Wróżby i senniki…
Rozsypała się sól – będzie kłótnia.
Rozsypał się cukier – na zgodę.
Rozsypała się kokaina – będą wizje.
Upadł widelec – ktoś przyjdzie.
Upadło mydło – oczekuj nieoczekiwanego.
Jaskółki nisko latają – będzie deszcz.
Krowy nisko latają – rozsypała się kokaina.
Pękło lustro – będzie nieszczęście.
Pękł rozporek – będzie wstyd. Mniejszy lub większy…
Pękła prezerwatywa – lepiej, żeby pękło lustro.
Swędzi nos – będzie pijaństwo.
Swędzi dupa – mydło upadło…





Bardzo wysokie było poprzednie pięterko, więc pozwoliłam sobie na zamieszczenie tego przerywnika. Mam nadzieję, że się Wam spodoba.
Super – tamto było baaardzo wysokie, jak na te upały!
Bardzo ładne!
Tylko co do jaskółki to się nie zgodzę, bo to akurat wytłumaczalne 😉
Też wiem, że jaskółki nisko latają na deszcz. To nie jest wróżba, ale fakt.
No właśnie. Nie tylko nie wróżba, ale i nie przesąd.
A to takie proste…
Zawsze zadziwiam tym Amerykańców, bo nie wiedzą, że jaskółki obniżają lot przed deszczem
Upadł widelec – muszę sprawdzić czy działa..:-)
A mnie swędzi nos… czyżby?
Słyszałam kiedyś, że jak upadnie widelec, to mężczyzna się śpieszy, a jak łyżka, to kobieta. Bo to wszystko zależy jakiego rodzaju jest rzecz, która nam upadła
Jeśli „ten” (nóż, widelec, talerz itp.) pośpiech dotyczy mężczyzny, Jeśli „ta” (łyżka, filiżanka, szklanka…) to dotyczy kobiety. Czy to działa i jak działa, nie wiem, bo jakoś zawsze zapominam sprawdzić 

A jeśli mam być szczera, to nie wierzę w tego typu „przepowiednie”.
Ja też tak słyszałam, ale również w żadne przepowiednie nie wierzę.
Dzień dobry! W kokainę trudno nie wierzyć
– Babciu, widziałaś moje pastylki? Takie z napisem LSD?
– Co tam pastylki, wnusiu, w kuchni mamy smoka!!!
Super

I prawie wszystko prwda
Skojarzyło mi się z solą: otóż jestem słomianym wdowcem, siedzimy sobie w domu razem z Juniorem i kucharzymy po kawalersku. Dzisiaj wpadłem na taki przepis i go wykorzystałem w praktyce:
SKŁADNIKI
0,5 kg ziemniaków
6-7 plasterków boczku wędzonego
6 jajek
15-20 dkg sera żółtego
0,1-0,2 l mleka pełnotłustego lub gęstej śmietany
przyprawy – sól (no właśnie), pieprz, papryka, mniej więcej po łyżeczce
[w oryginalnym przepisie była jeszcze cebula, zresztą aż by się to prosiło o nią, ale ponieważ Junior jej nie znosi, darowałem sobie]
Ziemniaki zetrzeć na grubej tarce i hojnie przyprawić, dobrze wymieszać .
Boczek usmażyć do kruchości na patelni.
Na pozostały tłuszcz, na tę samą patelnię, wrzucić utarte ziemniaki i podsmażyć ok. 7-8 minut na średnim ogniu, aż zaczną brązowieć (przynajmniej miejscami).
Tymczasem pociąć boczek na mniejsze kawałki, powiedzmy ok. 2 cm długości.
Wymieszać jajka, mleko lub śmietankę, tarty ser i boczek, np. w misce.
Przygotować okrągłe żaroodporne naczynie – natrzeć tłuszczem. Nagrzać piekarnik do 175-180 stopni.
Wrzucić do naczynia utarte, podsmażone ziemniaki i zalać masą (ciastem?) z miski, rozprowadzić ją równomiernie po wierzchu.
Zapiekać 20-25 minut, bez przykrycia, aż się ładnie zarumieni z wierzchu.
Serwować np. z keczupem.
To jest porcja na 4-6 osób, myślę, że nam dwóm spokojnie starczy na 2 dni 🙂
Ale soli nie rozsypałeś?
Tylko na potrawę, to się nie liczy!
ojezu…
sie pośliniłam
a mówią, że zemsta jest SŁODKA
O. Tego nie przewidziałem.
Toć to proste, kawalerskie danie, nie tam żadne ciasta na kruchym spodzie z wykorzystaniem dżemu malinowego i mascarpone!
Ale właśnie takie są najlepsze!
Ja sama preferuję najprostsze z prostych. Wiesz: prosta kuchnia polskich/włoskich/francuskich chłopów (tu sugeruję odwołanie do Allo Allo, w którym Rene nieustannie powtarzał, że jest prostym chłopem, a jego potrawy to potrawy prostego francuskiego chłopa).
U mnie nie znajdziesz NIC skomplikowanego!
[wzdych] Kiedyś się trzeba będzie wymienić potrawami…
ano
Chyba muszę wypróbować
Z opisu wygląda apetycznie
Cebulę mogę spokojnie dodać, bo wszyscy ją lubimy 
Jak będę wracać z pracy tak na styk z moimi chłopcami, szybkie danie jak znalazł 
Wygląda to na szybkie danie i bardzo dobrze
Dowcipy i fakty ujawniły mnie setnie. Nie to,że ja jakas chora po wczorajszych przygodach z kluczem. Ja proszę państwa byłam na grzybach. Zrobiłam tylko 30 km. Być może pomrocznosc mnie jakaś ogarnęła- znalazłam dwie purchawki i jednego malutkiego psiaka. Nie ma grzybów, no nie ma!!!!
Jeszcze będą, mam nadzieję
A jak tam z deszczami ostatnio było? Bo może to za sucho na grzyby?
Współczuję, jeśli umęczyłaś się „bezproduktywnie”. Czasami z mężem robimy podobny „kilometraż”, ale przynajmniej mamy ciekawe zdjęcia

