
Nie mogłem tłumić dłużej
Najsłodszych serca snów,
Na listku białej róży
Skreśliłem kilka słów.
Słowa, co w piersiach drżały
Nie wymówione w głos,
Na listku róży białej
Rzuciłem tak na los!
Nadzieję, którąm pieścił,
I smutek, co mnie truł,
I wszystkom to umieścił,
Com marzył i com czuł.
Tę cichą serca spowiedź
Miałem jej posłać już
I prosić o odpowiedź
Na listku białych róż.
Lecz kiedy me wyrazy
Chciałem odczytać znów,
Dojrzałem w listku skazy,
Nie mogłem dostrzec słów.
I pożółkł listek wiotki,
Zatarł się marzeń ślad,
I zniknął wyraz słodki,
Com jej chciał posłać w świat!
Adam Asnyk






Założyłam to pięterko, bo wcześniejsze się zbyt wysokie i już nieaktualne
Dzień dobry wieczór.
Witaj! Nie wiedziałam, że ten wiersz jest również śpiewany. Dziękuję
Widziałem też inne wykonania lecz to wydaje mi się najlepsze a czy dobre ? Kwestia gustu
Mnie się podoba.
Bardzo dobrze. I ładnie.
DobryWieczór:)) Jeżeli poeta ma problemy z komunikacją sentymentalną, to co mam powiedzieć ja, robaczek świętojański :))
Stateczku, podczas komunikacji sentymentalnej nie warto zawracać sobie głowy poetami, liczą się uczucia własne a nie ich najpiękniejszy przyodziewek! Pamiętasz taką scenę z „Seksmisji” – jedną z ostatnich – z pełną emocji wypowiedzią Maxa „A chodźże tu!” Czysta poezja!
acha, uczucia własne
p.s. Wiedźminko nie bij, przekomarzam się 😉
Kto by śmiał bić Pszczółkę ?
Pamiętam w liceum mieliśmy kolegę mistrza pióra, który wielu z nas pisał pełne metafor listy do wybranek. W rewanżu odrabiano za niego matematykę, fizykę i chemię. Max trafił do świata samotnych kobiet, cóż innego mógł powiedzieć ??? :)))
I właśnie dlatego stawiam na pragmatyzm, a nie „listki białych róż”

Listki zwiędły, zakochany sfrustrowany, a ukochana nieuświadomiona i tym samym też sfrustrowana, że jej nikt nie chce
Bywa i tak, szczególnie jeśli chodzi o poetów.
Ukochana zamiast się frustrować, mogła właśnie bogato wyjść za mąż…
po czym powstanie kolejny wiersz pod hasłem: kobieto puchu marny, ty wietrzna istoto
Z drugiej jednak strony, gdyby ta ukochana wybrała poetę zamiast wyjść za hrabiego, to nigdy nie powstałyby Dziady ani Pan Tadeusz…
„Literatura, literatura,
to nie jest tylko zasługa pióra
trzeba kobiety, która wie
kiedy poecie szepnąć „nie”…”
Dziady, Dziady, jak nie chciały poety… ale jak hrabiego żadna nie chciała, to powstała aż epopeja narodowa!
Nie mogę znaleźć „Maryli” w wykonaniu Beaty Rybotyckiej A była taka fajna piosenka
Ach, gdyby nie kobiety…
Dobry wieczór! Fajrant przed ósmą?!? Niespotykane! A jednak!
Wpis mi bardzo odpowiada pod względem klimatu, aż się dziwię, jak bardzo.
Na chwilę wstanę sprzed komputera, bo korzonki zapuszczam!
To może da się Ciebie rozsadzić i jeden będzie klikał, a drugi pedałował?
O nie! Niech lepiej zostanie w jednym egzemplarzu!
Znaczy rozdwoić albo sklonować? W sumie to by mi nawet bardzo odpowiadało, byleśmy tylko obaj mieli pracę 😉
no rozdwoić, jak porzeczkę, z korzonków
A nie jak pyrę?
Nie!!! Pyrę się sadzi pokrojoną na kawałki!
Tylko oszczędnościowo!
A ładniejsze rosną z całych sadzeniaków 
Napisałeś o korzonkach, nie bulwach
Ożeż bulwa nać!
Był taki film o gościu, co się sklonował bo mu czasu brakowało na wszystko, ale na koniec nie był w stanie opanować klonów, które kontynuowały powielanie…
Tak jest, z Michaelem Keatonem w roli głównej. „Mężowie i żona”.
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.imdb.com/title/tt0117108/?ref_=nm_flmg_act_39
Czy faktycznie tylko żonaty facet nie ma na nic czasu??? Wniosek jest dość prosty.
Podobnie i żona jest pracą obciążona.
Dobrej nocy Państwu

