« Na Zaduszki... Palma de Mallorca. »

Zapach jesienny

Już liście zieloną wyzionęły duszę
i pachnie nią teraz ten park,
gorzko, fiołkowo-parmeńsko,
grzybami, dębami i miętą,
oczekując przybycia zakochanych par…

Odurzający to zapach,
właściwy jesiennym fermentom –
ma równocześnie siłę kobiecą
i słodycz męską…
tajemniczo brzmi szelest bezwładu,

uroczy i martwy szmer…
w tej alei,
w tej chwili, rozumiem,
że istnieje Śmierć…

Może i ludzkie serce
pachnie równie jesiennie,
parmeńsko, dębowo,
na cmentarzach
w śmiertelnej swojej poniewierce?

241 komentarzy

  1. Bożena pisze:

    Wybaczcie, ale ostatnio coś się zmieniło i nie potrafię dodawać wpisów. Zrobiłam jak umiałam.
    Wiersz MPJ na czasie, trochę nawiązujący do poprzedniego.

  2. Tetryk56 pisze:

    Piękny wiersz wybrałaś, Bożenko! In Love

  3. Alla pisze:

    Dobry wieczór Delighted
    Śliczny wiersz – odurzający zapachem właściwym jesiennym fermentom z siłą kobiecą i męską słodyczą.
    I wcale nie brzmi przewrotnie Pleasure

  4. Quackie pisze:

    Dobry wieczór na nowym pięterku, jeszcze-nie-fajrant, ale chyba zaraz przerwa. A kończyć będę po przerwie, równolegle zerkając na Wyspę Worry

  5. Quackie pisze:

    No to jestem, przynajmniej jedną nogą.

    A wiersz jest obłędny, przede wszystkim dlatego, że odwołuje się do węchu, który jest obok smaku najstarszym i właściwie pod wieloma względami atawistycznym zmysłem, więc wrażenia węchowe są odbierane przez inną część mózgu niż wizja i fonia. I jak się to czyta, to włączają się te inne części, i to wrażenie właśnie stąd.

  6. Makówka pisze:

    A ja znów nie na temat (Bożenko wybaczysz?)

    Dziś byłam w ” De Revolutionibus”.
    Tematem spotkania była odpowiedź na pytanie „czym jest rozumienie?”.
    Odpowiedzi na to pytanie starali się udzielić trzej profesorowie ( autorzy książki „Spór o rozumienie”)
    Michał Heller – kosmolog, filozof i teolog
    Jerzy Stelmach -prawnik i filozof.
    Bartosz Brożek -filozof, prawnik, kognitywista.

    Rozmowa była ciekawa, momentami bardzo dowcipna.

    Niby takie proste pytanie -czym jest rozumienie? No właśnie -czym Waszym zdaniem?

    • Quackie pisze:

      Rozumienie jest modelowaniem w umyśle stanów, rzeczy i abstrakcyjnych pojęć (o ile to możliwe), które umożliwia ich przekształcanie i stawianie na ich temat hipotez, których można dowieść na gruncie samego umysłu (jeżeli nie, trzeba przeprowadzić empiryczne doświadczenie poza umysłem). Tak bym to widział na pierwszy rzut myśli.

    • Quackie pisze:

      A kognitywiści to są mądrzy ludzie, kto wie, czy nie najpotrzebniejsi w naszych czasach, kiedy właściwie z każdej strony umysł może zostać oszukany! W sensie takim, że potrafią odpowiedzieć, dlaczego myśli się w jakiś sposób, a więc rozpoznać manipulację na różnych poziomach.

      • Makówka pisze:

        Dziękuję Q !

        Pozwoliłam sobie odbiec od tematu wiersza i podzielić się informacją o tym spotkaniu. Jestem pewna, że byłbyś nim zachwycony, bo panowie profesorowie prowadzili bardzo ciekawą dyskusję. Mówili mądrze, ale jednak w taki sposób, że nawet zwykła Makówka rozumiała co mają na myśli.
        Kognitywiści to bardzo mądrzy ludzie, w każdym razie Bartosz Brożek -na pewno.

        • Quackie pisze:

          Miałem do czynienia z jednym z nich w Warszawie, na branżowym wyjeździe pod koniec września, i mogę tylko potwierdzić.

          • Makówka pisze:

            Wszyscy trzej panowie biorący udział w spotkaniu to mądrzy i wszechstronni naukowcy. Dlatego z wielką przyjemnością słuchałam jak wymieniają się poglądami przerywając je inteligentnymi anegdotkami.
            Czym innym jest rozumienie w matematyce, a czym innym w sztuce -to taki jeden przykład „sporu” między panami.

    • Bożena pisze:

      Z profesorami spierać się nie będę, nie ta głowa. A rozumienie, to rzecz bardzo rozległa i nie da się odpowiedzieć jednym zdaniem.
      Tobie też nie mam czego wybaczać, bo odskocznia od głównego tematu jest czasem pożądana.

  7. Bożena pisze:

    Czas na mnie, idę spać GoodNight Bye

  8. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Skoro wpis zapachowy, to takaż i dobranoc. „Smells Like Teen Spirit” Nirvany, ale w wykonaniu tercetu Możdżer-Danielsson-Fresco. Jedno z moich ulubionych wykonań.

    Snów w ulubionym wykonaniu!

    • Tetryk56 pisze:

      Zapachniało! 🙂

      • Makówka pisze:

        Jesiennie czy fiołkowo-parmeńsko ?

        • Tetryk56 pisze:

          Jesiennie, obawiam się!

