9 listopada tamtego roku (jak ten czas leci!) opowiadając o Palma de Mallorca obiecałam, że następnym razem będzie o katedrze La Seu.
Katedra ta jest raczej symbolem potęgi politycznej niż żarliwości religijnej, gdyż miała obwieszczać światu, że w mieście władzę dzierżą chrześcijańscy koloniści.
Prace nad La Seu (po katalońsku „siedziba biskupa”) rozpoczęto w 1230, a ukończono dopiero w 1601 roku.




Wysokość nawy głównej katedry wynosi 44 metry, co czyni ją trzecią co do wysokości nawy głównej katedrą świata (po katedrze w Beauvais i katedrze w Mediolanie).
Sklepienie podparte jest 14 smukłymi ośmiobocznymi filarami.
W katedrze znajduje się 14 kaplic bocznych.
Południowa ściana katedry stała niegdyś nad samym brzegiem morza, teraz oddzielą ją od niego Parc de la Marc.


Szczególnie ładnie katedra wygląda w nocy podświetlona licznymi reflektorami.

Zgodnie z tradycją nie może zabraknąć polskiego odnośnika, najlepiej
z Krakowa i okolic.
Na hasło KATEDRA nasuwa się miejsce w sposób tak banalnie oczywisty, że zamieszczanie zdjęcia wydaje się bez sensu skoro większość pewnie była, ma własne zdjęcia itd.
Otóż nie! – będzie zdjęcie.
Bo tematem przewodnim (może nie wprost) WSZYSTKICH moich wpisów jest PRZYJAŹŃ.
W moich wspomnieniach, emocjach niezależnie czy dotyczą Mikołaja w Brandysówce, Urodzin jak dzida czy zwiedzania Ameryki lub Wysp hiszpańskich najważniejsze jest to, z kim tam byłam.
Nie CO WIDZIAŁAM, ale Z KIM DZIELIŁAM SIĘ WRAŻENIAMI, których część tu czasami nieudolnie przekazuję na Wyspie.
Na koniec więc taka składanka.

Kto czytał PRZEDDZIDZIE cyklu Wyspy hiszpańskie, kto czytał jakieś pięterko z cyklu Makówka w Ameryce, ten wie, kim są siostry Ewa i Danka. Ten wie, że wycieczka na Majorkę w moim odczuciu rozpoczęła się w Krakowie.
Na powyższej składance – na jednym zdjęciu – obie siostry i ja z Ewelinką (było o niej w Przeddzidziu), na drugim – Danka ze mną, na trzecim – najmłodszy syn Danki z żoną.
Autorem czwartego zdjęcia jest pan Zygmunt Put.
Zdjęcie pochodzi z Wikipedii.
Zdjęcie katedry La Seu w obrazku wyróżniającym pochodzi z Internetu.
________________________
A tutaj katedry z Włoch, zwłaszcza z Toskanii. Zdjęcia – Quackie, 9 lat temu.











Dla odmiany po zimie w górach może trochę upalnego lata?
Zapraszam na kolejny wpis z cyklu:
WYSPY HISZPAŃSKIE, część 1 MAJORKA
1.6 KATEDRA LA SEU w Palma de Mallorca.
Bardzo ładnie prezentuje się ta katedra. I całkowicie zgadzam się z Tobą, że te wspaniałe budowle sakralne miały obrazować potęgę ziemską, żeby nie rzec – przyziemną.

