« Kto wierzy? Uczmy się niemieckiego... »

Z bloga Reni: Wycieczka po najbliższej okolicy

Na prośbę i za zgodą Reni publikuję Jej relację z wycieczki. Zdjęcia pozwoliłem sobie wstawić w odpowiednich miejscach tekstu.

___________

Było ładnie,w miarę słonecznie.  Postanowiłam pojeżdzić troszkę po okolicy.. Wyruszyłam  spod kościoła katolickiego:

 

Pojechałam w stronę granicy niemieckiej.

Minęłam meczet . Przez chwilkę poczułam sie jak w Turcji. Pojechałam dalej w stronę mojej wioski Hekenbosch. Dojechałam do granicy. Wjechałam już w słynny tutaj Nationale Park De Meinweg. Dojechałam do włoskiej lodziarni. Tam mały przystanek -,koniecznie musiałam wprowadzić do organizmu coś mokrego i zimnego. A włoskie lody to jest to!!
[na zdjęciu: lodziarnia Ti Amo…]

Na przestrzeni 10 km zrobiłam skok mentalno-religijny: Katolicyzm, Islam, by znów wrócić do jakże dobrze mi znanej Europy…

Widać było mi mało atrakcji. Zerknęłam przez szybę a tam padok. I dziki zachód:

Schłodzona i wypoczęta udałam się dalej w kierunku lasu. Było mi przecież mało atrakcji kulturowych. Postanowiłam odwiedzić Indie. Na dzień dobry w Instytucie Mahariszi przywitały mnie słonie:

Na teren ośrodką nie mogłam wejść jak kiedyś. Teraz stoi security i nie wpuszcza. Sa ponoć dni otwarte ale mi za bardzo nie zależy ,żeby słuchać umm,ummm i tam ichnią filozofie. Więc złoty pałacyk guru cyknęląm zza drzew.

Pawilonik szkoleniowy czy tam coś udało mi się zrobić bez płota.

Syta wrażen udałam się do parku chyba niegdyś na wzór i modłe francuską.. Posiedziałam w światyni dumania…

…i udałam się w drogę powrotną mijając po drodze znowu świetych katolickich.
[na zdjęciu: święci, założyciele klasztoru, w którym teraz ma siedzibę sekta Mahariszi]

Dojechałam do granicy. Żdziebko zgłodniałam . Na granicy po lewej restauracja z bałkańską kuchnią…

…a po drugiej – Chińczyk.

Obie dobre. Znaczy jedzonko dobre.
Przy tym upale jednak zadowoliłam się drugą porcja lodów .

Ruszyłam w drogę powrotną. Zobaczywszy meczet poczułam się jak w domu.

297 komentarzy

  1. Quackie pisze:

    Dzień dobry na nowym pięterku, dzisiaj gościnnie – Renia.

  2. rena pisze:

    Jesteś święty Quackie. Oczywiście teraz dopiero zauważyłam pełno literowek i niedoróbek za co ewentualnych czytelników bardzo przepraszam. Miłego oglądania.

  3. Bożena pisze:

    Piękna wycieczka, Reniu. Quackie, wspaniale to wszystko ująłeś. Świetne pięterko Brawo!

  4. rena pisze:

    P.S , zapomniałam w tekście dodać ,że te wszystkie atrakcje religijno – mentalne mieszczą się w promieniu ok. 20 km od mojego miejsca zamieszkania Happy

  5. Quackie pisze:

    Aha, rozumiem, że wycieczka była samochodowa? Bo przez chwilę zastanawiałem się, czy nie rowerowa, skoro to Holandia.

    Wink

  6. rena pisze:

    He, he oczywiście,że rowerowa. Czy ja o tym nigdzie nie wspomniałam?
    Weary Nie mam smochodu i nie zamierzam mieć… Wtedy w sumie zrobiłam tylko 35 km.

    • Quackie pisze:

      Ano jakoś nie, a jak przeczytałem „Zerknęłam przez szybę, a tam padok”, to pomyślałem o szybie i oknie samochodu.

      Wink1

      • Bożena pisze:

        Ja też o takiej szybie pomyślałam Wink

        • Max pisze:

          Z tego widać jak relatywna jest wiara , każda wiara . Pytano kiedyś Izraelitę , czy wierzy w to , że Mojżesz przeprowadził swoje plemię przez Morze Czerwone . Padła odpowiedz : Oczywiście wierzę , ale żeby tam było głęboko – to ja nie wierzę . Udowodniono , że nasze wrażenia wzrokowe , często zależą od stanu emocjonalnego i pewne fakty możemy postrzegać ciut inaczej , niż obojętny , inny obserwator … Tears

          • Quackie pisze:

            To samo dotyczy też ponoć naocznych świadków przestępstw – słuchałem kiedyś rozmowy z policjantem, który twierdził, że kilku różnych (naocznych!) świadków może zeznawać całkiem inaczej w tej samej sprawie, i każdy z nich będzie święcie wierzył w to, że jego wersja jest tą prawdziwą.

            • Max pisze:

              Np . zeznanie świadka : Krowa z jednej strony była koloru czerwonego , jakiego koloru była z drugiej strony nie wiem , bo nie widziałem . Prowadziło ją dwóch : jeden był wyższy od drugiego… Cry

              • Quackie pisze:

                Jak taki powie, że nie wie, jak krowa wyglądała z drugiej strony, bo widział ją tylko z jednej, to jeszcze nieźle. Gorzej, jak będzie się upierał, że z drugiej strony była zielona (chociaż widział ją tylko z jednej – czerwonej strony).