          • Makówka pisze:

            Miałeś na myśli Tetryku taki zapach?

            Odurzający to zapach,
            właściwy jesiennym fermentom

            • Quackie pisze:

              No właśnie. I od razu włącza się film z jesiennego parku, stosy liści, od spodu mokre, ten kwaśny zapach, a do tego może czasem jeszcze jakiś zabłąkany kasztan, ludzie z parasolami gotowymi do otwarcia w każdej chwili, przemoczone wrony i kawki… A wszystko od zapachu.

              • Makówka pisze:

                Mistrzowski opis MJK od razu uruchamia wyobraźnię, prawda?

                • Quackie pisze:

                  Tak. I wystarczy niby słowo, a od razu włączają się inne obszary.

                • Makówka pisze:

                  To, co napisałeś panie Q o innych obszarach jest doskonałym uzupełnieniem dzisiejszego spotkania na temat czym jest rozumienie.
                  O emocjach też było na nim mówione.

                • Quackie pisze:

                  Czasem żałuję, że nie jestem lekarzem, bo to doprawdy fascynujące, jak fizjologia mózgu wiąże się z odbieraniem różnych rzeczy w różny sposób.

                  O, taki cytat mam z książki Gavina Francisa „Przemiany ludzkiego ciała”, gdzie wyłożono to dość przystępnie:

                  „Thalamus oznacza „wewnętrzną komnatę”. Nosząca tę nazwę część mózgu, po polsku zwana wzgórzem, znajduje się pod grzybokształtnymi fałdami kory mózgowej, pod dnem komór mózgowych. Badałem je podczas sekcji: bliźniacze obszary istoty szarej o kolorze i konsystencji aluwialnej gliny. Ich zadanie polega na przekazywaniu informacji o wrażeniach zmysłowych do kory mózgowej, a przy tym filtrowaniu tego, co widzimy, słyszymy i dotykamy. Informacja o świecie dopływa do nas przez sieci neuronalne wzgórza, a kiedy środki nasenne zaczynają działać, to dzieje się tak częściowo dlatego, że wpływają one na funkcje wzgórza.

                  Każdy ze zmysłów ma przydzielone we wzgórzu „jądro”, a w każdym z jąder buczą i klikają miliony połączeń nerwowych, komunikujące się z korą mózgową i ze sobą nawzajem. Sygnały z oczu przechodzą przez tylną część mózgu, i są odbierane kilka centymetrów ponad kręgami szyjnymi. Informacja o dźwięku jest przekazywana i przetwarzana przez części mózgu położone tuż poniżej uszu . Wrażenia dotykowe są odbierane przez wstęgę nerwów owiniętą niczym pałąk słuchawek poprzecznie wokół mózgu. Doznania zapachu i smaku – naszych pierwotnych, najbardziej prymitywnych zmysłów – to inna sprawa: wędrują one bezpośrednio do dolnej części mózgu, gdzie mieszają się z sygnałami przekazującymi emocje, pozwalającymi odczuwać nam głód i pożądanie, strach i wspomnienia. Tkanka nerwowa pozwalająca nam czuć zapach i smak jest również prymitywniejsza – ma cztery warstwy zamiast sześciu, jak przy pozostałych zmysłach, co stanowi gadzi spadek po naszych ewolucyjnych przodkach. To właśnie prymitywny sposób, w jaki odbieramy zapachy i smaki, czyni je tak sugestywnymi nośnikami wspomnień z przeszłości, tak blisko związanymi z uczuciami takimi jak nostalgia czy obrzydzenie.”

                • Makówka pisze:

                  Kognitywistą panie Q najlepiej.
                  Też mnie takie rzeczy interesowały. W szkole średniej marzyła mi się medycyna albo psychologia, ale bałam się tzw. „pamięciówy” na egzaminie, na studiach itd.

                • Quackie pisze:

                  A nie, mnie niespecjalnie, dopiero teraz poznaję w ujęciu popularnym zwykle, i odkrywam, jakie to interesujące. Ale nie chciałbym się tym zajmować zawodowo, chyba nie miałbym takiej przyjemności, jak laik czy amator.

  9. Tetryk56 pisze:

    Coś mnie dzisiaj ciągnie do spania… Chyba jeszcze za wcześnie na lampkę, czy ktoś może ją zapalić?
    Zzzzzz

  10. Quackie pisze:

    To jeszcze przed lampką zostawię tutaj taką skrótową relację z wręczenia nagrody Angelusa i wywiad z jej zdobywcą, Georgijem Gospodinowem, dyskretnie zwracając uwagę, że przy okazji doceniono również jego tłumaczkę, Magdę Pytlak, którą miałem przyjemność poznać osobiście już jakiś czas temu Star Struck Niestety samego filmiku nie umiem wstawić, ale chociaż link…

    https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/xiegarnia.pl/wideo/program-tv/xiegarnia-odcinek-317-georgi-gospodinow/

    • Makówka pisze:

      „Się bywa w wielkim świecie” panie Q prawda?
      Z twoich wcześniejszych relacji wynika, że tłumacze to taka jedna rodzina.
      Ale jak to jest? Wspieranie się bez elementów rywalizacji?

      • Quackie pisze:

        No niekoniecznie jedna rodzina, ale jest sporo wspólnych interesów, które bardziej łączą, niż dzielą (widoczność lub jej brak, uprawnienia emerytalne [których jeszcze nie ma], stawki za przekład, warunki umów z wydawnictwami…) Być może ktoś komuś podkłada świnię, ale na razie jeszcze się nie spotkałem.

