Dzień dobry, ja po prośbie.
Pozwólcie, że nakreślę tło, a potem rozwinę temat. Otóż, jak część Wyspiarzy świetnie wie, moją pasją jest wycinanie raz do roku, przy okazji Halloween, lampionów z dyni. Lubię to robić i jest to również jedna z niewielu rzeczy, którymi lubię się chwalić, mimo że żaden ze mnie fachowiec. Fachowcy potrafią rzeźbić takie rzeczy, które pojawiły się w komentarzach pod poprzednim wpisem, potrafią też wycinać lampiony, które mają o wiele, wiele więcej niuansów niż to, co ja robię – moje dynie operują kontrastem „zerojedynkowym” – światło lub cień, natomiast fachowcy potrafią precyzyjnie operować grubością pozostawionego miąższu dyni i osiągać w ten sposób efekt płynnego przejścia i stanów pośrednich między światłem a cieniem. Żeby daleko nie szukać – ot, dyniowy Van Gogh (nie mój, oczywiście):
![]()
Niemniej uważam, że – jak na moje możliwości – również wychodzą mi fajne rzeczy, że się pochwalę od najwcześniejszych. Obcy są wśród nas:
Tu z kolei fajny efekt, niemal trójwymiarowy, a wszystko dzięki perspektywie:
I jeszcze trójpak sprzed paru lat:
Jak widać (albo i nie, więc wyjaśnię), powyższe wzory to realizacje gotowych szablonów, przysłanych przez nieocenioną Kumę z USA, albo pościąganych z sieci, gdzie jest tego całkiem sporo. Oczywiście wycięcie tego byłoby niezmiernie utrudnione bez specjalistycznych narzędzi (dziękuję raz jeszcze, Kumo!).
Dwa lata temu na Facebooku wśród moich znajomych wywiązała się gorąca dyskusja na temat bezrefleksyjnego przenoszenia do Polski zwyczajów amerykańskich, w tym również zabaw halloweenowych, zbierania słodyczy po domach przez dzieci w strasznych przebraniach itd. itp. Rozumiem, że osobom o poglądach konserwatywnych może się to nie podobać, zwłaszcza jeżeli 31 października (edit: oczywiście 2 listopada! 31 obchodzono natomiast Dziady! Dziękuję, Wiedźmo!) to dla nich Dzień Zaduszny, a 1 listopada – Święto Zmarłych, natomiast uważam, że niezależnie od tego warto wykorzystać formę (lampiony z dyni) do promowania polskiej kultury i tradycji, łącząc jedno z drugim. Jak to zrobić? Na przykład tak, jak dwa lata temu (zauważcie, że obrzęd Dziadów to tradycja z tego samego dnia!):
W zeszłym roku wyciąłem jeszcze kogoś innego, kto skojarzył mi się z hasłem „promieniując radością”, wyrzeźbionym po angielsku obok:
Przed nami koniec października, więc zacząłem się zastanawiać, czyją podobiznę wykorzystać w tegorocznej dyni. I tu pojawia się prośba z początku niniejszego wpisu: byłoby przefajnie, gdyby Wyspiarze mogli mi taką postać zasugerować.
Nie ma jednak róży bez kolców, toteż propozycja powinna spełniać kilka warunków:
1. Powinna to być w miarę możliwości postać bardzo ważna dla historii/ kultury/ nauki światowej albo polskiej, jeżeli zaś ograniczamy się do Polski, to taka, którą warto promować szerzej, przypominając o wyjątkowym charakterze/ osiągnięciach tej postaci.
2. Dobrze by było, gdyby taka postać miała charakterystyczny, rozpoznawalny wizerunek (portret lub zdjęcie), który będzie łatwo przenieść na dynię.
3. Nie twierdzę, że taka akcja będzie miała olbrzymi zasięg, albo że odniesie oszałamiający sukces, jeżeli chodzi o promowanie polskiej kultury/ nauki/ historii, natomiast założenia są właśnie takie. Dlatego jest jeszcze jeden warunek, chociaż niekonieczny – dobrze by było, żeby przy kandydaturze takiej postaci pojawiło się krótkie (jedno-dwa słowa) hasło, mające związek z działalnością wybranej osoby, możliwie intrygujące. No i łatwe do przełożenia na angielski, ale tym to akurat mogę zająć się sam.
Zapraszam do zabawy!




