Wtorkowy ranek zastał nas w drodze na Hradczany. Planowaliśmy dojechać do tego pałacowo-zamkowo-kościelnego kompleksu zupełnie z innej strony, ale małżonka dostrzegła z tramwaju imponującą kolejkę i wysiedliśmy wcześniej – jak się okazało, słusznie. Prowadząca do punktu kontroli bezpieczeństwa (w końcu na Hradczanach urzęduje prezydent Czech!) kolejka była długa, ale szła szybko, więc już po dwudziestu paru minutach znaleźliśmy się na dziedzińcu hradczańskiego zamku.

Po chwili dołączyli do nas państwo Jeżynkowie, i razem ruszyliśmy na zwiedzanie. Zaczęliśmy od wznoszącej się nieopodal katedry św. Wita (a poza tym również św. Wacława i św. Wojciecha – tak, tego samego, który bezskutecznie nawracał Prusów). Dopiero później dowiedziałem się, z niemałym zdumieniem, że imponujący fronton z dwiema wieżami jest nie gotycki, ale… neogotycki – powstał na przełomie XIX i XX wieku. W ogóle katedrę tę budowano na raty, kiedy już zburzono stojącą w tym miejscu romańską rotundę, przez 41 lat w XIV wieku. Potem kilka razy wracano do budowy, przerywano ją, by ostatecznie doprowadzić do końca w latach 1870-1929.

Katedra jest olbrzymia. Wysoka, gotycka nawa główna kończy się sklepieniem sieciowym, a ogromne okna wpuszczają do środka dość światła, żeby w pogodny dzień większość detali była dobrze widoczna. Do tego część witraży zaprojektował odwiedzony przez nas dzień wcześniej Alfons Mucha! Pan Jeżynka był dodatkowo zachwycony faktem, że gotyckie i neogotyckie wnętrza nie zostały zbytnio „zaśmiecone” barokowymi dodatkami (chociaż parę fantazyjnych nagrobków czy kolumn by się znalazło).

Po wyjściu z katedry ponapawaliśmy się jeszcze jej widokiem z zewnątrz, w tym słynną Złotą Bramą z mozaiką przedstawiającą Sąd Ostateczny. To tędy wchodzili do katedry mężczyźni, którzy opuszczali ją po chwili jako królowie Czech. Nad oryginalnym gotyckim sklepieniem jej wnętrza do dzisiaj cmokają historycy i architekci!

Sprzed katedry skierowaliśmy kroki do Starego Pałacu Królewskiego. Zwiedzanie zaczyna się od sali władysławowskiej, nazwanej tak na cześć króla, za którego panowania ją zbudowano – Władysława II Jagiellończyka (syna Kazimierza). Fama głosi, że do środka przez specjalną klatkę schodową wjeżdżali konni rycerze, a nawet, że w sali tej urządzano konne turnieje. Wcale bym się nie zdziwił – sala jest ogromna. Zwróćcie również uwagę na niezwykle oryginalne sklepienie.

Z tarasów rozciąga się przepiękna panorama Pragi, lecz moją uwagę z początku przyciągnął inny fragment pałacu: przez duże okno po lewej stronie, najbliżej przypory, odbyła się słynna druga defenestracja praska, od której rozpoczęła się wojna trzydziestoletnia. Co ciekawe, wyrzuconym przez okno namiestnikom cesarskim ponoć nic się nie stało, bo wylądowali na kupie kompostu, powstałej z resztek, wyrzucanych z tegoż okna po ucztach. Ówcześni katolicy uważali to za cud.

Skoro już byłem w takim miejscu, to oczywiście nie mogłem sobie darować pstryknięcia tak lubianej przez Wyspiarzy panoramy 🙂

Z Pałacu udaliśmy się do bazyliki św. Jerzego. Za doprawdy niepozornym barokowym frontem kryje się fascynujące romańskie(!) wnętrze, z łagodnymi łukami, prostym sufitem i grubymi ścianami. Pierwszy kościół w tym miejscu powstał w roku 920(!), po zniszczeniu odbudowano go z grubsza w tym samym kształcie w XII wieku. A obok postawiono pierwszy w historii Czech klasztor, w którym zamieszkały siostry benedyktynki.

