Pułkownik Michał Wołodyjowski
Do Pana Hetmana Jana Sobieskiego
Przewodniczącego Narodowej Rady Obrony
Jaśnie Panie Hetmanie, zgodnie z rozporzadzeniem Pańskiem zor-
ganizowałem we Chreptiowie rozdawnictwo bezpłatnej zupki dla ubo-
giego rycerstwa, tako zwanej "kuroniówki", gdyż gotowanej głównie
na kurach padłszych ode kurzego moru, za co zresztą obarczyliśmy
odpowiedzialnością poprzednią ekipę, która natychmiast zwaliła
winę na zniszczenia wojenne sprzed 50 laty, co sprawę pomoru
umorzyło. Jako pierwszy ubogi głodny rycerz zjawił się oczywiście
ów stary pieczeniarz pan Zagłoba, ze świadectwem ubóstwa w jed-
nej, a z chochlą w drugiej dłoni. I wychłeptał z marszu od razu
dwa litry, ale zaraz je wielkodusznie zwrócił do kotła i gębę
czapką wytarłwszy, oświadczył szlachetnie, że rezygnuje z onej
darmochy na rzecz uboższych kolegów. co widząc inni oficyjerowie
również wyrzekli się pośpiesznie zupki, przeto nazajutrz zapro-
ponowaliśmy ją prostym dragonom, a moja Basieńka nawet wywiesiła
afisz, zawiadamiający iż pani komendantowa osobiście żołnierstwu
zupy dawać będzie. Niestety, niewczesny jajarz, pan Motowidło,
natychmiast dokonał na onym plakacie dość prostej poprawki,
w rezultacie której Baśka moja po półtorej godzinie dopiero
zorientowała się, iż daje onemu żołdackiemu chamstwu nie to, co
dawać miała. Że zaś w międzyczasie zupa skisła, przeto wylaliśmy
ją do Dniestru i teraz żadna wataha ode multańskiej strony prze-
prawić się już nie śmie, prócz słynnego grasanta Azji Beja, ale
ów ma polipy w nosie i żaden smród mu niestraszny, czym wielką
wszystkich kresowych wojowników wzbudza zazdrość i nie mniejszą
w nich budzi estymę. O czym słusznie donosząc, służby swoje po-
wolne Panu Hetmanowi polecam
Pułkownik Wołodyjowski,
Tego wzrostu, co Żukrowski
Oraz mąż wesołej Basi,
Co gdy gruchnie, świece gasi.
| « To już cztery lata... | Współcześnie. Wierszem. » |
09
lut 2018




Dawno nie było Waligórskiego, więc proszę…
Dzień dobry. Fajrant itd. jak zwykle. Ale zanim, to chciałem powiedzieć, ze jest to świadectwo, że już w XVII wieku spuszczano ścieki przemysłowe do rzek, zatruwając je przy okazji! Brak możliwości sforsowania rzeki przez watahy tatarskie uważam za przypadkowo pozytywny efekt uboczny!
No i ten list wyjaśnia wreszcie skąd się wzięła nazwa „kuroniówka”.
No tak, w XVII wieku inna etymologia byłaby dziwna
O, I BARDZO DOBRZE.
Wiecie, co jest najgorszym koszmarem balu gimnazjalnego?
Matki usiłujące nagrać całego poloneza.
Najbardziej takie w kurtkach, z dużymi torbami Michael Kors.
Hahahaha. Miałem ostatnio coś lekko zbliżonego na studniówce Najjuniora. „Filmujemy, robimy zdjęcia, tylko nie, przypominam NIE wchodzimy na parkiet”. Z wyjątkiem fotografa. I jego asystentki. I tej pani w futrze. I jej kumy. I…
o rany…
Chyba spać pójdę.
Na pewno? Bo jeżeli tak, to spokojnej. Ale jeżeli nie, to spoko.
Zamawiam u pana Q na dobranoc piosenkę „Nie płacz Ewka”
Piosenka na zamówienie?
No właśnie też się dziwię.
Eee?
Zaraz zobaczę, co się da zrobić… przy piąteczku.
Proszsz… Dobranocka piętro niżej – tutaj http://madagaskar08.pl/blog/2018/02/03/to-juz-cztery-lata/#comment-358734
Aaaa. No więc jak się pojawiają takie żądania, należy przejść do sekcji „wiadomości z ostatniej chwili” i zwykle to się sprawdza.
Dzięki za ładną dobranockę na poprzedniej stronie. W zamian nowy kawałek, od którego można dostać oczopląsu:
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/youtu.be/2rJkc6jGTzg
I tekst o tej piosence:
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.rollingstone.com/music/news/hear-metallicas-kirk-hammett-solo-on-michael-schenker-song-w516572
Dzień dobry
na razie mroźny. Dzisiaj od południa mam wychodne, więc długo na Wyspie nie zabawię. W końcu ostatki, co nie? 
Ranny ptaszek!

