Raz na jakiś czas (coraz rzadziej) pojawiają się w przestrzeni muzycznej kawałki, które mnie zachwycają. Tak się stało tym razem, gdy w sobotniej audycji radiowej Myśliwiecka 3/5/7 redaktor prowadzący puścił utwór napisany przez formację The Claypool Lennon Delirium. W nazwie tego zespołu jest Lennon. W tym przypadku chodzi o syna Johna. Tego Johna Lennona. Sean Lennon bo o nim mowa razem z Lesem Claypoolem nagrali doskonałą, psychodeliczną płytę, w której słychać trochę Beatlesów. Głównie z tego powodu, że głos Sean’a jest chyba trochę podobny do głosu ojca. Ale nie tylko. Słuchając Kawałek „Blood and Rockets” to słyszymy to dźwięczy gdzieś z tyłu muzyka z płyty https://pl.wikipedia.org/wiki/Sgt._Pepper’s_Lonely_Hearts_Club_Band
Ale nie ten utwór usłyszałem w radiu. Redaktor Stelmach puścił utwór Amethyst Realm. Jako, że audycji słuchałem jednym uchem w trakcie piosenki zacząłem się zastanawiać jak to jest, że po raz pierwszy słucham rewelacyjnego kawałka, który brzmi jakby był z początku lat siedemdziesiątych i jeszcze go nie słyszałem. Okazało się, że nie słyszałem bo został teraz nagrany i teraz wydany. Nawet nie słuchałem co redaktor prowadzący audycję zapowiada i trochę czasu mi zajęło zlokalizowanie zespołu płyty i utworu. Nie mogę się teraz od nich uwolnić. Teledysk jest taki sobie. Ale i tak w kółko słucham muzyki na platformie streamingowej.
Natomiast okładka płyty wymiata. Niepokojąca, psychodeliczna w klimacie lat siedemdziesiątych. Chyba. To ta z robalem na okładce:
Poniżej do odsłuchania cała płyta:




Tak mnie wkurzyli w pracy, że musiałem się odstresować nową notką…
Zoe!
Każdy sposób na odstresowanie jest dobry!
Jednak nie odsłucham TERAZ płyty, bo aktualnie jednym z powodów mojego stresu jestem ja sama. Bo mam załatwić parę spraw (od paru dni)
i zamiast się tym zająć, zerkam na Wyspę lub takie tym podobne miejsca.
A film jakiś nowy miałbyś do polecenia?
No i fajnie! Niech Cię wkurzają częściej
Długo tak nie pociągnę…
A nie da się solidnie tupnąć?
Przepraszam, że zapytam niezbyt (może) dyskretnie: budżetówka?
Stawiam na prywatną firmę albo korporację, ale czemu ? Nie wiem!
Prywatna firma.
Czyli intuicja mnie nie zawiodła?
Hmm… sam wiesz ile wytrzymasz, czyż nie ?
Długo nie pociągnę w sensie, że zamiast pracy zacznę sobie publikować jakieś notki.
Dzień dobry

Wprawdzie to zabronione w pracy ale puściłem sobie cichutko muzykę…
Faktycznie, słychać w tym „beatlesowe” nutki
I teraz już wiadomo czym ZAPRACOWANI panowie Zoe i Krzysztof zajmują się w pracy!
Tylko ciiicho, bo szef usłyszy…
Phi, w pracy najlepiej się słucha!! Gdy petenci nie przeszkadzają

John Lennon może być dumny z syna!! Sean, jak na moje ucho ma podobny głos do ojca. Kompozycja Amethyst Realm jest kapitalna. Świetna melodia i piękna partia gitary. Mnie się to małżeństwo bardzo podoba
Dzień dobry
Nareszcie Zoe się nieco odsłonił ! To jest naprawdę
Beatlesowskie ! I fascynujące
Nie a propos: Mam naftową lampę po babci. Lampa ma jakieś ponad sto lat i własnie dziś uparłam się, że zabłyśnie światłem. Tyle, ze nie umiem się z nią obchodzić, bo byłam za mała, żeby mnie nauczyli obsługi…

