Słońce, piaszczysta plaża, ciepłe morze, miłe towarzystwo przyjaciółki z lat szkolnych -cóż więcej trzeba?

„Niebo jak turkus, morze jak lazur, góry jak szmaragd, powietrze jak w niebie „ tak opisał Majorkę Fryderyk Chopin.
O popularności Majorki świadczy fakt, że średnio co 30 sekund ląduje tutaj samolot z turystami.
Ale wakacje nie polegają tylko na leniuchowaniu, prawda?
W czasie pobytu na Majorce (10-20 lipiec 2019) byłam na trzech wycieczkach i parę razy w Palma de Mallorca indywidualnie miejskim autobusem.
Palma de Mallorca to– stolica i największe miasto Balearów oraz wyspy Majorka.
W 2018 Palmę odwiedziło 9,3 mln turystów z całego świata – była piętnastym najczęściej odwiedzanym miastem na świecie, więc mimo męczącego upału grzechem byłoby nie zwiedzić choć trochę miasta, które uważane jest za jeden z największych ośrodków turystycznych świata.
Pierwsi dostrzegli strategiczne walory tego miejsca Rzymianie, zakładając tu posterunek wojskowy, ale prawdziwy rozwój zaczął się za sprawą Maurów.
Jako ważny port na trasie między Europą a Afryką Północną Palma kwitła w średniowieczu zarówno pod panowaniem muzułmanów, jak i chrześcijan.
Tyle tytułem krótkiego wstępu. Resztę (mam nadzieję) dopowiedzą miłośnicy i znawcy historii, których na Wyspie nie brakuje.
Ja Was tylko trochę poprowadzę na mały spacer uliczkami miasta.



Gdy spacerują cztery kobiety trudno, aby nie zerknęły na kolorowe wystawy. Chanel, Dior, Gucci…eh.


Zmęczeni upałem chronimy się w budynku La llotja, który najlepiej świadczy o dawnej morskiej potędze Palmy. Gromadzili się tu armatorzy
i bawiący w mieście kupcy. Gdy Palma podupadła w budynku urządzono spichlerz. Później była tu fabryka armat, Sąd, Muzeum.
Według legendy to właśnie w La Llotja Krzysztof Kolumb handlował jedwabiem i w murach tego miejsca narodził się pomysł jego przełomowej wyprawy.


Nad wejściem nadal czuwa postać Anioła Stróża -patrona marokańskich kupców.

Teraz proponuję wstąpić na Placa Sant Francesc, gdzie znajduje się jeden z najstarszych kościołów w Palmie –– Basilica de Sant Francesc . Prace nad budowlą rozpoczęto w 1281 roku jednak jej obecny kształt osiągnęła dopiero 500 lat później . Jednym z charakterystycznych elementów budowli jest jej główna fasada wykonana z piaskowca.



Przed wejściem do kościoła stoi pomnik ojca Junipero Serry, który założył pierwszą placówkę misyjną w Kalifornii.

Kalifornii? To może podskoczymy do Kalifornii?-coś tam Makówce przewrotnie zaszeptało do uszka. Na tym pięterku postanowiłam jednak nie realizować moich pomysłów na skojarzenia, choć przecież upał w Kalifornii podobny jak na Majorce.
Łaźnie arabskie, katedrę La Seu i inne ciekawe miejsca Palmy zostawiam na kolejne pięterko.
Na tym pokażę jeszcze drzewo oliwne, które ma ponad 600 lat.
Jednak w porównaniu z najstarszymi oliwkami na świecie 600 lat to jest mało, gdyż najstarsze drzewa oliwne na świecie to 16 oliwek liczących sobie co najmniej 6.000 lat (w wiosce Behealeh w Libanie).


Podobno należy przytulać się do drzew. Najstarsze drzewo oliwne na Majorce było jak widać otoczone sznurem, aby do niego nie podchodzić.
Nie mogłam się więc do niego przytulić, ale zrobiłam to z innym drzewem. To zdjęcie poniżej zostało zrobione w ostatnim dniu pobytu na Majorce, było takim moim pożegnaniem z Palma de Mallorca. Pasuje więc na zakończenie wpisu, prawda?
I powoduje, że przypomina mi jak się przytulałam do ogromnych sekwoji w Kalifornii. Podświadomość wyraźnie podsuwa, aby dla odmiany następnym razem zawędrować z Wami zamiast do Hiszpanii gdzieś do słonecznej Kalifornii. Hm?

Jako obrazek wyróżniający zdjęcie z Internetu Palma de Mallorca z lotu ptaka.




Dziś w Krakowie było zimno, mglisto, ponuro.
Na Wyspie ostatnio byliśmy zadumani i wspomnieniowi.
Może więc dla odmiany trochę letniego słońca?
Zapraszam na kolejny wpis z cyklu:
WYSPY HISZPAŃSKIE, część 1 MAJORKA
1.4 Palma de Mallorca.
Dzień dobry
Tak jak się spodziewałam, obudziłam się na nowym pięterku. Jest cudowne, pouczające, z pięknymi zdjęciami i objaśnieniami. 

Dziękuję Ci Makóweczko
Dzień dobry!

Dziękuję za miłe słowa, cieszę się, że Ci się podoba.
Dzień dobry bardzo przelotne, na razie bez szans na przeczytanie i sensowne skomnentowanie wpisu. Zaraz wybywam. Odezwę się po powrocie.
Bry…szerokiej drogi..
Za oknem mgła, szaro, ponuro i siąpi, a ja na Majorce skąpana promykami i egzotyką wąskich uliczek Palmy de Mallorca pod powieką. Dziękuję Makówce za przeniesienie w świat ciepła i słońca.
Witaj Ultro, miło, że zaglądnęłaś.
W Krakowie też paskudnie; sama więc chętnie wróciłam do wakacyjnych wspomnień.
Za oknem mgły i chłód, więc rozgrzejmy się kawą lub herbatą. Gienia ma wszystko
Chętnie, filiżankę podstawiam.
Poproszę o herbatę. Jednak herbatę, mimo że w Hiszpanii raczej pije się kawę, nie herbatę.
Cisza dzisiaj, wszyscy pewnie zapracowani…
Jeden Mistrz -wyjechał, drugi wczoraj rzucił wędkę i zniknął.
Skowronek znowu się gdzieś zapodział.
Inni pojawiają się zazwyczaj znienacka.
Makówko! Wędkę dzierżysz dumnie już od ponad roku! Nic więc ci nie zostało rzucone… chyba że miałaś na myśli propozycję.
BTW – nie przypominam sobie, żebyś stawiała szampana?
Tetryku!
Propozycję? Pomarzyć zawsze mogę…
Teraz przyszedł mi do głowy jeden z moich ulubionych filmów.
Dzięki za przypomnienie jak to 25 września 2018 przypłynęłam sobie na Wyspę. Ciekawa jestem ile to już razy zanudzałam Was moimi pięterkami? Aż się wzruszyłam…
Wypijmy więc.
Wszak lepiej późno niż później.
Ten film też bardzo lubię.
Takiego dobrego szampana Wam wyszukałam i nikt nie chce się ze mną napić?
Ależ bardzo chętnie wychylę lampkę szampana. Co tam, już jestem częściowo po robocie
No to pijemy Bożenko!
No, teraz mogę!

