« Sitowie Bajeczka o dzielnych rycerzach »

Dach świata…

Położony na starożytnym szlaku handlowym pomiędzy Indiami i Tybetem  jeszcze początkiem lat 90. ubiegłego wieku Mustang (dzielący się na Dolny i Górny – Królestwo Lo) był obszarem niedostępnym dla obcokrajowców. I chociaż naszym celem jest jedynie ten Dolny, aby się tam dostać musimy posiadać permity (numerowane zezwolenia ze zdjęciem) wydane przez nepalskie Ministerstwo Turystyki. Te wyrobiliśmy i opłaciliśmy w Katmandu.

Budzę się wczesnym rankiem, wypijam kawę (grzałka jest wynalazkiem nieznanym w świecie, a ratującym życie) i wyjątkowo podekscytowana czekam na to, co przyniesie mi dzień.  Bo to dzisiaj i przez kolejne dni spełnię swoje największe marzenie, chociaż przez lata uparcie twierdziłam, że te zarezerwowane są dla romantyków i poetów.

Ale zanim je urealnię taksówki zawożą nas z hotelu na lotnisko w Pokharze, gdzie po dokładnej kontroli, ważeniu i nadaniu bagaży – wszak lecimy w teren szczególnie strzeżony – skierujemy się do samolotu firmy o intrygującej nazwie Yeti.  Coraz bardziej pachnie przygodą! Siadam za otwartą kabiną pilotów, wpatruję się w tajemnicze zegary, światełka, guziczki i z podziwem śledzę perfekcyjnie dopracowane manewry. Startujemy. Samolocik nie wzniesie się jednak ponad góry, a przelatuje doliną pomiędzy nimi. Przez moje ręce przewijają się kolejne fony i aparaty fotograficzne. Każdy z nas chce nie tylko chłonąć oczami ten niesamowity widok, ale zachować go na zdjęciach. Miejscowi, dla których to tylko powietrzna taksówka uśmiechają się życzliwie. Lot jest stanowczo za krótki! Po niespełna pół godzinie lądujemy w Jomson. Właśnie to miasteczko położone nieco wyżej od Rysów (2743 m n.p.m.) stanowi bramę do naszej wędrówki.

Po śniadaniu, podczas pakowania naszych głównych bagaży do terenówki (ta przewiezie je do Kagbeni – kolejnego naszego przystanku), przyglądam się zwyczajnym zajęciom ludzi tu mieszkających. Mimo wiatru i wszechobecnego kurzu jest czysto za sprawą ryżowych mioteł, którymi kobiety odrabiają syzyfową pracę.  Otwierają się sklepiki ze wszystkim, a jedyny warzywniak kusi owocami. Mężczyźni omawiają ważne sprawy. Do szkoły maszerują dzieciaki w odprasowanych mundurkach, wyglądających w tym miejscu nieco abstrakcyjnie. Środkiem jedynej ulicy przechadza się cielę nie zwracające uwagi na biegającą psiarnię. Na jej końcu znajduje się posterunek, gdzie zostaniemy odnotowani, nasze zezwolenia opieczętowane i tym samym otrzymamy prawo przekroczenia umownej wewnętrznej granicy otwierającej nam drogę w najgłębszą dolinę na Ziemi.

Szlak prowadzi wzdłuż wyschniętego o tej porze roku koryta rzeki Kali Gandaki (Czarna Rzeka). A niemal 6 tysięcy metrów ponad nami góry! Z jednej strony majestatyczna Dhaulagiri, po drugiej Nilgiri i masyw Annapurny. Nic to, że kolejne kilometry pokonujemy w wietrze, przy którym nasz rodzimy halny jest zefirkiem. Nic to, że zgrzytamy zębami mimo założonych buffów czy masek, a drobny pył wciska się wszędzie. Pomonsunowe powietrze jest krystalicznie czyste, a my nie mamy potrzeby się spieszyć. Dopiero wieczorem będziemy spłukiwać z siebie ten naturalny peeling, a na butach i spodniach, mimo starań, zostanie maskujący kolor ochry.