        • Makówka pisze:

          W dzisiejszym świecie to bardzo rzadkie zjawisko. Tylko się cieszyć.

          • Quackie pisze:

            Jest dla mnie zadziwiające, jak przy obecnych możliwościach zrzeszania się i wymiany informacji (rzecz jasna internet, Facebook etc.) ludzie nie chcą dbać o własne (wspólne, branżowe) interesy. No ale co branża, to pewnie specyfika…

            • Makówka pisze:

              Bo więcej myślą o rywalizacji niż współpracy.
              Bo nie potrafią zapomnieć o zawiści, gdy ktoś awansuje, dostaje podwyżkę, zyskuje popularność itd.
              Choć istnieje też coś takiego jak lojalność zawodowa w pewnych środowiskach.

              • Quackie pisze:

                No, może to rzeczywiście ma znaczenie, kiedy ktoś pracuje w firmie. Nawet w najmniejszej firmie, w której pracowałem, z paroma ludźmi na krzyż, nie obywało się bez podkopów, podstępów i podkładania świń. Jakby ta polityka rzeczywiście była warta takich zabiegów.

                A tłumacze to w znakomitej większości freelancerzy, wolni strzelcy, którzy nawet jak gdzieś pracują na etat, to zwykle nie w branży tłumaczeniowej.

                Może to dlatego?

  11. Quackie pisze:

    Kochani, latarenka na sen. Dobranoc…

  12. Makówka pisze:

    Panie Q dziękuję za ciekawą rozmowę.
    Skoro lampka powiem grzecznie

    GoodNight

  13. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Jeszcze ciemno za oknami i chociaż już dobiega pierwszy tydzień listopada, mrozów nie widać. Ale dziś w radio słyszałam, że zbliża się zima stulecia. Czy to możliwe?

  14. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Stulecie się dopiero co zaczęło, będzie jeszcze sporo okazji do bicia rekordów…

    • Alla pisze:

      Tylko jakich rekordów i w czym, kochany Ukratku Pondering
      Czy miałeś na myśli, tylko i wyłącznie, zbliżającą się nieuchronnie zimę? Wink1

  15. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Wcale nie zaspałem, ale od rana okazało się być parę pilnych spraw do załatwienia, więc dopiero teraz się witam.

    I od razu lecę dalej…

  16. Alla pisze:

    Dzień dobry, czy ja już przeszłam w stan spoczynku Pondering
    Przecież pracując miałam więcej czasu wolnego! Hmm, a może byłam bardziej zorganizowana?
    I nie lubię zapachu jesieni!! Mogę, mogę! Wink

  17. Alla pisze:

    Z przyjemnością poczytałam dialog Pani M z Panem Q, dziękuję SzanPaństwu , po kwiatku się Państwu należy Roses-are-red

    • Alla pisze:

      A tera lecę dalej..
      PS Czy mój Szan. małżonek posprzątał taras, w czasie gdy ja stukam w klawiaturę?
      TAK – NIE Whistling

      • Bożena pisze:

        Oj, myślę że TAK! Uwierz w męża Happy

      • Makówka pisze:

        Skowronku nie bij!

        • Alla pisze:

          Pasuje! Tylko siedlisko niezbyt wygodne Wink

        • Tetryk56 pisze:

          …bo to, pani somsiadko, ludziom się różnie układa w życiu. Najważniejsze, żeby na dobrego człowieka trafić! Na przykład moja córka, ta to świetnie trafiła! Chłop robotny, złego słowa nie powiem – sprząta, zakupy zrobi, ugotuje nawet, a jak trzeba to i jej bluzki poprasuje. I dzieckiem się zajmie, jak ona nie ma czasu! Ona przecież stale zajęta…
          U syna, to co innego. Skaranie boskie z tą jego flądrą! Sam musi gotować, sprzątać, zakupy robić! Nawet się jej, flei jednej, koszul mężowi poprasować nie chce – sam musi!

          • Makówka pisze:

            Kawał znany, ale zawsze śmieszy, gdyż jest w nim wiele …prawdy.
            Po spotkaniu z prof. Bralczykiem mam na końcu języka coś o relatywizmie prawdy.

            • Tetryk56 pisze:

              Podziel się! uwolnij ten koniec 😉

              • Makówka pisze:

                Ja nie pan Hawranek panie T.!
                Przykład na relatywizm prawdy, który zapamiętałam -prawda smoleńska czy kłamstwo smoleńskie.
                Proszę mnie znów nie bić! To nie ja, to pan prof. Bralczyk podał taki przykład.
                Z innymi wrażeniami ze spotkania podzieliłam się już wcześniej parę schodków niżej.

                • Tetryk56 pisze:

                  To nie relatywizm prawdy, tylko jej zakłamywanie. Każdy kłamca swoje wymysły głosi jako prawdę.
                  Dam ci inny przykład:
                  2 + 2 = 11
                  prawdziwość lub nieprawdziwość powyższego zależy właśnie od przyjętego systemu opisu świata (tu: systemu zapisu liczb). W zazwyczaj stosowanych systemach dziesiętnym, ósemkowym, dwójkowym czy szesnastkowym nie jest to prawdą. Ale gdy posłużymy się systemem o podstawie 3…

                • Makówka pisze:

                  Taki matematyczny przykład Tetryku prof. Bralczyk też dziś omawiał.
                  Nie stosował jednak innych systemów matematycznych tylko manipulację słowem.
                  Hm trochę przewrotnie prof. Bralczyk nazwał to relatywizmem prawdy, a potem wspominał o dochodzeniu do prawdy. Niby nic nie powiedział wprost, ale sala pękała ze śmiechu tak to mówił.

