Czasy się zrobiły niespokojne.
Niby nic się nie działo – telewizor nadal zapewniał, że jest dobrze, ceny benzyny wciąż trzymały się w pobliżu 5 zł, w sklepach był dostatek towarów. Jednak panowała atmosfera niepewności – kolejne obietnice rozpływały się we mgle lub w trakcie realizacji traciły większość swojego powabu, a coraz to na kolejnych produktach dawała się zauważyć pełznąca inflacja. Politycy kłócili się jak zawsze, do demonstracji na ulicach też szło się już przyzwyczaić. Zenek starał się ich unikać, lecz usłyszane od czasu do czasu hasła budziły niepokój i wątpliwości.
Jak w takiej sytuacji składać noworoczne życzenia?
Do ciotki – ostatniej z jej pokolenia – jeszcze przed Świętami wysłał kartkę z życzeniami zdrowia i wszelkiej pomyślności. To był standard. Ale czego życzyć sobie i Kryśce?
– Wiesz, Kryśka, myślę, że w nowym roku dobrze byłoby nareszcie porządnie wypocząć…
– Patrzcie, i kto to mówi! Przecież ty nic w domu nie robisz, tylko wypoczywasz!
– Daj spokój, przecież pracuję! Ale nie o to mi chodzi. Życzę ci, abyś w Nowym Roku mogła wyjechać w podróż swojego życia, o jakiej zawsze marzyłaś… Wypocząć i osiągnąć spokój wewnętrzny.
– Podróż życia, powiadasz? I gdzie to i na jak długo chciałbyś mnie wysłać?
– No, mam nadzieję, że byłaby to nasza wspólna podróż. A gdzie? Nie wiem… Trochę egzotyki nie zaszkodziłoby…
– Taa, ostatnio jak wróciłeś po piwie, to w kółko mruczałeś tę szantę o hiszpańskich dziewczynach.
– Nie, no, przestań! Cóż to za egzotyka – Hiszpania! W Unii – to prawie jak u nas!
– No to kombinuj, Zenuś, kombinuj! Zaraz pewno wymyślisz Madagaskar!
– A są tam jakieś oferty all inclusive?
– Nie wiem! Ty się lepiej zastanów, za co mielibyśmy gdzieś pojechać!
– No właśnie, pomyślałem. I dlatego mam dla ciebie noworoczny prezent.
Po tych słowach wręczył żonie niewielką kopertę z ozdobnym wzorkiem. Kryśka szybko sprawdziła palcami grubość zawartości – znikoma, niestety. Kufereczek stóweczek to to nie był!
– I co to ma być? – zapytała chłodno.
– Ofiarowuję ci podwójny kupon totolotka! Losowanie już pierwszego. Wszystkiego najlepszego i szczęścia w Nowym Roku!




Za przykładem Zenka możemy sobie tutaj składać noworoczne życzenia – mogą być równie odjechane
A może ktoś np. w poniedziałek utworzy dedykowane pięterko?
Życiowe, choć czemu to akurat Kryśka jest tą osobą co widzi tylko pustą część szklanki?
Często bywa odwrotnie!
(w Makówce odezwała się kobieta z… pewnym bagażem doświadczeń).
Wszystkim Wyspiarzom życzę więc, aby umieli się cieszyć jednakowo ze swoim partnerem/partnerką.
Czemu w poniedziałek, a nie np. wtorek? Czy dobrze zrozumiałam, że dedykowane chodzi o KIG?
Nadal nie znam wszystkich wyspowych tradycji i dlatego pytam.
Jeśli KIG, to chyba w środę? Kto pierwszy?
Liczę na Allę albo Wiedźmę… 😉
Na KIG czas przychodzi w środę albo tuż po, wcześniej może być cokolwiek innego 🙂
Albo KIG albo cokolwiek. Ja tam wolę KIG-a.
Miałem na myśli „przed KIG”, nie zamiast…
Dzień dobry na nowym piętrze. Do Sylwestra jeszcze 3 dni!
Ale dobrze życzyć sobie nawzajem można zawsze…
Jeszcze 3 dni, ale Tetryk jest w „ciągu świątecznym”, więc wykorzystał, że jest:
—WYPOCZĘTY
—WYSPANY
—OBJEDZONY
—NAKNUTY
Tetryku coś, pominęłam?
„Naknuty” mnie zadziwiło…. ale jak inaczej to nazwać ?
Witaj Wiedźminko!
Mogę opisowo -zadowolony po knuciu w miłym towarzystwie.
Lepiej, bo oryginalnie to trochę brzmi jak z XIX wieku albo z Kaczmarskiego:
„Będzie to, co ma być – my zwyczajni
Bój bez broni, katorga i knuty”
Świetnie Kwaku ! To się nazywa talent do skojarzeń…
Pamięć długotrwała, niezła, chociaż coraz słabsza, niestety.
Za to krótkotrwała jak sitko.
