« Alcúdia i Formentor Rejs 2019 - na lądzie »

Rejs 2019 – morze

Poszukując nowych żeglarskich wrażeń, również w tym roku porzuciliśmy Mazury na korzyść szerokich mórz. Tym razem wybór padł na znacznie cieplejsze wody: trasa rejsu wiodła z Malty poprzez Sycylię na Sardynię. Mnóstwo wrażeń, można by o nich długo opowiadać. Aby jednak nie zanudzić czytelników, postanowiłem podzielić relację na dwie części: tę, poświęconą morzu i żeglowaniu, i drugą, opisującą zwiedzane miejscowości.

Udało się znaleźć dogodne połączenia lotnicze. Wylecieliśmy rankiem z ciepłego Krakowa, przed południem wylądowaliśmy w gorącej La Valetcie i bez trudu dotarliśmy do mariny, w której czekał na nas „Pielgrzym”. Resztę dnia zajęła nam aprowizacja jachtu i pobieżne zwiedzanie stolicy Malty. Następnego dnia wypłynęliśmy w morze, kierując się ku wyspie Comino, trzeciej co do wielkości w archipelagu Maltańskim. Choć zamieszkała na stałe przez jedną tylko, trzyosobową rodzinę, jest ona odwiedzana przez tysiące turystów, głównie ze względu na słynną Błękitną Lagunę. Błękit i przeźroczystość tamtejszej wody są rzeczywiście niesamowite! Tłumy na brzegach i w wodzie sprawiły jednak, że Lagunę obejrzeliśmy jedynie z wody, a zanocowaliśmy obok, w zatoczce o równie poetycznej nazwie Crystal Lagoon. Woda tam była równie czysta i ciepła, choć nieco bardziej zielonkawa, a towarzystwa znacznie mniej.

Następnym przystankiem była zatoka Dwejra na zachodnim wybrzeżu wyspy Gozo. Obszerna zatoka o wysokich brzegach, dodatkowo przymknięta masywną skałą Fungus Rock, jest znakomitym schronieniem dla statków do kilku metrów zanurzenia. Jej dodatkowe atrakcje to pieczara, którą można wypłynąć wpław gdzieś daleko (widać światło; ja zawróciłem z pierwszej komory), oraz zamieszkujące urwiska ptaki, trudne do dostrzeżenia, lecz wypełniające zatokę chrapliwymi głosami, które kojarzyły się z filmowymi gremlinami.

W pobliżu była jeszcze jedna atrakcja: niewielka zatoczka, zwana „Wewnętrznym Morzem Gozo”, oddzielona od morza ok. 150-metrowym wałem skał. Dopłynąć do niej można było jedynie niewielką łodzią poprzez naturalny tunel, powstały przez zawalenie się dwóch jaskiń. Odwiedzaliśmy ją grupami — część na pontonie z wody, część na piechotę obok strażnicy wybudowanej dla pilnowania „grzybka maltańskiego”. Płynięcie niewielką łódką przez podziemia morza naprawdę sprawia wrażenie! Z tunelu nie mam niestety zdjęć, bo na ponton nie zabierałem aparatu. Za to idąc górą, mogłem sfotografować m.in. nasz jacht na środku zatoki.

W pobliżu „morza wewnętrznego” była jeszcze do niedawna inna słynna atrakcja: Lazurowe Okno, ogromny most skalny łączący wybrzeże z nieodległą skałą. Niestety dwa lata temu morze dało mu radę i most ostatecznie się zawalił.

Z Gozo udaliśmy się w stronę zachodniego brzegu Sycylii, do Marsali. Pogoda wciąż dopisywała, półtoradobowy przebieg otwartym morzem koił oczy wszechotaczającą pustką, a zachód słońca nad morskim horyzontem był po prostu piękny!
O zwiedzaniu Marsali opowiem później. Z tamtejszego portu udaliśmy się na pobliskie Wyspy Egadyjskie, kotwicząc u brzegu największej z nich, Favignany. Po zwiedzeniu wyspy i zażyciu stosownej ilości kąpieli słonowodnych i słonecznych przenieśliśmy się ku kolejnej wyspie Marettimo — tu już nie było nawet małego miasteczka, natomiast jeszcze ciekawsze przekroje geologiczne na wybrzeżach. Ponadto była to pierwsza z wysepek na trasie porośnięta drzewami; wcześniejsze sprawiały wrażenie kamiennych pustyń. Również tu pogoda i uroki kąpieli dopisywały!

Gdy ruszyliśmy w stronę Sardynii, pogoda zaczęła się psuć. Drobne z początku chmury zasnuły całe niebo, z różnych stron zaczęły pojawiać się burze. Wreszcie i nas dopadła jedna z nich — na szczęście nie na mojej wachcie, więc mogłem ją spokojnie obserwować na sucho 😉 . Wiatr nie był zbyt silny (ok. 4, góra 5 st. B.), ale uderzające wokół gromy robiły wrażenie! Nie trafieni dotrwaliśmy do końca, i aż do następnej nocy kolejne burze obchodziły nas ostrożnie bokiem. Wreszcie, już w pobliżu Sardynii, kolejna dopadła nas w nocy, i to na mojej wachcie. Co znaczy jednak ciepły klimat: przetrwałem ją w deszczu między 3. a 4. rano w majtkach i podkoszulku, nie będąc zmarźnięty.

