Coś srebrnego dzieje się w chmur dali.
Wicher do drzwi puka, jakby przyniósł list.
Myśmy długo na siebie czekali.
Jaki ruch w niebiosach! śłyszysz burzy świst?
Ty masz duszę gwiezdną i rozrzutną.
Czy pamiętasz pośpiech pomieszanych tchnień?
Szczęście przyszło. Czemuż nam tak smutno,
Że przed jego blaskiem uchodzimy w ćień?…
Czemuż ono w mroku szuka treści
I rozgrzesza nicość i zatraca kres?
Jego bezmiar wszystko w sobie zmieści,
Oprócz mego lęku, oprócz twoich łez
I piosenka w wykonaniu Starego Dobrego Małżeństwa:




Na poezji się nie znam, ale lubię piosenki dlatego powyższy wpis z cyklu Leśmianowskiego.
To ja może bufecik otworzę:

To ja herbatę na zielono poproszę.
Dzień dobry pani bufetowa (chociaż to chyba jest dla innej pani polityk zarezerwowane).
Teraz to już nie wiadomo, co dla kogo zarezerwowane. Człowiek się gubi. Dobrze, że chociaż ta herbata z rana jest.
To ja kawusię, jak zwykle, poproszę.
Ja też jak zwykle, przed wyjściem kawa potrzebna
Kawusia też wedle życzenia.
Dzień dobry. Ładnie, ale smutno. To znaczy wiersz.
Bardzo ładny wybór!
Przy okazji: kody filmów we wpisach należy wpisywać w trybie tekstowym – inaczej nie zadziałają…
Słuchajcie no na panie Tetryk – ja się k… na tym nie znam. Ani na poezji ani na kodach ani na trybie tekstowym. Ja tu czasem piszę tylko trochę niezobowiązujących głupot
Ps.1. Właściwie to szukałem piosenki z tekstem Leśmiana i trafiła się taka w wykonaniu zespołu, do którego mam sentyment.
Ps.2. Dobrego tygodnia życzę, który nb. się już strasznie ciągnie..
Ale wolisz, żeby się film wyświetlał?
Złośliwe rzecz ujmując to na tym filmie niewiele się dzieje…
Dzień dobry


Jest Leśmian!!!
Miłego dnia wszystkim życzę
Witam po południu. Ja strasznie ruchliwa rowerowo byłam od rana więc teraz zipię i zbieram siły do dalszych zadań na dziś.

Czy coś na wzmocnienie w bufecie jest?!
Gienia to chyba nie ma, trzeba by Jo zapytać…
Ale nasz bufet też nie je gorszy. Co kto woli?

No jak nie jak tak?!

No widzisz, Maradag – a jak ja się pytałem, to rozległy się tylko fukania, że za wcześnie…
Oj tam zaraz.
Słońce zachodzi… Wieczór idzie…
Dobry, po robocie. Czyli że przerwa, bo dla odmiany trochę biegania jeszcze.
A ja po lataniu, jestem wykończona
Wróciłem, załatwiwszy wszystko, a przy okazji nawet parę innych rzeczy. 🙂
Pogratulować skuteczności!
Może i działam wolno, ale jak już raz wypełznę z nory i się rozkręcę…
No to ja po robocie na dziś. Teraz „foteldozbijaniabąków”, kocyk i coś z bufetu Gieni pod ręką….

Och, zazdraszczam!
A mnie jeszcze ciągają, żebym załatwił to i tamto, na szczęście na komputerze.
A znasz to przysłowie, że konia, który dobrze ciągnie, to go jeszcze batem popędzają?
A pewnie. Ale w mojej sytuacji – i w kwestii spraw, które załatwiałem – trudno wierzgnąć, niestety.
Właśnie zaczęło padać. Najjunior wraca z zajęć dodatkowych, zły jak osa, mruczący pod nosem słowa nieprzystojne etc. Widzę, że kurtkę ma mokrą, ale poza tym jakoś dziwnie manewruje, żeby cały czas stać do mnie tyłem. „Oho,” myślę sobie „na pewno się czymś upaprał, o ile nie zrobił sobie krzywdy, oj, bo jeżeli, to trzeba zobaczyć…” i pytam, czemu stoi tak tyłem. I słyszę w odpowiedzi: – Niczemu. I tak się z tobą nie podzielę!
Taki chytrus?
Tu też zaczęło bębnić w okna…
A co. Przyzwyczajony, że tatuś zgadza się na kupno czipsów (a nawet czasem sam kupuje) pod warunkiem uiszczenia przez dziecię podatku od niezdrowego jedzenia. Uiszczenia w czipsach oczywiście.
Udało Ci się zobaczyć CZYM się nie podzieli?
Nie. Czipsy albo słodycze, właściwie tertium non datur.
I taki zdolny, że nie dało rady podejrzeć?
No no no…
Nie, raczej chodzi o to, że spłakałem się ze śmiechu, a on wykorzystał moją chwilową niedyspozycję, żeby przemknąć chyłkiem do swojego pokoju. Jak się przestałem śmiać, to już mi się nie chciało do niego zaglądać.
Specjalnie dla Ciebie poszedłem i sprawdziłem. Czipsy w tubie, o takie:
Jejuuu, dzięki!
A puścisz mi tu jeszcze Stinga?
Oczywiście, dzisiaj na dobranoc będzie.
Aha, to już zaraz?
Urodziny ma. To może można dwa razy?
No, jak Ty mogłaś trzy…
Ooo, ja to Stinga mogę! Zwłaszcza z BB do spółki.
Idę spać… Dobranoc
Spokojnej!
Dobranocka więc.
Dzisiaj na życzenie, ale też jest i okazja – 66 lat kończy Sting. Dlatego będzie jeden z najpiękniejszych jego utworów, z płyty „Nothing Like The Sun” – „Englishman In New York”. Pewnie już wspominałem, że tę płytę nabyłem na winylu, jak wyszła w Polsce? I że ten utwór posłużył za kanwę jednego z najlepszych kawałków, jakie wykonał jeden znajomy z liceum na pewnych publicznych pokazach? Płyta i piosenka – jedne z najważniejszych w życiu.
A ponieważ miało być podwójnie, to jeszcze drugi utwór tego samego muzyka, tym razem z płyty „Ten Summoner’s Tales”, późniejszej o kilka lat od poprzedniej. Co ciekawe, to kompozycja towarzyszącego Stingowi gitarzysty Dominica Millera. Ta płyta też kojarzy mi się z najważniejszymi wydarzeniami w życiu, ale zupełnie innego rodzaju. A sama piosenka – całkiem niedawno.
Snów pięknych, jak ta muzyka.
Be yourself no matter what they say.
Dzięki.