I w gruncie rzeczy chodziło zawsze o władzę i pieniądze.
Jednak jeśli rezultatem tego były tak piękne zabytki, które mogą nas cieszyć do dziś -to chwała im za to, prawda?
Niekoniecznie . W Egipcie ocalały wyłącznie pozostałości budowli sakralnych, po budynkach ” dla ludzi ” – praktycznie ani śladu, bo materiał okazał się mniej trwały niż kamienne świątynie .
Tak przy okazji : gdy zobaczyłam bazylikę św. Piotra w Rzymie – pojęłam dlaczego Marcin Luter przybił swoje 95 tez ( jak głosi legenda) na drzwiach katedry w Wittenberdze.
Niestety nie byłam w żadnej z tych miejsc.
Byłabym bardzo zadowolona gdyby tak jak z pięterkiem o zamkach Wyspiarze uzupełnili wpis swoimi zdjęciami różnych katedr.
Nie da rady, jeśli idzie o mnie. Ja te miejsca oglądałam w epoce zdjęć tradycyjnych.
Ale zawsze możesz opowiedzieć o swoich wrażeniach, bo te są najważniejsze.
Jedyne, co mnie naprawdę wzruszyło to Pieta! Cudowna rzeźba. A reszta? hm…. monumentalne rzeźby w bazylice, bizantyjski ołtarz, natłok eksponatów w muzeum watykańskim, obłędny tłum w Kaplicy Sykstyńskiej…. coś co do dziś mną wstrząsa. Zero kontemplacji… podążać za przewodnikiem biegusiem. bo inni czekają…. niech żyje turystyka.
Też bardzo nie lubię takiego zwiedzania biegusiem.
Mimo że można dużo ciekawych rzeczy usłyszeć od przewodnika to mało z tego potem pamiętam, gdyż skupiona jestem na tym, aby nie zgubić grupy.
Na Majorce byłam tak krótko, że aby zobaczyć klasztor w Lluc, Valldemossę, Alcudię, Formentor nie było innej możliwości jak skorzystanie z wycieczki proponowanej przez Biuro Podróży.
Natomiast w Palma de Mallorca byłyśmy trzy razy indywidualnie dojeżdżając miejskim autobusem.
Katedrę zwiedzałam więc bez przewodnika mając nieograniczony na to czas. Był więc czas na kontemplację oraz na dzielenie się wrażeniami z Danką.
Rzym to chyba nie. Ale z Toskanii dołożę różne, rozmaite katedry, tylko nie teraz. Jakoś w ciągu dnia albo wieczorem.
Cudnie, cieszę się, dziękuję!
Jak to jest, że katedra La Seu zachowuje tak jednolity styl, a wawelska to jednak robi wrażenie posklejanej z kawałków? Chyba to przez wojenną historię Polski
Swoją drogą właśnie dwa dni temu oglądałem dokument o konstrukcji katedry w Kolonii, z podobnymi łękami przyporowymi z boków – to jest obłędne, jak pomysłowi byli budowniczowie i jak wszystkie współczesne naukowe metody potwierdzają ich rozwiązania (chociaż przecież 800 lat temu nie mogli tego wiedzieć).
Katedra La Seu robi niesamowite wrażenie również w środku, ale nie pozwalano używać lampy błyskowej i to nie były warunki, aby moją „małpą”lub komórką można było zrobić zdjęcie.
własnych zdjęć różnych katedr.
Zresztą sam kiedyś pisałeś panie Q, że na Wyspie liczy się wymiana myśli.
Mój wpis ma na celu zachęcić Wyspiarzy do obejrzenia profesjonalnych zdjęć katedry w Internecie, do dyskusji o historii itd. oraz pokazania
A co do katedry na Wawelu…o sentymentach trudno dyskutować…z krakuską.
No ja przecież nie żądam szczegółowego omówienia!
I uważam, że ten wpis jest świetną podstawą do dyskusji.
Dziękuję za słowa ten wpis jest świetną podstawą do dyskusji.
Bardzo dziękuję, bo o to mi zawsze chodzi.
Moją intencją jest coś zasygnalizować, a szczegółowe omówienie pozostawiam Wyspiarzom.
Hmmm, to dodajemy w komentarzach, czy we wpisie???
Panie Q!
Jak komu pasuje, ale wolę tak jak zrobiłeś we wpisie. W ten sposób pięterko będzie wzbogacone o różnorodne zdjęcia.
Pasuje mi rola tej co tylko wywołała temat.
Dziękuję Bożenko! Jak masz jeszcze jakieś zdjęcie np.z wnętrza będzie mile widziane.
Wnętrze? Proszę bardzo…
Dziękuję.
Trochę zdjęć katedry w Cagliari zamieściłem w galerii pod opisem letnich wojaży…
Dzięki za linka. Obejrzałam raz jeszcze katedrę z XIII wieku z wnętrzem
całkowicie zawładniętym przez barok.
Istniała grupa budowniczych katedr i to, co robili po części było wynikiem ” intuicji budowlanej”, bo przeciez bywało i tak, że strop się zapadał.
Co do katedry wawelskiej – o ile wiem to trzon katedry jest gotycki, natomiast kaplice ( w tym słynna Zygmuntowska) i wieże zostały dobudowane ” w trakcie dziejów
„. I myślę, że to nie tyle winna jest wojenna historia Polski, ile duma kolejnych władców, by zostawić swój ślad.
Zresztą sam Wawel jest czymś w rodzaju „warstwowego przeglądu dziejów” i niemało się tam zdarzyło. Od dni, gdy był siedzibą królów, po dni, gdy był koszarami dla austriackich żołdaków.
Czyli wszystko po kolei, od ambicji władców do losów wojennych.
Kwaku, koszarami Wawel został w wyniku ZABORÓW, a nie wojen. To mieszczenie krakowscy (chwała im za to !) wykupili Wawel za ciężki grosz od austriackich wojaków.
Siedziba władców
Polski od Kazimierza Odnowiciela po Zygmunta III Wazę (jak ja tych Wazów nie lubię!!!) zamieniona na koszary. Czyż może byź coś bardziej upokarzającego?
Ja to wiem, użyłem tych „wojen” najogólniej.
I oto przyszły czasy, gdy musimy znosić wjazdy drogą królewską tych, co na to miano bynajmniej nie zasługują.
Bardzo mi się podoba określenie, że Wawel jest czymś w rodzaju „warstwowego przeglądu dziejów”. Jest niezwykle trafne i utwierdza w przekonaniu, że to miejsce szczególnie ważne dla Polaków.
Witam:)
To ja może (w nawiązaniu do „niemało się tam zdarzyło”) dorzucę horrorystyczny odrobinkę fragmencik „Akropolis”:
„Jako rzeczono przed tysiącem laty,
tej nocy ma się duch przetworzyć;
przybyć ma Ten, co zbawiać wyrzekł światy
i powstać z martwych i ożyć.
Cichość się stała i weszło milczenie
i objęło owe mroki i cienie.
I stał się moment wielki czaru,
gdy zadrgały młoty zegaru
i północ ozwała się z wieży.
Wtedy ci, co w srebrnej odzieży,
na rąk wzniesionych podporze,
dźwigali straszydło-boże,
trumnę, — jarzmo z bark zdjęli
i unieśli nieco i dźwignęli
i umocnili samą na ołtarzu.
Słychać było – opadł ciężar święty.
Umocnion menzą kamienną
a oni się chwycili rączęty,
by odgonić precz larwę trumienną.
Ocknęli się ze snu i patrzą:
ciemno.
Wtedy jeden młody śrebrzysty
ucałował stułę, którą związan,
podjął ręką strój szerokofałdzisty
i zestąpił.”
(St. Wyspiański)
Pozdrawiam:)
Zmykam definitywnie.
Ja chyba już też.
Bardzo Wam dziękuję za ożywioną wymianę myśli i za pozostanie ze mną na nocnej zmianie.
DOBRANOC!
Lampkę już wcześniej zapaliłam. Tu jeszcze nie pora, jeszcze nie czas.
Dzień dobry
Nocna zmiana się spisała i z zainteresowaniem przeczytałam dyskusję. Może się do niej włączę, ale to już w dzień. 
Witajcie!
Też z utęsknieniem czekam na dzień…
Czyżby dla Ciebie Tetryku 7:42 to jeszcze noc?
Trzeba było o tej porze wyjrzeć za okno…
Właśnie NIESTETY wyjrzałam, bo spać nie mogłam. I co najgorsze nie udało mi się zasnąć i w ogóle czuję się …bleeee.
Dzień dobry. Dlaczego tak ciężko rano oczy otworzyć, wie ktoś, hę?
Deszczowe witam!
U mnie także ciemno, a już po ósmej.
Makówko, katedra La Seu robi wrażenie.
Ale za matkę wszystkich katedr, w szczególności gotyku, gdzie są najwspanialsze witraże na świecie, biały labirynt uznaje się katedrę w Chartres we Francji.
Witaj Ultro!
Miło, że zajrzałaś.
Kawki, herbatki?
Z sokiem malinowym i imbirem poproszę.
I z …KOPEM!
Kawy, koniecznie, w dużych ilościach. Najlepiej dożylnie. I zimny prysznic na kark.
Cokolwieczek dodałem zdjęć, zgodnie z umową, a teraz idę robić sami-wiecie-co.
Bardzo jeszcze raz dziękuję. Zaszczyt to dla mnie być z Tobą współgospodarzem pięterka.
Dzień dobry, ależ cudeńka i perełki architektury, które Wyspiarze na własne oczy widzieli, a dzięki temu mogę zobaczyć i ja. Poczytać historię i poszerzyć wiadomości, w miarę spotęgowanej ciekawości!
No to jeszcze raz idę się dokładnie przyjrzeć.
I dzie Ten Quckie schował dzwonnicę ? Muszę puzzle dołożyć 😉
Witaj Skowroneczku!
Witaj, strasznie niemrawa dzisiaj jestem
Ty też?
Bo ja dziś niemrawa, przymulona, rozdrażniona, marudna…
Otóż proszę, tu plan ogólny z góry, albo z miasteczka, albo z lotu ptaka, Państwo zobaczą, dzie ta dzwonnica, a potem porównają z moim zdjęciem – niczego nie wycinałem, nic przy zdjęciu nie gmerałem.
No i gdzie na tym moim zdjęciu jest dzwonnica???
A ja proszę SzanPana nie wiem. Dzwonnice, zazwyczaj, są na szczycie wieży. No i na tym zdjęciu chyba jest. Ale ja proszę Pana w Bazylice św. Franciszka w Asyżu nie byłam, więc nie wiem. Wiem natomiast gdzie jest dzwonnica w naszym kościółku u dusznickich Franciszkanów.
No, ale proszę Pana, ja broń Boże o żadne przycinki, wycinki i insze manipulacje Pana nie posądzałam! Nooo!
A w ogóle to nie tylko zdjęcia są super.
Paralaksa, normalka. Dzwonnica jest dość daleko w tyle za frontem katedry i ściana frontowa skutecznie ją zasłania. Porównaj Google StreetView – na żadnym zdjęciu z placyku nie widać dzwonnicy, pojawia się dopiero przy dalszym ujęciu, np. od pomnika na końcu trawnika:

Ha, faktycznie! A mnie się wydawało, że ten skrót nie jest aż taki duży.
Czy to wstęp do rozmowy z dziedziny np. astronomii?
Raczej optyki albo fizyki
a może ewentualnie sztuk pięknych (bo ta perspektywa)
Fotografii oczywiście również, ale astronomia wydała mi się najciekawsza.
A co! Niech se Mistrzowie pogadają!
Dobry wieczór, Makówko:)
Spacerkiem z mroźnego piękna monumentalnych dzieł natury w cień równie imponującego dzieła ludzkiej myśli:)
Tak mi się skojarzyło podczas wędrówki:
„To nie katedra, to ciężar
kamieni wydźwigniętych
od oczu do lazuru –
Błysk wielosiecznych kolorami mieczy
odciął wnętrze od murów.
Nie ma mocy z granitu, której nie podważy
nikłość,
przenikliwa i łatwa,
rozpędzona nikłość promienia.
Nie ma ziemi, jest tylko
wyrzutnia do zewnętrzy otwieralnych świata,
do wielowymiaru,
gdzie rodnia gwiazd i barw i gdzie zaród
widzenia –
dokąd moja źrenica wzniosła się – i spadła.”
(„Widzenie katedry w Charteres” – J. Przyboś)
Pozdrawiam:)
Witaj Leno!
Dziękuję za wiersz.
Skoro do każdego tematu potrafisz dopasować wiersz to mogłabyś jakiś ładny o przyjaźni?
Bardzo proszę…
Bo ten wpis ma dwa tematy -KATEDRA i PRZYJAŹŃ.
Jest ich bardzo wiele:) Trudno mi zdecydować, więc Tobie też dam wybór:):
Bardzo lubię ten Emily Dickinson:
„Mój przyjaciel powinien być ptakiem –
Dlatego, że on lata!
Śmiertelny musi być mój przyjaciel,
Dlatego, że on umiera!
Kolce mieć jak pszczoła!
Ach, niezwykły frapujący
przyjacielu!”
(„Mój przyjaciel musi…”)
A ten ks. Jana Twardowskiego nie mniej:):
„można kochać i chodzić samemu po ciemku
z przyjaźnią jest inaczej – ta zawsze wzajemna
Księże Bozowski patronie przyjaźni
z nosem swym i uśmiechem ukryłeś się w niebie
ktoś dzwoni długo stuka
znów pyta o Ciebie”
(„Do księdza Bronisława Bozowskiego”)
Pozdrawiam:)
Dziękuję. Biorę oba. Wszak pod katedrą Wawelską były dwie moje przyjaciółki.
A tu fajrant oraz przerwa.
Życzę SzanPaństwu spokojnej
zanim się wykopyrtnę. Jutro też jest dzień. Ponoć.
Spokojnej. Ja sobie musiałem walnąć turbodrzemkę, 20 minut, po południu, żeby dalej funkcjonować.
Skowroneczku! Nie kopyrtaj, proszę!
A ja się wykopyrtnę, ale do łóżeczka, więc krzywdy sobie nie zrobię.
Dobranoc
Spokojnej i Tobie!
Śpiącym i nocnej zmianie zapalam lampkę o niezwykle wczesnej porze…. żeby była
dobranoc
Dobranoc Wiedźminko!
Czy dziś wszyscy padnięci? Nawet nocna Sowa?
Jestem, tylko trochę opłotkami chodzę.
Makówczyne nie na temat tym razem MIĘDZY LAMPKĄ A DOBRANOCKĄ.
Poznajecie tego pana?
Tematem spotkania było „Ustroje a pozycja i warunki życia człowieka„.
Po spotkaniu można było zakupić książkę (Lech Wałęsa i Leszek Balcerowicz w rozmowie z Katarzyną Kolendą- Zalewską).
W jednym rzędzie siedziałam z rodzicami Katarzyny Kolendy Zalewskiej, więc nie odmówiłam sobie przyjemności pstryknięcia fotki i zamienienia paru słów i odwołania się do rozmowy kiedyś na barce.
Ooo, a to przeciekawe, bo lewica, o którą ostatnio mocno się ocieram, twierdzi, że liberalna wizja profesora stawia pozycję i warunki życia człowieka (a przynajmniej pracownika) na dalszym planie, na pierwszym stawiając niewidzialną rękę rynku (z czego w Polsce drapieżny kapitalizm i takie tam różne inne). Dlatego bardzom ciekaw, jak o tym mówił.
Mówił ciekawie, ale niestety była jakaś awaria mikrofonów i (nie ja jedna) miałam problem z usłyszeniem WSZYSTKICH słów.
Nie potrafię odtworzyć wszystkiego co mówił, ale zapamiętałam np. takie zdanie, że mając na myśli nierówności społeczne mamy zazwyczaj na myśli nierówności w bogactwie. Gdy tymczasem ważniejsza jest równość SZANS.
Każdy obywatel powinien mieć takie same szanse. Natomiast nie wszyscy powinni mieć jednakowe dochody.
Śmiem podejrzewać wszakże, że takie pojęcia jak „bezpieczeństwo socjalne” lub „progresja podatkowa” nie byłyby mile widziane. No trudno.
Dobranocka.
Taka koprodukcja brazylijsko-amerykańska. Ceu z Brazylii i Herbie Hancock z USA. Gorąca samba i rozważny, regularny rytm. Bardzo fajnie to wyszło.
Snów harmonijnie łączących przeciwieństwa.
Czy gwarantujesz, że po TAKIEJ Dobranocce tej nocy będę już spać normalnie?
Uff. Udało mi się zdążyć z moim między między zanim dałeś Dobranockę.
Niestety nie mogę niczego zagwarantować. Ale generalnie na dobranoc wybieram utwory ładne i pozytywne, nawet jeśli czasem melancholijne.
Ależ wiemy, wiemy…ale przecież ktoś MUSI być winny tego, że od rana mam problemy, aby się nie wykopyrtnąć, jak mawia Skowronek.
Ech, Makówko, ty wierzysz w gwarancje?
Zawalcz z Maczkiem o dobre sny – i zwyciężaj!
Dobrych snów, Wyspo!
W co ja wierzę?
Miłość, przyjaźń i takie tam inne banały…
Dobranoc, zmykam do łózia…
Dla tych, co jeszcze na nocnej zmianie na Dobranoc.
Dla tych, co rano wstają na Dzień dobry.
To zdjęcie z drona akurat przed chwilą wpadło mi w oczy w sieci.
Obejrzałam na Instagramie moja_polska, są tam cudne zdjęcia.
DOBRANOC!
Dzień dobry
deszcz, ale ciepło. Zima zaskoczyła drogowców, bo nie przyszła i już chyba nie przyjdzie 
Witajcie!
W cieniu katedr powstał nieoczekiwanie przyjazny dzień. Niech nam będzie dobry!
Dzień dobry. Dzisiaj pracuję, ale nietypowo trochę, i za chwilę, rzecz jasna.
Żeby ten dzień był dobry, napijmy się kawy
O to to, poproszę czarną i bez cukru.
Witajcie!
Poproszę o mocną herbatę z imbirem i sokiem malinowym. I z dodatkiem czegoś, co daje kopa i poprawia nastrój.
Czy Gienia ma coś takiego?
Gienia ma wszystko, bardzo proszę nawet w Twojej filiżance w kropki
Dziękuję Bożenko!
Trochę pomogło.
Dzień dobry