Dzień dobry na nowym piętrze.
We wpisie nie zaznaczyłem, że mam również swoją kandydaturę, ale na razie nie będę jej zdradzał, bo wtedy cała zabawa na nic. Zresztą bardzo możliwe, że pojawi się również wśród propozycji Wyspiarzy!
Witam spóźniony, bo cały ranek przemeblowywałem komputer.
Na razie więc powitanie, a o kandydaturze pomyślę… 😉
Dzień dobry! Liczę, że po przemeblowaniu zrobiło się przestronnie, jasno i funkcjonalnie
Dwa razy przestronniej – bo RAM podwoiłem. Ale żeby jej użyć, musiałem wymienić system…
Iii, takie masz wyższe raczej wymagania
Ja tam bym chętnie Koszałka Opałka zobaczyła, gęsie pióro i księga dość charakterystyczne, a postać kojarzy się z jesienią, gdy krasnoludki (chcecie wierzcie, nie – nie wierzcie
) szykowały się z powrotem pod ziemię…
Problem w tym, że Koszałka trudno skojarzyć wyłącznie z Polską. Właściwie chyba każda nacja miała swoje krasnoludki, najwyżej się inaczej nazywały?
No wiesz, cały swiat z Polską kojarzy tylko Jana Pawła II i Wałęsę (temu to płot i wąsy starczą) 😀
Otóż DOKŁADNIE te dwie postacie miałem na myśli, odpowiadając Mości Tetrykowi niżej na komentarz ws. czasów najnowszych.
A co do „cały świat z Polską kojarzy”, to moja inicjatywa („akcją” nie ośmielę się tego nazwać) ma na celu zmienić ten stan rzeczy.
Miałem na myśli jeszcze nowsze, wręcz skrzeczącą teraźniejszość…
Ee, no nie, krojąc w dyniach, nie zakrawam na komentatora bieżącej polityki!
No nie wiem, Szewińska mało charakterystyczna, Preisner też,

jedź z Kościuszką
Albo Kozakiewiczem – mieszkał chyba w Gdyni, łatwe wąsy, a i gest – hehe – znany
Kościuszko byłby fajny, zwłaszcza jakby go w USA popromować, bo go tam już trochę znają, ma nawet pomnik w bezpośrednim sąsiedztwie Białego Domu.
A Kozakiewicz z gestem… Do głębokiego przemyślenia. Z powodów jak wyżej i niżej
Lem?

„Ludzie zbudują, mimo wszystkie zawody, klęski i tragiczne omyłki, lepszy świat. Gdybyśmy nie mieli działać z tą myślą, utracilibyśmy wiarę w człowieka i jego możliwości, a wtedy lepiej byłoby nie żyć, przyjacielu” albo „internet nadal nic nie rozumie”?
Jeden z moich ulubionych pisarzy. To teraz będę miał zagwozdkę!
PPS A jeszcze na konto Lema – i fizjognomię miał taką dość komiksową 😉
P.S. jak chcesz uderzać w Amerykę to może jeszcze Pułaski czworga imion hrabia (hasło:Pułaski, odzew:
Polska)
Ja też pomyślę, ale co z tego wyniknie, nie wiem…
Czekam cierpliwie.
Dzień dobry !
Pójdę na łatwiznę i zaproponuję Fryderyka Chopina, jako, że trwa konkurs chopinowski, a Kompozytor jest urody niepośledniej i rozpoznawalnej !
Łooo. Pewnie, że trwa, nawet to do mnie dotarło w sensie zakonotowania. Bierę pod uwagę i zapisuję w kajeciku z dobrymi pomysłami!
A się czepnę i powiem, że Zaduszki to jednak są drugiego listopada . Nie bardzo wiem dlaczego halloweenowe zbieractwo cukierków ma być szkodliwe, skoro kolędnicy też oczekują datków ?

