Otóż, wbrew pozorom, istnieje!
Ponownie spotkaliśmy się z kręgiem przyjaciół z zaprzyjaźnionych blogów pod pretekstem wzmożonej konsumpcji ziemniaków w rozmaitych postaciach. Krótko mówiąc, odbyło się Kartoflisko 2016. Trochę późno, ale kartofli nie zabrakło (zaobserwowaliśmy nawet pewien nadmiar 😉 ). Nie będę zanudzał wyliczaniem wszystkich ziemniaczanych i pokrewnych dań, aby zapobiec nagłemu szturmowi czytelników na lodówki, pokażę więc tylko niewielki fragment:
Potraw było o wiele więcej, a wszystkie były autorskie, każdy coś przywiózł dla wszystkich, a urocza gospodyni przygotowała wręcz dla pułku wojska! Popełniliśmy zatem zbiorowy grzech obżarstwa (co gorsza, w warunkach recydywy i zatwardziałości – nijakiej skruchy nie zaobserwowano!). Ponieważ niezawodny Szaman załatwił na sobotę piękną pogodę, od czasu do czasu grupkami udawaliśmy się na spacery, jedni tylko do ogrodu, inni nieco dalej.
Wieczorem degustacja licznych trunków, pogawędki, chóralne śpiewanie (śpiewnik liczy ponad 100 pozycji!) – szczęśliwym przypadkiem na miejscu spotkali się gitara z gitarzystą ![]()
Niedziela przywitała nas deszczem, ale akurat w ten poranek mało kto miała ochotę spacerować. Ważniejszą okazała się sprawność ekspresu do kawy, którego czarodziejska moc, z niemałym zresztą wysiłkiem, uruchomiła całość zespołu. Goście z dalszych stron zaczęli zbierać się do odjazdu, wszyscy na specjalnym kartonie odnotowywaliśmy różnobarwne (bo nie wszystkie złote) myśli, związane z kartoflem – bohaterem imprezy. Powoli robiło się nas coraz mniej, wreszcie pozostało już tylko posprzątać po imprezie i złożyć głęboki ukłon gospodyni, która nie bacząc na koszty ni ryzyko przygarnęła imprezę.
Dziękujemy ci, Ultro! ![]()






Wciąż mam nadzieję, że uda się kiedyś zebrać w realu także społeczność Wyspy. To naprawdę warto przeżyć!
Na Kartoflisku cenne było to, co nie ma metki z ceną, czyli to, czego nie można kupić: życzliwość, wyrozumiałość, serdeczność, dobroć, sympatię i te bratnie dusze.
To ja dziękuję, że mogłam być z Wami.
I JA Z WAMI tam byłam, kartofelki i „jogurt” piłam …

na bieżąco – duchowo i fejsbukowo …
A to już wiemy gdzie byłeś jak Cię nie było.
Wydaje mi się ,że myśl masz przednią.
I czytałam takie fajne relacje z Kartofliska.
Kartofel jest dobry na wszystko!!!

Góra z góra się nie zejdzie, ale enklawy może kiedyś? Jak Wyspa z Wyspą?
Tylko pozazdrościć takiej imprezy i tych pyszności… Oglądając, język mi uciekał…
A spożywanie tego wszystkiego w przemiłym towarzystwie, bezcenne.
Wszystko pięknie-ładnie, i piękniej nawet oraz jeszcze ładniej, ale ta zupka na wejściu nie do końca wydaje mi się kartoflana – grzybowa
jakby bardziej?
.)
(A dobrze mi tak, nie byłam to nie wiem
Cytrynowej zrobimy zupę z grzybkami kartoflanymi!
Kartoflanka z kurkami wzbudziła wcale ciepłe recenzje!
Ale Jej Cytrynowość toleruje tylko takie zupy grzybowe, w których nie ma grzybów!!! Dlatego do jej zupy trzeba dodawać grzybki z kartofla! I to jest dobry kompromis, o ile nie chce się tej zupy mieć na głowie, w sensie dosłownym.

