W tę ostatnią niedzielę lata byliśmy na wycieczce w sąsiednim kraju czyli w Czechach. Cel wycieczki był konkretny – Nato Days in Ostrava. Na imprezę był wstęp wolny toteż ilość zwiedzających była ogromna. Organizatorzy przygotowali sporo „eksponatów” do obejrzenia. Były wozy bojowe, czołgi, systemy radiolokacyjne, sprzęt wojsk inżynieryjnych i zaplecza armii np. ambulatoria polowe. Oprócz tego organizatorzy zrobili pokazy działania sił specjalnych oraz policyjnych Ale wszystko to bledło przy sprzęcie latającym. Tym co stał na pasie startowym i ten co latał.
Poniżej kilka fotek:
Latający radar czyli AWACS (czyli Airborne Warning and Control System). Dla laików czyli dla mnie to jest kółko doklejone do samolotu Boeing. Na pewno ściema, że to coś namierza:-)

Bombowiec B1B. Bombowiec o zmiennej geometrii skrzydeł osiągający prędkości ponaddźwiękowe. Jak stał to pięknie wyglądał ale skrzydła mu się nie zmieniały:

Bombowiec B52. Jak sama nazwa wskazuje prototyp wystartował w 1952. Taki duży, że nie zmieścił mi się w aparacie:-)

Samoloty służą również do zajmowania lepszych miejsc na widowni:

To co stało na lądzie było tłem dla tego co latało. A latała głównie włoska eskadra pokazowa:




I latały również odrzutowce. Najbardziej hałaśliwe i dostarczające najwięcej wrażeń. Latały F16, F18, Rafale i różne inne takie. Żaden nie spadł. Niestety mój aparacik nie ma zmiennej ogniskowej (nie da się przybliżać)

I jeszcze jedno. Pogoda kilkanaście kilometrów za granicą w niedzielę była duuużo lepsza niż w Polsce. Co widać na powyższych fotkach. Hmm.
I jeszcze kilka fotek






