W Chaine O’ Lakes State Park byliśmy 29 października.
Miesiąc później postanowiłam odwiedzić ten park jeszcze raz. Ponieważ małżonek narzekał, że wybrałam chyba najdłuższą trasę, sprawdziłam na Google Maps… okazało się, że jest to nie tylko najkrótsza, ale i najszybsza trasa. Większość autostradą I-94.
Zajechaliśmy jak po sznurku, bo już wiedziałam gdzie mam jechać. Przy wjeździe do parku facet w mundurze rangera nas zastopował i powiedział, że nie możemy tam wjechać, bo do 23 stycznia jest okres polowań i może być niebezpiecznie. Turystom wstęp wzbroniony! Kurde!!! Godzina jazdy i mamy wracać?! Nie wyjechałam z parku od razu. Powiedziałam, żeby małżonek poszukał na mapie innego parku w Chaine O’ Lakes. Byliśmy w miejscowości Spring Grove, a wiem (bo widziałam na mapie), że jest też w Lake Villa. A to już niedaleko…
Szukanie trochę trwało i widziałam jak ranger niespokojnie obserwuje nas przez okno budyneczku, który stoi przy wjeździe. Może myślał, że pomimo zakazu spróbujemy wjechać? Chyba zgłupiał!!! Jeszcze by jakiś myśliwy odstrzelił nam zadki! Podziękuję…
Trasa ustalona i mogliśmy ruszać. Moraine Hills State Park w McHenry (w Lake Villa małżonek nie znalazł). Tu jeszcze nie byliśmy…
Pierwsze w tym parku, co rzuciło się nam po drodze w oczy, to kupy gałęzi i ziemi na jeziorku. Bobry? Zatrzymałam się na pierwszym parkingu, jaki był w pobliżu. I oczywiście polecieliśmy zobaczyć co to jest… i sama nie wiem. W informatorze pisze, że i bobry i piżmaki amerykańskie bywają na tym terenie. Wydaje mi się, że jednak te kupki to nie bobry, a piżmaki… żadnego nie widzieliśmy. Może już śpią? Część jeziorka (ta w cieniu drzew) miała cieniutką warstewkę lodu…
W drodze powrotnej na parking spotkaliśmy kobietę. Spytała nas, czy widzieliśmy „Muskrat”… a skąd ja mam wiedzieć? Powiedziałam jej, że nie wiem co to jest, bo chociaż znamy wiele zwierzaków i ptaków, ale nie zawsze po angielsku (dopiero w domu sprawdziłam, że chodziło jej o piżmaka). Oczywiście wywiązała się rozmowa. Kobitka była straszną gadułą, a że i mnie nic nie brakuje, no to sobie pogadałyśmy. Małżonek nie za bardzo miał nawet kiedy się odezwać…
Pojechaliśmy jeszcze nad Lake Defiance w tym samym parku. Ale już nie łaziliśmy za daleko. Małżonek zgłodniał i trzeba było wracać.
I tu powstał nowy problem. Nasz iPod się zbuntował i nie chciał pokazać jak mamy wrócić do domu. Małżonek klął i klikał, klikał i klął, ale jakoś nic nie pomagało. Wracać tą samą drogą nie miałam zamiaru. Ponad 10 mil do tego parku (na północ), który był zamknięty i potem ponad 13 mil do autostrady (na wschód) po to by jechać 50 mil ma południe? Co prawda cofnęłam się trochę, ale skręciłam w pierwszą ulicę, o której pamiętałam, że ma zjazd na autostradę. Udało się!!! Mąż jeszcze jakiś czas klikał, ale w końcu dał spokój. Dojechaliśmy!!! I do autostrady i do domu! Małżonek zabrał iPoda do domu, żeby synek sprawdził co się tam zepsuło. Działało bez problemu…




Zapraszam na wycieczkę po Chaine O’ Lakes
Może trochę długi ten wpis, ale mam nadzieję, że nogi Was nie zabolą…
Dodam jeszcze, że te wszystkie jeziorka powstały w wyniku przesuwania się lodowca, a potem jego topnienia jakieś 10 – 14tys. lat temu. Lake Defiance było znacznie większe, ale jego powierzchnię zmniejszyły porastające trzciny. W tej chwili ma coś ok. 20 hektarów powierzchni i głębokość ok. 5,5 metra…
Dzień dobry jeszcze raz
Interesujące pięterko, ale dokładnie zapoznam się z nim nieco później. Teraz czas na kawę 
Piękne pięterko! Dobrze się czyta i ogląda. Wyobraziłam sobie Ciebie i tę drugą gadułę… biedny małżonek…
Może i małżonek biedny
Witajcie!
Ech, Miralko, przez chwilę czułem się, jakbym sam tam łaził!
A dowiedziałaś się, co to Muskrat?
Sprawdziła w domu i dowiedziała się, że to piżmak.
Dzień dobry. Jako słomiany wdowiec całkiem sobie pospałem
Teraz mam zamiar się dobudzić, doczytać i skomentować. Co zapewne chwilę potrwa.
No to tak:
Fox River faktycznie pięknie meandruje, w związku z czym rodzi się pytanie, czy tą rzeką da się spłynąć kajakiem? Co prawda w USA zwykle są w użyciu kajaki plastikowe, w których płynie się, siedząc bardziej „na” niż „w”, ale nawet mimo to.
Sikory z orzechami to kolejny piękny przykład synantropii. Czy te orzechy naturalną koleją rzeczy spadają na parking, czy też sikory je tam zanoszą, żeby samochody im je porozłupywały? Bo niektóre krukowate potrafią to robić z premedytacją. Ale na późniejszych zdjęciach wygląda, że chyba za dużo tych orzechów, żeby to ptaki miały poznosić.
Żeby dzięcioł coś CHOWAŁ pod korą, jak nie przymierzając wiewiórka w ziemi, to pierwsze widzę!
Perkoz grubodzioby na pierwszy rzut oka taki dość kaczkowaty, sylwetka tylko trochę inna, z zadartym ogonem.
Dzięcioł z orzechem w dziobie wygląda, jakby grał w koszykówkę dla ptaszków, tylko obręczy i kosza mu brakuje 🙂
W ogóle ten parking z orzechami to paśnik dla ptaszków, ale i dla fotografa
Mam nadzieję, że to owadzie gniazdo na przełomie października i listopada było już nieczynne?
Żeremia bardzo fajne. Czy te bobry budują jakieś własne tamy u ujścia tego jeziora, czy kontentują się naturalnym poziomem wody?
A beczka na pręcie wygląda jak sztuczne miejsce gniazdowania dla jakiegoś gatunku, zapewne drapieżnego, bo kto inny chciałby mieszkać w takim odsłoniętym punkcie? A może to jakiś wskaźnik, nie wiem, np. pułapka dla entomologów, badających owady latające nad wodą?
Musk to piżmo, więc musk-rat to szczur piżmowy, czyli piżmak. W książkach o Muminkach – Piżmowiec
Na Fox River można pływać kajakiem. Z tym, że w późniejszym jej biegu jest wiele progów rzecznych. Także trzeba wysiadać z kajaka i przenosić go lądem, jeśli planuje się dłuższy spływ. A kajaki w użyciu są różne. Plastikowe, drewniane i dmuchane (jak nasz).


