Przyjaciele, nadszedł czas wyprzedaży i właśnie o tyle
obniżamy cenę wszystkich naszych bezszmerowych aparatów
Ubik. Tak jest, cennik przestał się liczyć. I pamiętajcie:
każdy z aparatów Ubik, znajdujących się u nas na składzie,
był używany według instrukcji.
Twarz Glena Runcitera.- Twój smak próżnuje ?- pytał Runciter charakterystycznym dla siebie zgrzytliwym głosem.- Czy gotowana kapusta zdominowała twój jadłospis? Wciąż ten sam stary, zatęchły zapaszek poniedziałkowego poranku, bez względu na to, ile dzięsięciocentówek wrzucisz do swojej kuchenki? Ubik to wszystko zmienia, Ubik odradza walory smakowe pożywienia, przywraca znakomity aromat i smak tam, gdzie należy.- Na ekranie w miejsce twarzy Runcitera pojawiła się jaskrawo pomalowana puszka z aerozolem.- Jeden podmuch niewidocznego strumienia cząsteczek preparatu Ubik sprzedawanego po przystępnej cenie – rozwiewa powracające obsesyjnie obawy, że cały świat opanowują pojemniki ze skwaśniałym mlekiem, zdezelowane magnetofony i przestarzałe żelazne kabiny wind – nie mówiąc już o innych nie dostrzeżonych objawach rozkładu. Rzecz polega na tym, iż ów rozkład otaczającego świata jest zjawiskiem normalnym u wielu osób znajdujących się w stanie półżycia, zwłaszcza w początkowym stadium, gdy więzy z prawdziwą rzeczywistością są wciąż jeszcze bardzo silne.Jako szczątkowy bodziec utrzymuje się coś w ropdzaju resztkowego świata, odbieranego jako pseudośrodowisko, które jest jednak nieustabilizowane i nie wspierane przez jakąkolwiek ergiczną substrukturę.Zachodzi to zwłaszcza w tych wypadkach gdy – podobnie jak u was – mamy do czynienia z zespoleniem kilku systemów pamięciowych. Jednakże wraz z pojawieniem się nowego, potężniejszego niż kiedykolwiek preparatu Ubik wszystko to uległo zmianie. Joe siedział oszołomiony wpatrując się w ekran. Pojawiła się na nim wróżka z filmów rysunkowych, która żywo poruszała się w powietrzu, rozpylając wszędzie Ubik. Następnie miejsce wróżki zajęła poważna gospodyni domowa o końskich szczękach i dużych, wystających zębach. Zagrzmiała metalicznym głosem: – Przeszłam na Ubik po wypróbowaniu słabszych, przestarzałych podpór rzeczywistości. Moje garnki i patelnie zamieniały się w kupę rdzy. zapadały się podłogi mojego mieszkania. Charley, mój mąż przedziurawił na wylot nogą drzwi do sypialni. Ale teraz stosuję potężny preparat Ubik i skutki są cudowne.