To ja może szybciorem jakieś śnidanie podam?
Bardzo chętnie się poczęstuję, bo zgłodniałam
Z tych trzech opcji wybieram pierwszą, czyli kawusię!
Witajcie!
Dziś pewno wielu z nas wzorem Bożenki zechce zabalować – zwłaszcza panowie, poruszeni wspomnieniem uprzejmości pani Michałowej!
Dzień dobry. Było pospane, będzie (trochę) biegane. Ostatki też, ale później i łagodnie.
Dzień dobry. Sprawa jest poważna. Jak zapewne ledwie już pamiętacie dwa dni temu był czwartek z paczkami, wczoraj dzień pizzy (upiekliśmy 3 sztuki) a dzisiaj przyjeżdża do nas mama małżonki i będą piekły niespodziewanie PĄCZKI. Umrę. Z przejedzenia do końca roku.
A jeszcze przed nami podkoziołek…
A tutaj śledzik.
I Walentynki, w samą Środę Popielcową.
Zoe, następnym razem jak ci zagrozi taka perspektywa, zwołaj na weekend zjazd Wyspiarzy! Pomożemy! Poradzimy sobie z każdą ilością pączków!
Jak ja mam wszędzie daleko!
NA PĄCZKI nie dasz rady???
No weź!
Co Ty nie powiesz :)) przynajmniej morze pod ręką. Tylko jeszcze żeby to ulubione towarzystwo (nawet bez pączków) chciało je oglądać…
Wybywamy towarzysko.
Nie udały się nam cztery skoki pewnych siebie medalistów , bo to były skoki z progu , a nie skoki w bok . Ooo … skoki w bok, to nasza polska specjalność i tu nikt z Europy ,albo nawet świata , z nami nie ma żadnych szans . Szkoda , że w programie olimpijskim letnim , czy zimowym jest nawet trójskok , a skoku w bok nie ma … Może dla otarcia łeż , bo podium było bardzo blisko , uznać , że przeliczniki siły wiatru na wynik skoku są fałszywe , bo nie mają naszej legalizacji … A może są jakieś inne propozycje ??
Dzień dobry

List świetny, jak to zwykle u AW
Na żadną imprezę się nie wybieram, a roboty jak zwykle w pip. Coś nam za szybko szynki „wyparowały” i wędzimy dziś nowe. Chlebek też trzeba upiec…
Wczoraj w telewizorni podali, że na O’Hare musieli odwołać kilka tysięcy lotów, ze względu na padający śnieg. Służby nie są w stanie takich ilości sprzątnąć na czas… 



Do tego wszystkiego te zwały śniegu, które trzeba przewalić
Pozamykali też dużą część szkół…
Krótko mówiąc, mamy wesoło
Jednakże pocieszam się myślą, że wiosna już blisko
Przyjemnie spędzonych ostatków życzę
Chciałabym umieć robić własne szynki i kiełbasy.
Wbrew pozorom to wcale nie jest takie trudne
Miralko ! Co się dzieje za Wielką Wodą ? Musisz piec chleb , wędzić szynki , a w naszej TV pokazują najnowszy wynalazek : Samochód dostawczo-zaopatrzeniowy , bez kierowcy , który na telefon przyjedzie sam z towarem pod wskazany adres i możesz nawet wybrany towar wziąć na kredyt ! Podobno takie auta funkcjonują już w USA właśnie, tylko może te opady śniegu komplikują zaopatrzenie ?
Chleba piec nie muszę, nie muszę też wędzić szynek, ale lubimy swoje jedzonko, bo przynajmniej nie ma tych „ulepszaczy” i wiemy co jemy


Robimy też swój biały ser, makaron i oczywiście różnego rodzaju nalewki. W zasadzie kupujemy tylko mleko, żółty ser (a przynajmniej jak na razie, póki nie nauczymy się robić własny), ryby, warzywa i owoce, a także u rzeźnika mięso. Szkoda, że mam tak mały ogródek, bo i warzywa miałabym swoje
A co do tych dostaw „bezzałogowych”… w niektórych miejscach się nie da. Kradną paczki na potęgę. Jeszcze dostawca nie odjedzie daleko i już paczki nie ma. To jest nagminne. Mają monitoringi w domach, ale to i tak za wiele nie pomaga. Złodzieje naciągają kaptury niemal na całą twarz i trudno ich rozpoznać.
W telewizorni pokazywali, jak jedna taka się wkurzyła, bo ukradli jej którąś tam paczkę. Zrobiła więc swoją i też położyła pod drzwiami. Ale się złodziej zdziwił?
Bo do paczki włożyła wszystko co „wygrabiła” z kociej kuwety…
No , to mnie trochę uspokoiłaś …Interesują mnie różne wynalazki ( osobiście mam 24 patenty), ponieważ niektóre rozwiązania w dziedzinie automatyki , mogą w sposób zasadniczy zmienić globalną politykę światową . Mam na myśli takie urządzenia jak roboty , drony , oraz inne , które zastąpią w konfliktach dotychczasowych żołnierzy i wtedy świat stanie na głowie …
Przypomniało mi się coś. O samochodach bez kierowcy to nie słyszałam, ale o dronach dostawczych tak. Tylko faktem jest, że nie zawsze dostarczą towar pod właściwy adres. Coś tam mają z oprogramowaniem poprawić. Taki dron postawi Ci paczkę pod drzwiami i spokojnie odleci.

A co do kupowania na kredyt, to tutaj normalka. Wszystko możesz tak kupić. Planujemy kupno nowej kuchenki, bo ta jest chyba za stara i trudno jest w niej ustawić właściwą temperaturę. A na ten przykład przy pieczeniu chleba, jest to niezbędne. Tak samo jak przy suszeniu bez. Bo przy pieczeniu mięs, to 50F w te czy w drugą stronę aż takiej różnicy nie robi. No i oczywiście planujemy ją kupić w Best Buy, bo mąż ma tam kartę kredytową i mamy rok, 1,5, czy nawet 2 lata na spłatę bez oprocentowania. I tak jest to urządzone, że im większa kwota, tym dłuższy termin. Wysokość rat sami sobie ustalamy i na ten przykład mam w tym miesiącu więcej kasy, to wpłacę $300, a następnym krucho z gotówką, to wpłacę tylko $50. Byle się wyrobić w ogólnym terminie. Mogę też płacić dłużej, ale wtedy naliczają odsetki. A po co przepłacać
Quackie się wybywa towarzysko, więc skorzystam z okazji i przedstawię wykonanie, które od jakiegoś czasu „za mną chodzi”.
A i tekst niestety wciąz na czasie…
Spokojnych snów na resztę nocy!