                Happy

                • Max pisze:

                  A jak powie , że był to wybuch , a nie kontakt z brzozą ? Już kiedyś pisałem o zdarzeniu w którym młody osiłek kopał betonowy słup , bo uważał go za złego sąsiada . Ktoś z boku podpowiedział : Antoś , bykiem go …. Antoś cofnął się parę kroków , wziął rozbieg i jak łbem przywalił w słup – to nie było co zbierać Wieś miała wspaniały pogrzeb … Cry

                • Quackie pisze:

                  Ajj. No ale tam przynajmniej był tylko własny łeb walącego.

  7. rena pisze:

    No tak – bo miałam zamieścić zdjęcie padoku .Zdjęcie było robione przez szybę w lodziarni. Bo taki tam jest wystrój. Ale co ja Wam będę pokazywać jakis piach…A poza tym ja mam skróty myślowe jako porządny bliżniak… No i wyszło jak wyszło Happy-Grin

  8. Quackie pisze:

    No i została niecała godzina słomianego wdowieństwa. No cóż, nic nie trwa wiecznie.

  9. Jo. pisze:

    Padam na twarz. Chłopaki jeszcze zabierają się za Rambo I. Ale ja chyba sobie odpuszczę.
    Zzzzzz

  10. rena pisze:

    Ja też szybciutko dobranoc panstwu powiem – lulu

  11. Quackie pisze:

    Jakby ktoś jeszcze zajrzał – dobranocka.

    Na dobranoc zabieram Państwa na spacer, a nawet na spacerologię. Z Mariuszem Lubomskim, który jako jeden z nielicznych kontynuuje tradycję polskiej Piosenki Z Tekstem. Rytm dość spokojny, ale ten tekst, jak się wsłuchać… Mimo wszystko dobrej nocy.

    Snów jak ocean 🙂

  12. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Piękne pięterko Delicious Uwielbiam wycieczki, chociaż większość tras przemierzam samochodem Wink Z drugiej strony… kto przejedzie na rowerze 160 km i po łażeniu po wertepach wróci tą samą trasą (czyli kolejne 160km)? I to na dokładkę w parę godzin… Na sto procent nie byłaby to wycieczka jednodniowa (a właściwie „pół-dniowa”) Happy-Grin

    • Quackie pisze:

      Ba! Ale w USA wszystko jest większe, a więc i odległości. Dwa razy 160 km to trochę dużo jak na amatorskie rowerowanie. Mam wszakże znajomą, która potrafi w ciągu dnia swobodnie przejechać rowerem 160 km (w sumie, nie w jedną stronę).

  13. Bożena pisze:

    Dzień dobry! Delighted Piękny dzionek nam się szykuje Happy

  14. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Zaspałem przecudnie, ale w niedzielę nie jest to aż taki wielki problem.

  15. rena pisze:

    Dzień dobry. Ja też nie dość ,że zaspałam to jeszcze – nie macie pojęcia co robię. Ja jako ateistka wysłuchuję teraz Papieża.. Sad
    Mam dylemat zresztą prgramowy w tv bo jednocześnie na pierwszym leci program o błedaćh w j. niederlandzkim..Którego też powinnam przecież.
    I tak sobie łaże z programu na program . W końcu rozsądziłam ,że odwiedzę pięterko Delighted No i załapię siee na kawę mam nadzieję Kawa2

  16. Ultra pisze:

    Miło mi było przemierzać przez różnice kulturowe, architektoniczne, religijne i mentalne. Egzotyka niezamierzona, ale przyciąga wzrok. Zdjęcia profesjonalne.
    Serdeczności.

  17. rena pisze:

    Ultra czego jak czego ale tego się nie spodziewałam,że zdjęcia profesjonalne. Nie mam bladego pojęcia o fotografowaniu, nie czuję i wręcz się boje. Czasem chce po prostu ująć emocję. Blado mi to wychodzi.
    Holandia jako były kraj kolonialny zwyczajnie czerpała i czerpie z innych kultur to co najlepsze nie zatracając przy tym swojej odrębności.
    Moim zdaniem – tutaj się sprawdza multi – kulti pomimo kłopotów..

    • Quackie pisze:

      No proszę, a słyszy się, że tuż za granicą, w Belgii, istnieją całe osiedla, w których jest tylu ekstremistów, krzewiących terroryzm.

    • Max pisze:

      Dzień dobry 🙂 Nie martw się tym profesjonalizmem , przecież nie jesteś odpowiedzialna za możliwości techniczne współczesnych aparatów do pstrykania zdjęć . Dawno temu , pewien pan idąc przez las napotkał wilka . Zmroziło go , ale złożył się do strzału z parasola , który akurat miał w ręku . I co ? Akurat w tym czasie inny pan , myśliwy z krzaków walnął z dubeltówki . Wilk padł martwy . Pan od parasola , obejrzał dokładnie swój sprzęt i powiedział : Boże , jak tu można ludziom wierzyć , mam ten parasol już dwadzieścia lat , a kiedy go kupowałem , to sprzedawca nie powiedział mi , że on jest nabity !! Trzeba mieć zaufanie do posiadanego sprzętu …. Tears

      • Quackie pisze:

        Tę historię pamiętam, jako część starego żydowskiego dowcipu, mianowicie jak to do rabina przyszedł starszy Żyd (80 lat), żonaty z młodszą dziewczyną, która właśnie zaszła w ciążę, żeby się poradzić rabina, jak to możliwe. Na co rebe opowiedział mu właśnie tę historię, kładąc wszakże nacisk na tego myśliwego, co to z krzaków walnął z dubeltówki…

        Happy-Grin

  18. Jo. pisze:

    Idę na urodziny Harrego Pottera.