Przysiadamy przed opuszczoną Roc-cafe na osłoniętej kamiennym murkiem ławie i wsłuchując się w muzykę wiatru trwamy w cennym bezczasie. Słońce, ośnieżone szczyty, pustka doliny i milczący towarzysz. Tę doskonałą kompozycję rejestruję jak filmową stop klatkę. Bywa, że marzenia się spełniają…

 

192 komentarze

  1. Zocha pisze:

    Nieco wyżej, czyli wspinamy się na nowe pięterko – zapraszam Who-s-the-man

  2. Tetryk56 pisze:

    Marzenia się spełniają – jednym na Dachu Świata, innym pod własnym dachem. Najważniejsze, żeby je mieć!
    A przy okazji: co to są te czorteny? Na pierwszy rzut oka pomyślałem, że idea segregacji odpadów dotarła już do królestwa Lo…

    • Zocha pisze:

      Pod własnym dachem, w ogrodzie i o pogodzie bywa bezpieczniej…
      Czorten to tybetański odpowiednik stupy. Stawiane przez wieki przez buddystów (jak nasze kapliczki przydrożne) w górach oswajają teren i stanowią punkty orientacyjne. Stawiane nad bramami wejściowymi do wiosek zatrzymują złe moce. Więcej o stupach i czortenach jeszcze napiszę i zobrazuję.

  3. Bożena pisze:

    Ja też już jestem pod własnym dachem, a za chwilkę będę pod własną kordełką. O Dachu Świata poczytam rano, teraz nie mam już sił. Dobranoc. lulu

  4. Tetryk56 pisze:

    Zwróciło moją uwagę na zdjęciach, że mieszkańcy kochają się w jaskrawych kolorach. Nasi górale owszem, fundują kobietom barwne kiecki, ale nie tak jaskrawe, z już w zdobnictwie ich domów widuje się to b. rzadko.
    Czy to rzeczywiście cecha tamtejszych ludzi, czy błędne uogólnienie na podstawie kilku fotografii?

    • Zocha pisze:

      Bardziej kolorowo ubierają się babeczki w mieście, surowość życia w górach wymusza bardziej stonowany styl. Ozdobą każdej, niezależnie od wieku jest ręcznie tworzona (głównie z korala i turkusu) biżuteria , tak oryginalna, że chciałoby się mieć niejedną sztukę. Domy są pobielone, z ciemnymi drzwiami i framugami okien – to jeden ze sposobów na odstraszenie złych duchów.

      • miral59 pisze:

        Podejrzewam, że z tymi strojami jest tak jak u amerykańskich Indian. Mają stroje świąteczne, niesamowicie barwne… ale na codzień używają innych, skromniejszych…
        Pamiętam też z polskich wycieczek, że w niektórych rejonach, gdy w domu była „panna na wydaniu”, framugi okienne i drzwi pomalowane były na niebiesko. Pleasure
        Co kraj, to obyczaj Happy
        Tutejsi Indianie mają „dream catcher” (łapacz snów), który zawieszają przy głównym wejściu do namiotu lub nad posłaniem. Ma on łapać koszmary, a przepuszczać jedynie miłe, dobre sny Pleasure

        • Zocha pisze:

          Tybetańskie łapacze snów wyglądają nieco inaczej, ale strzegą wejść do domów. Oprócz tego gospodyni każdego ranka rozpala gliniany piec stojący na podwórzu, ozdobiony kolejnym łapaczem i modlitewnymi flagami. Dym okadza całe obejście i tym samym złe duchy nocy uciekają.

          • miral59 pisze:

            Co kraj, to obyczaj. Wydaje mi się, że te prymitywne ludy musiały jakoś się wspomagać. Dlatego czarownicy plemienni mieli takie wzięcie. Wink
            W sumie we wszystkich kulturach chodziło głównie o odstraszenie złych duchów i pomoc tych dobrych w osiąganiu celów…
            Jak coś nie wyszło, zawsze można było zwalić na złe duchy Wink Overjoy I w sumie… nie za bardzo widzę różnicę (przynajmniej pod tym względem) między chrześcijaństwem, a tak zwanym „pogaństwem”. Happy-Grin

  5. miral59 pisze:

    Wycieczka jest wspaniała (o opisie nie wspomnę) Approve
    Aż mi zazdrość gdzieś tam piknęła Wink Chociaż miłośnikiem gór nie jestem. Urodziłam się i wychowałam na Podlasiu (Białystok), a tam są co prawda górale, ale bagienni Wink
    Potęga Himalajów jest ogromna, co widać na zdjęciach. Zdaję sobie sprawę, że zdjęcia nigdy nie oddają wszystkiego… a są wspaniałe!!! In Love To jak tam musi być?!!! Zazdraszczam… Pleasure

  6. Bożena pisze:

    Dzień dobry Hi Piątek, piąteczek słoneczny Delighted

  7. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Myślę, że dziś z podwójną zazdrością będziemy spoglądać na ośnieżone szczyty wokół dachu…

  8. Zoe pisze:

    Dzień dobry. Nieprawdopodobnie piękny zakątek świata jak i fotki z niego. Majestat gór, błękit nieba i kolory ubrań ludzi.