Dobranoc.
Dzień dobry
Mróz zelżał, śniegu nie ma, idzie wiosna 
Czas na kawę, kelnereczka podaje
Chętnie!
Poproszę, czarną i jedwabistą, żeby delikatnie, ale stanowczo mnie postawiła do pionu…
Dla Ciebie wszystko…
Och. Jeżeli smakuje tak, jak wygląda…
Byle czego bym nie podała
Witajcie!
U mnie też była, z herbatą i śniadaniem!
A kawa?
Wszystko po kolei! 🙂
Dzień dobry.
Dzień dobry. Wczoraj wróciłem o porze i w stanie wykluczających obecność na Wyspie. Tym bardziej dziękuję za zastępstwo.
Ja też wróciłam późno, choć nie w stanie wskazującym… Ale na Wyspę już nie miałam sił
Ja dziś cały dzień poza domem, wpadłem tylko na obiad 🙁
A ja niemal wręcz przeciwnie – wyszedłem tylko na obiad. Ale poza tym trochę pracy (fuchy) również. A zaraz goście, dzisiaj u nas dla odmiany.
Widzę ,że wszyscy się bawią. I dobrze – karnawał to karnawał
Jeszcze tylko dwa dni, trzeba wykorzystać
No ja to dzisiaj miałam wystrzałowo!
Pojechaliśmy do Łodzi. Na pizzę. Jak przyjechaliśmy na miejsce, to się okazało, że BB ma 40 stopni.
Filozof po 2 tygodniach na antybiotyku w szpitalu. Trzy dni przed kolejną chemią.
Mogę nie opisywać, jak wyglądała ta wizyta?
Hm. A możesz tylko powiedzieć, jak się zachowuje BB przy 40 stopniach gorączki?
A w Warszawie pizzy nie było?
Była.
Mieliśmy wizytować babcię i tam tę pizzę razem spożyć.
Spożyliśmy, ale dość traumatycznie.
Niestety, niektóre wizyty bywają trudne… 🙁
Czas na mnie, dobranoc.
Dobrej nocy, Bożenko!
Dobranoc. Oby.
Czy dziś też zastosowałaś SPOSÓB?
Nie – dziś muszę być w formie. Bo jak BB przestaną działać leki w środku nocy, to będę musiała działać.
Dyżur nocny, psze państwa.
Spokojnej wszystkim spokoju wymagającym.
No to ja już po wizycie. W sam raz na dobranockę, po którą się udaję dostojnym krokiem.
Dobranocka.
Chyba się przyda na uspokojenie. Antonio Carlos Jobim i jego fala bossanovy. Wave. Spokój, a jednak pulsuje gdzieś tam ciepły, letni rytm.
Snów w ciepełku i przytulnych.
Ukołysany falami Jobima, oraz ciężkim dniem, życzę wszystkim snów tak jasnych jak t amagiczna lampka!

Dobranoc. Oby jutro było nieco lżejsze!
Dzień dobry
oby był…
Dzień dobry
Jak dobrze, że już poniedziałek, w pracy spokojniej
Eskapistka!
Dzień dobry. Ależ mi się chce spać. No koszmar.
Dzień dobry.
U mnie tak samo.
Jednak bez Gieni sie nie obejdzie.

No koniecznie!
I koniecznie z mleczkiem
No. Dawno nie piłem z koglem-moglem. Może czas przypomnieć sobie ten smak?
Dzień dobry, mimo że pracujący 🙂
Słońce świeci,
„dzisiaj będzie dobry dzień…”
Witajcie!
Z zazdrością czytam doniesienia „w pracy spokojniej”…
To nie u mnie.
Ewentualnie u Pitera…
Nie bardzo.
Właśnie usiłuje ściągnąć do domu lekarza.
40 stopni i brak reakcji na środki przeciwgorączkowe.
I, przypomnę, blok przedsionkowy.
Zaklęłabym szpetnie ale muszę lecieć po mokre ręczniki i lód.
Rychłej poprawy
Nie chcę wyrokować , ale moim zdaniem musi być w organiżmie chłopca ognisko zapalne i takim wrednym elementem są migdałki , przez które można mieć kłopoty także z sercem .
Serce to była wada wrodzona. Teraz chyba raczej wirus – starszy syn 3 tygodnie się męczył. Tyle, że tu nie można czekać, aż samo przejdzie, bo on nie może mieć takiej gorączki.
Obejrzyj stawy skokowe chłopca , jeśli są opuchnięte , to prawdopodobnie trzeba będzie usunąć migdałki . Musi to jednak ocenić lekarz . Ja na sobie przećwiczyłem to w szpitalu podczas dwumiesięcznego leczenia . Szukając zródła infekcji , wyrwano mi nawet zdrowy ząb , bo sytuacja z gorączką była nie do opanowania
Oj, Jo! Dużo siły życzę:(
Dzięki.

