W 2016 roku pojechałam do Łodzi sentymentalnie „śladami dziadzia”.
Oprócz wędrowania „śladami” również zwiedzałam i …dobrze się bawiłam.
O! -właśnie tak się bawiłam.

W Łodzi jest co zwiedzać -Manufaktura, Księży Młyn, Biała Fabryka. Obowiązkowy spacer ulicą Piotrkowską – to pewnie każdy zna.
A znacie murale łódzkie? Gdyby kogoś te miejsca zainteresowały z przyjemnością mogłabym oprowadzić w następnym wpisie.
Dziś zapraszam do Centralnego Muzeum Włókiennictwa w Łodzi.
Co trzy lata odbywa się tam Międzynarodowe Triennale Tkaniny.
TT jest obecnie najstarszą, największą i najbardziej prestiżową na świecie wystawą promującą współczesną sztukę włókna. Pierwsza edycja Triennale miała miejsce w 1972 r.
Jest to wystawa i zarazem konkurs.
W skład międzynarodowego jury wchodzą światowej sławy eksperci i artyści zajmujący się sztuką włókna. Wszystkie prace zgłoszone do konkursu, oprócz kryteriów artystycznych, muszą spełniać główne „kryterium techniczne” – dzieła powinny być wykonane z surowców włókienniczych lub operować techniką przeplotu.
Byłam tam z moim osobistym fotografem i kierowcą.
Spośród wielu zdjęć wybrałam głównie te, na których widać, że w Muzeum można się też dobrze bawić. Obsługa i inni zwiedzający patrzyli na nasze wygłupy przychylnie, a niektórzy nawet z życzliwym uśmiechem.
#zostanwdomu może to dobry moment, aby zaproponować Wam trochę zwiedzania i poważnie i z przymrużeniem oka?
Nie wiem jak Wam, ale mnie bardzo brakuje zabawy i uśmiechu.
Na początek porozmawiam jak Ryba z rybami (jestem spod znaku Ryby).


Jak myślicie -, czy byłaby z tego ładna sukienka?

Czy lepsza ta z tamponów?

Sprytny pomysł na wydzierganie sobie psa jako alibi do spacerów.

Kolorowa kula widoczna u góry z bliska.

Tylko proszę bez skojarzeń! Te „gadające głowy” są z 2016 roku!

Do środka instalacji wolno było wchodzić byle ostrożnie.

Ciekawa ta instalacja, prawda?

Tym wpisem chciałabym zachęcić Was do odwiedzenia 16 Triennale Tkaniny w Łodzi, gdyż (UWAGA! ) wystawa została przedłużona do 27 lipca 2020. Planowo miała być od 15.10.19 -do 15.03.20.
Po raz pierwszy aktualne TT ma swój temat przewodni. Tym tematem jest „Przekraczanie granic”. Oto jakie wytłumaczenie tego tematu można znaleźć na stronie Muzeum.
Ten temat zawiera w sobie wiele problemów współczesności, które re definiują znaczenie tożsamości naszej cywilizacji, grup etnicznych, społecznych czy każdego z nas z osobna. W dobie nagromadzenia stale zmieniających się czynników jesteśmy niemal cały czas zmuszani do przesuwania granic naszego rozumienia rzeczywistości lub do ich wyznaczania, choćby w kwestii godności lub poczucia osobistego bezpieczeństwa. Czy dążymy jako cywilizacja do świata bez granic? Wydaje się, że granice mają pejoratywne znaczenie, a ich przekraczanie jest wyrazem wolności. Niejednokrotnie stanowiły źródło konfliktów pomiędzy wyznaczającymi je i utrzymującymi a tymi, którzy chcieli je przekraczać. Nienaruszalność czy obalanie granic rysuje się zatem jako wielki cywilizacyjny problem, który ma swoje odbicie w kwestiach politycznych, społecznych, kulturowych, naukowych, religijnych, w problemach dotykających każdego z nas osobiście. Ten szeroki problem znalazł wreszcie wyraz w artystycznej ekspresji.
W komentarzach pokażę parę najciekawszych prac, ale wtedy już z możliwością obejrzenia zdjęcia w większym rozmiarze. No i bez moich wygłupów.
Na dowód, że w 2016 roku byłam nie tylko na TT pożegnam się z Wami wraz z misiem.

Jako obrazek wyróżniający zdjęcie, na którym widać, że wystawa była na paru poziomach.
Autorem tego i wszystkich innych zdjęć tego wpisu jest mój osobisty fotograf (i kierowca), który wyraził zgodę na ich pokazanie na Wyspie.





Kiedyś zastanawiałam się, czy dobrym pomysłem byłoby pięterko oprowadzające po Muzeach krakowskich. Było to gdy w jakimś między między wspominałam o wizycie w Muzeum.
Teraz postanowiłam wrócić do tego pomysłu, ale zacząć od Łodzi. Czemu od Łodzi? Sentymentalnie i rodzinno osobiście akurat teraz nie powinno chyba Wyspiarzy dziwić. Właśnie w Łodzi całe swoje powojenne życie spędzili rodzice mojej mamy. To ta podświadomość, o której w odpowiedzi Q wspomniałam na poprzednim pięterku.
Zapraszam na wycieraczkę, w której zachęcam do zwiedzenia Muzeum Włókiennictwa, ale i też do odrobiny żartu.
Zrobiłam nową kategorię W Muzeum -gdyby pomysł się Wam spodobał mogłabym w następnych wpisie oprowadzić Was po Muzeach krakowskich. A może nie tylko krakowskich? Albo inne Muzeum w Łodzi?
Jak zawsze zachęcam do współtworzenia wpisu -dodawanie swoich zdjęć z ciekawszych wystaw w Waszych miastach. Tak jak kiedyś było z pięterkiem o zamkach, pamiętacie?
Dobry wieczór na nowym pięterku.
Te ryby kojarzą mi się z o wiele bardziej realistycznymi (ale oczywiście mniej artystycznymi) poduszkami, które sprzedaje się w nadmorskich miejscowościach w sklepikach z pamiątkami. Ale kształt i rozmiary zbliżone.
Tkanina, która wygląda jak czarna, a może biała dziura, okolona tęczą, jest po prostu prześliczna – tu przemawia przeze mnie laik, który lubi uporządkowane kolory
A przedostatnie zdjęcie wygląda, jakby komuś wisiało to Triennale
Mistrzu Q chyba nie do końca rozumiem co masz na myśli pisząc przedostatnie zdjęcie wygląda, jakby komuś wisiało to Triennale.
Mógłbyś jaśniej jak do blondynki
Zwróć uwagę Q na obrazek wyróżniający -tam też jest ta kula, ale trzeba wzrok wytężyć.
Jak lubisz kule będę miała coś dla Ciebie.
Przyznaję bez bicia, że nie miałem pojęcia ani o Muzeum, ani o Triennale… Faktycznie interesująca ekspozycja, liczę na dalsze zdjęcia.
Te gadające głowy to wiklina? Bo tak wyglądają…
Do 27 lipca -mnóstwo czasu. W planie wraz z moim osobistym fotografem i kierowcą był wyjazd do Łodzi w marcu. Okazało się to z oczywistych powodów niemożliwe.
Tym wpisem (jak pisałam) chciałam zachęcić i zainteresować tą wystawą Wyspiarzy. Do Łodzi warto pojechać nie tylko na TT, gdyż jest tam wiele innych ciekawych rzeczy do obejrzenia.
Sama do niedawna miałam w oczach dawną fabryczną Łódź, to miasto, w którym byłam jako dziecko dość często i zaskoczyło mnie jak bardzo się zmieniło i jakie zrobiło się turystycznie ciekawe.
Będą dalsze zdjęcia (jak obiecałam) w komentarzach, ale teraz uciekam do wanny.
Wróciłam z wanny i teraz odpowiadam Tetryku na Twoje pytanie.
Wydaje mi się, że z wikliny.
Przyznaję bez bicia, że jako osoba nieobeznana z tematem zaskoczona byłam, że Wystawa Tkaniny może być tak ciekawa, bo w głowie miałam trochę inne wyobrażenie co to jest tkanina.
Definicja jest prosta:
Tkanina to wyrób powstający w wyniku przeplatania ze sobą (według założonego splotu) wzajemnie prostopadłych układów nitek osnowy i wątku.
Tymczasem organizatorzy konkursu TT nie narzucają tematów, nie promują określonych technik, czy stylistyk. Wymagania formalne mówią jedynie, że prace mają być wykonane z materiałów włóknistych lub w technice przeplotu i nie mogą przekraczać rozmiarów 3x3x3 m i wagi 100 kg.
Tetryku to też wygląda na wiklinę.
I znów zrobiła się taka godzina, że czas iść spać.
Dobranoc!
Dzień dobry na nowym pięterku

Nie ukrywam, że o tego typu wystawach nawet nie słyszałam, a co dopiero mówić o odwiedzaniu…
Na pewno jest ciekawie…
O muzeach, w których tu byłam, robiłam oddzielne pięterka, więc żadnych zdjęć nie dodam. Po co powielać to, co już było
Nie odzywałam się tak długo, bo rozmawiałam z koleżanką z Arizony. Przeprowadziła się z Illinois prawie dwa lata temu. Całe szczęście tam na wybory już nie pójdzie


