Perypetie Jo z kotem przypomniały mi pewną historię.
Niespełna dwa lata temu komentatorka na blogu Bobika opowiadała o swoim kocie, który pija wyłącznie wodę z kranu w ogródku, chrupki natomiast zjada w kuchni, ganiając ją co chwila do otwierania wtę i wewtę drzwi na ogród. W kuchni wody nie tknął…
Spróbowałem popatrzyć na to z punktu widzenia kota…
Kiedy mądremu kotu wmówić ktoś próbuje
że woda z wolnej rury tak samo smakuje
jak z rury uwięzionej nad kuchennym zlewem
słuszny odpór dać trzeba, bo skończy się gniewem.
W ogrodzie wolność każdą rzecz przenika:
i kran, i konar drzewa, furtkę i czyżyka.
Picie z rury w ogrodzie nie skąpi radości
– tam nawet rura z wodą jest źródłem wolności…
Chrupki – to co innego. Jeść je – kocie prawo.
Zdrowo napełniać brzuszek jest poważną sprawą.
Mają być suche, chrupkie jak nazwa wskazuje.
Zostawisz je w ogrodzie – wilgoć wnet zepsuje.
Trzy chrupki to akurat dość, by pyszczek koci
w sposób niekomfortowy pozbawić wilgoci;
trzeba więc parę łyków zdrowej, wolnej wody
dla wartości: komfortu, zdrowia i urody.
I tylko tego nigdy kot już nie dociecze:
czemu człowiek nie pojmie takich prostych rzeczy?




Przyznasz chyba, Jo, że twój jest mniej absorbujący? A może opowiesz o waszych sporach?
Muszę to przemyśleć.
Już późno, więc poczytam sobie jutro. Ale teraz się pożegnam, lecz na starym pięterku…
Dobry wieczór. Powrót do rytmu pracy po przerwie świątecznej jest… niełatwy. Czasem sobie myślę, że powinienem odłożyć to do przyszłego roku, ale wolę jednak zrobić w tym tyle, ile sobie założyłem.
Co do kotów, to zastanawiam się, czy byłbym w stanie znieść taką podległość (gdybym nie miał alergii, a więc nie byłbym skazany na wybór: kot albo zdrowie). I wychodzi mi, że jednak nie.
Dobranockę dam jednak jeszcze piętro niżej.
Jedna z moich znajomych ma alergię na sierść, ale w domu trzyma ok. 20 kotów. Leki łyka garściami… z pupilków zrezygnować nie chce


Oczywiście nie namawiam do posiadania i łykania
Kiedyś mieliśmy w domu koty, ale to one nam podlegały, a nie my im. To podobnie jak z psami… albo jesteś właścicielem, albo zwierzak ma Ciebie (do posługi).
Kwestia wywalczenia sobie pozycji w stadzie
Ja mam alergię. Ale kot był pierwszy. No to nie wyrzucę kota, bo dostałam alergii po sześciu czy tam ośmiu latach.
Wierszyk jest super!!! Brawo Ukratku!!!

Popieram w pełnej rozciągłości!!!

Nie wiem jak to jest, ale kiedyś mieliśmy i psy i koty, ale żadnych z tym problemów. Czatowały pod drzwiami, żeby wyjść i jak ktoś otwierał, to wyskakiwały na zewnątrz. A jak chciały wejść, to czatowały z drugiej strony drzwi i jak ktoś otwierał, to wślizgiwały do środka. Nikt specjalnie im drzwi nie otwierał.
Piły mleko z butelki (oczywiście wlane do miseczki). Zamiast kranu, mieliśmy na podwórku studnię i jakoś z niej koty pić nie chciały 

Może dlatego, że czasy były wtedy inne, to i koty inne…
No cóż, uważam, że to jednak dużo zdrowszy układ (w sensie że to kot się dostosowuje do ludzia z otwieraniem drzwi, a nie odwrotnie).
Nasze koty dostosowywały się do ludzi ze wszystkim. Nie miały wyjścia
Mój ojciec nie lubił kotów i zgodził się na trzymanie takiego tylko i wyłącznie ze względu na myszy panoszące się w domu. Dość szybko „wytłumaczył” kotu jego zakres przywilejów i obowiązków… nam też i nie mieliśmy odwagi tego złamać. Także chociaż bawiliśmy się z naszą koteczką, to nie przekraczaliśmy zaznaczonych ram. 

