Florencja, 2 stycznia 1838 roku
Najdroższa moja! Otóż Nowy Rok, a my sobie niczego powinszować nie możemy — a nie wiem, czego bym Ci mógł życzyć, tak wszystko dobre niepodobnym jest prawie do nas. — Melancholija jest gościem moim we wszystkie święta i rocznice pamiątek, toteż i tego roku jest ze mną. Coraz cichszy i smutniejszy przyjmuję rzadkie rąk uściski, z którymi przychodzi do mnie małe grono znajomych — i myślę w sobie, że jeszcze kilka nowych roków — kilka świąt — a polem wszystko będzie tak, jak gdyby to życie upłynęło wśród najszczęśliwszych okoliczności — pełne wesela — głośnego śmiechu — różowych kolorów — i jasności.
Wigiliją jadłem z ziomkami — w domu Hermana — na sianie. Sama gospodyni domu dała nam wszystkie dawne potrawy, w których wspomnienia były pieprzem i rodzynkami. Nie wiem dlaczego, ale ciągle myślałem o wilii u prefekta Jarkow[skiego], którą kiedyś jadłem będąc dzieckiem. Potem przyszła mi na myśl wielka Babuni piekarnia — czeladź śpiewająca kolędy — potem wertep krzemieniecki, któremu może winien jestem mój szekspirowski zapał… Nareście dawnym zwyczajem wyciągnąłem źdźbło siana spod obrusa i wyciągnąłem je bez kwiatka. Pani domu widząc moje zasmucenie ofiarowała się, że mi drugie wyciągnie; jakoż dobyła mi źdźbło krótkie bardzo, nie z kwiatkiem, ale z kłosem na końcu… Tłumacz więc sobie, droga moja, że dni moje będą krótkie, ale kłos zostanie po nich… ja tak tłumaczę sam i cieszę się. […]
[Już] Ciebie muszę pożegnać i złożyć Ci na koniec moje życzenia noworoczne, i uściskać Filów także na Nowy Rok. a ten listek niech będzie dla Was jak mój opłatek; rozłamcie go pomiędzy sobą i niech każde weźmie część, która się mu należy z mego serca, z moich życzeń, z mojego przywiązania. Jeden pocałunek posyłam Wam wszystkim — a Ciebie, droga moja, jeszcze ukradkiem, kiedy się inni odwrócą, w nóżkę Twoją całuję na kolanach przed Tobą. Addio.
Twój Juliusz
………………………………………………………………………………………
Paryż, d. 12 sierpnia 1848 r. Ponthieu 30
Najdroższa Matko! […]
Kawiarniczkę kupiłem sobie taką jak Twoja, ale że trochę większa, więc mi co dzień, gdy patrzę na nią, żal, że jej Tobie posłać nie mogę, bo miałabyś lepszą porcją kawy i zupełnie odpowiadającą Twojej potrzebie. Uśmiech mi wystąpił na twarz, bom wspomniał o Twoim gustowaniu i ciasteczkach, a teraz łza mi zastąpiła oczy, bo przypomniałem sobie o tym rannym śniadaniu, któreś Ty jak służebnica dla mnie niegodnego syna gotowała. Oby Ci Bóg oddał w słodyczy anielskiej i w jasnościach wiecznych ducha ten pokarm Twój, który ja brałem od Ciebie. Całuję Ciebie, moja najdroższa, i wszystkich moich miłych ściskam.
Jul.





Dzień dobry, raz drugi 😀


Urocze listy Julka do najdroższej. Powiedzcie, które dziecię taki list do Szan. Rodzicielki napisałoby w XXI w
Aaa w ogóle czy ktoś jeszcze listy (papierowe wersje!)pisze??
A zestaw kawowy z 1848 roku bardzo mi się podoba 😀
Julek estetą był, na pewno i smakoszem
Jak my
Dzień dobry i tu
Piękne listy, ale smutne. Zupełnie jakby pożegnalne na wieki. 