    • Makówka pisze:

      Dziękuję A/S za kwiatka. Długo się zastanawiałam czy powinnam, czy mogę napisać o tym filozoficznym spotkaniu tak zupełnie nie na temat wpisu.
      THANK-YOU

      Panie Q jeszcze raz dziękuję, że tak ładnie podjąłeś rozmowę na ten temat.

      THANK-YOU

      Skowronku, ja też nie lubię zapachu jesieni. Wolę wiosny, lata…

  18. Tetryk56 pisze:

    Wiosna pachnie świeżą trawą i kwitnącymi wiśniami czy jabłoniami, wczesnym latem dominują lipy, a jesień pachnie nostalgią…

    • Makówka pisze:

      Od jakiegoś czasu jesień pachnie dla mnie jesienią życia. Może dlatego wolę zapach wiosny lub lata?

    • Alla pisze:

      Zapach skoszonej trawy… uffff.. Lubię, bardzo.

      • makowka9 pisze:

        Na sianeczku sianie…albo w kopce w środku..eh to były czasy…

        • Bożena pisze:

          Tak, to prawda. Jechałam kiedyś taką furą z sianem, kierowałam wozem…

          • Quackie pisze:

            Ach. Też mi się parę razy w życiu zdarzyło jechać na i bawić się w sianie (to już w szopie do jego przechowywania) i nawet moja alergia nie miała nic przeciwko.

            A w podstawówce naprzeciwko bloku (i osiedla) Rodziców były regularne pola, a po tych polach jeździł kombajn Bizon, kosząc zboże, a tym kombajnem kierował wujek znajomego z podstawówki, a ten znajomy jeździł z nim i mnie zaprosił NA KOMBAJN. W wieku, bo ja wiem, może 9-10 lat byliśmy. I potem ziarno zostało przesypane na przyczepę, a myśmy z Boguszem poleźli się w nim „kąpać”. I oczywiście zapach zboża, na tej przyczepie bardziej intensywny niż na polu, pomieszany z dieslowskim smrodem z silnika kombajnu i innymi technicznymi aromatami (smar chyba?) pamiętam do dziś.

          • Quackie pisze:

            A potem pola zlikwidowano (kupiono? Uwłaszczono?) i w tym miejscu zrobiono działki pracownicze.

            A teraz już od lat jest tam centrum handlowe Galeria Echo.

  19. Quackie pisze:

    Gah. Fajrant i przerwa. A po drodze jeszcze wycieczka na wymianę opon w aucie…

    • Bożena pisze:

      Nie lepiej mieć całoroczne?

      • Quackie pisze:

        Eee, nie, jednak poniżej 8 stopni lepiej się sprawdzają zimowe. Poza tym zmiany pogody są u nas tak gwałtowne, że wolę nie liczyć na łut szczęścia i gdyby np. kiedykolwiek od jesieni do wiosny miała spaść szybko temperatura, a my byśmy byli w trasie – wolę mieć pod sobą zimowe laczki.

  20. Max pisze:

    Szanowne Panie Marzycielki 🙂 Z siankiem związany jest nie tylko zapach , ale również scenariusz romantycznych przygód . Warto przypomnieć scenkę z filmu Niebo i Piekło , gdzie w przydrożnej kopie siana figlowała młoda dziewczyna z żołnierzem . A na sądzie powszechnym decydującym o skierowaniu grzeszników do Nieba ,lub Piekła, nic nie mówiono o zapachu siana , tylko o marzeniach tych osób . A marzeniem figlarzy była w przyszłości gromadka dzieciaków i to zadecydowało o przepustce do Nieba . Pokrętne jest to wszystko , ale aby zgodnie z powiedzeniem : wilk syty i owca cała , warto do naszych romantycznych spotkań wplatać marzenia akceptowane przez Sądy Niebiańskie (?) Thinking

    • Makówka pisze:

      Ileż to razy spałam w stodole na sianie. Albo na obozach harcerskich na siennikach wypchanych sianem przyniesionym ze wsi.Eh…kiedy to było?

  21. Lena Sadowska pisze:

    Dobry wieczór:)

    A mnie, nieco „na kontrze” do szaleństwa zapachów, przypomniała się nostalgiczna „Litwa jesienna” K. Wierzyńskiego, więc fragmencik:

    „Chyba tu razem zeszły się wszystkie jesienie,
    Sosny w mgle jak w burzanach stanęły faliście
    I za ręce się wzięły gałęzie i liście,
    Głogi ostre, czerwone i lśniące derenie.

    I jest w bladej przestrzeni i w pustce tej dzikiej
    Czarodziejstwo, co nagle dojmuje, zachwyca –
    Ile tu duchów błądzi przy świetle księżyca,
    Jak tu musi być wiosną, gdy dzwonią słowiki!”

    Pozdrawiam:)

  22. Quackie pisze:

    Otóż i jestem, być może z niewielkimi, naturalnymi przerywnikami (bo już nie przerwami).

  23. Bożena pisze:

    A ja się odmeldowuję i idę pod kordełkę… Dobranoc kordelka

  24. Makówka pisze:

    Dziś byłam w PAU na kolejnym spotkaniu z cyklu „Rozmowy o człowieku”
    Na temat „Prawda i kłamstwo w języku ” wypowiadał się prof. Jerzy Bralczyk.
    Rozmowa była na tematy poważne, ale i też dawno się tak nie uśmiałam. Prof. Bralczyk to przecież mistrz słowa.
    Panie Q myślę, że by Ci się spodobało!