Ojej. Płonięsięzewstydu.
No nie wiem, dlaczego, ale niektórym to przeszkadza. Może dlatego, że dozwolone są przebrania straszne (więc można zejść na zawał po otwarciu takim drzwi), a może dlatego, że nietradycyjne (nieznane, a jak wiadomo od czasów inż. Mamonia, lubimy tylko to, co znamy)?
Kwestię dat Dziadów/ Święta Zmarłych/ Zaduszek pozwoliłem sobie poprawić stosowną adnotacją.
różnica jest zasadnicza. Kolędnicy torują w ten sposób drogę dobrodziejowi po kolędzie kwestującemu – Halloween to skojarzenie w pewien sposób unieważnia…
Chyba metaforycznie/ zwyczajowo torowali? Bo kolęda w wykonaniu silnej grupy z Herodem, śmiercią i turoniem technicznie nie jest związana z wizytą duszpasterską?
To właśnie miałem na myśli…
Jestem pod takim wrażeniem, że odjęło mi mowę i w ogóle uznałam, że… ach, nawet nie napiszę.
Miało być po polsku? Szapoba maestro!
Jak już zaznaczyłem, lubię się tym chwalić, więc dziękuję za uznanie, chciałbym tylko zaznaczyć, że ja z kolei mówię szapoba autorom np. tych lampionów:
a to tylko parę pierwszych z brzegu…
Poległam. Ale pełna zachwytu. Idę zrobić zupę. Dyniową.
No niestety lampion i zupa się raczej słabo rymują. Nie wiem, czy można ugotować zupę na dyniowych „wiórkach”, a po wyskrobaniu wnętrza dyni na potrzeby lampionowe otrzymuje się właśnie taki „wiórki”. Małżonka też robi taką zupę (nawet jeszcze trochę zostało w garze na kuchence), ale z zupełnie osobno kupionej dyni, którą można pociąć na kostkę, cięcie na kostkę wyklucza raczej wycinanie lampionu.
Ale zupa pyszna, byle dobrze doprawić!
Można z wiórków. Doprawionych odpowiednio.
Wiórki na placki dyniowe
Przyszło mi na myśl, że wielkim i znanym Polakiem był Jan Matejko. W tym roku przypada 1 listopada 122 rocznica Jego śmierci. można by to upamiętnić na dyni, chociaż to by było trudne zadanie.
A może Mikołaj Kopernik? Bardzo charakterystyczna postać, zasłużona i znana w świecie.
Pewnie łatwiej by go było pokazać na dyni – dzięki!
A hasło dla Kopernika – „Wstrzymał słońce, ruszył ziemię”. Tylko to może za długie i nie wiem jak by było po angielsku.
O koncepcji hasła napiszę jeszcze…
Dzień dobry
W sumie pomysł Wiedźminki jest bardzo dobry. Tylko mam wrażenie, że Mistrzowi Q chodziło o pomysły od każdego z nas, a nie pochwałę innych pomysłodawców

Niewiele podpowiem, bo nie mam zielonego pojęcia kogo można by uhonorować. Może jak się do końca obudzę, to coś wymyślę
Dobry! Mniej więcej tak, o to mi chodziło, ale w porządku, Szopen i Kopernik to są dwa mocne pomysły, może jeszcze ktoś coś?
Koziołek Matołek?
Ooo. Zupełnie inny diapazon, jak powiedziałaby moja polonistka z liceum!
I bardzo fajny pomysł, w ogóle na najbardziej znane polskie postacie animowane czy komiksowe!
A może by tak sięgnąć w czasy najbliższe? Miałbyś zasługę na najbliższą kadencję, a i zbyt wiele wycinać z dyni nie trzeba by było…
Nieee. Zawsze się znajdzie jakiś niezadowolony, a to z prawa, a to z lewa…
Tak naprawdę , to nie mamy za wiele tych sławnych , znanych szerszemu ogółowi . Proponuję trójcę : Skłodowska w otoczeniu Kopernika i Chopina . Podpis : Muzyka , Kosmos , Nauka .
Skłodowską już wyciąłem w zeszłym roku i wolałbym się nie powtarzać, ale może faktycznie zrobić Kopernika ORAZ Szopena? Co do haseł, to mam jeszcze inną koncepcję, którą na razie zatrzymam przy orderach. Jeszcze przez chwilę.
Moim skromnym zdaniem doskonała byłaby mumia Krakowiaczka podczas cijania. Pięknie o tym śpiewał T Chyła. Czapeczka jest wybitnie charakterystyczna, można wzorować się na Mrożku :)))
https:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.youtube.com/watch?v=uvES4RWJDrw
Chyłę i piosenkę znam, z mumią gorzej
Uwielbiam tę piosenkę ! Arcypolska ci ona 🙂
To może Wiedżmin? Natłukł był potworów niemało…
Nooo… Jeden z lepszych polskich produktów eksportowych!
I dzięki grze na czasie również za oceanem. I polski. I klimatem (potwory) pasuje do Halloween. No!
Zaczyna być ciekawie, bo czasu na tyle dyń, to ja nie mam. Ale może na przyszłe lata starczy!
Super. Słabość do Geralta dzieliłam z Senatorem !
Idę precz. Znieczulenie po dentyście przestało działa
ć. BARDZO przestało
Uj. Oby znieczulane miejsce szybko do siebie doszło…
Zastosuj domowe
sposoby 🙂 bąbelkowe
Dzień dobry.
Chciałabym przekazać gorące podziękowania dla Wyspiarzy, którzy przekazali 1% dla Fundacji Salus. Dzięki tym wpłatom możemy działać i pomagać niepełnosprawnym i ich rodzinom. Warmia, to bardzo ubogi region i bieda szczególnie mocno uderza w rodziny z niepełnosprawnymi dziećmi.
Jeszcze raz gorące podziękowania za Wasze Dobre Serduszka 🙂
PS. dopiero teraz dostaliśmy imienny wykaz wpłat z US w Kętrzynie (wpłaty z US _bez danych – z całej Polski wpływały od czerwca do lipca).
Dobrze, że istnieją takie fundacje, jak twoja…
Dziękuję 🙂 Najbardziej mnie cieszą słowa podziękowań naszych podopiecznych, pomoc którą organizujemy jest dla nich dużym wsparciem. Jest sens prowadzenia takiej działalności.
Witaj Elu ! Trzymam kciuki za pomyślność Twojej fundacji. I serd
ecznie pozdrawiam.
Skala naszej działalności nie poraża (w ub.roku pomogliśmy 92 osobom), ale nie mamy się czego wstydzić – to efekt wsparcia rzeczowego Darczyńców (tu głębokie ukłony dla Miśka Pancernego i Jego Żony).
Odwzajemniam pozdrowienia, Wiedźmo i przesyłam serdeczności 🙂
Misiek jest nadzwyczajny i bardzo mi Go tutaj brakuje. Oprócz rozumu ma wielkie serce
Nie tylko tobie, Czarodziejko…
Nie tylko…
Witaj Elu!


