O dwóch siostrach bliźniaczkach Ewie i Dance, z którymi przyjaźń przetrwała mimo odległości, pisałam już na Wyspie nieraz.
Takich miejsc, gdzie byłyśmy razem w ciągu ostatnich paru lat, było wiele. Nie tylko w USA.
Jako obrazek wyróżniający mapa USA, gdzie dużymi kropkami zaznaczone Stany, w których byłam (małe — tylko przejeżdżałam) — możecie sobie wybrać, gdzie chcielibyście zajrzeć następnym razem. Tak tylko proponuję…
W czasie moich pobytów w USA byłam na zmianę raz u jednej, raz u drugiej siostry. Raz z jedną coś zwiedzałam, raz z drugą, ale bywało też tak, że spotykałyśmy się wszystkie trzy. Ewy praca polega na tym, że pracuje w różnych miejscach USA, tam, gdzie akurat trafi się ciekawy kontrakt. Do Holland przyjechałam z Ewą, która tam pracowała, a potem dojechała Danka i razem zwiedzałyśmy stary wiatrak.
Teraz parę słów o Holland w Stanie Michigan.
Holland to miasto założone w 1849 roku ( inne źródła podają rok 1847) przez holenderskich kalwinistów prowadzonych przez Albertusa van Raalte. Jest to największe skupisko ludności pochodzenia holenderskiego w USA.
Położone jest nad jeziorem Macatawa, które łączy się z jeziorem Michigan poprzez kanał wykopany przez emigrantów holenderskich.

Jak na holenderskie miasteczko przystało, wszędzie jest dużo kwiatów.

Ten dziwny stworek w ręku trzyma zapewne tulipany, a na nogach ma chodaki.

Od 1930 roku odbywa się w Holland Festiwal Tulipanów. W festiwalowe dni goście mogą zapoznać się ze zwyczajami i kulturą dawnej i obecnej Holandii, podziwiać ok. 6 mln zasadzonych na tą okazję tulipanów, skosztować tradycyjne potrawy holenderskiej kuchni i obejrzeć Klompen Dance, czyli taniec w tradycyjnych drewnianych chodakach.
Jak się spaceruje po Holland, nie dziwi, że emigranci holenderscy właśnie tu zapragnęli zamieszkać.

Zajrzyjmy do Windmill Island Gardensparku położonego na wyspie otoczonej przez rzekę Macatawa, bagna i jezioro Macatawa.
W parku znajdują się repliki zabytkowych domów z Holandii


Aby poczuć się jak w Holandii trzeba najpierw obejrzeć zabytkowe oryginalne organy uliczne.

Ładnie ubrana miła pani pozwala samemu korbką pokręcić, opowiada historię organów i „uruchamia muzykę”.


A później obowiązkowo należy obejrzeć zabytkowy wiatrak De Zwaan.


Ten 251-letni wiatrak został został zakupiony w 1964 roku w Północnej Brabancji w Holandii od emerytowanego młynarza. Przetransportowano go statkiem do portu w Muskegon, a następnie ciężarówkami przewieziono na wyspę, na której panują korzystne „warunki wiatrowe” dla pracy wiatraka. Tu go zmontowano, odrestaurowano i od 1965 roku udostępniany jest turystom. Na uroczystości otwarcia parku przyjechał z Holandii sam książę Bernhard.
Nie byłam w Holland w czasie Festiwalu Tulipanów , jednak Klompen Dance udało mi się obejrzeć.




Zabytkowy wiatrak można zwiedzać, można również zakupić mąkę w nim zmieloną. Jest to podobno jedyny w USA zabytkowy holenderski wiatrak nadal czynny.

Można wszystkiego sobie podotykać, klompen przymierzyć.Na poniższym zdjęciu widać różnicę wielkości – chodak na mojej nodze, a obok zwykły klapek)

Można wyjść na samą górę.

I z góry na okolicę popatrzeć.

