Strasznie różne faceci
regulują kulturę:
starcy, baby i dzieci
i wdowy poniektóre,
dyrektorzy, posłowie,
milion przykładów dam ci,
wprost zakon, że tak powiem:
Ojcowie Regulanci.
N lądzie i okręcie,
na Nowiku i Lesznie
konferują, zawzięcie
regulują pospiesznie –
jedni mówią, że dołem,
drudzy twierdzą: GRUNT GÓRA
intonują tenorem :
– Ech kultura,kultura!
Ja przez krytyczny przetak
patrzę na to jak Tarżam*
i powiadam, że nie tak
i ze się bardzo narar-żam –
bo cóż ! wiadomo : liryk,
nerwy, chodząca trema,
żywioł , a tu czik-cziryk,
dmuchną – i już mnie nie ma.
*”Tarżam” – właściwa pisownia staropolskiego „Tarzan” ( przyp.red.)
KIG 1948 r.





Ojcowie Regulanci – tak jakoś mi się nasunęło na myśl, gdy chciałam się zarejestrować do lekarza. Rodzinnego na początek
A w ogóle – dzień niech będzie dobry !
Dzień dobry

Chociaż nie będzie aż tak dobry
Jak tak sobie przeczytałam i przemyślałam (krótko, to fakt), to doszłam do wniosku, że najgorsze są różnego rodzaju „regulacje”. Niczego nie regulują, a tylko wprowadzają zamieszanie… ale jest to moje prywatne zdanie i nie musicie się z nim zgadzać
Miłego dnia życzę…
… i oczywiście udaję się na zasłużony odpoczynek 
Noo, skoro idzie już od dzieci, to potem się już tylko poglębia
Pawka Morozow się kłania, bo dzieciom najłatwiej zrobić wodę z mózgu 🙁
Dzień dobry
Piękny poranek dzisiaj, wchodzę na Wyspę, a tu jeszcze piękniej bo nowe pięterko wyrosło. I to jakie 
Dzień dobry

Konferują, konferują iiii… coraz większe buble wypuszczają. Jakoś się mi przeczytało „Ojcowie Redemptoryści”
Chyba jeszcze śpię.
Mimo narażania się, nie przekreślił swego publicznego istnienia! Nie zmietli Mistrza KIG-a! Noo a tak z z teatrzyku coś może??

Idiota Niezłomny
Od 1945 r. zajmowałem (wody!) się wyłącznie plotką i bełkotem. Ple-ple. To po pierwsze. Po (najlepiej z sokiem!) drugie, nic mi się w tym świecie nie podoba. To nie jest rzeczywistość, która mi odpowiada. Tu trzeba pracować, uczyć się, myśleć, zmagać się. A praca to nie dla mnie. Ja wolę cudy. Taki Szekspir też właściwie wypłynął przez intrygi i podszywanie (natychmiast szpinaku!) się. Ja jestem na takie coś za uczciwy. Ja nigdy nie zmieniałem zdania. Bo nigdy nie miałem nic do powiedzenia. Moja namiętność to sen połączony z chrapaniem oraz bełkot natychmiast po obudzeniu (biskupa!) się. Uwaga, zasypiam na amen…
Czekam na cud
Popatrz Skowronku na wierszyk poniżej i już jasne, dlaczego KIG miewał pod górkę
Tooż tooo reakcjonista paskudny. 
Dzień dobry
Póki jeszcze upały nie dały się zbytnio we znaki zapraszam na filiżankę kawy.

Proponuję dzisiaj gorzką i mocną – taka w upał dłużej „trzyma”
Witam i chętnie z tej propozycji skorzystam