92 dwie osoby to też jest duże osiągnięcie. Gratulacje!!!
Serdeczne uściski ślę i życzę powodzenia!!!!
Przed dobranocką pokażę wam, jak się dziś ze mną słoneczko żegnało:

Pięknie!!!
Cudne!!!

U nas też dziś słoneczko pięknie zachodziło. Turkusowy kolorek, odcienie różu, złota… pięknie było
Spokojnej!
Hoop hop, Kwaku ! idę zarutko spać !
Oj, a ja odszedłem od komputera. Już lecę z dobranocką!
Dzisiaj dobranocka niedługa, niekrótka, lecz w sam raz.
Muzyka filmowa, która weszła mi do głowy i nie chce wyjść. W filmie „Marsjanin” astronauta Mark Watney utknął samotnie na Marsie i musi tam przeżyć ponad rok o własnych siłach, mając czym oddychać, co pić i jeść. Z tego filmu (na podstawie naprawdę dobrej książki!) – utwór o „produkowaniu wody” (dosłownie!). Plumka faktycznie jak kaskady wody, chociaż w filmie wystarczyło jej tyle, ile się skraplało na ściankach foliowego namiotu.
Snów o wielkiej wodzie, tej dobrej i tej złej.
Dobranoc !
Dziś mieliśmy gości na grillu. I cieszę się, że nie musiałam spędzić w kuchni pół dnia na gotowaniu
Karkóweczka namoczona w marynacie „teriyaki” nie wymagała dodatkowych przygotowań, kiełbaski też gotowe, jedynie wczoraj podsmażałam cebulkę do krupnioków
Z grilla są pyszne!!! Jeden z naszych gości nawet nie spróbował… za prostackie przysmaki na jego arystokratyczne podniebienie
Małżonek śmiał się, że następnym razem będą same krupnioki
On nie za bardzo lubi tego gościa (ja z resztą też), ale oboje bardzo lubimy jego żonę.
W Polsce pracowała w tym samym szpitalu co ja. Ten świat jest jednak bardzo mały 
A to co nas wkurza najbardziej, to jego wypowiedzi na temat Polski. W swoje gniazdo się nie s… fajda. On widzi co w Polsce jest złe, ale nie przyjmuje do wiadomości tego co dobre. W USA na odwrót. Wszystko jest super. Tylko czy na pewno? Nie ma kraju jak raju. Wszędzie są ludzie, ludziska, taborety oraz inne sprzęty. Tutaj też są złodzieje, różnego rodzaju przestępcy, a także cała paleta głupich polityków. Trzeba być ślepym, żeby tego nie widzieć. On nie widzi…
Najgorsze jest to, że nie znając naszych realiów, biorą udział w głosowaniach i decydują o naszym życiu.
Ten akurat nie głosuje, także ma chociaż jeden plus

Dzień dobry!
Witam gorąco, chociaż jest coraz zimniej.
Dzień dobry! I właśnie dlatego, Bożenko, to znakomite powitanie na taki chłodny, jesienny dzień.

