W tym roku wraz z Lokatą doszliśmy do wniosku, że nie ma sensu spędzać Świąt w Krakowie. Dzieci wyjechały, dalsza rodzina się powiększyła, a szykowanie świąt na dwie osoby nie ma sensu. Udało się znaleźć w sensownej cenie miejsce w Ośrodku Wczasowym „Wanta” w Zakopanem. Już zatem w sobotę ruszyliśmy w góry…

Dzięki układowi tygodnia i jednodniowym urlopom udało nam się spędzić w górach pięć dni. Wygodny, bez problemowy pokój i dobre, dogodne żywienie pozwoliło nam na spędzanie po kilka godzin dziennie na spacerach powyżej miejskich smogów. Dodatkowym atutem było bardzo sympatyczne towarzystwo przy stole – czuliśmy się cały czas jak wśród swoich.
Już w niedzielę zrobiliśmy niezły dystans, przechodząc z Doliny Białego przez przełęcz Czerwoną do Doliny Strążyskiej. Popatrzcie sami:
W wigilijny poniedziałek jak na zamówienie zaczął padać śnieg. Ze względu na wcześniejszą porę wieczerzy było mniej czasu, a i nogi domagały się mniej forsownego spaceru. Poszliśmy więc ze współstolikowiczami w stronę Nosala, który jednak okazał się niedostępny – zamknięty szlak. Dodreptaliśmy zatem do Kużnic, ale dalej nie było już sensu się wybierać, zresztą czasu nie starczyłoby na wiele.
Wieczerza była przyjemnie zorganizowana, potraw dużo, a zainicjowała ją góralska kapela
Kapela zakończyłą tradycyjnymi góralskimi życzeniami, a my po wieczerzy objedzeni jak bąki poszliśmy jeszcze na krótki spacer po kompletnie pustych Krupówkach, w poszukiwaniu żołądkowej gorzkiej ![]()
Następnego dnia odwiedziliśmy najpiękniejszą moim zdaniem dolinkę Tatrzańską – Dolinę Za Bramką. Za dawnych czasów, kiedy częściej bywaliśmy w Tatrach, tam na ogół kierowaliśmy kroki już wieczoren w dzień przyjazdu, a mój przyjaciel wielu dziewczynom zawrócił w głowie opowiadaniem baśni na temat sylwetek strzegących je skałek.
Ostatni dzień poświęciliśmy na piesze wejście zimowe na Gubałówkę – z tej wycieczki pochodzi otwierająca relację panorama.
Czytelników, których jeszcze nie udało mi się zanudzić, zapraszam na pięciominutową wycieczkę po Dolince Za Bramką…





Zapraszam na fotorelację z białych świąt w Zakopanem i powyżej!
Bez zdjęć zazdrościliśmy Ci tych Świąt w Zakopanem.
Po obejrzeniu …czy można zazdrościć jeszcze bardziej?
No dobra, te Święta Wam się należały i nie każemy Wam ich zwracać!
Takie pytanie mam -czy sami lepiliście bałwana, czy wszystkie były „zastane”?
Wszystkie były zastane…
Tu mnie trochę rozczarowałeś! Tyle świeżo napadanego śniegu, a Wy nie lepiliście bałwana?
Hm…widać ja jestem taką zdziecinniałą staruszką, a Wy poważni ludzie!
Bo ja to zaraz albo bałwana bym lepiła, albo śnieżkami obrzucała, albo orły na śniegu robiła!
No tak, ale Wy przecie młodsi to jeszcze macie czas na dziecinnienie!
Na dowód mego dziecinnienia -zdjęcie z Jawornicy z 2016 roku.
oraz z Bałwanicą w Ojcowskim Parku Narodowym.
W prawym górnym rogu widać jak dajemy Bałwanicy kielicha. Mróz był, więc się nam żal zrobiło, że stoi tak z gołymi cyckami i pewnie jej zimno.
Hm znowu się zastanawiam czy na Wyspie jest cenzura, ale o tej porze pewnie śpi…?
Taaa… Rysownik „Polityki, Jan Koza, prorokował, że w tym roku bałwany świąteczne będą czarne bo lepione z błota. Widzę, że zanosiło się na to już w 2016-tym
Tetryku! Faktycznie na Jawornicy jak widać, była dość cienka pokrywa śniegu.
Jeśli wstydzisz się patrzeć na bałwanicę mam dla Ciebie jeszcze jedno zdjęcie.