    • Quackie pisze:

      Brzmi zacnie! W sensie tematu i prelegenta.

      • Makówka pisze:

        Nie potrafię tego opowiedzieć. Mogę tylko zasygnalizować parę poruszanych tematów.
        Jak dalece język tworzy rzeczywistość, wpływa na nią? Czy też tylko opisuje?
        Czy nastąpiła dewaluacja takich słów jak prawda, honor, godność? Czy stało się tak z powodu nadużywania tych słów przez populistów i używania bogoojczyźnianej frazeologii?
        Dlaczego słowo prawda nie ma zdrobnień? Podczas gdy jest kłamstwo i kłamstewka.
        Dlaczego jest czasownik na mówienie kłamst -kłamanie, a nie ma czasownika na mówienie prawdy?
        Dlaczego mówimy gorzka prawda, a nie mówimy słodka prawda?

        • Quackie pisze:

          Oooo. Tworzenie rzeczywistości przez język, to lubię. Chociaż de facto chodzi o przefiltrowanie naszego postrzegania tej rzeczywistości przez nasze wybory i zasoby języka („to, czego nie potrafimy nazwać, nie istnieje” czy jakoś tak).

          • Makówka pisze:

            Profesor Bralczyk upierał się, że zasadniczo język powinien tylko nazywać rzeczywistość.
            W kontrze do takiego stwierdzenia było jednak rozmawianie o czymś co stanowi znak dzisiejszych czasów -hejt,fake news …

            • Quackie pisze:

              No powinien, ale jak widać, również ją tworzy.

              To trochę tak jak w tym opowiadaniu o Lajkoniku, który zaczął się dowiadywać, czy nad jeziorem nie powstanie ośrodek, no i tak się dowiadywał, dowiadywał, aż ośrodek powstał. A gdyby trzymał język za zębami, to może nie? Albo później? Wink1

              • Makówka pisze:

                Otóż to. Dzisiejsze spotkanie z prof. Bralczykiem w PAU przypadkowo stanowiło jakby uzupełnienie wczorajszego w „De Revolutionibus”.
                W każdym razie mnie ułożyło się to w całość uzupełnioną potem rozmową na Wyspie.

  25. Alla pisze:

    Dobrej nocy SzanPaństwu I-m-in-love

  26. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Lepiej późno niż wcale. Dzisiaj Antonina Krzysztoń, której CHYBA jeszcze nigdy nie grałem na dobranoc na Wyspie, a błąd! „Perłowa łódź”, przepiękna, spokojna melodia, no i głos!

    Snów o łodzi, która zabiera tam, gdzie chcemy.

  27. Tetryk56 pisze:

    Stwórzmy słowami i obrazem odrobinę magicznej rzeczywistości, dla sprawdzenia możliwości i lepszego snu…

    • Quackie pisze:

      Spokojnej, i ja też powoli zmykam.

    • Makówka pisze:

      Bardzo bym chciała, aby dziś magia na mnie zadziałała, bo te rozmyślania nocne, gdy nie mogę zasnąć kiepsko wpływają na moje i tak już mocno nadwątlone ego.

      A łódź poproszę, aby zabrała mnie do miejsca, gdzie poczuję się szczęśliwa…
      Taaa szczęście (prawie jak prawda) pojęcie, które też jest relatywne.

      I znów za dużo gadam.

      Dobranoc!

      lulu

  28. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Dzisiaj „Dzień Kotleta Schabowego”.

  29. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Może być i schabowy, choć w dzisiejszych, przyjaznych czasach nie jest to świąteczne danie! Wink

  30. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Budzę się powoli i z trudem. Mam nadzieję, że w końcu się uda.

    To co, dzisiaj schabowy zamiast kawusi? Pondering

  31. Alla pisze:

    Dzień niech będzie dobry, z schabowym czy na przykład z golonką bez kości Delicious Mam zamiar taką upiec w rękawie z ziemniaczkami. Są chętni?? Uprzedzam! Gotować nie lubię! Golonka sama się będzie piekła. Dla zdrowotności! Trza podnieść LDL Wink

    • Makówka pisze:

      Z Tobą wszystko i zawsze !

    • Tetryk56 pisze:

      Tak bez kosteczek do obgryzania? Thinking

      • makowka9 pisze:

        Kosteczki zamawiam ja!
        Uwielbiam obgryzać kości i wyjadać szpik!

        • Max pisze:

          No to już wiadomo dla czego tygrysy były głodne . Jeśli mają taką konkurencję , to aż dziw , że tylko jeden tygrys wyzionął ducha . Podobno pozostałe 9 sztuk już są najedzone , napojone i wylegują się na sianku w poznańskim ZOO . A wokół sprawy tygrysów , takie zamieszanie , ze jeszcze tylko pan Prezydent nie zabrał w tej sprawie głosu . Trzy osoby aresztowane , z zarzutami znęcania się nad zwierzętami ,a w poznańskim ZOO działa specjalna rządowa komisja , aby dopilnować procedur należnych tygrysom w procesie rehabilitacji . Cholera , jak patrzę na przeciągającego się z lenistwa pana tygrysa w poznańskim ozdrowieńcu , to tak naprawdę mu zazdroszczę , że nie musi budzić się o szóstej rano , aby stanąć w kolejce po numerek do pana doktora od homo-sapiens … Thinking

