Witam.
Wprosiłem się zostając zachęcony. Niektórzy mnie pamiętają ze strony kontrowersje.net. Kto mnie nie zna to zapraszam na przejrzenie archiwum z powyższej strony. Moje zainteresowania i stan umysłu oraz ducha trochę bardziej pasuje do tego kółka zainteresowań.
Jako, że nie znam wordpressa proszę o wyrozumiałość przy ewentualnych kiksach w moich notkach:-).
To tyle tytułem wstępu i testu
Kolory lata (brzoskwinie moje, winogrono nie moje, zdjęcie moje):
Link do pełnej rozdzielczości (uwaga zdjęcie jest wielkie):
http://www.fmix.pl/zdjecie/4733255/sdim0909/rozmiar/4




Dobry wieczór. Tylko technicznie – mamy na Wyspie taki obyczaj, że pod każdym nowym wpisem pierwszy komentarz daje autor wpisu, więc mój proszę potraktować jako niebyły
A poza tym witam na Wyspie, proszę się rozgościć, wziąć leżaczek, może być zielony z fioletowymi i czerwonymi paskami (mój jest granatowo-błękitny!), nalać sobie ulubionego drinka, niekoniecznie alkoholowego i generalnie się odprężyć.
Witaj Zoe ! Masz rekomendację Kwaka i to wystarczy…
Baw się dobrze z nami 🙂
Dzińdybry, miejmy nadzieję.
To sobie popatrzę na te winogronka i pomyślę o przyszłorocznych wakacjach.
Ja dziś mam wagary. Nie mogę powiedzieć „idę na”, bo właśnie nigdzie NIE IDĘ
Smaczne zdjęcie! Komuś kawusi?
Dzień dobry
Do kawusi nie trzeba mnie namawiać 
Ale przede wszystkim witam serdecznie nowego Wyspiarza!
Toteż ja powitalną kawusię dla wszystkich!
Witam. Kawy o tej porze nie pijam. Dopiero w południe. Ale mogę się stuknąć kubkiem z herbatą:-)
Powiem Ci w tajemnicy, tylko nie wygadaj, że ja kawę traktuję metaforycznie, bo z natury jestem herbaciara 😀
Się kiedyś zastanawiałem czego bardziej by mi brakowało. I wyszło, że jak się nie napiję herbaty to muszę się jej napić. A jak nie napiję się kawy to chciałbym się jej napić. Czyli muszę mieć herbatę.
Ja tak mam z Martini Prosecco… No ale prawda – nie z samego rana…

Jakoś tylko bez bąbli czerwone pijam
Ależ proszsz… Czym chata bogata…
Dzień dobry! A ja – bardzo chętnie, bo rano bez kawusi nie ruszę, jak fiat 125p bez ssania.
Dzień dobry

