« KATEDRA LA SEU. Malgasze... »

Sylwester

Któregoś dnia zaczęliśmy mówić o Sylwestrze. Ktoś rzucił myśl, żeby Pataszońscy zorganizowali jakąś imprezę i wszystkim się ten projekt dosyć podobał z wyjątkiem Pataszońskich. Sprawa była prawie przesądzona, kiedy nadszedł Bezpalczyk.
– Dajcie spokój Pataszońskim – powiedział. – Na ogół takie rzeczy się nie udają. Najmilszego Sylwestra spędziłem w windzie. Zabawiłem się doskonale, ale to był przypadek. Winda stanęła między piętrami. Miałem ze sobą pół litra i słone paluszki, ta pani, która jechała ze mną, też miała pół litra, rybę w galarecie i pączki. Monter od wind miał urlop wypoczynkowy.
– Skąd wiesz – spytała baronowa.
– Dozorca nas poinformował – rzekł Bezpalczyk. – Wystukał nam to alfabetem Morse’a przez ścianę. Potem wystukał nam życzenia noworoczne i poszedł sobie.
– Głupia historia – powiedział pan Kucia.
– Pozornie – rzekł Bezpalczyk. – Przekleństwem przyjęć noworocznych jest tłok, wrzask i ogólny bałagan. Dodatkowo gra jeszcze przeważnie muzyka i w sumie trudno to wytrzymać. W windzie było zacisznie i bardzo miło.
– Znałeś tę panią? – spytała baronowa.
– Nie – odparł Bezpalczyk. – Ale poznaliśmy się. Okazała się osobą wysoce kulturalną. Rybkę miała świeżuteńką. Czy wspominałem o szampanie?
– Nie wspominałeś – powiedział pan Kucia.
– Więc ta pani miała i butelkę szampana – rzekł Bezpalczyk. – Trzeba przyznać, że była pierwszorzędnie wyekwipowana. Zresztą wydaje mi się, że przyjemnie można spędzić Sylwestra tylko w małym gronie. Nastrój jest swobodniejszy.
– To fakt – przyznał mgr Kąkulczyniański.
Pataszońscy wyraźnie odżyli.
– Czy nie próbowałeś następnego Sylwestra też spędzić w windzie? – spytała baronowa Sołowiejczyk.
– Oczywiście, że próbowałem – rzekł Bezpalczyk. – Niestety, nic z tego nie wyszło.
– Winda dojechała na właściwe piętro? – zatroskała się baronowa.
– Nie – powiedział Bezpalczyk. – W ogóle nie ruszyła z miejsca.
Wygląda na to, że Pataszońscy jednak się nie wykręcą.

MEGAN
(Anatol Potemkowski)
SZPILKI nr 1 1972 r.

152 komentarze

  1. Tetryk56 pisze:

    Sylwester wprawdzie już minął kilkanaście dni temu, ale rok 1972 minął jeszcze dawniej, a dawno już Megana tu nie widzieliśmy 🙂

    • Makówka pisze:

      Im starsze opowiadania, wiersze, piosenki, tym bardziej nam się podobają?

      Zresztą wydaje mi się, że przyjemnie można spędzić Sylwestra tylko w małym gronie. Nastrój jest swobodniejszy.

      Przypominam sobie TAKIEGO SYLWESTRA i całkowicie się zgadzam.

      No dobra, aż tak daleko nie musiałam sięgać pamięcią, bo to był Sylwester 2018/2019. A grono było małe i faktycznie nastrój swobodny.

      Natomiast 2019/2020 już byłam w trochę szerszym, choć też małym gronie. Moim zwyczajem zdałam Wam z tego relację w komentarzach.

  2. Quackie pisze:

    1972 to był dobry rocznik Pleasure co prawda mnie jeszcze nie było na świecie, jak wychodził ten numer „Szpilek”, ale niedługo potem już byłem.

  3. Makówka pisze:

    Rozumiem, że pięterko powinno się jutro wypełnić opowieściami jak Wyspiarze spędzali Sylwestry?

    Ja najczęściej w górach z szampanem pitym pod gwiazdami.
    Z wycieczką w ostatnim dniu Starego Roku, tańcami do rana…i potem wycieczką w Nowy Rok.

    Potem bywały Sylwestry w Krakowie o czym pisałam już na Wyspie 27 grudnia 2018 roku.