Na wyspie jest również makieta miasteczka holenderskiego z dawnych czasów.

W Holland wszędzie jest dużo kwiatów. Również w porcie.
Czy to jest róża chińska?-znawcy kwiatów jak uważają?

Holland leży na szlaku bardzo znanych i pięknych kurortów wypoczynkowych położonych nad jeziorem Michigan i Macatawa takich jak: Union Pier, Warren Dunes, Indiana Dunes National Lakeshore, Saugatuck, South Heaven, Grand Heaven, Ludington.
Miralko znasz, któreś z tych miejsc?
Mijając te piękne kurorty jedziemy z Danką do St. Louis.
Hm… tam też mogę Was zabrać… To też ciekawe historycznie miejsce.
Trochę byłam z Danką, trochę wpadłam do Charleston i zostałam „przekazana” Ewie i wróciłam znów do Holland, a tu „zima zaskoczyła”

Holland żegna nas zimowo i …śpiewająco

Nie bez powodu zakończyłam tym pomnikiem.
Ostatnio pisałam o Polonii w USA.
Stany Zjednoczone są państwem, którego obywatele mają korzenie w wielu zakątkach świata. Oprócz zachwytu nad pięknem Parków Narodowych właśnie ta wielokulturowość najbardziej mnie interesowała w czasie moich krótkich pobytów na ziemi amerykańskiej. Choć przecież wiemy, że nie zawsze wygląda to sielankowo i ….śpiewająco.
Imigranci są problemem, ale i siłą USA.





Żarty na temat, że mamy na Wyspie młynarzy zainspirowały mnie, aby zaprowadzić Wyspiarzy do młyna.
Miałyśmy na pięterko zaprosić razem z Miralką, ale państwo Miralkowie zaspali i nie pojechali do Holland. Nie będzie więc pięknych zdjęć Miralki tym razem, ale mam nadzieję, że Miralka coś nam dopowie np. swoje wrażenia z Festiwalu Tulipanów, na którym mnie nie udało się być.
Makówka, wiatrak i kwiaty zapraszają do holenderskiego miasteczka w USA.
Dzień dobry 🙂 Piękne pięterko, piękne zdjęcia. Mówią, że podróże kształcą, ale nie tylko podróżujących, ale i czytających. Z Twoich wspomnień mogłam dużo się dowiedzieć, Makówko. Dziękuję 🙂
Dzień dobry Bożenko!
Cieszę się, że coś się dowiedziałaś. Dla mnie robienie pięterka też jest kształcące, bo wyszukując informacji na temat miejsca, gdzie byłam przypominam je sobie i utrwalam.
A przeglądanie zdjęć daje mi przyjemność wspominania mojej przygody z Ameryką.
Dziękujemy za miłe zaproszenie. Ja niedawno dotarłam do domu, wchodzę na wyspę, a tu Holandia zza oceanu. Cuda świata!
Dzień dobry


