Wzmianka Bożenki o „złotej niedzieli” skłoniła mnie do zrobienia kolejnego ujęcia już wam pokazywanych widoków. Tak wyglądał dziś Kraków przez większość dnia – blade słońce pojawiło się na chwile koło południa, a lotnisko w Balicach dopiero wieczorem zaczęło przyjmować samoloty.


Nie da się ukryć – jesień się kończy, zaczyna się dziwaczna zima w szarościach zamiast w bielach. I jedynie dobrze zakonserwowane światło może ratować nasze humory – przy odpowiednim dawkowaniu.
A z Australii znów dostałem kartkę z plażującymi Mikołajami…






Ciekaw jestem, czy uda się w tym sezonie zamieścić w tym cyklu zdjęcia z białą zimą?
Dobry wieczór na nowym piętrze. Z tą białą zimą wszędzie cienko, od Alp po Karpaty, ponoć najstarsi górale w Livigno przebąkiwali coś, że śnieg to będzie padać dopiero w styczniu i niekoniecznie błyskawicznie po Nowym Roku.
A o dzisiejszej mgle w Krakowie i zamkniętym lotnisku, to nawet małżonka słyszała.
A, co do światła, to są takie lampy, o bardzo dużej jasności, które ponoć przy kontrolowanym czasie naświetlania uzupełniają niedobory. Na kategoryczne życzenie małżonki sprawiliśmy sobie taką i Juniorzy są naświetlani, ale czy to rzeczywiście coś daje, trudno rzec.
No nie wiem, ja nie lubię zbyt jasnego światła, zwłaszcza w pomieszczeniu…
Ale przez godzinę? I faktycznie czujesz się przy takiej lampie trochę jak przy oknie, przez które wpada słońce.
W Kamieniu Pomorskim było mnóstwo Skandynawów, którzy w sanatorium byli ” naświetlani” lampami. Antydepresyjnie 🙂
Również dobry wieczór. Ubiegłeś mnie z tym tematem o zimie. Jechałem dzisiaj przez Międzybrodzie Żywieckie (po lewej stronie góry, po prawej góry) zero śniegu, słońce, 12 stopni celsjusza i biegacz na chodniku w krótkim rękawku i takichż spodenkach. 20 grudnia.
O. No nie, góry o tej porze roku bez śniegu wyglądają jak przyłapane z opuszczonymi spodniami.
Dobranocka już za chwilę piętro niżej.
Plażujące Mikołaje to perwersja.
Dzień wczesne dobry.
Witaj jo! ale nie w Australii, bo tam teraz mają
lato…
Dzień dobry
Ale już wieje wiatr z południa i nawiewa ocieplenie. Ma być nawet +16C…
I to mi się nie podoba 
U mnie wygląda to podobnie. Najczęściej jest pochmurno i paskudnie. Ten śnieg co kiedyś tam spadł zlazł bardzo szybko. Mieliśmy zimny weekend, z przymrozkami, bo trudno te -4C nazwać mrozem
Jak popatrzyłam na prognozy pogody, to albo deszcz, albo częściowe zachmurzenie. Do Nowego Roku ani jednego słonecznego dnia
Idę spać, bo jestem padnięta
a do samych świąt pracuję i muszę wypocząć. Pracuję nawet w Wigilię. Czyli teraz robię na dwa etaty, bo i praca i dom. Całe szczęście będziemy na święta sami i nie muszę niczego specjalnego szykować. Chyba pisałam, że synek jedzie do swojej dziewczyny do Portland (Maine). To znaczy leci 25 grudnia. Wróci po Sylwestrze. Także nie mam co za dużo szykować, bo we dwójkę z mężem i tak za dużo nie zjemy. I bardzo dobrze. Nie znoszę gotowania!!!
Miłego dnia Wyspiarze!!!
Dzień dobry
Jedni idą spać, inni wstają… Tak ten świat dziwnie poukładany. Czy Ziemia nie mogłaby być płaska? 
