« Zapach jesienny Czym skorupka za młodu... »

Palma de Mallorca.

Słońce, piaszczysta plaża, ciepłe morze, miłe towarzystwo przyjaciółki z lat szkolnych -cóż więcej trzeba?

„Niebo jak turkus, morze jak lazur, góry jak szmaragd, powietrze jak w niebie „ tak opisał Majorkę Fryderyk Chopin.

O popularności Majorki świadczy fakt, że średnio co 30 sekund ląduje tutaj samolot z turystami.

Ale wakacje nie polegają tylko na leniuchowaniu, prawda?

W czasie pobytu na Majorce (10-20 lipiec 2019) byłam na trzech wycieczkach i parę razy w Palma de Mallorca indywidualnie miejskim autobusem.

Palma de Mallorca to– stolica i największe miasto Balearów oraz wyspy Majorka.

W 2018 Palmę odwiedziło 9,3 mln turystów z całego świata – była piętnastym najczęściej odwiedzanym miastem na świecie, więc mimo męczącego upału grzechem byłoby nie zwiedzić choć trochę miasta, które uważane jest za jeden z największych ośrodków turystycznych świata.

Pierwsi dostrzegli strategiczne walory tego miejsca Rzymianie, zakładając tu posterunek wojskowy, ale prawdziwy rozwój zaczął się za sprawą Maurów.

Jako ważny port na trasie między Europą a Afryką Północną Palma kwitła w średniowieczu zarówno pod panowaniem muzułmanów, jak i chrześcijan.

Tyle tytułem krótkiego wstępu. Resztę (mam nadzieję) dopowiedzą miłośnicy i znawcy historii, których na Wyspie nie brakuje.

Ja Was tylko trochę poprowadzę na mały spacer uliczkami miasta.

Gdy spacerują cztery kobiety trudno, aby nie zerknęły na kolorowe wystawy. Chanel, Dior, Gucci…eh.

Zmęczeni upałem chronimy się w budynku La llotja, który najlepiej świadczy o dawnej morskiej potędze Palmy. Gromadzili się tu armatorzy
i bawiący w mieście kupcy. Gdy Palma podupadła w budynku urządzono spichlerz. Później była tu fabryka armat, Sąd, Muzeum.

Według legendy to właśnie w La Llotja Krzysztof Kolumb handlował jedwabiem i w murach tego miejsca narodził się pomysł jego przełomowej wyprawy.

Nad wejściem nadal czuwa postać Anioła Stróża -patrona marokańskich kupców.

Teraz proponuję wstąpić na Placa Sant Francesc, gdzie znajduje się jeden z najstarszych kościołów w Palmie –– Basilica de Sant Francesc . Prace nad budowlą rozpoczęto w 1281 roku jednak jej obecny kształt osiągnęła dopiero 500 lat później . Jednym z charakterystycznych elementów budowli jest jej główna fasada wykonana z piaskowca.

Przed wejściem do kościoła stoi pomnik ojca Junipero Serry, który założył pierwszą placówkę misyjną w Kalifornii.

Kalifornii? To może podskoczymy do Kalifornii?-coś tam Makówce przewrotnie zaszeptało do uszka. Na tym pięterku postanowiłam jednak nie realizować moich pomysłów na skojarzenia, choć przecież upał w Kalifornii podobny jak na Majorce.

Łaźnie arabskie, katedrę La Seu i inne ciekawe miejsca Palmy zostawiam na kolejne pięterko.

Na tym pokażę jeszcze drzewo oliwne, które ma ponad 600 lat.

Jednak w porównaniu z najstarszymi oliwkami na świecie 600 lat to jest mało, gdyż najstarsze drzewa oliwne na świecie to 16 oliwek liczących sobie co najmniej 6.000 lat (w wiosce Behealeh w Libanie).

Podobno należy przytulać się do drzew. Najstarsze drzewo oliwne na Majorce było jak widać otoczone sznurem, aby do niego nie podchodzić.

Nie mogłam się więc do niego przytulić, ale zrobiłam to z innym drzewem. To zdjęcie poniżej zostało zrobione w ostatnim dniu pobytu na Majorce, było takim moim pożegnaniem z Palma de Mallorca. Pasuje więc na zakończenie wpisu, prawda?

I powoduje, że przypomina mi jak się przytulałam do ogromnych sekwoji w Kalifornii. Podświadomość wyraźnie podsuwa, aby dla odmiany następnym razem zawędrować z Wami zamiast do Hiszpanii gdzieś do słonecznej Kalifornii. Hm?

Jako obrazek wyróżniający zdjęcie z Internetu Palma de Mallorca z lotu ptaka.

231 komentarzy

  1. Makówka pisze:

    Dziś w Krakowie było zimno, mglisto, ponuro.
    Na Wyspie ostatnio byliśmy zadumani i wspomnieniowi.

    Może więc dla odmiany trochę letniego słońca?
    Lezak

    Zapraszam na kolejny wpis z cyklu:
    WYSPY HISZPAŃSKIE, część 1 MAJORKA
    1.4 Palma de Mallorca.

  2. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Tak jak się spodziewałam, obudziłam się na nowym pięterku. Jest cudowne, pouczające, z pięknymi zdjęciami i objaśnieniami. Brawo!
    Dziękuję Ci Makóweczko Buziak

  3. Quackie pisze:

    Dzień dobry bardzo przelotne, na razie bez szans na przeczytanie i sensowne skomnentowanie wpisu. Zaraz wybywam. Odezwę się po powrocie.