Tu w zwiedzaniu nastąpiła przerwa, a państwo Quackie oraz państwo Jeżynkowie z ulgą opadli na krzesełka zamkowej kawiarni. Posiliwszy się firmową struclą jabłkową oraz śliwkową w towarzystwie grzanego wina – w sam raz na słoneczną, ale wietrzną i w sumie niezbyt ciepłą pogodę – ruszyliśmy ku Złotej Uliczce. Przez wieki mieszkali tu w małych, przybudowanych do zamkowego muru domkach jubilerzy (stąd złoto w nazwie uliczki). Potem podupadła ona, stając się siedliskiem biedoty (w niebieskim domku pod nr. 22 mieszkał i tworzył 100 lat temu wspomniany już Franz Kafka), a obecnie stanowi obleganą – jak widać – atrakcję turystyczną.

Po odwiedzinach na Złotej Uliczce przeszliśmy się jeszcze po królewskich ogrodach. Poza pięknym arboretum mają one jeszcze jedną zaletę – rozciąga się z nich wspaniały widok na zachodnią ścianę zamku, włącznie z wieżą Prochową (jasna wieża na pierwszym planie), gdzie w XVI wieku pracował i zwodził cesarza Rudolfa obietnicą produkcji złota z byle czego za pomocą kamienia filozoficznego alchemik Edward Kelley, znany polskim czytelnikom powieści Zbigniewa Nienackiego „Tajemnica tajemnic” jako twórca talizmanu z kwadratem magicznym.

Same ogrody, bardzo zadbane i pilnowane przez czujnych żołnierzy, potrafią ucieszyć oko takim na przykład wiosennym widokiem:

Po tak intensywnym zwiedzaniu należał nam się porządny obiad. Dlatego zeszliśmy z Hradczan i znaleźliśmy znakomitą restaurację „Pod Czerwonym Lwem”, w której nie tylko ceny były przystępne a dania – znakomite (kaczka z knedlikami – polecam!), ale na dodatek wnętrze urządzono w odpowiednim do całej dzielnicy historycznym stylu, zgrabnie łączącym drewniany, „renesansowy” sufit z dużo późniejszym, imponującym żyrandolem. Do tego można było również zjeść na malutkim wewnętrznym dziedzińcu, mieszczącym zaledwie trzy stoliki, ale obsadzonym zielenią i niebywale urokliwym. Dlatego nie mam najmniejszych obiekcji, żeby wymienić tę nazwę – rekomenduję z czystym sumieniem!

A potem przeszliśmy się jeszcze uliczkami Małej Strany pod hradczańskim wzgórzem, między ambasadami i sklepikami z pamiątkami, które sąsiadują tu ze sobą, przez place i ulice, jeszcze raz przez most Karola i Stare Miasto, tak rozległe, że pod koniec byliśmy już porządnie zmęczeni. Stanęliśmy z panem Jeżynką na ulicy Celetnej, podczas gdy panie zachwycały się kolejną wystawą. Obejrzeliśmy się – za plecami pod złowieszczym czarno-czerwonym szyldem zapraszało do wnętrza muzeum tortur.
– Wiesz, jak wygląda w środku? – zapytałem przyjaciela. – Wchodzisz, zamykają się drzwi, nie ma odwrotu, a za chwilę okazuje się, że musisz jeszcze raz zwiedzić całą starą Pragę. Na piechotę!
Zareagowaliśmy na tę wizję zadziwiająco zgodnie – chóralnym jękiem.
Bo zwiedzanie czasem potrafi być również niebywale męczące!






