Ktoś może sobie być dentystą , ktoś inny, przeciwnie, irredentystą,
Ja jestem serendypitystą.
Spokojnie, to nie jest zaraźliwe, nie odsuwajcie się państwo ukradkiem,
Serendypityzm, jak poucza słownik, to” szczególny dar do znalezisk i odkryć, niespodziewanych i dokonywanych zupełnym przypadkiem”
Nie dalej jak wczoraj zanudzał mnie pewien nudziarz – zanudzanie to jedyna rzecz, na której się ten typ rozumie – i kiedy wskazałem mu ostrzegawczo przylepioną do chodnika gumę do żucia, był zbyt pochłonięty własnymi wywodami, aby móc mnie słuchać, toteż dokonałem wkrótce niespodziewanego i przyjemnego odkrycia, a mianowicie, że podeszwa nudziarza wylądowała dokładnie na gumie.
Innym niedawnym przejawem mego serendypityzmu był moment na przyjęciu w Filadelfii, gdy gospodyni poprosiła o wybaczenie, ze poda jajecznicę na szynce, ponieważ przypaliła swoją specjalność, móżdżek na słodko z mamałygą z gryki,
A jeszcze innym – moment, kiedy w sklepie z krawatami znalazłem wreszcie muszkę, która przy noszeniu nie porusza się w górę i w dól zgodnie z ruchami mojej grdyki.
Podobnie było, kiedy odkryłem dziurę w kieszeni, w której miałem bilety na recital harfowy tj.dziurę w kieszeni w której miałem był
bilety na recital harfowy ( żeby nadać zdaniu kształt precyzyjny jak proporcje graniastosłupa) ,
Skutkiem czego zamiast na recital harfowy musieliśmy pójść zamiast na recital harfowy na film braci Marx ” Kacza zupa”.
Jeśli kołnierz nadziewa ci się na gałąź własnie w chwili, gdy zaczynasz spadać w przepaść w pełnym tego słowa znaczeniu przepaścistą,
Jesteś bezsprzecznie serendypitystą.
Jeśli natomiast dokonujesz niespodziewanego o przyjemnego odkrycia, że nie musisz się dziś stawić w urzędzie podatkowym, ponieważ urząd wraz ze wszystkimi aktami spłonął ubiegłej nocy wskutek krótkiego spięcia w przewodzie elektrycznym,
Ha, wtedy jesteś serendypitystą wyjątkowo serendypitystycznym
Ogden Nash w tłumaczeniu St. Barańczaka .





Dzień dobry
Trochę mnie nie było, powracam więc z moją ulubioną ” Fioletową krową ” na pozytywną sobotę. Niech się przydarza coś
nieoczekiwanie przyjemnego
Dzień dobry Sowo Przemądrzała
Dzień dobry Skowronku !
Skowronki nikogo nie straszą, sowom się to zdarza 
Każdemu z nas, zapewne nie jeden raz, przytrafiło się coś nieoczekiwanie przyjemnego, więc któż z nas nie jest serendetypistą ?
A może słusznie byłoby powiedzieć, że bywamy serendypitystami ?
O właśnie; bywamy ” serendypitystami ” tak bym to słowo odmieniła

Proszę poprawiać i odmieniać z angielskiego na nasze, bo ja nie umiem
Przez jakiś czas mogą się pojawiać informacje o niewłaściwym certyfikacie (ważność od dzisiaj, ale nie wiem od której godziny)
Pojawiły się?? Ja nie zauważyłam żadnej niedogodności

Pan Jesteś nocnym Markiem?? Wszak Pan pisałeś w środku nocy
Pojawiło się w nocy, ściślej – po północy, ze niebezpiecznie i że nie jest prywatnie.
Nie mogłam już wejść na Wyspę i zobaczyć co nawypisywałam.
Dzień dobry
Ciekawy tekst. Chyba ja nie jestem serendypitystką, bo nie przypominam sobie, aby mi się coś takiego przydarzyło 
A może Jesteś Bożenko i nie wiesz