Lepiej późno niż później skoro wcześniej Tetryku nie mogłeś.
Mogę kolejny raz oglądnąć „Lepiej późno niż później”, film znakomity przez swą obsadę i napić się tego z bąbelkami
No to cyk proszę Państwa!
Witajcie!
Ogłaszam, że pogłoski o moim zniknięciu są absolutnie nieprawdziwe, i w dodatku przesadzone!
To wspaniała wiadomość, cóż byśmy bez Ciebie zrobili!!!
Ale zadziałały na zasadzie uderz w stół a nożyce (= Tetryk)…
A o to chodziło!
Każda plotka , chociaż jest prawdziwa , to jest szkodliwa ( W> Gomółka) .A każda kobieta jest szczęśliwa , kiedy się n a g a d a .(nie znam autora )
Kiedy się nagada i zostanie WYSŁUCHANA Maksiu. Ze zrozumieniem wysłuchana.
Dzień dobry


Jak to miło pochodzić w pełnym słońcu, gdy za oknem co prawda też słonecznie, ale i zimno
Aż się rozgrzałam…
Witaj Miralko!
U mnie za oknem cały dzień szaro, ale syn napisał smsa , że dziś w drodze na Luboń miał deszcz na zmianę ze słońcem.
Też bym się trochę zagrzała na słoneczku, na plaży, w tym cudownym ciepłym morzu.
Jednak zwiedzanie w upale było bardzo męczące. Lepiej byłoby być tam jesienią, więcej dałoby się zobaczyć, ale musiałam się dostosować do koleżanek.
Nad Krakowem troszeczkę się przejaśniło, ale gdzie temu do Majorkowych klimatów!
U mnie też teraz zrobił się skrawek błękitu.
Wykorzystałam ten moment, aby pójść na zakupy -całkiem przyjemnie się zrobiło.
Wiesz Tetryku majorkowe klimaty są super na wakacje, ale chyba nie chciałabym tam mieszkać na stałe.
A w ogóle dalej się będę upierać, że Polska to krajobrazowo piękny kraj.
A wokół Krakowa jest mnóstwo ciekawych miejsc.
Taka nieuleczalna lokalna patriotka się we mnie odezwała…
Niby dobrze… ale sprawdzaj po każdej kuracji antybiotykiem!
że niby co mam sprawdzać panie T.?
Czy cię aby nie uleczyło…
Chyba Cię nie lubię Tetryku!
Ale jeszcze do jutra może zmienię zdanie!
A ja przed chwilą wróciłam z Lidla, trzeba było się zaopatrzyć przed dwoma świątecznymi dniami… Niestety, ciągle pada.
Mnie syn przysłał zdjęcie sprzed chwili -podwójna tęcza nad górami.
Pięterko o Majorce, a wszyscy o pogodzie tu, teraz.
Jako gospodyni zastanawiam się jakby tu skierować rozmowę na Palma de Mallorca i jej ciekawą historię.
Niedługo wychodzę z domu, więc pogadajcie sobie na dowolny temat i może jednak ktoś się skusi na szampana?
Wrócę, jak wrócę. Nie ręczę za mój stan trzeźwości.
Ja nie odmówiłam i już się napiłam
Dobry wieczór, rzeknę


Żałuję, że nie można wskoczyć na tę piękną plażę zanurzając się w błękitach, lazurach i ogrzać złocistymi promieniami. Samopoczucie dużo by zyskało
Nigdzie nie zniknęłam, wczoraj przespałam dzionek przegrywając z niskim ciśnieniem. Dzisiaj troszkę lepiej no to poczytałam z wielką przyjemnością ” Basię „. Muszę przyznać, że trudno będzie się z nią rozstać
Masz rację, Basie chyba nie wiedzą nawet, jak źle się z nimi rozstawać…
Myślisz, że zagląda i przeczyta?
Zaglądnie, przeczyta i znów się pojawi…mam nadzieję.
Skowroneczku!Podziel się z nami jakimiś faktami wyczytanymi w „Basi”.
Spokojnej nocy
Dobrych snów!
Pięknie wyglądają słoneczne uliczki Palmy… A ja wczoraj rano szedłem do pracy w takim krajobrazie:

Też ładnie, mgła bywa romantyczna, tajemnicza…
To i tak dobrze, że nie zabłądziłeś i znalazłeś i biurko i Wyspę.
Mistrz Q. wyjechany, więc proponuję na dobranoc piękną i refleksyjną balladę Blackmore’s Night: „Dokąd stąd odejdziemy”.
Tekst nie zawiera niestety odpowiedzi…
…lecz kogo by zapytać, gdy nikt naprawdę nie zna odpowiedzi
dokąd stąd odejdziemy…
Dobranocka była, idę spać. Dobranoc
Wróciłam, wlepiłam swoje trzy grosze na wyższych schodkach, zasłuchałam się w piękną balladę i zastanawiam się co robić dalej z tak miło rozpoczętym wieczorem.
Miłych snów dla tych, co już śpią…
Wszyscy już w pobliżu łóżeczek (przynajmniej z tej strony wody), to chyba czas na lampkę…