To tylko jeden fragment dość mocno pokręconego tekstu, w 1975 r Wydawnictwo Literackie w serii S.Lem poleca, uszczęśliwiło nas mistrzem Dickiem oraz wspaniałym posłowiem Stanisława Lema. To posłowie samo w sobie jest arcydziełkiem krytyki literackiej. Polecam, warto się zagłębić w pokręcony i paranoiczny świat Dicka, daje on też nadzieję na dalszy ciąg. Niekoniecznie w wersji biblijnej :)))
Stateczku, jak wiesz, czytuję fantastykę i właśnie sobie uświadomiłam,
że chyba nie znam żadnego utworu Dicka ?
Na pewno pamiętam aferę z powodu Dicka i jego poglądu, że Lem to jakaś mistyfikacja i prowokacja ….. może dlatego nie sięgnęłam po książki Dicka ?
Była afera. Dick liczył, na wielkie pieniądze z wydanej w Polsce jego książki. Kiedy przeliczono złotówki na dolary, okazało się, iż może za to iść do kina na tani film. Uznał wtedy, że został oszukany przez komunistów. Uznał nawet, iż taki ktoś jak Lem nie istnieje i jest to akronim pod którym skrywa się wywiad radziecki. Dick sporo napisał, nie wszystko jest dobre, niemniej kilka jego rzeczy jest znakomitych, zwłaszcza Ubik. Niezły jest zbiór jego opowiadań „Krótki szczęśliwy żywot brązowego Oksforda”, głównie obraca się wokół istnienia umysłu niezależnego od ciała, znakomity paranoik z niego :))
Ha. Kiedyś, dawno temu, czytałem Dicka – i „Ubika”, i „Trzy Stygmaty Palmera Eldritcha” i opowiadania z cyklu „Ostatni Pan i Władca”… To było jednak tak dawno, że niewiele pamiętam. A przecież sam czasem piszę o niepewności świata otaczającego moich bohaterów, więc powinienem czytać Dicka do poduszki. A tu guzik, dużo lepiej pamiętam właśnie Lema.
Chyba czas odświeżyć Dicka. Jak tylko skończę kolejny powrót do Heinleina 😉
A, no przecież „Człowiek z wysokiego zamku” też jest Dicka! I to pamiętam dobrze.
Polecam posłowie Lema w wydaniu z 1975, między innymi za nie został wykluczony z amerykańskiego Stowarzyszenia pisarzy SF. Pojechał tam równo po pisarzach Złotego wieku amerykańskiej SF. Nie wiedział biedny, że doczekamy się straszliwego siana, które dzisiaj nazywają fantasy. Tych wszystkich siedmiotomowych cykli o podbijaniu kosmosu.
Może znajdę, Stateczku !
Nie będę wypowiadać się na temat SF, bo wolę inny rodzaj literatury. Nie będę więc się wymądrzać na temat, który jest mi obcy
Hihi, 75-ty rok… prorok jaki, cy co? Dziś wszak co chwila proponują nam uniwersalne polepszacze wszystkiego – i to po bardzo niskich cenach! I przy każdej okazji – od apteki do wyborów!
Witaj Mistrzu, zawsze twierdziłem, iż wszystko już zostało napisane. Zrobili to starożytni Sumerowie, potem Grecy i odtąd tylko powstają wyłącznie wersje przybrane w nową technologię. Latający dywan zastąpił napęd antygrawitacyjny, „stoliku zastaw się”, automat karmiący ze „Świata Rzeki”. Kije samobije itd.itp. :)))
Dokładnie wyraziłeś moje zdanie Ukratku ! Reklamy jak dla Ubika…. a ludzie wierzą w cuda ( lub chcą wierzyć ) Przykłady ? babcia mówi : polałam tę plamę Vanishem tak jak pokazali, a ona nie zeszła
Ten bank to naprawdę rozdaje pieniądze ? 

Że o suplementach nie wspomnę oraz o ” produktach medycznych” jak je teraz zwą
Po suplementach, zachwalanych przez koleżankę, na zrzucenie kilku zbędnych kilogramów, dostałam takiej wysypki na czole, że przez miesiąc się jej pozbyć nie mogłam. Cud Ubik, wprost
Z tymi „polepszaczami życia”, to się zgodzę
Na reklamach to wszystko wygląda cudnie, ale jak kupisz, to już znacznie gorzej… Rzadko mi się zdarza kupić taką reklamowaną rzecz. Najczęściej, jak ją wypróbuję u Amerykańców, bo oni często poddają się reklamie i każde paskudztwo kupią 
Wychodzę z założenia, że dobra rzecz nie potrzebuje reklamy bo sama się reklamuje. 😉
Może i masz rację, Bożenko, ale jak się dowiesz o nowej rzeczy, jeśli nie będzie żadnej reklamy? Kto kupi coś, nawet dobre, jeśli nie będzie wiedział do czego to jest, ani co to jest?
Także reklama, jako taka jest potrzebna. 
Nie pamiętam czy cokolwiek tego pana czytałam