  4. Ultra pisze:

    Za oknem mgła, szaro, ponuro i siąpi, a ja na Majorce skąpana promykami i egzotyką wąskich uliczek Palmy de Mallorca pod powieką. Dziękuję Makówce za przeniesienie w świat ciepła i słońca.

    • Makówka pisze:

      Witaj Ultro, miło, że zaglądnęłaś.

      Buziaczki

      W Krakowie też paskudnie; sama więc chętnie wróciłam do wakacyjnych wspomnień.

  5. Bożena pisze:

    Za oknem mgły i chłód, więc rozgrzejmy się kawą lub herbatą. Gienia ma wszystko Koffie

    • Makówka pisze:

      Chętnie, filiżankę podstawiam.

      Kawka

      Poproszę o herbatę. Jednak herbatę, mimo że w Hiszpanii raczej pije się kawę, nie herbatę.

  6. Bożena pisze:

    Cisza dzisiaj, wszyscy pewnie zapracowani… Wink1

  7. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Ogłaszam, że pogłoski o moim zniknięciu są absolutnie nieprawdziwe, i w dodatku przesadzone! Wink

  8. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Jak to miło pochodzić w pełnym słońcu, gdy za oknem co prawda też słonecznie, ale i zimno Approve
    Aż się rozgrzałam… Pleasure

    • Makówka pisze:

      Witaj Miralko!

      U mnie za oknem cały dzień szaro, ale syn napisał smsa , że dziś w drodze na Luboń miał deszcz na zmianę ze słońcem.

      Też bym się trochę zagrzała na słoneczku, na plaży, w tym cudownym ciepłym morzu.

      Jednak zwiedzanie w upale było bardzo męczące. Lepiej byłoby być tam jesienią, więcej dałoby się zobaczyć, ale musiałam się dostosować do koleżanek.

  9. Tetryk56 pisze:

    Nad Krakowem troszeczkę się przejaśniło, ale gdzie temu do Majorkowych klimatów!

    • Makówka pisze:

      U mnie też teraz zrobił się skrawek błękitu.
      Wykorzystałam ten moment, aby pójść na zakupy -całkiem przyjemnie się zrobiło.
      Wiesz Tetryku majorkowe klimaty są super na wakacje, ale chyba nie chciałabym tam mieszkać na stałe.
      A w ogóle dalej się będę upierać, że Polska to krajobrazowo piękny kraj.
      A wokół Krakowa jest mnóstwo ciekawych miejsc.
      Taka nieuleczalna lokalna patriotka się we mnie odezwała…

  10. Bożena pisze:

    A ja przed chwilą wróciłam z Lidla, trzeba było się zaopatrzyć przed dwoma świątecznymi dniami… Niestety, ciągle pada.

    • Makówka pisze:

      Mnie syn przysłał zdjęcie sprzed chwili -podwójna tęcza nad górami.
      Pięterko o Majorce, a wszyscy o pogodzie tu, teraz.

      Thinking

      Jako gospodyni zastanawiam się jakby tu skierować rozmowę na Palma de Mallorca i jej ciekawą historię.

      Niedługo wychodzę z domu, więc pogadajcie sobie na dowolny temat i może jednak ktoś się skusi na szampana?

      Wrócę, jak wrócę. Nie ręczę za mój stan trzeźwości.

  11. Alla pisze:

    Dobry wieczór, rzeknę Delighted
    Żałuję, że nie można wskoczyć na tę piękną plażę zanurzając się w błękitach, lazurach i ogrzać złocistymi promieniami. Samopoczucie dużo by zyskało Delicious
    Nigdzie nie zniknęłam, wczoraj przespałam dzionek przegrywając z niskim ciśnieniem. Dzisiaj troszkę lepiej no to poczytałam z wielką przyjemnością ” Basię „. Muszę przyznać, że trudno będzie się z nią rozstać Weary

  12. Alla pisze:

    Spokojnej nocy I-m-in-love

  13. Tetryk56 pisze:

    Pięknie wyglądają słoneczne uliczki Palmy… A ja wczoraj rano szedłem do pracy w takim krajobrazie:

  14. Tetryk56 pisze:

    Mistrz Q. wyjechany, więc proponuję na dobranoc piękną i refleksyjną balladę Blackmore’s Night: „Dokąd stąd odejdziemy”.
    Tekst nie zawiera niestety odpowiedzi…
    …lecz kogo by zapytać, gdy nikt naprawdę nie zna odpowiedzi
    dokąd stąd odejdziemy…

  15. Bożena pisze:

    Dobranocka była, idę spać. Dobranoc lulu

    • Makówka pisze:

      Wróciłam, wlepiłam swoje trzy grosze na wyższych schodkach, zasłuchałam się w piękną balladę i zastanawiam się co robić dalej z tak miło rozpoczętym wieczorem.

      Miłych snów dla tych, co już śpią…

  16. Tetryk56 pisze:

    Wszyscy już w pobliżu łóżeczek (przynajmniej z tej strony wody), to chyba czas na lampkę…

  17. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted W Poznaniu już się wczoraj wypadało, wstaje pogodna niedziela Fala

  18. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Jeśli jest jeszcze odrobina kawy, z przyjemnością dołączę…

  19. Makówka pisze:

    Deszczowo witam.

    Mogę dołączyć z herbatą?
    Poprosiłam o nią kelnereczkę.