Nie chcę poruszać tematów z nią omawianych, ale włosy podniosły mi się na głowie. Nawet ją zapytałam co ona ogląda w internecie, że plecie takie głupoty. Nie uzyskałam żadnej konkretnej odpowiedzi…
Ale już sza
Mamy piękne pięterko Makóweczki i na nim powinniśmy się skupić
Witajcie,witaj Miralko!
Dziękuję za miłe słowo.
A o poglądach koleżanki to…ech faktycznie lepiej szybko zapomnieć skoro argumenty do niej nie przemawiają.
Warto rozmawiać z takimi co mało wiedzą, nie interesują się, bo wtedy jest szansa, że ich niesprecyzowane poglądy wynikają z pobieżnego wysłuchania wiadomości w TVP.
Dzień dobry
No i teraz nie wiem. Wybrać się do Łodzi na TT, czy do lasu, który wreszcie jest dostępny… 
Najpierw do lasu. Do Łodzi aż wszystko pootwierają. Nie sprawdzałam aż tak dokładnie, ale wydaje mi się, że to przedłużenie z powodu koronowirusa i przepisów zamykających takie miejsca jak restauracje, kina, muzea.
Witajcie!
Zdążyłem przeczytać komentarze i nie wiem, kiedy uda mi się zajrzeć znowu…
Wyspa oprócz Tetryka jeszcze śpi? Więc potrzebna Gienia
A teraz jeszcze można poprosić o herbatę?
Dla Ciebie, w każdej chwili herbatka gotowa.
Dziękuję…
Dzień dobry. Całkiem niby długo spałem, a jakoś tak… niekoniecznie dostatecznie.
Zastanawiam się jak to możliwe, że Makówka nie spadła z tego szyldu
Bo Makówka umie latać. Kiedyś miałam takiego szefa, który wymyślił dla mnie pseudonim „czarownica”. Bywało, że z drugiego pokoju wołał „Czarowniczko przyjdź do mnie!”. No ale to było w pracy kiedyś, na Wyspie jestem Makówką lub Maczkiem.
Wyspa ma swoją Wiedźmę z lampką o czarodziejskiej mocy.
(nie wiem jak Wy, ale ja stęskniłam się za Wiedźminką).
Cieszę się Bożenko, że zwróciłaś na to uwagę.
Ja też tęsknię za Wiedźminką. Ale wiem, że gdy będzie mogła, wróci na Wyspę.
Makówka spadła z tej reklamy , o czym było głośno w prasie i mediach , ale dla dobra sprawy , żeby nie przyćmiła swoją przygodą nowo narodzonego wirusa z koroną ,zamieciono sprawę pod dywan . Trzeba grzecznie poprosić poobijana Makówkę , jeśli to możliwe , aby przedstawiła fotografię z tego wydarzenia , co w sposób zdecydowany podniesie zainteresowanie zwiedzaniem łódzkiego Muzeum Włókiennictwa i oczywiście przy okazji Triennale . Będzie to również dowód jak można czasami osobiste nieszczęścia – zamieniać w sukces . Dzień dobry 🙂
Witaj Max!
Jak ja lubię takie poczucie humoru!
O to mi właśnie chodziło!
Mogłabym poszukać stosowne zdjęcie, ale…hm…tak wiesz po cichu bez rozgłosu…
Oddaję inicjatywę w Twoje ręce . Wypadek nadzwyczajny , wszystko jest możliwe , tylko bez elementów tragicznych -nie do śmiechu . Nie musisz śpieszyć się .
Sprawą pilną na dzisiaj , jest nadwyżka finansowa Chin nad USA w wysokości szacowanej na 4 biliony dolarów . Wirus w koronie jest wygodnym elementem do próby wyrównania tych rachunków chińsko-amerykańskich , ale dla czego My mamy cierpieć ? Czy nie lepiej trochę humoru do podreperowania naszej psychiki ?
Maksiu!
Też uważam, że humor jest potrzebny do reperowania psychiki. Moim wpisem chciałam „załatwić” równocześnie parę rzeczy:
-odreagować stres wynikający z ogólnej sytuacji i ten mój, rodzinny, prywatny.
-samoterapię otoczyć żartem, aby nie było zbyt smutno.
-pokazać coś, o czym nie wszyscy wiedzieli, może nawet zachęcić do obejrzenia.
Elementów tragicznych nie planuję, bo dość ich mamy wokół. Najpierw muszę pokazać zgodnie z obietnicą nagrodzone prace. Piszesz, że nie muszę się śpieszyć. Niby tak, ale jednak muszę zdążyć, póki jesteśmy na tym pięterku, a tymczasem #zostanwdomu powoduje, że co chwilę ktoś dzwoni.
I dobrze, bo to telefoniczne i przez inne komunikatory życie towarzyskie wyciągnęło mnie jakoś z czarnej dziury.
Zanim znowu spadniesz z reklamy, przypominam, iż obiecałaś nam zdjęcia laureatów konkursu i to duże… 😉
Dziękuję Tetryku za upomnienie się. Napisałam już o tym minutę później, ale schodek wyżej w odpowiedzi do Maksa.
Przyszedł czas na wywiązywanie się z obietnic:
Złoty medal z 15 TT.
Po kliknięciu zdjęcie otwiera się na większe. Autorem składanki, na której po lewej widać całość pracy, a po prawej jej fragment jest mój osobisty fotograf.
„Deszcz na Ukrainie”, technika własna, żyłka, gwoździe, nici, 230 x 180 x 28 cm
Tereza Barabash z Ukrainy to Absolwentka Wydziału Tkaniny Artystycznej Lwowskiej Akademii Sztuki. W ramach pracy twórczej zajmuje się tkaniną artystyczną, malarstwem, instalacjami i land art. Autorka wielu wystaw indywidualnych, uczestniczyła także w prezentacjach zbiorowych na Ukrainie i w Polsce. W 2009 r. otrzymała nagrodę Ukrainian Tekstylism. Stypendystka programu Gaude Polonia Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w 2010 r.
Tereza Barabash (ur.1984) za tą pracę otrzymała również nagrodę Fundacji AKAPI za najlepszy debiut na 15 Międzynarodowym Triennale Tkaniny.
Fajrant i przerwa.
Świetny wpis, przecież w tym roku niewiele osób było w muzeum, a tym bardziej na prestiżowej wystawie, o której sama również nie miałam pojęcia, bo sztuką włókna nie byłam zainteresowana. Okazuje się, że niesłusznie, ponieważ w tym muzeum nudzić się nie można. Inna rzecz, że relacja zabawnie została przez Makówkę przedstawiona. Właśnie ta odrobina żartu nadała sprawozdaniu lekkości i nie uczyniła wpisu zbyt poważnego. Moja córka zwykle mawiała, że z dawnych wypraw do muzeów pamięta nudę i kapcie, którymi szurała po wypastowanej podłodze.
Brawa dla osobistego fotografa, ponieważ podobała mi się ta osóbka siedząca na naleśniku. Super pomysł!
Dziękuję Ultro za miłe słowo dla mnie i dla fotografa (już je przekazałam poprzez Messengera)
Najważniejszy dobry fotograf, który jest zarazem kierowcą, który bezpiecznie dowiezie na miejsce i …posadzi na naleśnikowym szyldzie.
Teraz spełniam życzenie Maksia -Makówka po upadku z szyldu.
W locie szybko zmieniłam podkoszulek. Natomiast spodnie i sandały -te same.
Ojojoj , a jednak jest element tragiczny – głowa . A ja myślałem o zniszczeniu np. manicure , czy pedicure przy upadku na tzw . cztery łapy . Dziękuję , kończymy ten wątek z bukiecikiem za całość .
Ależ Maksiu ja i manicure? Może jeszcze szpilki? No coś Ty!
Pedicure to jeszcze owszem. A malowanie oczu to zawsze w autobusie w drodze „do”.
Za bukiecik dziękuję. Chętnie spełnię inne Twoje życzenia.
Mistrzowi Q wczoraj przed północą obiecałam kulę.
I jeszcze masz tu Q płaską kulę. Praca ta nosi tytuł „Myślenie tęczowe”
A dziękuję pięknie. Ta trójwymiarowa wygląda bardzo organicznie, jak jakieś ziarno lub nasiono gigantycznej rośliny.
Przepraszam Q, że znów Makówka na zdjęciu, ale wtedy widać proporcje.
Intryguje mnie co miałeś na myśli pisząc wczoraj przedostatnie zdjęcie wygląda, jakby komuś wisiało to Triennale.
No bo te kule takie w zwisie, jak zastygłe krople smoły. I teraz zastanawiam się, czy chodziło o naśladowanie gęstej cieczy (zobacz tu: https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_kropli_paku), czy o dyskretną sugestię zwisania właśnie. Albo o jedno i drugie, bo przecież sztuka może mieć wiele warstw.
Bardzo ciekawa interpretacja Quackie!
Sztuka ma wiele warstw i na tym polega jej urok, że konkretne dzieło każdy może po swojemu interpretować.
Dodatkowo to wszystko jest umieszczone nad lustrem.
Ciekawa jestem, jaki jest Twój odbiór pracy nagrodzonej Złotym Medalem?
Aaa, faktycznie nad lustrem. Przeoczyłem. To dodaje kolejną warstwę, makabryczną – te kule wyglądają też jak gałki oczne jakiejś istoty, która podziwia w lustrze sama siebie. Tylko że te gałki wiszą na nerwach, jak wypreparowane.
A złoty medal – czy to są strzykawki? Z (pobraną) krwią? Nie wiem, czy się podejmę interpretacji…
Technika własna, żyłka, gwoździe, nici. Tytuł „Deszcz na Ukrainie”. 15 TT to był 2016 rok. Podejrzewam, że jury oceniało oryginalną technikę, ale i też pewnie jakieś głębsze podteksty.
Pokazałam, bo to było I miejsce.
Kiedy myślimy o kuli myślimy o jej kulistości.
To w zasadzie zawsze to samo.
A tu proszę wciągająca nieodgadnięta błękitno-turkusowa metafora ona jest z rodzaju tych które, zazwyczaj się podobają.
Zastanawiam się tylko czy nas coś nie zaleje.
Witam nowego komentatora! Rozgość się i bywaj z nami! 🙂
Dziękuje serdecznie
A dziś DZIEŃ ZIEMI. To może warto pomyśleć również o tej kuli, na której żyjemy?
Witaj, witaj rumbutumbu!
Rumbutumbu mam dla Ciebie coś, co kulą nie jest, ale jakby trochę jej przekrojem. Metaforą …jakby tak zajrzeć w głąb ? Kogo? Czego?
Ta nie kula nie ma nic z tajemniczości niebiesko-turkusowej ,która była zbudowana z nakładających się warstw , metaforycznej poetyckiej zmuszającej do refleksji.
No cóż czasem się tak zdarza nawet najlepszemu artyście ,że stworzy coś co jest tylko poprawne, a to często oznacza że mamy do czynienia tylko z przyzwoitym rzemiosłem.
Makówko .Wystawa w całości bardzo interesująca .Twoja obecność dodaje jej szczególnego uroku. …. Ciekawe co się czuje kiedy się dryfuje na rybie
Witaj rumbutumbu!
Cieszę się, że znów jesteś!
O -tak się cieszę!
Dziękuję za miłe słowo.
Co się czuje dryfując na rybie? Rozmawia się jak Ryba z Rybą! O tym jak miło jest czuć wokół siebie wodę, która otacza całe ciało.
Czy słusznie umieściłam Twój głos za turkusową kulą w „konkursie”? Czy jeszcze jakaś praca według Ciebie zasługuje na wyróżnienie?
Dziękuje. Też się bardzo cieszę.
Oczywiście jestem za turkusową kulą , co do reszty …jutro napiszę
Czyli cieszymy się razem rumbutumbu!
Tej radości tak bardzo nam wszystkim potrzeba! Wyspa jest takim właśnie miejscem…
Zapraszamy, zaglądaj kiedy tylko zechcesz.
Wyspiarze to przyjaźni ludzie.
Późno się zrobiło, idę pod kordełkę. Dobranoc
Spokojnej!
Przytulnej kordełki! 🙂
Śpij dobrze Bożenko!
Dobranocka.
Klasycznie, na znaną nutę, WCALE NIE Z TEKSTEM PANA MŁYNARSKIEGO!
Tylko kwintet smyczkowy i menuet.
Snów kameralnych!
Teraz pokażę kilka (moim i mojego fotografa) najciekawszych prac.
Nie każdą z tych nagrodzonych da się pokazać na zdjęciu, bo jury ocenia np. technikę, sploty itd.i czasem niełatwo to „uchwycić” aparatem.
Oto jedna z nich.Proszę kliknąć na zdjęcie.Po lewej całość, po prawej -powiększenie „na twarz”.
Robi wrażenie gdy widać sploty, zdjęcie jednak tego nie oddaje. Dlatego warto zobaczyć wystawę.
Niebywałe, co można ukryć w takiej tkaninie.
Popatrzcie na ten tryptyk. Tu też warto kliknąć na zdjęcie.
Trochę, jakby ktoś się nie potrafił zdecydować, czy to ma być naśladowanie japońskiego malarstwa, czy inspirowanego nim malarstwa secesyjnego. Ale efekt przepiękny.
Mnie to przypomina japoński parawan.A propos byłam kiedyś na wystawie parawanów japońskich.
Hm … mogłabym kiedyś zaprowadzić Was do Muzeum Sztuki i Kultury Japońskiej Manghha?
Ale nie pamiętam czy nie zrobiłam tego kiedyś w jakimś między między.
Jednak w Manghha byłam tyle razy na różnych wernisażach, że na pewno coś się znajdzie do pokazania jak tylko będą Wyspiarze zainteresowani tematem.
Uwielbiam to muzeum, a jak akurat kiedyś byłem, to chyba była zmiana ekspozycji, czy coś, i był dostępny tylko jakiś śmieszny procent zbiorów.
Masz na myśli Manghhę Wajdy? Tam często bywają ciekawe wystawy czasowe, więc jakbym poszperała to coś mogłabym sklecić.
Tylko nie wiem, czy Muzea to ciekawy temat dla Wyspiarzy?
Liczyłam na współuczestnictwo jak kiedyś z zamkami, ale…
Tak. I chyba wtedy się wstrzeliłem pomiędzy dwie ciekawe wystawy czasowe, albo ta czasowa była zupełnie niejapońska i nieinteresująca.
Tak by się dzisiaj produkowało całun turyński… 😉
Dobry wieczór.
Łódź ? Byłem kiedyś w Łodzi. Na tamten czas uważałem ulicę Piotrkowską za świetne miejsce. Zaczynając poranny spacerek, od placu Wolności do końca i z powrotem, zachodząc tu i ówdzie, potrafiłem zaliczyć cało lekcyjne wagary bez opuszczania tegoż ciągu różnorakich atrakcji. To były czasy… 😀
Witaj Lordzie!
Miło, że zajrzałeś. W Łodzi bywałam dość często jako dziecko w odwiedzinach u moich dziadków.
Z samego spaceru ulicą Piotrkowską mogłabym zrobić osobne pięterko jak tylko zechcecie.
Jaka ładna róża!
Moja „przygoda” z Łodzią trwała pół roku, wyjechałem na kilka tygodni z zamiarem powrotu lecz tak się nie stało. Z racji dość młodego wtedy wieku samo miasto pamiętam jako niezbyt urocze a jednym z niewielu ciekawych miejsc dla kogoś mieszkającego na prowincji była właśnie Piotrkowska. Były to wczesne lata 90. 🙂
A róża ? Ona tylko tak na chwilkę, leżała na gravatarze nieużyta i zapomniana, przy okazji dzisiejszych odwiedzin, choć na moment ją tu umieściłem 🙂
Miło mi Wyimaginowany, że na tym pięterku akurat przyszedłeś jako róża.
Ten wpis dla mnie taki trochę specjalny, bo jednak nie tylko o Muzeum mi chodziło.
Mój dziadziu zmarł w 1966 roku, babcia 1982, a ich córka, czyli moja mama niewiele ponad miesiąc temu…i to jednak trochę o to mi chodziło.
Ale Ty wiesz przecież…
Lordzie! Rozkwitasz! 😉
Różą zakwitła niejaka Anna G. 🙂
RÓŻOWA MAGJA
Na złocistej fajerce
spalę różową różę,
czarne pióreczko kurze
i jedno ludzkie serce.
Nikogo nie otruję,
nikogo nie zabiję,
serce to jest niczyje,
jest ono tylko — moje.
Gołębia nie zaduszę,
me czary są bezkrwawe
w czarodziejską potrawę
wrzucę mą własną duszę.
MPJ
Ulubiona róża Jasminki?
To pięterko trochę wspomnieniowe, choć nie wprost, więc i jest miejsce dla Jaśminki.
Dzień dobry. 🙂
Tak, to ta sama, z ogródka. Najwidoczniej miałem zmienić tę różową, w której tu przyszedłem, po czym wynikła ta całą sytuacja z aniołkiem , więc ta musiała poczekać na swą chwilę. 🙂
Miło mi, że teraz właśnie nadeszła TA CHWILA, tu na moim pięterku.
Póki jeszcze jesteśmy na tym pięterku kolejna praca, która też jest moim zdaniem dość ciekawa.
Proponuję kliknąć na zdjęcie, bo wtedy jakoś widać technikę.
No właśnie nie wiem, czy widać. Wycinanka? Wydzieranka? Dredy? Dywan?
Wiem teraz tyle, co ze zdjęcia, tak dokładnie nie pamiętam.
Dziękuję dobry duszku!
Za zmniejszenie noska
i nie tylko noska Matełuszkowi.
To też ciekawe i daje możliwości różnych interpretacji.
Proszę kliknąć na zdjęcie.
Tak to wyglądało na ścianie.
To jest jajo. Przeświecające. Jajo jako początek wszystkiego (np. w różnych mitologiach). Jajo jako źródło światła. Oświecenie.
Niezłe.
Jajcarskie, trzeba przyznać…
Kochani, zmykam, gdyż padam na nos. Dobranoc!
Ciekawe, jakie sploty będą się nam dzisiaj śniły…

