« Z księgi ubogich Tylko szczęście jest prawdziwym życiem… »

Zabytek

 

Kiedyś swojego tatkę spytał mały Witek:
– Powiedz mi, proszę, tatku, co to jest zabytek?
– Zabytek – odparł tato – to rzecz z dawnych czasów,
Z okresu Jagiellonów, Piastów, względnie Sasów,
Co trochę się rozpada, a trochę się kruszy,
Ale jest pod ochroną, więc jej nikt nie ruszy.
Choćby miała tamtędy przejść nowa arteria –
On stoi cały w blaskach, basztach, boazeriach,
Rozparty w poprzek drogi, bliski – a daleki,
Bo za nim stoją dawne zwyczaje i wieki
Ze swymi przesądami, brakiem tolerancji,
Cielęcym zapatrzeniem się we wzorzec Francji
Albo Anglii lub Austrii, względnie w przepych Wschodu,
Z pogardą dla prostego, ciemnego narodu,
Z odrabianiem pańszczyzny, topieniem czarownic,
Pancerzem zapinanym z pomocą lutownic,
Przyłbicą opuszczoną w momentach poruty
(bo lepiej w takich razach miewać łeb zakuty),
Z supremacją łaciny, ubóstwem polszczyzny,
Ciągłym nadużywaniem imienia ojczyzny
Oraz odwoływaniem się do sądów nieba…
To jest właśnie zabytek, więc go chronić trzeba!!!
Synek słuchał uważnie, słówka nie uronił,
Wreszcie rzekł: – dobrze, tato… Ja cię będę chronił…

Andrzej Waligórski

184 komentarze

  1. Bożena pisze:

    I znów Waligórski! Mam nadzieję, że się Wam nie znudził, ale Nowe pięterko już było potrzebne

  2. Quackie pisze:

    Czasem dokładnie tak się czuję podczas rozmów z Juniorami, ale czekaj tatka latka.

    Devilish

  3. Tetryk56 pisze:

    Z wizytą
    – Puk, puk!
    – Witam pana profesora..,
    – Pozwoliłem sobie przyjść, zgodnie z zaproszeniem, wszak obiecał mi pan pokazać swoje zabytki.
    – Ależ oczywiście, proszę wejść, Już spełniam swoje obietnice. Pan pozwoli, oto moja żona Helena, a tam jej siostra Genowefa…

    • Quackie pisze:

      Okrutnik! Who-s-the-man

    • Krzysztof z Gdańska pisze:

      Czy to nie jest przypadkiem ten sam profesor, który chwalił się rewelacyjnymi tabletkami na pamięć?* Wink

      *staary dowcip, ale jak ktoś nie zna to mogę zacytować

      • Quackie pisze:

        Poproszę, bo mimo najszczerszych chęci nie potrafię sobie przypomnieć.

        Wink1

        • Krzysztof z Gdańska pisze:

          Kawał z dłuuugą brodą jak zabytek 😉

          Pewien profesor zaprosił gości do domu i chwalił się, że ma świetny lek na pamięć.
          – A jak nazywa się ten lek? zapytał jeden z gości.
          – Eeee, on się nazywa, tak jakoś… Aaa już wiem: Dawno temu była taka wojna między Grekami a Trojanami…
          – Wojna Trojańska? To lek się nazywa „Trojan”?
          – Niekoniecznie, ta wojna się wzięła z powodu takiego księcia, który dał jabłko jednej bogini…
          – Parys? Lek się nazywa „Paryzja”?
          – Niekoniecznie, ten Parys za swój wybór mógł dostać najpiękniejszą kobietę świata…
          – Helena? Lek się nazywa „Helenos”?
          – Właśnie! Przypomniałem sobie! Helenaaa!!! Jak nazywało się to lekarstwo?
          Wink

          • Quackie pisze:

            I tak dobrze, że nie zaczął wygrażać temu Niemcowi, co mu gdzieś ten lek zapodział.