  9. Jo. pisze:

    Tak bez Gieni?
    Koffie

    • maradag pisze:

      Dzień dobry!
      O jaki dobry! I Gienia na czas i powietrze u mnie rześkie, mozna pootwierac okna i wygonić tropikalny zaduch.
      Wspaniała wycieczka! Approve
      Poszłabym sobie gdzieś…trapery się nudzą w kącie przecież, ale jeszcze tylko kilka spraw czeka…
      Dziękuję serdecznie za ten wypad w inne światy Poklon

  10. Quackie pisze:

    Kochani, dopiero teraz dotarłem do (działającego) komputera. Wszystko w porządku, co było do załatwienia, zostało załatwione, czekamy na efekty. Od wtorku powinienem być w domu.

  11. max pisze:

    Piękne zdjęcia dachu świata , interesujący komentarz i refleksja : na dziwy ziemskiej przyrody można zapatrzeć się na amen . Góry , lasy , morza , wszędzie mozna znalezć coś ciekawego na pograniczu sensacji .Np : w morzu żyje ciekawa ryba , która w swoim zewnętrznym wystroju , ma dodatkową imitację oczu w okolicy ogona , po to ,aby zmylić potencjalnego drapieżnika . Czy to inteligencja ryby wymyśliła coś takiego ? To jest pytanie . A współczesny człowiek wyedukowany , nafaszerowany informacjami XXI wieku nabiera obrzydzenia do własnego wyglądu i na potęgę maluje gdzie się da własne oblicze i nie tylko .W Warszawskim tramwaju , paradował w spodenkach młodzian , który na łydce , miał wytatuowaną powstańczą kotwicę , orła w koronie i jakieś napisy . A jednej ze stacji telewizyjnych prezenter ma bez tatuażu tylko uszy .Jak to więc jest , że przyroda zadziwia swoją mądrością , a część naszego społeczeństwa zadziwia ,ale totalną głupotą . Dobry wieczór 🙂 Thinking

    • Tetryk56 pisze:

      Może po prostu natura uznała, że przeciętnemu człowiekowi należy się nie więcej inteligencji niż przeciętnej rybie? Thinking

      • max pisze:

        Może , ale przecież to nie natura haftuje na łydce młodziana symbol kotwicy , tylko młodzieniec musiał dokonać jakiegoś wyboru np : kotwica , albo ryba (?) . Wybrał kotwicę i można domyślać się dla czego . Tylko gdzie tu miejsce na mądrość natury ? Thinking

        • Bożena pisze:

          Z tego wynika, że natura jest mądrzejsza od człowieka Wink1

          • miral59 pisze:

            Oczywiście, że Matka Natura jest mądrzejsza od ludzi… i to znacznie Happy-Grin
            Człowiek usiłuje „naprawiać naturę”… co z tego wychodzi widać gołym okiem. Weary
            Na temat tatuaży wypowiadałam się już nieraz i nie będę się powtarzała. Całe szczęście nie muszę lubić i nie ma obowiązku sobie ich robić Wink
            A z drugiej strony… „Polska walcząca”, czy orzeł w koronie na łydce, to moim zdaniem profanacja. Chociaż i tak dobrze, że nie na pośladkach Wink
            Takie symbole nosi się w sercu, a nie na łydkach… Disapproval

  12. Jo. pisze:

    Pożegnam się na jakiś czas. Proszę o poranne zastępstwo. Gieni trzeba jednak przypominać, żeby się pojawiła.

  13. Zocha pisze:

    „Chyba już można iść spać
    Dziś pewnie nic się nie zdarzy
    Chyba już można się położyć
    Marzeń na jutro trzeba namarzyć”…
    Zzzzzz

  14. Tetryk56 pisze:

    Dziś piosenka jak wymarzona do życzeń spokojnej nocy:
    Spokojne noce pod spokojnymi gwiazdami,
    spokojne akordy mojej gitary
    płynące przez otaczającą nas ciszę…


    Cóż można do tego dodać? Chyba tylko spokojną lampkę…

  15. Bożena pisze:

    Dzień dobry Hi znów słoneczko od rana, znów ciepełko… Fala

  16. miral59 pisze:

    Padam na dziób Tired Jeździliśmy dziś do Niles w Michigan na wiśnie Delicious Nazbieraliśmy 64 kg i trzeba było coś z tym zrobić. Dziś, bo do jutra mogłyby zacząć fermentować. A szkoda by było Happy-Grin
    Facet, który nam to ważył stwierdził, że to jeszcze nic, bo na jutro mają zamówienie na 400 funtów (181 kg). Tylko… mają zamówienie, więc ci ludzie sami zbierać nie będą. I na 100%, to hurtownicy. Kupują, żeby potem z zyskiem sprzedać.
    Z kolei kobitka u której płaciliśmy za wiśnie powiedziała nam, że pobiliśmy rekord sezonu Overjoy W sumie… to nie robi mi to żadnej różnicy. Siostra męża chciała, żebyśmy nazbierali jej z 5 funtów, Mark (jeden z amerykańskich znajomych) prosił o 10 funtów. Czyli niecałe 7 kg dla nich, reszta nasza Happy-Grin
    W sadzie mieszanina języków. Nawet słyszeliśmy polski, chociaż przeważał angielski.
    I jeszcze takie drobne zdarzenie. Przyszedł taki młody. Miał może z pół mniejszego wiaderka… tak z 6 kg. Zapłacił, a potem przesypał to do torby i szedł do wyjścia. Jedna z Amerykanek zapytała go czy nie będzie tych wiśni mył i drylował. Odpowiedział, że nie. A ona na to: „Zwariowałeś!!!”… bez słowa wyszedł, wsiadł do samochodu i odjechał. Mój mąż się trochę wściekł. Co tę babę obchodzi, co kto zrobi z zebranymi owocami. Zapłacił i są jego!!! Może wszystkie wysypać na śmietnik! Conceited
    Te wścibskie baby są wszędzie… W USA też… Worry

    • Tetryk56 pisze:

      Kiedyś, będąc na kempingu znalazłem niespodziewanie tuż obok piękną rodzinkę dojrzałych kań czubajek. Oczywiście tryumfalnie przyniosłem je do namiotu i zacząłem przygotowywać do zjedzenia. widząc to facet z namiotu obok, zaczął zaklinać mnie na wszystkie świętości, żebym tego nie jadł! a przynajmniej dziecku nie dawał!!!

      • miral59 pisze:

        Overjoy Dla ludzi, którzy kań nie znają, to zwykłe muchomory. Myśmy też je zbierali i jedli. Są pyszne Delicious
        A facetowi nie ma się co dziwić. Pewnie myślał, że nazbierałeś muchomorów Overjoy

  17. Bożena pisze:

    Jeszcze śpią? Może Gienia ich obudzi… Koffie

  18. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Jak co tydzień w sobotę wypruwam zaraz po przebudzeniu na targ, po owoce, sery i chleb na cały tydzień. Dlatego w soboty witam się tak późno 🙂

  19. Bożena pisze:

    I znów wieczór, wypada mi się pożegnać i iść spać. Dobranoc kordelka

  20. Tetryk56 pisze:

    Pora na dobranoc: dziś Michael Bublé & Diana Krall

  21. Tetryk56 pisze:

    Jeszcze odrobina magii – nie tylko dla samotnych 😉

  22. Bożena pisze:

    Dzień dobry Hi Będzie dziś wreszcie padać? Chmurki od rana się zbierają dając nadzieję…

  23. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Dla wielu moich znajomych najszczęśliwszym dniem tygodnia jest piątek. Ja lubię niedziele…

  24. Bożena pisze:

    Ale chyba czas na kawę? Koffie

  25. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Po bardzo długim weekendzie jutro do pracy Sad
    A tak fajnie było w domu Pleasure
    Miłego dnia życzę Delighted

  26. Tetryk56 pisze:

    Chyba wszyscy korzystali dziś z pięknej pogody – a może biegną na dach świata? Thinking

  27. Zocha pisze:

    Powróciłam… ale znad urokliwego stawu tym razem 😉

  28. Ultra pisze:

    Zachwycający dach świata i jeszcze ciekawszy opis. Jak tu będzie teraz zasnąć?

  29. Tetryk56 pisze:

    Quackie się nie pojawia, więc nadal ja będę przynudzał balladami, które – mam nadzieję – zasnąć pomagają. Dzisiaj „Rzeka Księżycowa” w wykonaniu Diany Panton. Jak dla mnie, kojąca…

  30. Tetryk56 pisze:

    Jeszcze tylko magiczna lampka na wspomożenie snów…

  31. Bożena pisze:

    Dzień dobry Hi Dzień jak co dzień wstał, tylko daty się zmieniają…

  32. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Od jakiegoś czasu odnoszę wrażenie, że daty zmieniają się coraz szybciej…

  33. Zoe pisze:

    Dzień dobry poweekendowo. Piękna pogoda za oknem. Zobaczymy co przyniesie dzień. A daty faktycznie zmieniają się coraz szybciej..