Ale specjalistką nie jestem…
A wystarczyło pomyśleć… Niektórzy mówią, że myślenie ma przyszłość…

Ptaki nie noszą na parking tych orzechów. One same spadają na ziemię. A że jest ich masa, tworzą grubą warstwę. Ptaki mają z czego wybierać. Myślę też, że sikorki są za małe, żeby unieść całego orzecha. Dlatego uwijają się wśród tych rozłupanych…
Prawdę mówiąc, ja też nie widziałam dzięciołów chowających orzechy, chociaż czytałam, że mogą tak robić…
Gdy pierwszy raz zobaczyliśmy perkoza grubodziobego, małżonek, który go obcykał stwierdził, że ma na zdjęciu Potwora z Loch Ness…
Takie kule owadzie spotykam często. Osy zamykają na zimę wejście i zapadają w letarg. Są przysmakiem dzięciołów i sikorek. Wystarczy zrobić dziurę i ziąb zabija je wszystkie. Są więc doskonałym pokarmem, który nie gryzie i się nie broni. Całe szczęście nie wszystkie osy padają łupem i część z nich budzi się wiosną. Z resztą. Tych gatunków os jest cała masa. Widziałam i takie, które budowały gniazda pod ziemią. I tylko małe dziurki mówiły, że coś tam siedzi
Z tymi żeremiami, to nie wiem, czy to bobry. Jak na nie, za mało jest gałęzi, a za dużo ziemi i trawy. To jeziorko nie ma odpływu i to chyba jeszcze jeden dowód na to, że to raczej piżmaki. Bobry wolą płynącą wodę…
Co do beczki… to sama nie wiem. Raczej nie jest to miejsce gniazdowania drapieżników. Budki lęgowe jaskółczaków też są na odsłoniętym terenie. Drapole wolą budować gniazda na drzewach, czy skałach. Poza tym, ta beczka byłaby za mała nawet dla najmniejszego drapola, jakim jest pustułka amerykańska. Najlepiej byłoby zapytać kogoś z parku, ale oni nie siedzą przy parkingach i nie widzieliśmy żadnego
Teraz to i ja taka mądra i wiem co to ten muskrat, ale początkowo, nie wiedzieliśmy. To tak jak wspominałam wcześniej o tej nazwie Chaine O’ Lakes… też nie przyszło mi do głowy, że ten state park, to nie od nazwy jednego jeziora, ale całego łańcucha jezior. I jak głupia szukałam Chaine Lake na mapie
Mnie się ta beczka skojarzyła z gniazdem rybołowa czy tam innego drapola nawodnego, które widziałem wybudowane na jakiejś stawie czy innym znaku wodnym. Trochę mylące, że nie ma żadnej skali porównawczej, np. znanego ptaka.
To fakt. Jak się widzi na zdjęciu samą taką beczkę (w zasadzie beczułeczkę), to trudno ocenić jej wielkość. I faktycznie może to być mylące. Nie mam miarki w oku, ale wydaje mi się, że jak to miało ze 30-40 cm długości i z 15-20cm średnicy, to wszystko. Poza tym dziura przez beczkę szła na wylot. Ani z wierzchu, ani od spodu nie była zamknięta.
Nie udało nam się wydedukować kto i po co mógłby ją tam zawiesić…
A dziś swój dzień ma Pluszowy Miś!
Któryś konkretny, czy tak ogólnie każdy?
Ładne , przyrodnicze pięterko , inspirujące do myślenia : czy gniazdo należy do os , czy do szerszeni . W warszawskim ogrodzie , w domku murowano- drewnianym , mam na stałe i osy i szerszenie . Osy budują gniazda podobne do fotki zamieszczonej w opisie , natomiast szerszenie budują gniazda kształtem zbliżone do kuli o dużo większych niż osy rozmiarach . Co roku , dokonuję redukcji tych gniazd , ale na wiosnę znów szerszenie i osy buszują . Ciekawostka – jesienią na krzaku białego bzu jest pełno szerszeni , które pobierają materiał na budowę gniazda . Mnie to nie przeszkadza , bo są grzeczne , nie atakują ludzi…
Coś podobnego, to bardzo ładnie ze strony tych szerszeni, że nie atakują ludzi. Ja bym się jednakże obawiał…
W bibliotece jest fotka szerszenia na krzaku bzu …
Wygląda jak osa. Ja nie rozróżniam tych owadów. Tylko pszczół się nie boję, bo one nie żądlą bez powodu.
Osy też nie gryzą bez powodu, Bożenko

Dziabią tylko jak się je przydusi, czy w obronie gniazda. Jeśli ich się nie zaczepia, nic złego nie zrobią
Aczkolwiek czasem nie lubią, kiedy człowiek rości sobie prawa do szklanki z sokiem…
To dlatego, że one są podzielne… lubią podzielić się z człowiekiem różnymi przysmakami. A że człowiek jest pazerny i dzielić się nie chce… no to nic, tylko go ukarać

Kształt i wielkość gniazda zależą chyba od gatunku os, a także od liczebności roju. Kiedyś w St. Charles widziałam gniazdo os, które miało średnicę ponad pół metra. Było przeogromne!!! Zawieszone wysoko na drzewie i ukryte w liściach było niewidoczne. Ale gdy liście opadły, właściciele posesji byli przerażeni. Nie bardzo wiedzieli co z tym zrobić, a bali się ruszać. Ptaki pomogły im w likwidacji. Gdy chwycił mróz, najpierw dzięcioły „rozkuły” skorupkę, a potem sikory na dobre rozwaliły całą konstrukcję. Właścicielom działki zostało tylko posprzątać wiosną resztki.
Dzień dobry

Poszłam spać późno, to i wstałam późno. Nie tak często wyleguję się do 7 rano
Od Maksa – bez szerszenia. To znaczy bez z szerszeniem. To w końcu z szerszeniem, czy bez???
Zobaczcie sami…
To może szerszeń na bzie?

Cholera , ten warszawki szerszeń może wypłoszyć wrażliwych na te owady stałych bywalców i znów winien będę ja . Sorry…
A czemu Ty, Maksiu? Czyżbyś zasiedlił nimi to miejsce? Jeśli tak, to faktycznie wina jest po Twojej stronie

Tylko z tego co wiem, to one same wybierają miejsce do życia i nikt nie będzie im niczego narzucał. To gdzie ta Twoje wina?
Poczekamy , zobaczymy…
Nie płacz, Maksiu, szerszeń ma małe skrzydełka i na Wyspę nie doleci.
Ale zobacz jakie ma rogi ten szerszeń !!!
Jakby je wbił w Jumbo Jet-a, mógłby dolecieć?
Nie lubię szerszeni, jako się rzekło, ale językowo to całkiem ciekawa sprawa. A przy okazji i wizerunek się ociepli…
PS. Ostatni wariant – „żeńszeń” – to dla mnie pewna nowość
faktycznie , ciekawa sprawa , bo On żeńszeń , tak jak by zamienił się rolą z Oną żeńszeniową i to on spodziewa się potomstwa . Może u szerszeni , to norma , a nie przypadek ??
Chyba jest po prostu korpulentny?
Przecież bywają panowie z brzuszkami…
Albo znajdujemy po prostu
Trzeba wiedzieć czego się szuka…
Dobranoc
Spokojnej.
Dobranocka.
Przy sobocie spokojnie, ale z mocnym bitem w tle. Taki staroć mi się przypomniał – Tom’s Diner Suzanne Vegi. Na sen, czy raczej żeby się pokołysać przed?
Snów rozkołysanych, ale poza tym spokojnych.
Zuzanka, kołysanka i gotowiśmy do spanka 😉 Dobrych snów!

