Któregoś dnia zaczęliśmy mówić o Sylwestrze. Ktoś rzucił myśl, żeby Pataszońscy zorganizowali jakąś imprezę i wszystkim się ten projekt dosyć podobał z wyjątkiem Pataszońskich. Sprawa była prawie przesądzona, kiedy nadszedł Bezpalczyk.
– Dajcie spokój Pataszońskim – powiedział. – Na ogół takie rzeczy się nie udają. Najmilszego Sylwestra spędziłem w windzie. Zabawiłem się doskonale, ale to był przypadek. Winda stanęła między piętrami. Miałem ze sobą pół litra i słone paluszki, ta pani, która jechała ze mną, też miała pół litra, rybę w galarecie i pączki. Monter od wind miał urlop wypoczynkowy.
– Skąd wiesz – spytała baronowa.
– Dozorca nas poinformował – rzekł Bezpalczyk. – Wystukał nam to alfabetem Morse’a przez ścianę. Potem wystukał nam życzenia noworoczne i poszedł sobie.
– Głupia historia – powiedział pan Kucia.
– Pozornie – rzekł Bezpalczyk. – Przekleństwem przyjęć noworocznych jest tłok, wrzask i ogólny bałagan. Dodatkowo gra jeszcze przeważnie muzyka i w sumie trudno to wytrzymać. W windzie było zacisznie i bardzo miło.
– Znałeś tę panią? – spytała baronowa.
– Nie – odparł Bezpalczyk. – Ale poznaliśmy się. Okazała się osobą wysoce kulturalną. Rybkę miała świeżuteńką. Czy wspominałem o szampanie?
– Nie wspominałeś – powiedział pan Kucia.
– Więc ta pani miała i butelkę szampana – rzekł Bezpalczyk. – Trzeba przyznać, że była pierwszorzędnie wyekwipowana. Zresztą wydaje mi się, że przyjemnie można spędzić Sylwestra tylko w małym gronie. Nastrój jest swobodniejszy.
– To fakt – przyznał mgr Kąkulczyniański.
Pataszońscy wyraźnie odżyli.
– Czy nie próbowałeś następnego Sylwestra też spędzić w windzie? – spytała baronowa Sołowiejczyk.
– Oczywiście, że próbowałem – rzekł Bezpalczyk. – Niestety, nic z tego nie wyszło.
– Winda dojechała na właściwe piętro? – zatroskała się baronowa.
– Nie – powiedział Bezpalczyk. – W ogóle nie ruszyła z miejsca.
Wygląda na to, że Pataszońscy jednak się nie wykręcą.
MEGAN
(Anatol Potemkowski)
SZPILKI nr 1 1972 r.
| « KATEDRA LA SEU. | Malgasze... » |
13
sty 2020




Sylwester wprawdzie już minął kilkanaście dni temu, ale rok 1972 minął jeszcze dawniej, a dawno już Megana tu nie widzieliśmy 🙂
Im starsze opowiadania, wiersze, piosenki, tym bardziej nam się podobają?
Zresztą wydaje mi się, że przyjemnie można spędzić Sylwestra tylko w małym gronie. Nastrój jest swobodniejszy.
Przypominam sobie TAKIEGO SYLWESTRA i całkowicie się zgadzam.
No dobra, aż tak daleko nie musiałam sięgać pamięcią, bo to był Sylwester 2018/2019. A grono było małe i faktycznie nastrój swobodny.
Natomiast 2019/2020 już byłam w trochę szerszym, choć też małym gronie. Moim zwyczajem zdałam Wam z tego relację w komentarzach.
1972 to był dobry rocznik
co prawda mnie jeszcze nie było na świecie, jak wychodził ten numer „Szpilek”, ale niedługo potem już byłem.
Rozumiem, że pięterko powinno się jutro wypełnić opowieściami jak Wyspiarze spędzali Sylwestry?
Ja najczęściej w górach z szampanem pitym pod gwiazdami.
Z wycieczką w ostatnim dniu Starego Roku, tańcami do rana…i potem wycieczką w Nowy Rok.
Potem bywały Sylwestry w Krakowie o czym pisałam już na Wyspie 27 grudnia 2018 roku.