A może ciasteczko do kawy?
Witajcie!
Skojarzenie „regulantów” z zakonem jest, jak zastrzegał się swego czasu Böll, nie tyle przypadkowe, co nieuniknione…
DzińDybry:)) Zakonom Regułę piszą Ojcowie założyciele i nie ma zmiłuj się dla odstępców, ewentualnie nie wyrażających zgody. Pokazali to Joannici, Różokrzyżowcy, Krzyżacy, pokazują Redemptoryści i PCtowcy. Pamiętacie wojnę między Amigowcami a PC ??? :)))
A czy ktoś rozstrzygnął konfrontację Win vs Linux vs iOS?
Witaj Stateczku ! Ten wierszyk jest ” odpowiedzią „?
Uczcie się chłopcy, dziewczęta:
Sic ad pecuniam itur:
Już każdy z nich ma posadkę
i co dzień nowy garnitur.
Miłe to są stworzonka
Artyści proletariaccy,
kiedy do ust podnoszą
kremowe ciasteczka z tacy.
W redakcjach wielkich dzienników
piszą swe sprytne słówka,
a w domu portrecik Lenina
i “Międzynarodówka”.
Co za ukłony wersalskie,
co za kunsztowny dialog!
kalemburze sieją socjalne
i jeden drugiego chwalą.
Zęby straszliwe i złote
pokazują zgniłemu światu-
niewymowne bo są cierpienia
naszego proletariatu!
Pod starość pełną dolarów
zostaną ministrami,
pić będą słodki kefir,
a żuć przestaną dynamit.
O słońce, słońce sierpniowe,
o wino słońca dostałe,
o, komuniści łagodni,
staruszki zdziecinniałe.!
“Komuniści z Rotondy” rok 1928
Jest jednak poważną różnicą, czy „zakon” jedynie utwierdza się w przekonaniu o wyższości własnych poglądów, czy też usiłuje przemocą bądź regulacjami narzucić je ludziom spoza „zakonu”…
Ja napisałem o tych drugich, którzy jako cel swoich działań mają uszczęśliwienie wszystkich chwilowo pozostających poza ich wspólnotą. Ostatnio coraz częściej ktoś się troszczy nie tylko o moje ciało ale i o duszę :))
To drugie chyba w nieunikniony sposób wynika z pierwszego – „skoro nasze poglądy są jedynie słuszne i dobre, powinniśmy sprawić, żeby wszyscy naokoło je wyznawali”.
Oprócz przekonania o słuszności poglądów chyba jeszcze trzeba mieć poczucie misji ?
No tak, właśnie mi się wydaje, że drugie wynika z pierwszego. Zazwyczaj. „Nasze poglądy są takie dobre i słuszne, że wszyscy naokoło powinni je wyznawać”.
Tylko to sprawianie, by wszyscy wyznawali jedynie słuszne poglądy nie powinno polegać na zmuszaniu. Powinno być dobrowolne…
Powinno się dać dobry przykład i pomóc w zrozumieniu ich innym ludziom. Poglądy wymuszone wcześniej czy później zaowocują czynnym oporem… i może być gorąco…
Dzień dobry i całkiem od rana słoneczny. Kawa wypita.
Najjuniorowi na drugim końcu świata ukradziono telefon, więc musiałem w środku nocy dzwonić na infolinię i zakładać blokadę kradzieżową. Takoż przepadły mu wszystkie dane, które na nim miał, zdjęcia, muzyka etc.
Nie jest to miła wiadomość, tylko powiedz na którym koncu świata jest Najjunior ?
Na tym drugim
Dokładnie w Meksyku.
Aż się prosi : „aale Meksyk”
. Dosyć tam niebezpiecznie i rozumiem, że Najjunior jest z mamą?
Si, senora.
Metro w Mexico City jest zaś ale najniebezpieczniejsze. Swoją drogą, to chyba znaczy, że Polska się ucywilizowała, jeżeli młody stracił czujność do tego stopnia, że się dał opędzlować.
A może trafił na kieszonkowców – fachmanów ?
Może, ale ostatnie 3 lata jeździł do szkoły i ze szkoły autobusem, rano nierzadko w stanie niepełnej świadomości (znaczy przysypiając) i nic mu nigdy nie zginęło, ani portfel, ani komórka.
Chyba że fachowość kieszonkowców meksykańsko-stołecznych jest o tyle większa od gdyńskich.
żywię przekonanie, że nasi mają większe cele na oku 🙂
Berlińscy też są nieźli… 🙁
Współczuję, Mistrzu Q. Mnie żadna siła nie zaciągnęłaby do Meksyku. Z tego co słyszy się u nas o tamtejszych układach, to dobrze jak tylko na kradzieży komórki się skończyło. Mam nadzieję, że Najjunior pojechał z jakąś zorganizowaną grupą… i że mają ochronę…
Najbardziej popularnym miejscem w Meksyku jest Cancun. To tam jadą młodzi Amerykanie, żeby poszaleć. W USA można pić alkohol od 21 roku życia, w Meksyku od 16… Wielu nie wraca, utłuczonych przez tubylców. Niby miejscowość wybudowana specjalnie pod kątem turystycznym, a jest bardzo niebezpiecznym miejscem. Policja jest bezradna, a niektórzy podejrzewają ją o kontakty z grupami przestępczymi. Niebezpiecznie jest wychodzić z terenu hotelowego, bo można nie wrócić. Nasi znajomi jeździli na wycieczki z obstawą (wojskowi pod bronią) i nie wolno im było nigdzie samodzielnie się wybrać.
Mam tylko nadzieję, że w stolicy jest bezpieczniej…
Witaj Czarodziejko:)) Mi odpowiada raczej „Nieznośna lekkość bytu” :)))
Stateczku kochany, ” jedni lubią pomarańcze, a inni, jak im nogi śmierdzą „. Czy w Twoich studenckich czasach też tak mawiano ?
W tamtych czasach Czarodziejko znacznie łatwiej było o śmierdzące nogi, niż o pomarańcze. Na które trzeba było czekać do Bożego narodzenia aż wpłynie statek z cytrusami do Gdyni :)))
Fakt ! To była zazwyczaj jedna z pierwszych wiadomości, zaraz po „Pierwszy Sekretarz”…
Dobry wieczór !
Senator powiedziałby, że jestem pogodynka, ale czy to nie pogoda ma na nas wyraźny wpływ ?:)
Pogodynka? Ze względu na urodę?
Ze względu na temat ” pogodowy”
A ja bym zjadła peperonatę…
Wieczorową porą zjechałem wreszcie przed komputer.
Po dzisiejszym dniu powiem tylko, nie wgłębiając się w szczegóły, że siła złego na jednego Quackiego. Czy naprawdę wszystko to, co się dzieje naokoło, musi się zdarzać akurat teraz?
Faretta mówi: „Co nie zabije, to wzmocni.”
Motyla noga, a mogłoby jeszcze po drodze odchudzić, pleeasee!
Niejaka Chmielewska pisała, że od chodzenia chudną kobiety, a faceci niestety od niejedzenia 😉
Chyba se muszę jakiś gustowny knebelek zafundować
Ona pisała też, że się chudnie od jedzenia bobu ! Bo on ma ” ujemne kalorie”. Jakoś nie zauważyłam
Ej, muszę spróbować, póki jest. Kilo już zamroziłem, ale prościej kupić kolejne.
Zwłaszcza jedzenie silnie zmrożonego bobu usuwa kalorie z organizmu…
I surowego!
Och – to ja bym startowała z powodzeniem w Ms. Universe!