Niezamaco.
Dobranoc. Odpływam sobie na siódmej fali.
Albo jakoś podobnie.
Piękny wiersz o szczęściu podszytym lękiem i trudnej miłości dwojga ludzi, bowiem nigdy nie wiadomo, co los przyniesie.
Śnijmy spokojnie. Może być o szczęściu albo i siódmej fali.

Dzień dobry
Przestało padać, ale czy na długo?
Dzień dobry. Na południu Polski też pada. No cóż. Kiedyś musi padać ale w tym roku zbyt często jest ten deszcz.
To może kawa nam pomoże? Może być i herbata…
Poproszę czarną lungo, gorzką i bez mleka.
Witajcie!
Pada? No i dobrze. Dziś po południu znów wychodzimy wraz z parasolkami 🙂
Jako „spacerowicze”?
No jasne!
Dźdbry. Pada. Dobrze, że centralne ogrzewanie działa. Idę po kawę do Gie… Ooo, kimże jest ta piękna nieznajoma, co nas dzisiaj odwiedziła?
Gienia wam nie pasuje, tak?
Oj, żebyście nie żałowali!
Jak nie pasuje? Pierwsza myśl, że po kawę do Gieni, ale wtedy patrzę, że dzisiaj kto inny serwuje! No i tak się zastanawiam czy na tej tacce mieści się tyle samo, co na trzypoziomowym wózeczku (w sensie wszystkie te kawy i herbaty).
Ta kelnereczka doniesie z bufetu co tylko zechcesz
Hm, chyba że tak.
Dzień dobry
Codziennie muszę podlewać… widzę jak u tych, którzy mają ogromne trawniki (i nie podlewają) trawa zżółkła i zbrązowiała 
A przecież to już październik! I czas, żeby się ochłodziło!!! Nie tęsknię do mrozów, ale tak ze 20C by wystarczyło…
U Was pada i pada, a u mnie sucho jak nie wiem co
I znowu te temperatury! Wczoraj 27C, na dziś zapowiadają 28C
Miłego dnia życzę
Za 20 to i ja bym była! Chociaż u nas to w drugą stronę – do góry.
Szkoda, że nie możemy tego jakoś wyrównać… u Was do góry, u mnie na dół i byłoby po równo

Nie miałabym nic przeciwko. Niestety, nie ma sprawiedliwości na tym świecie…
Nie płacz, Bożenko… taki mamy klimat
Według mapy, Chicago leży na wysokości Barcelony w Hiszpanii, czy Rzymu we Włoszech. Aż dziwne, że w ogóle mamy mroźne zimy

To znaczy, ja wiem dlaczego… U nas pogoda zależy od tego z której strony wiatr zawieje. Jak z południa, to mamy ciepło, jak z północy, to mrozi. Nie ma w pobliżu wysokich gór, żeby to zatrzymać… Teraz akurat wieje z południa…
No i jeszcze mamy Lake Michigan, który o tej porze roku działa jak termofor. Nagrzana woda oddaje ciepło, a że jest jej masa, to i dużo ciepła wydziela. Wiosną, po mroźnej zimie, gdy wody Michigan zamarzają (nawet po 10km od linii brzegowej), jezioro to jest jak zimny kompres i wiatr od niego jest lodowaty, chociaż wszędzie już ciepło…
Dzień dobry, fajrant. Czyli przerwa, a po przerwie wracam.
A co do pogody, to ja też bym był za tym, żeby nam trochę dodać, a np. Mirce trochę ująć (tyle, żeby wszyscy byli kontenci).
Ale znów jakby tak zacząć grzebać przy pogodzie, to by się mogło niedobrze skończyć, oj niedobrze.
20 października w kinach będzie o tym film.
Przerażające…
No, to oczywiście science-fiction, globalne ocieplenie działa niby wolniej, ale potem przylatuje taka Irma czy inna Maria i bęc – nagle jest równie gwałtownie.
To jest realne, ale nie na taką skalę. A tak naprawdę, to nie lubię takich filmów. Nawet za darmo bym na to nie poszła…
No więc ja też mam takie filmy, na które bym nie poszedł za darmo, a nawet wiele bym dał, żeby nigdy nie powstały. I wcale nie dlatego, że są jakieś kiepskie, tylko po prosty mierżą mnie do cna.
Ja ogólnie nie lubię filmów katastroficznych. Wiele lat temu obejrzałam „Tragedię Posejdona” i męczyło mnie przez parę lat współczucie dla tych ludzi. Wiem, że to tylko film… ale jakoś za bardzo to przeżywam.