Mama kupiła sobie jedną taką świecę na pamiątkę…
Cóż mogę dodać do tak wyczerpujących informacji?
Nie wiem, czy te wszystkie tulipany są sadzone tylko na festiwal. Będąc tam z mamą kupiłyśmy różnych cebulek w specjalnym sklepie. Właściwie zmówiłyśmy (i oczywiście od razu zapłaciłyśmy), bo przysłali je dopiero jesienią. Wybór był niesamowity. Wszystkie barwy tęczy – od białych do czarnych, a także różne kształty kielichów kwiatowych… coś pięknego
Na mnie ogromne wrażenie zrobiła produkcja ozdobnych świec. To było coś niesamowitego!!! Taki „chudy szkielet z knotem” maczali w różnych kolorach roztopionego wosku. Schładzali i maczali w kolejnej kadzi. Gdy świeca była odpowiedniej grubości, wycinali wzory, wywijali wycięte części na różne strony i boki. Powstawało arcydzieło
Nie jestem w stanie przypomnieć sobie wielu rzeczy… ostatni raz (czyli drugi)byłam tam z mamą… o ile mnie pamięć nie myli w 1999 roku. Trochę dawno…
Ale o Indiana Dunes chyba nawet pisałam na Wyspie. Byliśmy tam z małżonkiem. Niestety, możemy jechać tylko w weekendy, a w weekendy są tam takie tłumy, że palca nie ma gdzie wetknąć. Niby jest cała masa parkingów, ale nie ma gdzie zaparkować. Kolejki samochodowe stoją kilometrami…
Na pewno jest ciekawie… tylko z małżonkiem nie lubimy tłumów
My nie jeździmy zwykle zbyt daleko. Wolimy trzymać się domu
Takie jednodniowe wypady…
Jedynie w długie weekendy Memorial Day (ostatni poniedziałek maja) i Labor Day (pierwszy poniedziałek września) jedziemy dalej – Na trzy dni pod namiot. Głównie do Wisconsin.
Miralko nie udało się z Holland zrobić wspólnego pięterka to może Wisconsin? Tam też byłam. Jeden dzień i mało dało się oglądać, bo deszcz padał, ale jakieś tam zdjęcia mam.
A gdzie byłaś w Wisconsin? Bo ja w wielu miejscach



24 maja znowu tam jadę. Do Governor Dodge State Park. Na długi weekend, pod namiot
Byliśmy tam już wiele razy, ale lubię ten park. Poza tym chciałabym obejść The House on The Rock z zewnątrz. W środku byłam chyba z 7 razy, ale po parku otaczającym ten dziwny dom jeszcze nie chodziliśmy.
Próbowałam zrobić listę miejsc w Wisconsin, w których byliśmy, ale wyszła tak długa, że nie będę jej tu umieszczała
Miralko!
Byłam tam tylko parę godzin. Pogoda była tak wredna, że głównie przesiedzieliśmy w basenie, ale parę zdjęć mam, które będą spojrzeniem turysty. A Twoje -wiadomo -spojrzeniem osoby, która przyjechała wypoczywać, zwiedzać i robić piękne zdjęcia.
W sam raz na duet -brzydszej i ładniejszej przyjaciółki.
Wiedziałam, że znajdziemy jakieś wspólne miejsce!

Dzień dobry. Świetna wycieczka, 2 w 1 – Stany i Holandia za jednym zamachem. Te drewniane chodaki nazywają się, jeżeli mnie pamięć nie myli, sabotami (i stąd pochodzi nazwa sabotaż – od sabotów wtykanych np. w tryby maszyn w fabrykach).
No i oczywiście świetnie, że dbają o swoje dziedzictwo, do sprowadzania wiatraka z Holandii włącznie. Bardzo to się chwali.
Proponuję obejrzeć Klompen Dance w Holland.
Do filmiku dokładam zdjęcie. Te klompen można było oglądać przy organach, ale nie chciałam budować zbyt wysokiego pięterka, żeby Was nie zanudzić całkiem.
Ja bym go nazwała „taniec radości”, pięknie to wygląda
Nieco topornie, jak te saboty, ale radośnie
Że też im te saboty z nóg nie pospadały
Też o tym pomyślałam
Te klompen są duże i wcale nie lekkie. Taniec w nich to naprawdę mistrzostwo.
To, co ja widziałam przy wiatraku było wykonywane przez młodzieć szkolną. Podobało mi się takie kultywowanie tradycji.
Muszą tańczyć, żeby nie dostać depresji skoro leżą w depresji
A może Holendrzy wylatują do Holland, żeby nie dostać depresji 😉
Witam!
kawy? herbaty?
Kwy, koenicznie
No, widać, że koniecznie! 😉
Oczywiście
A dziękuję, czarna niesłodzona jest??
Ja już tylko herbatkę zieloną poproszę. Może być z opuncją 🙂
Witajcie!
Można by powiedzieć, że Stany to taki prototyp UE!
Większość europejskich narodów ma tam swoje lokalizacje (samych miejscowości o nazwie Warsaw jest kilka). Dla równowagi w Polsce są co najmniej dwie wsie o nazwie Ameryka…
Najwięcej takich prototypów UE jest w Las Vegas. Jednak LV to jeden wielki kicz (moim skromnym zdaniem) natomiast w Holland mamy do czynienia z autentycznymi starymi organami i wiatrakiem, który ma ponad 200 lat.
Skoro napisałeś Tetryku o innych narodach, które mają w Ameryce swoje lokalizacje mogłabym Was kiedyś zabrać na Oktoberfest do Hermann. Hermann to niemieckie miasteczko w USA. Do tego mogłabym dołożyć mały spacer po niemieckiej farmie w Schaumburg.
Miralko byłaś w Schaumburg? -to nie daleko od Chicago.
W Schaumburgu mieszkają nasi dobrzy znajomi, także byłam tam wiele razy, ale o farmie nie słyszałam. Co wydaje mi się dziwne, bo Dorota jest podobna do nas… lubi zwiedzać i „wtykać nos” w różne zakamarki…
Jeszcze sprawdzę, może coś pokręciłam? To był 2013 rok, a skleroza nie boli, ale…
Teraz jednak już muszę wychodzić z domu i będę zaglądać na Wyspę tylko z komórki.
Dzień dobry, takie superaste pięterko to tylko u Maczka