  34. gimi pisze:

    Zachwycające zdjęcia;) A cóż dopiero przeżywać to całym sobą!
    Pięknie.
    Udanego tygodnia dla wszystkich;-)

  35. Bożena pisze:

    A kawy ikt nie podał? No to ja zaparzę, częstujcie się kto ma ochotę expresso

  36. Quackie pisze:

    Dzień dobry. W dobrym momencie wracam, jeszcze się na kawkę załapałem 🙂

    Teraz pobędę raczej na miejscu. Do sierpnia. Być może z weekendowymi przerwami.

  37. Bożena pisze:

    A tu cisza…

    • Max pisze:

      Cisza Bożenko , bo czego można dokonać na „dachu świata ” ? Niektórzy w tym roku próbowali , pokłócili się , zostawili pod dachem kolegę na wieczny odpoczynek , wrócili do domów i cisza jak makiem zasiał z tym fantem . Czy chociaż wiadomo gdzie stoi namiot w którym czekał na pomoc i ratunek ? Nie wiem , może coś przegapiłem , ale dla mnie to wszystko było bardzo smutne . Jak widać , dach świata najlepiej ogląda się ze zdjęć Zochy… Thinking

      • Bożena pisze:

        Ja też byłam wstrząśnięta tym wydarzeniem, ale może inaczej nie mogli? Warunki pogodowe nie pozwoliły im pójść dalej?

        • Tetryk56 pisze:

          Nie znam się na wspinaczkach ani na wysokich górach, ale wiem jedno: tam się nie chodzi, aby zapewnić przeżycie bądź lepsze życie dzieciom i żonie. Dlatego ze zrozumieniem czytałem w wywiadzie z Wandą Rutkiewicz jej słowa, że od iluś-tam mnpm każdy jest naprawdę sam ze sobą, a oczekiwanie pomocy ze strony towarzysza może być artykułowaniem wyroku śmierci na niego! I każdy, kto tam idzie, ma – bo musi mieć – tego świadomość.
          to trochę tak, jak z ratowaniem tonącego – dobrze jest go uratować, ale najważniejsze, to nie dać się utopić przez niego…

          • Bożena pisze:

            Masz rację. Ratunek tego człowieka był bardzo ryzykowny. Chcieli zdobyć ten szczyt w zimie, ale pogoda nie była odpowiednia. On też wiedział na co się naraża. Myślę, że kiedyś go znajdą…

  38. Bożena pisze:

    I znów wieczór, i znów jutro zmiana daty… No to dobranoc Spanko

  39. Tetryk56 pisze:

    Dobranockę dziś już nam zapoda Powrócony?

  40. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Na powrót tak mi się widzi: Miles Davis – tytułowy utwór z płyty „Tutu”, z 1986. To całkiem dobry rocznik.

    Mimo mocnego bitu w tle – przewspaniała, przestrzenna trąbka i jazzowa cała reszta, w sam raz na dobranoc.

    Snów z dobrego rocznika.

  41. Tetryk56 pisze:

    Kończymy dzień jak należy – magiczną lampką. Dobranoc!

  42. Bożena pisze:

    Dzień dobry Hi Niebo zachmurzone, może wreszcie przyjdzie dziś długo wyczekiwana burza…

    • Quackie pisze:

      Dzień dobry, tutaj to samo. Nad Wejherowem była wczoraj jedna (!) błyskawica i nic poza tym się nie wykluło.

      Zaraz jadę załatwiać sprawy, powinienem wrócić koło, hm, południa?
      Nie, powinno być wcześniej.

  43. Zoe pisze:

    Czołem wyspiarze.

  44. Bożena pisze:

    To może kawa? Koffie

  45. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Dzień młynka – jak widać po zegarku… Weary

  46. Quackie pisze:

    A jednak koło południa. Teraz w takim razie trzeba będzie troszku popracować.

  47. Bożena pisze:

    I gdzie ta burza, nie mówiąc już o deszczu? Sad

    • Quackie pisze:

      Burza nad Śląskiem, a druga nad Malborkiem. Do Trójmiasta się raczej nie wybiera, chyba żeby jakieś południowo-wschodnie rubieże Gdańska zahaczyła…

  48. Tetryk56 pisze:

    Z pierwszym uderzeniem wiatru pojawił się u mnie gość:

    Siadł na szybie drzwi balkonowych, które się zaraz zamknęły, i dumał nad odzyskaniem wolności.