Efekt ? W całym domu pachnie naftą, a lampa nie chce działać jak powinna. no i co z tą cywilizacją ?
Cywilizacja wyparła relikty historii. Tak sobie pomyślałam, że gdyby z grobów powstali ludzie którzy odeszli 150 – 200 lat temu, to by chyba oszaleli
„Godzina pąsowej róży” -książka i film -kto pamięta?
A jeśli chodzi o lampy naftowe to pamiętam je jako oświetlenie w tzw „dychach” na obozach harcerskich.
Miałam ukochaną maskotę -misia z upalonym od lampy naftowej pyszczkiem. Taka upalona zdawała ze mną maturę i egzaminy na studia.
Mam dwie nigdy nie używane. Byłam przekonana, że jest prosta w obsłudze. Wlewa się naftę podpala knot i ewentualnie reguluje pokrętłem, żeby zmniejszyć lub zwiększyć płomień.
A nie jest tak??
Teoretycznie masz rację.
Dzień dobry, to ja fajrant. A płyta do odsłuchania, może wieczorem?
A jeszcze przed przerwą – podobnie byłem zdezorientowany, słysząc w 1991 albo 1992 płytę „Mama Said” Kravitza, a w czasach nieco nowszych – panów z Grety Van Fleet. A potem się okazywało, że to nowe.
A Claypool Lennon brzmi mi na razie jak Frank Zappa, przez te eksperymenty z tempem i brzmieniami.
Jakoś nigdy Franka Zappy nie słuchałem. No jakoś tak. Ta płyta natomiast ma to do siebie, że za pierwszym razem jest trudna w odbiorze. A potem jest coraz lepiej. I lepiej.
Dam jej szansę, ale nie do pracy. Czyli raczej teraz niż jutro.
Otóż ja też nie, ale te pojedyncze utwory, które tak, dają już pewne pojęcie.
Czyli że jestem i pobędę, miejmy nadzieję, że już do późna.
Niestety, ja do późna nie pobędę. Zaraz idę spać…

Spokojnej!
Och. Panie Z., obłędne toto. Im dłużej słucham, tym bardziej słyszę tego Sierżanta Pieprza – a dokładnie, że ta płyta w stosunku do współczesności jest jak Sierżant w stosunku do tamtoczesności.
Dobranocka.
Pod wpisem o muzyce – niełatwo. Ale może? Właśnie z płyty Bitelsów „Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band”, kompozycja George’a Harrisona z nutą Indii.
Snów gdzieś z tamtych okolic, ciepłych jak indyjska żółć.
A z drugiej strony po takich niespokojnych utworach wracam do kojących dźwięków z płyty Sade „love deluxe”. Czy jakichś innych podobnych rzeczy.
Dobranoc.
Spokojnej!
Posłuchałam i przybijam piątkę 🙂
I jeszcze dodam, ze cofnęłam się w czasie i znowu byłam młodą laską bez „garba” doświadczeń. Fajne uczucie..
O tak. Nawet jeżeli u mnie część „laską” się nie zgadza.
Wiesz Q zupełnie jak u mnie!
Ale wystarczy zmienić na młodą Makówką i pasuje.
To był dziwny dzień. Jutro będzie znacznie lepiej, chyba..
Spokojnej
Alle .Będzie. Lepiej.
Ale na wszelki wypadek masz misia.