          • Alla pisze:

            Maxiu, ale jednym z tych tygrysów nie chciałbyś być? Pondering

            • Max pisze:

              Tak na trochę , na sianku z goloneczką i naleweczką , czemu nie ?? Approve

              • Alla pisze:

                Overjoy tylko goloneczką i naleweczką ???
                A dzie miejsce na płeć piękną?? Hę?? Że tak dyplomatycznie zapytam Happy-Grin

                • Tetryk56 pisze:

                  Allu, czyżbyś czułą się tygrysicą? In Love

                • Max pisze:

                  Jak widać z relacji , to tygrys jest w klatce , a decydentka o losie tygrysa poza klatką i to Ona powinna zdecydować , czy wpadnie na pogawędkę do środka . Jak widać , to Panie decydują o problemie szekspirowskim : Bić czy nie bić ,oto jest pytanie . Tak czy siak , marny jest los tygrysa … Thinking

    • Eliza F. pisze:

      Wszystkie dania pieczone w rękawie są wyjątkowe ,wiem o tym od paru lat :Delicious ale golonki nie próbowałam – może będzie niedługo okazja Overjoy Overjoy

  32. Quackie pisze:

    Wcale jeszcze nie fajrant, ale prawie, a na razie zmiana planów i pewne obowiązkowe towarzysko-rodzinne wyjście… Dam znać, jak to wszystko minie, bo robi się istny kocioł.

  33. Tetryk56 pisze:

    Uff! Nareszcie w domu, choć nieco skotłowany! 🙁

  34. Quackie pisze:

    Nie dałem, ale mnie nieco podpojono.

    Jak ja teraz będę pracował? Tears

    • Bożena pisze:

      Jeszcze dzisiaj chcesz pracować? Daj sobie spokój, jutro nadgonisz. Pleasure

    • Alla pisze:

      Quacku, w stanie wskazującym na spożycie, BHP i insze PIP-y, pracy zabraniają! Szef Cię wyleje, obaczysz! Daze

      • Makówka pisze:

        A jak szef też w stanie ? Wskazującym.

        I-see-stars

        • Alla pisze:

          To oba dwa – długo nie popracują Happy-Grin

          • Quackie pisze:

            Jeszcze pracuję, trochę się odchwyciłem i działam, ale niewiele zostało. To może ja dobranockę jakąś znajdę, potem dokończę prackę i jeszcze tu zajrzę? Tym bardziej, że dzisiaj bez przerwy…

            • Makówka pisze:

              Jak dokonuje się aktu odchwycenia?

              • Quackie pisze:

                U Wańkowicza (w „Od Stołpców po Kair”) był taki fragment:

                „Nieboszczka babunia Zygmuntowa Wańkowiczowa ze Ślepianki opowiadała mi, że jej syn, nieboszczyk stryj Piotr, zwykł był umieszczać po jednym kupcu w każdym z czterech pokoi sąsiadujących z jadalnym, a potem, dzierżąc klucz pozycji strategicznej w jadalnym (…), chodził od drzwi do drzwi, wsuwał głowę i pytał: „A ty ile dajesz?” Po kilku godzinach tej zbożnej pruty przynoszono mu do jadalnego obiad. Litosierna babunia, jeszcze kiedy nie zdążyła przeznać tych praktyk, spytała pewnego razu: – Piotrze, może im choć herbaty posłać?
                Stryj Piotr aż zachłysnął się zupą: — Broń Boże! — odchwycą się…”

                I jeszcze masz na dole tej strony https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wiktionary.org/wiki/dropiaty cytat, również z Wańkowicza.

              • Quackie pisze:

                Przprszm, że tak to długo trwało, ale miałem kłopot ze znalezieniem źródla.

                • Makówka pisze:

                  Wańkowicza lubię (szczególnie „Ziele na kraterze”), więc z przyjemnością poczytałam. Określenie znałam, ale nie znałam źródła.
                  Jednak ja nie pytałam co znaczy odchwycić się lecz jak się tego dokonuje. Tak szybko.
                  Tak hm na wszelki wypadek mogłoby się przydać. Brutalne akty typu zimny prysznic pomijam. Takie najbardziej typowe w ogóle nie wymieniam.

  35. Alla pisze:

    Ide se z lekturą pod kordełkę, bo nowa dostawa w drodze, a na tapecie mam „BASIA Szczęśliwą się bywa” autorkami są Beata Nowicka i
    Barbara Stuhr.
    Pani B.Stuhr opowiada o swoich korzeniach, trudnym dzieciństwie, niełatwych relacjach z matką i wybijaniu się na niezależność.
    Polecam Pleasure
    Spokojnej nocki I-m-in-love

    • Tetryk56 pisze:

      Ciepłej lektury! Pleasure

    • Makówka pisze:

      Basię Stuhr miałam okazję spotkać w Unicornie. Zapamiętałam ją jako ciepłą i empatyczną osobę. Tak też mówili o niej ci co chodzili na zajęcia Klubu, który prowadziła. Dzięki własnym trudnym doświadczeniom Stuhrów powstało Stowarzyszenie, które naprawdę bardzo pomagało osobom chorym na raka i ich rodzinom, wiem, bo sama korzystałam. Trudne dzieciństwo ukształtowało osobę wrażliwą i empatyczną?
      Zaciekawiła mnie ta książka.