    Kelnereczka

  20. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Dziś ma być pochmurno, a jutro rano śnieg… czyżby prawdziwa zima do nas pukała? Thinking

  21. miral59 pisze:

    Wczoraj korzystając z pięknej pogody, postawiliśmy w końcu nasz składzik Delighted
    Zostało jeszcze wstawić drzwi i mogę się zająć sprzątaniem ogródka Fala
    Nie to, że jestem miłośniczką sprzątania, ale w końcu mam nadzieję pozbierać te wszystkie rzeczy i ogródek będzie wyglądał jak powinien Pleasure
    Poza tym muszę odebrać swoje zdjęcia z drukowania. A jest ich trochę (prawie 300 sztuk) Delighted Potem tylko podzielić te moje ptaszęta na gatunki, wpakować do albumu, poopisywać i gotowe Pleasure

    • Makówka pisze:

      Miralko, dawno nie było Twoich ptaszków na Wyspie!

      • miral59 pisze:

        Dawno… ale sama widzisz jak często jestem na Wyspie Sad
        Na FB jeszcze rzadziej…
        Po prostu nie mam czasu. Worry Real pochłania niemal całość. A jak wieczorkiem usiądę do kompa, to jestem tak padnięta, że nawet nie chce mi się nic pisać. Tired
        Poczytam i idę spać…

        • Makówka pisze:

          To i tak miło, że znajdujesz czas, aby zajrzeć na Wyspę Miralko
          i napisać komentarz.
          Ja dużo piszę, bo:
          -jestem gadułą
          -już nie pracuję
          -dużo czasu spędzam w autobusach i tramwajach i wtedy piszę z komórki.

          • miral59 pisze:

            Cmok
            – byłam gadułą, ale chyba nią być przestałam Wink A może po prostu nie mam czasu na to?
            – na emeryturę jestem za młoda… tutaj idzie się w wieku 67 lat, a jak się przeciągnie do 70, to profity są znacznie większe… także sama nie wiem….
            – nie używam komunikacji miejskiej, chyba okazjonalnie. Szkoda mi czasu na wystawanie na przystankach. A jak się jedzie samochodem, trudno coś czytać, czy pisać Wink Tym bardziej, że Amerykanie wiedzą o niebezpieczeństwie czytania i pisania podczas jazdy i są przepisy zabraniające. Można zapłacić spory mandat. Co prawda i tak wielu nadal to robi…
            Głównie jeżdżę autostradami i moją ulubioną prędkością jest 85mph (czyli ok. 140km/godz.), to gdzie przy takiej prędkości można coś czytać/pisać?

  22. miral59 pisze:

    Miłej niedzieli Wam życzę Delighted
    I lecę zająć się tymi swoimi sprawami. Podejrzewam, że będzie to pracowita niedziela i jutro chętnie pójdę do pracy (pomimo święta) Wink

  23. Quackie pisze:

    Dzień dobry, jestem z powrotem, bezpiecznie. (Bardzo dziękuję za piękne zastępstwo dobranockowe!)

    Bardzo dobre proporcje we wpisie – plaża, zabytki, przyroda. Przy zwiedzaniu bardzo mi się spodobała uliczka z dachami, które owszem, wpuszczają światło, ale generalnie raczej ocieniają chodnik – w tamtym klimacie rewelacja.

    Szukałem jakichś bliższych informacji ta temat budynku La Llotja, okazało się, że jest na ten temat artykuł w Wikipedii po niemiecku, francusku, hiszpańsku i katalońsku, ale po angielsku ani polsku nie ma. Na szczęście są jeszcze inne źródła, z których wynika, że przez 50 lat było to coś w rodzaju giełdy, a także siedziba jednostki odpowiedzialnej za utrzymanie portu. Dość logiczne, biorąc pod uwagę, jak duży procent handlu odbywał się morzem.

    Drzewa wyglądają po prostu szaleńczo – zastanawiam się, czy dolna część pnia oliwki kiedyś nie była przysypana do wysokości tych pierwszych „nawisów” – inaczej trudno znaleźć dla nich uzasadnienie. W ogóle to niebywałe, że drzewa „owocowe” (tzn. takie, których owoce są jedzone przez ludzi) są tak długowieczne. Inne drzewa znane z długowieczności, dęby i sekwoje, jakoś tak nie funkcjonują – nie jemy ani żołędzi, ani szyszek Happy-Grin

    • Makówka pisze:

      Bardzo się cieszę, że wróciłeś bezpiecznie Mistrzu Q!
      Fala

      A teraz już cieszę się egoistycznie z Twojego powrotu na Wyspę, bo daje mi on szansę na rozmowę na temat tego, co we wpisie.

      Dziękuję, dziękuję Cmok za zauważenie (docenienie) mojego celowego (bynajmniej nie przypadkowego) planu-plaża, zabytki, przyroda.

      To miałam na myśli, gdy napisałam, że zbuduję pięterko, ale dopiero zbieram cegły i myślę o planie.

      Skoro nie mogę się pochwalić dobrymi zdjęciami i zdolnościami literackimi czymś próbuję nadrobić.

      Do reszty odniosę się za chwilę, po obiedzie.

      • Tetryk56 pisze:

        Smacznego! Delicious

      • Quackie pisze:

        Smacznego! Wink1

        • Makówka pisze:

          Dziękuję, zjadłam, pozmywałam i odpowiadam.

          Najpierw „w temacie „ drzewa.

