Dziś wczesnym popołudniem odwiedziła nas znajoma i wreszcie przywiozła do Krakowa trochę słońca! Dzielę się więc z wami widokiem z moich okien w słoneczne, jesienne popołudnie tuż przed zachodem…


| « Kraina starszych panów | Pan Tadeusz ;) » |
24
paź 2015




Zdjęcie wykonane telefonem, więc nienajlepsze – ale widać, że wreszcie jest kolorowo a nie szaro jak ostatnio 🙂
Nie zwalaj na aparat .Zdjęcia są doskonałe . Przy słabym , wieczornym promieniowaniu słońca, wyeksponowane zostały piękne kolory brązu . Mnie się podobają …
Mnie też się podobają
Trochę zielonego, trochę różnych odmian żółci i brązu, odrobina czerwieni… cudo!!! 
I mnie. Jesień jest piękna, szczególnie w słońcu. Zdjęcia są bardzo dobre.
Oj tam. Przecie widać, że złota polska!
A ja, proszę Państwa, zaraz wybywam ciemną nocką na niedużą (mam nadzieję) imprezę towarzyską.
Także ten. Gdybym nie wrócił do 22:30 powiedzmy, to poproszę o zastępstwo dobranockowe.
To udanej zabawy!
Się zrobi, choć wolałabym, żeby pojawił się Lord W. ze swoją urzekającą muzyką
Lord W. chyba o nas zapomina
Ukratku, w słońcu te jesienne barwy są żywsze i wyraźniejsze, ale Twoje fotki są prawdziwie jesienne … mgliste i zadumane. Tylko nie wiem co na pierwszej fotce jest takie czerwone ? Grona jarzębiny ?
Chyba nie, bo wygląda, że to jest na świerku z pierwszego planu.
Też się nad tym zastanawiałem w momencie wklejania. Zrobiło się zbyt ciemno, aby sprawdzić w realu. Powiększanie zdjęcia pozostawia mnie z dwiema hipotezami:
– obeschnięte i rozdziobane duże szyszki
– kawałki miśka wyrzuconego z balkonu nade mną (mam tam jeszcze 12 pięter)
Wizja lokalna za dnia potwierdziła hipotezę nr 1. Pytanie, co się dzieje z Miśkiem pozostaje zatem nadal otwarte!
U mnie jesień jest aż ” obrazkowa”, tak kolorowa i nasłoneczniona.
No i nostalgiczna Anna German ….
Dobranoc

Śpiochy ! a jutro oddają nam godzinę, więc dzionek będzie dłuuuugi
Nie wszyscy…
nie wszyscy, ale za to małomówni dziwnie
Co tam słowa…
Czas wyznaczony przez Kwaka minął, mam nadzieję, ze bawi się znakomicie…
No to dobranocka wg Wiedźmy
Żałuję, że Lord W. jeszcze się nie pojawił, ale noc jest długa !
Dobranoc
Nie wiem czy dzień dzień dobry czy dobranoc. Bo to już niedziela. Aha, tak przy okazji podobno śpimy dzisiaj dłużej. To dobranoc;-)
Dzień dobry
Oczywiście ja kierowca, to trzeźwa. Trochę się wkurzyłam, bo gospodyni namawiała mnie, żebym spróbowała jakiegoś tam alkoholu (nowość w słoiku, a nie w butelce). Przecież wie, że jak mam jechać to nie piję!!!
To po co namawiać i co jakiś czas wracać do tematu?
Znamy się od lat i doskonale wie, że mnie nie namówi. Takie mam zasady i nigdy ich nie łamię… Po co więc wkurzać? 
Całkiem miło 
Wróciliśmy z gości
Ale ogólnie było jak zwykle
Miralko , jest na to sposób ….. Przyrzekałaś , że nie będziesz pić , ale przecież zjeść możesz .Wylewa się trunek do talerza i zgodnie z tradycją : wilk syty i owca cała .A teraz zmykam na niedzielną wyprawę…..Kłaniam się światecznie 🙂
Maksiu, to nie to że przyrzekłam… ja po prostu organicznie nie znoszę pijanych kierowców. W swoim wykonaniu również. Gdybym miała ochotę na alkohol i powiedziała o tym małżonkowi, to bez protestu on by nie pił i robił za kierowcę
Mogłabym się ululać w trupa… podjechałby po mnie pod sam dom, pomógł wsiąść do samochodu i bezpiecznie odtransportował do naszego domu 