Ha, ale mi przeglądarka pieprzła! Jakby towarzyszyły temu efekty dźwiękowe, toby walła, błysła i zgasła.
Na szczęście nic się nie stało poważnego, tylko aplikacja się samozamknęła (wystąpił błąd, sraty taty etcetera).
XPek ?
Tajess
Zaprawdę, czas pomyśleć o zmianie systemu…
No tak. Ale wyższy system postawię tylko na lepszym sprzęcie, czyli wymiana co najmniej płyty głównej z prockiem, ale nie wiadomo, czy cała reszta bebechów będzie pasować, więc za chwilę się okazuje, że trzeba cały komputer nowy. A ja chciałem tylko zmienić system!
Wygląda na to, Kwaku, że miarka Ci się przebrała….
Chwilunia, była taka stosowna ilustracja.
Dotarłam do domu, a tu mi figle stroi net
Ledwo dopłynęłam na Wyspę. Przyszłam właściwie powiedzieć tylko dobranoc i się odmeldowuję 

Dobranoc… padam na… pościółkę
Dobranoc i wygodnej pościółki !
Szlafmyca nie jest obowiązkowa 🙂
No, a Orfeusz???
Wyjątkowo dzisiaj padam na dziób, w odróżnieniu od tych, co na pościółkę.
Ale zanim padnę ostatecznie i nieodwołalnie, dobranocka. Z tym że mało dobranockowa, trudno, za to bardzo pozytywna. W 1989 wywodząca się z zespołu Yes grupa ABWH (Anderson Bruford Wakeman Howe, co brzmi jak niezła kancelaria prawnicza) nagrała album pod tytułem „Anderson Bruford Wakeman Howe”, otwarcie nawiązujący do stylistyki Yes. Mimo pewnej naiwności muzyki, a może właśnie dzięki niej, zakochałem się w tej płycie.
Dlatego właśnie z niej – dłuższy, trzyczęściowy utwór „Teakbois”, a w nim część „Bobby Dread And a Kool Running” (mniej więcej od 2’55” do 4’25”), oczywiście zbyt żwawy jak na muzykę nasenną, ale dzisiaj potrzebuję na noc takiego pozytywnego ładunku.
Snów po prostu, spokojnych.
dobranoc całkiem żwawo 🙂