Miałam dziś ciężki dzień. Mogę pójść spać? Mogę.
No to dobranoc
Spokojnej tu i nieco wyżej.
I tak oto Wyspa dotarła do dobranocki.
Albo dobranocka – na Wyspę, albowiem ruch jest względny.
Dzisiaj coś z asortymentu wiecznie zielonego, ale bez igieł. Evergreen, znaczy. „Nie ma słońca” czyli „Ain’t No Sunshine”, tu akurat w wykonaniu Billa Withersa, chociaż mogłoby być i w wykonaniu Budki Suflera (zwanej w pewnych perwersyjnych kręgach Sutką Buflera). Nieco melancholii w ten jesienny wieczór.
Snów, dla odmiany, pełnych słońca.
Może Lord W. znajdzie „Marylę „? w wykonaniu B. Rybotyckiej jako, że jest ” miszczem” w tej dziedzinie.
Owszem ten evergreen może być ever
Niestety, poległem. Albo „miszczem” nie jestem albo z wprawy wyszedłem.
We wszelaki sposób łącząc frazy dogrzebałem się jeno tylko do wykonań D. Nowakowskiej, A. Różańskiej (w recitalu – Pozytywka) czy też A. Rosner lecz pod zmienionym tytułem a właściwie kontynuacją imienia – „Wereszczakówna”. Do wykonania p. Beaty nie dotarłem choć strony z tekstami sugerują jego istnienie. Za wiele już nie szukając, związek muzyczny z M. Hemarem (autorem Maryli( p. Beata ma w kolędzie – „Całą noc padał śnieg” oraz kilka epizodów na deskach teatrów np. STU. Lecz żaden z nich nie jest Marylą. Przepraszam za rozczarowanie. A nuż ktoś inny znajdzie…
Witaj Lordzie W.
Jeśli Ty nie znalazłeś, to znaczy, że tego nie ma ! Szkoda, bo piosenka zabawna, pozostaje tekst wierszyka 🙂
Witam
Co na pewno, to mogę stwierdzić, że nie jest to nagranie oficjalne. Istnieje możliwość, że zostało zarejestrowane nagranie
całego wydarzenia lecz nie zostało opisane przez ewentualną osobę udostępniającą. W takim wypadku wskazówką byłoby dla mnie podanie tytułu tegoż to wydarzenia – jeśli Wiedźminko pamiętasz. Inną możliwością – tą negatywną – jest, że ów wydarzenie nie zostało zarejestrowane lub też nikt nie udostępnił go w sieci.
Powyższe założenia mają sens, jeżeli takie wykonanie w ogóle istnieje.
Co do ogółu zasobów internetowych to mimo, że niezaprzeczalnie się one powiększają to od kilku lat paradoksalnie zmalała możliwość odnalezienia pewnych nagrań, szczególnie pochodzących z naszej rodzimej sceny muzycznej. Wpływ na to ma wciąż malejąca liczba niszowych źródeł, często gęsto prowadzonych przez zapalonych melomanów. Mówię oczywiście o materiale, który już nie jest lub nigdy nie był do nabycia w sprzedaży.
Mogło być tez tak, że jakiś ZAIKS czy podobny twór zażądał usunięcia, bo ktoś inny zaśpiewał wcześniej i nabył jakieś prawa do utworu – tak jak Cisza jak ta nie może oficjalnie wykonywać piosenki Kofty „Taką Ciebie wymyśliłem”, z której zespół jest chyba najbardziej znany 😉
Oczywiście, że takowa możliwość istnieje lecz siec ma to do siebie, że jak raz coś się w niej pojawi to na pewno pozostawi po sobie ślad, który czasem przy dużej dozie cierpliwości da się odnaleźć. Ja za swych dobrych czasów potrafiłem odwiedzić setki stron w poszukiwaniu jednego utworu. Wielokrotnie moja cierpliwość została nagrodzona. Co do „Maryli” to nie wykluczam, że takowe wykonanie istnieje lecz w sieci o nim cisza. Co do Twojego przykładu to mimo zakazu oficjalnego wykonywania ten utwór jest bardzo powszechny w sieci.
Lordzie miły, tę piosenkę pani Beata śpiewała w Piwnicy pod Baranami, ale … nie pamiętam z jakiej okazji. Czyjś jubileusz ? chyba tak. Ale tylko tyle pamiętam.
A był
a w sieci, bo umieszczałam ją dość dawno temu na Wyspie.
Twój wpis Wiedźminko na Wyspie Dnia Poprzedniego odnalazłem. Z dnia 30.10.2011. Udostępniłaś tam link, który na obecną chwilę wygasł. O wykonawcy nie wspomniałaś. Idąc tropem Piwnicy Pod Baranami, wysłuchałem kilku wykonań p.Beaty z różnych uroczystości. Przy okazji przejrzałem jubileuszowe płyty PPB z jej obecnością. Niestety szukanego utworu nadal nie udało mi się namierzyć. Może kiedyś…
Dobranoc
Dzień dobry