Dzieńdoberek Porannej Pani
Może jestem i nie wiem
Ja raczej jestem.Moja „przygoda z Ameryką”jest już sama w sobie serendypistyczna.W całości,a szczegółów też by się znalazło sporo.Moglabym opisać przykłady,ale jak wrócę do domu,bo z komórki nie lubię pisać no i czas iść do… gałęzi
No i ja cały czas,stale,nadal szukam
szczęścia.I w każdej chwili,momencie staram się szukać powodów do łatania impregnatu.
Szczerze? To o tobie myślałam wpisując ten tekst, poszukiwaczko wrażeń i szczęścia.
No i zarażającą werwą, cokolwiek to u Ciebie znaczy 
Och
dziękuję
Chyba czas na kawę/herbatę?
Bardzo proszę o: czarną, niesłodzoną
Piję w przelocie i lecę dalej 🙂
Dzień dobry

Zafundowałaś nam tekst Wiedźminko, że musiałam w Fioletową Krowę zaglądnąć
Unikajmy nudziarzy!! Jak ognia!! A dobry duszek niech czuwa nad nami, choćby w postaci gałęzi nadziewającej się nam na nasz własny kołnierz, ratując przed niefortunnym upadkiem lub pikowaniem w przepaścistą przepaść
Dlaczego zaglądałaś
? Napisałam przecież wyraźnie ! 
I nawet bez literówek…
A jednak, jak spokojnie przeczytasz to znajdziesz
Choćby na końcu świata…
Ulatniam się, bo na śniadanie zapraszają! Całkiem miło
Mnie nikt nie zaprasza, sama muszę sobie zrobić
Ja Cię zaproszę na śniadanko
Witam!

Witajcie!
Nie jestem nocnym Markiem, ale właśnie mijał termin ważności certyfikatu…
Witaj pracusiu !

Dziękujemy Ci więc za Twoje poświęcenie dla dobra Wyspy!
A ja na razie uciekam, zjawię się jak wszystko pozałatwiam
Dzien dobry ! 🙂
Dzień dobry.
Jakieś święto chyba, że dali pospać?
I jeszcze serendypityzm na śniadanie
Witaj Kwaku wyspany !
Do seredypityzmu trzeba chyba zachować umiejętność dziwienia się i radości z byle czego.
Och, to mam. Coraz rzadziej mam powód, ale mimo wszystko jeszcze tak!
I bardzo dobrze, pielęgnuj to dziecko w sobie
Próbuję 🙂
A propos radości z byle czego. Siedzę sobie w samochodzie z kolegą i czekamy na mojego ślubnego. Zaświeciło słonko i trawka przy drodze zrobiła się soczyście zielona. Taka, że tylko tarzać się po niej jak młody koń (niekoniecznie z tym kolegą), więc mówię z radością:

– Ale piękna trawa!
A kolega na to z niewzruszoną , smętną miną:
– A ile w niej ołowiu..
Kolega biolog/ chemik/ ekolog?
złotnik, więc trochę chemik, ale przede wszystkim pesymista i upierdliwiec 🙂
Tak, pesymista, to prawda.
Przy okazji pamiętasz, jakie są różnice między różnymi postawami życiowymi?
Pesymista widzi przed sobą czarny tunel.
Optymista widzi tunel, a na jego końcu światełko.
Realista widzi tunel, na końcu światełko, a dalej początek następnego tunelu.
A alkoholik tunel, a na końcu flaszkę 😉
Optymista twierdzi, że żyjemy na najlepszym z możliwych światów.
Pesymista obawia się, że powyższe zdanie może być prawdziwe…
Dobre 🙂
O, znałem trochę inną wersję:
– Gorzej już być nie może – westchnął pesymista.
– Ależ może! Może!!! – odparł radośnie optymista.
Ja teraz cieszę się że słońca i dziwię się,że mi się chce walczyć z gałęziami i jeszcze sprawia mi to przyjemność!Dobrze,że nie ma tu przepaści!
Jak w piosence : ” jeszcze nie, długo nie ” !
Mam taką nadzieję…
Praca w ogrodzie to czysta przyjemność, Maczku
Wycisza, a przy tym ileż satysfakcji gdy się widzi efekty 
Coś nieoczekiwanego i przyjemnego zdarzyło się mojej Rodzince : kotka podejrzewana o brak instynktu macierzyńskiego nieoczekiwanie urodziła wczoraj trzy kociaczki ! Zamieszania i radości było co niemiara
tortu z tej okazji…
Wnuczek mój zażyczył sobie
I tak się kamuflowała, że nikt nic nie zauważył wcześniej? W sensie brzuszka?
Ragdole są duże i puchate, a my mamy je po raz pierwszy, więc uznaliśmy, że taka jej uroda…
Dziwił się tylko mój syn, że Pusia jest taka szeroka .
Aaa, no proszę. A tatuś? Wiadomo, kot zacz? (literówka intencjonalna)
Pusia jest kotką szalenie urodziwą i wystawową (z medalami). Trafiła do nas, bo jej hodowczyni uważała, że kotka nie rozmnaża się, bo starsze koty ją gnębią i z krycia kolejnym championem miało nic nie wyjść.
A tu niespodzianka ! Są młode, które zasilą hodowlę, a Pusia zostanie u nas na zawsze, razem z Księciuniem
Och
Pani hodowczyni jest odjazdowa, te koty to jej pasja !
Serendypizm to jest czy nie? Ja stawiam ,że jest.
Tort obowiązkowo!
SerendypiTYzm. Jeszcze jedna sylaba.
Tort jest zdecydowanie serendypitystyczny!
To jest trudne słowo, wielosylabowe i ja nie uniknęłam byków przy przepisywaniu
To nie przepisuj, tylko skopiuj
Nie dało rady ! Tego tekstu nie ma w internecie
Ale jest na Wyspie
W komórce nie umiem kopiować i w ogóle kiepsko widzę.
Ja natomiast z bliska widzę świetnie (mogę igły nawlekać), ale z daleka.. porażka. Najczęściej wydaje mi się, że widzę znajomą osobę i z daleka uśmiecham się jak durna, a kiedy ktoś się zbliży, okazuje się, że to zupełnie obca osoba i wychodzę na walniętą (wiecie..w myśl powiedzenia „pier..nięta zawsze uśmiechnięta”), no bo przecież w Polsce to nienormalne, że człowiek się uśmiecha do obcych ludzi..

Ja dopiero parę lat temu musiałem obstalować okulary do czytania. Zaczęło się od porannej niemożności skupienia wzroku na szczegółach czegokolwiek z bliska, a potem stopniowo stałej. Co mi przypomina, że chyba będę musiał dać zrobić drugie, bo te powoli się sypią, a bez nich nie popracuję.
Czasem lepiej nie widzieć roboty