  4. Wiedźma pisze:

    Nie mogłabym napisać jak najczęściej spędzałam Sylwestra, bo bywało różnie. Od maratonu filmowego, spektakli w teatrze i operze, tańce w klubie po leśniczówkę w której było max.6 stopni ( na szczęście plus). Happy-Grin

  5. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Sylwestra spędzałam różnie, a tego ostatniego nie musiałam spędzać, sam zszedł Wink

  6. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Spędzałem Sylwestry w różnych okolicznościach, od jedno- do kilkudziesięcio-osobowych. Fakt, że najmilsze były te raczej kameralne. Masowych nie lubię…

  7. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Ostatni Sylwester był przed telewizorem w domu. W kapciach i bardzo nieformalnie. Bardzo sobie chwalę.

  8. Zocha pisze:

    Dzień dobry Wyspo, odmarzam po lodowych podhalańskich wschodach słońca. Stęsknionym zimy polecam południe – mróz, śnieg i słońce w gratisie!
    Sylwestry? Moje łączę z urodzinami. „Urodziny na pustyni” brzmi fajnie i takie były przez kilka ostatnich lat z rzędu 🙂 . Albo nad oceanem czy w Alpach, jak miniony. Zawsze w podróży, to mój sposób na zaklinanie kolejnego dobrego roku.

  9. Makówka pisze:

    Witam Państwa!

    • Quackie pisze:

      Dzień dobry, ale za chwilę do widzenia. Tak koło 11:00 (z mojej strony).

      • Makówka pisze:

        Szerokiej drogi Quackie i wspaniałego wypoczynku!

        Lezak

        • Quackie pisze:

          Szerokiego pasa startowego może?

          Lot ENT5099 z Gdańska, można będzie ew. śledzić np. na flightradar24.com, tak od 14:30.

          • Bożena pisze:

            Jeśli czas mi na to pozwoli, będę śledzić ten lot.
            Miłego lotu i pobytu. Bye

          • Makówka pisze:

            O nie!
            Zbyt bym się denerwowała.
            Ktoś ze znajomych kiedyś opowiadał, że śledził lot dziecka i nagle znikło wszystko. Lot przebiegał bez zakłóceń, ale…
            Czy to przypadkiem na Wyspie nie było kiedyś pisane? -nie pamiętam.
            Poproszę o informację, że jesteś już na miejscu.

            • Bożena pisze:

              Ja śledzę loty wnuczki i się przy tym nie stresuję. Ale taka informacja by się przydała…

              • Makówka pisze:

                Bożenko, Ty jesteś oazą spokoju, a ja -wręcz przeciwnie.
                Z wiekiem jest coraz gorzej, choć powinnam przecież nabierać dystansu i nie być tak emocjonalną osobą. Powinnam…
                Jak coś wyśledzisz dawaj nam znać, proszę!

                • Bożena pisze:

                  Oczywiście, jeśli będzie coś nie tak. Ale nie mam pewności czy będę mogła oglądać ten lot. Jestem jednak pewna, że wszystko będzie dobrze. Nie denerwuj się.

                • Makówka pisze:

                  Ależ ja też jestem pewna! Jednak CIERPLIWIE poczekam na informację z hotelu. Kazaliście mi przecież ćwiczyć cierpliwość!

      • Lena Sadowska pisze:

        Dołączam, QUackie:
        Udanego wypoczynku:)

        Pozdrawiam:)

  10. Makówka pisze:

    Jednak ćwiczenie cierpliwości ma swoje granice !

    Postanowiłam, że czas skończyć chorowanie= siedzenie w domu i jadę dziś knuć do Wieliczki.

    A Quackie …leeeeeci!

    A na Wyspie -cisza!

  11. Makówka pisze:

    Sylwester w samolocie to kiepski pomysł, ale w pociągu podobno super.
    Był ktoś na takim Sylwestrze?
    Mój syn był. Ale nie że przypadkowo utknął tylko to była zaplanowana impreza. Bilety sprzedawane z dużym wyprzedzeniem. Specjalny pociąg, jeden wagon przeznaczony na tańce.

  12. Tetryk56 pisze:

    Dziś nie knucie, ale całkiem otwarte wspomnienie Prezydenta Adamowicza również na krakowskim Rynku…

    • Makówka pisze:

      Właściwie to raczej nigdy nie jest knucie, lecz oficjalne działanie naszego Stowarzyszenia.