Na Sardynii spędziliśmy jeszcze jeden nocleg na kotwicy w pobliżu niewielkiej miejscowości Campolungu. Mieliśmy tam okazję oglądać interesujące jachty, również zatrzymujące się w tej zatoce, a także trening i regaty szkółki żeglarskiej z pobliskiej mariny, na miniaturowych łódeczkach podobnych do spotykanych na Mazurach Optymist-ów. No i — oczywiście, ostatnie kąpiele słonowodne i słoneczne, gdyż słońce powróciło i łaskawie nam panowało 🙂

Z zatoki krótkim przebiegiem dopłynęliśmy do mariny w Calgari, gdzie zakończyła się morska część naszej podróży.

Tu mógłbym zakończyć, lecz jeszcze kilka słów dla Miralki. Przez całą drogę widzieliśmy zdumiewająco mało ptaków. Wydawałoby się, że wysokie, porowate klify są idealnym miejscem dla wielkich kolonii ptasich, tymczasem ani na wysepkach Malty, ani na Wyspach Egadyjskich nie było ich specjalnie widać — czasem jeden albo dwa, w zatoce Dwejra może cztery na raz… Dopiero koło Sardynii pojawiło się nieco mew, za to odważnych do granic bezczelności 😉 Nie liczę oczywiście miejskich gołębi, bo to dla mnie żadna atrakcja.

202 komentarze

  1. Tetryk56 pisze:

    Zapraszam do krótkiej włóczęgi po niedalekim ciepłym morzu 🙂

  2. Quackie pisze:

    Świetne! Ta błękitna woda jest idealnie myląca, w życiu bym nie powiedział, że tam jest 10 m.

    A masz gdzieś zdjęcie tego Waszego jachtu? Czy to jest ten granatowy „na środku zatoki” na zdjęciu z końcówką 5934?

  3. Bożena pisze:

    Piękna wycieczka i opis. Jeszcze tu wrócę żeby dokładniej się wszystkiemu przyjrzeć. Sad

  4. Makówka pisze:

    I teraz wiadomo czemu Tetryk tak długo budował napięcie.
    Warto było poczekac.

  5. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Ale piękny miałeś urlop, Ukratku!!! Approve
    Piękne pięterko i cudne zdjęcia!!! Brawo!!! Brawo!

  6. Makówka pisze:

    Witaj Miralko!
    W pełni się z Tobą zgadzam -wszystko zasługuje na oklaski Brawo! zdjęcia i opis. A urlop na odrobinkę zazdrości.
    To teraz mamy parę pieterek zapewnionych-Twoje wrażenia z wycieczki,Ukratkowe ciąg dalszy oraz reaktywacji dawno już chyba nie było.

  7. Makówka pisze:

    Cisza na Wyspie!
    Czyżby wszyscy zaniemówili z zachwytu nad kolorami morza i nieba ze zdjęć Ukratka?

  8. Makówka pisze:

    Dalszy ciąg wysp hiszpańskich owszem mam w planie. Zupełnie nie wiem w ilu częściach, bo to w trakcie pisania wychodzi.
    Jednak nic nie wiem o niespodziankach! Thinking
    Czyżbyś wiedział Ukratku o czymś czego ja nie wiem?
    Miało wyjść na schodku w odp Tetrykowi, ale takie to jest pisanie z komórki.

  9. miral59 pisze:

    Znowu mnie położyło Disapproval
    Ale tym razem jakoś dziwnie. Wczoraj rano byliśmy u rzeźnika. A wiadomo z czym się to wiąże… zwiększona ilość zajęć Worry
    Małżonek piekł chleb i w zasadzie niewiele pomagał, ale mi to wcale nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie… lubię mieć całą kuchnię dla siebie Happy-Grin
    Poporcjowałam niemal wszystko, gdy poczułam ból między łopatkami. Nasilał się coraz bardziej i zaczął promieniować na klatkę piersiową. Miałam nawet problem z oddychaniem… przy głębszym wdechu bolało mnie jeszcze mocniej. Mało mnie coś nie trafiło ze złości. Jeszcze tyle roboty, a tu jakieś głupie przeszkody Disapproval
    Mąż sam pokroił flaki, zahartował (3 razy) i wstawił do gotowania. Wysmarował mnie najpierw swoją przeciwbólową maścią… nie pomogło. Potem posmarował mnie moim kremem z marihuaną… pomogło tylko odrobinę. Potem podłączył mnie do jakiegoś paskudztwa do elektrowstrząsów. Też jakby trochę się polepszyło…
    W nocy nie mogłam spać. Każdy najmniejszy nawet ruch, sprawiał mi ból i budziłam się co kilka minut. Brzydko mówiąc, cholera mnie trzęsła, że nie mogę się tego pozbyć. Wstałam w nocy i żeby nie budzić małżonka zeszłam na dół. Wzięłam dwie tabletki ibuprofenu i położyłam się na dole. Spałam do 8:30 co jest u mnie niezwykłe Overjoy
    Ból zelżał, ale ciągle czuję jakieś jego nieśmiałe „pukanie”. Mam awersję do tabletek, ale jak mnie znowu zacznie boleć choć trochę mocniej, to wezmę następne, bo nie mam zamiaru kolejnej nocy przewracać się bezsennie i szukać pozycji, w której nie tyle przestaje boleć, ale boli najmniej Weary
    Trochę się rozpisałam… przepraszam zkwiatkiem
    Ale coś mnie trafia, że tak nagle zostałam oderwana od moich codziennych zajęć. Nie umiem odpoczywać siedząc i nic nie robiąc… Sad

    • Makówka pisze:

      Jeśli Ci to coś ulżyło, że się wygadalas to bardzo dobrze Miralko. Wszak Wyspa po to jest!

