« Prask, prask i po prasku - cz. I Wiejskie wakacje »

Prask, prask i po prasku – cz. II

Wtorkowy ranek zastał nas w drodze na Hradczany. Planowaliśmy dojechać do tego pałacowo-zamkowo-kościelnego kompleksu zupełnie z innej strony, ale małżonka dostrzegła z tramwaju imponującą kolejkę i wysiedliśmy wcześniej – jak się okazało, słusznie. Prowadząca do punktu kontroli bezpieczeństwa (w końcu na Hradczanach urzęduje prezydent Czech!) kolejka była długa, ale szła szybko, więc już po dwudziestu paru minutach znaleźliśmy się na dziedzińcu hradczańskiego zamku.

Po chwili dołączyli do nas państwo Jeżynkowie, i razem ruszyliśmy na zwiedzanie. Zaczęliśmy od wznoszącej się nieopodal katedry św. Wita (a poza tym również św. Wacława i św. Wojciecha – tak, tego samego, który bezskutecznie nawracał Prusów). Dopiero później dowiedziałem się, z niemałym zdumieniem, że imponujący fronton z dwiema wieżami jest nie gotycki, ale… neogotycki – powstał na przełomie XIX i XX wieku. W ogóle katedrę tę budowano na raty, kiedy już zburzono stojącą w tym miejscu romańską rotundę, przez 41 lat w XIV wieku. Potem kilka razy wracano do budowy, przerywano ją, by ostatecznie doprowadzić do końca w latach 1870-1929.

Katedra jest olbrzymia. Wysoka, gotycka nawa główna kończy się sklepieniem sieciowym, a ogromne okna wpuszczają do środka dość światła, żeby w pogodny dzień większość detali była dobrze widoczna. Do tego część witraży zaprojektował odwiedzony przez nas dzień wcześniej Alfons Mucha! Pan Jeżynka był dodatkowo zachwycony faktem, że gotyckie i neogotyckie wnętrza nie zostały zbytnio „zaśmiecone” barokowymi dodatkami (chociaż parę fantazyjnych nagrobków czy kolumn by się znalazło).

Po wyjściu z katedry ponapawaliśmy się jeszcze jej widokiem z zewnątrz, w tym słynną Złotą Bramą z mozaiką przedstawiającą Sąd Ostateczny. To tędy wchodzili do katedry mężczyźni, którzy opuszczali ją po chwili jako królowie Czech. Nad oryginalnym gotyckim sklepieniem jej wnętrza do dzisiaj cmokają historycy i architekci!

Sprzed katedry skierowaliśmy kroki do Starego Pałacu Królewskiego. Zwiedzanie zaczyna się od sali władysławowskiej, nazwanej tak na cześć króla, za którego panowania ją zbudowano – Władysława II Jagiellończyka (syna Kazimierza). Fama głosi, że do środka przez specjalną klatkę schodową wjeżdżali konni rycerze, a nawet, że w sali tej urządzano konne turnieje. Wcale bym się nie zdziwił – sala jest ogromna. Zwróćcie również uwagę na niezwykle oryginalne sklepienie.

Z tarasów rozciąga się przepiękna panorama Pragi, lecz moją uwagę z początku przyciągnął inny fragment pałacu: przez duże okno po lewej stronie, najbliżej przypory, odbyła się słynna druga defenestracja praska, od której rozpoczęła się wojna trzydziestoletnia. Co ciekawe, wyrzuconym przez okno namiestnikom cesarskim ponoć nic się nie stało, bo wylądowali na kupie kompostu, powstałej z resztek, wyrzucanych z tegoż okna po ucztach. Ówcześni katolicy uważali to za cud.

Skoro już byłem w takim miejscu, to oczywiście nie mogłem sobie darować pstryknięcia tak lubianej przez Wyspiarzy panoramy 🙂

Z Pałacu udaliśmy się do bazyliki św. Jerzego. Za doprawdy niepozornym barokowym frontem kryje się fascynujące romańskie(!) wnętrze, z łagodnymi łukami, prostym sufitem i grubymi ścianami. Pierwszy kościół w tym miejscu powstał w roku 920(!), po zniszczeniu odbudowano go z grubsza w tym samym kształcie w XII wieku. A obok postawiono pierwszy w historii Czech klasztor, w którym zamieszkały siostry benedyktynki.