      Dziś w Małopolsce organizowało ono parę spotkań ku czci Adamowicza w różnych miastach.

      Oprócz tego w Wieliczce była debata pt. „Konstytucja: lewicowa? prawicowa? obywatelska? „ z udziałem dwóch profesorów :prof. UJ Joanny Hańderek (filozofka kultury) oraz prawnikiem -prof. Fryderykiem Zollem.Po chwili dołączył do nich trzeci profesor -filozof i matematyk.

      Przed południem zupełnie oficjalnie zabierał głos w czasie posiedzenia Zespołu d.s. Praworządności w Senacie jeden z „naszych”, więc z dumą oglądałam jego wystąpienie w TVN 24.

      • Makówka pisze:

        Czy Gospodarz pięterka wyraża zgodę na zamieszczenie zdjęć z tych innych „oficjalnych knuć” z dzisiejszego dnia?

        • Tetryk56 pisze:

          Pod warunkiem przeplatania wspomnieniami z Sylwestra, oczywiście! Wink

          • Makówka pisze:

            Czyli, żeby było na zmianę poważnie i zabawowo?

            Debata w Wieliczce. Była poważna, choć i zdarzał się śmiech.

            Zdjęcie z ekranu TV -transmisja z Senatu. Przemówienie naszego kolegi było poważne, ale z pewną dozą sarkazmu.

            A wspomnienia z Sylwestra były tu:

            http://madagaskar08.pl/blog/2018/12/27/sylwester-w-krakowie/#comments

            A te jakieś inne Sylwestry mogę jeszcze kiedyś rozwinąć, choć już przecież pisałam w komentarzu wczoraj przed północą.

            Nie jestem pewna -czy wywiązałam się z „warunku”, Tetryku?

            • Makówka pisze:

              Dla zainteresowanych, na czym polegał sarkazm w wypowiedzi Bartka kopiuję poniżej jej tekst.

              Bardzo spodobało mi się to aksjologiczne lustro nałożone na wypowiedzi Miłościwie nam panujących.

              Zabrakło mi tylko, że Bartek nic nie wspomniał o …Sylwestrze.

              Łoj! Tetryku, nie bij!

  13. Ultra pisze:

    Timmermans przeciw nienawiści.
    Tetryku, wspaniały pomysł z tym Sylwestrem w windzie. Zastanawiam się tylko, czy byłby taki wyjątkowy, gdyby nie było alko mieszane z szampanem…

    • Makówka pisze:

      Myślę, że do wyjątkowości tego Sylwestra w windzie przyczyniły się nie tylko trunki (choć zapewne też) co owa pani, która okazała się osobą wysoce kulturalną. Podejrzewam, że miała też inne zalety, hm atrybuty kobiecości.

      All-I-See-is-Love

  14. Lena Sadowska pisze:

    Dobry wieczór:)

    Dziś też miałam pracusiowy dzień, ale wreszcie przyszedł czas na relaks:)

    Najdziwniejszego Sylwestra spędziłyśmy z Przyjaciółką w osobówce, unieruchomione w śnieżnej zaspie na drodze, która miała być przejezdna:)
    Sypało niemiłosiernie, czas wlókł się bardzo, więc żeby nie zanudzić się na śmierć podczas oczekiwania na pomoc, wypiłyśmy i zjadłyśmy wszystko, co wiozłyśmy na imprezę. Jedynym, co nas trochę irytowało (na początku) był brak ciepłych potraw.
    Najzabawniejsze, że nie byłyśmy na tej drodze same. Pół kilometra dalej dojechali i utknęli inni, nieznani nam, amatorzy plenerowych atrakcji.
    Nad ranem małżeństwo było tak samo „zmęczone” jak my, bo też raczyło się posiadanymi zapasami. Ponoć trzymali się dzielnie, ulegając dopiero po północy, maksymalnie zestresowani naszym szampańskim wystrzałem:)
    Poznaliśmy się rano, gdy okazało się, że żadne z nas nie podjęło się prowadzenia wyciągniętych aut i musieliśmy czekać na zastępców:)
    Po dojeździe do reszty znajomków było już banalnie ciepło i banalnie bezstresowo:)

    Pozdrawiam:)

  15. Lena Sadowska pisze:

    Dobry wieczór, Makówko.

    Dziękuję za smakołyki, które zobaczyłam dopiero dziś, bo wczoraj podzieliłam los bohatera wiersza J. Brzechwy:

    „Miał zjeść kolację. Tylko ustami mlasnął.
    Miał się położyć spać. Nie zdążył – zasnął.”