Dzień dobry na nowym pięterku z naszym ulubionym ciągiem dalszym. Dzisiaj w menu głównie Hradczany.
Dzień dobry



Druga część opowieści o wycieczce cudna
Przeczytałam wszystko, obejrzałam zdjęcia… Chociaż za bardzo nie mam czasu, bo zaraz jedziemy. Ale na prawdę ciężko było się oderwać i odłożyć czytanie na później.
Super relacja
Dziękuję. Czekamy na następne ptaszki
Nie wiem dlaczego, ale zgłodniałam
Czyżby od tych knedlików? A może od (wirtualnego) spacerowania po Pradze?
Ja tu oglądam sobie biegi odbywające się na całym świecie, na ulicach widać wszędzie żółte koszulki zawodników, a tu wyrosło następne pięterko… A jakie ciekawe!
Od obu!
No cóż, knedliki mają swoich wielbicieli i antyfanów. Ja akurat należę raczej do tych pierwszych, zwłaszcza jeżeli dostanę knedliki z chleba i z kminkiem.
Ja w ogóle jestem bardziej kluchowa niż mięsna. Więc wiesz…
Wydawało mi się wszakże, że bardziej kluchowa = pasta italiana, cara mia?
Śledzę namiętnie praskie opowieści . Pod poprzednim wpisem się wpisałam ,że bylam . z mostu podziwiałam jakąs starówkę i zamek chyba. Nie wiem co za most, nie wiem co za zamek ale mi w pamięci zostało jak coś malowniczego i cudnego. Tym chętniej oglądam zdjęcia i czytam wyczerpujące wiadomosci.
Bo ja w Pradze wieki temu byłam tylko przejazdem…
Most mógł być, hm, którykolwiek, świetne widoki są i z mostu Karola, i z sąsiadujących mostów Legii i Manesa. Zamek to pewnie Hradczany – widać je ze wszystkich trzech wymienionych.
Wiadomości nie są wyczerpujące, toć ja dałem w pierwszej części raptem 12 zdjęć względnie opisanych, a w drugiej – 13, co czyni razem 25, a w sumie zrobiłem ich ponad 200! I jeszcze by się dało na ten temat popisać 🙂
Extra!
Bo i przedmiot opisu to samograj
Nawet samograja trzeba umieć uruchomić
Och
A co to?
Uruchomienie multimedialnego tematu-samograja to znacznie więcej niż naciśnięcie klawisza „Start”
KOKIET!
Rumieńce świadczą o nadmiernej skromności Kwaku ! Opisałes to znakomicie !
Że o fotkach nie wspomnę
Akurat fotki z komórki, na szczęście małżonka robiła również swoją (lepszy aparat). Dziękuję za uznanie, niemniej.
Wszystkie przedstawione fotografie godne uwagi , zwłaszcza ta ostatnia z panią Le Pen . Co ona robiła w Pradze przed II turą wyborów ? Jest to przykład lekceważenia wyborców i za karę powinna przegrać z Macronem . Ale jest jeszcze jedna sprawa , nie zauważyłem w materiałach słynnego portretu ” Najjaśniejszego Pana ” , którego sponiewierały muchy . Wisi on nadal w knajpce : U Kalicha , gdzie można potwierdzić prawdziwość słów Szwejka o muchach i przy okazji solidnie popić czeskiego piwa przy dzwiękach lokalnej orkiestry . Warto tam zajrzeć ….
Witak Maxiu ! Czasu zabrakło z cała pewnością , a i nóżki się nieco skurtyzowały przy zwiedzaniu
Zamek Na Hradczanach lepiej wypada w perspektywie . Wnętrza są skromne , beż zbędnego przepychu , co można ocenić jako czeski pragmatyzm już przed wiekami . Warto brać przykład z Czecha , wszak był bratem Lecha , a to zobowiązuje ….
To tylko dodam, że nie zwiedziliśmy skarbca, którego zawartość aktualnie jest eksponowana w innym miejscu, bodajże Pałacu Lobkowicza. A poza tym faktycznie, świeckie wnętrza dość oszczędne.
Aaaach! „U Kalicha”, podobnie jak „U Fleków” i pewnie jeszcze coś zostawiłem sobie na następny raz.
A pani Le Pen przed muzeum tortur wydaje się być na właściwym miejscu, n’est ce pas?
Wykrakałem ! We Francji wygrywa Macron !!!
Bardzo dobrze!
I to w całkiem przyzwoitym stosunku (wg. exit pool)!
No, syta wrażeń wszelakich aż do bólu nóg…
Mam nadzieję, że najwyżej do bólu ręki od przewijania myszką…
Co ja poradzę, że każde piękno mnie cieszy i jednocześnie wzbudza żal, że u nas tak dobrze nie jest ….
No więc jest, ale jakby mniej i w innej skali nieco. Rozmienione może nie na drobne, ale na pewno mniejsze i w różnych stylach. Tam to jest w jednym wielkim kawałku. Tam się trzeba nachodzić, u nas – nawet najeździć, od Gdańska poprzez zamki krzyżackie w dolinie Wisły po Kraków i od zamków Małopolski poprzez Jurę Krakowsko-Częstochowską po naszpikowany zabytkami Dolny Śląsk. Albośmy to?
A o Poznaniu zapomniałeś? A Kórnik?
„Cudze chwalicie, swego nie znacie,
sami nie wiecie co posiadacie”.
No jeszcze by też! Oczywiście, ze Poznań też, i Stare Miasto, i Ostrów Tumski, i Wzgórze św. Wojciecha… Tylko że każde polskie miasto Z OSOBNA w porównaniu z Pragą wypada jakoś tak – nieznacznie.
Oczywiście, ale chodziło mi o to, że wymieniłeś różne piękne miejsca w Polsce, a zapomniałeś o Poznaniu.
Prawda. Od tych zamków krzyżackich trzeba by jeszcze ruszyć na zachód.
A i na wschodzie jest co oglądać – choćby na Warmii i Mazurach (Lidzbark, Reszel, Św. Lipka).
Czyli piękna nasza Polska cała…
Dobry wieczór!
Zgadzam się z Kol. Tetrykiem.
Znacznie więcej.
Ale ja nie o tym: pani Lemonkovej odcinek drugi podobał się jeszcze bardziej niż pierwszy, czemu niniejszym daje wyraz (i cybergłos), a sklepienie to już w ogóle najbardziej.
Dziękuje więc – i życzy Wszystkim dobrej nocy.
Proszę bardzo. Sklepienia na Hradczanach zwłaszcza to poezja!
No to tak: pogoniłeś mnie (rykoszetem) do garów i trzasnęłam nadprogramowo (bo dzisiaj miałam nie gotować) nową tartę, którą właśnie na tę okoliczność wymyśliłam, sałatkę, a na dodatek crumble z karmelizowanym rabarbarem.
Jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że od szóstej rano kicałam na czworaka koło biblioteczek na poddaszu (bo wczoraj zbyt wionęły lakierem, żebym dała radę to wytrzymać), a potem odrabiałam niespodziewany kurs do centrum handlowego w desperackim akcie ratowania zdrowia psychicznego, to chyba można uznać, że powinnam iść spać, praaawdaaa?
Znaczy chodzi o to, żebym powiedział „Spokojnej”, tak? No to spokojnej.
[dziękuję]
Masz rację, a ja za Tobą