I wydaje mi się, że w wychowaniu (tak dzieci, jak i zwierzaków) najważniejsza jest konsekwencja w przestrzeganiu ustalonych/narzuconych zasad.
Mój kot czatuje w jedną stronę. Jak wraca. Chociaż też potrafi wyrazić niezadowolenie, że musi czekać.
W ciągu dnia czatuje na otwarcie drzwi i daje nogę. Ale jak chce wyjść nad ranem, to miauczy bezlitośnie. Znaczy codziennie.
Współczuję
Dzień dobry
Nie wierzę. Za oknem śnieg.
Dzień dobry.
Ps. Ale z deszczem.
Witajcie!
Ktoś marzył o białych świętach? Albo czymś w tym rodzaju?
Ja.
Ale nie wyszło.
Dzień dobry, ja nie marzyłem, wręcz przeciwnie, jak nie ma śniegu, jest dużo spokojniej (na drogach). Na razie więc głównie mokro, ale nie biało.
U mnie podobnie, ale widziałam, że w Krakowie pada śnieg.
Dzień dobry


U mnie wczoraj trochę dosypało śniegu. Całe szczęście nie za dużo… ale dziś popołudniu ma dosypać, chociaż nie wiem ile…
Ale przynajmniej troszeczkę cieplej, bo tylko -9C (ma być)
Dobry wieczór. Fajrant na dzisiaj i już do końca roku. Założona ilość roboty wykonana. Coś jakby przerwa?
Moje gratulacje
A dziękuję. A na Nowy Rok postaram się jeszcze przyszykować niespoździankę
A ja skromnie zapowiadam szopkę noworoczną – tym razem pisaną w duecie z ko(d)leżanką 😉 Niestety, film się dopiero tworzy, więc jak poprzednio szopka będzie początkowo dostępna tylko dla zalogowanych.
Hmmm. Jakoś się dogadamy co do czasu publikacji?
Na pewno!
Wiersz wspaniały. Czekam na szopkę.
Przepraszam, ale w dalszym ciągu nie pokazują się nowe wpisy na Wyspie.
No to teraz Quacku , możesz zwinąć się w kłębuszek , pomruczeć nieco i pokombinować , jaką muszkę ubrać na Sylwestra . Jak wiadomo , koty są bardzo wymagające , wspomina o tym Ukratek pisząc o kocie , który uwielbia chrupki , a nie jakieś tam myszy .Dzisiaj , trzeba o tym pamiętać , że wszyscy nawzajem się obserwują i nie wykluczone , że jakaś złośliwa małpa nagra Twoją muszkę i puści w obieg w sieci .W sieci , prawie wszyscy juz się znają i trzeba zadbać o dobrą opinię w postaci paluszków uniesionych w górę . Cholera , a może na Sylwestra wyłączyć komputer ?? Dobry wieczór 🙂
Dobry. Ja raczej nie będę wyłączać komputera. Najwyżej od niego odejdę na chwilę. A muszki nie ubieram, natomiast na klatce obudziły się autentyczne, żywe muchy. Dość nerwowe.
Też bym była nerwowa, gdyby mnie ktoś obudził z głębokiego snu…
A może myślały, że to już wiosna?
Tak sądzę. Skoro na dworze było plus 6 albo 8, to na klatce pewnie powyżej 10.
Miałam też kota na F. Filemon się zwał. Ale imię nie miało najmniejszego znaczenia, ponieważ był głuchy jak pień. Od urodzenia. Biała/blond odmiana kota. W związku z tą przypadłoscią był absolutnie domowym kotem. Nie przeszkadzało mu to jednak odwiedzać moich sąsiadów łażąc po 10 cm -trowym podokiennym murku, (pietro trzecie). Jak i drzec białą mordę w kuchni o 6-tej rano. I wogóle, zachowywał się jak „normalny”, pełnowartoścowy kot. W dzień fotelowiec, reagujacy jedynie na mój ruch w kierunku kuchni, gdzie stały jego michy, a w nocy łowca wśród moich kwiatów… Przeżyliśmy w symbiozie przeszło 10 – lat. 🙂
Zjadłam pół kilo faworków i zaraz umrę.
Porwałam kartonik i uciekłam w najdalszą dal, żeby mi nikt nie zarąbał.
Ja mogę nie pić, ale faworkom się nie oprę.
Nigdy.
Przenigdy.
Aż do śmierci.
Czyli już niebawem.
Życzę Ci, żebyś długo te faworki jadła… Jeszcze wiele, wiele lat…
Na kartonik faworków też bym się skusił, ale na razie nie ma szans. Pocieszam się pierniczkami…
I ja zostałem poczęstowany faworkami
Ale nie porwałem michy, bo było nas więcej i stałbym się bezsilną mniejszością…
No tak, żeby zdobyć większość, musiałbyś prowadzić zakulisowe negocjacje, przeciągnąć na swoją stronę innych, stopniowo wygrywać głosowania… a tymczasem byłoby już po faworkach.
Mistrzu! Jak ty rozumiesz politykę!!!
Może rzadko się wypowiadam, ale dużo obserwuję
No i nadszedł czas na spanie… Dobranoc
Spokojnej.
Dobranocka.
Pod choinkę dostałem płyty z serialem (chociaż właściwszym określeniem byłoby „antologia”) „Czarne Lustro” („Black Mirror”). Prosto z drugiego odcinka tej antologii – „Anyone Who Knows What Love Is” („Ktokolwiek, kto wie, czym jest miłość”), oryginalnie utwór Irmy Thomas z 1964. Mogłem też dać wykonanie prosto z serialu, ale jakość dźwięku lepsza jednak w oryginale.
Snów pozytywnych ze wszech miar.
Dobranoc Państwu! Obym w przyszłym roku miał więcej czasu 😉