A zawsze bardzo to lubiłam… Nie zbieram, bo nie mam gdzie. Wszystko albo w parkach stanowych, gdzie nie można niczego zrywać, albo prywatne (chyba bardziej restrykcyjne).
Córka poznała miejsca, gdzie można zbierać, ale ona mieszka w Colorado!!! To jest ok. 1 600km w jedną stronę. Nie mam szans się wybrać bez przynajmniej pięciu dni wolnych. Cztery dni na podróż i jeden dzień na zbieranie
Tylko nie wiem, czy mi się to opłaca…
Grzybów od lat nie zbierałam
I na dobitek komputer po naprawie mi nie dziala tak jak powinien a jak piszę z tabletu to mi wychodzą takie kwiatki jak powyżej. Zamiast ubawily pisze mi uparcie ujawniły.
Hmm, poszukałbym opcji autokorekty tekstu (w przeglądarce? W systemie?) i bym ją wyłączył. Szkoda, że Mistrz Tetryk na urlopie, boby pewnie potrafił lepiej pomóc.
Dzień dobry


Obśmiałem się jak norka…
Zwłaszcza fragment Pękła prezerwatywa – lepiej, żeby pękło lustro. powalił mnie na podłogę
Ale to bardzo dobrze. W dzisiejszych czasach tylko dobry humor może nam jeszcze pomóc…
Dzień dobry! A pamiętasz to hasło reklamowe prezerwatyw pióra M. Wańkowicza – „Prędzej ci serce pęknie!” ?
Świetne hasło
Klasyka polskiej reklamy, chociaż częściej przypominane jest „Cukier krzepi” (też Wańkowicza) i „Coca-cola to jest to” (Agnieszki Osieckiej).
„Cukier krzepi”, to bardzo znane hasło. Mniej mi znane o Coca-coli.
Malowałem dzisiaj płot. Było koszmarnie duszno. Otwarłem do tego płotu piwo (normalnie to wypijam czasem pół piwa wieczorem). Im bardziej malowałem tym bardziej mi to piwo wchodziło. Wypiłem całe jedno i połowę drugiego. Wreszcie doszedłem do kompromisu. Mądrego. Przestałem malować płot i przestałem pić piwo.
..Jeść mi się chce..:-)
Przy takiej duchocie picie piwa jest niebezpieczne.
Raz, że można zasnąć, dwa, że można zacząć jeść.
A, poczekaj… Czy wspomniałeś coś o jedzeniu?
Więc czas na kolację… smacznego
Dzięki. Idę poczytać jakiegoś bloga o jedzeniu gdy będę jadł ten czarny chleb popijając czarną kawą:-)
Czarny chleb – zdrowe jedzenie. Kawa o tej porze? Nie zasnąłbym do późna.
No chyba że to metafora.
Albo zbożówka. A w Poznaniu burza, wicher i ulewa. Oczyści powietrze.
O tak, widać na mapie. Ciekawe, czy dojdzie do nas, czy prędzej się wyprztyka.
A guzik, skręciło na Koszalin i Słupsk.
Jeszcze odkręci. Nie przejmuj się.
Właśnie że nie, już jest na wysokości (szerokości geogr.) Bornholmu.
Piosenka. Stara
Znam, znam. Ale założyłem, że jednak nie malujesz tego płotu w ramach obowiązków osadzonego.
Jak miałem 5 lat bawiliśmy się z kuzynem i ciągle śpiewaliśmy dwie linijki tej piosenki:-). Kolejne dwie śpiewaliśmy na na na na na na.
Bo reszty nie znaliśmy. Zostało mi to w głowie. Chyba do końca życia:-)
I teraz sobie to przypomniałem.
Ja to śpiewałem z harcerzami głównie, samemu harcerzem nigdy nie będąc (bardzo wygodny układ, rezydentura na obozie – miodzio, człowiek pomaga, robi to, co najfajniejsze, z własnej woli, nikt mu nie rozkazuje, a jednocześnie warunki w pięknych okolicznościach przyrody).
A kto nie zna?
Chyba wszyscy znają
Nie znoszę piwa organicznie
Nie ma takiej opcji, żebym się go napiła… chociaż…pamiętam, jak ponad 25 lat temu zachciało mi się piwa
Pojechaliśmy z mężem do nocnego sklepu (spory kawał od naszego mieszkania), wróciliśmy ostatnim autobusem, który zjeżdżał do zajezdni… wypiłam pół szklanki i miałam dość
Nawet nie chcę wspominać jak „szczęśliwy” był mój mąż
Chociaż z drugiej strony… cała reszta piwa była dla niego 
To ja może już zapuszczę dobranockę, zanim burza przyjdzie.
Dzisiaj muzyka filmowa w niebanalnym wykonaniu. Temat z filmu „Polskie drogi” w wykonaniu Kuby Płużka, z albumu „Eleven Songs” wydanego przez jazzową wytwórnię „V Records”. Jazz niespieszny, czasem wydaje się nawet przebijać przez oporną muzykę, ale w sumie bardzo wart posłuchania, nawet jeżeli niekoniecznie lekki, łatwy i przyjemny.
Snów dla odmiany lekkich itd.
I na mnie czas… Dobranoc
Spokojnej!
Chyba i na mnie czas. O rany, co ja dzisiaj odwalam! Nie macie pojęcia! Ale teraz prysznic i SPAĆ! Oby do samego rana.