Mam nadzieję, że Twoja niedzielna wyprawa była udana
Miłego poniedziałku życzę
Miłej i udanej niedzieli życzę

Czy „kacunia” nie będzie za ostro pukała do głowy
Zobaczymy rano…
Nie wiem jak będzie u mnie i czy będę mogła się odzywać, bo małżonek zażyczył sobie wycieczkę… a mnie takich rzeczy nie trzeba dwa razy powtarzać
Chociaż nie wiem, jak będzie się małżonek czuł po dzisiejszej dawce alkoholu
Może wycieczka przepędzi „kacunia”? Spokojnej nocy, Mireczko
Dzień dobry
Dospać dzisiaj nie mogłam, ale jak zobaczyłam, że za oknem dnieje, nie wytrzymałam pod kołdrą.
Dzień dobry niech będzie !
Miło obudzić się z jasnym oknem 🙂
Witajcie!
Dzisiaj dopiero liście złocą się jak należy!
U mnie za oknem klon jest cały żółty już od tygodnia. Pięknie to wygląda
Dzień dobry. Impreza bardzo udana, tak pod względem gastronomicznym, jak i ludycznym. Niestety po powrocie, w środku nocy obudziłem się – wygląda na to, że mięśnie grzbietu przypomniały sobie, że przedpołudnie spędziłem na noszeniu mebli przez trzy piętra. bo na imprezie nie szalałem. W sumie chodzę połamany i zastanawiam się, jak będzie ze spaniem najbliższej nocy. Jakby ktoś miał dobry pomysł na taką dolegliwość (oczywiście poza środkami przeciwbólowymi doustnymi i ketonalem w żelu), to byłbym zobowiązany.
Może jakiś masaż?
Popytam w okolicy, to może być jakiś pomysł…
Polecam gorącą kąpiel i popluskanie sie troche w ciepłej wodzie .Powinno pomóc…..
Masaż zdecydowanie może pomóc. Mnie po potłuczeniu się na Mazurach dwa lata temu córka kilka razy skutecznie uruchamiała w ten sposób…
Zakwasy najlepiej likwiduje się gorącą kąpielą albo wypiciem piwa, może być więcej niż szklanka. Mniej – nie ! Zatem co wybierzesz Kwaku ?
Kąpiel już była, sama widzisz, co pozostaje.
Ja to pr
zećwiczyłam, Kwaku na sobie. Choć nie lubię piwa 🙂
Bardzo dziękuję, po ciepłej kąpieli i lekach już jest lepiej
Liczę, że do końca dnia się unormuje, to może i noc nie będzie taka straszna.
Życzę Ci tego
Na noc to jakieś okłady… pogadaj z małżonką…
Porozmawiam, rzecz jasna.
Proponuję przygotować sobie na podobne przypadki poduszeczkę z BIAŁEJ gorczycy . Nasionka białej gorczycy emitują promieniowanie w dalekiej podczerwieni ,które skutecznie pobudzają krwiobieg w mikronaczynkach . Przetestowałem to na sobie , napisałem pismo pochwalne do pana doktora ortopedy , który mi coś takiego zaordynował . Na jego stronie internetowej znalazłem wiele podobnych do mojej opinii . Polecam
Tak Maksiu – niekoniecznie trzeba zaraz łykać pigułki. I Twój pan ortopeda jakiś niedzisiejszy i za nic ma zyski koncernów
farmaceutycznych ?
Gdzie zaś można dostać takowe nasiona?
W sklepie zielarskim albo ze zdrową żywnością, Kwaku 🙂
Na wiejskim targu , (tanio) w sklepie zielarskim (drogo) ale trzeba pamiętać , aby kupić gorczycę białą , bo jest też czarna ale nieskuteczna ……
DzińDybry:)) Czy w braku gorczycy można się wysmarować musztardą sarepską ???
Nie wiem Korabiu , ale ja otrzymałem propozycję wykorzystania białej gorczycy , po badaniach rezonansem magnetycznym . Pukałem się w czoło , ale po dwóch tygodniach ,pojechałem do pana doktora bez laski z gratulacjami . Nie zastałem ” mistrza ” ,bo podobno za ostry język wywalono go z Przychodni .Znalazłem jego strone w internecie i wysłałem podziekowanie …
To nie był żart, musztarda sarepska to biała gorczyca.
Ps. Znam ten sposób i potwierdzam jest znakomity.
A może nie za ostry język, tylko za nie wspieranie
przemysłu farmaceutycznego?
Chyba z przygnębienia pójdę spać…
Optymizm też jest dobrym powodem. Może obudzisz się w przyjemniejszych okolicznościach?
No to już chyba wiemy, że nie.
Powoli, wcześniej niż zwykle, zapodam dobranockę.
Otóż zebrało mnie dzisiaj na wspominki, w ramach których przesłuchałem po raz kolejny „Piątkową noc w San Francisco” z trzema mistrzami gitary – Paco De Lucią, Alem Di Meolą i Johnem McLaughlinem. Płyta jest bardzo dynamiczna i w sumie taka mało dobranockowa, ale ostatni utwór moim zdaniem bardzo się nadaje na dzisiaj. Raz, że instrumentalny, więc nie niesie żadnych aluzji w tekście, dwa że pod tytułem „Guardian Angel” – „Anioł Stróż”. Przyda się pewnie dzisiaj wielu osobom.
Snów spokojnych, dobrze strzeżonych.
Ciarki mnie przeszły. Miałem taki czas na początku lat 90ych, gdy w kółko słuchałem tej płyty..
Podziwiając kunszt gitarzystów, też już się pożegnam. Jakoś zmęczona się czuję, bo dzisiejszej nocy mało spałam.
Dobranoc 🙂
No ale jak to? Noc była dłuższa:-)
Zawsze jeszcze możemy urządzić stypę
w przypływie desperacji, rzecz jasna.
O, a wiesz, że mądrze mówisz?
Teraz trzeba uważać, gdzie-kiedy-przy kim „na zdrowie”, a g-k-pk „na pohybel”. Żeby się tylko człowiekowi nie pomyliło
Iiii, co mi tam, takie nieistotne osoby jak my – nie jesteśmy nawet po przecinku
No to toaścik! Na dobre spanie!
W Twoje ręce, Jo! Śpij dobrze, ja też tak zamierzam
Na drugą rączkę!
No i uśmiech, koniecznie uśmiech: ten się śmieje, kto się śmieje pierwszy, bo na ko
ncu nie ma się już z czego śmiać
Dobranoc Wszystkim.
Dzień dobry
Małżonkowi kacunia na świeżym powietrzu przeszła całkowicie, tylko wzmogła apetyt. Nie dał rady dojechać do domu (godzina jazdy autostradą) i zatrzymaliśmy się po drodze
Gdy wracaliśmy, spał w samochodzie snem sprawiedliwego i żadne zakręty nie robiły na nim wrażenia
Obudził się praktycznie pod domem… Dobrze, że mam w samochodzie miętusy, bo od tego jego posapywania przez sen i mnie zachciało się spać. A za kierownicą to może być niebezpieczne. Jak się coś żuje, to się nie śpi 
A jeszcze biorąc pod uwagę, że gospodarz ululał się dość szybko i małżonek popijał bez niego (z paniami, które piły coś innego)… nie ma o czym mówić 