Kilka fotek i zdań powyżej.
Robią wrażenie!
Dzień dobry, już na nowym piętrze (poszedłem skrótem).
Bardzo zacne foty, chciałoby się rzecz: wincyj! Wincyj! Ten Lockheed P-3 Orion ze Świętym na stateczniku fajnie złapany z facetem na skrzydle.
Z innej beczki: kawa w trakcie.
Jeszcze z innej beczki: dzień się zrobił oprócz pracującego również biegający. A weekend roboczy i znów wyjazdowy. Kiedy to się uspokoi, nie wiem.
Dzień dobry. Fascynujące! Pewnie też bardzo głośno było, bo te latające maszyny nieźle warczą..
I coś do kawy. Sama lecę do Maksiminy.
.Hmm ciekawy weekend. Ja tym czasem podam kawę, żeby inni wyspiarze nabrali sił do oglądania tych cudów techniki.
Kawa z kardamonem? To chyba wypiję jeszcze jedną
Z kawy chętnie skorzystam,
Odrzutowce nie robią na mnie większego wrażenia. Co jakiś czas widać je i słychać nad miastem, jak z hałasem przelatują. Przecież pod Poznaniem mają swoją bazę. 
Ha, ale na Krzesinach stacjonują F-16, i chyba tylko one, a na zdjęciach jest bogatszy wybór. Taki np. Rockwell B1-B – tylko dla tego samolotu wartałoby odwiedzić ten pokaz, a przecież było tam jeszcze tyle innych!
BTW jeżeli rozchodzi się o myśliwce w polskich barwach, to w Bydgoszczy remontują np. MiGi-29 i kiedyś, jadąc wylotówką w kierunku Inowrocławia, mieliśmy okazję podziwiać takiego MiGa, lepiej niż na pokazach, bo podchodził do lądowania na wysokości, bo ja wiem, kilkunastu metrów, może ze 100 m przed nami! Oczywiście nie było najmniejszej możliwości, żeby zrobić zdjęcie, musiałbym mieć aparat w oku 🙁
B1-B z bliska wygląda niesamowicie. Jego obłe kształty nadają mu formę przerośniętego myśliwca.
Jak lecą nad miastem, to nie rozróżniam typu samolotu, więc jest mi to obojętne jaki F własnie leci. Czasem leci ich kilka i wówczas jest potężny huk. Nie słyszę nawet telewizora. Najgorzej było na Święto Lotnictwa
W Krakowie też tak mamy
Dołożyłem kilka fotek.
O, też niezłe!
A ja zmykam popracować, potem będzie bieganie/ jeżdżenie, a po powrocie wiadomo.
Właśnie wróciłem po pojeżdżeniu i załatwieniu wszystkiego, co było do załatwienia. Teraz z powrotem do pracy, ale przedtem Wyspa chociaż na chwilkę 🙂
Miłe, że w zalewie pilnych zajęć nie zapominasz o Wyspie. Spokojnej, owocnej pracy życzę 🙂
Hmm… a czyim logo jest ta ślepa wrona w chusteczce na głowie (pod LTG62)?
Ha. To jest godło 62 Skrzydła Transportowego Luftwaffe stacjonującego w bazie lotniczej Wunstorf w Dolnej Saksonii (artykuł w angielskiej Wiki – https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/en.wikipedia.org/wiki/Air_Transport_Wing_62). Samolot zaś to ani chybi Airbus A400M (tu już po polsku – https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikipedia.org/wiki/Airbus_A400M).
Za angielską Wiki: Herb, przedstawiający kruka w chusteczce, został przejęty od szkoły pilotów „S”, którą Luftwaffe, a konkretnie 62 Skrzydło, przejęła w 1971. Postać kruka (zwanego Hans Huckebein) pochodzi z książki XIX-wiecznego niemieckiego rysownika Wilhelma Buscha, który urodził się w 1832 r. w Wiedensahl, blisko bazy Wunstorf (chociaż oczywiście wtedy nie było jeszcze lotniska ani bazy). Chustka na oczach symbolizuje fakt, iż 62 Skrzydło prowadzi szkolenia w lataniu wyłącznie na instrumentach (w warunkach ograniczonej widoczności, jak sądzę).
PS. Oprócz funkcji transportowej A400 występuje również w roli latającej cysterny, służącej innym samolotom do tankowania w locie (zdjęcie malutkie, ale widać, co trzeba).
Luftwaffe;-) Trzy ostatnie fotki to ten sam samolot.
A400
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.luftwaffe.de/portal/a/luftwaffe/!ut/p/c4/04_SB8K8xLLM9MSSzPy8xBz9CP3I5EyrpHK9nHK9_KJ0vZKixLxivZySdDMjvcTSNCA3Xb8g21ERAHmkd1I!/#
Był u mnie teraz kurier. Często bywa. Mówię mu nie pędź tak szybko. A on cytuję: „mam jeszcze 73 doręczenia dzisiaj, k…a”. Szok.
Oj. Ale chyba nie na 73 adresy? Nawet jakby w jednym mieście to było, to nie ma fizycznej możliwości, żeby się z tym wyrobić w sensownym czasie? Zwykle kurierzy zaczynają od firm, żeby się zmieścić w „biurowych” godzinach pracy, a potem rozwożą po prywatnych odbiorcach, których spodziewają się zastać w domu (domyślnie po pracy). Mimo to 73 doręczenia… Brzmi jak obciążenie obowiązkami mocno ponad normę.
DHL. Ale oni tam chyba mają własną działalność.
Właśnie też czekam na kuriera, ciekawe czy on też jest tak obciążony i kiedy dotrze. Siedzę więc w domu.
Większość kurierów ma obłęd w oczach i są w niedoczasie. Nie zazdroszczę im tej pracy.
I lecę dalej, niekoniecznie z chusteczką na oczach
Z chusteczką na oczach latać niebezpiecznie
PPS. No nie mogę się uwolnić od tego Airbusa, taki urodziwy.
Jest to samo zdjęcie w dużo lepszej jakości:
A teraz już naprawdę lecę dalej.
Proszę bardzo. Kolejny:-)

Mnie tu już nie ma, bo pracuję, ale ten herb to za mało, żeby zidentyfikować jednostkę, już nie mówię, że samolot. To jest generalnie godło Lotnictwa Gwardii Narodowej, która ma jednostki praktycznie w każdym stanie USA. Może jakbyś miał jeszcze jakieś zdjęcie tego samolotu z innymi oznaczeniami.
Coś takiego (sorry za rozmiar ale odciągasz mnie od pracy;-):