Tu w zwiedzaniu nastąpiła przerwa, a państwo Quackie oraz państwo Jeżynkowie z ulgą opadli na krzesełka zamkowej kawiarni. Posiliwszy się firmową struclą jabłkową oraz śliwkową w towarzystwie grzanego wina – w sam raz na słoneczną, ale wietrzną i w sumie niezbyt ciepłą pogodę – ruszyliśmy ku Złotej Uliczce. Przez wieki mieszkali tu w małych, przybudowanych do zamkowego muru domkach jubilerzy (stąd złoto w nazwie uliczki). Potem podupadła ona, stając się siedliskiem biedoty (w niebieskim domku pod nr. 22 mieszkał i tworzył 100 lat temu wspomniany już Franz Kafka), a obecnie stanowi obleganą – jak widać – atrakcję turystyczną.

Po odwiedzinach na Złotej Uliczce przeszliśmy się jeszcze po królewskich ogrodach. Poza pięknym arboretum mają one jeszcze jedną zaletę – rozciąga się z nich wspaniały widok na zachodnią ścianę zamku, włącznie z wieżą Prochową (jasna wieża na pierwszym planie), gdzie w XVI wieku pracował i zwodził cesarza Rudolfa obietnicą produkcji złota z byle czego za pomocą kamienia filozoficznego alchemik Edward Kelley, znany polskim czytelnikom powieści Zbigniewa Nienackiego „Tajemnica tajemnic” jako twórca talizmanu z kwadratem magicznym.

Same ogrody, bardzo zadbane i pilnowane przez czujnych żołnierzy, potrafią ucieszyć oko takim na przykład wiosennym widokiem:

Po tak intensywnym zwiedzaniu należał nam się porządny obiad. Dlatego zeszliśmy z Hradczan i znaleźliśmy znakomitą restaurację „Pod Czerwonym Lwem”, w której nie tylko ceny były przystępne a dania – znakomite (kaczka z knedlikami – polecam!), ale na dodatek wnętrze urządzono w odpowiednim do całej dzielnicy historycznym stylu, zgrabnie łączącym drewniany, „renesansowy” sufit z dużo późniejszym, imponującym żyrandolem. Do tego można było również zjeść na malutkim wewnętrznym dziedzińcu, mieszczącym zaledwie trzy stoliki, ale obsadzonym zielenią i niebywale urokliwym. Dlatego nie mam najmniejszych obiekcji, żeby wymienić tę nazwę – rekomenduję z czystym sumieniem!

A potem przeszliśmy się jeszcze uliczkami Małej Strany pod hradczańskim wzgórzem, między ambasadami i sklepikami z pamiątkami, które sąsiadują tu ze sobą, przez place i ulice, jeszcze raz przez most Karola i Stare Miasto, tak rozległe, że pod koniec byliśmy już porządnie zmęczeni. Stanęliśmy z panem Jeżynką na ulicy Celetnej, podczas gdy panie zachwycały się kolejną wystawą. Obejrzeliśmy się – za plecami pod złowieszczym czarno-czerwonym szyldem zapraszało do wnętrza muzeum tortur.
– Wiesz, jak wygląda w środku? – zapytałem przyjaciela. – Wchodzisz, zamykają się drzwi, nie ma odwrotu, a za chwilę okazuje się, że musisz jeszcze raz zwiedzić całą starą Pragę. Na piechotę!
Zareagowaliśmy na tę wizję zadziwiająco zgodnie – chóralnym jękiem.
Bo zwiedzanie czasem potrafi być również niebywale męczące!

