« Pangong Lake Przypłynęła sobie raz na Wyspę Makówka (M9)... »

Elgin i St. Charles.

Nie bardzo wiedziałam co właściwie powinnam pokazać. Zdjęć mam pod dostatkiem… Doszłam do wniosku, że najwięcej ptaszków spotykam w Elgin i St. Charles… nie licząc naszych wycieczek po okolicy, rzecz jasna…

To tylko malutka cząstka gatunków, które spotykam i tylko kilka zdjęć…

239 komentarzy

  1. miral59 pisze:

    Zapraszam na spotkanie z moimi ulubieńcami. Pięterko malutkie i króciutkie, ale jako „poczekajka” chyba może być Happy-Grin

  2. miral59 pisze:

    Dodam serdeczne podziękowania naszemu Ukratkowi Cmok
    Poświęcił swój czas, żebym mogła dostać się do galerii i wybudować to pięterko. Happy
    Mogę napisać tylko – jak dobrze, że jesteś Happy-Grin

  3. Zoe pisze:

    Cudowne fotki ptaków. Dobranoc.

  4. miral59 pisze:

    Robiłam dziś dwa obiady (chociaż nie znoszę gotowania) Weary Jutro rano (przed 7) jedziemy do rzeźnika i cały dzień (jak zwykle) spędzę porcjując i zamrażając. Jutro będzie też nowy chleb Delicious Małżonek „dokarmił” już zaczyn…
    Czyli sobota jak zwykle… Tired
    Nie wiem, czy gołąbki można zamrażać? Ktoś z Was próbował? Wyszedł mi taki sagan, że z tydzień będziemy je jedli Amazed
    A oprócz tego bigos, ale z tym, to nie ma kłopotu. W pojemniczki i do zamrażarki Delighted Będzie jak znalazł…

  5. Bożena pisze:

    Dzień dobry Hi Jesień! Aura też o tym wie…

  6. Jo. pisze:

    Dzień dobry.
    No i mamy jesień. A Kuba bez długich spodni… znaczy trzeba jechać i kupić.
    Ech.

  7. Jo. pisze:

    Ale najpierw Gienia i ptaszki.
    Koffie

  8. makowka 9 pisze:

    Witaj Wyspo!Witajcie piękne ptaszki!Mam koleżankę, która też fotografuje ptaszki.Parę razy jej towarzyszyłam, więc wiem jak ptaszki są to ruchliwe,jak trudno je „uchwycić ”
    O 4 w nocy burza.Teraz pada,zimno i co tu zaplanować na dziś?

    • Tetryk56 pisze:

      Czyż woda z nieba nie jest jeszcze bardziej otwarta? Wink

    • miral59 pisze:

      Fakt. Bardzo często nie jest łatwo i ptaszki pozować nie chcą. Wieją ile sił w skrzydełkach Sad
      Ale czasami się udaje, więc mimo niepowodzeń, cały czas próbuję… Happy-Grin z różnym skutkiem Overjoy

  9. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Jak zwykle w sobotę, zakupy, śniadanie – i już jestem! Pleasure

  10. makowka 9 pisze:

    „Się wahamy”czy jechać na basen.Czy w ogóle wychodzić z cieplutkiej chałupki?”Póki co”powiesilismy obrazki, co było dawno zaplanowane i odkładane.

  11. miral59 pisze:

    Zaraz lecimy do tego rzeźnika Weary
    Chleb rośnie… Happy
    Miłego dnia Wyspiarze Delighted

  12. Max pisze:

    Dobry wieczór 🙂 Z ptaszkami najczęściej spotykam się na mazurskiej Hacjendzie . Budynek ma konstrukcję murowano – drewnianą , obszerną werandę i pełno zakamarków dla założenia gniazdka przez ptasią drobnicę . A jednak od paru lat mam co roku gniazdko na zwieńczeniu górnym drzwi wejściowych . Co roku wylęgają się młode i nie przeszkadza ptakom otwieranie i zamykanie drzwi . Pełna , wzorowa koegzystencja ! Approve

    • miral59 pisze:

      Ptaki nauczyły się żyć z ludźmi w zgodzie. A jak widzą, że nikt im nie robi krzywdy, to potrafią podejść bardzo blisko. Pleasure
      Pisałam kilka lat temu, jak to jaskółki dymówki zaczęły budować gniazdko w lekko uchylonych drzwiach wejściowych, u sąsiadów mojej znajomej w South Elgin Delighted To znaczy… oni mają podwójne drzwi (jak w większości amerykańskich domów). Te uchylone, to były z siatką, bo kolejne, to są te właściwe. No i sąsiedzi wchodzili do domu przez garaż, bo nie chcieli burzyć napoczętej budowy. Wchodzili tak, dopóki ptaki nie odchowały lęgu. Inni sąsiedzi im zazdrościli (moja znajoma również) Happy-Grin Każdy z nich chciałby takie gniazdko i nie mogli się nadziwić dlaczego ptaki wybrały właśnie tę rodzinę…
      I jeśli mam być szczera, to nie miałabym nic przeciw temu, żeby i na moim domy sobie coś wybudowały… Overjoy

    • miral59 pisze:

      Dodam jeszcze, Maksiu, że co roku u innego mojego znajomego z Elgin, dziwonia ogrodowa buduje sobie gniazdko przy lampie przy garażu. Mark (ten mój znajomy) to starsza osoba i nie lata w te i nazad. Miejsce spokojne i zaciszne Pleasure
      W tym roku trochę zmieniły upodobania i zbudowały gniazdko tuż przy drzwiach wejściowych. Mark nie zabrał wieńca bożonarodzeniowego. Wisiał do wiosny. A potem sama mu powiedziałam, żeby nie ruszał, bo dziwonie uwiły w nim gniazdko. Tuż przy domowej skrzynce pocztowej i jakieś pół metra od drzwi wejściowych… Był niebotycznie zdziwiony. Potem trochę żałowałam, że mu powiedziałam, bo ciągle tam zaglądał. Był ciekaw jak wyglądają jajeczka i jak rozwijają się młode. Żaden ptak tego nie lubi Worry Ale jakoś odchowały i młode opuściły bezpiecznie gniazdko, gdy przyszedł ich czas. Pleasure

    • miral59 pisze:

      Tych przykładów mam sporo i to nie tylko z Elgin, ale też z Morton Grove, czy Libertyville. Ptaki budują gniazda na domach, w różnych miejscach. Czasami nic nie mówię właścicielom, bo się boję, że z ciekawości będą niepokoić ptaki. A niektóre gatunki niepokojone w okresie lęgów, porzucają swoje gniazda (nawet jeśli młode już się wykluły) i zakładają nowe lęgi. Biedne maluchy, zostawione bez opieki padają z głodu… Nie chcę być (nawet pośrednią) przyczyną śmierci tych malutkich stworzonek Sad
      Niech się chowają zdrowo i powiększają fruwającą gromadkę Happy
      A w Twojej Hacjendzie widocznie ptaki doszły do wniosku, że zwieńczenie drzwi jest najbezpieczniejszym dla nich miejscem. Spróbowały raz. Udało się, no to wracają, wiedząc, że nic im od ludzi nie grozi. W pewnym sensie jest to również zabezpieczenie od drapieżników. No bo który z nich byłby tak odważny, żeby zaatakować ludzką siedzibę Pleasure
      Mieszkam w murowanym domu. Takim z cegieł. Żaden ptak (o zdrowych zmysłach) nie wybuduje gniazda na nim. Wiewiórki biegają po zewnętrznych ścianach jak po autostradzie. Żaden maluch by się nie uchował… zeżarłyby wszystko… Sad
      Do domku wybudowanego przez nas specjalnie wróbelkom się nie dostaną. Kiedyś widziałam jak jedna próbowała Happy-Grin Ani z domu, ani z płotu nie doskoczy, bo trochę za daleko Delighted A chociaż po palu, na którym domek stoi, może się wdrapać, to do wejść się nie dostanie. Podstawa jest za szeroka i taki wiewiór nie ma się czego złapać, żeby się wciągnąć i spenetrować gniazda. Ostatecznie jestem „ptasiarą”, to wiem jak zabezpieczyć swoich ulubieńców Happy-Grin

  13. Bożena pisze:

    Cisza tu dzisiaj, jak w rodzinnym grobowcu Sad

  14. Zoe pisze:

    Właśnie wróciłem z ponadgodzinnego spaceru. Wieje. Ciekawe co ten wiatr przyniesie…

  15. Jo. pisze:

    Dobranoc.

  16. Tetryk56 pisze:

    Noc jakby uległa zawieszeniu, więc „Suspended night” powinna być w sam raz…

  17. Tetryk56 pisze:

    I na lampkę też już czas…

  18. Makówka pisze:

    Lampka i dobranocka tak równocześnie? Do tej pory Dobranocka to była taka „gra wstępna” przed pójściem spać, a potem następowała „część właściwa” , czyli lampka. Ale cóż makówki mogą o tym wiedzieć?

    • miral59 pisze:

      No cóż… jak dobranockę i lampkę wstawiają dwie różne osoby, to jest między nimi odstęp czasowy… ale teraz, gdy Mistrz Q jest „wyjechany”… także się zdarza Pleasure

  19. Makówka pisze:

    Puhu, puhu, hop, hop! na Wyspie same Skowronki? A gdzie się podziały Sowy?

    • miral59 pisze:

      Sowy dopiero teraz usiadły, zajęte cały dzień różnymi sprawami Wink
      Czyli czas, kiedy polskie sowy już dawno śpią Happy-Grin

      • Makówka pisze:

        Po pierwsze to się proszę Miral nie liczy , boś Pani w innej strefie czasowej.”Polskie sowy już dawno śpią” to za mocno powiedziane -USIŁUJĄ SPAĆ co poniektóre. Ale w tej sprawie złożyłam już stosowny protest…)

  20. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Trudn mi było się dobudzić, tak realistyczny miałam sen. Ale mamy nowy dzień,trochę mokry, trochę chłodny, jak przystało na jesień Wink

  21. Makówka pisze:

    Zgłaszam oficjalny protest – ja chcę spać! Spać! spać! (w nocy). Znów nie mogłam.
    No więc MUSI TO BYĆ CZYJAŚ WINA! „Wina Tuska” to już było, ale nie chcę aż tak biedaka obarczać, więc szukam innego winnego , aby trochę tę winę rozdzielić.

  22. Zoe pisze:

    Czołem Wyspa. Niedzielujemy.

  23. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Niedziela to dobru dzień, żeby pospać dłużej! Jak się uda…

    • makowka 9 pisze:

      Skoro Sz.P.T. chce się narazić i brać na siebie winę to mam już winnego!Pozdrawiam z chatki,właśnie przyjechałam. brrr zimno…Bo wczoraj wróciłam,aby „zademonstrować przeciwko „,”wyrazić swój sprzeciw”…no takie wiecie, rozumiecie obowiązki obywatela tego no”gorszego sortu”

  24. makowka 9 pisze:

    Żeby była jasność wina Sz.P.T.polega na draznieniu mnie dłuższym spaniem.Wina wina…też coś!

  25. Quackie pisze:

    Dzień dobry, właśnie zjechaliśmy z weekendu, skądinąd udanego, ponieważ wszystkie różnice zdań mnie ominęły (a były, owszem).

    Zaraz się ogarnę i przejdę ad rem.

    A na razie dziękuję za zastępstwo dobranockowe!

  26. makowka 9 pisze:

    Czy u Was też świeci słońce? Siedzę na tarasie,jem orzeszki i piję herbatę.Weekend jeszcze trwa,a Q już wrócił…

  27. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    U mnie na razie szarówka… jesień, to i słoneczko później wstaje Pleasure
    Obudziłam się o 4… wstałam, rozejrzałam się – ciemno… i z powrotem się położyłam Delighted
    Wstający o 5 mąż mnie obudził (chociaż nie chciał), ale się zaparłam. Zasnęłam…
    W rezultacie wstałam ok. 6:30, co nie tak często mi się zdarza. Wyspana… Delighted
    Trochę późno, ale na wycieczkę, mam nadzieję, pojedziemy Happy-Grin
    Miłego niedzielenia się życzę Delighted

  28. Quackie pisze:

    No więc tak, jak zwykle wszystkie zdjęcia cudnej urody i każde z osobna do wpatrywania się, ale taki przegląd dał też coś innego: rozmaitość. Jeden siedzi pod światło, drugi awanturuje się w karmniku, trzeci zawisa z rozmazanymi skrzydełkami, bo koliber, czwarty wygląda, jakby był zdziwiony. Nie tylko gatunki i kolory, ale i rozmaitość póz i sytuacji. No i jak jeden z drugim pozbawiony częściowo piór, jak ten wilgowron, to od razu nasuwa się pytanie, dlaczego: czy młody i zmienia upierzenie, czy ze stresu się tak wyskubał, czy podczas ustalania hierarchii w stadzie/ gnieździe, a może jakieś pasożyty go gryzły?
    Dlatego – jak już zresztą pisałem – siła tych zdjęć nie tylko w urodzie, ale i w tym, że potrafią opowiadać całe historie. Albo do ich opowiadania prowokować, za co oczywiście chwała Autorce!