Spokojnej też.
Oto zbawienny i wieszczy wpływ Mistrza Q.!
Na gastronomię?
Na sen! Spokojny sen naszych Wyspiarek!
No to jak taki zbawienny ten wpływ, to dobranocka będzie nie od rzeczy.
Tym bardziej, że mnie dzisiaj też morzy sen.
Doskonale się zasypia przy jazzowej klasyce, np. „Tenderly” Cheta Bakera. No to proszę bardzo. Trąbka nadspodziewanie łagodna, o reszcie jazzowego instrumentarium nie wspominając.
Snów na odpoczynek, również po dłuższym spacerze.
Kojąco odtrąbiona dobranocka, więc już cicho… sza

Dzień dobry
Co prawda to jezioro Pułaskiego (Pulaski Lake) nie aż takie duże, bo tylko ok. kilometra obwodu, ale cisza, spokój, pusto (jeśli chodzi o ludzi) i cała masa ptaków
Czapli modrych nawet nie liczyliśmy, tyle ich było. Przy okazji wypatrzyliśmy ich kolonię. Nie szliśmy w pobliże, bo teraz okres lęgowy… a poza tym, dokoła mokradła. Rybaczków popielatych nie spotkaliśmy (a głównie po to tam pojechaliśmy), ale i tak bywa. To nie ZOO, gdzie wiadomo jakie ptaki i zwierzaki można spotkać i wiadomo, że się nie schowają
Ale obcykaliśmy siwuszkę ciemnobrewą. Mieliśmy do tej pory tylko jedno jej zdjęcie, a i to nie za dobre, tak samo jak lasówka złotawa, czy pasówka białogardła 