Użyczcie tego Ubika!! Może na moje oko pomoże??? Bo się mnie, chyba, jęczmień robi!!
Nie radzę
Skowroneczku, na jęczmień najlepsza jest złota obrączka
Nie wiem dlaczego, ale działa. Trzeba ten jęczmień potrzeć (oczywiście nie za mocno) od kącika zewnętrznego w kierunku spojówki. Zejdzie zanim urośnie
Ale to że Ci wyrasta znaczy, że masz osłabiony organizm i brakuje Ci witamin 
Hmm, a jakich witamin???
Idę poszukać tego pana na mych półkach, może pamięć nie ta?? Już..
Pamięć, zdaje się, też poprawia!
Oczywista oczywistość, orzeźwia, wzmacnia apetyt, czyści łagodnie nie przerywając snu :)))
To ostatnie najbardziej pożądane, przy chęci pozbycia się zbędnych kilogramów
Niechby i wzrok
Dobrej nocy Państwu. Zapaliłabym lampkę, ale przecież dziś dyskusja potrwa jeszcze długo. Powiem więc – spokojnych snów i idę spać
Poczytałam… Podobnie jak Bożenka nie jestem miłośniczką SF i nie bardzo się na tym znam. A trudno mieć zdanie o czymś, o czym nie ma się zielonego pojęcia
Wpadłam tylko na chwilkę i uciekam do swoich zajęć. „Polepszacze” niczego za mnie nie zrobią (takie wredoty)
Gaa. Real mnie wciągnął, a tu czas na dobranockę.
Dzisiaj dama bez łasiczki, za to w habicie. Lucrezia Orsina Vizzana wstąpiła do kamedułek w Bolonii. Komponowała tam głównie motety z okazji poszczególnych świąt kościelnych… do czasu, kiedy okazało się, że jej muzyka wzbudza w klasztorze niepokoje, a nawet konflikty między siostrami. Prawdopodobnie stało się to powodem wycofania się Lucrezii z działalności kompozytorskiej, a nieco później – uznania jej za obłąkaną 🙁
Nie bardzo rozumiem, dlaczego. Przecież ta muzyka nie zdradza żadnych oznak niestabilności umysłowej – wręcz przeciwnie, jest łagodna, refleksyjna i, co tu dużo gadać, piękna. Posłuchajcie pieśni „O Magnum Misterium”.
Snów zdrowych na umyśle życzę!
Zazdrość Kwaku…. zazdrość spowodowała tę opinię. Tak mi się
wydaje…. bo pieśń i piękna i natchniona :)… jakże Lucrezia mogła być tą. która piękniej Pana chwali….
To możliwe! I w ogóle żeby kobieta takie cuda komponowała? Toć musi być niezdrowa na umyśle (zwłaszcza jeżeli nie szlachetnie urodzona, bo im takie ekstrawagancje można jeszcze wybaczyć).
Ośmiolatkę wepchnęli do klasztoru?? A cóż to dziecko zawiniło??
Na polskich stronach nic nie znalazłam o kompozytorce 🙁
A pieśń jest – cudna…
Zbyt wcześnie przyszła na świat.
Faktycznie, patrz, nie zwróciłem uwagi – osiem lat i klasztor. Śmiem podejrzewać, że była jakaś kolejna z rodzeństwa i ona (oraz rodzina) miały niewiele możliwości, jeśli chodzi o wybór drogi życiowej. Być może w dzisiejszych czasach mogłaby zostać cudownym dzieckiem i zrobić karierę, nawet jeżeli nie od razu, to przez jakiegoś Idola albo inny Mam Talent… Zakładając, że urodziłaby się w kraju, który stwarza takie szanse.
Albo sierota ze zubożałej szlachty.
Oj tak, gdyby się urodziła w kraju, który dałby jej szansę rozwinąć talent 🙂
Generalnie najwyraźniej nie spodziewano się, że3 uda się wydać ją za mąż… Nawet geniusz kompozytorski nie był dobrym argumentem na rynku małżeńskim; najwyraźniej pannie czegoś brakowało, najpewniej posagu…
Klasztor w tej sytuacji mógł być optymalnym wyborem, żeby nie powiedzieć – szansą.
Ale do klasztoru też trzeba było wnieść jakiś posag…
W biografii napisano, że w tym klasztorze miała ciotkę – organistkę, więc może to pomogło. A może klasztor nie żądał tyle, co ewentualny przyszły małżonek?
Chyba że tak, ale żal mi tego dziecka. Co to za życie
Dzień dobry
To dziś znów niedziela? Niesamowite 
Dzieńdoberek
Serwusik
Dzień dobry

Ubik pomógł!!! Powieka mniej dokucza, to znaczy, że żniw, na moje szczęście nie będzie
Gratulacje! Jednak wiara czyni cuda
Jasne!! Potarłam obrączką, bo się mnie przypomniało, że kiedyś ktoś komuś radził
No zobacz!!! Nie doczytałam, i napisałam Ci wyżej o tej obrączce
A Ty już to zrobiłaś
Cieszę się, że Ci lepiej 
Dzięki
Brak iskry! Niekoniecznie bożej
PS Tak tylko nawijam, jakby co 😀
A „Łowcę Androidów” ktoś z SzanWyspiarzy oglądał??
Się bliżej przyjrzę Dostojewskiemu SF, bo nie lubię być niedoinformowaną /czyt.niedouczoną/
Jeśli o mnie chodzi, to nie oglądałam
Ja tak półokiem, bo mąż jest fanem i po kilka razy już leciały: Łowca Androidów, Pamięć absolutna, Next, Impostor, Raport mniejszości…
Sama z tego wszystkiego najlepiej zapamiętałam Tajemnicę Syriusza, może przez mordercze dziecko z misiem 😀
To może i ja oglądałam??? Pamięci do oglądanych filmów, to ja w ogóle nie mam. Taka ze mnie filmowa analfabetka
Łoj, naszej nieodżałowanej Lukrecji na Wyspie brak. Ona na pewno błysnęłaby znajomością tematu. Nie tylko filmowego 😀
Łowca androidów jest o detektywie (Harrison Ford!), tropiącym androidy, które chcą być ludźmi (lub im się wydaje, że nimi są). Impostor w sumie podobny – o facecie (Gary Sinise), który wraca z wojny z kosmitami i posądzają go o to, że jest kopią samego siebie, wyprodukowaną przez tychże wrogich kosmitów, żeby w stosownym momencie wybuchnąć. Tajemnica Syriusza też o wojnie na innej planecie, na której ludziom zagrażają mordercze automaty, doskonalące z czasem kamuflaż. Pamięć absolutna doczekała się już remake’u, pierwszy film z Arnoldem Schwarzeneggerem, częściowo dziejący się na Marsie, drugi z Colinem Curuś Farrellem, w całości na Ziemi. Raport mniejszości z Tomem Cruisem, o policji, która zapobiega przestępstwom jeszcze przed ich popełnieniem i Next – chyba z Nicholasem Cage’em – o facecie, który przewiduje przyszłość. W sumie wszystko to pierwszoligowy SF. No, może Next trochę mniej.
Coś Ci świta?
Nioooo