    • miral59 pisze:

      Dziękuję, Mistrzu Q Cmok
      Faktem jest, że o każdym zdjęciu mogłabym opowiedzieć całą historię. Ale nie chcę zanudzać. To moja pasja, ale niekoniecznie musi być pasją innych Pleasure
      Co do tych „wyskubanych” ptaków… Niektóre gatunki zaczynają latać, chociaż im jeszcze pióra nie do końca urosły. Te niezbędne do latania już są, ale pozostałe jeszcze nie. Ptaki wyglądają wtedy jak oskubane Happy
      Dodatkowo, wszystkie pierzaste zmieniają pióra. Stare im wypadają, a rosną nowe. U niektórych gatunków jest to proces powolny i w zasadzie nie widać tego za bardzo. Ale czasami się zdarza, że wypadnie ich większa ilość. Nie przeszkadza to w lataniu, ale ptak wygląda jakby pod kosiarkę wleciał. Kiedyś myślałam, że to choroba, ale w końcu doczytałam, że to norma. Duża część kaczkowatych ma jeszcze inną „metodę” na pierzenie się. Gubią wszystkie lotki i stają się „nielotami”. Zaszywają się w gęstych szuwarach, bo w zasadzie są bezbronne. Muszą jakoś przetrwać do czasu, aż im pióra odrosną. Z tym, że dotyczy to tylko samców. Samiczki zmieniają swą szatę w sposób łagodny i bezproblemowy. To dlatego bardzo często można zobaczyć samą samiczkę z małymi. Ktoś, kto nie wie, posądza samców o brak serca i samolubność, ale to nie jest tak. Po prostu samiec musi się schować, żeby przeżyć. Happy-Grin

      • Tetryk56 pisze:

        IMHO byłoby rzeczą interesującą, gdybyś trochę tych historii poopowiadała… Please1

      • Quackie pisze:

        Coś podobnego! Ależ jak się zastanowić, to ma uzasadnienie ewolucyjne – samica musi mieć jak największe szanse na przeżycie, samiec musi wykazać się cierpliwością i umiejętnościami kamuflażu, ewentualnie szybkiej ucieczki, żeby przeżyć i przekazać dalej geny.

        • Makówka pisze:

          Taaa „umiejętnością kamuflażu” . Czemu skojarzył mi się (właściwie nie na temat) kawał;
          „Najlepiej jest mieć żonę i kochankę!” mówi jeden naukowiec do drugiego „?????”
          „Żonie mówisz, że idziesz do kochanki, kochance, że musisz wracać do pracy , a ty wtedy spokojnie myk do biblioteki”.
          Samczą umiejętność szybkiej ucieczki nie skomentuję, bo nie chcę się narażać (poniekąd sympatycznym) Panom.

          • Quackie pisze:

            „Kochance, że żona cię nie chce puścić”, poza tym wszystko się zgadza Delighted

            • Makówka pisze:

              Jejku Mistrzu Q! Same błędy dziś robię. To przez to, że nie mogłam spać, co jak wiemy jest winą:
              Tuska -standardowo
              Gowina i „tych innych” -dla równowagi
              Tetryka, bo „sobie zasłużył” pisaniem o dłuższym spaniu w niedzielę
              Fabienne, bo przecież zawsze jak jest wiatr jako meteopata fatalnie się czuję (czy też dostaliście sms ALERT RCB?)

              • Quackie pisze:

                Przez cały dzień czuję się dzisiaj nieprzytomny, kawy i herbaty słabo pomagają. Mam nadzieję, że jutro przy pracy będzie już lepiej. Alertu nie dostałem, bo tu u nas na północy akurat wyjątkowo nie ma wiać, ale o Fabienne już dzisiaj czytałem.

        • miral59 pisze:

          To chyba nie do końca jest tak, Mistrzu Q…
          Jeśli chodzi o cierpliwość i umiejętność kamuflażu, to samice przy swoim mało jaskrawym ubarwieniu, biją samce na głowę Pleasure Zauważ, że u ptaków to samce są kolorowe, często nawet jaskrawe. Samice mają barwy bardziej stonowane, żeby się mogły bardziej zlać z otoczeniem i żeby trudniej je było wypatrzeć w gnieździe. Pleasure
          A jeśli chodzi o podejmowanie ryzyka, to też różnie bywa. W ubiegłym roku opisywałam wycieczkę do Goose Lake. Samiczka sieweczki odciągała nas jak tylko mogła od swojego partnera i malucha. Ryzykowała życiem, żeby tylko ich uratować… http://madagaskar08.pl/wp-admin/post.php?post=19684&action=edit (to tak dla przypomnienia).
          Ale na ten przykład epoletniki? Samica nie walczy, ona tylko wzywa samca, żeby zadbał o bezpieczeństwo jej i potomstwa. A on rzuca się na każdego, kto zakłóca spokój, kto podejdzie za blisko. Potrafi nawet na człowieka napaść i starać się go przegonić. Widziałam to na własne oczy – te napaści. Czasami można zobaczyć na niebie zarys drapieżnika i jego „satelitów”. To epoletniki (ale nie tylko) bronią swoich gniazd. I nie obchodzi ich jak wielki to drapieżnik. Zagroził, przeleciał za blisko, to trzeba go przegonić Happy-Grin

  29. Quackie pisze:

    Otóż jakoś tak szybko się zrobił dość grzybowy weekend. Najpierw średni brat Quackie (znany również jako Dziodu) nadesłał zdjęcia dużych ilości własnorodzinnie zebranych prawdziwków, a przed chwilą nawiedziła nas koleżanka małżonki, która między innymi przywiozła nam kilka kań czubajek (znanych w pewnych częściach Polski również jako sowy), po czym własnoręcznie je oprawiła i przyrządziła a la schabowy.

    W razie gdyby wśród nich się zaplątał jakiś sromotnik (nie przewiduję, ale…), informuję Szanownych Państwa zawczasu.

    • Makówka pisze:

      Też przywiozłam z chatki w lesie parę grzybów , ale nie widzę w pobliżu „koleżanki małżonki”, która by je „oporządziła”. Może dlatego, że nie mam żony?

      • Quackie pisze:

        No więc ona się sama zaofiarowała, że to przyrządzi (i wyszło jej to konkursowo). Gdyby nie to, mógłbym to zrobić, rabiałem już takie rzeczy.