Mogłabym mieszkać wśród tego kwiecia z wiatrakami. Tylko gdzie? W Holland czy w Holandii. Super wycieczka Maczku, a tera masz pysia za całokształt
Dziękuję Alla wyszeptała lekko zarumieniona ze wzruszenia Makówka.
Uściski odwzajemniam
Trochę kwiatów z Holland podsyłam
Dwa zdjęcia zrobiłam na wyspie:
A te dwa -w porcie:
I ja te cudeńka zgarniam do siebie – od surfinii po lilie, rudbekie i lawendę i insze georginie!!! Ciepełko też
Ciepełka powiadasz?
Zdjęcia tych kwiatków zrobiłam w Holland w połowie sierpnia, ale skoro mam na sobie długie spodnie i bluzę z długim rękawem upału raczej nie było.
Natomiast dwa ostatnie zdjęcia ze śniegiem to już była druga połowa października tuż przed moim powrotem do Polski. Wtedy zrobiło się gwałtownie bardzo zimno.
I dobrze, bo upału nie lubię, a za ciepełkiem tęsknię

Domyśliłam się, że to nie są zdjęcia robione w maju, bo nie jest to pora na tak bujnie kwitnące, typowo letnie, kwiaty.
Też bym chciała to oglądać na żywo, ale mieszkać, to tylko w Polsce
Swoją drogą, widok pani od organów nasunął mi myśl, skąd się wzięły kostiumy do „Opowieści podręcznej”…
Kto komu ukradł kostiumy Twoim zdaniem?
Tetryku, skoro zwróciłeś uwagę na kostium pani od organów podsyłam zdjęcie jednej z dziewczyn (to były same dziewczyny, jedynie niektóre w strojach męskich) tańczących w klompen przed wiatrakiem.
Zrobiłam jej najwięcej zdjęć, bo miała w sobie dużo uroku i wdzięku.
Urocza
I wdzięczna 😉
A wiesz, Ukratku, że też skojarzyłam z książką „Opowieści podręcznej”. Serialu nie oglądałam i chyba nie oglądnę. Pozostanę przy przeczytanej lekturze
Zwróciłam uwagę na wygląd tamtych wiatraków, u nas takich nie widziałam.
Nasze mają inny fason, prostszy
A czy ktoś widział wnętrze wiatraka?
Ja w nim nawet spałam.
Nieco duże wyszły te zdjęcia, ale nie umiem zmniejszać. Może ktoś się zlituje i zmniejszy? Proszę
Spałaś? Z młynarzem? 😉
Nie, młynarz spał w domciu z żonką 🙂
A to drań
Dziękuję Bożenko za zdjęcie porównawcze. W ten sposób Wyspa nie tylko bawi, ale i uczy.
Ten wiatrak był stary i nie miał już śmigieł, ale worki z mąką jeszcze stały.
Nie pamiętam jak się zmniejszało 🙁
ale za to możemy dokładnie się przyjrzeć, nawet drobiazgom, wewnątrz wiatraka
No właśnie, a potem któryś z naszych Mistrzów zmniejszy zdjęcia Bożeny, a ja tymczasem dodam parę moich zdjęć z wnętrza holenderskiego wiatraka.
I na koniec na dowód, że wylazłam tam na górę.
Czwarte zdjęcie przypomina mi ten, w którym byłam.Mam jeszcze kilka zdjęć, ale nie chcę załadować nimi pięterka
W ten sposób pięterko żyje, a ja widzę sens, że go zrobiłam.
Zawsze bardzo się cieszę, gdy komentarze pod moim wpisem są merytorycznym uzupełnieniem.