Trochę mam dosyć. Starszy miesiąc siedział w domu.
Dzień dobry,
Jaki przyjemny tekst na początek tygodnia;-)
Wszystko co napisał A. Waligórski jest przyjemne i zabawne 🙂
w takim razie powinnam do niego sięgać zdecydowanie częściej, a przyznaję że czytuję jedynie na Wyspie:(
Warto to zrobić, polecam. Żebyś długo nie szukała, masz linka:
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.waligorski.art.pl/liryka.php?litera=k&nazwa=95
Dziękuję bardzo, na pewno skorzystam;)
A może masz też link do jakiegoś wolnego czasu? Ewentualnie jakiś namiar na sklep, gdzie sprzedają?
Wymiękam:(
Dobry wieczór. Fajrant. Całkiem przyzwoicie.
No i przerwa.
Przerwa na Wyspę?
Całkiem przyzwoicie, fakt.
Jak na ostatnie osiągi…
Natomiast wyłoniła się fucha do dorobienia, ale i tak będę jednym okiem na Wyspie.
A ja jestem już jedną nogą pod kordełką. Dobranoc
Spokojnej dla obu nóg i całości!
Dobranocka.
Dzisiaj Peter Gabriel, ale tym razem z 1977 roku, pierwszy singiel z pierwszej solowej płyty. Dość żwawe potupywanie w tle, ale na wierzchu melodia i głos nie-do-pomylenia.
Snów pierwszych z najpierwszych.
No to udaję się na pierwszy sen…

Dzień dobry
Mróz…
Dzień dobry. W mojej okolicy blisko zero i lekko prószy śniegiem.
Witajcie!
Spałem krótko, ale starannie. Zobaczymy, kiedy mi się zacznie znowu chcieć spać…
Spać nie warto, dziś podkoziołek. Powinniśmy bawić się do północy…
Ale od rana przyda się kawa…
O tak, jak zwykle czarna i gorzka.
A dla mnie gorzką ale z mleczkiem
Dzień dobry, od rana lekkie zamieszanie, ale już po. Można spokojnie podejść do Gieni po kawusię, a potem usiąść na chwilę i przywitać się z Wyspą.
Kawa wypita, za bary z życiem można się brać.
Nie zmaltretuj go zanadto, bo będzie się mścić!
Nie, całkiem przyjemnie dzisiaj nawet.
To były kabarety, nie to badziewie dzisiejsze, co nie wiadomo w którym miejscu się śmiać…
Dzień (i tak dalej).
Raczej mnie tu dziś nie będzie, ale życzę Państwu miłego.
Tobie również…
Dzień dobry


Zasypana, ale żywa, co uważam za najważniejsze
Idzie ocieplenie i jest szansa, że chociaż część tego białego zniknie
Wczoraj w Elgin patrzyłam z podziwem, jak młody próbował odkopać swój samochód. Udało mu się oczyścić tablicę rejestracyjną z przodu… po godzinie pracy zrezygnował



Widocznie poczeka na zapowiadane ocieplenie, bo masy śniegu przerosły jego możliwości
Całe szczęście myśmy swoje oczyszczali sukcesywnie i aż tyle nam nie narosło
A to ten samochód… zamazałam numery rejestracyjne, bo nikomu do niczego nie są potrzebne…
No to ładnie Wam nasypało. W Poznaniu nie ma już nawet śladu po śniegu
Sypało prawie cały tydzień, to i nasypało
Do tego mróz, więc śnieg się nie topi. Ale już jutro (środa) ma być na plusie. Jest nadzieja, że chociaż trochę się tego stopi 

A młody jest głupi, bo jak padało i był mróz, to ten śnieg był jak puszek, jak się „uleżał”… no właśnie. Przez godzinę odśnieżania tylko tyle odwalił
ha ha pięknie;-)
a kolor auta jaki cudny!
Polskie kolory na tym zdjęciu
Ohoho. Ford Focus. U nas zaspy już poznikały, tym bardziej takie, są lekko zlodzone resztki śniegu, ale prognozy takie, że pod koniec tygodnia ma dosypać. Pamiętam natomiast taki samochód ze stacji narciarskiej we Francji, którego właściciel (najwyraźniej miejscowy albo co najmniej pracownik sezonowy) zlekceważył całkowicie odśnieżanie. Auto stało pod zaspą, żebym tak zdrów był, przynajmniej trzymetrową jak nie większą. Tylko z boku był wykopany korytarzyk do drzwi samochodu, żeby dało się wsiąść (nie wiem po co, może w razie, jakby coś potrzebował z wnętrza).
Ja tutaj często widzę leniuchów, którzy nawet jak zamierzają jechać, to nie odśnieżają. Byle wyjechać z zaspy… w samochodzie oczyszczą tylko kawałek przedniej szyby, żeby widzieli gdzie jadą. Po bokach i z tyłu zwały śniegu…

I od razu pytanie – „Kto zgasił światło?!!!”. Weź zjedź na bok, jak nic nie widzisz!!! Na wycieraczki za gruba warstwa… nie ma bata. Musisz wysiąść i oczyścić… no to wolę na parkingu, przed wyruszeniem w trasę. Lepiej się spóźnić do pracy niż jechać pod presją. 
Nie ma siły mocnych, żebym tak pojechała. Nie możesz używać ani lusterek bocznych, ani wstecznego, bo widzisz tylko śnieg. To jak zmieniać pasy?!!! Na czuja?
W swojej Sience odśnieżam nawet dach. Już dwa razy (raz w Corolli, a raz w Sience) przy gwałtownym hamowaniu cały śnieg z dachu wylądował mi na przedniej szybie.
Dobry wieczór. Chyba podobnie jak wczoraj? Drobna przebieżka po Wyspie i przerwa, jak sądzę.
Ja też robię przerwę do jutra. Dobrej nocy Państwu życzę

Spokojnej!
Dobranocka.
Dzisiaj dwa w jednym – David Benoit i Miles Davis. „Miles After Dark”, czyli w sam raz na dobranoc.
Snów pełnych cudownych połączeń.
Jak zwykle znakomicie trafione! Niech sny nas łączą!