Niedzielna wycieczka niezmiernie udana
Czyli ogólnie mówiąc fajnie było
A i jeszcze coś. Pogoda cudowna. Ani jednej chmurki na niebie. Szliśmy w bluzeczkach z krótkim rękawkiem i nie było nam zimno. Nie wierzę, że było tylko 14C. Coś ci od pogody kłamali
Dzień dobry
Nowy dzień, nowy tydzień, w dodatku bez żadnego święta 
Witajcie tak dziwnie mało świątecznie!
No właśnie…
To ja może bufetową zawołam?

O, tak! Bufetowa na czasie
Bry. Jedną kawę, pliz.
U mnie jeszcze trochę nienormalnie (jakby kiedy było normalnie… sama się uśmiałam), bo Kuba dopiero jutro ma szkołę (matury). A już w środę BB strajkuje przeciwko deformie oświatowej i zapowiedział, że solidaryzując się z nauczycielami on się poświęci, nie pójdzie do szkoły i ten dzień spędzi z matką.
Czyż nie uroczo?
Dzień dobry poniedziałkowo.
Na początek spóźniony komentarz do relacji. Zwiedzałem Pragę jeszcze w zeszłym tysiącleciu a wydaje mi się, że niektóre zabytki wyglądają mi na nowsze niż wtedy (vide Złota Uliczka)
A co do poniedziałku to powiem krótko: Ufff…
A u Bobika wierszyk w temacie minionych świąt:
Obce flagi
W dniach licznych świąt majowych – konstytucji, pracy,
do zdobienia fasady spieszą się rodacy.
Kij co drugi posiada, dwa kije niektórzy,
ale co na nie wsunąć, jak flagowo użyć?
Bo cóż warta materia w czerwieni i w bieli,
gdy metka „made in China” obco ją przecweli?
Jakiś karzeł by może taką metkę olał,
lecz patryjota jednak szuka made in Poland.
Ale szuka daremnie, próżno chwile traci,
Na fladze narodowej obcy się bogaci.
Żadna szwaczka spod Łodzi, żaden handlarz z Pszczyny
dla produkcji sztandarów nie widzi przyczyny.
Marny popyt, niestały, klient nosem kręci,
to za drogie! – powiada, jakoś go nie nęci,
że to polski rzemieślnik, miejsca pracy w kraju…
Na ciut droższe, lecz swojskie nie ma urodzaju,
choć w deklaracjach swojskość wielbi się tak czule,
cudzego nie wypada zaś kupić w ogóle.
Tak w kwestii flag się robi dętka oraz kicha,
pod naporem chińszczyzny nasze jakoś zdycha,
a prawdziwi Polacy przyznają bez blagi,
że lepiej kij mieć goły, niźli obce flagi.
Celnie.
Niestety, chińszczyzna nas zalewa.
Dzień dobry. Chyba jestem podziębiony, ratuję się paracetamolem. Zobaczymy, co będzie, jak kawa się przyjmie.
Dobré dopoledne!

Zawsze się zastanawiałam jak oni te sklepienia robili, taż to tak wysoko, a tyleż w nich precyzji. Zachwycał mnie kościół w Bożkowie, w którego budowie również użyto jajek. Tak przynajmniej nam kiedyś ksiądz mówił.
Złota Uliczka faktycznie wypiękniała. Jakaś gładsza. Znaczy elewacje, tych miniaturowych willi
A tera do normalności, czyli do obowiązków.. Trudno. Ferie się skończyły
No więc jest takie zdjęcie w Wiki, jak budowano tę katedrę:
Co do Złotej Uliczki, trudno mi ocenić, bo byłem tam pierwszy raz w życiu.
Dzien dobry !
Naszym przodkom czas wolniej płynął, budowa wielkich gmachów trwała lata, a czasem i wieki 