Jaka ładna rymowanka do tego! Dobranoc
Śpicie? To dobranoc.
Ps. Super fotki
Ps2.Suzane Vega – kiedyś uwielbiałem jej głos. Taki zwykły wydawałoby się głos. Po zastanowieniu się chyba przebija przez niego spokój.
Dzień dobry
No to niedzielmy się 
Jeszcze śpicie?
Witajcie!
Już nie śpimy, nawet śniadanko za nami 🙂
Więc teraz czas na kawkę
O, to, to!!!
Dzień dobry. A ja jeszcze śpię, ale już niedługo.
Dzień dobry

To znaczy… na razie jeszcze nie świeci. Za wcześnie…
A u mnie pogoda się utrzymuje
Słońce świeci całym niebem i jest ciepło jak na późną jesień
I już zastanawiamy się z małżonkiem dokąd by się tu wybrać, bo przecież nie będziemy siedzieli w domu!!!
Możecie jeszcze chodzić po domu, żeby nie siedzieć, ale efekty będą zapewne nikłe…
Mogą jeszcze potańczyć, skakać, po co siedzieć?
Po domu i tak chodzimy
Co do tańczenia i skakania, to nie ma aż takiego efektu, bo to nie zmieni nam widoków przed oczami. Co najwyżej powiruje lub poskacze razem z nami


No i dodatkowa przyjemność, to siedzenie za kierownicą.
Wczoraj, gdy zastanawialiśmy się dokąd pojechać, małżonek rzucił hasło – Downtown Chicago! Zgodziłam się, pod warunkiem, że to on usiądzie za kierownicą, bo ja nie znoszę jazdy w śródmieściu. Od razu zmienił zdanie
Ja jestem szerszeń , moja małżonka osa . Zawsze musi mieć odmienne zdanie , chociaż parę razy życie ją boleśnie doświadczyło . Miralka ze swoim mężem , to przykład jak szanuje się para Biedronek (?) w przeciwieństwie do szerszenia i osy . Szerszeń i osa po latach wiedzą , co , jak i kiedy będzie ich wspólną decyzją , a o czym nie warto rozmawiać . Jak że słuszne są słowa piosenki : czy warto było z losem się droczyć , kłamały usta , kłamały oczy … Czy szczęśliwi są szerszenie , którzy mają w swym dorobku po trzy lub więcej porzuconych os ?? Dzień dobry 🙂
Dzień dobry! Bardzo mi się podoba ta analiza, szkoda, że więcej nie mogę napisać.
Jest także inna piosenka:
Czy te oczy mogą kłamać? Chyba nie…
No widzisz Maksiu, a mój kumpel mówi, że jestem jak stonka. Twarda i trudna do zduszenia


Każde z nas ma prawo do innych przekonań… każde z nas lubi co innego. Ale znaleźliśmy też wspólne pasje i to nas łączy. Nie tylko wspólne dzieci 

My z mężem nie zawsze mamy jednakowe zdanie. Czasami się różni i to znacznie. Ale faktem jest, że się szanujemy nawzajem i zwykle staramy się rozstrzygać spory polubownie
W zasadzie nie mamy tematów, na które nie jest warto rozmawiać. A tym bardziej na trudne dla nas. Jeśli się tego nie omówi i nie rozwiąże, po jakimś czasie ciąży jak kamień u szyi i przeszkadza w życiu. Nie musimy być „potakiwaczami” sobie nawzajem. Jak to było? Różnijmy się pięknie
A czy szczęśliwsze są szerszenie porzucające osy? Trudno mi powiedzieć… może tak samo jak osy, które porzucają po kilka szerszeni pod rząd… Jeśli się szuka ideału, można to robić całe życie i nigdy nie trafić.
Ktoś kiedyś powiedział, że kocha się kogoś nie za coś, ale pomimo czegoś… i to moim zdaniem prawda
Ultra niedawno cytowała bardzo ładny aforyzm:
Miarą miłości jest miłość bez miary
I to jest właśnie to, Ukratku. Miłości nie da się zmierzyć, ani dokładnie opisać. To jest w pewnym sensie metaforyczne, niewymierne uczucie… dla każdego co innego znaczy. Czasami szukamy jej nie wiadomo gdzie, a ona jest tuż przy nas, tylko jej nie widzimy.
Ech, i tak dobre wcielenie insektologiczne ci się trafiło. Bo gdybyś był, dajmy na to, modliszkiem…
Oooo. Jeszcze lepsze porównanie.
Możemy jechać
Małżonek śmiał się, że znowu mnie nie będzie, bo „utonę w zdjęciach”
Ale tym razem to tylko trochę ponad setka. Muszę oznaczyć nowe gatunki, które obcykaliśmy i powtykać do albumu. Na pewno trochę mi czasu zajmie, ale nie aż tak długo 