            Wink1

            A dowcipu, chociaż może i z brodą, autentycznie nie znałem.

            • korab1 pisze:

              Pamiętacie opowiadanie Czechowa, „Końskie nazwisko” ???

              • Quackie pisze:

                Och, kiedyś przeżyłem coś podobnego na żywo, zresztą jestem pewien, że opowiadałem już o tym na Wyspie. Mama koleżanki z liceum przez parę dni chodziła jak struta, usiłując przypomnieć sobie „takie ptasie nazwisko” jednego dalszego znajomego. Nie Sikora. Nie Dudkowski. Nie Gilewicz… No, ptaszek, ptaszek… Maam! NIEDŹWIEDZKI!

          • Wiedźma pisze:

            Świetne. Happy-Grin

  4. Krzysztof z Gdańska pisze:

    Dzień dobry

    Bożenko moje gratulacje Brawo!
    Waligórski jak zwykle rewelacyjny i na czasie!

    Bardzo miła niespodzianka Happy-Grin

  5. korab1 pisze:

    DobryWieczór:)) W związku z kolejnym poetą przesyłam pieśń:)))

  6. miral59 pisze:

    Waligórski jest dobry na wszystko Overjoy Świetny wiersz!!!

  7. Bożena pisze:

    A gdzie jest Jo? Jak mam się spać położyć?
    Ale może jeszcze się pokaże jak ja się położę. Dobranoc kordelka

  8. Wiedźma pisze:

    Dobry wieczór ! Co się naśmiałam, to moje. ! Dwoje wnucząt posłałam do spanka i mam wolne. Jak miło. Delicious

  9. Wiedźma pisze:

    Wyobrażam sobie, że niektórych ten cięty wierszyk mocno by oburzył. No, ale Mistrz Andrzej przytomnie zmilczał o przedmurzu. Wink

    • korab1 pisze:

      Witaj Czarodziejko:)) Coraz bardziej to „przedmurze” wydaje mi się ochronką dla idiotów. Zwłaszcza tych najpatriotyczniejszych :)))

  10. Tetryk56 pisze:

    To i ja się odmeldowuję. Liczę na spokojniejszą noc…

  11. Quackie pisze:

    W sam raz na dobranockę.

    Dzisiaj klasyka… rocka? Chyba nie. Może ballady? Simon i Garfunkel i pani Robinson do kompletu. Gitary i dwa głosy. Harmonia. Dobranoc.

    Snów takich, że hej, hej, hej!

    • Tetryk56 pisze:

      Ech, „Absolwent”… Do dziś pamiętam genialne przedstawienie pierwszego uwodzenia młodego Beniamina – te króciutkie, prawie podprogowe przebitki na nagą Anne Bancroft, idealnie oddające panikę Bena…

      • Quackie pisze:

        No właśnie. I wystarczy subtelność, żeby przekazać pewne wrażenia, a nie trzeba od razu kawy na ławę w sensie tej nagości.

  12. Wiedźma pisze:

    Dobranoc lulu

  13. Bożena pisze:

    Dzień dobry! Delighted A więc niedzielmy się Wink

  14. Quackie pisze:

    Dzień dobry! Słońce, proszę Państwa, pełną gębą. oraz ociupinkę cieplej niż wczoraj. To znaczy szronu się nie uświadczy. Wedle prognoz tak powinien zacząć się dzień na północ od linii – mniej więcej – Częstochowa – Kielce, bo na południe raczej deszczowo.

  15. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Raczej deszczowo, fakt. Wczoraj było ładnie, można powspominać 😉

  16. Quackie pisze:

    Dzisiaj też trochę popracuję, ale oczywiście będę zerkał. Kaszelek w pełnym, tfu, rozkwicie.