    Pozdrawiam:)

  16. Bożena pisze:

    Wróciłam do domu i zaraz się żegnam, życząc wszystkim dobrej nocy. lulu

  17. Tetryk56 pisze:

    Dzisiejszą dobranockę dedykuję Mistrzowi Q – a nuż coś o sobie w niej odkryje 😉

    • Makówka pisze:

      ROTFL

      Na każdym stoku dziewczyna,
      Dziewczyna na każdym stoku
      .
      (…)
      Panny rwie na wiązania,
      Mężatki – na długość nart
      .

      To ten nasz Mistrz Q taki bawidamek, no, no…a tak mu dobrze poczciwością z oczu patrzy?!
      Jaka szkoda, że nie można liczyć na celną ripostę z jego strony!

  18. Makówka pisze:

    Odpowiedziałam Tetrykowi, choć przeplatanka nie wiem, czy zostanie mi zaliczona?

    Afraid

    Dziś jednak nie Sylwester, nikt nie proponuje zabawy do rana, windy w moim bloku nie ma…chyba trzeba iść spać?

    Dobranoc!

    Spanko

  19. Wiedźma pisze:

    O tak, trzeba już spokojnie spać.

  20. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Już mamy połowę miesiąca, a tak niedawno był Sylwester…

  21. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Mam nadzieję, że Quackie już szczęśliwie doleciał i cieszy się zasłużonym odpoczynkiem!

  22. Zocha pisze:

    Dzień dobry Wyspo, pora na drugą Kawa1

  23. Makówka pisze:

    Słonecznie witam i poproszę o herbatę!

    Kawka

  24. Tetryk56 pisze:

    Wiadomość od Quacka:
    Hej, coś mi telefon wierzga, albo tutejszy Internet, w
    każdym razie dolecielismy nie bez stresu, na miejscu wszystko pięknie, ciepło, słońce i woda i rafy. Przekaż proszę Wyspiarzom.

  25. Makówka pisze:

    Ciszaaaaaa!?

    Do popotem więc.

  26. Bożena pisze:

    Cisza taka, że aż w uszach dzwoni… Idę spać.
    Dobranoc kordelka

  27. Tetryk56 pisze:

    Na dobranoc dzisiaj ballada Joni Mitchell z 1971 roku: „A Case of You”

    Dobranoc, Wyspo!

  28. Ultra pisze:

    I jak zasnąć po takiej Dobranocce, a w tle tyle butelek…

  29. Makówka pisze:

    Dziś postanowiłam zrobić sobie odpoczynek od szarej rzeczywistości i posłuchać jak dwoje młodych ludzi z plecakami i namiotem wędrowali przez 145 dni po Nowej Zelandii.
    Opowiadali jak na własnych nogach przeszli ponad 3000km wędrując górami, wulkanami, rzekami, plażami, lasami, bagnami, miastami, wioskami i pastwiskami.

    • Tetryk56 pisze:

      Już się obawiałem, że utknęłaś w tych lasach i bagnach…

      • Makówka pisze:

        Otóż nie utknęłam, choć widoki były przepiękne. Zresztą gdybym miała utykać wybrałabym plażę lub górskie jezioro o czystości prawie takiej jak woda destylowana.

        Natomiast pamiętając o Twoim Tetryku pięterku zadałam prelegentom pytanie.

        Młoda para opowiadała, że zasadniczo wędrowali sami, ale oczywiście rozmawiali z napotkanymi na trasie turystami, z niektórymi zawierając bliższe znajomości, które trwają do dziś.
        W międzynarodowym gronie spotkanych na trasie wędrowników przyszło im spędzać Wigilię przy choince ułożonej z cukierków.

        Po tym slajdzie zadałam pytanie jak spędzali Sylwestra. Dowiedziałam się, że w podobnym jak Wigilia międzynarodowym gronie, ale tylko na początku, bo…. do północy nie doczekali i poszli do swojego namiotu.

        Jako uzupełnienie różnych form spędzenia Sylwestra mogę więc dodać Sylwester w namiocie na trasie Te Araroa w Nowej Zelandii.
        Jak zrozumiałam grono (podobnie jak w windzie) ograniczyło się do dwóch osób.