    Mam nadzieję, że wszyscy przeżyjemy… Dam znać, jak wrócę, ale trzymajcie kciuki. Tak na wypadek…

    • Quackie pisze:

      Tam kciuki, lepiej trzymać różdżki. W pogotowiu.

      I-see-stars

      • Jo. pisze:

        To swoja drogą.

        Dziki tłum. Gorąco. Duszno.
        To tak w skrócie.

        Jasiek został w empiku, Kubę zabraliśmy na górę do kawiarni na lody. Po pięciu minutach Jasiek stwierdził, że kicha na taką imprezę i też idzie na lody. Potem jeszcze dwa razy wracaliśmy zajrzeć, co się dzieje (bo Arkadia wielka jest i dało radę pochodzić z Jakubem, żeby Jasiek mógł sobie wracać do empiku), ale prawdę mówiąc poza dzikim tłumem spoconych rodziców wielbicieli Pottera niczego nie widzieliśmy.

        Mimo to wszyscy zadowoleni, wyjście bez ekscesów, a teraz idziemy smażyć schabowe i robić mizerię. Wszak niedziela.

  19. rena pisze:

    Ekstremiści są wszędzie i nie rodzą sie ot tak. W Holandii pewnie też. Jak do tej pory jest ok, sprawy, które się tu wydarzyły można zaliczyć do incydentów..
    Jak budowano pokazywany na zdjęciu meczet okoliczni mieszkańcy sarkali ,sprzeciwy były. Meczet wrósł w tutejszy krajobraz – miło się tam przejśc na spacer ,bo zielono ,obok park i rzeka z fontannami kaczusie,łabedzie, żadni muezini nie wyją, na cukier fest robią otwarte przyjęcia z żarełkiem cycuś lala i wtedy jest gwarno i głośno. A tak -cisza i miło. Lubię tam chodzić bo tak zacisznie w okolicy jest. Spacer tam daje mi odpoczynek..

    • Quackie pisze:

      No widzisz, cisza i spokój – czyli są muzułmanie tacy i inni, groźni. Znajoma iranolożka, która zajmowała się dżihadem, twierdzi, że na tym polega największy problem z islamem – że jest zdecentralizowany, ma mnóstwo odłamów i przywódców religijnych, którzy czasem sobie przeczą… a świat zachodni często traktuje ich jako jedność.

      • Bożena pisze:

        Ale Koran mają jeden? Więc jak go sobie tłumaczą? Myślę, że to podobnie jak z Biblią, chrześcijaństwa jest też kilka odłamów, a każdy ma inne priorytety. Jednak tak radykalnie się między sobą nie różnią. U muzułmanów jest niestety inaczej. Może nie wszystkie odłamy posługują się Koranem? Wybaczcie te naiwne rozważania, ale zupełnie tego nie rozumiem.

        • Quackie pisze:

          Koran jest jeden, ale do niego jest mnóstwo dodatków – tłumaczeń, objaśnień, uzupełnień. Poza tym – o ile dobrze pamiętam – był on spisywany przez ileś lat, w związku z czym jedne jego zapisy przeczą innym, to samo z tymi dodatkami, więc są różne szkoły odczytywania, teoretycznie nowsze zapisy powinny „kasować” starsze przykazania, ale w praktyce różnie to bywa, ponadto niektóre z zapisów się zdezaktualizowały, w sensie zmian w rzeczywistości (nie przytoczę konkretnego przykładu, sorki, ale po prostu nie pamiętam), więc znów: różne szkoły i muzułmańscy badacze pisma decydują, czy trzeba przestać je stosować, czy też dostosować do nowej rzeczywistości (ale wtedy jak?).

          Polska Wiki objaśnia następująco: „Ponieważ tekst Koranu jest pełen zwrotów poetyckich, archaicznych, niejasnych dla przeciętnego odbiorcy, powstała nauka o egzegezie tekstu koranicznego (arab. tafsir). Poszczególne interpretacje Koranu zależą, m.in. od przynależności ich autorów do poszczególnych odłamów islamu, oraz ugrupowań politycznych. (…) Ponieważ Koran napisany jest w znacznej mierze poetyckim językiem, znaczenie wielu fragmentów jest często niejasne. Dlatego uczeni muzułmańscy stworzyli tafsir, czyli wyjaśnienie znaczenia księgi. Pierwszymi komentatorami byli Ṣaḥābah czyli towarzysze Proroka Mahometa, tacy jak Abdullah ibn Abbas, Abdullah ibn Umar i Ubaj ibn Kab. Interpretacja opiera się na porównaniu niejasnych fragmentów z innymi podobnymi miejscami Koranu, a także na hadisach przedstawiających sytuację (arab. اسباب النزول asbāb an-nuzūl) w jakiej dany fragment został objawiony. Za najbardziej autorytatywne uchodzą średniowieczne komentarze at-Tabariego i ibn Kathira. Istnieją też ezoteryczne komentarze do Koranu (zwane ﺑﺘﻦ batin), popularne zwłaszcza wśród szyitów i sufich. Uważa się, że ezoteryczne znaczenie nie stoi w sprzeczności z tafsirem, a jedynie go pogłębia i uzupełnia. Fundamentaliści sunniccy są przeciwni ezoteryce, powołując się na słowa Koranu mówiące, że tylko Allah zna to, co ukryte.”