Ale kawiarniczka śliczna
Mam wrażenie, że ten wrażliwiec (znaczy Julek), zawsze był smutny… Nie znam ani jednego radosnego wiersza Słowackiego.
A może nie pamiętam??.
Jeśli Ktoś z Szan.Wyspiarzy zna, to baardzo proszę o zacytowanie
Witaj….. są, krótkie i wesołe:)
„Bo mnie matka moja miła,
na słowika urodziła.
A ja, wziąwszy taki głos,
ze słowika jestem kos.
I stąd są wszystkie nonsensa,
Te wierszyki moje nowe,
że się język wałęsa
i bawi zęby trzonowe „…
no i .. Czy to pies czy to bies….
Niezawodna

Kłaniam się nisko pamięci Twej
Tera idę na śniadanie… 😀
Smacznego
A dziękuję i zapraszam do stołu
Dzień dobry, ale tak od razu po nóżkach całować? W styczniu? Tyle czasu po Wielkanocy? 😀
A widzisz, Bezetko, tak wygląda prawdziwa MIŁOŚĆ
Dzieńdoberek 😀
DzieńDobry:)) Słońce i błękitne niebo nad Bytomiem i okolicami. Ciekawe jak długo ?
Witaj, uprzywilejowany Stateczku 😀 U mnie pięknie duje…
Dzień dobry! U mnie szaro, buro i ponuro
W nocy posypało trochę śniegu, ale nie wiem jak długo poleży. Na nadchodzący tydzień zapowiadają falę mrozów. Tak w granicach 18-24C (oczywiście na minusie), czyli już nie przymrozki, a prawdziwy mróz 
Dzień dobry. Sobota potwornie wietrzna i biegająca – za chwilę muszę wybyć, jak wrócę, to spróbuję się zorientować w kwestii wierszy Mistrza Juliusza.
Witam Mistrza Q 😀
Będziesz ambitnie wertował dorobek jednego z największych mistyków poezji polskiej?
Patrzę na mój prywatny zbiór… i zastanawiam się, który to tom może zawierać radośniejsze nutki 🙂
Wróciłem, siadłem i usiłowałem przewertować to, co dostępne online. Najdalej w trzeciej strofce wiersza (jeżeli tyle ich ma) pojawia się mara, mogiła, upiór, cierpienie, smutek lub męka. Z czego wynika, że wrażliwość go jednoznacznie kierowała w te klimaty. Byłby wówczas Prozac, to może nie byłoby wieszcza?
Mickiewicz też wieszcz, a weselszy 🙂 bo Krasiński już nie.
No, tu mi Wiedźminki brakuje, która uwielbia Słowackiego 😀
Mistrz Juliusz! Fakt, a ja Go tak przyziemnie Julkiem nazwawszy, aż mi wstydno, normalnie..
Witajcie!
W porównaniu z Juliuszem jestem zdecydowanym hedonistą!
I dobrze!! A nawet – bardzo
Carpe diem !! 😀 Witaj Mistrzu T 😀
W porównaniu z Juliuszem, to chyba wszyscy hedonistami jesteśmy
Jeno nie Wieszczami Narodowymi…
Kto wie? Jeszcze żyjemy i zawsze mamy szansę takim Wieszczem zostać…

A propos tytulatury, przypomniała mi się anegdota o Franciszku Fiszerze:
„Bawiąc w Krakowie bywał Fiszer w jednej ze słynnych restauracji. Kraków – jak to Kraków – lubi tytułować.
Starszy kelner, zachęcony sutym napiwkiem, zapytuje uniżenie:
– Jak mam szanownego pana tytułować? Prezes, dziedzic, dyrektor?
– Nie, możesz do mnie ostatecznie mówić „Boże Ojcze” – odpowiedział Fiszer gładząc swą rozwichrzoną brodę.”
Była jeszcze historia o tym, jak jakiś wielbiciel usiłował „mistrzować” i „wieszczować” Wańkowiczowi, ale nie potrafię ni sobie przypomnieć, ani wyguglać nic sensownego 😉
To na pewno było w Karafce La Fontaine’a 😀
Chyba…
Właśnie „Karafkę” miałem na półce i nie mogę znaleźć. Czy książki nieczytane zanikają??!?
Znikają… Niestety 🙁
Zwyczajnie wyparowują. Karafkę mam koło łóżka, bo tej pozycji, Wańkowicza nie da się czytać cięgiem. Nietzsche pisał, że czytać trzeba powoli, wolno przeżuwając. I ja tak mam, z niektórymi pozycjami 😀
Za to z Adkiem jest:
Dymsza przyjechał kiedyś na występy do Ciechocinka. Na przedstawieniu w pierwszym rzędzie zajął miejsce zaprzysięgły wielbiciel Dymszy, niejaki pan Manugiewicz. Jegomość już niemłody, łysy i metr pięć w kapeluszu. Przedstawienie trwa, Dymsza nie jest w stanie zakończyć żadnego z dowcipów, bo Manugiewicz ciągle wstaje, bije brawo i woła:
– Wspaniale! Mistrzu, wspaniale!
Wreszcie Dymsza nieco już zmęczony tym nadmiarem uczuć zwraca się do publicznosci:
– Państwo wybaczą, syn mnie dawno już nie widział!…
Łaaaj!! Mnie talentu brak…
Eee, nic się samo nie chce zrobić