Polecam szkła progresywne, Kwaku ! Używam ich od lat i to jest komfort, ze nie trzeba mieć 2 par okularów i ciągle je zmieniać.
Adaptacja jest b. krótka
W dodatku tort będzie ze stosowną inskrypcją !
Ma być tort?
Jest tort.
Pani Poranna uczynnie zaprasza ! Jak miło !
To ja na taką okoliczność jednodniowo rezygnuję z diety
Oczywiście, ja też
A tak w ogóle czy ja coś przeoczyłam? Czyjeś święto??
A bez święta nie można zjeść tortu? Tyle było o tym torcie, że nabrałam na niego ochoty, że… A że samej nie smakuje, to się podzielę
Pewnie, że można. Szczególnie do kawki. Kiedyś wygrałam tort w konkursie radiowym. Pyszny, od Sarzyńskiego z Kazimierza Dolnego 🙂
Fajny tekst. Mnie także przydarzają się różne ciekawe przygody, wiec czuję się w pełni przygodzistką, aczkolwiek nie przepadam za tzw.”przygodnymi znajomościami” ;))
Witaj ! Do ” przygodnych znajomości” trzeba chyba mieć inny charakter niż
Twój . dobrze to rozumiem.
Trafił swój na swego
a tu jeszcze wierszyk Ogdena Nasha.
Sąd rodzinny
Człowiek nie musiałby obawiać się złego,
Które mogą przynieść knowania obcego
Gdyby jak mąż jeden wszyscy jego krewni
Bywali w obyciu mili i przyjemni.
I żeby jeszcze tak każdy mąż „jak jeden mąż”
I żeby jeszcze tak każdy mąż „jak jeden mąż”
Chyba mam czkawkę 😉
Na to wygląda
U nas w rodzinie na czkawkę działa obecnie tylko podduszenie, żadna szklanka wody, żadna łyżeczka cukru
Podduszanie to przeca jakieś zboczenie jest
Szklanka wody to „zamiast”, a cukier to dla konia (jak stary chleb zresztą)
Szklanka wody zamiast to ja znam jako 100 procentowy środek antykoncepcyjny.W czasach mniejszej dostępności takowych.
A jak Ty (ew. rodzina) się pozbywacie czkawki?
Na czkawkę mam niezawodny sposób.
Jaki?
Nabrać głęboko powietrza i zatkać nos. Na bezdechu pić małymi łyczkami zimną wodę jak długo się da. Puścić nos, wypuścić powietrze, głęboko odetchnąć – czkawka minęła.
Zgadza się Bożenko. Ale już nie pamiętam kiedy miałam czkawkę
Dla mnie teraz już niewykonalny ten sposób
Chcesz powiedzieć, że twój robi za dwóch?
200% normy nie wyrabia
Lojalność każe mi zamilknąć w sprawie rzeczywistych procentów

Hej, Ukratku, a cóż to za grzeszna ciekawość ? A może…..
Czyżby Tetryk chciał pójść na nauki?
Hmmm… nie śmiem tak myśleć, ale może rycersko chciałby zastąpić ofermę ?
A czy ja jestem nowy Pstrowski?