Dzień dobry
Przymroziło…
…bry

To może coś ciepłego?
O tak, bardzo dziękuję. Koniecznie gorąca kawa
Witajcie!
Co to jest, że zawsze jak w sobotę wrócę z zakupów, zjem na śniadanie pyszny świeży chleb z równie świeżymi dodatkami – to natychmiast zaczyna mi się chcieć spać?
Przecież zbudziłem się wyspany…
Gluten. Podobno.
Albo reakcja na węglowodany.
Tak czytałam.
No proszę. Całe życie człek się uczy!
Chyba, że śpi…
Już nie, już nie. Ale zaraz wybywam, nie wiem, na jak długo.
Dzień dobry, jakże zaspany. Z nieba bezchmurnego – lampa. Trochę biegania, trochę siedzenia dzisiaj będzie. A wieczorem – wigilia Sylwestra u znajomych.
No i jestem. Włosy cudnie ścięte, na całe 6 mm (bo zima), zakupy wedle listy – nieduże ilościowo, ale wagowo i objętościowo spore – zrobione. Teraz chwila na Wyspie
Ja też zrobiłam ostatnie w tym roku zakupy, więcej się nie wybieram.
Właśnie się zastanawiam, czy te były ostatnie, czy też jeszcze się coś okaże…
Moje zakupy są tylko dla mnie, więc nie mam niespodzianek…
Niespodziankę mam u sąsiadów, słyszę już dziś, że żegnają stary rok.
„Słowicze” głosiki dochodzą do mnie
Ooo, to wcześnie zaczęli. Pewnie dlatego, że weekend.
Możliwe, ale tam lubią imprezować.
A ja po obiedzie usnęłam na fotelu, nawet mi sąsiedzi nie przeszkodzili.
Hmm. Drzemeczka. A przy pracy 15-20 minut turbodrzemki. Popieram.
Przed chwilą wpadłam w panikę. Właśnie wyprobowuje nowy piec i piekę piernika i nagle -bosze wpadło mi do głowy ,że przeciez ani chybi dzisś jest ostatni dzień roku, przyjdzie za chwilę siostra a ja nie dość ,że nie mam szampana to jeszcze i inne dobroci siedzą w zamrażarce nie ruszone, głową nie umyta, sklepy zaraz zamkną, paznokcie nie zrobione i sernik w piecu.
zień, i to co ,że niedziela – tu i tak wszystko jest otwarte i to co potrzebuje kupię jutro ,świeżutka, wykąpana i wyfryzurowana.I tak proszę ja Was oddaję się obserwacji tego sernika. Mam nadzieje, że to jednak nie będzie jakiś „niedociep”.
No nic to – przyszło mi do głowy ,że jednak jutro też jest d
A o kotach to ja bym mogła godzinami…
…ale jednak przypomniałaś sobie, że to PRZEDostatni dzień roku?
a przypomniałm sobie a jakże. Miałam głeboki wysiłek umysłowy – ile dni ma grudzień. Czy już mam demncję czy tv całkiem zwariowła. Itp rzeczy ,bo program dzisiaj jest sobotni taki wspomnieniowy raczej i to mnie w błąd wprowadziło…Ecch nie chciało by się tak starzeć…
Coś w tym jest, bo ja mam podobne wrażenie
Mam postanowienie noworoczne – od przyszłego roku moje lata będę liczyć wstecz..
Dobra myśl!
Dzień dobry. A może by tak rzucić to wszystko i wyjechać na Madagaskar:-)
Tak jest. Jak piraci w XVII wieku. Nawet założyli tam swoje królestwo, ale dosyć krwawo rządzone.
OOOoo!!! To jest myśl.! Jż się piszę!
Może tak Wyspiarze się wespól wzespół zorganiują
I wszyscy spotkamy się na Madagaskrze, gdzie przyjemna temperatura jest ,lemury po noocach spaceryją, ponurkować można i daleko ,oj daleko od wszystkiego 
Dobra myśl
I tak znów minął dzień, przedostatni w tym roku. Dobranoc
Pa pa.
Ja sie też położę. Bo jakaś senność mnie ogarnia. Sernik mi jeszcze nie opadł informuję. Nie mam odwagi go spróbować bo a nuż mu zaszkodze..Jutro przyjdzie Dasia to hmm.. zobaczymy. Bo ja przecież nie piekę i nie wiem co mnie napadło
Ten wkład co go zrobiłam jest całkiem, całkiem. Bo miseczkę wylizałam rzecz jasna. No to dobranoc mili moi. fajnycch kocio mruczącyh snów 
A ja właśnie zjechałem z… ogrodowego party przy ognisku, cały zadymiony. Oby tylko nie przeziębiony.
GARDEN PARTY W GRUDNIU???
No więc właśnie. Ognisko zacne, mięso z warzywami kilka godzin nad ogniem duszone w kociołku – poezja. Do tego oczywiście alkohole w wielkiej obfitości i rozmaitości i jakoś tak zeszło, ponad 2 h na JAKŻE świeżym powietrzu. Trochę tylko się dziwiłem, że gospodyni planuje wieczór przy muzyce, bo nikt przy zdrowych zmysłach o tej porze roku i przy tej pogodzie nie zagrałby na dworze na gitarze ani większości innych instrumentów.
Dobranocka.
Artysta młodszego pokolenia, Tom Smith z grupy Editors, w repertuarze z lat 80′, artysty nieco starszego pokolenia, Bruce’a Springsteena. „Dancing In The Dark” – minimalizm, fortepian i głos. Mnie przekonuje.
Snów z kiedyś.
Dobrych snów!