        • Max pisze:

          W sprawach damsko-męskich podoba mi się zachowanie Braci starszych w wierze . Kiedy jeden z Braci nakrył swoją małżonkę na figlach z obcym facetem , to niespeszona dama powiedziała : Moshie , ty nie pytaj się co ten pan ze mną robi , tylko patrz i się ucz ! Zatem ja widać „wiedza” jest zawsze na pierwszym miejscu … Thinking

        • Makówka pisze:

          Q.!Ja wiem jak zrobić, ale nie wiem jak zrobić , żeby mi się CHCIAŁO robić( dotyczy grzybów)
          „Póki co ” zaległam z laptopem i nie mam siły na nic. Ten weekend był dość wyczerpujący, choć nie powiem miał pewne miłe,ba bardzo miłe akcenty.
          A M. odpowiem, że co do wiedzy w tej kwestii jednak stawiam na empirię .Samodzielnie wykonywaną…

          • Bożena pisze:

            Grzybów nie jadam od czasu, gdy się zatrułam. Dopuszczam tylko pieczarki. A tak dokładnie, to wszystko robię żeby się nie narobić w kuchni. Jestem w dobrej sytuacji, bo mogę myśleć tylko o sobie.

            • miral59 pisze:

              Ja bardzo lubię grzyby. I zbierać i jeść. Niestety tutaj nie za bardzo mam gdzie zbierać, a w tych kupowanych… raz, że drogie jak piorun, to jeszcze tyle w nich robali, że nie dam rady przełknąć Distort
              Kiedyś w polskim sklepie widziałam kurki. Nawet myślałam, żeby kupić, ale się rozmyśliłam. Pudełeczko, może 10 dekowe, kosztowało $15. A co z jednego pudełeczka? Wtedy jeszcze mieszkaliśmy z synem… na 3 osoby…to nawet na zupę by nie starczyło… Sad

  30. Zocha pisze:

    Cudna Twoja ptaszarnia Miralko, a skrócone opowieści pod zdjęciami proszą o rozwinięcie In Love
    Witałam dzisiaj jesień na rowerowej przejażdżce (grzybów sporo sądząc po niepustych koszach mijanych grzybobiorców). Zdążyliśmy wrócić zanim rozpętał się pierwszy tej jesieni halny, o czym uprzedzał wał chmur nad górami (czy jak chcą internety – Fabienne). Przed chwilą pierwszy raz dostałam ostrzegającego przed zagrożeniem smsa.

    • miral59 pisze:

      Dzięki Cmok
      Straszna gaduła ze mnie i zawsze się boję, żeby nie zanudzić na amen. Nie wszystko co mnie ciekawi, zaciekawi i innych. Happy-Grin
      Czasami dostaję SMS-y z ostrzeżeniem o zagrożeniu powodziowym. Chociaż nie bardzo wiem czemu, bo mój dom nie stoi w takiej strefie. Mieszkamy za daleko od rzeki… Worry
      Ale zdarzało mi się dostać wiadomość od policji, że poszukują jakiegoś samochodu i gdybym go zauważyła, mam zadzwonić pod podany numer. Przy okazji podają markę, kolor i numery tablicy rejestracyjnej. I też nie wiem, czemu mi takie coś wysyłają? Mój mąż nigdy czegoś takiego nie dostał, syn też nie… Pondering
      I sama nie wiem, czy to jakiś przywilej, czy się po prostu na mnie uwzięli… Wink Happy-Grin

  31. Tetryk56 pisze:

    Dawno już nie zbierałem grzybów, choć zawsze lubiłem i zbierać, i zjadać. Co do przyrządzania, to gorzej – nie jestem specjalistą, ale posiadam „koleżankę małżonkę” Wink

  32. Bożena pisze:

    Trzeba by wybrać się do lasu i sprawdzić czy w naszych lasach są grzyby. Była taka susza że ten deszcz, który spadł ostatnio, chyba nie pomógł grzybni. Bo ja lubię grzyby zbierać, ale nie jeść.

  33. Bożena pisze:

    Ale teraz powiem dobranoc i udam się na z góry upatrzoną pozycję Zzzzzz

  34. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    No to pod tę jesień – pan Vivaldi z „Czterech pór roku”. A żeby było dobranockowo, adagio molto z koncertu „Jesień”.

    Snów, hehe, zimowych.

  35. Makówka pisze:

    Nieprzespana noc, Fabienne i teraz WriteLab. Najpierw Internet poszedł się j…ć, a potem ukazała się informacja o jakimś tam WriteLab, że zawiera on złośliwe oprogramowanie.I jeszcze coś o odczycie i zmianie wszystkich moich danych na otwieranych stronach.
    To trochę za dużo na jedną makówkę!

    • Quackie pisze:

      Na Wyspie nadal jesteś Makówką.

      A na temat WriteLab nie potrafię nic sensownego znaleźć Sad

      • Makówka pisze:

        Q.! Chodziło Ci o to, że nadal moje wpisy funkcjonują jako Makówka, a nie np Czarownica (tak kiedyś mówił do mnie pewien szef, bo miałam trochę i szefów i szefowych).
        Uruchomiłam skanowanie i Norton powiedział, że „nie widzi zagrożeń”.
        Ta technika mnie przerasta „auuuuu” załkała Makówka

        • Quackie pisze:

          Hm. No więc zdarza się, że pewne programy antywirusowe wykrywają i ostrzegają przed czymś, co w rzeczywistości wirusem nie jest, natomiast jest pod jakimś względem podobne do wirusa (nie pytaj, proszę, pod jakim, nie mam zielonego pojęcia).

          A WriteLab to jakieś oprogramowanie do wspierania pisarzy (piszących po angielsku). Jeżeli dobrze rozumiem, jest to „dostępna online platforma dla pisarzy, oferująca natychmiastowy, obiektywny i konstruktywny odzew na każdą prozę. WriteLab wykorzystuje rachunek prawdopodobieństwa i statystykę, by określić wzorce (schematy) dominujące w prozie każdego pisarza. Autorzy mogą zaakceptować lub odrzucić sugestie, a WriteLab stale „uczy się” na podstawie tych wyborów, dostosowując swoje algorytmy tak, by lepiej służyć użytkownikom, którzy otrzymują zindywidualizowany odzew.”

          • Makówka pisze:

            Q.! Miły jesteś. „Akurat w sam raz coś dla mnie!” zarechotała Makówka. Pisarzem nigdy nie byłam, nie jestem i nie będę co łatwo się było domyśleć czytając moje komentarze
            Angielskiego nie znam w ogóle przyznała się z wielkim wstydem Makówka.
            Z tej całej chińszczyzny rachunek prawdopodobieństwa i statystyka to pojęcia, które coś mi mówią . To znaczy mówią, że kiedyś się o tym uczyłam. Dawno, dawno temu…

            • miral59 pisze:

              To masz podobnie jak ja, Makóweczko Happy-Grin
              Na pewno Mistrz Q wie o czym pisze, ale dla mnie to czarna magia. Wyłapałam kilka słów, które brzmią mi znajomo, ale jakoś nie chcą ułożyć się w sensowną całość. Może dlatego, że o komputerach wiem mniej niż o wnętrzu Afryki… Overjoy Gdyby nie pomoc mojego syna, czy bardzo często naszego Ukratka, to nawet bym nie za bardzo wiedziała jak toto włączyć Wink

            • Quackie pisze:

              No joj. Ogólnie, z tego co rozumiem, chodzi o to, że jest to program (algorytm, zespół programów, może nawet coś w rodzaju wyspecjalizowanej sztucznej inteligencji), który potrafi „rozkodować” składnię każdego pisarza, piszącego prozą, i pokazać mu, gdzie się powtarza, jakich form i schematów składniowych nadużywa, tudzież zaproponować zmiany. Następnie taki pisarz może te zmiany zaaprobować albo odrzucić, a program „uczy się” na podstawie tych decyzji, co dany pisarz uważa za własny styl, i w przyszłości już mu nie proponuje takich zmian, albo proponuje mniej (tak to rozumiem).