Dzień dobry

Nareszcie weekend
Witaj Mirelko
! I znowu ruszasz w świat czy tym razem jestes na miejscu ? 
Witaj Wiedźminko
Także może gdzieś się wybierzemy?
Jeszcze nie wiem co będę robiła. Mam tyle zajęć domowych, że powinnam zająć się nimi. Z drugiej strony… skoro ma być burza, to będziemy uziemieni
Dzień dobry
Dzisiaj znów burzowo i gorąco 
Dzień dobry
U mnie wyraźnie odczuwa się wpływ El Ninio – gorąco nie jest, burzowo – owszem. Zatem mamy burzliwe lato i od poniedziałku chłodne wieczory i ranki ? Stanowczo zbyt szybko 
No fakt… z siedem ranków było ciepłych

Witaj, Wiedźminko
Dzień dobry


No, jak na moją miejscowość 26°C o godz. 8:15 to całkiem nieźle
A tu trza mieszkanie odgruzowywać… póki się jeszcze zipie 😀
No to narka..
U mnie jest 17 stopni i też mam zajęcia domowo -ogrodowe. Ogród zaprzyjaźniony.
Skończyłam czytanie „Kapelusza pełnego czereśni” włoską sagą o przodkach Oriany Fallaci. Cudo.
Też sobie przeczytam, ale w moich księgarniach, w których zamawiam – niet
Jeśli tolerujesz PDFy – odbierz maila
Sprawdzim. Czy toleruję

Dzięki
Jest na Allegro, + – za połowę ceny – sprawdziłam 🙂
A ja biegałam po swoich sprawdzonych księgarniach 😀
DięDobry:))Porno i duszno………
A przed nami ” złote sierpnia pokoje”. Tyz piknie
Nikt nic o kawie ? Poranek sie zrobi nieważny 🙁
Zbyt gorąco na kawę, mrożonej nie lubię 🙂
Już zaparzam, mam nieco kłopotu z netem.

Uprzejmie proszę
Dzień dobry :)Jeśli się zmieni władza, to dopiero regulanci pokażą jak powinna wyglądać prawdziwa, patriotyczna kultura, mają konkretne plany co do onej 🙂 🙂
Dzień dobry przelotne, kawa wypita i muszę lecieć dalej…
Ale się odezwę. Po południu mogą być burze.
U mnie burza była nad ranem, następna się zbliża od zachodu
A to aż zerknę na radary…
No, idzie taki wyraźny front od południowego zachodu.
Śledzę te radary, stąd wiem. Wydaje mi się jednak, że ta burza minie nas bokiem.
Witajcie!
Zakupy zrobione, śniadanie zjedzone (mniam! pyszny świeży wiejski chlebek!), parę drobnych spraw załatwione, wentylator pracuje – można siąść do komputera!
Witaj Ukratku
U mnie wentylator pracuje dzień i noc, inaczej bym nie wyrobiła… Nawet teraz, choć temperatura w normie, ale jest porno i dusno 
Dzień dobry
Popołudniu burza… dawno nie padało (chyba ze trzy dni) 
U mnie też cieplutko. Na razie chłodniej, bo tylko 22C, ale ma być 31
Serdeczności imieninowe dla Jakubów i Krzysztofów!

Najlepszego Solenizantom!
Dołączam się do życzeń!
Wszystkiego najlepszego
Ostatni będą pierwszymi, takoż i ja od wczoraj nieustannie wznoszę toast za Solenizantów
Ja także życzę wszystkiego co dobre i najlepsze Sol
enizantom ! 
Dobry wieczór, przychodzę zdyszany po rowerowaniu do Sopotu (przed deszczem) i z powrotem (po deszczu), a tu impreza!
No to do dna i zdrowie Solenizantów!
Ludzie… toast CZERWONYM winem? W taki upał?
Oj.. wyluzuj… wino jest abstrakcyjne!
Mnie się gorąco zrobiło na sam widok! JAK w takiej sytuacji wyluzować?
Siłom i godnościom osobistom…
Proszę się przyjrzeć, czym kto wznosi, i nie generalizować
To wiśniowy „szampan” Piccolo
To i ja dołączę do życzeń