Nie mogłabym napisać jak najczęściej spędzałam Sylwestra, bo bywało różnie. Od maratonu filmowego, spektakli w teatrze i operze, tańce w klubie po leśniczówkę w której było max.6 stopni ( na szczęście plus).
A ostatni Sylwester ? Małe grono, prosecco zamiast szampana i muzyka z płyt, bo telewizyjna wydała się nieatrakcyjna…
Też piłam prosecco w czasie Sylwestra 2019/2020, a szampana tylko symboliczny jeden kieliszek.
Dzień dobry
Sylwestra spędzałam różnie, a tego ostatniego nie musiałam spędzać, sam zszedł 
Witajcie!
Spędzałem Sylwestry w różnych okolicznościach, od jedno- do kilkudziesięcio-osobowych. Fakt, że najmilsze były te raczej kameralne. Masowych nie lubię…
Dzień dobry. Ostatni Sylwester był przed telewizorem w domu. W kapciach i bardzo nieformalnie. Bardzo sobie chwalę.
Dzień dobry Wyspo, odmarzam po lodowych podhalańskich wschodach słońca. Stęsknionym zimy polecam południe – mróz, śnieg i słońce w gratisie!
Sylwestry? Moje łączę z urodzinami. „Urodziny na pustyni” brzmi fajnie i takie były przez kilka ostatnich lat z rzędu 🙂 . Albo nad oceanem czy w Alpach, jak miniony. Zawsze w podróży, to mój sposób na zaklinanie kolejnego dobrego roku.
Witam Państwa!
Dzień dobry, ale za chwilę do widzenia. Tak koło 11:00 (z mojej strony).
Szerokiej drogi Quackie i wspaniałego wypoczynku!
Szerokiego pasa startowego może?
Lot ENT5099 z Gdańska, można będzie ew. śledzić np. na flightradar24.com, tak od 14:30.
Jeśli czas mi na to pozwoli, będę śledzić ten lot.
Miłego lotu i pobytu.
O nie!
Zbyt bym się denerwowała.
Ktoś ze znajomych kiedyś opowiadał, że śledził lot dziecka i nagle znikło wszystko. Lot przebiegał bez zakłóceń, ale…
Czy to przypadkiem na Wyspie nie było kiedyś pisane? -nie pamiętam.
Poproszę o informację, że jesteś już na miejscu.
Ja śledzę loty wnuczki i się przy tym nie stresuję. Ale taka informacja by się przydała…
Bożenko, Ty jesteś oazą spokoju, a ja -wręcz przeciwnie.
Z wiekiem jest coraz gorzej, choć powinnam przecież nabierać dystansu i nie być tak emocjonalną osobą. Powinnam…
Jak coś wyśledzisz dawaj nam znać, proszę!
Oczywiście, jeśli będzie coś nie tak. Ale nie mam pewności czy będę mogła oglądać ten lot. Jestem jednak pewna, że wszystko będzie dobrze. Nie denerwuj się.
Ależ ja też jestem pewna! Jednak CIERPLIWIE poczekam na informację z hotelu. Kazaliście mi przecież ćwiczyć cierpliwość!
Dołączam, QUackie:
Udanego wypoczynku:)
Pozdrawiam:)
Jednak ćwiczenie cierpliwości ma swoje granice !
Postanowiłam, że czas skończyć chorowanie= siedzenie w domu i jadę dziś knuć do Wieliczki.
A Quackie …leeeeeci!
A na Wyspie -cisza!
Quackie przeleciał dopiero 50 km. Dziwne… przez godzinę? Ale mieli chyba jakieś problemy na starcie.
Na Wyspie cisza, bo byłam na lotnisku.
Ale gdzie reszta? Może śpią?
Samolot jeszcze nie opuścił Polski…
Bożenko, będziesz relacjonować na bieżąco?
Chciałabym, ale przed 18-tą muszę wyjść i nie wiem czy do tego czasu dolecą.
Zbliżają się dopiero do Tarnowa.
Sylwester w samolocie to kiepski pomysł, ale w pociągu podobno super.
Był ktoś na takim Sylwestrze?
Mój syn był. Ale nie że przypadkowo utknął tylko to była zaplanowana impreza. Bilety sprzedawane z dużym wyprzedzeniem. Specjalny pociąg, jeden wagon przeznaczony na tańce.