Jak zwykle po czasie… Byliśmy na tej wycieczce i było cudownie
I tak sobie pomyślałam, że jednak tej mój małżonek nie ma takiej słabej głowy jak myślałam… Z gospodarzem wypili 0,75l czystej, dodatkowo jakieś tam koniaczki i inne napoje wyskokowe „na spróbowanie”
Miłego tygodnia początku życzę wszystkim Wyspiarzom
Dzień dobry
A mnie od rana wkurzał internet, Co chwilę się włączał i wyłączał, nie mogłam nic zrobić. Nieźle się tydzień zapowiada 
Witam. Piękna pogoda się szykuje dzisiaj.
Witajcie!
Bożence pada internet, znajomej wczoraj tuż po ogłoszeniu wyników padł skype – tak się zaczyna, gdy wygrywają „Przyjaciele i Sowa”…
Na szczęście ranne wyniki są nieznacznie lepsze niż z 22-giej…
Dzień dobry
! Zawsze pozostaje Polyanna! w zasadzie mogę być wyłącznie pozytywnie zaskoczona, bo przecież nie oczekuję niczego pozytywnego 
Pierwszy pozytyw już mam : nie włączam tv, bo te znajome
buźki mnie brzydzą
Czeka nas bolesne parę lat: z szydłem w d….
Ja włączyłam i… nic dobrego
Zaśpiewałam sobie tylko „Que Sera Sera…”
To jest bardzo właściwe podejście do tematu!
Dzień dobry, wbrew pozorom. Noc minęła spokojnie (od strony pleców), trzeba mi się więc brać do roboty, bo jeszcze 1/3 jej przede mną.
Zmykam więc. Do zobaczenia po fajrancie.
Dzień dobry.
Piękne słoneczko od rana.
Przypadek? Nie sądzę…
Haha. Zostałem filozofem.