Pranie skończone i na pewno zamówione zdjęcia są gotowe. Zabierzemy je po drodze
Miłego Wieczoru Wam życzę i lecę
Przyjemności!
W każdej działalności człowieka , oprócz emocji , powinien działać rozum . W internecie , jest informacją , że młoda 22 letnia dziewczyna , tak się zafascynowała raperem Popkiem , że wytatułowała sobie gałki oczne … Na jedno oko już nie widzi , a drugie podobno też nie jest do uratowania . Osa takiej głupoty na pewno by nie popełniła…
Gdybyż rozum był przy młodości…
Gdybyż choć starość go gwarantowała…
Masz rację ,ale przyznasz , że najczęściej rozum odpływa w trakcie dużych emocji i to nie zależnie od wieku…
Co do osy, nie wiem. Czytałem jednak o jakimś drobnoustroju (nie pamiętam, pierwotniak czy gatunek grzyba), którego wczesna forma rozwojowa egzystuje w ciele zarażonej mrówki. Po osiągnięciu stosownego rozwoju pasożyt ten potrzebuje się dostać do żołądka krowy, który jest właściwym środowiskiem dla kolejnej jego formy rozwojowej. Aby to osiągnąć, potrafi tak chemicznie wpłynąć na układ nerwowy mrówki, że nieszczęsna ofiara bez sensu wdrapuje się na sam czubek źdźbła trawy, i tam czeka aż ją krowa zeżre – podczas gdy zdrowe mrówki na łące trzymają się ziemi. Może osa jedynie przypadkiem nie znalazła się w łańcuchu rozwojowym tego pasożyta?
Niesamowite!!!
Czytałem ostatnio o tym, ponieważ naukowcy odkryli mechanizm tego pasożytnictwa. Ponoć grzyb, rosnąc w ciele żywiciela, przejmuje niejako władzę nad ciałem, odcinając mózg (o ile mrówka ma mózg), no, centralny układ nerwowy, od władzy nad ciałem. Coś strasznego.
Brian Aldiss – Cieplarnia. Książka SF z 1962roku, w której w skrócie władzę nad człowiekiem ma pasożytniczy grzyb – smardz.
Ha. Czytałem, ale grzyba nie pamiętam. Chyba czas odświeżyć.
Też czytałem. Inteligentne smardze pamiętam.
Niestety, pasożytnictwo jest dość rozpowszechnione w świecie przyrody. Zainfekowane zwierzaki służą jako pokarm, środek transportu, czy w inny sposób. Pokazywałam kiedyś zdjęcia gąsienicy, żerującej na pomidorach. Niby jeszcze żyła, ale jajeczka złożone w jej ciele rozwijały się i zżerały ją od środka
Kleszcze z kolei wykorzystują ptaki jako środek transportu. Przyczepiają się do nich i zmieniają „adres” bez zbytniego wysiłku. Bo ptaki nie są docelowe dla tych pasożytów.
I taki „ludzki pasożyt” potrafi wykorzystać zainfekowaną jednostkę do imentu. Nawet do śmierci… Także pasożytnictwo kwitnie w przyrodzie… dobrze, że nie wszyscy są zainfekowani… 
Ostatnio oglądałam film, gdzie przedstawicielka jakiegoś gatunku os „upolowała” wielką tarantulę. Zakopała ją pod ziemią, ale przedtem złożyła w niej jajka. Młode używały martwą tarantulę jako swojego rodzaju spiżarnię. Zeżarły ją całkowicie i wylazły spod ziemi jako dorosłe już osobniki… To tylko mała cząstka pasożytnictwa.
A co z ludźmi – pasożytami? Potrafią „zainfekować” wielu. „Odcinają” mózg od reszty ciała i taka jednostka niby żyje, a nawet pracuje, ale nie potrafi samodzielnie myśleć. I to wszystko działa nie na zasadzie związków chemicznych, ale perswazji i nauczania…
Niestety, masz rację. Pasożytów wśród ludzi nie brakuje
Ale ja już się pożegnam. Dobrej nocy…
Spokojnej!
Dobranocka.
Melancholijnie dzisiaj. Wracam sobie do R.E.M sprzed kilku dni lub tygodni. Tylko dzisiaj „Drive” – przestrzenny, prosty, wielki hit sprzed lat, a i dzisiaj się broni.
Snów, które się bronią, przed rzeczywistością na przykład.
Ciągle pakujesz do tych dobranocek kawałki, które bardzo dobrze znam i kiedyś ich słuchałem. Podejrzewam, że jesteś jakimś moim klonem:-)
Ps. A tak w ogóle to nie ma mnie bo czytam książkę Orlińskiego o Lemie.
Ps2. Nawet nasza młodzież o ile się nie mylę wybiera się na jakieś artystyczne kierunki…Strasznie to podejrzane:-)
Książkę Orlińskiego o Lemie przeczytałem, na mój gust trochę za dużo Lema z młodości (przedwojnie i wojna), a za mało z okresu największych sukcesów, ale w sumie na plus.
Klon jak klon. Podobne tzw. doświadczenia pokoleniowe
A z tymi artystycznymi kierunkami, to zobaczymy, jak pójdzie. tfu tfu.
Don’t rock round the clock. Sen też jest potrzebny 🙂

A jakbyś tak jeszcze zerknął w skrzynkę pocztową przede snem?
Zerknąłem, zerknąłem! 😉
Wróciliśmy z wycieczki
Po obiedzie ucięłam sobie drzemkę (a co!!!). Obudziła mnie córka, która jak co dwa tygodnie zadzwoniła zapytać co słychać.
Po ponad dwugodzinnej rozmowie zajęłam się trochę domowymi sprawami, a ponadto zgrałam zdjęcia. Małżonek zrobił ich prawie 300!!!
Oczywiście pobieżnie przejrzałam 
Potem zajechaliśmy do kolejnego… spożywczego. Przypomniało mi się, że chociaż mam obiad, to żadnej do niego surówki. Przy okazji mąż kupił sobie żółty ser, no i oczywiście całą masę innych rzeczy 

Na wycieczkę wybraliśmy się do Elgin, potem do St. Charles. Myślałam, że może pojedziemy dalej wzdłuż Fox River, ale doszliśmy do wniosku, że nie ma sensu. Woda na jeziorach jeszcze nie jest zamarznięta i wszelakie ptactwo wodne rozrzucone jest po różnych ukrytych akwenach. Na rzece głównie gęsi kanadyjskie i krzyżówki. A to żadna atrakcja. Co prawda obcykaliśmy stadko tych bernikli, gdy czyściły piórka, ale to nie jest nic nadzwyczajnego.
Wracając zajechaliśmy najpierw do jednego sklepu, bo musiałam kupić nową szczotkę do butelek. Oczywiście kupiliśmy oprócz tego wiele innych rzeczy, które nam wpadły w oko
Jakoś te wizyty w sklepach przeżyłam
Dzień dobry
Znów poniedziałek i coraz zimniejszy… ale byle do wiosny 
Dzień dobry. Będzie słońce czy nie będzie słońca? Tak czy inaczej faktyczne coraz chłodniej. Może by opony wymienić na zimowe???
I znów poniedziałek.

Cześć. Herba(tujemy).
Czołgam się w kierunku najbliższej Gieni…
A ja po śniadanku, czas na kawusię…
Pani Gieniu, kawa raz!
Witajcie!
Popieram pomysł rezygnacji z letnich opon! Nie ma co czekać na pierwszy poślizg!
Nie takiego poparcia oczekiwałem. Wręcz przeciwnie, myślałem, że ktoś napisze: nie wymieaniaj, nie spiesz się – zimy nie będzie a jak będzie to i tak na drogach będze sucho:-)
Poniżej +5 stopni będzie na pewno.
Przykro mi, że cię zawiodłem…
Uuu
A ja nie zmieniam
U nas są całoroczne i nie ma obowiązku zmiany. Jak zacznę się ślizgać, to znaczy, że muszę opony wymienić
Ale jak ostatnio byłam u dealera, to mi powiedzieli, że opony są w porządku 
Dzień dobry. Rozruch. Kawa.
Dobry wieczór 🙂 Ponieważ w komentarzach wiele już powiedziano o pasożytach , ale jest jeden epizod historyczny , o którym warto wspomnieć . W 1957 roku do głównej w Warszawie stacji radarowej , przyjechał z wizytą nowo mianowany minister obrony narodowej , Marian Spychalski . Byłem na zbiórce załogi , która witała gościa . Minister podszedł go pierwszego w szeregu kolegi i zapytał : Jesteście synem robotnika , czy chłopa ? Kolega chwilę się wahał , ale odpowiedział , że jego ojciec jest taksówkarzem . Taksówkarzem ? powtórzył Spychalski i dodał : to jest pasożyt !!! Zatem jak widać , pojecie pasożyta jest bardzo obszerne i obejmuje również taksówkarzy …
Według dawnego pojęcia, taksówkarz to pasożyt, bo niczego nie produkuje. Taki chłop wytwarza żywność, robotnik też coś tam wyrabia w fabryce, ale taksówkarz niczego nie daje, tylko bierze pieniądze…
Ciekawe rozumowanie…
Dobrze, że azotoksem go nie potraktował…
No cóż… pojęcie pasożytnictwa u ludzi jest pojęciem względnym. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia…
Słyszałam już kilka razy, że emeryci to pasożyty, bo trzeba im płacić, chociaż nie pracują… Nie wdaję się w dyskusję z takimi osobami, bo szkoda nerwów. Tylko jednego kiedyś zapytałam, czy po 30-40 latach pracy, gdy pójdzie na emeryturę, też będzie siebie uważał za pasożyta, czy zmieni punkt widzenia?
Tow. minister zaprezentował podejście klasowe. Gdyby tatuś kolegi Maxa był pracownikiem MZK i jeździł na państwowej taksówce, byłby prawie robotnikiem i byłby klasowo swój – ale prywatna inicjatywa? Fuj…
No i jeszcze ówczesna refleksja, tak ostatnio przypominana: jeśli miał forsę na auto, to skądś ją miał…
Dobry wieczór. W związku z sytuacją po tej stronie monitora obawiam się, że dzisiaj zamieszczę jeszcze tylko dobranockę. Nieco później.
A ja od jutra będę wolna, dzisiaj z żalem pozbyłam się gościa (a właściwie gościówę).
A teraz idę lulu

Dobranocka.
Tracy Chapman i „First Person on Earth”. Co za głos. Co za ballada. Co za przesłanie.
Snów właśnie takich.
First or last, be a person!

