Eljanna siedziała na sofce mocno zamyślona. I miała nad czem rozmyslać! Miała dwóch nażeczonych! Ewel oświadczył się jej wczoraj. Prawił jej takie kąplementy, których ona nie znosiła. Przyjęła go tylko ze względu, że był miljonerem. Lecz Eljanna kochała więcej Ramona! O… Ramon jest taki piękny! Miły! Napewno ją więcej kocha! Eljannę jednak dręczyła myśl – Dlaczego przyjęła Ewela, gdy jej się oświadczył? A dlaczego Ramon zupełnie jejsię jeszcze? Przecież on ją kocha!
Nagle dzwonek przerwał jej te smętne rozmyślania. Porwała się z miejsca. W drzwiach ukazał się Ramon. W rękach trzymał piękne,łososiowego koloru różei piękny pierścionek z małemi rubinkami.
Eljanna poczerwieniała – I „on” mi się pzryszedł oświadczyć – pomyślała zlekkim uśmiechem na ustach i rzekła, – Ach, Ramonie! Z wielkim niepokojem czekałam na ciebie! I jakby nic nie wiedząc dodała – A dla koguż ta obrączka i te róże? Wtęczas Ramon pocałował ją w rękę i rzekł z wielką czułością – Dla ciebie, droga, dla ciebie kochna! Oto wszystko, czem obdażyć cię chciałem! Byłaś dla mnie najdroższą i najpiękniejszą kochonanką z całego świata, Eljanno!
Czy dożwolisz najmilsza, byśmy zostali aż do śmierci złaczeni razem, przez obrączkę tą i przez ślub? Czy zechcesz byś ty ma droga Eljanno została żoną moją, którą bym kochał nade wszystko? i którą bym miłował nad życie swoje?
Eljanno czy przeczuwasz szczęście, które, by nie opuszczało nas do końca życia?
My byśmy byli złączeni przez szczęście i pomyślność na zawsze. Nam byłoby najlepiej razem, miałabyś wszystko, co zechcesz, kochana i najpiękniejsza!
Wiec czy przyjmujesz mnie, Eljanno,najpiękniejsza ze wszystkich kobiet? Czy pokochasz mnie choć odrobinkę? Czy odrzucisz mnie?
O! – Ramonie – zawołała Eljanna! – kocham cię nad wszystko! I przyżekam że będę ci wierną żoną – mówiąc to przytuliła się do Ramona!
Nagle usłyszeli za sobą gniewny czyjś śmiech.
Oboje ujżeli pana niskiego wzrostu o niezgrabnym nosie i przymrużonych oczach.
Eljanna zbladła – To jest Ewel Ross, który mi się oświadczył wczoraj, ale ja odwołam oświadczyny – rzekła do Ramona Krienwera.
P. Ross na tą wiadomość zżółkł, ze złości i krzyknął – Cooo? Pan jest narzeczonym Eljanny? – Tak – rzekła za Ramona Eljanna i więcej przytuliła śliczną główkę do jego ramienia. Ewel mruknął coś niezrozumiałego trzasnął drzwiami i wyszedł.
Ramon i Eljanna stali jeszcze chwilę nic nie mówiąc do siebie. Wkońcu Eljanna szepnęła – Czy myslisz, że on się zemści na nas? – Ramonnic nie odpowiedział, tylko uśmiechnął się lekko, choć w duszy coś złego przeczuwał.
Eljanna tego uśmieszku nie spostrzegła i mówiła dalej: Ach ten Ewel! Jak on śmiał przyjść do mojego mieszkania! Jak on śmiał! Ale ja, jak go spotkam kiedy, to będzie pamiętał tak mu nagadam!
Zresztą wcale nie jest przystojny… Nawet jest wstrętny! Nienawidzę go!
A ty Ramonie jesteś bardzo miły! Ja kocham ciebie! Ciebie ja miłuję! Jesteś zresztą bardzo przystojny… A Ewel! to nawet szkoda myśleć!
Mówiąc to wpatrzyła się z zachwytem w Ramona, który spojrzał na zegarek i rzekł – Oj już ósma godzina? to ja już muszę iść! A więc żegnaj najsłodsza moja! – to mówiąc wyszedł.
– – – –
Minęło kilka dni. Ramon dawno nie przychodził do Eljanny, która już tylko ze smiechem mówiła o zdarzeniu z Ewelem.
(tu niestety parę kartek zaginęło)
na zimnego trupa… Nawet go nie widziała, bo komnata tonęła w ciemności i mroku, tylko poznała po błysku rewolwru. Ramon często Jej ten rewolwer pokazywał i mówił: Jak nie poślubisz mnie do grobu, to, się zastrzelę!…
A tymczasem zastrzelił Ewela. Pewnie już uleciała z niego dusza ponieważ już się nie ruszał.
– – – –
Eljanna westchnęła pełną piersią.
Nareszcie!
I pocałowali się.
Wisława Szymborska, l.13