A Ty mnie to niby nie?
To drugie zdjęcie oczywiście całkowicie wyjaśnia sytuację, samolot na zdjęciu to latająca cysterna KC-135 z 155 Air Refueling Wing, czyli jednostki zapewniającej innym samolotom tankowanie w powietrzu, stacjonującej w bazie lotniczej Gwardii Narodowej w Lincoln, w Nebrasce (jak widać po napisie na ogonie). Wygląda na to, że ten akurat KC-135 nic, tylko lata po pokazach – pod koniec sierpnia był prezentowany na pokazie w bazie Offutt, też w Nebrasce.
Heh. Dobra wracam do pracy bo czas leci:
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.scania.com/pl/pl/home/scaniaclock.html
Dzień dobry
Mieszkam bardzo blisko lotniska O’Hare, a ruch tutaj jest zaczepisty
Co prawda nie są to samoloty wojskowe, ale wystarczająco hałasu robią. Szczególnie, gdy startują i szczególnie transportowce. Są dużo cięższe od pasażerskich, także startują wolniej i są niżej, a ryk silników jest taki, że własnych myśli nie słychać…
Nie lądował, ale też fakt, że wrażenie jest niesamowite.
Oczywiście, nie zawsze lądują z tej strony. To zależy od kierunku wiatru…
Pięterko fajne, ale samolotów to ja mam pod dostatkiem u siebie
To znaczy mieliśmy to, gdy mieszkaliśmy w Schiller Park. Ulica (Lawrence) kończyła się na lotnisku, a właściwie na płocie lotniska.
Jak się jedzie ulicą Irving Park, to samoloty lądują tuż nad głowami. Może ze sto metrów za siatką zaczynają się pasy.
Nie zapomnę jak kiedyś teściowa narobiła wrzasku, że samolot ląduje na dachu samochodu
O. Dla mnie samolot nad głową (w sensie mieszkania blisko lotniska) to wartość dodana, znaczy zaleta, a nie wada.
Może jakbym sam tak mieszkał, to bym się przyzwyczaił i traktował jako uciążliwość, ale póki co, traktuję to jako fajną sprawę. Np. bratanica małżonki mieszka stosunkowo niedaleko lotniska w Gdańsku-Rębiechowie, tuż pod ścieżką podejścia od strony lądu (podejście 11) i przy każdej wizycie jak tylko słyszę silniki lądującego samolotu, lecę do okna (albo do ogródka, jak ciepło).
Gdybyś mieszkał jak ja, to cały dzień byś spędził przy oknie, albo w ogródku
Tam samoloty latają na okrągło… Chyba przez pierwsze dwa dni (po przyjeździe) byłam podekscytowana bliskością lotniska, ale już po kilku dniach miałam dość. Nie dało się rozmawiać w ogródku i każda rozmowa była przerywana, gdy przelatywał samolot. A że przelatują bardzo często… no właśnie 
To by trzeba nosić słuchawki z mikrofonem, podłączone do interkomu, jak na pokładzie helikoptera.
Nie wiem na ile takie słuchawki by pomogły. Do mikrofonu i tak ten ryk by szedł i zagłuszał rozmowę.
W helikopterach to jakoś zdaje egzamin, mimo że rozmówcy siedzą pod samym śmigłem i niedaleko silników. Może mikrofon jest tak zaprojektowany, żeby zbierał dźwięki tylko z bezpośredniego pobliża?
Może i masz rację… ja się na tym kompletnie nie znam
A! I jeszcze coś. Lotnisko (a właściwie jego władze) pozakładało okna dźwiękoszczelne (takie trzyszybowe) mieszkańcom mieszkającym najbliżej lotniska. Przynajmniej w domach jest trochę ciszej. Gdyby nie to, nie dałoby się tam mieszkać. Te samoloty słychać i w domu, ale dużo ciszej i da się żyć. Jedynie w ogródkach nie da się wysiedzieć
Dodam jedynie, że lotnisko O’Hare jest jednym z największych na świecie i jak czytałam wiele lat temu (przed rozbudową lotniska i przed dołożeniem jednego pasa startowego), co pół minuty startuje lub ląduje samolot. Normalny obłęd