      Misia masz -juz leci przez Ocean
      Misio

    • Tetryk56 pisze:

      Miralko, nie baw się w autoznachorkę, tylko skontaktuj się z lekarzem! Przeczekać można nawet zawał, ale wtedy zostawia on o wiele trwalsze uszkodzenia! Please1

      • Makówka pisze:

        Tetryk rację ma.A środki przeciwbólowe to nie leczenie!

        • Bożena pisze:

          To samo przyszło mi na myśl gdy czytałam. Koniecznie idź do lekarza!!!

          • miral59 pisze:

            Dziękuję Wam za troskę, ale wiem, że to nie zawał, ani nie serce. Już kilka razy miałam coś takiego, a za pierwszym razem (wystraszona) poleciałam do lekarza. Nic nie znalazł… to znaczy… stwierdził kategorycznie, że to nie serce. Fakt, że poprzednie razy były o wiele lżejsze i nie był to taki ból, jak teraz… Worry
            Ibuprofen ma nie tylko działanie przeciwbólowe, ale i przeciwzapalne, także to nie do końca jedynie pozbywanie się bólu. Dzięki temu znikła mi do końca opuchlizna z kolana Pleasure Także podziałało dwukierunkowo Happy-Grin
            Nic mi nie będzie i będę żyła do samej śmierci Happy-Grin

    • Quackie pisze:

      Miałem coś podobnego kilka lat temu w Wielkanoc, przeszło dopiero po końskiej dawce ketoprofenu (tutaj: Olfen), ale do dzisiaj nie wiem, co to było. Mogłem spać tylko na klęczkach lub siedząco, a i to w ściśle określonym zakresie pozycji. Bratowa żony (neurolog, ale dziecięcy), akurat obecna podejrzewała jakieś parszywe nerwobóle, być może na tle zapalenia nerwów.

      • miral59 pisze:

        U mnie też mogą to być nerwobóle, chociaż wydaje mi się, że po prostu się „nadszarpnęłam”. Pomału zaczynam się starzeć, a ciągle o tym zapominam i postępuję jak zwykle. Sad Nie mam już dwudziestu, czy trzydziestu lat… mięśnie trochę inaczej pracują i niestety nie jestem silna jak kiedyś… muszę o tym pamiętać… ale ta skleroza… Wink
        Całe szczęście, ból pomału przechodzi i skupia się głównie na plecach. Już nie promieniuje na okolice mostka… mogę swobodnie oddychać (co najważniejsze) i spałam całą noc, bez budzenia się co kilka minut. A to też jest ważne, bo przynajmniej wypoczęłam Pleasure

  10. Makówka pisze:

    Popatrzyłam sobie na nieliczne gwiazdy,mrok lasu za mną i usiłowałam sobie wyobrazić rozgwieżdżone niebo na pełnym morzu i te zachody słońca.
    Ach westkneła sobie Makówka.Ech rozmarzył się Maczek….
    Tak by się chciało coś takiego przeżyć…

  11. Quackie pisze:

    Już po przerwie. Byłem na musicalu „Hairspray” w Teatrze Muzycznym – ze spektaklu o lakierze do włosów powstała rzecz b. aktualna, o walce z dyskryminacją i machlojami na szczytach władzy.

  12. Makówka pisze:

    A ja wyjeżdżam że Stróży,ale kiedy będę w domu nie wiadomo,bo w podobno w Gaju wypadek, więc se postoimy

    • Quackie pisze:

      Wracacie „siódemką”? Google nie pokazuje wypadku, tylko roboty drogowe, ale żadnych poważniejszych korków, tylko nieco „żółtego”, czyli chwilowe spowolnienie ruchu, bez zatrzymań.

  13. tuv pisze:

    Tetryku świetna ta podróż! Ile metrów jacht sobie liczył? Ile osób było na jachcie ? Pytam z ciekawości;)))
    Burza powiadasz?
    ja raz przeżyłam sztorm i nigdy więcej bym nie chciała.I pewnie już tak będzie;))
    Zdjęcia ach…

    • Tetryk56 pisze:

      Witaj, Tuv!
      Jacht był 16-metrowy, przeznaczony dla ośmiu osób (cztery dwuosobowe kajuty) – włączając w to skippera-właściciela.
      Te burze, które nas dopadły, nie były na szczęście takie straszne — nawet obyło się bez danin Neptunowi! 😉

  14. ajw pisze:

    Jako rozkochana w południowych klimatach świetnie poczułam się na tym mokrym od wody pięterku 🙂

    • Tetryk56 pisze:

      Będzie jeszcze trochę suchszych miejsc Wink

      • Makówka pisze:

        W zapowiadanej drugiej lądowej części tak? A co będzie w części trzeciej?