Dobry wieczór! Ponieważ dość niespodziewanie szykuje mi się bardzo zajęty wieczór, powiem tylko, że jeszcze niedawno szukałbym kartoflanych produktów na zdjęciu z dużą ilością butelek, ale teraz raczej ślinka mi leci na widok kiszek kartoflanych i zapiekanych ziemniaczków.
Do kompletu zabrakło mi (na zdjęciach) ziemniaków pieczonych w piekarniku, tzw. postnych, co to się jada w domu Rodziców w Wielki Piątek w towarzystwie gziku (dla nie-Poznaniaków – biały ser w formie smarownej, więc gnieciony ze śmietaną, z posiekanymi ziołami, osobliwie szczypiorkiem lub miętą) i rolmopsów.
Gzik dobry jest też z pomidorem. Mnie jeszcze zabrakło na zdjęciach pyrów pieczonych w ognisku.
Ooo widzisz. No pewnie! Jak to, jesień i nie ma ogniska i pyr z ogniska? Gorących, przerzucanych z ręki do ręki, czarnych albo popielatoszarych z wierzchu, przepięknie żółciutkich w środku?
Pocieszam się tylko, że jednak były, ino nie na zdjęciach.
Bo bez nich, co to za kartoflisko?!
No, nas tam nie było, to nie wiemy, co to za kartoflisko. Ale wygląda, że uczestnicy są zgodni.
Z relacji wynika, że zgoda była i miła atmosfera.
A ja się już pożegnam, jak zwykle o tym czasie.
Wszystkim mówię dobranoc, bo kordełka już czeka
Spokojnej!
Dobry wieczór. No jakby na to nie patrzeć to ziemniaków (takiej formy będę używał) jest na tych fotkach najmniej;-)
Oczywiście najważniejsza jest atmosfera i spotkanie ze znajomymi a to chyba wypaliło:-)
Wszak zaznaczyłem, że z potraw tylko próbkę małą pokazuję, i nawet uzasadniłem, dlaczego…
A ja zapraszam na dobranoc jeszcze piętro niżej, a sam już zmykam. Powoli. Najpewniej.
Dobry wieczór 🙂 Ja jestem dla Was uczestniczących pełna podziwu. Tym bardziej, że to już nie pierwsze takie spotkanie. Uważam, że to świetna inicjatywa. Pomijam już te wszystkie rarytasy dla podniebienia 🙂 Bardzo podoba mi się komentarz Ultry – „…cenne było to, czego nie można kupić…” I to jest piękne 🙂 Tym bardziej, że w tym przewrotnym świecie coraz mniej tej życzliwości, serdeczności, wyrozumiałości. Bardzo, bardzo się cieszę, że miło spędziliście ten czas 🙂 Wystarczy tylko CHCIEĆ, a wszystko jest możliwe 🙂
A tak jeszcze na marginesie. Czy mógłbyś Ukratku zdradzić przepis na tą przez wszystkich chwaloną kurkową? 😉
Dobranoc
Jak mi się uda skłonić małżonkę do spisania, bo na razie odpowiada jednym słowem: zwyczajnie
Zatem cała nadzieja w Tobie Ukratku 😉
Dzień dobry
Oby był jak najlepszy dla wszystkich 
To ja również witam na wyspie. Dzień dobry.
Witajcie!
Coraz dalej od minionego weekendu, coraz dalej od lata…
Dzień niech będzie dobry!
Złe założenie. Z każdym dniem zbliżamy się do następnego lata, które na pewno będzie słoneczne i piękne.
Podoba mi się ta koncepcja!

Dzień dobry. Za oknem mgła longdyńska. Kawy!
oraz herbaty na drugą nóżkę.
Herba;-)
Tego się właśnie spodziewałem.
Dzień dobry,
Podstawiam filiżankę na kawkę;)
U nas dziś trochę słońca i od razu człowiekowi lepiej;)
Dobrze, ze jednak wczoraj się przemogłam i pojechałam do Warszawy, córka zachwycona bo wczorajszym tematem był koń;)
Kawka raz! Biała? Słodka?
Koń, jaki jest, każdy widzi
a córka jak go widzi?
Kawka czarna, mocna, bez cukru;)
Jak skończy rysunek to pokażę:)
Ja poproszę białą bez cukru 🙂
Ciekawa jestem tego rysunku.
Mam nadzieję, że podano Paniom kawę wedle zamówienia; na wychodnym pozostawiłem stosowne dyspozycje.
Sama też jestem ciekawa, ale dziś nie będziemy kończyć bo się (u)rodzinujemy:)
A kawka oczywiście taka jak trzeba!
Dzień dobry 🙂