Spokojnej! A jak się wyśpisz, daj znać, co odwalasz!
To co? Lampka? Jeszcze przed północą dzisiaj?
Dzień dobry
Kwiczałam pełnym głosem, aż się małżonek zaniepokoił, bo rzadko mi się to zdarza 
Chociaż z prezerwatywą i lustrem też dobre 
Świetne pięterko
Te z kokainą są bezbłędne
A tak w ogóle, to nie mam czasu niemal na nic. Rano do pracy, a po pracy układanie i przemieszczanie wszystkiego w domu
Przemeblowuję parter i piwnicę. Nawet nie wiedziałam, że mamy aż tyle różnych rzeczy. Całe szczęście część mogę wyrzucić
Będzie luźniej…
A jak już przemeblujesz to potem z powrotem wróć do starego układu mebli, żeby sprawdzić czy nie lepiej było po staremu:-)
Czytasz w moich myślach
HA HA HA
Napisałam, że część wyrzucam, to jak mogę wrócić do stanu poprzedniego? Już się nie da

Ziew

…bry
Komuś kawy? Herbata też się znajdzie.
Ziew (podwójny). Herba…:-) Dzień dobry.
Ziew…bry…
Kawka jak najbardziej pożądana
W nocy miałam pobudkę, bo jakieś pogotowie wyło mi pod otwartym oknem.
Wstałam zobaczyć co się stało, ale już pogotowie odjechało. Długo zasnąć nie mogłam…
Wyło na Ciebie:-)
To czemu odjechało jak wstałam? 😉
Bo to źli ludzie byli. Na złość Ci zrobili.:-)
Masz rację… och, żebym ich dorwała…
Może chcieli sprawdzić, czy żyjesz? No wiesz – jak podejdzie do okna, to żyje.
A może liczyli ile osób podejdzie do okna?
Kto to wie?
Mnie fascynują karetki pogotowia gnające nocą po pustym mieście na włączonym sygnale… Fascynują wprost… Bo mieszkam niemal przy przelotówce…
Bożeno
Może pogotowie chciało Ci pokazać, jak piękna może być noc BEZ jadącego na sygnale pogotowia.
Doceń ciszę, którą miałaś przez wiele dni zamiast narzekać na „edukatorów społeczeństwa”
Może masz rację. Często nie doceniamy tego co mamy
Współczuję, Bożenko
A z resztą, tutaj nie jeżdżą nocą z włączoną syreną. Wystarczą im same migające światła. 
Bez względu na intencje tego pogotowia, miłe to nie jest. Całe szczęście mieszkam dość daleko od ulicy i żadne pogotowie mnie nie obudzi
Dzień dobry
Chętnie się się przyłączę do kawy
Z wrażenia zapomniałem sobie nalać