Zresztą Bożenko jak widzisz wtedy ja też mam okazję pokazać kolejne zdjęcia, których nie pokazałam, aby nie zanudzić.
Aby jednak nie „zapychać biblioteki” zbyt dużymi zdjęciami nie wiem czy nie byłoby lepiej gdybyś je komuś wysłała mailem z prośbą o pomniejszenie. Ale co ja się mądrzę? -niech Mistrzowie się wypowiedzą.
Holland miało być pięterkiem robionym wspólnie z Miralką, a w ten sposób będzie wspólnie z Bożenką!
A może ktoś też ma zdjęcia jakiegoś młyna? Dla naszych młynarzy wyspowych.
Zdjęcia Bożenki nie są w bibliotece, a zatem nie obciążają Wyspy
Aaaaaa!
No to się jednak wygłupiłam!
Też tak chcę umieć dodawać bez pomniejszania i dawania do biblioteki!
Właściwie niczego nie zasłaniają, ale jeśli ktoś chce zmniejszyć, to nie mam nic przeciwko.
Bożena! To chyba nie tylko chodzi o zasłanianie, ale nie będę się wygłupiać i pisać na mój chłopski rozum o co chodzi, bo by Tetryk na zawał zszedł ze śmiechu przy wtórach innych równie biegłych w tych sprawach.
Nie ma Bożenki wiatraków?? Czy tylko ja nie widzę???
Nie wiem dlaczego nie widzisz ich. Faktycznie w bibliotece ich nie ma, bo ich tam nie wstawiałam, ale tu są.
W laptopie widziałam,teraz w komórce -nie ma.Natomiast tekst się rozjeżdża
Sprawdziłam, u mnie w komórce jest wszystko wyraźnie.
W pośpiechu napisałam nie precyzyjnie.W komórce tekst jest ok,ale pod nim zamiast zdjęcia krzaczki, które wychodzą omal za komórkę.W laptopie widziałam duże zdjęcia.
Zdjęcia Bożenki zostały umieszczone w przestrzeni użytkownika google, i najprawdopodobniej zakończył im się czas życia, albo udostępnione były tylko na jakiś czas. Przed południem je widziałem, teraz są niedostępne ani na komputerze, ani na komórce.
Dlatego lepiej jest wysyłać zdjęcia do publikacji w stabilne miejsce — do tego właśnie służy biblioteka…
To jeszcze wytłumacz czemu do biblioteki należy zdjęcia zmniejszać?
Aby zaoszczędzić miejsca na dysku, a także mocy procesora serwera przy przeskalowywaniu „w locie”. Oba te zasoby są limitowane.
Ciekawe… To dlaczego ja je mam na moim komputerze?
Albo z lokalnego bufora (i znikną ci po pełnym odświeżeniu strony), albo wygasł dostęp dla publisi, a ty jako właściciel masz dostęp nadal…
Ciekawe dlaczego ja widzę te zdjęcia Bożenki? Przecież nie jestem właścicielem… a stronę mam na pewno odświeżoną, bo tylko co weszłam…
Niestety, nie umiem zamieszczać zdjęć w bibliotece. Mam je w Google + i stamtąd przeniosłam je prosto tu.
Dobry wieczór, fajrant, wszystko wedle planu, a teraz przerwa!
Nie wiem dlaczego nie widzisz ich. Faktycznie w bibliotece ich nie ma, bo ich tam nie wstawiałam, ale tu są.
Dobrej nocy SzanPaństwu życzę, tak na wszelki, gdybym się nie pokazała