        • Tetryk56 pisze:

          Twoja opowieść? Wink

          • Makówka pisze:

            Jak Makówka wyobraża sobie rejs po morzu ?
            Aż tak bujnej wyobraźni nie mam.
            Albo? -mam.
            Otóż opowieść brzmi tak -jacht płynął, płynął, płynął i huśtał.
            Makówka leżała i myślała „ta choroba morska kiedyś mi minie…”
            Z pokładu dobiegały zachwycone okrzyki „ach jaki piękny zachód słońca”.
            Makówka wiedziona ciekawością USIŁOWAŁA przybrać pionową postawę ciała.
            Na usiłowaniu się skończyło…
            Potem wszyscy wyszli na ląd, ale Makówce dalej wydawało się, że te domy jakoś mało stabilne są.

            Mam kontynuować?

            Myślę, że to kiepska trzecia część.

  15. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj taki dobranockowy evergreen, ale nie bez przyczyny – Ipanema to dalszy ciąg plaży Copacabana, więc dziewczyna stamtąd, jak w tytule piosenki, powinna się dobrze komponować z opowieścią Mistrza Tetryka, który przeróżne rzeczy nam od strony morza pokazał. Niekoniecznie plaże, ale może i na to przyjdzie czas?

    Snów o rejsach i plażach.

    • Makówka pisze:

      Melduję, że jestem w domu, w Krakowie.WŁASNYM. To, że własnym nie jest takie oczywiste, bo długo w nim nie zabawię.

      Jutro pranko i parę innych porządkowych prac domowych i szczoteczka do zębów, pidżama, pantofle, zapasowe majtki itp. oraz (najważniejsze!) lekarstwa i wychodzę z domu i planuję wrócić w środę.

      Nie będzie tam plaż ani lazurowych mórz. Jedynie mieszkanie, które trzeba opróżnić z rzeczy i klucze oddać. Będę przyjaciółce pomagać w tej przykrej czynności. We dwie zawsze łatwiej i raźniej.

      Na Wyspę zaglądać więc będę znów z komórki tylko.

  16. Quackie pisze:

    Kochani, zmykam, spokojnej nocy wszystkim.

  17. Makówka pisze:

    Też niedługo będę zmykać z Wyspy, bo coś tam jeszcze muszę na jutro przygotować.

    Powiem więc DOBRANOC i na lampkę zaczekam.

  18. Lena Sadowska pisze:

    Witaj, Tetryku.

    Świetna relacja i piękne zdjęcia – gratuluję.

    Też jestem zainfekowana tym bakcylem, więc wyobrażam sobie, ile przyjemności ten wypad Ci sprawił.
    Choć (jak pisałam Makówce) chętnie żegluję po morzach, gdy tylko mam okazję, zawsze jednak tęsknię do jezior. To chyba kwestia przyzwyczajenia. Czuję się lekko zagubiona na większych akwenach:)

    Z niecierpliwością czekam na część zwiedzeniową.

    Pozdrawiam:)

  19. Makówka pisze:

    Raz jeszcze obejrzałam zdjęcia, bo jednak w laptopie to zupełnie co innego jak
    w komórce.

    Teraz poczytałam sobie bardzo ciekawe i uzupełniające wpis podpisy pod zdjęciami.

    Mając w oczach te zachwycające widoki może uda mi się bodaj we śnie pożeglować po morzu?

    lulu
    Bardzo się Tetryk napracował, a ja go o niedzielne leniuchowanie podejrzewałam.
    Wyrzuty sumienia chyba mi spać nie dadzą!

  20. ajw pisze:

    Dobranocha 🙂

  21. Wyimaginowany pisze:

    Spokojnej nocy!

  22. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Dziś jest Międzynarodowy Dzień Urody, ale od rana ten dzień urodą nie grzeszy. Wink1

  23. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Urlop się skończył, czas do pracy wrócić… Tears

    • Alla pisze:

      Się Pan odnajdziesz? Delighted

      • Makówka pisze:

        Myślisz Skowroneczku, że po pracy Tetryk też biega i woła „Ukratku gdzie jesteś!? hop! hop!”

        • Alla pisze:

          Po pracy to raczej nie wiem, trza by zapytać Ukratkowej Szan.Małżonki Happy-Grin
          Po tych korytarzach, gabinetach czy inszych pokojach (a kto ich tam wie, jak je zwą ) może i biega – szukając drugiego ja Happy-Grin
          Ty mnie Maczku nie podpuszczaj, bo obie se po uszach oberwiemy Ozorek

          • Makówka pisze:

            „Po pracy” miałam na myśli po budynku, w którym Tetryk zarabia na chleb.
            Myślę Moja Droga Allu, że obie już sobie trochę nagrabiłyśmy.

            Ozorek

            Ja dodatkowo wczoraj popędzaniem i imputowaniem, że oddaje się błogiemu niedzielnemu lenistwu, a on w tym czasie pracowicie budował dla nas takie superaśne pięterko!