    Choć miał całkiem pokojowe zamiary, z przodu i z bliska wyglądał raczej groźnie!

    Po sesji pomogłem mu wydostać się na drugą stronę szyby.

  49. Bożena pisze:

    Czas na mnie, dobranoc lulu

  50. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj sięgam do kieszonki z wielkimi hitami. Bee Gees mi się przypomnieli i „Too Much Heaven”, czyli za dużo nieba. Ta piosenka kojarzy mi się tak letnio, że bardziej już się nie da. Delikatna, spokojna, z harmonią bidżisowską, jak trzeba.

    Snów niebiańskich właśnie.

  51. Tetryk56 pisze:

    Za dużo? Dobranoc – niech przyśni się więcej…

  52. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Ten tydzień mam paskudny i całe szczęście, że jutro (u mnie) środa… jak mówi stare powiedzenie „środa minie – tydzień zginie”… a to już środa… Pleasure

  53. Bożena pisze:

    Dzień dobry Hi Nareszcie w nocy popadało, ale to wszystko jeszcze za mało Wink1

  54. Zoe pisze:

    Dzień dobry. Na południu Polski również trochę popadało. Jest pochmurnie i wilgotno. Zobaczymy co przyniesie dzień.

  55. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Niebo nie ustaje w swych wysiłkach – nie ustawajmy i my! Wink

  56. Quackie pisze:

    Dzień dobry, a tutaj turyści różowiutcy i zadowoleni, bo od rana słońce. Ja natomiast tak sobie, bo pracuję po wschodniej stronie, a trudno się to robi w saunie.

  57. Quackie pisze:

    Otóż i fajrant. Burza przeszła bokiem, piekląc się raczej nad Mierzeją Wiślaną i Kaliningradem, ale popadało, a nawet pada dalej, dzięki czemu przyjemny letni chłodek po ciepłym dniu. Do przerwy jeszcze chwila!

    • Bożena pisze:

      Tu też burza przeszła bokiem, ale zdrowo popadało. Mam nadzieję, że to jeszcze nie koniec, ziemia jest spragniona deszczu.

      • Quackie pisze:

        No więc tutaj też trawa raczej żółta niż zielona. Aż mam obiekcje, czy ścinać, bo wysoka jakoś wolniej żółknie.

  58. Quackie pisze:

    Ale teraz to już przerwa bezapelacyjnie.

  59. Bożena pisze:

    Przeszła burza i ulewa, powietrze się oczyściło.Będzie się dobrze spać… Dobranoc kordelka

  60. Zoe pisze:

    To ja muszę umieścić tutaj tę piosenkę:-)
    https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/youtu.be/VZt7J0iaUD0

  61. Quackie pisze:

    Dobranocka na życzenie PT Publiczności Wink

    Snów o wielkim finale!

  62. Tetryk56 pisze:

    No to idziemy spać…

  63. Bożena pisze:

    Dzień dobry Hi Dobrze się spało, aż mi się wstać nie chciało Happy

  64. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Wyspani? Można z uśmiechem powitać nowy dzień! Happy-Grin

  65. Zoe pisze:

    Dzień dobry. Czy powodem tego uśmiechu jest pogoda za oknem? Happy

  66. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Chłodno i przyjemnie, to może ja na początek poproszę panią G.?

    Koffie

  67. Quackie pisze:

    To jeszcze mała dzieńdoberka i lecę popracować.

  68. Zocha pisze:

    Dzień dobry rześki i słoneczny 🙂 czas na drugą kawę…

  69. Zoe pisze:

    Fajna mapka pogodowa. Można się pobawić z różnymi ustawieniami:
    https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.windy.com/?nems,rain,52.201,18.336,7,i:pressure

    • Bożena pisze:

      Pobawiłam się Wink

    • Quackie pisze:

      O, fajne, a w tym ustawieniu, jakie wyskakuje pod linkiem, to niebieskie, żółte i czerwone plamy to deszcz? Bo w takim razie aktualnie znajduję się między małą mżawką na południowym zachodzie i solidną ulewą nad morzem na północny wschód (chociaż kierunek wiatru wydaje się wskazywać, że jej do nas nie przywieje).

      • Zoe pisze:

        Tak. To jest deszcz. Na dole mapki po prawej stronie masz pokazaną kolorową skalę natężenia opadów. Możesz sobie oczywiście przełączać na inne dane np. temperaturę, wiatr, ciśnienie, etc. Kółkiem myszy przybliżasz i oddalasz mapę.