Niestety, nie miałam takiej okazji.
A samolot jest nad Turcją, to jest ok. połowa drogi.
Muszę się odmeldować.
Dziś nie knucie, ale całkiem otwarte wspomnienie Prezydenta Adamowicza również na krakowskim Rynku…
Właściwie to raczej nigdy nie jest knucie, lecz oficjalne działanie naszego Stowarzyszenia.
Dziś w Małopolsce organizowało ono parę spotkań ku czci Adamowicza w różnych miastach.
Oprócz tego w Wieliczce była debata pt. „Konstytucja: lewicowa? prawicowa? obywatelska? „ z udziałem dwóch profesorów :prof. UJ Joanny Hańderek (filozofka kultury) oraz prawnikiem -prof. Fryderykiem Zollem.Po chwili dołączył do nich trzeci profesor -filozof i matematyk.
Przed południem zupełnie oficjalnie zabierał głos w czasie posiedzenia Zespołu d.s. Praworządności w Senacie jeden z „naszych”, więc z dumą oglądałam jego wystąpienie w TVN 24.
Czy Gospodarz pięterka wyraża zgodę na zamieszczenie zdjęć z tych innych „oficjalnych knuć” z dzisiejszego dnia?
Pod warunkiem przeplatania wspomnieniami z Sylwestra, oczywiście!
Czyli, żeby było na zmianę poważnie i zabawowo?
Debata w Wieliczce. Była poważna, choć i zdarzał się śmiech.
Zdjęcie z ekranu TV -transmisja z Senatu. Przemówienie naszego kolegi było poważne, ale z pewną dozą sarkazmu.
A wspomnienia z Sylwestra były tu:
http://madagaskar08.pl/blog/2018/12/27/sylwester-w-krakowie/#comments
A te jakieś inne Sylwestry mogę jeszcze kiedyś rozwinąć, choć już przecież pisałam w komentarzu wczoraj przed północą.
Nie jestem pewna -czy wywiązałam się z „warunku”, Tetryku?
Dla zainteresowanych, na czym polegał sarkazm w wypowiedzi Bartka kopiuję poniżej jej tekst.
Bardzo spodobało mi się to aksjologiczne lustro nałożone na wypowiedzi Miłościwie nam panujących.
Zabrakło mi tylko, że Bartek nic nie wspomniał o …Sylwestrze.
Łoj! Tetryku, nie bij!
Timmermans przeciw nienawiści.
Tetryku, wspaniały pomysł z tym Sylwestrem w windzie. Zastanawiam się tylko, czy byłby taki wyjątkowy, gdyby nie było alko mieszane z szampanem…
Myślę, że do wyjątkowości tego Sylwestra w windzie przyczyniły się nie tylko trunki (choć zapewne też) co owa pani, która okazała się osobą wysoce kulturalną. Podejrzewam, że miała też inne zalety, hm atrybuty kobiecości.
Dobry wieczór:)
Dziś też miałam pracusiowy dzień, ale wreszcie przyszedł czas na relaks:)
Najdziwniejszego Sylwestra spędziłyśmy z Przyjaciółką w osobówce, unieruchomione w śnieżnej zaspie na drodze, która miała być przejezdna:)
Sypało niemiłosiernie, czas wlókł się bardzo, więc żeby nie zanudzić się na śmierć podczas oczekiwania na pomoc, wypiłyśmy i zjadłyśmy wszystko, co wiozłyśmy na imprezę. Jedynym, co nas trochę irytowało (na początku) był brak ciepłych potraw.
Najzabawniejsze, że nie byłyśmy na tej drodze same. Pół kilometra dalej dojechali i utknęli inni, nieznani nam, amatorzy plenerowych atrakcji.
Nad ranem małżeństwo było tak samo „zmęczone” jak my, bo też raczyło się posiadanymi zapasami. Ponoć trzymali się dzielnie, ulegając dopiero po północy, maksymalnie zestresowani naszym szampańskim wystrzałem:)
Poznaliśmy się rano, gdy okazało się, że żadne z nas nie podjęło się prowadzenia wyciągniętych aut i musieliśmy czekać na zastępców:)
Po dojeździe do reszty znajomków było już banalnie ciepło i banalnie bezstresowo:)
Pozdrawiam:)
Banalna przewidywalność to wiadomo…nudy!