Dzień dobry
Posypało na biało 
Dzień dobry. U nas lekko prószy. Zobaczymy jak to się rozwinie w ciągu dnia.
Witajcie!
Miałem w planie jeszcze parę cudownych połączeń, ale zadzwonił budzik… 🙁
Po porannych wiadomościach to człowiekowi kawa nie potrzebna.

A ja jednak się napiję, bo bez kawy, człek niemrawy
No wiec ja też, niedużą filiżaneczkę, ale potrzebną.
Dzień dobry. Mnie jednak potrzebna, mimo niewesołych wieści.
Bożenko, ponoć koło Ciebie tak ślisko, że tramwaje na pętli się zderzyły???
Nic na ten temat nie wiem, muszę otworzyć radio. Ciekawe na której pętli…
Już wiem, to naprawdę blisko mnie. To jest pętla Zawady
Znalazłam to w sieci.
No więc właśnie. I wszyscy ponoć trzeźwi i przytomni (tzn. przed zderzeniem). Dlatego czytałem o hipotezie nt. ślizgawicy.
Nie wychodziłam jeszcze z domu, ale patrząc przez okno, nie widzę żeby było ślisko. Tam chyba zawiodły hamulce, tak sądzę.
A może panienka w mini przechwyciła uwagę motorniczych?
To raczej niemożliwe. Między chodnikiem a torami tramwajowymi jest zbyt duża odległość, żeby motorniczy zwrócił uwagę na panienkę w mini.
Poza tym, z całym szacunkiem i sympatią, a nawet lekką nadzieją: o tej porze roku w mini?
W lecie by się nie wyróżniała…
Ach. Jest w tym głęboka racja!
Oto widok na zdarzenie…
Ups… wyszło trochę zbyt wielkie.
Hops, i już się ładnie mieści 🙂
No faktycznie, jak jeszcze karetka stoi… Poważna sprawa. Może i hamulce, aczkolwiek zupełnie się nie orientuję, jak działają w tramwajach. No i wydaje mi się, że wjazd na pętlę (na zdjęciu z lewej) jest kapkę z górki? Więc jeśli tramwaj, ciężki, jak to pojazdy szynowe, się rozpędził, a hamulce rzeczywiście coś nie tego, to…
Dziękuję za poprawę zdjęcia.
Ale kto wie, czy rzeczywiście szyny nie były oblodzone. Chyba miejscami było ślisko, bo na ul. Warszawskiej ok. godz. 10 były dwie stłuczki w krótkim czasie. 🙁
Na lód nie ma mocnych. Ewentualnie opony z kolcami, a i to nie zawsze. Poza tym na asfalcie są zakazane, więc musiałyby być wysuwane, jak u Jamesa Bonda.
Można jeszcze posypać piaskiem. Nie wiem czy teraz też dosypują soli do piasku? Skuteczne na gołoledź, ale podobno niszczy to opony…
Są mieszanki z solą i są bez. Są też – o ile dobrze pamiętam – z chlorkiem wapnia, który jest dużo mniej szkodliwy dla samochodów (nawet niekoniecznie opon, raczej chyba podwozi), ale za to droższy od soli, więc rzadziej używany (o ile w ogóle).
Więc opony z kolcami zbędne, wystarczy posypać ulice…
Tak minęły Walentynki i Popielec (fajne zestawienie). Czas spać.
Dobranoc
Spokojnej!
Taki dialog:
– Sam nie wiem, co dzisiaj świętować: Walentynki czy Popielec…
– A długo jesteś żonaty?
– Ponad 5 lat.
– A, to Popielec…
Och. No proszę, na Wyspę też to trafiło
Piu o meno.

Przeczytałam przed chwilą…
– Witek, czy wiesz, że dziś są Walentynki i Środa Popielcowa?
– A kto to Popielcow?
Och, to zupełnie jak z ulicą Dworcowa i dupą Wołowa!
Dobranocka.
Dużo tlenu na dobranoc. „Oxygene 4” Jeana Michela Jarre’a, ale wersja nieco delikatniejsza, na marimby i wibrafony. Faktycznie wibruje!
Snów dotlenionych, a więc lekkich i relaksujących.
Łyk tlenu przed snem to jest to!

Dzień dobry


I po świętach
A przynajmniej u Was. Ja i tak nie obchodzę
Dzień dobry
Już druga połowa lutego, a tak niedawno się rozpoczął… 
Dzień dobry. Znowu leciutko śnieży. Znowu jestem śpiący. Tak śpiący, że najchętniej powiedziałbym dobranoc.
Witajcie!
Jest coś z tą sennością zimową… Może w poprzednich inkarnacjach zdarzyło nam się być niedźwiedziami?
Coś w tym jest
Dzień dobry. Senne niedźwiedzie – co za nisza rynkowa dla producentów kawy!
Już idzie Gienia…
Ta pani obsłuży nawet niedźwiedzia!
To całkiem jak Czarna Helena od Andrusa….
Dzień dobry



U mnie deszczowo i też sennie
Deszcz pięknie zmywa śnieg i zostaną tylko zwały na sklepowych parkingach. Bo tam to faktycznie góry wyrosły, na parę metrów wysokie
Miłego dnia Wyspiarze!!!
Wypada Miralce podziękować za życzenia : Miłego dnia , bo w rzeczywistości , te dni są diabła warte , żeby utrzymać sie w konwencji postnej . Każdy dzień , przynosi wiadomości , które potraktowane poważnie przenoszą nas w świat absurdu , a nawet w świat barbarzyństwa , który podobno kiedyś miał miejsce . Nie sposób tu na pięknej Wyspie Madagaskar przytaczać przykłady , bo możemy niespodziewanie ulec ” dobrej zmianie ” i wpadniemy w pułapkę totalnej , narodowej głupoty . Zatem miłego dnia i oby jutro nie było gorsze …

Ja wiem, Maksiu, że czasami o dobry i miły dzień jest trudno, szczególnie, gdy się słucha wiadomości z kraju i ze świata. Staram się to robić jak najrzadziej. Po co mam się wnerwiać, skoro i tak nie mam na to wpływu.