Mój mąż twierdzi, że mam za bujną fantazję i za bardzo utożsamiam się z bohaterami… może
Tak, sytuacje krytyczne trudno czasem nawet oglądać, mimo że na ekranie.
Oby mi się żaden taki nie przyśnił, bo idę spać. Dobranoc…

Spokojnej.
A ja nadchodzę z dobranocką.
Klasyczna rockowa ballada – „More Than Words” grupy Extreme. Gitara, dwa głosy – czego więcej trzeba? Harmonie wokalne oczywiście są!
Snów mówiących więcej niż słowa.
mówią, że jeden obraz to więcej niż tysiąc słów – a z iluż obrazów utkany może być sen? Kto ma ambicję, niech liczy…

Nie wiem czy słyszeliście o masakrze na koncercie country w Las Vegas? 59 osób zabitych i 527 rannych (a przynajmniej tak podawali w telewizorni)
Druga poprawka do Konstytucji to gwarantuje. Tylko nie wiem dlaczego w niektórych stanach jest tak łatwy dostęp do broni automatycznej. Ta broń jest wybitnie po to, by zabić jak najwięcej osób. To broń typowo wojskowa. Nie służy ani do polowania, ani nie jest potrzebna na strzelnicach. Pomaga tylko takim szaleńcom jak ten. Jak się wali z automatu w taki tłum, to nie ma bata, ofiar będzie dużo. Jak nie zabitych, to rannych… co z resztą widać…
Oby nic się nie stało…
Morderca wynajął pokój w pobliskim hotelu (na 32 piętrze) i stamtąd strzelał z broni automatycznej do bawiących się ludzi. Na koncercie było ponad 22 tys. … a gościowi nie chodziło o konkretne osoby, chciał jak najwięcej odstrzelić…
Potem popełnił samobójstwo. Nie mógł od tego zacząć?
Jak sobie pomyślę, że tydzień wcześniej moja córka tam była na występach „Cirque du Soleil”, to aż mi serce zamiera…
I jak zwykle po takich atakach zaczyna się głupia dyskusja na temat dostępu do broni
Wkurzył mnie też burmistrz Chicago. W niedzielę ma się odbyć chicagowski maraton. Wiele osób pytało o zabezpieczenia przed tego typu atakami. A ten głąb mówi, że u nas się takie coś nie przydarzy, bo jesteśmy na wszystko przygotowani. Oby się nie przekonał, że nie ma takich zabezpieczeń, których nie da się obejść, bo to by oznaczało śmierć wielu osób. Buta tego dupka działa mi na nerwy
Czy słyszeliśmy o tej masakrze? Cały świat o niej mówi. W TV codziennie o tym słyszę. To straszne co się dzieje na świecie. Masz rację, broń automatyczna powinna być stanowczo zakazana.
A ten burmistrz Chicago to naprawdę dupek, oby się nie pomylił. Szkoda ludzi i ich rodzin.
Wg. mnie dostęp do broni w USA to jakiś totalny koszmar i odlot.
I to jest dostateczny powód – dla naszych sejmowych myślicieli – żeby się na nim wzorować…