Jesteśmy warci miłości, ale też i dobrego, spokojnego snu.
Zwłaszcza spokojnego 🙂 Dobranoc
To ja jeszcze jedną rzecz, jak ktoś nie zasnął po dobranocce. Na Bali właśnie trwa erupcja wulkanu Agung, który na razie tylko zieje popiołem. Można to oglądać na żywo tutaj:
W sumie dobrze, że na Wyspie nie mamy wulkanów. A sam proces oglądany z daleka po dłuższej chwili wydaje się tak monotonny, że spokojnie można go potraktować jako usypiający. No, przynajmniej dopóki erupcja nie przejdzie na następny etap – lawa etc.
Chyba że za chwilę znów nic nie będzie widać, bo skubany potrafi zasnuć całą okolicę chmurami tych tam pyłów i popiołu. Wtedy będzie jeszcze nudniej.
Dzień dobry
Cieszę się, że u nas nie ma wulkanów… Możemy zasypiać spokojnie i spokojnie się budzić…
Dzień dobry. Normalni ludzie o tej porze śpią. Zazdroszczę im.
To znaczy, że my jesteśmy nienormalni?
Przyjrzyj się normie – od razu ci się ten pomysł spodoba…
To jest oczywiste
Racja, w dzisiejszym świecie zwariowanym, lepiej odstawać od normy
Witajcie!
Taki wulkan może sprawić, że zatęskni się do krakowskiego powietrza! Przyroda co raz pokazuje, że w niczym – nawet w paskudzeniu – nie jesteśmy najlepsi…
Dzień dobry. Wulkan co jakiś czas, a ludzie regularnie, jak tylko się zaczyna sezon grzewczy (a samochodami nie tylko).
Chyba czas na kawę…
Dzięki Ci, o Zbawczyni! Bardzo potrzebna rzecz.
Nie wiem co się dzieje! Z trudnością otwarłam stronę, coś nie tak jest z moim laptopem… Do tego ten deszcz… mam dość
Hm, mnie się dzisiaj otwiera całkiem bez problemu… A inne strony?
Z innymi stronami było tak samo. Ale jak wyłączyłam wszystkie strony i ponownie je otworzyłam, wszystko wróciło do normy.
Widać przeglądarka ci się podwiesiła…
Dzień dobry


Jak mi się strasznie nie chce iść do pracy
Miłego dnia wszystkim
Miłego i Tobie, pomimo konieczności pójścia do pracy
Miłego. Ja od rana próbuję pracować, ale jeszcze mnie czeka dzisiaj dentysta…
Eeee tam, dentysty dzisiaj nie ma się czego bać. Nawet borowanie robią na znieczulenie. Kiedyś wszystko szło na żywca, tylko przed rwaniem dawali zastrzyk, nie zawsze skuteczny
Uważaj! Moja koleżanka to się w dentyście zakochała…
Dentysta też człowiek…
No więcz jesztem, a poniewasz doształem żnieczulenie, to pszesz chfile będe tak szmiesznie mówił. I muszę uważacz, żeby sze nie ugryszcz w jężyk. Ponad godżyne mnie dentyszta oprawiał, a pszede mną jeszcze dwie wiżyty, ale to jusz w grudniu.
A jakby tego było mało, padł prąd na uliczy i częszcz internetu, na szczęszcze na tym komputerze jeszt.
Aha, i dopóki mi nie żejdże żnieczulenie, nie mogę nicz jeszcz. Piję tylko pszesz szłomkę
Przeżyjesz
Alesz oczywiszcze, że tak. Powoli chyba żaczyna szchodżycz.
Dobry wieczór 🙂 Nie wiem jak Ci pomóc … Przez słomkę , to najlepiej pije się spirytus , bo zabija ewentualne bakterie , a nawet pasożyty … Trzeba mieć nadzieję , że w tym cierpieniu uszlachetni się Twoja dusza , bez konieczności wizyty w jakimś maryjnym sanktuarium . Trzymaj się , ból kiedyś też mija , jak każda żmija …
Ależ w żnieczuleniu własznie jeszcze nicz mnie nie boli! Dopiero jak żnieczulenie przesztanie dżałacz, to może.
O szpirytusze pomyszlę.
Wiem coś o tym … Kiedyś, podczas podróży służbowej , od bolącego zęba tak spuchła mi twarz , że nie widziałem na oczy . W Warszawie na lotnisku odebrała mnie karetka, bo inaczej nie trafił bym do własnego domu …
Teraz przestaje działać i pojawiają się pierwsze oznaki, że może być boleśnie. Zobaczymy. Mówię już niemal normalnie, jak widać.
No, zauważyłam. Oby Cię nie bolało, ale wytrzymasz…
No, w razie czego mam i proszki przeciwbólowe.
Quacku, gdybyś był moją córeczką, ucałowałbym cię w czółko – na pewno by pomogło!
Żeby pomogło, trzeba całować w bolące miejsce… ale jak tu całować w ząbek?
Nie da się. Ani przez internet w czółko, ani w ząbek w ogóle.
Będę to musiał jakoś przeżyć.
Życzę Ci żeby w nocy nie bolało i żebyś spokojnie mógł spać.
Ja też teraz się pożegnam, życząc wszystkim miłych snów.
Dziękuję i spokojnej!
Dobranocka.
Państwo wybaczą, ale po takich przeżyciach może być tylko jedna, za to dobrze się kończy. No i Starsi Panowie, więc klasyka. I plejada wykonawców na ekranie.
Snów ulgowych mocno.
Wpadłam tylko powiedzieć dobranoc, bo ja już nie wiem, jak się nazywam…
Ja wiem, ale sobie daruje. Dobrej i spokojnej nocy życzę, zbawiennie wpływającej na pamięć.