Czas zabrać się ostro za to co leży i bezeszczelnie się gapi
Do Jasmnikowego
Gapi się? Przykryj serwetką…
Na moje, co leży i się gapi duży koc potrzebny, bo spod serwety by wystawało
O tych w koszu, wciśniętych głęboko w garderobie, to nawet nie wspominam
I słusznie, Skowroneczku. Przyjdzie czas i same o sobie przypomną, to co się śpieszyć

Zwłaszcza, gdy się ciągnie za rękaw lub nogawkę. Booo… strasznie potrzebne
Dzień dobry

Niby smutne te listy, ale bardzo ciepłe
Dzień dobry. Bardzo jestem ciekaw, czy to romantyczna egzaltacja, czy też tak się faktycznie podówczas pisało, z takimi epitetami etc.
Witaj Mistrzu Q!
Nie znam się na tym, ale wydaje mi się, że to romantyczna egzaltacja. Tak jak i dziś, jeden pisze wzniośle, inny prosto, bez tych różnych „zakrętasów”, przenośni…
Problem polega na tym, że do dzisiaj najlepiej znane listy to właśnie epistoły tych największych romantyków, więc trudno porównać.
Tylko trudno przechowywać listy każdego kmiotka, szczególnie gdy duża część z nich była niepiśmienna


A ci wszyscy poeci, pisarze, czy krytycy, to wiadomo mieli swoje style i „płasko” nie pisali
Hmmm… Chopin też piękne listy pisał do matki..
Nie mogę sobie przypomnieć czyje równie egzaltowane czytałam 🙁 ale jak podumam i z zakamarków pamięci wydobędę, to napiszę
O – bardzo będę kontent 🙂
Lubicie czytać cudze listy? A feee, nie wypada
W sumie prawda. Co z tajemnicą korespondencji? Zagwarantowaną zdaje się konstytucyjnie? Przydałoby się oficjalne stanowisko epistolografów na ten temat. Czy po śmierci nadawcy i adresata prawa te wygasają?
Otóż to, trzeba by się dowiedzieć…
A jeśli potomkowie publikują listy swych rodziców?? Np. p. Agata Passent
To wina potomków
Ale czytanie cudzych listów, to poruta 
Zaraz lecę popalić swoje pudła 😀 Bo jeszcze nie daj Bóg w godzinie śmierci sławna zostanę i ktoś wywlecze tę całą (obecnie piwniczną) epistolografię z lat szczenięcych przyjaźni i miłości…
Bożenko, wina… odpowiedzialność… ale i ewentualne profity, jeżeli się miało sławnych rodziców. Swoją drogą, ciekawe, czy WSZYSCY rodzice nie mieliby nic przeciwko temu, żeby ich dzieci (nawet po śmierci tychże rodziców) dorobiły sobie, publikując takie listy?
Nie rób tego!!! Bezetko!!!