Piękne pięterko
Można zwiedzać nie ruszając nogami
Witaj Miralko!
Dziękuję za miłe słowo. Można zwiedzać nie ruszając nogami i dodawać własne wspomnienia z podróży we wpisie albo w komentarzach.
Zapraszam do współgospodarzenia.
Witaj maradag. Miło, że zaglądnęłaś.
I hm…zadumałaś się?
Jak jesteśmy przy katedrach…
No proszę, proszę nawet Stan Borys znalazł się „w temacie” jakby!
Z przyjemnością posłuchałam o jaskółce zwabionej w chłód katedry.
Hop! hop!
Jest tu kto?
Wszyscy się pochowali jak ta dzwonnica u Q ?
(i w ten sposób mamy okrągły setny komentarz)
Aaa, cały czas coś
Innymi słowy, dzień pełen atrakcji panie Quackie?
Mnie na dziś atrakcji wystarczy -prawie dwie godziny na fotelu dentystycznym z zatkanym katarem nosem i bolącym gardłem.
I tak to nos i gardło uwięziły mnie w domu
Nawet wspomnienie słońca na Majorce humoru mi nie poprawia…
Och.
Ja się również przygotowuję do jutrzejszego wyjazdu – sobota-robota, cały dzień na cokwartalnym branżowym spotkaniu, a w niedzielę comiesięcznie branżowe spotkanie, ale nie cały dzień. Tak się zgrało.
Moje plany były mniej ambitne.
Sobota -Walne Zebranie Członków naszego Stowarzyszenia.
Niedziela -wędrowanie po Beskidzie Sądeckim.
Co do niedzieli to
mój organizm, a on …
Jeśli chodzi o jutrzejszy dzień ładnie
nie słucha mnie!
A urlop kiedy?
A urlop od wtorku do wtorku.
Miłego wypoczynku już teraz życzę!
Właśnie wychodzę. Pa!
Paaaa chórzysto!
Ale ten dzień przeleciał jak burza… A tak prawdę mówiąc tęsknię za burzą…
No, to jeszcze trochę chyba. Chociaż ponoć w okolicach Nowego Roku były na Pomorzu Zachodnim.
Pamiętam kiedyś burzę w Wigilię.
Mieszkałam wtedy w wieżowcu na Prądniku Czerwonym i z balkonu obserwowaliśmy z dziećmi błyskawice.
Wiele, wiele lat temu, gdyż w czasach gdy jeden syn chodził do przedszkola jeszcze.
To były takie wyjątki… A na Pomorzu Zachodnim, to może Wiedźminka coś zauważyła?
Ale teraz idę spać. Dobrze się będzie spało, bo deszcz stuka po parapecie. Można się wsłuchać i miło zasnąć. Dobranoc
Spokojnej!
Bożence pewnie dobrze się śpi, bo deszcz plumka, gitarowe plumkania z Dobranocki dochodzą.
Śpij dobrze!
Dobranocka.
Uczepił mnie się „Sledgehammer” Petera Gabriela i nie chciał puścić, ale oryginał na dobranoc jest trochę za hałaśliwy. No to może jakaś wersja nieoryginalna, a udana? O, np. instrumentalna, zagrana bardzo ładnie na gitarze, nieprzesadnie hałaśliwej. Pan Jake Reichbart.
Snów udanych.
Pięterko coś zamarło, więc jako między między postanowiłam zrobić małe jego podsumowanie.
Różne katedry. Oprócz tej z Majorki i Krakowa również Quackiego z Włoch, Bożenki z Poznania, Tetryka z Cagliari.
Aaaa jeszcze paralaksa i schowana dzwonnica.
Wiersze o katedrze i przyjaźni, a nawet jaskółka uwięziona.
Na początku pięterka były nocne rozważania historyczne, ale do ich kontynuacji brakuje Wiedźminki jak widać.
Coś pominęłam?
Już wiem co pomięłam -dwóch profesorów jako nie na temat -profesora Leszka Balcerowicza i profesora Zygmunta Kolendę.
Co by tu jeszcze ?
Ja też już zmykam, jutro wstaję hen przed wschodem słońca (nie lubię, ale wypada).
Dla Ciebie więc piosenka na jutro.
Łoj! Miała być Banaszek, ale…coś nie tak.
Znacznie lepsze, dla mego ucha
Z uchem Skowronka nie ma dyskusji,a Q i tak już pewnie dawno wstał.
Jest, jest Maczku
Pamiętasz prof A.Bardiniego, który wylansował śliczną Hanię o dzwięcznym głosie ?
Już po wdzięcznej gitarowej dobranocce… a ja miałam dzień nad wyraz aktywny gościowo i było miło.
Jutro napadną mnie wnuczęta i będzie to wizytka z noclegiem. jakiś wieczorem zajrzę na Wyspę.
Skoro Wyspa już śpi to ja jeszcze takie zdjęcie sprzed katedry La Seu.
Ten pan też spał. Może też miał aktywny i miły dzień?
Ten pan spał, a biedny konik stał i nie wygląda na szczęśliwego 🙁
Może koń też śpi? 🙂
W takim upale to mieli prawo obaj być zmęczeni.
Spokojnej
Wróciłem i za chwilę idę spać…
Dobranoc!
Dzień dobry
Zawsze urobię się gorzej niż w pracy
Czy pisałam już, że nie lubię dni wolnych od pracy? Nie znoszę!!!
Tysiące spraw z całego tygodnia do załatwienia, zaległe sprawy domowe… papierkowa robota z nadeszłymi rachunkami… a jeszcze małżonek wymyślił, że możemy sami kisić kapustę
Weszło (spokojnie) sześć główek kapusty. Jeszcze dobrze, że mi pomagał, bo chyba do tej pory bym szatkowała 

Fajnie, ale trzeba ją uszatkować, przetrzeć z solą, ubić porządnie i również porządnie docisnąć w słoju… a słój mamy potężny
Nigdy tego nie robiłam, więc nie wiem jak to wyjdzie… mam tylko nadzieję, że będzie smacznie
Pamiętam z dzieciństwa, jak mawiano że kapustę należy kisić do końca października, bo ta później kiszona nie jest smaczna. Czy jest to prawdą? Nie wiem, ale się od Ciebie dowiem?

Wrzuciłaś do niej kwaśne jabłka
Nie wiem, Skowroneczku, jak to jest z kiszeniem kapusty, bo robiłam to pierwszy raz. Owszem, pamiętam, że ciotka mieszkająca na wsi, kisiła kapustę jesienią. Jak tylko zebrała ją z pola. Nigdy zimą
Sok z niej jest niezbędny, a jeśli jest go za mało… sama nie wiem. Zobaczymy jak nam wyjdzie 



Na pewno dam znać jak to wyszło 
Może chodzi o wysuszanie się kapusty?
A jabłek nie dodawałam. Dodamy jak już się kapusta ukisi, do surówki
Tak w ogóle, to rozróżniam tutaj dwa gatunki kapusty, chociaż podejrzewam, że jest ich więcej. Jedna, o jakby spłaszczonych główkach, nadaje się na gołąbki. Mięknie szybko i jest smaczna. Druga, ma główki podłużne jak jaja i grube nerwy w liściach. Taka kapusta nie nadaje się na gołąbki, a nawet w bigosie musi długo się gotować. Mówię na nią, że jest pastewna, chociaż nie znam się na tym
Do kiszenia małżonek kupił najpierw trzy główki tej miękkiej i dobrej. Miała bardzo dużo soku, gdy się ją przecierało z solą. Potem dokupił jeszcze trzy główki. Tej dobrej już nie było. Była tylko ta twarda. Z niej, mimo długiego przecierania, prawie wcale soku nie było… może jeszcze puści, a może tego z tych pierwszych trzech główek wystarczy na wszystko
Zobaczymy
U mnie leje jak z cebra. Dobrze, że czas do łóżeczka



Tak jak Bożenka będę usypiać słuchając jak deszcz bębni o parapet
Miłego dnia wszystkim Wyspiarzom życzę
I udaję się do łóżeczka
Miłych snów, Mireczko 🙂
A pozostałym mówię, dzień dobry
Deszcz pada chyba bez przerwy, dobrze się spało 
Dzień dobry, jednak nie kopyrtnęłam bo przecież wiosna tuż tuż
Więc chyba czas na kawę/herbatę?
Witajcie!
Dziś niestety większość dnia ganiana…
Witam!
Chory, chorszy i …jeszcze chorszy…będzie pewnie skoro zamiast wyleżec w łóżeczku jadę jednak na zebranie!
To stopniowanie o chorym znam inaczej – chory, chorszy, trup. Weź to Maczku pod uwagę, może jednak położyć się w łóżeczku?
Jutro się okaże, które stopniowanie będzie opisywać mój stan.

Życzę Ci żeby żadne
Hm…jest jeszcze wersja -zdrowsza!
No co? Pomarzyć sobie nie można?
Zdrowa Jesteś! Przecież widzę, no! I tak trzymaj!
Możesz kichnąć.
Raz.
Ewentualnie pociągnąć nosem.
A gdzie byłaś w nocy Ty wszystkowidzący Skowronku?
Idę spać. Dobranoc
Dobranoc Bożenko, spokojnej.
Dobranoc Wyspo
Lubi ktoś Korteza? Aga kiedyś przyniosła mi płytę do posłuchania i.. Mogę go słuchać i słuchać…
Druga piosenka „Stare drzewa” jest niesamowita.
Coś takiego! Skowronek daje dobranockę!
Aaa… chociaż wysłuchałeś, mój ulubiony Ukratku??