A gdy wieczorem popatrzy się w niebo, to te samoloty zlatują się jak szerszenie do gniazda. Widać wtedy wyraźnie kolejkę (a nawet trzy) samolotów podchodzących do lądowania…
Za każdym razem, kiedy przejeżdżam (ostatnio coraz rzadziej) autostradą koło Frankfurtu nad Menem, też widzę taką kolejkę (jedną), tam też jest wielki port lotniczy.
Ale największe wrażenie i tak robią na mnie samoloty podchodzące do lądowania w Innsbrucku, w olbrzymiej alpejskiej dolinie.
Ładne zdjęcie

Ale chociaż lubię latać samolotami, jakoś mnie nie zachwycają…
Bardzo ładne zdjęcie.
Niestety nie moje, na dole są dane o prawach autorskich.
Ale jechałem przez Innsbruck kilka razy, głównie w dzień, tuż przed tym miastem znajduje się wielki parking, gdzie zatrzymują się na popas turystyczne autokary, i widać z niego samoloty startujące i lądujące na lotnisku w tym mieście. Nawet największe z nich wydają się małe przy potężnych górach naokoło, a przy większości lotnisk nie ma takiego krajobrazu i skali porównawczej.
Mam tę przyjemność, że mieszkam pod najczęstszym kanałem schodzenia do lądowania na Balicach. Na szczęście nad nami są jeszcze dosyć wysoko. Ale raz do roku tzw. pikniki lotnicze są w stanie prawie zamordować – najchętniej wtedy wybywam…
No, raz do roku to jeszcze chyba idzie wytrzymać?
Czy chciałbyś spędzić całą niedzielę na fotelu dentystycznym?
No więc niekoniecznie.
Ale miałem kiedyś robione chyba trzy zęby ciurkiem i rozumiem, co chciałeś przez to wyrazić.
W takim razie faktycznie dobrze, że możecie na ten dzień pomieszkać gdzieś indziej…
Dobrze, że jest taka możliwość. Współczuć należy tym, którzy muszą być w tym czasie na miejscu…
Za to cały rok jesteś szczęśliwy, że nie ma pokazów lotniczych. Cały rok szczęścia dzięki jednemu dniu męki. My nie mamy tak dobrze:)
Zawsze mnie bawiła fasynacja mężczyzn różnymi wynalazkami. Pewnie dlatego mężczyżni są wynalazcami najczęściej bo ich jakieś śrubki i trybiki i inksze inkszości bawią. Ja jestem zwykła baba i :
samolot nawet najpiękniejszy ma sobie latać ,czasem ze mną na pokładzie,być bezpieczny, z normalnym pilotem i bez terrorystów .
Koło żadnego lotniska bym sobie nie życzyła mieszkać . Jestem jakoś uczulona na hałasy i ryk różnych urządzen technicnych nie tylko samolotów zawsze mnie o nerw przyprawiają. Nawet niewielkie skrzyżowanie koło mojego domu mi nie daje spać.Podziwiam ludzi ,którzy dobrowolnie to znoszą.Hałasy różnorakie.
Podobno na Bonaire jest lotnisko jakieś takie krótkie, że samoloty shodzą do lądownia nad głowami plażowiczów co zalicza się ponoć do atrakcji. Ludzie mają dziwne upodobania
Na St. Maarten, o ile mi wiadomo. I faktycznie jest to traktowane jako atrakcja.
Średnia przyjemność…
No wiesz, jak dla kogo. Ja bym się dobrze bawił, a np. na linie bungee bym nie skoczył, chociaż znam osoby, którym to sprawia ogromną frajdę
Też znałam takie osoby, ale ja bym nie skoczyła. A hałasu nie lubię, więc w takim miejscu jak powyżej nie czułabym się dobrze.
Ano widzisz, a ja hałas traktuję zupełnie pobocznie, w sensie – aż tak mnie nie razi, zwłaszcza jeżeli to tylko efekt uboczny takiego potężnego dmuchnięcia, o widokach podczas lądowania już nie wspominając.
A poza tym popatrz na to i z tej strony, że za takie doświadczenie – przedmuchania ciągiem powietrza o mocy 4 silników jumbo jeta w jakimś tunelu aerodynamicznym – to trzeba na ogół nieźle zapłacić, i to za ograniczony czas, a tutaj stajesz sobie przy siatce na plaży i bęc. Co za oszczędność!
schodzą miało być . Klawiatura mi robi jakieś takie psikusy nie zamierzone
Może zacina Ci się jakiś klawisz? Ja miałam kiedyś z „P”, ale się wyrobił.
No i nadejszła moja godzina na pożegnanie z Wyspą…
Do jutra, Kochani, dobrej nocy wszystkim…
Spokojnej!
Dobranockę profilaktycznie Państwu polecam.
Klasyka jazzu po raz sto pięćdziesiąty drugi 😉 tyle że w nietypowym wykonaniu. Harfistka Dorothy Ashby prezentuje „Moonlight In Vermont”, czyli światło księżyca w Vermoncie w wersji instrumentalnej, z Frankiem Wessem na flecie. Perełeczka! I to staroć, bo z 1958 roku, a brzmi jak efekt współczesnych eksperymentów ze stylem.
Snów klasycznych zatem. Mogą być również instrumentalne.
To ija pójdę spać.Faktycznie – st. Martin. Coś mi się pokręciło. Bo ja chce na to ABC polecieć. Aruba,Bonaire i Quracao. Do nich właśnie to ST. Martin należy no i lotniska mi się pokręciły. Antyle Holenderskie,czyli wyspy co do EU należą, hi,hi .
CO do skakania też nie,Za żadne skarby.Nawet spadochronem. Musiałby mnie ktoś wyrzucic.Chyba – tak myślę.Widocznie swojej własnej adrenalinki mam pod dostatkiem – nie potrzebuje wspomagaczy.
Każdy ma swoje upodobania. Życzę dobrej nocki wyspiarzom..
Mój kuzyn, któremu w jakimś momencie nieco odbiło od powodzenia i szukał sobie adrenaliny, wykupił sobie skok ze spadochronem (z instruktorem, oczywiście!). Opowiadał potem, że im bliżej było do wyjścia i dalej od ziemi, tym więcej był skłonny zapłacić za prawo rezygnacji ze skoku… No, ale wstydził się przyznać, i skoczył. Wrażenia z lotu opisał krótko:
– Czułem się jak ptak! Leciałem i srałem…
Spokojnej nocy! Jutro robimy zdjęcia jesieni!