Kto nie chce niech nie wierzy, ale nasza noblistka jako nastolatka zamierzała zostać pisarką. Z tych czasów zachował się jedynie jeden – i to niekompletny – rękopis, opublikowany przez jej sekretarza p. Michała Rusinka w tomiku pod tym samym tytułem, zawierającym wiele jej wczesnych i późniejszych, ale nie publikowanych a przynajmniej nie zebranych drobnostek, jak limeryki, moskaliki i lepieje.
Pisownię i ortografię pozostawiłem zgodnie z rękopisem.
Moim zdaniem płynie z tej lektury jeden morał:
Najważniejsze, żeby zacząć pisać. Jeśli się nie zacznie, nigdy nie dojdzie się do Nobla!
Rękopis pochodzi z ok. 1935 roku
nietrudno policzyć, ale jak widać, romanse są nieśmiertelne:)
Cudne
Niektóre wyrazy tak gryzły za oczy, że nie wiedziałam co to jest 
Musiałam niemal literować… Jestem wzrokowcem.
Przypomina mi to jak jeden z kolegów napisał „róh” i też nie umiałam przeczytać
Istnieje jedna bodaj okoliczność, dla której być należy w tem względzie ostrożnym. Z dawna już bowiem znam ja pocieszania się rodziców dziecka nie zanadto bystrego, że Einstein do któregoś tam roku życia też nie mówił i go za imbecyla mięli… Jeno, że lata lecą a latorośl jakoś w Einsteiny nie idzie… I tu być może podobnie: rozgrzeszywszy się, że pisać trzeba koniecznie, bo się tem sposobem może kiedy w elity pisarskie wejdzie, to nas może ten zalew zatopić…:)
Kłaniam nisko:)
Gdybyśmy chcieli czytać wszystko, co dotąd napisane, dawno zatonęlibyśmy ze szczętem… Gdybyś jednak, mości Wachmistrzu, sam kiedyś nie zaczął, odebrałbyś mnóstwo przyjemności nieświadomym tego twoim przyszłym czytelnikom!
A tak w ogóle, to dzień dobry
Według powiedzenia – środa minie, tydzień zginie 

Czyżby to już była środa?
Miłego dnia życzę
Opanowałam już zdjęcia z Downtown Chicago i jak ta wycieraczka się trochę zużyje, pokażę je Wam
Chyba że ktoś planuje coś innego w ciągu najbliższych dni… Moje nie jest ani takie ciekawe, ani takie pilne 
Dzień dobry
Kto by pomyślał, że nasza Noblistka zaczynała w ten sposób… To może i ja zacznę?
Ale chyba już jestem za… Za wcześnie urodzona.
Poza tym nie lubię romansideł
Witaj, Bożenko!
Ale ty już pisujesz, tylko rzadko się nam pokazujesz. Przyznam, że próbuję zachęcić dwie inne uparte Wyspiarki!
Witaj! Wiem o tym, że chcesz je zachęcić, świadczą o tym dwa ostatnie zdania Twojego komentarza pod tekstem.
Na pewno nie jestem jedną z tych upartych