Jaki uroczy wiersz
Dzięki Bożenko
Ze swoją wycieraczką, niestety muszę poczekać aż nasz Ukratek zwalczy błędy w galerii. Nie wiadomo jak długo to potrwa… ale nie narzekam i jestem cierpliwa
Dzień dobry
niech będzie. Za oknami mróz -4. Idzie zima 
Ale jak ładnie! Mój ogródek wygląda, jakby ktoś posypał wszystko cukrem pudrem 😀
Nie mam za oknem ogródka, raczej parkingi. Widziałam tylko że kierowcy mieli przymusową
skrobankę.
Mój małżonek kupuje jakiś spray, którym się psika na szybę i po chwili wystarczy zgarnąć rozpuszczony lód. Podobno rewelacyjny.
Bo wiecie – w garażu to my mamy wiele rzeczy, tylko nie samochód
Słodko ci?
Nie, bo mojego syna czekało to samo 🙁
Dzień dobry. Ja w podróży, ale już od przyszłego tygodnia, jeśli nie od piątku… będzie lepiej.
Kawa, proszę Państwa, i lecę do roboty.
Dołączam się z kawą
Witajcie!
Kraków przyszroniony, ale już topnieje…
Poznań jeszcze nie, słońce za chmurami nie roztapia szronu.
No wiecie co, Gdynia tak bardzo na północ i bez mrozu.
Ale za to od rana mnie spotkał BSoD – błękitny ekran śmierci. Nic dziwnego, jak system od tylu lat niezmieniany… jednak za każdym razem równie nieprzyjemne doświadczenie.
A nie, media donoszą, że jednak było minus 1 nieco wcześniej rano. Ale w głębi lądu, nie u nas.
U mnie też biało, ale z powodu bardzo gęstej mgły.
To zmykam. Kawa wypita – do zobaczenia po pracy.
Miłego dnia
Przebija się przez chmury…
DzieńDobry :))
Dzień Dobry 🙂
Dzień dobry wszem i wobec
Witaj Lordzie W. Miło Cię widzieć
Piernik dojrzewa. Święta idą.
Poczęstujesz?
Ale to dopiero w Wigilię 🙂
Ma się rozumieć!
Aaa to ma się rozumieć, że ma się rozumieć! Jak nie, jak tak? OCZYWIŚCIE, że poczęstuję!
Ja tam wolę zwiędły listek niż bogactwo zielonego.Przypomniała mi się historia z Mickiewiczem. Syn poety spotkał się z Marylą, by wypomnieć, że ojciec cierpiał z jej powodu, a ona zapytała: A kto to taki?
Witaj, Ultro! Miło cię tu spotkać!
Witaj Ultro! Wybacz, że dopiero teraz, ale Cię nie znałam i nawet nie wiedziałam jakiej jesteś płci
Ale po nitce do kłębka i weszłam tam, gdzie piszesz. Bywaj częściej z nami Droga Ultro 
Będę od dziś z Wami. Pozdrawiam .
Jeszcze nie znam Ultry, ale serdecznie witam