Dzień dobry
Pamiętam o tych zdjęciach, mam nadzieję, że mi się uda 
Witajcie!
Jeszcze mamy lato… jeszcze mamy lato… jeszcze mamy lato…
Zdjęcia można wstawiać do szkicu przed opublikowaniem – jest dostępny z kokpitu z pozycji Wpisy | Wszystkie wpisy.
Nawet jest słonecznie. Jeszcze. Oby cały dzień taki był.
Senne dzień dobry.
Dzień dobry! Czyli wrzucamy do szkicu zdjęcia z dzisiaj, a pokazujemy je jutro? Pytam dla pewności.
No i kawa musi zacząć działać.
Można tak, można jutro po opublikowaniu…
Gołąbek do Ciebie poleciał… 🙂
Odbiorę dopiero wieczorem 🙁
Ok, nic pilnego. 🙂
Załatwione 🙂
Dziękuję
Dzień dobry





Jesień przyszła a NIKT kawy nie zaparzył?
To chyba ja będę pierwszy
Zapraszam na filiżankę kawy w początkach jesieni
Sprawdziłem u „wujka Google” i dowiedziałem się, że z tą jesienią to wcale nie tak prosto!
Jesień ASTRONOMICZNA zaczyna się wprawdzie dzisiaj, ale KALENDARZOWA zacznie się dopiero jutro!
Myśle, że bez kawy z ciasteczkiem tego nie „rozgryziemy”
Do kawy je sień pyszne ciasteczka.
Czy to takie ważne kiedy dokładnie zaczyna się jesień? Ważne, że wciąż mamy lato! Piękne słoneczko świeci, a ja zaraz udaję się do parku na poszukiwanie jesieni. Mam nadzieję, że będę miała co dorzucić do pracy zbiorowej
Otóż i dziewiąta, więc lecę, nie natowskim samolotem, ale zupełnie prozaicznie – popracować.
Dzień dobry Wszystkim, ja kawkę dziś piję już od 5, dziś się trudny dzień zapowiada, ale zamiast pracować siedzę i czytam komentarze.
Lubię patrzeć na podchodzące do lądowania samoloty, ale jednak ludziom, którzy mają te pasy lądowań/startów nad głową nie zazdroszczę, to dobre raz na jakiś czas, ale tak ciągle, choć pewnie tak jak i do pędzących obok domu pociągów można się przyzwyczaić.
Słonecznego dnia wszystkim życzę;)
Dzień dobry
Wczoraj prawie cały dzień lało… to dobrze, bo nie musiałam podlewać