A posłodziłeś? Chociaż właściwie nie wszyscy słodzą kawę…
Ja nie słodzę, ale mleczę 😉
Ja nie słodzę ani nie „mleczę”. Kawa musi mieć smak i aromat więc słodzę jedynie espresso lub capuccino.
Ja dziś od rana na podwójnym zestawie antyhistaminowym, albowiem drugi dzień porządkuję pokój BlueBoya.
On generalnie stara się utrzymywać względny porządek, ale raz na jakiś czas trzeba WSZYSTKO odkurzyć, a co gorsza – przejrzeć szafki i szuflady. No i tu za grosz mu nie wierzę, bo jest gadżeciarz. Mój dziadek, po którym BB ma imię, był taki sam. Wszystko „się przyda”. I takich przydasiów pełno w każdym kącie. No to od wczoraj porządkujemy. Ładny worek śmieci nam z tego wyszedł, a przy okazji okazało się, że nie musimy kupować kredek, bo trzy nierozpakowane komplety leżą w szafce szkolnej. I chyba niepotrzebnie kupiliśmy zeszyty, bo tych, co zostały, wystarczy na pierwszy semestr. Usunęliśmy za to jakieś bzdety z gazety, czyli dołączane do czasopism pierdółki, tony ćwiczeń z minionej klasy i nawet nie powiem wam ile jeszcze różnych niepotrzebnych (nawet w ocenie mojego syna) rumpieli.
Pojechaliśmy wieczorem do ikei po śliczne niebieskie (a jakże!) pudełka i dzisiaj będziemy wypełniać je innymi różnościami, co się walają po półkach, a które chwilowo nie są do wyrzucenia.
Alergia mnie zeżre.
Ale to nic. Jutro zaczynamy pokój Kuby. To ja chyba z inhalatorem tam będę musiała wejść…
A, to nie jest tak, że moi synowie to jakieś wyjątkowe flejuchy są. Nawet regularnie sprzątają te swoje pokoje, tylko tak bardziej powierzchownie. Ot kurz z półek Z GRUBSZA zetrzeć, podłogę przejechać odkurzaczem… Ale raz na jakiś czas trzeba się dobrać do trzewi no i właśnie ten czas nastąpił.
Za to jak już posprzątają i umyją okna i drzwi, to będzie ślicznie higienicznie i znowu wystarczy odkurzaczem i ścierką do kurzu przejechać.
Od lat robimy to samo u Juniorów (zwłaszcza u młodszego) – w sensie usuwania raz do roku przydasiów.
Moje dzieci przy takich okazjach ironicznie stwierdzają czy ściany również będziemy myć bo słabo wyglądają. W człowieku czasem budzą się mordercze instynkty…
Ha
ha
ha.
Ja w takich sytuacjach mówię przeciągle: „Zaczekajcie jeszcze parę lat… Tylko parę lat…”
Oj nie nie. Oj nie nie. To nie JA sprzątam. Ja NADZORUJĘ.
Dzień dobry, od rana dzisiaj koncert mew, na moje ucho na trzy dzioby, może cztery. Trochę tak jak z pogotowiem u Bożenki – ledwie człowiek wstanie i podejdzie do okna, mewy milkną, tak że nawet nie wiadomo, w którym kierunku strzelać (zakładając, że byłoby z czego).
Do kawy entuzjastycznie się przyłączam.
Tupot białych mew o pusty pokład?


Eech… a ja w pracy…
Te mewy to nie problem, Mistrzu Q
Masz zdolności plastyczne, to zrób i wstaw w okno makietę swojej postaci. Mewy będą myślały, że to Ty i nie będą się darły

Dzień dobry! To jest myśl – makieta mnie, całego w bieli, z guldynką w dłoni, to powinno zadziałać, przynajmniej tam, skąd widać nasze okna.
Być może zadziałałoby także postawienie makiety drapieżnika (jastrzębia np.)? Ale wtedy mogłyby się głośniej drzeć, bo przecież trzeba ostrzec wszystkich naokoło, że się drapieżca w pobliżu pojawił!
Dzień dobry. Dalej posługuje się tabletem,bo lapek definitywnie pokazał mi środkowy palec. I tak sobie myślę,że w końcu ja też coś posprzatam w moim domu. A potem może jeszcze raz -jak nie będzie padać to do lasu…Kawkę z przyjemnością. Co do odgłosów porannych- co zrobić z facetami koszacymi Trawniki!!
Ooo… znam to z poprzedniego mieszkania. Szósta rano i armia kosiarzy w zwartym szyku. Koszmar.
Nic się nie da zrobić. Zastrzelisz kosiarza, a odpowiesz jak za człowieka.
Prawda.
Wiem co to nieczynny laptop. Niedawno myślałam, że mojego będę musiała oddać do naprawy. Przyszedł syn, popróbował coś, nie pomogło. Wyjął baterię i po chwili załączył z powrotem. Lapcio zaczął działać!
Czy to znaczy, że nie naprawili Ci tego lapka, a go zepsuli? Chyba zrobiłabym im małe „kęsim”…

