« Wszystkiego, co najpiękniejsze ... Zaręczyny Kmicica »

Philip K. Dick UBIK

Przyjaciele, nadszedł czas wyprzedaży i właśnie o tyle
obniżamy cenę wszystkich naszych bezszmerowych aparatów
Ubik. Tak jest, cennik przestał się liczyć. I pamiętajcie:
każdy z aparatów Ubik, znajdujących się u nas na składzie,
był używany według instrukcji.

Twarz Glena Runcitera.- Twój smak próżnuje ?- pytał Runciter charakterystycznym dla siebie zgrzytliwym głosem.- Czy gotowana kapusta zdominowała twój jadłospis? Wciąż ten sam stary, zatęchły zapaszek poniedziałkowego poranku, bez względu na to, ile dzięsięciocentówek wrzucisz do swojej kuchenki? Ubik to wszystko zmienia, Ubik odradza walory smakowe pożywienia, przywraca znakomity aromat i smak tam, gdzie należy.- Na ekranie w miejsce twarzy Runcitera pojawiła się jaskrawo pomalowana puszka z aerozolem.- Jeden podmuch niewidocznego strumienia cząsteczek preparatu Ubik sprzedawanego po przystępnej cenie – rozwiewa powracające obsesyjnie obawy, że cały świat opanowują pojemniki ze skwaśniałym mlekiem, zdezelowane magnetofony i przestarzałe żelazne kabiny wind – nie mówiąc już o innych nie dostrzeżonych objawach rozkładu. Rzecz polega na tym, iż ów rozkład otaczającego świata jest zjawiskiem normalnym u wielu osób znajdujących się w stanie półżycia, zwłaszcza w początkowym stadium, gdy więzy z prawdziwą rzeczywistością są wciąż jeszcze bardzo silne.Jako szczątkowy bodziec utrzymuje się coś w ropdzaju resztkowego świata, odbieranego jako pseudośrodowisko, które jest jednak nieustabilizowane i nie wspierane przez jakąkolwiek ergiczną substrukturę.Zachodzi to zwłaszcza w tych wypadkach gdy – podobnie jak u was – mamy do czynienia z zespoleniem kilku systemów pamięciowych. Jednakże wraz z pojawieniem się nowego, potężniejszego niż kiedykolwiek preparatu Ubik wszystko to uległo zmianie. Joe siedział oszołomiony wpatrując się w ekran. Pojawiła się na nim wróżka z filmów rysunkowych, która żywo poruszała się w powietrzu, rozpylając wszędzie Ubik. Następnie miejsce wróżki zajęła poważna gospodyni domowa o końskich szczękach i dużych, wystających zębach. Zagrzmiała metalicznym głosem: – Przeszłam na Ubik po wypróbowaniu słabszych, przestarzałych podpór rzeczywistości. Moje garnki i patelnie zamieniały się w kupę rdzy. zapadały się podłogi mojego mieszkania. Charley, mój mąż przedziurawił na wylot nogą drzwi do sypialni. Ale teraz stosuję potężny preparat Ubik i skutki są cudowne.

183 komentarze

  1. korab1 pisze:

    To tylko jeden fragment dość mocno pokręconego tekstu, w 1975 r Wydawnictwo Literackie w serii S.Lem poleca, uszczęśliwiło nas mistrzem Dickiem oraz wspaniałym posłowiem Stanisława Lema. To posłowie samo w sobie jest arcydziełkiem krytyki literackiej. Polecam, warto się zagłębić w pokręcony i paranoiczny świat Dicka, daje on też nadzieję na dalszy ciąg. Niekoniecznie w wersji biblijnej :)))

    • Wiedźma pisze:

      Stateczku, jak wiesz, czytuję fantastykę i właśnie sobie uświadomiłam,
      że chyba nie znam żadnego utworu Dicka ?
      Na pewno pamiętam aferę z powodu Dicka i jego poglądu, że Lem to jakaś mistyfikacja i prowokacja ….. może dlatego nie sięgnęłam po książki Dicka ?

