Brzdęśniało już; ślimonne prztowie
Wyrło i warło się w gulbieży;
Zmimszałe ćwiły borogovie
I rcie grdypały z mrzerzy.
„O, strzeż się, synu, Dziaberłaka!
Łap pazurzastych, zębnej paszczy!
Omiń Dziupdziupa, złego ptaka,
Z którym się Brutwiel piastrzy!”
A on jął w garść worpalny miecz:
Nim wroga wdepcze w grzebrną krumać,
Chce tu, gdzie szum, wśród drzew Tumtum
Stać parę chwil i dumać.
Lecz gdy tak tonie w dumań gląpie,
Dziaberłak płomienistooki
Z dala przez gąszcze tulżyc tąpie,
Brdli, bierze się pod boki!
Ba-bach! Ba-bach! I rach, i ciach
Worpalny brzeszczot cielsko ciachnął!
A on wziął łeb i poprzez step
W powrotny szlak się szlachnął.
„Tyżeś więc ubił Dziaberłaka?
Pójdź, chłopcze, chlubo jazd i piechot,
Objąć się daj! Ho-hej! Ha-haj!”
Rżał rupertyczny rechot.
Brzdęśniało już; ślimonne prztowie
Wyrło i warło się w gulbieży;
Zmimszałe ćwiły borogovie
I rcie grdypały z mrzerzy.
Lewis Carroll w tłum. St. Barańczaka




Ten wiersz jest znakomitym przykładem na twórczą pracę tłumacza! W przekładzie R. Stillera Dziaberlak nazywa się Żaborłak i wiele słów zupełnie inaczej brzmi.
Proponuję zabawę pt. jak to brzmi ” po polsku” ? Bodaj niektóre wersy
Ukratku, chyba tym razem niczego nie opuściłam
Przepraszam, ale nie dam rady tego przeczytać
Wiesz, Bożenko, to o tym wierszu pisałam, ze nie mam odwagi go zamieścić, a Ukratek mial nadzieję, że jednak to zrobię. Jeśli myślisz, że ten wiersz nie przysporzył mi zagwózdki, to się bardzo mylisz.
Wcale tak nie myślę. Dobrze zrobiłaś zamieszczając tu ten wiersz jako ciekawostkę. Jednak przeczytać go w całości nie mam cierpliwości. 🙂
Przebrnąć przez czytanie to jedno, a przepisać to dopiero sztuka cierpliwości 🙂
Trzymajcie kciuki, proszę.
Ciężki stan mojej mamy.Wczoraj jeszcze było ok.Jutro pogrzeb mamy mojej przyjaciółki.Urodzone w tym samym roku,tak równolegle ich stanu się pogarszały…Przepraszam jadę do mamy i musiałam…
Trzymam więc kciuki Makóweczko. Mama jest z dobrego materiału, da radę.
Makóweczko, co się stało Twojej Mamie ? Jakaś groźna infekcja ?
Poprawy zdrowia życzę Twojej Mamie a Ty nie miej czarnych myśli.

Jeszcze wszystko będzie dobrze. Wierzę w to i tego Ci życzę
Oj. Trzymamy kciuki!
Oczywiście, że trzymam kciuki