Witajcie poniedziałkowo towarzysze niedoli:-)
Dzień dobry
Taka pogoda, że aż się prosi o kawę 😉

Witajcie!
Dziś nad smogiem nieco słońca… Kawa się przyda!
A w ogóle coś konkretnie się robi z tym waszym smogiem? Czy „waadza” czeka, aż sam się znudzi i sobie pójdzie?
I skąd on w takim nasileniu się bierze?
Nie mam teraz przed oczami żadnego tekstu źródłowego, ale o ile pamiętam, w dużej mierze wynika to (zjawisko) z faktu, że Kraków leży w zamkniętej (?) kotlinie (chociaż Wisła którędyś niby musi wpływać i wypływać?), więc jak się zmiesza dym z mgłą, to wisi, i nic go nie może przewiać, bo brzegi tej kotliny przeszkadzają. No i niespecjalnie cokolwiek można z tym zrobić – nie bardzo sobie wyobrażam zresztą, żeby cokolwiek się dało, możliwości chyba nie ma żadnych – ani się nic nie rozpyli (bo to by musiało być coś, co zwiąże te szkodliwe substancje z powietrza, a potem przecież coś się z tą chemią musi stać, no więc co, opadnie na ziemię? Też źle), ani się nie przedmucha (nie wyobrażam sobie skali urządzeń, jakie by trzeba zastosować, nie mówiąc już o ukształtowaniu terenu). W kwestii (m.in.) smogu krakowskiego i zanieczyszczeń polecam literaturę dla młodzieży z lat 80′ – „Bracia Koszmarek, Magister i ja” Broszkiewicza, tam to jest całkiem ładnie opisane i dla ludzi.
A skąd się bierze, to już nie pamiętam – czy obecnie bardziej z wielu małych źródeł (prywatne kominy instalacji grzewczych), czy (jak u Broszkiewicza) – z mniejszej liczby dużych (zakłady przemysłowe, elektro/ciepłownie etc.). Gdyby to drugie, to jeszcze byłoby pół biedy, bo można by było w miarę kontrolować, filtrować, pilnować, łupać kary w razie niezastosowania się.
Kiedyś to było z palenia węglem. Ale niby gdzie teraz się po domach w mieście węglem pali?
A to zależy. W Krakowie to nie wiem, być może (zapewne) są dzielnice z przewagą lub znaczącą ilością domów, gdzie się tak pali. Natomiast np. w Żywcu moi Rodzice mają taki piec i palą węglem, kiedy tam są, a temperatura tego wymaga.
Co więcej, są piece z wymuszonym obiegiem spalin, kierowanych na powtórne spalanie, które wyrzucają przez komin w dużej mierze CO2 i parę wodną, w sensie że bez pyłów (lub z symbolicznymi ich ilościami), ale sporo droższe od normalnych.
Przyczyn jest kilka. O ukształtowaniu terenu już pisał Quackie.
– wciąż jeszcze wiele domów opalanych węglem i czym się da. Władze oferują dopłaty do wymiany, a społeczeństwo się broni ręcami i nogamy i ma za złe. Zmiana kosztuje, a miasto jest skłonne ponosić tylko część kosztów. Uchwała sejmiku zobowiązująca do wymiany została oprotestowana jako naruszająca wolności osobiste…
– brak północnej części obwodnicy skutkuje intensywnym ruchem tranzytowym przez centrum miasta
– inżynieria zabudowy jak dotąd ignoruje potrzebę tworzenie ciągów swobodnego wietrzenia miasta, są one często poprzegradzane
O matko… A wydawało by się, że to elementarne… Znaczy, że elementarne i powinno być priorytetem.
Z korytarzami powietrznymi to chyba jest problem wszędzie, bo właścicielom gruntów wydaje się, że muszą zabudować każdy metr kwadratowy i najlepiej na wysokość kilkudziesięciu pięter (wszak świat gonimy, prawda?). A potem wszyscy zdziwieni, że powietrze stoi… Znaczy OK – u mnie nie stoi, ale ja za miastem mieszkam, a w mieście rzadko bywam, ale jak bywam, to się duszę.