Dobranoc Wyspo!
Dzień dobry
W Poznaniu już się wczoraj wypadało, wstaje pogodna niedziela 
Wszyscy jeszcze śpią, to sama sobie zaparzę kawy
Witajcie!
Jeśli jest jeszcze odrobina kawy, z przyjemnością dołączę…
Bardzo proszę, Gienia już niesie
Widzę, że Gienia spodziewała się tłumu chętnych na kawę i herbatę i przybiegła wspomóc kelnereczkę.
A tu chętnych jakoś brak!
Ale panie są w dobrej komitywie i zadowolone razem sobie plotkują.
Kelnereczka z Gienią zawsze się dogadają. Tak jak maczek z Bożenką, prawda Bożenko?
Żeby tak wszyscy w Polsce tak potrafili! Bodaj jutro niechby.
Prawda Maczku, oby tak wszyscy…
Deszczowo witam.
Mogę dołączyć z herbatą?
Poprosiłam o nią kelnereczkę.
Dzień dobry

Dziś ma być pochmurno, a jutro rano śnieg… czyżby prawdziwa zima do nas pukała?
Wczoraj korzystając z pięknej pogody, postawiliśmy w końcu nasz składzik


Potem tylko podzielić te moje ptaszęta na gatunki, wpakować do albumu, poopisywać i gotowe 
Zostało jeszcze wstawić drzwi i mogę się zająć sprzątaniem ogródka
Nie to, że jestem miłośniczką sprzątania, ale w końcu mam nadzieję pozbierać te wszystkie rzeczy i ogródek będzie wyglądał jak powinien
Poza tym muszę odebrać swoje zdjęcia z drukowania. A jest ich trochę (prawie 300 sztuk)
Miralko, dawno nie było Twoich ptaszków na Wyspie!
Dawno… ale sama widzisz jak często jestem na Wyspie
Real pochłania niemal całość. A jak wieczorkiem usiądę do kompa, to jestem tak padnięta, że nawet nie chce mi się nic pisać. 
Na FB jeszcze rzadziej…
Po prostu nie mam czasu.
Poczytam i idę spać…
To i tak miło, że znajdujesz czas, aby zajrzeć na Wyspę Miralko
i napisać komentarz.
Ja dużo piszę, bo:
-jestem gadułą
-już nie pracuję
-dużo czasu spędzam w autobusach i tramwajach i wtedy piszę z komórki.
– byłam gadułą, ale chyba nią być przestałam
– na emeryturę jestem za młoda… tutaj idzie się w wieku 67 lat, a jak się przeciągnie do 70, to profity są znacznie większe… także sama nie wiem….
– nie używam komunikacji miejskiej, chyba okazjonalnie. Szkoda mi czasu na wystawanie na przystankach. A jak się jedzie samochodem, trudno coś czytać, czy pisać
Głównie jeżdżę autostradami i moją ulubioną prędkością jest 85mph (czyli ok. 140km/godz.), to gdzie przy takiej prędkości można coś czytać/pisać?
Miłej niedzieli Wam życzę

I lecę zająć się tymi swoimi sprawami. Podejrzewam, że będzie to pracowita niedziela i jutro chętnie pójdę do pracy (pomimo święta)
Witaj pracusiu!
W Krakowie pada, pada, pada…
Miałem być dziś na wycieczce z ogniskiem i pieczeniem kiełbasek, ale została odwołana z powodu pogody.
Snuję się więc po domu i mobilizuję do jakiejś roboty typu porządki itd.
Mam nadzieję, że jutro bodaj nie będzie padać. Przynajmniej, wtedy gdy chórek będzie śpiewał.
Jutro ma nie padać. Pochmurno z przejaśnieniami, chłodno – 8oC
Wiem, też sprawdzałam. Stać i słuchać jak śpiewacie z parasolem to dla mnie nie problem. Ale martwiłam się o tych co śpiewają, o sprzęt nagłaśniający i o dobrą frekwencję.
Szkoda że ja nie mogę posłuchać…
Bożenko! Zazwyczaj są tacy co robią relacje, więc Tetryk będzie mógł pokazać chętnym.
Na razie mogę podesłać ci śpiewnik… 🙂
Dziękuję, ale to tylko teksty. Ja bym chciała posłuchać…
A masz jakiś nocny pociąg do Krakowa?
Niestety, to jest dla mnie niewykonalne
Ale i tak posłuchałam Waszego chóru, bo się cofnęłam w czasie do 31 marca
Będę trzymała kciuki i za pogodę w Krakowie i za frekwencję
Dzień dobry, jestem z powrotem, bezpiecznie. (Bardzo dziękuję za piękne zastępstwo dobranockowe!)
Bardzo dobre proporcje we wpisie – plaża, zabytki, przyroda. Przy zwiedzaniu bardzo mi się spodobała uliczka z dachami, które owszem, wpuszczają światło, ale generalnie raczej ocieniają chodnik – w tamtym klimacie rewelacja.
Szukałem jakichś bliższych informacji ta temat budynku La Llotja, okazało się, że jest na ten temat artykuł w Wikipedii po niemiecku, francusku, hiszpańsku i katalońsku, ale po angielsku ani polsku nie ma. Na szczęście są jeszcze inne źródła, z których wynika, że przez 50 lat było to coś w rodzaju giełdy, a także siedziba jednostki odpowiedzialnej za utrzymanie portu. Dość logiczne, biorąc pod uwagę, jak duży procent handlu odbywał się morzem.
Drzewa wyglądają po prostu szaleńczo – zastanawiam się, czy dolna część pnia oliwki kiedyś nie była przysypana do wysokości tych pierwszych „nawisów” – inaczej trudno znaleźć dla nich uzasadnienie. W ogóle to niebywałe, że drzewa „owocowe” (tzn. takie, których owoce są jedzone przez ludzi) są tak długowieczne. Inne drzewa znane z długowieczności, dęby i sekwoje, jakoś tak nie funkcjonują – nie jemy ani żołędzi, ani szyszek
Bardzo się cieszę, że wróciłeś bezpiecznie Mistrzu Q!