  30. Wiedźma pisze:

    Pani Joni nie podziałała na mnie nasennie. Czy szkoda ? No nie Delighted

  31. Wiedźma pisze:

    Choinka z cukierków ? Podoba mi się…. drzewka mogą spokojnie rosnąć Approve

    • Makówka pisze:

      Mnie też bardzo się spodobała ta choinka. Dlatego pokazałam to zdjęcie ekranu ze slajdowiska.
      W ogóle to młode małżeństwo bardzo mi się podobało.
      Przekazywali sobie mikrofon i opowiadali na zmianę.
      Było w tym tyle wzajemnego szacunku i …miłości. Nawet jak jedno mówiło, a drugie coś dopowiadało to nie była rywalizacja. Czuło się tą ich wzajemną bliskość i to było dodatkowym atutem ich opowieści.

  32. Wiedźma pisze:

    Dobranoc spokojnej i wyjątkowo małomównej Wyspie…

  33. Lena Sadowska pisze:

    Miłej nocki życzę:)

  34. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Pół godziny straciłam na konfiguracje i aktualizacje laptopa. Jeszcze tak długo nie było In-pain

  35. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Misio jest piękny!!!

  36. Makówka pisze:

    Witajcie !

    Pochmurnie i misiowo !

    To gadający miś, trzeba tylko odszyfrować co do nas mówi.

  37. Max pisze:

    Karnawał w pełni i jak mówi tradycja : tańce , hulanki swawole . Kto będzie dzisiaj oglądał wnętrza kościołów , nawet tych najpiękniejszych , kiedy natura goni do damsko-męskich fajerwerków na karnawałowych balach . W planach karnawałowe stroje i kosmetyki . Ze strojami obecnie nie ma kłopotu , jest tego od cholery , nawet za przysłowiową złotówkę . Dwa razy w tygodniu , na bazarze , na platformach stosy ciuchów na każdą okazję i tłumy grzebiących nabywców . Gorzej jest w Stolicy , ogólnie z kosmetyką . Owszem , są salony fryzjerskie na wysoki połysk , gdzie umyją , ostrzygą ,ogolą z włosów i pieniędzy Ale poznikały male osiedlowe zakłady fryzjerskie , gdzie wszyscy sie znali i traktowani byli jak rodzina . Tam mieściło się osiedlowe zródło informacji , o nastrojach społecznych i o tym co w trawie piszczy . TO wszystko padło . Pozostały małe wnęki parterowe , jako wspomnienia , że kiedyś można było sobie tam pogadać i ostrzyc włosy . Było znacznie lepiej , zwłaszcza dla osób starszych Bukiet Thinking

    • Bożena pisze:

      Tak jest chyba u Ciebie, bo w moim pobliżu są dwa zakłady fryzjerskie, takie niewielkie, osiedlowe. Happy

      • Max pisze:

        Mieliśmy w bloku na przeciwko , pod filarami , dwa małe zakłady fryzjerskie i drogerię . W grudniu zamknięto ostatni , czynny jeszcze na Święta zakładzik . Szkoda ,bo wyjazd do Miasta , to jest juz wyprawa … Tears

      • Makówka pisze:

        U mnie też jest parę małych, osiedlowych fryzjerów. Nie mam jakiegoś swojego fryzjera, lecz jak planuję wizytę zaglądam do któregoś z nich i zostaję tam, gdzie akurat mają czas.

        Witaj Maksiu!

        • Max pisze:

          Witaj 🙂 Nie zdążyłem przed Świętami zrobić porządku z fryzurą , a mam ciemną z oznakami wieku , ale gęstą , puszystą szopę . Co dwa miesiące , strzyżenie tradycyjne – po męsku , w osiedlowym saloniku przez znajome od lat panie . Kiedy dowiedziałem się , że zakład jest w likwidacji , pojechałem do miasta i wpadłem do najbliższego , który znalazłem . Usiadłem w fotelu , zostałem opatulony pelerynkami i pani powiedziała , że będziemy myć głowę . Głowę myłem wczoraj wieczorem i osobiście nie życzę sobie . Ale włosy są pozaginane i ja takich włosów nie umiem strzyc . Nie wyraziłem zgody , pani zdarła ze mnie pelerynki i wyniosłem się z tego saloonu . Jutro wybiorę się na obrzeże byłej robotniczej dzielnicy Wola ,w której już nie ma żadnego Zakładu , jest od cholery Banków i takich fryzjerskich gabinetów . Może uda mi się trafić na jakiegoś „starego” fryzjera . Thinking