              W sumie szacunek, ale i strach, bo taki program działa na poziomie gramatyki, a więc metajęzykowym, czyli de facto uczy się, jak działa język. Wydaje się to być kolejnym szczebelkiem na drodze do powstania sztucznej inteligencji, takiej aż za bardzo podobnej do ludzkiej.

              • Makówka pisze:

                Chyba jednak wolę gdy niepowtarzalny styl dzieła jest wytworem wyobraźni, wrażliwości człowieka a nie jest wspomagany przez br „sztuczną inteligencję”. Z drugiej strony czytam przecież nie oryginały, lecz ich tłumaczenia.
                Czy taki program może ułatwić”podszyć się pod styl” mistrza ?

                • Quackie pisze:

                  Ha. Doskonałe pytanie. Naprawdę, w samo sedno.

                  Podejrzewam, że w tym celu mistrz musiałby wyrazić zgodę na opublikowanie danych z tego programu pozwalających na jego naśladowanie, a ponieważ nikomu na tym nie zależy, to pewnie raczej użytkownik musiałby wejść w posiadanie tych danych w sposób, hm, mało legalny.

                  Z drugiej strony wcale niekoniecznie nielegalny, bo przecież każdy może wziąć dowolny tekst dowolnego autora i przepuścić go przez ten program, który zanalizuje styl i stworzy profil takiego autora! Wymaga to tylko nieco czasu i sił potencjalnego naśladowcy, a potem już tylko może on wrzucać własne dzieła i kazać programowi poprawić je „według wcześniej stworzonego profilu”.

                  Cóż za pole do popisu dla naśladowców pragnących kontynuować serie, których autorzy zmarli!

                  Cóż za pole do popisu dla prawników i biegłych w dziedzinie literatury, orzekających, czy STYL, stworzony na podstawie takiego programu, narusza prawa autorskie twórców oryginałów!

                  Co za wspaniałe zagadnienie z teorii i filozofii literatury – na ile styl autora faktycznie kryje się w takich METAdanych i jak go odróżnić!

  36. Tetryk56 pisze:

    Mogę już zapalić lampkę? Chyba się przyda ukojenie 😉

    • Quackie pisze:

      Oj tak. Dobranoc…

      • Makówka pisze:

        Tak, tak. Ukojenie i dużo czegoś na spanie poproszę.
        Dobranoc!

        • miral59 pisze:

          Mam dobre ziółka na spanie, ale nie wiem jak Ci podesłać Pleasure Nie używam, bo nie potrzebuję. Zasypiam w locie Wink Jak to mój mąż mówi… staję przy łóżku, podnoszę jedną nogę i zasypiam. Opadam na poduszkę już śpiąc Overjoy Oczywiście to przesada, ale faktem jest, że śpię jak zabita, góra pięć minut po położeniu się do łóżka Happy-Grin
          Ziółka mam, bo używała ich moja córka. Czasami. Na nią działały świetnie…

          • Makówka pisze:

            Co jest w składzie tych ziółek? Ja już i tak biorę dużo leków na moje liczne choroby no i dwie piguły, aby lepiej spać. Te piguły to nie klasyczne tabletki nasenne lecz o działaniu antydepresyjnym i uspokajającym. Takich nasennych nie chcę, bo już całkiem będę przytępiona, przymulona, więc może ziółka? Może skład uda się skomponować w aptece?

            • miral59 pisze:

              Przepiszę Ci z opakowania co w tej herbatce jest, ale to po angielsku i nie wszystkie nazwy ziół znam.
              Chamomile, spearmint, lemongrass, tilia flowers, blackberry leavea, orange blossoms, hawthorn and rosebuds.
              Te dwa pierwsze, to (o ile mnie pamięć nie myli) rumianek i mięta. Są też liście jeżyny i jakaś trawa cytrynowa.
              Mam też inną herbatkę – „Tension Tamer”. Taka na uspokojenie. Jest o tyle dobra, że nie przymula. Mój syn ją pił, gdy pracował u cioci (siostry męża) Happy-Grin
              W składzie ma (oczywiście też po angielsku) eleuthero, pepermint, cinnamon, ginger, chamomile, west Indian lemongrass, licorice, catnip, tilia flowers, natural lemon flavor with other natural flavors. Contains soy lecithin, hops and vitamins B6 and B12.
              Herbatkę „Tension Tamer” wysyłałam kiedyś kumplowi. Najpierw nie chciał i próbował skompletować składniki w Polsce. Ale czegoś tam w Polsce się nie dostanie, no to łaskawie się zgodził, żebym mu wysłała Delighted Robiłam to kilka razy, ale już od dawna jej nie pije. Nie ma takiej potrzeby Pleasure Z czego ogromnie się cieszę. Nie dlatego, że nie muszę wysyłać (to nie kosztuje dużo), ale dlatego, że stan jego zdrowia znacznie się poprawił Pleasure

  37. miral59 pisze:

    Byliśmy dziś na wycieczce w parku w Zion. Niby nic nadzwyczajnego, bo jeździmy tam często, ale mąż kupił sobie drona i chciał go wypróbować. W zasadzie najpierw powinien zarejestrować. Kara za latanie niezarejestrowanym dronem to koszt prawie $30 000. Trochę za dużo jak na nasze możliwości. Mąż próbował zarejestrować, ale czegoś tam nie rozumiał i nie bardzo wiedział jak to zrobić. Trzeba było poczekać na syna. A syn miał przyjechać po południu… Worry
    Pojechaliśmy rano, bo wtedy jest najmniej ludzi. Pojechaliśmy na parking, gdzie mało kto i rzadko kiedy zagląda. Dron wygląda tak

    Mąż był wniebowzięty Pleasure Poleciał nim na 180 m w górę, że praktycznie znikł nam z oczu (jego maksymalny pułap to 500m). Na monitorze mogliśmy widzieć całą panoramę nie tylko Zion, ale i sąsiednich miasteczek, część Wisconsin i ogromną przestrzeń Lake Michigan. Pleasure
    Według prawa, można dronem latać do wysokości 120m… a i to nie wszędzie. Do lotnisk nie wolno się zbliżać na odległość mniejszą niż 8 km (5 mil), czyli niektóre parki automatycznie odpadają. Są za blisko… nie możemy nawet uruchomić drona pod domem, bo też mieszkamy za blisko Wink
    Krótko mówiąc, mąż kupił sobie nową, drogą zabawkę Worry Na ile się nam przyda na wyjazdach? Zobaczymy.