Hi, hi.. pierwsza bym poczytała. Uwielbiam czytać pięknie napisane listy 😀
Moje już dawno spłonęły. Za dużo przeprowadzek było
Nie spojrzałam na to z tej strony Quackie, ostatecznie, jeśli coś by to miało dzieciakom pomóc, a w kolebanie po śmierci bokami to i tak nie wierzę…
Alla, póki co to wartość sentymentalna, a nie literacka 😉 Co parę lat wpadają mi w ręce i przeglądam. Nie powiem, zdarzyło mi się wzruszyć nad listem dawnej przyjaciółki i pomogło odnowić kontakty 🙂 W rezultacie czego będę ta psią zastępczą mamą na parę tygodni, haha.
Ale, ale, jest jeszcze jedna kwestia – listy jednostronne zwykle nie mają większego sensu, chyba, że są samą literaturą, a nie listem, a co z prawami do listów otrzymanych, a nie napisanych przez protoplastę? 🙂
Ja już nie mam takiego problemu choćbym sławna jakimś sposobem została. Moje listy dawno poszły z dymem i potomność sobie na nich nie zarobi
Jakoś trudno mi sobie wyobrazić deklarowanie rodzonej matce całowania nóżek. Jak dla mnie, trąci perwersją…
Edypem 😉
Rany, coś mi się przypomniało. Widziałem się pewien czas temu z jedną dawno niewidywaną osobą, z którą gęsto korespondowaliśmy. Dostałem od tej osoby do poczytanie MOJE listy sprzed lat, hem hem, dwudziestu paru. Poza paroma niezłymi grepsami wylazłem z tamtych listów ówczesny ja – i wcale się sobie nie spodobałem. W najlepszym razie mogę się określić jako egotyka, co mi się tak sobie podoba. Bo oczywiście, przykładając do siebie obecnego ewentualną przyszłą miarkę… można dojść do wniosków zbliżonych. E, do diaska, jak mawiał Maciej Stu…hr.
tylko do poczytania? 🙂
Tak, do poczytania. Zażyczyłem sobie, żeby listy wróciły do adresata, może za parę lat znowu będę potrzebował trochę ocenić sam siebie z dystansu?
Były ciekawe skoro ich nie zniszczyła 😀
A dla mnie pouczające, jak wyżej.
Świetne
Ale się uśmiałam. Maciej jest wspaniały 
Dobranoc się z SzanPaństwem 😀
Dobranoc Skowronku
Jeden pogodny wierszyk zamieściłam wyżej, czas na drugi :
”
Szło dwóch w nocy z wielka trwogą,
Aż pies czarny bieży drogą.
Czy to pies?
Czy to bies?
Rzecze jeden do drugiego:
„Czy ty widzisz psa czarnego?
Czy to pies?
Czy to bies?
Żaden nic nie odpowiedział,
Żaden bowiem nic nie wiedział,
Czy to pies?
Czy to bies?
Lecz obadwaj tak się zlękli,
Że zeszli w rów przyklękli.
Czy to pies?
Czy to bies?
Drżą, sinieją, włos się jeży –
A pies bieży, a pies biezy.
Czy to pies?
Czy to bies?
Bieży, bieży, już ich mija,
Podniósł ogon i wywija.
Czy to pies?
Czy to bies?
Już ich minął, pobiegł dalej,
Oni wstali i patrzali.
Czy to pies?
Czy to bies?
Wtem o dziwy! W oddaleniu,
Na zakręcie zniknął w cieniu.
Czy to pies?
Czy to bies?
Długo stali i myśleli.
Lecz się nic nie dowiedzieli.
Czy to pies?
Czy to bies?
Tytuł? „Nie wiadomo co czyli romantyczność”. Mickiewicz bardzo się o ten wierszyk obraził
O Janku, co psom szył buty chyba nie trzeba ? Wszyscy to znają, tak myślę
No, Czarodziejko, poratowałaś Wieszcza!
Wieszcza mistrzostwo słowa jest niedościgłe…
Jak nic, pewnie Basi ostatnio czytała
Witaj !
…” sobie a Muzom…”:)
I ja pożegnam się a SzanPaństwem do juterka…
Dobranoc
Czas na dobranockę. Ostatnią dobranockę z cyklu barokowego, bo alfabet nam się kończy 🙂 Nie znaczy to, że nie będzie już więcej dobranocek lub że nie będzie więcej barokowych dobranocek – zapewne będą, ale już nie w cyklu.
Trójkąt wczoraj wspomniany nam się domyka – dzisiaj Włoch, Giovanni Zamboni. Poza tym, że oczywiście kompozytor, to multiinstrumentalista – grał na teorbie, lutni, mandolinie, gitarze i klawesynie. Niewiele wiadomo o jego życiu i karierze, poza tym, że przez dziesięć lat był kontrabasistą w katedrze w Pizie, zapewne niedaleko krzywej dzwonnicy.
Z jego dzieł zachowało się do naszych czasów 11 sonat na teorbę (arcylutnię, taką jak na filmie, o dźwięku niższym od „zwykłej” lutni) i 24 madrygały na kwartet skrzypcowy i basso continuo.
Na Wyspie dzisiaj dwie części sonaty nr 10 na teorbę. Spokojna, powolna allemande o nieco tęsknym, refleksyjnym charakterze i nieco szybsza i wyraźnie radośniejsza bourree powinny nastroić Was optymistycznie przed snem 🙂
Snów przytulnych na tę powariowaną zimową pogodę.
Niski, spokojny dźwięk….. tak, to może przynieść dobre sny 🙂
Był dobry??? Aha, Pani przecie śpi! Jeszcze. Smacznie
Dobranoc…
Dzień dobry