Trzeci raz próbuję wysłać komentarz ale ten „pracowy” internet coś się dzisiaj buntuje
Pogoda zmusza do wypicia kawy, mimo zakazu
Ja miałem problem z wyświetleniem strony logowania, ale teraz już wszystko działa.
Potwierdzam: zupka z kurkami była wyborna, gulaszowa ostra jak należy, wszystko było przepyszne! Obawiam się tylko, że nawet jeśli szanowna Małżonka Tetryka poda nam przepis, to nikt nie będzie w stanie takiej zupy ugotować, jestem pewna, że ona doprawia ją szczyptą swojego anielskiego uśmiechu i w tym tkwi cały sekret!
Ultra ma racje, takich chwil nie kupi się za żadne pieniądze! a opisać tego zjawiska się po prostu nie da.
Było wspaniale!
Mam nadzieję, że wszyscy już mają kawkę i/lub herbatę wedle życzenia.
Zmykam, jak to po dziewiątej.
Dzień dobry

Pięterko cudne i niezwykle smakowite
Przepraszam, ale nie mam nastroju na pogawędki. Zmarła moja długoletnia znajoma i jakoś trudno jest mi się z tego otrząsnąć… Chorowała i w zasadzie można się tego było spodziewać, ale jak to bywa, wczorajszy telefon od jej męża zaskoczył mnie zupełnie. Nie spodziewałam się, że to już…
Niestety bywa i tak, ale trudno się często pogodzić z wyrokami losu. Współczuję
Trzymaj się. Niestety, od czasu do czasu zdarza się to każdemu.
Przytulam:(
Trzymaj się, Mireczko, i opędzaj przed smutkiem! Żal nic nie pomoże, tobie pozostają już – same dobre – wspomnienia, a jej – ostateczne ukojenie…
Dziękuję wszystkim za przytulenie i miłe słowa

Lubiłam Bonnie. Miała rodziców Polaków, ale nie znała języka, ojczystego języka swoich rodziców. Jej starszy brat trochę kaleczy słowa, ale da się go zrozumieć, gdy mówi po polsku…
Kiedyś energiczna i przebojowa… ostatnio nawet przy „balkoniku” miała problemy z chodzeniem. Rick poszedł na wcześniejszą emeryturę, żeby się nią zająć i żeby nie oddawać jej do domu opieki. Sama zostać nie mogła… I w sumie… to bardziej współczuję jemu, niż jej. Ona ma ból i mękę za sobą… on został… Powiedział mi, że czuje nadal jej obecność i na pewno nie odeszła daleko. Jest z nim cały czas. Poryczałam się jak dziecko…
Pamiętam jacy byli szczęśliwi, gdy Bonnie wróciła z któregoś, kolejnego pobytu w szpitalu. Przytyła i ważyła „aż” 80 funtów (36.32 kg)… biorąc pod uwagę, że miała ok. 160cm wzrostu, to i tak dużo nie jest. Potem już tylko chudła… Ostatnio wyglądała tak, że ci więźniowie z Oświęcimia, to przy niej grubasy… Można się było spodziewać, że długo tak nie pożyje… i nie pożyła.
Ja wiem, że ludzie umierają. To normalny proces. Straciłam już oboje rodziców, teściów, że o dziadkach nie wspomnę. Jestem w o tyle dobrej sytuacji, że mam rodzinę, pracę i ciągle jestem zajęta. Wręcz brakuje mi czasu na to wszystko. Rick nie ma nic. Tylko duży dom i ogród… ani pracy, ani dzieci, a teraz nawet żony… i chyba głównie dlatego mnie to tak boli. Współczuję mu serdecznie, ale niewiele mogę pomóc…
Ja cieszę się jeszcze z jednego powodu: gdybyście wiedzieli, jakie młode chłopaki mnie przytulały i obejmowały!
Młode i chyba przystojne?!
Pewnie, że przystojne, a jeden to nawet miał młodzieżową, rockową opaskę na czole!
Bo tetrykami nie ma się co chwalić!
Nie ma co rechotać…
Tetryków też przytulam, a także przesyłam te wirtualne uściski.
I znów minął dzień… Przecież dopiero było rano