Dobrej nocy, jednakowoż!
Dobranoc tym, co spać idą i tym co już śpią.
Proponuję taką kołderkę na kolorowe sny.
Wydaje się być cieplutka.
Teraz i ja znikam.
Przykryci ciepłą kołderką?
To jeszcze taka tkanina na dobre sny.
Mnie się bardzo podoba. A Wam?
Dobranoc Wyspo!
Zapomniałam napisać -wszystkie zdjęcia pokazywane w komentarzach są zrobione przez tego samego fotografa co na pięterku.
Do jutra!
Dzień dobry
Ciekawa dziś ta nocna zmiana… a ja już głęboko spałam… 
Witaj Bożenko!
Witajcie!
Możesz teraz pooglądać Bożenko!
To plus rozmowy wirtualnej, do której można zawsze dołączyć później.
Poczytałam, pooglądałam 🙂
Witajcie!
Świetna jest ta tkanina z ptasią duszą ulatującą do nieba!
A wiesz, zanim przeczytałam Twój komentarz – również tak pomyślałam 🙂
Piękna interpretacja Tetryku!
Wydaje mi się, że udało mi się Was przekonać, że TT to ciekawa wystawa?
Dzień dobry. Jasno i słonecznie.
Chyba czas na Gienię…
To ja jeszcze wychylę kawkę przed pracą.
Się również przyłączę z filiżanką
Mogę jeszcze teraz z herbatą?
Dzień dobry, ciekawe prace, nawet ten kolorowy zawrót głowy w postaci ciepłych skarpetek 😉
Maczku, nie wiedziałam, że se poszłaś w ślady Twardowskiego. I co? Mam Cię tera wypatrywać na srebrnym globie?
Hmm, Srebrzysty Maczek?
Jest parę rzeczy, których JESZCZE o mnie nie wiesz Skowroneczku!
Łódź – to fajne miasto, rodzinne mojego Boguśki. Dawno nie byłam, a przecież prę lat temu po kilka razy w roku się jeździło. Z miłą chęcią przysiadłabym na ławeczce obok p.Juliana.
Ciekawe czy J.T. też założyli maseczkę
Misiowi Uszatkowi kiedyś ubrali koszulkę KONSTYTUCJA.
Czytałam, że pół Łodzi się śmiało, gdy zabrali tych co ubierali na Komisariat, a po chwili wpadł zdyszany jeden z tych ubierających „Przepraszam, ja akurat na chwilę odeszłem, ale ja też ubierałem, tu są moje dokumenty, mnie też proszę spisać!”
Staram się powstrzymać lodowaty wiatr. Uda się?
Sprawdzam
Tobie by się nie udało Skowroneczku?
Witaj, witaj, miło Cię widzieć!
Udało. Owszem. A teraz wszystkie kości, kostki i mięśnie czuję, o!