    • miral59 pisze:

      Dodam tylko, że gdy syn przyjechał, rejestracja zajęła mu kilka minut, z czego lwią część zajęło przepisywanie numeru karty kredytowej męża Happy-Grin
      Bo rejestracja kosztuje…$5 na trzy lata Overjoy Czyli nie jest przesadnie droga… Delighted
      Syn wszystkie „trudne wyrazy” zrozumiał od „pierwszego kopa” i nie miał problemów. Mąż się dziwił, że to tak szybko i łatwo poszło Delighted
      Przy okazji obie z Sarą mogłyśmy się przekonać, jak bardzo ojciec i syn są do siebie podobni (i to nie tylko fizycznie). Wyszliśmy do ogródka, żeby pokazać jak to cudeńko lata. Syn był tak samo zaaferowany, jak i jego ojciec. A przeszczęśliwy, gdy dostał do rąk pilota Overjoy Nawet umawiali się na następną niedzielę w plener, żeby sobie polatać… ci mężczyźni… Overjoy

      • Quackie pisze:

        No, to teraz będzie można podlecieć do gniazda od góry i (z sensownej odległości) zrobić zdjęcia lokatorów! (chyba że drapol, to może zaatakować drona!)

        • Makówka pisze:

          Już sobie wyobrażam te zdjęcia z drona! Ależ będzie materiałów na pięterka!
          A że mężczyźni nigdy nie wyrastają z krótkich spodenek to ogólnie wiadomo. My kobiety nie bawimy się na starość lalkami, ale czasami odkrywam w sobie emocje nastolatki i ma to swój urok!

          • miral59 pisze:

            Materiałów na pięterka, to ja mam bez drona tyle, że na parę lat by starczyło Overjoy Ale też fakt, że zdjęć z lotu ptaka, to nie mamy…
            Ten dron małżonka, to zabawka dla chłopców powyżej 18 roku życia, także to już raczej dla tych w długich spodenkach Wink
            A co do zabawy lalkami… hmmm. Moja mama dostała od mojej dorosłej córki lalkę. Mama codziennie rano ją ubierała, sadzała przed telewizorem, często z nią rozmawiała (chociaż w zasadzie był to monolog). Wieczorem rozbierała i kładła do łóżeczka. Bardzo młoda nie była, bo miała ponad 75 lat… także nie wszystkie starsze kobiety nie bawią się lalkami Happy-Grin

        • miral59 pisze:

          Nie tylko drapol może zaatakować. Taki tyran północny, ptaszek niewielki, ale niesamowicie bojowy. Zwykle stara się wylądować na grzbiecie lecącego drapola i „dziabnąć” go w oko… Ciekawe gdzie by „dziabał” drona? To musiałoby być niesamowicie zabawne Overjoy

  38. makowka 9 pisze:

    znów nie mogłam spać!Nie mogę wejść na Wyspę z laptopa!Błąd łączenia bazy danych! Z tego samego laptopa inne strony się otwierają! Z komórki bez problemu.Za dużo gadam na Wyspie?Auuuuuuu

    • Tetryk56 pisze:

      Dostęp został przywrócony między próbą na laptopie a próbą na komórce. Wcześniej na komórce też nie działało… Ty to potrafisz wybrać moment! Overjoy

      • Makówka pisze:

        „Wybrać moment”, łapać szybko, bo za chwilę już może być za późno…
        Nauczyłam się z wiekiem postępować zgodnie z zasadę „Carpe diem „

  39. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Poranne problemy z dostępem do bazy były po stronie dostawcy i, jak widać, minęły.
    Dron jest świetnym narzędziem do filmowania, ale – jak ilustrowałem wcześniej, przydaje się także w innych sytuacjach 😉

    • Bożena pisze:

      A ja walczyłam o wejście od wczesnego rana i nie wiedziałam co się stało. Podejrzewałam nawet mojego lapcia…

      • Makówka pisze:

        Ja też podejrzewałam swojego lapcia, szczególnie po wczorajszym WriteLab.
        No i OCZYWIŚCIE siebie, że nie umiem sobie poradzić.

    • Makówka pisze:

      Czyli to nie było MOJA WINA (bardzo wielka wina) ani mojego laptopa?
      Co ja się nakombinowałam -z Chrome i z innych , kopiując link itd, z komórki …włączając i wyłączając laptopa !
      Zamiast CIERPLIWIE (ha, ha!) poczekać. Koń (a Tetryk ma pewno) by się uśmiał!
      To teraz szukam jeszcze winnego, ze znów nie mogłam spać! Fabienne to za mało , bo ja komuś MUSZĘ dokopać za to!

    • miral59 pisze:

      Witaj Delighted
      Miałam problemy z wejściem na Wyspę, ale jakoś nie pomyślałam o awarii mojego komputera, a raczej o czymś na łączach. Delighted Jest już dobrze, to nie ma o czym wspominać. Całe szczęście, to nie ja musiałam reperować Overjoy Przy mojej znajomości tematu, to jeszcze by Wyspy nie było Happy-Grin

      • Makówka pisze:

        M.59!Przy mojej znajomości tematu naprawianie byłoby w skutkach podobne jak „naprawianie sądownictwa” w pewnym sporej wielkości kraju w (jeszcze)Europie.

        • miral59 pisze:

          Jeśli mówilibyśmy o tym samym kraju (jeszcze) w Europie, to tych spartaczonych „napraw” jest znacznie więcej… nie tylko sądownictwo… Sad

  40. Quackie pisze:

    Dzień dobry, z tego, co widziałem na Facebooku, home.pl miało jakąś poważniejszą awarię. Całe szczęście, że już jest po, ale moje poranne „okno kontaktu” minęło Worry

  41. Jo. pisze:

    Ja rozumiem, że jesień. Ale żeby od razu listopad???

  42. Jo. pisze:

    A W OGÓLE TO GDZIE JEST GIENIA???
    PofCooks Roll expresso

  43. Zoe pisze:

    Szybkie, poniedziałkowe cześć.