Wróciłam. Gdzie byłam i po co pisałam już na poprzednim pięterku, więc nie będę się powtarzać.
W charakterze między miedzy wystąpi dziś Andrzej Mróz -bard krakowski znany miłośnikom wędrowania po górach z piosenek chętnie śpiewanych na turystycznych szlakach i przy ogniskach.
„Od Turbacza” linkowałam już. Uwielbiam również „W górach” ze słowami Harasymowicza, ale nie mam odwagi linkować, gdy powyżej taka muzyka, żeby mnie Zoe nie wyrzucił z pięterka za taką profanację. Cóż …dla mnie w piosenkach Mroza jest nastrój schronisk, ognisk, wspólnego wędrowania w deszcz, słońce i śnieg.
Na sladowisko przyszłam wcześniej, więc udało mi się z Marią i Andrzejem Mrozami pogadać. Utwierdziło mnie to w tym o czym pisałam wcześniej -piękny przykład małżeństwa, które łączą wspólne pasje.
Przy okazji okazało się jaki ten Kraków jest mały – z Andrzejem kończyliśmy tę samą Uczelnię, a z Marią -to samo LO. I jeszcze mamy wspólne wspomnienia harcerskie.
Humm, ale czasem na dobranoc też jest poezja śpiewana przez różnych bardów. Nie widzę przeciwwskazań.
Q !Dobranocka już była, ale…to w charakterze między między w takim razie. Kto kocha góry i Harasymowicza -proszę.
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/youtu.be/PataJWnGYQ0
No więc aranżację bym do tego zrobił inną, ale zasadniczy rdzeń utworu zacny!
Tylko pamiętaj Q, że po Twojej aranżacji piosenka ma być do śpiewania przez zmachanych turystów w czasie odpoczynku na trasie!
Albo przy zakrapianym ognisku.
Jak zrobisz pochwalisz się?
Jeżeli tak, to: zostawiłbym oczywiście gitarę, ale odjąłbym klawisze, brzmiące jak sekcja dęta. Gitara solowa bardzo fajna, zostawiamy. Może zamiast klawiszy dałbym jakiś delikatny flecik, ale nie piszczący cały czas pod spodem, tylko prowadzący dialog z gitarą solową. Na samą końcówkę może zamiast fletu – skrzypce? Pod warunkiem, żeby się znalazły na szlaku
Harasymowicz uważam zasługuje również na wykonanie nie tylko na szlaku.
Ale ja się nie znam na muzyce.
Makówka lubi nastrój dawnych schronisk, do których docierali jedynie prawdziwi turyści w koszulach flanelowych, wytartych spodniach i pionierkach. Schronisk, w których dla każdego było miejsce na podłodze i wrzątek.
Nastrój ognisk harcerskich rozpalanych od jednej zapałki.
Albo tych spływów na omegach lub kajakach, gdzie gotowało się na ognisku wodę z jeziora w kociołku, a namioty rozbijało na wyspach.
Makówka jest sentymentalna i starej daty.Cóż…
Ciężka sprawa chyba. Takie schronisko musi się dopinać finansowo, kompletnie nie wiem, jak to teraz wygląda, bo od dłuższego czasu nie bywam.
A spływy – pewnie część miejsc do nocowania jest ograniczona rezerwatami, albo innymi strefami Natura 2000, ale to raczej dla dobra zwierząt, poza tym te spływy, w których brałem udział przedostatnio, były właśnie takie. Tylko sprzęt nowocześniejszy, więc termosy z zupą dla 120 osób trzymały dłużej ciepło etc.
Panie Q!
„to już było i nie wróci…”.
Takie wspomnienia starszej pani…
Dziwny dzień zbliża się ku końcowi… Jestem i chwilę pobędę.
Tetryku! Ty też miałeś dziwny dzień ? Jak Alla?
Może i trochę inny… nie wiem… ale co najmniej przeładowany 🙁
Zapomniałam wspomnieć, że Państwo Mrozowie pokazali dzisiaj piękne zdjęcia z wycieczki przyrodniczej po brazylijskim Pantanalu.
Można było bardzo wiele dowiedzieć się o faunie i florze tego obszaru.
Aktywny wypoczynek, bo było i safari i nurkowanie i jazda na koniach. Eh…chciałoby się tak spędzić wakacje!
Między między się rozbudowało, bo lampki nadal nie ma, ale już siedzę cicho.
Zatem lampka wina na sen 😉