Kliknij a dowiesz się kim jesteś hahaha
Mój 18letni autystyczny syn, który na drugie śniadanie bierze (od 10 lat) do szkoły kanapkę z pasztetem, zażyczył dziś sobie kanapkę z żółtym serem i pomidorem.
Przypadek?
Nie sądzę…
Nowe idzie!
Oby na lepsze!
I co teraz będzie z pasztetem:-). Ale pasztet. Swoją drogą to słowo ciekawie brzmi PASZTET, PASZTET. Nie polskie:
tłumaczenia:
angielski: (1.1) pâté, pie
baskijski: (1.1) pate
chorwacki: (1.1) pašteta f
czeski: (1.1) paštika
duński: (1.1) postej w
esperanto: (1.1) pasteĉo
francuski: (1.1) pâté m, pétrin m
hiszpański: (1.1) paté m
interlingua: (1.1) pastata, pastisso
niemiecki: (1.1) Pastete f
nowogrecki: (1.1) πατέ n
rosyjski: (1.1) паштет m
ukraiński: (1.1) паштет m
włoski: (1.1) pasticcio, paté
Co to jest interlingua?
O! Nie wiem. Esperanto może.
Coś w tym rodzaju. To też sztuczny język, podobno dość łatwy do nauczenia.
Stary kawał z okolic Śląska:
Młody chłopak rozpoczął pracę w kopalni, na przodku, i pilnie obserwuje obyczaje starszych kolegów. Jeden z nich co dzień na początku przerwy śniadaniowej wyciągał z kieszeni zawiniątko, i ze słowami „Znów ta pieruńska kejza!” ciskał je daleko w ciemność.
Po kilku dniach młody odważył się zapytać, o co chodzi.
– Widzisz, synek, staro daje mi na drugie śniadanie sznytki z kejzo, a jo jej mom już dość…
– Ale nawet pan nie rozwinie? Może dziś jest co innego?
– Ech, synek, ona mi już 30 lat co dzień daje sznytki z kejzo…
Dzisiaj o piątej rano ,łomot do moich drzwi …. Kto tam ? zapytałem …To my ,ABW ! Nie wierzę , ja na to …Dla tego tu jesteśmy ! padła odpowiedz …. Dzień dobry Państwu 🙂 Nie ma tego złego , żeby nie mogło być gorzej . Zapowiada się jednak , że może dojść do restytucji monarchii ..
Jo , żartowałem …
Ty żartujesz, ale ktoś to może potraktować zobowiązująco… Mimo, że sukcesora ni ma… I co wtedy?
A kot?
O Jezu… fakt…
DzińDybry:)) I bardzo dobrze, zawsze marzyłem o Polsce z Monarchą na czele, jeszcze nie zdecydowałem kogo zobaczę na stolcu. Wszystko zależy od tego jaki to będzie stolec :))
Może obstrukcja?
Odnoszę wrażenie, iż raczej dwuletnia diarrhoea:)))
Oby tylko dwuletnia…
Dzień dobry
U mnie to już niemal tradycja… 
Od poniedziałku mam lenia, więc niekoniecznie to nowe idzie
Witaj Mirelko:)) Do pracy dobry Pan Bóg stworzył konia, ludzie wywodzą się z Raju gdzie wrodziło się im genetyczne lenistwo :))
Ładne wytłumaczenie
Lenistwo ? A jednak zmajstrowali Kaina i Abla….
Ale to już chyba po wyjściu? Bo wcześniej brak emerytury ich raczej nie martwił…
Masz rację . Odniosłem się do” genetycznego” lenistwa , które powinno być stałe w czasie ….
No to raczej się nie popisali…
Witaj Stateczku! Każde wytłumaczenie jest dobre, gdy nic się robić nie chce… najlepiej to na kogoś zwalić
Koń czy geny nie zaprotestują