    • Max pisze:

      Szybkie ,o 11,16 ? Za parę minut 12 , a po dwunastej wypada już powiedzieć : dobry wieczór ! A wszystko przez gwałtowne załamanie pogody , które jak widać ma wpływ również na obyczaje . Szybkie pozdrowionka ze Stolicy dla wszystkich Wyspiarzy dotkniętych załamaniem pogody !!! Approve

      • Makówka pisze:

        Max!Skoro za parę minut 12 to jeszcze „Dzień dobry!” Parę minut, ale…bądźmy dokładni. Wiem, wiem czepiam się, ale to wina…(właśnie jeszcze nie znalazłam winnego!)

      • miral59 pisze:

        A gdzie „dobre południe”, którymś się kiedyś witano w południowych godzinach? Wink Chyba na dobre wyszło z naszego słownika… Sad
        A załamana pogoda, to nie nowina. Ona w ogóle mało odporna i ciągle się załamuje Wink Nasza też się załamała Happy-Grin
        Ale się nie martwię, bo jeszcze będzie „indian summer”, czyli tutejsze „babie lato” – cudne dni, pełne słońca i ciepła Happy

        • Makówka pisze:

          Może zaaplikujemy tej pogodzie jakieś antydepresanty, aby się tak „nie załamywała”?

          • Max pisze:

            Zażartowałem , a w komunikatach mówią o trzystu tysiącach gospodarstw bez prądu , właśnie na Podkarpaciu gdzie Zoe ma swój Fort . Gospodarstwa bez prądu , to udręka , której nie sposób załatwić przy pomocy „komórki” Thinking

            • Quackie pisze:

              To prawda. Na szczęście Pan Z. to raczej Podbeskidzie.

              A u nas przed chwilą padał deszcz z lodowymi krupami (bo chyba nie gradem?!?). I właśnie leje po raz kolejny, a na południe i na północ od nas – regularne burze z piorunami. Być może za chwilę również u nas.

            • miral59 pisze:

              My też żartujemy, Maksiu Happy-Grin
              A bez prądu ciężko żyć w dzisiejszych czasach. I nie chodzi mi o internet… bardziej o lodówki. Można oświetlić dom świecami, ale do lodówek prąd jest niezbędny i świeca postawiona za nią, niewiele pomoże Sad

              • Tetryk56 pisze:

                A ja jeszcze widziałem w starym dworku, w części którego zamieszkały moje babcie, chłodziarkę zasilaną naftą…

                • miral59 pisze:

                  Nawet nie słyszałam o takiej Thinking
                  Wiem, że na wsiach budowano ziemianki. Bardzo głębokie i zawsze chłodne. Tam trzymano różne produkty. Niektórzy mieli nawet „lodownie”, gdzie trzymano lód. Zimą zbierano całe tafle i składowano. Przez sporą część lata można go było używać do ochładzania trunków

                • Makówka pisze:

                  A ja zwiedzałam kiedyś lodownię miejską wykutą 130 lat temu w ścianie skalnej dawnego kamieniołomu.

          • miral59 pisze:

            Z chętnością bym zaaplikowała, ale nie bardzo wiem, gdzie te uspokajające herbatki wlewać… a jak trafię nie tam gdzie trzeba, to tylko stres powiększę Wink Overjoy

  44. Makówka pisze:

    Tu pojawił się powtórzony mój wcześniejszy komentarz ,ten o rogaliku , więc z trochę innego poziomu chyba(czemu tak się stało?), więc zgodnie z zaleceniem (jeśli dobrze je zrozumiałam?) nie przeniosłam do kosza.

  45. miral59 pisze:

    Miło się gawędzi, ale czas mi do pracy Sad
    Miłego popołudnia życzę Delighted
    Podwijam kiecę i lecę… Happy-Grin

  46. Zocha pisze:

    Patrząc na kwiecień plecień za oknem rozgrzewam się kawą z kardamonem Kawa1 pogodowa kratka chyba od północy po południe dzisiaj nam dokucza…

  47. Jo. pisze:

    My po komisji.

    • Tetryk56 pisze:

      No i???

      • Jo. pisze:

        No już za tydzień będzie orzeczenie.
        Jakoś podejrzanie ekspresowo to wszystko idzie.

        • makowka 9 pisze:

          Będzie I-m-in-love dobrze Jo.!Kciuki trzymam

          • Jo. pisze:

            Oby. Doświadczenie nie napawa optymizmem.

            • Wyimaginowany pisze:

              Dobry wieczór ! Ja również (mimo tego iż jestem TYLKO wytworem wyobraźni) trzymam kciuki ! A czerpiąc z – jak to niektórzy mawiają – własnej autopsji życzę wszelkim orzecznikom (a trochę miałem ich okazję poznać) aby ich szlak trafił. Bo nie wszystko idzie zwalić na system. O! I na tyle by było 🙂

              • Makówka pisze:

                Też miewałam z nimi do czynienia. Im dobrze płacą za to, że będą ludzi „cudownie uzdrawiać” na dodatek często tak aby ich upokorzyć , żeby im nie przyszło do głowy się odwoływać. Zawsze się znajdą tacy co dla kasy zrobią wszystko.
                Ale Jo. Wy się nie poddajecie przecież tak łatwo , więc swoje wywalczycie.
                Za tydzień będziemy świętować ? Oby, oby!

                • Jo. pisze:

                  I jeszcze komisarz focha strzelił, że on tu robi wszystko, żeby ODPOWIEDNIE orzeczenie wydać, a my mu nie ułatwiamy…
                  Thinking

  48. Bożena pisze:

    No i idę spać. Dobranoc Spanko

  49. Tetryk56 pisze:

    Jeśli kogoś interesują współczesne Chiny, proponuję zajrzeć tutaj. Są i zdjęcia!

  50. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj taka kapela z Bostonu – Lake Street Dive. Niebywały głos Rachael Price. I piosenka o tym, że można się zmienić. No nie wiem.

    Snów o zmianach, jeżeli w żaden inny sposób się nie da.

  51. Jo. pisze:

    Spaaaać!

  52. Tetryk56 pisze:

    Zatem, żeby paniom się lepiej spało (panom też, jak już się położą 😉 )

    • Quackie pisze:

      I jeszcze inna lampka!

      Cheers

      • Tetryk56 pisze:

        Też dobra na sen!

      • Makówka pisze:

        Tetryku czy dodałeś coś na lepsze spanie? Cały dzień byłam niedospana i padająca, ale to wcale nie gwarantuje, że w tą noc uda mi wyspać.
        Q.! Takie lampki to ja już dzisiaj…ten tego no…
        A tak w ogóle jest tak -matka wraca zmęczona z imprezy (wszak życie towarzyskie jest dość męczące!), a dziecko co chwilę ma do mnie jakąś sprawę „niecierpiącą zwłoki”. A jak tylko weszłam oświadczył, że jutro musi być wcześniej w pracy, więc zaraz idzie spać. To”Zaraz”było pół godziny temu …uwaga znów łazi po przedpokoju …pewnie coś sobie przypomniał.
        Ale bycie matką to taka funkcja na całe życie…

        • Tetryk56 pisze:

          Jak mawiał pewien mądry rabin:
          – Życie zaczyna się nie wtedy, kiedy sądzicie, tylko gdy dzieci wychodzą z domu!

