« Norwegia od strony morza Idzie jesień? »

Norwegia na butach

Jak wspominałem uprzednio, nie dane nam było spędzić pod żaglami tyle czasu, ile planowaliśmy. Dziś przedstawię wam uroki naziemnego zwiedzania fragmentów tego kraju. Na początek spacer po dwóch odwiedzonych miastach: Bergen i Stavanger. Podstawowe wrażenia: mnóstwo wysokich mostów oraz tuneli. Zwłaszcza w Bergen bardzo mało płaskiej przestrzeni, uliczki wiszą jedna nad drugą na zboczach. Dużo dbałości o urodę miast, choć wszechobecność budynków pokrytych poziomymi deskami lakierowanymi na biało jest nieco monotonna. Wiele rozmaitych rzeźb i pomników. Drogo: benzyna droższa niż u nas (choć kraj ropą stoi!), ryby nie ma gdzie kupić choć morze dookoła, puszka piwa 24 do 36 NOK (czyli 12 – 18 PLN) a i to zegarowe ograniczenia w sprzedaży, mocniejszy alkohol dostępny ponoć w jednym czy dwóch sklepach w mieście, autobus miejski 55 NOK (27,50 PLN).

Już w pierwotnym planie mieliśmy jednodniową wycieczkę w góry. Nad najdłuższym ponoć fjordem Norwegii Lysefjord w jednej trzeciej długości góruje ogromna skała o zupełnie płaskim wierzchołku. Owa „Półka skalna”, zwana „Pulpit Rock” (a po tutejszemu Preikestolen) jest atrakcją na miarę naszego Giewontu czy Morskiego Oka. W pogodne dni walą tam tłumy turystów. Są nawet organizowane wycieczki (także z Polski): lot do Stavanger, podwiezienie do szlaku, marsz na półkę i powrót tą samą drogą do domu…

Jedyną komplikacją było to, że zamiast podpłynąć blisko Jørpeland i tam wsiąść w autobus, wykonaliśmy bardziej złożony dojazd: autobusem do centrum Stavanger, promem do Tau, i stąd autobusem na początek szlaku. Na szczęście wystartowaliśmy dość wcześnie rano, więc w górach jeszcze nie było tłumów. Gdy wracaliśmy, trzeba już było miejscami obok ścieżki, bo wchodzący zajmowali całą jej szerokość.

Oglądanie zaczynamy od mapki trasy.

No to jeszcze panoramka nad Lysefjordem parę minut przed skalną półką.

Na zakończenie muszę dodać jeszcze jedno. Zakotwiczenie na północy Stavanger znacznie komplikowało nasz dojazd do lotniska. Nasz samolot odlatywał o 6-tej rano, a lotnisko było daleko po drugiej stronie miasta. Szykował nam się wyjazd na noc z bagażami w garści ostatnim autobusem do centrum, łapanie tam autobusu z lotniska i doczekiwanie na walizkach reszty nocy. Przypadkiem trafiliśmy na przystani w której staliśmy na dwóch ludzi konserwujących swój jacht, rozmawiali po polsku… Okazało się, że to rodacy mieszkający w S. na stałe. Dowiedziawszy się o naszym problemie pan Darek zaproponował odwiezienie nas – w środku nocy! – własnym samochodem na lotnisko, jako jedyne uzasadnienie i wynagrodzenie przyjmując stwierdzenie: – Żeglarze powinni sobie pomagać!
DZIĘKUJEMY!!!

195 komentarzy

  1. Tetryk56 pisze:

    Zapraszam na relację o spieszonych żeglarzach Wink

  2. Quackie pisze:

    Ha. Uczta dla oka!

    No to po kolei:

    Czy w Bergen są jakieś windy, schody ruchome, kolejki linowe, względnie zębate? Bo widok tych uliczek i domów spiętrzonych na wzgórzach, budzi we mnie zrozumiały niepokój! Poza tym zabudowa nadmorska, przypomina mi Gdańsk, tam, gdzie więcej historii i wysokich budynków, lub Hel, tam gdzie budynków mniej i niskie (w tym bary). Zapewne są to cechy wspólne dla nadmorskich miast w naszej części świata.

    Natomiast kompletnie niebywały jest ten terminal promowy, który sprawia wrażenie, jakby obsługiwał, owszem, promy, ale kosmiczne.