      • Tetryk56 pisze:

        Próby trwają! Delighted

  24. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Jeszcze by się pospało… Weary

  25. Bożena pisze:

    Więc napijmy się kawy. Gienia potrzebna… Koffie

  26. Alla pisze:

    Dzień dobry Delighted
    No i czego ja się nie wtarabaniłam Ukratkowi na pokład, skoro miał aż cztery kajuty?? A skipper przystojniak był? Wink
    Fantastyczna, Mistrzu T, relacja i zdjęcia Bukiet
    Troszkę Ci zazdroszczę, wiesz..?

    • Bożena pisze:

      A pomyślałaś o chorobie morskiej? Wink
      Nie pływałam po morzu, więc nie wiem czy ja ją mam Thinking

      • Makówka pisze:

        Ja pływałam po jeziorach i pamiętam, że jak mocno huśtało to zbyt miło mi nie było. A huśtawka i karuzela są zupełnie nie dla mnie. Autem, gdy jadę i są zakręty to też mam problemy.
        Dlatego wydaje mi się, że rejs już teraz jest nie dla mnie. Mimo że różni moi znajomi właśnie na rejsach spędzają wakacje, więc miałabym z kim pożeglować. Byłam kiedyś w drużynie żeglarskiej w ZHP, ale kiedy to było?
        Zresztą opisałam to w komentarzu parę schodków wyżej.

        • Bożena pisze:

          Ja też tylko po jeziorach, więc nie ma porównania. Huśtawka mi nie straszna, a na karuzeli byłam chyba pół wieku temu…

          • miral59 pisze:

            Mnie też ani huśtawka, ani karuzela nie szkodzą… i tak jak Bożenka, nie pamiętam dokładnie kiedy ostatni raz jeździłam na karuzeli… Thinking
            Na pewno nie było to pół wieku temu, ale coś ze 25 lat…
            Pojechaliśmy wtedy z dziećmi do wesołego miasteczka, do Chorzowa. Z Białegostoku to blisko… Wink

  27. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Jeszcze nie wiem czy będzie dobry, ale starać się o to będę Delighted
    Zaraz muszę zbierać się do pracy… trzeba więc wyskrobać w sobie cały pokład optymizmu i pomyśleć, że przecież z niej wrócę i dokończę to co w domu przez te głupie bóle zaniedbałam Delighted
    Jutro urodziny syna… ależ te dzieci się starzeją… dobrze, że chociaż matkę mają młodą Wink Overjoy

  28. Makówka pisze:

    -Przeglądanie rzeczy po mamie przyjaciółki.
    -Knucie
    -Debata o służbie zdrowia
    -Dalsze przeglądanie

    Taki plan na dziś.
    Leje,leje,leje…dobrze, że jesteśmy na słonecznym pięterku

  29. Tetryk56 pisze:

    Dotarłem do domu prawie suchy, ale za chwilę znowu zanurzam się w real trochę poknuć. Nie można przecież tylko pracować, jeść i spać…

  30. Quackie pisze:

    Dzień dobry, tutaj fajrant i jeszcze za chwilę przerwa.

  31. Makówka pisze:

    Prawie przedsmak sztormu mieliśmy w czasie knucia, aż jedna barka obijała się o drugą

  32. Bożena pisze:

    Nareszcie w domu. Nie chodziłam knuć, ale też byłam w miłym towarzystwie.

  33. Bożena pisze:

    A teraz idę spać. Dobranoc Spanko

    • Makówka pisze:

      A ja zmarznięta dotarłam do domu,ale jak wiecie nie mojego.

      Knucie jak knucie ,a debata nic nowego nie wniosła.Bo że nasza służba zdrowia jest niedofinansowana wiedzą chyba wszyscy.
      Dobranoc Bożenko!

    • Quackie pisze:

      Spokojnej! A ja po przerwie i akurat w sam raz, żeby znaleźć dobranockę.

  34. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Niby padało, ale nie padało, a potem niby nie padało, a na podwórku były suche ślady po parkujących samochodach.

    Na dobranoc będzie muzyka kojarząca się z deszczowym człowiekiem, który wcale nie był deszczowy. Hans Zimmer i klasyka tematów filmowych – „Rain Man”.

    Snów dla odmiany bez deszczu. Przynajmniej wtedy, kiedy śnimy.

  35. Tetryk56 pisze:

    Powrócony i lekko zwilżony ogrzeję nasze sny magiczną lampką:

  36. Makówka pisze:

    Dobranocka…teraz już lampka… czyżbyscie spać już szli?

  37. Makówka pisze:

    Dobranoc Państwu!

    Spanko

  38. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Pada i całą noc padało, słyszałam jak deszcz bębnił po blaszanym gzymsie, który mam za ścianą.https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcSeCzK9kINnQjz9KrftBkL_H7vpY-tmSxvEgWca5b5zDzTszxasJg

  39. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Wczoraj lało jak z cebra, dziś już powoli warstwa chmur przechodzi. Zanim odsłonią słońce, pozdrawiam was słonecznie! Happy-Grin

  40. Quackie pisze:

    Dzień dobry, powierzchnie płaskie mokre po nocy (na zewnątrz, rzecz jasna, w domu sucho), poza tym już nie pada.