I a się pożegnam, życząc wszystkim dobrej nocy
Spokojnej wszystkim!
No to jestem.
Dobranocka.
Dzisiaj na dobranoc będzie trochę kociej muzyki
Ale od Disneya
Snów oscarowych! A jak nie, to chociaż kocich
A Tobie co, Quacku?
Trochę dostałem kota wieczorną porą!
Chętnie Ci go pogonię
Bo nie o to chodzi, by złapać koteczka, ale by gonić go
Trochę Was spuścić z oczu, a tu królik zamieniony w koteczka.
Bożeny zdjęcia były, potem znikły i znów są.
Ajw proponuje mi złoty medal i każe szukać sierpa.
I jeszcze ten dziwny młynarz z żoną, a tymczasem we młynie -Bożenka!
Jestem już w domu i będę czuwać, aby ten młynarz, sierp i koteczek na holendersko -amerykańskim pięterku za bardzo nie rozrabiali.
Młyn bez kota? Toć by młynarzowi myszy pomogły zbankrutować!
Sierp potrzebny, aby kosić trawę, aby krowy miały co jeść?
No, żeby te koty miały świeże mleko!
Ale co będzie jak kot zamieni się w króliczka jak w oryginale u Skaldów?
Aaaaa -to sierp też potrzebny!
A nie lepsza kosa?
Albo kosiarka pożyczona od Q?
No proszę, jaka kreatywność w wyspiarskiej społeczności 🙂
Zdjęcia Bożenki w laptopie widzę; w komórce zamiast zdjęć są krzaczki wychodzące do brzegu ekranu komórki!
To jest tak jak się sypia w młynie!
A tak serio czy ktoś może mi wytłumaczyć te cuda?
A ja (na komputerze) widzę zamiast zdjęć Bożenki takie znaki jak zakaz wjazdu, tyle że nie czerwone, ale szare. Pewnie zależy od przeglądarki.
To, co nazwałam krzaczki to jest ciąg dyżych i małych liter oraz cyfr.
Dobranoc Państwu!
Mam nadzieję, że jutro wszyscy na swoich laptopach i komórkach zobaczą miejsce, gdzie spała Bożenka.
Zmykam już, dobranoc!
Dzień dobry
Ale mgła, jak mleko 
Dzień dobry, to Ławica pewnie nie przyjmuje samolotów? Na stronie lotniska kilka najbliższych startów i lądowań jest oznaczonych jako „opóźnione”, to już wiem, dlaczego.
Cały czas się utrzymuje i nawet jakby gęstniała…
W Krakowie niebieskie niebo z pojedynczymi chmurkami.
Oby tak cały weekend!
Dzień dobry, dzisiaj wcześniej niż zwykle, ale zaraz muszę wyjść na chwilę.
Witajcie!
Nie wiem, jak google zarządza dostępami, ale udało mi się pobrać zdjęcia Bożenki zbuforowane na komputerze z rana i umieścić je w bibliotece – są więc już z powrotem widoczne
Baaardzo dziękuję