          Dlatego właśnie niektórzy biorą z Koranu to, co im wygodne, i tłumaczą tak, żeby uzasadnić każde swoje działania.

  20. rena pisze:

    Owszem – teoretycznie Koran jest jeden. Jeden Somalijczyk mi powiedzial tak: każdy muezin tłumaczy sobie słowa Koranu jak uważa i tak przekazuje swoim wwiernym. Z których spora część jest nie czytata i nie pisata – szczególnie kobiety. Jego własny ojciec powiedział – chcesz utrzymać rodzine to wyjeżdżaj z Somalii Bo do ładu z nimi nie dojdziesz. I młody wyjechał z żoną i dzieckiem. Żona dalej nosi chustkę ale pracuje na kasie w Lindersie. Tu otrzymała jakieś wykształcenie . dzieci ,już troje (same dziewczynki) chodzą do szkoły. Nie wiem gdzie pracuje teraz ten Somalijczyk. Zaczynal u mnie na szparagach..
    Szyici i Sunici – dwa odłamy odwiecznie ze sobą walczące +plus rodzime oszołomy w rodzaju Bin Ladena.Plus Zachód,który narzuca swoje normy by sobie ułatwić dostęp do ropy. Normy, które nie pasują nijak do zasad Koranu.
    Co do katolicyzmu – te rozne walki – do dzisiaj tłuką się w Irlandii katolicy z protestantami. Niegdyś nasza chrześcijanska wiara przechodziła jak najbardziej różne drastyczne momenty. I też byla zwana religią miłości – z mieczem w ręku.
    Nie to nie temat na Madagaskar..Chyba coś skrobnę u siebie jak mnie znowu najdzie wena.. Thinking Thinking

    • Quackie pisze:

      No więc właśnie, w praktyce to wygląda dokładnie tak jak piszesz.

      • Max pisze:

        W praktyce , żadna wiara nie ma wykładni w sensie matematycznym , że 2+2 = 4 .Dyskutowałem z muzułmaninem o Dekalogu . Podobało mu się : czcij ojca swego i matkę swoją , ale już o ” nie zabijaj ” miał inne zdanie . Powiedział : to zależy kogo …. I po tym ,nasza dyskusja już nie miała sensu . Moim zdaniem , żaden kościół , ani meczet , lub inna religia nie zmieni natury człowieka Tylko dobre , rozsądne prawo i surowa egzekucja tego prawa ,daje gwarancję zniwelowania ” różnych widzi mi się ” większej zbiorowości , w imię wspólnego dobra . W Libii , Iraku i Syrii ładu pilnowali surowi dyktatorzy , ale nikt tam nikomu gardła nie podrzynał i był spokój . Z przykrością trzeba powiedzieć , że nasze prawo w świecie muzułmańskim , nie zdało egzaminu … Tears

        • Quackie pisze:

          Niestety racja. Wyznawanie religii (żadnej) nie powinno wchodzić w konflikt z prawem stanowionym. Inaczej stanowienie prawa nie ma większego sensu.

          Worry

        • miral59 pisze:

          Masz rację, Maksiu… Jak się tak zastanowić… Czy chrześcijaństwo nie polega dokładnie na tym samym? Też stoi wyraźnie „nie zabijaj”, ale nasi „kapłani” wymyślili, że zależy kogo. Czy nie było krucjat, które niby miały nawracać, a oznaczały śmierć tysiącom? A czy teraz nie stara się wprowadzać norm dla wszystkich, chociaż dotyczy to tylko wąskiej garstki ludzi? Z przykrością mogę stwierdzić, że takie prawo i u nas nie zdaje egzaminu… Wszystko zależy od tych, którzy stoją u władzy i sami decydują co ma być dobre, a co nie…

  21. Bożena pisze:

    Przeszła burza i późno się zrobiło GoodNight Bye

  22. rena pisze:

    Poniewaz temat z różnych względów mi leży na wątrobie to postaram się z mojego subiektywnego oka napisać coś na temat na swoim blogu ale zaznaczam ,że nie jestem żadnym znawca. To będzie bardzo subiektywne.
    tak poza tym ,właśnie przegrałam w karty i ja się pytam – gdzie jest ten kochaś ,co mnie tak kocha,że nie da mi to przynajmniej być drugą ThinkingDaze

  23. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Myślałem dzisiaj o The Cure i ich „Lullaby”, ale zerknąłem na teledysk i jednak nikomu bym takiej dobranocki nie życzył. No, może na Halloween? Zamiast tego – minimalistyczny utwór grupy R.E.M. „Nightswimming” – niebywała w swojej prostocie melodia, ale jest i nieco schowana harmonia między głosem, smyczkami i fortepianem prowadzącym główną linię melodyczną. Trochę pobrzmiewa Bruce’em Hornsby’ym.

    Snów pełnych dobrych wspomnień.