Trzymaj się, Makóweczko…
Ma antybiotyk w kroplówce, podłączona pod tlen.
Mama jest z dobrego materiału,jest z 1926 roku.
Nie cierpi, ciężko oddycha.
Przepraszam…ta bezczynność czekania …
Jesteśmy z wami…
Trzymaj się Makóweczko! Kciuki ściskam za Mamę.
Ja też trzymam kciuki za poprawę stanu zdrowia Twojej mamusi..
Dzień dobry, fajrant, ale zanim przerwa, to jeszcze tak – Wiedźmo, trafiłaś w sedno, wiersz znakomity, co więcej, na polski przekładali go naprawdę liczni poeci, w tym tak odmienni jak Bogusia Kaniewska z mojej macierzystej polonistyki w Poznaniu i Janusz Korwin-Mikke, polityk. Mnie zaś utkwiło w pamięci tłumaczenie Macieja Słomczyńskiego z „Alicji po drugiej stronie lustra”, to o jaszmijach smukwijnych,
Tutaj zestawienie chyba 9 przekładów: http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/home.agh.edu.pl/~szymon/jabberwocky.shtml
A żeby temat wyczerpać (przed przerwą) – i ja pozwoliłem sobie kiedyś na przekład, ale tylko pierwszego czterowiersza, na więcej nie starczyło mi pary albo śmiałości:
Łyśniało, a prześliwe gruble
Krzętły i kwirgły hen w poleńbach
Pobrodłe plątwy chmiały w strzudle
A wkrężyn chmar przesiębiał.
(długo się można tak bawić
)
W zasadzie dowolne słowa można by tu łączyć, dbając jedynie o rytm. Nie tak dawno była tu wystawiona piosenka, dla której słowa napisano w nieistniejącym języku
Ja pamiętam jak Słomczyński wyjaśniał sposób tworzenia tych nowości I tak miecz ” błystalny” to był błyszczący, stalowy miecz.
dziebko mnie przerasta
Podobnie ” brzdęśnialo” można tłumaczyć ( rozwinąć) jako: brzask dnia jaśniał.
Tak mi się wydaje, ale ” rozpracowanie wszystkich słów ź
Kwaku, a wyjaśnisz jak tworzyłeś
te słowa ?
„It was brillig” – w tym słowie mamy „brilliant”, a więc „jasny”, „błyszczący”, ale jednocześnie gdzieś pobrzmiewa „twilight”, a więc „zmierzch” – w sumie sprzeczne znaczenia, ale da się je połączyć. Wziąłem polskie „łyskać” (nieco archaiczną formę „błyskać”) i połączyłem z bezosobową końcówką, przypominającą „zmierzchało” lub „dniało”.
„Slithy” – od „slither” czyli „ślizgać się” lub „pełzać” (o wężu), a może też „filthy”, czyli „”obrzydliwe”, „brudne”. Potrzebowałem więc czegoś w tym guście, tylko wzmocnionego. I znów wziąłem nieco archaiczną cząstkę, tym razem przedimek „prze-” w funkcji wzmacniającej (jak np. w „przewspaniały”, „przecudny”), ale znów nie chciałem dawać jednoznacznego „prześlizgłe”, tylko wmiksować gdzieś te „obrzydliwe”, w efekcie wyszły „prześliwe”.
„Toves” – tu już trochę trudniej, oczywiście nie ma takiego słowa, a tych o podobnych końcówkach jest kilka. Na mój gust to słowo jest rozpięte między „toe” (czyli „palec u nogi”) i „dove” (czyli „gołąb”). Tylko że po polsku potrzebowałem czegoś nie wprost, więc skojarzyłem krępe, grube paluchy u nóg z innym pospolitym ptakiem, wróblem. I stąd – brzmieniowo – „gruble”.
To by była pierwsza linijka.
Jestem pod wrażeniem panie Mistrzu !
A dziękuję. Trzeba trochę pogłówkować, zresztą inne przekłady mają podobne tropy, jedne wyraźniejsze, inne – inne. Przy ostatnim słowie jest zresztą pełna dowolność, mamy w pasujących jeszcze „stove” (piecyk), „cove” (zatoczka, ale i wąwóz) i „trove” (skarb). A kto jak dobierze, to już często całkiem prywatna sprawa.
Późno się zrobiło. Po męczącym dniu, chętnie idę pod kokdełkę

Dobranoc
Dobrej nocy i pogodnego poranka Bożenko
Spokojnej.
Jestem w domu. Dopiero teraz uszło ze mnie powietrze. Jednak nadal chyba mój umysł nie potrafi zagłębić się w te rcie grdypały z mrzerzy.
Już jestem i teraz tak, najpierw dobranocka, bo już późno, a potem do słów, do słów. Z tego, co pamiętam, próbowałem to robić dość świadomie, ale…
Ja się też już udam w objęcia Morfeusza… (z braku Morfeusi, oczywista).
Spokojnej
Dobranocka.
Sting dzisiaj z jazzowym evergreenem. Jakoś tak mi na zielono i czarno-biało przypasował.
Snów o jednej jedynej miłości.
Tak, to się może przyśnić…
Nie pamiętam kto powiedział, że z miłością jest jak z duchami. Wszyscy o niej mówią, a
nikt jej nie widział
Ale ilu poczuło!
Bo miłość to jest coś, co się czuje, a nie ogląda.
Hormony i feromony i już jest ta chemia.
Podobnie jest z prądem. Widział ktoś z was elektron?
dobranoc i pogodnego poranka.