Zdjęcia Bożenki są widoczne wszędzie -w laptopie, komórce, bibliotece. Jednak nadal takie dość duże, że w komórce dochodzą do brzegu ekranu.
Za to dobrze widać szczegóły!
Ależ Ty Tetryku jesteś ranny pracuś!
Witam!
Na przebudzenie Gienia serwuje co kto sobie życzy.
Wróciłam z zakupami, teraz czas na kawę. Dziękuję
Poproszę kawusię, może być nawet rozpuszczalna 🙂
Proszę
Okazuje się, że kelnereczka też mnie słucha!
Wczoraj kocia Dobranocka była, ale już magicznej lampki nie było komu zapalić!
Zamiast czynić teraz wyrzuty, trzeba było zapalić w porę…
Bardzo wyraźnie kiedyś mi odpisaliście, że Gienię może wołać każdy, więc ja też.
Natomiast do Dobranocki potrzebny gust muzyczny, a do lampki specjalny czar.
No! To jest na piśmie, mam dowód!
Sugerujesz, że jesteś pozbawiona czaru?
Nie mnie oceniać.
Natomiast …dobrze dogaduję się z dziećmi…na pomnikach.
Na dowód zdjęcie z Holland.
Hi,hi z takimi też bym się dogadała
Ja tam nie palę
Marychy czy lampki?
ja też!
Ja palę, ale tylko się.
A ja w kozie w chatce.
A raczej patrzę jak syn pali i potem „się pali”.
Palę też chwasty w Stróży.
No fajnie, też tak mogę
Dzwonię natychmiast pod 998, Bożenko
Nie wiesz co tracisz nie paląc, AJW
A ja teraz dopiero wiem co traciłam paląc. Ale na szczęście rzuciłam to świństwo ponad 20 lat temu, jak przeczytałam wypowiedź pewnego producenta papierosów.
Co ładują w tytoń, żeby klienta uzależnić??
Nie wiem czy coś ładują, ale on się wypowiedział, że nie pali jak i cała jego rodzina. Ale jak długo są tacy niemądrzy że chcą sobie niszczyć zdrowie, to on z rodziną będą mogli sobie żyć w luksusach. Oczywiście nie jest to dosłowna jego wypowiedź, ale jej sens. Tego w internecie nie przeczytałam, więc nie mogę skopiować.
Po przeczytaniu tego, powiedziałam sobie – dość i w 2 tygodnie rzuciłam palenie.
To się nazywa silna wola! Nigdy nie paliłam, ale znam takich co mówią :
„rzucić palenie? cóż takiego? TYLE RAZY RZUCAŁAM/ŁEM!”.
Dzień niech będzie dobry, mimo siąpiącego deszczu i ledwie temp. oscylującej w granicach 13°C, szału nie ma. Zakupy zrobione, bo się dziecka zjeżdżają, ufff… Tera czekam na schody, które z Wrocławia trzy dni jadą. Zapytałam kuriera czy może piechotą idą
Tutaj po porannej mgle, wyszło słońce i mamy 16 stopni. Ale synoptycy zapowiadają burzę.
W Wieliczce teraz słońce i ciepło.
W Poznaniu też, burza przeszła.
A w Krakowie postraszyło i popłynęło… ku Wieliczce?
Aktualnie w Stróży trochę słońca i trochę ciemnych chmur.Zimno.
Dobry wieczór, chociaż co to za wieczór.
Do nas jeszcze nie dotarły deszcze niespokojne ani czarne chmury, piękne słońce wciąż jeszcze.
A ja ogłaszam fajrant i udaję się na przerwę.
Miłego wypoczynku po pracy
A co złego jest w tym wieczorze panie Q?
W wieczorze nic, poza tym, że mało wieczorny. Jasno było, słońce etc.
Burza się zbliża do Gdyni.
A ja się nawalczylam z gałęziami.Jutro będzie co palić na ognisku.A w kozie już się pali.To tyle w temacie palenia.
Nie ma z kim pogadać, idę spać. Dobranoc
Ja jestem,kukam na Wyspe i gadam z dzieckiem.
Dobranoc Bożenko!
Faktycznie wszyscy gdzieś znikli?
Spokojnej, Bożenko!
Schody dojechały, już poskręcane. Na razie stoją tylko prowizorycznie, ale bezpiecznie. Jak się SzanPaństwo zjedzie, to z tarasu na pewno nie pospada