Bo zawsze może być miły 
A gdy fala informacji mnie zaleje i krew mi się wzburzy, siadam do swoich ptaszków… przeglądam zdjęcia, piszę wspomnienia z wycieczek… to uspakaja i pomaga oderwać się od ludzkiej głupoty i absurdu. To taki drugi świat, do którego można uciec…
Nie wiem czy jutro będzie lepsze, ale na pewno inne…
Także mimo „totalnej, narodowej głupoty”, życzę miłego dnia
Tak to bywa, że na miłe pozdrowienia człowiek odpowiada po paru godzinach… W robocie zaglądam z rzadka i ukradkiem, do domu dotarłem dopiero co. Ale telepatycznie bezustannie życzę miłego. Odbierasz? 😉
Odebrałem !!!
Ja też odebrałam

A to, że się nie zawsze odpowiada (szczególnie od razu) rozumiem doskonale. W pracy w ogóle nie zaglądam do kompa, a po pracy mam często tyle zajęć, że jak już skończę, to nic mi się nie chce
Chciałabym pojechać do Szkocji.
Dlaczego akurat do Szkocji?
Bo tam ładnie. I Celtowie. Wrzosowiska. Słońce nie pali jak w Bari.
Zawsze chciałam pojechać do Szkocji.
Wrzosowiska by mnie urzekły, też bym chciała je zobaczyć…
Widzisz!
Ech…
Dzień dobry. Fajrant. Natomiast zanim przerwa, to muszę zaznaczyć, że w pracy natknąłem się dzisiaj na dwóch Tetryków, a dokładnie to Tetrykusów (chociaż gdyby trzymać się konwencji spolszczania imion cesarzy, to właśnie Tetryków; przecież mamy Sewera, a nie Sewerusa, i Waleriana, a nie Walerianusa): Pierwszego (https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikipedia.org/wiki/Tetricus_I) i Drugiego (https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikipedia.org/wiki/Tetricus_II).
Do 56-ciu ci jeszcze daleko!
W sam raz – od wtedy do współczesności
Może chociaż jakaś celtycka dobranocka dzisiaj?
Już myślę, już patrzę…
Czas spać, Panie i Panowie. Dobranoc
Spokojnej!
Dobranocka.
Jak celtycka, to celtycka. Alan Stivell z koncertu w Olympii, wydanego w bardzo dobrym 1972 roku. Śpiewa o drzewach rosnących wysoko. Dość spokojnie, jak to rosnące drzewa.
Snów u zarania.
Drzewa nie są pochopne. A zwłaszcza Entowie.
Dobranoc.
Rosną drzewa wysoko, jak pan leżał głęboko… a nie, to nie ta historia…

Snów spokojnych – jak pewne swej siły drzewa.
Dzień dobry
Piątek, piąteczek…
Witajcie!
I jeszcze piątunio… można dodać… 😉
Nie robi mi różnicy.
Od półtora miesiąca mam szpital w domu. Tylko pacjent się zmienił.
Lepiej, że się zmienił niż gdyby doszedł drugi…
GIŃ PRZEPADNIJ!!!
COFNIJ TO NATYCHMIAST!!! NA TYCH MIAST!!!
Wycofałem, przepisowo splunąwszy trzy razy przez lewe ramię…
Dzień dobry. Dosypało nieco śniegu na te resztki, chwilami śmiesznie to wygląda.
Tutaj nadal szaro 😉
A to co? Południe prawie i nikt kawy nie pije?
Może ciasteczko? 
Już zaparzam…
Hihi… piątunio dostatecznie podniósł Wyspiarzom ciśnienie?
Mnie tak. Od rana zdążyłem przeczytać, jak się oszukuje na podatkach na giełdzie odzieżowej w Rzgowie i nieźle mnie to wkurzyło.
Tekst już zniknął spod oryginalnego adresu, ale nadal jest w archiwum sieciowym (z lwią częścią komentarzy): https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/webcache.googleusercontent.com/search?q=cache%3AjM73l3LYjHMJ%3Awww.oszuscipodatkowi.com%2F2018%2F02%2F12%2Fpierwszy-moj-wpis%2F+&cd=1&hl=pl&ct=clnk&gl=pl
Dzień dobry, u nas rano pięknie padało, geste białe płaty, a teraz prawie nie ma już po nich śladu. Straszą, że mrozy mają nadejść, szkoda by było u nas spod tych resztek śniegu wyglądają z10 centymetrowe tulipany:(
Ciężki dzień jeszcze godzinka i do domu. Dziś tradycyjnie mamy w domu wieczór bajek, więc dzieciaki wybierają co chcą obejrzeć i jak się uda to oglądamy razem.
Udanego weekendu;-)
W wiadomościach TV też straszyli kilkunastostopniowymi mrozami za tydzień. Może nie zgadną? Szkoda by było…
No i co? Wyszło nieco słoneczka i wszystko, co w nocy spadło, to stopniało. A potem pokropił deszczyk i stopniało jeszcze więcej. Odśnieżanie odwołane.
Melduję, że w pracy dzisiaj nie było żadnych Tetrykusów ani Tetryków
I udaję się na przerwę.
A tu prawie cały dzień słońce i śniegu też już nie ma…
Cytat : A tu prawie cały dzień słońce … Ciąg dalszy : Wczesnym rankiem , część narodu , wlepia gały w mrok tunelu , czy już świeci nowe słonce , czy też jeszcze z PRL-u ? Ale co to ? Nowe słońce w tym tunelu , jakoś dziwnie pokrzywione , świeci tylko jednym końcem -jak by to nie było słońce ! Mruga ciągle prawym okiem , lewe zezem gdzieś uciekło , do cholery z takim słońcem – zwiastującym : Polskie Piekło …
O rany. Słońce w piekle, to dość surrealistyczny obraz
Ale to się zgadza, nie takiego słońca wyczekiwaliśmy…
To naprawdę polskie piekiełko…
Ja już się pożegnam, spokojnej nocy Państwu życzę