No dzięki.
Czy magiczna lampka koi także obolałe szczęki? Zobaczymy…

Dzień dobry
ma być pogodny, a jaki będzie, zobaczymy 
Dzień dobry. Ależ ponuro i plucha na zewnątrz. Kto może to niech najlepiej zostanie w łóżku…
Witajcie!
Ma być pogodny? Sorry, tutaj dżdży śniegiem…
Niech mnie ktoś obudzi…
Może ta pani by potrafiła?
Dzięki.
Dobry. Dość pogodnie, co się przyda, bo dzień biegający – w każdym razie pierwsza połowa. Najpierw wszakże kawa, na rozpęd.
A jak minęła noc? Ząbek pozwolił spać?
A dziękuję. Trochę wieczorem podćmiewał, potem przestał, ale i tak wziąłem tabletkę przed snem, żeby mnie potem nie obudził w środku nocy. Dzisiaj zapewne tabletka jeszcze działa, bo, odpukać, nic się nie dzieje.
To tylko uważaj na zbyt ciepłą kawę!
Właśnie siorbię, mam nadzieję, że w Krakowie nie słychać…
To co dopiero po drodze, w Warszawie, albo lekko w bok w Poznaniu!
to lepiej nie będę siorbać…
Quacku, nic się nie przejmuj – schowałem mapę, żeby nie było słychać…
U mnie Twojego siorbania nie słychać, a to też nie tak daleko… przynajmniej na mapie

Dzięki. Ponoć po wodzie się lepiej niesie, więc mam szczęście
Dzień dobry

U nas ma być słonecznie, chociaż chłodno
Ale to już prawie grudzień, więc chłodno powinno być…
Dobry wieczór 🙂 Dobry ? Dzieje się coś niezwykłego ! Ból zęba Quacka dosłownie sparaliżował Madagaskar ! Wymiotło z Wyspy prawie wszystkich i nie bardzo wiadomo co robić . Może trzeba skorzystać z licznych internetowych poradników na poprawę samopoczucia i łyknąć parę tabletek ?? Na lepsze rozjaśnienie umysłu strzelę sobie małego drinka i może przyjdzie jakieś olśnienie – co robić ??
Może ktoś z Wyspiarzy wie ,skąd się biorą dziurki w serze ??
A to akurat bardzo proste, rozmawiałem kiedyś z profesjonalnym serowarem. W każdej szanującej się mleczarni w dziale serów mają profesjonalnego dziurkarza, który najpierw wykrawa z powietrza dziurki w rozmaitych rozmiarach, kształtach i głębokości, a następnie przekazuje je partiami kolegom, którzy obkładają je kolejnymi warstwami sera. Potem taki świeżo nadbudowany ser odstawia się, żeby dojrzał.
Jest też i inna szkoła, dużo brutalniejsza, zakładająca, że do uwarzonego jednolitego bloku sera strzela się amunicją różnych rozmiarów – do tylżyckiego drobnym śrutem, do królewskiego i goudy – kulami dum-dum, do edamskiego – kulami edam-edam. Niestety zwolenników tej metody pogrążają procesy o połamane na resztkach pocisków zęby konsumentów. Dlatego bezpieczniejsza (chociaż bardziej czaso- i pracochłonna jest ta pierwsza metoda.
A ja myślałam, że to myszki są do tego zatrudnione
No nie. To by było wysoce niehigieniczne
Jak widać – fajrant. I zapewne przerwa.
No i ja mam fajrant, więc idę tam gdzie zwykle o tej porze…

Spokojnej. A myszki niech Ci kocica wyłapie!
Przed chwilą miejscowa TV podała , że rano w Warszawie ma być 10 cm. śniegu . Idę przygotować narty …
Masz biegówki? Bo zjazdowe chyba po nic?
Parę metrów w Parku Moczydło jest ładna góra z gruzów po Powstaniu Warszawskim . .Był tam nawet wyciąg linowy , a zimą roiło się od narciarzy !M
Z wyciągiem, coś podobnego! Ale właściwie nie powinienem się dziwić, skoro na Mokotowie była kiedyś skocznia narciarska (igielitowa, ale zawsze – https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikipedia.org/wiki/Skocznia_narciarska_w_Warszawie).
Dobranoc.
O ile znowu mi się ktoś nie właduje do pokoju…
Spokojnej. Zabarykadowanej?
Jezu…
Dobranocka.
Dzisiaj bardzo, bardzo, BARDZO popowo. I pod ten jutrzejszy śnieg, co ma padać. Murowany przebój, niektóre stacje licytują się, kto go zagra pierwszy (niektóre ważą się na to nawet PRZED Halloween). Wham i „Last Christmas”.
Snów o świętach i bardzo, bardzo, BARDZO pożądanych prezentach.
Moja ulubiona wersja tej piosenki

Dzięki
Nie wiem dlaczego, ale od 10 listopada nie pokazywały mi się nowe wpisy, więc wreszcie weszłam z Kneziowiska, a tu… wpisy, Tyle rzeczy mnie ominęło, tyle inspiracji i widoków.

Interesuje mnie świat natury, dlatego Miral buziaki za zdjęcia.
No, od 10.11 to faktycznie kawał czasu. Nie mam pojęcia, dlaczego by tak się miało dziać. Zwykle tak bywa, jak komputer ładuje widok strony z pamięci podręcznej (cache) zamiast z sieci, ale żeby tak przez 20 dni?
Chyba z jakichś powodów uruchamiałaś Wyspę poprzez skrót na tamten wpis, zamiast przez podstawowy adres http://madagaskar08.pl …
Oczywiście, ze strony Google, gdzie mam też pocztę i za każdym razem jako ostatni pokazywał mi się wpis „O zmierzchu”Leśmiana. Czekałam cierpliwie aż mi w końcu zaświtało, że coś nie jest tak.
Dziękuję za wyjaśnienie.
Dzięki Ultro za buziaki i oczywiście wzajemnie

Na temat problemów z Wyspą się nie wypowiadam… raz, że odpowiedzieli Ci znawcy tematu, a dwa, absolutnie się na tym nie znam…
A wiesz, Miral, że miłe słowa i buziaki czynią życie przyjemniejszym. Ktoś, kto tak zafascynowany jest przyrodą, musi mieć pojemne serce.
Serdeczności zasyłam
Dobranocka uświąteczniła nam noc, ale i trochę magicznego blasku się przyda 😉

To może pokażę wczorajszy zachód słońca. Był tak ciekawy, że aż wywołał zachwyt małżonka, który byle czym się nie zachwyca…
Najpierw niebo było jak w ogniu…
http://madagaskar08.pl/wp-content/uploads/2017/11/DSC02148.jpg
W kadr wleciała mi para bernikli… ciekawie to wygląda…
http://madagaskar08.pl/wp-content/uploads/2017/11/DSC02152.jpg
A potem niebo zaczęło granatowieć i złocić się…
http://madagaskar08.pl/wp-content/uploads/2017/11/DSC02159.jpg
Nie wiem jak Wam, ale ten zachód bardzo mi się podobał
Wow. To chyba jakaś inna planeta. Prawie Mars:-)
Nie wiem, co się w tej Ameryce dzieje, ale chyba wam ktoś niebo podpalił…
W pierwszej chwili myślałem, że zdjęcie z berniklami to jakaś szopka, bo widziałem kiedyś podobne, gdzie sylwetki ptaków ktoś potraktował jako „oczy”, dorysowując resztę twarzy dosłownie kilkoma kreskami poniżej…
Ale piękne!!!
Mój mąż też mówił, że to wygląda jak łuna ogromnego pożaru
Zdjęcia nie oddają w całości piękna zachodu… to tylko namiastka tego, co mogliśmy obejrzeć. Było cudnie!!! 