Choć niech Cię tulnę!
Hej, hej, hop, hop!
Jest tu kto?
To może takie coś? Bez Makówki, bez powiększania, ten sam fotograf i to też tkanina z TT.
Tkaniny, czyli wyobraźnia…
Na chwilę odejdźmy od tkanin.
Tak mnie rozśmieszyło, że nie mogłam się powstrzymać.
Łoj, a czemu ten Matełuszek taki duży?
Czy to wszystko przez ten nos? Ktoś mógłby go zmniejszyć, proszę.
Dziękuję dobry duszku!
Za zmniejszenie noska
i nie tylko noska Matełuszkowi.
Fajraant! Przerwaa!
Tkaniny, czyli wyobraźnia…
i jeszcze może trochę wspomnienia …?
Proponuję kliknąć na obrazek.
Tytuł wyjaśnia „co autor miał na myśli”, ale my możemy interpretować po swojemu.
Obrazek się powiększa troszeczkę po kliknięciu na niego.
Czy to są pety?
Musiałabym poszukać czy mam gdzieś większe zdjęcie, albo fragment tej pracy. Teraz nie pamiętam, więc wiem tyle co widzę na zdjęciu.
Jak znajdę -pokażę.
Albo? Zapytam fotografa -może pamięta lepiej jak ja?
Mentolowych nie widzę. Szkoda, bo miałam nadzieję, że w razie pustej paczki można będzie pecika skubnąć
PALENIE SZKODZI ZDROWIU! proszę Pani!
Ale wirtualnego pozwalam Ci zapalić!
ŻÓŁW NAD OSLO?
Ciekawa jestem Waszej interpretacji. Quacki liczę na Ciebie!
Grafika przypomina obrazy Chagalla. W sumie to jednak raczej nadruk na tkaninie niż utkany wzór…
Też miałam skojarzenie z obrazami Chagalla. Natomiast czy nadruk mieściłby się w warunkach konkursu? Cała ta wystawa to prace wystawione do konkursu, innych nie ma.
Tytuł coś sugeruje, ale dalej daje duże pole do wyobraźni, prawda?
Zwiedzamy dalej?
Tym razem Makówka się wtarabaniła, ale wybrałam to zdjęcie, bo oprócz ładnej pracy pokazuje jak ciekawie całość wystawy była skomponowana.
Pomiędzy pracami było dużo przestrzeni co dawało możliwość oglądania każdej oddzielnie.
Całkiem do twarzy jest Ci w tych kolorach
Materiał służący artyście to jest moher?
Tak lubię te kolory. Szczególnie turkusik.
Tu lepiej widać. Sama oceń czy to moher i czy wyglądam na moherową babcię.
Nie, to nie moher, jakaś insza wiskoza 😉
Akurat to zdjęcie wybrałam Skowroneczku dla Ciebie, bo byłam ciekawa czy zauważysz ten wystający kawałek.
W 2016 roku do głowy by mi nie przyszło, że kiedyś zrobię sobie różowy rzucik na blondi makówce.
Teraz dość typowa tkanina, ale bardzo ładna.
Urok tej pracy mógłby oddać filmik, gdyż obok było lekko uchylone okno i te „bieżniczki” falowały tworząc taką płynącą rzekę.
Przypominam o kliknięciu na zdjęcie.
Jestem jak gospodyni bez gości.
Na nocnej zmianie bywam sama, a dziś jeszcze Dobranocki nie było, a i tak gadam sama ze sobą.
A ja Wam takie łyżki przygotowałam!
No i zupa już wystygła…
A zupa była dobra?
Masz wątpliwości?
Wirtualnie możesz zamówić, jaką chcesz.
Masz jakieś życzenia Tetryku?
Ta praca moim zdaniem też dość ciekawa, ale już nie będę Was zanudzać tkaninami. Mam nadzieję, że udało mi się choć trochę pokazać różnorodność Triennale Tkaniny?
Jestem bardzo ciekawa 16 TT. W marcu z oczywistych powodów nie udało mi się pojechać, ale może, może jeszcze będzie normalnie, zanim wystawę zamkną?
Po kliknięciu widać trochę lepiej.
Ciekawe te zdjęcia, jest co oglądać. Obejrzałam wszystkie. Niestety, dziś byłam bardzo zajęta i nie mogłam na bieżąco komentować.
Teraz życzę Wam słodkich snów i idę spać.
Śpij dobrze. Bożenko te zdjęcia jutro też będą!
Póki jesteśmy na tym pięterku chętnie z Tobą powędruję i podzielimy się wrażeniami.
Spokojnej!
Tetryk uciekł nie mówiąc, jaką chce zupę, inni Wyspiarze znikli, albo dawno śpią to i ja chyba pójdę do kina, albo teatru.
A dlaczego miałbym jeść zupę o tej porze?
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/littlehungrylady.pl/2016/11/zupa-warzywna-idealna-na-kolacje.html
E tam, udaje, że się zna na gotowaniu, a przedstawia się jako „mała, głodna panienka”
Czy dziś jakaś „panienka” dokuczyła Ci Tetryku? Czyżbyś nie lubił panienek? Ciekawostka!
ang. little lady = pol. panienka
Nie wierzysz, spytaj Quacka…
Nie odwracaj kota ogonem panie Ukratku!
Ale prawdę mówi!
Widzę tu jakąś solidarność (albo zmowę) plemników drodzy Panowie!
Dziękuję Miralko za kobiece spojrzenie!
No skoro chłopy tą swoją solidarność męską to my tu im w kontrze!
I można pożartować, i o to chodzi w tych trudnych czasach!
Panowie Mistrzowie przecież Wy i tak wiecie jak Was lubimy, prawda?
Ten komentarz miał być na innym schodku!
(po komentarzu Tetryka z 8 :53).
Ja jednak jestem wyjątkowy matoł!
Ale „little lady” może również oznaczać „małą damę”, co wcale nie jest równoznaczne z „panienką”