Dlatego najlepiej wspominam moje studenckie Sylwestry w Lubomierzu.
Dobry wieczór, Makówko.
Dziękuję za smakołyki, które zobaczyłam dopiero dziś, bo wczoraj podzieliłam los bohatera wiersza J. Brzechwy:
„Miał zjeść kolację. Tylko ustami mlasnął.
Miał się położyć spać. Nie zdążył – zasnął.”
Pozdrawiam:)
Dobry wieczór Leno!
Ależ proszę, proszę…
Odpowiadam teraz, bo dopiero wróciłam z Wieliczki.
Wróciłam do domu i zaraz się żegnam, życząc wszystkim dobrej nocy.
Śpij dobrze Bożenko!
Dzisiejszą dobranockę dedykuję Mistrzowi Q – a nuż coś o sobie w niej odkryje 😉
Na każdym stoku dziewczyna,
Dziewczyna na każdym stoku.
(…)
Panny rwie na wiązania,
Mężatki – na długość nart.
To ten nasz Mistrz Q taki bawidamek, no, no…a tak mu dobrze poczciwością z oczu patrzy?!
Jaka szkoda, że nie można liczyć na celną ripostę z jego strony!
Odpowiedziałam Tetrykowi, choć przeplatanka nie wiem, czy zostanie mi zaliczona?
Dziś jednak nie Sylwester, nikt nie proponuje zabawy do rana, windy w moim bloku nie ma…chyba trzeba iść spać?
Dobranoc!
O tak, trzeba już spokojnie spać.
Dzień dobry
Już mamy połowę miesiąca, a tak niedawno był Sylwester…
Witajcie!
Mam nadzieję, że Quackie już szczęśliwie doleciał i cieszy się zasłużonym odpoczynkiem!
Też am taką nadzieję. Samolot śledziłam tak długo jaj mogłam, ale później musiałam wyjść.
Ale teraz czas na kawę…
Dzień dobry Wyspo, pora na drugą
Szybka jesteś! 🙂
Bo szybko śpię
Oj, tego ostatnio nie potrafię…
Nigdy nie potrafiłam, a ostatnio to już zupełnie.
To przywilej osób zdrowych i pozbawionych stresów.
Tak, tak, to przywilej bezstresowego życia
Tylko pozazdrościć!
Na mnie takie czynniki działają tak, że TYM BARDZIEJ nie mogę zasnąć.
Podobnie jest u mnie… Trudno zasnąć, ale coraz częściej trudno się obudzić
Jak widzę nie tylko ja tak mam Bożenko?
To kolejny dowód na to, że pasujemy do spania w jednym pokoju, prawda?
(jeśli oczywiście w ogóle do tego dojdzie?)
Słonecznie witam i poproszę o herbatę!
Wiadomość od Quacka:
Hej, coś mi telefon wierzga, albo tutejszy Internet, w
każdym razie dolecielismy nie bez stresu, na miejscu wszystko pięknie, ciepło, słońce i woda i rafy. Przekaż proszę Wyspiarzom.
Dziękujemy i cieszymy się!
Bardzo się cieszę i dziękuję za dobrą wiadomość!
Miła wiadomość. i niech to słonce i ciepło trwa u Kwaka
Ciszaaaaaa!?
Do popotem więc.
Jestem, jestem, ale zajęta. Zerkam od czasu do czasu. Ale gdzie reszta?
Ja też jestem…w korku.
Odezwę się jak wrócę z …..Nowej Zelandii.
Gdzie Cię tam poniosło?!
Cisza taka, że aż w uszach dzwoni… Idę spać.
Dobranoc
Dobrej nocy!
Na dobranoc dzisiaj ballada Joni Mitchell z 1971 roku: „A Case of You”
Dobranoc, Wyspo!
I jak zasnąć po takiej Dobranocce, a w tle tyle butelek…
Chyba podobne pytanie chętnie bym zadała.
Damy radę, Ultro!

Wszystkim butelkom?
A mnie też zaprosicie ?
Dziś postanowiłam zrobić sobie odpoczynek od szarej rzeczywistości i posłuchać jak dwoje młodych ludzi z plecakami i namiotem wędrowali przez 145 dni po Nowej Zelandii.