To nie do końca jest tak, Zoe. W miastach, to faktycznie, broń nie jest konieczna, ale na farmach? Są rejony, że do najbliższego sąsiada masz kilka kilometrów… domy stoją na pustkowiach. Nie tylko ktoś może Cię napaść w celach rabunkowych, ale bywają niedźwiedzie, pumy… musisz mieć coś, czym możesz się bronić.
Oczywiście, że słyszałem. I nikomu nie życzę śmierci ani uszczerbku na zdrowiu, ale maratony są piekielnie trudne do ochrony, jak o tym świadczy przykład Bostonu, gdzie nikt nie strzelał. Ale wybuchał.
Właśnie to miałam na myśli. Trasa maratonu to 42 km. Co prawda część to parki, ale część prowadzi ulicami. Jak można zabezpieczyć wszystko?!!! Hotele pod lupą? A co jeśli taki zamachowiec wynajmie jakiś apartament przy trasie? W Downtown w większości to bardzo wysokie budynki, po 30-50 pięter. Mają zamiar sprawdzić wszystkie? Może by się dało, ale jakie koszty pociągnęłoby to za sobą? A co jeśli taki terrorysta wlezie do jakiegoś mieszkania, które już było sprawdzone? Przecież nie postawią strażników przed każdym takim budynkiem!!!
Nie da się też zrewidować wszystkich gapiów i przechodniów na tej trasie. To są setki tysięcy ludzi… a zabójcą może być każdy…
Dlatego buta tego głupola działa mi na nerwy.
Jest jeszcze jedna sprawa, która działa mi na nerwy. Chyba już wspominałam, że w powiecie w którym mieszkam wprowadzili podatek od napojów. Niby jest to liczone w centach od uncji, ale wychodzi prawie 30%. Myślałam, że to tylko od „gazuzy”, a bez tej mogę się spokojnie obejść. Ale w sobotę mieliśmy gości i chcieliśmy kupić sok pomarańczowy. Też miał taki podatek!!! Bo z cukrem…
Tylko co mam zrobić, jeśli na te słodziki mam uczulenie? Nie dam rady tego świństwa pić. Raz, że jest to dużo słodsze niż cukier, a dwa – mdli mnie po tym jak nie wiem co, a jeśli wypiję więcej, to oddam z powrotem razem z jedzeniem, które zjadłam.
Producenci tych ichnich słodzików musieli dać dobrą łapówkę
Pocieszeniem jest to, że ludzie zaczynają się burzyć. I to nie tylko klienci, szczególnie ci, którzy dużo tego piją. Właściciele sklepów odnotowali 50% spadek sprzedaży towarów. Bo jak ktoś jedzie po „gazuzę” do innego powiatu (czy nawet stanu, o ile ktoś ma dość blisko), to przy okazji zrobi i inne zakupy. Czyli tracą na tym rodzime biznesy. Nawet w telewizji pojawił się spot reklamowy, gdzie kobitka mówi, że nikt nie będzie jej nakazywał co ma jeść i pić. To jest jej decyzja. Jak na razie jeździ na zakupy do Indiany, ale jeśli władze nie zmienią decyzji i nie wycofają tego podatku, to wyborcy zapamiętają… wybiorą tych, którzy ten głupi podatek zniosą… I to jest realna groźba. Szczególnie jeśli się weźmie pod uwagę o ile spadła sprzedaż w Cook County. Bo to nie tylko właściciele, ale i klienci… Ciekawe co z tego wyniknie…
No właśnie, ludzie głosują nogami i portfelami.
W większości, chyba tak
Część wyborców głosuje na znane im nazwiska, wcale nie biorąc pod uwagę kto to jest. Chicago jest jednym z najbardziej skorumpowanych miast w USA. Wszyscy to wiedzą, ale wyłapanie łapówkarzy wydaje się niemożliwe. Co jakiś czas w więzieniu ląduje jakiś dygnitarz (za łapówki), tylko wydaje mi się, że po prostu eliminują tych, którzy im podpadli 
Dzień dobry
Ciemno jeszcze, coraz trudniej się wstaje 
Dzień dobry. Pochmurny październikowy poranek. Ale wyspa da radę
Gienia też da radę i pomoże
Kawę poproszę, pani Gieniu. Bez mleka, ale może być ze zgrzytaniem zębami.
Witajcie!
Deszcz wczoraj poprószył parasolki, i uznał na razie misje za ukończoną. Tu i ówdzie nawet widać błękit nieba
Dzień dobry. Dzisiaj odebrano mi godzinę snu (w związku z załatwianiem pewnych spraw, na szczęście przez Internet) i jestem, jakby to powiedzieć, głęboko nieusatysfakcjonowany.
Idę po kawę do Gieni.
Ciężko tu u mnie. Nawet kawa nie pomoże.
Ludzie! Co się dzieje?! Co za minorowe nastroje! Może czekoladka pomoże…
Mnie może tak…
Nie zaszkodzi sprawdzić.
A nuż pomoże?
A masz bułeczkę cynamonową???
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.hemmahosjohanssons.com/2014/10/kanelbullens-dag-dzien-cynamonowej.html
No wielkie dzięki. A ja się tak staram o nich dziś nie myśleć!!!
To weź daj psu – mamy dzisiaj światowy dzień zwiarząt
Pies nie powinien jeść cukru i cynamonu.
Tak, może to jest dobre, ale nie dla psa
A człowiek nie powinien pić wódki. Nie mówiąc o papierosach:-)
Fakt. W żadnym wypadku nie pij papierosów! Wódkę, ostatecznie, możesz palić…
To ja Zoe:
Jak odpisać (nie w trybie edycji posta) jak nie ma miejsca na kolejną odpowiedź w tym drzewku???
Pod ostatnim, pod którym się da.
To już
wiesz
Witajcie!
Aby uniknąć podobnych zapaści, bardzo proszę o przeskalowywanie zamieszczanych tu zdjęć, najlepiej do formatu mieszczącego się w 800 na 600 pikseli, lub nieznacznie większego…
Dzień dobry,
ja na wszelki wypadek nie wrzucam żadnych zdjęć. Bo nie umiem. I nie darowałabym sobie, gdyby przeze mnie Wyspa odpłynęła.
(grunt to mieć odpowiednią wymówkę)
Dzień dobry!
Nareszcie wróciła nasza Wyspa
Dzień dobry, w zasadzie pracuję, ale skoro Wyspa wróciła…
Czy ta zapaść miała coś wspólnego z wrzuconymi przeze mnie zdjęciami z komórki? Bo patrzę, że faktycznie spore.
Edit: ale biblioteka pokazuje, że zdjęcie 4128 × 3096 px waży raptem 93 KB, jak to możliwe przy takiej rozdzielczości??? Z kolei to samo zdjęcie otwarte w nowej karcie ma 800 x 600, więc już nic nie rozumiem…
Bo już je przeskalowałem…
Rozumiem, tylko dlaczego po przeskalowaniu nadal pokazuje poprzednią rozdzielczość?
Śpiewałam to kiedyś na któreś z akademii w liceum. Dzisiaj dziwię się, ze mogłam kiedyś śpiewać w chórku….
Pozdrawiam serdecznie wszystkich Wyspowiczów 🙂
A i chciałam jeszcze nadmienić, że wczorajsze cynamonowe drożdżówki wyszły doskonale, chociaż popracowałabym nad kształtem i wielkością.
TU ich nie pokażę, ale jeśli ktoś chciałby się poczęstować, to zapraszam do Oberżyny.
Byłam, widziałam, wyglądają smakowicie
Pożarli wszystkie i zażyczyli sobie częściej.
Wcale mnie to nie dziwi
Dzień dobry
A jak widzę, wyście jakoś się dostawali i pisali… Czyżby za duże fale na oceanie? I do mnie już nie dochodziło? 
Wczoraj cały dzień nie mogłam się dostać na Wyspę
Nie dostosowali, tylko czekali. Od wczorajszego południa Wyspa była niedostępna. Popatrz na daty wpisów, nawet dobranocki nie było
U mnie to było od 6:30 (kiedy pierwszy raz próbowałam się dostać) do niemal północy (ostatnia próba)
I też czekałam cierpliwie, bo tak prawdę mówiąc, nie miałam innego wyjścia 
Podobnie jak ja. Ale dobrze, że już wszystko wróciło do normy. Musimy tylko pamiętać o przyczynie.
Koniec pracy! Idę analizować logi z Wyspy…
Dzień dobry. Bardzo niedobry.
W sumie tu się też taki zrobił w trakcie. Dlatego nie wiem, czy w ogóle jeszcze dam radę dzisiaj pobyć na Wyspie. A jeżeli tak, to ile. Dobranockę postaram się zamieścić.
Ciągle pada i wieje, źle to działa na nasz nastrój… Zapowiadają wiatr nawet ok. 100 km/h. Znów narobi szkód…
Fajrant. Zobaczę, może wrócę wcześniej niż na dobranockę.
PS. Nawet nie mam ochoty oglądać meczu w TV, chociaż po doniesieniach z netu widzę, że warto.
Niby nie chwal dnia, bo piłka jest okrągła, a bramki są dwie, ale póki co jest nawet ciekawie.
1 – 5 dla Polski jak dotąd.
Odciążyłem poprzedni wpis. Przy wpisach z wieloma zdjęciami trzeba koniecznie ograniczać ich rozmiar.
Całe szczęście zawsze ograniczam rozmiar. Mam bezpłatny program, który kalibruje mi wszystkie zdjęcia hurtowo. Nie muszę każdego oddzielnie
Jak syn będzie miał czas, to mi pomoże wstawić to na Wyspę. Bo wiecie… jeśli chodzi o komputery i programy, to ja jestem mniej niż cienka
A tak każdy będzie mógł z tego korzystać. 