          Jak już pisałam za najstarsze drzewa oliwne na świecie, uznaje się rosnące w libańskiej wiosce Behealeh, niedaleko Batroun, 16 oliwek liczących sobie co najmniej 6.000 lat.
          Być może tajemnica długowieczności „sióstr” kryje się w nadzwyczaj dużej wysokości n.p.m., na której rosną – 1.311 m i w związanych z tym surowych warunkach  atmosferycznych.
          Miejscowa ludność nazywa oliwki „siostrami”, a przekazy sięgające czasów greckich głoszą, że były to drzewa, z których pochodziła gałązka oliwna w dziobie gołębicy Noego po biblijnym potopie.
          Najbardziej niesamowite jest jednak to, że mimo swojego wieku, oliwki wciąż owocują, a z ich owoców produkowana jest oliwa i kosmetyki
          .

          Powyższe skopiowałam z blogu:

          stare drzewa

          Z tego blogu również pokażę jedno zdjęcie.

          Następnym razem, gdy będę korzystać z rzuconej mi wędki, mogę pokazać sekwoje.
          Chyba, że będziecie woleli kontynuację wysp hiszpańskich?

      • Makówka pisze:

        Teraz coś na trzeci temat poruszony przez Mistrza Q (jeszcze raz dziękuję!)
        La Llotja jest to bardzo okazały budynek -coś na rodzaj połączenia kościoła z pałacem. Niewiele tego typu świeckich zabytków zachowało się w Europie. Stanowi on swoistą perłę architektury gotyku. Wewnątrz znajduje się kopuła wspierana przez 6 kolumn.

        Popatrzcie na drugi plan -widać tu wielkość budynku La Llotja w stosunku do ludzi stojących w drzwiach.

        We wpisie dopisałam o Kolumbie, bo zapomniałam o tym budując pięterko w pośpiechu w nocy, aby na rano już było.

        • Bożena pisze:

          A a pierwszym planie, dwie główki, którą jedną z nich znam Wink

          • Makówka pisze:

            Bożenko, przecież wyraźnie pisałam, aby patrzeć na drugi plan!

            Hihihi!

            A tak serio -nie mam zbyt wielu zdjęć, bo przyjeżdżałyśmy do Palmy autobusem i starałyśmy się wtedy szybko jak najwięcej zobaczyć, nie było zbyt wiele czasu na zdjęcia.
            Więcej mnie (i Danki) nie mogłam wyciąć, bo wtedy nie byłoby widać ludzi w drzwiach co daje wyobrażenie o wielkości budowli.

            Tak więc jedną znasz, a drugą (Dankę)też trochę, bo z moich opowiadań i zdjęć.

        • Quackie pisze:

          No piękne to wnętrze. Co nasuwa pytanie, dlaczego albo po co ono tak wyglądało, skoro np. nawet pałac królewski w Sewilli nie jest AŻ TAK wysoki (zdobienia to inna rozmowa). I tak myślę, że to ma znaczenie nie tylko ambicjonalne (bogata gildia kupiecka, rządząca portem, nie mogła mieć biednej siedziby), ale może też i praktyczne? Tzn. w wysokim pomieszczeniu łatwiej utrzymać chłód, kiedy na zewnątrz upał?

          • Makówka pisze:

            Wydaje mi się, że jedno i drugie panie Q.
            I prestiż i utrzymanie chłodu.
            Wtedy był okropny upał i to, co napisałam o schronieniu się w chłodzie to nie był tylko taki łącznik w opisie.
            W środku budynku giełdy faktycznie był taki chłód, jakiego nie zaznałam w żadnym budynku zwiedzanym na Majorce.

            • Quackie pisze:

              No i piękne to jest, że potrafiono łączyć walory estetyczne z praktycznymi.

              Na Środkowym Wschodzie potrafiono wykorzystać naturalne zjawiska do klimatyzacji budynków. Np. w Iranie do dzisiaj stoją i działają badgiry (trudno znaleźć coś na ich temat po polsku, może to? https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/zwiedzacze.pl/pl/tag/badgir/)

              • Makówka pisze:

                Dzięki za linka, dzięki za podtrzymanie rozmowy.
                Przeczytałam, tyle, co po polsku, ale i tak w ten sposób uczymy się wzajemnie, prawda?

                Jeszcze jedno zdjęcie. Moją „małpą” jakość zdjęcia (ciemno było) pozostawia wiele do życzenia, ale chcę pokazać gdzie w budynku giełdy siedziałyśmy odpoczywając od upału i czując się jak ci kupcy co tu właśnie prawdopodobnie siadali.

                W Charleston też spotkałam się z rezydencjami budowanymi tak, aby wykorzystywać naturalne zjawiska do wentylacji (wiatr od Oceanu).
                Nie pamiętam czy o tym pisałam na Wyspie?

                • Quackie pisze:

                  O Charleston to pamiętam, ale o tych budynkach nie. A to zdjęcie jest świetne, przypomina mi takie różne wykuszowe okna w nowszych już budynkach, gdzie można usiąść (albo nawet się położyć) i czytać przy naturalnym świetle, padającym od okna.

                • Makówka pisze:

                  Wydaje mi się, że miałam w planie zrobić jeszcze jedno pięterko o Charleston, ale potem uznałam, że to dla mnie jest sentymentalnie ukochane miejsce, a nie dla Was. Sprawdzę, zobaczę… i kiedyś albo wrócimy do Południowej Karoliny, albo Kalifornii.