Opowiadali jak na własnych nogach przeszli ponad 3000km wędrując górami, wulkanami, rzekami, plażami, lasami, bagnami, miastami, wioskami i pastwiskami.
Już się obawiałem, że utknęłaś w tych lasach i bagnach…
Otóż nie utknęłam, choć widoki były przepiękne. Zresztą gdybym miała utykać wybrałabym plażę lub górskie jezioro o czystości prawie takiej jak woda destylowana.
Natomiast pamiętając o Twoim Tetryku pięterku zadałam prelegentom pytanie.
Młoda para opowiadała, że zasadniczo wędrowali sami, ale oczywiście rozmawiali z napotkanymi na trasie turystami, z niektórymi zawierając bliższe znajomości, które trwają do dziś.
W międzynarodowym gronie spotkanych na trasie wędrowników przyszło im spędzać Wigilię przy choince ułożonej z cukierków.
Po tym slajdzie zadałam pytanie jak spędzali Sylwestra. Dowiedziałam się, że w podobnym jak Wigilia międzynarodowym gronie, ale tylko na początku, bo…. do północy nie doczekali i poszli do swojego namiotu.
Jako uzupełnienie różnych form spędzenia Sylwestra mogę więc dodać Sylwester w namiocie na trasie Te Araroa w Nowej Zelandii.
Jak zrozumiałam grono (podobnie jak w windzie) ograniczyło się do dwóch osób.
Pani Joni nie podziałała na mnie nasennie. Czy szkoda ? No nie
Choinka z cukierków ? Podoba mi się…. drzewka mogą spokojnie rosnąć
Mnie też bardzo się spodobała ta choinka. Dlatego pokazałam to zdjęcie ekranu ze slajdowiska.
W ogóle to młode małżeństwo bardzo mi się podobało.
Przekazywali sobie mikrofon i opowiadali na zmianę.
Było w tym tyle wzajemnego szacunku i …miłości. Nawet jak jedno mówiło, a drugie coś dopowiadało to nie była rywalizacja. Czuło się tą ich wzajemną bliskość i to było dodatkowym atutem ich opowieści.
Dobranoc spokojnej i wyjątkowo małomównej Wyspie…

To, że spokojnej to dobrze, ale hm…wolałabym mniej małomównej.
Miłej nocki życzę:)
Dzień dobry
Pół godziny straciłam na konfiguracje i aktualizacje laptopa. Jeszcze tak długo nie było 
Witajcie!
Witajcie!
Misio jest piękny!!!
Dziękuję. Gdzie reszta Wyspiarzy? Rozjechani?
Tylko Quackie odmeldował urlop.
A reszta ?
Małomówna ?
A Skowronek gdzie?
A Gienia też
rafy ogląda?
Witajcie !
Pochmurnie i misiowo !
To gadający miś, trzeba tylko odszyfrować co do nas mówi.
A tu słonecznie.
Gienia rafy nie ogląda, tylko czekała na resztę towarzystwa. Ale już idzie…
Czy jest ktoś, kto zechce się ze mną napić herbaty?
Z przyjemnością. Jak się spało?
Herbata zwykła czarna, ziołowa, owocowa czy może korzenna?
A co do spania …hm …no dobra, nie będę narzekać, ale do 3 w nocy to sobie leżałam i myślałam o tym, że fajnie byłoby WRESZCIE zasnąć.
A ja obudziłam się o 3 w nocy i myślałam o tym, że fajnie by było jeszcze trochę pospać…
Całkiem ładnie wyglądasz, gdy posypiasz… 😉
Racja. Też bym chciała tak wyglądać, gdy usiłuję zasnąć o 3 w nocy!