    Wycieczkowiec robi wrażenie, doczytałem w sieci, że nazwy tych statków kojarzą się ze sztuką (w przekładzie: Melodia, Poezja, Orkiestra, Harmonia etc.)

    Pomniki bardzo fajne, również przez to, że (z wyjątkiem krewetki) na poziomie człowieka, a nie na wysokich piedestałach. Owce słynne zapewne z wełny, chyba że słyszałeś coś o norweskim odpowiedniku oscypków?

    I co, te grzyby w parku tak sobie rosną – i nie wolno ich zbierać? Aż żałość bierze, ile tam się tego marnuje!

    A wysokie ceny zdaje się wynikają z kosztów (ponoć znakomitej) opieki socjalnej ze strony państwa. Czyli że sporym składnikiem tych cen są podatki, nie chce mi się sprawdzać, w jakiej wysokości.

    Cały zestaw z drogi na półkę, leżącą, jak podpowiada Wikipedia, 604 metry nad poziomem morza (robi wrażenie!) podsumowałbym jednym zdaniem: to jest wcielenie tęsknot małżonki, która ostatnio stwierdziła, że chętnie mieszkałaby w miejscu, gdzie są i góry, i morze. Toć to całkiem tatrzańskie krajobrazy, włącznie z bagienkami.

    No i oby w życiu zdarzali się tacy życzliwi ludzie jak żeglarze.

    • Tetryk56 pisze:

      O norge-oscypkach nie słyszałem, acz owce są tam jedynymi chyba widocznymi hodowlanymi zwierzętami, pasą się nawet w parku – co widać na przedostatnim zdjęciu. Dalej na północy zapewne pojawiłyby się renifery, ale Stavanger jest zbyt nisko na południu. Pewne jest, że owcza wełna w stosunkowo zimnym kraju musiała mieć niebagatelne znaczenie gospodarcze – baraniny w sklepach nie widzieliśmy.
      Co do zbioru grzybów, nie sądzę żeby był zakazany – to był zwykły park podmiejski, bynajmniej nie rezerwat.

      • Quackie pisze:

        Czyli na grzybobranie można jechać. A jak tubylcy – na wzór Amerykanów – nie będą chcieli jeść, ich strata. Pleasure

        • Misiek Pancerny pisze:

          Ja się skromnie podłączę [dzięki za dedykację] z pytaniem, jednym tylko bo Quackie mnie hurtem wyprzedził, a mianowicie trochę misię rachunki nie zgadzają w poprzednim odcinku, że zacytuję: „Skład pozostał tradycyjny – z córką i zięciem.” Oraz: „Reszta załogi – trójka adeptów i kapitan – była już na pokładzie. Poznaliśmy się, obsadziliśmy dwuosobowe kabiny i zostaliśmy podzieleni na trzy dwuosobowe wachty.” Jakbym nie liczył na palcach wychodzi mi 7. W związku z powyższym mam pytanie, z kim waletował i co robił w czasie warty ten siódmy pasaże Nostromo czy też Pielgrzyma?
          Happy-Grin

          • Quackie pisze:

            Nie było mnie tam, ale jakbym miał strzelać, to powiedziałbym, że kapitan się nie wliczał do wacht (chyba że w razie potrzeby). A gdzie spał, hmmm. Thinking

          • Tetryk56 pisze:

            3 dwuosobowe wachty to sześciu ludzi, siódmym jest kapitan. Cztery dwuosobowe kabiny to 8 miejsc, więc nie było problemów z pomieszczeniem się. Co nie pasuje?

            • Misiek Pancerny pisze:

              Melduję posłusznie wasze błogorodie, że wszystko mi pasuje i nie mam więcej pytań, zastrzeżeń, ani wątpliwości!

    • Tetryk56 pisze:

      Co do wysokości półki, Wiki przesadza. Mapy wujkowe pokazują następujący profil pieszej części wędrówki:

      Nie polecam Norwegii jako miejsca stałego zamieszkania – choć zapewne bez trudu znalazłaby nieźle płatną pracę jako nauczycielka angielskiego gdzieś w tzw. interiorze. Rodacy tambylcy wspominali o sporym dystansie ze strony „Wikingów”, nawet po kilkunastu latach niezbyt wrośli w społeczność. Oczywiście, to pojedyncze relacje. Niemniej jeździć po zapas wina do Polski to niewygodne…

    • makowka9 pisze:

      Też zawsze marzyłam aby mieszkać w miejscu gdzie są góry i jezioro lub morze. Tak aby w lecie było gdzie pływać a w zimie jeździć na nartach

      • Jo. pisze:

        Noo… Ale nie narzekam. Po wielu latach patrzenia na bloki vis a vis teraz patrzę na ogródek. I budowę obwodnicy Overjoy
        Zawsze to jakaś odmiana!