O, to ja też.
Q -wyciągnęliśmy równocześnie!
Znaczy w TEJ sprawie mamy podobny refleks
Myślę, że w realu w TEJ sprawie może być podobnie?
Na to jest tylko jeden sposób – przekonać się osobiście
Ooo, proszę Państwa, to już ta pora? Zmykam. Jutro praca, pojutrze przerwa, ale nie żebym nic nie robił, o nie, zobowiązania branżowe i poza domem.
Zasadniczo to DZIŚ BĘDZIE LEPIEJ, bo już czwartek, 28.03.19.
DOBRANOC!
Dzień dobry
A co dopiero mówić, o jego śpiewaniu…
No proszę, jaka jestem do tyłu… nawet nie wiedziałam, że Lennon miał syna
Dzięki Zoe
Nie martw się Mireczko, ja też nie wiedziałam. Lennon kojarzy mi się zwłaszcza z okularami. Jego muzyka mi nie leży i nie słuchałam tego zespołu.
Chyba pierwszy raz spotykam kogoś, kto tego zespołu nie słuchał
Może nie wszystkie ich utwory były świetne (przynajmniej moim zdaniem), ale część lubię 
Dzień dobry
Dzisiaj ciepły dzień, choć na razie pochmurny.
Ten mój stary grat często nie chce mnie słuchać, może on coś na to poradzi 
Na Wyspie będę z Wami tylko do południa, bo później przyjdzie do mnie pewien pan i mi pogrzebie… Oczywiście w laptopie, a coście myśleli?
Witajcie!
O ile mi wiadomo John Lennon miał dwóch synów: starszy Julian też próbował swoich sił w muzyce, ale dawno o nim nie słyszałem…
Witaj, ponoć mieszka na Majorce i prowadzi restaurację.
Najsłynniejsza jego piosenka, chyba.
Ta mi też leży..
Podobny do ojca i dość podobnie śpiewa. słusznie powiadają, że z genów się nie wypierze
Od razu widać jak bardzo interesuję się życiem prywatnym gwiazd. Jeden syn, to było zaskoczenie, ale dwóch to już niemal szok
Dzień dobry, mamy dzisiaj „Międzynarodowy Dzień Bez Kłamstwa”

Cytat dnia:
„Pierwsze westchnienie miłości to ostatnie westchnienie rozumu.” – Kornel Makuszyński
Krążą różne dowcipy co powinno być dziś nadawane bez fonii…
Te dowcipy dotyczą telewizji głównie…
Uwaga!! Gienia wjeżdża

Już pędzę za nią z kubkiem
Nareszcie!! Bo se bida gardło zdziera!! Jutro będzie chrypieć jak nic
Dyskretnie podstawiam filiżankę i patrzę błagalnie w kierunku.
Przysłowie na dziś:

„Gdy chcesz poznać pogodę w czerwcu roku tego, uważaj jak będzie w Jana Damasceńskiego ” Czy to dzisiaj są imieniny tego Jana
No niech tegoroczny czerwiec będzie ciepły, a zwłaszcza jego końcówka
Trzymam kciuki również!
Jest nadzieja, że końcówka czerwca będzie pogodna, bo po południu przestało padać
A u mnie deszczowy, choć ciepły
U mnie nie pada, ale się chmurzy.
A komputer już mam poprawiony. Huraaa, nareszcie działa jak należy
Gratuluję, Pani Bożenko
Dzień dobry. Nie mogę się powstrzymać, żeby nie zacytować na Wyspie pewnego świeżego wpisu znajomej z Facebooka:
„Moj syn miał dwa lata, gdy pewnego dnia przyszedł i zawołał: „Piciu!”. Zadowolona, ze dziecko tak ładnie komunikuje potrzeby, zapytałam uprzejmie: „Soczku?”. Pokręcił głową i powtórzył: „Piciu!”. Mleka? Piciu! Herbatki? Piciu!! Wody? Piciuuu!!! Mimo ponawianych prób i narastającej po obu stronach histerii próby porozumienia zakończyły sie fiaskiem.
No więc brytyjski parlament chce piciu.”
Czy tylko brytyjski parlament tak chce?
Moja mama obiecała kupić mojej córce „papitanie”. Była szczerze zdumiona, gdy się dowiedziała, że chodzi o fortepian
Pochmurne …bry!
i wiosenne witajcie (dla porządku -to nie moje zdjęcie -skopiowane z sieci)
Piękny widok
Cześć Wyspa. Dzisiaj prace domowe.
Zoe!
Wolny dzień? Porządki?
A ja właśnie dopiero teraz odsłuchałam płytę. Wszak lepiej późno niż wcale?
Wolałabym jednak słuchać w towarzystwie i z
Wiedźminko!
Proponuję herbatę z rumem. Albo bodaj z sokiem malinowym i imbirem.
Brakuje mi zazulki z herbatą !
A kto Ci do kubka zagląda? Możesz powiedzieć, że masz herbatę
Tak mówię jak rano się witam, bo ja kawy nie piję, chociaż bardzo lubię.
Z i mbirem i cynamonem… chętnie !
Obowiązki wzywają,ja w autobusie,a Wyspiarze drzemka poobiednia?

„Proste prace domowe”, jak mawiała była narzeczona mojego syna
Czyli jakieś prace ręczne? 😉
Ja dziś miałam zwariowany dzień, w dodatku po nieprzespanej nocce.
O! Turyści zbyt głośno się zachowywali? Czy insza przyczyna
Nie było turystów, tylko głupie sny
Życzę Szan.Państwu – spokojnej, bo jutro przed brzaskiem muszę się zerwać. Na szczęście samochodu nie trzeba odśnieżać

A pierzaste rankiem już coraz wcześniej dzioby drą!
Dobranoc
Dobranocha 🙂
Więc i ja się udam pod kordełkę. Dobranoc
Spokojnej spaćidącym!
A gdzież Cię niesie bladym świtem ?
Dobry wieczór! Jestem, ale nawet nie odtrąbiałem fajrantu, bo zaraz po ogarnięciu pracy pogalopowałem co SKM wyskoczy do Gdańska, na spotkanie z Piotrem Sommerem, poetą i tłumaczem.
Poniekąd zainspirowany przez Makówkę.
Było bardzo warto, w życiu się tyle nie dowiedziałem o poetach amerykańskich XX w. (specyficznej grupie tzw. obiektywistów) i to jeszcze w naprawdę atrakcyjny sposób, p. Piotr jest znakomitym showmanem.
Już jestem i zaraz tuptam po dobranockę.
Mistrzu Q !
Ja wiem, że ja dziś jechałam z przygodami (po drodze 4 straże pożarne, karetka leżąca na boku), że potem biegałam z literkami, później wino piłam w Hotelu Europejskim, więc od nadmiaru wrażeń mogło mi się w głowie poprzestawiać, ale bardzo proszę WYTŁUMACZ MI NA CZYM POLEGAŁA MOJA INSPIRACJA? Poniekąd?
Inspiracja do wypełznięcia z nory (=stanowiska pracy) i udania się na spotkanie wieczorową porą w przyjemnym otoczeniu starych, zabytkowych budynków, z ciekawym człowiekiem, zajmującym się kulturą i sztuką w bardzo dobrym znaczeniu tego słowa.
Grat
ulacje dla obojga !
Dawno nie czytałam czegoś tak dla mnie ważnego! Tak budującego i dodającego skrzydeł. Bo moje pięterka, moje relacje z tego, co robiłam miały zawsze jeden cel -pokazać, że warto wypełznąć z nory.
Pokazać, że lokalnie, po pracy też można zrobić coś ciekawego.
Albo w weekend blisko miejsca zamieszkania.
Że trzeba coś robić, aby nie zardzewieć.
Dziękuję.
No, blisko jak blisko, dla mnie Gdańsk to drugi koniec miasta (wprawdzie z Cisowej na Orunię byłoby jeszcze dalej), ale w godzinkę idzie przejechać. Natomiast co do zasady – jak najbardziej.
Dzień dobry
na Pogórze Dolne, a ściślej mówiąc na Abisynię,
gdzie remontuję dom…
Ja ostatnio właśnie tak mam…
Prosto z pracy, na Orunii gnam co pociąg wyskoczy
Ale najważniejsze, że pogoda dopisuje
Krzysztof!
Nie grozi Ci zardzewienie przynajmniej!
Q!Mieszkam w Krakowie, jeżdżę MPK i godzina na dojazd gdziekolwiek zazwyczaj ledwo starcza. Mam na myśli te różne spotkania, wykłady, wernisaże itd.
Więc w godzinę traktuję jako blisko.
A wyjazdy typu Bochnia czy na narty to dużo więcej, bo najpierw MPK muszę dojechać do pociągu albo autobusu aglomeracyjnego.
Dlatego twierdzę, że pół życia tracę na przemieszczanie się niestety.
I to jest właśnie powód, dla którego nauczyłam się jeździć i kupiliśmy samochód. Ta strata czasu