182 komentarze

  1. Quackie pisze:

    Dzień dobry na nowym pięterku z naszym ulubionym ciągiem dalszym. Dzisiaj w menu głównie Hradczany. Wink1

  2. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Druga część opowieści o wycieczce cudna Brawo!
    Przeczytałam wszystko, obejrzałam zdjęcia… Chociaż za bardzo nie mam czasu, bo zaraz jedziemy. Ale na prawdę ciężko było się oderwać i odłożyć czytanie na później. Pleasure
    Super relacja Approve

  3. Jo. pisze:

    Nie wiem dlaczego, ale zgłodniałam Happy-Grin

  4. Rena pisze:

    Śledzę namiętnie praskie opowieści . Pod poprzednim wpisem się wpisałam ,że bylam . z mostu podziwiałam jakąs starówkę i zamek chyba. Nie wiem co za most, nie wiem co za zamek ale mi w pamięci zostało jak coś malowniczego i cudnego. Tym chętniej oglądam zdjęcia i czytam wyczerpujące wiadomosci.
    Bo ja w Pradze wieki temu byłam tylko przejazdem… Wink

    • Quackie pisze:

      Most mógł być, hm, którykolwiek, świetne widoki są i z mostu Karola, i z sąsiadujących mostów Legii i Manesa. Zamek to pewnie Hradczany – widać je ze wszystkich trzech wymienionych.

      Wiadomości nie są wyczerpujące, toć ja dałem w pierwszej części raptem 12 zdjęć względnie opisanych, a w drugiej – 13, co czyni razem 25, a w sumie zrobiłem ich ponad 200! I jeszcze by się dało na ten temat popisać 🙂

  5. Tetryk56 pisze:

    Extra! Brawo!

  6. MAX pisze:

    Wszystkie przedstawione fotografie godne uwagi , zwłaszcza ta ostatnia z panią Le Pen . Co ona robiła w Pradze przed II turą wyborów ? Jest to przykład lekceważenia wyborców i za karę powinna przegrać z Macronem . Ale jest jeszcze jedna sprawa , nie zauważyłem w materiałach słynnego portretu ” Najjaśniejszego Pana ” , którego sponiewierały muchy . Wisi on nadal w knajpce : U Kalicha , gdzie można potwierdzić prawdziwość słów Szwejka o muchach i przy okazji solidnie popić czeskiego piwa przy dzwiękach lokalnej orkiestry . Warto tam zajrzeć …. Thinking

    • Wiedźma pisze:

      Witak Maxiu ! Czasu zabrakło z cała pewnością , a i nóżki się nieco skurtyzowały przy zwiedzaniu Delighted

      • MAX pisze:

        Zamek Na Hradczanach lepiej wypada w perspektywie . Wnętrza są skromne , beż zbędnego przepychu , co można ocenić jako czeski pragmatyzm już przed wiekami . Warto brać przykład z Czecha , wszak był bratem Lecha , a to zobowiązuje …. Tears

        • Quackie pisze:

          To tylko dodam, że nie zwiedziliśmy skarbca, którego zawartość aktualnie jest eksponowana w innym miejscu, bodajże Pałacu Lobkowicza. A poza tym faktycznie, świeckie wnętrza dość oszczędne.

    • Quackie pisze:

      Aaaach! „U Kalicha”, podobnie jak „U Fleków” i pewnie jeszcze coś zostawiłem sobie na następny raz. Wink1

      A pani Le Pen przed muzeum tortur wydaje się być na właściwym miejscu, n’est ce pas?

  7. maradag pisze:

    No, syta wrażeń wszelakich aż do bólu nóg…

  8. Wiedźma pisze:

    Co ja poradzę, że każde piękno mnie cieszy i jednocześnie wzbudza żal, że u nas tak dobrze nie jest …. Sad

    • Quackie pisze:

      No więc jest, ale jakby mniej i w innej skali nieco. Rozmienione może nie na drobne, ale na pewno mniejsze i w różnych stylach. Tam to jest w jednym wielkim kawałku. Tam się trzeba nachodzić, u nas – nawet najeździć, od Gdańska poprzez zamki krzyżackie w dolinie Wisły po Kraków i od zamków Małopolski poprzez Jurę Krakowsko-Częstochowską po naszpikowany zabytkami Dolny Śląsk. Albośmy to?