Dobranoc!
Spokojnej…
Witam.
Chyba najbardziej podoba mi się „Jabberwocky” właśnie w tłumaczeniu St. Barańczaka. Nie tylko ze względu na skrzące dowcipem, tworzone z polotem neologizmy. Tym, co mnie szczególnie urzeka (a co nie do końca odnajduję w innych przekładach), jest brzmienie słów i fraz.
Ale ja jestem z tych wrażliwych na dźwięki:)
Pozdrawiam:)
Z pewnością! Twoja ostatnia ballada o zmęczonym poecie aż prosi się o odśpiewanie!
Dziękuję, Tetryku. Również za podlinkowanie.
A jeśli chodzi o dźwięki, to fascynują mnie też te wszystkie onomatopeiczne faramuszki:)
Cudne Tuwimowskie „wikliny-szeleściny”, „dzwionie wijące się po szepcinie”, czy:
„W białodrzewiu jaśnie dźni słoneczno,
Miodzie złoci białopałem żyśnie,
Drzewia pełni pszczelą i pasieczną,
A przez liście kraśnie pęk słowiśnie.”
w „Słowiśniu” (albo „Słowisieni”:))
A także „namuzowywowanie” Białoszewskiego, choćby w „Mironczarni”:
„męczy się człowiek Miron męczy
znów jest zeń słów niepotraf
niepewny cozrobień
yeń”
Pozdrawiam:)
Dzień dobry
nareszcie chłodniej i pada deszcz tak wyczekiwany 
Witaj Bożenko
Mnie ten deszcz już bokiem wychodzi. Popadałby se w nocy, to nie! Ledwie przestanie i apiać! A nadal sucho, tylko kwiaty wszystkie leżą na ziemi.
Właśnie tutaj w nocy padało, a rano przestało. Jednak najważniejsze że jest chłodniej i żyć się chce
Witajcie!
Porno i dusno, ale przynajmniej trochę chłodniej. W tej temperaturze już daje się żyć
Dzień dobry, Panie Ukratku

Spokojnej pracy życzę i oddechu pełną piersią
Dzień dobry, brzęśniało; ślimonne prztowie
No nic, trzeba strzec się Dziaberlaka i tyle! 
Hmm, zabawa w wymyślanie słów. Przebrnęłam przez wszystkie tłumaczenia, które są w linku Pana Q. To jest okropne, ale jak się kolejny raz czyta staje się nawet zjadliwe
Może i okropne, ale jednocześnie daje wgląd w wyobraźnię językową poszczególnych tłumaczy, i tu główny urok tej strony, jeżeli o mnie chodzi
Oczywiście Quacku, tylko trzeba poświęcić troszkę czasu wczytując się w słowa. Dlatego napisałam, że „okropne” bo na początku niewiele zrozumiałam z ojczystej mowy
Ha, u Słomczyńskiego Humpty Dumpty daje wykład na temat słów-walizek, do których pakuje się więcej niż jedno znaczenie. I to jest właściwie klucz do tego wiersza (i mnóstwa innych wynalazków językowych z „Alicji”).
I teraz muszę się wczytać w Słomczyńskiego, ale to już w wolnej chwili, no!
Przy takiej pogodzie, konieczna Gienia z kawą i herbatą
Dziękuję, jak zwykle proszę
Też się podłączam z prośbą o kawę jak zwykle.
Dzień dobry, Dżabbersmoki!
Nowa nazwa Wyspiarzy?? Dżabbersmoki??
Dzieńdoberek Panie Q
To tylko tak a propos wpisu, nie sugeruję broń Boże „łap pazurzastych, zębnej paszczy”, a już na pewno brdlenia!
Hm, najprostsze, dobre sobie
W oryginale jest „burble” i to jest normalne słowo po angielsku (chociaż nie dałbym głowy, czy nie weszło do słownika właśnie poprzez „Alicję”!), oznaczające:
„1. pluskać, plusnąć, szemrać
2. mamrotać, bąkać, bełkotać, bredzić o czymś, pleść bez ładu i składu”
I teraz tak, postawiłbym jakieś 50 zł na to, że Barańczak chciał uruchomić polskie słowo „pierdolić” (w znaczeniu „pleść bez ładu i składu”), ale jednocześnie tak je zamaskować, żeby a) było krótsze, b) brzmieniowo bliższe oryginału, c) nie brzmiało z marszu tak wulgarnie jak „pierdolić”. Rozumiecie, Dziaberłak u Barańczaka „brdli”, czyli „pierdoli pod nosem”, czyli tak jakby wymawiał to słowo niewyraźnie (polecam spróbować po cichu, upraszczając i skracając wymowę), czyli samym sposobem artykulacji, jego brzmieniem wyjaśnia jego znaczenie (bełkot, mamrotanie). Barańczak uwielbiał takie sztuczki.
Mistrzu, jesteś wielki !
To znaczy, to jest tylko taka moja interpretacja, ale uważam, że uprawniona. Jednoznacznie mógłby to wyjaśnić tylko Autor przekładu (być może to czysto instynktowne albo TYLKO dźwiękonaśladowcze, zgodne z oryginałem), ale niestety, jak wiadomo, spoczywa w spokoju.
Jeśli rzeknę komuś – brdlenisz- to ma prawo się na mnie obrazić
Cudnie to Pan, rozwinąłeś, Mistrzu!
Aż mi się przypomniał pierwszy wers satyry (tzw. „Na leniwych chłopów”):
„Chytrze bydlą z pany kmiecie”
Nie żeby brdlili, ale prawie
Panie Mistrzu jesteś Mistrz nad Mistrze!
Czuję się zaszczycona, że siedziałam z Tobą przy jednym stole, jechałam tym samym samochodem i spałam pod tym samym dachem.
Słuchając przekornie kojącego dobranockowego pana Żądło, dzień dobry Państwu mówię, kawą drugą próbując postawić się do pionu. Remonty wysysają energię…
Remont! Tylko nie to!
Witaj objawiona z odmętu remontu Sophie. To jest coś, co mnie czeka, a ja się ociągam jak mogę !
Ociągałam się długo, w rezultacie sprytnie planowane szybkie malowanie przekształciło się w totalną demolkę. Sprzątam licząc dni do urlopu
Zeszłego roku ja tak miałam. Meble z dziennego pokoju tydzień stały na tarasie, pod chmurką, przykryte jedynie folią. Na szczęście, dla nich i dla mnie, nie padało