  70. Tetryk56 pisze:

    A mnie się teraz spać chce… Zzzzzz

  71. Bożena pisze:

    A teraz idę na spotkanie, będę wieczorem…

  72. max pisze:

    W Koszalinie jest moja bliska Rodzina Maksjanów , w tym trzy malarki po ASP w Gdańsku i młodzieniec Michał , który aktualnie wdrapał się na szczyt Kaukazu Kazbek . Otrzymałem dzisiaj zdjęcia ze wspinaczki zadowolonego bratanka z Tbilisi i plany dalszych wspinaczek . Może Kaukaz nie jest dachem świata , ale podobno gdzieś na kaukazie spoczywa Arka Noego i warto jej szukać . Dobry wieczór 🙂 Thinking

  73. Quackie pisze:

    Dobry wieczór, po deszczu, a momentami nawet ulewie (jak raz musiałem wtedy wyjść, to wiem), jest bardzo przyjemnie.

    Fajrant, a zaniedługo przerwa.

  74. Bożena pisze:

    A ja wróciłam do domu i zaraz przyszłam Państwa pożegnać.
    Dobranoc lulu

  75. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj wspomnieniowa: ja jako całkiem nieduży kłaczek, wakacje, za oknem akurat deszcz, stare radio u jednej z Babć, nastawione pewnie na „Lato z Radiem” na falach długich (jakość trzeszczącej płyty, dzisiaj wspominana z łezką w oku) – i ten utwór. Spokojny, kołyszący.

    Snów nostalgicznych.

  76. Tetryk56 pisze:

    Mokra zieleń i Czerwone Gitary… ech, nieraz się popłynęło pod wtór tej piosenki. A dziś… pora spać.

  77. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    U Was się ochłodziło, a u mnie ciągle żar TooHot!
    Mąż się cieszy, że od następnego tygodnia ma być chłodniej… ale jakie to chłodniej skoro w dzień poniżej 27C nie spada Weary Jak dla mnie chłodniej oznacza w granicach 20C i dopiero wtedy jest OK Pleasure
    Chociaż z drugiej strony… 35C (w piątek, czyli u mnie jutro) i 27C (środa), to faktycznie chłodniej Wink
    Niby padało i było bardzo mokro, ale już dawno wyparowało i trawa na większości trawników przyżółkła. W moim ogródku jest cały czas zielona, ale wolę nie pisać o ile wzrósł mój rachunek za wodę (właśnie go dostałam) Amazed
    O rachunku za prąd wolę nie myśleć. Klimatyzacja chodzi na okrągło, więc znowu będzie okrągła sumka do zapłacenia Sad Ale to jest coś za coś. Albo się dusimy z gorąca, albo płacimy…
    W Kolorado też gorąco. Córka znalazła sposób na oszczędności. Całymi dniami siedzi w pracy, bo tam chłodzenie ma za darmo. Szefowie się cieszą, że taka pracowita i bez mrugnięcia okiem płacą nadgodziny, a ona wraca do domu wieczorem, kiedy jest chłodniej i dopiero wtedy włącza chłodzenie. Ogromne rachunki za prąd ma z głowy Wink Overjoy
    My nie mamy takiej możliwości. Mąż pracuje przy naprawie i instalacji klimatyzacji, więc i tak w pracy chłodzenia nie ma. Jak zainstaluje, czy naprawi, to jedzie na następną robotę, albo do domu… Także nawet nie skorzysta z naprawionego/zainstalowanego… Weary

    • Bożena pisze:

      Nie wyobrażam sobie takich upałów, bo 27C, to dla mnie już jest upał. Czy nie lepiej by było w Afryce?

      • miral59 pisze:

        Nie wiem, czy w Afryce jest lepiej Wink Z tego co mówiła mama, a także Virginia, to wcale lepiej nie jest. Też gorąco…
        Nasi znajomi wyprowadzają cię do Arizony. Lubią ciepełko, a zimą temperatura spada tam do 20C… oczywiście na plusie Delighted Latem powyżej 40C to norma… kto co lubi Happy-Grin Chyba bym się roztopiła jak masło na patelni TooHot!