Serendypityzm , przytoczony przez Wiedzminkę , może zostać w żywej dyskusji tak wzbogacony znaczeniowo , że może powstać słownik serendypityzmu . Przykładem może być słowo abstrahuje , które często niektórych panów wprowadza w zakłopotanie , bo rozumieją końcówkę słowa , ale po cholerę jest ten dodatek : Abstra ?
Dobry wieczór 🙂
Dobry wieczór Maxiu
Uprawiamy swobodną interpretację tego serendypityzmu ?
Biorę to sobie do serca i może uda mi się coś zserendypityzować , o czym niezwłocznie poinformuję , zgoda ?
Kwantyfikując serendypityzm , widać gołym okiem , że mamy tam ser do zjedzenia , słowo „end ” znane wszystkim jako koniec np. filmu ,oraz słowo z buchalterii podatkowej PIT . Jak widać zatem , warto szukać ,bo zawsze coś się znajdzie . Zachęcam do dalszych poszukiwań .
A niedaleko nas (w hotelu) goście, których trzeba będzie jeszcze wieczorem pozabawiać, więc dzisiaj pewnie późno wyląduję na Wyspie.
Mam nadzieję, że zabawianie będzie naprawdę zabawne, Kwaku.
Trochę tak, trochę nie. Dwoje służbowych Włochów małżonki, pani mówi po angielsku, pan ponoć ni w ząb.
Załączam ściągawkę!
Bardzo to lubię, posłucham jako dobranockę 🙂
No, w sumie lepszej nie ma co szukać
Jestem już. Prawie tak to wyglądało!
No to będzie inna dobranocka ? Twoja ?
Spaaać, oczy mi się kleją, idę pod kordełkę. Dobranoc
Spokojnej, Bożenko!
Naleweczka z głogu pita pod księżycem u sąsiadów.A u nas malutkie ognisko pali mój syn z dziewczynkami.Czy wiele potrzeba do szczęścia?
A księżycówki nie masz???
Jeśli chcesz zachować pogodę ducha, to nie oglądaj dokumenty Sekielskich pt. ” Tylko nie mów nikomu”. Zgroza.
Aż się boję oglądać..
Jeszcze się nie odważyłam, ale w końcu trzeba się z tym ohydztwem zmierzyć..
Spokojnej nocy SzanPaństwu życzę
Nie mam,ale mogę sobie zaśpiewać”zakochany księżyc błąka się po niebie…”
Dziś byłabym oglądała,bo było zorganizowane wspólne oglądanie,ale wybrałam wyjazd do chatki.Obejrze ,ale teraz uważam dokonałam dobrego wyboru.Zrobilam trochę porządku w ogrodzie,a potem wraz z dzieckiem doskonale bawiliśmy się z sąsiadami.Dobre stosunki z sąsiadami i wyłatany impregnat.Takie chwilę trzeba łapać.
Jasne, że tak!
I jak mi dziecko mówi „mama,ale był super dzień!” i wraca z koncertu wcześniej,bo „chciałem być trochę z Wami,bo tak tu było fajnie” to jednak jest to coś warte ,prawda?
Dobranoc Państwu!