„Mała” nie zawsze znaczy „młoda”, nawet w polskim
Chyba wszyscy wiedzą, że można być małym i starym
Dodam jeszcze, że „lady” nie zawsze musi być panienką, może być równie dobrze mężatką, matką, jak i babcią
Mała czy duża, dama czy panienka, twierdzi, że zna się na gotowaniu, a jest głodna! To niech najpierw siebie nakarmi!
Ależ Tetryku czyżbyś tak słabo znał psychikę kobiet?
Kobieta zazwyczaj najpierw myśli jak nakarmić rodzinę, a potem -siebie.
Myślenie o innych mamy jakby genetycznie we krwi wraz z instynktem macierzyńskim.
To jest odpowiedź na zmowę plemników dwóch Mistrzów.
Nie śpię, dopiero skończyłem przerwę.
A toś sobie poprzerywał…panie Q!
A ja tak liczę na Twoje ciekawe interpretacje prac TT.
Przykro mi bardzo, nie zawsze mogę się zaangażować w Wyspę tak bardzo, jakbym chciał
No przecież wiem…
To jest test dziwnego adresu…
Inwazja obcych na Wyspie?
Jeżeli tylko nie będzie się wykluwał z żołądka… Ani spamował…
A może będzie miły, inteligentny, dowcipny …itd.?
A może to efemeryda?
Przemijająca szybko?
Ale jednak nie „bez śladu”, bo ślad już został.
Choć? Wiadomo administrator może wszystko!
Nawet ślad zatrzeć „bez śladu”.
Dobranoc Kochani
Uff.. może znajdę wygodne miejsce 😉
Dobranoc Skowroneczku kochany!
Śpij dobrze i wygodnie!
Spokojnej!
Dobranocka.
Dawno Stinga nie było.
Snów o skrzydełkach (tym razem nie nóżkach).
Dobrze mieć takie skrzydełko, gdy się jest smutnym…
No więc idealnie odczytałeś kontekst!
Dziękuję Q!
Przyda mi się takie skrzydełko. Bo teraz jestem smutna.
A dzień był taki miły i nagle musiało coś dupnąć. I to tylko dlatego, że jestem taki niedouczony matoł!
I nawet kino lub teatr diabli wzięli.
Uj. A co się stanęło?
Nic ważnego, ale boli gdy ktoś, kogo się uważa za empatycznego i mi życzliwego nie rozumie, że mogę coś zrobić ze zwyczajnego braku wiedzy.
Ale trudno. Zakładam, że ta osoba nie chciała mi zrobić przykrości.
W gruncie rzeczy to moja wina, że jestem takim nadwrażliwcem, którego tak łatwo zranić.
Zamiast się cieszyć, że syn dostał settled status na stałe!
Zajrzyjcie do Maradag na wpis o przyjacielu, miłośniku ptaków (m.in.) 🙂
Zajrzałam. Dzięki, że zwróciłeś uwagę, bo dawno do niej nie zaglądałam na bloga, częściej na fb i tam Kapitana Josa widziałam.
No i te wielkie cycki na drzewie!
To jest ta odrobina śmiechu tak teraz potrzebna!
No to ja tylko wrzucę niejako a propos takie zdjęcie budki wywieszonej na kamienicy obok. Z tej sesji niedzielnej, co czuwająca mewa. Niestety nic nie wiem, żeby budka miała lokatorów.
I taki oto miły akcent tuż przed północą.
Nobodopieroteraz panuje spokój taki, że można spokojnie posiedzieć na Wyspie. No chyba że już się spać chce…
Mnie nie. No ale cóż…ja se mogę pospać.
Dobrej nocy, Wyspo! 🙂

Dobrej, dobrej. Tobie też Ukratku!
Spokojnej, kochani. Ja też zemknę.
To i ja!
Dobranoc!
Dzień dobry

Ciekawe, czy u tego sąsiada jakieś ptaki się zalęgną
Nie wszystkie lubią tak mieszkać na kupie… wolą jak są większe odległości między ich domkami
Domek u sąsiadów Mistrza Q, też ciekawy. Wygląda dekoracyjnie, ale też nie wiem, czy jakiś ptak się zdecyduje…
Trudno wybrać, która praca jest najciekawsza… 


Pooglądałam nowe zdjęcia i poczytałam Wasze komentarze
Przy okazji zajrzałam do Maradag
A wracając do tematu wpisu…
Faktycznie, różnorodność technik tworzenia jest powalająca
Na wartościach artystycznych się nie znam, więc nie będę się mądrzyć
Według mnie… postać w zwojach tkaniny, „Kiedy byliśmy dziećmi” i „Żółw nad Oslo” najbardziej mi się podobały. Ale jest to moja subiektywna ocena… po prostu lubię realną sztukę, gdzie widać o co chodzi, bez żadnych udziwnień. Prosta baba ze mnie i nie znam się na niuansach
Miralko bardzo Ci dziękuję, że zadałaś sobie trud pooglądania tego co pokazałam.
Moim celem było pokazać różnorodność technik i tematów, więc bardzo się cieszę, że to zauważyłaś.
Nie dało się obfotografować wszystkich prac. Więc tu następowała pierwsza selekcja dokonana przez fotografa. Sama mało zdjęć robiłam, gdyż raczej zabawiałam się w (ha, ha) modela.
Potem z dużej ilości zdjęć musiałam dokonać selekcji co pokazać na Wyspie. Na wartościach artystycznych też się nie znam, więc to mój subiektywny wybór. Jestem pewna, że gdyby Wyspiarze byli na TT dokonaliby innych wyborów.
Mnie najbardziej podobały się :
obie kule
tkanina co żartuję czy byłaby z tego ładna sukienka
„tryptyk”
„twarz” dodana 20.04 o godzinie 21:42
„ptasia dusza ulatująca do nieba”
falujące na wietrze zwiewne bliźniaczki (dodane 21.04 o godz.20:33)
I parę innych -też.
Trochę mnie dopadło przygnębienie
Rozmawialiśmy dziś z sąsiadką… w ubiegłym tygodniu była na pogrzebie swego (chyba) siostrzeńca. Zmarł na TEGO wirusa, a miał dopiero 30 lat…
Napisałam, że chyba siostrzeńca, bo kiedyś wspominała o siostrze. U Amerykanów nie ma rozróżnienia między bratankiem a siostrzeńcem. Jest „nephew” (nefju), jako syn któregoś z rodzeństwa.
Sam już nie wiem, co w powodzi doniesień medialnych jest prawdą, a co sensacją, ale przed chwilą czytałem taki artykuł (Rzeczpospolita to chyba wiarygodne źródło?) – https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.rp.pl/Koronawirus-SARS-CoV-2/200429866-Naukowcy-Koronawirus-atakuje-caly-organizm-nie-tylko-pluca.html
Wydaje mi się, że każdy wirus atakuje całe ciało, ale skupia się i działa szczególnie w jakichś jego partiach. Ten też. Oprócz różnych innych objawów, najgorzej wychodzą na tym płuca i niemożność oddychania.
Patrycja (ta sąsiadka) mówiła, że jej „niece” (może siostrzenica?) pracuje w szpitalu i najgorsze jest to, że lekarze codziennie muszą podejmować decyzje, kogo podłączyć do respiratora, a kogo skazać na pewną śmierć… dla wszystkich sprzętu nie starczy… i jak sobie pomyślałam o swoich najbliższych… tego nie da się opisać…
Szok ze stresem!
Przykra wiadomość Miralko.
Czy ten strach będzie już nam zawsze towarzyszył? Czy każde objawy przeziębienia będą na początku powodować panikę?
Mocniejsze organizmy potrafią się obronić. Mam we Francji koleżankę z ZHP. Napisała, że obydwoje z mężem chorowali na tą paskudną koronę. Mimo że mieli „lekki przebieg choroby” napisała, że zwala z nóg całkowicie.
Nie wiem, Makóweczko, jak długo ten strach będzie nam towarzyszył. Czy w końcu znajdą jakiś sposób na opanowanie tego wirusa…
Według mojej koleżanki, pracującej w szpitalu, do niedawna ludzie, którzy wyzdrowieli, czuli się szczęśliwi, że już nie zachorują, bo się uodpornili. Dwie osoby zachorowały ponownie. I już przy drugim zakażeniu, nie przeszło im tak „lekko”. Organizm osłabiony po pierwszym razie, nie był w stanie walczyć z wirusem… poddał się.
Strasznie to przykre, przerażające.
Wczoraj wieczorem spuchł mi nos i usta, zaczęłam mieć katar i lekkie łupanie w kościach i jednak zaraz zaczęłam się denerwować.
Przecież chodzę do sklepu czasami. No i widuję się z synem, który też chodzi do sklepu.
Teraz czuję się dobrze, ufff!
A tak w ogóle, to mieszkam w Cook County, najbardziej zarażonym powiecie w całym Illinois. Jak podają na 33 059 zarażonych w Illinois, 23 181 mieszka tutaj. To samo jest ze zgonami. Na 1 468 zmarłych, 1 002 mieszkało w Cook County…
W sumie to nie powinno dziwić. Chicago to ogromne miasto…
W Cook County mieszka ponad 5 milionów ludzi, z czego ok. 3 mil w samym Chicago… reszta to przedmieścia.
Biorąc pod uwagę, że w całym Illinois żyje ponad 12 milionów ludzi, to większość przypada na Chicago.
Stolica Illinois – Springfield, to malutka dziura w porównaniu z Chicago. Ma tylko trochę ponad 116 tys. mieszkańców.
Dziś skończyliśmy nasze puzzle





I chyba niekoniecznie trójwymiarowymi 


Mieliśmy je od ok. 15 lat i dopiero porządkując różne pomieszczenia i szafki – znalazłam. Nawet dokładnie nie pamiętam, kiedy je kupiliśmy i gdzie
Mąż znalazł na pudełku, że były robione w Polsce
Niby tylko 500 kawałków… powinny być łatwe. Najgorzej, że trójwymiarowe. Delfiny i ławica ryb. Jak się patrzyło z jednej strony, wszystko wyglądało inaczej niż z innej. Rybki i delfiny „przemieszczały” się i trudno było za nimi trafić
Ale najważniejsze, że daliśmy radę
Jutro posmaruję klejem, poczekam aż wyschną i posmaruję je jeszcze raz. Potem tylko nakleić na karton i można wieszać na ścianę
Ale chyba będę musiała rozejrzeć się za nowymi puzzlami
To świetnie uspakaja, skupia na sobie całą uwagę. Można przestać myśleć o różnych problemach dnia codziennego…
Oczywiście jak ktoś lubi takie precyzyjne układanie
Na puzzle jestem zbyt niecierpliwa. Zawsze byłam i nadal jestem.
I dlatego nigdy nie układałam.
Jednak zgadzam się z Tobą, że układanie może uspokajać.
Mam w domu kilka ułożonych puzzli. Wiszą na ścianach w formie dekoracji
Zastanawiam się, gdzie powiesić ten z delfinami 