„Ach nie myśl, że mą duszę, zawsze tak wesołą,
nigdy ponura smutków chmura nie okryje..” 😀 To tylko słowa Wieszcza. A ja życzę SzanPaństwu słoneczka w duszy; w ten wczesny, niedzielny poranek i broń Boże nikogo nie budzę! Nno!
Dzień dobry
Mam dobre wieści! Dzień się nam wydłużył już o ok. 11 minut 
A witaj Poranna Pani
To bardzo dobra wiadomość! Proszę o więcej 😀
Witaj Skowronku
Więcej będzie jutro 
Witam Wszystkich Noworocznie, oczekując cierpliwie na Sylwestra :)))
Następnego?
Jasne :)) Po drodze 1 maja, E.Wedel(daw.22 Lipca), zaduszki i apiat` od nowa :))
A Wielkanoc?
O ile sobie przypominam, ktoś tu już napisał, iż Wielkanoc, gdy się postaramy możemy mieć co noc :)))
Ja nie 😉
E tam, Bożenko – nie trać nadziei!
Nadzieja jest matką głupich, wolę jej nie mieć
Witajcie!
Stateczek wie co mówi – najważniejsze to mieć perspektywę!
Dalszą perspektywę. To co blisko, mało widoczne?
Dzięki Mistrzu za wsparcie :))
Dzień dobry. Witam w o-sza-ła-mia-ją-cym słońcu i przy porywistym wietrze. Nie wiem, jak to można pogodzić, ale styczeń potrafi.
PS. Zapewne za chwilę wybywam, ale nie na bardzo długo.
Witam Wyspiarzy i czekam na wiosnę ,Wielkanoc i ”ewentualne spotkanie w realu ”…Grudzień dla mnie jest miłym ale wysiłkowo ciężkim m-cem i nie chodzi o finanse tylko o wytrzymałość fizyczną w ogóle