Witam serdecznie Zoe, wcinając kwaśne winogrona przegryzając słodką cytryną
Ogólnie rzecz ujmując – nie jest źle
Witam, witam. Dziękuję za powitanie:-)
Jest jeszcze jeden powód, dla którego tutaj jestem.
Quackie popełnił wpis nt rzeźb w dynii. Akurat traf chciał, że miałem zupę dyniową w garnku i chciałem wrzucić fotkę tejże potrawy z komentarzem, że postać wyrzeźbiona w dynii absolutnie nie wpływa na smak zupy ugotowanej z tej rzeźby;-). Fotki się niestety nie dało wkleić bo nie byłem zarejestrowanym klubowiczem. Uff. Zarejestrowałem się. Zalogowałem. Ale zupy już nie ma…
Tutaj bym polemizował, jak już zaznaczyłem, nie bardzo da się pogodzić wycinanie lampionu z gotowaniem zupy z TEJ SAMEJ dyni. A im mniejszy wzór, tym mniej surowca na zupę, więc poniekąd związek jest
No jak to się nie da??? :-).
Lampion z dyni fotografujemy (dla pamięci, że tę osobę już zrobiliśmy) i kroimy na kawałki. Marchew, cebulę i czosnek obieramy i kroimy na mniejsze części. Wszystkie składniki przekładamy do garnka z grubym dnem, dodajemy oliwę z oliwek i podsmażamy, stale mieszając przez mniej więcej 3 minuty.
Warzywa zalewamy bulionem i gotujemy pod przykryciem około 30 minut. Po tym czasie warzywa powinny być miękkie. Całość rozdrabniamy blenderem, aż zupa nabierze konsystencji kremu. Przyprawiamy solą i pieprzem do smaku.
Fotkę ZUPY publikujemy z komentarzem: Znane postaci z solą i pieprzem
Pomijam etap wycinania lampionów, ale dalej robię dokładnie według opisu
No jak możesz pominąć tak ważny etap! To jest podstawowa i najważniejsza rzecz w tym przepisie. Świat już nie będzie taki sam po tej profanacji…:-)
Jak teraz żyć???
Poczekam na zmianę premiera i zapytam. Żeby odpowiedź była wiążąca na kilka lat.
Ale fotka ci została…
Niestety nie mam w tym momencie dostępu do dowodu rzeczowego…
Dobra, dobra – przyznaj się: zeżarliście i zupę, i fotkę!
Fotkę posmarowałem masłem bo przez gardło nie chciała przejść..
I poszło?
I posypałem cukrem bo papier był mało słodki..
Weselej to Już jest !
Właśnie przeczytałem, że w Krakowie śnieg łamie gałęzie i odcina ludzi od prądu, nie mówiąc już o gołoledzi. Mości Tetryku, czy wszystko w porządku? (tak, mam świadomość, że w razie braku prądu nawet Mistrz Tetryk nie da rady się połączyć, chyba że przez komórkę).
Co znaczy: nie da rady? Mistrz T nie da rady??? Powiesz mu to prosto w oczy?
Problem dotyczy raczej podkrakowskich miejscowości, gdzie energia jest podawana liniami napowietrznymi. W mieście podziemnym kablom raczej nic nie grozi (zwłaszcza, że koparki raczej stoją ze względu na aurę 😉 ).
Dzięki za troskę!
Kochani, niestety zmykam do pracki, pojawię się, jak tylko to będzie możliwe.
Witajcie!

„Aby Wyspa rosła w siłę…”
A ludziom żyło się radośniej..
„A ludzie dostali żytniej” Witam przy okazji :)))
A witam, witam.
Wracając do zupy z dyni… Kto wie co to jest zupa z korbola z kulankami?
Jak moje dzieci pytają co będzie na obiad to mówię im, że będą pipry z paprami z przewagą paprów. I to jest właśnie to;-)
Wydaje mi się, że nie
Quackie by chyba wiedział, ale jest teraz zapracowany.
Dzień dobry
Czyżby to zupa z dyni z kluskami ziemniaczanymi ?
Pytam bo do końca nie jestem pewien kulanek (coś mi się o uszy kiedyś obiło) a korbol toć to dynia jak nic
Nie wiem. Cokolwiek. No nie wiem. Ja bym pod to podpiął schabowego:-). Albo golonkę i kaszankę:-).
Błąd, Zoe! Tak, Lordzie W, to zupa z dyni z kluseczkami ziemniaczanymi. Poznańskie danie i jakie pyszne!

A golonka czy kaszanka nie pasują do tego absolutnie!
Dzień dobry

Śpieszę i ja powitać nowego Wyspiarza
Przywitana lecę do pracy…
Ale też fakt, że te ponad 30 doniczek trzeba było gdzieś ustawić… aby do wiosny 
U mnie śniegu jeszcze nie ma, ale już zrobiło się chłodniej. Swój „las” przeprowadziłam do domu i znowu małżonek jęczy, że nie ma gdzie się ruszyć
Witaj Miral. Jak na razie nie obsługuję tych kolorowych obrazków toteż nie pamacham niczym:-)
Obsługa zaazulek jest banalna. Klikasz w tekst „[+]Zaazulki” pod oknem komentarza, klikasz w wybrany obrazek, w tekście komentarza pojawia ci się jego kod (musi być otoczony spacjami!) – i publikujesz komentarz
a jednej emotki dalej ni ma…
Ale że której?
Pomachać zawsze możesz… najwyżej nie będzie tego widać