  9. bexa lemon pisze:

    Dobry wieczór!
    Zgadzam się z Kol. Tetrykiem.
    Znacznie więcej.
    Ale ja nie o tym: pani Lemonkovej odcinek drugi podobał się jeszcze bardziej niż pierwszy, czemu niniejszym daje wyraz (i cybergłos), a sklepienie to już w ogóle najbardziej.
    Dziękuje więc – i życzy Wszystkim dobrej nocy.

  10. Jo. pisze:

    No to tak: pogoniłeś mnie (rykoszetem) do garów i trzasnęłam nadprogramowo (bo dzisiaj miałam nie gotować) nową tartę, którą właśnie na tę okoliczność wymyśliłam, sałatkę, a na dodatek crumble z karmelizowanym rabarbarem.

    Jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że od szóstej rano kicałam na czworaka koło biblioteczek na poddaszu (bo wczoraj zbyt wionęły lakierem, żebym dała radę to wytrzymać), a potem odrabiałam niespodziewany kurs do centrum handlowego w desperackim akcie ratowania zdrowia psychicznego, to chyba można uznać, że powinnam iść spać, praaawdaaa?

    kordelka

  11. Tetryk56 pisze:

    Oto zbawienny i wieszczy wpływ Mistrza Q.! Wink

  12. Quackie pisze:

    No to jak taki zbawienny ten wpływ, to dobranocka będzie nie od rzeczy.

    Tym bardziej, że mnie dzisiaj też morzy sen.

    Doskonale się zasypia przy jazzowej klasyce, np. „Tenderly” Cheta Bakera. No to proszę bardzo. Trąbka nadspodziewanie łagodna, o reszcie jazzowego instrumentarium nie wspominając.

    Snów na odpoczynek, również po dłuższym spacerze.

  13. Wiedźma pisze:

    Kojąco odtrąbiona dobranocka, więc już cicho… sza

  14. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Niedzielna wycieczka niezmiernie udana Pleasure Co prawda to jezioro Pułaskiego (Pulaski Lake) nie aż takie duże, bo tylko ok. kilometra obwodu, ale cisza, spokój, pusto (jeśli chodzi o ludzi) i cała masa ptaków Delicious Czapli modrych nawet nie liczyliśmy, tyle ich było. Przy okazji wypatrzyliśmy ich kolonię. Nie szliśmy w pobliże, bo teraz okres lęgowy… a poza tym, dokoła mokradła. Rybaczków popielatych nie spotkaliśmy (a głównie po to tam pojechaliśmy), ale i tak bywa. To nie ZOO, gdzie wiadomo jakie ptaki i zwierzaki można spotkać i wiadomo, że się nie schowają Wink Ale obcykaliśmy siwuszkę ciemnobrewą. Mieliśmy do tej pory tylko jedno jej zdjęcie, a i to nie za dobre, tak samo jak lasówka złotawa, czy pasówka białogardła Happy-Grin
    Czyli ogólnie mówiąc fajnie było Pleasure
    A i jeszcze coś. Pogoda cudowna. Ani jednej chmurki na niebie. Szliśmy w bluzeczkach z krótkim rękawkiem i nie było nam zimno. Nie wierzę, że było tylko 14C. Coś ci od pogody kłamali Wink Happy-Grin

  15. Bożena pisze:

    Dzień dobry Hi Nowy dzień, nowy tydzień, w dodatku bez żadnego święta Wink1

  16. Tetryk56 pisze:

    Witajcie tak dziwnie mało świątecznie! Wink

  17. Jo. pisze:

    To ja może bufetową zawołam?
    Koffie

  18. Jo. pisze:

    U mnie jeszcze trochę nienormalnie (jakby kiedy było normalnie… sama się uśmiałam), bo Kuba dopiero jutro ma szkołę (matury). A już w środę BB strajkuje przeciwko deformie oświatowej i zapowiedział, że solidaryzując się z nauczycielami on się poświęci, nie pójdzie do szkoły i ten dzień spędzi z matką.
    Czyż nie uroczo?