To my się ciągle śpieszymy, a technika nas pogania
Dzień dobry 🙂
Druga część urocza, tak jak i pierwsza 🙂 Katedra jest piękna. Jak byłam dwa lata temu to była w trakcie czyszczenia. Z resztą widać na zdjęciu wyżej – część wyczyszczona jest koloru piaskowego a druga bardzo ciemna. Zapewne kiedyś tam wrócę 🙂
Od siebie: mocno zachęcam wszystkich, którzy tam będą do odwiedzenia maleńkiego Muzeum Miniatur. Znajduje się ono w budynkach przyklasztornych (Klasztor Norbertanów) na Strahowie (Hradczany). W tym muzeum eksponaty ogląda się przez mikroskop lub przez lupę.
naumiem )wrzucać zdjęć. Zostawiam więc jedno w galerii 🙂 Zdjęcie przedstawia karawanę wielbłądów w uchu igły 🙂
Oczywiście nie umiem (i chyba się nigdy nie
Kopciuszku, więcej wiary w siebie!
Jakoś tak z techniką mi nie po drodze
Bardzo dziękuję za wstawienie fotki
OMG… czyli jednak nie jestem jedyna!!!

Ooo, piękne! Zapisuję na listę „do odwiedzenia” na drugi raz!
Warto! 🙂
Na temat pogody…
U mnie nie pada ale jest bardzo zimno brrrr… i chyba mnie coś „rozkłada”
Nie daj się
Próbuję
Tu też nie pada (przynajmniej nie cały czas). Prognozy przewidują wszakże od jutra przymrozki. Jak przymrozki, to chyba nie deszcz, bo razem to może być mocno niebezpieczne!
Czyli że fajrant. I przerwa teraz.
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA
ZNOWU zmienili Kubie plan lekcji!!!
Ja się zastrzelę…
Nie rób tego!!!
No nie zrobię… Nie mam czym 😉
Uffff… Kamień z serca
Problem bardziej w jego dostosowaniu do nowości, czy w czymś innym?
W zmianie. W zmianie planu, który powinien być niezmienny. Bo nie może być tak, że był wolny piątek, a teraz środa. To burzy cały układ wszechświata. A może i więcej.
Ja tak jeszcze spod koca pytanie do Autora mam. Te kwiatki żółte z białymi tulipanami to bratki?? Świetna kompozycja 🙂
A teraz dalej pod koc 🙂 Chusteczki, herbatka i oglądam (sama nie wiem który to już raz 🙂 ) mój ulubiony film – Avatar 🙂 I za każdym razem powódź pod oczami 😉
Otóż tak, jestem przekonanany, że to są bratki, raz że na powiększeniu widać – http://madagaskar08.pl/wp-content/uploads/2017/05/DSC_0537.jpg, a dwa, że gdzie indziej w tym samym ogrodzie zwróciłem uwagę, że taka kompozycja występuje, a nawet zastanowiłem się, czy te bratki by przetrwały, jakby je dopadły np. przymrozki czy inny grad (tfu tfu), jaki się zdarza na Zimnych Ogrodników.
Na powiększeniu wyraźnie widzę białe tulipany. Niestety nie wiem jakie są te drugie, chyba ich nie znam.
Prawie na pewno łososiowe bratki.
A to możliwe. Jeszcze takich nie widziałam…
Bratki wytrzymują nawet do -5 stopni ! Bardzo wdzięczne kwiatki, prawda ?
Nie wiedziałem, że takie wytrzymałe bestie!
Dziękuję 🙂
Wczoraj pojechaliśmy po dvd. Kupiliśmy torebkę.
Dzisiaj pojechaliśmy po mopa. Kupiliśmy martini.
Ja chyba jutro posiedzę w domu…
Pojedźcie po karmę dla psa, może wrócicie z nowym samochodem?
Dobranockę już wrzucam, bo mnie też coś jakby brało (mam nadzieję, że jednak nie, ale…).
Dość wyraźna linia basu, melodia nie do zapomnienia i głos Sade. „Never As Good As The First Time”. I chórki.
Snów o kolejnych razach, równie dobrych jak pierwszy.
To ja też się zmywam, dobranoc
To i ja. Komu kordełkę, komu? Bo znów jakoś tak zimno się zrobiło.