      • korab1 pisze:

        Była afera. Dick liczył, na wielkie pieniądze z wydanej w Polsce jego książki. Kiedy przeliczono złotówki na dolary, okazało się, iż może za to iść do kina na tani film. Uznał wtedy, że został oszukany przez komunistów. Uznał nawet, iż taki ktoś jak Lem nie istnieje i jest to akronim pod którym skrywa się wywiad radziecki. Dick sporo napisał, nie wszystko jest dobre, niemniej kilka jego rzeczy jest znakomitych, zwłaszcza Ubik. Niezły jest zbiór jego opowiadań „Krótki szczęśliwy żywot brązowego Oksforda”, głównie obraca się wokół istnienia umysłu niezależnego od ciała, znakomity paranoik z niego :))

  2. Quackie pisze:

    Ha. Kiedyś, dawno temu, czytałem Dicka – i „Ubika”, i „Trzy Stygmaty Palmera Eldritcha” i opowiadania z cyklu „Ostatni Pan i Władca”… To było jednak tak dawno, że niewiele pamiętam. A przecież sam czasem piszę o niepewności świata otaczającego moich bohaterów, więc powinienem czytać Dicka do poduszki. A tu guzik, dużo lepiej pamiętam właśnie Lema.

    Chyba czas odświeżyć Dicka. Jak tylko skończę kolejny powrót do Heinleina 😉

    • Quackie pisze:

      A, no przecież „Człowiek z wysokiego zamku” też jest Dicka! I to pamiętam dobrze.

      • korab1 pisze:

        Polecam posłowie Lema w wydaniu z 1975, między innymi za nie został wykluczony z amerykańskiego Stowarzyszenia pisarzy SF. Pojechał tam równo po pisarzach Złotego wieku amerykańskiej SF. Nie wiedział biedny, że doczekamy się straszliwego siana, które dzisiaj nazywają fantasy. Tych wszystkich siedmiotomowych cykli o podbijaniu kosmosu.

  3. Tetryk56 pisze:

    Hihi, 75-ty rok… prorok jaki, cy co? Dziś wszak co chwila proponują nam uniwersalne polepszacze wszystkiego – i to po bardzo niskich cenach! I przy każdej okazji – od apteki do wyborów! Wink

    • korab1 pisze:

      Witaj Mistrzu, zawsze twierdziłem, iż wszystko już zostało napisane. Zrobili to starożytni Sumerowie, potem Grecy i odtąd tylko powstają wyłącznie wersje przybrane w nową technologię. Latający dywan zastąpił napęd antygrawitacyjny, „stoliku zastaw się”, automat karmiący ze „Świata Rzeki”. Kije samobije itd.itp. :)))

    • Wiedźma pisze:

      Dokładnie wyraziłeś moje zdanie Ukratku ! Reklamy jak dla Ubika…. a ludzie wierzą w cuda ( lub chcą wierzyć ) Przykłady ? babcia mówi : polałam tę plamę Vanishem tak jak pokazali, a ona nie zeszła Sad Ten bank to naprawdę rozdaje pieniądze ? No!No!
      Że o suplementach nie wspomnę oraz o ” produktach medycznych” jak je teraz zwą Distort

      • Alla pisze:

        Po suplementach, zachwalanych przez koleżankę, na zrzucenie kilku zbędnych kilogramów, dostałam takiej wysypki na czole, że przez miesiąc się jej pozbyć nie mogłam. Cud Ubik, wprost Happy-Grin

    • miral59 pisze:

      Z tymi „polepszaczami życia”, to się zgodzę Delighted Na reklamach to wszystko wygląda cudnie, ale jak kupisz, to już znacznie gorzej… Rzadko mi się zdarza kupić taką reklamowaną rzecz. Najczęściej, jak ją wypróbuję u Amerykańców, bo oni często poddają się reklamie i każde paskudztwo kupią Happy-Grin

      • Bożena pisze:

        Wychodzę z założenia, że dobra rzecz nie potrzebuje reklamy bo sama się reklamuje. 😉

        • miral59 pisze:

          Może i masz rację, Bożenko, ale jak się dowiesz o nowej rzeczy, jeśli nie będzie żadnej reklamy? Kto kupi coś, nawet dobre, jeśli nie będzie wiedział do czego to jest, ani co to jest? Thinking Także reklama, jako taka jest potrzebna. Pleasure

  4. Alla pisze:

    Nie pamiętam czy cokolwiek tego pana czytałam Sad
    Użyczcie tego Ubika!! Może na moje oko pomoże??? Bo się mnie, chyba, jęczmień robi!! Cry-Out