Tak jest. Spokojnej.
Pierwsza odp była do Alli,druga do Wiedźmy
Czekać czy nie, oto jest pytanie…
Na co? Bo dobranockę pozwoliłem sobie już scedować na zamieszczony utwór.
Dobranoc zatem. Snów jak z Romea i Julii Niekoniecznie Alfa 🙂

Spokojnej!
Dzień dobry
chociaż zapłakany, ale deszcz potrzebny 
Dzień dobry




Fajne pięterko
Napisaliście tyle, że nie wiem komu najpierw mam odpowiadać
Chyba pójdę spać, bo padam na dziób
Miłego niedzielenia się życzę
Witam!
Czas na kawę? Już proszę Gienię
Espresso wypijam ekspresem i lecę
Dzień dobry, coś w kościach strzyka, ale mimo to dzielnie wstaję niedzielnie. Dzisiaj będę miał pracującą (nieco) niedzielę. A potem dalszy ciąg zabawiania gości. Ale na Wyspie też pobędę.
Więc nie zazdroszczę Tobie dzisiejszego dnia.
Ja też nie czuję się najlepiej, ale przynajmniej niczego nie muszę
Och, wizyta na Wyspie, nawet krótka, zawsze pomaga. Wprawdzie w kościach nie przestaje strzykać, ale człowiek już inaczej do tego podchodzi
To się cieszę
A ja właśnie jestem w trakcie oglądania filmu „Tylko nie mów nikomu’.
Zrobiłam sobie krótką przerwę żeby się otrząsnąć.
Mocno się zastanawiam, czy go oglądać. Ostatnio bardzo źle znoszę filmy o skrajnościach, a opinie są, no, dość jednoznaczne.
Ja patrzę na kwiatki,las,słucham ptaków i staram się nie myśleć o przykrych rzeczach.Z tak załatanym impregnatem obejrzę kiedyś ten film
Mam bardzo podobnie, z tym że bez lasu, kwiatków i ptaków. Ale konkluzja właśnie taka.
Jestem w połowie filmu – szok. Ale chcę wiedzieć wszystko, choć już dawno księża przestali być dla mnie autorytetem.
Obawiam się też, że ten film może być zdjęty i nie obejrzę go do końca, a warto. Wracam więc do oglądania…
Myślę, że takiego filmu nie zdejmą, a nawet gdyby, to zaraz ktoś go wrzuci z powrotem w innym miejscu. To za duża rzecz jest, żeby to ot tak zdjąć.
Kwaku, to jest dobrze zrobiony dokument, nie ma w nim żadnego szczucia, jest straszny dramat.
Ale mnie broń Boże nie chodzi o szczucie, a właśnie o tę straszną treść w dużym stężeniu. Przecież o tych aferach czytamy i słuchamy nie od dziś, było przy okazji ks. Jankowskiego i jego pomnika, było i wcześniej. Nie mam ochoty mieć koszmarów, w niczym nie uchybiając filmowi ani jego twórcom.
Wczoraj obejrzałam ten film na YT. Koszmary mi się śniły. Czy warto obejrzeć ? Zdecydowanie tak, bo gołym okiem widać mechanizm tego strasznego procederu.
Film obejrzało już ponad 2,5 mln osób. Tego sie nie da zdjąć ani zamieść pod dywan.
I o to chodzi.I po to są takie filmy.Mialam w planie go obejrzeć w towarzystwie co wolałabym,ale nie można mieć wszystkiego naraz.
Dzień dobry !
Niech będzie dobry.
Dzień doberek. Zaraz wybywam na wycieczkę w okolice, więc tylko buziaki zostawiam i dobrą energię
Dotarła!
Do mnie też dotarła.Milej wycieczki! Będzie z niej pięterko?
Nie zostawiaj całej!
Witajcie!
Filmu nie oglądałem, podobnie jak nie zwiedziłem obozu w Auschwitz. Oglądałem dokument telewizji ARTE o wykorzystywaniu zakonnic przez księży — w połowie musiałem przerwać i już do niego nie wróciłem. Nie do przecenienia jest rola tych świadectw w budzeniu wypierających fakty ze świadomości.
Adres tamtego filmu nie jest już dostępny. Sekielskich dla pewności ściągnąłem z YT i sądzę, że wielu tak uczyniło.
Warto go zachować, choćby ku przestrodze…
Właśnie się dowiedziałem od przyjaciela, że film o zakonnicach nadal jest dostępny pod innym adresem, na vimeo. Dzięki! 🙂
Obejrzałem film Sekielskich . Temat znany od wieków , kiedy wprowadzono celibat . Niestety , nie jest możliwa korekta natury ludzkiej przy pomocy dobrych chęci i zaklęć . Tysiące młodych ” chłopców ” ,którym natura dała wymóg przedłużenia gatunku , popada w sidła różnych erzaców , w tym właśnie uwodzenia dzieci, bo ma się do czynienia z łatwizną zaspokojenia swoich popędów . Żadne , nawet Sobory tego nie załatwią , jeśli nie ureguluje się małżeństw księży w kościele katolickim . Może wzór kościoła ewangelickiego ?