Dopiero gdy tu przyjechała i „przegoniłam” ją do sklepu (trochę ponad kilometr w jedną stronę), zmieniła zdanie 
Pomijając wszystko inne… dojazd do mego lekarza zajmował mi 1,5 godziny. Musiałam podejść do przystanku autobusowego, potem przesiąść się na kolejkę CTA, potem znowu autobusem. A gdy kupiliśmy samochód, dojazd zajął mi zaledwie 20 minut
Pamiętam też, jak moja mama, gdy jej powiedziałam, że musimy kupić samochód, stwierdziła, że we łbie mi się przewróciło i zachciewa mi się amerykańskich luksusów
„U nas” to wygląda trochę inaczej…


Z całą świadomością, zrezygnowałem z jeżdżenia samochodem na rzecz komunikacji publicznej, bo dzięki temu pozbyłem się stałego kłopotu kierowców: Gdzie by tu zaparkować?
Centra miast są zwykle wyłączone z ruchu samochodów a w (nielicznych) miejscach do których można dojechać wszystkie miejsca parkingowe są pozajmowane.
W związku z tym ZAMIAST szukać kilkanaście/kilkadziesiąt minut miejsca do zaparkowania a potem iść piechotą od parkingu do miejsca, do którego chcę dotrzeć, wolę dojechać tramwajem/autobusem lub kolejką na miejsce. Nie martwię się, że ktoś mi błotnik zarysuje ani, że straż miejska założy blokady… W sumie same plusy
W Downtown Chicago też wiele osób wybiera komunikację miejską. Jest wygodniej i szybciej, a chyba i taniej (parkingi są pierońsko drogie). Komunikacja też inaczej „chodzi”. Jest więcej autobusów i częściej jeżdżą. Na peryferiach (czyli tu gdzie mieszkam) wszędzie jest daleko. Autobusy jeżdżą tylko głównymi ulicami i często nie da się dojechać tam gdzie się chce. Większość trzeba przejść pieszo. A biorąc pod uwagę, że duża część ulic nie ma chodników… może być niebezpiecznie.