Tym razem ten bałwan, to facet.
Aż widać, jak zaczyna topnieć!
wow…!
Śnieg widzę, śnieg
!!! Poczytam już rano, na pewno to były cudne święta …
Ach, cóz to za przyjemność
! Bo u mnie szaro i deszcz.Zakopane… od paru lat mnie tam ne było. 
Piękne,białe Święta
W tym śniegowym puchu dobrze się oddycha .
Dzięki za fotorelacje i żeby była pełnia szczęścia to i Zocha powróciła na Wyspę 
W szaro burej rzeczywistości i deszczu za oknem nacieszymy się piękną zakopiańską zimą, a tu za chwilę Zocha wprowadzi nas w zupełnie inny świat!
Ale tak serio (już bez tych przygaduszek o bałwany) jestem zauroczona zimowymi pejzażami z relacji Tetryka.
A ten spacer pustymi, rozświetlonymi Krupówkami…Eh…chciałoby się tak.
I zdjęcia urokliwe, oddają klimat.
Nie tylko ty Makówko
Do Krakowa też dotrze po NR. 
Dzień dobry
Jeszcze ciemno za oknami, ale już widać, że to będzie znów szary dzień…
Takich Świąt można tylko pozazdrościć. Tu o śniegu już zapomniano i nie zanosi się też na bałwany, chyba tylko te dwunożne.
Na pięciominutową wycieczkę po dolince wybiorę się za chwilkę.
Jak w bajce: puchowy śnieżek, szemrzące potoczki, baśniowy krajobraz. Te cudne widoczki na długo zostaną w pamięci, sama czuję się tak, jakbym szła razem z Wami.
A tak nawiasem, górale sobie tylko nasypali tego śniegu, a już dalej nikomu nie podrzucili, nieładnie.
Bo też naprodukowali się górale tego sniegu, śniegownice szły pełną parą, aż wody w potokach brakowało. Byle tylko zapewnić przejezdność stokom, zbudować labirynty koło skoczni na Krokwi – zimą nie co innego jak snieg dutki przynosi!
I mieliby to dobro rozdawać?
Pon Bóg kozoł sie dzielić. Śniegiem tyz, ino temi dutkami ni, bo gorole je kozdy mo la siebie.
Pochmurne i niewyspane witajcie!
Potrzebna więc Gienia
O tak! Dziękuję Bożenko!
Zamiast pójść spać, zachwycałam się zimowymi pejzażami, potem bałwanów szukałam (jakby nie wystarczyło włączyć telewizora i posłuchać sobie naszych miłościwie nam panujących).
A potem tak się rozmarzyłam, że zasnąć nie mogłam.
Ktoś MUSI być winny ! Tetryk z tymi swoimi szemrzącymi strumykami i romantycznym spacerem po pustych i oświetlonych Krupówkach…
No i górale, że cały śnieg zabrali!
Więc ja wygrałam, bo tych szemrzących strumyków posłuchałam rano, pospacerowałam też wirtualnie po górach i zaraz się lepiej rozbudziłam.

Do górali też mam pretensje o ten śnieg, podobnie jak Ty, Makówko. Tutaj deszcz nie przestaje padać
Nie potrafię tego zmniejszyć. Kto pomoże?
Pozwoliłem sobie, ale coś mi nie wychodzi. Mistrzu T., powinna być szerokość 420 pikseli, dobrze liczę? A i tak wystaje
Mistrz T. poszedł szukać śniegu w Krakowie?
A może znalazł i lepi właśnie bałwanka?
Bo ja równocześnie zmniejszyłem do 500!
Bardzo Wam dziękuję
Nie rozumiem… Jak wchodzę w edycję, widzę szerokość zdjęcia zmniejszoną do 420 pikseli (albo i mniej), a nadal wystaje.
Zajrzyj jeszcze raz 🙂
Ja zmieniłem na 500 w widoku podstawowym, a ty na 420, ale w alternatywnym…
Bardzo dziękuję, nie wiedziałem, że istnieje coś takiego jak widok alternatywny 🙂 po prostu dałem to na końcu wyrażenia i już.
Dzień dobry. A ja właśnie wczoraj się dowiedziałem, że śnieg był w Trójmieście, przez jakieś półtora dnia po naszym wyjeździe na święta, i zaraz przestał być.
Tym większa radość z oglądania tych zdjęć. W Dolinie Za Bramką widzę świeży śnieg – torowaliście w nim szlak? To mam nadzieję, że w porządnych butach?