  17. Wiedźma pisze:

    Witojcie! Hi2 Słoneczka i radości na ten dzionek:)

  18. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    U mnie pogoda wariuje jak zwykle. Wczoraj słoneczko i prawie 20C (oczywiście na plusie), na dziś zapowiadają 16C (ale ma padać deszcz), a we wtorek znowu na minusie i śnieg Amazed Na prawdę trudno zachować zdrowie, szczególnie to psychiczne Wink

  19. miral59 pisze:

    Samochód wczoraj odebraliśmy i jestem zadowolona Happy-Grin Już nie chodzi jak traktor, znowu nabrał odpowiedniego przyśpieszenia i prowadzi się lekko, łatwo i przyjemnie Happy-Grin Przy okazji wymienili jakieś cóś, bo jak odkręcali silnik, to im się dwie śruby złamały. Facet nam pokazywał jak to wygląda. Jedna z nich była jak podpiłowana i przeżarta rdzą. Za wymianę tego nie musieliśmy płacić, bo jak facet nam wytłumaczył, to oni połamali i wymiana jest na ich koszt Delighted Dobrze, że te śruby nie popękały w czasie jazdy!!! Bo jakbym jadąc po autostradzie zgubiła silnik, to nie byłoby zabawnie… Weary

    • Max pisze:

      Dzień dobry 🙂 Myślałem , że w USA są same Fordy , które nigdy się nie psują . Jak widać , tandeta japońska jest również za Wielką Wodą i mogła być przyczyną Twojego nieszczęścia . Dwie złamane śruby od mocowania silnika , to dowód , że nie można ufać Azjatom . Jeżdziłem przez wiele lat Fordem-Sierra , nigdy nie miałem kłopotów , z wyjątkiem dwóch przypadków , kiedy oberwało się przednie koło , zawsze przy skręcie w prawo . Szczęście , że przy małej prędkości , a fakt , że miało to miejsce przy skręcie w prawo , może świadczyć o lewicowości pojazdu . Dziwne, amerykański Ford i lewicowy ??. Jeszcze uwaga : w rozrządzie jest raczej łańcuch , a nie pasek ….. Tears

      • Tetryk56 pisze:

        Obecnie częściej jest to pasek zębaty…

        • Max pisze:

          Zgoda , miałem na myśli starsze auta , które maja na liczniku ,jak pisze Miralka ponad 200 tys.km . Tears

          • miral59 pisze:

            To jest ponad 200 tys. mil, a nie kilometrów Wink Nie chciało mi się liczyć, chociaż obliczenie jest proste. Mówiąc po naszemu, mam ponad 320tys. kilometrów na liczniku Pleasure

        • miral59 pisze:

          Ja chyba taki zębaty pasek mam. Z tego co mówili nam w Toyocie, paski są wycofane i używa się łańcuchów. W tych nowszych modelach. Prawdopodobnie są na całe samochodowe życie i wymieniać ich nie trzeba Delighted Mój następny samochód na pewno będzie miał już łańcuch Wink Happy-Grin

      • Quackie pisze:

        No cóż, ja akurat mam jak najlepsze zdanie na temat japońskich samochodów, przez 7 lat do Hondy właściwie tylko laliśmy olej oraz paliwo i jeździliśmy. Gdyby nie polscy mechanicy, którzy dali ciała przy wymianie filtra oleju, to byśmy nie wiedzieli, co to warsztat (poza przeglądami i wymianą opon). Z kolei Kum w USA miał kiedyś roadstera, Toyotę MR2, z którego ledwie uszedł z życiem, jak mu się silnik na środku autostrady zapalił, a znajomym z Poznania zdarzyła się podobna awaria w VW Passacie – we Włoszech, w podróży powrotnej do Polski. Chociaż tyle, że ten Passat był z wypożyczalni, więc przynajmniej o wrak się nie musieli martwić.