Mnie dzisiaj przy kawie dopadła melancholia i tak sobie rymłam:
Już mgły nad polami, dymy nad dachami
I prędko zapada dziś zmrok…
Lecz kocham tę jesień, bo radość nam niesie
Gdy piękno jej widać co krok.
Niech październik złoty dodaje ochoty
Do długich spacerów w słońcu.
A może dziś gdyby wybrać się na grzyby?
Bo jesień przeminie w końcu…
Ha, sam bym skoczył na grzyby, ale tu i teraz nie ma z kim.
A podobno w niektórych lasach są bardzo dorodne.
Normalka. Jesień… – jak zauważył Bobik swego czasu…
Ładny, dowcipny wierszyk
Witajcie jesiennie! Drzewa za oknem jeszcze zielone, choć coraz więcej żółci..
Za oknem mam klon i jarzębinę, cudne kolory – zielony, żółty, czerwony. Tylko malować…
Malujesz?
Kiedyś malowałam, dziś już zapomniałam…
Ja maluję! Ale że za oknem jeno białe obłoki – lecę właśnie framugi na biało
Tak na zimę będzie w sam raz 
Kochani, po dojrzałym namyśle stwierdziłem, że na tegoroczną dynię najbardziej pasuje mi podobizna Stanisława Lema, z dopiskiem pod spodem „HAS LANDED” czyli „wylądował”.
Początkowo myślałem o Koperniku (podobnie jak Bożenka), z dopiskiem „Here comes the sun” (nadchodzi słońce), co nieprzypadkowo jest również tytułem piosenki Beatlesów, ale tę koncepcję zostawię sobie na przyszłość, podobnie jak Fryderyka Szopena, Wiedźmina i polskich bohaterów animacji.
Dziękuję wszystkim za twórczy wkład
Premiera dopiero w Halloween? to strasznie daleko