Nie za bardzo umiem, a ciągle piszę
Mam tylko nadzieję, że nie robię tylu błędów
Witajcie, kawopijcy!
Więc kto żyw, do kawy
(lub herbaty).
Pół nocy nie spałam, więc ta kawa jest dla mnie szczególnie dziś lekarstwem
Coś się szczególnego działo, że nie spałaś, czy po prostu przypałętała się bezsenność?
Właśnie przypałętała się bezsenność. Czyżby halny oddziaływał aż na Wielkopolskę?
Tak właśnie myślę… Jeżeli (jak donosi rodzina) w górach wiało 150 km/h, to ten wiatr po jakichś 2h (może trochę dłużej, jeśli zwolnił) miał szansę być nad Poznaniem, więc to możliwe. Nad Trójmiasto w każdym razie nie dotarł.
Dawno mi się taka bezsenna noc nie zdarzyła. Nawet jak się obudzę, to natychmiast zasypiam. Dzisiaj myślałam, że do rana nie zasnę.
A ja spałem całkiem nieźle. Śniło mi się, że pojechałem do jakiegoś hostelu, w którym nocowali również muzycy Deep Purple, i to jakby programowo, na zasadzie spotkań z ludźmi.
Nic dziwnego że halny Ci nie przeszkadza, mieszkasz daleko od gór.
Jak mi się coś takiego przydarza, to kładę się spokojnie na pleckach i cieszę się, że się mogę byczyć. Jak się już tak na dobre scieszę, to na ogół dzwoni budzik…
Tetryku, ale jak halny odwiedza Podhale, to i o Kraków zahacza. Jak było tym razem?
No właśnie, też o tym myślałam…
U mnie wieczorem dmuchało… ale czy to był halny ?? tego najstarsi górale chyba nie wiedzą 🙂
Wiatr jest, ale niezbyt silny – halnego raczej nie zauważyłem. Przespałem?
Dzień dobry! Kawa na miejscu, ja na miejscu. Nie znałem tego powiedzenia o środzie!
Okazało się, że materiał do opracowania dotarł w nocy, więc zaraz się nim zajmę, a potem bieżączka… Ale to wszystko za chwilę.
Co się dzieje z naszym Skwronkiem? Czy ktoś wie? Od wczorajszego południa się nie pokazała
Witaj Bożenko
Pokazała się wieczorkiem, pokazała… Przespała popołudnie, pogadała z Kopciuszkiem, przysnęła na filmie (jakim? 😀 )Przyczłapała powiedzieć dobranoc, lądując w połowie wątku, ale wysłuchawszy wcześniej ślicznej dobranocki Mistrza Q
Ja wczoraj miałam gościa (gościówę)do wieczora, więc nawet dobrze nie prześledziłam całego dialogu. Musiałam Cię przeoczyć
DzieńDobry:)) Pamiętam moja pierwszą powieść, zacząłem od tytułu: „Śladem Złotej Strzały”, potem siedziałem kwadrans co najmniej, usiłując dopasować do niego fabułę. Na szczęście mi przeszło :)))
Witaj Stateczku ! już po kwadransie straciłeś szanse na Nobla ? To i tak lepiej niż ja – nigdy sobie tej szansy nie dałam w dziedzinie prozy…A dziewczęce wiersze wysłałam czas jakiś temu do kosza…. mimo wszystko.
Do poezji miałem jakiś dziwny wstręt, dopiero Demarczyk pokazała mi Jasnorzewską, Tuwima, Baczyńskiego. Na szczęście jeszcze w porę :))
A Gałczyński się tez załapał ? 🙂
A tego nie mogę sobie odmówić !
Piękne :))
Dzień dobry


Panie Tetryku, aleś Pan zrobił psikusa. Czytam, czytam i mnie coraz większe zniechęcenie dopada. Co Ten Mistrz T nam za banialuki wkleił. Gdzie On znowu łaził, jakiej nastolatki bloga odwiedził. No ale jakoś przebrnęłam do końca iiii… Nagle ukazało się nazwisko Autorki
Jednego jestem pewna, że z Noblistką łączy mnie – ortografia 😀 W jej wieku również pisałam „napewno”, aż do momentu gdy zalufiłam solidnie i zapamiętałam, powtarzając sobie takie zdanie „naprawdę, na pewno pisze się osobno” 😀 I to zdanie powtarzałam dziecięciu swemu
A Pani Wisława była mądrą nastolatką! Stwierdziwszy, że pisarka z niej żadna 😉 i chwała jej za to, że zmierzyła się z poezją, ku radości czytelników!! 😀
Wiem, wiem: pisać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej… Zatem wolę poczytać tych co lepiej piszą! I basta!!
PS Poza tym, dlaczego tak pięknie widzi się błędy w tekstach u innych, a u siebie jakosik ciężko zauważyć?? I bynajmniej nie mam na myśli tych zamierzonych! Byczków w tomacie
Jesteś Skowronku! Witaj, już zaczęłam się o Ciebie niepokoić…
A dzie Krzyś???
Krzyś się wczoraj usprawiedliwiał – gdzieś wyjechał z samego rana.
Dobry wieczór
Dziękuję za uważne czytanie moich usprawiedliwień.
Właśnie wróciłem i czytam komentarze.
Jedna uwaga do czytelniczek (oraz czytelników)