      • miral59 pisze:

        Witaj Maksiu Delighted
        USA nie samymi Fordami żyje Wink A psują się one bardziej niż „japońce” i są mniej bezpieczne. Mój samochód, kiedyś nowy, ma już 11 lat, czyli nie należy do samochodowej młodzieży Wink I chyba mało dziwne, że czas zacząć go reperować.
        Z rozrządem masz rację. Samochód mojego małżonka (rocznik 2010) i syna (rocznik 2015) mają już łańcuchy. U mnie, to znaczy w moim samochodzie (rocznik 2005), jest jeszcze pasek. Także zasadniczo masz rację Happy-Grin
        A tak w ogóle, to śmieję się, że kiedyś w telewizji (w zamierzchłych czasach) był program dla dzieci i młodzieży „5-10-15” i roczniki naszych samochodów nam o tym przypominają Wink Happy-Grin

        • Max pisze:

          Forda sprzedałem za ” tyle ile kto da ” i jeżdżę Nissanem . Aktualnie jeżdżę Nissanem , nie narzekam , ale Ford był wygodniejszy na dłuższe trasy … Amazed

          • korab1 pisze:

            Mam Micrę, nie narzekam. Lecz wspominam z sentymentem Suzuki Swifta, którego bezproblemowo używałem przez piętnaście lat. Poszedł za grosze w dobre ręce :)))

          • miral59 pisze:

            Moja szwagierka uznaje tylko Fordy, ale ja jakoś nie mam do nich przekonania. Córka miała Forda „Escort” i wiecznie go naprawiała. W końcu sprzedała swojej pracownicy za grosze i kupiła „japońca”. Moja Toyota Sienna jest bardzo wygodna i duża. Na długie trasy nadaje się w 100%. Mało, że ma wielki bagażnik, to jeszcze tylne fotele można złożyć (chowają się w podłogę) i taka rzecz jak wersalka mieści się bez problemu. Jak jeździmy we czwórkę pod namiot, to wszyscy mamy wygodne siedziska i zabieramy ze sobą pół domu Happy-Grin Ale też prawda, że to minivan…

  20. miral59 pisze:

    Na razie słońce świeci całym niebem, więc jedziemy nad Lake Michigan Happy-Grin Ciekawość mnie pali, bo może chociaż część ptaków już wraca z zimowisk i chciałabym się rozejrzeć w sytuacji Delighted Nie ma to jak zboczenie Wink Happy-Grin
    Do popotem Bye

  21. Wiedźma pisze:

    Dobranoc. Tym razem nie o północy.

  22. Quackie pisze:

    Spokojnej razy dwa. Zaraz trzeba będzie dobranockę wytaczać.

  23. Quackie pisze:

    Dobranocka zatem z czasów nie tak znów odległych.

    Massive Attack „Teardrop”. Jeżeli jest bardziej chwytający za serce i melancholijny utwór z tego gatunku, to ja go nie znam. Linia rytmiczna potężna, nieprzypadkowo jak bijące serce, na tym tle melodyjny głos (właściwie bez wokalnej harmonii, a wrażenie piorunujące!), i jeszcze akordy na fortepianie. Pojedyncze.

    Snów z tamtych czasów, nie tak znowu odległych.

  24. miral59 pisze:

    Wróciliśmy z wycieczki przed 13. Była świetna i udana Happy-Grin Co prawda nie spotkałam żadnych nowych ptaszków, ale było cieplutko i słonecznie. Fakt, że wiał silny wiatr, tylko po raz pierwszy w tym roku też był ciepły. Jak sprawdziłam termometr przy drzwiach do ogródka (to od północnej strony, cały czas w cieniu), było 22C!!! Prawie jak lato!!! Delighted I co się dziwić, że w bluzie było mi za gorąco!!! Pleasure Aż trudno uwierzyć, że we wtorek ma padać śnieg!!! Amazed
    Z ptaszków spotkaliśmy tylko dzięciura czerwonobrzuchego, dzięcioła kosmatego, parkę kowalików karolińskich i stadko drozdów wędrownych, które wróciły z zimowisk. Słyszałam też epoletnika krasnoskrzydłego, a to znaczy, że też już wróciły. Nie udało się nam zrobić mu zdjęcia, ale jeszcze zdążymy, bo to bardzo popularne ptaki. Są wszędzie!!! Do jeziora nie doszliśmy, bo przejście zostało zagrodzone i powiesili tabliczkę, że trwają prace remontowe i wejście może być niebezpieczne. Mam problemy z zatokami i jak wiatr mi nawieje w twarz, zaczyna mnie boleć głowa. Także po powrocie małżonek poleciał oglądać mecz hokejowy, który już się zaczął, a ja się położyłam. Po meczu mnie obudził i pojechaliśmy na zakupy Distort Coś jeść trzeba…