No trudno, chyba żebym wziął szablon i spróbował zrobić symulację…
Tak na szybko i na brudno: jakby zamiast białego wyobrazić sobie intensywnie pomarańczowy, a kontury nieco wygładzić i jeszcze uprościć (jak to przy przenoszeniu wzoru i wycinaniu bywa), to będzie mniej więcej tak wyglądało:
Może być ciekawe, już nie mogę się doczekać.
Trudny szablon… chyba że będziesz operował półcieniami…
Myślę, że będzie OK, najtrudniejsze będą wnętrza okularów i „wiszące” linie ust/nozdrzy, więc od tego zacznę. Specjalnie połączyłem kącik ust i de facto dodałem linie wzdłuż zausznika i nanośnika okularów, żeby było łatwiej i żeby całość się lepiej trzymała.
Trzymam kciuki w oczekiwaniu!
” Rzezba uczyniła się straszliwa ” W Stolicy odbywa się międzynarodowy spęd mistrzów tatuażu i gromady zachwyconych tą formą sztuki (?) wielbicielek i wielbicieli . Przecieram ze zdumienia oczy , kiedy widzę jak młoda , ładna dziewczyna (kobieta ?) leży półnaga ,a mistrz od nakłuwania , rzeżbi jej na gołej pupie, niby jakieś kolorowe farfocle. Tak sobie myślę , że nawet, jakby mistrzowi tatuażu udało się wyrzeżbić na tej goliznie obraz Chrystusa , to nigdy to dzieło nie będzie sztuką . Ta idiotyczna chęć modeli , do popaprania swojego ciała jest zadziwiająca . To już nie są jakieś małe , symboliczne znaki , oprócz oczu i paznokci tatuuje się wszystko…..Jedna ze stacji telewizyjnych ,często w głównym planie, pokazuje swojego najmądrzejszego dziennikarza . Zostały mu tylko oczy bez obrazków . Mozna by powiedzieć ,pal sześć , ich wybór , ale za lat parę ,kiedy skóra zacznie się marszczyć , będą to już tylko potwory ,jako modela dla naszego Quackiego . Trzeba cierpliwie poczekać .Dobry wieczór Państwu 🙂
Przyznam, że i ja nie rozumiem tej mody. Ale jedno trzeba przyznać – skutki w przeważającej większości ponoszą osobiście amatorzy tych „ozdób”; społeczeństwo nie ponosi kosztów odwyku a bardzo rzadko leczenia…
Nie to ładne, co ładne, tylko to co się komu podoba
Masz rację , ze jest to wyłącznie sprawa osób zainteresowanych tym rzezbieniem , ale nurtuje mnie niepokój , jakie są przyczyny tego zidiocenia ,bo rozglądam się wokoło , czy czasami nie jestem wyjątkiem wśród tych z obrazkami…..
Bardziej mnie martwią inne powszechne zidiocenia…
Kiedyś tatuaże to była domena więźniów i marynarzy. Tatuowali węże, kotwice, ewentualnie jakieś hasła czy ukochane imiona. Dzisiaj się oszpecają wszyscy, wtórzy podążają za głupią modą, podobnie jak ten wspomniany dziennikarz. To już nie są pojedyncze obrazki, ale pomazane całe ciała. Żałosne…
Żeby to pomazane, Bożenko. Mazidło można zmyć…
I najgorsze, że moda minie, a tatuaże zostaną…
Wiem, że to nie jest pomazane, ale tak wygląda.
Też nie rozumiem. To znaczy oczywiście toleruję modę i jeżeli ktoś mnie na to nie namawia, to nie mam nic przeciwko, natomiast w moim przypadku w grę (zakładając, że rozważałbym choćby najdrobniejszy wzorek) wchodzą dwa bardzo poważne powody przeciwko: po pierwsze wolałbym nie podrażniać skóry w żaden sposób, bo i tak mam nadwrażliwą, w sensie objawy alergii w 99% w życiu miałem skórne, a i przypadki nowotworów w rodzinie się zdarzały przede wszystkim na skórze. Po drugie, OIMW osobom tatuowanym nie wolno oddawać krwi, i nikomu nie życzę sytuacji, w której ceną za tatuaż jest bezsilne siedzenie i wpatrywanie się, jak bliska osoba, potrzebująca krwi, czeka na transfuzję od obcej osoby.
Te dwa powody w zasadzie wystarczą i już wszystko jedno, czy malutki tatuaż, czy wielki – to już kwestia gustu, o której trudno dyskutować, podobnie jak o kolczykach, ćwiekach, przelotkach, wszczepach i innych modyfikacjach ciała, które mnie się osobiście nie podobają, ale nie odmawiam nikomu prawa do ich posiadania. Z tym że bliskim bym raczej odradzał.
Widzę, że zebrała się nas tu grupka nielubiących tatuaży, bo i ja ich zwolennikiem nie jestem
Może i niektóre rysunki są ładne, ale czy nie można tego malować na płótnie, czy nawet na wyprawionej skórze? Myślę też, że trzeba być przynajmniej po części masochistą. Nakłuwanie skóry raz przy razie na pewno przyjemne nie jest. Przecież to boli!!!
A wywabić się tego już nie da. Co prawda można usuwać operacyjnie, ale ślady i tak zostaną… Kiedyś widziałam na internecie nawet części intymne tatuowane w różne wzory… bez komentarza 
Niedobrze, teraz nie mogą nasi pozwolić Irlandczykom żadnej bramki. Chyba, że wygramy ten mecz.
Jeszcze liczę na Lewego…
Dobranoc
Spokojnej!
Dobranocka się pichci!
I się upichciła.
Mam takie dni, że ni stąd, ni zowąd, przychodzi mi do głowy jakaś melodia i nie chce się odczepić. Wyobrażam ją sobie w wykonaniu na jazzowy big band, orkiestrę symfoniczną i grupę heavymetalową. Albo po prostu zapętla mi się w głowie w oryginalnym wykonaniu i kręci się, kręci się, koło za kołem.
Tak właśnie mam dzisiaj, z melodią z czołówki serialu „Allo, allo”. Tu specjalnie nie ma co kombinować, akordeon czy tam concertina to wymarzony instrument dla tej melodii. Lekka i chyba już kiedyś grana na dobranoc – w sam raz do poduszki.
Snów takich, żeby w końcu było wiadomo, czy śmiać się, czy płakać.
Dobranoc. Snów bez tatuaży i innych ozdóbek.
Dziś było ciepło jak latem
Gdyby nie wiatr, ugotowalibyśmy się chyba jak jajko na twardo. Nawet w TV mówili, że te 30C, to trochę za dużo jak na tą porę roku 
Pogoda cudna, to pojechaliśmy z mężem na wycieczkę
Tym razem na północ, do Illinois Beach State Park, a dokładniej to byliśmy w North Dunes Forest Preserve (część tego parku Illinois Beach). Jest to park nad samym Lake Michigan, przy samej granicy z Wisconsin.
Zobaczyłam na ścieżce węża. Miał z 60 cm długości. Spryszczał w tempie ekspresowym i zanim zdążyliśmy zrobić cokolwiek, znikł w trawie. Wydawało mi się, że to pończosznik, czyli taki, którego już tu widziałam (w Paul Douglas Forest Preserve) i też nie zdążyłam go obcykać. Ale gdy już wracaliśmy znad jeziora do samochodu, na ścieżce spotkaliśmy jeszcze trzy węże, tylko dużo mniejsze i sporo jaśniejsze od tamtego. Te trzy oczywiście obcykane 
Spotkaliśmy nowego ptaszka do kolekcji (między innymi oczywiście). To znaczy tylko małżonek go obcykał, bo ja siedziałam za kierownicą… Rybaczek popielaty, średniej wielkości ptak z rodziny zimorodkowatych. Nie tak cudnie kolorowy, jak polski zimorodek, ale i tak śliczny
A do ogrodu i domu te węże Ci włażą? Czy tylko tak w przyrodzie występują?
Nie, do domu, czy ogródka jeszcze mi żaden wąż nie wlazł
Spotkaliśmy je w parku stanowym i chciałabym, żeby tam zostały
Lubię naturę, ale niech zostanie tam gdzie jest i do domu jej nie zapraszam