Westchnę tylko sobie…
co też ja miałam takie dobre…
To ja bodaj nie mam za czym wzdychać,bo nigdy nie miałam dobrej pamięci.
Pani Katarzyna Kłosińska razem z panem Michałem Rusinkiem napisali książkę pt.” Do . bra zmia .na”.( czyli jak się rządzi za pomocą słów)
Przeczytałam i po długim namyśle uznałam, że książka powstała z myślą o przyszłych pokoleniach, które inaczej nie pojmą sensu tejże ” dobrej zmiany”.
Hm, o ile mi wiadomo, jest to logiczna, nawet jeżeli nie formalna kontynuacja tej książki:
Głowiński opisuje język propagandy PRL, a gdzieś mi się obiło o uszy albo oczy, że Kłosińska z Rusinkiem się do niego odwołują. Prawdaż to?
Nie znalazłam odniesień do Głowińskiego, a powinny być we wstępie ( jeśli już ).Być może do inspiracji przyznali się w jakimś wywiadzie.
Trzeba przyznać, że książka jest solidnie udokumentowana ( gdzie, kto i kiedy ). Ku pamięci zapewne…
Jak mówi Miłosz: „Spisane będą czyny i rozmowy”.
A może i tak. Co i raz się czyta, że jakaś wypowiedź niemiłościwie rządzących jest jak wyjęta z przemówienia Gomułki (o ile nie Moczara) albo Gierka, więc skojarzenia nasuwają się same.
Albo pisana obcym alfabetem…)
Znalazłem na YT coś do dłuższego słuchania…
Ja starej daty jestem -wolę czytać. Choć?
Pomyślę jeszcze…
A wiesz, że ja też? Jak słucham, to mi przelatuje przez głowę i kompletnie zapominam, o co chodzi.
Niemniej dla tych, którzy lubią audiobooki (np. znajomy, który sporo jeździ samochodem po Polsce, służbowo, słucha pasjami), to fajna sprawa 🙂
Jest to faktycznie doskonałe dla kogoś kto długo dojeżdża do pracy autostradą.
Gdy pierwszy raz jechałam do USA na zaproszenie moich przyjaciółek zastanawiałam się co kupić (uwzględniając ograniczenia bagażu) takiego co będzie dobrym prezentem zarówno dla Ewy jak jej męża.
Kupiłam audiobooki wybierając takie czytane przez aktorów lub innych dobrych lektorów.
Obydwoje słuchali z przyjemnością w czasie samotnej drogi do pracy.
Ale i nam z Ewą się przydały, gdyż będąc w trasie cały dzień też słuchałyśmy. Po chwili słuchania zaczynałyśmy 'omawiać”, dawało to doskonały temat do ciekawej rozmowy na różne tematy.
No i miałyście klub czytelnika na pokładzie przy okazji
Choć nam tematów nigdy nie brakuje tak było ciekawiej.W ten sposób np.” Zły” kojarzy mi się paradoksalnie z Ewą i drogą 66.
No proszę. To absurdalne, ale jednocześnie znakomite skojarzenie. Można od razu porównać mity miejskie związane z Warszawą u Tyrmanda z mitami dotyczącymi drogi 66, i dalej wszelkie takie skojarzenia.
Przemierzyłyśmy większość trasy 66. Jakby byli zainteresowani mógłby to być temat pieterka-droga 66.
Ze słuchania Tyrmanda wywiązała się między nami rozmowa o…stanie wojennym. Wymiana doświadczeń między kimś, kto był w kraju (ja) a kimś kto słuchał o tym już z USA (Ewa).
No i oczywiście że tak (z tym pięterkiem). Redaktor Wojciech Orliński napisał też książkę o tej trasie, ale taką nieoczywistą. Oczywiście niewiele z niej pamiętam…
Ja też wolę konakt z papierową książką, bo audiobooki wymagają ” innego skupienia”.
Kiedyś dużo czytałam, ale dziś już oczy nie te… Wolę więc posłuchać.
Cisza się zrobiła, idę spać. Dobranoc
Spokojnej.
Dobranocka.
Dzisiaj Stanisław Soyka, dla wszystkich świętych i wszystkich Wyspiarzy.
Snów klasycznych, na fortepian i gitarę. I dużo przestrzeni.
jak w znanym góralskim dowcipie o Józiu i p. Bogu, który go czegoś nie lubił…. tak ja odbieram Soykę. Mimo jego niewątpliwego talentu
Ha. Dla mnie to pokoleniowy artysta i właściwie towarzyszący każdemu ważniejszemu wydarzeniu natury, ee, uczuciowej. Może dlatego nie mam dystansu.
A wiesz, że ja mam podobnie! 🙂
Ale spać pójdę… 😉
Solennie pożegnani dobranocką Soyki powinniśmy dobrze spać. Ale przedtem poczytam najnowszego Pilipiuka
Udanej lektury! 🙂
Zmykam również…
To i ja DOBRANOC!