Dzień dobry
Witaj, słoneczna Geraltynko!
No to już jestem. Spacerek, żeby trochę kalorii wypłoszyć, jak się wyjdzie, pogoda staje się nieco mniej oszałamiająca, ale znośna całkiem. Niecałe 5 km w nogach, powietrze krystalicznie czyste, z wysokiego brzegu na Kępie Redłowskiej widać pięknie Hel 🙂
5 km, kiedyś to dla mnie też był miły spacerek… Oj czasy…
No właśnie…
Piękna piosenka, a wydawało mi się, że tej pani znam… no może nie wszystko, ale wiele.
Dzień dobry
Ale jest jeszcze wcześnie (trochę po 7 rano) i może się chociaż trochę przejaśni 
U mnie śniegowo, ale na razie nie przeraźliwie zimno. Dopiero w nocy ma temperatura spaść do -19C. Szkoda tylko, że jest tak pochmurno
Witaj Mireczko
U mnie jest +1 i świeci słoneczko. Tylko ten przeraźliwy wiatr psuje pogodę. 
A u nas na odmianę co jakiś czas sypie mokrym śniegiem 🙂
W samo południe trochę poprószyło, ale już nie ma śladu po śniegu. 😀
Halo, czy tu kto je?
Nic nie jem, wypraszam sobie!
😉
Tylko pytałam…
Już zjadłem!
Jem makowiec pod zielona herbatę z imbirem :)))
Makowiec pod herbatę? Zieloną? Z imbirem? Ja zjadłam babkę pomarańczową ale pod kawę…
Dodałem kawałek piernika i sernika :)))
To ciekawe, bo ja właśnie również piję zieloną herbatę, cytrynową z imbirem, ale nie do makowca, w ogóle przy tym nie jem. Zdaje się, że to dobra mieszanka na tę porę roku.
Ta mieszanka dobra jest na każdą porę roku. Zieloną herbatę piję codziennie na śniadanie. Zaczęłam ją pić ze względu na właściwości zdrowotne i bardzo ją polubiłam.
Kto może napisać coś o kawie etiopskiej ???
O kawie pisał Krzysztof z Gdańska, zdaje się? A o Etiopii w kontekście kawy – w dwóch wpisach:
http://madagaskar08.pl/blog/2014/10/15/etiopia-ojczyzna-kawy/
oraz
http://madagaskar08.pl/blog/2014/10/19/etiopia-zwyczaje-kawowe/
Z „je” skojarzyła mi się piosenka. Niestety ani wykonawcy, ani tytułu, tylko to je. I podzieliłam się kłopotem z Ukratkiem:
-fonetycznie leciało jakoś tak: łorisbałtu łonobaaaaas je je jejeje 😀
Nie miał wielkich szans
Bywam uparta i znalazłam:
google są bardzo odporne nawet na babią „fonetykę„, heheh
No to posłuchajmy 🙂
„Fonetyka” super
po łorisbałtu też nie bardzo szło
ale „yeah yeah is” to już google wyczaił i dał dobre podpowiedzi
nie pierwszy raz tak szukam, hehe, jedną tylko porażkę poniosłam, szukając piosenki, która męczyła męża – a z której pamiętał tylko cos w rodzaju „wyszła po papierosy”, że była psychodeliczna i że Skiba ją puszczał w audycji Lalamido nocą
Psychodeliczna piosenka o jakiejś onej, co „wyszła po papierosy”? I Skiba puszczał? Wyczuwam, być może niesłusznie, niedelikatny aromat Czarno-czarnych i Jarka Janiszewskiego.
Może chodziło o to?
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.tekstowo.pl/piosenka,czarno_czarni,alice__musisz_przestac_palic.html
???
niedelikatny aromat – piękne :))
Mnie jest o tyle trudno coś stwierdzić i znaleźć, żem nieco za młoda 😉 Lalamido nie znałam, a Skiba na maila mu nie odpowiedział 😉
o, zapytam rano :))) (chrapie 😀 )
„..Ta gradowa chmura prosto z twoich ust
sprawia, że od dawna masz okopcony biust..”
Będę jadła obiadek, jak się ugotuje
Mmm, obiadek. Kaloryjki… 😉
U mnie śniegu już po kostki i cały czas sypie. Jeśli faktycznie temperatura aż tak spadnie, to się przez jakiś czas utrzyma
W sumie to już czas na zimę – styczeń 
Z wiadomości telewizyjnych: CBS Europa rozpoczyna dzisiaj emisję serialu „Rodzina Borgiów” (prod. HBO, Jeremy Irons w roli głównej). Co niedziela od 21-szej dwa godzinne odcinki.
Jeżeli ktoś ma dostęp do tego kanału (a nie widział na HBO), warto zdaje się obejrzeć.
O, merci, ostatnio słyszę same narzekania, że nie ma nic do oglądania w TV.
Z żalem, ale nie mam CBS, mój nadawca jest do kitu…
A ja wracam w Nowym Roku do kręcenia. Krętu krętu.
Być może mam ten kanał, chętnie bym obejrzała. Muszę sprawdzić.
Dzięki na informację.
Mam ten kanał, będę oglądać.
Warto było obejrzeć ten film.
Dobry wieczór 🙂 Dziękuje za informacje o emisji serialu ” Rodzina Borgiów ” Ostatnio na TVP-1 o godz. 15.50 w poniedziałek – piątek , nadawany jest serial historyczny ” Wspaniale stulecie ” Historia Sułtana Sulejmana i pieknej Sułtanki Rokosany ,wiek szesnasty .Watek polski – Ludwik Węgierski . Obyczaje ,kultura i okrucieństwa wyznawców proroka Mahometa podane przez dobrych aktorow . Więcej informacji w Wikipedii .Warto obejrzeć chociaz jeden odcinek
No to idę na film. Dobrej nocy życzę dziś nieco wcześniej
A ja właśnie wróciłem, spocon, ale szczęśliwy 😀
Warto było oglądać! Dobrze zrobione…
A teraz pora spać – i do pracy rano
Ale we wtorek nie będzie pobudki 🙂 Sporo tych świąt było ….
Coś na dobranockę bez głębszych podtekstów – utwór, który wedle mojej najlepszej wiedzy pasuje większości słuchaczy, niezależnie od wieku.
Snów uzdrawiających wszelkie bolączki!
Miłe to, ale czy uzdrawiające ? Omalże Kaszpirowski na dobranoc ?:)
Dobranoc…:)
Tak jeszcze przed snem wpadłam powiedzieć: Dzień dobry