  5. Alla pisze:

    Idę poszukać tego pana na mych półkach, może pamięć nie ta?? Już.. Happy-Grin

  6. Bożena pisze:

    Dobrej nocy Państwu. Zapaliłabym lampkę, ale przecież dziś dyskusja potrwa jeszcze długo. Powiem więc – spokojnych snów i idę spać Spanko

  7. miral59 pisze:

    Poczytałam… Podobnie jak Bożenka nie jestem miłośniczką SF i nie bardzo się na tym znam. A trudno mieć zdanie o czymś, o czym nie ma się zielonego pojęcia Wink

  8. miral59 pisze:

    Wpadłam tylko na chwilkę i uciekam do swoich zajęć. „Polepszacze” niczego za mnie nie zrobią (takie wredoty) Wink

  9. Quackie pisze:

    Gaa. Real mnie wciągnął, a tu czas na dobranockę.

    Dzisiaj dama bez łasiczki, za to w habicie. Lucrezia Orsina Vizzana wstąpiła do kamedułek w Bolonii. Komponowała tam głównie motety z okazji poszczególnych świąt kościelnych… do czasu, kiedy okazało się, że jej muzyka wzbudza w klasztorze niepokoje, a nawet konflikty między siostrami. Prawdopodobnie stało się to powodem wycofania się Lucrezii z działalności kompozytorskiej, a nieco później – uznania jej za obłąkaną 🙁

    Nie bardzo rozumiem, dlaczego. Przecież ta muzyka nie zdradza żadnych oznak niestabilności umysłowej – wręcz przeciwnie, jest łagodna, refleksyjna i, co tu dużo gadać, piękna. Posłuchajcie pieśni „O Magnum Misterium”.

    Snów zdrowych na umyśle życzę!

    • Wiedźma pisze:

      Zazdrość Kwaku…. zazdrość spowodowała tę opinię. Tak mi się Crazy wydaje…. bo pieśń i piękna i natchniona :)… jakże Lucrezia mogła być tą. która piękniej Pana chwali….

      • Quackie pisze:

        To możliwe! I w ogóle żeby kobieta takie cuda komponowała? Toć musi być niezdrowa na umyśle (zwłaszcza jeżeli nie szlachetnie urodzona, bo im takie ekstrawagancje można jeszcze wybaczyć).

    • Alla pisze:

      Ośmiolatkę wepchnęli do klasztoru?? A cóż to dziecko zawiniło??
      Na polskich stronach nic nie znalazłam o kompozytorce 🙁
      A pieśń jest – cudna…
      Zbyt wcześnie przyszła na świat.

      • Quackie pisze:

        Faktycznie, patrz, nie zwróciłem uwagi – osiem lat i klasztor. Śmiem podejrzewać, że była jakaś kolejna z rodzeństwa i ona (oraz rodzina) miały niewiele możliwości, jeśli chodzi o wybór drogi życiowej. Być może w dzisiejszych czasach mogłaby zostać cudownym dzieckiem i zrobić karierę, nawet jeżeli nie od razu, to przez jakiegoś Idola albo inny Mam Talent… Zakładając, że urodziłaby się w kraju, który stwarza takie szanse.

        • Alla pisze:

          Albo sierota ze zubożałej szlachty.
          Oj tak, gdyby się urodziła w kraju, który dałby jej szansę rozwinąć talent 🙂

          • Tetryk56 pisze:

            Generalnie najwyraźniej nie spodziewano się, że3 uda się wydać ją za mąż… Nawet geniusz kompozytorski nie był dobrym argumentem na rynku małżeńskim; najwyraźniej pannie czegoś brakowało, najpewniej posagu…
            Klasztor w tej sytuacji mógł być optymalnym wyborem, żeby nie powiedzieć – szansą.

  10. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted To dziś znów niedziela? Niesamowite Amazed

  11. Alla pisze:

    Dzień dobry Delighted
    Ubik pomógł!!! Powieka mniej dokucza, to znaczy, że żniw, na moje szczęście nie będzie Wink

  12. Alla pisze:

    Brak iskry! Niekoniecznie bożej Wink
    PS Tak tylko nawijam, jakby co 😀

  13. Alla pisze:

    A „Łowcę Androidów” ktoś z SzanWyspiarzy oglądał??
    Się bliżej przyjrzę Dostojewskiemu SF, bo nie lubię być niedoinformowaną /czyt.niedouczoną/ Wink