Masz rację, Maxiu. Gdyby nie było celibatu, tego wszystkiego by nie było. Celibat wprowadził papież Grzegorz VII w 1015 roku.
Przestraszył się, że księża uszczuplą majątek KK na rzecz swoich pociech. Jak sądzę była to główna przyczyna wprowadzenia celibatu.
Zgadza się. Główna, a może jedyna.
Na rzecz pociech i ich matek.W upieraniu się przy celibacie raczej tylko o to chodzi niestety.
Miałem w rodzinie dwóch księży . Jeden w młodym wieku zachlał się na śmierć , a drugi filozof z doktoratem , dożył sędziwego wieku z tą samą gospodynią , której w testamencie zapisał cały swój życiowy dobytek . Można ? Można ….
„cały swój życiowy dobytek” – czyli to wszystko, czego używał, a co nie było własnością KK…
Wydaje mi się, Bożenko, że to nie celibat wpływa na takie nagromadzenie zboków. Bardziej bezkarność. Każdy zbok może czuć się bezpieczny nakładając sutannę. Ilu z nich trafiło za kratki? A ilu zostało „przeniesionych na inne stanowisko do sąsiedniej parafii”? Normalny facet, niezaspokojony seksualnie, nawet na dziecko nie spojrzy pod kątem seksualności. Będzie to dla niego obrzydliwe… trzeba po prostu być zboczeńcem
Przestało padać, idę sobie. Wrócę wieczorem
A Kraków się rozpłakał…
Stróża już dawno też była rozpłakana. Grzmiało nawet.
Aby nie zardzewieć pojechaliśmy na basen w Myślenicach. Bez obiadu. Ależ ja jestem głodna, a dziecko się saunuje i matka czeka. Jeść!
A ja właśnie wróciłem i pewnie raczej pobędę. Jak znam życie, z przerwami.
a ja mam ” święty spokój”… zadowolona i nakarmiona rodzina sobie poszła do dom, mogę więc się relaksować
Wróciłam, pogoda się zrobiła ładna chociaż pod wieczór
A teraz idę spać. Dobrej nocy życzę
Spokojnej, Bożenko!
Dobry wieczór i dobranoc SzanPaństwu
Spokojnej wszystkim spaćidącym. To ja po dobranockę…
Dobranocka.
Takie trio: indyjski flet bansuri, gitara dziesięciostrunowa i hang. Egzotyczna mieszanka, egzotyczna dobranocka.
To i snów z lekka chociaż egzotycznych!
Urzekająca melodia i przypomniała mi pana Lajkonika i panią Chandrę. Wiesz, że dostałam od Ciebie komplet przed dziewięciu niemal laty ?
Rozważ proszę wydanie drugie Lajkonikowego cyklu ? Jedni wyspiarze sie z nim poznają, inni – z radością znów przeczytają
Między Dobranocką a lampką zdjęcie, które zrobiłam wczoraj z tarasu chatki.
A do tego wierszyk ze znanej chyba wszystkim książeczki:
To miejsce pośród krzaczków
Należy do Puchatka.
Puchatek tutaj duma,
Rozkosznie tonąc w kwiatkach.
Bo pełno jest tu kwiatków,
Rosnących sobie w krzaczkach,
W tym miejscu, które również
Należy do Prosiaczka
W Stróży są jeszcze inne krzaczki dla Puchatka:
A co to za krzaczki, z nazwy?
Poza tym, że urodziwe niezmiernie?
Pierwsze to (chyba?) Powojnik Clematis wielkokwiatowy, a drugie -niech się znawcy kwiatów wypowiedzą.
Sadzili to jeszcze moi rodzice.
Znawcą kwiatów nie jestem, ale na moje oko to oba krzaczki są rododendronami. Powojniki kwitną czerwiec, lipiec. U mnie bywa, że dopiero w sierpniu zakwitnie, jak go nornice nie wykończą
Kwiecistych snów!
To i ja DOBRANOC!
To i ja dobranoc…
Dzień dobry
Chyba słoneczny, ale chłodny 
Witajcie!
Kraków nadal szary i smutny, nawet kwiatki nie wyglądają tak dobrze jak pod chatką M.
Podarować Ci trochę słońca??
Wygląda na to, że „Piechotą do lata” tej wiosny będziemy szli! Oby ono było lepsze niż majowe dotychczasowe dni!!
Dzień dobry i na razie nawet słoneczny (a miało być zachmurzenie całkowite, wprawdzie bez opadów).
To się jeszcze może zmienić. U mnie już się zachmurzyło.
Kawy?
Bardzo proszę, jak zwykle
Dzień dobry

