Tak się zastanawiałam, jak tu najlepiej pokazać kolejne dwa dni z naszego wyjazdu… i chyba nie będę dzieliła na poszczególne dni…
Chciałabym tylko przypomnieć, że Governor Dodge State Park „rozsiadł” się na 2 133 ha. Zawiera dwa spore jeziora – Cox Hollow Lake i Twin Valley Lake. Oprócz tego wiele zalewisk (szczególnie gdy opady są obfite). Dla miłośników wspinaczki są też różnego rodzaju skałki (jak np. w Box Canyon). Można też się wybrać na biwak z końmi, bo są specjalne miejsca na to i specjalne trasy do konnej jazdy. Ale też są ścieżki rowerowe, nawet takie „górskie”, gdzie z jednej strony są skały, a z drugiej wiele metrów w dół „na pysk”…
A to co mnie najbardziej „rajcuje”, to można tam spotkać ok. 150 gatunków ptaków!!!
I jeszcze kilka ptasząt, które udało się nam „ustrzelić”…
Dodam jeszcze, że jak przez niemal cały czas padało, tak podczas tych dwóch dni nie spadła ani jedna kropelka. Było ciepło, trochę wietrznie, ale bardzo przyjemnie. Co prawda mieliśmy wrócić w poniedziałek, ale zobaczyliśmy, że od rana ma padać. W niedzielny wieczór spakowaliśmy manatki i wrócili do domu.




Zapraszam na wycieczkę po Governor Dodge State Park.

Trochę niedopracowany ten opis, ale mam nadzieję wybaczycie
E tam -niedopracowany, ha, ha.
I tyle pięknych zdjęć! Pięknych i trudnych, bo uchwycić ptaszki to jedna z najtrudniejszych rzeczy.
Wiem coś o tym, bo spacerowałam kiedyś z koleżanką, która (jak Państwo Miralkowie) uwielbia fotografować ptaszki.
Nie widzę niczego niedopracowanego. Zdjęcia i opisy są ciekawe. Brawo
Te skałki na początku, przypomniały mi Szklarską Porębę. Gdy tam mieszkałam za dzieciaka, skakałam na najwyższe. Chyba już kiedyś o tym wspominałam…
Dziękuję Wam, że pochlebną opinię o mojej pisaninie

Największy zachwyt wzbudzają zdjęcia!
Jednak bez Twoich opisów pod zdjęciami to nie byłoby TO, co Tygrysy lubią najbardziej.
Dziękuję w imieniu męża i swoim

Faktem jest, że od kilku lat uczymy się jak w najlepszy sposób uchwycić ptaszki. Małżonkowi, który ma szybszy sprzęt, zdjęcia lecących ptaków wychodzą znacznie lepiej niż mnie. Bardzo rzadko udaje mi się jakiegoś „ustrzelić”…
A zdjęcia ptaszkom faktycznie nie zawsze wychodzą
Jak mi powiedział, za szybko uciekały…
Ostatnio śmiałam się, bo mój znajomy fotograf był na Jamajce. Chciał obcykać kilka ptaszków, żeby mi pokazać… nie zrobił żadnego zdjęcia
Przyzwyczajony do zdjęć studyjnych, gdzie ustawia modele jak tam mu do koncepcji pasuje, nie potrafił sobie poradzić z naturą
Dopiero teraz zauważyłam, że nie podałam nazwy sępnika różowogłowego. To ten wielki, prawie czarny ptak, którego skrzydła pod słońce wyglądają jak białe.
Ale tak to jest, gdy człowiek się zanadto śpieszy…
U mnie już po 6 rano… czas pomyśleć o jakimś śniadanku