Wybierając się do Downtown Chicago, bardzo często jechałam swoim samochodem na kolejkę i stamtąd dalej, bo tak było mi wygodniej i taniej
Mąż jeździ często do Downtown Chicago (prawie codziennie), bo taką ma pracę. Musi też jechać swoim samochodem. Nie jest w stanie ciągnąć kolejką/autobusem wszystkich narzędzi. Za dużo tego jest…
Ja całe szczęście nie muszę i nie jeżdżę
Pamiętam ile kiedyś krążyliśmy po Chicago aby zaparkować
Dobranocka.
Polska klasyka muzyki rozrywkowej. Zbigniew Wodecki z 1976 roku i „Panny mego dziadka”. Spokojna bossa nova, ale swoista i po polsku.
Snów o dziadkach albo o pannach, co tam komu bardziej pasuje 🙂
Ależ mnie zaskoczyłeś ! Nigdy nie słyszałam tej piosenki
Odkryłem przy okazji płyty „Space Odyssey” i współpracy p. Wodeckiego z grupą Mitch&Mitch (ale powyższa wersja bardziej się nadaje na dobranoc).
Dzień pełen wrażeń. Najpierw obywatelski obowiązek, ale takie przyjemne z pożytecznym.
Potem ciekawe spotkanie, róże, wino….
Wino już wyparowało, trzy białe róże stoją w wazonie, wrażenia i zdjęcia -zostały.
Udało mi się zdążyć między między.
Trzy w wazonie, czwarta na fotelu
Tetryku
Dobranoc!
To i ja mówię dobranoc Wszystkim
Witajcie!
Kraków spowity mgłą, nie ma nawet nadziei na białą tęczę, jaka ponoć wczoraj witała „Dar Młodzieży” w Gdyni…
Dzień dobry
Tu też jeszcze ponuro, ale będzie ciepło.
Dzień dobry. Dar Młodzieży zaiste wpływał we mgle, tu relacja https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Dar-Mlodziezy-zakonczyl-Rejs-Niepodleglosci-n133064.html
Słoneczno-zamglone Bielsko wita.
Zaraz przejdzie ta mgła, coś czuję.
Nie wiem jak u was ale u nas (20 km dalej) od rana świeci piękne słońce
I zmykam, do wieczora. Dzisiaj nie do pracy, tj. nie do tej zwykłej.
W domu czy ” w ś
wiecie” ta pracka ?
Drodzy wyspiarze…

Może by tak obudzić Genowefę i napić się kawki?
Mieliśmy równe myśli, teraz biegnę z kubkiem za Gienią…
Słonecznie witam!
Dzień dobry



U mnie też słońca nie widać (o 6 rano zwykle go nie ma) i prawdopodobnie cały dzień nie będzie
Ale ociepliło się i wczoraj było prawie 20C
Wiosna!!!
Na termometrze w słońcu u mnie plus 22 stopnie, w cieniu -plus 13.
Czy ktoś ze mną napije się HERBATY?
Z braku Zaazulki z kawą zrobiłam sobie swoją z herbatą.
W słońcu zawsze jest cieplej i dlatego swój termometr powiesiłam w takim miejscu, gdzie zawsze jest cień.