Skoro będziesz na nami, to na pewno się poznamy lepiej
🙂
Witaj Kneziu
Jaki cichutki Okrutnik!
Nnno, zdaje mi się, że Cię ściągnęłam myślami, ale jakoś
tak cienko
Dawno Cię nie było Kneziu, a szkoda, bo zawsze jesteś mile widziany

Trochę krótki ten Twój komentarz, ale dobrze, że w ogóle jest
Witam Damę Ultrę na Wyspie! Maryla pewnie już miała zaawansowaną sklerozę ? I zapomniała o wpisach do sztambucha ?
Dzień dobry, dzisiaj na 80% normy, ale planowo – na te ostatnie dni podzieliłem sobie resztkę na nieco mniejsze kawałki, żeby trochę odsapnąć. Z prognoz wynika, że już jutro, już jutro będę miał pierwszy etap za sobą, z czego wynika, że ostateczny termin wykonania pracy (koniec listopada) jest coraz bardziej realny!
Moje gratulacje! Jesteś dobrze zorganizowany.
Z gratulacjami proponuję poczekać do końca listopada. Chociaż faktycznie gros pracy za mną.
Pracujesz z regularnością p. Lajkonika… Tak trzymać!
Ha! Jakże mi tęskno za panem Ignacym !
Myślę, że zanim pan Ignacy wróci, to na pewno, jeszcze w tym miesiącu, pojawi się pan Hapsburk, i to z braćmi i kuzynką.
No, teraz już nie będę mógł się dłużej obzieleniać… ale pomysł musi dojrzeć.
Czymam kciuki! Ino uwazuj, coby to dojrzewanie nie było zbyt uporczywe
Szkoda, że ja tak nie mogę sobie pracy rozplanować



Planuję krótszy dzień, a wychodzi długi i wracam do domu jak zwykle
Chyba muszę pomyśleć o zmianach
Chociaż z drugiej strony… nie mam Twojego hartu ducha i konsekwencji realizacji planów. Pewnie wszystko robiłabym na ostatnią chwilę… latając jak z piórkiem w d… żeby tylko zdążyć
No, przyznam, że nie zawsze tak było, ale w TEJ pracy zazwyczaj mogę rozplanować i to robię. A co do konsekwencji, to różnie z tym bywa, czasem dzień jest biegający i trzeba potem nadrabiać.
Się chyba oddalę, bo ząb mnie boli potwornie, ten truty i leczony kanałowo
I już nikt nie wie, dlaczego, bo teoretycznie nie ma prawa boleć.
Biedaż ci, kryudaż!
A jednak boli… Współczuję 🙁
Tzw. ból fantomowy? 😉
zalej go
Zalej go BRUTalnie!
Nie da rady. Jadę na nurofenie. Nic nie pomaga. Chyba od rana będę nękać dentystkę
To niestety chyba najlepsze wyjście…
Ukratek ma rację. To chyba najlepsze wyjście. Musiała coś schrzanić, skoro Cię boli. Bo nie ma prawa!!!