    • Bożena pisze:

      Jeśli o mnie chodzi, to nie oglądałam Worry

    • Bezetka pisze:

      Ja tak półokiem, bo mąż jest fanem i po kilka razy już leciały: Łowca Androidów, Pamięć absolutna, Next, Impostor, Raport mniejszości…

      Sama z tego wszystkiego najlepiej zapamiętałam Tajemnicę Syriusza, może przez mordercze dziecko z misiem 😀

      • Alla pisze:

        To może i ja oglądałam??? Pamięci do oglądanych filmów, to ja w ogóle nie mam. Taka ze mnie filmowa analfabetka Sad
        Łoj, naszej nieodżałowanej Lukrecji na Wyspie brak. Ona na pewno błysnęłaby znajomością tematu. Nie tylko filmowego 😀

        • Quackie pisze:

          Łowca androidów jest o detektywie (Harrison Ford!), tropiącym androidy, które chcą być ludźmi (lub im się wydaje, że nimi są). Impostor w sumie podobny – o facecie (Gary Sinise), który wraca z wojny z kosmitami i posądzają go o to, że jest kopią samego siebie, wyprodukowaną przez tychże wrogich kosmitów, żeby w stosownym momencie wybuchnąć. Tajemnica Syriusza też o wojnie na innej planecie, na której ludziom zagrażają mordercze automaty, doskonalące z czasem kamuflaż. Pamięć absolutna doczekała się już remake’u, pierwszy film z Arnoldem Schwarzeneggerem, częściowo dziejący się na Marsie, drugi z Colinem Curuś Farrellem, w całości na Ziemi. Raport mniejszości z Tomem Cruisem, o policji, która zapobiega przestępstwom jeszcze przed ich popełnieniem i Next – chyba z Nicholasem Cage’em – o facecie, który przewiduje przyszłość. W sumie wszystko to pierwszoligowy SF. No, może Next trochę mniej.

          Coś Ci świta?

  14. Alla pisze:

    Dobra, Allka.. Idź ty napij się kawy… Może zjedz śniadanie, cooo??
    Wink

  15. Bezetka pisze:

    Dzień dobry.
    Może by tak… gotowanej kapustki? Delicious

    • Bożena pisze:

      Witaj Bezetko 🙂 Do obiadu, chętnie Delicious

      • Bezetka pisze:

        Myslałam raczej o sniadaniu Overjoy Nie wiem czego się Runciter kapustki przyczepił, taka z koperkiem… boczuniem…

        • Bożena pisze:

          Dobra jest taka, ale ja już po śniadaniu 😉

        • Alla pisze:

          Kiszoną kapustę mogę trzy razy dziennie wtranżalać. Jako surówkę, gotowaną / jedynie z kminkiem, koperkiem i pieprzem, bez tłuszczu!!/, kapuśniaczek, zasmażaną i bigosik Delicious

          • Bożena pisze:

            Słodka kapusta też jest dobra na bigos. Próbowałaś takiego bigosu?

          • Bezetka pisze:

            A masz dostęp do rzeczywoiście kiszonej, czy tylko kwaszonej? Bo jakoś nie mogę trafić na kiszoną i chyba przyjdzie się nauczyć samemu robić 🙂

            • Alla pisze:

              Kupuję na targu u sprawdzonego sprzedawcy, który własne wyroby sprzedaje. Gorzej zimą 😀 Chociaż zaprzyjaźniona ekspedientka zapewnia, że oni sprowadzają tylko i wyłącznie kiszoną. Jest smaczna i chyba mogę jej wierzyć 😀

            • korab1 pisze:

              Spróbuj, jest to bardzo łatwe i otrzymuje się znakomity produkt. Od trzech lat kupuję w listopadzie kapustę i kiszę w słoikach. Przepisów na to jest mnóstwo w internecie. Najlepiej jednak kierować się własnym smakiem.