Została mi jeszcze sypialnia i łazienka do odświeżenia, tylko jak sobie pomyślę o tym bałaganie co mnie czeka, to i ochota przechodzi
Witaj, dawno niewidziana, Sophie
Dzień dobry
Z podziękowaniem za inteligencję i poczucie humoru Wyspiaarzom,których nie spłoszył Dziaberlak i spółka ! 
Dzień dobry Wiedźminko
ile czasu Ci zajęło przepisywanie ??
Gratulacje za przepisanie Dziaberlaka, że się nie wkurzyłaś
Tenże Dziaberlak mnie wywabił Wiedźminko
AJW nam sie zawieruszyła, a byłam ciekawa co powie na Dziaberliadę. Hop hop, kaś
Ty ?
Zocha się pojawiła to i ajw się pewnie zjawi?
hop! hop!
Życie mnie wciągnęło w swój wir 🙂
Witaj zawirowana ajw!
Wolałabym zwariowana, ale co zrobić?

Zwariować!
Witaj więc zwariowana i zawirowana ajw!
Witam i podstawiam moją ulubioną filiżankę w kropki.
O matko i córko!Ależ trzeba mieć język giętki 😉 Dzień doberek Wyspo
Witaj ajw 🙂 Ten łamaniec nie dla mnie
Przyznaję bez bicia…
Bożenko, jak mawiał stary Indianin:” gdyby każdy miał mój gust, to chciałby mieć
moją zonę ! „.
Witaj zawirowana. Przyjemny chociaż ten wir życia ? Bo ja własnie zrobiłam zakupy w warzywniaku i poczułam się oszołomiona
Wir dobry!
Chyba muszę zrobić sobie taki wir, żebym nie była oszołomiona, ale żeby zaszumiało
Jakby co jestem do usług ajw!
Dołączam
Postawiłem chianti na nowym pięterku!

Dziękuję Wam za kciuki i misie.
Stan mamy trochę lepszy,ale dalej krytyczny.
Jak już dość sobie polamiecie jezyki i ilość komentarzy zbliży się do 200 zaproszę Was na nowe pięterko…
I to jest b.dobra wiadomość, a nawet dwie, Maczku
Tak długo chcesz czekać?

Ale najważniejsze, że mamie się polepsza, idzie w dobrą stronę. Nasze kciuki pomagają
To już od Was zależy… ilość komentarzy.


Mama na chwilę się zbudziła,poznała mnie,coś powiedziała.
Dziękuję za Wasze kciuki!
I to jest najważniejsze 🙂
Świetna wiadomość, Makóweczko

Cieszy poprawa, ale za Mistrzem Q, nadal będę trzymała kciuki
Trzymamy nadal.
Dzień dobry, fajrant i zapewne przerwa.
Czy setny komentarz to już jest zbliżanie do 200?
Pozwoliłam sobie już teraz zaprosić na nowe pięterko.
To już zapoznam się z nim jutro, teraz przyszłam tylko pożegnać się i idę spać.

Spokojnych snów!
U mnie w tej chwili burza -grzmi i błyska się.
Spokojnej!