Życzę skutecznego nękania
Średnio fantomowy… Boli mnie pół twarzy.
Znam ten ból i serdecznie współczuję 🙁
Jo, kiedy Ci ten ząb truli ? i czym na litość ?
Truli 3 tygodnie temu. Potem kanałowe dwukrotnie, zakończone tydzień temu. Wszystko cacy, dwa rtg kontrolne, więc teoretycznie nie ma prawa nic się dziać. A od 2 dni boli tak, że dzięki. Podobno te zęby po kanałowym różnie się potrafią zachowywać, ale żeby nurofen nie działał?
Dobranoc

Spokojnej!
Dobranoc Poranna. Śpij dobrze i niech Ci Mania pomruczy do snu
Dobry wieczór wszem i wobec, jak rzekł był Lord W. !
Przez cały dzień mgła, wiec sennie mi bardzo.
I nie wiem gdzie Pancerny, bo temperatury Mu sprzyjają !
Dobry! Towarzysz Pancerny się był zagubił we mgle, być może?
Może nadać mu jakieś sygnały, żeby drogę odnalazł? Misiaczka też brakuje na Wyspie…
Że o Harpiach nie wspomnę…
Czy ktoś Go widział gdzieś w sieci?
Po 22:00, można zamieścić dobranockę.
Otóż zgadzam się w pełni z Lordem W. w kwestii niektórych piosenek, co to nie można ich przez lata namierzyć na YouTube ani w ogóle w Internecie. Tym bardziej, kiedy się pojawią, trzeba korzystać.
Dzisiaj więc dawno poszukiwany Jan Kobuszewski z Kabareciku Olgi Lipińskiej, który (z tym utworem) od dłuższego czasu mi chodził po głowie, na szczęście (mimo mojej sympatii do p. Kobuszewskiego) nie dosłownie.
Snów trzeźwych dość.
Panowie! Poważne ostrzeżenie!

W sumie jak już mam do wyboru, to wolę piwo bez soku, więc niech sobie barman odmawia. Małżonka zaś pija shandy albo radlera, czyli piwo+sprite (co też nie podchodzi pod piwo z sokiem).
A jeśli jego sumienie akceptuje tylko sok? I to wysokosłodzony?
Z tak słodką perspektywą – Dobranoc państwu…
Znaczy klientelę ma zemdlić ????
Zdaje się, że alternatywa jest taka, że komu się nie podoba, ten może skoczyć na Guinnessa albo Paulanera czy innego DABa.
Jeśli o mnie chodzi, to bez różnicy i tak nie lubię piwa. Z sokiem czy bez
Ale rozumiem tych, którzy lubią tylko z sokiem… to może wkurzać 
A tak w ogóle, to nie rozumiem, dlaczego czyjeś sumienie ma oddziaływać na moje życie. Jak ktoś nie lubi, to niech nie pije… czy musi zmuszać innych?
Bo co byście nie mówili o USA, ale oni są uczuleni na wszelaką dyskryminację
W sumie rozprawa się nie odbyła, bo para homoseksualna darowała prawowitej katoliczce winę, a ta ich przeprosiła serdecznie i obiecała, że jeśli wróci do pracy, to osobiście udzieli im ślubu i to na własny koszt
Co też się stało… tak ludzie uczą się tolerancji… i zapominają o klauzulach, gdy w grę wchodzi praca i kasa…

Wiem, że to żart… tylko coś ostatnio za dużo ludzi w Polsce żartuje w ten sposób…
Nie tak dawno jedna pani w urzędzie odmówiła ślubu parze homoseksualnej, bo to nie zgadzało się z jej poglądami (coś w rodzaju klauzuli sumienia)… wyleciała z pracy z hukiem i zostały jej postawione zarzuty niedopełnienia obowiązków służbowych
A mnie taki żart z tych klauzul sumienia się podoba

Podobny byłby ze sprzedażą pizzy bez keczupu, któren to keczup jest uważany za profanację prawdziwej pizzy, ale piwo w odniesieniu do świętszych od świętych ma szczególny smaczek
Bo tam urzędnik państwowy ma służyć obywatelom. A u nas nimi rządzi.