Szlak nie był dziewiczy, ale to jest mało uczęszczana ściezka. A buty, oczywiście, własciwe 🙂
Witajcie!
Cieszę się, że spodobały wam się nasze wycieczki. Śnieg, jak ostatnio, zapewne dotrze na niziny na Wielkanoc i wtedy wszyscy będą zadowoleni.
O!
Znalazł się jednak!
Okazuje się, że nawet jak ktoś znika to i tak wraca na Wyspę!
Martwiliśmy się o Zochę i też się znalazła!
No, czasami rzeczywistość bywa bardzo… odciągajaca.
Czasem trzeba pożyć też w realu
Ja to robię równolegle. Zmieniłam żwirek kotu. Powiesiłam pranie. Szukam spodni narciarskich -Nie ma! Ukradli!


Więc tak się wkurzyłam, że zanim wezmę się za obiad, weszłam na chwilę na Wyspę.
U mnie zwykle, jak nie mogę czegoś znaleźć, to znaczy że zostało odłożone na SWOJE MIEJSCE. Wiadomo, czyje „swoje”.
Ba. Moi domowi panowie też czasami tak mówią. Problem w tym, że ja w ramach porządków wymyślam, że coś może łatwiej byłoby upchnąć w inne „swoje miejsce”. To dotyczy rzeczy wspólnych np. w kuchni.
Natomiast nikt nie rusza moich ciuchów, bo w domu sami faceci.
Nie mam na kogo zwalić, że nie pamiętam, gdzie na lato upchnęłam rzeczy zimowe. Czapki, szaliki, rękawiczki już wcześniej „znalazłam”.
A spodni nie ma!
Ale „jakby co” znalazłam stare spodnie narciarskie. Jeśli wbiję w nie moją d… (te czekoladki i ciasteczka jadane w nocy!) to gdyby nagle padło haslo „narty” to prawie wszystko mam. Prawie!
Ja w tym sezonie pas (podobnie jak w poprzednim). Ani czasu, ani ochoty. Tak jakoś.
I takich właśnie świąt życzę sobie w przyszłym roku. Piękne zdjęcia, bo i święta fajne. I inne..

Przyznam, że dla mnie obsypana śniegiem dolinka jest piękniejsza niż wszelkie świąteczne iluminacje 🙂
Przyznaję Ci rację, tym bardziej, że takich widoków na co dzień mamy coraz mniej
Coś w tym jest. Świąteczne iluminacje obejrzę raz, pochwalę, podziękuję i koniec, a w ośnieżony krajobraz mogę się wpatrywać całymi dniami.
Na ośnieżony krajobraz, ale i ukwieconą łąkę lub jesienne drzewa albo rozgwieżdżone niebo można się gapić godzinami.
Albo słuchać szumu wody (strumyka, morza lub jeziora).
Albo siedzieć przy ognisku nad brzegiem jeziora i słuchać jak ktoś gra na gitarze…
Jednak te zdjęcia z PUSTYCH, nocnych Krupówek też mają swój urok.
Bo zatłoczone w dzień to brrr.
Albo, położyć się na huśtawce i słuchać szumu potoku i świergolenia ptactwa!
Oby do wiosny
Najchętniej Skowronka!
Dzięki, przekażę!
ale fajnie!!!
Pozdrawiam wszystkich poświątecznie i życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku
Dziękujemy i nawzajem!
A ja zaraz wychodzę, spotkanie towarzyskie dość niespodziewane, ale z gatunku „nie odmawia się”, mimo że trochę mi nie na rękę.
Żeby całkiem nie zardzewieć, zanim poszliśmy do mamy, zrobiliśmy mały spacer po błocie i trawie.
W deszczu.
Wolałabym ośnieżoną Doliną za Bramką, ale…
Łażąc gdzieś między Krakowem a Wieliczką, dotarliśmy do kościółka MB. Częstochowskiej w Sierczy.
Urzekła mnie ta szopka, ten daszek z kory, te kawałki brzozy…
A w dole widać Kraków.
Piękny spacer, a zdjęcia jeszcze piękniejsze
Bożena nie ma porównania z ośnieżonymi tatrzańskimi dolinkami, ale lepszy nawet taki deszczowy spacer po błocie niż gnicie cały dzień w domu.
Jeszcze to drzewo mi się spodobało, choć na śniegu i na tle błękitu nieba wyglądałoby zapewne lepiej.