Niezbędność obwodnic poddawana pod dyskusję, albo brak pieniędzy na ich budowę to kolejny absurd – po Warszawie widać, mimo że ring nie jest jeszcze domknięty – jak zmieniła się przejezdność przez miasto. Ulice wjazdowe, na których stało się pół godziny pyrkając rurą wydechową, przejeżdża się teraz w dziesięć minut.
A z tymi piecami opalanymi węglem to jestem zaskoczona… Znaczy z tym, że tyle jeszcze mieszkań jest w ten sposób ogrzewanych. Bo co do braku pieniędzy na obowiązkową wymianę – cóż, jeśli się buduje za ciężkie miliony Wielką Wyciskarkę…
Czytałam, że nie tyle ogrzewanie węglem zanieczyszcza powietrze, ile to, że niektórzy spalają w piecach różne śmieci. Do tego dołączają się spaliny samochodowe, których jest przecież coraz więcej, no i ukształtowanie terenu.Więcej na ten temat: http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.twojapogoda.pl/wiadomosci/109772,dlaczego-krakow-jest-taki-zadymiony
W Szczecinie ukłąd wietrzenia miasta też został zachwiany, bo wybudowano wieżowce na trasie wiatrów, stąd mieszkam na ” wichrowym wzgórzu”, a Śródmieście jest przyduszone:(
Osobiście raczej uważam, że pójście w kierunku pseudoekologii było genialnym zabiegiem PR kogoś ze sztabu prezydenta Majchrowskiego, któremu po przegranym referendum w sprawie zimowej olimpiady nikt pod Wawelem nie wieszczył kolejnej kadencji. A tak zadęto w piękny róg, zmobilizowano całe stada użytecznych idiotów, w ogóle nie zajmujących się rzeczywistymi przyczynami smogu (szczytem wszystkiego jest propagowanie jako „ekologicznego” podłączanie się do MPEC-u, zamiast własnych pieców, tak jakby MPEC nie palił w swoich kotłach węglem, w dodatku wielokrotnie gorszej jakości) i nader skłonnych do wylewania dziecka z kąpielą (np.pomysł z likwidacją przy okazji kominków, w rzeczywistości będących najbardziej ekologiczną wersją palenisk na paliwa stałe). Za nieboszczki Peerelki mieliśmy tu jeszcze prawdziwie trującą Hutę Lenina, a nie nędzne obecnie jej resztki, Hutę Aluminium w Skawinie i cały dramat przestarzałego przemysłu śląskiego i tamtejszych koksowni, co przy odległości rzędu 80-100 km i 90% wiatrów zachodnich w Krakowie było dla miasta prawdziwą tragedią. Dziś mamy może problem o skali jednej piątej tego sprzed lat, ale propagandowo rozdęto go niczym Smoka Wawelskiego… Pomijam już przy tym, że jakby władzom NAPRAWDĘ zależało na ekologii, to system dopłat preferowałby pompy ciepła zasilane prądem z fotowoltaiki solarnej, a nie podłączanie się do gazu, także przecież emitującego spaliny… Generalnie z tym smogiem jest jak z cyklistą-pseudoekologiem, dla mnie będącym symbolem działań pozornych: jedzie taki ulicą szczęśliwy, że nie truje środowiska, co nawet jest i po części prawdą, jeśli nie liczyć tych dwudziestu automobili, wlokących się za nim i nie mogących go wyprzedzić z braku odpowiednio szerokich ulic, ścieżek rowerowych itd. I tych dwudziestu kierowców przez tego jednego „ekologa” spali jakieś sześć-siedem razy tyle paliwa, ile spaliłoby, jadąc z ekonomiczną prędkością…
Kłaniam nisko:)
Witaj Wachmistrzu! Kraków ma ciasne uliczki, bo to stare miasto. Powinien być zakaz wjazdu samochodów, a komunikacja miejska sprawna i może elektryczna?