Żadnych marzeń panowie rzekł był car Aleksander II, ale nie wiem czy odesłał suplikantów do spanka. Ja – tak, ale na pociechę zapalę lampkę
Dzień dobry
niech będzie dla wszystkich 
I wzajemnie! niech Ci się wtorek nie powtarza!
Niech ucieka w niepamięć!
Witajcie!
Widzę, że się nam na Wyspie Liga Antywtorkowa zawiązuje!
Nie wiem jak innym, ale mnie ten wtorek dopiekł.
Dzień dobry wszystkim. Poleje ktoś kawusi?
Kakao z wiatraczkiem, może dla odmiany?
A co ma wiatraczek do kakao?
.

Odkąd pamiętam, gorzkie kakao nazywało się holenderskie i miało wiatraczek 🙂 inne jakoś w ogóle nie wpadły w oko, choć jakis Wawel tam gdzieś występuje 😉
Jednak wolę kawkę
A to na zdrowie 🙂 z kawy lubię głównie zapach i ewentualnie tort kawowy 😀
Żeby był zapach, trzeba ją zaparzyć. Więc ja się poświęcam
Dzień dobry, to może ja poleję, bo tak jak wczoraj i przed- zaraz zmykam. Ale kawusia być musi, bo żyć nie idzie bez kawusi.
Zgadzam się z tym i dołączam
Też się dołączam 😉

No cóż, nie wiem, jak u Państwa, ale moja filiżanka jest już pusta, toteż udaję się do pracy. Do wiedzenia wieczorem, czy też – w ogólności – kiedy skończę pracować.
Trudno, jak musisz… Przyjemnej pracy życzę

Ogólnopolskie DzińDybry:)))
Witaj Stateczku
Dzień dobry
Trochę szkoda, bo te 22C mogłoby być cały rok
Ale to dopiero od jutra, więc nie ma się co dziś martwić 

U mnie idzie ochłodzenie
Miłego dnia Wyspiarze!!!
U mnie też dzisiaj chłodno i mglisto, nieprzyjemnie.
Zimno. Ciemno. Trole wyszły na żer.
Obiecałam pokazać Wam ten owocek, który znaleźliśmy nad jeziorem.

Co to za owocek?
No właśnie nie wiem
Pod drzewem leżało ich sporo. Niektóre były nawet większe… Sama się zastanawiam co to może być… 
O, gdzie kto zjadł mój komentarz? Owocek komentarzożerny???
Oooo!!! Owocek też zniknął!!! Ktoś go zjadł?
A ja nawet nie wiem czy to nie jest trujące!!! 
A gdzie komentowałaś, Jo? Może jest, tylko gdzieś wyżej? Nie zauważyłam, żeby owocek jadł cokolwiek
Z takim owockiem to mimo wszystko nie wiadomo 😉
Wszystko jest, nic nie ginie Yo
Twój komentarz dodany jest na stronie obrazu czyli TU
Piękne dzięki Lordzie W. za pomoc
Owocek mi nie smakował więc oddałem, troszkę mniejszy ale nikt się chyba nie obrazi
Dobrze, że próbowałeś z tej strony, której nie widać
A że mniejszy, to dobrze. I tak wszystkim wystarczy 
Aaa…
To chyba ja coś pokićkałam, bo wcale nie chciałam owockowi zakładać strony
I nie mam bladego pojęcia jak się tam, Jo, dostałaś…
Nawet porządnie obrazka wstawić nie umiem 
Ależ ze mnie ciemna masa
Nie, no dobra jesteś! Tak niechcący stronę założyć owockowi. To może być bardzo owocne
O kurde!!!! Ale wielki wyszedł!!!
Mam nadzieję, że ktoś uprzejmy go zmniejszy 
Może ktoś będzie wiedział co to jest…
Dla porównania położyłam na wierzchu 25centów, bo to mniej więcej wielkość 5 zł.
Gdybym chociaż wiedziała jak go poszukać na internecie… ale nie mam bladego pojęcia od czego by tu zacząć te poszukiwania
Ten owocek to jak Murzyn na psach – pojawia się i znika