Ja chyba jestem nienormalna… W klasie BB jakiś obłęd przedświąteczno-nauczycielski zapanował. Jedna matka chce kupować czekoladki KAŻDEMU nauczycielowi… Szurnijcie nnie, ale PO JAKĄ CHOLERĘ???
To niech je kupuje, ale na własny rachunek! A może ona ma sklep ze słodyczami?
Ja naprawdę przepraszam, ale na litość boską… Ten Dzień Nauczyciela… Kto mnie czytuje, to wie, co myślę o Dniach. Rozumiem – powinno być raz w roku święto resortowe, żeby była okazja przyznawania medali, dyplomów i premii. Ale to jest PRACA. Praca, którą ludzie sami sobie wybrali. I ja mam taki chorobliwie zachodni stosunek do tego. Te kwiatki, czekoladki… No rozumiem – jak się kończy szkołę: album ze zdjęciami klasy, czy coś podobnego. Ale osobiście spotkałam się z akcją kupowania nauczycielce… perfum i serwisu do kawy!!! Dżizys… ludzie… litości!
Może zamiast tych wszystkich cyrków rodzice by po prostu uczyli dzieci szacunku do nauczycieli? Albo współpracowali ze szkołą edukacyjnie i wychowawczo?
Bardzo źle ze mną, prawda?
Dlaczego źle? Mam takie samo zdanie.
Raczej ze szkołą…
Bardzo dobrze z Tobą ! Jutro mam wnuczęta ” na głowie”, bo państwo nauczycielstwo świętują. Raczej trudno sobie wyobrazić, że serwisy i inne takie fanty to z szacunku dla profesji.
Przywracacie mi wiarę w zdrowy rozsądek…
To niech ta wiara wróci na miejsce

Jeśli Ty jesteś nienormalna, to masz tu takich trochę więcej
Chodziłam tu do szkoły… fakt, nie było Dnia Nauczyciela
Jeśli już kupowało się coś nauczycielowi, to tylko na koniec semestru. Najbardziej wpadło mi w pamięć, jak dla naszej nauczycielki uczniowie (sami dorośli i podstarzali) wymyślili prezent. Kupili jej „gift card” do Victoria’s Secret
Jak żartowali między sobą, niech sobie kupi jakąś seksowną bieliznę… Nasza nauczycielka, tak na oko, nosiła rozmiar 4XL i nie wyobrażam sobie, żeby jakakolwiek bielizna mogła wyglądać na niej seksownie
Ale też fakt, że aż się popłakała ze wzruszenia, bo jeszcze nigdy, od żadnej klasy ESL (skrót od nazwy „English as a second language”, czyli „angielski jako drugi język”) nie dostała takiego prezentu. I w sumie w klasach, gdzie była większość Polaków, zawsze kupowało się jakiś prezent, ale kiedyś trafiłam do mieszanej klasy. Tylko kilku Polaków, a reszta to Meksykanie, Japończycy i Hindusi. Polacy chcieli coś nauczycielce kupić, czy chociaż dać jej taki „gift card” do jakiegoś sklepu, ale reszta patrzyła na nas jak na wariatów. Bo przecież nauczycielka ma zapłacone za uczenie nas, więc po co jeszcze jakieś prezenty?!!! Ale tego że dla nas, jako obcokrajowców, szkoła była za darmo, to jakoś nikt nie zauważył… co kraj to obyczaj 