Najlepiej jak wszystko dzieje się tu i teraz i na nic nie muszę czekać 
W pokoju gościnnym wiszą trzy i w naszej sypialni też trzy. W moim biurze wisi tylko jeden – oczywiście ptaszki
Tak, żeby pasował do reszty…
Przy drugich puzzlach, mąż zaklinał się, że nigdy więcej, bo szkoda mu oczu… przy delfinach nie wytrzymał i chyba z połowę ułożył
Pierwsze nasze wspólne puzzle, to był widoczek. Takie „reflection”. Paskudztwo, bo z połyskiem i też kolory zmieniały się w zależności od kąta patrzenia. Potem był widoczek… leśna dróżka jesienią. Same żółcie i brązy z odrobiną zieleni. Mąż klął to w żywy kamień
Potem były ptaszki, które układałam sama. Następnie konie galopujące przez rzeczkę i tryptyk indiański. Ten tryptyk powiesiłam u nas w sypialni, chociaż mąż nie był z tego zadowolony i mówił, że ci Indiańce patrzą się ciągle na niego
No i teraz te delfiny
Chętnie bym dokupiła coś jeszcze, ale nie mogę znaleźć niczego, co by mi pasowało. Kiedyś widziałam piękne sowy, ale jakoś nie mogę na nie trafić. Poza tym cena! Nie chcę kupować puzzli za $50. To za droga impreza, jak dla mnie. Tyle, to zapłaciłam za trzy!!!
A co do cierpliwości… też mam jej trochę za mało
Jak byłam młoda, miałam jej pod dostatkiem dla dzieci, ale tylko dla nich. Teraz, jak dzieci dorosły… jakoś odczuwam deficyt
Dzień dobry
Dzisiaj mamy Międzynarodowy Dzień Ziemi. Piękny dzień, nawet słoneczko od rana się śmieje całą gębą 
To dzień, w którym ludzie powinni się dobrze zastanowić jak przestać dewastować tę naszą Matkę Ziemię.
Bo kogo nie zabije wirus wkrótce wykończy brak wody.
Dzień dobry. Słońce, piękna pogoda i niby wszystko w porządku, ale kwiatki w ogródku marnieją z pragnienia.
Te w ogródku można podlać, gorzej z resztą przyrody.
Ale żebyśmy też nie usychali z pragnienia, potrzebna Gienia…
No i słusznie.
Poproszę kawusię, jak zwykle czarną i gorzką.
Skorzystam z propozycji rozwrzeszczanej Gieni
Witajcie!
Herbatę poproszę.
Ktoś się przysiądzie?
Tak Quacku, ja już od tygodnia podlewam. Trawa jest dość wysoka, ale nie koszę, żeby zatrzymać choć troszkę wilgoci
W Stróży tak samo.
Mimo że las za płotem. Rabunkowa wycinka spowodowała, że w lesie również sucha ziemia, brak podszycia zniszczonego przez ciągnące drzewa.
Podlewamy jak jesteśmy, no ale my tylko weekendowo tam bywamy.
Witajcie!
Nadal wyścig z czasem…
Pan tak w zawody? Z tym co to zapiernicza wtedy kiedy nie trzeba??
Otóż to!
Zapiernicza kiedy nie trzeba, ale jak się na kogoś, na coś czeka to wtedy nagle się dłuży.
Dzień dobry, zmywarka mi siadła! Nieszczęście, prawda??
Oj, żeby tylko gorszych nie było 😉
Witaj Skowroneczku!
Ja jestem zmywarką od zawsze i stale. Też często wysiadam, ale jakoś sama się naprawiam. Do czasu zapewne…
No to widzę ,że upadłaś , podniosła się i nawet chcesz świadczyć usługi Skowronkowi w zmywaniu statków . Nie do zdarcia ta Makówka , tylko pomyśl trochę o odpoczynku , a nie o ciągłej pracy . Ale żeby nie było , że jestem bez serca , to jeszcze raz dziękuję za wspaniały materiał z Muzeum Włókiennictwa w Łodzi , które za taką piękną reklamę powinno zmieścić na widocznym miejscu Twoją fotkę z podziękowaniem . Tymczasem proszę bukiecik i lampkę drinka za sukces

Witaj Maksiu!
Faktycznie zmywanie naczyń to jedna z nielicznych czynności, które potrafię wykonać.
Upadać i się podnosić chyba jednak też.
Dziękuję za bukiecik i drinka.
Sama pić nie lubię, więc Maksiu
Czułam się jak na zmywaku w peerelowskiej stołówce, wyciągając z upchanej zmywarki wszystkie naczynia, włączając ręczne zmywanie… wrrr…
Kochani!
Miralka wybrała prace (godz.4:40), które jej najbardziej przypadły do gustu.
Ja -też (godz.13:44)
Nie chcę być upierdliwa, ale jakby tak każdy napisał, która tkanina podoba mu się najbardziej?
Na współtworzenie nie było chętnych to może na konkurs dacie się namówić?
Mnie chyba najbardziej podobała się tkanina z ptasią duszą. Jako drugą obstawiałbym huśtawkę, ale eksponaty są tak różne że właściwie nie sposób je porównywać…
Nie mogę się zdecydować, ale chyba też ta tkanina z ptasią duszą i może jeszcze żółw nad Oslo… Ale ciekawe są wszystkie…
Dzień dobry, Makówko.
Bardzo interesująca wystawa.
A eksponaty tak zróżnicowane, że trudno zdecydować, który robi największe wrażenie.
Na pewno wymagały mnóstwa pracy i niezwykłej kreatywności.
Moim faworytem jest chyba jednak „Księga obrad dywanu”. Inteligentnie, dowcipnie i w kręgu moich zainteresowań. Także tych dywanowych:)
Pozdrawiam:)
Witaj Leno!
Bardzo się cieszę, że zajrzałaś, obejrzałaś wirtualnie z nami wystawę i wybrałaś swojego faworyta.
Dzień dobry ogólne:)
Tak zupełnie poza tematem proszę koleżeństwo o zalogowanie się i rzucenie okiem na nowe, prywatne pięterko poruszające ważne sprawy bieżące…
Nie umiem się zalogować i tyle…
Posłałem gołąbka…
Może to chwilowe Ultro?
Mnie przed chwilą też wylogowało.
Ale u mnie to wiadomo -kara za gadulstwo!
Bardzo, bardzo dziękuję wszystkim, że wzięliście udział w „konkursie”. Sprawiło mi to ogromną radość, gdyż poczułam się jakbyśmy wszyscy razem chodzili po piętrach Muzeum i wymieniali się uwagami.
Naładowało mnie to pozytywną energią, że aż postanowiłam zebrać w jednym miejscu co kto wybrał. Mam nadzieję, że nikogo nie pominęłam?
Oczywiście konkurs jest nadal otwarty i czeka na głosy pozostałych Wyspiarzy.Albo uzupełniające tych co już wybrali.
Miralka :
postać w zwojach tkaniny
“Kiedy byliśmy dziećmi”
“Żółw nad Oslo”
Tetryk:
tkanina z ptasią duszą
huśtawka
Bożena:
tkanina z ptasią duszą
żółw nad Oslo
Lena:
“Księga obrad dywanu”
Makówka:
obie kule
tkanina co żartuję czy byłaby z tego ładna sukienka
“tryptyk”
“twarz” dodana 20.04 o godzinie 21:42
“ptasia dusza ulatująca do nieba”
falujące na wietrze zwiewne bliźniaczki (dodane 21.04 o godz.20:33)
Quackie
kolorowa, wciągająca… (kula)
zwiewna, ażurowa tkanina z ukrytymi twarzami
Ponieważ dwie osoby (Miralka i Bożenka) wybrały żółwia postanowiłam się tej pracy jeszcze raz przyjrzeć i zastanowić, jakie jest jej przesłanie.
Czy chodzi o żółwia ścigającego się z Achillesem? Czyli paradoksy Zenona z Elei?
Tak mi teraz to przyszło do głowy, ale niestety nie wiem, jaki był zamysł Kristine Fornes.
Jeszcze jedna praca. Nadaje się (moim zdaniem) do różnych interpretacji.
W tym celu jednak koniecznie trzeba kliknąć w zdjęcie.
Czy te czarne robaczki to utkane ludziki, czy skorki, które zasiedliły tkaninę?
Moim zdaniem ludziki, ale każdy widzi co chce uruchomiając własną wyobraźnię.
Ciekawa technika -popatrzcie.
Proszę kliknąć w zdjęcie.
Ostatnio krążył po sieci filmik pokazujący faceta, który łamał zalecenia social distancing spacerując od skweru do skweru przebrany za krzak – i to było moje pierwsze skojarzenie 😉
Bardzo mi się podoba takie skojarzenie!
Może przyda się w obecnych czasach?
A taka kolorowa buźka?
Kliknijcie na zdjęcie, a ja idę jeść kolację.
Kolorowa, ale niesympatyczna jakaś…
Bożenko niesympatyczna ta na ścianie czy ta, co klęczy na podłodze?
Znalazłam specjalnie dla Ciebie Bożenko taką mozaikową.
Nie za bardzo mi się podoba, ale pokazuję jako ciekawostkę.
Po powiększeniu zdjęcia widać dość ciekawe sploty. Wolałabym jednak, aby taką techniką był zrobiony ładny widoczek albo motyw roślinny. No ale to moje zdanie.
Ładna. I na pewno czasochłonna, że o talencie plastycznym nie wspomnę.
Większość tych prac na TT było raczej czasochłonnych.
Czego nie można powiedzieć o NIEKTÓRYCH dziełach w Mocaku, czyli Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie.
Nie wiem jak Wam, ale mnie bardzo się spodobało to wspólne zwiedzanie z Wami wystawy. Więc (jak tylko zechcecie) kiedyś i do Mocaku możemy wstąpić.
Wiecie co, a mnie się to kojarzy z Meksykiem, kultem Santa Muerte i czaszkami w kwiatki. To dość specyficzne, ale jednocześnie charakterystyczne, a po animowanym filmie „Coco” nawet sympatyczne.
Jak widać te tkaniny mają w sobie wielką różnorodność interpretacji, skojarzeń itd.
No i kolejny dzień, kiedy na Wyspę po prostu nie zdanżam.
Dzisiaj byliśmy zmienić opony, rzecz potrzebna, ale czasochłonna, więc w ciągu dnia półtorej godziny poszło na coś innego. I wszystko się poprzesuwało.
Nie odtrąbiałem fajrantu, a teraz jeszcze inne obowiązki.
Ale dobranockę zaraz wrzucę.
Bidulek!
A ja się pożegnam. Dobranoc
Śpij spokojnie Bożenko!
Dobranocka.
Bitelsi, ale w innym wykonaniu. Lepszym pewnie nie, ale na dobranoc…
Snów klasycznych z nowym obliczem. Albo głosem.
Z nowym obliczem i oby z nową, normalną rzeczywistością, da się tak panie Q ?
Ba, żebym to ja wiedział
Tego nikt nie wie. Chyba że jakaś siła tajemnicza, która steruje tym światem, Wszechświatem…
Jeszcze taka „kopka siana” i przestanę Was męczyć.
Kto ma czas i jeszcze nie śpi -proszę sobie pooglądać, a ja chyba pójdę do jakiegoś kina albo teatru skoro wczoraj się nie udało.
Do popotem…
I znowu się nie udało!(pójść do kina albo teatru).
Przez to życie towarzyskie i po trosze zdalne knucie.
Życie wirtualne, życie realne -telefon, Messenger, WhatsApp no i zaskakujący gość na Wyspie, który mówi o wciągającej nieodgadniętej błękitno-turkusowa metaforze.
Kopka siana? Mnie to się kojarzy albo z miotłą (takim drapakiem), albo z pędzlem do malowania… chociaż bardziej to drugie
Miotła
wymiotła Maczka z wystawy… 
Jesteście obie cudownie kreatywne.
Uwielbiam Was i dziękuję.
Dobrej nocy, Wyspo otulona tkaninami!