Spokojnej!
Dobranocka.
Z różnych względów odświeżyłem sobie ostatnio musical „Koty” w wykonaniu artystów stołecznej Romy. Z tego musicalu chyba najsławniejsza piosenka – „Pamięć”. Nagrywana przez wiele artystek, w polskim wykonaniu nie ustępuje pod żadnym względem oryginałowi.
Snów o pamiętaniu.
Miau!

Skoro już przy pamięci jesteśmy, to owszem, pamiętam o zapaleniu magicznej lampki. Snów spokojnych i mruczących!
Dzień dobry
Dziś sobota i międzynarodowy dzień kota.
Dzień dobry. Z okazji dnia kota profilaktycznie wziąłem leki przeciwalergiczne.
Masz rację, PZU, czyli przezorny zawsze ubezpieczony
A skoro taki dzień, to ostatnio byliśmy u znajomych, którzy sprawili sobie młodziutkiego kota, ale bardzo skocznego i nie przepuszczającego żadnej okazji do zabawy. Czarny jak smoła, wręcz chwilami zdaje się, jakby pochłaniał światło.
Kot w stanie spoczynku wygląda tak:
Natomiast robienie zdjęć kotu wiąże się z tym, że kot może zainteresowac się komórką i fotografem (obyło się bez ofiar w ludziach, kotach i sprzęcie):
Witajcie!
U nas w domu kota nie uświadczysz – ze względu na silne uczulenie córki. Nie oznacza to, że jesteśmy kotom przeciwni – żona nawet czasem mruczy…
Ktoś tego kota musi zastąpić…
Mój kot Dzień Kota traktuje po kociemu.
OLEWA
Znajoma kociara określa to nawet nieco dosadniej: „wdupiemanie” całego otoczenia (minus ewentualnie rzeczy nadające się do jedzenia).
O, to lepsze.
Koty mają charakterki i nie pozwolą sobie narzucać cudzej woli.
Otóż natomiast w kwestii niektórych zakazów jedno znajome małżeństwo sobie wychowało dwie kotki tak, że ani zipną. W sensie nie śmieją wskoczyć na stół (czy też tam, gdzie nie wolno, w sensie ogólniejszym), nie dopominają się o wyjście, ewentualnie o wejście, no ale jeżeli nie wyszły wcześniej, to jak mają wchodzić. Małżeństwo znam od strony takiej, że oboje to instruktorzy narciarstwa, a pan pracuje jako ratownik medyczny (pani – nie wiem), więc nie żadni behawioryści ani treserzy.
Ale to jedyny wyjątek wśród znanych mi ludzi, będących własnością kotów.
Moja kotka nie wchodziła na stół w pokoju ani w kuchni – przy mnie. Ale jak została sama, to nieraz narozrabiała.
A widzisz, czyli też potrafiłaś sobie wychować 🙂 no a kuchnię chyba można zamknąć? Bo nie pamiętam, czy masz drzwi do kuchni, czy też nie.
Mam drzwi do kuchni. Ja chyba mam coś z tresera, bo psy, które mieliśmy, też mnie słuchały prawie bez słowa. A przecież je nie biłam…
Z psami podobno łatwiej. Mój pies nigdy mi niczego w domu nie zniszczył, nie pogryzł, nie wchodził na żadne łóżka czy kanapy, nie żebrał jedzenia przy stole… I też nie stosowałam przemocy.
Piter mówi, że wystarczy jak spojrzę…
Psy ponoć znakomicie odczytują mowę ciała, dlatego wystarczy, że spojrzysz.
Koty ponoć również znakomicie odczytują mowę ciała. Tylko że mają to w dupie.
Mają. Potwierdzam. Patrzysz na takiego, a on ci bezczelnie patrzy na ciebie. Tak pisowsko. Znaczy: no i co mi zrobisz?
Tak się zastanawiam, czysto teoretycznie, rzecz jasna, co by się stało z tym spojrzeniem, jakby użyć spryskiwacza do kwiatków. Albo w wariancie skrajniejszym, delikatnych wyładowań elektrycznych. Edit: oczywiście wyciągając przed nawias zasikane albo zakupkane w odwecie buty lub inne wrażliwe części garderoby/ pościeli.
Nie wiem co by było, ale moja kocina siusiała i kupkała tylko do kuwety. Raz jej się przytrafiło nasiusiać na podłogę, ale to była moja wina, bo kuweta była nieczysta. Mimo wszystko kotka odwracała głowę jak jej pokazałam ręką, na to co zrobiła. Widziałam, że rozumiała że źle zrobiła.
Tak jak mówiłem – masz zdolności wychowawcze.
Jeszcze odnośnie kota: ja bym nie ryzykowała. Raz zignorowałam jego żądania. Absurdalne zresztą.
Skończyło się wymianą materaca Kuby.
Nie dał się doczyścić.
Nie mam drzwi do salonu ani na mansardę. Nie będę ryzykować wymiany foteli albo łóżek dla gości. Nie stać mnie, a kota mam wrednego.
Pożegnam się z Państwem mimo wczesnej pory. Mam ostatnio dość ciężkie przejścia zdrowotne i nie wyrabiam kondycyjnie.
Miłego wieczoru.
Spokojnej!
Rozpoczęłam dzień z kotem, to i kończę podobnie. Dobranoc…
Spokojnej. Ale wiesz, że ziewanie jest zaraźliwe?
Wiem i też ziewam
Dajcie spokój, bo i ja zacznę!
O nie, ja się nie poddaję!
Był sobie Facet , który ubzdurał sobie , że jest myszą i panicznie bał się kotów . W ” specjalnym” zakładzie próbowano go wyleczyć z tej choroby i wreszcie po iluś dniach postanowiono go wypuścić do społeczeństwa . Odpowiedzialny dyrektor nawet odprowadzał go do samochodu , kiedy niespodziewanie na ścieżce w parku pojawił się kot . W podopiecznego jak by piorun strzelił i natychmiast zwiał do swojej izolatki . Proszę pana , mówi dyrektor , przecież pan wie doskonale , że nie jest pan myszą i co pan tu wyprawia ! Zgadza się , padła odpowiedz , ja o tym wiem , ale kot może o tym może nie wiedzieć !!! Dobry wieczór 🙂