Dobry WCZESNY wieczór! Po robocie, ale oczy dyndają mi na szypułkach, więc niekoniecznie będę teraz siedział na Wyspie non stop.
Na temat Dnia Nauczyciela raczej nie będę się wypowiadał, bo małżonka nauczycielka jednak CZASAMI tu zagląda.
Oj pliiizzzz… Jak to wygląda z Tamtej Strony?
Znaczy kiedy jak wygląda? Dzisiaj kwiatki i jakieś tam czekoladki, czasem więcej, czasem mniej. Jutro wolne, więc nic szczególnego. Czasem pod koniec tygodnia tradycyjna wyjazdowa biba w stylu zakładowym. Poza tym nic specjalnego, ani nie wymaga od uczniów pamięci, ani nic od objawów tej pamięci nie uzależnia, chociaż owszem, miło jej jest jak pamiętają i doceniają.
Ale nie oczekuje serwisu, prawda? POWIEDZ, że nie! I perfum, na ogół nietrafionych.
Ja mam wrażenie, że czasami nauczyciele boją się tej rodzicielskiej inwencji twórczej… Jedyny plus jest taki, że rodzice nie bywają w nauczycielskich domach i nie trzeba pamiętać o powieszeniu obrazu od ciotki, który generalnie spoczywa w piwnicy, ale raz do roku, przed jej wizytą, ląduje na honorowym miejscu w salonie, coby się ciotunia nie obraziła śmiertelnie i nie usunęła z testamentu…
Sorki, bredzę, ale właśnie odwaliłam ślimaki z ciasta francuskiego na jutrzejszy festyn w szkole BB. Dzieci przynoszą, kupują, kasa na cele charytatywne. Wyobraziłam sobie BB jedzącego szóste ciastko, zemdliło mnie i zrobiłam „ciastka” z szynką i serem.
Kiedyś nauczycieli honorowało się tylko kwiatami, żadnych prezentów. Myślę, że to było uczciwsze
Perfumy???!? W życiu nie dostała. Raz CHYBA coś z biżuterii, a i to nie z kruszców, tylko zdaje się jakąś metaloplastykę, liczył się pomysł, a nie cena, a w ogóle to nie wiem, czy czasem nie produkcja jednego z rodziców czy też uczennic.
Kwiatki, życzenia, pamięć. Ostatnio jakaś uczennica się przenosiła, to jeszcze do zestawu doszły cykuladki.
Natomiast jeżeli chodzi o saldo, to niekoniecznie jest dodatnie, bo wiem, że książki – nagrody (anglojęzyczne, więc walor edukacyjny zachowany) na koniec roku kupowała częściowo za własne. To znaczy dla części osób, dla których nie starczyło ze szkolnych, a uznała, że zasłużyły. Żeby zachować zgodność ze stanem faktycznym – ma pokaźną zniżkę w stosownej księgarni, więc nas te zakupy nie zabiły.
A, tylko te rzeczy to na koniec roku były, nie na Dzień Edukacji Narodowej!
Ja tam bym cykuladek nie tknęła…