    • miral59 pisze:

      Wracając ze sklepu przypomniałam sobie, że mieliśmy jechać obejrzeć namiot. Powinniśmy kupić nowy, bo nasz ma już chyba z 10 lat i zaczyna przeciekać. Impregnowanie go metodami chałupniczymi niewiele daje, a dać do jakiejś firmy, by to zrobiła, się nie opłaca. U znajomych widziałam reklamówkę sklepu Cabela’s z różniastymi namiotami. Postanowiliśmy tam się wybrać. Sklep nas zachwycił. Jeszcze w takim nie byliśmy. W zasadzie jest to sklep dla myśliwych i rybaków. Czyli coś typowo nie dla mnie. Ale mają sporo różnych urządzeń campingowych, no i między innymi namioty. Wypatrzyłam jeden, który mi się podoba. Obejrzeliśmy go na wszystkie strony i boki. Trochę za wielki… Wink Dwupokojowy z werandą… ma też specjalny wtyk do prądu i własne oświetlenie. Nie kupiliśmy go jeszcze, bo małżonek stwierdził, że jest za drogi. Ten sklep jest drogi… Poszperaliśmy po internecie i taki sam namiot (nowiutki) kosztuje ponad stówę mniej, a używany jest o połowę tańszy. Używanego nie chcę. Jeden używany mam i wystarczy… Worry I tak myślę, że kupimy przez internet Happy-Grin
      A sklep mnie zachwycił czymś, czego w żadnym innym nie spotkałam. Na środku są ogromne sztuczne skały i cały zwierzyniec z wypchanymi zwierzakami. Może niekoniecznie jestem miłośnikiem takiego wypychania zwierząt… ale wrażenie było niesamowite. Kaskady spadającej wody… drzewka… zwierzaki prawie jak żywe, a w środku pieczara. Oczywiście zajrzałam (małżonek też). W środku pieczary ogromne akwaria z żywymi rybami. Niektóre tak wielkie, że byłoby się czym podzielić na obiad Wink Nie wiem jakie gatunki ryb tam były, ale podobały mi się. Postanowiliśmy z małżonkiem, że wybierzemy się tam kiedyś jeszcze, ale z aparatami i obcykamy to wszystko Delighted

  25. miral59 pisze:

    Zbieram się do spania Spanko
    a Wam życzę miłego poniedziałku Delighted

  26. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Zabieram kaszelek na spacer do lekarza. Zobaczymy, co z tego wyniknie.

    Distort

  27. Bożena pisze:

    Dzień dobry! Delighted Zabierz go do lekarza i tam go zostaw. Nie wracaj z nim!!!

  28. Zoe pisze:

    O! Poniedziałek. No to dzień dobry.

  29. Quackie pisze:

    Specjalnie dla Mireczki – może kiedyś uda się wypłynąć na jezioro?

    Wink1

    (źródło – jak widać, faktopedia.pl)

  30. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Niech ci słońce pomoże pozbyć się kaszli, Quacku!
    Tu mamy inhalacje z mgły (co najmniej)…

    • Quackie pisze:

      Bardzo dziękuję, od piątku próbuję różnych metod.

      • Bożena pisze:

        A próbowałeś mojej metody? Albo soku z cebuli?