Wszystkiego co najlepsze
Sto lat w zdrowiu i radości
To nie wino, to czerwony szampan
Jo, jako przysięgła miłośniczka prosecco, protestuje przeciwko czerwonemu winu. Ale… ono było dodawane do wody w tropikach ! No i upałów u mnie nie uświadczyć 🙂
A za bąbelkami nie przepadam, cóż począć
O tej porze, przy tej podeszczowej pogodzie, zdałaby się stopka koniaczku!
Objawi się Solenizant, to może i to się znajdzie… nie będzie jak poeta Koszon przecież!
Koniaczek?
to lubię
No już nie będę taki, toć na imprezę z pustymi ręcami się nie idzie!
To ja z butelką…
Większy zapas zawsze mile widziany!
Koniaczek zaszumiał mi w głowie,
idę spać. 

To ja też.
To nie są temperatury dla mnie.
Przynajmniej nie w Polsce.
Dobranoc.
Spokojnej obu Paniom!
A koło nas przeszła burza i już jest miło!
Leceu z dobranocko
To ja czekam na muzykę na letnie upały
Dobranockę czas zacząć. Podkoquackie rusza…
…i wyciąga z kapelusza starocia, ale myślę, że większość będzie usatysfakcjonowana.
Słynna ścieżka dźwiękowa zespołu Clannad do kultowego serialu o Robin Hoodzie zawiera między innymi utwór „towarzyszący” Szkarłatnemu Willowi (w tej roli Ray Winstone). W przypadku tej płyty trudno mówić o ulubionych utworach, ale myślę, że „Scarlet Inside” byłby w mojej ścisłej czołówce. No to na dobranoc go.
Snów jak dobre seriale!
no to dobranoc i niekoniecznie ze Szkarłatnym Willem 🙂
Się ochłodziło. Czy u Szan.Państwa również??


Dzieńdoberek
Usłyszałam wczoraj, z bardzo daleka, ten onegdajszy przebój. I kto to jeszcze pamięta??
Łazi za mną i tłucze się tera w uchu
Na tę melodię śpiewaliśmy czasem przy ognisku taką przyśpiewkę, której tekstu nie pamiętam dokładnie, ale śpiewało się to w kółko, wymieniając za każdym razem inną osobę, aż wyczerpały się wszystkie możliwości.
Hmm… taż Pan miałeś roczek gdy ta piosenka powstała

Nareszcie skojarzyłam gdzie tę piosenkę mogli grać… Na Czarnym Stawie… bo tam dyskoteki w weekendy są. Pięknie niosło, a słuch mój jeszcze całkiem, całkiem
O, jeżeli dobrze pamiętam, to szło tak:
„Ktooo
Zeżarł talerz kluseek
To na pewno Józeek!
To nie joo!
No to ktoo?
No to… [i tu padało imię następnej osoby, która musiała podjąć przyśpiewkę i podać dalej]”
Fajna zabawa
Można i tak… Mało romantycznie
Ale pomysłowo i wesoło
Skończyłam rozdział poświęcony Konstantemu. Podsumuję słowami Jerzego Waldorffa ” Niech Pan Bóg przebaczy tym wszystkim przyjaciołom Gałczyńskiego co pijali z nim wódkę lub też bawili się widokiem pijanego i potem w wielu opisach miał ich kopy! Zostawiali go jak schlanego błazna, który wyczyniał brewerie”.
Sławomir Koper zakończył rozdział słowami „jedna z najbardziej tragicznych postaci naszej kultury w całych jej długich dziejach…”
Ze smutkiem i żalem, przy okazji wiersza Mistrza KIG-a, se pozwoliłam, a Szan.Państwo wybaczą
Szkoda, naprawdę szkoda ! Talent nadzwyczajny i wrażliwość niemieszcząca się w codzienności ?
Niech wiersz Władzia B. będzie odpowiedzią.
On dla mnie nie był przechodniem,
ja o nim wiedziałem niemało:
jak przez głowę ściągało się spodnie
i jak życie bystro mijało,
ja wiedziałem, że on z pomarańczy
poprzez jakieś sztuczki magiczne
każe mnie i tobie zatańczyć,
no i żeby to było śliczne,
ja wiedziałem, że on pod spodem
swojej duszy żarliwej, rzewnej
miał z Szekspira kogoś jak Spodek,
no i portret zaklętej królewny,
że ocalić od zapomnienia
chciał ten świat i ciebie, Natalio…
Do widzenia, miły, do widzenia,
spotkam ciebie ze zwykłą nostalgią.
Pamiętasz??? 🙂
Dzień dobry
U mnie też się ochłodziło, a na horyzoncie ciemne chmury.
A ten przebój oczywiście pamiętam… Szkoda, teraz już takich nie robią
Łooo, Bożenka wytrzeźwiała
po wczorajszej dawce koniaku 