To jest tylko propozycja, proszę Pana, do posłuchania
Teraz to ja już znikam również pod
Ależ oczywiście, że wysłuchałem!
Kiedyś znajoma, entuzjastka Korteza, pożyczyła mi jego płyty – jakoś się nie zachwyciłem. Ale różnorodność jest wartością…
Informuję, że jestem. W łóżeczku od prawie trzech godzin.
Wcześniej byłam na Walnym Zebraniu naszego Stowarzyszenia.
Z moim organizmem wynegocjowałam, że na wyborach władz będę, ale jednak wyjdę wcześniej i grzecznie wrócę do domu i prosto do
Obłaskawiam go obietnicą, że jutro siedzę cały dzień w domu.
Zrezygnowałam więc z części zebrania i zimowej wycieczki.
W zamian oczekuję jakiej takiej nocy, nie tak koszmarnej jak ta.
Łoj trudne to są negocjacje …
A ja wytrwałem do końca – taki los ochotnika… od 10. do ok. 19-tej…
Gdybym była zdrowa też byłabym od początku do końca jak zawsze.
Jednak mój organizm zaczął mi machać czerwoną kartką i postraszył, że dzisiejsza noc będzie jeszcze gorsza.
Bardzo, bardzo nie lubię tego mojego organizmu.
Wymieniłabym go na lepszy, ale wtedy mogłoby się okazać, że wszelkie zmiany będą na coś gorszego.
Dziękuję. Zamiast
w poduszkę będę w misia.
Zmykam spać. Jutro nietypowa niedziela – w pracy…
Niedziela w pracy?????
Taż to grzech!
No i zbawienie diabli wzięli…
Poproś Anioła Stróża. Może JESZCZE da się coś zrobić?
Tylko się zastanów czy przypadkiem ostatnio nie grzeszyłeś?
Dziś jako makówczyne nie na temat między między
Sobota-robota, cały dzień na cokwartalnym branżowym spotkaniu, a w niedzielę comiesięcznie branżowe spotkanie, ale nie cały dzień.
Czy cokwartalne spotkanie przeszło płynnie w comiesięczne panie Q?
Albo ja czegoś nie rozumiem?
Nienienie. Cokwartalne spotkanie jest zwykle w Warszawie (co oznacza 2 x 3 h z okładem w pociągu) i zwykle w sobotę i zajmuje cały dzień albo i więcej (jak w Janowcu), a comiesięcznego czasem nie ma (np. w wakacje) i jest na miejscu w Trójmieście i zwykle w niedzielę i trwa 2-3 h. Akurat w ten weekend się zgrały.
Uderz stół…tak właśnie myślałam, że wróciłeś już z cokwartalnego i jakoś chciałam Cię sprowokować do odezwania się.
Jak wynika z powyższej odpowiedzi Maczkowi, już jestem, jutro (hem hem, po południu, może rano się przywitam) będę w miarę normalnie. Dzisiaj padam na dziób, dobranoc (dziękuję za zastępstwo dobranockowe!).
Też padam na dziób (usmarkany) i mówię DOBRANOC !
Dobranoc. Też padam na dziób…


Dzień dobry
Niby dzień jak codzień…
Temperatura plusowa, więc jaki śnieg?!!! A tu niespodzianka
Co prawda liczyli chyba wysokość śniegu łącznie z tym deszczem, ale trochę go nasypało…
I pewnie ciężko będzie jechać. A tak chciałam pojechać do swego ulubionego Zion
Zobaczymy… 
Przy tak powszechnym „padaniu na dziób”, aż wstyd się przyznać, że ja tak nie do końca
Śmialiśmy się z mężem, bo zapowiadali 6 cali śniegu… mąż od rana żartował, że już jest tego śniegu na równi z płotem i nawet moich karmników nie widać
Teraz u mnie ok. 22 i jest 0C, więc na pewno ten śnieg nie poleży… w niedzielę też plusowo. Najgorzej, że będzie „chlapa”
Na niedzielne śniadanie mąż zapowiedział placki z jabłkami
Już mi ślinka cieknie… nawet był w sklepie specjalnie po jabłka 