  24. Quackie pisze:

    Aaa, i jeszcze jedna sprawa – jutro mamy remont instalacji elektrycznej dla całego domu, więc zgłoszę się dopiero, jak będę miał prąd.

  25. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Po niesamowicie pracowitej sobocie, niezwykle zajętej niedzieli, witam cieplutko i serdecznie.
    Dziś rano pojechaliśmy do „Dunsów”, czyli nad Lake Michigan. Jeszcze nie obejrzałam zdjęć stamtąd Wink Potem zajechaliśmy do Van Patten Woods Forest Preserve. Jeszcze nigdy tam nie byliśmy. Chciałam sprawdzić co to właściwie jest. I muszę przyznać, że warto było Delighted Piękne, duże jezioro, z czystą wodą! Taką, że nawet na większych głębokościach widać dno. Można to ocenić po roślinach gdzieniegdzie rosnących… W Polsce nazywa się to „strefą ciszy”, a oznacza zakaz wypływania jednostek pływających – spalinowych. Napęd jedynie „ręczy” lub elektryczny Pleasure
    Samo jezioro, to podłużna niecka. nie mam miarki w oku, ale najdłuższa trasa ma 2,4 mili (3,84km) i wiedzie ściśle dokoła jeziora. Ścieżki dla pieszych są ściśle oddzielone od tych dla samochodów, także maszerując nie trzeba się oglądać za siebie Delighted

  26. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted No to mamy sierpień!

  27. Zoe pisze:

    Dzień dobry. Co za niespodzianka. Sierpień. Nie wiem jak u was ale u mnie w tym roku cały sierpień pada deszcz:-)

  28. Quackie pisze:

    Dzień dobry! Prąd już jest, więc się zgłaszam. Co za śniadanie tam powyżej, ślinka cieknie.

  29. Jo. pisze:

    Dzień dobry.
    U mnie osobiście to jest tak bardziej październik. I to druga połowa.

  30. Quackie pisze:

    Właśnie wróciłem z załatwiania Bardzo Ważnych Spraw (por. również scenę uwalniania Don Pedra wiszącego na krzaku w „Porwaniu Baltazara Gąbki” St. Pagaczewskiego). Jeszcze parę BWS zostało do załatwienia na miejscu, ale generalnie do wieczora już będę.

  31. Jo. pisze:

    Właśnie dowiedziałam się, że mam w ten weekend podwójną imprezę do przygotowania, każdą na 10 osób. Z czego jedna to obiad rodzinny, wg mojej religii sezonowy, dla gości (-a) który nie je: warzyw, w tym pomidorów, włoskiej/francuskiej kuchni, boczku, ryb, kurczaków, dla drugiego co nie ruszy zielonego groszku ani fasolki, bakalii, trzeci nie tknie rosołu.
    Pogoda jaka jest każdy widzi – ja tam się nie odważę zaplanować grilla, co by było najprostsze, bo każdy bierze, co chce.
    A, i mam jedną lodówkę, więc odpadają ciasta z kremem, bo jak tam wejdzie tort Jaśka, to nie wiem, czy mi się zupa zmieści, o mięsie nie wspominając, więc chyba będę musiała wszystko robić na świeżo, znaczy w sobotę i niedzielę uruchamiając kuchnię o szóstej rano.

    Jakoś mnie w fotel wcisnęło.

  32. Bożena pisze:

    Czyżby wszyscy już spali? To i ja się pożegnam sad-bye Spanko

  33. Jo. pisze:

    Bardzo trudny dzień. Z wielu względów. Czas go zakończyć.
    Ku mojemu zdziwieniu o 21.00 już ciemno – a jeszcze przed chwilą dopiero o dziewiątej wychodziliśmy z psem i rowerami na spacer!
    Dobranoc Państwu.
    Do jutra.
    Zzzzzz

  34. Quackie pisze:

    Dobranocka późnawa dość.

    Melancholia letnia i jeden z moich ulubionych utworów. Massive Attack wbrew nazwie wcale nie gwałtowny ani atakujący, a właśnie – melancholijny. „Unfinished Sympathy”, wielki hit i na razie wszystko wskazuje na to, że mimo upływu lat się broni.

    Snów z dobrym zakończeniem.

  35. Quackie pisze:

    Północ, proszę Państwa, na zegarach.

    Ale w moim wykonaniu mało czarodziejskie to światełko…

    Worry

  36. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Słoneczko świeci od rana… niech świeci jak najdłużej, bo ubyło go już ok. 1,5 godziny.

  37. Max pisze:

    Dzień Dobry 🙂 Może nawet bardzo dobry .Jestem spakowany i za godzinę śmigam na Mazury . Jeśli uda mi się złapać ” złotą rybkę ” ,to wypuszczę zołzę pod warunkiem ,że wszystkie Koleżanki i Koledzy z Madagaskaru będą szczęśliwi , tak jak tego pragną osobiście . Do zobaczenia …. Tears Bye

  38. Zoe pisze:

    Dzień dobry. Wygląda na to, że będzie normalny letni dzień. Niesamowite:-)

  39. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Dzisiaj wstałem i poszedłem do łazienki, a po drodze przemknął mi przed nosem sens życia. Ponieważ nie obudziłem się jeszcze do końca, w ogóle nie załapałem, że to był właśnie on. Zorientowałem się dopiero teraz, przy pierwszych łykach kawy.

  40. Jo. pisze:

    Potomki se zażyczyły naleśników. Będę potem.