      • Alla pisze:

        Matka p.Basi, była osobą despotyczną nadużywającą przemocy wobec córek. Ojciec natomiast spokojny, cichy, pracowity i zakochany w swojej żonie. Nigdy nie wstawił się za córkami, od których matka tylko wymagała, nie chwaląc, nie okazując matczynych uczuć. Kary cielesne, za najmniejsze przewinienie (w matki mniemaniu) były na porządku dziennym.
        Już jako mała dziewczynka przyrzekła sobie, że nigdy własnego dziecka nie uderzy. Odrzucała postawę matki, myślała o tym, że nie chce i nie będzie taka jak ona i nie da się stłamsić. Wszystko budowała na kontrze, nie wiedziała jaka ma być, ale na pewno nie taka jak matka.
        Maciek tylko raz od niej oberwał za znęcanie się nad kanarkiem, któremu urządził, w woreczku foliowym, karuzelę. Doszedł do wniosku, że kanarek w klatce się nudzi, zatem postanowił mu urządzić wesołe miasteczko. Zapakował go do powyższego wywijając nim w kółko. Niestety kanarek nie przeżył.
        Wszystkie trzy siostry są ciepłe, subtelne, delikatne. Niesamowite, że na żadnej z nich nie odbiły się cechy surowości i despotyzmu matki.
        To tak w wielkim skrócie ze stron, które przeczytałam.

        • Makówka pisze:

          Dzieci często albo powielają wzorce rodziców (dobre lub złe) albo wręcz odwrotnie.
          Alla, to bardzo ciekawe co piszesz -napisz coś jeszcze o Basi.

          Please

  36. Bożena pisze:

    Ja też się zwijam do spania. Dobranoc Spanko

  37. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Sting. „Kształt mego serca”. Tego w klatce piersiowej, czy tego w kartach?

    Snów delikatnych.

  38. Tetryk56 pisze:

    Wybaczcie, idę już spać. Coś jakby padam…

  39. Quackie pisze:

    Będę zmykał. Dobranoc!

  40. Makówka pisze:

    Skoro tak to i ja…
    lulu

  41. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    W końcu dotarłam na Wyspę i nawet mogę coś napisać Delighted

  42. miral59 pisze:

    U mnie zimno… co prawda to jeszcze nie zima i śniegu nie ma (nie wiadomo jak długo), ale temperatury spadają w sposób widoczny Weary
    Na ten przykład, dziś w dzień było 20F, czyli mniej więcej 7C na minusie. Niby to jeszcze nie prawdziwy mróz, ale zawsze zimno…
    Jak tak dalej pójdzie, to nie wiem kiedy skończymy ten nasz składzik i będę miała bajzel w ogródku do wiosny Sad

  43. miral59 pisze:

    A co do gotowania… nie znoszę tego mniej więcej tak samo jak zakupów (łażenia po sklepach). Ale gotuję… i nawet niektórzy mówią, że dobrze Worry Po tylu latach doświadczeń, trudno gotować źle… Wink
    Golonkę robię na kilka sposobów, ale chyba najlepiej mi smakuje z kapusty. I to kiszonej. Kwas z niej powoduje, że golonka jest miękka i soczysta. Mój małżonek ją uwielbia Delicious
    U niego mięso musi być bardzo miękkie, wręcz rozłazić się pod zębami. Pewnie dlatego, gdy pieczemy steki, on woli takie na pół surowe. Krwiste…

  44. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Na razie zimno, ale w dzień ma być powyżej 10 C, więc jeszcze złota polska jesień trwa Wink1

  45. Bożena pisze:

    Zbliżamy się do 200, czy może ktoś coś… Tyle stopni, to nogi bolą. Please

  46. Alla pisze:

    Dzień dobry Delighted
    No fakt, przewijania trochę jest, żeby się na wyżyny wznieść Wink

  47. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Udało się nie zaginąć we mgle! I biurko, i Wyspę znalazłem! Delighted

  48. Quackie pisze:

    Dzień dobry, jaka znowu mgła? Niebo bezchmurne Wink1

  49. Makówka pisze:

    Witajcie!

    Gienia zagubiła się we mgle?

    Krzyknę więc na nią -Gieniaaaaaaa!

    Koffie

  50. Makówka pisze:

    Dostałam teraz na Messenger taki cytat:

    Jeżeli zobaczysz, że jesteś w dołku, pierwszą rzeczą, którą należy zrobić to przestać kopać„.

    Hm…zamyśliła się Makówka…czy przestać kopać wystarczy, aby wyjść z dołka? I jeszcze mieć siły wyciągać innych?

    Thinking

  51. Max pisze:

    Zapach , nie tylko jesienny jest trudny do określenia i zależy od wrażliwości odbiorcy tego fenomenu . Ale powszechnie jest opiniowany jako przyjemny . Dziwnych rzeczy wokół nas jest wiele , jak np. występowanie ciekawych nazwisk . Oto zestawienie kilku nazwisk polskich sportowców w okresie II RP. : Walasiewiczówna , Napierała , Niedbała . Kopała , Wierzgała , Noji , Szydło , Wlazło . Ne ma to nic wspólnego z jesiennym zapachem , ale jest taką jesienną ciekawostką z dawnych lat … Dzień dobry 🙂 Thinking

    • Makówka pisze:

      Witaj Maksiu!