Wygląda ciekawie, jakby konarami chciało sięgnąć chmur…
Dobrej nocy Państwu
Spokojnej!
Państwo Tetrykowie spacerowali po białym puchu w święta, a ja łopatą walczyłam. Jak ten Zenek
A śnieg skrzypiał pod butami??? Chyba nie. Dawno już tego dźwięku nie słyszałam.
Dobry wieczór i dobranoc
PS Basia, znaczy – Wiedźminka, prosiła o zapalenie kaganka. No bo się Jej lapcio zbiesił
A właśnie że skrzypiał – było nawet -5o. Jak się wsłuchać w filmik, to można się tego skrzypienia dosłuchać…
No skrzypiał, ale delikatnie.. I nie pod moimi butami
Mistrz Q. bawi na spotkaniu, więc nie za późno – bo trzeba mieć formę na jutrzejsze balowanie – zamieszczam dobranockę z balem w temacie i w tytule…
Snów o wspaniałym balu, pierwszym wszak w tym karnawale 😉
Tetryku, będziesz jutro balował do białego rana?
Takiemu to dobrze! Nie dość, że w Święta chodził po skrzypiącym śniegu to jeszcze jakieś balety w głowie!
Jestem ;)! I cóż tu opowiadać o plażowych spacerach nad oceanem czy kolędowaniu w rytmach flamenco… zatęskniłam już za „swoim” środowiskiem naturalnym, niebawem i ja wyskoczę na narty!
Ciekaw jestem tych kolęd flamenco! Ale na razie zapalę lampkę 🙂

Zocha wyskoczy na narty, a ja nadal nie znalazłam spodni narciarskich!
Pewnie same się znajdą! ….na wiosnę!
Ale co tam narty -jutro (właściwie już dziś) żegnamy Stary Rok.
A potem bale karnawałowe.
Pierwszy bal -to oczywiście maturalny. A inne? Byłam kiedyś na Balu Medyka i Balu Mostowca. Nie jestem ani medykiem, ani mostowcem, ale tak „do towarzystwa”.
Lepiej jednak wspominam zabawy karnawałowe w wąskim gronie, ale nie będę o tym teraz opowiadać ani zdjęć szukać.
Ciekawe czy Mistrz Q dalej się spotyka, hm?
Dobranoc!
Właśnie wróciłem, z tarczą, na własnych nogach i w ogóle bardzo przyzwoicie. Dziękuję za dobranockę, zmykam.
Dzień dobry
o i dziś żegnamy ten Stary Rok… Jaki będzie ten nowy? 
Witajcie!
To jak? rzeczywiście kończymy Rok Tuwima?
Balem w Operze?
Jak dla mnie, to Pan Julian może być kolejny rok
Może ktoś ma inną propozycję?
Maria Pawlikowska – Jasnorzewska była proponowana.
Nie zatwierdzona przez większość?? Jak to z tą demokracją na Wyspie
MJP została zatwierdzona, pytanie tylko kto rozpocznie w styczniu świętowanie?
Bal w operze trochę za długi na wpis, mam pomysł na inne zakończenie Roku Tuwima 🙂
No i fajnie
Dzień dobry…

Mój pierwszy bal… Cudny był
Żegnamy 18-ty czy był dobry ? Dla mnie nie bardzo
Tak się złożyło , że jako kilkuletni chłopak od chrzestnego na imieniny otrzymałem pełnowymiarowe skrzypce . Chciał , nie chciał , nauczyłem się rzępolić , aż wreszcie dostałem się (pustka na muzycznym rynku) do ośmioosobowego zespołu muzycznego , który przez dwa sezony grał na statku turystycznym Giżycko- Mikołajki. Pech chciał , że na jednym balu , zmęczony biesiadnik , przez nieuwagę usiadł na moich skrzypcach , które na chwilę odłożyłem na krzesełko i tak skończyła się moja przygoda z rzępoleniem . I w ten oto sposób , nie pamiętam swojego pierwszego balu , bo ja byłem tylko obserwatorem przytulonych par i czasami coś tam do kieszonki mi wpadło , ale przecież nie o to chodzi przy pierwszy balu . Nieprawdaż ??
No ale jak cię już ów biesiadnik uwolnił od rzępolenia, to mogłeś wszak wtedy zacząć balować?