Program dostałam od kumpla, który nigdy nie wstawia na internet pełnowymiarowych zdjęć. Zdarzają się kradzieże i czasami ktoś wdrukuje sobie takie zdjęcie i sprzedaje jako swoje. Małego nie wydrukuje, a jeśli nawet, to będzie bardzo słabej jakości. A kumpel robi piękne zdjęcia. Niby amator, a jak profesjonalista
Ja się dziś pożegnam, bo strasznie jestem zmęczona, a mój komp chyba jeszcze bardziej, bo mi głupieć zaczyna.
Jedni w łóżeczkach, inni na meczu… spoookóóój…
Nasi nie grają, to mnie mecz nie interesuje. Też się już położę. Dobranoc
Spokojnej.
Dobranocka.
Dzisiaj będzie nietypowo. Natknąłem się mianowicie w sieci na piosenkę Depeche Mode „Enjoy the Silence” w wykonaniu Zespołu Pieśni i Tańca Szczecinianie. Co prawda te zapaski to chyba nie szczecińskie, ale sam pomysł, żeby zagrać to „na ludowo” – wart zauważenia.
Snów w nietypowej oprawie, o. Ale spokojnych, zwłaszcza tym, co im nad głową wieje Ksawery.
Zaprawdę oryginalne te Szczecinianie; niemniej ich wysokie głosy faktycznie skłaniają raczej do radowania się ciszą… W wykonaniu oryginalnym utwór jest znacznie przyjemniejszy.

Ksaweremu przeciwstawmy blask magiczny! 😉
No to dobranoc.
Jeden z moich znajomych opublikował na FB ten artykuł:
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/reporters.pl/9716/lewackie-media-i-antifa-ciesza-sie-z-mordu-w-las-vegas-nasz-towarzysz-ukaral-te-psy/amp/
i mało mnie nie zatchnęło
Rozmawiałam o tym z jednym z moich amerykańskich znajomych i powiedział, że faktycznie idiotkę zwolnili z pracy w trybie natychmiastowym. Nie rozumiem jak można być tak zaślepionym? I to z kompletnym brakiem ludzkich uczuć…
Przeczytałam i skóra na grzbiecie mi ścierpła. Co się dzieje z tymi ludźmi?! Strach się bać…
Przyjmując sensacyjne doniesienia o obrzydliwych wypowiedziach „pleniącego się czerwonego zagrożenia” prawie nie zauważamy, że krytykujący posługują się podobnie ordynarnym językiem…
Ja już paru osobom podpadłam, ale nadal apeluję: krytykujmy merytorycznie. Nie, że ktoś jest bezzębnym kurduplem, albo niewyżytą seksualnie słonicą, tylko że obraża, że skłóca, że podejmuje decyzje. Czyli nie za to, jaki jest z urodzenia czy życiowego doświadczenia, ale za czyny.
No i zawsze mi się obrywa. „Oni też tak robią!”. Tylko że idąc w ich ślady, robimy dokładnie to, co mamy im za złe!
Stajemy się tacy sami.
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/youtu.be/kcER5gkv2yM
No więc ja przede wszystkim wakczę z tym potencjalnym wewnętrznym złem.
Żeby nie być taka, jak oni.
No właśnie, ja też nie jestem w stanie tego zrozumieć. Agresja słowna, agresja fizyczna… to się robi nie do zniesienia.
Podobnie jak Jo, nie lubię wycieczek personalnych. Obrażania. I to nie tylko kogoś, kto coś złego zrobił, ale i rozmówcy. Bo się różnimy w poglądach… Czy to jest powód, żeby pisać mu, że ma „wyprany mózg”? Wymiana inwektyw nigdy mnie nie interesowała. Moim zdaniem to poziom przedszkola. Najgorzej gdy ten „poziom przedszkola” ma dostęp do broni…
Zauważyłam, Ukratku. Nie podoba mi się, że od razu podpięto tych ludzi pod lewicę. Może oni o sobie tak mówią, ale moim zdaniem z lewicą nie mają nic wspólnego. Bardziej kojarzy mi się to z organizacjami terrorystycznymi i nazizmem.
A ordynarny język jest coraz częstszy w mediach i parlamencie. Ludzie chamieją i nawet tego nie widzą.
Między innymi dlatego tak szanuję Wyspę i Wyspiarzy, że tutaj chamstwa nie ma. Nawet jeśli różnimy się w takich czy innych poglądach – dyskutujemy. Bez obrażania i inwektyw
Dzień dobry
Okropna nocka. Przez ten wicher musiałam spać przy zamkniętych oknach i było duszno. Mam nadzieję, że do wieczora się uspokoi, bo następna będzie nieprzespana…
Dzień dobry. Powiało i polało w nocy. Wyjeżdżam do pracy, a tu w poprzek drogi leży powalona jabłoń od sąsiada. Chyba dawno tak nie wiało.
Witajcie!
Ze smutkiem muszę przyznać, że bez Wiedźmy magiczna moc naszej lampki już nie ta…
Zgadza się, często myślę o tym, dlaczego nie ma z nami Wieminki i Alli.
Dlaczego nas porzuciły?
…bry