Serwacy zimnem dmucha. Może wstrzyma się od podlewania ?
„Jak się rozsierdzi Serwacy, to wszystko zmrozi i przeinaczy „, no to niech się lepiej nie rozsierdza!! Zaczynam go od tej chwili chwalić, a co mi tam
Na razie o mrozie chyba nie ma mowy?
Witam zawolołała spóźniona lekko Makówka.

bez filiżanki,bo jestem w autobusie… pędzę na spotkanie z Elżbietą Bieńkowską,pa
Warto? Ja bym jej nie chciała słuchać
Tak kiedyś śpiewano o szczęściu : ” Nie szukaj szczęścia po próżnicy , nie szukaj szczęścia pośród gwiazd – bo ono chodzi po ulicach , po ulicach naszych miast . Wszystko jedno kto , wszystko jedno gdzie , biedny , czy bogaty , niech będzie jaki chce …Byle tylko był w mundurze ! Byle tylko kochał mnie ! To taki mały dodatek do serendypityzmu
Mundur niekoniecznie.Milosc…coz
to takie miłe uczucie…, które bardzo ułatwia walczyć z codziennymi kłopotami…
Ja lubię spotkania na żywo, bo moim zdaniem więcej się wtedy wie niż z programów tv, które są reżyserowane i montowane. Dla mnie było ciekawe.
Zarówno pytania i wypowiedzi z sali, jak i odpowiedzi. Zresztą ja lubię również iść na spotkanie z kimś kogo poglądy mi nie pasują,aby samej sobie wyrobić zdanie czy to, co znam z tv potwierdzi moją opinię. W tym wypadku poglądy pani komisarz mi pasowały.
Witam popołudniem/ wieczorem. Fajrant i przerwa. W zasadzie pierwszy etap bieżącego zlecenia zakończyłem właśnie dzisiaj. Teraz etap nr 2 i jednocześnie formalności dotyczące zlecenia następnego…
Więc do dzieła, Pracusiu
Miłej i owocnej pracki.
Uff! Wróciłem do domu lżejszy o jednego zęba i parę stówek…
Wyrwali Ci ząb mądrości?
Obawiam się, że tak…
Wyrywali Ci ząb biedaku?
A ja dopiero wracam ze spotkania z T.Piątkiem. Dwa spotkania w jednym dniu to trochę męczące. Teraz marzę o kolacji i wejściu do łóżka.
Podwójna strata. Wyrwali Ci zęba i kasę ;))
Ja też marzę o łóżku. Poniedziałek prędko minął i już mój czas do spania… Dobranoc
Spokojnej!
I na dobranockę czas najwyższy, więc udaję się na łowy.
Dobranocka.
Króciutka, ale przecudna. I bardzo, bardzo dobranockowa. Temat muzyczny z „Baśni z mchu i paproci”, czyli dobranocki o Żwirku i Muchomorku. „Żwirek kręci z Muchomorkiem?” No pewnie!
Snów z mchu i paproci!
Faktycznie bardzo sympatyczna i bardzo dobranockowa.
DOBRANOC!
Żwirek i Muchomorek… oglądałam razem z moim dzieckiem. Lubiłam te dobranocki, ale najbardziej te z Barbapapą i Barbamamą. Urzekała mnie płynność przekształceń.
Bardzo fajne były Barbapapy, ale ja oglądałem je jeszcze na czarno-białym telewizorze i miałem kłopot, żeby rozpoznać poszczególnych członków rodziny.
Strasznie wysokie to pięterko…. kto na ochotnika ?
No właśnie, łatwo spaść.
Mam nadzieję, że w nocy ktoś coś zbuduje jak to ostatnio bywało.
Już dobranoc . I lampka jak zazwyczaj
Spokojnej. Zmykam.
Dzień dobry
słoneczny ale zimny…
Witajcie!
W Krakowie mżymżawka na przemian z dżdżem, przynajmniej się człowiek nie przegrzewa. Ajw, jak się udała wycieczka?
W Poznaniu też już nie ma słońca i mżymżawka…
Dzień dobry. Słonecznie, ale chłodnawo.
Mżymżawkowo witajcie!
Nie dość, że mżymżawka to jeszcze nikt nie zbudował nowego pięterka!
Dawno niczego nie zbudowałam, bo zawsze było tylu chętnych…
To może tym razem ja zbuduję taką przeczekajkę? Ale to za chwilę.
No to jest, zapraszam piętro wyżej