Dobranoc Ukratku!
Spokojnej!
Zanim umkniesz dasz radę wziąć udział w konkursie panie Q?
Bardzo brak Twojego głosu, która tkanina Ci się najbardziej podoba.
Już patrzę. Aczkolwiek dotychczas ta kolorowa, wciągająca…
Kolorowa kula, którą widać parę razy na pięterku i nawet w obrazku wyróżniającym?
Wszak kiedy myślimy o kuli myślimy o jej kulistości. Skopiowałam od tajemniczego rumbutumbu.
Tak, ta.
No to myślę, że tkanina na tym triennale wtedy jest najpiękniejsza, kiedy służy jako pomost między tworzywem a treścią. Czyli nie tylko jako czysta tkaninowa forma i nie tylko jako tło, podstawa dla innych kształtów i treści.
Coś się za wcześnie opublikowało.
Więc ta zwiewna, ażurowa tkanina z ukrytymi twarzami wydaje mi się najlepiej łączyć te dwa aspekty.
Podstawa do jakichś ukrytych znaczeń, przemyśleń?
Tu jesteśmy zgodni.
To też również moje typy.
No ta – http://madagaskar08.pl/blog/2020/04/19/miedzynarodowe-triennale-tkaniny-w-lodzi/#comment-412766
Tak wiem. To było pierwsze miejsce w oczach zarówno mojego fotografa jak i moich. Jury jednak było innego zdania, ale oni pewnie mieli inne kryteria.
Dopiszę te dwie tkaniny jako wybrane przez Ciebie do mojego konkursowego zestawienia, dobrze?
Jeszcze jakieś?
Nie, chyba jednak żadne nie zrobiły na mnie takiego wrażenia – całościowego.
No to mamy to co mamy.
Kopiuję raz jeszcze wyniki”konkursu”.
Zachowuję Wasze określenia, bo to też dowód na kreatywność. Czasami chodzi o tę samą tkaninę tylko inaczej nazwaną.
Zazwyczaj nie wiem jak oryginalnie artysta zatytułował swoją pracę. Wystawa była ogromna, nie było czasu na fotografowanie lub zapisywanie wszystkich tytułów.
(Choć? Fotograf pewnie niektóre ma?)
Było jeszcze dużo innych miejsc do zwiedzenia w Łodzi w czasie krótkiego pobytu.
Miralka :
postać w zwojach tkaniny
“Kiedy byliśmy dziećmi”
“Żółw nad Oslo”
Tetryk:
tkanina z ptasią duszą
huśtawka
Bożena:
tkanina z ptasią duszą
żółw nad Oslo
Lena:
“Księga obrad dywanu”
Makówka:
obie kule
tkanina co żartuję czy byłaby z tego ładna sukienka
“tryptyk”
“twarz” dodana 20.04 o godzinie 21:42
“ptasia dusza ulatująca do nieba”
falujące na wietrze zwiewne bliźniaczki (dodane 21.04 o godz.20:33)
Quackie
kolorowa, wciągająca… (kula)
zwiewna, ażurowa tkanina z ukrytymi twarzami
oraz tajemniczy
Rumbutumbu
wciągająca nieodgadnięta błękitno-turkusowa metafora (domyślam się, że chodzi o turkusową kulę?)
„Deszcz na Ukrainie”
Jeszcze Max:
praca z 21 kwietnia prezentowana o godzinie 21:25 jest obrazem światowej pułapki na koronawirusa i świetnie ilustruje zagmatwanie sytuacji z tą zarazą
To co, podsumujesz, najlepiej ze zdjęciami, żeby nie było wątpliwości, komu się co podobało? Czy jeszcze czekasz na inne głosy?
Dopóki jesteśmy na tym pięterku, które jednak dość urosło można czekać . Skowroneczek się nie wypowiadał i Max,a zaglądali.
To tylko zabawa. Jeszcze raz dawać zdjęcia prac to chyba nie ma sensu. Chyba jakieś miniaturki, ale …?
Ciekawsza jest dla mnie interpretacja. Widziałeś moje domysły o żółwiu nad Oslo?
Umykam ku spaniu!
Ja też, wybacz, już nie jestem w stanie myśleć o żadnych gadach ani Norwegii…
Ależ rozumiem. Dlatego napisałam, że umykam ku spaniu.
Dobrych snów Q! I miłego dnia jutro!
Dzień dobry
Piękny, słoneczny dzień wstaje, ale by się jednak przydało trochę deszczu…
Witaj, Bożenko


U mnie deszcz był… nie za duży co prawda, ale zawsze
Jaki będzie czwartek jeszcze nie wiem. Co prawda mam prognozy, ale kto by im wierzył?!!!
Też nie do końca im wierzę…
Nie ma komu wierzyć?
Wiem! Jest komu -WYSPIARZOM!
Dzień dobry
Brat jest młodszy ode mnie o 5 lat, od siostry o 6…
Upływ czasu, jakby zniszczone budynki pod żółwiem…