Dzień dobry
Ostatnia niedziela roku, a śniegu nadal nie ma…
Dzień dobry. Jeszcze mało było zakupów, zaraz wybywam, dam głos, jak wrócę
Udanych zakupów
Może reszta się obudzi jak poczuje woń kawy czy herbaty…
Otóż to!
Witam i podstawiam kubek po dobrą herbatę -czarną z kawałkami owoców, z goździkami, imbirem i sokiem malinowym.
Po paru kiepskospanych nocach wreszcie udało mi się wyspać!
Witajcie!
I po co tu się budzić, za oknem ponuro i ciemno, światło trzeba świecić…
No, chyba że na kawę od Gieni!
Ponuro i ciemno, ale na spacer można iść powiedziała makówka, która ledwo oko otworzyła.
Więc kochani -biegiem z łóżka, prysznic, śniadanie i idę kości rozruszać, aby nie zardzewiały.
Poczułam moc kawy, więc oko otworzyłam. Zmogło mnie choróbsko, ale dałam odpór zarazkom, mam nadzieję na dłużej.
Koło takich niekonwencjonalnych życzeń nie można przejść obojętnie. Kiedy wszystko we mgle, rzeczywistość może wydawać się bajkowa, ale proza życia czułości nie zna, zatem Krysia wygra dwa białe i jedno czarne.
Witaj Ultro!
Zdrowiej szybko!
Makówko, tyle radości w Tobie, że i mnie się udziela.
Ultro!
Skoro tak twierdzisz to będę, postaram się, muszę być radosna!
Kochana jesteś!
Zdrowiej szybko, proszę!
Witaj Ultro i wracaj szybko do zdrowia, żebyś zdrowo przywitała Nowy Rok
Dziękuję Bożenko, zaraza jakaś złapała, ale idzie ku lepszemu. Jeszcze tylko, żeby wredny bakcyl oko zostawił w spokoju, to pewnie i jakość życia się polepszy.
Pędźmy zarazy jak najdalej od siebie, Ultro!
Dzień dobry, jestem i pewnie – z przerwami – pobędę. Może coś wygram?
Podkradłeś Kryśce kupony?
Nie, mam swoje. Ale nie liczę na wiele
Q! możesz sobie pomarzyć co zrobisz…jak wygrasz.
Zaproponowałam kiedyś taką zabawę chłopcom, którymi się opiekowałam.
Wzruszyła mnie odpowiedź jednego z nich, w której na pierwszym miejscu było, że dałby część rodzicom, aby spłacili kredyt za mieszkanie.
Oprócz standardowych wydatków -marzeń 10 (lub 11 nie pamiętam) -latka było też coś o przeznaczeniu pewnej kwoty na głodujące dzieci albo te z terenów objętych wojną.
Dzień dobry
To raczej nie należy do dobrych życzeń…
W sprawie życzeń (jakichkolwiek) mam podobne zdanie. Co prawda nikomu źle nie życzę, ale o niektórych (szczególnie) politykach czasami myślę „żebyś pękł”
Co do totolotka… kiedyś usłyszałam, że jest to podatek od marzeń… i chyba coś w tym jest
Wczoraj niemal cały dzień spędziłam w swoim własnym ogródku, pracując zawzięcie

Od kilku lat wysiewa się sam i rośnie wszędzie
Jakoś nie tylko przymrozki mu nie przeszkadzają, ale i siarczyste mrozy
Oplata wszystko. Pomidory i paprykę, a także wszystkie krzaczki jakie mam w ogródku. Gdybym nie wyrywała nic by nie urosło, tylko ten powój 

Mąż co prawda zerwał powój z siatki na płocie, ale nie wyczyścił dokładnie. Nareszcie miałam czas to zrobić
Z tym powojem mam się. Gdy go siałam, na opakowaniu pisało, że powinnam go siać po wszystkich przymrozkach, bo nie wzejdzie
I pomyśleć, że uwierzyłam w słowo pisane
Ale na razie rozumiem, że względy estetyczne przeważają i nie chcesz się go zupełnie pozbyć?
Znajomym się na działce rozrosły sumaki i mają podobny kłopot, trochę tylko większy rozmiarami.
Postanowiłam się go pozbyć. Mam dość
W 2020 postanowiłam znowu spróbować z ogórkami. Tak więc na powój nie ma miejsca 
Mam podobny problem z pewną odmianą hibiskusa. Rośnie w kącie ogródka i rozsiewa się wszędzie. A „przyszedł” do mnie od sąsiadów 
Siatka na płocie była rozwieszona na ogórki. Doszłam do wniosku, że skoro ich nie sadzę, posieję powój…
A nie sadzę ze względu na malutkie, białe muszki, które mi zabijają pędy ogórków
Sprawdziłam co to sumaki. Znam. Tutaj też rosną, chociaż nie w moim ogródku
No, to już zupełnie niefajnie, jeżeli nie Ty sama decydowałaś w kwestii tego hibiskusa, tylko się przysiał sam.