Masz rację , wtedy balowałem , ale nie pamiętam tego pierwszego , żeby móc powspominać . Wspominam tylko bal w Ministerstwie Kultury w Warszawie . Dostałem zaproszenie i pojechałem z małżonką nie na dwudziestą ,jak było napisane, tylko trochę póżniej . Trochę pózniej ,okazało się fatalną decyzją , bo okazało się się ,że moje miejsca przy stoliku są zajęte , prawie wszystko zeżarte i nie było żadnego organizatora , z którym można by porozmawiać . Zdenerwowany , znalazłem w jakimś pomieszczeniu fotel dla małżonki ,aby przynajmniej Ona mogla usiąść na sali balowej , ale jakiś spec od kultury , powiedział ,że to jest zabytek i to siedzonko mi zabrał. Powstał więc problem leninowski – co robić ? W bufecie kupiłem szampana , wypiliśmy za pomyślność Ministerstwa przy ladzie i pieszo z Krakowskiego Przedmieścia dotarliśmy na Koło ,do M4 , około pierwszej po północy Dobrze , że nie był to nasz pierwszy Bal .
Czyli należy rozumieć, że Max balował nie raz, nie dwa…
Może opowiesz o innych swoich balach?
Bale w życiu , to epizody , które czasami warto pamiętać , ale bez przesady . Pracowałem przez parę lat w kopalni Julian , a potem w ZMP w Żorach i uzbierałem z górniczych uroczystości (karczmy piwne) ponad 60 pięknych kufli . Jeden z kufli ma pojemność ponad trzech litrów i trzeba było zawartość z niego wypić i mieć jeszcze zdrowie do ciężkiej pracy . Karczmy piwne , to były oryginalne bale samych , jak mówisz udomowionych panów , ale były często nafaszerowane regionalną kulturą na niezłym poziomie .Ech …Wspomnienia ..
Epizody, ale miłe wspomnienia warto mieć. Bo jest tak, jak napisały obie poetki, które cytowałam na niższym pięterku…
Och, to dopiero ilustracja powiedzenia, że wspomnienia mają swoją wagę!
Popieram!! Maxiu, bardzo proszę

Z balu maturalnego najbardziej pamiętam, jak urywaliśmy się do ciemni fotograficznej. Bal odbywał się w szkole. W szkole była ciemnia fotograficzna, ogólnoszkolna teoretycznie, ale w praktyce opanowana przez naszą klasę. Tam można było umknąć przed okiem nauczycieli.
Natomiast z Balu Mostowca mam taką przypinkę i czerwoną chustę na pamiątkę. Czemu sierp i młot?
Bo te bale są co roku pod innym hasłem. Ten w 2009 był SOCJALISTYCZNY.
Były więc ubrania z „tamtych czasów”, w barze -kartki na wódkę itd.
Nie pamiętam czy już o tym pisałam?
Z Balu Medyka nie mam pamiątek ani ciekawych wspomnień.
Jak już o balu mowa przypomnę dwa fragmenty wierszy (resztę sobie każdy doczyta, jak zechce).
„…Niech żyje bal,
bo to życie to bal jest nad bale,
niech żyje bal,
drugi raz nie zaproszą nas wcale,
orkiestra gra,
jeszcze tańczą i drzwi są otwarte,
dzień wart jest dnia
i to życie zachodu jest warte!
Osiecka
„…czujmy się gośćmi w tutejszej remizie
osobliwymi i wyróżnionymi,
tańczmy do taktu miejscowej kapeli
i niech się nam wydaje,
że to bal nad bale…”
Szymborska
Najsmutniejsza piosenka o balu jaką słyszałam. Cudnie zaśpiewana przez M. Rodowicz, no i muzyka S.Krajewskiego.
Nie ma już p.Agnieszki.. Jej bal już się skończył…
Ech.. Mimo wszystko: Niech żyje bal..
Na Balu Medyka pewnie bawią się w doktora? ;))
ajw Jeśli miałaś na myśli to, co ja sobie pomyślałam, że Ty masz na myśli to…
Ależ ja nie mam na myśli tego, co myślałaś, że mam na myśli
Myślę, że czas na kawę…
Koniecznie! Dziękuję bardzo.
Niewyspane witajcie!
Dziś NIEWYSPANE, wczoraj niewyspane!
To jakiś skandal jest! A moje plany na Sylwestra, na tę noc szaloną?
Ten mój organizm to jednak złośliwy jest!