U mnie ulice są o wiele szersze, a tak zastawione autkami różnej maści, że i chodniki są zajęte. Nie da sie uniknąć ogrzewania mieszkań i byłoby dobrze, gdyby w piecach spalano TYLKO dobry węgiel, a nie co popadnie.
Myślisz, że w naszych warunkach klimatycznych fotowoltaika wystarczy ? Powątpiewam… choć na pewno złagodziłaby problem.
Dlatego pisałem o pompach ciepła, które są znakomitym rozwiązaniem pozwalającym z jednego kilowata włożonej energii elektrycznej uzyskać cztery lub i więcej kilowaty energii cieplnej. Mają podstawową wadę, a ściślej dwie: same są bardzo drogie i nie obejdą się bez prądu, który w naszym kraju jest wytwarzany głównie z węgla, a zatem też jest to tylko pseudoekologia. Na szczęście zarówno pompy ciepła, jak i nowoczesne elektryczne piece indukcyjne potrzebują sporego prądu rozruchowego, gdzie nie obeszłoby się bez zasilenia prądem z sieci, ale potem (o ile pompy ciepła nie używają wbudowanych w nie grzałek elektrycznych, co można zablokować)to 70-80 % zapotrzebowania tych urządzeń na prąd opiera się na podtrzymaniu temperatury zagrzanej wody, czy innego medium grzewczego. I tutaj – na poziomie domku jednorodzinnego jest to zapotrzebowanie rzędu 1-2 kilowatów, które w ciągu dnia nawet przy średnim zachmurzeniu i nieprzejrzystym niebie jest w stanie wygenerować zestaw fotowoltaiczny, złożony z kilku paneli, o nominalnej mocy 4 kW, którego koszt nawet bez wspomagania dotacjami jest kosztem rzędu 16-20 tysięcy złotych.
CO do szerokości ulic, to owszem takie są w centrum, ale głównym komunikacyjnym problemem Krakowa jest brak połączenia części północnej z południową na jakiejś jednej trzeciej jego długości, poprzez istnienie potężnych i niedostępnych terenów PKP na wschód i zachód od dworca w Płaszowie ( to trochę tak jakbym Warszawie odebrał pomiędzy Alejami Jerozolimskimi a Czerniakowską wszystkie ulice w osi północ-południe). Wydawałoby się, że ktoś kto wybuduje tam wiadukt lub tunel i rozładuje połowę krakowskich korków, czyli rzeczywiście przyczyni się do zmniejszenia zanieczyszczenia, będzie przez krakowian wielbiony i na rękach noszony… No ale to nie nasze władze… Te wolały wybudować tam połączenie na estakadzie ponad terenami kolejowymi dla… tramwaju!!! Kosztem 160 milionów złotych!!! To ma być polityka proekologiczna? To ma być troska o czyste powietrze nad miastem? Darujcież, ale dla mnie to tylko dowody na to, że wciąż mamy do czynienia z działaniem pozornym…
Kłaniam nisko:)
Mości Wachmistrzu, podziw budzi Waścina znajomość tematu. Szacunek!
Bóg Zapłać Waszmości za dobre słowo:) Cóż mi rzec… że starożytnościami wszelkiemi i archaizmami to się mogę bawić w czasie wolnem, którego zawżdy za skąpo? A na chleb przecie jakoś zarobić potrzeba, tym zaś urządzeniom opisanym swego czasu żem tego chleba zawdzięczał:)
Kłaniam nisko:)
Wachmistrzu, niski dyg.
Nie znam sie na tym wiem jedno: są takie rozwiązania, które wołają o pomstę do nieba. Ale to obszerny temat…
Dzień dobry. Przyłączam się do chóru „Ponuro i paskudnie” z refrenem „Kawy! Kawy!”