  19. Zoe pisze:

    Dzień dobry poniedziałkowo.
    Na początek spóźniony komentarz do relacji. Zwiedzałem Pragę jeszcze w zeszłym tysiącleciu a wydaje mi się, że niektóre zabytki wyglądają mi na nowsze niż wtedy (vide Złota Uliczka)
    A co do poniedziałku to powiem krótko: Ufff…

  20. Tetryk56 pisze:

    A u Bobika wierszyk w temacie minionych świąt:
    Obce flagi

    W dniach licznych świąt majowych – konstytucji, pracy,
    do zdobienia fasady spieszą się rodacy.
    Kij co drugi posiada, dwa kije niektórzy,
    ale co na nie wsunąć, jak flagowo użyć?

    Bo cóż warta materia w czerwieni i w bieli,
    gdy metka „made in China” obco ją przecweli?
    Jakiś karzeł by może taką metkę olał,
    lecz patryjota jednak szuka made in Poland.
    Ale szuka daremnie, próżno chwile traci,
    Na fladze narodowej obcy się bogaci.
    Żadna szwaczka spod Łodzi, żaden handlarz z Pszczyny
    dla produkcji sztandarów nie widzi przyczyny.
    Marny popyt, niestały, klient nosem kręci,
    to za drogie! – powiada, jakoś go nie nęci,
    że to polski rzemieślnik, miejsca pracy w kraju…
    Na ciut droższe, lecz swojskie nie ma urodzaju,
    choć w deklaracjach swojskość wielbi się tak czule,
    cudzego nie wypada zaś kupić w ogóle.

    Tak w kwestii flag się robi dętka oraz kicha,
    pod naporem chińszczyzny nasze jakoś zdycha,
    a prawdziwi Polacy przyznają bez blagi,
    że lepiej kij mieć goły, niźli obce flagi.

  21. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Chyba jestem podziębiony, ratuję się paracetamolem. Zobaczymy, co będzie, jak kawa się przyjmie.

  22. Alla pisze:

    Dobré dopoledne! Wink
    Zawsze się zastanawiałam jak oni te sklepienia robili, taż to tak wysoko, a tyleż w nich precyzji. Zachwycał mnie kościół w Bożkowie, w którego budowie również użyto jajek. Tak przynajmniej nam kiedyś ksiądz mówił.
    Złota Uliczka faktycznie wypiękniała. Jakaś gładsza. Znaczy elewacje, tych miniaturowych willi Delighted

  23. Wiedźma pisze:

    Dzien dobry ! Delighted Naszym przodkom czas wolniej płynął, budowa wielkich gmachów trwała lata, a czasem i wieki Wink
    To my się ciągle śpieszymy, a technika nas pogania Crazy

  24. Kopciuszek pisze:

    Dzień dobry 🙂

    Druga część urocza, tak jak i pierwsza 🙂 Katedra jest piękna. Jak byłam dwa lata temu to była w trakcie czyszczenia. Z resztą widać na zdjęciu wyżej – część wyczyszczona jest koloru piaskowego a druga bardzo ciemna. Zapewne kiedyś tam wrócę 🙂

    Od siebie: mocno zachęcam wszystkich, którzy tam będą do odwiedzenia maleńkiego Muzeum Miniatur. Znajduje się ono w budynkach przyklasztornych (Klasztor Norbertanów) na Strahowie (Hradczany). W tym muzeum eksponaty ogląda się przez mikroskop lub przez lupę.
    Oczywiście nie umiem (i chyba się nigdy nie Wink naumiem )wrzucać zdjęć. Zostawiam więc jedno w galerii 🙂 Zdjęcie przedstawia karawanę wielbłądów w uchu igły 🙂

  25. Bożena pisze:

    Na temat pogody…

  26. Quackie pisze:

    Czyli że fajrant. I przerwa teraz.

  27. Jo. pisze:

    AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA

    ZNOWU zmienili Kubie plan lekcji!!!