Miłego niedzielenia się życzę
Dzień dobry
Mireczko, u Ciebie śnieg, a u mnie prawie wiosna. Poznań jeszcze śniegu nie widział 
Witajcie!
Wasze raporty o padaniu na dziób (gdy ja już dawno leżałem) przypomniały mi historyjkę z repertuaru Aloszy Awdiejewa:
Miszka i Sasza poszli się zabawić. Po drodze widzą kumpla, który – już kompletnie zalany – leży na chodniku z głową w kałuży. Widok ten budzi refleksję Miszki:
– Popatrz, Sasza, ludzie już się bawią, a my dopiero idziemy…
(w zasadzie „już się skończyli bawić”?
)
Dzień dobry, druga część weekendu za chwilę przede mną.
Komu kawy, komu herbaty?
Może reszta się obudzi?
Kawa! Koniecznie, jeszcze przed wyjściem.
Słonecznie witam!
O herbatę poproszę.
Wszyscy oprócz Makówki korzystają z pięknej pogody?
No, poniekąd, bo spotkanie było jednak pod dachem.
Ale już jestem z powrotem.
A w sumie pogoda nie za ładna, chmury po całości, tyle że nie pada.
No właśnie. Wszyscy! Oprócz!
A miałam dziś być na wycieczce w górach …
Widzę jednak pełne pół szklanki -to TYLKO przeziębienie, które minie,
a „póki co” nie jakaś poważna choroba.
Kuruj się, niekoniecznie makowcem!
A czym radzisz?
Bo ja jako podstawę kuracji wymyśliłam na dziś NIE WYCHODZENIE Z DOMU MIMO PIĘKNEJ POGODY.
Teraz pod wieczór mogę powiedzieć, że gardło i nos są zadowolone, dusza wraz z całą Makówką -wręcz przeciwnie. Całemu Maczkowi jakoś nie umiem dogodzić!
Ojej, nie mam pojęcia, nie jestem lekarzem. Każdemu co innego pomaga, jednemu paracetamol z witaminą C, drugiemu wódka z pieprzem.
W sumie jeżeli Tobie pomagałby makowiec, to może i makowcem?
Wolałabym wódkę w miłym towarzystwie. No ale nie będę piła do lustra/laptopa!
Rutyna z witaminą C, czosnek, imbir, goździki, maść z borsuka, bronchisan, cytryna, miód, płukanie gardła solą/szałwią itd.
Panom polecam zazwyczaj okład z młodych piersi…ale nie jestem panem.
Brzmi dobrze (wszystkie akapity i każdy z osobna).
Czemu te wszystkie akapity i każdy z osobna mnie rozśmieszyły?
Czy już z gardła przeszło mi na mózg?
Pięterko ładnie się historycznie rozwinęło na początku, zaraz po północy, a teraz zdechło.
Aby je więc jakoś rozruszać, kopiuję poniżej informację, że katedra La Seu powstała w miejscu meczetu.
Według legendy, gdy król Jakub I Zdobywca zmierzał w 1229 roku w kierunku Majorki, by odbić wyspę z rąk muzułmanów, wyprawa z powodu potężnej burzy o mało nie skończyła się katastrofą. W obliczu śmiertelnego zagrożenia król ślubował Maryi Dziewicy, że jeśli jego przedsięwzięcie się powiedzie, zbuduje ku Jej czci kościół. Burza ustała, a Jakub wraz z oddziałami mógł dotrzeć na wyspę, dobijając do zatoki Santa Ponsa.
Król postanowił spełnić swoją obietnicę, jednak zdecydował, by najpierw przekształcić na chrześcijańską świątynię stary meczet Madina Mayurqa, położony w obrębie Pałacu Almudaina. Jednocześnie rozpoczęto przygotowania do budowy nowego kościoła.
Oczywiście takich przykładów na świecie znalazłoby się sporo…
O, i to jest istotna informacja. O ile mi wiadomo, to była powszechna praktyka w Hiszpanii (czy też królestwach i księstwach, które się złożyły na współczesną Hiszpanię) – przebudowywanie meczetów na kościoły, albo wręcz równanie ich z ziemią i budowa dokładnie w ich obrębie kościołów (katedr). Tak było z katedrą w Sewilli (o czym tutaj – http://madagaskar08.pl/blog/2019/02/25/and-aluzja-czesc-trzecia/), ze względu na to, żeby możliwie kompletnie zatrzeć pamięć po poprzednich władcach miasta i okolicznych ziem (czyli Maurach). Królowie jednak mieli czasem inne zdanie, tak jak w przypadku meczetu w Kordobie (o którym tutaj – http://madagaskar08.pl/blog/2019/02/20/and-aluzja-czesc-druga/) – i to połączenie dało, powtórzę się, trudno, przepiękny efekt, jedną z najpiękniejszych budowli, jakie w życiu widziałem. Czyli że jeśli chodzi o mój gust, to jednak bardziej mi się podobają efekty przenikania i współistnienia niż burzenia i zastępowania.
Zerknę na zalinkowane Twoje wpisy z dużą przyjemnością, ale po obiedzie, bo właśnie zjawiło się głodne dziecko.
Smacznego dziecku
Dziecku? A mnie? Myślałeś, że ja tylko ugotować, podać, a sama sucharki w kącie?
Hehe, ja tylko reaguję na Twój komentarz. Jeżeli wspominasz o głodnym dziecku, to odpowiadam w tym tonie. Gdybyś np. napisała ogólnie, że będziecie (domyślnie: wszyscy obecni, cała rodzina) siadać do obiadu, to życzyłbym ogólnie smacznego 🙂
He, he, a ja odpowiadam w tym samym tonie.
W jakim zresztą zaczęłam, bo przecież chodzi o wymianę myśli, poglądów, ale i też o zabawę, prawda?
Byliśmy z synem umówieni, że w momencie gdy będzie wsiadał w samochód ja wstawiam ziemniaki, gdyż jak słusznie wyliczyliśmy droga powrotna POWINNA potrwać tyle co gotowanie ziemniaków.
Kolega małżonek był wtedy na wycieczce jeszcze. Florek nie jada ziemniaków, dostał jedynie kosteczki do obgryzania.
Podobnie przecież było i w Polsce, gdzie o pradawnych bóstwach niemal słuch zaginął. Przeciętny Polak więcej wie na temat mitologii greckiej, egipskiej, czy rzymskiej, niż naszej rodzimej – słowiańskiej. W miejsce pradawnych chramów stawiano kościoły, żeby zachęcić ludzi do nowej wiary. Przyzwyczajeni do miejsca dawnej świątyni, przychodzili do nowej. To oczywiście w wielkim skrócie, bo proces był trochę bardziej złożony…
No tak. Gdyby chramy były bardziej trwałe, a religie przedchrześcijańskie silniejsze (jak islam) i pozostawiły po sobie więcej śladów, to być może mielibyśmy i takie kurioza, jak Kordoba, słowiańsko-katolickie.
W muzeum Alfonsa Muchy w Pradze są takie grafiki, w duchu zapewne panslawistycznym, przedstawiające przeróżne dziewoje (być może i młodzieńców, nie pamiętam) w stylu takim-jakim-mogłyby-być, gdyby kulty prasłowiańskie przetrwały do tamtych czasów. To oczywiście nie budowle, nie ten rodzaj ani skala, ale jedyne, co mi się kojarzy.
Dużo zależało od tych, którzy wprowadzali nową wiarę. Z tego co pamiętam, Słowianie na naszych terenach byli niepiśmienni. Przekazywali sobie wiarę z pokolenia na pokolenie. Ich świątynie też nie były z kamienia, a z drewna, a często było to tylko miejsce „nawiedzane przez dawne duchy”.
Z tego co wyczytałam w internecie, islam powstał ok 622 roku… niby dawno, ale w sumie to młoda religia 
