« Baltimore Oriole - kacyk północny. Norwegia od strony morza »

Tuwim wrześniowy – Rzuciłbym to wszystko!

 

Rzuciłbym to wszystko, rzuciłbym od razu,
Osiadłbym jesienią w Kutnie lub Sieradzu.

W Kutnie lub Sieradzu, Rawie lub Łęczycy
W parterowym domku, przy cichej ulicy.

Byłoby tam ciepło, ciasno, ale miło,
Dużo by się spało, często by się piło.

Tam koguty rankiem na opłotkach pieją,
Tam sąsiedzi dobrzy tyją i głupieją.

Poszedłbym do karczmy, usiadłbym w kąciku,
Po tem, co nie wróci, popłakał po cichu.

Pogadałbym z Tobą przy ampułce wina:
„No i cóż, kochana? Cóż, moja jedyna?

Żal ci zabaw, gwaru, tęskno do stolicy?
Nudzisz się tu pewno w Kutnie lub Łęczycy?”

Nic byś nie odrzekła, nic, moja kochana,
Słuchałabyś wichru w kominie do rana…

I dumała długo w lęku i tęsknicy:
— Czego on tu szuka w Kutnie lub w Łęczycy?

Z tomiku Siódma jesień (1927), fot. niestety nie z Kutna, a z Gdańska 😉

104 komentarze

  1. Quackie pisze:

    Dzień dobry na nowym pięterku. Skoro Autorka na razie nie komentuje, to ja sobie pozwolę.

    Bardzo ładny wiersz, „prowincjonalne” ciągoty całkowicie zrozumiałe, znam z życia dokładnie takie historie, pomijając lokalizację.

  2. Quackie pisze:

    (zaraz zmykam, będę z powrotem zaniedługo)

  3. Bożena pisze:

    No proszę, nic nie wskazywało na nowe pięterko. Gdyby nie Quackie, nie zauważyłabym go. Ale pięterko śliczne Happy

  4. Bożena pisze:

    A co to? Jeszcze wszyscy śpią?
    No tak, nie było Gieni z kawą żeby Towarzystwo rozbudzić.
    No to wołam Gienię… Koffie

    O, jest. Komu kawy? Komu herbaty?

  5. makowka9 pisze:

    Ten piękny wiersz idealnie pasuje do miejsca w którym teraz jestem.Pozdrawiam z chatki w lesie.

  6. makowka9 pisze:

    żeby Wam bardzo zazdrość nie było informuję,że cały czas karczowaliśmy z synem krzaki,a ogród dalej wygląda jakby był opuszczoną,zapuszczoną polana w lesie

  7. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    A ja właśnie wróciłem z chatki na skraju wsi Happy
    Niestety, byłem tam tylko kilka dni w gościnie. Ale obok młodzi ludzie gospodarowali chyba nawet jeszcze harmonijniej, niż to sobie poeta powyżej wymarzył…

  8. Tetryk56 pisze:

    Ha! Nie tylko, ze w ogóle był udany – ale jeszcze po drodze udało mi się trafić na gniazdko Skowronka i mam od niej pozdrowienia dla całej Wyspy! In Love

  9. makowka9 pisze:

    Rozumiem,że teraz doczekamy się pięterka o żeglowaniu wokół fiordów?

  10. Jo. pisze:

    Właśnie wróciłam ze wsi.
    We wściekłej furii.
    Więc najlepiej będzie, jeśli się pożegnam i poczekam aż mi trochę przejdzie.

  11. Quackie pisze:

    Dobry wieczór! Wróciłem ze spotkań przy okazji Nagrody Literackiej Gdynia, wszystkie bardzo dające do myślenia, więc głowę mam ciężką nieco. Ale bardzo mi się podobało!

    Zapewne dobranocka nastąpi niezabawem.