A kosiarze… no cóż… nie za wiele da się zrobić. Taką mają pracę. Na całym chyba świecie „cisza nocna” kończy się o 6 rano i po tej godzinie mogą warczeć kosiarkami do upojenia
Mnie naprawa głosu kosztowała 60 Eu. No i teraz mam efekt tego wydatku. Wrrr
A kosiarze przynieśli glosniejszy sprzęt.
Jeszcze można spróbować odstraszyć (chociaż to też się nie obędzie bez konsekwencji), np. jakaś większej mocy świeca dymna, najlepiej wojskowa. Jak będzie okolica zadymiona, to przecież nie będą kosić.
Przyjdzie wiatr i rozwieje…
Jak dobrze zadymi, to nieprędko rozwieje. Ale to i tak tylko takie teoretyczne rozważania.
Kochani, otóż właśnie przed chwilą dostałem zielone światło dla kolejnego projektu. Wynika z tego, że w sierpniu będzie mnie na Wyspie trochę mniej (nie liczę przerw wynikających z urlopu, a takowe będą, i to ze dwie), a od września – tak jak zwykle przy pracy. Najbliższy urlop – drugi tydzień sierpnia. Przy okazji poproszę ładną pogodę dla zachodniej Polski na wtedy.
„Najbliższy urlop”. Farciarz jeden.
Takiemu to dobrze…
Dziękuję, ale bieżące słomiane wdowieństwo wynika właśnie z tego, że NIE mam urlopu teraz. Takoż wyjazdy od czerwca były tylko w części wypoczynkowe, bo w pozostałej części – użytkowe. Włącznie ze Szkocją.
Dołączę do zazdrosnego chóru… „takiemu to dobrze”…
Ostatnie dwa tygodnie „urlopowania” miałam w listopadzie 2005 roku
Dobrze, że chociaż są te długie weekendy, to mogę sobie gdzieś się wybrać 
Nie mam urlopu i nawet się nie wybieram
A to pamiętacie?
Skojarzyło mi się.
A tak w ogóle, to dzień dobry

Zaraz lecę do pracy, a nie chce mi się tak, że głowa mała
Uwaga, uwaga .Lapek mi działa nawet po polsku .Ortograf po holendersku a niech ich. Każdziutkie słowo mi tu podkreśla. Jesu ja dostana do gowy jak mówią po śląsku. Jasna aielcia.Ale mam posprzątane,pomyte – na tydzień spokój. Maszyny się wyniosły w inne rejony trawnikowe. Błoga cisza..Pojawił się uśmiech na pyszczku
Gratuluję!
Gratulacje 🙂 autokorektą się nie przejmuj.
Dzień dobry 🙂 W uzupełnieniu ” żarcików ” warto przytoczyć słowa Owidiusza :” Kto po wzięciu pocałunku , po dalszy ciąg nie sięga , godzien stracić to zyskał , stary , głupi niedołęga „….
Dzień dobry. Niestety bardzo, bardzo celne.
Och, jakże trafne…

Jestem właśnie na etapie czytania „Niebezpiecznych związków” Choderlos de Laclose’a* i temat staje mi się bardzo „na czasie”
*czytanie jest efektem powodzi, która zalała moją piwnicę, w tym pewną ilość książek, które obecnie osuszam, przypominając je sobie przy okazji…
Pytam wszędzie to i na Wyspie: mam do oddanie trochę książek dla dzieci. Nie macie jakiegoś pomysłu konkretnego? Typu świetlica środowiskowa, biblioteka gdzieś tam, nieustannie cierpiąca na brak funduszy?
Kiedyś oddaliśmy do lokalnego Domu Matki z Małym Dzieckiem, ale nie wiem, jak jest z książkami, bo wedle przepisów takie rzeczy muszą być zdezynfekowane, a ze starym Duplo nie było problemu, te klocki przetrwają chyba i wojnę jądrową. Natomiast książki – nie wiem. Takie na grubej, lakierowanej tekturze można pewnie dezynfekować bez problemu, ale zwykłe…?
Robię szybką kolację, bo za godzinę mam dentystę. Dla mnie i Pitera, bo potomstwo półtorej godziny temu jadło obiad.
Wchodzi do Kuchni Jasiek:
– O, spaghetti będzie. KUUUUBAAAA! KOLAAAACJA!!!
No i podałaś sępom też?
Ma chłopak apetyt 😉
Nie wiadomo, co gorzej – wyżywić, czy ubrać?
A CO miałam zrobić?
Nawet mi sięgnął po nową paczkę makaronu do szafki wiszącej, co to ja nie sięgam bez drabinki…
No nie wiem. Ja bym nie dał, ale co dom, to obyczaj. Zresztą jeżeli miałaś zrobione więcej, to w sumie nie tak znów wielki problem.
NIE miałam zrobione więcej. Musiałam ZROBIĆ więcej. W TRAKCIE.
Poor you!
Lecę do tego dentysty. Będę, jak wrócę.
Połamania wierteł? W sumie lepiej nie – skutecznego znieczulenia, o!
Dzisiaj tylko czyszczenie. Ale piasek to chyba będę sobie z nosa wydłubywać pół nocy…
Tyle kamienia miałaś? Smarknij kilka razy, sam wyleci 🙂
No właśnie nie miałam, jak się okazało.
Ale moja dentystka jest bardzo dokładna…
No i znów wieczór… jak ten czas leci!
Dobranoc się z Państwem, kordełka czeka
Spokojnej!
Ja chyba też pod kordełkę. Strasznie jestem wyczerpana.