Ortografia w roku 1935 różniła się od ortografii po 1945 roku. Dlatego część zwrotów, które obecnie rażą jako błędy ortograficzne wówczas były całkiem prawidłowe
Pomijając błędy ortograficzne, są tam i inne. Często pisze razem co powinno być osobno, np.”jejsię”, „różei”. Przestawione są też litery w wyrazie – zamiast przyszedł, jest „pzryszedł”. Lub też przecinek po wyrazie „które”. Czasem się trzeba zastanowić o co tu chodzi
Witaj Skowronku.
.. podzielam Twój pogląd, że czyta się tych, co lepiej piszą ! 
Przyznać muszę, że ortografia przyszłej Noblistki zdumiała mnie dość mocno…. tyle i takich błędów u szóstoklasistki ??? nie do uwierzenia ! 🙂
Nie tylko błędy w tekście u innych widzi się lepiej, Skowronku
Nie bez przyczyny powstało powiedzenie o słomce i belce
Zawsze u kogoś lepiej widać 
Dziewiąta dochodzi, a ja wychodzę na czas jakiś. Do widzenia (mam nadzieję) po południu. Albo wieczorem, kiedy się będzie dało.
Rzeknę do zobaczenia 😀
Kawa i u mnie wypita, teraz muszę się zbierać do wyjścia. Obiecałam sobie na dziś, że pójdę do mordochwyta zrobić fotkę na dowód osobisty. W grudniu mija termin jego wymiany. Zatem do popołudnia
Witaj Poranna! „Mordochwyta”? Tego jeszcze nie slyszałam….
Też mi się „mordochwyt” spodobał!
Też nie słyszałam tego określenia

Taki „mordochwyt” ma szanse się przyjąć
Dzień dobry 🙂 Myślałem, że Ramona to wyłącznie imię żeńskie 🙂
Ramona…
jak słodko imię twoje brzmi
Ramona…
na zawsze serce oddaj mi
Gdy czule przytulę
Twe piersi które płoną i drżą
Szczęśliwy, szalony
w pieszczotach miłości niosę ci swą… 🙂
Hej Misiaczku !
Specjalnie dla Ciebie 🙂
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/ising.pl/nagranie/163k3mhsv4g,Dankemost57-Ramona_Moja_piosenka
tego nie umiem otworzyć na blog :ale chyb ana szczęście ?:))
Dzięki Czarodziejko, lubię Mietka Fogga 🙂 🙂
Wróciłam, zgrzana i głodna. Mordochwyta załatwiłam w 10 minut, ale później w urzędzie miałam czekania ponad godzinę. Za miesiąc odbiór dowodu. Teraz muszę coś wrzucić na ruszt, bo mi kiszki marsza graja. A więc do popotem
Smacznego!
Dziękuję, już po smacznym
Ja też zaraz będę jadła (śniadanko), ale najpierw musiałam nakarmić pierzaste
Jak zjem, to mogę zapomnieć… według zasady „syty głodnego nie zrozumie” 
Dzień dobry
A co do treści tego opowiadania naszej noblistki… Znam taką, która wyszła za mąż nie za tego, którego chciała, bo głupio jej było dać kosza oświadczającemu się
No bo jak powiedzieć komuś, że nie, skoro tak ładnie prosi? Czyli… niby romansidło bez sensu, ale i takie wypadki chodzą po ludziach…
Oho, wiem o kim mówisz 😆 Różnie się na świecie dzieje
Oho, wiem o kim mówisz 😆 Różnie się na świecie dzieje