Ja bardzo przepraszam, ale muszę. Muszę, bo się uduszę. Zbanujcie mnie potem – trudno. Ale szlag mnie trafia. Bo czytam właśnie wypowiedź jednego pana redaktora: „Co wyście wybrali?!”. Przy czym pan redaktor sam udziału w żadnych wyborach nie bierze, bo nie ma na kogo głosować. I mnie się po prostu słabo robi. Bo ja rozumiem – nie mieć nikogo, czyje poglądy i program się podziela/popiera. Ale jak można nie głosować i mieć pretensję do tych, co wybrali???
Druga rzecz: tych, co wybrali Sami Wiecie Kogo jest mniej, niż tych, którzy nie poszli na wybory. Czyli zasadniczo znowu mniejszość wybrała, a będzie się mówiło, że większość. Co się musi stać w Polsce, żeby po pierwsze ludzie poczuli się odpowiedzialni za wybór władzy, a po drugie żeby wśród wybieranych faktycznie był wybór dla tych milionów, nieznajdujących swoich reprezentantów?
I to jest większym dramatem, niż rządy kota. Słowo daję – większym.
A teraz sama idę na karną ryczkę, zanim mnie tam wyślecie.
Ej, złaź no z tej ryczki, bez przesady.
A co do kwestii „jak to zrobić, żeby ludzie głosowali”, to ja to widzę dwutorowo: albo kij, albo marchewka.
Kij – kto nie pójdzie na wybory i nie ma wiarygodnego usprawiedliwienia (lekarskie, służbowe, czy jakieś tam) – płaci grzywnę. Patrz: przymus wyborczy – https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.wikipedia.org/wiki/Przymus_wyborczy
Marchewka – kto pójdzie na wybory, bierze udział w losowaniu fajnego autka albo nagrody pieniężnej, ilość samochodów i nagród do ustalenia.
Tak to widzę.
Obawiam się, że żeby ludzie się poczuli odpowiedzialni za wybór władzy, to muszą się identyfikować z państwem, a do tego trzeba wielu, wielu czynników przez wiele, wiele lat, zaczynając od uprzejmych urzędników, mniej opresyjnego prawa, równowagi w traktowaniu państwa i obywatela przed sądem, szybkich i sprawnych sądów, życzliwej, skutecznej służby zdrowia… a kończąc na wygranych reprezentacji piłkarskiej. I tak przez wiele lat, żeby ludzie czuli, że mają z czego być dumni i z czym się identyfikować.
Wśród wybieranych w tym roku był spory wybór, rzekłbym, od prawa do lewa, a i w centrum nie bez reprezentacji. Inna sprawa, że media, czwarta władza, od których wiele zależy, nie traktowały wszystkich komitetów wyborczych po równo (choćby niesławna sprawa debaty pań Kopacz i Szydło, która została oficjalnie zaklasyfikowana jako „audycja publicystyczna”, bo debata w myśl prawa powinna być między przedstawicielami wszystkich KW – co nie przeszkadzało dziennikarzom mówić o audycji per „debata”).
Ja tak mogę jeszcze długo, ale na tym poprzestanę.
Obawiam się, że gdybyśmy dzisiaj zastosowali przymus głosowania to Kukiz miałby 40%. Bez obrażania tych którzy głosowali na jego ruch.
To wyobraźcie sobie, co by było przy pełnym wprowadzeniu JOWów…
Moja wyobraźnia nie sięga tak dalekoooo:-)
Panie Z. moim skromnym zdaniem znów należy wrócić do mediów i czwartej władzy. Podpowiedź – Partia Razem.
Kwak ma rację, zejdź z tej ryczki Jo!
Wygrana kosztuje ok. 22 miliardów PLN na wstępie i nie ma co wymyślać innych racjonalnych czy ideologicznych powodów. Z nieba spada 12 tys.; przy dwójce dzieci i niskich zarobkach to całkiem ładna sumka warta zachodu.Proste jak konstrukcja cepa, a PO gadała o zmianach w znienawidzonych podatkach. Następne miliardy, to bezpłatne leki dla seniorów. Patent chwycił.
Drugie: media, które żyją sensacją i najlepiej aferą. I ksiądz, który wygłosi odpowiednie kazanie, bo sprawuje rząd dusz.
Zero autorytetów, bo opluskwianie i wyszydzanie to najlepszy sposób mówienia o ludziach władzy, kultury i tych zwyczajnych. Oraz przeciwnikach.
Jaka szkoda, że reformacja u nas krótko trwała i nie zostawiła śladu w umysłach.
A tak w ogóle, to polecam „Klub Pickwicka”. Cudny opis wyborów w XIX-wiecznej Anglii. Widać na jakim etapie jesteśmy
Dobry wieczór. Fajraant. Jutro będzie gorzej, bo wieczorem idziemy się odchamiać do teatru, a pojutrze – prawdziwa tragedia. Rano załatwianie spraw, a wieczorem – znów wyjście.
Jakoś to przeżyję, no chyba żebym pojutrze w ogóle odpuścił albo potraktował ulgowo z góry.
Chwilę w każdym razie pobędę na Wyspie.
Więc nuda Ci nie zagraża
Nie ma mowy. Ale najpierw idę zobaczyć, co tam w PKW piszczy, albo kto.
Też osłucham, a później pójdę spać. Powiem więc już dobranoc
Spokojnej!
A mnie wypadło niespodziewane wyjście i dopiero wróciłem… I jestem!
Wychodź, wychodź – póki można…
W oczekiwaniu na.. proponuję objrzeć to:
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.spidersweb.pl/2015/10/fotografie-prawdziwy-obraz.html
Każesz czekać na Godota? Obrazki są bardzo poglądowe… co można ludziom zrobić z mózgu.
No to dobranocka.
Jedyne, co mi się dzisiaj nasuwa, to Irek Dudek vel Shakin’ Dudi i ten wolny utwór. Wolny, no bo tempo, ale jakaż ekspresja!
Och, Ziuta. Niech ukołysze dansingowym sznytem.
Snów wolnych od Ziut.
…gdy wytrzeźwieje człowiek, inny gust ma, inny smak…
Zobaczymy, kiedy Naród wytrzeźwieje…
Póki co chyba kaca powinien leczyć. A że wiadomo: klinem, to trochę potrwa…
Dobranoc. Popieram, lepiej nie śnić o Ziucie
Dzień dobry. Miejmy nadzieję.