Za to chrześcijaństwo „zagarniało” niemal wszystkie pogańskie święta. W czasie, kiedy nasi przodkowie czcili jakiegoś bożka, kapłani wymyślali nowe święta chrześcijańskie… ludzie przyzwyczajeni do starych obrządków nie zawsze godzili się z nowymi. Między innymi tak powstało Święto Zmarłych. Ludzie w tym czasie odwiedzali swoich bliskich na cmentarzach. Składali dary i starali się pozyskać duchy, żeby im nie przeszkadzały w życiu. To było bardziej lokalne i może dlatego Amerykanie w ogóle tego święta nie znają (i to mówię o chrześcijanach – katolikach).
Dodam tylko, że islam jest znacznie młodszą religią niż chrześcijaństwo… a że zdobywa wyznawców do tej pory… Różnie to w życiu bywa
Dzień dobry
Na jednym z pali od płotu powiesiłam wałek z orzechów. To dla wiewiórek, żeby trochę odciążyć karmniki dla ptaków. Wałek wisi na stalowych prętach, żeby wiewióry nie mogły go zabrać. Cienkie druty, czy plastik przegryzą minuta osiem
Z tego wałka niewiele już zostało, bo i dzięcioły, i szpaki też chętnie korzystają. Patrzyłam z podziwem na wiewiórkę, która usiłowała zabrać wałek ze sobą
Próbowała na wszelkie metody… to z lewa, to z prawa i za pierona nie dała rady. Uparta zaraza…
Ale się uśmiałam
A ten wałek jest tylko do zjedzenia na miejscu. Nic na „wynos”
No pewnie, co będzie wisiał na płocie, gdzie przychodzi i przylatuje konkurencja, jak może leżeć w spiżarni u wiewiórki!
A tak po trochu nie próbują zabierać? Jak chomiki? W policzkach czy jakoś tak, żeby i tak powynosić?
Oczywiście, że zabierają po trochu ze sobą. Ale jest różnica, gdy kilka z nich weźmie sobie tylko część, niż jedna miałaby zabrać całość. W czasie gdy jedna zakopuje w ukrytym miejscu, inne zwierzaczki też mogą korzystać.
Jasno określone zasady dystrybucji.
Porządek musi być ! -u Miralki ze wszystkim.
Chociaż w zasadzie jestem zwolennikiem równego podziału dóbr pomiędzy wszystkich
Trochę potrwało, zanim znalazłam czas na przypomnienie sobie wpisów Quackiego.
, że je czytałam moje komentarze wskazują na to, że tak było, bo to są wpisy z 2019 kiedy już byłam z Wami.
Nawet gdybym nie pamiętała
Dziękuję, dziękuję panie Q! Dobrze się spisujesz jako współgospodarz pięterka.
Tak, to ledwie sprzed roku rzeczy.
To jeszcze dla podtrzymania konwersacji małe wyjaśnienie tego co na obrazku wyróżniającym.
Nie chciałam robić pięterka przeładowanego informacjami zostawiając je na komentarze w zależności czy i co Was zainteresuje.
Trzy razy w roku na głównej fasadzie katedry La Seu można zaobserwować niezwykłe świetlne zjawiska.
Pierwsza niezwykła „sztuczka” w katedrze La Seu polega na tym, że światło wschodzącego słońca przedostaje się przez największą witrażową rozetę i pada na ścianę wewnątrz świątyni, precyzyjnie pod rozetą znajdującą się w głównej fasadzie. W ten sposób snop światła i witraż tworzą ósemkę. Tak doskonała synchronizacja dzieła człowieka i działania natury następuje 2 lutego, czyli w Święto Ofiarowania Pańskiego oraz 11 listopada, we wspomnienie św. Marcina z Tours.
Drugą „sztuczkę” można zobaczyć między 20 a 23 grudnia, podczas przesilenia zimowego, ale tym razem już tylko z zewnątrz katedry. Poranne światło przechodzące przez główną rozetę witrażową świeci wprost na rozetę znajdującą się na przeciwległej ścianie, co tworzy zapierającą dech wspaniałą kombinację kolorów.
W inne dni rozety też sprawiają wrażenie. Na dowód, że byłam tam
w środku taki jeden mój pstryk.
To pomysłowe, oby tylko z czasem się nie rozjechało, bo Ziemia co roku kręci się troszkę inaczej (niech mię wiedzący poprawią, jeżeli coś pokiełbasiłem, to bodajże zmienność precesji jest albo co?).
I w ten sposób od rozety w La Seu poprzez zmianę prędkości wirowania naszej Ziemi przejdziemy do globalnego ocieplenia.
No, akurat globalne ocieplenie to najwyżej doprowadzi do tego, że nie będzie komu sprawdzić, czy rozeta się rozjeżdża ze słońcem…
Coś takiego miałam na myśli, ale ja tylko blondi.
Wypiętrzanie mas skalnych w okolicach podbiegunowych oraz – co jest obserwowane obecnie – wywołane globalnym ociepleniem pogrubianie się warstwy stałych lodowców spoczywających wysoko na lądolodach obszarów arktycznych i Antarktydy przy równoczesnym topnieniu lodowców na małych szerokościach geograficznych powoduje zmniejszenie momentu bezwładności Ziemi i w rezultacie zwiększanie prędkości jej wirowania.
(ja tylko zrobiłam kopiuj -wklej).
No, to może też. Jest na Netfliksie taki kompletnie pokręcony serial, którego naczelnym hasłem było: „Wszystko jest połączone”. I wcale nie o ekologii.
Nie znam serialu, ale hasło może dotyczyć WSZYSTKIEGO, bo WSZYSTKO JEST POŁĄCZONE.
Wreszcie w domu… Po robocie udało mi się jeszcze nieco poknuć 🙂
I chwała Ci za to 🙂
Ja też wróciłam… oj, działo się…
Brawa dla Ciebie.
Knucia nigdy dość w dzisiejszych gorących czasach.
No to na mnie czas, bo jestem umęczona. Dobranoc
Spokojnej!
To ja też -SPOKOJNEJ!
Dobranocka.
Temat powracający, bo da się w nim dosłyszeć wszystko – w tym także taką jesień, jaką mamy za oknem tej zimy. Pat Metheny i „5-5-7” z płyty „Letter From Home”.
Snów powracających, ale tych dobrych.
Skoro dobro to jako makówczyne nie na temat między między takie zdjęcie
Cyfry już nieaktualne…ale to tylko lepiej.
To nawet nie będę zmniejszał tego dobra… tzn. zdjęcia
Tymczasem sytuacja tutaj uległa pewnym zmianom, w związku z czym muszę się już pożegnać z Państwem Wyspiarstwem na dzisiaj. Dobranoc.
Ależ zmniejsz proszę, bo mnie się nie udało!
Dobranoc!
Dobranoc, Quacku!
Dzięki dobremu duszkowi zdjęcie uległo zmniejszeniu.
Natomiast cyfry uległy oczywiście zwiększeniu.
85,1 mln i będzie więcej!
Jeszcze dwa zdjęcia z Internetu.
Gdańsk dzieli się dobrem -radość pomieszana ze smutkiem i z zadumą czy przez rok wyciągnęliśmy wnioski?
I drugie -z „mojego” Krakowa.
Przed północą było 115.362.894 złote!
Taki wierszyk i rysunek naszej koleżanki ze Stowarzyszenia.
225 komentarzy. Ciekawa jestem czy do śniadania urodzi się nowe pięterko?
Jak zobaczyłam to zdjęcie z drona z dzisiejszego finału WOŚP z dobrze widocznym Wawelem pomyślałam sobie, że stanowić ono może dobre zakończenie pięterka KATEDRA.
Dobrych snów, Wyspo!
Śpij szybko i wypoczywaj intensywnie Ty co to w niedzielę i pracowałeś i knułeś!
Od jutra jakiś spokojniej u mnie ? Jest taka szansa, a co wyjdzie – się zobaczy.
Niedzielnym pracusiom i niepracusiom – spokojnej nocy
Spokoju wszystkim, a Wiedźmince -szczególnie.
(Brakowało Ciebie Wiedźminko do historycznych dysput. I tak w ogóle).
Dzień dobry
Okazało się, że jeśli ktoś pisał na moją pocztę, wiadomość dostawałam, ale już w drugą stronę nie szło. Odpisywałam, nie wracało i byłam pewna, że ludzie dostają mają odpowiedź. A tu się okazuje, że nie 