Za oknem znowu się chmurzy i chyba będzie padać…
Mam dość tego deszczu
Maj był najbardziej mokrym w historii, czyżby czerwiec miał być taki sam?
Czy oskomik czerwonogardły na samochodzie próbował wyrzeźbić ścieżkę?
Coś w tym rodzaju, Makóweczko
Usłyszeliśmy, że coś stuka w samochód… szkoda, że odleciał tak szybko i nie udało się nam pstryknąć go na samochodzie. To było zabawne
Chociaż… dla właściciela pojazdu chyba trochę mniej
Szczególnie jak ptakowi udało się wyżłobić kilka dziurek…
Ech, zapatrzyłem się!
Natura, ptaki, znakomite zdjęcia i umiejętność nazwania każdego „ustrzelonego”. Brawo!
Dziękuję Ukratku

A to, że potrafię nazwać niemal wszystkie „ustrzelone”… nad albumami ptaków (papierowe i internetowe) spędziłam wiele godzin, obejrzałam tysiące zdjęć. Nic dziwnego, że się trochę tego nauczyłam
W cieniu na termometrze plus 36 stopni, w mieszkaniu plus 30.
Nie pojechałam na Bagry, bo dziś zebranie OKW, więc przydałby się pod blokiem jakiś taki wodospad lub bodaj piwniczka jak na Twoich zdjęciach.
Jak pomyślę o wyjściu na ten upał i dreptaniu po betonowej pustyni Krakowa to
Dlatego ja nie wychodzę z domu, potrzebne zakupy robię ostatnio wcześnie rano
Współczuję, bo wiem co taka temperatura może zrobić z człowiekiem
I muszę przyznać, że bardzo się z tego cieszę. Noce są na ogół chłodne i wystarczy uchylić okno. W dzień, gdy nie pada, też aż tak gorąco nie jest. Można wytrzymać 
Może w tym roku w ogóle ich nie będzie? Dobrze by było…
Żeby tylko tego deszczu było trochę mniej… 
U mnie o tyle lepiej, że niemal wszędzie jest klimatyzacja. Jakoś w tym roku nie było okazji jej włączyć…
Choć raz u Was upały, a mnie jakoś omijają
Mąż na śniadanie gotuje kluseczki na mleku
I chyba zaraz będą gotowe 
Przy okazji i ja się najem…
Nie doczekał się na śniadanie w wykonaniu żony, to sam się wziął za kucharzenie
Ten Twój mąż to skarb jakiś!
Właśnie o tym samym pomyślałam. Taki mąż, to majątek
Dlatego często powtarzam, że „dostałam” go na urodziny
i że to najlepszy prezent od losu jaki mi się w życiu trafił 

Czasami wnerwi (jak to w życiu bywa), ale i tak nie zamieniłabym go na nikogo innego
A zacierkę na mleku ugotuje??
On chyba wszystko umie ugotować, ale robi tylko niektóre rzeczy… pewnie się boi, że to on będzie musiał gotować w moim zastępstwie, bo ja gotowania nie znoszę
Ja niestety też wychodzę.Do zobaczenia wieczorem!
Wieczór już!! Dobry
Idę wziąć się za coś, bo już po 8, a u mnie to nie jest normalne, żeby o tej porze siedzieć przy kompie i nic nie robić

Do popotem…
Czasem, dla zdrowia psychicznego, należy poleniuchować!! Mirelko!! Przecież mrówką nie jesteś
Męczący był ten dzień, pomimo zapowiedzi deszczu prawie nie było, bo tych parę kropel można nie liczyć.
Dobranoc
Dobrej nocy, Bożenko.
Śliczne zdjęcie Cox Hollow Lake. Mam wrażenie, jakby tam w dali indiańska piroga płynęła. No tak mi się skojarzyło i już

Fajny duet z mężem tworzycie, bo przecież rzadko się zdarza, aby te same pasje i zamiłowania podzielać. Kto kogo zaraził miłością do ćwirków?
Na pewno Jesteście pozytywnie zakręceni, o!
Fajnie tak z Państwem Mirelkami wędrować!!
Jak tu zaprosić do kurortu błękitnika?? Jest bardzo ładny! Te niebieskie piórka
Chyba w Polsce jest dość niebieskich ptaków i nie ma potrzeby zapraszać kolejnego?

