Latem łapiemy światło za pomocą odpowiednich owoców:

Następnie złapane światło musimy zakonserwować:

Po zakonserwowaniu światło musi dojrzeć i poczekać na odpowiedni czas:

W celu przeprowadzenia kontroli jakości odpalamy stronę z madagaskarem i przeprowadzamy kontrolę jakości:

Co jakiś czas powtarzamy kontrolę jakości w celu zachowania jakości produktu.
Właściwie to nie przepadam za nalewkami. Natomiast lubię z tym się bawić. Zbierać owoce w ogrodzie, zasypywać cukrem, zalewać alkoholem, czekać, czekać, zlewać do butelek, czekać. Prosta, łatwa i przyjemna zabawa. Zawsze jestem ciekaw pierwszej degustacji – co wyszło?? Potem zainteresowanie mi przechodzi. Zazwyczaj wychodzi znośnie i zazwyczaj moje nalewki kończą jako dodatki do gorącej herbaty w późne zimowe wieczory.





Jako, że moja poprzednia notka była nie przemyślana jak ostatnie działania naszej wspaniałej władzy postanowiłem ją przykryć nową notką…
Że to taki nowoobowiązujący trynd niby?
Ach, nie przejmuj się aż tak! Zauważ, że nikt nie przedłużył linii skojarzenia na mapce do kolejnej nazwy po prawej…
Lenin wiecznie żywy o ile się domyślam.
To by może uszło, ale już Szklarska Poręba jest podejrzana…
Kolejną na przedłużeniu linii jest nazwa „Marszałka Piłsudskiego”…
Wszystko się zgadza, jak u Wańkowicza, co to ksiądz proboszcz (a może to był pop?) naciągnął przyjezdnych (dziennikarzy?) na napitek, co się zarzekał, że nie lał w niego ani grama alkoholu, a na drugi dzień usprawiedliwiał, że on alkoholu nie lał, tylko jagódki zerwał, w słoiki powsadzał, cukrem zasypał, na słoneczku na parapecie postawił, a co dalej, to już tylko Pan Bóg jeden wie…
Ej, erudyta miałeś iść spać:-)
Dobranoc wszystkim.
Dobranoc 🙂
Dzień dobry
Widzę, że dziś będziemy degustować naleweczki? 
Dziędobry
Alem się wyspała… Nikt nie tupał, nie miauczał, drzwi nie trzaskały…
To jakaś korzystna koincydencja, czy czegoś nie wiemy?
Kot miauczy o 4.00
Mąż bierze BARDZO GŁOŚNY prysznic o 5.45.
Kuba wali drzwiami i tupie na schodach o 6.00
Kot też tupie.
Jasiek trzaska dziobem od 7.00
A dziś taka cisza, że zaraz się spóźnię do fryzjera!
Znaczy dlaczego ta cisza?
Kot wybył na noc i jeszcze nie wrócił?
Mąż zaspał?
Kuba… na przykład zabradziażył w swoim pokoju?
Jasiek zatkał dziób większą ilością słodyczy z racji okresu przedświątecznego?
Wszyscy wyjechali dokądś, zabierając kota?
Bo jestem trochę zdezorientowany.
No właśnie, doprecyzuj swą wypowiedź, proszę.
Ale Tobie bym radziła stopery. Był czas, że i ja bez nich spać nie mogłam.
Stopery odpadają. Gigantyczna alergia. Ostatnim razem skończyłam na pogotowiu.
Coś podobnego. Ale przecież można chyba użyć czegoś niealergizującego? Się nie znam, to nie podpowiem sensownie.
Czy chodzi o jakiś psychosomatyczny efekt zatkania uszu czymkolwiek?
Nie. O alergię na materiały, z których robione są stopery.
A myślałaś, żeby zrobić samodzielnie? Np. z waty nasączonej woskiem? Albo z waty skręconej na twardo?
Nieee
Na ogół ograniczam się do stosowania gróźb karalnych. Typu: jak mnie który znowu obudzi, to…
I kot posłucha?
No właśnie ja też.
Witajcie!
Degustowanie naleweczek to nader przyjemna perspektywa. Ech, trzeba by ten internet jeszcze odrobinę ulepszyć!
Dzień dobry. Ileż to rzeczy jest jeszcze do ulepszenia!
DzińDybry:)) Jak się ulepszy to się spieprzy!!! A może odwrotnie ???
Co się polepszy
To się popieprzy
Kroczek pod górę
Dwa kroki w dół.
Znaczy nie dwa, tylko trzy.
Tak mi się lekko poniewczasie przypomniało.
Do zepsucia niestety też jest wiele rzeczy…
Jak na razie, tylko się pieprzy. 🙁
Do piernika może być. Albo śledzia. Byle z wyczuciem ten pieprz.
Kiedy się nie śledzi podczas pieprzenia, można wszystko spierniczyć :)))
Oj jakie to cudne!