No ale trzeba się z tym pogodzić i powiedzieć dobranoc…
Spokojnej!
To ja dobranockę. Tutaj.
Będzie coś z kartoflami, ziemniakami i pyrami w tekście, chociaż akurat dla Elli Fitzgerald i Louisa Armstronga istotna jest wymowa, a nie zastosowanie kartofli. Ale muzyka bardzo przyjemna, rytmiczna i duet wart przypomnienia.
Snów o właściwej wymowie!
Ziemniaki, pomidory czy piżamy – jak widać pokłócić się można na każdy temat. Unikajmy tych pokus; niechaj lampka koi nasze emocje!

Dzień dobry bardzo
To już czwartek, kroczek do weekendu 
O już czwartek. Mam wrażenie, że świat przyspiesza..
Ja też mam takie wrażenie. Ale puki co, napijmy się kawy lub herbaty, co kto woli…

Witajcie!
Przyspieszenie to może i dobra sprawa, bylebyśmy nie wylecieli na zakręcie!
Dzień dobry! O, jest kawa. A ja dzisiaj będę kończył pracę (etap II) – może się uda – a potem trochę biegania. Zapowiada się interesujący dzień. Pogoda nawet dość przyzwoita, zwłaszcza w porównaniu z wczorajszą mgłą, która w nocy wyglądała jak niżej (zwróćcie uwagę na górną część zdjęcia i te światełka zawieszone w powietrzu – to ostrzegawcze światła na Sea Towers):
Te trzy światełka to jest UFO jakieś a nie Sea Towers.
Mars napada?
Strach się bać!!!
We mgle wszystko wydaje się większe… straszniejsze… niebezpieczne…
Po dziewiątej, więc w blokach startowych… iii… poo-szedł.
Dzień dobry,
Dziś Wyspa prawie bezludna…
Miłego popołudnia;)
Jestem, ale z doskoku, za chwilę znów mnie nie będzie, potem będę, a wieczorem to jeszcze nie wiem, ale jedna rzecz jest już pewna – II etap zakończony, jutro III, najkrótszy, a potem czekam na następne zlecenie.
To w zasadzie trzeba na jutro przygotować kwiaty, szampan i gratulacje;)

A nam się chyba dziś wieczór bez dzieci trafi, he nie wiadomo co wybrać: kolacja, kino, spacer, teatr, a może po prostu się wyspać…
Zatem do jutra;-) zgłoszę się na poranną kawkę;)
Do jutra! A co do gratulacji, to w zasadzie zawsze jest dobry moment – jak nie dla uczczenia zakończenia jednej pracy, to z okazji otrzymania następnej.
Czyli byłeś dziś jak ten Murzyn na pasach – „pojawiam się i znikam”
Kilka dni przerwy Ci się przyda, zanim znowu zaczniesz pracować, Pracusiu

Na pewno nie będziesz czekał zbyt długo na nowe zlecenie
Ale ja jestem – poczytałam wczorajsze dyskusje, dzisiejsze i usilnie usiłuję jakiś lepszy nastrój znaleźć, który – nie da się ukryć – jest z lekka minorowy… deszcz wiadomo…
Właśnie wbiegłem, z rozwianą piersią i zdyszanymi włosami, czy jakoś tak, i od razu pozwoliłem sobie musnąć Twój komentarz, żeby film było widać.
O dzięki Ci . Ja wiem,że to się jakoś robi ale nie dzisiaj. Jestem wdzięczna ,że ktoś za mnie
Nie ma problemu, jak tylko jestem w pobliżu i bez innych obciążeń…
A ja dziś ledwo dycham, dlatego jest mnie tu mało. Dzień taki mokry i ponury, głowa mnie boli…
No to herbatę czem prędzej! Z jakimiś dodatkami, chwileczkę, cytryna, miód, imbir może?
Może być miód i cytryna…
Następnym razem spróbuj dodać imbiru. Prawdopodobnie działa cuda
Mam nadzieję, że ten ból głowy, to tylko wpływ deszczowej pogody. Ja też jestem padnięta, gdy ciśnienie atmosferyczne skacze. Pod tym względem jestem lepsza niż najlepsza pogodynka 