No dobra… widzę, że ktoś mi zmienił rozmiar obrazka i pewnie temu go przez moment nie było
Dzięki za pomoc i zmniejszenie
Wczoraj wieczorem wyszłam sobie na dymka. Na płocie siedział szop pracz… i nawet nie uciekał
Oczywiście poleciałam do domu po aparat i kawałek kiełbasy
Gdy podeszłam bliżej szop odlazł dalej, a potem jeszcze dalej. Chyba jednak kiełbasa mu pachniała, bo daleko nie uciekł. Położyłam kiełbasę na dachu naszego składzika i odeszłam kilka kroków. Wolniutko podlazł i prawie nie niuchając wziął. Przed zimą szopy stają się dużo grubsze i pewnie ciężko mu było biegać, a nawet chodzić. Poszłam do domu, żeby nie przeszkadzać w przekąsce… Otworzyłam okno i zrobiłam mu zdjęcie. Nie za bardzo mi wyszło, bo było już ciemno i nawet lampa błyskowa niewiele pomogła… za to oczki świeciły mu jak latarnie
Trochę zamalowałam, ale i tak nie najlepiej to wygląda… 

Widać jaki ten szop jest gruby
I widać jak bardzo dba o linię 
Piękny :)) Wygląda jak dżentelmen w smokingu, na party w ambasadzie mocarstwa :))
Świetne zdjęcie!
Może i piękny… nawet je lubię. Tylko to są niesamowite szkodniki. Jeszcze gorsze niż wiewióry.
Tego nakarmiłam, bo się przymierzał do naszego śmietnika. Widziałam jakim zachłannym wzrokiem tam patrzył. W sumie niechby sobie pojadł, jeśli coś z wyrzuconych rzeczy by mu się nadało. Ale on powywala wszystko dokoła i wcale niekoniecznie coś tam zje
I potem zbieraj te śmieci po całej posesji…
Że o niszczeniu ptasich gniazd nie wspomnę. On zeżre wszystko. Od ziaren i roślin, po zwierzaki, które uda mu się upolować. A że wlezie wszędzie, bo ma bardzo chwytne łapki i jest niesamowicie wręcz zwinny (mimo ociężałego chodu), to i potrafi się zakraść nocą do domu i tam też narobić bałaganu. U jednej znajomej w Elgin, właziły przez komin, taki od kominka. Grasowały po całej chacie. A znajoma i jej mąż zastanawiali się kto im się tak po nocy tłucze. Dom duży. W końcu zobaczyli ślady z sadzy na dywanie. No i doszli kto im te nocne wizyty składa 🙂
DO DOMU WŁAŻĄ???
Jak mają jak, to włażą. Do mnie jeszcze nie wlazły, bo nie mamy w domu kominka
A komin od ogrzewania, to małżonek zakrył specjalną siatką, żeby żadne paskudztwo nam nie wlazło i żeby ptaki zimą tam nie wpadały. 
Rewelacyjny szop. Zawsze w takich przypadkach opanowuje mnie ciekawość, czyby szło takiego oswoić czy nawet udomowić, podobnie jak z Senatorowym manulem (którego jednak nie da się oswoić). Wikipedia twierdzi, że da się, ale eksperci nie zalecają, bo to jednak dziki zwierz i może zachować się nieprzewidywalnie.
Ja kiedyś miałam takiego prawie oswojonego szopa. Jadł mi z ręki i przychodził na ciche gwizdanie. Do domu jednak bym go nie wzięła. One śpią w dzień, a żerują w nocy. Są niezmiernie ciekawskie i wszędzie wlazą. Nawet jak są najedzone, lubią pozaglądać i porozwalać. Musiałbyś takiego szopa nie wypuszczać z klatki. To po co komu taki zwierzak?
Wiki: „Ponieważ są to inteligentne zwierzaki o zwinnych przednich kończynach, nawet niedoświadczone szopy nie mają problemów z odkręcaniem słoików, odkorkowywaniem butelek i otwieraniem zasuwek u drzwi. Zaobserwowano, że doświadczone szopy potrafią nawet otwierać drzwi zaopatrzone w gałkę”.
No, no. Lepiej luzem nie puszczać.
Może by się nadał do odkręcania słoików z dżemem?
A to by było dobre – podstawić szopowi taki „nieodkręcalny” słoik i patrzeć, jak sobie poradzi. Jest w tym lekki sadyzm.
Z drugiej strony zwierzęta nie przejmują się np. tym, że słoik po otwarciu powinien pozostać w całości, więc jestem w stanie wyobrazić sobie zniecierpliwionego szopa, który po prostu tłucze ten słoik i wyżera zawartość ze skorup.
Dobranoc Państwu.
Spokojnej!
GAAAAH!
Mam nadzieję, że nikt się nie przeraził, to okrzyk ulgi. Jestem na czysto, a nawet przed czasem z pierwszym etapem pracy – teraz jeszcze kilka następnych, krótszych, ale termin zdaje się być w zasięgu!
Poza tym to cud mniemany, że się wyrobiłem, bo dzisiaj już zajmowałem się konwersacją z księgową (małżonki), fachowcami (pracującymi na zlecenie małżonki) i kontrahentami (małżonki). Niemal wszyscy mieli uwagi, pretensje i wymagania, a że mnie w końcu szlag nagły i ciężki nie trafił, to już w ogóle jakaś wyższa kategoria cudów. No ale nie trafił.
Na razie oddalam się na dłuższą chwilę, żeby oczy trochę od ekranu odpoczęły.
Więc można Ci już gratulować?
W jakichś 80% można, ale zasadniczo wolałbym zaczekać do zakończenia ostatniego etapu, co, jak mniemam, nastąpi pod koniec miesiąca.
Więc zaczekam żeby nie zapeszyć.Teraz nadszedł czas na pożegnanie do jutra.