Dzień dobry 🙂 Nie rozumiem tych narzekań . Co to za problem , ze nie mogę się wyspać ? To kładę się spać rano , a świat się nie zawali …. Dzisiaj ,głównym zmartwieniem jest brak pieniędzy ( zawsze tak było ) Towaru od cholery . Nie to co dawniej , kiedy kupno śledzia należało do szczęśliwców . Byłem takim , bowiem poznałem w knajpie Dyrektora Centrali Rybnej , który był łaskaw dla Instytutu w którym pracowałem dostarczyć każda zamówioną ilość . Oczywiście , póżniej trzeba było to odchorować , ale sprawa była załatwiona , MY przecież tak lubimy sprawy załatwiać … Polecam przy okazji dla niewyspanych , krótką drzemkę w ciągu dnia , od razu stawia na nogi ….
Od pewnego czasu stosuję drzemkę w środku dnia i muszę przyznać Ci rację. Dosłownie 20-30 minut i jest dużo lepiej. Najgorzej się rozespać na dłużej, bo po 1-2 h w środku dnia to już głowa boli (przynajmniej mnie).
Podobno nasz organizm wysyła nam sygnały o potrzebie krótkiej drzemki i należy je traktować poważnie Dotyczy to zwłaszcza osób z dolegliwościami sercowymi .
A tego nie wiedziałem. Natomiast kiedy przypadkiem zgadało się z Tatą nt. moich drzemek, to dowiedziałem się, że moja Babcia po mieczu miała podobnie. 20-30 minut i czuła się dużo lepiej.
Ostatnio bardzo sobie cenię poobiednie drzemki, co kiedyś było nie do pomyślenia. Trudno, …siątki się upominają o swoje prawa.
No niestety: tona prasowania, zakupy i gary nie są kompatybilne ze spaniem w dzień. No i maszyny wydające dźwięki. Też nie sprzyjają.
Jeśli posłuchasz własnego organizmu , to on sam wyłączy Twój słuch , sklei Ci oczka i uśniesz na te kilkanaście minut , bez względu na hałas otoczenia . Sprawdzone …
Nie wiem dlaczego, ale choćbym nie spał całą noc, w dzień nie potrafię zasnąć nawet na minutę?
To już jest nas dwóch. Ja też nie wiem, dlaczego nie możesz…
Pewnie przez to, że przez ponad trzydzieści lat pracowałem na zmiany w systemie 24h/ dzień wolnego przez dziesięć lat, potem 24h/ dwa dni wolnego, następnie demokratycznie w w czterobrygadówce 2X8h rano, potem 2X8h po południu, trzy X8h noc, dwa dni wolnego. itd :))
No to Admirale masz wszystko poprzewracane do góry nogami . Ja też przez pięć lat pracowałem w systemie 24h/ dwa dni wolne , ale to było wtedy , kiedy było mi wszystko jedno dzień , czy noc . Z własnych obserwacji mojego organizmu wynika , że mam sygnały o zalecanej drzemce , po której wyraznie czuję się bardziej energiczny . Trwa to zwykle kwadrans , który być może jest jakąś formą bonifikaty ze względu datę urodzenia
Czyżbyś się urodził 29 lutego?
Można się dopisać?
Melduję posłusznie, że choinka oprawiona, wstawiona w stojak i postawiona na miejscu, z towarzyszeniem zaledwie kilku nieparlamentarnych wyrażeń oraz przy użyciu narzędzi zbrodni do wycienkowania pnia tak, żeby wchodził w stojak. Reszta rodziny zajmuje się dekoracją.
Dopiero wstałam i znów wieczór

Jak ja tego nie lubię
Idę spać, proszę szanownego państwa.