Jednak tego uroczego chętnie widziałabym w swoim ogródku
Dziękuję, Skowroneczku
Niedobitki, które zostały nie mają takiej siły przebicia (jak na przykład Murzyni) i chociaż nie ma już indiańskich rezerwatów, a niektóre szczepy dostały rekompensatę od rządu, to mimo wszystko nie wiedzie im się najlepiej (a przynajmniej nie wszystkim)…
Nie powiem, żeby małżonek nie lubił natury, ale nigdy się tym zbytnio nie interesował (ja też nie za bardzo). Mąż wolał robić zdjęcia architekturze, czy innym elementom stałym, które nie spryszczają na widok aparatu 
Nie mam na to czasu… 
A jeśli już, to z różkami… 
A to, że oczyma wyobraźni widzisz pirogę indiańską… nic dziwnego. Kiedyś te tereny należały do Indian… co z nimi się stało wszyscy wiemy…
Z tym zarażeniem miłością do pierzastych, to chyba moja sprawka
Zaczęłam pierwsza. Na zdjęciach łatwiej było rozpoznać gatunek… i tak się zaczęło. Co prawda małżonek nie zna aż tylu gatunków na pamięć co ja, ale zna ich sporo.
I chyba już mnie prześcignął w tej miłości. Ma na internecie kilka obserwowanych gniazd i niemal codziennie przynosi mi stamtąd wiadomości. Młode sowy już wyleciały z gniazda, sikorki też. Czarne bociany zaczynają zmieniać kolory z białych na czarne, a jednego porwał kilka dni temu drapol. Rybołowy też szybko rosną i już zaczynają wylatywać z gniazda. Tak samo jak myszołowy rdzawosterne…
On codziennie zagląda do tych gniazd i jest na bieżąco
A czy jesteśmy pozytywnie zakręceni? Nie wiem… ale wszyscy których znamy mówią jednym głosem, że atmosfera w naszym domu jest wspaniała. I nie jest tak, że któreś jest echem drugiego. Każde z nas ma własne zdanie (często różne), ale zawsze udaje się nam znaleźć kompromis. I na pewno żadne z nas nie jest aniołkiem
No wiesz, aniołowie bywają nuuudni…
Przeszła burza z gwałtownym wiatrem i ulewnym deszczem. Kwiaty róż sponiewierała, ale jej wybaczam, bo powietrze nieco lżejsze, a temp. spadła o połowę. Jeszcze gdzieś w dali pomrukuje i lekki deszcz pada, ale to jest taki, jaki ogrodnicy lubią najbardziej
moja ulubiona róża ma poparzone płatki. Begonie też…. A burza i deszcz chodzą bokami.
Popadało zdrowo, ale i nabałaganiło. Trudno. Najpiękniejsze mam okna! Wrrr..
Wracam do domu,taka ciepła noc,że aż by się jeszcze siedziało…Ale w dzień trudno było wytrzymać
Idziesz na kolację piechotą ??
Na kolację jechałam tramwajem, potem autobusem, a na koniec na piechotę.
Teraz już jestem po kolacji i maszeruję prosto pod prysznic.
W pokoju 29 stopni i latają komary.
Na termometrze za oknem 26 stopni.
Natomiast na barce było przyjemniej, od Wisły szedł lekki chłodek i jakoś nie widziałam komarów.
Kup sobie siatki w okna i Rajd, czy jak on się tam zwie, do prądu i przestaną Cię bzyki męczyć.
Idę spać, dobranoc Szan.Państwu
Wieczór jest już i ja już jestem
Dzień dobry Panu o poranku
Tak się zastanawiam -kto dziś zapoda Dobranockę skoro Mistrz Q wyjechał?
Dobranocka ptasia, bo jak inaczej ? Choć to nie jesień, a upalna wiosna!
Lubię tę piosenkę