  3. Bożena pisze:

    Jest co oglądać i poczytać. Jutro się do tego odniosę. Dziękuję za piękną wycieczkę chociaż wirtualną 😉

  4. makowka9 pisze:

    W domu pooglądam i „się pozachwycam”, ale chyba gdybym była na tej wycieczce wolałabym więcej części żeglarskiej.Gdybym…młodsza była.A teraz to już tylko oglądanie zostało…

  5. Bożena pisze:

    Dzień dobry Hi Coraz dłużej ciemno. już muszę zapalać światło…

  6. Jo. pisze:

    Gieni…
    Koffie

  7. tuv pisze:

    pięknie !
    I część morska i część piesza. Udany urlop miałeś Tetryku;).
    Skała czad.

  8. Quackie pisze:

    Dzień dobry, dzisiaj zwięźle, bo już się zaczyna ciąg dalszy dnia, ze wszystkimi urokami i nieurokami…

  9. Zoe pisze:

    Cześć. Potrzebuję takiej maszyny, która by mnie natychmiastowo przetransferowała w okolice tych jezior…
    Pięknie. I mało ludzi (męczą mnie tłumy).

  10. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Codzienna praca bywa nudna i męcząca, ale daje środki i na chlebek, i na wyjazdy…

    • makowka9 pisze:

      Dzięki tej nudnej i męczącej pracy bardziej doceniasz uroki ciekawego, aktywnego wypoczynku, w czasie którego albo dużo się dzieje albo „dzieje się nic”.
      No i spokojnie możesz już zacząć planować następny równie ciekawy urlop.A przecież samo oczekiwanie jest fascynujące , prawda?
      Bo :”… ważne są tylko te dni,
      których nie znamy
      ważnych jest kilka tych chwil,
      tych na które czekamy…”
      Co zresztą dotyczy nie tylko urlopu…

  11. Bożena pisze:

    Nie ma nikogo na Wyspie, też sobie idę. Wrócę dopiero wieczorem Bye

    • makowka9 pisze:

      Ja jestem.Wróciłam do domu,popotykałam się trochę o własny nos i szybko wyszłam.W autobusie,ale i na Wyspie jestem

      • Tetryk56 pisze:

        Złapałaś prom? Wink

        • makowka9 pisze:

          „Póki co ” wystarczyło mi złapać taki duży pojazd z kierowcą i dotrzeć na spotkanie z pewnym dziennikarzem i politykiem.
          Momentami się ubawiłam, momentami ostro wkur…. A nic tak nie wybudza po nieprzespanej nocy jak dobry wkur..!Nazwiska tego pana nie wymienię, bo to zupełnie „nie moja bajka”, ale uważam, że czasem warto zobaczyć na własne oczy, posłuchać na własne uszy i na tej podstawie wyrabiać sobie zdanie.
          A teraz już znów jestem na Wyspie . Bez promu, ja na Wyspę dopływam tak jak lubię tzn -wpław.

  12. Quackie pisze:

    A ja jeszcze w pracy, ale już niedługo. Z tym że potem to przerwa.

  13. Quackie pisze:

    No to zdaje się wracamy do trybu ambitnego.

    Crazy

    Fajrant i przerwa.

  14. Jo. pisze:

    Jutro rano zabiję kierowcę z transportu Kuby.
    Zatem żegnam się z Wami. Bo kilka następnych lat spędzę w ścisłej izolacji.
    Bez dostępu do internetu. Tu nie Norwegia.
    Sad Zzzzzz

  15. Bożena pisze:

    Ja też dobiłam do brzegu i idę spać. GoodNight lulu

  16. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Przypętało mi się, gdzieś z lat osiemdziesiątych, takie dziecko z Belfastu. W wykonaniu grupy Simple Minds. Od 3 minuty do 4 i pół jest trochę głośno, to sobie proszę stosownie ściszyć albo przeskoczyć, jeżeli komuś przeszkadza w zasypianiu.

