryk56 pisze:

    Na mnie już czas. Dobranoc państwu!

  53. Makówka pisze:

    DOBRANOC WYSPO!

    Będziemy się „andrzejkować”?

  54. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted To już ostatni dzień listopada Wink1

  55. Quackie pisze:

    Dzień dobry, nowy dzień, nowe wyzwania od rana. I zadania.

  56. Bożena pisze:

    A reszta śpi? Potrzebna jest Gienia… Koffie

  57. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Nowy dzień, nowy tydzień, a za chwilę nowy miesiąc. Kto przygotuje pożegnanie z honorowym patronatem KIG-a?

  58. Makówka pisze:

    Zimowo witam!

    (pod moimi blokiem leży jeszcze śnieg).

  59. Makówka pisze:

    Ciszaaaaaa….

    To ja może takie zdjęcie z wczoraj pokażę?

    Pisałam wczoraj, że mój syn utknął w korku na Zakopiance. Zamiast stać ,zjechał więc na Zarabie i poszedł na spacer.

    Przysłał mi parę zdjęć, to jedno z nich.

    Bo moi drodzy mania spacerkowania to nałóg przekazywany w genach.

  60. Ultra pisze:

    Gratuluję Makówko, syn otrzymał same dobre geny. Nie dość, że lubi spacerować, to jeszcze zatrzymują go ciekawe widoki…

  61. Tetryk56 pisze:

    A, i jeszcze jedno – w ciągu miesiąca trzeba będzie demokratycznie wybrać kolejnego poetycznego patrona roku. Proszę o przemyślenie i zgłaszanie kandydatur.
    Byli już: Leśmian, Tuwim, Pawlikowska-Jasnorzewska i teraz Gałczyński.

  62. Quackie pisze:

    Fajrant i chyba przerwa.

  63. Makówka pisze:

    Dziś Andrzejki!

    Cheers

    Andrzejkowo wczoraj balował imć Q. A reszta towarzystwa?

    Z braku dzisiejszych wrażeń może powspominamy poprzednie Andrzejki?

    Zanim zjawi się KIG ze swoim wierszem…może bodaj się napijemy?

    Cheers

    Albo przez wirtualny klucz będziemy lać wirtualny wosk i rzucać wirtualny cień na wirtualną ścianę?

  64. Quackie pisze:

    Jestem po przerwie! Wczoraj nie laliśmy wosku, bo nie było jak.

  65. Makówka pisze:

    Jeszcze jedno stare zdjęcie-składanka, którą znalazłam na fb.
    Nie pamiętam czy kiedyś już jej nie pokazywałam na Wyspie, ale wszak odświeżamy swoją pamięć.

    Widać tu plenerowe lanie wosku w 2017 roku.
    Wosk podgrzewamy na ognisku w puszce po piwie, potem lejemy do zimnej wody w jednorazowym kubku. Wyciągamy i zastanawiamy się „co to jest?”.

    • Quackie pisze:

      No to wygląda trochę jak jeden z tych grzybów, co to przypominały ucho!

      • Makówka pisze:

        Tu lepiej widać. W lesie nie było jak rzucać cień na ścianę położyłam więc moją wróżbę na śniegu.

        • Quackie pisze:

          Yyy, a teraz to wygląda, jak za przeproszeniem, serduszko wysiusiane w śniegu. Pondering

          • Makówka pisze:

            Łoj!To już może lepszy grzyb?

            • Bożena pisze:

              No, ja bym takiego serduszka raczej nie wysiusiała Hihihi!
              A tak serio nigdy nie bawiłam się w lanie wosku. Ale Wy się bawcie, ja idę spać. Dobrej nocy życzę. Spanko

              • Quackie pisze:

                Spokojnej!

              • Makówka pisze:

                Bo Bożenko takie figury to potrafią wysiusiać tylko panowie.
                Nawet niepiśmienny Jan, gdy hrabina pomaga pisać (życzenia dla pana hrabiego).

                Śpij dobrze!

                W lanie wosku bawiłam się jako nastolatka. Harcerskie Andrzejki zawsze były z wróżbami. Ale jak widać ze zdjęć jakoś nie wyrosłam z tych młodzieżowych zachowań.

                Więcej tych Andrzejek z laniem wosku by się znalazło…
                Nawet z ostatnich lat, gdyż:
                Być, sobą być niepodzielnie
                Oczami dziecka mierzyć świat

                …chyba nie przestanę do śmierci, póki zdrowie pozwoli.