Witaj
Witaj Skowronku
Przez noc wytrzeźwiałam, ale mam kaca 
Witaj Poranna
Czy to kac zwyczajny czy moralny ?
Zwyczajny, Wiedźminko. Moralny nie ma po czym
Dzień dobry całkiem leniwe (póki co) i niedzielne. Kawa zaczyna działać.
Witaj Kwaku !
Jak ciocia ? Wraca do dom ?
Ciocia wróciła w piątek, przy okazji okazało się, że jej lodówka stanowi zagrożenie biologiczne dla otoczenia (gromadzona od niewiadomojakiego czasu żywność) i trzeba było ją wymienić na nową, co też kuzyn małżonki przy mojej niejakiej asystencji uczynił.
Domyślam się, że ciocia młoda nie jest i lubi mieć ” zapasy”. Wymieniliście lodówkę czy jej zawartość ?
Może jedno i drugie?
Niestety, Bożenko, trafiłaś w sedno. Przy czym efekty zapachowe były doprawdy skrajne.
Hmmm… uciekające serki doszły już do przedpokoju? 🙂
To było głównie mięso i jeszcze nie sforsowało drzwiczek, ale już niewiele mu brakowało. Takoż ilość rzeczy (siatek, papierów, torebek, dywaników) poupychanych ZA lodówką, tam gdzie jest ten element oddający energię z wnętrza, wskazywała, że mamy do czynienia z cudem, mianowicie takim, że się to wszystko nie zapaliło pewnego pięknego dnia.
Dzień dobry
. Chłodno i duje od wschodu. Choć raz nie w moje okna, ale drzewa sie kłaniają. A koty drą koty i powoli zaczynam czuć się przegrana w ich wojnie
Dokładnie to nowa kotka stara sie schodzić z drogi, a Migotka w każdy dostępny sposób tłumaczy mi, że nie znosi intruzki. Koci behawiorysta potrzebny od zaraz !
A może Dorola by wiedziała? Nic lepszego mi do głowy nie przychodzi, a ona też jest kompetentna w kwestii kotów, a fizycznie bliżej Ciebie?
Na razie wychodzę, ale jak wrócę (pewnie po południu) mogę się skontaktować (albo Was skontaktować).
Pogadaj z Dorolą, dobrze ? Moze coś mi poradzi.
Wygląda na to, że Migotka broni swego terytorium. To u kotów jest normalne. Ale rady na to nie znam
Diagnoza słuszna ze wszach miar, Bożenko !
Zaraz się do niej odezwę.
Witajcie!
Wreszcie warunki do spania w nocy, co niniejszym uczyniłem
Mi też się dobrze spało, w dodatku przy szeroko otwartym oknie.
Dzień dobry
Wczoraj skończyło się na postraszeniu burzą
Pochmurzyło się i znowu słoneczko wylazło na niebo. Dziś ma być burza, ale nie wiem, czy kolejna nie przejdzie bokiem 
A u nas kolejny gorący dzień
Wczoraj nie skończyłam swojej pracy, gdy małżonek stwierdził, że jak nie wyjdzie gdzieś z domu, to oszaleje
Nie mogłam do tego dopuścić, więc pojechaliśmy na wycieczkę
Fakt, że niedaleko… a potem na zakupy
Wróciłam do domu wykończona (oczywiście zakupami) 
Drugi trochę większy, z większym porożem. I ten starszy nie pozwolił nam za blisko podejść, młodszy przelazł ścieżkę może trzy metry od nas
Przyglądał się nam uważnie, a my jemu… oczywiście obcykany 