Tak do mnie mów, a będę oświeconą
Pewnie, że oglądałam
Dobra, Allka.. Idź ty napij się kawy… Może zjedz śniadanie, cooo??

Smacznego 🙂
Ja już po śniadaniu, a do kawy jeszcze trochę czasu mi zostało. Do śniadania piję zieloną herbatę
Trzy razy zaparzasz tę samą?? Hi,hi… słyszałam w radiu, jak p.Pawlikowska radziła i ja to podłapałam i też 3x zaparzam tę samą 😀
Ekspresową najwyżej dwa, ale liściastą zaparzam 3 razy a nawet 4. Ale najlepsze jest drugie zaparzenie.
Dzień dobry.
Może by tak… gotowanej kapustki?
Witaj Bezetko 🙂 Do obiadu, chętnie
Myslałam raczej o sniadaniu
Nie wiem czego się Runciter kapustki przyczepił, taka z koperkiem… boczuniem…
Dobra jest taka, ale ja już po śniadaniu 😉
Kiszoną kapustę mogę trzy razy dziennie wtranżalać. Jako surówkę, gotowaną / jedynie z kminkiem, koperkiem i pieprzem, bez tłuszczu!!/, kapuśniaczek, zasmażaną i bigosik
Słodka kapusta też jest dobra na bigos. Próbowałaś takiego bigosu?
Nie, nie próbowałam Bożenko 😀 Lubię młódkę z masełkiem i makaronem. Takie bida łazanki, ale jakże smaczne 😀
A masz dostęp do rzeczywoiście kiszonej, czy tylko kwaszonej? Bo jakoś nie mogę trafić na kiszoną i chyba przyjdzie się nauczyć samemu robić 🙂
Kupuję na targu u sprawdzonego sprzedawcy, który własne wyroby sprzedaje. Gorzej zimą 😀 Chociaż zaprzyjaźniona ekspedientka zapewnia, że oni sprowadzają tylko i wyłącznie kiszoną. Jest smaczna i chyba mogę jej wierzyć 😀
Pierwszy raz bigos z białej kapusty jadłam na wczasach. Tak mi zasmakował, że zaczęłam też go gotować
Spróbuj, jest to bardzo łatwe i otrzymuje się znakomity produkt. Od trzech lat kupuję w listopadzie kapustę i kiszę w słoikach. Przepisów na to jest mnóstwo w internecie. Najlepiej jednak kierować się własnym smakiem.
Ten Pan, od którego kupuję robi pyszną surówkę, którą też często kupuję. W skład wchodzi kapusta, por, seler, cebula, marchew i czerwona papryka. To wszystko razem kisi. Dodaję tylko oleju, pieprzu i gotowe. Pyyychotka 😀
Obawiam się nieco niekorzystnych temperatur. Chyba, że teraz, póki jeszcze nic nie zamarza na balkonie 🙂
Ile czasu to się właściwie kisi? Widziałam wersję, że kilka dni, a widziałam, że i dwa tygodnie 🙂
Ja ostatnio wziąłem się za przerabianie teorii kiszenia wszystkiego, na praktykę – testowanie odbywa się na Cytrynowej. 🙂
Tak mi się jakoś skojarzyło 😀 a że Mareczka lubię od podlotka, no to sobie pozwolę
…Jesteś mieszkańcem ziemi, a uczysz się od obłoków.
Swojej niepewnej nadziei, ulotnej jak pory roku.
Obłoków wiedza tajemna, obłoków fantasmagoria,
obłoków cudze spojrzenia, obłoków pewność ulotna…
Idę, jak co niedzielę, w SPA