I tutaj takoż spokojnej!
No to dobranoc.
Piosenka żwawa niespodziewanie i z Wrocławia w dodatku. Lech Janerka i daleka kraina, czyli Paragwaj. Tekst, proszę Wyspiarstwa, tekst!!!
Snów absolutnie kolorowych i niebylegdzie!
Dzień dobry!
Doczekaliśmy się ostatniego w tym miesiącu weekendu. Trzeba pomyśleć o choince… 
Oj tam, oj tam
Wcześniej będzie Matki Boskiej zielnej i trzeba będzie roślinek nazrywać…
Ja mam dzisiaj Matki Boskiej Pieniężnej i to się liczy
A ja już nie
A jakie „prezenty” się daje na „pieniężnej”?

Bo na „zielnej” zanosi się ziółka do kościoła…
Prezenty według własnego wyboru.
Oby, oby… Najważniejszy dobry początek. Potem jakoś pójdzie.

Więc na początek, korzystam z zastawionego stołu

Dobry dzień
i ciasteczkiem 

Aż się nie chce wierzyć, że to JUŻ PIĄTEK
Bardzo chętnie się poczęstuję kawą
Aby do 15 – tej…
Dobry! Kawa na ławę, bo padnę…
Dzień dobry. Ja dziś podaję kawę z cardamonem. Chętni?