Cieszę się, że Wam też to się podobało
Ps. Dałam same linki do biblioteki, bo zwykle jak wstawiam, to wychodzą ogromniaste, a wstawić o normalnych rozmiarach nie potrafię… wiem, że tłumaczyliście przynajmniej ze dwadzieścia razy jak to zrobić, ale jakoś na taką wiedzę jestem odporna
Hm, nie problem przekliknąć się do obrazka, ale akurat te są rozmiaru 800 x 600, czyli tak jak Imć Tetryk zalecał. Może jakaś Niewidzialna Ręka Ci pomogła? (tym razem nie ja).
Nie o to mi chodziło, Mistrzu Q. Nie umiem wklejać do tekstu, żeby nie wyłaziło za ramki. Bo przy umieszczaniu w bibliotece, to wiem jak je zmniejszyć do zalecanego rozmiaru

Chociaż jedno, czego się nauczyłam
Dzień dobry
Te bernikle sprawiły, że niebo wygląda jakby miało oczy…
A za oknami biało, ale to jeszcze nie śnieg. Wieczorem opadała gęsta mgła i zaraz zamarzała.
Dzień dobry. Mamy dzisiaj dzień białych skarpetek…
No to trzeba założyć…
Znaczy się nie moje święto, bo mam czarne
Witajcie!
W Ameryce niebo się pali, a u nas uruchomili gaśnice śniegowe. To się nazywa gotowość sojusznicza!
Który to artykuł paktu północnoatlantyckiego mówi o tych gaśnicach?
Dzień dobry. Zaczyna się całkiem, całkiem. Dla pamięci – Najjunior właśnie wkracza w dorosłość. Znaczy ma osiemnastkę dzisiaj.
Więc Mu życzę wszystkiego najlepszego w DOROSŁYM ŻYCIU
Dziękuję, przekażę. Mam nadzieję, że dotrze do niego, że teraz sam jest odpowiedzialny za wiele spraw…
Ooo to najlepszego!
Dzięki, przekażę.
Łączymy się w bólu z rodzicami
Jak się łączę to znaczy, że przeżyłem już ten ból…:-)
Nic się nie przejmuj – dziecko pozostanie dzieckiem! Zwłaszcza dla żony!

A Nowodojrzałemu przekaż gratulacje i wyrazy wsparcia
No więc dokładnie tak, zwłaszcza dla małżonki.
Przekażę, dziękuję.
Najlepszego Najjuniorowi


Moja córka będzie miała swoją osiemnastkę w czerwcu – podwójną
Jak te dzieci się szybko starzeją!!!
Ale my nie, prawda? PRAWDA?!?
Prawda, prawda.
Swojej córce już dawno powiedziałem, że teraz starzenie się to jej problem – ja mam to już z głowy, mnie to nie dotyczy…
Ja też powiedziałam to swoim już dawno, Ukratku

Ktoś musi przejąć pałeczkę tego starzenia się, bo przecież nasz wiek się już zatrzymał, a ktoś starzeć się musi
Na całej połaci śnieg.
To ja bym kciała gorącą czekuladkę.
Dzień dobry.
Bry. Gorącą czeko Gienia ma na górnej półeczce, po lewej.
Ja wolę jak zwykle kawę…
już znalazłam 🙂
O, śliczności!

Dzień dobry
Przez te wolne dni na dobre odechciało mi się chodzić do pracy
Muszę gdzieś tego lenia przegnać 

Kawka i do pracy
Miłego dnia Wyspiarze
I nawzajem!
” Co to panu praca szkodzi ? Rzuć pan pracę , o co chodzi ” Przed chwilą komunikat w TV
o zarobkach piłkarzy jednego z warszawskich klubów piłkarskich … Miesięcznie ponad sto tysięcy PLN , to norma , bo bywa i więcej…Biegałem trochę za piłką , nawet w trzeciej lidze , ale nigdy nie dostałem nawet złotówki . Znam wartość pieniądza i nie zazdroszczę piłkarzom , którzy dostają te sto tysięcy , ale kiedy patrzę na grę na boisku tych panów , to ja bym tylko podziękował uściśnieniem ręki , a nie taką totalną demoralizację
Prawda niestety. Takim piłkarzom niedaleko do celebrytów, którzy są znani z tego, że są znani, i biorą pieniądze za uświetnianie swoją osobą przeróżnych okazji.
Wymienione opony na zimowe. W punkcie powiedzieli, że jestem chyba ostatni w tym sezonie
Mój syn zmieniał wczoraj, to też późno. Ale u nas nie ma jeszcze śniegu…
No, to niekoniecznie musi być śnieg. One w ogóle lepiej reagują na niskie temperatury (inny skład mieszkanki gumy w oponach).
To by się zgadzało, wszyscy znajomi, którzy w ogóle wymieniają, już to zrobili…
No i co? Znów wieczór i czas do łóżeczka? No to dobranoc.

To spokojnej. Jutro od popołudnia będę miał za to NIEspokojnie, bo zjeżdżają goście na urodziny Najjuniora, więc na Wyspie pojawię się pewnie na dłużej dopiero w niedzielę, a do tego czasu – incydentalnie.
Dobranocka.
Klimaty z początku lat 90′ – kanadyjska grupa Crash Test Dummies nagrała przebój, balladę z dużą ilością liter „M” w tytule – spokojna, klimatyczna piosenka. Nawet melancholijna.
Snów mruczanych, może być po kociemu (dla tych, co dysponują).
Strasznie jestem zmęczona. Dobranoc.
Spokojnej.
He couldn’t quite explain it… Ja też nie umiem tego wyjaśnić, ale faktycznie wielu pomaga na samopoczucie stwierdzenie, że są tacy co mają gorzej…

A kysz, z takim podejściem!
Dzień dobry
No to mamy już grudzień, wiosna niedaleko 
Jutro wcześnie rano wyjeżdżam, będę dopiero wieczorem.
Ale, że co? To już mamy grudzień?? Dzień dobry w grudniu w takim razie.
Witajcie!
Może być i grudzień… Byle do wiosny!
Że grudzień?
Grudniową herbatę poproszę. Jakakolwiek by była.
A ja proszę o grudniową kawkę…
Wszystko u Gieni jest DOBRE.
Ja biorę herbatę, ale jeszcze 10 minut.
Dzień dobry, za oknem leje, a termometr pokazuje całe 11 stopni. To chyba lokalnie i na wysokości IV piętra, bo wszystkie inne prognozy krzyczą, że jest 1-2 stopnie.
Kawa koniecznie.
Quacku, czyżby twój termometr dołączył do ekipy „dobrej zmiany”?
O przepraszam. 11 stopni w okresie PRZEDŚWIĄTECZNYM, to zdecydowanie NIE JEST dobra zmiana.
Chyba, że podchodzimy do tematu w myśl zasady „cholera, nawet white christmas nam spieprzą”.
Tu widzę dwie możliwości interpretacji tej temperatury:
1. „Bardzo dobrze, nie zanosi się na odśnieżanie w najbliższym czasie”
2. „Niedobrze, pada deszcz zamiast śniegu, jak chwyci mróz, będzie gołoledź”
A tamta jest???
Raczej, że za co się nie wezmą, to co by tu jeszcze spieprzyć panowie…
Znaczy jak w „Misiu” – „słuszną linię ma nasza władza”?
Pada śnieg
Nie zapowiadali go…
Już się zamienił na deszcz ze śniegiem
Tutaj uparcie deszcz. I uparcie +11 na termometrze. Zepsuł się, czy co??
Ja bym mu nie wierzyła.
Byłem przed chwilą na zakupach i chyba będę musiał mu uwierzyć. Ciepło, tyle że mokro
Dziwne, aż tak by internet się mylił? Pokazuje +3
Teraz temperatura spadła do 6 stopni.
Dzień dobry
Temperatura waha się od 11C do 16C, a deszczu na razie nie zapowiadają 