Pogodziłam się z nim
Ładnie kwitnie przez letnie miesiące, to niech sobie rośnie. Tylko jego współbraci wyrywam, bo nie chcę (i nie mam na to miejsca) mieć hibiskusowego lasu 
Oczywiście czyszczenie siatki na płocie to nie jedyne wczorajsze zajęcie
Było tego znacznie więcej. Niby zapowiadali deszcz, ale tylko chmury latały po niebie (popadało dopiero w nocy). Mogłam więc zrobić sobie ognisko i palić na bieżąco wszystkie niepotrzebne rzeczy. W zasadzie prawo zabrania palenia w ogródku ogniska… ale mam specjalną miskę (taką wielką). Kto sprawdzi czy palę w niej tylko drzewem, czy suchymi liśćmi i chwastami 

Jeszcze zostały mi paliki do pomidorów, które muszę „upchać” w składziku. Chcę też wyłożyć cegłami miejsce pod kwiatkami. Powinno to całkiem nieźle wyglądać
Mąż był za tym, żeby poczekać do wiosny z tymi porządkami, ale pogoda teraz jakby wiosenna, więc czemu nie…
Wróciłam ze spacerku, zrobiłam obiad itd.
Teraz to już będę leżeć i pachnieć. I rdzewieć.
U mnie pod balkonem wiosna/jesień.
Ale wystarczy wsiąść w autobus MPK, ujechać 5 przystanków i wyjść trochę w górę, aby zobaczyć trawę posypaną takim śnieżnym cukrem pudrem. Przynajmniej wiadomo, że jednak zima!
Byliśmy dzisiaj pod Gdańskiem, za obwodnicą – podobnie, a nawet może i trochę bardziej zaśnieżone?
To jednak byłeś poza miastem, a ja nadal w Krakowie (Rajsko włączono do Krakowa w 1973 r.) Tyle tylko, że trochę wyżej od centrum miasta.
Dobry wieczór przedsylwestrowy 🙂 Tak się złożyło że mam w posiadaniu dwa ogrody . Jeden w Warszawie na skraju Puszczy Kampinowskiej ,a drugi trochę większy nad jeziorem Sasek Wielki na Mazurach . Czego w tych ogrodach nie było ? Chyba tylko porządku . Pomidory (140) ,ogórki , truskawki , porzeczki (14wiader) , jabłka ,ostatnio zasypywane w dołach , wiśnie , maliny i różnego rodzaju kwiaty . Wszystko wymagało pielęgnacji i pomysłu na zagospodarowanie . Czas jednak robi swoje i niestety po tych większych uprawach zostały tylko wspomnienia , a zwolnione powierzchnie zajęła przyroda nie wymagająca stałej opieki . Na Mazurach nie mieliśmy upraw , ale i tak na jesieni trzeba było przyciąć modrzewie , świerki , jodły i inne iglaste ,bo już nie widać było słoneczka . Jak widać , roboty jest od cholery , a przecież nie samym ogródkiem człowiek żyje …
Witaj Maksiu!
Ja jestem posiadaczką maciupińkiego ogródka w Stróży, który nadal wygląda na całkowicie zaniedbany, a przecież stale coś tam robiliśmy.
Ale to zależy, Makóweczko, jak styl wybierasz dla swego ogródka. Często wyglądający dziko ogród jest ładniejszy od tego wypielęgnowanego i wymuskanego

Wszystko kwestia podejścia do sprawy
Wypielęgnowany i wymuskany + Makówka = całkowita sprzeczność.
Wybieram wersję -polana w lesie.
Też tak myślałam
Nie musisz poświęcać na ogród zbyt wiele czasu, aby tylko chwasty nie były większe od kwiatów 
Na prace ogródkowe trzeba mieć czas i zamiłowanie. A jak mi się wydaje za bardzo to Ty czasu nie masz… ciągle zabiegana i zajęta.
Chociaż z drugiej strony… chwasty też są potrzebne, bo ich nasiona służą ptakom jako pokarm…
Gdyby to było w miejscu gdzie mieszkam to zupełnie co innego. Jednak w Stróży bywam tylko w weekendy w lecie i to nie w każdy.
Ogródek mam mały (jak to nieraz mówiłam – widelcem można skopać), a ciągle mam w nim coś do zrobienia. Jedynie zimą święty spokój
A może dlatego tak latam, że ogródek jest mały?
Jakby był większy łatwiej byłoby go obsadzić wieloletnimi roślinami i byłby spokój?