  41. rena pisze:

    DZień dobry – wczoraj mnie tu nie było bom niezwykle zakupowo zajęta byłam. Nabyłam sobie nowe biurko, nową sza Overjoy fkę na buty i nowy fotel skorzany. Dzis to bede przywozic. I składać. I mam nadzieje,że wszysstko pójdzie głądko. Posilam się kawką. I znowu mnie mało będzie. ZOrganizowanie małego przejazdu z szafkami do sklepu ,takiego ,żeby mnie nie zrujnowało ( owszem sklep ma swój przewóz …ale bardzo rujnujący kieszeń..itp itd .Piję kawkę ,zjadam bułeczkę z jajeczkiem na miekko i pomidorkiem z balkonu.. i za życie…się zabieram Overjoy

  42. Quackie pisze:

    Umykam wdzięcznym, choć nieco przyciężkawym kłusem do pracy.

    • Bożena pisze:

      Módl się i pracuj, a garb Ci sam wyrośnie… To powiedzonko wymsknęło mi sie kiedyś przy garbatym… ups, myślałam, że mnie wzrokiem zabije Amazed

  43. Jo. pisze:

    Haaaalooo
    Gdzie się wszyscy podziali? Za chwilę zapadnie zmierzch! Do domu!!!

  44. rena pisze:

    No jestem ,jestem. Przywlokłam te mebelki ,jutro będą mi składać. Mam rozgardiasz jak cholera,boli mnie głowa itp… jak obejrzałam opis techniczny itp podobne to mi się żyć odechciało.Noi znów muszę pozarządzać jakimiś złotymi rączkami bo sama nie dam rady Shout
    Najgorszze, że chyba cholera jednak będę musiała wiertarkę kupić…

  45. Quackie pisze:

    A ja właśnie skończyłem robotę, oczywiście okazuje się, że jest coś jeszcze w domu do zrobienia.

    Distort

    Tak jakbym w ciągu dnia już się nie odrywał od pracy, żeby coś zrobić.

  46. Jo. pisze:

    Ja chyba pójdę spać. ZANIM rozwiniecie temat wiertarki.
    PS.
    BB właśnie sobie wymyślił, że chce trenować łucznictwo…

  47. Bożena pisze:

    To i ja pójdę w ślady Jo, bo zmęczona wróciłam do domu Bye Spanko

  48. rena pisze:

    Co do łucznictwa – to jest całkiem fajny sport. Jak mu raz cięciwa po muskule poleci to może się zniechęcić. Mnie się przydarzyło….Umiem strzelać z łuku. W końcu 15 lat żyłam z Wilhelm Tellem. Disapproval Trafiać w tarczę tylko mi jakoś trudno Wink1
    Mówicie ,że wiertarką można wiele?? No to chyba kupię… Tears

  49. rena pisze:

    No dobre to i ja pod kordełkę.. Nadzzisiaj mam emocji po dziurki w nosie a jutro przede mna …

  50. Quackie pisze:

    Dobranocka – ponieważ święta coraz bliżej.

    Lech Janerka „I jak ci tam w tym niebie”. Taki walczyk na dobranoc. Znakomite dęciaki poza innymi zaletami.

    Snów o niebie.

  51. Quackie pisze:

    I może zapalę małe światełko, tak na wszelki wypadek.

  52. Zoe pisze:

    Wstawać! Koniec spania. Nowy dzień. Dzień dobry.

  53. Bożena pisze:

    Dzień dobry! Hi Czy u Was też taka mgła? Jakby ktoś mleko rozlał Pondering

  54. Quackie pisze:

    Dzień dobry.

    U nas pogoda plażowa, więc oczywiście roboty huk.

    Ale najpierw kawa na Wyspie.

  55. Quackie pisze:

    Z tego wszystkiego zrobiło się już wpół do dziesiątej. Zmykam sami-wiecie-gdzie.

  56. rena pisze:

    To ja zacznę od kawy. Mocnej, czarnej na dzień dobry. Herbatke to ja popijam wieczorem czasem,najczęściej zimą. Obecnie mam na składzie rusich they. ell grey. Mnie smakuje. Byłe jeszcze ekstra mocne i luksusoe ponoć „Camele”. I płatki mydlane i jeszcze mnóstwo innych zapomnianych rzeczy. I nie było komputerów ,smartfonów ,tabletów itp podobnych uprzykrzaczy ! Za to były ksiązki..

  57. Jo. pisze:

    Ja generalnie jestem herbaciara (i hoduję róże – mówiłam, że klimat wyspiarski dla mnie najlepszy…), ale niestety większości herbat już pić nie mogę, w tym mojego ukochanego earl greya, z powodu wrednej alergii Tears To jak już jakąś dorwę, że mi nie szkodzi – trzymam się jej, bo nie wiadomo jak długo…

    • Krzysztof z Gdańska pisze:

      Proponuję zrobić earl greya samemu.
      Moja babcia dodawała suszoną pelargonię (czy jakoś tak) i smakowało zupełnie jak „oryginalny” earl grey z tą różnicą, że bez perfum i konserwantów 😉

      • Jo. pisze:

        Powoli przestawiam się na owocowe, ale tu tez trzeba uważać, jak diabli.