Komuś kawy?
Dzień dobry, tylko chwycę kawę, wychylę do dna i lecę dalej, żeby zdążyć przed wieczorem, proszę Państwa.
Dzień dobry
To ja dołączę do tej kawy 
To ja herbatę. Dzień dobry.
Ja też herbatę, ale chciałam być miła dla kawoszy.
W ramach szanowania cudzych poglądów 😉
Niech im będzie. Niech sobie piją tę kawę z rana. Smacznego. I pogodnego dnia życzę wszystkim odwiedzającym tę stronę:-)
Bo ja właśnie postanowiłam nie dać się porwać powszechnemu (coraz bardziej) nurtowi i na przekór być miła dla wszystkich. A co mi szkodzi? No chyba, że nie dam rady – bo wiecie: niektórzy bardzo się starają, żeby człowiek nie dał rady. Ale to nie na Wyspie
Witajcie!
Kawa z rana dobra rzecz, skoro znieczulić się (w pracy) nie można…
To dla Ciebie dodatkowa filiżanka
i lecę w kolejkę na Koszykową.
Dzień dobry !
Lecę pomachać rączkami i nózkami, bo jak wiadomo należy się gimnastykować 
A jeszcze o pokrywaniu wydatków na sukcesy wyborcze : część wróci do budżetu w postaci podatku Vat, bo się tej kasy nie schowa do skarpety, część się odzyska w opiece społecznej i rodzinnej, bo dochód wzrośnie i mniej pójdzie na różne zasiłki. A reszta ? Podatnicy, bo za chwilę inflacja zwiększy wpływy do budżetu. Eleganckie, prawda ? No i nie wiemy czy te pieniądze będą wolne od opodatkowania ?
A czy dziś jest coś wolne od opodatkowania oprócz tacy?
Słoneczka i uśmiechu Wszystkim
Dziękuję, wirtualnym mogę się poczęstować, w bioderka nie wchodzi
Ciepłym i słonecznym DzięDobry, witam w imieniu Młodej Lekarki na rubieży :))
Dzień dobry