  41. Makówka pisze:

    Witam !
    Tetryk dobrze prawi-slonce za oknem!
    Kawusia?Herbatka?
    Kelnereczka
    Może Gienia dziś odpocznie?

  42. Bożena pisze:

    Nareszcie przestało padać o mogłam wyjść po zakupy Fala

  43. Makówka pisze:

    Mała przerwa.Obecnie rzeczy są kolorowe,ale w tych starych ciuchach,obrusikach,wazonikach,meblach jest jakichś urok.Albo sentyment?Tak szkoda wyrzucać…

  44. Tetryk56 pisze:

    Serdeczności od Zochy! Pokazała mi kilka zdjęć… pośpieszmy się z relacjami, bo potem to już tylko wiersze będziemy zamieszczać! Wink

  45. Quackie pisze:

    Och! To brzmi wspaniale! Happy

    A tutaj fajrant i przerwa.

  46. Makówka pisze:

    Zdjęcia i relacje Zochy uzupełnione wierszami ajw?
    Fala
    Znowu wyszło nie na tym schodku co trzeba.

  47. Quackie pisze:

    I po przerwie. Idę jeszcze raz do Morza (Śródziemnego).

  48. Quackie pisze:

    Wróciłem z morza i mam jeszcze dwa pytania do szanownego Autora: piszesz, Mości Tetryku, o licznych kąpielach słonowodnych – czy może ktoś z Waszego grona pływał podczas nich w masce z rurką (czyli tzw. snorklu)? A drugie pytanie: po kąpielach słonowodnych dobrze się jest chociaż miejscowo opłukać w wodzie słodkiej, a nie wiem, jak z tym na Waszym jachcie (tak samą wodą, jak i miejscem do mycia)?

    • Makówka pisze:

      Fajrant i chwila przerwy w segregowaniu i pakowaniu rzeczy, więc postanowiłam pooddychać chwilę morskim powietrzem i zajrzałam na Wyspę.
      Panie Q czyżbyś uważał,że odrobina soli na ciele może zaszkodzić? Słona morska woda dobrze robi na stawy i zatoki.

      • Quackie pisze:

        Po kąpielach naokoło Rodos zdecydowanie potrzebowałem opłukania słodką wodą.

        • Tetryk56 pisze:

          Mnie wysychanie ze słonej wody w zasadzie nie przeszkadzało, płukałem się dość pobieżnie, a slipki wysychały na mnie. Zresztą, w odróżnieniu od większości towarzystwa mnie smak wody morskiej nie przeszkadzał — inni płukali paszcze po każdym pływaniu.

          • Quackie pisze:

            Paszcze niekoniecznie, aczkolwiek np. przy snorklowaniu zdarza się łyknąć zdecydowanie więcej lub intensywniej niż przy normalnym pływaniu.

          • Makówka pisze:

            Pływając na falach nieraz opiłam się słonej wody i nigdy mi to nie przeszkadzało.
            Eh poplywalabym w morzu…eh

    • Tetryk56 pisze:

      Tak, dziecka snorklowały ile się dało, bardzo tym zachwycone. Warunki do mycia się były znakomite: przy kabinach miniaturowe łazienki, które mogły być używane jako natryski, a na rufie dodatkowy prysznic dla wychodzących z morza. Zapasy słodkiej wody (przy oszczędnym używaniu) powinny wystarczać na rejs przez Atlantyk.

  49. Quackie pisze:

    A tymczasem dobranocka.

    Po dłuższej przerwie wracam do R.E.M., może to alternatywny rock, ale bardzo przyjemny dla ucha. Z kultowej płyty „Automatic for the People” wolny, spokojny utwór „Star Me Kitten”. Dużo gitary, nieco cofnięty w tło głos…

    Snów z fazą REM.

  50. Tetryk56 pisze:

    Dobranoc wszystkim!

  51. Makówka pisze:

    Czemu Wy już śpicie,a ja jeszcze nie?
    Dobranoc!
    kordelka

  52. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Wstaje ciepły, słoneczny dzień. Lato jeszcze trwa Fala

  53. Alla pisze:

    Dzień dobry Delighted
    Ruszam z ekipą na Gdańsk, wracam koło wtorku.
    Życzę SzanPaństwu miłych rozmów i do usłyszenia Bye
    PS Zostawiam to zdjęcie na dowód, że lato ciągle trwa Pleasure

  54. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Ach, ten różany ogród i lato!!! In Love

  55. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Na Gdańsk? I ja nic o tym nie wiem?

  56. Makówka pisze:

    Witajcie!
    Zapatrzeni w turkus morza i różany ogród zapomnieli o kawie i herbacie!

    Kelnereczka

    Gienia dalej odpoczywa,korzysta z lata.