Nie mam miejsca na drzewa… 
Chciałabym mieć większy ogród, ale jak mówi mój mąż, zarobiłabym się na amen
I tak zazdraszczam Ci, Maksiu, takich ogrodów
A mnie powoli opuszczają siły i wybieram rozwiązania szanujące zdrowie . Same toasty już nie wystarczają
To fakt, Maksiu… z wiekiem sił coraz mniej, chociaż chęci nie brak


Widzę po sobie, mimo że młodsza, na sprawy, które robiłam kiedyś mimochodem, teraz potrzebuję czasu… wolnieję…
Ale na toasty nigdy nie jest za późno, chociaż faktycznie – same już nie wystarczą
Znalazłam w sieci taką definicję międzyczasu:
Czy ktoś też tak ma?
Czas -czym jest? Wg filozofa, fizyka …
Kwadrans bywa chwilką, gdy mamy problem, aby gdzieś zdążyć, a jak się dłuży gdy czekamy…
No nie wiem, ja poza weekendami i ścisłymi świętami (24-26.12) normalnie pracuję.
Jako wyjątkowy pracuś będący swoim szefem psujesz statystykę!
U mnie jeszcze mniej tych świąt, bo w zasadzie tylko 25 grudnia. Także też nie mam problemów z określeniem daty i dnia tygodnia. A także dokładnie wiem co mam robić i jak.

Też psuję statystykę? A może to ci niezdecydowani ją psują?
Łoj!
Jako emerytka odkąd nie opiekuję się chłopaczkami też psuję statystykę.
Ten tekst mi się spodobał w kontekście względności czasu…
No tak. Czas, nawet ściśle określony jest pojęciem względnym

Nie starcza mi czasu na wszystko… a kiedyś wystarczało 

Pamiętam, jak mi się w szkole czas dłużył, za to wakacje mijały błyskawicznie
Teraz jakby całkowicie przyspieszył… minuty i godziny mijają bardzo szybko. Zdaje się, że tylko wstałam i zaraz znowu do łóżeczka
I faktem jest, że na przyjemnościach czas upływa bardzo szybko, czas oczekiwania na przyjemność wręcz odwrotnie
Dobry wieczór:)
Tak sobie zerkając tu i ówdzie, pomyślałam, że niewiele się zmienia w kwestii noworocznych życzeń:
„Słyszycie! Północ już bije,
Rok stary w mgły się rozwiewa,
Jak sen przepada…
Krzyczmy: Rok nowy niech żyje!
I rwijmy z przyszłości drzewa
Owoc, co wiecznie dojrzewa,
A nie opada.
Rok stary jak ziarnko piasku
Stoczył się w czasu przestrzenie;
Czyż go żałować?
Niech ginie! bez łzy, oklasku,
Jak ten gladiator w arenie,
Co upadł niepostrzeżenie –
Czas go pochować.
Bywały lata, ach! krwawsze,
Z rozpaczy jękiem lecące
W przeszłości mrok;
A echo powraca zawsze,
Przynosząc skargi palące…
Precz z smutkiem! Życzeń tysiące
Na Nowy Rok!
Spod gruzów rozbitych złudzeń
Wynieśmy arkę rodzinną
Na stały ląd!
Duchowych żądni przebudzeń,
Potęgą stańmy się czynną,
Bacząc, by w stronę nas inną
Nie uniósł prąd.
Uderzmy w kielichy z winem
I bratnie podajmy dłonie,
Wszakże już czas!
Choć różni twarzą lub czynem,
Niech nas duch jeden owionie,
Niech zadrży miłością w łonie
I złączy nas!”
(„Na Nowy Rok” – A. Asnyk)
🙂
Pozdrawiam:)
O, jak ładnie! Odpozdrawiam z Północy!
Dobry wieczór, Quackie:)
Je też już na Północy. Wschodniej:)
Dziękuję:) A z ładnych pamiętam jeszcze coś takiego:
„Utrzymują ludzie modni,
Iż obchód Nowego Roku
Ciągnie się do dwóch tygodni.
Przestaję na ich wyroku,
Dodam nawet, iż do życzeń
Służyć może cały styczeń!”
Bodajże M. Molskiego, tytułu nie pamiętam, treść też „z głowy”, ale myśli ogólnej nie przekłamałam:)
No, wg dostępnych mi informacji w takiej np. Francji akceptuje się życzenia świąteczne jako „jeszcze-nie-takie-znów-spóźnione” do 15 stycznia, więc coś w tym jest
Świąteczne czy noworoczne?
O ile mi wiadomo – świąteczne również. Może biorą pod uwagę strajki pocztowców albo co?
Innymi słowy, wg mojego nazewnictwa Święta są jak dzida, czyli zawsze jest zadzidzie lub przeddzidzie jakiegoś święta.
Tak jest
Witaj Leno!
Jak po Świętach?
Wyrwałam jedno zdanie z Asnyka :
„...I rwijmy z przyszłości drzewa...”
I tak mi skojarzyło się z czymś na co trafiłam dziś w sieci.
Życzę Wam, aby jak najmniej było tych złych wspomnień. Choć…niektóre też są potrzebne, bo nas uczą i kształtują.