Wszystkim zmarzniętym rozgrzewających snów, albo przynajmniej butelki z ciepłą wodą w nogi
Jutro niestety znów będę off-line, z powodu wyjazdu do stolycy. Tyle, że tym razem cel jak najbardziej prywatny: pogrzeb ciotecznej babki…
Spokojnej wszystkim. Tabletki na główkę i uciekam…
Dobry wieczór 🙂 W trosce o bezpieczeństwo Wyspy zatrudniłem Roxi , która w Bibliotece czeka na służbowe polecenia . Jest bardzo posłuszna i patriotyczna , gotowa spełnić rozkazy Pań i Panow z Madagaskaru .
No to chyba zobaczymy Roxi jutro, jak przyjdą nasi bystrzejsi komputerowo Wyspiarze.
O matko jakie cudeńko

O! I mamy obronnego na Wyspie!!
Pies obronny. Trzeba go obronić.
To westie?
Dobrej nocy, zimno i pora spać
Dobranoc

Dzień dobry
Słoneczko świeci od rana, ale jest chłodno. W nocy był przymrozek. No cóż, zbliżają się ogrodnicy 
Dzień dobry.
Zimno.
Nie podoba mi się to.
Jest tu gdzie Bufetowa?

Słusznie, trzeba się rozgrzać kawą
Dzień dobry. Hurra nie ma śniegu i jest pięć stopni w plusie
Szczęściarz

Ciekawe skąd te 5° wytrzasnął
Dobry!! Bo bez mrozu. Tylko zimny

Na Warmii spadł śnieg. Prawda to czy fałsz??
To może być prawda, wczoraj tak prognozowali
Ale śnieg chyba pada w Gdyni
Wszyscy zdrowi???
Miejmy taką nadzieję…
U mnie jakby lepiej, na wszelki zostałam dzisiaj w domu 🙂
Dzień dobry 🙂
Jest tak pięknie, słonecznie i jednocześnie tak zimnooooo … że nawet mój psiak nie ma ochoty na poranny spacer 🙁
PS I teraz staram się wierzyć w siebie 😉
Hurrrrra udało się …
Skowroneczku, to jest dowód na to, że przynajmniej na mojej Warmii śniegu nie ma 🙂
Gratuluję
Nie ma! Tam gdzie dobrzy ludzie mieszkają

Proszę, jak tam u Ciebie wypiękniało i aligancko się zrobiło!! Obronny obejścia pilnuje
O rrrany, jaki cudny podjazd!!!
Noooo, aż Jej zazdroszczę! U nas takiego nie będzie… chlip, bo funduszy brak
U mnie skończyłby się ZA DOMEM
Dzień dobry. Owszem, prószy śnieg, z tym że przy plus czterech od razu topnieje. Państwo pozwolą, że powstrzymam się od komentarza.
Pan w nie najlepszej formie. Się mi wydaje.
Witaj
Ano nie, cały czas czuję się jakoś niewyjściowo.
Dzień dobry
Taka ciężka… Może kawa trochę postawi mnie na nogi, bo przecież zaraz do pracy 
Czyżby epidemia na Wyspie? Mnie też jakoś głowa zrobiła się kamienna
Zdrówka wszystkim życzę
Przyda się, bo i mnie coś rozbiera
Fajrant. Nie wiem, czy to zdrowie wraca, czy jeszcze apap działa
Niemniej przerwa w nadawaniu.
Zdrówka Wszystkim życzę.
Dziwny ten dzisiejszy dzień był. I dobrze, że się kończy.
Dobrej nocy
Korełka będzie?
Kordełka jak najbardziej potrzebna, bo zimno.

Też się pożegnam i uciekam do łóżeczka wygrzać się
Spokojnej x 2. A ja jakoś się trzymam, oby faktycznie się udało NIE rozłożyć.
3maj się, może jutro będzie lepiej.
Ja też pod kordełkę.