    A poza tym – świetna piosenka, z tekstem, z emocjami, z przestrzenią.

    Snów z Wysp.

  17. Tetryk56 pisze:

    Spać, spać, spać!

    • Quackie pisze:

      Tak jest, Mistrzu Tetryku!

    • makowka9 pisze:

      Tym razem nie zapytam „tak wcześnie ?” i wyjątkowo się zgodzę. Nieprzespana noc (swoją drogą nie rozumiem dlaczego?) w końcu dała o sobie znać. Wkur..ze spotkanie z panem XY stracił widać swą moc pobudzającą. Dobranoc Wyspo!

  18. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Po mało spanej nocy z środy na czwartek i po ciężkim dniu pracy, w końcu usiadłam do komputera. A tu takie piękne pięterko Approve
    Są nawet moi ulubieńcy Happy-Grin
    Widoki cudne, chociaż jak dla mnie, to ta pierwsza część zdjęć bardziej by pasowała do przejścia. Na skały bym się raczej nie wdrapała… za wysoko. Oglądając filmik i patrząc jak tam jest (ile metrów w dół „na pysk”), robiło mi się słabo. A co dopiero mówić, być tam Amazed Zdjęcia obejrzeć mogę, bo mi nie szkodzą Wink A że są piękne, to tym większa przyjemność Pleasure
    Miałeś piękne wakacje, Ukratku Delicious Happy

  19. miral59 pisze:

    Mąż odwiózł córeczkę na lotnisko i poleciała do swojego Denver Sad
    Ja nie mogłam… Hans ma w sobotę wesele (swoje własne) i potrzebuje pomocy. Nie mogę go tak zostawić. Dużo wcześniej wygospodarowałam dwa dni, bo mnie prosił. Jeszcze nie wiedziałam, że córeczka będzie wylatywała w czwartek…
    Hans wymyślił sobie, że będzie robił wesele w swoim domu. Zaprosili 125 osób… nie wiem jak ich upchają. Niby dom duży, ale tyle luda, to pokaźny tłum. A Hans ma tylko dwie łazienki…
    Ci Amerykanie są dziwni… Worry

  20. miral59 pisze:

    Dzwoniła córeczka. Doleciała cała i zdrowa, więc mogę udać się na spoczynek. Happy-Grin
    Padam na dziób, bo poprzednią noc przegadałyśmy… chciałam sobie „odbić” to, że jej nie odwiozę na lotnisko i nie pożegnam Pleasure Dzięki temu chodziłam dziś jak ćma… chociaż może nie aż tak odbijałam się od ścian Wink
    Miłego piąteczku wszystkim życzę Delighted
    I idę spać Spanko

  21. Bożena pisze:

    Dzień dobry Hi Następny letni dzień…

  22. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Fakt, że jesieni jeszcze nie widać, chociaż idzie, nie ma rady na to…

  23. Quackie pisze:

    Dzień dobry, ale zaczyna się trochę nie tego… Obudziłem się z bólem głowy, mimo że wczorajszy wieczór całkiem był trzeźwy. Chyba bez prochów się nie obejdzie.

  24. Zoe pisze:

    Cześć. Nie lubię jeździć w korkach. Nie lubię. Lubi ktoś?

  25. Jo. pisze:

    Julian Tuwim – ZWARIOWANY ALFABET

    Raz hrabia Ce z baronem Zet
    Spokojnie po ulicy szedł
    I opowiadał plotkę:
    Czy baron wie, że pani Ha
    Z margrabią eL stosunek ma,
    Podziwiam tę idiotkę.

    W baronie Zet zawrzała krew,
    Spotyka panów eR i eF
    I mówi: czy wy wiecie,
    Że pani Be z majorem O
    Ma od niedawna to i to,
    Sensacja w całym mieście.

    Jak grom na miasto spadło
    To całe abecadło.
    I zaczął się soliter
    Tych tajemniczych liter.

    Usłyszał o tym aktor E
    I rzekł: ten Ce to wielka De,
    Narobił plotek w mieście,
    Że księżna A jest zwykła Ka,
    Że książę Jot z nią dziecko ma,
    To wszystko kłamstwo, wierzcie.