U mnie słonecznie i ciepło, jak na grudzień (oczywiście)
Już zaczynam się zastanawiać dokąd pojechać w niedzielę
Weekend bez wycieczki, to weekend stracony
Weekend bez wycieczki , to weekend stracony ? Dobrze ,że jesteś za Wielką Wodą , bo nowe zasady zagospodarowania niedziel przez „dobrą zmianę ” , już przygotowuję obowiązkowe ławki w kościołach dla wszystkich „patriotów ” . Nie za darmo . Trzeba będzie płacić , bo kościół z czegoś też musi żyć . A nie jest lekko , bo powoli ale wszystko drożeje włącznie z opłatami za gaz , wodę i czynsz . A Opatrzność co na to ? Opatrzność podobno zadowolona bo w sposób handlowy dała : lalkę dziecku , dziecko kobiecie , a kobietę – dżentelmenowi …
Na temat KK i „dobrej zmiany” wolę się nie wypowiadać… mogłabym powiedzieć za dużo i byłoby mi potem przykro… No i post wyszedłby „kilometrowy”
Lepiej zmilczeć…


A wycieczka sama w sobie jest niezbędna. To ważniejsze niż pobyt w kościele, bo to obcowanie z Matką Naturą
Słońce, wiatr, woda, drzewa… a do tego coraz ciszej śpiewająca „ptasiarnia” i zwierzaczki szykujące się do zimy i mrozów. Czy może być coś bardziej kojącego? Nawet drzewa bez swej zielonej szaty wyglądają majestatycznie i przypominają nam, że chociaż mijamy, to trwamy
Uwielbiam las o każdej porze roku. Zawsze ma coś ciekawego do pokazania i w jakiś sposób do nas przemawia. Uczy i pociesza… wycisza i „ładuje baterie” na nowe dni… tego nie da się zastąpić niczym innym
Może jeszcze tak krótko na temat Opatrzności… To bardzo wygodne, gdy swoje chęci podporządkowania sobie innych zwala się na Opatrzność, czy Boga. Ich nie da się postawić przed sądem za zbrodnie, a przecież ci, którzy wykonują polecenia winni nie są. Prawda? Mnie tylko jedno zastanawia… czemu to ludzie zmieniają boskie zasady? Mają jakąś linię porozumiewania się z Bogiem? Zamiast miłości bliźniego, mamy nienawiść do każdego inaczej myślącego… Czy po to Bóg dał nam wolną wolę, żeby mi teraz jakiś księżyna mówił jak mam żyć? To moje życie i moja wola, to ja będę odpowiadała za swoje uczynki i nikomu nic do tego! Nie działa na mnie wzbudzanie poczucia winy, winy którą mogę odkupić tylko w kościele… a oni (panowie i władcy) łaskawie (za odpowiednią opłatą) mi ją darują. Jeśli kogoś niechcący skrzywdzę, wolę mu to jakoś wynagrodzić i przeprosić. To moim zdaniem bardziej uczciwe.

A Opatrzność? Też została wymyślona przez ludzi, żeby usprawiedliwić niegodziwości kościelnych hierarchów. Gdy coś idzie po naszej myśli, zawsze można powiedzieć, że Opatrzność nad nami czuwała, a jak coś nie wyjdzie, to Bóg tak chciał… Wygodne… prawda?
Tak minął pierwszy dzień grudnia. Nie wiem czy jutro zdążę się przywitać, bo wyruszam bardzo wcześnie. Ale tymczasem dobrej nocy Państwu życzę
Nie wiem, jak udało mi się ogarnąć ten dzień. Kolejne dwa będą jeszcze gorsze.
Oby do poniedziałku.
Tylko nie wiem, którego…
Dotarłem do domu, zbyt późno w zastępstwie Mistrza Q. dobranocka… Dziś łagodny Jaromir Nohavica z refleksją na temat problemów w kontaktach z kobietą 😉
Pierwsze miejsce na ostatniej LP Trójki 🙂
No to śpimy 🙂

Dzień dobry
Miłego dnia wszystkim życzę i lecę… Do wieczora 
Najpierw Gienia.

Dzień dobry.
Upiornego weekendu ciąg dalszy.
Ja mam dziś kardiologa, chłopcy – Bieg Mikołajów. Poza tym musimy: odebrać Kuby kolegę z DSP i po imprezie go odwieźć, zrobić zakupy, odebrać książki i nabyć kwiecie na jutrzejsze imieniny Teścia.
Każda rzecz w innym miejscu. I niekompatybilne czasowo.
Nie zapowiada się spokojny dzień.
Witajcie!
Ja też dziś będę dorywczo, bo pomagam dzieckom i teściowej w przeprowadzce. Kroi się interesujące weekend
Dzień dobry, kochani, w dużym skrócie, bratankowie są przekochani, ale zarazem bardzo intensywni, teraz obdarzają swoją intensywnością ptaki na plaży, ale bez mojego udziału, a ja znalazłem chwilę, żeby usiąść do komputera i skiknąć na Wyspę chociaż na chwilę. Poza tym przygotowania do fetowania trwają. Dam znać, jak się uspokoi.
Dzień dobry 🙂 Piękną kolorystykę jesieni już na dobre diabli wzięli … Pozostała szarość i snujący się smutek …I w tej atmosferze znalazłem wypowiedż znanego, czeskiego literata na temat polskiego zwyczaju całowania kobiet w rękę …Nasz czeski sąsiad podziwia przebiegłość Polaków , bo w stosunkach z kobietami- zawsze trzeba od czegoś zacząć , a pocałowanie w rękę jest genialne !!!

Uch!
Dotarłem do domu. Może jutro uda mi się ruszać – a przydałoby się, bo jutro ciąg dalszy…
Dobry wieczór
Też dopiero dotarłam do domu…
A gdzieś bywała cały dzień?
Dobrze się bawiłam
Dobrze, że choć ty!
Bo ja sobie dobieram miłe towarzystwo
i dobry powód do spotkania 
Po tak pięknym dniu, mogą być piękne sny. Na ich spotkanie teraz się wybieram. Dobrej nocy

Dobranoc.

Czy ktoś ma pomysł na zamykający cykl wiersz Leśmiana? Już pora…
Pomyślę, ale po południu. A może wcześniej ktoś inny…?
Ponieważ Mistrz Q. jest rodzinnie zaabsorbowany, proponuję dziś na dobranoc „Pieśń Gruzińską” Bułata Okudżawy, w znakomitym polskim wykonaniu.
Mój ulubiony duet
Dobrej nocy i snów o przyjaźni 🙂

Dzień dobry
Dobudzić się dziś nie mogłam 
Ja jeszcze śpię…
Witajcie!
Może jednak ten ponury świat będzie się i dziś choć trochę nadawał do oglądania?
U Ciebie ponuro, a u mnie słonecznie. I dobrze, bo musiałam od rana zrobiś zakupy, których nie zrobiłam wczoraj. Nie zdążyłam
No to jestem, już po uczczywaniu. Może jeszcze będę chwilami znikał, bo pewne drobne sprawy mogą wymagać mojego udziału, ale generalnie raczej będę.
Zapraszam na nowe pięterko.