                  Bardzo Ci jestem wdzięczna Q za wywołanie dyskusji na temat wpisu, bo robiąc pięterko traktuję to jako takie hasłowe wrzucenie tematu do rozwijania potem w Waszych komentarzach. THANK-YOU

                  Jak masz jeszcze jakieś pytania chętnie rozwinę póki jeszcze tu jesteśmy.

              • Tetryk56 pisze:

                Nie tylko na Środkowym Wschodzie. W Giżycku stoi Twierdza Boyen, wprawdzie znacznie młodsza (XIX w), ale zapewniająca naturalną – tzn. niewymuszaną żadnym zasilaniem – wentylację wielu pięter pod ziemią. Dziś podobne rozwiązania naszpikowane są silnikami elektrycznymi…

                • Makówka pisze:

                  No proszę, jak oto rozmowa ciekawie się rozwija jak tylko Mistrz Q wrócił!

                  Brawo!

                  Tetryku! Byłeś tam? Masz jakieś zdjęcia?

                • Tetryk56 pisze:

                  Byłem tam, ale tylko na powierzchni, zdjęć żadnych nie mam. Sporo o Twierdzy jest dostępne w internecie 🙂
                  Dodam tylko, że nazwa pochodzi od nazwiska jednego z projektantów, gen. von Boyena.

                • Quackie pisze:

                  Przprszm, miałem przerwę na tzw. życie rodzinne.

                  Byłem w twierdzy Boyen, co prawda nie pamiętam tych kwestii wentylacyjnych, ale nie pamiętam również masy innych rzeczy z tamtej wizyty.

                  Edit: to musiało być dobre …naście lat temu…

                • Makówka pisze:

                  Ja nie pamiętam tego, co było wczoraj.
                  Albo co miałam zrobić dziś.

                  ROTFL

                  Istnieje możliwość, że też mogłam kiedyś być w tej twierdzy. W czasach szkolnych, studenckich wakacje spędzałam na Mazurach. Potem z dziećmi -też.

                  Wtedy jednak nie robiłam zdjęć, a jak nie mam zdjęć to i nie pamiętam.

  24. Ultra pisze:

    Makówko,
    podsyłaj promyczki słońca, plaże pełne rozebranych i wszystkie kolory tęczy, ponieważ zachlapało mi dzień, więc cały dzień światło mam włączone. Nie chcę myśleć, co będzie wieczorem i w nocy. 🙂

  25. Makówka pisze:

    Przed chwilą natrafiłam na fb na taki wpis kolegów ze Stowarzyszenia.

    Pamiętacie Mury? Słowa w 1978 roku napisał Jacek Kaczmarski do melodii piosenki L’Estaca, skomponowanej 10 lat wcześniej przez katalońskiego pieśniarza Lluísa Llacha. Minionej nocy śpiewano to na ulicach Barcelony.

    Inny kolega dopisał do tego taki komentarz:

    Katalończycy śpiewają „ a mury runą , runą , runą …”. , nie pamiętając o tym, że śpiewak właśnie był sam…
    Niepodległość Katalonii to bardzo trudny temat. Z jednej strony duża cześć Katalończyków chce niepodległości, z drugiej strony jest kwestia integralności terytorialnej Hiszpanii. Autonomia Katalonii już dzisiaj jest bardzo duża, a wiec zgoda na postulaty Katalończyków oznacza rozpad Hiszpanii. Kraj Basków pewnie pójdzie tym samym śladem.
    Z tego co wiem większość Katalończyków nie chce rozbicia Hiszpanii, ale temperatura społeczna jest już bardzo wysoka i może już nie być pola do kompromisu. Skrajne organizacje bardzo lewicujące prą do tego, wspierane przez Rosję która jest zainteresowana dezintegracją Unii Europejskiej.

    Pozwoliłam sobie zacytować. Skoro jesteśmy jeszcze na pięterku o Hiszpanii, skoro za parę godzin będzie 11 listopada…
    Bo Hiszpania to przecież nie tylko ciepłe morze i ciekawe zabytki.
    A NIEPODLEGŁOŚĆ to trudny temat nie tylko dla Polaków.

    • Makówka pisze:

      I jeszcze takie zdjęcie w sieci znalazłam ( Święto Niepodległości na Kopcu Kościuszki)
      Takie makówczyne nie na temat à propos jutrzejszego dnia.

  26. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Sting, o tańczeniu.

    Snów roztańczonych, skoro nie na jawie.

  27. Quackie pisze:

    To jednak był nieco męczący dzień.

    Zmykam.

    Jutro wbrew powszechnemu trendowi mam dzień pracujący, może na pół gwizdka, ale zawsze.

    • Makówka pisze:

      Panie Q jak już będziesz tańczył przez sen to jednak umiarkowanie intensywnie, żebyś wypoczął, a nie zmęczył się.

      Spokojnego i roztańczonego snu!

  28. Tetryk56 pisze:

    Zapalam lampkę, aby mrugała do rytmu roztańczonym snom!

  29. Makówka pisze:

    Dobranoc!

    lulu

    Do posłuchania w Dniu Niepodległości.

    Czy faktycznie najstarsze wykonanie Hymnu? W każdym razie trochę inne niż jesteśmy przyzwyczajeni.

  30. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Witam się świątecznie, po wysłuchaniu naszego hymnu, jakże innego wykonania. Słowa się zgadzają, ale rytm nie nadaje się do grupowego odśpiewania.