Kawy!Właśnie ją piję, bo przydarzyło mi się dzisiaj coś niespotykanego u mnie. Otóż dwa razy w nocy się budziłam, ale gdy obudziłam się przed godziną czwartą, to już nie mogłam usnąć. Wstałam więc i zabrałam się do codziennych zajęć. Jednak gdy usiadłam do komputera, powieki stały się takie ciężkie, że się położyłam „na chwilkę”. Obudziłam się przed chwilą. Dobrze, że nie chodzę do pracy miałabym ciężki dzień. A za oknem deszcz…
Coś podobnego! Takie coś mi się nie zdarzyło, chyba od czasu, kiedy miałem jetlaga.
No właśnie, a skąd u mnie? Cały czas siedzę w Poznaniu!
Może cały Poznań skądś dokądś przeleciał???
Kto wie! W dzisiejszych czasach jest wszystko możliwe
Uciekam z Wyspy na trochę – trochę pracki, trochę biegania…
DzińDybry:))) Wielkanoc coraz bliżej. Alleluja i do przodu, jak nas pobudza do działanie Ojciec Inkasent :))
Tego określenia nie słyszałam
Witaj Poranna
– dość dawne jest to okreslenie. i prawdziwe 🙂
Że prawdziwe, to wiem 😉
Piękne!
Dzień dobry
z pieśnią na ustach (?) idę do ” prostych prac domowych”. Ty
lko dlaczego łapki mnie bolą?
A propos narzekań, że znowu nie będzie White Christmas:
„Chcieliście śnieg na święta? Trzeba było sprecyzować KTÓRE!”
Oby do Wielkanocy…
Dzień dobry 🙂 W ubiegły czwartek zostałem zaproszony na przedświąteczne spotkanie do Urzędu Patentowego . Mam tam jeszcze od czasu do czasu małe zlecenie , ale liczą się głównie znajomości z sympatycznymi koleżankami i kolegami Są zaniepokojeni projektem nowej ustawy o słuzbie cywilnej ,bowiem w Urzędzie, wiele stanowisk jest obsadzane z konkursu .Oczywiście damy radę , ale zamieszanie będzie . Urząd Patentowy zarabia na siebie i jeszcze wpłaca do skarbu państwa , ale nie wiadomo , czy chytrość nowych naprawiaczy , nie popsuje tego ,co jest . Korzystając z okazji , że jest na Wyspie Korab, wspomnę z przeszłości o panu Piątku ,królu w jedzeniu pączków na Śląsku . Korab powinien go znać .Był absolwentem AGH i upierdliwym wynalazcą , głównie w temacie pochówku zmarłych . Czego on nie wymyślał , co zrobić z człowiekiem po jego pożegnaniu z życiem .Sztandarowym projektem ,był patent na mumifikację JPII z gwarancją na tysiąc lat !! Nie wiem ,co się dzisiaj z nim dzieje ,ale do Urzedu juz nie zagląda .I dobrze , bo ważniejszą sprawą jest co będzie jutro , lub w roku przyszłym i jak damy sobie radę …..
Maxiu, mamy przede wszystkim chaos, bo nikt nic nie wie i nie wie też czego się można spodziewać.
Mimo wszystko lubię ciepłą wodę w kranie
Dzień dobry

Chicago taki smog nie grozi. Ulice idą od jeziora w głąb lądu i nawet w bezwietrzny dzień wieje, a w wietrzny dzień to nawet głowę z płucami urywa. Także żadne smogi temu miastu nie grożą
Mireczko, gołąbek do Ciebie poleciał
Dzięki
Odesłałam 
Uff! Nareszcie w domu!
Byle cało i bezpiecznie…
Staram się nie zostawiać kawałków po drodze!
No wiesz, przy tej pogodzie i we mgle… i nie wiem, jak Kraków, ale w Trójmieście dzisiaj szaleństwo, państwo dziennikarstwo suponuje, że wszyscy zapominalscy wybrali się na ostatnią chwilę na zakupy, osobliwie do galerii handlowych.