pod warunkiem, iż zaraz nie zaczniesz kolejnego
No raczej w tym roku już nie. Najpierw narty, potem święta, w sumie czasu raczej mało, żeby coś zacząć.
No to Ukratek ma rację – szykujemy się na imprezkę!
Już się cieszę na tę imprezkę!!!

Tak na oko Andrzejki?
Ojej, dobranocka! Już lecę.
Czekam Kwaku na dobranockę
Dzisiaj dobranocka bez myśli przewodniej. Po prostu fajna, melodyjna piosenka Bobby’ego McFerrina, czyli akapela. Trochę dlatego, że trochę pary ze mnie uszło na koniec pracki.
Snów także melodyjnych!
Nietypowo, bo w czwartek, były dziś uroczyste urodziny mojej przyjaciółki, takiej od podstawówki. I na nic innego nie miałam czasu ani głowy
Dobranoc
Dzień dobry
To już piątek i znów koniec tygodnia! 
Dzień dobry. Dziś dzień ciężki: najpierw szkoła, potem dentysta, bo dalej łupie i trzeba sprawdzić, co się dzieje.
A oprócz tego….aaa ręce opadają…
Nie można powiedzieć, że brakuje mi empatii – też mnie zaczęło ćmić


Wczoraj jak raz zapisałam się na kontrolę, ale powiedziałam, że nie ma pośpiechu, może być w grudniu!
Pozostanie skorzystać z własnej rady
Na to wygląda…
Ja bez udawania napiję się kawy
Dzień dobry

Czy mogę się dołączyć?
Ja tam nie będę udawał!
PIJĘ KAWĘ niezależnie od tzw „poprawności politycznej”
Oczywiście, kawiarze piją kawę! Herbatę piję tylko do śniadania i to zieloną
Pij szybko, zanim ci Sobiepan podpije!
Za oknami mgła jak mleko i tylko +2.
Dzień dobry, dzisiaj dosiadam się z kawą. Będę pracował, będę biegał, ale nie znikam z Wyspy na cały dzień – będę zaglądał!
A ku ku :)) Witam Mistrza :)))
A dzie zaproszenie na piętro wyżej, no dzie?