        • Krzysztof z Gdańska pisze:

          Proponuję zbierać i suszyć samemu. Wink
          Robiłem tak z miętą i (jeden raz) maliną…
          Efekt dużo lepszy niż „kupna”

          • Jo. pisze:

            Chyba będę musiała…
            Moi chłopcy pija jakieś owocowe, całkiem przyzwoite – bo oni w ogóle czarnej herbaty nie tykają. Czasem Kuba, ale Jasiek nigdy.

    • Zoe pisze:

      Na alergię na pewno jest dobry alkohol. Wypłukuje wszystkie złe toksyny z organiczmu..:-)

  58. rena pisze:

    bo podobno el grey jest perfumowany(?). W tym ruskim jakoś tego nie czuje.. Ech tam – napij się takiej jaką Twoja alergia znosi

  59. rena pisze:

    Miał być jeszcze zazule a to teraz Roses-are-red

  60. Krzysztof z Gdańska pisze:

    Dzień dobry
    Dotarłem dzisiaj bardzo spóźniony…
    Czy znajdzie się filiżanka kawy dla spóźnionego wędrowca?
    Kawa2

  61. rena pisze:

    Dziękuje Krysztofie. Ja teraz się uparłam sama złożyć fotel. Wczoraj zaczęłam, coś mi się wydaje, że od doopy strony. ZŁote rączki przyjdą dopiero po południu. Muszę się zaopatrzyeć w odpowiednie „przydasie” i coś do zjedzenia na przekąskę. Bo to Moldawianin i Polak. Zgroza – już mnie wątroba boli…Mołdawianin portugalski hmmm…. I-see-stars

  62. Jo. pisze:

    Ciekawe rzeczy można znaleźć podczas robienia porządków…
    Ja znalazłam blog. Własny, na dodatek.

  63. 654321 pisze:

    Zzapraszam na ewentualną wirtu,alną wycieczkę po Polsce. Znacie? – Nie! Nie znacie!

  64. Quackie pisze:

    Dobry wieczór. Przez cały dzień przerywało mi pracę coś lub ktoś, więc jestem jeszcze w lesie. Niemniej o tej porze mimo dalszej pracy już będę zaglądał.

  65. Bożena pisze:

    Mam dość na dziś, idę pod kordełkę. Dobrej nocy życzę kordelka

  66. Quackie pisze:

    To stanowczo nie był mój dzień. Jak nie urok, to przemarsz wojsk 🙁 zaraz zapuszczę dobranockę.

  67. Quackie pisze:

    Dobranocka

    To jest jeden z najbardziej kojarzących się z latem utworów, jakie znam. I staroć. Blind Melon – „No Rain”. Coś w rodzaju pobożnego życzenia na lato, do tego gitara, przestrzeń i te harmonie!

    Snów bezdeszczowych zdecydowanie!

  68. Quackie pisze:

    I jeszcze latarenka – na noc.

  69. rena pisze:

    Wsystko poskładane. Siedzę przy biurku nowym i na nowym fotelu,który jest f a n ta s t y c z n y . Nie bola mnie krzyże.Nareszcie. Jest mi dobrze.Moja koncepcja się sprawdziła.
    Trzeba czasami pójść na spontan. Niestety,jestem zmęczona. Idę pod kołderkę. Albo kordełke.?
    kordelka

  70. Zoe pisze:

    Wyspa śpi? No to dzień dobry:-)

  71. rena pisze:

    To ja serwuję dzisiaj kawę expresso PofCooks Roll

  72. rena pisze:

    i coś do kawy bo nie śpię. Rozmyślam. Mam dylemat..Zostawić wszystko jak jest i jechać do Berlina ,czy dokończc innowacje.. CZy umyć okna czy, czy itp : Sad

  73. rena pisze:

    He, he chyba pójdę za Twoją radą. Wink

  74. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Jestem dzisiaj w strasznym niedoczasie, począwszy od spania. Gość się spóźnił z powodów tzw. obiektywnych, przyjechał późno w nocy, a ja go przyjmowałem…

  75. Quackie pisze:

    A więc kawa, zanim znów zasnę.

    Kawa2

  76. Jo. pisze:

    Jakaś taka rozmemłanam od rana. I mi się nie chce.

  77. Quackie pisze:

    Trzeba się brać do roboty. Zmykam, proszę Szanownych.

  78. Quackie pisze:

    Jestem z powrotem, ale będę tak w kratkę – jak zwykle po zasadniczej robocie zostaje jeszcze do zrobienia tyyle spraw…

  79. rena pisze:

    A ja sprawdzam pogode w Belinie. Tak samo jak tu .Jutro jade. Zamiast na Karaiby. Całkiem chyba zgłupłam Amazed

  80. Jo. pisze:

    Obawiam się, że nie ma dziś ze mnie pożytku. A w najbliższych dniach będzie jeszcze gorzej…

  81. rena pisze:

    uhm – ze mnie też . Laże jak mucha w smole. Jade do córki .mam w końcu zamiar wjechać na wieże na Aleksanderplatz.Naprawę wolałabym chociaż do Portugalii.. AbC mogę teretycznie ale samej wybierać się na koniec swiata to mi sie nie chce

  82. Quackie pisze:

    A mnie odciągnięto od komputera niemal przemocą, a w każdym razie poważnym szantażem moralnym.

  83. rena pisze:

    i na mnie równiez. DObranoc lulu

  84. Quackie pisze:

    Żeby się już nie rozdrabniać, gremialne – spokojnej!