Zdrówka życzę
A ja właśnie skończyłem 294 etap i dotarłem do domu. Też mogę liczyć na kwiaty i szampana?
Wow
jak Ty liczysz te etapy?!?
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.kalbi.pl/
Aha, rozumiem.
Jakbym tak liczył, to etap I musiałbym podzielić na kilkadziesiąt podetapów i by mi wyszły przeddzidzie, śróddzidzie i zadzidzie Wielkiej Dzidy Bojowej.
O matko i córko!!! Poczytałam jakie dziś są imieniny i mało nie padłam. Niektórych nawet nie słyszałam… „Dacjusz, Hilarion, Letycja, Malchus, Pelagiusz, Wendelin, Wszebora, Zotyk”. Czy ktoś jeszcze tak swoje dzieci nazywa? Chociaż Pelagia, czy Wszebor, to jeszcze słyszałam… w historycznych opowiadaniach, a nie w życiu
To znaczy Wszebor, bo Pelagia to mi się kojarzy tylko z Pigwą

Hm. Może nie aż tak, ale najmłodszemu bratu Quackie w poniedziałek urodził się syn. Drugi. Pierwszy ma na imię Stanisław, natomiast drugi – Teodor. Tak, rozmawialiśmy z bratem i bratową na ten temat. Nie, nie dali sobie wyperswadować.
Stanisław, czy Teodor, to jeszcze są normalne imiona. Nie szkodzi, że nie tak często się zdarzają (szczególnie Teodor). Ale już taki Malchus?!!! Czy Zotyk?!!! Jak można tak skaleczyć dziecko?
„Och, będziemy tacy światowi i oryginalni!”
albo wręcz przeciwnie:
„Będziemy tacy tradycyjni i konserwatywni!”
W pierwszym przypadku masz tak:
a w drugim – Malchusa albo Zotyka.
Wyczytałam tam ,że dzisiaj jest dzień Seniora ,oprócz kalendarza dni płodnych
Ojej. A po czym się poznaje Seniora?
Bo ja np. na głowie nie siwieję, natomiast na brodzie, od kiedy noszę, i owszem. Czy to jest dopuszczalne kryterium?
He i reklamę wakcji na Mauritiusie…. Może się skusić??
Oj. Przykro mi niezmiernie, ale to raczej dla nielicznych polskich Seniorów…
Dla Holenderskich seniorów ten Mauritius jest też taki sobie …
Nie wiem po czym . Bo np u seniorek to trudno o siwizne. Fryzjerzy dzisiaj cuda robią i ze zmarszczkami i ze siwizną. Hmm…coraz trudniej rozpoznać seniora.
Bo w Hiszpanii do każdego pana można się zwrócić per „Senior”. I w większości państw Ameryki Łacińskiej, jak sądzę.
Może u nich to jest po prostu Dzień Mężczyzn?
Ale to jest dzień seniora, a nie seniorki
Natrafiłem (poprzez Studio Opinii) na bardzo interesującą prezentację historii ludzkości – 200000 lat w 19 minut:
Hmm – interesujące…
Dobry wieczór. Wcale, ale to wcale nie pada. Na…..la cały dzień. Dobranoc. Albo nie. Jeszcze zajrzę.
Osusz się trochę i wracaj! 🙂
Przed chwilą Najjunior wrócił z takich tam nadprogramowych zajęć – mokry do nitki.
Tutaj też pada cały dzień. Dobrze, że się kończy. Może jutro będzie leiej
Żeby to jutro prędzej przyszło, idę spać.

Spokojnej.
Dobry sposób!
To ja na dobranoc.
Muzyka filmowa mnie się udała ostatnio, więc będzie dzisiaj melancholijny dość temat z filmu „Interstellar”. Film można lubić albo nie, ale muzyka zacna zupełnie niezależnie od tego. Może tylko te smyczki trochę zbyt monumentalne.
Snów jak dobrego filmu. Koniecznie z happy endem.
To jeden z najlepszych filmów z tego gatunku jaki oglądałem.
Spokojnych, międzygwiezdnych snów!