A teraz już cieszę się egoistycznie z Twojego powrotu na Wyspę, bo daje mi on szansę na rozmowę na temat tego, co we wpisie.
Dziękuję, dziękuję
za zauważenie (docenienie) mojego celowego (bynajmniej nie przypadkowego) planu-plaża, zabytki, przyroda.
To miałam na myśli, gdy napisałam, że zbuduję pięterko, ale dopiero zbieram cegły i myślę o planie.
Skoro nie mogę się pochwalić dobrymi zdjęciami i zdolnościami literackimi czymś próbuję nadrobić.
Do reszty odniosę się za chwilę, po obiedzie.
Smacznego!
Smacznego!
Dziękuję, zjadłam, pozmywałam i odpowiadam.
Najpierw „w temacie „ drzewa.
Jak już pisałam za najstarsze drzewa oliwne na świecie, uznaje się rosnące w libańskiej wiosce Behealeh, niedaleko Batroun, 16 oliwek liczących sobie co najmniej 6.000 lat.
Być może tajemnica długowieczności „sióstr” kryje się w nadzwyczaj dużej wysokości n.p.m., na której rosną – 1.311 m i w związanych z tym surowych warunkach atmosferycznych.
Miejscowa ludność nazywa oliwki „siostrami”, a przekazy sięgające czasów greckich głoszą, że były to drzewa, z których pochodziła gałązka oliwna w dziobie gołębicy Noego po biblijnym potopie.
Najbardziej niesamowite jest jednak to, że mimo swojego wieku, oliwki wciąż owocują, a z ich owoców produkowana jest oliwa i kosmetyki .
Powyższe skopiowałam z blogu:
stare drzewa
Z tego blogu również pokażę jedno zdjęcie.
Następnym razem, gdy będę korzystać z rzuconej mi wędki, mogę pokazać sekwoje.
Chyba, że będziecie woleli kontynuację wysp hiszpańskich?
To dopiero musi być marketing. „Zyskaj kroplę długowieczności!” i takie tam.
Na pewno!
Dla potwierdzenia zdjęcie z tego samego blogu co linkowałam powyżej.
Teraz coś na trzeci temat poruszony przez Mistrza Q (jeszcze raz dziękuję!)
La Llotja jest to bardzo okazały budynek -coś na rodzaj połączenia kościoła z pałacem. Niewiele tego typu świeckich zabytków zachowało się w Europie. Stanowi on swoistą perłę architektury gotyku. Wewnątrz znajduje się kopuła wspierana przez 6 kolumn.
Popatrzcie na drugi plan -widać tu wielkość budynku La Llotja w stosunku do ludzi stojących w drzwiach.
We wpisie dopisałam o Kolumbie, bo zapomniałam o tym budując pięterko w pośpiechu w nocy, aby na rano już było.
A a pierwszym planie, dwie główki, którą jedną z nich znam
Bożenko, przecież wyraźnie pisałam, aby patrzeć na drugi plan!
A tak serio -nie mam zbyt wielu zdjęć, bo przyjeżdżałyśmy do Palmy autobusem i starałyśmy się wtedy szybko jak najwięcej zobaczyć, nie było zbyt wiele czasu na zdjęcia.
Więcej mnie (i Danki) nie mogłam wyciąć, bo wtedy nie byłoby widać ludzi w drzwiach co daje wyobrażenie o wielkości budowli.
Tak więc jedną znasz, a drugą (Dankę)też trochę, bo z moich opowiadań i zdjęć.
No piękne to wnętrze. Co nasuwa pytanie, dlaczego albo po co ono tak wyglądało, skoro np. nawet pałac królewski w Sewilli nie jest AŻ TAK wysoki (zdobienia to inna rozmowa). I tak myślę, że to ma znaczenie nie tylko ambicjonalne (bogata gildia kupiecka, rządząca portem, nie mogła mieć biednej siedziby), ale może też i praktyczne? Tzn. w wysokim pomieszczeniu łatwiej utrzymać chłód, kiedy na zewnątrz upał?
Wydaje mi się, że jedno i drugie panie Q.
I prestiż i utrzymanie chłodu.
Wtedy był okropny upał i to, co napisałam o schronieniu się w chłodzie to nie był tylko taki łącznik w opisie.
W środku budynku giełdy faktycznie był taki chłód, jakiego nie zaznałam w żadnym budynku zwiedzanym na Majorce.
No i piękne to jest, że potrafiono łączyć walory estetyczne z praktycznymi.
Na Środkowym Wschodzie potrafiono wykorzystać naturalne zjawiska do klimatyzacji budynków. Np. w Iranie do dzisiaj stoją i działają badgiry (trudno znaleźć coś na ich temat po polsku, może to? https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/zwiedzacze.pl/pl/tag/badgir/)
Dzięki za linka, dzięki za podtrzymanie rozmowy.
Przeczytałam, tyle, co po polsku, ale i tak w ten sposób uczymy się wzajemnie, prawda?
Jeszcze jedno zdjęcie. Moją „małpą” jakość zdjęcia (ciemno było) pozostawia wiele do życzenia, ale chcę pokazać gdzie w budynku giełdy siedziałyśmy odpoczywając od upału i czując się jak ci kupcy co tu właśnie prawdopodobnie siadali.
W Charleston też spotkałam się z rezydencjami budowanymi tak, aby wykorzystywać naturalne zjawiska do wentylacji (wiatr od Oceanu).
Nie pamiętam czy o tym pisałam na Wyspie?
O Charleston to pamiętam, ale o tych budynkach nie. A to zdjęcie jest świetne, przypomina mi takie różne wykuszowe okna w nowszych już budynkach, gdzie można usiąść (albo nawet się położyć) i czytać przy naturalnym świetle, padającym od okna.
Wydaje mi się, że miałam w planie zrobić jeszcze jedno pięterko o Charleston, ale potem uznałam, że to dla mnie jest sentymentalnie ukochane miejsce, a nie dla Was. Sprawdzę, zobaczę… i kiedyś albo wrócimy do Południowej Karoliny, albo Kalifornii.
Bardzo Ci jestem wdzięczna Q za wywołanie dyskusji na temat wpisu, bo robiąc pięterko traktuję to jako takie hasłowe wrzucenie tematu do rozwijania potem w Waszych komentarzach.
Jak masz jeszcze jakieś pytania chętnie rozwinę póki jeszcze tu jesteśmy.
Nie tylko na Środkowym Wschodzie. W Giżycku stoi Twierdza Boyen, wprawdzie znacznie młodsza (XIX w), ale zapewniająca naturalną – tzn. niewymuszaną żadnym zasilaniem – wentylację wielu pięter pod ziemią. Dziś podobne rozwiązania naszpikowane są silnikami elektrycznymi…
No proszę, jak oto rozmowa ciekawie się rozwija jak tylko Mistrz Q wrócił!
Tetryku! Byłeś tam? Masz jakieś zdjęcia?
Byłem tam, ale tylko na powierzchni, zdjęć żadnych nie mam. Sporo o Twierdzy jest dostępne w internecie 🙂
Dodam tylko, że nazwa pochodzi od nazwiska jednego z projektantów, gen. von Boyena.
Przprszm, miałem przerwę na tzw. życie rodzinne.
Byłem w twierdzy Boyen, co prawda nie pamiętam tych kwestii wentylacyjnych, ale nie pamiętam również masy innych rzeczy z tamtej wizyty.
Edit: to musiało być dobre …naście lat temu…
Ja nie pamiętam tego, co było wczoraj.
Albo co miałam zrobić dziś.
Istnieje możliwość, że też mogłam kiedyś być w tej twierdzy. W czasach szkolnych, studenckich wakacje spędzałam na Mazurach. Potem z dziećmi -też.
Wtedy jednak nie robiłam zdjęć, a jak nie mam zdjęć to i nie pamiętam.
Makówko,
podsyłaj promyczki słońca, plaże pełne rozebranych i wszystkie kolory tęczy, ponieważ zachlapało mi dzień, więc cały dzień światło mam włączone. Nie chcę myśleć, co będzie wieczorem i w nocy. 🙂
Prawdopodobnie będzie ciemno 😉
W nocy będzie zachlapana noc, ale przynajmniej nie będzie tego widać!
Dziękuję Ultro, że zajrzałaś. Ja też przy świetle od rana.
Specjalnie dla Ciebie takie zdjęcie plaży blisko miejsca, gdzie mieszkałam na Majorce.
Piasek, ciepłe morze, błękitne niebo i widok na góry -wszystko, co uwielbiam.
Przed chwilą natrafiłam na fb na taki wpis kolegów ze Stowarzyszenia.
Pamiętacie Mury? Słowa w 1978 roku napisał Jacek Kaczmarski do melodii piosenki L’Estaca, skomponowanej 10 lat wcześniej przez katalońskiego pieśniarza Lluísa Llacha. Minionej nocy śpiewano to na ulicach Barcelony.
Inny kolega dopisał do tego taki komentarz:
Katalończycy śpiewają „ a mury runą , runą , runą …”. , nie pamiętając o tym, że śpiewak właśnie był sam…
Niepodległość Katalonii to bardzo trudny temat. Z jednej strony duża cześć Katalończyków chce niepodległości, z drugiej strony jest kwestia integralności terytorialnej Hiszpanii. Autonomia Katalonii już dzisiaj jest bardzo duża, a wiec zgoda na postulaty Katalończyków oznacza rozpad Hiszpanii. Kraj Basków pewnie pójdzie tym samym śladem.
Z tego co wiem większość Katalończyków nie chce rozbicia Hiszpanii, ale temperatura społeczna jest już bardzo wysoka i może już nie być pola do kompromisu. Skrajne organizacje bardzo lewicujące prą do tego, wspierane przez Rosję która jest zainteresowana dezintegracją Unii Europejskiej.
Pozwoliłam sobie zacytować. Skoro jesteśmy jeszcze na pięterku o Hiszpanii, skoro za parę godzin będzie 11 listopada…
Bo Hiszpania to przecież nie tylko ciepłe morze i ciekawe zabytki.
A NIEPODLEGŁOŚĆ to trudny temat nie tylko dla Polaków.
I jeszcze takie zdjęcie w sieci znalazłam ( Święto Niepodległości na Kopcu Kościuszki)
Takie makówczyne nie na temat à propos jutrzejszego dnia.
Dobranoc
Śpij dobrze Bożenko!
Spokojnej!
Dobranocka.
Sting, o tańczeniu.
Snów roztańczonych, skoro nie na jawie.
Czy przygotowujesz już nas do Sylwestra i Karnawału?
Jeszcze Andrzejki po drodze!
Jakoś ostatnio umykają mi te imprezy bez tańczenia.
Nie, żebym siedziała sama w domu przed telewizorem, ale jakoś tak spędzam te dni INACZEJ, jak dawniej.
To jednak był nieco męczący dzień.
Zmykam.
Jutro wbrew powszechnemu trendowi mam dzień pracujący, może na pół gwizdka, ale zawsze.
Panie Q jak już będziesz tańczył przez sen to jednak umiarkowanie intensywnie, żebyś wypoczął, a nie zmęczył się.
Spokojnego i roztańczonego snu!
Zapalam lampkę, aby mrugała do rytmu roztańczonym snom!