Dobry wieczór. Niedocieczona zagadka – co wie o nas świat, czego nie wiemy my sami, i vice versa!
Ale dobranocka musi być.
No więc dobrze znana, chociaż od pewnego czasu niewidziana na Wyspie Hanna Banaszak. Gościnnie, z okazji Dnia Kota – Maciej Kot. Fascynujący z niego facet! Też bym chciał być taki (kot, ma się rozumieć).
Snów magicznych!
Do magicznego domu magiczna lamka pasuje jak najbardziej.

Pozdrowienia dla Macieja Kota! 😉
Dzień dobry
Niedziela 
Dzień dobry.

Mąż gofry piecze. Znaczy niedziela.
Komuś czegoś?
Dzień dobry. Kawy koniecznie. Poza tym czuję się nieco oklapnięty, więc jakby mnie ktoś podpompował… ale może kawa wystarczy.
Właśnie robię prasówkę i trafiłem na GW na archiwalny tekst o kocich zachowaniach, w całości nie będę przeklejał, ale taki ładny fragment:
„Co myśli twój kot?
30 lat badań nad zachowaniem najpopularniejszych zwierząt domowych (statystycznie na każdego psa przypadają trzy mieszkające w domach koty), nie zaprowadziło Bradshawa imponująco daleko. Co się udało wyjaśnić?
* Składane na podłodze w kuchni upolowane zwierzęta nie są wyrazem ani sympatii, ani uznania, ani chęcią uzupełnienia domowej spiżarni. Po prostu kot przywleka mysz do domu, żeby ją zjeść w świętym spokoju i nie niepokoić się, że ktoś wyrwie łup. A że w końcu ich nie zjada? To dlatego, że na miejscu odnajdują miseczkę z bardziej apetycznym poczęstunkiem.
* Ocieranie się – zwłaszcza jeśli ocierający się o nogi zwierzak ma podniesiony ogon, nie jest proszeniem o jedzenie. To wyraz akceptacji.
* Rozdzierające miauczenie jest sposobem na zwrócenie na siebie uwagi opiekuna. Każdy kot opracowuje – metodą prób i błędów – dźwięk, na który człowiek najchętniej reaguje (czytaj: najbardziej irytującą częstotliwość). Dzikie koty nie miauczą.
* Wciąż nie wiemy, dlaczego koty mruczą. Bradshaw sugeruje, że w ich mowie oznacza to „zostań przy mnie” albo „rób tak dalej”. Nie wyjaśnia to jednak, czemu mruczą koty zranione, umierające, pozostawione same.”
Zwłaszcza ta irytująca częstotliwość mi się „spodobała”.
Ciekawe jak to wyjaśnić mojemu kotu?
Ale co mu chcesz wyjaśniać? On to wszystko już wie, lub niekoniecznie nawet „wie”, wystarczy że stosuje w praktyce, jak sądzę, szczególnie z uwzględnieniem irytującej częstotliwości.
Moi synowie są kotami…
Też możliwe. Każdy kot jest inny. Każdy ASD jest inny.
Jo! Z kim ty się zadawałaś???
Ja też poproszę o kawę, jak zwykle z mleczkiem
Od razu lepiej…
No właśnie, niektórzy zaczynają dzień łagodnie, z mleczkiem, a inni potrzebują kopa w d… na rozpę.
Witajcie!

Skorom spóźniony, biegnę sam sobie robić kawę! Ktoś dołączy?
Teraz to już chyba herbatę, ale może Zoe?
Ale ja się poczęstuję ciasteczkiem…
A może ktoś pomyśli o zmianie pięterka? Ciężko jest biegać po tych wysokich schodach
To może ja wrzucę niedużą rzecz.
Ale jeszcze nieco później, bo wybywamy na obiad.
Ja też zaraz wybywam, wrócę ok. 17.
To ja zapraszam na nowe pięterko, kto chętny. Co nie znaczy, że nie można jeszcze pokończyć pewnych wątków dyskusji tutaj!
Dobranocka jeszcze tu.
Późne Dire Straits z płyty „On Every Street” (1991). A słychać, jakby nagrali to ze 30 lat wcześniej. Melodyjnie, z miękkimi gitarami, grzecznie.
Snów też parę lat wcześniejszych.
Więc i ja się tu pożegnam. Dobranoc
Spokojnej!
To i ja tu już lampkę zapalę, choć jeszcze nie idę spać 🙂