  31. Bożena pisze:

    Dziś świątecznie, napoje podaje kelnereczka… Kelnereczka

  32. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Jak na razie prognoza pogody się sprawdza, jestem dobrej myśli 🙂

  33. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Nie zaspałem, tylko wstałem z niewielkim, planowym opóźnieniem (a conto święta), a zaraz potem zostałem wyekspediowany po rogale, powiedzmy, świętomarcińskie. I nawet całkiem nieźle trafiłem z czasem, bo rogale właśnie się dopiekały, a przede mną były raptem 3 czy 4 osoby (fakt, jedna pani brała 35 sztuk Amazed , ale cukiernia była na to przygotowana), więc jak na tutejsze możliwości, poszło biegusiem.

  34. Makówka pisze:

    Świątecznie i pochmurnie witam!

  35. Quackie pisze:

    A ja teraz na chwilę(?) do pracy…

  36. Alla pisze:

    Dzień dobry Delighted

  37. Tetryk56 pisze:

    Śpiewanie się odbyło, dwóch ludzi nagrywało – jak tylko nagrania się ukażą, to wam pokażę.

  38. Quackie pisze:

    No to fajrant i przerwa.

  39. Quackie pisze:

    I oraz po przerwie. Tak generalnie.

  40. Bożena pisze:

    A u mnie po świętach, idę spać. Dobranoc kordelka

  41. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Clannad. Temacik z serialu o zakapturzonym Robinie, tutaj jak widać z tytułu, pojawiający się razem z lady Marion.

    Snów serialowych!

  42. Alla pisze:

    Dobrej nocy I-m-in-love

  43. Makówka pisze:

    Wróciłam naładowana ogromną ilością emocji.

    No i zmęczona, bo cały dzień poza domem i na dodatek prawie cały czas na stojąco.

    Trzy razy brałam dziś udział w zbiorowym śpiewaniu Hymnu:
    -na placu Matejki
    -pod teatrem Słowackiego
    -na Rynku Głównym

  44. Tetryk56 pisze:

    Skończył się długi, świąteczny weekend, od jutra kolejny tydzień pracy – dobrze, że krótki! 🙂

  45. Makówka pisze:

    Też już powiem Dobranoc.

    Na podsumowanie moich dzisiejszych emocji, wzruszeń itd. pasuje Kabarecik.

  46. Lena Sadowska pisze:

    Witam.

    Teraz tylko się przywitam: wyjątkowo zmęczone ale szczęśliwe, bo już domowe Dzień dobry:)
    To był okropny tydzień. Po drodze urodziny, imieniny… W pracy:(

    Pozdrawiam:)

  47. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    U mnie znowu śnieg i zimno Weary
    Rano samochód tak mi zamarzł, że żadnych drzwi nie mogłam otworzyć Amazed Całość była pokryta jakby lodową skorupą. W niedzielę wieczorem padał deszcz, potem przymroziło i zaczęło sypać śniegiem. Nic dziwnego, że powstała skorupka Weary
    No cóż… aby do wiosny!!! Delighted

    • Tetryk56 pisze:

      Kiedyś zdarzyło mi się przyjechać do pracy suchym autem, potem zaczęło mżyć i marznąć i po ośmiu godzinach zastałem auto pokryte 6 – 8-io milimetrową glazurą z przezroczystego lodu.
      Na szczęście zamek elektryczny zadziałał 🙂

      • miral59 pisze:

        No to wiesz dokładnie o czym pisałam, Ukratku Overjoy
        Tylko u mnie na dokładkę niemal z każdej strony nalepiło liści. Wieczorem padał deszcz coraz zimniejszy, a drzewa nadal mają liście. Sypało się toto bez opamiętania i przymarzało…

  48. Bożena pisze:

    Dzień dobry. Delighted I już po długim weekendzie, wracamy do normalności Pleasure

  49. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Normalność jest przereklamowana… Wink

  50. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Powoli się budzę…

  51. Zocha pisze:

    Pobieliło pięknie góry, a dzisiaj już znów ciepło.
    Po weekendowej pracy nienormalnie krótki tydzień jest normalny.I jak słusznie podkreślił Tetryk ten stan jest przereklamowany.

  52. miral59 pisze:

    U mnie długi weekend będzie dopiero pod koniec listopada. Thanksgiving Day się zbliża, a jest chyba jednym z najbardziej celebrowanych świąt. Niby jest w czwartek, ale w piątek mało kto idzie do pracy Pleasure

  53. Makówka pisze:

    Cisza zapanowała na Wyspie, więc może w skrócie opowiem jak wczoraj świętowałam Dzień Niepodległości.

    Najpierw część oficjalna -składanie wieńców na placu Matejki przed pomnikiem Grunwaldzkim, przed którym znajduje się płyta Grobu Nieznanego Żołnierza.
    Nie zabrakło również delegacji naszego Stowarzyszenia.
    W lewym dolnym rogu -nasz wieniec.

    Potem biegiem w kierunku Teatru Słowackiego. Tu na Skwerze im. Jacka Woźniakowskiego chórek naszego Stowarzyszenia odśpiewał to, co w śpiewniku (Tetryk już go udostępnił parę schodków wyżej).
    Jak obiecał będzie z tego relacja, więc nie będę na ten temat się rozpisywać.

    Przed Teatrem Słowackiego była kameralne grono przyjaciół + trochę osób spoza Stowarzyszenia.