W ramach ćwiczeń i odkrywania mojego komputera od nowa popełniłam króciutki tekst dla Was. Z braku Tetryka ocywiście nie wiem jak go zamieścic. Więc poczekam na jego powrót..Na pewno ktoś coś popełni w międzyczasie. Na razie .A mnie się zdarzy być może coś bardziej interesującego niż moje kwiatki
Może ktoś pomóc? Bo ja na telefonie jestem i ciężko mi się pisze…
Chwileczkę, zaraz napiszę, oczekuj maila, proszę.
Zrobimy tak – ten malutki tekścik opublikowałam na swoim blogu. Teraz jadę na miasto i po poworcie z nowym materiałem skrobnę coś innego i będę myśleć .
Spoko. Mail z instrukcją już czeka.
Dzień dobry 🙂 Przytoczyłem wczoraj pogląd Owidiusza na stosunki damsko- męskie . Owidiusz , przetarł oczy w 43 roku przed naszą erą . Jak widział on świat w tamtym okresie , oto przykłady :” W miarę wzrostu bogactwa rośnie i chciwość ; im więcej kto ma , tym więcej pragnie ” . I jeszcze jeden cytat pasujący do obecnej wizyty Papieża Franciszka : ” Zręczna łagodność szczególnie zjednuje umysły ; szorstkość sprowadza nienawiść i przeklęte wojny ” . Minęło dwa tysiące lat , a natura człowieka nie zmieniła się na jotę , jesteśmy w tym samym miejscu w którym było pokolenie Owidiusza ….
To prawda, a biorąc pod uwagę postęp techniczny, widać, jak bardzo niedostosowany do niego jest umysł człowieka jako gatunku. Można by się nawet pokusić o stwierdzenie, że jako gatunek jesteśmy stadem zwierząt, wytrenowanych do naciskania paru guzików
A mówią, że człowiek się zmienia…
No właśnie myślę, ze umysłowo zmienia się za wolno w stosunku do postępu technicznego.
On był stały , tylko One się zmieniały .
Burza idzie, co widać zarówno na mapie, jak i za oknem. Jak zacznie burczeć, wyłączam się na jakiś czas…
Poznań już minęła bokiem, myślę że i Ciebie ominie od północnego zachodu.
Ale chyba się pomyliłam…
No więc przelazła, jakiś czas już temu, ale jak zacząłem robić coś innego, to tak mi zeszło.
Popadało więcej niż solidnie, pogrzmiało umiarkowanie.
Podobnie jak u mnie przed chwilą. To już druga burza dzisiaj.
O, drugi front się formuje za pierwszym, ale słabszy. Ciekawe, czy do nas też dotrze jeszcze przed wieczorem.
A tu jeszcze grzmi, burza niezupełnie przeszła.
Tak czy inaczej, po deszczu koszenie mam z głowy, muszę poczekać, aż trawa przeschnie troszkę.
Zapowiadają codzienne deszcze.
Idę zobaczyć, jak tam trawa na dole… i jeszcze parę innych rzeczy. Zaniedługo wracam.
A co tu tak wszystkich wymiotło?
Usuwałem starą nalepkę rejestracyjną z przedniej szyby, żeby móc nakleić nową. Gdybym miał powiedzieć, co sądzę o nalepkach rejestracyjnych i trzymającym je kleju jako takich, to by się bardzo nie nadawało na Wyspę, bo posypałyby się wyrażenie powszechnie uznawane za obelżywe. Ostatecznie po ok. 40 minutach mi się udało – sprawa się oparła o benzynę ekstrakcyjną i skrobak do kuchenek, nawet ładnie zeszło, ale sama czynność dość upierdliwa i niewygodna (sam dolny róg przedniej szyby, trochę się trzeba nagimnastykować, żeby tam sięgnąć łapą ze skrobakiem albo wacikiem z benzyną).
A trawa oczywiście za mokra na koszenie, tymczasem od zachodu idą następne chmury. Wszystko tak, jak Bożenka przepowiadała.
No dzięki.
Ja miałam atrakcję w rodzaju: pani na poczcie nie chce wydać mojej przesyłki mężowi (MOJEMU), bo mamy różne nazwiska. Z tego wszystkiego nadużyłam, więc teraz powinnam zjeść kartę SIM. Ale co zrobić z laptopem??? Mam zeżreć cały kabel aż do stacji???
Nie. Poprosić męża, żeby zmienił (lub ustawił) hasło, po czym podał je dopiero po wytrzeźwieniu.
Najpierw by musiał znać aktualne.
A to już wewnątrzmałżeńska sprawa, kto czyje hasła do czego zna, a których nie, i dlaczego.
W sumie…
Ej! Skoro to piszę (i to zachowując polskie fonty) to chyba nie jest ze mną najgorzej!
PS.
Nie daję gwarancji na interpunkcję, bo z nią mam problem bez względu na wzgląd
Z interpunkcją to ja też mam czasami problemy. Na czeźwo i nie tylko.
Dzień dobry. Cały dzień poza siecią. Uff. Dobranoc:-)
No chyba, żę wrócę…
Spokojnej (no chyba żeby).
Dzięki. No chyba żeby jednak nie:-)
Wyciągają mnie na dłuższą chwilę na krótki spacer z dalszym ciągiem…
A mnie wyciąga mój tapczanik i kordełka. Dobranoc
Całkowicie Cię rozumiem.