    Ja się zastrzelę…

  28. Kopciuszek pisze:

    Ja tak jeszcze spod koca pytanie do Autora mam. Te kwiatki żółte z białymi tulipanami to bratki?? Świetna kompozycja 🙂

    A teraz dalej pod koc 🙂 Chusteczki, herbatka i oglądam (sama nie wiem który to już raz 🙂 ) mój ulubiony film – Avatar 🙂 I za każdym razem powódź pod oczami 😉

  29. Jo. pisze:

    Wczoraj pojechaliśmy po dvd. Kupiliśmy torebkę.
    Dzisiaj pojechaliśmy po mopa. Kupiliśmy martini.

    Ja chyba jutro posiedzę w domu…

  30. Quackie pisze:

    Dobranockę już wrzucam, bo mnie też coś jakby brało (mam nadzieję, że jednak nie, ale…).

    Dość wyraźna linia basu, melodia nie do zapomnienia i głos Sade. „Never As Good As The First Time”. I chórki.

    Snów o kolejnych razach, równie dobrych jak pierwszy.

  31. Bożena pisze:

    To ja też się zmywam, dobranoc lulu

  32. Jo. pisze:

    To i ja. Komu kordełkę, komu? Bo znów jakoś tak zimno się zrobiło.
    kordelka

  33. Tetryk56 pisze:

    Wszystkim zmarzniętym rozgrzewających snów, albo przynajmniej butelki z ciepłą wodą w nogi Wink
    Jutro niestety znów będę off-line, z powodu wyjazdu do stolycy. Tyle, że tym razem cel jak najbardziej prywatny: pogrzeb ciotecznej babki…

  34. Quackie pisze:

    Spokojnej wszystkim. Tabletki na główkę i uciekam… Sick

  35. Max pisze:

    Dobry wieczór 🙂 W trosce o bezpieczeństwo Wyspy zatrudniłem Roxi , która w Bibliotece czeka na służbowe polecenia . Jest bardzo posłuszna i patriotyczna , gotowa spełnić rozkazy Pań i Panow z Madagaskaru . Approve

  36. Wiedźma pisze:

    Dobrej nocy, zimno i pora spać

  37. Kopciuszek pisze:

    Dobranoc Ssshh I-m-in-love

  38. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Słoneczko świeci od rana, ale jest chłodno. W nocy był przymrozek. No cóż, zbliżają się ogrodnicy Wink1

  39. Jo. pisze:

    Dzień dobry.
    Zimno.
    Nie podoba mi się to.

    Jest tu gdzie Bufetowa?
    Koffie

  40. Zoe pisze:

    Dzień dobry. Hurra nie ma śniegu i jest pięć stopni w plusie Happy-Grin

  41. Alla pisze:

    Dobry!! Bo bez mrozu. Tylko zimny Delighted
    Na Warmii spadł śnieg. Prawda to czy fałsz??
    Kawa1

  42. Alla pisze:

    Wszyscy zdrowi??? Sick

  43. Kopciuszek pisze:

    Dzień dobry 🙂
    Jest tak pięknie, słonecznie i jednocześnie tak zimnooooo … że nawet mój psiak nie ma ochoty na poranny spacer 🙁

    PS I teraz staram się wierzyć w siebie 😉

    warmia

  44. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Owszem, prószy śnieg, z tym że przy plus czterech od razu topnieje. Państwo pozwolą, że powstrzymam się od komentarza.

  45. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Czyżby epidemia na Wyspie? Mnie też jakoś głowa zrobiła się kamienna Sick Taka ciężka… Może kawa trochę postawi mnie na nogi, bo przecież zaraz do pracy Sad

  46. miral59 pisze:

    Zdrówka wszystkim życzę Delighted

  47. Quackie pisze:

    Fajrant. Nie wiem, czy to zdrowie wraca, czy jeszcze apap działa Weary Niemniej przerwa w nadawaniu.

  48. Alla pisze:

    Zdrówka Wszystkim życzę.
    Dziwny ten dzisiejszy dzień był. I dobrze, że się kończy.
    Dobrej nocy I-m-in-love
    Korełka będzie?