  12. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Za oknem lato się powoli ma ku końcowi (chociaż osobiście przyjmuję za koniec lata dzień, w którym muszę zrezygnować ze chodzenia w sandałach na bose stopy na rzecz chodzenia w skarpetkach i – na przykład – sportowych butach). Dlatego piosenka z zeszłego miesiąca. Dopóki pogoda prześliczna i wszystko jeszcze w złocie stoi i zieleniach.

    Ooooczywiście mistrz Waligórski. I Małgosia Zwierzchowska, i Olek Grotowski.

    Snów śpiewnych i śpiewanych.

  13. makowka9 pisze:

    każdy ma inny koniec lata.Dla mnie to koniec pływania w „wodach otwartych „

    • Quackie pisze:

      Ostatnio pływałem (?) na wodnym hamaku na Kaszubach, zapewne w okolicach 19 sierpnia. I było mi dobrze.

      • makowka9 pisze:

        A ja wpław 30 sierpnia w jeziorku powstałym w miejscu dawnej żwirowni. Też mi było dobrze, ale to już był raczej ostatni raz w tym roku.
        Quackie „na wodnym hamaku” ? Co to jest?

  14. makowka9 pisze:

    Skoro Wszyscy dziś wracają to i ja chyba czas najwyższy opuszczać chatkę w lesie,bo jutro obowiązki wzywają

  15. Tetryk56 pisze:

    Jak już nawet Makówka wychodzi z chatki, to znaczy, że najwyższy czas na lampkę…

    • makowka9 pisze:

      jeszcze nie wyszłam,oglądam niebo.Zanim dojadę do domu…trochę potrwa

      • Quackie pisze:

        Och. Przypomina mi się niebo na Kaszubach, gdzie widać o tyleż więcej gwiazd niż w mieście – i Drogę Mleczną pięknie.

        • makowka9 pisze:

          Już jestem „w mieście” -gwiazd nie widać.Z chatki w lesie też dziś jakoś kiepsko było z tymi gwiazdami.Natomiast wokół była taka czarna ciemność jakiej w mieście nie uświadczysz.Księżyc był schowany za górą, gwiazd nie było. Jak zgasiłam światło na tarasie to wokół było czarno jak u tego Murzyna w tej no d…
          Droga Wyspo proszę o wyrozumiałość jeśli w dzisiejszych wpisach brakowało dużych liter, polskich znaków itp itd .Pisałam z komórki , więc szło mi to dość opornie, a że cierpliwość i ja nie chodzą w parze jak już wspominałam to wychodziło jak wychodziło..
          Dobranoc Wszystkim!

          • Quackie pisze:

            Podziwiam za cierpliwość, ja z telefonu ograniczam się na Wyspie do prostych, krótkich komunikatów.

            • makowka9 pisze:

              Chyba pierwszy raz w życiu zdarzyło mi się, że ktoś przypisał mi cechę pt „cierpliwość”! Nawet ja sama sobie jej nigdy bym nie przypisała!
              Ale faktycznie pisanie z komórki to było dla mnie nie lada wyzwanie! Dziękuję Quackie ,że to doceniłeś!

  16. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Super pięterko i chociaż raz o czasie Pleasure
    To miłe Mistrzu Q Happy

    • Quackie pisze:

      Ale to nie „moje” pięterko, tylko Bee! Ja tylko wyjątkowo skomentowałem jako pierwszy, bo autorka się nie odzywała.

      • miral59 pisze:

        Przepraszam serdecznie Pszczółeczkę kiss_a_heart
        Faktycznie, nie zauważyłam, kto to opublikował Ashamed
        Zwykle autor pięterka odzywa się pierwszy i to mnie zmyliło…

  17. miral59 pisze:

    Zamiast w poniedziałek, wróciliśmy w sobotę Sad
    Udało mi się zamienić miejsce na większe. Rezerwując nie wiedziałam jak jest duże. W maju, gdy byliśmy na miejscu, obejrzeliśmy. Jakiś jeden mały namiocik może i by się zmieścił, ale nasze dwa duże, plus „screen house” nad ławką, to mowy nie ma. Conceited
    Wyjechaliśmy z domu dość wcześnie, bo o 9 rano. Chciałam się „załapać” na miejsca, których zarezerwować nie można i zmienić naszą lokalizację. Niestety, to miejsce, które chciałam, tuż przed nami zgarnął jakiś facet Weary Dość długo wybieraliśmy inne. W końcu wybraliśmy takie, które miało największe wymiary (30×40 stóp, czyli 9,14×12,2m). Zadowoleni rozbiliśmy namioty, screen house, zjedliśmy coś niecoś… potem troszeczkę poszwendaliśmy się po okolicy. Oczywiście zakrapiana kolacja… poszliśmy spać. W nocy obudził nas deszcz i walące pioruny… Wstałam przed 6 i chciało mi się do łazienki. Wyszłam z namiotu i o mały włos bym się wywaliła. Deszcz lał nadal, a na naszym miejscu campingowym było po kostki błota. Dobrze, że nie nałożyłam butów. Gdy wróciłam, zgarnęłam ze stołu przemoczony ręcznik papierowy i jakoś otarłam nogi… bo jak z błotem położyć się do wyrka? Amazed Doleżałam do 9… deszcz lał bez przerwy…
    Małżonek orzekł, że musi coś zjeść, bo się wścieknie. Do naszych prowiantów ciężko było się przedrzeć przez błoto…
    Wyciągnęliśmy dzieci z namiotu. Samochodem do łazienki (raptem 200 metrów), bo jak tu jeść bez tego? A potem pojechaliśmy do knajpy. Kończyliśmy śniadanie (bardzo późne), gdy deszcz jakby zaczął hamować i prawie przestało padać. Trochę przewiozłam dzieci po naszych majowych miejscach i wróciliśmy na nasz camping. Rodzinka zadecydowała, że pakujemy się i wracamy. Panowie byli wściekli, bo ich buty były niesamowicie uwalane błotem. A jaki ojciec, taki syn… tak jeden jak i drugi nie znoszą brudnych butów. A że nie mieli za wielu par na zmianę… no właśnie… Weary
    Pakowaliśmy namioty do worków, bo ociekały wodą. Z resztą, wszystko było mokre… A pod wieczór znowu miało padać…
    I w sumie fakt. Jak już ma padać na okrągło, to wolę być w domu. Więcej możliwości… A pod namiotem co? Albo oglądanie świata z samochodu, albo siedzenie w namiocie… to jaka to atrakcja? Jedziemy, żeby coś zobaczyć, zrobić zdjęcia… gdy leje i walą pioruny, to jakoś to nie za bardzo wychodzi…
    Wieczorem byliśmy już w domu. Syn zjadł z nami kolację. Pogadaliśmy trochę i pojechał do siebie. Nie wiem, czy rano będziemy w stanie wywalić te wszystkie mokre rzeczy do ogródka, żeby wyschły. Zobaczymy… Sad
    Z jednego jestem zadowolona… pogadałam sobie z dziećmi i było jak dawniej… znowu poczułam się matką i przyjaciółką, z którą o wszystkim można pogadać Pleasure I dla takich chwil, warto rozstawić i składać namioty nawet co drugi dzień Happy

    • Bożena pisze:

      A czy prognozy nie przewidywały takiej pogody?
      Myślę, że pogadać z dziećmi w takim wypadku, milej by było w domu.

      • miral59 pisze:

        Przewidywały. Te prognozy Happy-Grin
        I w sumie może byśmy zostali, bo chociaż padało i to bardzo długo, to jednak przestawało i moglibyśmy gdzieś połazić. Pioruny też nam nie straszne…
        Najgorzej, że teren tam gliniasty, a my nie żaby, żeby siedzieć w błocie Wink Do naszej „polowej kuchni” nie dało się normalnie dojść. Trzeba było brodzić w błocie… a jak wspominałam, dla małżonka to coś nie do przyjęcia Wink Overjoy
        Pod namiotem, na takim wyjeździe jest pewna atmosfera i przyjemniej się rozmawia. Ognisko pryska iskrami, gwieździste niebo nad głowami i te odgłosy nocnego lasu… to jest coś, co nastraja, budzi wspomnienia… to na pewno nie to samo, co w domu. Pleasure