Właśnie heroicznie próbuję nie tknąć…
I jak?
Odpowiedziałbym nieparlamentarnie, ale Tobie i na Wyspie nie wypada.
No tak, no oczywiście, heroicznie przegrałem, kakaowa ich mać!
Szczególnie perfum!!! Uważam, że trzeba kogoś bardzo dobrze znać, żeby kupić mu perfumy!!! Każdy ma swoje ulubione zapachy, a innych nie znosi. Pamiętam jak kiedyś od Amerykanki dostałam perfumy. Może i drogie były, ale dla mnie to azotoks
Szkoda było mi je wyrzucić do kosza i zastanawiałam się co z nimi zrobić… i wtedy przyleciała do mnie Majeczka. Oczywiście nie od razu jej powiedziałam o tych perfumach (bądź co bądź była u mnie miesiąc), ale gdy je poniuchała, była zachwycona. Oddałam bez żalu 

Dlatego uważam, że kupowanie komuś w prezencie perfum, to głupota… chyba że dokładnie zna się gust i wie, czego ta osoba używa.
Co do serwisu… podobnie jak z perfumami. Nie koniecznie musi się podobać… W ogóle uważam, że kupowanie prezentu komukolwiek, z jakiejkolwiek okazji, wcale nie jest łatwe. Bo wywalanie kasy na coś, co się potem będzie komuś po kątach przewalało, jest w 100% bez sensu. Kwiaty, czy czekoladki są najlepsze
No właśnie, perfumy jak ciuchy – toć każdy kupuje sobie pod swój gust i rozmiar, a pod czyjąś nieobecność temu komuś na prezent kupować to bezsens.
Przy pokątnym obrabianiu autorskiego t… tego tam – nicku
, znaczy Zoe, znaczy między innymi miana księżyca planetoidy Logos (bo jak słyszałam francuskie auta nie wypadły najlepiej), padło hasło awatarka.
Szkoda, że ta fotka dyni uległa pożarciu – dynia do księżyca nawet podobna… zwłaszcza o wschodzie w kwietniu
Brzoskwinka w sumie też?
Dynia! Jestem za dynią!
Właśnie wymyśliłam danie z dynią…
Golonkę z dynią?;-)
Tego nie jestem pewna. Ale na awatarek jak znalazł!
A właśnie – gdzie się ustawia awatar?
Z tym jest trochę zachodu, może Mistrz Tetryk powinien objaśnić, bo ja to już nawet nie pamiętam…
Niestety, ja też zapomniałam. To było tak dawno…
W pierwszym wpisie technicznym znajdziesz zgrubny opis; w razie kłopotów zapraszam na skype 😉
A jakbyś nie zrozumiał, to Misiek tłumaczył z polskiego na nasze:
Najpierw wchodzimy w stronę Gravatar https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/pl.gravatar.com/ w pole Enter your email to get started wpisujemy swój adres mailowy i klikamy na zielony przycisk obok Get Your Gravatar i wychodzimy, na maila przyślą nam potwierdzenie, Uwaga ! List ląduje w folderze spam. Otwieramy list i klikamy na link, który jest w nim zawarty, otwiera się okno zatytułowane „Doprowadź proces tworzenia konta do końca przez wybór wykończeń!” w hasło użytkownika wpisujemy swój nick, następnie hasło i potwierdzamy hasło, jeśli nasz nick jest zajęty, system nas poprosi o zmianę, to wpisujemy jakiś podobny i stawiamy ptaszka obok I have read and agree to Gravatar’s terms of service and privacy policy. Następnie wyświetli się komunikat „Whoops, looks like you don’t have any images yet! Kliknij „tutaj” i dodaj jakiś obrazek!” no to klikamy w podswietlony komunikat [kliknij tutaj] teraz wyświetla się nam trzy sposoby umieszczania obrazka : Z dysku kompa, z internetu, albo z maila . Wybieramy z dysku jeśli mamy awatar na kompie lub z netu jeśli mamy adres obrazka na necie. Z dysku jest najprościej ,wchodzimy i klikamy na przeglądaj, szukamy na swoim kompie obrazka i klikamy otwórz, a następnie kontynuuj, widzimy teraz nasz obrazek, możemy go przyciąć ramką wewnątrz obrazka, od razu widzimy w miniaturze jak będzie wyglądał, następnie klikamy przytnij i zakończ i gotowe, jeszcze system nas spyta czy nasz obrazek ma jakieś ograniczenia wiekowe, jeśli nie klikamy G pod obrazkiem i wylogowujemy się [klikamy na górze po prawej My Account i z listy wybieramy wyloguj się].To juz koniec, jeśli mamy jeden stały awatar, to więcej na tą stronę nie musimy wchodzić, jeśli lubimy zmieniać to procedurę trzeba powtórzyć, tylko teraz logujemy się bezpośrednio na stronie Gravatar > log in i wrzucamy kolejny obrazek.”
Jedna uwaga: to musi być ten mail, na który jesteś tu zarejestrowany, natomiast nazwa logowania w gravatarze nie ma znaczenia.
Jestem leniwa, więc awatarek ustawił mi Ukratek
Poczytałam instrukcję i jak dla mnie to czarna magia. Nawet nie próbowałam 
Golonkę to raczej z piwem
A przy okazji dzisiejsze ostatnie już chyba fotki pelargonii w ogródku (śnieg stopniał):