Dzień dobry, ja dopiero teraz, nie ze względu na kaca, bo go nie ma, ale po prostu MUSIAŁEM dzisiaj dłużej pospać. Może organizm trenuje przed Sylwestrem?
Ja chyba też się jeszcze prześpię, bo noc będzie ciężka…
Jak ja Wam zazdroszczę zdyscyplinowanego organizmu!.
Ja mojemu tłumaczę, że MUSZĘ, POWINNAM, BARDZO CHCĘ być wyspana przed dzisiejszą nocą.
A on mi na to:
Musisz? To ja ci pokażę, że nic nie musisz!
A żebym tak potrafiła przespać się w dzień! Bodaj się zdrzemnąć na chwilkę!
A mnie się teraz właśnie zachciewa spać. Chyba muszę wypić jeszcze jedną kawę.
Dzień dobry. Od trzech dni przeziębiony nie wychodzę praktycznie na zewnątrz. Ech. Czytam zaległe chińske SF (Ciemny Las CIXIN LIU jakby kogoś interesowało).
Ps. Okazuje się, że jest w Polsce trochę śniegu. Zazdroszczę zimowych fotek i bałwana:-)
Zoe! Zdrowiej szybko!
捥戻捡杫潲湵浩条眭 扥楫bn 楬敮牡 札慲楤湥潴昣昸昸攣散散戻捡杫潲 湵浩条洭穯氭湩慥牧 摡敩瑮琨灯捥捥捥 慢正牧畯摮椭慭敧 獭氭湩慥牧摡敩瑮琨灯 捥捥捥慢正牧畯摮椭慭敧楬敮牡 札散散汩整 牰杯摩慭敧牔湡晳牯楍牣 獯景牧摡敩瑮猨慴 瑲潃潬卲牴昣昸昸摮潃潬卲牴攣散散 潢摲牥 硰猠汯摩搻獩汰祡戺潬正潭潢 摲牥爭摡畩 瀲漭戭牯敤慲楤獵硰敷止瑩戭牯敤慲楤獵 硰戻牯敤慲楤獵硰执獧搴摻獩汰祡戺潬 正瀻 獯瑩潩敲 慬楴敶执獧搴筮楤灳慬湩楬敮戭潬 正漻敶晲潬朣楢琴执 执瑩浻牡楧硰执执獧 浻 牡楧敬瑦瀰絸朣杢执獧扻捡杫潲湵潣潬昣 昸昸慢正牧畯 摮椭慭敧敷止瑩札慲楤湥楬敮 牡氬晥 ⁴潴敬瑦戠瑯潴牦浯潴捥捥捥戻捡杫 潲猠汯摩搻獩汰祡 戺潬正潭潢摲牥爭摡畩 瀲漭戭牯敤慲 楤獵硰敷止瑩戭牯敤慲楤獵 硰戻牯敤慲楤獵硰执獧搴摻 獩汰祡戺潬正瀻 獯瑩潩敲慬楴敶执獧 搴筮楤灳慬湩楬敮戭潬 朣楢琴执执 瑩浻牡楧硰执执獧浻牡楧敬瑦 瀰絸朣杢执獧扻捡杫潲湵 潣潬昣昸昸慢正 牧畯摮椭 慭敧敷止瑩札慲楤湥楬敮牡氬晥⁴潴敬 瑦戠瑯潴牦浯潴 捥捥捥戻捡杫潲湵浩条眭 扥楫楬敮牡 札慲楤湥潴昣昸昸攣散散戻捡杫潲 湵浩条洭穯氭湩慥牧 摡敩瑮琨灯捥捥捥 慢正牧畯摮椭慭敧 獭氭湩慥牧摡敩瑮琨灯 捥捥捥慢正牧畯摮椭慭敧楬敮牡 札散散汩整 牰杯
Piękna chińszczyzna… A teraz przetłumacz, proszę
Ooo, piękne życzenia! Dostałem je już dzisiaj mailem od znajomego.