        • Quackie pisze:

          Sok z cebuli piję od soboty, domowe metody też wypróbowałem. Czas na cięższą artylerię.

          • Wiedźma pisze:

            Witaj Kwaku. Happy .. poproś lekarkę o skierowanie na rtg. Coś długo i ciężko z tym kaszlem chodzisz.

            • Bożena pisze:

              Też tak myślę. To zaczyna być niepokojące. Worry

            • Quackie pisze:

              Ja zaledwie tydzień, małżonka natomiast jakiś miesiąc (i osłuchowe badanie nie wykazuje, żeby to było coś niżej niż gardło). Zaś kuzyn małżonki, znany na Wyspie jako Szyper, w zeszłym roku męczył się 2,5 miesiąca, zanim się pozbył. Sam kaszel, zero gorączki, zero bólu głowy, mięśnie nie rwą, ba, nawet kataru nie ma.

              Zobaczymy, co powie pani doktor po osłuchaniu.

              • Jo. pisze:

                Coś dziwnego się dzieje. Moja siostra, wprawdzie mieszkająca nieco dalej, od dwóch tygodni nie może się pozbyć zapalenia oskrzeli, swojego i dzieci, z gorączką prawie 40 stopni. Antybiotyki, cuda wianki, teraz jakieś zastrzyki dostaje – i nic.

                • Quackie pisze:

                  Dwójka dzieciaków Brata Q. (okolice Poznania, rok i cztery lata) od świąt w Częstochowie przez miesiąc chorowała. No, może to akurat żaden ewenement, bo co jedno wyzdrowiało, to drugie zaczynało, i tak się nawzajem zarażały… ale miesiąc?

                • Wiedźma pisze:

                  Jo, antybiotyki wymagają posiewu, a tego sie nie robi, tylko ordynuje metodą prób i błędów. Worry

                • Jo. pisze:

                  Obawiam się, że w całym moim życiu nikt mi nigdy nie robił posiewu na antybiotyki.

                • Quackie pisze:

                  No więc ja też nie kojarzę. Może w szpitalu, jak byłem dziecięciem, ale ze zrozumiałych powodów nie wiem.

  31. Wiedźma pisze:

    Dzień dobry Rainbow tęcza na pociechę, bo za oknem buro !

  32. Max pisze:

    W życiu trzeba umieć się cieszyć . Na peronie dworca kolejowego dwóch panów żegnało się w objęciach , kiedy nadjechał oczekiwany pociąg … Były jeszcze całuski , pa pa ,jeden z panów w ostatniej chwili wskoczył do wagonu , a drugi nie wiedzieć czemu zanosił się od śmiechu …. Zaintrygowany zdarzeniem policjant ,zagadnął chichotka : musiał panu niezle dopiec ten gość ,skoro jego odjazd wywołał tyle radości … Nie , proszę pana , to ja miałem jechać , a on mnie odprowadzał i coś mu się pokićkało !! Cry

    • Wiedźma pisze:

      Delicious Witaj Maxiu ! solennie odprawili pożegnanie ? Strzemiennego ! i da capo Cheers

      • Max pisze:

        Podobno było to zbawienne działanie kaca , kiedy biesiadnikowi świat wywraca się na lewą stronę i wszystko jest inne niż to , co pijana jeszcze łepetyna pamięta …. Tears

    • Quackie pisze:

      Dzień dobry! Gdyby obaj panowie mieli żony, zapewne należałoby jeszcze zapytać żon, czy im leży taka zamiana!

  33. Wyimaginowany pisze:

    Dzień dobry. Happy

    W ten, jakże ponury dzień, troszeczkę wiosny a raczej jej nieśmiałych początków. Happy

    null

  34. Quackie pisze:

    W przychodni wszystko poszło zadziwiająco gładko, bo piętnastominutowy poślizg w naszych realiach to tak, jakby go nie było. Gardło czerwone, antybiotyk zaordynowany (bez posiewu wszakże, Wiedźminko 🙁 ), „pańskie migdały mi się nie podobają, zwłaszcza prawy”. Zaczynam leczenie.