              • Alla pisze:

                Ten Pan, od którego kupuję robi pyszną surówkę, którą też często kupuję. W skład wchodzi kapusta, por, seler, cebula, marchew i czerwona papryka. To wszystko razem kisi. Dodaję tylko oleju, pieprzu i gotowe. Pyyychotka 😀

              • Bezetka pisze:

                Obawiam się nieco niekorzystnych temperatur. Chyba, że teraz, póki jeszcze nic nie zamarza na balkonie 🙂
                Ile czasu to się właściwie kisi? Widziałam wersję, że kilka dni, a widziałam, że i dwa tygodnie 🙂

                • Kneź pisze:

                  Ja ostatnio wziąłem się za przerabianie teorii kiszenia wszystkiego, na praktykę – testowanie odbywa się na Cytrynowej. 🙂

  16. Alla pisze:

    Tak mi się jakoś skojarzyło 😀 a że Mareczka lubię od podlotka, no to sobie pozwolę Wink
    …Jesteś mieszkańcem ziemi, a uczysz się od obłoków.
    Swojej niepewnej nadziei, ulotnej jak pory roku.
    Obłoków wiedza tajemna, obłoków fantasmagoria,
    obłoków cudze spojrzenia, obłoków pewność ulotna…

  17. Alla pisze:

    Idę, jak co niedzielę, w SPA Wink
    Jeszcze mnie jedna impreza czeka, tym razem w lokalu, i czas się zrobić na bóstwo! „Jak się ma urodę, to należy o nią dbać”, tak mawia moja koleżanka Happy-Grin

  18. korab1 pisze:

    DzieńDobry:))”Chcieliśmy zapewnić ci golenie, jakiego nigdy nie zaznałeś. Powiedzieliśmy sobie: czas już na to, aby męska twarz została trochę popieszczona.Wraz z pojawieniem się automatycznej golarki Ubik o wiecznym ostrzu ze szwajcarskiego chromu, przeminęły dni przykrego zmagania się z zarostem. Wypróbuj więc golarkę Ubik i daj się popieścić. Uwaga: używać zgodnie z instrukcją i ostrożnie”.
    Życie mamy coraz łatwiejsze, prawda ??? :))

  19. Tetryk56 pisze:

    Witajcie! Ja już wySPAny… Wink

  20. Quackie pisze:

    Dzień dobry. A mnie skoro świt (być może było po 9:00) wyrwano brutalnie z piernatów i pojechaliśmy podziwiać najnowsze dziecko w rodzinie – córkę bratanicy małżonki, która tym samym awansowała na ciocię-babcię. I dopiero teraz wróciliśmy.

  21. korab1 pisze:

    DzieńDobry:)) Przed chwilą wróciłem ze spaceru do rezerwatu Segiet, położonego około 3 km. ode mnie.

    • miral59 pisze:

      Ładnie w tym rezerwacie, Stateczku Pleasure

      • korab1 pisze:

        Niedaleko jest zabytkowa kopalnia srebra. Podziemna Sztolnia Czarnego Pstrąga. Równie ciekawa :))
        http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.kopalniasrebra.pl/

    • Bożena pisze:

      Pięknie tam Stateczku 🙂 Zawsze powtarzam, że w Polsce tyle pięknych miejsc do podziwiania, których się jeszcze nie widziało, więc po co jechać podziwiać cudze? „Cudze chwalicie, swego nie znacie…”. Happy

  22. miral59 pisze:

    Dzień dobry Happy-Grin
    Ja też już wySPAna Wink Pranie się kończy , a małżonek szykuje śniadanko. Placuszki ziemniaczane Delicious Już obrał, teraz tarkuje. Ale będzie wyżerka!!!

    • Quackie pisze:

      Hmm? Placki ziemniaczane na śniadanie – tego nie próbowałem. Dla mnie to jest danie raczej obiadowe, rzadziej obiadowo-kolacyjne. Ale oczywiście co kraj (a nawet dom), to obyczaj, nie żebym komukolwiek zakazywał 😉 Zresztą, skoro można jeść na śniadanie pancaki albo i crepsy, to w sumie dlaczego nie placki?

      • korab1 pisze:

        Co to są „pancaki” ??? „Crepsy” to rodzaj czipsów, czy grepsów ???