Dobry wieczór, Makówko:)
Po Świętach nieoczekiwanie musiałam jechać do pracy:(
Ale już jestem w domu.
Dziękuję, Makówko, za życzenia:)
To jeszcze słówko (W. Bogusławskiego, o ile dobrze pamiętam) w temacie nowych roczności:
„Życzę szczęścia, którego nowość dziś wam przeczy,
I gdy każdy nowości wzajem życzy sobie,
Niechaj ja starodawnych winszuję wam rzeczy!
Żyjcie, jak starzy nasi żyli prapradziady —
W czerstwym zdrowiu, lat starych dożyjcie siwizny,
Niechaj wam miłe będą starych cnót przykłady,
Dawne męstwo, dawny ród i miłość ojczyzny.
Dawną się (w głodzie nowej) zasilajcie sławą,
Niech was dawnej krwi węzeł niezłomnie jednoczy,
Niech dawna miłość braci wspólną będzie sprawą,
Wtedy Bóg ojców waszych zwróci ku wam oczy.”
🙂
Pozdrawiam:)
Leno! Też dziękuję i też pozdrawiam…
Witaj, Leno!
Są tacy, co bojąc się owego owionięcia, na samą myśl krzyczą: Zamknijcie okna, bo przeciąg!
Dobry wieczór, Tetryku:)
Trudniej z tymi, którzy nawet otworzyć nie pozwolą, bo od fetorku jeszcze nikt nie umarł, a od świeżego powiewu niejeden:)
Pozdrawiam:)
Ufff. Skończyłam swoje ogródkowe prace
A po niej piękna wiosna… 
Zima może przyjść
Bo zima będzie na pewno… może w styczniu, a może dopiero w lutym. Tutaj tak bywa…
Dobranocka.
Dzisiaj z przytupem (bo może nie wszyscy muszą jutro wstać do pracy?). Z okazji zakończenia oglądania nowego „Wiedźmina” na Netfliksie – pieśń o Białym Wilku. Niezła, łącząca nutę celtycką i słowiańską.
Snów fantastycznych całkiem.
Nareszcie w domu i zaraz idę pod kordełkę. Dobranoc
Spokojnej!
Dobrej nocy! Niech lampka i Biały Wilk pospołu chronią nasze sny! 🙂
Dobranoc Bożenko! Dobranoc spać idącym.
Ja dziś się dobrze wyspałam, więc jeszcze jestem (jak będzie z kim).
Chwilę jeszcze będzie.
Makówczyne między między dziś nie będzie; było wcześniej o międzyczasie i o zeskrobywaniu tego co było złe w 2019 roku.
Międzyczas – Brytyjczycy ułożyli nawet na ten temat kolędę – „Twelve Days of Christmas”. Nie ma tam specjalnie wiele sensu, raczej mnemotechnika, ale faktycznie, w tym międzyczasie czasem nie bardzo wiadomo, co robić.
Tymczasem mnie właśnie zeszła porcja tekstu od konsultantki. Dosłownie parę minut temu.
Czyli nie jesteś w międzyczasie, gdyż doskonale wiesz czym masz się zająć.
Owocnej pracy!
i
DOBRANOC!
Tak, ale z drugiej strony, wiedząc, co mam do roboty, czuję się nieco wyobcowany z grupy tych, którzy są w międzyczasie.
dobranoc z podziękowaniem za piękne wiersze i rozważania o międzyczasie.

Dobranoc. Ja tymczasem już załatwiłem konsultację, bo było jej zaledwie kilka stron. Czyli od rana już tamto drugie zlecenie (oczekując na ciąg dalszy pierwszego).
Zmykam zatem też.
I ja.
Miłej nocki:)
Dzień dobry
Dnia nam pomału przybywa, już mamy 3 minuty więcej 
Bry…
Przybywa,przybywa,ale teraz ciemna noc jeszcze.
Witajcie!
Rozglądam się, rozglądam – i gdzie te 3 minuty? Budzik zadzwonił o tej samej porze…
A to prawda, budzik morderca, nie ma serca…
Ale trzeba napić się kawy, żeby jakoś to przeboleć. Dla Makówki herbata
Dziękuję.
Dzień dobry, zaspałem okrutnie, pewnie przez ten międzyczas…
Chwilę dłużej pospałeś – czysty zysk…
To wymaga głębszego zastanowienia, ale najpierw muszę się obudzić=kawa u Gieni…
Wczesne dobry wieczór:)
Zawieszone nieco, gnuśne i bezpośpieszne, jak zawsze, gdy wszystko można, bo niczego nie trzeba…
Pozdrawiam:)
Ale ci dobrze, Leno! Prawie jak mnie tuż po świętach!
Hrrrm. Fajrant i przerwa.
Wygląda na to, że wszystkie panie przeszukują teraz szafy przeganiając z nich kalorie 😉
O nie!