        • Bożena pisze:

          Masz rację, pod namiotem jest inna atmosfera. Też lubię spać pod namiotem. Kiedyś nawet będąc na wsi u siostry, poprosiłam szwagra żeby mi dał namiot do sadu. Chociaż to nie to samo co w lesie czy nad wodą, ale spało się świetnie. Towarzyszył mi ich pies, więc nie byłam sama Happy

        • makowka9 pisze:

          Namiot, schronisko w górach to zupełnie inna atmosfera niż w domu. Tak samo jak impreza w plenerze przy ognisku albo na turystycznym szlaku…)

          • miral59 pisze:

            No więc same widzicie… Pleasure
            Lubimy wyjeżdżać pod namiot. I tak jak Bożenka pisze, zdarzało się nam u cioci na wsi rozstawić sobie namiot w sadzie. Zupełnie inaczej się śpi niż w domu. Happy
            Także… chociaż przespaliśmy w namiocie tylko jedną noc (zamiast 3), jechaliśmy bardzo długo (4 godziny w jedną stronę), to mimo wszystko nie żałuję, że pojechaliśmy. Krótko, to krótko, ale zawsze jakieś wrażenia zostały… Happy-Grin

  18. miral59 pisze:

    Trochę długi ten opis wyszedł, ale starałam się pisać skrótami Wink Nie chcę „zaśmiecać” wpisu Mistrza Q Pleasure
    Jeszcze nie wiem co będziemy robili jutro… zapowiadają nowy deszcz i burze. A przecież musimy jakoś wysuszyć nasze namioty, i nie tylko… zobaczymy… Pleasure
    Miłej niedzieli życzę Delighted

  19. Bożena pisze:

    Dzień dobry Hi Widać, że jesień blisko, bo od wczorajszego popołudnia i całą noc padało. Ale chyba już spadło co spaść miało Wink1

  20. Jo. pisze:

    Dzień dobry. Najpierw Gienia.
    Koffie

  21. Jo. pisze:

    Lecę świętować koniec wakacji.
    W tym roku mi się wyjątkowo należy.

  22. Quackie pisze:

    Dzień dobry! Słońce, słońce, ledwie wstałem, a już wyciągają z domu (żeby skorzystać z pogody, co ma niejaki sens, ale może za chwilę).

    W nocy przyjechali państwo po psa. Uf. To było wymagające 10 dni, ale wreszcie koniec.

  23. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    No niezbyt się Miralce wyjazd udał… Trzeba się było wybrać do Norwegii, w Bergen deszcz pada tylko 350 dni w roku – oszczędziłabyś sobie niespodzianek… Wink

    • Quackie pisze:

      Słyszałem podobną historię o amerykańskim Seattle, że tam rok dzieli się na porę deszczową i sierpień, z tym że miejscowi twierdzą coś innego – na porę deszczową i 15 sierpnia.

    • miral59 pisze:

      W zasadzie to nie była żadna niespodzianka. Prognozy mówiły o deszczach nie tylko w długi weekend, ale i w przeciągu najbliższych 10 dni. Także zaskoczenie żadne Happy-Grin
      Prognozy nie pisały tylko ani słowa, że tam teren gliniasty i po deszczu zrobi się pierońsko ślisko, a w niektórych miejscach nogi będą się w tę mazię zapadały niemal do kostek. Amazed Niby mogliśmy połazić i poszukać miejsca mniej błotniastego i zamienić jeszcze raz, ale jak sobie pomyśleliśmy, że będziemy musieli przewozić to mokre, upaprane błotem obozowisko, to się nam odechciało. Zapakowaliśmy do worków i do domu Wink
      A tu, „co sie wysusy, to sie wykrusy”… Overjoy
      Bo przecież namiotów się nie pierze… i nie wykręca Wink Overjoy

      • Quackie pisze:

        Hmm, a nie było to takie błoto, żeby można było po nim chodzić na bosaka, a potem tylko nogi porządnie umyć? Wtedy buty by się oszczędziło.