Ach, to ja miałbym jeszcze jedno pytanie do znakomitego Lorda Wyimaginowanego, znalazcy najbardziej niedostępnych rzeczy w sieci: czy da się znaleźć kędyś w sieci nagranie „Sledgehammer” Petera Gabriela, ALE w wykonaniu Jamiego Woona? Bo ja nie umiem 🙁
Wybacz Mistrzu, że nie odpisałem wczoraj choć komentarz Twój widziałem. Pora była wszak bardzo nieprzyzwoita a budzić nikogo już nie chciałem. Do rzeczy, zamiast odpowiedzieć to ja zadam pytanie ( wiem, wiem pytaniem na pytanie, nieładnie) do czego ów szukany utwór miałby służyć ? Do odsłuchu w sieci (np. YT) czy też do użytku własnego ? Odpowiedź ma mi zasugerować jakość poszukiwanego materiału. A może powinienem zacząć od pytania zasadniczego, mianowicie czy poszukiwania nadal są prowadzone ?
Do użytku własnego, jako też do dobranocki na Wyspie, nie wiem, co prawda, jak to zrobić, żeby z biblioteki się odtworzył na stronie, ale to może mistrz Tetryk wie – czy jest jakiś domyślny, wbudowany odtwarzacz na Wyspie?
Postaram się Mistrzu jakoś ten problem rozwiązać, najpierw musi się on stać faktem a to zależy od rezultatu poszukiwań. Niebawem się odezwę 🙂
Z góry dziękuję, jeśli nie za wynik, to za gotowość!
Masz świadomość Mistrzu iż szukany przez Ciebie utwór powstał tylko w wersji akustycznej ? Woon nagrał też utwór będący odpowiednikiem Sledgehammer o tytule Gravity.
Tak, naturalnie, właśnie tej akustycznej szukam, bodajże z sesji BBC.
Co do Gravity – nie bardzo słyszę podobieństwo…
Po odwiedzeniu kilku egzotycznych miejsc w sieci odnalazłem spokojną przystań na Wyspie. Pobierz TUTAJ Mistrzu archiwum, rozpakuj… i daj znać czy udało mi się podołać Twemu wyzwaniu 🙂
Edit
Odsłuchałem to Gravity i również podobieństwa nie zauważyłem. I nie rozumiem dlaczego pewne źródła podają ten utwór jako odpowiednik.
O, mamo… no pewnie, że odpowiada! Dzięki wielkie składam i pokłony biję. Twoja skuteczność, Lordzie, nie przestaje mnie zadziwiać w sensie pozytywnym!
A w jakim formacie jest ten film? Umieść go w bibliotece, to zobaczę, co trzeba zrobić…
Tu chodzi raczej o plik mp3 do odsłuchiwania z poziomu strony.
A, to nie ma problemu!
Przykład do wypróbowania masz tutaj, właściwy dla mp3 typ to „audio/mpeg”, jako src podajesz pełną ścieżkę dostępu do pliku w sieci (czyli URL).
Ale wystarczy wstawić tylko te wiersze od „audio” do „audio/”?