Nie płacz, kiedy odjadę, sercem będę przy tobie…
A tak się mnie skojarzyło 😀
A jutro, a jutro na Wyspie głośne czytanie „Pana Tadeusza”
PS Łęcka też będzie
Coś podobnego Alleńko „))
Dziękuję Panie Komandorze za przedstawiony do zatwierdzenia gabinet Rządu . Jest genialny , wszystkie osoby , tak jakby opieńki ,wyrosły z pnia kaczojarptusa ,co automatycznie podlega bez dyskusji zatwierdzeniu tego dokumentu (pieczęć herbowa)
Dzień dobry


Miłego dnia życzę
I zaraz lecę do pracy
Więc i Tobie życzę miłego dzionka
Och !!! Coś mi do łba strzeliło !! Szepnął żołnierz , padając na polu chwały…..
Trzeba mieć dużo zdrowia, żeby chorować w ramach NFZ…
Albo dużo kasy i wtedy można prywatnie.
Chyba, że trzeba zrobić badania, których prywatnie się nie zrobi za żadne skarby świata.
Jednym słowem: przechlapane.
Człowiek jest zdrowy dopóki nie pójdzie do lekarza i nie zacznie mu fundować wczasów na Karaibach, w zamian za nadzieję iż odrośnie mu nowa wątroba, ewentualnie płuco :))
Dlatego ja unikam lekarza, bo chcę być zdrowa
Żeby to takie proste było…
Nic nie jest proste, nawet sznurek w kieszeni, a zwłaszcza kąt tzw. prosty, linia prosta oraz prosty sposób na wzbogacenie się :))
W dawnych czasach był niezawodny, instytucjonalny sposób na natychmiastowe odzyskanie kwitnącego zdrowia. Nazywało się to Wojskowa Komenda Uzupełnień czy jakoś podobnie…
Dla kobiet też?
Nie dla wszystkich… tylko lekarki i inne przedstawicielki zawodów użytecznych w razie W
I znów dyskryminacja kobiet…
Idę spać.

Ściskam wszystkich dobranocnie, bo na indywidualne komentarze brak mi chwilowo siły. Oby do jutra.

Dobrych snów, dziewczęta!
Dobry wieczór. Prawie wszystko wedle planu, 95% normy wykonane (brakujące 5% zaraz będę dofedrowywał), wizyta w przybytku Melpomeny zaliczona.
A jutro jeszcze więcej biegania, więc w ogóle norma się pójdzie… no, pójdzie gdzie indziej.
A dzisiaj ze względu na porę – dobranocka za chwilunię.
Na duże uspokojenie po dniu pełnym wydarzeń – dobranocka.
Dzisiaj Norah Jones z minimalistycznym instrumentarium… z uroczą gitarą… i synkopami na pianinku tak niezobowiązującymi, że to doprawdy synkopki… i chórkiem, jejku jej, jakiż on ten chórek klimatyczny. „Don’t Know Why” czyli „Nie wiem dlaczego”. A ja wiem, bo to cudna piosenka.
Snów pokrzepiających i odświeżających, ot co.
To ja pewnie na końcu powiem Dobranoc.
No, jeszcze lampka, oliwna na przykład. W gestii Wiedźmy.
To ja już tylko pomacham…
Joj, mam nadzieję, że nie stworzyłem wrażenia, że wypraszam kogokolwiek z Wyspy?
No co ty? Ja też czasem sypiam… 😉
Ja ostatnio coraz rzadziej, ale mam nadzieję kiedyś odespać. W bliżej nieokreślonym terminie.
Jestem na stanowisku słuchając dobranoskowych synkopków
muzykalnej i urodziwej Norah…
Lampka jest, można nadrabiać sen…
Dobranoc raz jeszcze.
Padam na dziób
Więc życzę sobie dobrej nocy, a Wam miłego środowania 
Ale z nadzieją patrzę w przyszłość. Jeszcze trochę i tydzień się skończy… Jak to mówiła Jaśminka – wszystko mija, nawet najdłuższa żmija 
Dodam tylko, że ten tydzień, to ten najgorszy w miesiącu. Praca od rana do nocy kilka dni z rzędu. Dziś od 8 do 21, a jutro powtórka z rozrywki
Zapraszam, obowiązkowo, z kwiatami na pięterko