Karnawał w pełni i jak mówi tradycja : tańce , hulanki swawole . Kto będzie dzisiaj oglądał wnętrza kościołów , nawet tych najpiękniejszych , kiedy natura goni do damsko-męskich fajerwerków na karnawałowych balach . W planach karnawałowe stroje i kosmetyki . Ze strojami obecnie nie ma kłopotu , jest tego od cholery , nawet za przysłowiową złotówkę . Dwa razy w tygodniu , na bazarze , na platformach stosy ciuchów na każdą okazję i tłumy grzebiących nabywców . Gorzej jest w Stolicy , ogólnie z kosmetyką . Owszem , są salony fryzjerskie na wysoki połysk , gdzie umyją , ostrzygą ,ogolą z włosów i pieniędzy Ale poznikały male osiedlowe zakłady fryzjerskie , gdzie wszyscy sie znali i traktowani byli jak rodzina . Tam mieściło się osiedlowe zródło informacji , o nastrojach społecznych i o tym co w trawie piszczy . TO wszystko padło . Pozostały małe wnęki parterowe , jako wspomnienia , że kiedyś można było sobie tam pogadać i ostrzyc włosy . Było znacznie lepiej , zwłaszcza dla osób starszych

Tak jest chyba u Ciebie, bo w moim pobliżu są dwa zakłady fryzjerskie, takie niewielkie, osiedlowe.
Mieliśmy w bloku na przeciwko , pod filarami , dwa małe zakłady fryzjerskie i drogerię . W grudniu zamknięto ostatni , czynny jeszcze na Święta zakładzik . Szkoda ,bo wyjazd do Miasta , to jest juz wyprawa …
U mnie też jest parę małych, osiedlowych fryzjerów. Nie mam jakiegoś swojego fryzjera, lecz jak planuję wizytę zaglądam do któregoś z nich i zostaję tam, gdzie akurat mają czas.
Witaj Maksiu!
Witaj 🙂 Nie zdążyłem przed Świętami zrobić porządku z fryzurą , a mam ciemną z oznakami wieku , ale gęstą , puszystą szopę . Co dwa miesiące , strzyżenie tradycyjne – po męsku , w osiedlowym saloniku przez znajome od lat panie . Kiedy dowiedziałem się , że zakład jest w likwidacji , pojechałem do miasta i wpadłem do najbliższego , który znalazłem . Usiadłem w fotelu , zostałem opatulony pelerynkami i pani powiedziała , że będziemy myć głowę . Głowę myłem wczoraj wieczorem i osobiście nie życzę sobie . Ale włosy są pozaginane i ja takich włosów nie umiem strzyc . Nie wyraziłem zgody , pani zdarła ze mnie pelerynki i wyniosłem się z tego saloonu . Jutro wybiorę się na obrzeże byłej robotniczej dzielnicy Wola ,w której już nie ma żadnego Zakładu , jest od cholery Banków i takich fryzjerskich gabinetów . Może uda mi się trafić na jakiegoś „starego” fryzjera .
Przed wizytą u fryzjera umyłam włosy i to wystarczyło. W Twoim przypadku fryzjerka nie musiała myć włosów, wystarczyłoby zwilżyć je przy pomocy grzebienia, ale mycie przecież też kosztuje…
Rok temu, po ponad czterech latach niestrzyżenia, trafiłem na fryzjerkę poszukującą włosów na perukę dla chorej dziewczynki. Strzyżenie z myciem głowy na koszt firmy, i muszę przyznać, że nie było to przykre wydarzenie! Może za trzy lata pójdę do niej jeszcze raz?…
Już kiedyś było pięterko o wizycie u fryzjera,a tymczasem temat wrócił.
Tamci w windzie byli już ufryzowani,jak myślicie?
Po głowie chodzą mi pytania na temat fryzjerki…tej Tetrykowej.
Hm…
Podać ci adres? 🙂
A po co mi adres ładnej fryzjerki na drugim końcu miasta?
A fryzury takiej jak Twoja i tak nie mogłabym mieć, bo mam włosy sztywne. Nie nadają się na długie takie jak Ty masz.
Skoro tak, to czemu dopiero za trzy lata?
Chyba po to, żeby urosły dłuższe.
Takie?
Czy takie?
Czekanie… Ćwiczenie cierpliwości..

Pogadaloby się na Wyspie…a tu nie ma z kim.
Czasem tak bywa. Też czasem zaglądam na bezludną Wyspę, ale rozumiem, że nie samą Wyspą człowiek żyje
Niestety Bożenko, real wymaga uwagi. Są okresy świąteczno-sylwestrowo-urlopowe, kiedy czasu więcej i na wirtualne spotkania. Przeważa jednak codzienność z wypełnionymi godzinowymi rubryczkami.Odpowiadam więc, w dzień nie śpią – pracują, bywa że intensywnie i nawet poranna kawa (ta druga, bo bez pierwszej nie ma startu) przechodzi koło nosa
Melduję, że teraz już piszę z laptopa, z domu.