Jeszcze mnie jedna impreza czeka, tym razem w lokalu, i czas się zrobić na bóstwo! „Jak się ma urodę, to należy o nią dbać”, tak mawia moja koleżanka
DzieńDobry:))”Chcieliśmy zapewnić ci golenie, jakiego nigdy nie zaznałeś. Powiedzieliśmy sobie: czas już na to, aby męska twarz została trochę popieszczona.Wraz z pojawieniem się automatycznej golarki Ubik o wiecznym ostrzu ze szwajcarskiego chromu, przeminęły dni przykrego zmagania się z zarostem. Wypróbuj więc golarkę Ubik i daj się popieścić. Uwaga: używać zgodnie z instrukcją i ostrożnie”.
Życie mamy coraz łatwiejsze, prawda ??? :))
Czy jeszcze ktoś dzisiaj goli się brzytwą? Nie mówię o fryzjerach…
Posiadam brzytwę po dziadku, kiedyś się nią goliłem. Od czasu kiedy zaczęto u nas produkować polsilvery, stało się to zbędne. Rawy Lux, były okrutnym narzędziem tortur :)))
Mój ojciec się golił brzytwą i ostrzył ją na pasku. Jako dziecko, lubiłam na to patrzeć
…. I sprawdzał ostrze na mych włosach

Braci też uczył się golić brzytwą. Fajnie wyglądali oklejeni bibułką
Przypomnę slogan antyreklamwy z tamtych lat:
„Krwawa Lux – goli z mięsem!” :Wink1″
Panie Stateczku, czy Pan już ogolony
Witam Alleńko :)) Nawet umyty :))))))))
Kiedyś słyszałem taką rozmowę „codziennie rano myję nogi a żona wciąż narzeka, że pościel się zbyt szybko brudzi” :)))
Witajcie! Ja już wySPAny…
Witam słonecznie
Pana wySPanego 

Pachnący???
Na swój sposób każdy…
Bywa że nie do wytrzymania

Wiem coś na ten temat
Dzień dobry. A mnie skoro świt (być może było po 9:00) wyrwano brutalnie z piernatów i pojechaliśmy podziwiać najnowsze dziecko w rodzinie – córkę bratanicy małżonki, która tym samym awansowała na ciocię-babcię. I dopiero teraz wróciliśmy.
DzieńDobry:)) Przed chwilą wróciłem ze spaceru do rezerwatu Segiet, położonego około 3 km. ode mnie.
Ładnie w tym rezerwacie, Stateczku
Niedaleko jest zabytkowa kopalnia srebra. Podziemna Sztolnia Czarnego Pstrąga. Równie ciekawa :))
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/www.kopalniasrebra.pl/
Hmm, to pewnie to miejsce, którego NIE odwiedziliśmy w lipcu, bośmy się spieszyli z Żywca do Kielców.
Pięknie tam Stateczku 🙂 Zawsze powtarzam, że w Polsce tyle pięknych miejsc do podziwiania, których się jeszcze nie widziało, więc po co jechać podziwiać cudze? „Cudze chwalicie, swego nie znacie…”.
Dzień dobry
Pranie się kończy , a małżonek szykuje śniadanko. Placuszki ziemniaczane
Już obrał, teraz tarkuje. Ale będzie wyżerka!!!
Ja też już wySPAna
Hmm? Placki ziemniaczane na śniadanie – tego nie próbowałem. Dla mnie to jest danie raczej obiadowe, rzadziej obiadowo-kolacyjne. Ale oczywiście co kraj (a nawet dom), to obyczaj, nie żebym komukolwiek zakazywał 😉 Zresztą, skoro można jeść na śniadanie pancaki albo i crepsy, to w sumie dlaczego nie placki?
Co to są „pancaki” ??? „Crepsy” to rodzaj czipsów, czy grepsów ???
„Pancakes”, takie grubsze naleśniki, niebywale pożywne (kiedyś w USA niebacznie zamówiłem 5 sztuk na śniadanie i ze wstydem odpadłem po 3/4 porcji), „crepes” to naleśniki mniej więcej takie, jak znamy w Polsce. Użyłem nieortodoksyjnej pisowni, żeby było szybciej 🙂
Pancake (pankejk) to rodzaj naleśników. Mąka jajko, trochę soli, woda. Tylko to jest gęściejsze niż ciasto naleśnikowe. Do tego w zależności od smaku są różne dodatki
Znowu się spóźniłam. Mistrz Q był szybszy