Dobranoc!
Do posłuchania w Dniu Niepodległości.
Czy faktycznie najstarsze wykonanie Hymnu? W każdym razie trochę inne niż jesteśmy przyzwyczajeni.
Dzień dobry
Witam się świątecznie, po wysłuchaniu naszego hymnu, jakże innego wykonania. Słowa się zgadzają, ale rytm nie nadaje się do grupowego odśpiewania.
Tak przyszło mi na myśl pytanie: Czy Majorka ma swój własny hymn?
Wg wiki regionalnym hymnem Balearów jest „La Balanguera”:
Dziękuję, bardzo ładna melodia…
Teraz dopiero wysłuchałam. Też mi się podoba.
Dziś świątecznie, napoje podaje kelnereczka…
Witajcie!
Jak na razie prognoza pogody się sprawdza, jestem dobrej myśli 🙂
Też sprawdziłam, deszczu nie przewidują. 🙂
Dzień dobry. Nie zaspałem, tylko wstałem z niewielkim, planowym opóźnieniem (a conto święta), a zaraz potem zostałem wyekspediowany po rogale, powiedzmy, świętomarcińskie. I nawet całkiem nieźle trafiłem z czasem, bo rogale właśnie się dopiekały, a przede mną były raptem 3 czy 4 osoby (fakt, jedna pani brała 35 sztuk
, ale cukiernia była na to przygotowana), więc jak na tutejsze możliwości, poszło biegusiem.
Ja już jestem po rogalu, ale na popołudniu jeszcze zostało. Pycha!
Świątecznie i pochmurnie witam!
Witaj Maczku, u mnie też pochmurne niebo. Może się przejaśni?
Już się przejaśniło,ja już w autobusie,paaaaa
A ja teraz na chwilę(?) do pracy…
Owocnej życzę, żebyś znalazł czas na odpoczynek na Wyspie
A dziękuję bardzo. Pierwsza część zaliczona, potem obiad w gronie rodzinnym („Nie ma nic milszego, niech, kto chce mi wierzy/ Niż rodzinny obiad w sielskiej atmosferze”) i teraz być może niewielka poobiednia przerwa, a potem część druga, nadobowiązkowa (tzn. im więcej zrobię dzisiaj, tym mniej będzie jutro).
Jutro dojdzie coś nowego i tak w kółko, Pracusiu
E, jutro to już tylko dzienna norma…
Dzień dobry
Witaj Skowronku
O, i to jest bardzo ładne podsumowanie.
Dziś (zasadniczo to już wczoraj) na Rynku Głównym z kabaretem Loch Camelot śpiewaliśmy inną równie piękną piosenkę Grechuty „Ojczyzna”.
Śpiewanie się odbyło, dwóch ludzi nagrywało – jak tylko nagrania się ukażą, to wam pokażę.
Wspaniale! Już się nie mogę doczekać!
Zanim będą nagrania mogę napisać tylko, że wszystko wyszło bardzo ładnie i pogoda dopisała.
Brawa dla organizatorów!
To wspaniale, Ukratku!!! Chętnie posłucham i obejrzę
No to fajrant i przerwa.
I oraz po przerwie. Tak generalnie.
A u mnie po świętach, idę spać. Dobranoc
Spokojnej!
Dobranocka.
Clannad. Temacik z serialu o zakapturzonym Robinie, tutaj jak widać z tytułu, pojawiający się razem z lady Marion.
Snów serialowych!
Dobrej nocy
Spokojnej!
Wróciłam naładowana ogromną ilością emocji.
No i zmęczona, bo cały dzień poza domem i na dodatek prawie cały czas na stojąco.
Trzy razy brałam dziś udział w zbiorowym śpiewaniu Hymnu:
-na placu Matejki
-pod teatrem Słowackiego
-na Rynku Głównym
Skończył się długi, świąteczny weekend, od jutra kolejny tydzień pracy – dobrze, że krótki! 🙂