Dziecka przyjechały i oczywiście rabanu narobili. Jak zwykle!! Znaczy, pełna chata jest
Idę pod kordełkę, bo okropnie zmarzłam brrr..
Dobrej nocy SzanPaństwu życzę
To jak my się zjedziemy to dopiero będzie raban.Dobranoc Alla!
Gramy coś, Mr Q.?
Też tak sobie myślałam,że 23 prawie,a tu jeszcze Dobranocki nie było.No i bardzo proszę o lampce nie zapomnieć!
Już lecę!
Makówko, dziękuję za ciekawy wpis. Nie tylko pokazujesz, ale douczasz mnie. Oglądam z wielkim zaciekawieniem niezwykłe stroje, kultywowanie zwyczajów, stylowe domki Holland, oryginalny wiatrak i okolicę bogatą w kwiaty i kolory. Przypomniałaś mi, że kiedyś w mieszkaniu hodowałam chińską różę, rzeczywiście ma duże kwiaty.
Uf, to była długa przerwa. Zaraz coś wrzucę na dobranoc.
Witaj Ultra!
Miło, że zagladnełas.Dziekuje za miłe słowa.
Cieszy mnie, że coś Cię zaciekawiło.
Dobranocka opóźniona.
Dzisiaj potrzebuję czegoś zdecydowanie relaksującego. Może być swing Glenna Millera. Blue Moon, czyli błękitny księżyc, mimo że do pełni księżyca daleeczko!
Snów kojących.
Piwo popijam,na księżyc popatrzyłam, ogień w kozie się pali i teraz ta Dobranocka księżycowa pasuje w sam raz.
Dziekuje.
Czy to jest koza trojańska?
Chyba ani ona trojańska ani królikiem zamienionym w kotka też nie jest.
Taka sobie zwykła jak na zdjęciu z godziny z 10:56.
Ale ciepelko jest dzięki niej.Tylko mleka nie ma.
Natomiast lata nad nami nietoperz..
Skoro w niej ogień, to musi być wydrążona, o to mnię szło.
Szkoda, że mleka nie ma. Jak jednej kozie się kiedyś ulało trochę, to zrobiła Drogę Mleczną, o ile dobrze pamiętam.
A nietoperz to zdolne bydlę. Kiedyś na biwaku podrzucaliśmy w górę kawałki drewna, i skubańce potrafiły w locie skręcić i ze dwa razy taki kawałek okrążyć, zanim spadł, żeby się zorientować, co to leci.
Mój nietoperek latał wokół komina,ale nic mu nie podrzucałam.
Dziś kozie mało się ulalo,bo gwiazd nie widać.Tylko księżyc ładnie się prezentuje.
Fajnie masz! (z nietoperkiem)
Kiedyś taki jeden wleciał do środka na półce sobie usiadł i książki czytał
Trzeba było mu podstawić lusterko, jakby się odbijał, byłby Batman, jak nie, to gorzej…
Melduję się na pokładzie i zapalam lampkę, a potem poczytam…
.
Wiedżminkaaaaaa!
Witaj,jak dobrze, że jesteś!
Już naprawiony? Hurraaa….!
Dobranoc!

Spokojnej!
Ok. śpijcie spokojnie, bo ja przygotowałam nowe pięterko w ramach powtórki z rozrywki. Ten tekst już gościł na Wyspie, ale to była dawno temu i pora go przypomnieć w tych zwariowanych czasach