Chociaż… idzie ochłodzenie i już mąż mnie pytał kiedy przeprowadzam do domu swój las
Oczywiście chodzi o moje roślinki doniczkowe, których podobno mam za dużo…
Skąd ja to znam

Moje już przyszły i niestety o noc za późno
Ja swoje chyba już dziś zabiorę do domu. Nie chciałabym, żeby moje kwitnące orchidee podmarzły. Że o innych kwiatkach nie wspomnę. Niby przymrozków jeszcze nie będzie, ale jak się ci od pogody pomylą…
Myślałam, że znajdziemy jeszcze czas na obejrzenie North Point Marina, to tylko malutki kawałek dalej na północ, ale musieliśmy już wracać do domu. Nic straconego, jeszcze się tam wybierzemy. To tylko godzina jazdy autostradą

Dzień dobry
bez węży, tatuaży i takich tam… Ważne, że wygraliśmy!
Główka Lewandowskiego przypieczętowała to zwycięstwo 
Dzień dobry

Małżonek słuchał tego meczu w polskim radiu
Dzień dobry.

A dziś to mi taki zaazulek się skojarzył:
Nie, że taki mocarz, tylko że zielony i wściekły
I na co się tak wścieka?
Nooo Irlandii nie do śmiechu dzisiaj
Ale my się cieszymy!
Witajcie!
Brrr! Jeszcze tydzień temu 20 st., a dziś śnieg!
Za nagłe te zmiany. U mnie jeszcze śniegu nie ma, ale jest przymrozek i białe dachy samochodów.
Dzień dobry, nieco dzisiaj zaspałem, więc tylko się witam i zmykam do pracki. Szykuje się wymagający tydzień…
DzińDybry:)) Dobry pomysł z Lemem, choć dobrze byłoby dodać mu z boku kadeta Pirxa. :))
Witam tutaj tych, którzy mnie pamiętają
Po wczorajszym meczu to obok kadeta Pirxa dodałbym pewnego piłkarza:-).
Ojej, Zoe! Jak miło!
No chciałem fotkę Ci jakąś wkleić ale coś mnie blokuje..Pewnie dlatego, że nie jestem na liście autorów.
Fakt. Zechcesz dołączyć?
Jeśli nie sprawi to problemu to chętnie.
Odezwę się wieczorem 🙂
Ok.
Będzie nam miło
Dzień dobry bardzo słoneczny !
Kwiatki zdążyłam schować, ale pelargoniom liście poczerwieniały. A zazwyczaj były zielone do grudnia. Pani zima obróci się na drugi bok ?
Witaj Czarodziejko:)) Na Górnym pada śnieg:)))
Dzień dobry
Ale ma się robić coraz chłodniej. Z tym że do śniegu to jeszcze mamy kawałek… a przynajmniej tak mi się wydaje

U Was śnieg, a u mnie jeszcze ciepło. Dziś ma być 23C
Nie tak dawno i u nas tyle było, a teraz zima puka do drzwi
Cichutko i smętnie na wyspie. Na dobranoc proponuję jedną z wersji przeboju. W sam raz na dzisiejszy wieczór :))
Czyżby Wyspiarze już spali? Wobec tego i ja udaję się pod kordełkę.