    • Bożena pisze:

      Rzeczywiście, zapomniałam! A chętnie się napiję Kawa2 dziękuję Delicious

      • Makówka pisze:

        To ja z Tobą Bożenko herbatę. Co nie oznacza, że jestem chora.Jedynie bardzo niewyspana.Duzo rzeczy przegladnietych,przygotowanych dla DPS.
        W nocy czytałyśmy stare listy.To pobudziło wspomnienia,bo z koleżanką znamy i przyjaźnimy się od 8 roku życia.Eh te wspomnienia …

        • Bożena pisze:

          Dobrze mieć takich „starych” przyjaciół. W moim przypadku jest to niemożliwe. Zbyt często się przeprowadzaliśmy i to nie tylko w Poznaniu.Wspomnienia mogę mieć tylko z siostrami…

  57. Makówka pisze:

    Ta koleżanka od wielu lat mieszka we Wrocławiu,tu w KRK likwidujemy mieszkanie po mamie.To ta sama klasa SP co siostry Ewa i Danka,o których ostatnio pisałam.
    Jak widzisz Bożenko te przyjaźnie trwają mimo odległości.

    • Bożena pisze:

      Tak, ale jeśli straci się kontakt jako dziecko (9 lat), to trudno się odnaleźć. Później nie miałam prawdziwych przyjaciół, bo zbyt często zmienialiśmy miejsce zamieszkania.

  58. Max pisze:

    Z mojego doświadczenia wynika , że odległości nie mają większego znaczenia w trwałości i jakości przyjażni między ludzmi . Wszystko zależy od ” jakości ” osoby z którą się przyjaznimy . Miałem i mam przyjaciół na różnych krańcach świata (w Australii w Kanadzie ) , z którymi traktujemy się jak rodzina i mam byłych przyjaciół w Stolicy , przez których byłem oceniany jako ciężki frajer , za przysługi jakie dla nich zrobiłem . Grzeczność wobec drugiego człowieka jest powinnością naszego ludzkiego gatunku , ale niestety są osoby dla których wszystko jest interesem . Ot , taki handlowy stosunek do otaczającego nas świata . Życzę Paniom , wielu bezinteresownych przyjaciół , po prostu takich zwykłych , ludzkich . Bukiet

    • Bożena pisze:

      Bywają różne przypadki. Dużo zależy nie od nas samych, a warunków życia. Nie chcę opisywać swego życiorysu, ale nie ode mnie wszystko zależało. Teraz jest łatwiej w czasach internetu. W ostatnim czasie nawiązałam kilka przyjaźni, i teraz moje życie zmieniło się bardzo.
      Za życzenia dziękuję 🙂

      • Makówka pisze:

        Dlatego jak myślę o moim życiu to wtedy dochodzę do wniosku, że to co mi się udało w życiu to przyjaciele.Jakies takie szczęście mam ?

    • Makówka pisze:

      Ja nic nie mogę dać,bo nie jestem kimś ważnym.Siebie jedynie.Nie ma w tym handlu.

      • Bożena pisze:

        Podobnie jak ja.

      • Quackie pisze:

        Ej, a ja czuję ogromną radość w dawaniu siebie, w sensie tak moich umiejętności, jak i łączeniu ludzi, którzy siebie potrzebują. Kiedyś np. dzięki kontaktom mojej Kumy udało się sprowadzić z Francji lekarstwo potrzebne przyjaciółce mamy kolegi Najjuniora z przedszkola i szkoły. Nie żebym się chwalił, po prostu to mi przyszło akurat pierwsze do głowy. Było i parę innych okazji i zawsze mi się to bardzo podobało.

        Nie nazywam tego handlem, tylko pielęgnacją kontaktów międzyludzkich. Zwykle bezinteresownych, tak jak napisał Max, ale jeżeli jakakolwiek korzyść z tego wyniknie (sama z siebie, nie że spodziewana, zakładana czy wręcz wymagana), to tym lepiej.

        • Bożena pisze:

          Masz rację, samo pomaganie komuś, to wielka przyjemność. Czytałam, że „więcej radości wynika z dawania, niż otrzymywania”. Jeśli mogę komuś pomóc, to się cieszę. Niestety, teraz już niewiele mogę zrobić…

          • Quackie pisze:

            Myślisz? A przecież i tak robisz coś dla kogoś – tu na Wyspie, dla swojej kotki. Nigdy nie żyjemy w próżni (sprawdzić, czy nie astronauci z ISS).

            • Bożena pisze:

              Co mogę, to robię. Martwi mnie tylko, że coraz mniej mogę robić, a coraz więcej potrzebuję pomocy innych… A jeszcze stosunkowo nie tak dawno pomagałam chorej sąsiadce przez kilka lat…

          • Makówka pisze:

            W przyjaźni najważniejsza jest umiejętność dawania, ale i brania.
            W miłości -też.
            Ja też lubię czuć się do czegoś przydatna. Sprawia mi to przyjemność. Wręcz dowartościowuje.
            Nieraz dużo można zrobić dobrym słowem, zainteresowaniem, okazaniem życzliwości. Więc Bożenko to nieprawda, że niewiele możesz zrobić.
            Gdy mój syn był bardzo chory, gdy umierał mój ojciec, gdy sama byłam chora i w wielu innych sytuacjach, o których pisać nie będę każdy telefon, dobre słowo (nawet wirtualne) bardzo było ważne i pomagało.

            Przecież nasze wyspowe misie też czasem pomagają.

  59. Quackie pisze:

    No to fajrant i przerwa.

  60. Quackie pisze:

    I po przerwie.

  61. Bożena pisze:

    Czas na mnie. Dobranoc Bye lulu

  62. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj po raz kolejny Robert Glasper, w innym utworze niż ostatnio. „W przelocie”. Delikatnie, spokojnie.