    • Quackie pisze:

      Och, to rzeczywiście pech z tą klimą. A może mąż mógłby chociaż z pół godzinki posiedzieć w chłodzie po naprawie, pod pretekstem sprawdzania, czy dobrze działa? Wink

      • miral59 pisze:

        Klima ma to do siebie, że potrzebuje czasu, żeby schłodzić mieszkanie/dom. W pół godzinki nie zrobi chłodu, a czekać parę godzin, to szkoda czasu. W domu ma chłodno… Wink
        W samochodzie też rzadko kiedy używa klimy, bo jak po takim mokrym ciele powieje chłodem, to jakiegoś paraliżu można dostać. Worry To co jest bardzo niedobre, to to, że się odwadnia w pracy. Ostatnio pracował na stryszku. Niziutki, rozgrzany i niesamowicie brudny. Wrócił do domu czarny jak Murzyn. Przez jeden dzień schudł o ponad 3 kg. Tyle z siebie wypocił. Potem napić się nie mógł, ciągle go „suszyło”. Poradziłam, żeby do wody dodał szczyptę soli himalajskiej (takiej różowej), bo ma ona najwięcej soli mineralnych…

    • Jo. pisze:

      Czyli znowu „szewc bez butów chodzi”.

  78. Bożena pisze:

    Dzień dobry Hi Przesądni niech tego nie czytają, bo dziś piątek, trzynastego… Happy-Grin

  79. Zoe pisze:

    Dzień dobry. Nie wyspałem się bo za późno się położyłem. Mam jakieś obawy dotyczące dzisiejszego dnia Happy

  80. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Trzynastego piękniejszy jest świat…

  81. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Dzień jak co dzień, nie przesadzałbym z tym trzynastym 🙂 poza tym zaczyna się przyjemnie i chłodno, jak wczoraj.

  82. Bożena pisze:

    Czas na kawę! Koffie

  83. miral59 pisze:

    Przesądna nie jestem, więc na pewno pecha mieć nie będę Overjoy To dotyczy tylko tych, którzy wierzą i bardzo czekają na jakieś nieszczęścia Happy-Grin

  84. Jo. pisze:

    U mnie dzisiaj 13ty kwitnie i się rozkoszuje.

    Rower mi zepsuli.

  85. Bożena pisze:

    A u mnie burza za burzą… nareszcie! Happy

  86. Quackie pisze:

    Fajrant. I przerwa, zanim piątek trzynastego wzniesie się do apogeum.

  87. Tetryk56 pisze:

    Na krakowskim Rynku (i w wielu innych miejscach Europy) odbył się wiec solidarności z politycznymi więźniami z Ukrainy więzionymi w Rosji. Niestety, ludzi nie było zbyt wielu, natomiast należy odnotować przychylną postawę Opatrzności. Wraz z ostatnimi słowami zakończenia (i dopiero wtedy!) lunęło jak z cebra! Delighted

    • Bożena pisze:

      Przypuszczam, że ludzi było niewielu, przynajmniej z dwóch powodów:
      1- O tym wiecu nie było głośno, przynajmniej ja nie słyszałam, a słuchałam radia i telewizji. Niewielu więc o tym wiedziało.
      2- Była niepewna pogoda, zapowiadali burze, deszcze i nawet grad.
      Dobrze, że Opatrzność była łaskawa, ale tego nikt nie mógł być pewien.

  88. Bożena pisze:

    A teraz powiem dobranoc, bo kordełka już czeka… Buziaczki lulu

  89. Jo. pisze:

    Dobra(ha ha ha)noc.

  90. Quackie pisze:

    Spokojnej (a w każdym razie – spokojniejszej)

  91. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Dzisiaj coś z muzyki religijnej. Chór chłopięcy i „Wszystko, co głupie i brzydkie”. Ale jak ładnie zaśpiewane!

    Snów przynajmniej ładnie brzmiących.

  92. Tetryk56 pisze:

    Hej, idziem spać…

  93. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Poranek wstał pochmurny ale ciepły…

  94. Jo. pisze:

    …bry
    Przeżyliśmy piątek trzynastego to i dalej jakoś pójdzie.
    Przydałaby się nowa wycieraczka…
    Ale póki co jakieś śniadanie.
    expresso PofCooks Roll

  95. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Chyba odrobiłem zaległości spaniowe z całego tygodnia…

  96. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Po zakupach i śniadaniu doszedłem do wniosku, że za wcześnie wstałem. Czy już świta? Wink

  97. Tetryk56 pisze:

    Chcecie bajkę? Oto bajka (jak mówiła pchła-szachrajka) 😉
    Zapraszam na nowe pięterko. Historyjka dość znana, ale przypomniała mi się po dzisiejszej rozmowie z sąsiadem…

  98. Bożena pisze:

    Przyszłam jeszcze tu się pożegnać, bo nowe pięterko jest jeszcze za młode. Dobranoc kordelka

Skomentuj max Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)