Zdjęcia z Mazur też piękne, tylko wkurzał mnie ten kormoran czarny wtykany niemal do każdego zdjęcia. Bez potrzeby zasłaniał widok… ale cóż… nie będę się czepiała szczegółów
Widoczki cudne, piosenka też…
Po strasznym dniu wycieczka Mirelki jest jak powiew świeżego powietrza !
Czyt lampka może być antykomarowa ? Chciałabym Maczku, bo u mnie nie ma wcale komarów. Wyschły ?
dobranoc
Dziękuję Wiedźminko za antykomarową lampkę.
I za Dobranockę. Te mazurskie zdjęcia wywołały wakacyjne wspomnienia.
Obozy harcerskie w LO, obozy żeglarskie lub kajakowe w czasie studiów, a potem wakacje z dziećmi -większość spędzałam na Mazurach.
To było tyle lat temu…tak dawno tam nie byłam!
Dobranoc!
Jestem w szoku!!! Nie zaglądam na FB za często, a dziś znalazłam informację, że moja dawna przyjaciółka z Onetu zmarła. Jej syn napisał na jej profilu, powiadamiając jednocześnie o dacie i godzinie pogrzebu…
Przegadałyśmy na Skype wiele godzin… lubiła podróżować. Żal…
Zostawiła dwóch synów. Jeden – Rafał, mieszka z rodziną w Brukseli, drugi, który mieszkał z nią, jest niepełnosprawny tak fizycznie, jak i psychicznie… Mam nadzieję, że Rafał wypełni wolę rodziców i zajmie się chorym bratem…
Mogę tylko napisać… żegnaj Ryto…
Dodam jeszcze, że Bożenka też ją znała…
Dzień dobry
trochę chłodniejszy, może będzie łatwiej go przeżyć…
Ryta jest wśród moich znajomych, ale jej bliżej nie znałam. Zaraz zajrzę na FB…
Zastanawiam się nad jednym, a mianowicie dlaczego pogrzeb będzie dopiero po dwóch tygodniach, bo pierwszego lipca
Może wynika to z czasu potrzebnego na zjechanie rodziny? Czasem uzgodnień co do miejsca pochówku.Bylam na pogrzebie, który odbył się po miesiącu,bo okoliczności śmierci były badane przez Prokuraturę.
Taki długi czas jest okropny dla bliskich.
Też nie wiem dokładnie dlaczego, ale może Makóweczka ma rację…
Wiem, że Ryta miała siostrę gdzieś na północy, chyba w Szczecinie. Brata, sama nie wiem dokładnie gdzie, trochę rodziny w Poznaniu… Na pewno potrzebują czasu, żeby się zebrać. Rafał z rodziną (żona i dwójka dzieci) mieszka w Brukseli. Na pewno nie jest mu łatwo załatwić tak od razu wszystko.
Rytę znam od dawna. Poznałyśmy się jeszcze na Onecie, wiele lat temu…
Witam !
Gienię wołam wraz z misiem dla tych, co znali Rytę.
Coraz częściej docierają do nas takie smutne wiadomości…życie
Jak zwykle: proszę czarną bez cukru
Mam nadzieję, że się jeszcze załapię
Teraz Gienia serwuje zimne piwo i inne napoje chłodzące.
Dzień dobry

No nareszcie ciepło i przyjemnie
Niebo bez chmur.
Bagry?
Działka na Bielanach?
—oto jest pytanie!
A Wy co wybralibyście?
A jest basen na tej działce?
Nie ma! Gdyby był nie miałabym dylematu. Czekam na autobus i jadę…?
Witajcie!
Nie znałem Ryty… Żal każdego przyzwoitego człowieka, który odchodzi…
Ja też właściwie nic o niej nie wiedziałam, chociaż miałam ją wśród znajomych na FB. Taka to znajomość…
Ale żal…
Nawet jak się kogoś zna tylko wirtualnie to zawsze smutno się robi…
Oczywiście…
Obejrzałem dokładnie album Miralki z ptaszkami i dziękuje szczerze za przedstawiony materiał , bo w dzisiejszym zglobalizowanym świecie , coraz mniej przykładów z otaczającej nas przyrody , a coraz więcej, o zjadaniu przez każdego z nas plastiku w artykułach spożywczych . Jeszcze raz dziękuje Miralko , za Twój trud w przygotowanie materiału . A teraz coś o pogodzie .Upał jak cholera i pewna dama z parasolką zauważyła pod kościołem swojego znajomego z puszką na datki . Popatrzyła , pomyślała i mówi : Panie sąsiedzie , co pan tu robi ..Ma pan przecież dwie dorosłe piękne córki , czy one nie mogą na pana zapracować ? Och , mogą pani sąsiadko , ale czy na taki cholerny upał komuś się po prostu chce ?? Witam Wszystkich obecnych na Madagaskarze 🙂
To ja dziękuję, Maksiu