Spokojnej!
Dobry wieczór! Dopiero skończyłem, ale OCZYWIŚCIE zajmowałem się w ciągu dnia jeszcze innymi, nie cierpiącymi (albo: niecierpiącymi) zwłoki sprawami i stąd cały ambaras.
Witam na Wyspie słynnego Pana Z., który tak dzielnie stawał swego czasu w szranki z agentem Nowakiem
Mam nadzieję, że będziemy pana gościć częściej, o ile kosztorysy pozwolą… a może i jakaś twórczość się przy tym pojawi???
Ja osobiście mam dosyć.
Coś nowego się zdarzyło, czy ciąg dalszy ostatnich wydarzeń? Czekaj, niech no skoczę na szkice…
Póki co starego wystarczy w nadmiarze. Nowego mogłabym nie udźwignąć.
Co do pilota Pirxa obok Lema, to jest jeden problem – nie ma oficjalnego wizerunku, poza rolą Siergieja Desnitskiego (Desnickiego?) w filmie Marka Piestraka z 1978 „Test pilota Pirxa” (na podstawie opowiadania „Proces”). Czy ja wiem, czy to ten poczciwiec od Lema? Mnie się nie widzi.
Desnickiego !!! Szlag mnie trafia gdy w polskich portalach czytam „Khroustschow”, Schaliapin” czy też coś podobnego, a ponoć obowiązuje Ustawa o Ochronie języka polskiego :))
Mnie w sumie też, ale tutaj jeszcze zastanawiałem się, czy nie ma zmiękczenia (DIEsnicki?), które przy takiej „zachodniej” transliteracji zniknęło.
Moim skromnym zdaniem stosowanie takiej pisowni ma w zamyśle stosującego świadczyć o tym, jak daleko stosujący jest od grażdanki, a więc języka rosyjskiego, a więc Rosji, a więc czasów słusznie minionych. Alas!
Aha. No to jeszcze jedna sprawa, zanim sobie (i Wam) dobranocnę.
Sprawa na tyle drobna, że nie ma potrzeby tworzyć dla niej osobnego wpisu, ale jednocześnie na tyle ciekawa, jak mi się wydaje, przynajmniej dla tych Wyspiarzy, co czytali „Opowiadania o pilocie Pirxie”.
Otóż pamiętacie zabawę w tworzenie wymarzonej obsady „Mistrza i Małgorzaty”? To proponuję (nie na potrzeby rzeźbienia w dyni, raczej ars pro arte) podobną rzecz, tyle że szybciej i w miniaturze: kandydatury do roli pilota Pirxa, oczywiście wśród aktorów polskich, wiek nie gra roli, najwyżej się odmłodzi.
Wiem, że pora już późna, więc część Wyspiarzy śpi, więc nie oczywiście nie ma potrzeby lecieć kurcgalopkiem i się głowić dzisiaj wieczorem. Dajcie sobie czas, pomyślcie spokojnie
A potem wpisujcie w komentarzach, jeśli wola.
A ja, póki co, lecę po dobranockę.
Dobranocka zatem, pod rozgwieżdżonym poniekąd niebem.
Jak już nadmieniłem, chodzi za mną muzyka do filmu „Marsjanin” i spokoju nie daje. No to dzisiaj ciąg dalszy obsesji – utwór „Hexadecimals” (chodzi o znaki w systemie szesnastkowym, odgrywające w filmie ważną rolę), takie elektroniczne plumkanie, trochę nieobecne, z mocnym pulsem pod spodem… Do podusi 🙂
Snów dalekich od rzeczywistości, 80 milionów kilometrów byłoby nie od rzeczy.
Jest dobranocka, jest kandydat na Pirxa – w osobie bardzo przeze mnie kochanego Michnikowskiego !
Gołas też byłby nie do pogardzenia 🙂
Hm, jak dla mnie to już bardziej Michnikowski, tylko że on zawsze był nieco filigranowej postury. Jakby tak przytył do roli, albo jakąś charakteryzacją nieco zmężniał, tężyzny nabrał, nie wiem, mięśni albo i lekki brzuszek?
Tak mi się kojarzy, hmm, posturą i typem fizycznym ze Stuhrem z „Seksmisji”, tyle że Pirx nie taki cwaniaczkowaty, raczej mrukliwy bardziej.