Trochę się wściekłam
Gdy Hans (ze dwa miesiące temu) powiedział mi, że nie miał ode mnie wiadomości, pomyślałam, że coś kręci. Przy Dolores się zastanowiłam… nie miała powodu, żeby oszukiwać. Z resztą przy mnie przeszukała swoją skrzynkę, sprawdziła „spam” i faktycznie nigdzie nie było. Dziś zadzwoniła Danka z Arizony. Była trochę zaniepokojona, że może obraziliśmy się, skoro nie odpowiedziałam na jej świąteczne i noworoczne życzenia. ODPOWIEDZIAŁAM!!!
Po rozmowie z nią, zadzwoniłam do Doroty. Ona też mi wysyłała życzenia. Odpowiedzi nie dostała, chociaż wysłałam.
Chyba czas najwyższy zmienić adres, bo nie wiem już sama od jakiego czasu wiadomości ode mnie nie trafiają do adresatów. Także jeśli ktoś pisał do mnie na mój E-mail i nie dostał odpowiedzi, to znaczy, że nie nie odpowiedziałam, ale moja poczta coś szwankuje.
Dzień dobry
Poniedziałek, nowy tydzień, tym razem pełny…
Witajcie!
Trzynastego… nawet w grudniu jest wiosna…
Okazuje się, że w styczniu też
Dzień dobry i normalny, chociaż nieco skrzywiony po nocce. Coś musiałem się źle ułożyć.
Więc proponuję Gienię i kawę
A do kawy jajecznicę,
A jak ju-u-uż podeżre zdrowo
To przynoszą mu w lektyce
Bardzo fajną cesarzową.
Dobrze, dobrze być cesarzem,
Choć to świnia i krwiopijca.
Witajcie!
Herbatę i jajecznicę poproszę!
Zamiast cesarzowej -miły, inteligentny, dowcipny, opiekuńczy pan !
Miły, inteligentny, opiekuńczy, Może jeszcze wierny?
Kup sobie psa
Okrutna!!!
Dlaczego okrutna? Pies, to najlepszy towarzysz. Wiem coś o tym, miałam niejednego psa
Mam kota!
A tam wierny! Ja potrzebuję do porozmawiania, więc niechby sobie z innymi też rozmawiał.
A Ty Bożenko myślałaś, że do czego hm?….
PS. Prawo jazdy + auto -mile widziane. Zamiłowanie do gór -również.
Narty i pływanie są dodatkowym atutem.
Zwolennicy poglądów głoszonych przez aktualną władzę -wykluczeni.
Do psa też możesz mówić, a on Cię wysłucha i nie odpyskuje. Z kotem nie ma takiej więzi.
Wiem -mam kota, miałam psy. Świnkę morską i chomika -też, ale to mi nie pasuje, bo zero kontaktu.
Żarty, żartami, ale odpowiem serio. Wbrew temu co może się wydawać lubię dialog, nie monolog. Lubię jak mi ktoś odpowiada, nawet odpyskowywuje dopóki nie robi tego złośliwie z intencją upokorzenia i zranienia mnie.
Masz rację. Też miałam te zwierzęta co Ty, a oprócz tego miałam jeszcze rybki. No, z nimi jest najmniej kontaktu…
Do monologu się przyzwyczaiłam, bo jestem sama i tylko wieczorami wpada do mnie na chwilę syn. Przez cały dzień nie mam z kim pogadać, chyba przez telefon
Taaa rybki też miałam. Żabki -również!
A ja mam żabki, przy firankach
Ale moje były w akwarium. Pływały żabką i kumkały!
No dobra, przy firankach też mam.
Oto znak czasu: nikt już nie kojarzy z pończochami…
Miałam tam kiedyś jakieś pończochy, ale zasadniczo nosiłam albo spodnie, albo podkolanówki, albo rajtki.
Pas do pończoch to było tak niewygodne (dla mnie), że prawie nie nosiłam.
Wyjątkiem były niebieskie pończochy, które nosiłam z upodobaniem, gdyż pasowały do spódnicy i kapelusza. Kapelusz był z materiału w bardzo intensywnie niebieskim kolorze, więc paradowałam w nim po mieście bynajmniej nie dla ochrony przed słońcem. Do tego miałam biały podkoszulek z ogromnym niebieskim motylem, który dalej chyba jeszcze mam. I niebieskie sandały na koturnie.
Czasy licealne chyba.
Ot, moda się zmienia. Były czasy gdy się nosiło głównie pończochy i pasek z żabkami. Ale Ty jesteś za młoda żeby to pamiętać…
Moje koleżanki nosiły. Ale ja nigdy nie byłam elegantka i ceniłam wygodę. A nie, że taka młoda…
Rajtki weszły w życie później. I to nie chodziło o wygodę.
Współczesną wersję rajstop (z nylonu) wynaleziono około 1960 roku. Ale w czasach szkolnych pamiętam, że nosiłam rajtki bawełniane (chyba?). A teraz znów nosi się takie grube w różnych kolorach.
W skojarzeniu do Cesarza takie zdjęcie z Internetu.
Skojarzenie z NIEKTÓRYMI komentarzami pod piosenką o Cesarzu jest luźne i zupełnie przypadkowe.
Ja tylko informuję, że na zdjęciu jest Filip VI ( Felipe Juan Pablo Alfonso de la Santísima Trinidad y de Todos los Santos de Borbón y Grecia ).
A co? O Majorce rozmawiamy, prawda? Wszak Filip VI jest również Jego Królewską Mością dla Majorki (i nie tylko).
Fajrant i przerwa…
Taka?
Czy taka?
A może?
Lub?
Film „Boże ciało” w reżyserii Jana Komasy otrzymał nominację do Oscara w kategorii Najlepszy Film Nieanglojęzyczny.
Szanse raczej marne, ale przecież sama nominacja to (moim zdaniem) powód do dumy i radości.
Byłam na tym filmie i wyszłam z kina pod wielkim wrażeniem. Choć na zadane w nim pytania nie ma prostych odpowiedzi, a jeśli są, to mało optymistyczne. Bardzo aktualne dla polskiej rzeczywistości a z drugiej strony o bardzo uniwersalnym przesłaniu, jeśli na konflikt lokalny popatrzymy jak na symbol konfliktów globalnych.
Czy to jest film (jak chciał reżyser) o pojednaniu? Czy o tym jak trudne jest takie pojednanie w dzisiejszym świecie? Czy o tym czy takie pojednanie jest w ogóle możliwe?
Dziś tylko dobry wieczór, bo sama nie wiem, czy bardziej zmęczona jestem czy głodna.
Zmęczenie to u mnie stan chroniczny, więc przywykłam, ale głodna bywam wyjątkowo rzadko i tak się zastanawiam, jakiego „dziadojstwa” to może być objaw:)
Pozdrawiam:)
Witaj Leno!
Tak tylko symbolicznie, bo jestem pewna, że właśnie zajadasz jakieś bardziej wyszukane i zdrowe jedzenie.
Miło, że zerknęłaś!
266, do 300 niewiele zostało…
No i gdzie ten las rąk ochotników?
Pewnie ktoś już coś buduje (cichutko) i nagle myk i już jest!
Również komentatorów dzisiaj mało…
Nie tylko dziś. Niestety.
Dobranoc
Dobranoc Bożenko!
Ostatnio głównie Bożena dotrzymywała mi towarzystwa. To teraz kto?
Wszyscy zajęci budowaniem nowego pięterka?
Dopinam w różnych miejscach różne sprawy przed wyjazdem, oczywiście również walizki, ale nie tylko
Jutro nas opuszczasz?
Będzie nam Ciebie bardzo brakowało, ale wypoczynek Ci się należy jak psu buda, więc
Wracaj zdrowo i z ciekawymi opowieściami na budowanie pięterek.
Ano. To tylko tydzień. Obawiam się, że mnie zleci szybciej
ale tak, mam nadzieję, że odpocznę.
Ale teraz już po przerwie. Idę po dobranockę.
Dobranocka.
Dzisiaj bardzo na spanie, ale dość nieoczekiwanie. Przypomniała mi się zupełnie inna piosenka Krystyny Sienkiewicz, po czym doszedłem do wniosku, że jednak nie ta, ale poszedłem za tropem tej aktorki i piosenkarki. I proszę, przypomniałem sobie to. Z tekstem Agnieszki Osieckiej.
Snów, hehe, kokainowych, a co!
Sowa pisze na kolanie,
wierszyk pełen melancholii.
No proszę. To dlatego Sowa Przemądrzała wpada tylko zapalić lampkę i znika?
Przyznam, że ta metafora mnie przerasta
tzn. jak doszłaś od tej piosenki do lampki…
Łoj! Znowu coś nie tak?
Wyrwałam z piosenki dwie linijki, przypomniałam sobie, że na Wiedźminkę Alla mawia Sowa Przemądrzała i skojarzyłam, z tym że wczoraj napisała, że jest bardzo zajęta.
(Wiedźminka, nie Alla, bo Skowronek znikł całkiem).
A jak doszłam od piosenki o Cesarzu do króla Hiszpanii? No i po drodze od Cesarza doszło do żabek od pończoch…
Aa, teraz jaśniej (mimo późnej pory)
A tak na marginesie ten król Hiszpanii całkiem, całkiem…
Ostatnio sprawdzałam TAKIE auto jakby co …
na wypadek gdyby się mną zainteresował…
Czy góra ramki atrapy jest wysadzana brylantami, czy to tylko jakieś światła się odbijają? Bo jak są brylanty, to może król zwróci uwagę…
Popatrz, popatrz nie zwróciłam uwagi zapatrzona na tego co robił zdjęcie!
Ciekawa jestem o czym będzie nowe pięterko?
I kto je właśnie buduje?
Hm…
Będzie co robić na nocnej zmianie?
Już jest!
Taż przecież nie wytrzymałam z ciekawości i podejrzałam!
To może wróćmy do nastroju sylwestrowego na kolejnym pięterku?
I będziemy
????
Już biegnę!
Ja jednakże tu się pożegnam. Dobranoc!
Ja też zmykam…
Śpijcie dobrze panowie Mistrzowie!
Jeszcze chwilę zostanę na nocnej zmianie…jeśli będzie z kim?
Piosenka na dobranoc postawiła mnie do pionu po dniu spędzonym….hmm.. niestety w pozycji horyzontalnej.
A teraz już lepiej?
Lampka zapalona, można zerknąć na sylwestra
Tam już byłam, czyli jeszcze tu mówię