        • Quackie pisze:

          „Pancakes”, takie grubsze naleśniki, niebywale pożywne (kiedyś w USA niebacznie zamówiłem 5 sztuk na śniadanie i ze wstydem odpadłem po 3/4 porcji), „crepes” to naleśniki mniej więcej takie, jak znamy w Polsce. Użyłem nieortodoksyjnej pisowni, żeby było szybciej 🙂

        • miral59 pisze:

          Pancake (pankejk) to rodzaj naleśników. Mąka jajko, trochę soli, woda. Tylko to jest gęściejsze niż ciasto naleśnikowe. Do tego w zależności od smaku są różne dodatki Delicious

          • miral59 pisze:

            Znowu się spóźniłam. Mistrz Q był szybszy Wink Happy-Grin

            • miral59 pisze:

              Mogę jedynie dodać, że ja to robię ze specjalnym żółtym serem. Jak obsmażę z lekka z dwóch stron, to składam taki placek na pół i w środek wkładam plasterek lub dwa tego sera. Jak się trochę rozpuści, można wcinać. Z ketchupem jest bardzo smaczny Delicious Można do tego dołożyć jeszcze pieczarki, jak ktoś lubi… Pleasure

              • Quackie pisze:

                No proszę, a „moi” „Amerykanie” zawsze na słodko, z syropami przeróżnistymi, słodkimi jak nie wiem co, nie tylko klonowym, ale również truskawkowym, waniliowym, toffi, karmelowym…

                Słodziutko, jednym słowem.

                • miral59 pisze:

                  Syropu klonowego nie kupuję. Wiele lat temu chciałam spróbować i kupiłam najmniejszą buteleczkę, jaką znalazłam w sklepie. Lepkie, paskudnie słodkie świństwo Crazy Każdy z rodzinki spróbował, każdy się skrzywił i wywaliłam resztę do kosza Happy-Grin Od tamtej pory nie kupuję, bo i tak używać nie będziemy Happy-Grin

              • Quackie pisze:

                Ale tak z serem, keczupem czy pieczarkami, to chyba też ciasto musi być mniej słodkie samo w sobie?

                • Bożena pisze:

                  Z pieczarkami, to chyba wcale nie na słodko?

                • Quackie pisze:

                  No właśnie. Mniej, w sensie „w ogóle nie” 😀

                • miral59 pisze:

                  Nie dodaję żadnego cukru do ciasta i nie jest to słodkie nawet trochę Delighted Chociaż Amerykańcy lubią takie słono-słodkie żarcie Crazy Nie zapomnę jak była u nas Sara. Kiedyś zrobiłam jej na śniadanie makaron ze śmietaną i cukrem. Spróbowała i powiedziała, że dobre, ale dodałaby do tego soli. Posoliła to zdrowo i powiedziała, że faktycznie, teraz jest pyszne. Wyszłam z kuchni, bo nie mogła na to patrzeć Wink

      • miral59 pisze:

        Ja placki produkcji swojego męża mogę jeść o każdej porze dnia i nocy Wink Raz, że nie znoszę gotowania i szczęśliwa jestem, gdy mnie ktoś w tym wyręcza Happy-Grin A dwa, to mężowskie placki są faktycznie wyśmienite Delicious
        Nasi znajomi z Tarnowa jedzą te placki jako ziemniaki np. do gulaszu. My jadamy albo ze śmietaną, albo z powidłami śliwkowymi. I sama nie wiem które jest lepsze Delicious

        • Bożena pisze:

          Łomatko! Placki ziemniaczane ze śmietaną? Jeszcze tego nie próbowałam Amazed

        • Quackie pisze:

          Uwielbiam takie placki pasjami, z tym że od pewnego czasu sobie odmawiam (żeby trochę kg zrzucić), ale kiedy je jeszcze jadłem, najbardziej lubiłem na nie-słodko. Tzn. najpierw jako dziecko jadłem z cukrem i/lub gęstą śmietaną, potem z syropem klonowym (nadspodziewanie dobrze się to komponuje, nie wiem, czy używacie syropu, ale jeśli tak, to spróbujcie!), a wreszcie z różnymi sosami, warzywnymi czy mięsnymi, ale już nie słodkimi. Aż wreszcie w ogóle przestałem je jeść, jak wyżej.

          Oj, aż mi ślinka pociekła

          Worry

        • korab1 pisze:

          Z gulaszem, ze śmietaną i bez niczego. Nie lubię niczego na słodko, poza wiśniową nalewka :))

      • Bezetka pisze:

        Hyhy, a ja to wychowana na śniadaniowych plackach wszelakich, dziwiłam się, że można placki ziemniaczane jeść na obiad 😀 Albo fasolkę szparagową jako danie głowne, a nie dodatek do ziemniaków, co do dziś rodzi pewne spory okołoobiadowe w moim domu 😉

        Bliższa jestem więc wersji „co dom, to obyczaj” 🙂

        • Quackie pisze:

          Ha, pamiętam, jaki szok kulturowy przeżyłem swego czasu we Francji, jak odkryłem, że ziemniaki mogą być traktowane jako jeszcze jedno warzywo do obiadu, w ilości zbliżonej do surówek. Niby drobna rzecz, a jednak.