          • Makówka pisze:

            Ja znam inne powiedzenie „pierwszą część życia spiep…ją rodzice, drugą -dzieci”.W moim przypadku to się zazębia w części trzeciej (życia).
            Jednak mimo to w tej części trzeciej już teraz jestem na etapie, że nie jestem niewolnikiem bycia w domu.Najpierw rodzice to zabraniali, to nie pozwalali , aby „panienka z dobrego domu…”, potem nie było chętnych, aby zostać z dziećmi (no niby tatuś dzieci, ale tu nigdy nie było równowagi żadnej).
            Oczywiście dalej nie mogę wyjechać kiedy chcę, bo mama. No i kot! Ale jakoś sobie radzę, hm są tacy co twierdzą, że ja do domu przychodzę spać, a w przerwach między jednym wyjściem a drugim szybko coś tam ogarniam w domu (zakupy, pranie, sprzątanie, gotowanie)
            Tetryku tak mi się przypomniało -Twoje babcie mieszkały w jednym domu? Tzn obie babcie pod jednym dachem…tak tylko pytam.

            • Tetryk56 pisze:

              Tak – były siostrami, konkretnie ciotkami mojego ojca; obie niezamężne.

              • Makówka pisze:

                Mój „mały rozumek” potraktował sprawę najprościej tzn babcia = matka któregoś z rodziców i wtedy fakt mieszkania razem matki ojca i matki matki pod jednym dachem wydał mi się interesujący choć nie niemożliwy. Jakoś nie pomyślałam , że to mogą być np babcie cioteczne.

            • Jo. pisze:

              O, u mnie wszystko jest proste: pierwszą część życia załatwili mi rodzice, drugą też. Moje dzieci są cholernie trudne w obsłudze, ale nie kosztowały mnie połowy tego (zdrowotnie), co moi kochani rodzice, dla których dzień bez przywalenia mi (choćby na odległość) jest dniem straconym.
              ale ostatecznie to moja wina, bo przez wieki im na to pozwalałam. Więc w sumie pretensję mogę mieć wyłącznie do siebie.

  53. Makówka pisze:

    Interesują (Chiny) – jutro (tzn dziś) , ale trochę później tzn po jakimś tam spaniu oby długim.
    Znowu moje komentarze dostały czkawki, a przed chwilą ukazał się napis, że „strona nie istnieje” i dotyczył on Wyspy. Stanowczo za dużo gadam chyba?

  54. Bożena pisze:

    Dzień dobry Hi Ciemno, zimno, a mnie już wyniosło z łóżka bo mnie sąsiad z góry zalewał (tu taki niemiły sen). Jeszcze teraz słyszę krople spadające z sufitu Weary

  55. Jo. pisze:

    Zabić kota.
    Podać Gienię.
    Koffie

  56. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Zimno, i w ogóle pogoda jest… hmm… interesująca Wink
    A i tak rano trzeba było ruszyć do pracy.

  57. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Tu też zimno, ale to wiem z termometru, bo dzisiaj pewnie mało będę wychodził albo wcale.

  58. Makówka pisze:

    Teraz już wiem co mnie zbudziło ok 7.30! Zakneblować Gienię !
    Na szczęście udało się zasnąć . Z kotem na poduszce, więc koty proszę zostawiać w spokoju!
    Dzień Dobry Wyspo!(zdążyłam, jeszcze nie ma 12)

  59. Makówka pisze:

    Nie umiem się poruszać po pięterkach i teraz wyszło ,że gadam sama ze sobą, a ja tylko chciałam odpowiedzieć Q.
    To może jednak zakneblować Makówkę!

  60. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Pięterko znowu zrobiło się wysokie… a przecież to miała być „poczekajka” Overjoy

    • Makówka pisze:

      Jak nikt nie ma lepszego pomysłu to może ja spróbuję zrobić pięterko
      pt ” Czego nie wiecie o Makówce a chcielibyście się dowiedzieć…”?, czyli innymi słowy jak przystało na gościa trochę się przedstawię.
      Są do tego potrzebne trzy rzeczy:
      muszę być w domu
      muszę mieć Internet (bo co chwilę zanika)
      no i ta pomoc techniczna.

    • Max pisze:

      Pięterko za wysokie ? A kto podrzucił drona , który jak piszesz może frunąć 500 m ? Wszystko jest przemyślane i komu pięterko za wysokie , to proszę korzystać z drona . Po to on jest . Przy okazji warto wspomnieć , że w krajach gdzie poważnie traktuje się sprawy bezpieczeństwa , drony i roboty zastąpią w przyszłości człowieka- żołnierza . Człowiek jako żołnierz , będzie występował w kompanii reprezentacyjnej ,a do mordobicia i zabijania posłuża roboty i drony . Warto nad tym pracować , bo to jest przyszłość … Thinking

  61. Jo. pisze:

    Chyba zrobię sobie przerwę na zupę pomidorową Delicious

  62. Zocha pisze:

    Zmarzłam w firmie 🙁 Wróciłam do domu, a tu miła niespodzianka – cieplutkie kaloryfery Pleasure

  63. Jo. pisze:

    Chciałam tylko powiedzieć dobranoc.

  64. Quackie pisze:

    A mnie po południu po raz pierwszy od czasów niepamiętnych złapała taka migrena, że mimo prochów musiałem się położyć i odcierpieć parę godzin, w związku z czym robota w lesie, na szczęście końcówka.

    Zaraz idę po dobranockę.

  65. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Czy mi się zdaje, czy dawno Stinga nie było? Z TEJ płyty (czyli „Nothing Like the Sun”) nieco mniej znany utwór – Be Still My Beating Heart.

    Snów sercowych mocno.

  66. Tetryk56 pisze:

    Zanim Makówka pokaże obiecane pięterko, zapalę kojącą lampkę 😉

  67. Quackie pisze:

    A, przy okazji – widzę, że jest nowe pięterko. Makówko, mamy taką tradycję na Wyspie, że autor(ka) zostawia pierwszy komentarz pod własnym wpisem.

    • Makówka pisze:

      Co ja bym bez Was Panowie T. i Q. ? Zrobiłam wedle zwyczaju wyspiarskiego pierwszy komentarz i wedle wyspiarskiego zwyczaju zapraszam Wszystkich na nowe pięterko. Uff. Miało być dziś to i jest rzutem na taśmę tuż przed północą.
      Tetryku jeszcze raz bardzo dziękuję za poświęcony czas, cierpliwość i wyrozumiałość.

Skomentuj Bożena Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)