Mogę jedynie dodać, że ja to robię ze specjalnym żółtym serem. Jak obsmażę z lekka z dwóch stron, to składam taki placek na pół i w środek wkładam plasterek lub dwa tego sera. Jak się trochę rozpuści, można wcinać. Z ketchupem jest bardzo smaczny
Można do tego dołożyć jeszcze pieczarki, jak ktoś lubi… 
No proszę, a „moi” „Amerykanie” zawsze na słodko, z syropami przeróżnistymi, słodkimi jak nie wiem co, nie tylko klonowym, ale również truskawkowym, waniliowym, toffi, karmelowym…
Słodziutko, jednym słowem.
Syropu klonowego nie kupuję. Wiele lat temu chciałam spróbować i kupiłam najmniejszą buteleczkę, jaką znalazłam w sklepie. Lepkie, paskudnie słodkie świństwo
Każdy z rodzinki spróbował, każdy się skrzywił i wywaliłam resztę do kosza
Od tamtej pory nie kupuję, bo i tak używać nie będziemy 
Ale tak z serem, keczupem czy pieczarkami, to chyba też ciasto musi być mniej słodkie samo w sobie?
Z pieczarkami, to chyba wcale nie na słodko?
No właśnie. Mniej, w sensie „w ogóle nie” 😀
Nie dodaję żadnego cukru do ciasta i nie jest to słodkie nawet trochę
Chociaż Amerykańcy lubią takie słono-słodkie żarcie
Nie zapomnę jak była u nas Sara. Kiedyś zrobiłam jej na śniadanie makaron ze śmietaną i cukrem. Spróbowała i powiedziała, że dobre, ale dodałaby do tego soli. Posoliła to zdrowo i powiedziała, że faktycznie, teraz jest pyszne. Wyszłam z kuchni, bo nie mogła na to patrzeć 
Ja placki produkcji swojego męża mogę jeść o każdej porze dnia i nocy
Raz, że nie znoszę gotowania i szczęśliwa jestem, gdy mnie ktoś w tym wyręcza
A dwa, to mężowskie placki są faktycznie wyśmienite 

Nasi znajomi z Tarnowa jedzą te placki jako ziemniaki np. do gulaszu. My jadamy albo ze śmietaną, albo z powidłami śliwkowymi. I sama nie wiem które jest lepsze
Łomatko! Placki ziemniaczane ze śmietaną? Jeszcze tego nie próbowałam
Ale to chyba na słodko. A może i niekoniecznie? W końcu ziemniaki ze zsiadłym mlekiem są kultowe, a stąd już droga niedaleka do placków ze śmietaną (również kwaśną lub kefirem).
Spróbuj, są bardzo dobre

Uwielbiam takie placki pasjami, z tym że od pewnego czasu sobie odmawiam (żeby trochę kg zrzucić), ale kiedy je jeszcze jadłem, najbardziej lubiłem na nie-słodko. Tzn. najpierw jako dziecko jadłem z cukrem i/lub gęstą śmietaną, potem z syropem klonowym (nadspodziewanie dobrze się to komponuje, nie wiem, czy używacie syropu, ale jeśli tak, to spróbujcie!), a wreszcie z różnymi sosami, warzywnymi czy mięsnymi, ale już nie słodkimi. Aż wreszcie w ogóle przestałem je jeść, jak wyżej.
Oj, aż mi ślinka pociekła
Z gulaszem, ze śmietaną i bez niczego. Nie lubię niczego na słodko, poza wiśniową nalewka :))
Jako dziecko, jadłam je z cukrem, później też z gulaszem. Z syropem klonowym nie próbowałam, tak naprawdę to nie przepadam za nim
Hyhy, a ja to wychowana na śniadaniowych plackach wszelakich, dziwiłam się, że można placki ziemniaczane jeść na obiad 😀 Albo fasolkę szparagową jako danie głowne, a nie dodatek do ziemniaków, co do dziś rodzi pewne spory okołoobiadowe w moim domu 😉
Bliższa jestem więc wersji „co dom, to obyczaj” 🙂
Ha, pamiętam, jaki szok kulturowy przeżyłem swego czasu we Francji, jak odkryłem, że ziemniaki mogą być traktowane jako jeszcze jedno warzywo do obiadu, w ilości zbliżonej do surówek. Niby drobna rzecz, a jednak.
Placki ziemniaczane? Od dawna i tylko z musztardą; ewentualnie „po węgiersku” z gulaszem…
Mmm… Dobrze zrobiony placek węgierski… Nie za ostry, nie za mdły sos… W chłodny jesienny albo zimowy dzień… Na dobrze wysmażonym placku, takim nierozmokniętym jeszcze od sosu, żeby chrupał…
…i wspomnienia! Niedaleko mojej szkoły średniej była restauracja węgierska (z rozdzielnika RWPG w sumie) „Czardasz”, w której bywały elity mojej szkoły, oprócz piwa, konsumowanego chętnie przez elity (rzadko kiedy proszone o dowód osobisty), serwowano tam właśnie takie placki, więc wspomnienia mają oprócz gastronomicznego również wymiar metafizyczny. Tym bardziej, że obecnie na miejscu restauracji jest pożal się Boże drogeria.
W Krakowie był (i jest nadal) „Balaton” 🙂
Brzmi nieźle, tym bardziej, że jedna restauracja w pobliżu całkowicie zmieniła menu i już się placka węgierskiego nie uświadczy… Jak będę w Krakowie…
To cię zaprowadzę 🙂
I do tego „Egri Bikaver” albo cuś w tym guście 😉
Spacerkowało się dziś… jodowało… rozmawiało o potędze morza…
A ze wszystkich widoków i tak najważniejsze okazały się… pąkle