Zaraz lecę do pracy i może po drodze znajdę gdzieś jesień
Miłego dnia życzę
Całe 10 minut jesieni już mamy. Ale szybko mi ta jesień leci..:)
Uff, po robocie i – co więcej – już odsapnąwszy, więc raczej pobędę.
Zdjęcie jesieni też gotowe? 🙂
W zasadzie tak. Poza tym, że na razie ta jesień jakaś taka mało widowiskowa, w sensie że liście i trawa jeszcze bardziej zielone niż żółte, rude albo czerwone, najgorzej z temperaturą, a ją trudno pokazać inaczej, niż fotografując termometr (z natury rzeczy mało fotogeniczny).
Mi się udało wsadzić zdjęcie do biblioteki, ale nie wiem co dalej.
Masz rację, trochę mało koloru żółtego w tym roku. Przecież jeszcze mamy letnie temperatury, przynajmniej u mnie.
A dzisiaj prawie w ogóle nie wychodziłem… nie żeby mnie to powstrzymało przed sfotografowaniem czegoś jesiennego.
Dołożyłem zdjęcie do biblioteki i nawet wkleiłem do szkicu, ale z tego co widzę, to trochę mało – ta galeria nieco inaczej wygląda. Czy Mistrz T. mógłby po mnie poprawić i ujednolicić, z zachowaniem podpisu?
Jasne!
Ale proszę się nie przejmować formą – najistotniejsze są zdjęcia i podpisy, formę zawsze można ujednolicić…
Później dołożę swoją cegiełkę. Formą nie będę się przejmował:-)
No to co, że forma tru-udna
I że błędy tam i tu-u-u
Przyjdzie Tetryk – i wyrówna
Przyjdzie Tetryk i wyró
No to na mnie czas…

Spokojnej!
MójBoże.. parę godzin śie trudziłam. Mam nadzieję ,że Tetryk przyjdzie i wyrówna. Tetryk jest wielki, mądry i w ogóle..I specjalista. I też jednak powiem dobranoc. Jutro zobaczę co wszyscy zmądzzili na temat pierwszego dnia jesieni. Miałam dzisiaj głupi w sumie i stresujący dzień ,wieć idę pod krdełkę…
Spokojnej i odstresowującej nocy!
Idę spać. Nie doczekałem się na dobranockę:-)
Dobranoc.
A bo dzisiaj później będzie. Momencik.
No chyba że nie masz takowego, wtedy spokojnej.
Dobranocka zatem.
Chyba już kiedyś to grałem na dobranoc i nawet mi się skojarzyło, że powinna to być dzieńdoberka, bo tytuł oznacza wschód słońca. Ale rzecz na tyle spokojna i rozkołysana, że w sam raz i na dobranoc. Norah Jones „Sunrise” – minimalistyczne, jak cała płyta, co nie przeszkodziło w tym minimaliźmie zmieścić melodii, harmonii i muzycznej urody.
Snów zdrowych i smacznych do jutrzejszego ranka, nawet po wschodzie słońca.
Miałem kiedyś wjazd na słuchanie Nory Dżons:-). Zaraz potem chyba pojawiła Kaśka Melua.
Fakt. Najwyższy czas spać. W końcu już jesień, jesień już…

Dzień dobry
Jak wyjechałam z domu przed ósmą rano, tak wróciłam po 22…


Coś tam dokleiłam do nowego wątku… nie za bardzo miałam czas na szukanie tej jesieni. Za dużo miałam dziś zajęć, więcej niż się spodziewałam
Na typowo jesienne zdjęcia trzeba jeszcze trochę poczekać. Jak mi się wydaje – do pierwszych przymrozków. Dopiero wtedy gama barw może zachwycić
Padam na dziób. Idę spać, bo rano znowu do pracy
Miłego pięteczku życzę
Dzień dobry
No i gdzie ta jesień? Za oknami wstaje pogodny dzień…
Dzień dobry. Zanosi się na ładną pogodę. I na dodatek piątek już mamy.
Witajcie!
Zapraszam do komentowania pracy zbiorowej o jesieni 😉