Bo tamte pogaduszki na temat fryzjera pisałam spod kroplówki.
Wszak każda sytuacja i miejsce jest dla mnie dobre, aby kuknąć na Wyspę.
Zdążyłam zauważyć.
Że ja zawsze i wszędzie kukam na Wyspę?
Ja się pożegnam, dobranoc
Dobranoc Bożenko!
Ja rozumiem, że dziś mogło mi się wszystko poprzestawiać, ale czy mi się wydaje, że jeszcze nie było Dobranocki?
Quackiego nie ma to Wyspa małomówna i jeszcze bez Dobranocki?
Zaraz podrzucę kołysankę !
Dziękuję Wiedźminko!
Ja dziś spałam w ciągu dnia pod czujnym okiem anestezjologa i nawet śmiesznie było, ale teraz jakoś nie wiedzieć czemu czuję się śpiąca o nietypowo wczesnej dla mnie godzinie.
Prostowali mi dziś kręgosłup ( ale nie ten moralny !), więc zmykam do łóżka, bo trzeba….
O 23:41 obie napisałyśmy komentarz. Czy to znak, że również równocześnie pójdziemy spać Wiedźminko?
Dopiero teraz wróciłem do domu z koncertu młodego zespołu jazzowego More Than Four (faktycznie występowało 7 osób!) w Piwnicy pod Baranami.

Dobrych snów!
(a tu fragment ich innego koncertu)
Jak Ci się koncert podobał?
Pewnie bym też poszła posłuchać jak gra nasz młody kolega ze Stowarzyszenia, gdyby nie to, że miałam dziś spotkanie z dwoma młodymi panami. Nie będę opowiadać co ze mną robili…
Dobranoc Wyspo
Dzień dobry
Przymroziło nieco, kierowcy mają skrobankę. Dawno tego nie było.
Witajcie!
Noc była nieco krótka, ale – patrząc przez okno – chyba jeszcze trwa! 😉
Kawkę, herbatkę podano
Mglisto i „smogowo” witam !
Czy ktoś napije się ze mną herbaty?
Niestety, o tej godzinie już jestem po herbacie i po kawie.
Myślałam, że się już dzisiaj nie odezwiesz, a tylko można tu na Ciebie liczyć…
Odsypiałam wczorajszy dzień, bo długo zasnąć nie mogłam.
Bywa i tak. Ja dzisiaj wyjątkowo dobrze spałam.
Quacki pewnie
wypoczywa i gromadzi materiały na serię pięterek.
Trzeba więc CIERPLIWIE poczekać aż się zjawi i ożywi Wyspę.
Może i wtedy pojawi się WRESZCIE Skowronek?
Tymczasem u mnie za oknem mgła, szaro-buro i smogowo.
Aż nie chce się wychodzić z domu, ale cóż -trzeba -obowiązki wzywają.
Paaaa!
W taki smog niezdrowo jest wychodzić z domu, ostrzegają.
A na niejedno pięterko od Quacka liczę.
Ciekawe co się dzieje ze Skowronkiem
Chwilowo w domu, wkrótce wybywam do wieczora. Zanim wrócę, pewnie ktoś z was wystawi dobranockę, a może i nowe pięterko?
I ja chwilowo w domu, więc buduję…
Dobranoc Państwu…
A na dobranockę, mój ulubiony piosenkarz…
Śpij dobrze Bożenko!
Spóźnione „śpij smacznie Bożenko”!
Choć nikogo nie ma, zaprosiłam na naszą wyludnioną Wyspę mieszkańców Madagaskaru, czekają na kolejnym pięterku.
Kuknęłam, ale nie widzę komentarza autorskiego.
Za szybko kuknęłaś …
Cóż fakt, że cierpliwość nie jest moją mocną stroną jest ogólnie znanym na Wyspie faktem!
To fakt faktyczny
Zapalam tutaj lampkę, bo Sophie zrobiła nowe arcyciekawe i młode pięterko