Czas na śniadanie.
Kawy chętnie się napiję, dziękuję.
Otwarłam TV i sobie pomyślałam, że ja narzekam na ciężką noc, a tymczasem w kraju doszło do tylu nieszczęść. 2 osoby nie żyją, 39 rannych…
Straszne.
U mnie dokoła pola, to i nic nie latało. A na mieście jeszcze nie wiem.
Dzień dobry.
Ta to się będzie wydzierała, aż na koniec świata będzie słychać.
To ja po cichutku tradycyjnie z rana podstawiam kubeczek po herbatę zieloną.
Jutro wyjeżdża na weekend, to będzie trochę ciszy.
No więc ja też, ale powinienem być z powrotem w niedzielę po południu.
Znaczy Gienia wyjeżdża. Ja – nie. Może nawet po cichutku ekspresik wstawię z rana?
A ja mam sobotę wyjazdową, ale na noc wracam 🙂
Kawusia. Bardzo poproszę, bo muszę dojść do siebie.
A i jeszcze jedna ważna sprawa. Mamy dzisiaj Światowy Dzień Uśmiechu.

To nas rozpogodzi (mam nadzieję)
Dzień dobry. Zapowiada się tu dzień cokolwiek biegający, przynajmniej przez chwilę. Czyli praca tak, ale mniej typowa.
Dzień dobry



Nareszcie pochłodniało i pokapało
Jaki będzie ten dzień – jeszcze nie wiem, ale mam nadzieję, że nie będę musiała podlewać
Miłego dnia, pełnego uśmiechu, wszystkim życzę
Jak uśmiech, to uśmiech
Dobry wieczór. Fajrant. Przerwa.
Ja też mam fajrant, idę spać. Dobranoc
Spokojnej!
Dobranocka znad morza dzisiaj.
I po francusku dla odmiany. Miła odmiana od czasu do czasu. Charles Trenet – „Le Mer”. Te zmiany tonacji.
Snów – miłej odmiany od rzeczywistości.
Bardzo ładne i na łagodną przebudzankę.
Bardzo mi przyjemnie. Poza innymi kontekstami pojawiło się w finale filmu o Jasiu Fasoli na wakacjach.
Ukołysani rytmami morza, opuszczeni już przez Ksawerego – śpijmy dobrze i owocnie!

Ach, przypomniało mi się: Władysław Orkan, młodopolski pisarz, miał naprawdę na imię Franciszek Ksawery. Autentycznie. To się musiało tak skończyć.
Dzień dobry
Władysław Orkan – Franciszek Ksawery… Zbieg okoliczności, czy ktoś rozmyślnie tak nazwał ten ostatni wicher 
Podaję nieco nieprzytomnie, bo sie dobudzić nie mogę.
Dziękuję, z chęcią się poczęstuję
Dzień dobry. Już po kawie, zaraz wychodzę na pociąg. Do juterka!
Wiedziałem, że masz pociąg do kawy, ale po kawie?
Witajcie!
W latach chyba 20. ubiegłego wieku w lokalnej pracie ukazała się krótka notka: „Wczoraj nad Tatrami szalał orkan”. Następnego dnia ta sama gazeta wydrukowała dementi:
„Stanowczo oświadczam, że ani przedwczoraj, ani w ostatnich dniach nigdzie nie szalałem” – podpisano: Władysław Orkan.
Autentyczne?
Co najmniej dobrze ugruntowana anegdota… Cytuję jednakowoż z pamięci, źródeł nie pamiętam 🙂
Dzień dobry
Dziś od rana też kropi… Może później mi się uda, bo uparta jestem jak osioł. A czas już najwyższy na to przesadzanie…
Stara działała mi na nerwy
Nawet nie wiedziałam, że mamy tak dużą kołdrę
Przy okazji postanowiłam uszyć pokrowiec na wersalkę, ale nie miałam z czego