      • Tetryk56 pisze:

        Placki ziemniaczane? Od dawna i tylko z musztardą; ewentualnie „po węgiersku” z gulaszem…

        • Quackie pisze:

          Mmm… Dobrze zrobiony placek węgierski… Nie za ostry, nie za mdły sos… W chłodny jesienny albo zimowy dzień… Na dobrze wysmażonym placku, takim nierozmokniętym jeszcze od sosu, żeby chrupał…

          • Tetryk56 pisze:

            Delicious widzę, że pobudziłem wyobraźnię! 🙂

            • Quackie pisze:

              …i wspomnienia! Niedaleko mojej szkoły średniej była restauracja węgierska (z rozdzielnika RWPG w sumie) „Czardasz”, w której bywały elity mojej szkoły, oprócz piwa, konsumowanego chętnie przez elity (rzadko kiedy proszone o dowód osobisty), serwowano tam właśnie takie placki, więc wspomnienia mają oprócz gastronomicznego również wymiar metafizyczny. Tym bardziej, że obecnie na miejscu restauracji jest pożal się Boże drogeria.

  23. Bezetka pisze:

    Spacerkowało się dziś… jodowało… rozmawiało o potędze morza…

    a

    a

    A ze wszystkich widoków i tak najważniejsze okazały się… pąkle Overjoy
    a

  24. Quackie pisze:

    A ja idę kręcić zarutko. Odezwę się, jak wrócę.

  25. Bożena pisze:

    Ja trochę z innej beczki: Rozmawiałam dziś na Skype z siostrą i tak się złożył temat, że wysłałam jej linka na naszą stronę z 30 października. Była zachwycona rzeźbami z dyni, jakie wykonał Quackie z Najjuniorem. Ja też nie mam wątpliwości, to są arcydzieła. Approve

  26. Bożena pisze:

    A teraz gdy już się przyznałam do tego przestępstwa bez bicia, to się pożegnam do jutra. Wspomnę jeszcze tylko, że moja siostra nas czasem podgląda, ale nie ma odwagi się odezwać.
    Dzbranoc Buziaczki

  27. miral59 pisze:

    Znikłam, ale po pysznych plackach zostałam wyrwana od komputera i zabrana na zakupy Distort To znaczy… posadzona za kierownicą, bo małżonek nie za bardzo lubi jeździć. Odwiedziliśmy kilka sklepów i wróciłam utuptana w czarnoziem. Tired Jak ja nie znoszę tych zakupów Cry-Out Ale w czwartek jest święto i trzeba było zrobić nowe zakupy, bo oczywiście w tygodniu nie będziemy mieli czasu. Dwie kaczuszki leżą w zamrażarce i czekają Delicious A żeberka pieką się właśnie na obiad i już są prawie gotowe Happy-Grin

  28. Tetryk56 pisze:

    Poszukałem Ubika w sieci – jest bez problemu do ściągnięcia po angielsku, ale także po niemiecku i włosku czy hiszpańsku. Trafiłem także na ofertę polskojęzyczną:
    http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/ebook4all.pl/ksiazki/polskie/27917-dick-philip-k-ubik.html
    ale nie znam tego serwisu, a żąda on podania telefonu i pytanie, jaki zrobi z niego użytek – więc polecić tego nie mogę…

    • Quackie pisze:

      Z zasady każdy tego typu serwis, który żąda podania numeru telefonu uznaję za wysoce podejrzany…

    • Wyimaginowany pisze:

      Dobry wieczór 🙂

      Dla zainteresowanych :

      UBIK

      Nie mam tylko pewności czy jest to całość,najlepiej jeżeli Stateczek porówna to z wersją papierową 🙂

      Pozdrawiam późnym wieczorem 🙂

      • Quackie pisze:

        Dziękuję w imieniu zainteresowanych 🙂

      • Wyimaginowany pisze:

        Potwierdzam, książka ma 17 rozdziałów czyli jest całość.
        PDF – można pobrać jeżeli komuś otwiera się w przeglądarce a woli przeczytać na komputerze. Pasek ikon na górze z prawej. Ikona druga od prawej. 🙂