Wczoraj już zauważyłam większą niż zazwyczaj ilość żyjątek, które mi zwęziły ubranka w pasie, ale ja i tak mam spodnie na gumce!
Dziś robiąc zakupy żywnościowe na placu zakupiłam sobie kreację sylwestrową
wydając na to całe 59 zł.
Chodziło o to, aby sobie poprawić humor i wejść w Nowy Rok w czymś nowym co równocześnie spełnia kryteria -aby mi było wygodnie i ciepło.
Dziś raczej przeganiałam siebie -Przychodnia -mama -zakupy (jutro impreza składkowa).
Ciekawe jak inne Panie?
Małżąka i mua obchodzimy w pieleszach, więc bez szaleństw odzieżowych.
Podobnie jak ja, bez szaleństw…
Ale za oknami szaleństwa słychać, już strzelają
Nie lubię. U nas ostatnio bardzo późną nocą strzelali i nawet się zastanawiałem, czy to nie jakieś porachunki gangsterskie albo napad, zamaskowany jako próby sylwestrowych fajerwerków
W niektórych miastach jest zakaz strzelania (ciekawe czy będzie przestrzegany), szkoda że w Poznaniu nie ma zakazu. Też gnie lubię.
No właśnie dzisiaj nawet mówili w „Faktach”, że Poznań nie zakazuje, chociaż w zeszłych latach tak robił, i że dziwne.
W zeszłych latach chyba też nie było zakazu, bo strzelali potężnie.
A, no to może chodziło o oficjalne, miejskie strzelanie. Że go nie było, a w tym roku będzie.
Ja też bez szaleństw, ale i nie w pieleszach.
W nazewnictwie młodzieżowym na tzw. domówce.
W gronie 8 dorosłych osób i 2 nieletnich chłopaczków.
Idę spać, życzę dobrej nocy
Spokojnej.
Dobranocka.
Dzisiaj Enya w klimatach świątecznych.
Snów zaśnieżonych.
Dobrej nocy SzanPaństwu! 🙂
I spokojnej (ostatniej spokojnej, bo następna pewnie mniej).
Jako makówczyne między między będzie coś znalezione w necie à propos Waszej rozmowy o strzelaniu.
Przepraszam za punkt 3 jeśli kogoś zgorszył, ale to nie ja wymyśliłam.
Można zacząć wymyślać co jeszcze…np. latawce.
Widziałem. Jeżeli woda na stawie/jeziorze/rzece/morzu spokojna, można jeszcze kaczki.
Albo statki /łódeczki na wodzie.
Można też puszczać w obieg np. fałszywe pieniądze.
Zmykam już dzisiaj. Dobranoc.
Dobranoc!
….choć oczywiście jeszcze nie idę spać…
Sywester na Wyspie zapowiada się spokojnie i bez szaleństw. Enya żałuje klimatu Świat ?
obejrzałam dziś nowy film Polańskiego. Nie opowiem, zgryźliwie tylko zauważę, że troszkę mam uwag do obsady. Ale film wart obejrzenia, widać rękę mistrza.
Dobranoc Wyspo, spokojnej nocy i jak chce Kwak – zaśnieżonych snów. Śnieg widziałam tylko w prognozie…
Dzień dobry
No to nadszedł ten ostatni dzień roku… 
Witajcie!
Przez spamera, któremu udało się przebyć zapory, trafiłem do starego wpisu i zadumałem się…
Też się nad tym zadumałam, chcę do niego wracać, więc dałam to w zakładki
Dotyk czułej struny, Panie T.
Senator, gdyby dożył roku 2015 zszedłby na zawał z tego świata.
Dziękuję Mistrzu T.
Ale najpierw powiedziałby co o tym myśli. Do ” brutalnego chamstwa” przyzwyczajamy się już co najmniej 7 lat i ciągle uwiera do bólu ? I całe szczęście…
Całe szczęście, że nadal są tacy, których uwiera.
Ale bzdurę napisałam ! 7 lat ? Skądże, znacznie dłużej…
…historia lubi się powtarzać…
Z historii powinniśmy wyciągać wnioski. Powinniśmy…
To tylko pobożne życzenie Maczku. Tak naprawdę uczymy się w kilku pierwszych latach życia… Potem sie przystosowujemy, albo lepiej albo gorzej.
Dzień dobry, prawie nie zaspany!
No to kawusia? Sama zaparzę…
Proszę taką jak zwykle
Dzień dobry ostatni raz w tym roku…” który za chwilę padnie na ulicy, a więc się nie liczy..” (?) Cosik zaświtało mi z E.Brylla 😉
Skowroneczek!
Jednak się znalazł w tzw.międzyczasie !
Witam Państwa i o herbatę poproszę !
Wyspie?)
Zapraszan na kawę lub herbatę:
„I pierwsza i druga Wyspa powstały dla ucieczki od brutalnego chamstwa dnia codziennego……”
Dziękuję, skorzystałam z herbaty.