Jak wiesz, Matka Natura, a w szczególności ptaki są moim konikiem… mogę o nich godzinami, także wysiłek nie aż taki wielki
Witaj Maksiu!
Miło, że zagladnales,ale faktycznie ptaszki są tego warte!
I ten wodospad!
Wychowałem się w Puszczy Białowieskiej i mam wspomnieniowy sentyment do przyrody , który czasami podpowiada mi , abym zdziczał . Ale jak tu zdziczeć , kiedy jest jeszcze tyle pilnych spraw do załatwienia , no jak ??
Ja wychowałam się w Krakowie, więc wpojono mi, że kiedy tylko się da należy uciekać z miasta na „łono przyrody”.
Ja wychowywałam się w różnych miejscach, często z dala od dużego miasta. Może dlatego też mnie ciągnie tam, gdzie zieleń, zwierzęta i ptaki…
Ale żeby nie było na mnie , że wypieram się Warszawy , to moja mama urodziła się w Warszawie przy ulicy Brzozowej , w okolicy dzisiejszego Pałacu Kultury . Sam środek miasta , też trochę dziki
Maxiu wytrzymaj jeszcze ze dwa dni i może będziesz mógł pozwolić sobie ( przynajmniej ) na wakacyjne zdziczenie??

Dzień dobry, ptaki i ptaszki jak zwykle na poziomie, szczególnie te przychwycone na startach, lądowaniach i nieżyczliwych(?) spojrzeniach w obiektyw.
Ale wyjątkowo piękne i nierzeczywiste jest to zdjęcie wodospadu z długim czasem naświetlania, trochę jak z obrazów prerafaelitów, trochę jak z wyobraźni tolkienowskiej (ale nie z filmów Jacksona, z WYOBRAŹNI na podstawie książek!).
Witaj powrócony Mistrzu Q

A o które zdjęcie „na długich czasach” Ci chodzi? O kaskady przy Cox Hollow, czy wodospad w kanionie? Bo tamte zdjęcie też robione tą samą metodą, tylko czas naświetlania był trochę krótszy.
To, pod którym jest podpis (słuszny), że woda wygląda jak aksamit.
Też mnie to zdjęcie zauroczyło!
Znaczy, oczywiście, bo nie zaznaczyłem – jestem z powrotem na posterunku. Do środy.
Tylko do środy?
W środę jedziemy do jednych znajomych, w sobotę do teściowej, z tym że ja muszę od razu w sobotę jechać jeszcze na jedno ważne spotkanie po linii zawodowej, z którego wracam w niedzielę rano do teściowej i stamtąd do domu. Tak się to wszystko pokomplikowało w ostatnich dniach.
Z podróżami to jest tak, że niektóre kształcą, niektóre męczą, a Jeszce inne relaksują. Oby jak najwięcej tych ostatnich!
Są też i takie podróże, które i kształcą i trochę męczą i trochę relaksują.
O to to, to będą takie podróże. Przy czym podróż na spotkanie po linii zawodowej będzie prawdopodobnie męcząca (TLK), a na pewno kształcąca. Relaksująca za to będzie na pewno ta wcześniejsza część, od środy do piątku.
Witaj Q !