  49. Jo. pisze:

    Ja też pod kordełkę.
    Wykończona jestem. Pies ma jelitówkę. Jak to mówią: albo sraczka, albo przemarsz wojsk.
    Uch.
    kordelka

  50. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Objechałem, wróciłem i jeszcze parę drobiazgów i idę spać.
    Gratuluję, Kopciuszku! Wierzyłem w ciebie!

  51. Quackie pisze:

    Zupełnie na marginesie: Cascina Polsino (Barbera d’Asti), czerwone, wytrawne, z Lidla – omijać łukiem nie za szerokim, ale jednak omijać. Distort

  52. Quackie pisze:

    To ja dobranockę: jeszcze raz pod temat wpisu, przynajmniej o tyle, że po czesku.

    Taka lekko folkowa ballada z gatunku tych, co się wyje z gitarą przy ognisku. Ale wdzięczna i fajna melodyjnie i harmonijnie. Chórki. Flecik. Perełka całkiem.

    Snów tak beztroskich jak ten kawałek.

  53. Wiedźma pisze:

    No to się doczekałam dobranocki w pogodnym stylu i bardzo dobrze, bo po obejrzeniu „Przyrzeczenia” nie jest mi bardzo pogodnie…. a przciez wiedziałam na jaki film idę Happy

  54. Wiedźma pisze:

    Sennych snów i zdrowej już pobudki

  55. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Oby rzeczywiście dobry był Wink1

  56. Jo. pisze:

    … bry.

    Chyba się przeziębiłam.
    Nie lubię.

    expresso PofCooks Roll

  57. Zoe pisze:

    Dzień dobry. Słonecznie i jednocześnie mgliście. Szron na trawniku. Będzie dobrze.

  58. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Od góry słonecznie. Od strony Zoe’go mgliście. Wszystko się zgadza! Będzie dobrze.

  59. Bożena pisze:

    U mnie słońce nie ma siły się przebić. Będzie deszcz?

  60. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Komuś tam u góry się popyrtały guziczki i wcisnął ten z napisem „śnieg”. 10 maja. Temperatura +7,5 st.

    • Bożena pisze:

      Pomyślałabym, że to stare zdjęcie, ale weszłam na Skwer Kościuszki. Sypie cały czas. To chyba jednak jakaś odgórna pomyłka Wink1

      • Quackie pisze:

        Pondering Otóż znam takich, co twierdzą, że globalne ocieplenie topi lodowce i lód w Arktyce, WIĘC maleje różnica temperatur między północą a południem Atlantyku, WIĘC Golfsztrom słabnie, i stąd te brewerie u nas. Normalnie zamiast arktycznych frontów znad Skandynawii o tej porze roku mielibyśmy ciepłą cyrkulację z zachodu. Ponoć.

        • Jo. pisze:

          Tak właśnie.
          Natomiast ci, co z założenia nie wierzą w globalne ocieplenie, mają kapitalny argument: „Śnieg w maju. Widzisz? I co oni pie…ą o jakimś ociepleniu?”.

          • Quackie pisze:

            Mój Tata, człowiek wielce przeze mnie poważany (i pewnie dlatego nie patrzę obiektywnie), geolog (emeritus) i generalnie myślący, twierdzi, że o ile samego ocieplenia nie da się zanegować, o tyle wpływ ludzkości na jego nadejście jest minimalny i pomijalny. Wg niego to kolejny etap naturalnego cyklu ociepleń i ochłodzeń.

  61. Bożena pisze:

    Wysokie się zrobiło już to piętro, zbudowałam nowe.
    Za chwilkę je wstawię…

  62. panmodry pisze:

    Bosz, tyle razy byłem w Pradze. Będzie kilkadziesiąt wizyt tygodniowych i krótszych, ale połowy tego, co Autor pokazuje, nie widziałem. Na usprawiedliwienie dodam, że bywałem w stolicy Czech głównie służbowo.
    Cóż, Praga jeszcze czeka, abym ją dalej odkrywał.
    Pozdrowienia dla Wyspiarzy,

  63. Gimi**** pisze:

    Nudna będę: pięknie, ale za krótko.

Skomentuj MAX Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)