Zemknę też…
Też już powiem Dobranoc.
Na podsumowanie moich dzisiejszych emocji, wzruszeń itd. pasuje Kabarecik.
Witam.
Teraz tylko się przywitam: wyjątkowo zmęczone ale szczęśliwe, bo już domowe Dzień dobry:)
To był okropny tydzień. Po drodze urodziny, imieniny… W pracy:(
Pozdrawiam:)
Witaj Leno!
Czekoladkę?
Witaj, Makówko.
Z przyjemnością:) choć to raczej ja powinnam chyba częstować słodkościami o rozmaitej konsystencji. Nawet jeśli liczba ukończonych lat nie zachęca do chwalenia się:)
Pozdrawiam:)
To były TWOJE urodziny Leno ? A my o tym nic nie wiemy?
Imieniny też?
Sto lat i …jeszcze trochę!
Uściski!
I tak właśnie zostaje się wymuszaczem życzeń:)
Dziękuję.
Tak, jestem bardzo listopadową dziewczyną:)
Pozdrawiam:)
To dla Ciebie listopadowa dziewczyno!
I jeszcze trochę czekoladek.
I toaścik!
Dołączam się z życzeniami i wznoszę toast…

Witaj, Bożeno.
Bardzo dziękuję.
Chętnie wychylę coś rozgrzewającego, zwłaszcza, że pogoda u nas butelkowa:)
Pozdrawiam:)
Jeszcze raz bardzo dziękuję, Makówko:)
Przyjmij i ode mnie serdeczne i rozgrzewające życzenia, Listopadowa Dziewczyno!

A jeśli chciałabyś nas czymś poczęstować, to mógłby to być na przykład wpis z twoim wierszem. Mogłabyś?
Tetryku Ty jednak miewasz dobre pomysły!

Leno -czas na nowe pięterko!
Witaj, Tetryku.
Dziękuję za życzenia.
Oczywiście.
Miałam wprawdzie wstawić tekścik z bycia i czekałam tylko na moment, gdy będę obecna, ale jeśli jest zapotrzebowanie na poezję, to mogę częstować wierszami:)
Pozdrawiam:)
Poezja jest u nas zawsze mile widziana!
Teksty prozą oczywiście też, jako i real 😉
Do życzeń z przyjemnością dołączę…

Najlepszego, Leno!!!
Twoje zdrowie
Dzień dobry

Całość była pokryta jakby lodową skorupą. W niedzielę wieczorem padał deszcz, potem przymroziło i zaczęło sypać śniegiem. Nic dziwnego, że powstała skorupka 