    A na to eS: ja tylko wiem,
    Że Ge od dawna żyje z eM,
    Lecz eM to Ge zwyczajne,
    On kradł u O i E, i I,
    I eR z Ka Wu powierzył mi
    Te informacje tajne.

    I zamęt dziki powstał wnet,
    Er wyzwał eL, U pobił Zet,
    Do pism wysłali listy:
    A z Pe eM eSu, A z E De,
    Że fałsz to oczywisty.
    Bo jeśli nawet żona Pe

    Została Ka i jest dziś w Be,
    My wtrącać się nie damy,
    Niech milczy eS i eL, i E,
    Bo jej jest rzecz i jej jest De,
    A eL i Pe są chamy.

    W tym miejscu się rozpadło
    To całe abecadło
    I skończył się soliter
    Tych tajemniczych liter.

    Przepraszam. MUSIAŁAM!!! Przeczytałam przed chwilą u Saramonowicza i nie mogłam poczekać do października!

    • Bożena pisze:

      Nie dziwię Ci się, wierszyk świetny. A na październik znajdzie się inny, równie dobry 🙂
      Ale tak sobie pomyślałam: Czyżby za czasów Tuwima, już obowiązywało RODO?

      • makowka9 pisze:

        Dlatego ten wierszyk jest taki super na dzisiejsze czasy! A na rozpoczęcie października znajdzie się jakiś inny. Tuwima nigdy dość…)

        • Misiek Pancerny pisze:

          Mówisz i masz 🙂

          Mimozami jesień się zaczyna,
          złotawa, krucha i miła,
          To ty, to ty jesteś ta dziewczyna,
          która do mnie na ulicę wychodziła.

          Od twoich listów pachniało w sieni,
          gdym wracał zdyszany ze szkoły,
          a po ulicach w lekkiej jesieni
          fruwały za mną jasne anioły.
          Mimozami zwiędłość przypomina
          nieśmiertelnik żółty – październik.
          To ty, to ty, moja jedyna,
          przychodziłaś wieczorem do cukierni.
          Z przemodlenia, z przeomdlenia senny,
          w parku płakałem szeptanymi słowy.
          Księżyc z chmurek prześwitywał jesienny,
          od mimozy złotej majowy.

          Ach czułymi, przemiłymi snami
          zasypiałem z nim gasnącym o poranku,
          w snach dawnymi bawiąc się wiosnami,
          jak ta złota, jak ta wonna wiązanka.

          • makowka9 pisze:

            Już początek października, że nowy wierszyk? Jak ten czas leci, jakoś się nie zorientowałam i wydawało mi się, że dopiero zaczął się wrzesień, a tu proszę!

          • max pisze:

            J . Tuwim w swoich wierszach często opisywał historię przedwojennej Polski . Np. zakończenie wiersza Bal w Operze :” A nad ranem , polskie chłopki idą szosą , idą boso i na sprzedaj masło niosą „. Czasy się zmieniły , ale jeszcze po wojnie , każdego ranka do Warszawy docierały pociągi wypełnione kobietami z bankami mleka na plecach i nabiałem . Było to jedno z głównych zródeł zaopatrzenia w żywność Warszawy… Thinking

            • Quackie pisze:

              Znakomite są te kontrasty w „Balu”!

              „Jadą ze wsi wozy aprowizacyjne,
              Jadą na wieś wozy asenizacyjne.
              Przy rogatce się minęły”

            • Misiek Pancerny pisze:

              Uwielbiam „Bal” i ogólnie Tuwima, jest genialny 🙂
              „Przy bufecie – żłopanim,
              Parskanim, mlaskanim,
              Burbon z młodym Rastakowskim
              Serpentynę flaków wcina,
              Na talerzu Donny Diany
              Ryczy wół zamordowany,
              Dżawachadze, prync gruziński,
              Rwie zębami tyłek świński,
              Szach Kaukazu, po butelce
              Rumu cum spiritu wini,
              Przez pomyłkę tknął widelcem
              W cyc grafini Macabrini…”

              • Quackie pisze:

                Tak, to trochę jakby rozszyfrować ten alfabet z innego wiersza. Wink1

                • Misiek Pancerny pisze:

                  Tuwim jest obrazowo prostolinijny, jedzie z koksem bez żadnych niuansów i niedopowiedzeń i to w dodatku wierszem. Kiedy pierwszy raz przeczytałem „Bal” to mnie zatkało, byłem w liceum, była komuna i tak sobie wyobrażałem rauty partyjnej elity. Wiersz praktycznie nic nie stracił dzisiaj na swej aktualności 🙂

                • Tetryk56 pisze:

                  Bo i mentalność elit(?) od owego czasu niespecjalnie się zmieniła… I nie tylko elit…

    • makowka9 pisze:

      Cudne!A czemu miałabyś czekać do października?