Tamże byliśmy w ostatnią ciepłą niedzielę października 🙂 przeszedłszy zez centrum przez Polankę Redłowską i stanowiska artylerii nadbrzeżnej, zszedłszy na szagę jednym z dzikich (obecnie) wąwozów ku plaży i potem nad samym morzem do Orłowa 🙂
Hmmm… A dlaczego najważniejsze?
A bo ja wiem? i znów się nie sprawdziłam, bo „mama, na zdjęciu gorzej wyglądają” 😀
A ja idę kręcić zarutko. Odezwę się, jak wrócę.
Ja trochę z innej beczki: Rozmawiałam dziś na Skype z siostrą i tak się złożył temat, że wysłałam jej linka na naszą stronę z 30 października. Była zachwycona rzeźbami z dyni, jakie wykonał Quackie z Najjuniorem. Ja też nie mam wątpliwości, to są arcydzieła.
A dziękuję 🙂 ale znam swoje miejsce – proszę, oto dynie, które wygrały konkurs firmy „Pumpkin Masters”, tak dla porównania (mam nadzieję, że da się zamieścić).
Fakt – niesamowite!
Przyznaję, ale tamte też nie gorsze,a może i lepsze… Niełatwo wyrzeźbić takie wierne podobizny
A teraz gdy już się przyznałam do tego przestępstwa bez bicia, to się pożegnam do jutra. Wspomnę jeszcze tylko, że moja siostra nas czasem podgląda, ale nie ma odwagi się odezwać.
Dzbranoc
Dodaj jej odwagi! 🙂
Staram się
Znikłam, ale po pysznych plackach zostałam wyrwana od komputera i zabrana na zakupy
To znaczy… posadzona za kierownicą, bo małżonek nie za bardzo lubi jeździć. Odwiedziliśmy kilka sklepów i wróciłam utuptana w czarnoziem.
Jak ja nie znoszę tych zakupów
Ale w czwartek jest święto i trzeba było zrobić nowe zakupy, bo oczywiście w tygodniu nie będziemy mieli czasu. Dwie kaczuszki leżą w zamrażarce i czekają
A żeberka pieką się właśnie na obiad i już są prawie gotowe 
Ostatnio na stołówce jadam często żeberka w coca-coli – znakomite!
Ta różnica czasu bywa bolesna. Tutaj już późny wieczór i nie powinienem już nic jeść, ale ślinka leci…
Poszukałem Ubika w sieci – jest bez problemu do ściągnięcia po angielsku, ale także po niemiecku i włosku czy hiszpańsku. Trafiłem także na ofertę polskojęzyczną:
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/ebook4all.pl/ksiazki/polskie/27917-dick-philip-k-ubik.html
ale nie znam tego serwisu, a żąda on podania telefonu i pytanie, jaki zrobi z niego użytek – więc polecić tego nie mogę…
Z zasady każdy tego typu serwis, który żąda podania numeru telefonu uznaję za wysoce podejrzany…
No właśnie… A my nawet ochronnej magii nie mamy…
Dobry wieczór 🙂
Dla zainteresowanych :
UBIK
Nie mam tylko pewności czy jest to całość,najlepiej jeżeli Stateczek porówna to z wersją papierową 🙂
Pozdrawiam późnym wieczorem 🙂
Dziękuję w imieniu zainteresowanych 🙂
Potwierdzam, książka ma 17 rozdziałów czyli jest całość.
PDF – można pobrać jeżeli komuś otwiera się w przeglądarce a woli przeczytać na komputerze. Pasek ikon na górze z prawej. Ikona druga od prawej. 🙂
Na tej stronie Mistrzu nie trzeba podawać nr. tel. aby móc pobrać. To jest tylko baner wyłudzający owe numery. Pobieranie z tej strony umożliwia zwykła rejestracja, bez konieczności podawania danych osobistych. Książki tu są wstawiane na zwykłych hostingach. 🙂
Aha, nie spojrzawszy na źródło, odpowiedziałem Tetrykowi. Jeżeli tak, jak piszesz, to w porządku.
A jakby ktos chciał, to mam ebooki w rarze, mogę podrzucić na maila z kokpitu:
Galaktyczny druciarz
Labirynt smierci
Pani od ciasteczek
Pelzacze
Przez ciemne zwierciadlo
Słoneczna loteria
Ubik
Za drzwiami
Boża inwazja
Opowiadania 1
Opowiadania 2
innych autorów też całą masę, lecz spisu nie mam 😉
Magio, wróć!