Podobno w Warszawie tak samo.
Dobra wiadomość! Kolejna wersja galerii NextGEN z aktualną wersją wordpressa działa już normalnie! Mozna dodawać zdjęcia stadami. Już się cieszę na oczekujące reportaże Miralki!
Kiedy w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych przyjeżdżałem do rodziców do Krakowa, to już z 30-40 kilometrów widać było buro-brunatną czapę nad Krakowem. Sam mam na sumieniu trochę tego smogu, bo brałem udział w budowie IV Wielkiego Pieca w Nowej Hucie, co emitowała aglomerownia, koksownia lepiej nie wspominać :)))
Jak na razie reportaży nie będzie. Nie mam kiedy do tego usiąść.
Ostatnio już kilka razy zdarzyło mi się wyjść trochę po 7 rano i wrócić ok. 23. Słowo daję, że po takim dniu nie mam ochoty na nic
Nawet otworzyć dzioba mi się nie chce, nie mówiąc o pisaniu 

Ale za wiadomość Ukratku dziękuję
Oj, to żal! Współczyję
Dobranoc

Spokojnej!
Dobranockę może nieco wcześniej dzisiaj nadamy.
Z tym smogiem krakowskim skojarzyła mi się piosenka pana Turnaua „Cichosza”. No bo jak jest smog, to też niczego nie widać, więc jakby nie było. Piosenka znana świetnie 🙂
Snów po wielkiemu cichu.
Zatem i ja zapalę wcześniej lampkę….
Dzień dobry
Minęła najdłuższa noc, teraz będzie już z górki. Dziś dzień się wydłuży o 2 sekundy 
Lepszy o 2 sekundy dłuższy, niż krótszy. Prawda?
Oczywiście! Przynajmniej jest nadzieja, że idzie z górki
Dzień dobry.
Cóż za cudownej urody zefirek drzewa na polu przestawia…
Dzień dobry, ale tylko trochę. Pogoda planuje dzisiaj sztorm na Bałtyku, co słychać za oknem i w wentylacji…
Witajcie!
Noc taka długa, a ja taki niewyspany…
A wiaterek do Krakowa już dojechał? Może dlatego?
To nie wiaterek… to ryby wczoraj wieczorem dojechały 😉
I ja jak jaki, nie przymierzając, poseł – oprawiałem je po nocy 🙁
Przykład z góry idzie…
Tzn. że zostałeś nocnym oprawcą.
A żeby temat podsumować – w radiu była taka kategoria jak „oprawca muzyczny”
I puszczał Ona tańczy dla mnie?
Wtedy jeszcze tego nie było, były natomiast inne Majteczki w kropeczki i Mydełko Fa sialalala sialalala sialalala. Sądzę, że gdyby ktoś to puścił – przynajmniej w tym radiu i bez cudzysłowu (np. kabaretowego), to by poleciał na pyszczek.
Na to wyszło!
Dzień dobry
! Coś przeziera przez chmury, a po nocy Walpurgii to miła odmiana 🙂
U nas tyż przeziera, ale na horyzoncie kolejne chmury, może właśnie od tej Walpurcośtam.
Lecę chwilę popracować!
Ja też ! Do zwyczajowych zajęć doszły mi jeszcze paszteciki z grzybami i kapustą dla całej klasy mojej wnuczki. Przyznam,że te ” wigilie” odbywające sie wszędzie, w szkołach, zakładach pracy i gdzie się da deczko mnie irytują.
Masz rację, według mnie to też jest niestosowne. Chcesz czy nie, musisz.
U mnie słoneczko świeci coraz śmielej i jest ciepło, jak na zimę.
Miód na moje serce, bo myślałam, że jestem jakaś dziwna…
Dzień dobry
Znowu chmury, a jutro ma być burza z piorunami
To jakie to dobre? Krótko mówiąc – ciepło i mokro 
To znaczy… to że pracuję, to dobrze, bo zarabiam, ale swojej pracy nie znoszę i dlatego się nie cieszę, że do niej idę 
Chociaż wiem, że dobry nie będzie
Zaraz do pracy, a to też nie jest powód do radości
Takie życie…
Chmury też mamy. Dużo. Całe niebo, od końca do końca, tak jest, tak jest.