http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.fmix.pl/zdjecie/4755378/sdim1363
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.fmix.pl/zdjecie/4755377/rc411-1
Na razie jeszcze nie rozpracowałem dobrego wklejania fotek. Musicie sobie poradzić z tym co tutaj serwuję:-)
Panie Z., czy mógłbym zasugerować przejrzenie kategorii „Techniczno-organizacyjne”?
http://madagaskar08.pl/blog/category/techniczne/
Może to trochę pomoże?
Jestem przy kompie z doskoku. Właśnie myję garnki…Nie ma lekko w tym XXI wieku…:-)
No fakt. Co to za komp co nawet garnków nie pozmywa?!
Zmywarkę niby mam, ale ani nie da się na niej grać (i proszę bez dowcipów o pokerze albo innych karcianych grach, bo zmywarka schowana w zabudowie), ani do sieci niepodłączona (chyba że do sieci energetycznej albo wod-kan, więc najwyraźniej mało komputerowa.
Wejdź w edycję zmodyfikowanego komentarza i zobacz, co zmieniłem aby wyświetlić pelargonie. Zwróć uwagę, że trzeba podawać adres URL samego zdjęcia, a nie prezentującej je strony na fmix-ie.
Ok. Thx. Zajrzę jutro jak będę wklejał jakąś fotkę.
Spokojnej!
Paaaa
To już znów ta godzina?! Więc i ja się pożegnam

Tobie takoż spokojnej.
Dobranoc wszystkim, którzy są w innej strefie czasowej i opuszczają tych którzy są w poprzedzającej strefie czasowej:-)
Śliska sprawa z tymi strefami czasowymi na Wyspie. Widać po codziennych godzinach powitań i pożegnań, kto w jakiej strefie funkcjonuje.
Jestem tu nowo przyjęty i nie chcę nikogo urazić zbyt późnymi wpisami. Ja np. zazwyczaj nie mam szans na relaks przy kompie przed 8mą wieczorem. I przed 7mą rano:-)
Nie ma problemu – pisz kiedy zechcesz, śpiący nie odpowiedzą natychmiast, ale przeczytają rano 🙂
Ja na przykład dobranocki czytam rano. CHYBA ŻE MÓJ DURNY KOT ZAŻĄDA WYPUSZCZENIA NA DWÓR O 2.45.
Tym się nie przejmuj, Zoe
Między mną a Polską jest 7 godzin różnicy i rzadko kiedy udaje mi się pogadać z Wyspowiczami na żywo. Najczęściej piszę wtedy, kiedy wszyscy smacznie śpią
Poczytają jak wstaną…
Dobranocka sofort!
Dzisiaj mi się przypomniał staroć – Procol Harum z płyty „A Salty Dog” („Wilk morski”, jak widać po okładce), ale za to bardzo dobranockowy. Tak się kołysze, dzwoni i plimpa, że w sam raz do podusi. Powolutku i bez szaleństw. No.
Snów bardzo, bardzo spokojnych.
Dobranoc. Jeśli ktoś jeszcze to przeczyta we wtorek.
Ja przeczytałam to jeszcze we wtorek
A przynajmniej u mnie we wtorek 
Muszę coś opisać, bo ubawiłam się dziś setnie
Najpierw zdałam, a potem powiedziałam, że mam tutaj wygraną. Gościo pouczył mnie, że takie rzeczy mówi się przed zdawaniem kuponu. Wyjaśnił, że od niedawna podłączyli im kamerę, bo zaczęły ginąć pieniądze z kasy. Uśmiechałam się wyrozumiale i zapłaciłam, a on dopiero wtedy wypłacił mi wygraną (co uważam za bezsensowne). Przy okazji powiedział mi, że pracuje tu od 20 lat i nigdy niczego nie ukradł. Już sama nie wiedziałam, czy się chwali, czy się żali…
A potem powiedział mi, że zaczął tu pracę, gdy byłam jeszcze małą dziewczynką, mieszkającą pod opieką rodziców
Zaśmiałam się i powiedziałam, że wydaje mi się, że jestem od niego sporo starsza… Zapytał mnie o wiek (a przecież kobiet o to się nie pyta!!!) i od razu dodał, że on ma 43 lata
Również z uśmiechem odpowiedziałam, że ja prawie 60
Jego zaskoczenie podziałało na mnie jak balsam… jednak kobieta próżną jest