Ale słyszałam śpiew kardynała, wrzask modrosójki i zawołania sikorek jasnoskrzydłych. Coś tam jeszcze ćwierkało, ale nie rozpoznałam głosów…
W parku spotkaliśmy tylko dwa jelonki (cudne)… Z takimi niewielkimi różkami. Ten pierwszy był bardzo młody i jeszcze niewyrośnięty
Ptaszków prawie nie było. Pewnie pochowały się przed upałem. Widziałam co prawda kilka, ale udało mi się pstryknąć zdjęcie tylko jemiołuszce, a i to nie za dobrze wyszła. W gałęziach i przy słabym oświetleniu (głęboki cień) wiadomo było, że nie będzie za dobrze widoczna, ale i tak próbowałam
Widziałam też kilka drozdów wędrownych i jeszcze coś małego, ale nie zdążyłam się przyjrzeć, za szybko spryszczyło i nie wiem co to było
Wracam do pracy
ale na Wyspę naglądać będę 
Dzień dobry. Nienajgorzej się zaczął, teraz jest dziwnie, a kto wie, jak się skończy.
Dobrze – musi się skończyć!!!
PS ” Czemu ty się zła godzino z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
Jesteś – a więc musisz minąć.
Miniesz – a więc to jest piękne.”
No i faktycznie skończyło się dobrze, a nawet z dużym luzem.
No chyba że jeszcze dzień się nie skończył. W razie czego zwalę to na wieczór.
Cześć, Eliżka! 15-ty już minął 😉
Wiem -mam kalendarz 🙂 ale nie można wszystkiego przewidzieć
Witam powtórnie, własnie dotarłam do domu
Ale dostęp do internetu mam dzisiaj słaby. Chyba 15 minut aię męczyłam, żeby załapało.
Dosyp witaminek do routera! 😉
Mówisz, że głodny? Możliwe, bo wciąż się zawiesza. Muszę go zresetować. Ale wpierw się z Wami pożegnam.

Spokojnej!
Dobranoc

PS Już nikogo nie będę podrywać (dzisiaj)niezamierzonym telefonem – słowo
Zabieramy się zatem za dobhrranotzkę!
Dzisiaj byłem z Juniorem w kinie. Wracaliśmy przez tunel pod stacją kolejki, w którym siedział pan i grał na gitarze dość urozmaiconą akustyczną wersję „Lessons in Love” grupy Level 42. Oczywiście znaleźć tego pana na Youtube się nie da, ale stwierdziłem, że puściłbym to Wyspiarzom dzisiaj na dobranoc.
Na szczęście jest na YT wykonanie oryginalne, tj. grupy Level 42, tyle że właśnie akustyczne. Nie jest to oczywiście to, co mi brzmiało w uszach w przejściu, ale też ładne.
No to snów o lekcjach z miłości 🙂
Gołąbek poleciał, a muzyka po rodzin
nej imprezie w sam raz !
Dobranoc.
Dzień dobry
Miłego dnia Wyspiarze 
Miłego
Ddobry.
Dałby ktoś nowe pięterko? Bo nogi nie niosą na te wyżyny…
Fakt, trochę tu wysoko
Dzień dobry
Spóźnione DZIĘKUJĘ za życzenia imieninowe.



Niestety różne obowiązki domowe nie pozwoliły mi wejść na wyspę w owym, świątecznym dniu. Dlatego dopiero teraz mogłem przeczytać życzenia i wychylić (niestety wirtualnie) toasty z gośćmi
Korzystając więc z okazji pragnę WSZYSTKICH poczęstować nietuczącą czekoladką oraz zaprosić na kawę 😉
Dziękuję, kawka się przyda
Czekoladka też.

Jeszcze raz Twoje zdrowie, Krzysiu
A niech tam, niech mam znowu kaca
Dziękuję za miłe towarzystwo.


Kawę zaparzyłem i piję czytając komentarze.
Niestety lampki szampana w realu nie mogę, bo „alkomat czuwa”. Tak więc pozostaje tylko wirtualne spełnienie tradycji!
No dobra, pora wziąć się za bary z rzeczywistością. Kawka, jogurcik i lecę wyznaczyć termin operacji. Tym razem dla siebie. Póki co, niech by to cholera jasna i tak dalej.
Powodzenia Jo. Miej to wreszcie za sobą, bo najgorsze jest czekanie.
Trzymam kciuki!
Dzień dobry. Kawy!
W ogóle dzień ładny, słoneczny, ciepły, ale na razie nieprzesadnie upalny. Koło 11:00 muszę się ruszyć na dłuższą chwilę.
Ja też wychodzę, wracam w południe.
Tak naprawdę, to mam dziś pracowity dzień.
Witajcie!