    • Ultra pisze:

      Jo, trafiłaś w dziesiątkę. Skąd te Tuwim przewidział, że tak będzie wyglądał internet? Jakbym Pudełka czytała.

  26. Quackie pisze:

    No to jeszcze troszkę pracki dzisiaj, nim poranek świta.

    Zaglądam tu jednak! Pleasure

    Aha, proszki pomogły całkiem.

  27. Misiek Pancerny pisze:

    Pozbyłem się gołębi, że tak wrócę do prehistorii w bardzo prosty sposób. Kiedy wróciłem z pracy i pan gołąb siedział tradycyjnie na stole, tym razem nie wywaliłem go z automatu przez okno, ale złapałem za kuper i wziąłem do niewoli, Pokazałem mu detalicznie mieszkanie i obejrzeliśmy razem wiadomości, serce mu się tłukło jak działko Gatlinga, a jego pani za szybą okna wyprawiała prawdziwe brewerie. Kiedy wypuściłem wreszcie kochasia już więcej nie wrócił, ciekawe co kumplom opowiadał? :)))))

  28. Jo. pisze:

    Miałam dziś bardzo dziwny dzień… Przede wszystkim bez ani jednej awantury, mimo że poszliśmy w jedno miejsce, którego Jakub szczególnie nie znosi.

    I (pomijając fakt, że czekanie w napięciu kiedy się coś zacznie cholernie mnie wyczerpało) żeby sobie nie popsuć tego miłego wrażenia, chyba na wszelki wypadek pójdę spać.

    Dobranoc.

  29. Bożena pisze:

    Na mnie też już czas, dobranoc. lulu

  30. Quackie pisze:

    Dobranocka

    Było i pewnie nie raz będzie, bo okrutnie mi pasuje. Mocny bas i linia rytmiczna, i ten mruczący głos! Curtis Mayfield, „Here, But I’m Gone”. Coś pięknego.

    Snów o pozostawaniu i odchodzeniu. Kiedy trzeba.

  31. Tetryk56 pisze:

    No to wygląda na to, że można już spokojnie zapalić lampkę – gwiazd wszak ona nie zaćmi!

  32. Ultra pisze:

    Norwegia oglądana z pozycji nogi jest ciekawsza, bo widoki zapierają dech w piersiach. Tak pięknie jest latem, ale zimą o wiele trudniej się żyje, więc weekend obowiązkowo z alkoholem.
    Znajoma przez 20 lat próbowała się zaaklimatyzować i socjalizować, bo ma tam córkę, syna i wnuki, ale nie dała rady, wróciła, choć żyje tu samotnie.

    • miral59 pisze:

      Rozumiem znajomą… moja teściowa też nie umiała się zaaklimatyzować. Mieszkała w Polsce samotnie, bo wszystkie dzieci i wnuki tutaj.

  33. Bożena pisze:

    Dzień dobry Hi szaro, buro i ponuro od rana, chyba będzie padać…

  34. Jo. pisze:

    Dzień dobry.
    Dla Was Gienia, dla mnie kurs do pobieracza krwi
    Koffie

  35. makowka9 pisze:

    Herbatę mocną z kopem poproszę. miłego weekendu Państwu źyczę

  36. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Senny poranek, zwłaszcza po obfitym śniadaniu… Delicious

  37. Jo. pisze:

    Wróciłam. Herbatę od Gieni odebrałam. Jakimś cudem znalazłam miejsce u kardiologa dla BB na… za dwadzieścia minut!!! A za chwilę lecę kupować warzywa na odkrytym cudzie świata, czyli tradycyjnym ryneczku, od chłopa.

    Chociaż kapusta była chyba od baby Worry

    No co? Prawie skończyłam prasowanie, to pora znaleźć inne zajęcie na następny tydzień. Bo nie doceniłabym urlopu, gdybym się tak leniła bezproduktywnie.