Poranną kawę już wypiłam, herbatkę do śniadania chętnie z Tobą wypiję
Ja też chętnie poczęstuję się herbatką, ale zieloną. Taką lubię
Witaj poranna ! czysta czy smakowa ta twoja zielona ?
Bez różnicy, ważne że zielona
A jeszcze niedawno były u ciebie ś
niegi i mrozy…
Ja mam dwa -za oknem w kuchni (zawsze cień) i za oknem na balkonie dość nasłonecznionym.
U mnie nie ma słońca, ale jest 12 stopni.
Wcale nie jest słonecznie i niezbyt ciepło. Zakupy, sniadanko, spacer i już popołudnie…. ależ pędzi ten czas
Jak wszystkim, Wiedźminko. Na nudy chyba nikt tu nie narzeka
Podobno inteligentni ludzie się nie nudzą?
Makóweczko, czy ktoś na nudę narzeka ? Ja – nie, wprost przeciwnie, chciałabym by czas tak nie gnał, bo moze go nie dogonię ?
Na Wyspie nikt się nie nudzi, bo wszyscy inteligentni.
To oczywista oczywistość cytując klasyka.
Właśnie już jestem spóźniona i nie zrobiłam i nie załatwiłam tego co planowałam!
Trochę przesadzasz jak każda makówkowa ogrodniczka . Plany ,to były sześcioletnie i pięcioletnie , a takie coś, z dnia na dzień , to nie są plany , a dorazne zajęcia i nie ma się co przejmować , kiedy czegoś się w czasie nie wykona . Czas jak widać i tak nieubłaganie leci i dobrze jest , kiedy to co się z nami dzieje , sprawia nam przyjemność , a nie udrękę . Nie martw się Makóweczko spóznieniem , boć aktualne jest powiedzenie : Uśmiechnij się , jutro będzie lepiej !!!
Co masz zrobić dzisiaj, zrób jutro Maksiu?
Nie …Czego nie zrobisz dzisiaj , to jeszcze możesz zrobić jutro , a może wpadnie Ci do głowy jakiś inny pomysł, na wypełnienie bieżącego czasu ??
I jakimś cudem zrobi się samo?Bo chętnych do zrobienia za mnie -brak

Zapraszam piętro wyżej na maderę, ponchę i likier z kasztanów 🙂
Dobry wieczór jeszcze na starym pięterku (i nie wiem, czy dzisiaj tu nie zostanę). Dzień był bardzo intensywny, padam na dziób, więc pewnie tylko zdążę pokazać, gdzie byłem (ale już nie opisywać, poza ogólnym zdaniem).
Otóż tak wyglądał dzisiaj Gdańsk z tarasu widokowego Filharmonii Bałtyckiej oraz z okolic kładki na Ołowiankę i Targu Rybnego (karuzela).
Więc jeszcze dobranocka tutaj, a na nowe piętro już jutro, względnie rano?
Co widzą moje oczy? ss Sołdek? legenda powojennego przemysłu okrętowego ! Przez jakiś czas stał jako magazyn w Szczecinie, a dziś jest cennym obiektem muzealnym !
Powinnam znów wpaść do Gdańska, zresztą nie tylko… tyle zmian !
No, stoi przy Centralnym (teraz: Narodowym
) Muzeum Morskim od lat, o ile mi wiadomo.
Panie Q !A nie mógłbyś zrobić z tego nowego pięterka?
Bo ja nigdy w Gdańsku nie byłam, więc bez opisu ani rusz.
Zresztą uwielbiam czytać jak opisujesz gdzie byłeś i co robiłeś.
No właśnie napisałem, że szczegóły mojej obecności w Gdańsku są kompletnie nieciekawe, więc na pięterko to trochę mało. Pierwsze trzy zdjęcia są z tarasu Filharmonii Bałtyckiej, przez Motławę.
Na Targ Rybny (w tle za statkiem widać stożkowaty dach karuzeli z ostatniego zdjęcia)
Na zabudowania Bramy Straganiarskiej z wieżą kościoła św. Jana za nimi (i samolotem podchodzącym do lądowania na Rębiechowo po lewej)
Oraz na Sołdka i Żuraw.
Na czwartym zdjęciu widok spod zwodzonej kładki na wyspę Ołowiankę w kierunku Żurawia właśnie, widać te same miejsca, co na poprzednich zdjęciach, minus samolot.
A na ostatnim – wspomniana karuzela na Targu Rybnym.
Ja też się jeszcze tutaj pożegnam przed nocką. Dobranoc
Spokojnej!
To na dobranoc jeszcze tutaj.
Pod to nowe pięterko trochę – z płyty „Saudade”, więc portugalsko-brazylijsko, ale po angielsku, Thievery Corporation. Powłóczyście, rzekłbym, ale i melancholijnie.
Snów w klimatach portugalsko-brazylijskich, powiedzmy.
O tak…
Znów pora spać….
Dzień dobry
Piękny dzionek wstaje 