    Snów choćby przelotnych, ale pięknych!

  63. Tetryk56 pisze:

    Dziś wcześnie zapalam lampkę, bo padam na nos…

  64. Makówka pisze:

    A ja chciałam zameldować, że jestem w domu i opowiedzieć co dziś robiłam, a tu wszyscy spać poszli.

    Chlip

  65. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    U mnie nowa fala upałów TooHot! I co najgorsze – wilgoci. Jest duszno i nie ma czym oddychać Weary Klimatyzacja znowu chodzi na okrągło…

  66. miral59 pisze:

    W naszym domu znowu pojawiły się myszy Disapproval
    Całe ich tabuny latają w te i nazad. Aż żal, że nie mamy kota… chyba by się nimi obżarł Delighted
    W tym budynku jest 7 mieszkań. I tylko trzy są zamieszkane. Reszta stoi pusta. I to w tych pustych (tak przynajmniej podejrzewam) mnożą się myszy. Po jedzenie wyruszają do nas. Wręcz nie sposób się ich pozbyć Angry Całe jedzenie, które nie wymaga lodówki, mamy w pojemnikach. Nawet jak żadna mysz nie ugryzie jakiegoś jedzonka, to sama myśl, że mogłaby łazić po moim żarciu powoduje odruch wymiotny.
    Muszę coś z nimi zrobić, bo tak nie da się żyć… Sad

    • Quackie pisze:

      Ciekawe, czy pojawienie się myszy ma związek z falą upałów? Lezą do klimatyzowanych pomieszczeń?

      • Makówka pisze:

        W Stróży też pojawiły się myszy.Chyba czują jesień i szukają miejsca na przezimowanie.

        • miral59 pisze:

          U mnie w domu takiego miejsca nie znajdą. Myszy na zewnątrz nie przeszkadzają mi aż tak, ale w domu są nie do przyjęcia Disapproval

      • miral59 pisze:

        Raczej nie, Mistrzu Q. Przez całe niemal lato było gorąco i jakoś nie właziły. Dopiero teraz. Disapproval
        Na zmianę z wiewiórkami ogryzały nasze pomidory (te dojrzałe). Zaczęłam zbierać zanim dojrzały, a dodatkowo małżonek posypał cały ogródek sproszkowanym chili Overjoy Obydwa gatunki, to gryzonie. Tak wiewiórki, jak i myszy wszystko obwąchują, zanim ugryzą. Chili skutecznie „gryzie” je za nos. Przestały podjadać Happy-Grin
        Straciły wyżerkę na zewnątrz, to zaczęły szukać w domu… Weary

  67. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Mireczko, koniecznie weź do domu kota. Myszy go poczują i same się wyniosą.
    Dzisiaj będzie piękny, pogodny dzień, ale to nie zmienia faktu, że lato się kończy. Jeszcze tylko 10 dni Wink1

  68. Quackie pisze:

    Dzień dobry. By się jeszcze pospało…

  69. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    By się… Tired

  70. Makówka pisze:

    Witam!

    Kelnereczka
    Częstować się proszę.

  71. Makówka pisze:

    Co taka cisza?Bo ja dziś od 8 rano poza domem.
    30 rocznica zaprzysiężenia rządu Mazowieckiego -konferencja
    w PAU,chwila odpoczynku na ławce i rejs wolności statkiem po Wiśle.
    Konferencja zakończona wystąpieniem wypowiedzianym łamiącym się głosem.Nie tylko ja miałam łzy w oczach.

  72. Makówka pisze:

    Nie chcę marudzić,ale ten komentarz jest 188.

  73. Quackie pisze:

    Fajrant i przerwa. Zobaczymy, do której.

  74. Tetryk56 pisze:

    Robi się wysoko, a nikt się nie kwapi z nowym wpisem, więc pozwoliłem sobie zamieścić kontynuację.

    • Quackie pisze:

      Idę po przerwie na nowe pięterko, tylko jeszcze tu dobranocka…

    • Makówka pisze:

      Wczoraj dopiero się robiło wysoko? Hm…rozumiem. Jak zjawiłam na Wyspie 100 komentarzy już było wysoko. Teraz dopiero ponad 200?
      Zero litości dla takich co z komórki zaglądają na Wyspę.
      Aby kryterium było spełnione piszę to tu jako 201 komentarz.

  75. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Pat i Toots, dwóch całkiem poważnych muzyków.

    Snów delikatnych, acz optymistycznych.

  76. Tetryk56 pisze:

    Po spokojnym utworze lampka spokoju 😉

  77. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Jeszcze jestem, ale zaraz uciekam Bye

  78. Ultra pisze:

    Przepraszam, mam zalany router, z telefonu też nie szło jak należy, więc mam opóźnienia.
    Jak zwykle i opisem, i zdjęciami jestem zachwycona. Zresztą rzadko widuje się taki kolor blue, na który można patrzyć godzinami, nigdy się nie znudzi.
    Serdeczności dla Ciebie i Wyspiarzy zasyłam.

  79. ajw pisze:

    Marzą mi się te miejsca już od dawna.. Pozdrawiam serdecznie 🙂

Skomentuj Quackie Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)