    • Wyimaginowany pisze:

      Na tej stronie Mistrzu nie trzeba podawać nr. tel. aby móc pobrać. To jest tylko baner wyłudzający owe numery. Pobieranie z tej strony umożliwia zwykła rejestracja, bez konieczności podawania danych osobistych. Książki tu są wstawiane na zwykłych hostingach. 🙂

    • Bezetka pisze:

      A jakby ktos chciał, to mam ebooki w rarze, mogę podrzucić na maila z kokpitu:
      Galaktyczny druciarz
      Labirynt smierci
      Pani od ciasteczek
      Pelzacze
      Przez ciemne zwierciadlo
      Słoneczna loteria
      Ubik
      Za drzwiami
      Boża inwazja
      Opowiadania 1
      Opowiadania 2

      innych autorów też całą masę, lecz spisu nie mam 😉

  29. Tetryk56 pisze:

    Magio, wróć!
    …jak dawniej blisko przy mnie siądź…

    Dobranoc!

  30. Quackie pisze:

    Zasiedziałem się przy czymś innym… Dobranockę więc czas serwować.

    Johann Vierdanck był niemiecki kompozytorem i kornecistą, mówiąc prościej, trębaczem. Urodził się koło Drezna, a nauki pobierał w dworskiej kapeli w samym Dreźnie, gdzie uczył go m.in. goszczący tam włoski skrzypek Carlo Farina. Vierdanck natomiast wybrał się z wizytą do Kopenhagi i Lubeki, kończąc ją w Stralsundzie, gdzie pozostał jako organista na resztę życia.

    Komponował kaprysy, sonaty i kancony, łącząc w swojej twórczości np. trąbki i skrzypce lub trąbki i organy. Dzisiaj na Wyspie króciutki kaprys na dwie trąbki i skrzypce solo – prawdziwa perełeczka, wdzięczna, harmonijna i melodyjna. Aż szkoda, że taka krótka.

    Snów kapryśnych jak ten kaprys 😉

  31. Bożena pisze:

    Dzień dobry Delighted Znów poniedziałek, ale ostatni już w tym miesiącu. Jak ten czas leci Pondering

  32. Bożena pisze:

    Panie i Panowie, czas na kawę expresso Kawa zaparzone, słodkiego też się coś znajdzie Praliny

  33. Tetryk56 pisze:

    Witajcie!
    Załapię się jeszcze choć na czekoladkę?

  34. Quackie pisze:

    Dzień dobry! Za czekoladkę dzisiaj pięknie podziękuję, ale z kawą się chętnie do Państwa przysiądę 🙂

  35. korab1 pisze:

    DzieńDobry :))Dzisiaj wymiana kółek w aucie, potem oczekiwanie na śnieg i Wielkanoc :)))

  36. Alla pisze:

    Dzień dobry Delighted
    Spóźniona, ale nie do pracy, się melduje 😉
    No to do popotem Wink

  37. Quackie pisze:

    Uciekam do pracki, ale będę zerkał na Wyspę 🙂

  38. Kopciuszek pisze:

    Dzień dobry Happy
    Nawet bardzo dobry, jako że udało się po wielkich prośbach „wcisnąć się” na 11:00 do stomatologa 🙂

  39. Bożena pisze:

    Kurcze pieczone, jeszcze nie ma szesnastej godziny, a już szarówka… I pomyśleć, że jeszcze nam prawie 40 minut dnia ubędzie Weary

  40. Bożena pisze:

    Czas by było na zmianę wycieraczki, czy też tak uważacie? Proponowałabym coś z Waligórskiego, ale Jego prozy. Jest ona ciekawa i dowcipna podobnie jak wiersze. Chyba, że jest ktoś chętny do zbudowania nowego pięterka?

  41. Wyimaginowany pisze:

    Dobry wieczór Happy

    Dla tych wszystkich, których zainteresował UBIK a z jakichkolwiek względów czytanie na monitorze jest uciążliwe przygotowałem wersję słuchaną. Oto ona,proszę :

















    Zrobiłem to już tamtego wieczoru kiedy podałem link do PDF lecz z nieznanych mi względów serwer Wrzuty nie zapisywał wszystkiego i musiałem wgrywać materiał wielokrotnie.

    Miłego słuchania Happy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

[+] Zaazulki ;)