U mnie znowu śnieg i zimno
Rano samochód tak mi zamarzł, że żadnych drzwi nie mogłam otworzyć
No cóż… aby do wiosny!!!
Kiedyś zdarzyło mi się przyjechać do pracy suchym autem, potem zaczęło mżyć i marznąć i po ośmiu godzinach zastałem auto pokryte 6 – 8-io milimetrową glazurą z przezroczystego lodu.
Na szczęście zamek elektryczny zadziałał 🙂
No to wiesz dokładnie o czym pisałam, Ukratku
Tylko u mnie na dokładkę niemal z każdej strony nalepiło liści. Wieczorem padał deszcz coraz zimniejszy, a drzewa nadal mają liście. Sypało się toto bez opamiętania i przymarzało…
Dzień dobry.
I już po długim weekendzie, wracamy do normalności 
Witajcie!
Normalność jest przereklamowana…
Dzień dobry!
Sen też jest przereklamowany usiłuje sobie wmówić maczek co ( nie wiedzieć czemu!) nie mógł spać w nocy.
W emocjach, czy przy pełni księżyca? Może jest to wyjaśnienie…
Witaj Zocha!
Chyba nadmiar emocji przez cały dzień + grzaniec ?
Skutek jest taki, że teraz potykam się o własny nos.
Dzień dobry. Powoli się budzę…
Na szybsze budzenie, pomoże Gienia z kawą
O, i to jest wyjście!
Pobieliło pięknie góry, a dzisiaj już znów ciepło.
Po weekendowej pracy nienormalnie krótki tydzień jest normalny.I jak słusznie podkreślił Tetryk ten stan jest przereklamowany.
U mnie długi weekend będzie dopiero pod koniec listopada. Thanksgiving Day się zbliża, a jest chyba jednym z najbardziej celebrowanych świąt. Niby jest w czwartek, ale w piątek mało kto idzie do pracy
Cisza zapanowała na Wyspie, więc może w skrócie opowiem jak wczoraj świętowałam Dzień Niepodległości.
Najpierw część oficjalna -składanie wieńców na placu Matejki przed pomnikiem Grunwaldzkim, przed którym znajduje się płyta Grobu Nieznanego Żołnierza.
Nie zabrakło również delegacji naszego Stowarzyszenia.
W lewym dolnym rogu -nasz wieniec.
Potem biegiem w kierunku Teatru Słowackiego. Tu na Skwerze im. Jacka Woźniakowskiego chórek naszego Stowarzyszenia odśpiewał to, co w śpiewniku (Tetryk już go udostępnił parę schodków wyżej).
Jak obiecał będzie z tego relacja, więc nie będę na ten temat się rozpisywać.
Przed Teatrem Słowackiego była kameralne grono przyjaciół + trochę osób spoza Stowarzyszenia.
Dla kontrastu poszłam potem w tłum na Rynek Główny na 75 Krakowską Lekcję Śpiewania z Loch Camelot.
Cała płyta Rynku pełna ludzi -starych i młodych. O tej krakowskiej tradycji Lekcji Śpiewania pisałam już na Wyspie. Bardzo ładnej tradycji, gdzie stoją obok siebie ludzie w różnym wieku i różnych poglądach i w zadumie słuchają słów, które padają ze sceny i wspólnie ze śpiewnikami w ręku śpiewają pieśni patriotyczne, ale i też takie na wesoło, z przymrużeniem oka.
Piękna lekcja historii, ale i tolerancji oraz wielokrotny apel o świętowanie bez podziałów, radosne.
„Polska zawsze była krajem otwartym dla innych -niech taka pozostanie” -takie i inne słowa padają ze sceny.
Na koniec -znów grono kameralne -tym razem z „moimi” harcerzami i turystami. Przy grzańcu, no przecież nie przy mleku.
Dzień dobry raz jeszcze:)
Wpis o rozsłonecznionej Majorce jak balsam na zawilgocone i podmarznięte polskie serce:)
O zabytkach można sobie poczytać, więc (już chyba tradycyjnie) wspomnę restauracyjkę El Bungalow z pachnącą szafranem paellą, stołem pieczonych w grubej warstwie soli ryb i jednym z lepszych tiramisu, jakie zdarzyło mi się jeść, których smak podkreślał urzekający widok na ocean:)
Trafiliśmy tam po zapachu i bardzo miło sobie odpoczęliśmy w przerwie zwiedzeniowej:)
Pozdrawiam:)
W przerwie zwiedzeniowej jadłyśmy w pobliżu 600-letniej oliwki.
Nie pamiętam co jadłam, ale mogę pokazać dwa zdjęcia z restauracji wokół oliwki.
W takiej scenerii, nie trudno zapomnieć o jedzeniu
Bożenko, czyżby ten torreador miał cię rozpraszać?
Oczywiście, jestem nim zachwycona
Witam Wyspę
Jeszcze będzie normalnie piszę po głosowaniu w Senacie
Pozdrawiam 
Witaj Elizo!
Będzie!
Zrobimy wszystko, aby tak było. Każdy na miarę swoich sił i możliwości.
Przerwa. Ale jeszcze nie fajrant. Cozadzień.
No właśnie co za dzień
Oby takich tylko przybywało 
Elizo !
Oby! Opijmy to!
Chętnie ale po filmie :Pleasure Kiedyś z bliskim ,dziś sama tak dla wspomnienia…
Elizo, zgłoś się po filmie na Wyspę
Może potem ktoś do nas dołączy?
Jestem po przerwie, teraz może dobranockę wrzucę, potem jeszcze wrócę do pracy i po fajrancie tu…
Niedługo będzie 200 stopni, plus dłuuugie pięterko… jest co kręcić. Czy ktoś ma pomysł? A może wiersz, Leny?
Leno, nie daj się prosić…
Ja się zwijam i idę spać. Dobranoc
Spokojnej!
Dobranocka.
Było kiedyś, będzie i dzisiaj. Pobawmy się w ptaki i Fismoll (z Poznania chyba).
Snów otulonych ciepło.
Makówczyne nie na temat między Dobranocką a lampką.
Śledzenie na bieżąco głosowań w Senacie było ponad wytrzymałość moich mocno ostatnio nadszarpniętych nerwów.
Poszłam więc do MCK na spotkanie z Mariettą Czudakową. Wymagało to wyłączenia komórki i słuchania tłumaczenia symultanicznego przez słuchawki.
Jak spotkanie się skończyło oczywiście natychmiast sprawdziłam wynik głosowania.
O, a to autorka SF? A jak się ona ma do Bułhakowa?
Marietta Czudakową – wybitna rosyjska literaturoznawczyni, krytyczka literacką i pisarka, autorka biografii Michaiła Bułhakowa.
Rezultatem jej wieloletniej pracy, polegającej zarówno na analizowaniu dokumentów archiwalnych, jak i zbieraniu świadectwa od osób współczesnych pisarzowi, była pierwsza naukowa biografia Bułhakowa, która ukazała się w ZSRR w 1988 roku.
W biografii Marietta Czudakowa opowiada o rodzinie bohatera, jego dzieciństwie, studiach medycznych, pracy lekarza, której początek przypadł na lata I wojny światowej, a następnie na czas rewolucji w Rosji. Pokazuje drogę twórczą od pierwszych prób dziennikarskich i pisarskich po pracę w teatrze i dla teatru oraz otoczoną legendą pracę nad dziełem, które przyniosło mu pośmiertną sławę w Rosji i na świecie – powieścią „Mistrz i Małgorzata”
Jest przewodniczącą Fundacji Bułhakowa. Ukończyła studia filologiczne. W latach 1959-1961 w jednej z moskiewskich szkół uczyła języka rosyjskiego i literatury, w latach 1965-1984 zaś – pracowała w oddziale rękopisów Państwowej Bibliotek ZSRR im. Lenina. Od 1985 r. wykłada najnowszą literaturę rosyjską na jednej z rosyjskich uczelni, od 1988 r. – również na kilku amerykańskich i europejskich uniwersytetach.
W czasach sowieckich Marietta Czudakowa bliska była kręgom dysydenckim, a po rozpadzie ZSRR aktywnie włączyła się do polityki, wspierając Borysa Jelcyna m.in. jako członek powołanej przez niego Rady Prezydenckiej i Komisji ds. Ułaskawień. Po dojściu do władzy Władimira Putina związała się z opozycją demokratyczną w Rosji. W roku 2007 była kandydatką Partii SPS (Sojuz Prawych Sił) w wyborach do Dumy Państwowej, ale partia nie przekroczyła wówczas pięcioprocentowej bariery głosów i nie weszła do parlamentu.
O, pięknie dziękuję. Wydawało mi się, że polska Wiki wymienia ją tylko jako autorkę jednego opowiadania SF, które znalazło się w zbiorze wydanym gdzieś w 1972 albo 73…
Quackie!
Skopiowałam dla Ciebie całość informacji z fb, bo nie zawsze wszystkie informacje od razu się znajduje, a pomyślałam, że może Cię to zainteresować.
Jak ja lubię z Tobą rozmawiać na Wyspie!
No, oczywiście, że wszystko, co dotyczy Bułhakowa, mnie interesuje. Kiedyś doszedłem, że „Mistrz i Małgorzata” to moja ulubiona powieść.
A zerknij tutaj, na wpis sprzed 5 lat (oranyjaktenczasleci!) – http://madagaskar08.pl/blog/2014/10/17/obsadzamy/
„Mistrz i Małgorzata ” to też moja ukochana książka.
Przeczytałam wpis sprzed 5 lat -kapitalna zabawa w to obsadzanie ról.
Zadumałam się nad fenomenem Waszej Wyspy i kolejny raz poczułam, że jestem tu tylko gościem.
Jeśli chodzi o ekranizację byłam pod ogromnym wrażeniem rosyjskiego serialu, który według mnie doskonale oddawał atmosferę stworzoną przez Bułhakowa.
Z tym serialem mam osobiste i bardzo sentymentalne wspomnienia. Oglądałam kolejne odcinki z przyjacielem, co tydzień umawialiśmy się na spotkanie oglądaliśmy kolejny odcinek, gadaliśmy, popijaliśmy itd.
Ee, gościem? Pomyśl lepiej, jak będziemy dzisiejsze wpisy wspominać za 5 lat! „Ee, zamki, no tak, kiedyś mieliśmy takie wpisy o zamkach, np. na Majorce, czekaj, to podlinkuję”
Dziękuję.
Miły jesteś panie Q.
Dzisiejszy dzień się kiepsko zaczął po nieprzespanej nocy, a potem parę miłych słów pod moim adresem przeczytałam na fb, a teraz -Ty.
I jeszcze fakt, że w Senacie wyschły kałuże -jeszcze w zielone gramy !
Z tego wszystkiego mój organizm zapomniał, że jest niedospany.
No to zmykajmy.
Miłej nocki wszystkim życzę:)
Też ci życzę miłej nocki Leno, ale oprócz tego zapytam gdzie to nowe pięterko?
Tu już 201 komentarzy, łatwo spaść i kark skręcić.
Teraz już 210!
Lena, Lena, Lena!
Aby była jeszcze milsza…