    Dla kontrastu poszłam potem w tłum na Rynek Główny na 75 Krakowską Lekcję Śpiewania z Loch Camelot.
    Cała płyta Rynku pełna ludzi -starych i młodych. O tej krakowskiej tradycji Lekcji Śpiewania pisałam już na Wyspie. Bardzo ładnej tradycji, gdzie stoją obok siebie ludzie w różnym wieku i różnych poglądach i w zadumie słuchają słów, które padają ze sceny i wspólnie ze śpiewnikami w ręku śpiewają pieśni patriotyczne, ale i też takie na wesoło, z przymrużeniem oka.
    Piękna lekcja historii, ale i tolerancji oraz wielokrotny apel o świętowanie bez podziałów, radosne.
    „Polska zawsze była krajem otwartym dla innych -niech taka pozostanie” -takie i inne słowa padają ze sceny.

    Na koniec -znów grono kameralne -tym razem z „moimi” harcerzami i turystami. Przy grzańcu, no przecież nie przy mleku.

  54. Lena Sadowska pisze:

    Dzień dobry raz jeszcze:)

    Wpis o rozsłonecznionej Majorce jak balsam na zawilgocone i podmarznięte polskie serce:)

    O zabytkach można sobie poczytać, więc (już chyba tradycyjnie) wspomnę restauracyjkę El Bungalow z pachnącą szafranem paellą, stołem pieczonych w grubej warstwie soli ryb i jednym z lepszych tiramisu, jakie zdarzyło mi się jeść, których smak podkreślał urzekający widok na ocean:)
    Trafiliśmy tam po zapachu i bardzo miło sobie odpoczęliśmy w przerwie zwiedzeniowej:)

    Pozdrawiam:)

  55. Eliza F. pisze:

    Witam Wyspę Happy-Grin Jeszcze będzie normalnie piszę po głosowaniu w Senacie Happy-Grin Pozdrawiam Fala

  56. Quackie pisze:

    Przerwa. Ale jeszcze nie fajrant. Cozadzień.

  57. Eliza F. pisze:

    No właśnie co za dzień Happy-Grin Oby takich tylko przybywało Buziaczki

  58. Quackie pisze:

    Jestem po przerwie, teraz może dobranockę wrzucę, potem jeszcze wrócę do pracy i po fajrancie tu…

  59. Bożena pisze:

    Niedługo będzie 200 stopni, plus dłuuugie pięterko… jest co kręcić. Czy ktoś ma pomysł? A może wiersz, Leny?
    Leno, nie daj się prosić…

    Ja się zwijam i idę spać. Dobranoc Spanko

  60. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Było kiedyś, będzie i dzisiaj. Pobawmy się w ptaki i Fismoll (z Poznania chyba).

    Snów otulonych ciepło.

    • Makówka pisze:

      Makówczyne nie na temat między Dobranocką a lampką.

      Śledzenie na bieżąco głosowań w Senacie było ponad wytrzymałość moich mocno ostatnio nadszarpniętych nerwów.
      Poszłam więc do MCK na spotkanie z Mariettą Czudakową. Wymagało to wyłączenia komórki i słuchania tłumaczenia symultanicznego przez słuchawki.

      Jak spotkanie się skończyło oczywiście natychmiast sprawdziłam wynik głosowania.

      • Quackie pisze:

        O, a to autorka SF? A jak się ona ma do Bułhakowa?

        • Makówka pisze:

          Marietta Czudakową – wybitna rosyjska literaturoznawczyni, krytyczka literacką i pisarka, autorka biografii Michaiła Bułhakowa.
          Rezultatem jej wieloletniej pracy, polegającej zarówno na analizowaniu dokumentów archiwalnych, jak i zbieraniu świadectwa od osób współczesnych pisarzowi, była pierwsza naukowa biografia Bułhakowa, która ukazała się w ZSRR w 1988 roku.

          W biografii Marietta Czudakowa opowiada o rodzinie bohatera, jego dzieciństwie, studiach medycznych, pracy lekarza, której początek przypadł na lata I wojny światowej, a następnie na czas rewolucji w Rosji. Pokazuje drogę twórczą od pierwszych prób dziennikarskich i pisarskich po pracę w teatrze i dla teatru oraz otoczoną legendą pracę nad dziełem, które przyniosło mu pośmiertną sławę w Rosji i na świecie – powieścią „Mistrz i Małgorzata”
          Jest przewodniczącą Fundacji Bułhakowa. Ukończyła studia filologiczne. W latach 1959-1961 w jednej z moskiewskich szkół uczyła języka rosyjskiego i literatury, w latach 1965-1984 zaś – pracowała w oddziale rękopisów Państwowej Bibliotek ZSRR im. Lenina. Od 1985 r. wykłada najnowszą literaturę rosyjską na jednej z rosyjskich uczelni, od 1988 r. – również na kilku amerykańskich i europejskich uniwersytetach.

          W czasach sowieckich Marietta Czudakowa bliska była kręgom dysydenckim, a po rozpadzie ZSRR aktywnie włączyła się do polityki, wspierając Borysa Jelcyna m.in. jako członek powołanej przez niego Rady Prezydenckiej i Komisji ds. Ułaskawień. Po dojściu do władzy Władimira Putina związała się z opozycją demokratyczną w Rosji. W roku 2007 była kandydatką Partii SPS (Sojuz Prawych Sił) w wyborach do Dumy Państwowej, ale partia nie przekroczyła wówczas pięcioprocentowej bariery głosów i nie weszła do parlamentu.

          • Quackie pisze:

            O, pięknie dziękuję. Wydawało mi się, że polska Wiki wymienia ją tylko jako autorkę jednego opowiadania SF, które znalazło się w zbiorze wydanym gdzieś w 1972 albo 73…

            • Makówka pisze:

              Quackie!