To może jeszcze rozwinę, dlaczego wybrałam te, a nie inne prace…
Postać w zwojach tkaniny ma, według mnie, coś tajemniczego w sobie. Takie ukrycie swojej tożsamości… pokazanie tylko tego, co chciałoby się pokazać. Reszta ukryta jest w „zwojach”, niedostępna dla niewtajemniczonych…
„Kiedy byliśmy dziećmi” ruszyło we mnie całe pokłady wspomnień. Niby prosty rysunek na materiale, ale przemawiający do mnie. Zobaczyłam kołyskę, którą moja babcia budowała dla mojego brata na popołudniową drzemkę. Obydwie z siostrą byłyśmy za duże, żeby tam wejść… to była stara dzieża, powieszona na sznurach i okryta materiałem, żeby muchy bratu nie dokuczały. Wzbudzało to w nas zazdrość
Widziałam też nasz ogród, gdzie co prawda huśtawki nie było, ale były drzewa owocowe. Na renecie szarej mieliśmy konar, szczególnie często używany. Kora na nim była „wyślizgana” od naszego łażenia po nim… stare, dobre czasy
I ostatni „Żółw nad Oslo”. Żółw to symbol powolności, bo faktycznie, po lądzie wlecze się niesamowicie
Z jednej strony zniszczenie, ale z drugiej pewna szansa na odrodzenie. Bo przecież żółw, chociaż posuwa się powoli, to jednak dąży naprzód. Jest nadzieja na odbudowanie, renowację, powrót do dawnej świetności. I chyba ta nadzieja trzyma nas przy życiu… w każdej sytuacji
To tak w skrócie o moich wyborach
Miralko bardzo, bardzo dziękuję za tak piękne uzasadnienie.
Uwaga Wyspiarze!
Koniecznie przeczytajcie ten komentarz Miralki, bo jest na poziomie lepszym niż niejednego zawodowego kuratora wystawy!
A pisałaś, że Ty się nie znasz na sztuce!
Nie przesadzaj, Makóweczko!
To nie jest profesjonalna ocena. Takie tam…
A na sztuce faktycznie się nie znam…
Ja też się nie znam Miralko.
Ale liczy się, że pobudza nas ona do jakichś wzruszeń, przemyśleń, emocji. Naszych własnych, subiektywnych.
Czyż nie o to chodzi w sztuce? Tak jak umiesz patrzeć na ptaki umiesz patrzeć na sztukę. Do tego wystarczy wrażliwość. Wiedza jest niezbędna zawodowcom, my możemy kierować się sercem.
Twoja interpretacja żółwia nad Oslo poszła w podobnym kierunku jak moja, gdy przywołałam żółwia z paradoksu Zenona.
Achilles i żółw stają na linii startu wyścigu na dowolny, skończony dystans. Achilles potrafi biegać 2 razy szybciej od żółwia i dlatego na starcie pozwala oddalić się żółwiowi o 1/2 całego dystansu. Achilles, jako biegnący 2 razy szybciej od żółwia, dobiegnie do 1/2 dystansu w momencie, gdy żółw dobiegnie do 3/4 dystansu. W momencie gdy Achilles przebiegnie 3/4 dystansu, żółw znowu mu „ucieknie”, pokonując 7/8 dystansu. Gdy Achilles dotrze w to miejsce, żółw znowu będzie od niego o 1/16 dystansu dalej, i tak w nieskończoność. Wniosek: Achilles nigdy nie dogoni żółwia, mimo że biegnie od niego dwa razy szybciej, gdyż zawsze będzie dzieliła ich zmniejszająca się odległość.
Idę spać
Czas najwyższy i pora. U mnie już po północy… mąż już dawno śpi 
Jedni idą spać, drudzy wstają. Oto względność czasu, a Wyspa łączy wszystkich!
Dzień dobry

i… miłego, spokojnego dzionka życzę SzanPaństwu
Wzajemnie Skowroneczku. Już nawet, żeby był nudny, byle spokojny prawda?
Witajcie!
Piękny, słoneczny dzień, korony lśnią w słońcu a smog wali z obwarzanka i stara się je zamaskować
Myślisz, że tylko z obwarzanka? Że sam Kraków swojego nie produkuje?
Choć? Całkiem jest to możliwe, ruch samochodowy dużo mniejszy..
Nikogo więcej? Może Gienia ich obudzi…
Dzień dobry, pani Gieniu, poproszę kawę jak zwykle, pani wie przecież…
Witajcie!
Pani Gieniu, a ja poproszę o herbatę. Taką jak zawsze.
Jestem, ale miałem nieciekawą noc, zupełnie bez powodu, więc pospałem jakiś kwadrans dłużej, może dwa…
A może trzy?
Bożenko, a niechby sobie pospał nawet godzinę.
Chłop przepracowany, należy mu się!
Oczywiście, nie neguję 🙂
Kochani!
Bardzo lubię być gospodynią pięterka.
Biorąc udział w „konkursie” zrobiliście mi dużą frajdę. Do „pełni szczęścia” brakuje mi jeszcze wybranych prac przez Skowroneczka, ale sam fakt, że zwiedza ze mną TT to i tak radość. No i przez Maxa. Ale przecież nic na siłę, to tylko zabawa.
Ale, ale …to już 287 komentarz…
Zostałem wywołany do tablicy , więc ogłaszam , że praca z 21 kwietnia prezentowana o godzinie 21,25 jest obrazem światowej pułapki na koronawirusa i świetnie ilustruje zagmatwanie sytuacji z tą zarazą . Jestem za najwyższym wyróżnieniem właśnie tej pracy Dzień dobry 🙂
Witaj Maksiu!
Dziękuję za udział w konkursie. Już Cię dopisuję do listy.
Trochę mnie oderwał real. Potem miałam problem z odszukaniem pracy wskazanej przez Maksa. Wiadomo, że nadal kiepsko mi idzie poruszanie się po schodkach.
Na wypadek gdyby ktoś (jak ja) nie umiał łatwo szybko odszukać co kryje się za 21.04.20, godz.21:25 pokazuję jeszcze raz „pułapkę”, gdyż opis Maksa bardzo mi się podoba. Zobaczcie sami.
Podobno dziś Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich…
Tak mi się skojarzyło…dawno nie było reedycji panowie Mistrzowie.
Znikam na chwilę…paaaa
A kuku!
Już jestem!
W Stróży.
Pojechalismy podlać ogródek.Slonce,cieplutko.
Straszna susza, ja jutro pojadę.
Tak.I nie zanosi się na deszcz.Tu mamy wodę ze żrodelka w lesie.Nie mamy studni.Boje się,że wkrótce zabraknie wody.
Wszystko możliwe. U nas jest wodociąg, ale też może być zakręcony.
Otóż i jestem po przerwie, trochę przerwany, ale poza tym cały
Za kilkanaście minut będę próbował złapać na niebie satelity Starlink, bo jeszcze mi się nie zdarzyło 🙂
U mnie to niemożliwe, za jasne lampy mam tuż za oknem 😉 I wysokie bloki zasłaniają…
Mam zamiar się przekonać, na ile u mnie to wszystko jest wysokie i co zasłania.
Ale umieszczenie na tej wizualizacji Wenus powinno pomóc.
Popatrzyłam i tylko Wenus przepięknie błyszczy. Musiałabym wtarabanić się na poddasze, żeby więcej dojrzeć.
Patrzyłem i nawet zobaczyłem, ale nie tak blisko siebie jak na tym obrazku, więc zdjęcia nic nie dają, chyba że tym, co się znają na gwiazdach i gwiazdozbiorach i są w stanie odróżnić, co gwiazda, a co satelita, nawet jak się nie rusza na zdjęciu.
Gdybym wiedziała trochę wcześniej to w Stróży mogłabym obserwować.
Natomiast w Krakowie jeszcze świecą latarnie. Wygasają dopiero o północy.
Dobranoc
Przyjaznych snów!
Spokojnej!
Dobrej nocy SzanPaństwu
Spokojnej również!
Zanim powiem Dobranoc! zapraszam na przeczekajkę na nowym/starym pięterku, bo to zrobiło się wysokie.
Oczywiście tkane komentarze i tkane sny są nadal możliwe i tutaj 😉
Na Wielkanocnym pięterku już byłam. Teraz sprawdzę co tu się działo jak mnie nie było i czy nikt nie pospadał ze schodków.
No to dobranocka jeszcze tu.
Bossanova ostatnio do mnie wraca, może dlatego, że łagodzi rzeczywistość.
Snów w spokojnym, południowym rytmie.
Oj, łagodzenie rzeczywistości bardzo jest teraz potrzebne…
Dobrej nocy! Bo ja już padam na nos…

Nocy na nosy. A karaluchy pod poduchy.
Dobranoc wszystkim, co już śpią albo spać już idą.
Ja jeszcze trochę posiedzę, bo dopiero wróciłam do domu.
Kolację trzeba zjeść…
Obawiam się, że zaczyna mnie głowa boleć.
No nic, jeszcze w piątek wykonać normę i potem już z grubsza odpoczynek.
Jesteś wyraźnie przepracowany panie Q. A sytuacja ogólna chyba też na każdego działa przygnębiająco, prawda?
Wyspa jest dobrą odskocznią.
Znakomitą!
Szkoda, że w większości tylko przez komputer, w tym sensie, że to chyba od niego mnie w głowie strzyka.
Brak normalnego życia, ruchu, rozrywek, spotkań rodzinnych i z przyjaciółmi oraz ciągła niepewność.
Ten stres trwa już za długo, a na dodatek nic nie wiemy co nas czeka.
Nas wszystkich i każdego z osobna.
… nie wiem czy we właściwym miejscu się wpisuje ale zaryzykuje..
.Makówko
Zastanawiałam się nad ” Deszczem na Ukrainie” świetny pomysł -widzimy albo spadający przeźroczysty słup żyłkowej wody albo ostre gwoździe .
Ta kompozycja to coś takiego jak obraz w obrazie.
Nie mamy możliwości zobaczenia całości równocześnie.
Dosłowność czerwieni nici nie wydaje konieczna.
(podobnie jak komentarz słowny w postaci tutułu )Po za tym myślałam że na gwoździach jest rdza , jej podobnie jak krwi tak łatwo się nie pozbywa
pozdrawiam serdecznie Wszystkich Wyspiarzy
Witaj rumbutumbu!
W sprawie wystawy TT dobrze się wpisałaś. Zaraz dopiszę Twój głos do „konkursu”, który jest nadal otwarty i każdy zawsze może dopisać swój głos.
Ale, ale…Wyspa to takie cudowne miejsce, gdzie wszystko jest możliwe.
Prosto z TT Wyspiarze powędrowali do …wielkanocnego kurczaczka.
Zachęcam Cię do zajrzenia do następnego wpisu zrobionego przez samego Mistrza T.
http://madagaskar08.pl/blog/2020/04/23/tradycyjna-wielkanoc/#comments
Jestem pod wrażeniem Twojej interpretacji tej pracy. Teraz rozumiem czemu dostała Złoty Medal.