…jak dawniej blisko przy mnie siądź…
Dobranoc!
Zasiedziałem się przy czymś innym… Dobranockę więc czas serwować.
Johann Vierdanck był niemiecki kompozytorem i kornecistą, mówiąc prościej, trębaczem. Urodził się koło Drezna, a nauki pobierał w dworskiej kapeli w samym Dreźnie, gdzie uczył go m.in. goszczący tam włoski skrzypek Carlo Farina. Vierdanck natomiast wybrał się z wizytą do Kopenhagi i Lubeki, kończąc ją w Stralsundzie, gdzie pozostał jako organista na resztę życia.
Komponował kaprysy, sonaty i kancony, łącząc w swojej twórczości np. trąbki i skrzypce lub trąbki i organy. Dzisiaj na Wyspie króciutki kaprys na dwie trąbki i skrzypce solo – prawdziwa perełeczka, wdzięczna, harmonijna i melodyjna. Aż szkoda, że taka krótka.
Snów kapryśnych jak ten kaprys 😉
Dzień dobry
Znów poniedziałek, ale ostatni już w tym miesiącu. Jak ten czas leci 
Za to niedziela jeszcze w tym miesiącu się wydarzy 😀
Zgadza się, ta ostatnia niedziela…
Panie i Panowie, czas na kawę
Kawa zaparzone, słodkiego też się coś znajdzie 
Dzień dobry
Dołączam się do kawy (z czekoladkami 😀 )
W weekend zrobiłem sobie dwa dni przerwy od bieżących spraw oraz internetu.
Wracam a tu tyle nowości…
Tylko reszty Wyspiarzy jakoś nie widać…
Ja też się zameldowałem… a następnie „wsiąkłem” (obowiązki pracownicze). Nie zdążyłem nawet dopić kawy 🙁
Dopiero teraz udało mi się wrócić. W międzyczasie tochę nas się zebrało 😀
Kawa (zimna) dopita, więc na teraz kończę ale będę „wpadał” 🙂
Podobnie jak ja.
Witajcie!
Załapię się jeszcze choć na czekoladkę?
Witaj Ukratku
Jakże by inaczej. Kawa też jeszcze jest 
Dzień dobry! Za czekoladkę dzisiaj pięknie podziękuję, ale z kawą się chętnie do Państwa przysiądę 🙂
Witam i zapraszam
DzieńDobry :))Dzisiaj wymiana kółek w aucie, potem oczekiwanie na śnieg i Wielkanoc :)))
My już wymieniliśmy, od razu inaczej się trzyma drogi.
Dzień dobry

Spóźniona, ale nie do pracy, się melduje 😉
No to do popotem
Uciekam do pracki, ale będę zerkał na Wyspę 🙂
Dzień dobry
Nawet bardzo dobry, jako że udało się po wielkich prośbach „wcisnąć się” na 11:00 do stomatologa 🙂
Czy jest sposób żeby pozytywnie nastroić stomatologa do nas?
Bowiem w przeciwnym razie, to nie będzie „dobry dzień” 🙁
Och, nie wiem, ale słyszałem dowcip o tym, jak pacjent siada na fotelu, dentysta do niego podchodzi, przygotowuje do zabiegu, chwyta za wiertło i już, już ma się zabrać do pracy, kiedy czuje na swoim, hmmhm, kroczu żelazny uchwyt. Zdumiony patrzy na pacjenta, który uśmiecha się do niego i mówi: No to jak, panie doktorze, przecież nie chcemy, żeby bolało, prawda?
Oto pozytywne nastrojenie stomatologa
O to mi właśnie chodziło 😀
Mam nadzieję, Kopciuszku, że już jesteś po, i że jest znacznie lepiej…
A teraz to już na pewno po… i wszystko dobrze
Kurcze pieczone, jeszcze nie ma szesnastej godziny, a już szarówka… I pomyśleć, że jeszcze nam prawie 40 minut dnia ubędzie
Czas by było na zmianę wycieraczki, czy też tak uważacie? Proponowałabym coś z Waligórskiego, ale Jego prozy. Jest ona ciekawa i dowcipna podobnie jak wiersze. Chyba, że jest ktoś chętny do zbudowania nowego pięterka?
Ja jestem za… Szkiców – prócz twojego – nie widać 🙂
Też to zauważyłam, więc nie ma chętnych. Czyli buduję…
Zatem zapraszam na pięterko
Dobry wieczór
Dla tych wszystkich, których zainteresował UBIK a z jakichkolwiek względów czytanie na monitorze jest uciążliwe przygotowałem wersję słuchaną. Oto ona,proszę :
Zrobiłem to już tamtego wieczoru kiedy podałem link do PDF lecz z nieznanych mi względów serwer Wrzuty nie zapisywał wszystkiego i musiałem wgrywać materiał wielokrotnie.
Miłego słuchania
To tym razem pięknie dziękuję w imieniu słuchających 😀
Witam serdecznie.Ależ nie ma za co Mistrzu Q. Drobiazg,
Fiuuu! Profeska 🙂
Oooo, dziękujemy