Dobranoc!
Dzień dobry
Dzisiaj jest „Dzień Placków Ziemniaczanych”
Chyba wszyscy je lubią?
Witajcie!
Placki ziemniaczane? A z czym je lubicie jeść?
Ja jem z cukrem.
No tak, cukier to podstawa. Można też z gęstą śmietaną (wariant słodki również wchodzi w grę – lub kwaśny). A my jadaliśmy (bo dawno nie było) z syropem klonowym, jak amerykańskie pankejki – niespodziewanie udane połączenie, jeżeli syropu nie da się za dużo.
U nas w domu zawsze jadało się z musztardą, na ostro. Później polubiłem także „po węgiersku” , z gulaszem…
Z musztardą nie próbowałam, a z gulaszem dobre są naleśniki.
To ciekawe, nigdy nie jadłem domowych placków ziemniaczanych z gulaszem, kojarzy mi się to tylko z restauracjami (pod różnymi nazwami, placek węgierski, placek chłopski…).
Podobne – i w podobnych zestawieniach jadane – chociaż trochę delikatniejsze od ziemniaczanych są placuszki z cukinii.
Dawniej jadałam z musztardą. Kiedyś w jakimś schronisku podali ze śmietaną i cukrem. Od tego czasu najpierw parę z musztardą, a potem parę jako deserek ze śmietaną i cukrem.
Za moich szkolno-studenckich czasów chadzało się na placki ziemniaczane po węgiersku do restauracji, która znajdowała się przy ulicy Grodzkiej. Nazywała się „Balaton” i w tamtych czasach była takim kultowym miejscem w Krakowie. Restauracja funkcjonuje do dziś, byłam tam niedawno. Placki z gulaszem węgierskim smakują jak dawniej.
Obecnie wolę placuszki z cukinii. I robić i jeść.
Dzień dobry. Nawet nie wyglądam przez okno, bo wygląda, że szaro i nieciekawie.
Lepiej żeby wcale nie wyglądało, więc wolę przez okno nie wyglądać…
Ale na poprawę samopoczucia, napijmy się kawy
Koniecznie!
Bry…
Bryyy, Makówko. Jest 222, dojdziemy do 300?
228, ale na szczęście Lena zbudowała bardzo zabawne i pouczające pięterko.
Pewnie nie zauważyliście, że Lena zbudowała nowe, ciekawe pięterko, o czym nas zapomniała to poinformować.
Dzień dobry w kolejny szarobury listopadowy dzień..

Odrobiłam zaległości w czytaniu, podlinkowane też
Placki ziemniaczane z sosem gulaszowym lub z polędwiczkami i dużooo surówek?
Polędwiczkami?
Hm…mniam, mniam
Tak tylko tu się zdziwiłam i już wracam na nowe pięterko.
Dzień dobry:)
Po słonecznej wyprawie na Majorkę zapraszam na nowe, w szczypiącym troszkę w nosy i uszy klimacie pięterko.
Pozdrawiam:)