              Skopiowałam dla Ciebie całość informacji z fb, bo nie zawsze wszystkie informacje od razu się znajduje, a pomyślałam, że może Cię to zainteresować.
              Jak ja lubię z Tobą rozmawiać na Wyspie!

              THANK-YOU

              • Quackie pisze:

                No, oczywiście, że wszystko, co dotyczy Bułhakowa, mnie interesuje. Kiedyś doszedłem, że „Mistrz i Małgorzata” to moja ulubiona powieść.

                A zerknij tutaj, na wpis sprzed 5 lat (oranyjaktenczasleci!) – http://madagaskar08.pl/blog/2014/10/17/obsadzamy/

                • Makówka pisze:

                  „Mistrz i Małgorzata ” to też moja ukochana książka.
                  Przeczytałam wpis sprzed 5 lat -kapitalna zabawa w to obsadzanie ról.
                  Zadumałam się nad fenomenem Waszej Wyspy i kolejny raz poczułam, że jestem tu tylko gościem.
                  Jeśli chodzi o ekranizację byłam pod ogromnym wrażeniem rosyjskiego serialu, który według mnie doskonale oddawał atmosferę stworzoną przez Bułhakowa.

                  Z tym serialem mam osobiste i bardzo sentymentalne wspomnienia. Oglądałam kolejne odcinki z przyjacielem, co tydzień umawialiśmy się na spotkanie oglądaliśmy kolejny odcinek, gadaliśmy, popijaliśmy itd.

                • Quackie pisze:

                  Ee, gościem? Pomyśl lepiej, jak będziemy dzisiejsze wpisy wspominać za 5 lat! „Ee, zamki, no tak, kiedyś mieliśmy takie wpisy o zamkach, np. na Majorce, czekaj, to podlinkuję” Wink1

                • Makówka pisze:

                  Dziękuję. Please

                  Miły jesteś panie Q.

                  Dzisiejszy dzień się kiepsko zaczął po nieprzespanej nocy, a potem parę miłych słów pod moim adresem przeczytałam na fb, a teraz -Ty.

                  I jeszcze fakt, że w Senacie wyschły kałuże -jeszcze w zielone gramy !

                  Z tego wszystkiego mój organizm zapomniał, że jest niedospany.

                • Quackie pisze:

                  No to zmykajmy. Zzzzzz

  61. Lena Sadowska pisze:

    Miłej nocki wszystkim życzę:)

  62. Tetryk56 pisze:

    Aby była jeszcze milsza…

  63. Makówka pisze:

    Dobranoc!

    lulu

  64. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Dzisiaj jest „Dzień Placków Ziemniaczanych” Delicious Chyba wszyscy je lubią?

  65. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Placki ziemniaczane? A z czym je lubicie jeść?

    • Bożena pisze:

      Ja jem z cukrem.

    • Quackie pisze:

      No tak, cukier to podstawa. Można też z gęstą śmietaną (wariant słodki również wchodzi w grę – lub kwaśny). A my jadaliśmy (bo dawno nie było) z syropem klonowym, jak amerykańskie pankejki – niespodziewanie udane połączenie, jeżeli syropu nie da się za dużo.

      • Tetryk56 pisze:

        U nas w domu zawsze jadało się z musztardą, na ostro. Później polubiłem także „po węgiersku” , z gulaszem…

        • Bożena pisze:

          Z musztardą nie próbowałam, a z gulaszem dobre są naleśniki.

        • Quackie pisze:

          To ciekawe, nigdy nie jadłem domowych placków ziemniaczanych z gulaszem, kojarzy mi się to tylko z restauracjami (pod różnymi nazwami, placek węgierski, placek chłopski…).

          Podobne – i w podobnych zestawieniach jadane – chociaż trochę delikatniejsze od ziemniaczanych są placuszki z cukinii.

          • Makówka pisze:

            Dawniej jadałam z musztardą. Kiedyś w jakimś schronisku podali ze śmietaną i cukrem. Od tego czasu najpierw parę z musztardą, a potem parę jako deserek ze śmietaną i cukrem.
            Za moich szkolno-studenckich czasów chadzało się na placki ziemniaczane po węgiersku do restauracji, która znajdowała się przy ulicy Grodzkiej. Nazywała się „Balaton” i w tamtych czasach była takim kultowym miejscem w Krakowie. Restauracja funkcjonuje do dziś, byłam tam niedawno. Placki z gulaszem węgierskim smakują jak dawniej.

  66. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Nawet nie wyglądam przez okno, bo wygląda, że szaro i nieciekawie.

  67. Bożena pisze:

    Ale na poprawę samopoczucia, napijmy się kawy Koffie

  68. Makówka pisze:

    Bry…

  69. Bożena pisze:

    Pewnie nie zauważyliście, że Lena zbudowała nowe, ciekawe pięterko, o czym nas zapomniała to poinformować.

  70. Alla pisze:

    Dzień dobry w kolejny szarobury listopadowy dzień..
    Odrobiłam zaległości w czytaniu, podlinkowane też Delighted
    Placki ziemniaczane z sosem gulaszowym lub z polędwiczkami i dużooo surówek? Delicious

  71. Lena Sadowska pisze:

    Dzień dobry:)

    Po słonecznej wyprawie na Majorkę zapraszam na nowe, w szczypiącym troszkę w nosy i uszy klimacie pięterko.

    Pozdrawiam:)

Skomentuj Bożena Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)