      Cmok

      Żyjemy w ciekawych czasach…

      • Bożena pisze:

        Ale dziwne nazwiska, czasem śmieszne, występowały zawsze i będą występować. Wink

        • Makówka pisze:

          Chodziłam kiedyś do jednej klasy z chłopcem o nazwisku Tylek. Złośliwe dzieci dopisywały mu malutki wężyk.
          Koleżanka z pracy wyszła za mąż za chłopaka o nazwisku Klepka. Ku oburzeniu jego rodziny na ślubie zachowała swoje nazwisko i takie też ma ich córka. Póki mieszkali w Krakowie w przedszkolu nie było problemu, ale gdy los rzucił ich do małej miejscowości zaczęły się dopytywania dzieciaka, czy aby rodzice na pewno są po ślubie.

  52. Makówka pisze:

    208, poproszę o ruchome schody…

  53. Makówka pisze:

    Przejechałam przez zamglone,zakorkowane miasto i po drodze szukałam wędki i …dalej nie rozumiem.Czy ktoś może mi wytłumaczyć gdzie ta wędka i o co chodzi?

  54. Makówka pisze:

    Dziękuję Lordzie W.
    Masz niezwykłą intuicję,ktora 3 minuty po Tobie potwierdził Tetryk.
    Nie śmiałam o tym myśleć, gdyż wydawało mi się, że za dużo gadam, publikuję itd.
    Wracam teraz od mamy, dziś szczególnie opanowana bezsilnym smutkiem.Jak wrócę chętnie oderwę myśli przeglądając zdjęcia z Majorki.Jak nikt nic lepszego nie wymyśli mogę coś zbudować.

  55. Quackie pisze:

    Dobry wieczór. Fajrant i przerwa, aczkolwiek jestem trochę poirytowany, bo niewiele brakowało do skończenia pewnej części, która by mi się przydała (a w sumie nie mnie, ale mniejsza o to). No nic, trudno, dobre i to. Przerwa, przerwa, jako się rzekło.

    • Bożena pisze:

      Nie złość się, bo złość piękności szkodzi, buzia z fasonu wychodzi…
      Nie zawsze wszystko musi się udać.

      • Makówka pisze:

        Złość i tak jest lepsza od przygnębienia i zniechęcenia…
        „Człowieku nie irytuj się” -pamiętacie taką grę?

        • Bożena pisze:

          Pamiętam nazwę, ale nie pamiętam samej gry Wink1

        • Quackie pisze:

          Różne gry tak nazywali w różnym czasie. Obecnie Google pokazuje pod tą nazwą głównie „Chińczyka” i inne podobne planszówki, a ja w dzieciństwie miałem pod tą nazwą taką zręcznościówkę – jak to opisać? Przezroczysta plastikowa kula o średnicy może 10 cm, pusta w środku, podzielona na dwie połowy płaskim kołem „na równiku”, to koło miało w środku niewielką dziurkę, a w jednej połowie zawsze była taka kapsułka jak od lekarstw z małą kulką w środku, którą trzeba było przeprowadzić przez dziurkę do drugiej połowy kuli. To dopiero było irytujące!

          (Mam nadzieję, że opis zrozumiały)

  56. Quackie pisze:

    I po przerwie. To mam tu pisać, czy poczekać na nowe piętro Makówki?

  57. Quackie pisze:

    A tu dobranocka.

    Dzisiaj japoński kompozytor Ryuichi Sakamoto we własnej kompozycji. Bardzo to piękne i poważne, chociaż zupełnie „europejskie”.

    Snów dalekich, a jednocześnie bliskich.

  58. Bożena pisze:

    A na mnie czas. Mam nadzieję, że jutro obudzę się na nowym piętrze. Dobranoc kordelka

    • Makówka pisze:

      Dobranoc Bożenko!

      Ja też mam taką nadzieję. ROTFL
      A tak serio -wędka Tetryka zupełnie mnie zaskoczyła. Zgodziłam się chętnie, bo wydawało mi się, że bez trudu znajdę zdjęcia, przyjdę do domu i zbuduję.

      Teraz jednak coś, ktoś mnie stale odrywa.

      Postanowiłam więc, że zbuduję ile zbuduję opublikuję, a czego nie zdążę to opiszę jeszcze w jakimś kolejnym pięterku o Majorce.

      Dziś będzie 1.4, a potem kiedyś 1.5.

      Zgadzacie się?

      • Quackie pisze:

        Nie mam absolutnie nic przeciwko!

        • Makówka pisze:

          Dziękuję. Najpierw wydaje się, że na dany temat nic nie ma, a potem nagle okazuje się, że problemem jest segregacja i brak pamięci.
          Też tak macie?

          • Quackie pisze:

            To jest ponoć związane ze strukturą pamiętania – jedno wspomnienie prowadzi do następnych powiązanych, a te do jeszcze dalszych – i tak w miarę przypominania się okazuje, że wspomnień, których jeszcze przed chwilą się wcale nie pamiętało, nagle przybywa kaskadowo.

  59. Tetryk56 pisze:

    Wróciłem do domu, zjadłem nadmuchaną bułkę i za chwilę idę spać 🙂

  60. Quackie pisze:

    Kochani, jutro od rana wybywam, będę w niedzielę po południu.

    Bez związku z wyjazdem, bez związku z Wyspą, bez związku z robotą i w ogóle wydarzeniami po tej stronie ekranu nastrój mi jakoś klapł, więc dzisiaj zmykam.

  61. Tetryk56 pisze:

    A ja cały klapię, więc cicho szepnę: Dobranoc!

  62. Makówka pisze:

    Skoro Tetryk napisał, że mam wędkę, a Lord W. tak pięknie niedomyślnej Makówce wytłumaczył o co chodzi nie miałam wyboru -zbudowałam pięterko, na które zapraszam.

    Poklon

    Dobrej nocy Wszystkim życzę!

    lulu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)