Tęskniliśmy za Tobą…
A ja wychodzę, wrócę wieczorem.
Przyjemności!
Dziękuję, było miło 🙂
Zakończyliśmy z sukcesem akcję „odzyskiwanie przestrzeni”. Tym razem chodziło o przestrzeń w garażu, gdzie przez lata znosiło się różne umiarkowanie potrzebne rzeczy, jak np. oryginalne opakowania z zakupionej elektroniki, resztki farb po malowaniach itp. Nagle zrobiło się dużo miejsca na półkach…
Brawa dla Was
Podziwiam…w taki upał.Chyba,że u Was upału nie było panie T ?
My też czasami to robimy, Ukratku
Zawsze niepostrzeżenie nazbiera się trochę różnych „przydasi”, które w zasadzie do niczego się nie przydają, ale szkoda było wyrzucić 
Moje szczere gratulacje!!!
Przerwa wieczorna.
Oj,mam mnóstwo takich”przydasi”!Niestety.
Też będę musiała pozbyć się niektórych przydasi, ale to jak się ochłodzi. Teraz wróciłam do domu i muszę odpocząć.
Dla mnie najgorsza była sobota przed burzą… Uff

Jak będziesz wyrzucać to daj znać, może mnie się coś przyda??
Wracam Psze Państwa do domu.
Popadało,pochłodniało.W autobusie teraz arktyczne zimno.
Znowu gadam ze sobą?
Niee. I bardzo dobrze, że chłodno. Odżyłem.
Psze Pani nareszcie jest normalnie i trza mieszkanie schładzać przed następnym ukropem?
W moim pokoju plus 26 stopni, na zewnątrz 20.
Następnym razem wezmę jakiś pojemnik na powietrze i nabiorę w autobusie, w którym tak będzie na maksa nastawiona klimatyzacja.
Jednak tu też coś padało -są ślady na chodniku.
Nie będę Cię irytować 😉 ale na zewnątrz jest w tej chwili 16°, o 5 mniej niż w dzień
Tak jest. Wietrzyć, schładzać, bo kto wie, kiedy znów tak będzie.
Pamiętam w poprzednich latach, jak z pracy wyskakiwałam otwierać drzwi tarasowe żeby mi słońce mieszkanie nagrzało, a w tym ? Zamykane i zaciemniane.
Serdecznie współczuję wszystkim mieszkających w dużych miastach. Ja mam ten komfort, że wokół nie ma zbyt wiele betonu tylko zieleń, zieleń…
Witam Panów Powróconych
A ja się żegnam na dzisiaj… W imię… nie, to nie tak… Dobranoc
Spokojnej!
Dobrej nocy, Bożenko
Dobranocka.
Duet Air i trochę elektronicznego plumkania na noc. Tytuł sugeruje, że ktoś jest sam w Kioto, ale przecież nie wykonawcy, bo ich jest dwóch, więc raczej nie będą sami.
Snów plumkających.
Fajne to plumkanie , ale czy usypiające ? Powiem jutro
Plumkanie jest super, ale dla mnie bynajmniej nie usypiające.
Wręcz pobudzające!
Och. I jak tu rozstrzygnąć przed faktem, czy dane plumkanie usypia, czy pobudza?
Ja też spadam życząc SzanPaństwu… letniej nocy i zdrowego snu
Taka mała relacja z dzisiaj w ramach makówczyne między Dobranocką a lampką.
Czy ktoś chciałby wiedzieć gdzie byłam?
Ale śliczny maczek!!
Governor Dodge State Park ???
Łysówka Skowroneczku.
To ta działka czy trzeci wariant?
Taaa teraz sobie Tetryku przypomniałeś, a jak pytałam co byście wybrali to nikt kobiecie nie umiał doradzić!
A Łysówka proszę Państwa wygląda tak:
No fajnie wygląda
To teren działek pracowniczych Wodociągów. Dojeżdża się autobusem MPK.
Nawet nie trzeba kasować biletu aglomeracyjnego, bo to Kraków jest.
Parę kroków i jesteśmy w Lasku Wolskim i podziwiamy klasztor na Bielanach.
Tetryku w ten sposób odpowiedziałam Ci na pytanie wersji.
O tak, mak piękny.
Ale i wrona (a może kawka?) niczego sobie.
Ale dlaczego maczek dopiero drugi? Żadnego nepotyzmu???
Żadnego! Nepotyzm jest mi obcy. Wybrałam 4 zdjęcia, kolejność dodawania była czysto przypadkowa.
Gdybym dała jako pierwszy to jeszcze moglibyście mi zarzucić (nie daj Boże!) jakieś narcystyczne skłonności.
Prawda, że śliczny?
Też mi się podoba…kwiatek oczywiście.
Czy takie faworyzowanie jednego kwiatka dwoma zdjęciami to …nepotyzm właśnie?
Ja mam maki czerwone, a ten kolor jest po prostu śliczny. Szkoda, że tak króciutko kwitną.
Kochani, to był owocny weekend, ale męczący jednak. Dobranoc!
Wróciłem z kina. Świetna gra aktorów, scenariusz mógłby być bardziej dopracowany – choć oparty na autentycznej historii. Kontrowersyjne przesłanie zaliczam do zalet tego filmu – skłania do myslenia, ukazując równocześnie skutki unikania tegoż.
Widzę, że obaj Mistrzowie spędzili weekend bardzo owocnie.
Jejku chyba nie pamiętam, kiedy byłam w kinie!
Kiedyś Zoe zmotywował mnie do pójścia do kina. Z recenzji widzę, że ten film pewnie chętnie bym też obejrzała, ale …chyba nie przy ładnej pogodzie.
Jednak dziś wolałam siedzieć pod dębem i popijać domowe wino prosto z piwniczki Łysówki.
Na Dobranoc zdjęcie nieba zrobione jakieś 3 godziny temu przez okno
w mojej kuchni.
Takich różowych snów Wszystkim życzę…
Piękne!
plumkanie nasenne, zwłaszcza po całym dniu wśród zieleni i kwiatów.
Przyjemnie bo chłodniej i nie straszą burzami upałem. Spokojnej, wypoczynkowej nocy
Dzień dobry
mam nadzieję że będzie…
Rześkim porankiem witam Cię Bożenko, jak spałaś ?
Nad ranem obudził mnie jakiś pijak i krzyczał, że zawoła policję. Musiałam zamknąć balkon i było duszno. Ale wcześniej dobrze się spało, dziękuję
Wolał Policję na samego siebie? Za zakłócanie ciszy nocnej?