Tak, bez linii z „ogg”, od <audio> do </audio> włącznie.
To spróbuję jeszcze w praktyce. Ale muszę powiedzieć, że to otwiera CAŁKIEM NOWE możliwości, biorąc pod uwagę moją prywatną bibliotekę mp3. Tylko poproszę o jakiś sygnał, jakby miało się coś z Wyspą popierniczyć przez zbyt ciężkie pliki albo coś.
Dzień dobry
W nocy słyszałam burzę. Rano nie wiedziałam czy mi się to śniło, ale znalazłam potwierdzenie na poczcie. W GRUDNIU/?? 
Dzień dobry.
A muchy w grudniu? A gardenparty?
Wszystko to dziwne.
Klimat się zmienia…
Ale dnia nam już przybyło ok. 6 minut!
Dzień dobry. Pogoda się popsuła. Madagaskar to chyba jedyna opcja…
U mnie świeci słońce i jest 6 st. ciepła.
Witajcie!
Kwiecień-plecień! Ale dlaczego w grudniu?
No, tutaj zaczęło śnieżyć wczoraj wieczorem, jak wracaliśmy z przyjęcia w ogrodzie. Dzisiaj i śladu nie ma po zaspkach, więc czuję się wyprimaaprilisowany. Czyli że też kwiecień.
Dzień dobry. Wczoraj troszkę potrenowałem przedsylwestrowo (a w gruncie rzeczy dlatego, że w pokoju obok trenowali Junior z kolegami i nawet trochę się przetrenowali) i efekt jest taki, że dopiero wstałem.
Quacku, planujesz wpis Sylwestrowy czy dopiero NowoRoczny?
Hmmm. Raczej NowoRoczny. Chyba. Mam nadzieję, że zdążę…
Dzień dobry ostatniego dnia w roku
Wczoraj miałem późną jesień, w nocy miałem zimę, dziś coś jakby wczesna wiosną, pozwolę sobie nie rozumieć
Dzień dobry. Tutaj raczej jesień – zima – jesień z zimą czającą się za rogiem. Bardzo niezdecydowana pogoda.
dzień dobry. Wczoraj młodzież też trenowała. Petardy itp. Aż się boję co się będzie działo dzisiaj.
Każdy dzis coś gdzieś ma a u mnie trawa zielona i tylko patrzeć jak magnolie zakwitną. Ech….
jak macie zwierzęta domowe to nie zostawiajcie ich samych o dwunastej. Koty i psy i inne zwierzęta boją się tej strzelaniny ,tego huku. Wiem bo moja Baltazar miąła zawsze stres o dwunastej…
A tak, tutaj też jakaś młodzież trenowała z fajerwerkami na ulicach. Nawet cała dłuższa seria poszła wczoraj po południu. Na szczęście ta młodzież w pokoju obok, o której pisałem, trenowała tylko na trasie stół-kieliszek-ręka-gardło.
Ponoć trening czyni mistrza…
wicemistrza… Do mistrzostwa potrzebny jest talent!
Niech Ci będzie.
Ha. Przekażę Juniorowi, jak się doprowadzi do stanu używalności.
A ja szanuję Sylwestra i nie strzelam…
To tak jak ja, Bożenko