W przekładzie brzmią mniej więcej tak:
„Wan Ti zbieranie -y pigwash Ty ho artykuł SUI Alto wiosło mld peg retencji Xia Mu snop Man elata Tu Zhendong Dong bliźniaczych luźnego proszku Ti zbieranie -y pigwash Ty ho artykuł Kuang Se Dongtong Zao hodowla Xixiao Li Kun lampa Wanwan Wan slow pozyton Produkcja zwierzęca nadzorca Ao eliptyczny wcześniej Qi Rex Dongtong Zao hodowli Gaixiao Li Kun lampa Wanwan Wan powoli hodowli pozytronowej nadzorca Ao owalny wcześniej Qi PEG Xia Mu wiązka sypki proszek zmieszany całkowitą można kubek mola wcześniej Qibo Yu Xi obraca ben wypełnienia widok Xun hodowlę Xixiao Li Yuan obawiali dzwonienie kamieni Tan Xin Shao sprzeczne Zhendong Dongqiaoxinshan Shao sprzeczne bliźniaka rozproszone rozproszone jezioro kosić Fangshaceonhong Góra Nuohui eliminując Chai drzwi obrotowe Tan pozytywny Tam jezioro kosić Xi Yi Fang spór Lian Mang Yan kręci Keman elata polowanie Sha zastosowanie Zhiyingyougu Kemansonglie Shati Gukemancong Lieshazhijuan Qianchanhuitai Chaishitanzheng Daixunyingyi Qiaojintizhen Zhijuanqianshi Conghuiqindong Qiaxiayoushan Zhengliaozhenni Tan światło wschodzącego księżyca Seigo piano Executive Ying Jiong mężczyzna Yangsha Executive Chuan Jiong Mu Yang Jing Wu Mi Sainte światło wschodzącego księżyca Jiang wykonawczy Chuan WWW na lato odebrać -y pigwash Youmintanzhen Dongdong slow pozyton zwierzęca nadzorca Ao owalny bezprawne Ji zastosować tylko Ying Sapporo Man elata Tu Jiexiamuya Han ⁴ Zhujingwuzhi Langzhumaowu Zhuwanwanwan Tijianzhishao Ceonhongmonuo Huitaichaishi Shanzhengtanhuang Chanfangzhenggai Yilianmangyan Gukemansong Lieshafuzhi Ying Yan Gukemansong Lieshatigu Kemanconglie Shazhijuanqian Chanhuitaichai Tanzhengdaixun Yingyiqiaoqin Shizhenzhijuan Qianshisonghui Qindongjiexia Yanshan Chuangyouqinzhi Zhiyingjiongmu Yangshazhizhi Juanjiongmuyang Jingwumijian Tongjiangzhijuan Kanjianxishao Youminshanzhen Dong Dong powolny hodowla pozyton nadzorca Ao owalny prędzej Qi przystanek okładziny Ying snop Man elata Tu PEG Xia Mu argon Han Jing Wu ⁴ retencji Zhi Lang retencji Yak Wu retencji Wanwanwanti zbieranie -y pigwash Ty ho artykuł SUI Alto wiosło peg retencja Xia Mu snop Man elata Tu Zhendong Dong Twin sypki proszek Ti zbieranie -y pigwash Ty ho artykuł Kuang Se Dongtong Zao hodowla Gaixiao Li Kun lampa Wanwan Wan powoli hodowla pozyton nadzorca Ao owalny prędzej Qi Rex Dongtong Zao hodowla Xixiao Li Kun Wan Wanwan slow pozyton hodowla lampa nadzorca Ao owalny peg prędzej Qi Mu Xia cały snop tracisz proszek puchar mylić”
Dzień dobry



Piękne święta i cudne zdjęcia (o relacji nie wspominając)
Co prawda nie jestem miłośniczką gór, ale widoki są zachwycające
Tak spędzone święta, bez tej całej krzątaniny, szykowania i sprzątania, wzbudzają wręcz zazdrość
Nooooo
Indiańska przypowieść na Nowy Rok:
W każdym człowieku drzemią dwa wilki czarny i biały.
Wilk czarny to: nienawiść, zawiść i wojna.
Wilk biały to: dobroć, uśmiech i pokój. Który z nich wygra? – pytały indiańskie dzieci swoich ojców. To proste – ten którego będziesz karmił.
Szampańskiego Sylwestra Wszystkim życzę, a w Nowym Roku dużo zdrowia i aby wokół Was byli sami tacy co karmią białego wilka.
Odezwę się jak…wytrzeźwieję!
Bardzo mi się to podoba! I jeszcze tylko może dodać, żeby nikt z nas nie złapał swojskiego, polskiego wilka!
wykluczone!Na Wyspie sami życzliwi. odzywam się jeszcze,bo dopiero w autobusie jestem i dopiero zacznę pić. Jak dojadę… DOSIEGO!
Do!
Sala taneczna pietro wyżej, zapraszam wszystkich!