        • miral59 pisze:

          Ja chodziłam boso, ale mój mąż, czy syn nie są w stanie. Tym bardziej, że w błocku utopione były suche gałązki, na części do parkowania, wysypany był żwir… także nie za przyjemnie było po tym chodzić bez butów. Córka nałożyła klapki, które wzięła do kąpieli pod prysznicem. Wyszła ze słusznego założenia, że jak pójdzie się kąpać, to i tak się umyją Delighted
          Chłopcom też dałam takie obuwie, ale zdążyli już upaprać swoje buty…
          Ostatecznie wszyscy mieliśmy buty do kąpieli. Nikt rozsądny nie włazi do publicznego prysznica boso. Nawet jeśli wygląda on czysto…

  24. Quackie pisze:

    No i wróciłem ze spaceru. Pierwszy wrześniowy weekend całkiem jeszcze letni, plaża dość nawet zaludniona.

  25. miral59 pisze:

    U mnie nadal ciepło, pomimo deszczu. Tak pod 30C podchodzi.
    Ciekawe jak będziemy suszyć nasz sprzęt obozowy, skoro ma co chwilę padać? Thinking
    W deszczu raczej nam nie wyschnie Wink
    Jedynie jest nadzieja, że opłucze się z błota Overjoy

  26. miral59 pisze:

    No dobra… miło się z Wami rozmawia, ale u mnie już 8 i czas się brać za robotę Sad
    Trzeba poprać co się używało i wysuszyć co się przywiozło mokre…
    a także zgarnąć ten bajzel z pokoju, bo wczoraj rzuciliśmy to wszystko na kupę i jedynie z lodówek wypakowaliśmy do lodówki. Weary
    Miłego niedzielnego popołudnia życzę Delighted

  27. Bee pisze:

    Najmocniej Was przepraszam, Tuwima ustawiłam jako zaplanowanego (pierwszego komentarza chyba tak nie można dodać?) i… znów znikłam. Ostatnio przymusowo „rzuciłam to wszystko” łącznie z internetem, toteż akurat ten wiersz sam wszedł mi w ręce.

    Dzień dobry, dobrego dnia i na zdrowie!
    P.S. Dziś Pszczółki obchodzą Święto Miodu 🙂

    • Quackie pisze:

      Najlepszego i najsłodszego!

    • Quackie pisze:

      Nie sądzę, żeby można było ustawić czasowo publikację wpisu od razu z komentarzem.

      • Bee pisze:

        No właśnie – dzięki więc za przejęcie klamki nad nową wycieraczką Happy

        A słodko jest – przeleciałam przez stoiska, zaopatrzyłam się w miodek na zaczynające się przeziębienia, napasłam oko haftami i zasiadłam z herbatką na chwilę. Niedługo gwiazdy i lasery Wink

        • Quackie pisze:

          A-haa!

          http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.polnocna.tv/vid/20418-swieto-miodu-pszczolkowskiego-2018-zapowiedz

          Delicious

  28. Quackie pisze:

    Dobranocka (już teraz, zawczasu).

    Skoro dzisiaj Święto Miodu, nie widzę lepszego utworu na dobranoc Pleasure

    Snów słodkich w sam raz!

    • Bożena pisze:

      Na pewno będą słodkie po takiej dobranocce Happy

    • makowka9 pisze:

      Jakiś taki jesienny smuteczek mnie dopadł mimo pięknej słonecznej pogody. Po wysłuchaniu dobranocki zamiast słodkich snów do głowy jedynie co mi przyszło :
      1. ileż to lat upłynęło gdy „Pszczółkę Maję” oglądały moje dzieci?
      2.Wodecki -kolejna osoba, której już nie ma…
      A „namiotowe przygody” Miral oczywiście mnie rozśmieszyły , ale oprócz tego zaraz przyszło wspomnienie tych nocy spędzonych pod namiotami i żal, że „ale to już było i nie wróci więcej..”