Chociaż za „Scalonym” nie przepadam
Mnie właśnie pokonali Niepokonani.
Idę się zdrzemnąć.
Dzień dobry
Taka ze śniegiem i mrozami…


U Was na zmianę to jesień to wiosna, a u mnie regularna zima
Wczoraj (czyli w sobotę) pojechaliśmy do Starved Rock State Park zobaczyć, czy bieliki się już zleciały. Wszystko zamarznięte, więc mieliśmy nadzieję…
Zmarzliśmy na kość, mimo ciepłych ubrań, a bielików za bardzo nie ma. Jakieś mizerne kilka sztuk, a nie kilkadziesiąt
Może nie byłoby tak zimno (-30C), gdyby nie ten lodowaty wietrzysko. Przenikał do kości
Ale co sobie popatrzyliśmy, to nasze
MINUS TRZYDZIEŚCI???
Takiego mrozu nawet nie pamiętam. A może mam taką krótką pamięć?
U nas też dawno takiego mrozu nie było. I muszę przyznać, że nawet gile w nosie zamarzały
Baterie w aparacie mi padły i chociaż były świeżo naładowane, przestały działać. Dobrze, że chodziliśmy, bo zamarzlibyśmy całkowicie. Palce, mimo rękawiczek, przymarzały do aparatów… ale i tak łaziliśmy chyba ze trzy godziny. Na szczyt skały (Eagle Cliff Overlook) nie doszliśmy, bo tam wiał jeszcze silniejszy wiatr i chyba odmrozilibyśmy nasze nosy
Przed szczytem zawróciliśmy. Na Starved Rock nawet nie chciałam próbować włazić, bo i po co? Tam na pewno też by mocniej wiało i na szczyt byśmy nie doszli… 



Muszę też przyznać, że pomimo ciepłych, zimowych spodni, szczególnie na udach, czułam lodowe igiełki. Normalnie skóra mi przymarzała…
Ale nie żałuję wycieczki, bo popatrzyliśmy na ptaszki, na ośnieżony las, połaziliśmy po zaspach do kolan (gdy szliśmy nad Illinois River), bo tylko część ścieżek była odśnieżona
Po powrocie do domu i „odtajeniu” mąż doszedł do wniosku, że było cudnie i teraz dużo lepiej się czuje… mam podobne odczucia
Jasny gwint, to brzmi, jakbyście mieszkali na jakimś pograniczu!
Z życzeniami zapraszam na nowe, sylwestrowe pięterko!
A tu jeszcze świąteczna próba w praktyce, jak to jest z tymi plikami mp3
No! Teraz będzie się działo!