Dziś dorywczo, bo z delegacji 😉
Uściski dla Krzysia Objawionego, a głaski dla Jo!
A co to – ja kot jestem, że głaski? 😉
Poszło w miarę sprawnie – operacja 12 sierpnia, ale za to w trybie ambulatoryjnym. Zawsze jakiś plus. Znaczy o ile nie ucieknę spod noża, czego bym nie wykluczała.
I w ogóle sierpień nam coś bardzo medycznie wychodzi w planach 🙁
JO pozytywne serdeczności przesyłam i nie strasz nas
.Ja wierzę w siłę pozytywnego myślenia
.
Wróciłam i się melduję.
Teraz muszę zajrzeć do garów i brać się do następnej roboty 
Ja dziś garuję na resztkach. Poszła pomidorowa, teraz czas na drugie danie, czyli będą pozostałości po wczorajszych schabowych. Ponieważ mam potomstwo rozbestwione, to stosuję następujący przekręt: ziemniaki gotuję i odsmażam, a kotlety kroję w paski i dorzucam do odsmażanych ziemniaków. Znając Kuby manię kuchni międzynarodowych, nazywam to „daniem brytyjskim”, a moi synowie, wyedukowaniu na Asterixie, przyjmują to bez mrugnięcia okiem, co najwyżej komentując półgębkiem: „no kuchnia francuska to to nie jest…”. TAD-DAM!
Ha, czyli da się młodych ludzi podejść fortelem!
Wyłącznie…
Gorące dzień dobry
Dobry wieczór. Nie pisałem, bo mnie nie było, bo byłem w Gdańsku ze znajomymi, którzy wyciągnęli mnie na Jarmark Dominikański, na którym wcale nie planowałem być, ale ostatecznie w sumie wyszło bardzo fajnie, chociaż męcząco.
Dobrze, że nie było dziś upału, byłoby bardziej męcząco. Deszcz też nie padał?
Przychodził falami, ale ani razu nie było tak, żeby trzeba było uciekać pod jakieś zadaszenie. Kurtka wystarczyła, bo tylko kropiło.
PIĘTERKOOOOOO! Niech się kto zlituje
No to może ja bym coś, tylko dajcie jeszcze chwilę, bo to jeden z tych pomysłów, co to tkwią w głowie od miesięcy i nijak nie mogą zakiełkować.
Bardzo dobrze, bo ja na razie nie mogę się tego podjąć.
A niech kiełkuje! Bo tu nogi człowiekowi odpadną, tyle schodów.
Może do jutra wykiełkuje, ja tymczasem idę spać.
Dobranoc
Spokojnej. Zacząłem pisać, ale kiedy skończę…
Dobranockę nader romantyczną umieszczę za Ciebie, a Ty
pisz spokojnie, może nie do białego rana…
Dla jasności – oderwano mnie od pisania, ale do białego rana raczej nie będę pisał…
Dobranocka nastąpi za 5 do 10 minut. Proszę nie regulować odbiorników.
A ja chciałam dać Ci wolne….
A taki mi się przypomniał staroć, bardzo dobranockowy. Procol Harum „Too Much Between Us”.
Delikatny, z melodią całkiem niedzisiejszą, chwilami wręcz naiwną. Gitara, dzwoneczki, nienachalny głos.
Snów rzewnych i wzruszających.
dobranoc
Dzień dobry




Wygląda na to, że nowe pięterko poczytam dopiero po pracy (we wtorek)
Myślałam nawet o zbudowaniu nowego… tematów mi nie brak
Ale na pewno pięterko Mistrza Q będzie ciekawsze dla wielu osób
Miłego wtorkowania życzę
Dzień dobry
Już myślałam, że nowe piętro wieczorem wyrośnie, a tu znów musiałam się drapać po tych wysokich schodach…
Ale niech żywi nie tracą nadziei…
Dzień dobry.
Mnie też chodzi po głowie zrobienie nowego piętra. Tym razem o Yerba Mate – napoju Południowej Ameryki ale nie ma czasu na napisanie…

Dlatego na dzisiaj zamiast zajmującej opowieści proponuję filiżankę dobrej kawy w miłym towarzystwie.
No to jeszcze na tym piętrze napiję się kawy
Dzień dobry. Wczoraj w środku nocy zmieniła mi się koncepcja i zostałem w lesie, ale teraz już siadam i piszę.
Witajcie!
Walczmy cierpliwie z zadyszką!
Ale jest nadzieja, że już niedługo…
Dobrze, że upał zelżał. To jakoś się wczłapie.
DzieńDobry :))
Dobry!
Dzień dobry !
No to już nie wkleję zastępczej wycieraczki, poczekam na Kwaka. Że długo ? Trudno, bywa i tak. 
No to zapraszam na nowe pięterko!