Pijany wariat nie myśli
Dzień dobry… czy 13°C SzanPaństwa zadawala? Bo tyle właśnie jest
Myślałam, że sąsiad się domyśli, że przy takich temp. należało go wyłączyć. Cóż, moja wina, nie powiedziałam „Janek wyłącz piec”, a On zabrał cztery litery i pojechał nad morze, a wy się duście 
Zeszłam do kotłowni, a tam piec włączony
To co? Może ja Gieniusię przywołam?? Niech się nie leni przy poniedziałku

Miłego, spokojnego dzionka Wyspiarze
Niech się nie leni i kawkę podaje, a ja podsuwam kubeczek
Dzień dobry. Słońce od rana, lista rzeczy do zrobienia przede mną… Praca, tak czy inaczej.
Dzień dobry! Przerwa w tropikach, rano tylko +20. I Wam dobrego dnia…
Jeszcze tylko dziś jakaś ulga, ale od jutra ma być coraz cieplej
Czyli u mnie jedynie dzisiaj
jak dobrze, że piątunio jest w środę!
Witajcie!
Na zewnątrz przyjemnie, w biurze nadal wiatraki pracują najusilniej 😉
Ale miło popatrzeć na kwiatki i barwny zachód słońca. Wczoraj wieczorem strach było wjeżdżać od wschodu na skrzyżowanie, bo całe niebo było wielkim, czerwonym światłem!
Witam!
20 stopni, niebo zachmurzone…
Jak mnie dziś nigdzie diabli nie poniosą to może wyszukam parę zdjęć w moim zdjęciowym bałaganie i przygotuję 3 część Charleston?
Jeśli oczywiście nie będzie lepszych pomysłów na nowe pięterko.
Ktoś coś?
Nie widzę przeszkód 😉
Diabłów unikaj; nie unikaj tworzenia wpisów!
Jakbym wykrakała z tym diabłem,bo właśnie zostałam porwana na …lody.A już planowałam siedzieć w domu…
Jakiś sympatyczny diabeł ci się trafił !
Taki dawno niewidziany co to akurat miał luzik w pracy i niespodziewanie zadzwonił”dawno się nie widzieliśmy…”.
Dzień dobry !
Zakupy zrobione, spacer zaliczony, Charleston zapowiedziany . Dobrze jest. 
Najpierw jeden diabeł wyciągnął mnie na lody,a teraz słońce wyszło zza chmur i kusi,a Bagry wołają”woda ciepła,nie byłaś dwa dni”. Cóż było robić?Bagrom odmówić?