Ucieczka od brutalnego chamstwa dnia codziennego potrzebna coraz bardziej.
Życzmy więc sobie, aby w przyszłym roku było go mniej.
No dobra, to chyba niemożliwe, więc żeby bodaj nie było go więcej.
Uśmiechajmy się więc do każdej chwili!
Dzień dobry


Dzięki Ukratkowi na Wyspie zrobiło się wspomnieniowo
Senator, Jasminka… też się zadumałam… co się zmieniło od tamtego czasu? Aż nieprzyjemnie o tym pisać…
Zostaje nam tylko wiara… wiara że to się zmieni. Ludzie się opamiętają i zmienią mowę nienawiści na dużo łagodniejszą formę. Zawsze jest taka nadzieja…
Ja raczej ją straciłam, oby tylko gorzej nie było…
Mirelko, jak w mojej kochanej kolędzie ” bo są z nami, lecz w innej postaci”.
Dziękuję Ukratkowi za kapitalny pomysł wspomnieniowy . To jet potrzebne człowiekowi jak tlen do oddychania . Okazja do refleksji i samooceny własnego postępowania . W tym czasie , kiedy Senator pisał ten post , miałem spotkanie z dwoma dziennikarzami z Anglii i z Niemiec na temat globalizacji . Podczas dyskusji padło pod adresem Anglików pytanie , dla czego Polska nie otrzymała wsparcia ze strony Anglii po rozpoczęciu ataku przez Niemcy Padła wtedy taka odpowiedz : Anglia nie mogła pomóc Polsce , bo Polska była zawalidrogą do zwarcia zbrojnego Niemiec i ZSRR , a o to chodziło Anglii , aby te dwa kolosy zbrojne na kontynencie europejskim nawzajem się wykończyły . Polska była więc zawalidrogą ,przez swoje położenie i pomoc Polsce była nielogiczna dla planu brytyjskiego . Jak widać , te publiczne gwarancje o pomocy dla Polski przez Anglię i Francję , można o kant d..y potłuc , bo cel strategiczny był zupełnie inny , o czym zwykły LUD , nie miał i dzisiaj też nie ma pojęcia . Z okazji Nowego Roku i pamięci o naszych Koleżankach i Kolegach wznoszę toast : Wszelkiej pomyślności w Nowym Roku !!!

Maxiu, tyle, że Anglia nie była wcale gotowa do wojny. Dopiero amerykańskie lend lease z 1941 r. pozwoliło się im pozbierać. Prędzej uwierzę, że liczyli na swoje ” splendid isolation” .
Jedynie Francja miała porządną armię, ale… ” nie chcemy umierać za Gdańsk”, czyż nie ?
W dodatku Niemcy ich wykiwali z linią Maginota.
W Twoje ręce na ten Nowy Rok

Można się zastanawiać nad wypowiedzią Anglików , ale twierdzenie ,że plan strategiczny zakładał zbrojne zwarcie Niemiec i ZSRR , a położenie geograficzne Polski było przeszkoda i stad brak pomocy, ze Strony Anglii jest logiczny . Informacje przekazywane do publicznej wiadomości, nie mają nic wspólnego z planami głównych decydentów w globalnej polityce światowej …
Pewnie tak Maxiu, jako, że Anglia nie ma przyjaciół, tylko swoje interesy. Aczkolwiek mocno powątpiewam w ich ” geniusz strategiczny”.
Dzień dobry ponownie. Fajrant i, hmm, przerwa? A może nie? Zobaczymy, w razie czego będę się pojawiał co czas jakiś
Dobry wieczór:)
U nas hukato już od wczoraj:(
Najbardziej szkoda mi Psiuni. Miejsca sobie znaleźć w domu nie może, nawet łazienkowe zakamarki przestały być azylem.
O bezpańskim zwierzyńcu nawet nie ma co wspominać…
Radosnego Sylwestra wszystkim życzę i wszelkiej pomyślności w nadchodzącym roku:)
Pozdrawiam:)
A co to, to tak. Bratanica małżonki sprawiła córce i sobie pieseczka na Gwiazdkę, szpica miniaturkę, no i wpadła na pomysł, że idąc na imprezę podrzuci go swojemu bratu. Jej brat mieszka piętro niżej, a ona sama na „wiosce” pod Gdańskiem. Trudno powiedzieć, gdzie będzie głośniej i dla psinki gorzej.
A najgorzej, gdy trzeba psa wyprowadzić. Nie ma się co pieskom dziwić, przecież one mają bardzo czuły słuch i od takich huków bolą je uszy.
Udanego Sylwestra, nieważne czy w domu, czy na balu! I wszystkiego dobrego i najlepszego na ten Nowy Rok.
Dziękuję i nawzajem, włącznie ze zdrowiem. Wszystko się przyda.
Najlepszego na nowym, noworocznym pięterku!