  38. Makówka pisze:

    Czekanie… Ćwiczenie cierpliwości..
    Pogadaloby się na Wyspie…a tu nie ma z kim.
    Cry-Out

    • Bożena pisze:

      Czasem tak bywa. Też czasem zaglądam na bezludną Wyspę, ale rozumiem, że nie samą Wyspą człowiek żyje Wink

      • Zocha pisze:

        Niestety Bożenko, real wymaga uwagi. Są okresy świąteczno-sylwestrowo-urlopowe, kiedy czasu więcej i na wirtualne spotkania. Przeważa jednak codzienność z wypełnionymi godzinowymi rubryczkami.Odpowiadam więc, w dzień nie śpią – pracują, bywa że intensywnie i nawet poranna kawa (ta druga, bo bez pierwszej nie ma startu) przechodzi koło nosa Tears

  39. Makówka pisze:

    Melduję, że teraz już piszę z laptopa, z domu.

    Bo tamte pogaduszki na temat fryzjera pisałam spod kroplówki.

    Wszak każda sytuacja i miejsce jest dla mnie dobre, aby kuknąć na Wyspę.

  40. Bożena pisze:

    Ja się pożegnam, dobranoc I-m-in-love

  41. Makówka pisze:

    Ja rozumiem, że dziś mogło mi się wszystko poprzestawiać, ale czy mi się wydaje, że jeszcze nie było Dobranocki?

    Quackiego nie ma to Wyspa małomówna i jeszcze bez Dobranocki?

    • Makówka pisze:

      Dziękuję Wiedźminko!

      Ja dziś spałam w ciągu dnia pod czujnym okiem anestezjologa i nawet śmiesznie było, ale teraz jakoś nie wiedzieć czemu czuję się śpiąca o nietypowo wczesnej dla mnie godzinie.

  42. Wiedźma pisze:

    Prostowali mi dziś kręgosłup ( ale nie ten moralny !), więc zmykam do łóżka, bo trzeba….

  43. Tetryk56 pisze:

    Dopiero teraz wróciłem do domu z koncertu młodego zespołu jazzowego More Than Four (faktycznie występowało 7 osób!) w Piwnicy pod Baranami.

    Dobrych snów!

    (a tu fragment ich innego koncertu)

    • Makówka pisze:

      Jak Ci się koncert podobał?
      Pewnie bym też poszła posłuchać jak gra nasz młody kolega ze Stowarzyszenia, gdyby nie to, że miałam dziś spotkanie z dwoma młodymi panami. Nie będę opowiadać co ze mną robili…

  44. Zocha pisze:

    Dobranoc Wyspo Zzzzzz

  45. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Przymroziło nieco, kierowcy mają skrobankę. Dawno tego nie było.

  46. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Noc była nieco krótka, ale – patrząc przez okno – chyba jeszcze trwa! 😉

  47. Bożena pisze:

    Kawkę, herbatkę podano Koffie

  48. Makówka pisze:

    Mglisto i „smogowo” witam !

    Czy ktoś napije się ze mną herbaty?

    Kawka

  49. Makówka pisze:

    Quacki pewnie Lezak wypoczywa i gromadzi materiały na serię pięterek.

    Trzeba więc CIERPLIWIE poczekać aż się zjawi i ożywi Wyspę.
    Może i wtedy pojawi się WRESZCIE Skowronek?

    Tymczasem u mnie za oknem mgła, szaro-buro i smogowo.

    Aż nie chce się wychodzić z domu, ale cóż -trzeba -obowiązki wzywają.

    Paaaa!

  50. Tetryk56 pisze:

    Chwilowo w domu, wkrótce wybywam do wieczora. Zanim wrócę, pewnie ktoś z was wystawi dobranockę, a może i nowe pięterko?

  51. Bożena pisze:

    Dobranoc Państwu…
    A na dobranockę, mój ulubiony piosenkarz…

  52. Zocha pisze:

    Spóźnione „śpij smacznie Bożenko”!
    Choć nikogo nie ma, zaprosiłam na naszą wyludnioną Wyspę mieszkańców Madagaskaru, czekają na kolejnym pięterku.

  53. Wiedźma pisze:

    Zapalam tutaj lampkę, bo Sophie zrobiła nowe arcyciekawe i młode pięterko

Skomentuj Bożena Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)