Ciebie słońce kusi, a mnie odstrasza
Słońce nad wodą mnie kusi, gdy chodzę po rozgrzanych chodnikach -też nie lubię.
Ale dość tych przyjemności -teraz jadę do mamy. Za każdym razem buntuję się przeciwko temu czemu są choroby, starość, cierpienie…
No po co? I jakby tego było mało -wojny i tyle okropieństw, które ludzie sobie wzajemnie robią…
Dobry wieczór. Od 17.00 do teraz mieliśmy przerwę w dostawie prądu, w związku z czym muszę jeszcze conieco dokończyć, a potem być może przerwa jeszcze… O ile zostanie w ogóle trochę czasu na nią.
Dostałem sygnał, że dziś wieczór grozi nam zupełne bezquac’cze… Może wznieść by jakiś toast w intencji północnych krańców nękanych burzami i innymi awariami? Takie zbiorowe tchnienie energii…
No widzicie? To działa!!! Nawet z wyprzedzeniem!!!
No pewnie. Toast możemy wznieść za bezpieczny powrót.
Tym bardziej, że awaria dzisiaj bez żadnej burzy, ot tak sobie.
Więc wznoszę toast za to i owo…
A teraz idę spać, bo dzisiejsza noc była przerwana i się nie wyspałam.
Dobrej nocy Państwu
Spokojnej, nieprzerwanej!
Toast to ja zawsze!
U mnie prąd („póki co”) jest, ale zdjęcia z plantacji wcięło!
Wydawało mi się, że powinny być tam, gdzie zdjęcia z fort Sumter, bo to było tego samego dnia no i ….
Cóż zabieram się za szukanie.
Dobranocka.
„Golden Brown” grupy The Stranglers, ale – a jakże – w innej, wolniejszej i łagodniejszej wersji. Duet Nouvelle Vague.
Snów łagodnych i nieprzerywanych.
Dobrych snów, mogą być złocisto-brązowe 🙂
Łagodne, nieprzerywane i jeszcze złocisto-brązowe?
Takich snów i ja życzę spać idącym.
Pięknie. A nam się jeszcze zwalili na głowę znajomi, przemili, ale nie w porę, to gorsi od sami wiecie kogo.
Odpadam powoli również.
Teraz o 23 ? Czy zapowiedzieli na jutro?
Nie, teraz przed 21.00, jak jeszcze prądu nie było, ale siedzieli do teraz.
Jak prądu nie było i tak nie mogłeś pracować. A za to przynajmniej było pewnie zabawnie -po ciemku, przy świecach…eh!
A ja znalazłam jakieś zdjęcia, ale nie te, które chciałam, bo te najciekawsze gdzieś są pewnie w jakimś pliku zdjęć wybranych. Jakimś!
Przez chwilkę faktycznie siedzieliśmy przy świeczkach.
A teraz mam świeczki w oczach…
Dobranoc.
Mnie też coś sen morzy…
Dobranoc!
Dobranoc w kolorach złocisto- brązowych.
Do śniadania zapraszam na nowe pięterko.
Gienię bardzo proszę, aby zbyt głośno nie krzyczała, bo …sami popatrzcie, która godzina.
Jednak obiecałam, więc spać nie poszłam aż zdjęcia znalazłam. Choć nie te, które chciałam…
Tak coś mnie wzięło na dotrzymywanie obietnic…