I u mnie też się już zachmurzyło…. A było przed południem tak pięknie…
No i znowu jestem dotarty. Dotarłem do domu, znaczy się
Tak mi się to „dotarty” skojarzyło z jednym dżinglem poznańskiego radia Afera do programu porannego – bzyczenie maszynki do golenia i kuszący głos damski: „Mmmm… Ale jesteś… Gładziutki!!!”
Dobranoc Państwu

Spokojnej!
No to powoli dobranocka.
W ogóle wykorzystam dobranockę do małego ogłoszenia – otóż jutro wybywamy na święta, więc moja obecność na Wyspie będzie ograniczona. Ale jak tylko się będzie dało, postaram się wskakiwać.
A na dobranockę przy okazji świątecznej – kolęda, bardzo stara i bardzo mi miła, w sensie wykonania – a capella, moja ulubiona kapela i w dodatku harmonie, jak trza. Oczywiście było i oczywiście jeszcze będzie, zapewne za rok. Czyli Banana Boat i „Gaudete” czyli „Radujcie się”
Snów radosnych i świątecznych już powoli.
Pięknie zaśpiewane ! Ale…jak to tam było z tą legalnością potomka ?
Piękne głosy!
Dobranoc.
DzieńDobry:))))
Witajcie!
Licznik bije, do Świąt coraz bliżej…
Dzień dobry!
Ostatnia prosta. A u mnie dopiero się dzieje… No żebym się czasem nie zdziwiła.
Dzień dobry!
Znów dziś zaspałam, ale właściwie nie mam się do czego śpieszyć 
Dzień dobry! Ostatnie dopakowania i za jakąś godzinkę – albo dwie – będziemy ruszać.
Ale najpierw kawa
Szerokiej drogi i wspaniałych Świąt!
Szczęśliwego powrotu!
Świąt radosnych również, żeby nie było 😀
Szerokiej drogi i gumowych drzew, Kwaku ! I pomyślności wszelkiej i dobrej zabawy 🙂
Bezpiecznej jazdy!!! I to w dwie strony
Udanych Świąt i szczęśliwego powrotu!
Dzień dobry
! Za oknem niezłe wietrzenie miasta./…
Dzień dobry
Ma być 17C (według „przepowiedni”) i burza z piorunami
Z ciepełka się cieszę, tylko po co nam ta burza?!!! 
Jeszcze nie wiem jaki będzie, bo za oknem ciemno
Dla większego efektu!
Dobry wieczór. Dojechaliśmy bezpiecznie, przygotowania do świąt idą pełną parą!
Cisza tu dzisiaj jak w rodzinnym grobowcu. Wszyscy zajęci są przygotowaniem do świąt, albo są wyjechani
Ano, szatkuję sałatkę…
Niewdzięczna praca, jak ja tego nie lubię!
Przez najbliższe pół roku nie zrobię ani jednego pieroga ! Mam na koncie 120 sztuk i szczerze dosyć
Uszek niewiele mniej
MANIACZKA.;)
Chyba tak, niestety 🙂
Piętnaście osób przy stole, da radę tym uszkom i pierogom
U mnie to większa jazda.
Napracujecie się nad tym przygotowaniem, a święta trwają tylko dwa dni plus wigilia. Czy nie macie później kłopotów z konsumpcją?
Żarłoczniśmy i cierpliwi
Ja już idę do łóżeczka.

Ja też.
To ja sobie pozwolę zastąpić Mistrza Quacka na wychodnym i zaprezentuję państwu świąteczną Kayah na dobranoc:
to ja zapalę lampkę i pójdę sobie spać! A rano zapraszam na nowe pięterko
Dobranoc