Wykończona jestem. Pies ma jelitówkę. Jak to mówią: albo sraczka, albo przemarsz wojsk.
Uch.
Spokojnej i… chciałem napisać „gęstej”, ale się w ostatniej chwili powstrzymałem. Oczekuję pochwał.
Doceniam, Blake.
Witajcie!
Objechałem, wróciłem i jeszcze parę drobiazgów i idę spać.
Gratuluję, Kopciuszku! Wierzyłem w ciebie!
Dobry wieczór! Z tymi drobiazgami mam analogicznie.
Zupełnie na marginesie: Cascina Polsino (Barbera d’Asti), czerwone, wytrawne, z Lidla – omijać łukiem nie za szerokim, ale jednak omijać.
Mówiłam: Negroamaro…
Zez Lidla?
Obawiam się, że niekoniecznie 🙁
To ja dobranockę: jeszcze raz pod temat wpisu, przynajmniej o tyle, że po czesku.
Taka lekko folkowa ballada z gatunku tych, co się wyje z gitarą przy ognisku. Ale wdzięczna i fajna melodyjnie i harmonijnie. Chórki. Flecik. Perełka całkiem.
Snów tak beztroskich jak ten kawałek.
No to się doczekałam dobranocki w pogodnym stylu i bardzo dobrze, bo po obejrzeniu „Przyrzeczenia” nie jest mi bardzo pogodnie…. a przciez wiedziałam na jaki film idę
O, i po raz kolejny Oscar Isaac. Ten to się nagra!
Sennych snów i zdrowej już pobudki
Dzień dobry
Oby rzeczywiście dobry był 
… bry.
Chyba się przeziębiłam.
Nie lubię.
Dzisiaj podobno jest dzień sauny.
Nie używam. Zabiłaby mnie.
No to zostało rozgrzewanie za pomocą alkoholu.
Ps. Oczywiście współczuję przeziębienia. Człowiek, który aktualnie nie choruje zazwyczaj nie pamięta jak niekomfortowo czują się nawet niezbyt zdrowi ludzie.
Wszystko przez chorującego psa i sprzątanie…
Dzień dobry. Słonecznie i jednocześnie mgliście. Szron na trawniku. Będzie dobrze.
Witajcie!
Od góry słonecznie. Od strony Zoe’go mgliście. Wszystko się zgadza! Będzie dobrze.
U mnie słońce nie ma siły się przebić. Będzie deszcz?
Złośliwie zapytam: a wolisz śnieg?;-)
Zimą tak, że złośliwie odpowiem 😉
Dzień dobry. Komuś tam u góry się popyrtały guziczki i wcisnął ten z napisem „śnieg”. 10 maja. Temperatura +7,5 st.
Pomyślałabym, że to stare zdjęcie, ale weszłam na Skwer Kościuszki. Sypie cały czas. To chyba jednak jakaś odgórna pomyłka
Tak właśnie.
Natomiast ci, co z założenia nie wierzą w globalne ocieplenie, mają kapitalny argument: „Śnieg w maju. Widzisz? I co oni pie…ą o jakimś ociepleniu?”.
Mój Tata, człowiek wielce przeze mnie poważany (i pewnie dlatego nie patrzę obiektywnie), geolog (emeritus) i generalnie myślący, twierdzi, że o ile samego ocieplenia nie da się zanegować, o tyle wpływ ludzkości na jego nadejście jest minimalny i pomijalny. Wg niego to kolejny etap naturalnego cyklu ociepleń i ochłodzeń.
Tak też słyszałam i wierzę, że tak jest. Są na to dowody.
Ja nie twierdzę, że ocieplenie mamy przez lodówki i diesla. Tylko mówię, że jest.
Tak, jak ochłodzenie klimatu nie było z winy człowieka.
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.twojapogoda.pl/wiadomosci/113334,gospody-na-baltyku-to-byly-najsurowsze-zimy-sredniowiecza
Wysokie się zrobiło już to piętro, zbudowałam nowe.
Za chwilkę je wstawię…
No to zapraszam. Może ktoś miał inny pomysł, więc niech to będzie jako przerywnik
Bosz, tyle razy byłem w Pradze. Będzie kilkadziesiąt wizyt tygodniowych i krótszych, ale połowy tego, co Autor pokazuje, nie widziałem. Na usprawiedliwienie dodam, że bywałem w stolicy Czech głównie służbowo.
Cóż, Praga jeszcze czeka, abym ją dalej odkrywał.
Pozdrowienia dla Wyspiarzy,
Dziękuję w imieniu i odpozdrawiam. Miło Pana widzieć
Nudna będę: pięknie, ale za krótko.