Się zastanawiam, czy te wolne mi nie zaszkodzi
Jakoś tak… nie jestem przyzwyczajona
Następne wolne w maju, na Memorial Day, czyli Święto Zmarłych
Bo Wielkanoc to tylko jeden dzień – niedziela, czyli nie ma długiego weekendu. Ale maj już blisko 
I udaję się na zasłużony odpoczynek 
To tak na nowy tydzień Nowego Roku
U Was święto, a ja normalnie pracuję cały tydzień
Ale to chyba dobrze, bo za dużo już tego wolnego. Ciężko będzie wrócić w normalne tryby
Także miłego tygodnia wszystkim życzę
Dzień dobry
Znów nam przybyło dnia, w sumie ok 12 i pół minuty. Ale przymrozek w nocy chwycił 
To bardzo pozytywna wiadomość, Bożenko

Witaj
Dzień dobry

Kawa je??? Hę?? Że tak wielce inteligentnie zapytam
Kawa jak kawa, ale się dołączam.
Witajcie!
Już zaparzam i podaję
Proszę bardzo 
Spóźnione dzień dobry.
Załapię się jeszcze na kawę 😀
Witam i kawą częstuję
A może czekoladkę? 
Z przyjemnością, dziękuję 😉
Dzięki!
W Poznaniu pada śnieg…
A w Gdańsku ciepło i słonecznie.
Jeszcze trochę i przebiśniegi wyjdą – tylko co one będą przebijać, jak śniegu nie ma? 😕
Może jeszcze popada, ma się ochłodzić. A tu popadało i stopniało
Dzień dobry. Jeżeli przebiśniegi nie będą miały po drodze śniegu do przebijania, to podejrzewam, że wystrzelą od razu metrowe 🙂
Dzień dobry ! Żaby jeszcze u mnie nie padają….
Bezetko ? Chyba już pora na II część Atompasty ? Bo cięż
ki ten wątek….
To ja go dodatkowo dociążę 🙂 Dzień dobry 🙂
Witaj… gdzie byłeś, jak Cię nie było ?
O, tak. Przydałaby się atompasta, jestem ciekawa dalszego ciągu
Ja też…. 🙂
Ja też…. 🙂 a nie będę podglądać 🙂
Już momencik, jeszcze tylko do Quackiego – niestety, nie była to ta piosenka, ani żadna z Bielizny i Czarno-Czarnych (przejrzane wszystkie zamieszczone) :/
Mąż mi tu na gg podrzucił: znalazłem o tym kawałku jakiś fragment artykułu z 1999 ” współtwórca i aktywny udziałowiec grupy artystycznej TotArt. Paulus wspólnie z Siemakiem tworzył zespół Nowy Levy Proletariat, będąc autorami jednego z podziemnych hitów końca lat 80. i pierwszego polskiego kawałka rapowego „Poszedł do kiosku kupić papierosków”
Hmm, w sieci nie widzę, rozesłałem wici po radiowcach i dziennikarzach…
Ostatecznie tak istotne to nie jest, ani pewnie zachwycające, ale jak krąży po głowie od kilku lat, jako wspomnienie… To jak sięgnięcie po latach do May’a, Szklarskiego, czy Bahdaja, że tak przyrównam do literatury 🙂
To już 🙂 Do zobaczenia (dużo) później!