Dziś lampkę dedykuję także Lukrecji…
Po wysłuchaniu muzyki przy wtórach deszczu już chyba też na nocny odpoczynek się udam. Dobranoc
Ale teraz to już naprawdę dobranoc. Dobranoc.
Dzień dobry
Za zimno, żeby się tak ubrać
Niby ostatnio do sandałów modne były skarpety (i to białe), ale chyba zbyt głupio bym się w tym czuła
Także tradycyjnie skarpety i adidasy, oczywiście w komplecie z długimi spodniami… 

U mnie jesień zawitała i zrobiło się chłodno. Jutro nawet schowam krótkie spodenki i sandały
Na niedzielę znowu zapowiadają ponad 20C…
Buuu, ja już dawno nie chodzę w sandałach. A to jest dla mnie wyznacznik końca lata – kiedy już się nie da wyjść z domu w sandałach na bose nogi.
Mam podobnie. Sezon na sandały kończy się z latem. Potem zaczyna się już jesień…
Idę spać
Nie wiem o której jutro wrócę z pracy, ale część obiadu już jest



Zupa na jutro już się ugotowała, żeberka się peklują, także dzień niezmarnowany
Miłego dnia Wyspiarze
Czyżby to już piątek?!!!
Witajcie!
Piątek, w rzeczy samej!
Dzień dobry!
Rzeczywiście, piątek! A ja zaspałam…
Bożenko! Sen to zdrowie…
Masz rację, dobrze mi sen zrobił
Dzień dobry, mimo że pochmurny i ponurny.
Kawa nie zawadzi, względnie herbata, zależnie od preferencji w tym względzie…
Podstawiam kubek
Proszę bardzo. Nalewam i na chwilkę wybywam.
Dzień dobry. Piątek??? Piątek! Nie wierzę, że to już piątek. No tradycyjnie o tej porze herbatka
Dzień dobry. Wstawiam zapasowy ekspresik i uprzejmie zapytuję, czy nie można by ewentualnie utkać nowej wycieraczki?

Myślisz, że już za wysokie pięterko?
A kawa
Inka się znajdzie? 
Ojej. Musiałbym poszukać, może gdzieś na półce, z tyłu? A jak nie, to w spiżarni, wysoko, pod sufitem…
A kawa Marago? I figo-fago do rymu? 😉
To już chyba tylko w rymach!
Dla nieznających podaję źródło skojarzenia
Kawę Marago pamiętam, a na pewno opakowania, nie wiem, czy zawierały kawę.
Dzień dobry 🙂 Jeszcze tylko 7 godzin i można weekendować
Ps. Zoe, nie musiałeś tych chmur deszczowych wysyłać na północ. W ogóle nie są tu potrzebne
Tu też nie
I w dodatku nieskutecznie!
W Krakowie nieźle pada…
Nie będę pisał o pogodzie. Nie będę pisał o pogodzie.
Nie to nie…
Dzień dobry

Słońca jeszcze nie ma, bo za wcześnie, ale padać nie powinno
Dobry. A tutaj pada.
A tu nie pada 🙂
Farciarze
Aaa nie wiem jak wyspiarze ale ja dzisiaj cały dzień spędziłem na świeżym powietrzu. Ale fajnie
Jak lało, to nie wiem…
Fajnie. Trzy razy odzież zmieniałem:-)
Zapraszam na nowe pięterko, choćby po to żeby ulżyć nogom (i kciukom! 😉 )
Ja się już pożegnam, dopóki mam połączenie z siecią. Coś mi dzisiaj się zrywa. Dobrej nocy życzę jeszcze na tym pięterku, bo nowe jest za nowe.
Spokojnej. To ja zaraz dobranockę też tu wrzucę.
Dobranocka.
Było? Nie było? W każdym razie dzisiaj będzie.
Po polsku. Po wrocławsku. Lech Janerka, „I jak ci tam w tym niebie”.
Snów, w których nie przydaje się swetr.
Jak już krążymy w okolicach nieba, przyda się lampka…