Chyba mnie życie wyczerpało.
Spookoojneej.
O 20-tej??? Masz kury?
Kury to teraz o 16.00 chyba?
Nie, nie mam kur. Chociaż może powinnam…
O 16,00 kury już dawno na grzędach siedzą. Ciemno się robi ok. 15,30.
Na mnie też już czas. Też Was pożegnam. Dobranoc

Dobrej i spokojnej.
Dobranocka więc.
Pat Metheny i „September Fifteenth” czyli piętnasty września, delikatny gitarowy utwór, tutaj w wersji koncertowej. Z płyty „As Falls Wichita, So Falls Wichita Falls”. Trudno mi powiedzieć coś więcej, może poza tym, że ostatnio to dla mnie idealna płyta na zasypianie. Mimo dynamicznego „Ozark”.
Snów delikatnych
Dobranoc. Wolałabym posiedzieć przy klawiaturze,a sie nie dało.
Dzień dobry
Też lubię robić nalewki (oboje z mężem lubimy), tylko potem nie za bardzo jest komu to pić. Rozdajemy dużą część naszym znajomym…
Niezwykle smakowity wątek
W tym roku mamy tylko wiśniówkę, miętówkę, pomarańczówkę i krupnik, czyli nalewkę na miodzie i czymś tam jeszcze…małżonek to robi, więc nie wiem dokładnie…
Dzień dobry
No i mamy już „złotą niedzielę”!
Równowaga w przyrodzie nie ginie. Dziś pobudka o 1.15 i tak już zostało do teraz.
Dzińdybry jakoś słabo mi przez klawiaturę przechodzi…
Ale dobry będzie, tylko nastawmy się do niego pozytywnie
Skoro Autorowi z czasem przechodzi zainteresowanie produktami własnemi, to gotów jestem się poświęcić dla dobra ogółu i to zainteresowanie podtrzymywać. W dodatku zupełnie bezpłatnie, a nawet zobowiązuję się zwrócić umyte butelki:)
Kłaniam nisko:)
Nie. Nie będę nikogo zmuszał ani zachęcał do poświęcania się dla ogółu:-)
Witajcie!
Cieszy dowód, że duch samopomocy w narodzie nie ginie!
Dzień dobry, przez chwilę jednak będzie biegający.
Wygląda na to, że bieganie na dzisiaj mam już za sobą… Oczywiście nie mówmy hop…
Wygląda na to, że reszta Towarzystwa jeszcze biega
Taa, do mnie dopiero niedawno przyszła szansa na złapanie jakiegoś światła – i za chwilę zniknie…
Nie chwaląc się, wczoraj lumen za lumenem, a za tym lumenem jeszcze jeden lumen :))
Ja nigdzie nie biegam, ale trzeba było rozwiązać kryzys choinkowy…
Aha. Noale w sumie – niechby tylko takie kryzysy się zdarzały. A, i taka sprawa jeszcze – jak trzeba będzie posprzątać opadłe igliwie, to może pomysłodawcę przekonajcie? „Sam tego chciałeś, Grzegorzu Dyndało”?
Jodłę skubaniec wybrał. Ona tak się nie sypie.
Ale uczciwie dodam: odkurza bez protestów. Jakub, nie jodła.
Jodełko, jodełko, cóżeś ty za pani, że za Tobą idą, że za Tobą idą….
Dzień dobry
Czy już właściwie dobry wieczór
Biegałam wczoraj, biegam i dziś
Jak to się mówiło w kawale – nawet taczki nie ma kiedy załadować

Dobry już niewątpliwie wieczór z tej strony.
A ja dzisiaj jeszcze rzutem na taśmę robię kartki świąteczne. Taczki nie wypełnią, więc na szczęście daję radę.
Kartki robisz…
Znaczy nie że robię od zera. Wypisuję, adresuję, koperty zaklejam. Jutro pójdę wysyłać.
Aaa… bo ja myślałam… Się nie śmiej tylko ze mnie…
Nie śmieję się. Był taki rok, że z dziećmi robiliśmy, od zera, czy też z półproduktów. Kolorowy papier, naklejki, inwencja twórcza i taki kolaż.
Nooo… Ja to mam co roku…
Twórcze z was istoty!
Brawo, brawo!
To są talenty! 
A teraz już…


Pa pa
No to spokojnej, mesdames.
Jak się już tu ukołyszemy i uśpimy, to po przetarciu ocząt zapraszam na „romantyczne” pięterko. Ja pewnie nie będę jutro zbyt aktywnym gospodarzem, bo się wścik w pracy szykuje, ale postaram się zaglądać…
No to dobranocnie.
Na tę pogodę coś od harfy. „Tumbleweed Dreams” czyli marzenia pustynnego biegacza od Andreasa Vollenweidera. Muzycznie to moim zdaniem andreasowa interpretacja bluesa z południa Stanów.
Snów pustynnych i gorących na jesienną pluszkę.
I może jeszcze dla tych, co nie lubią spać bez choćby małego światełka (nadziei)?
Uprzedziłes mnie Kwaku, więc pięknie dziękuję
O niewielką chwileczkę. Nie ma za co.