Po pracy zdawałam totolotka na stacji benzynowej. Przy okazji sprawdziłam poprzednie kupony. Wygrałam!!! Co prawda niedużo, ale zawsze na nowe dwa wystarczy
Kubeł zimnej wody (w domu) wylał na mnie mąż, który stwierdził, że facet chyba niedowidzi (mimo młodego wieku), bo na te trzydzieści parę lat, to na pewno nie wyglądam… no wiem, że nie wyglądam, ale jakie to było miłe
I też prawda, że te 20 lat temu, to miałam już dwójkę dzieci… i to odchowanych… ale zawsze to miło usłyszeć komplement
– Ja zawsze tylko do pani doktor przychodzę, już przed wojną się u pani doktor leczyłem – takie mam zaufanie do pani doktor!
To rzeczywiście był komplement
To tak jak ta pani polityk, która o Katyniu uczyła się z przedwojennych książek
Miłego środowania się życzę
i tradycyjnie spadam na górę 
Spokojnych snów
Dzień dobry
Gratuluję wyglądu, Mireczko, bo nie powiem jak Twój mąż, że ten pan niedowidział. Ale powiem Ci szczerze, że na swoje lata naprawdę nie wyglądasz. 
Za gratulacje dziękuję, chociaż wydaje mi się, że wyglądam na tyle, ile mam (mniej więcej)
Witajcie! Środujmy zatem!
Dzień zieeeeew dobry…
Chyba zejdę na dół i jakąś owsiankę trzasnę, czy co… Pół godziny po kocie (czyli ok. 3.15) pies poderwał nas na nogi. Jemu coraz częściej coś się miesza i szczeka jak głupi, czego nie robił nigdy przez 11 lat 🙁
Środujmy 😉
Chociaż nie wiem czy czas pozwoli…
A co do psów, to wczoraj właśnie znajomy namawiał mnie usilnie na wzięcie sobie pieska… Motywował, że „w twoim wieku” pies jest wręcz niezbędny…
Chyba powinienem się obrazić 😉
Chociaż fakt, że córka znajomego jest lekarzem weterynarii ma (chyba) z tymi namowami coś wspólnego
Nie wiem, Krzysiu, czy powinieneś się obrazić

Ale powiem Ci, że kiedyś w pracy jedna też mi walnęła komplementem… zapytała jak taka poważna matrona jak ja, może kolegować się z taką świszczypałą jak Ania (druga koleżanka z pracy, młodsza ode mnie o ok. 10 lat). Mogę dodać, że miałam wtedy coś ze 35 lat i wcale nie czułam się jak matrona
Dzień dobry

Witam po dłuuugiej przerwie.
Proponuję (tradycyjną) filiżankę kawy w miłym towarzystwie 😉
Hej, Krzysiu! Witaj, powrócony!
Hejka
Cały czas byłem, tylko nadmiar pracy (zawodowej i prywatnej) mnie skutecznie „wyłączył”
Teraz wpadłem na chwilę (może dwie 😉 ) ale potem znowu do pracy.
Tak będzie jeszcze ok. miesiąca za to potem będzie lepiej…
Witaj Krzysiu! Nareszcie napiję się prawdziwej, zaparzonej przez Ciebie kawy
Witaj Bożenko!
Też mi brakowało wspólnej kawki
Jeszcze trochę (ok. miesiąca) będę mocno zaabsorbowany (więc nie będę Was zbyt często odwiedzał), ale czas szybko mija a potem będzie już tylko lepiej 😉
Witaj Krzysiu!!! Cieszy, że się odezwałeś
Jakoś ten miesiąc będziemy musieli wytrzymać 
Witam tych którzy są, będą i byli gdy mnie nie było:)
Dzień dobry



Nie miałem się wcześniej okazji przywitać/przedstawić (obowiązki zawodowe) więc robię to teraz.
Godzina 7.55 jest u mnie tradycyjną porą picia kawy, więc zapraszamy się o tej porze na symultaniczne spotkanie przy „małej czarnej”
Jeśli masz chwilę czasu, to zapraszam na poczęstunek 😉
Hej, hej, dzięki. Nowa notka z obrazkiem zapraszam kawoszy.
Dzień dobry niestety przelotne dość, bo kolejny dzień zapowiada się pracowicie. Tylko z kawą się przysiądę, siorbnę raz czy dwa i uciekam.
Nie uciekaj, nikt Cię nie będzie gonić, najwyżej robota. Ale przed nią i tak nie uciekniesz