  38. Bożena pisze:

    Czyli jesteś zabiegana…
    A tu po lekkodeszczowym poranku, pełnia słońca. Właśnie wróciłam z zakupami. Po południu jestem proszona na kawę.

    • Quackie pisze:

      Tutaj też raczej pogodnie, chociaż z niejakim zaskoczeniem odkryłem w kuchni suszący się parasol. Po prostu przespałem deszcz…

  39. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Pospałem.

  40. Bożena pisze:

    Obiad zjedzony, dzień zaliczony. Teraz się przygotować do wyjścia na kawę… Odezwę się pod wieczór. Happy

  41. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Pochmurny i chłodny, czyli nareszcie odpoczynek po upałach Delighted
    Chociaż tego deszczu to trochę za dużo, jak na mój gust. Weary

  42. Jo. pisze:

    Ależ jestem głodna Sad

  43. Bożena pisze:

    A ja właśnie wróciłam po kawie i po pysznej kolacji.
    Było tak miło, że aż trudno się rozstać… Happy

  44. makowka9 pisze:

    W temacie deszcz powiem,że padał trochę, ale udało się, że akurat nie wtedy gdy się moczyłam na termach.Jednak milej się moczy patrząc na niebo niż dach.Pływania mało,więcej zabawy „na falach”Prawie jak w Oceanie było!

  45. Jo. pisze:

    Myślę, że chyba mi dzisiaj wystarczy.
    kordelka

  46. makowka9 pisze:

    Lubicie patrzeć na „płomienie czerwone okruszyny słońca”?Tak tylko pytam.Bo właśnie sobie patrzę popijając piwko i zagryzając je owczymi „tasiemkami”.Tak informuję zanim lampkę ktoś zapali…

  47. Quackie pisze:

    Jestem już, lecę po dobranockę.

  48. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj miał być Sting, ale nie mógł się zjawić, w związku z czym o zagranie na dobranoc dla Wyspy poprosiłem jego etatowego gitarzystę, Dominica Millera, który prowadzi również projekty solowe. Albo z kimś innym, jak jazzowy album „In A Dream”, czyli „We śnie”, z Peterem Katerem.

    To, co tygrysy lubią najbardziej – przestrzeń, muzyczny pejzaż, gitara i fortepian w powolnej, wysmakowanej rozmowie.

    Edit: snów z takimi pejzażami!

  49. Zoe pisze:

    Dzień dobry wieczór. Czy ktoś z Państwa ogląda finał pań US Open? Nieprawdopodobna przeciwniczka Sereny W. Japonka o nazwisku Osaka. Nadchodzi jej era.

  50. Tetryk56 pisze:

    Serenie lampka nie pomoże, ale nas może ukoić…

  51. Zoe pisze:

    No to dobranoc.

  52. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    I mam nadzieję, że mogę już głośno Delighted
    Ściszać głosu nie muszę Pleasure

  53. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Dziś się nie mogłam dobudzić…

  54. Jo. pisze:

    Dzień dobry.

    Jesteśmy dzisiaj zamknięci na osiedlu, więc pewnie dzień spędzę na gotowaniu i domowo-ogrodowych porządkach.

    Ale najpierw śniadanie.
    expresso PofCooks Roll

  55. makowka9 pisze:

    Witam Ranne Ptaszki!W niedzielę też tak wcześnie wstajecie?

  56. Bożena pisze:

    Na razie rzeczywiście mgła. To są już jesienne mgły, chociaż jeszcze wciąż mamy lato…

  57. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Ja teraz tylko na chwilę, bo mam przed południem małe branżowe spotkanie do wczesnego popo.

  58. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Mgła? Jaka mgła? Trzeba, moi drodzy, wstawać o właściwej porze… Wink

    • makowka9 pisze:

      To samo powiedziałam mojemu dziecku,gdy narzekał,że nawet parkanu nie widać.”To normalne o tej porze roku tylko zawsze wstajemy o 10 to tego nie widzisz „

  59. makowka9 pisze:

    Kiedy będzie nowe pięterko?Tak tylko pytam…Jakieś relacje wakacyjne…

  60. Bożena pisze:

    Fakt, to pięterko już jest zbyt wysokie. Zapraszam więc na nowe Happy

Skomentuj makowka9 Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)