Na wczoraj planowałam przesadzenie niektórych krzaczków, ale padało cały dzień
A że nie mogłam zrobić tego co zaplanowałam, to uszyłam nową poszwę na kołdrę
Miłego dnia Wyspiarze! A wyjechanym udanego wyjazdu!
Dzień dobry. Koniec ogródkowych prac na dzisiaj. Zastanawiam się nad alkoholizmem. Może by tak popaść w niego
To ja będę Ci towarzyszyć…
a co…
Dzień dobry
Wylazło słoneczko i pobiegłam truchcikiem żeby zrealizować swoje plany. Trochę pomógł mi małżonek, bo wywalenie wierzby nie było takie łatwe. Kiedyś posadziłam patyczek, ot tak sobie, bo chciałam zobaczyć, czy wyrośnie. Przycinałam, żeby nie wyrosło mi drzewo, także wysokie nie było. Małżonek kilka miesięcy temu ściął to przy samej ziemi, ale odbiło i zrobił się ogromny krzak. Nie mam na niego miejsca. Tym bardziej, że myślałam, że mam jeden krzaczek białej porzeczki, jeden czerwonej i dwa agrestu… Biała jest nadal jedna, ale z czerwonej zrobiły mi się cztery krzaczki, agrest też się rozrósł i mam teraz (chyba) sześć krzaczków. Powycinałam stare gałęzie, bo i krzaki były bardzo stare. Mam nadzieję, że w przyszłym roku zaowocują porządniej
Muszę jeszcze jakoś zachęcić małżonka, żeby mi zrobił podpórki do tych krzaczków. Nawet wymyśliłam jakie…
Trochę czasu temu dostałam całą wiąchę bambusów. Różne rozmiary. Niektóre na prawdę grube. Chcę, żeby mi je małżonek przyciął na jeden rozmiar i nawiercił dziury po bokach. Wystarczy powtykać w ziemię grube, a w nawiercone dziurki powkładać cieńsze bambusy. Powinno to ładnie wyglądać
Bambus jest twardy i na pewno łatwo nie będzie… 
U mnie też koniec prac ogródkowych na dzisiaj
A! Zapomniałam! Poprzycinałam też swojego kaktusa. Też mi się niesamowicie rozrósł. Wylazł na grządki w dwie strony (rośnie w rogu) i ciężko mi było wyrywać chwasty spomiędzy… zarośnięte to było niesamowicie. Ale jak próbowałam pozbyć się chwastów, to miałam całe ręce kolców. Dziś też mam kolce wszędzie
Te duże, to pryszcz, ale opuncja ma całą masę cieniutkich igiełek. Prawie ich nie widać i nie da się powyciągać ze skóry. Nawet nie wiem kiedy się powbijały, ale jak czegoś dotykam, to je czuję. A przecież miałam rękawiczki!!!
Ale ogólnie jestem zadowolona, bo odwaliłam większość prac ogródkowych. Prawie jestem gotowa na zimę
Chociaż, pomimo że pada, mamy bardzo ciepło, zupełnie jak nie październik…
Także mam porysowaną skórę przez agrest i czuję się jakbym miała bliskie spotkania z jeżem
Nadal chodzę z krótkim rękawkiem, w krótkich spodenkach i sandałkach (oczywiście bez skarpet)
Wykarczowaliście tę wierzbę? Bo bez tego będzie odrastać…
Wykarczowaliśmy. Ciężko było, bo korzenie miała niesamowicie duże. Grube i rozgałęzione. Ale daliśmy radę
Odrastać nie powinno…
No cóż, okazało się, że nie ma z kim się napić, więc idę pod kordełkę.
Dobranoc
Dobranoc.
Na późną dobranockę dziś proponuję Adele i jej spokojne acz nie pozbawione dramatyzmu „Hello”. Mam nadzieje, że was ukołysze…
Dobranoc państwu!

Dzień dobry
Całą noc padał deszcz, a hallo było przydatne na przebudzenie…
Witajcie!
Dziś, dla odmiany, wyspawszy się nieco zamierzam pozostawać w domu i na Wyspie
Dzień dobry

Na razie nie widzę jaka będzie pogoda, bo za oknem ciemno (jeszcze nie ma 6), ale zapowiadali, że będzie słoneczko i 26C. Oczywiście wybieramy się na wycieczkę
Ale wam dobrze!
Na wycieczkę pojechaliśmy po południu, bo małżonek musiał obejrzeć mecz
Cieszył się, że Polacy wygrali…
Tym bardziej, że teraz jest okres migracyjny i wiele ptaków leci z północy na południe, więc równie dobrze mógł to być jakiś drapieżnik, który normalnie tutaj nie występuje.


Ciepło było i słonecznie
Przed nosem nam przeleciał jakiś drapol, a za nim z wrzaskiem leciał dzięciur czerwonogłowy. I tylko jego rozpoznaliśmy. Po kolorach i wrzasku. Jaki drapol uciekał – nie wiem. Za szybko to było… Zauważyłam tylko dłuższy ogon i nakrapiany spód. Ale takich jest kilka i nie mam pojęcia który to był…
I w sumie się nie dziwię, że drapol uciekał tak szybko, bo dzięcioły mają bardzo mocne dzioby… jakby dobrze trafił, to mógłby zrobić niezłą dziurę w głowie
Dodam jeszcze, że słońce i niewielki wiatr wygnały na Michigan wiele żaglówek. Sporo ich pływało…
W sumie to był udany dzień, chociaż ciutkę za ciepły. Ale narzekać nie będę
Dzień dobry. Lenistwo niedzielne. Dodam, że rzadkie w ostatnim czasie.