Spokojnej…
Dzisiaj będzie bez dobranocki, za to od razu z lampką.
Dobranocka ? To ja wyciągnę taką to oto sonatę, wspomnieniową. I z tytułu i w całokształcie. Snów przyjemnych,w teraźniejszość, opartych na kartach przeszłości a być może będących częścią naszej przyszłości. Dobranoc
Pięknie dziękuję za zastępstwo!
Dzień dobry
Dziękuję Lordzie W. za tę piękną, wspomnieniową dobranockę 
Dzień dobry, dzisiaj ze mnie ciężko ranny ptaszek!
No to konieczna kawa
Lejesz miód na moje serce, mimo że de facto kawę
O, to rozumiem! I podstawiam kubełek
Mam dziś (i jutro) dość pracowitą perspektywę, bo jeśli nie pogonię chłopaków trzech do roboty, to w przyszły weekend będzie katastrofa. Zatem na Wyspę zajrzę pewnie dopiero wieczorem…
Do roboty goń, goń, goń!
Niech się nie lenią!
– No dzięki… – powiedziała Jo jednym okiem.
Yyy… a drugim?
Proszę Państwa, jestem mile zaskoczony.
Otóż samodzielność Google okazała się nadspodziewanie pozytywną rzeczą. Wczoraj usiłowałem zrobić zdjęcia bardzo ładnego nieba, ze słońcem powoli chylącym się ku zachodowi – częściowo mi się to udało, pstryknąłem (komórką) trzy lub cztery razy, a dzisiaj okazało się, że Google SAM Z SIEBIE połączył mi te zdjęcia w panoramę – bardzo udaną jak na zdjęcia z komórki!
To naprawdę dziwne, ale zdjęcie jest piękne!
Najśmieszniejsze (?) zaś, że nie potrafię dostrzec „szwów”, które były dotąd nawet na panoramach łączonych ze zdjęć robionych specjalnie w tym celu (tzn. połączenia w panoramę). Nowa jakość sztucznej inteligencji?
A może Twoja komórka ma opcję zdjęć panoramicznych? Wypróbuj ją jeszcze raz 🙂
Ależ mam taką opcję, tylko że tym razem jej nie użyłem! Zrobiłem kilka „normalnych” zdjęć, trzy czy cztery, a dzisiaj zobaczyłem, że serwis google połączył je w jedno, panoramiczne.
Dzień dobry 🙂 Ponieważ temat Bożenki wygasa , to przytoczę jeszcze jedną opinię Owidiusza , świadczącą o jego głębokiej wiedzy dotyczącej kobiet : Kobieta kiedy daje , lub odmawia , jest zawsze z a d o w o l o n a , kiedy się ją prosi . Po kawie i ciastkach , proszę o opinię nt. poglądów Owidiusza …..
Ach, no proszę, w tym względzie też się nic nie zmieniło! Głęboko słuszne, ja bym wspomniał jeszcze o dwóch sytuacjach, z przeproszeniem szanownych Wyspiarek: 1) Ogromnej satysfakcji kobiety, która lubi być proszona tylko po to, żeby za każdym razem odmawiać, 2) Równie wielkiej satysfakcji kobiety, która – kiedy jest już po ptakach – mówi: „A przecież wystarczyło tylko poprosić”.
Widzę, że fascynują Cię myśli Owidiusza…
Dwa tysiące lat minęło , wojny , rewolucje , w tym kilka w kulturze i obyczajach , a ” charakterek ” Szanownych Pań , ani drgnął . Cały czas Sodoma i Gomora ….
A o „charakterku” Szanownych Panów nic nie pisał? No tak, przecież siebie krytykować nie będzie… Tu też się nic nie zmieniło
Och, na pewno dotyczy to obu płci! Przecież nie rozwijaliśmy się przez te 2000 lat osobno, w dwóch izolowanych światach.
Też tak myślę. Ale dlaczego przeważnie tylko kobiety są krytykowane?
Bożenka ma rację . Wszak wczesniejszy jeszcze Dekalog Mojżesza dowodzi , że ludzie jak kradli , zabijali , cudzołożyli , mówili fałszywe świadectwa , tak czynią nadal . I nic tu nie zmienią różne kościoły , meczety , czy inne świątynie , bo natura ludzka jest tak różnorodna , że potrzebny byłby nowy akt stworzenia . Tylko pytanie : Czy stworzenie samych ” świętych ” , nie oznaczało by końca świata ….
Pewnie tak. Pisarze fantastyki wiele razy opisywali pojawienie się nowych istot, ewolucyjnie wyższych od człowieka. I nigdy nie kończyło się to dla ludzi dobrze. W najlepszym razie neutralnie – nowe istoty emigrowały daleko, jak najdalej od ludzkości…
Dzień dobry. No proszę . Quackie! to jest piękny widok.!!!
Nie dam rady wstawić tekstu w/g norm madagaskorowych bo mam tu tak rozchwiane wszystko ,że nie wiem chwilowo jak to ugryżć. A znowu mam dziś gości i inne zajęcia… Opublikowałam na moim blogu tekst przeznaczony dla Was. Zwyczajnie nie mogę się zalogować.Czy nie dałoby sie jakoś zwycajnie przenieść ten tekst tutaj ,tak jakoś na zasadzie hm.. wklej
Mogę spróbować, ale nie wiem, czy da się go opublikować pod Twoim nickiem.
PS. Usunąłem duplikat powyższego komentarza.
Reniu, nie mogę tego opublikować jako Ty. Ale gdybyś weszła w „Dodaj wpis” i „opublikowała” – jako Ty – wpis np. pod tytułem XYZ, z podobnie fascynującą treścią, to mógłbym go edytować i zmienić tytuł oraz treść.
Nie wiem czemu się dwa razy wkleiło. Jeśli chodzi o Owidiusza nie wiem, czy zawsze zadowolona,pewnie jednak bardziej niż jej się wydaje polecenie czy rozkaz.
Wstaw pod swoim jak się da. To jest na moją prośbę i żadne takie. Tobie pozwalam na to.
To całe zamieszanie jest spowodowane moim roztrzepaniem . ech i tam jeszcze różnych innych czynników zewnętrznych. Wszystko będe musiała od nowa robić …
Przepraszam za zamieszanie
OK. Daj mi chwilę.
No to Renia zaprasza na nowe pięterko
Co oczywiście nie oznacza, że nie można podyskutować również jeszcze na tym.