  66. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj jeszcze jeden Andrzej (w duecie z Elizą).

    Snów oczywiście relaksujących!

  67. Lena Sadowska pisze:

    Bardzo zmęczone dobry wieczór, Wyspo:)

    Nie na tyle jednak zmęczone, by nie uczcić andrzejkowego finiszu wierszydełkiem:

    „Bógżeć zapłać, Jędrzeju, żeś mię dziś upoił,
    Boś we mnie niepotrzebne troski upokoił,
    Które mi serce gryzły, jako to być musi,
    Gdy człowieka niewdzięczność opętana dusi.
    Wiem dobrze, że niedługo ze mną tej rozkoszy,
    Bo to wszytko po chwili trzeźwią myśl rozpłoszy,
    Ale witaj mi ta noc wolna od frasunku!
    Któż wiedział, by tak wiele należało w trunku?”

    Fraszka J. Kochanowskiego pt.: „Do Andrzeja…
    …Trzecieskiego” wprawdzie, ale co to szkodzi, skoro na dzisiejszy wieczór jak znalazł:)

    Pozdrawiam:)

    • Makówka pisze:

      Dobry wieczór Leno!

      Dziękuję za wierszykowy andrzejkowy finisz, a zarazem finisz pięterka, bo już lada moment jakiś KIG nas zaprosi piętro wyżej.

    • Quackie pisze:

      No i to ja rozumiem!

      Aż szkoda, że poniedziałek.

      • Lena Sadowska pisze:

        Witaj, Quackie:)

        Poniedziałek „trzeźwią rozproszony”:)

        • Quackie pisze:

          Jeszcze jak rozproszony – dzisiaj, a co dopiero jutro: znowuż jeden wyjazd, jedna dość długa wideokonferencja w ciągu dnia i normalna praca poza tym.

          • Lena Sadowska pisze:

            Współczuję.

            Więc chociaż taka wirtualna pociecha:):

            „Gdy się pije wino,
            Wszystkie troski giną,
            Dni troską nie trujmy
            Życia nie marnujmy,
            Ni smutek ni praca
            W życiu nie popłaca,
            Pijmy raczej zadość,
            Dar Bachusa wino,
            On w nas wznieca radość,
            Przezeń troski giną!”
            (Z Anakreonta – „…o winie”)

            *Quackie, zapodziałam dwa wersy. Nie wiem, czy teraz brzmi jeszcze kunsztowniej, ale skrupulatnie uzupełniłam:)

      • Makówka pisze:

        Wirtualnie Quacku można się napić andrzejkowo nawet w poniedziałek!

        Cheers

        • Quackie pisze:

          Aaa, no skoro tak… Cheers

        • Lena Sadowska pisze:

          To ja, Makówko, literkowo dołączę:):

          „Skoro się przytknie ręka do butelki,
          Znika natychmiast smutek serca wszelki;
          Wołajmyż tedy, dzwoniąc kieliszkami:
          Kurdesz, Kurdesz nad Kurdeszami!”
          („Kurdesz” – podejrzewani trzej autorzy:))

          • Tetryk56 pisze:

            A ty, Leno, kogo byś proponowała na poetyckiego patrona roku 2021 na Madagaskarze?

            • Lena Sadowska pisze:

              Witaj, Tetryku:)

              Ja jestem śmiertelnie zakochana w panach Różewiczu i Białoszewskim, ale może jakąś dziewczynę dla równowagi.
              Wyżej wspominano Wisławę Szymborską. Może być też Halina Poświatowska, Maria Konopnicka, Kazimiera Iłłakowiczówna, Anna Kamieńska, Joanna Kulmowa…
              Ze współczesnych jeszcze Julia Hartwig, Małgorzata Hillar, ale one są nietypowe:)
              Zależy, co temu patronowaniu przyświeca – poszukiwania czegoś nowego czy sentyment do już znanego:)

          • Makówka pisze:

            No to andrzejkowo podzwońmy kieliszkami!

            Cheers

  68. Tetryk56 pisze:

    No to andrzejkujcie sobie, kto może, a ja przyświecę magiczną lampką, która rozbudza wyobraźnię prawie tak jak dobre wino 😉

  69. Makówka pisze:

    To i ja powiem Dobranoc!

  70. Lena Sadowska pisze:

    Miłej nocki, Wyspo:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)