  85. Quackie pisze:

    Dobranocka.

    Też już była i pewnie jeszcze niejeden raz będzie. Moby i „Porcelain” – dowód na to, jak delikatna potrafi być współczesna muzyka… transowa? Bo przecież to nie techno. Fortepian plumka sobie na tle dość łagodnej ścieżki rytmicznej, do tego nienachalny głos. W sam raz do spania.

    Snów delikatnych jak porcelana. Bez słonia w pobliżu.

  86. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Trochę mnie nie było, ale real pochłonął mnie kompletnie. Raz, że gorąco jak nie wiem co… temperatura nawet w nocy nie schodziła poniżej 26C. O tym co było w dzień, to nawet mówić szkoda… TooHot! A że ten tydzień był „zarąbiasty” to wracałam z pracy (średnio po 10 godzinach) bez tzw. „tylnych nóg” Tired Nawet mi się gęby otworzyć nie chciało Wink
    Ale teraz już „z górki” Happy-Grin Mogę odpocząć i zajrzeć na Wyspę Delighted
    Weekend tuż tuż Happy-Grin

  87. miral59 pisze:

    W sumie, to dzisiaj, chociaż gorąco, po pracy wzięłam się za swój ogródek. Krzaki pomidorów rozrosły się niesamowicie i trzeba było znowu je podwiązywać i „obszczykiwać”. Te pierońskie pędy wyrastają niemal z każdego liścia. Amazed Mam jeszcze w planach wyrwanie zielska, bo dziś nie dałam rady.
    Ale już mam swoje pomidory (na razie tylko czerwone – duże i żółte) i kupować nie muszę Happy-Grin
    Nie znam nazw tych pomidorów, ale posadziłam koktajlowe (czerwone), żółte (trochę większe niż koktajlowe, takie podłużne), czerwone duże i czarne (małe i duże). Jak na razie rosną i dojrzewają. Mąż kupił nowy krowi nawóz i podsypałam go trochę pod krzaki, żeby mi pomidorki szybciej dojrzewały Happy-Grin Nasypałam też specjalnej soli, bo coś mi w te pomidory wlazło. Mam nadzieję „załatwić” to paskudztwo Pleasure
    Ma przyjść ochłodzenie… najchłodniej będzie w niedzielę… tylko 26C…

    • Zoe pisze:

      U mnie cała plantacja pomidorów jest o połowę mniejsza niż w tamtym roku. Mam 2 krzaki. Słownie: dwa. I zerwałem już jeden owoc. Leży na stole i czeka aż ktoś go zje:-).
      A same krzaki mają jasno zieloną barwę. Wydaję mi się, że coś im brakuje..

      • Jo. pisze:

        Nawozisz?

      • miral59 pisze:

        Nie znam się na ogrodnictwie, ale swój ogródek nawożę w zasadzie dwa razy do roku. Jesienią i wiosną. Kupuję „krowie placki” (takie już przerobione) i przekopuję je z ziemią. I to jest jedyny nawóz jaki daję. Żadnych chemicznych płynów, proszków, czy pałeczek. Przynajmniej w części „spożywczej” Pleasure
        Krzaki pomidorów są wyższe ode mnie i mają całą masę owoców. U mnie takie pomidorki nie poleżą za długo, bo wszyscy je lubimy Delicious Małżonek opryskał nasze płoty specjalnym sprayem, bo wiewiórki też lubią pomidory Wink Zapach tego paskudztwa odstrasza je i mam nadzieję, że w tym roku nie zmarnują mi za dużo. Te małpy nadgryzają wszystkie pomidorki (to znaczy te w zasięgu ich pysków) i muszę je wyrzucać (pomidory, nie wiewiórki), bo przecież nie będziemy dojadali po tych wredotach. Weary

  88. Bożena pisze:

    Dzień dobry! Delighted To znów piątek, proszę Państwa Happy

  89. Bożena pisze:

    Powstańcie, których dręczy głód! Kawę podaję expresso lub kto woli, herbatę Kawa1 Do tego świeże bułeczki na śniadanko Roll Roll Roll

  90. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Dla mnie czarny chleb i czarna kawa.

    Wybaczcie, ale nastrój mam z różnych powodów kiepski. Postaram się nie siać nim zbytnio po Wyspie.

  91. Jo. pisze:

    Ja zaraz zwariuję.
    Mój starszy syn ma bardzo ograniczone zapotrzebowania kulinarne. I sztywno się ich trzyma. Nie i koniec. Nie ma mowy. Żeby dajmy na to zjadł na śniadanie coś innego niż kanapka z pasztetem. Albo na obiad rosół.

    No to uwaga: wczoraj – cztery tosty z dżemem. Przedwczoraj – naleśniki z kremem krówkowym. Wcześniej była manna na mleku, tosty francuskie, rogaliki z ciasta francuskiego z nutellą i bananem, jajecznica z kurkami…

    Dziś przychodzi i pyta: „Kiedy będzie rosół?”.

    Wakacje… czy co?

  92. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Nareszcie się zachmurzyło i trochę pochłodniało Delighted
    Jest czym oddychać…

  93. miral59 pisze:

    Czas się brać za robotę Sad
    Chociaż się nie chce jak nie wiem co…

  94. Bożena pisze:

    Czy ktoś ma ochotę zmienić pięterko? To jest już bardzo wysokie Wink1

Skomentuj Krzysztof z Gdańska Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)