  35. Jo. pisze:

    A to gdzie z tą ławicą płyną? Wink1

  36. Bożena pisze:

    Jutro jak się obudzę, pewnie będzie całkiem biało. Sypie coraz mocniej Wink1

  37. Quackie pisze:

    I otóż dobranocka nadciąga.

    Sting dzisiaj będzie, bo coś dawno nie było. I „Księżyc nad Bourbon Street”, ponoć inspirowany przez „Wywiad z wampirem”.

    Bas, syntezator, saksik i głos. I wystarczy.

    Snów pod księżycem, nawet jeśli go nie widać.

  38. Wiedźma pisze:

    dobranoc

  39. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Jak przewidywałam, wróciła zima. Padało chyba całą noc i jeszcze pada. Posypało na biało…

  40. Zoe pisze:

    Deszcz zgubi ten świat. Dzień dobry. Pada. Nie, nie pada – leje, na……a deszczem. Błeeee.
    Jeszcze raz dzień dobry.

  41. Jo. pisze:

    Wcale mi się nie podoba.
    Nic a nic.
    Zupełnie nie.
    Idę po kawę.
    expresso
    Albo herbatę.
    Kawka

  42. korab1 pisze:

    DzińDybry:))W marcu jak w garncu, trochę kaszy, nieco boczku, czasem nawet śnieg się trafi:))

  43. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Dwa przykłady wnioskowania, prowadzącego do tych samych wskazań choć na podstawie przeciwstawnych przesłanek:

    Uśmiechnij się! Jutro będzie lepiej!

    Uśmiechnij się! Jutro możesz nie mieć zębów…

    • miral59 pisze:

      U nas było jeszcze jedno powiedzenie do tego…
      „Uśmiechnij się! Jutro będzie za późno…”

      • Quackie pisze:

        Dzień dobry, otóż ktoś kiedyś na to powyższe hasło odpowiedział: „Lepsze jutro było wczoraj”. I nie był ci to optymista, oj nie był.

    • Wiedźma pisze:

      Witaj ! To nasza Jaśminka chętnie pisała Uśmiechnij się!Jutro możesz nie mieć zębów…

      Happy

  44. Quackie pisze:

    Dzień dobry. Tak czy inaczej wypada się uśmiechnąć

    Pleasure

  45. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    U mnie śnieg ma padać dzisiaj i nawet temperatura spadnie do -1C Amazed A już było czuć wiosnę Amazed

  46. Wiedźma pisze:

    No to w prezencie to, co u mnie Delighted

    Takie wesołę ! s

    • korab1 pisze:

      Czarodziejko, czasem nie pamiętam co jadłem na  śniadanie. Czyżby pamięć o popełnionych głupstwach, mogła kogoś powstrzymać przed ich popełnieniem na nowo, zwłaszcza gdy dały dużo radości ??? Czy poranny kac powstrzymuje kogokolwiek przed powtórzeniem tej jakże niezdrowej czynności wielokrotnie później ??? Recydywa to niezwykle ważny czynnik w naszym życiu:)))

  47. Tetryk56 pisze:

    Zapraszam piętro wyżej na spotkanie z poezją mniej radosną…

  48. Quackie pisze:

    Dobranocka tutaj, bo piętro wyżej jeszcze świeże.

    Dawno nie było, a bardzo dobranockowe – Enya, „Storms in Africa” czyli burze w Afryce. Nic dziwnego, że burze, skoro ciepło.

    A u nas może padać, ale przynajmniej chwilowo nie grzmi.

    Snów pogodnych całkiem!

  49. Wiedźma pisze:

    Dobranoc z Enyą, która jest zawsze na czasie….

Skomentuj Zoe Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)