U mnie przed południem padało, ale teraz się wypogodziło i świeci słoneczko
To do mnie dojdzie pewno około północy… 🙁
Dzień dobry! Wróciłem.
Nareszcie wracają Podróżni, będzie z kim rano napić się kawy
Co to, to na pewno. Na pewno przez najbliższy tydzień będę siedział i pracował.
Co, jak wiadomo, kawy nie wyklucza… 🙂
…a wręcz jej wymaga!
Rano będzie kawa i herbata, co kto woli
A teraz szał na stadionie! Jedziemy do Rosji, wykrzyknął sprawozdawca
No, tam już będą sami najlepsi – oby ta passa z eliminacji trwała również na turnieju.
Już dawno powiedziałam, że wierzę w Nawałkę, wtedy mi nie wierzono. Wierzę teraz, że nasi na tym mundialu nie dadzą plamy.
Dobranocka z pewnym wyprzedzeniem.
Naszło mnie na barok, klasykę, i to z tych najlepiej znanych. Jan Sebastian Bach, preludium z suity wiolonczelowej w natchnionym wykonaniu Ofelii Gaillard. Jedna wiolonczela, jedna niebywale utalentowana pani ze smyczkiem i można na 2 minuty z groszami posłuchać czegoś przepięknego. Tak na marginesie – słyszałem, że częstotliwość wiolonczeli jest najbardziej zbliżona do tembru ludzkiego głosu.
Snów klasycznych i natchnionych.
Przy takiej dobranocce, miło będzie zasypiać. Dobrej nocy wszystkim życzę.
I spokojnej
Dobranoc
Spokojnej i relaksującej po tym bieganiu.
Słyszałem też, że kształt wiolonczeli jest najbardziej zbliżony do kształtów pięknej wiolonczelistki 😉

Dzień dobry
Nowy dzień, nowy tydzień, co nam przyniesie? 
Żeby się dobrze rozbudzić, niech nam kelnereczka przyniesie kawy lub herbaty…
Herbatujemy.
Dzień dobry.
Straszny dziś wiatrodzień.
Kawkujemy również!
Dzień dobry poniedziałkowo.
Witajcie!
Kraków w porannych promieniach słońca prezentuje się całkiem nieźle, choć i chmur nie brakuje.
Herbatujemy 😉
Dzień dobry. Za oknem tak sobie, ale na Wyspie na szczęście pogoda 🙂
I na Wyspie i za oknem pogoda. No to kawkujemy 🙂
A przy okazji mamy dzisiaj:
Światowy Dzień Poczty i Znaczka Pocztowego oraz
Międzynarodowy Dzień Pisania Listów
Jak ja dawno nie pisałem listu odręcznie (i nie lizałem znaczka na kopertę;-)
My co roku wysyłamy kartki świąteczne. Listu bardzo dawno nie pisałam… Znaczki naklejałam ostatnio chyba przy wysyłaniu książek.
A z kartkami świątecznymi polegliśmy, bo nikt nam nie odpowiadał w podobny sposób. Teraz z całej masy kartek, wysyłamy tylko do najbliższej rodziny.
Natomiast odnieśliśmy sukces z kartkami z wakacji! Bo my zawsze wysyłamy, bywa że z kilku miejsc z jednego urlopu. I rodzina zaczęła wysyłać do nas! Nie wiem, jak Wy, ale ja bardzo lubię dostawać pocztówki 🙂
Tak samo – pocztówki z wakacji zawsze ślemy do i dostajemy od najbliższej rodziny. Kartek świątecznych nie wysyłamy – bliska rodzina mieszka niedaleko a dalsza rodzina jest zbyt duża aby do nich wysyłać kartki świąteczne.
Ja nie lubię wysyłać kartek świątecznych, dlatego też nie lubię ich dostawać. Zobowiązuje to do wzajemności, a nie lubię…
Wolę telefon lub e-maila. Na pocztę prawie nie chodzę, chyba że muszę…
Dzień dobry
Zaczynamy nowy tydzień…
I niech będzie dobry!
Słuchajcie… Ogrom wychowawczego sukcesu mnie przygniótł…
BB się wkurzył na szkołę i na swój plan lekcji. Coś już wspominałam, więc w skrócie: przez ponad miesiąc nie mogli mu ułożyć planu godzącego zajęcia indywidualne z klasowymi i te integracyjne mu po prostu wypadały. A w nich wf, informatyka, zajęcia artystyczne… Akurat te, z których był bardzo dobry.
I co zrobił?
Poszedł (kilka razy) do nauczycieli, potem do dyrekcji, potem znowu do nauczycieli…
Mamy plan uwzględniający wszystko.
I on sam to sobie załatwił.
Brawo BB!!!
Chapeau bas!
Sama jestem pod wrażeniem.
Wow. Budujące.
Jestem wypompowana.

Odpływam zatem w kierunku Wysp Salomona, czy gdzie tam mnie poniesie.
Na kajaku?
Ale jego już tam nie ma, na tych wyspach…
No nie. Ja nie kajakuję. Azylu szukam.
Jak azyl, to może taki?
Ooo taaaak.
A teraz
Czyli że spokojnej?
Dobry wieczór. Fajrant. Przerwa.
Przerwa do jutra?
No, aż tak to nie. Ale poza tym, że muszę odsapnąć od komputera, bywam od niego odciągany wołami zaprzężonymi w jarzmo.
No to ja też robię przerwę, ale do jutra… Dobranoc
Spokojnej również
Ej, ale tu się już zrobiło 250 komentarzy?! To ja spróbuję nowe pięterko postawić, będzie jak znalazł na rano
Dobranocka wszakże jeszcze tutaj.
Świetny pomysł!
Dobranocka.
Tak mi się jakoś przypomniało – jedna z najpiękniejszych piosenek napisanych i zaśpiewanych do filmów z Bondem. Carly Simon i „Nobody Does It Better”. Dużo fortepianu i głosu, a potem reszta orkiestry. Może niespecjalnie usypiające, ale ma bardzo dobre wibracje, co też niebagatelne.
Snów niebagatelnych właśnie.
Quackie stawia pięterko, albowiem nobody does it better… A ja stawiam lampkę 😉

I spłoniłem się rzęsistym rumieńcem podczas przerwy na sznytkę w stawianiu pięterka. Dobranoc.
No to zapraszam na nowe piętro, większość Wyspiarzy pewnie od rana.