      • Quackie pisze:

        Och.
        1. Moje dzieci nigdy nie oglądały Mai Tears
        2. No tak. Sad
        3. Oczywiście że to były czasy piękne, ale mnie się jakoś pod namiot jako taki nie spieszy – wolę dach nad głową.

        • miral59 pisze:

          Co do punktu 3. Każdy lubi co innego, a i powód lubienia (lub nie) jest różny. Happy-Grin
          Jedna z naszych amerykańskich znajomych stwierdziła, że nie lubi namiotów i się nie wybierze, żeby nie wiem co. Jej psiapsiółka, która z nią mieszka, dodała z przekąsem, że pewnie, że nie lubi, bo do namiotu nie za bardzo da się wstawić telewizor, a bez niego, to jak bez ręki Overjoy
          W sumie to też powód… Wink Overjoy
          Oczywiście nie chcę przez to powiedzieć, że Ty, Mistrzu Q dlatego nie lubisz spać pod namiotem… powodów mogą być tysiące Pleasure

      • miral59 pisze:

        U mnie jeszcze lato, chociaż momentami nieźle leje Happy-Grin
        Smuteczek mnie ogarnia, gdy sobie pomyślę, że córka niedługo wyjeżdża i znowu cały rok jej nie zobaczę Sad Jedynie przez Skype…
        1. aż zapytałam córkę, czy to oglądali, bo już nie pamiętam. Oglądali…
        2. Wodecki… pamiętam kiedyś się skarżył, że na każdym koncercie musi śpiewać „Maję”, bo ludzie żyć mu nie dają… mimo upływu lat…
        3. Pod namiot wyjeżdżam odkąd pamiętam. Nasza córka pierwszy raz była z nami pod namiotem, gdy miała roczek Pleasure Małe to było, ale dzielne! Nie mieliśmy samochodu, więc wszystko musieliśmy nieść na plecach. Nawet córeczka miała malutki plecaczek.
        Teraz, jak to dzieci mówią, zabieram „pół domu”. Samochód duży, to dużo się zmieści Happy-Grin Poza tym, mój artretyzm nie za bardzo pozwala mi spać nisko. Szczególnie rano ciężko mi się podnieść. Dostałam od znajomego materac, który jest tak wysoki jak łóżko. Nie ma problemu z niego wstać. Po prostu spuszczam nogi na ziemię i wstaję Delighted
        I będę jeździć pod namiot, dopóki będę dała radę Happy-Grin Uwielbiam to!!!

        • makowka9 pisze:

          Ja już teraz mam za dużo „ograniczeń zdrowotnych” aby spać na ziemi w polskim klimacie. I dlatego napisałam, że mi żal, że „…ale to już było…”.W namiocie sypiałam z moimi rodzicami w czasie wakacji, potem na obozach harcerskich, studenckich wędrówkach kajakowych, żeglarskich, w górach itd Jako „rodzinka ” z dziećmi i psem również.

  29. Bożena pisze:

    No to po takiej słodkiej dobranocce, ja też idę do łóżeczka kordelka GoodNight

  30. Jo. pisze:

    No dobra. Koszule ma jutro wyprasowane. Reszta jakoś ogarnięta. Plan ułożony. Pora spróbować spać.
    kordelka

  31. Ultra pisze:

    Chatka w głuszy Tuwima pięknie się w całość przygód wkomponowała. Taki cud natury.

  32. Quackie pisze:

    Spokojnej wszystkim spaćidącym!

  33. Tetryk56 pisze:

    Zanim zapalę lampkę, chciałbym zaanonsować nowe pięterko o smaku słonej wody i słabego piwa 😉

  34. Tetryk56 pisze:

    A teraz odrobina magii (Wiedźminko, wspomóż!!!)

Skomentuj Bee Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)