Bywają w życiu takie przypadki, że garbus garbusa kładzie na łopatki
Wiem, że wiesz, Bożenko
Obydwie ją znamy i „podziwiamy” 
Hihi… a ja znałem taką, co przymierzając suknię ślubna doszła do wniosku, że w tak pięknej sukni lepiej by się prezentowała u boku tego drugiego!
Też pięknie
To też dobre
Jak widać, dla niektórych ślub, czy ogólnie zamążpójście to tylko impreza, a nie prawdziwe uczucie
Co się dziwić, że potem tyle jest rozwodów 
Jeśli ktoś udaje tylko dorosłego, a w gruncie rzeczy ma dziecinny rozum, to tak może być. Ale nie zawsze szczęście małżeńskie zależy od nas samych. Ktoś może dobrze grać swoją rolę przed ślubem, a później pokazuje swój charakterek. Jest takie powiedzenie, że żeby człowieka poznać, trzeba zjeść z nim beczkę soli. Nigdy się nie ma pewności na kogo się trafi. Ty Mireczko miałaś szczęście
Czas mi się kończy i pora wypadać do pracy

Miłego popołudnia
Przyjemnej i nieuciążliwej pracy
Znaczy dla pana Szyby jest nadzieja 😉
http:/home/u194284526/domains/madagaskar08.pl/public_html/cdn.zoba.to/?t=u&url=http%3A%2Fhome%2Fu194284526%2Fdomains%2Fmadagaskar08.pl%2Fpublic_html%2Fzoba.to%2Fimage%2F1da20a0e4666a4084f5625f1a57d3be8_64b192b4abe638e80f1f469230338317.jpg&p=scaleToWidthIf&w=666
Z tego tekstu przebija patriotyzm i chęć suchania oraz sużenia ludziom :)))
Masz na myśli nadzieję na ożenek?
Raczej na powtórzenie przez pana Szybę, drogi literackiej pani Szymborskiej.:)))
Właśnie 🙂 choć nie wiem – ona była w trakcie edukacji i mogła być jeszcze niedouczona, on już chyba po… i nie pomogło…
i już nie pomoże !
Mam wrażenie, że drogi literackiej już nie powtórzy – za późno zaczął
(minimum o 15 lat)
Mam autentyczne dreszcze
! Czy ktoś mu zrobił na złość czy jest taki wtórny analfabeta ?
Dyslektyk lub nieuk. Innej możliwości nie widzę.
Dyslektyk tez nie, bo oni są konsekwentni, a tu jedno słowo w dwóch wersjach…
Przez chwilę się zastanawiałam, czy to nie sposób na sławę, na zasadzie nie ważne jak, byle nazwisko bezbłędnie zapisano, ale… nie. To raczej nieuctwo. Choć mam też pełne grozy podejrzenie, iż to efekt reform szkolnictwa…
Niestety, to może być prawda 🙁
P. Szyba jest kandydatem PiSu?
To wiele wyjaśnia!
psyt 😉 polityka na bok, króluje ortografia w drodze do kariery 😀
Nie wiem co tym myśleć
To ten P. Szyba sam sobie zadawał pytania i odpowiadał na nie? I jeszcze na dokładkę sam to napisał i wydrukował?
Bez żadnej korekty? Na domowej drukarce? Czy to przypadkiem nie jest złośliwość jego przeciwników politycznych… Chyba że to kompletny idiota…
Nie znam, to się nie wypowiadam, chociaż ta przynależność partyjna…
Mistrzu Tetryku, czy byłbyś uprzejmy wysłać mi hasło do zalogowania się ? czyszczono mi komputer i wszystkie hasła szlag trafił. Nie mogę też znaleźć notesu, gdzie je miałem zanotowane :))
Się robi!
Niestety, system twierdzi, iż mam nieprawidłową nazwę i nie pozwala się zalogować.
Łap gołąbka! 🙂
Dzięki za pomoc :)) Wszystko już na swoim miejscu :))
Cieszę się!
Dobry wieczór 🙂


Hi hi … Ukratku ale się ubawiłam tym tekstem !
Ja jednak na Nobla nie mam co liczyć, jako że nie piszę
Może bym nawet zaczęła… ale dla kog(u)ż mam pisać?
Jakżeż dla kogoż? Dla nas-że, dla nas!
Dołączę do Ukratka, Kopciuszku
Może my Ci nagrody Nobla nie damy, bo nie mamy takich uprawnień (a szkoda), ale nagrodą mogą być nasze zachwyty 
Dobry wieczór. Pracę skończyłem, ale lokalnie dzieje się coś dziwnego z netem. Strony raz się ładują, raz beznadziejnie mulą, ping wykazuje raz standardowe opóźnienie kilku(nastu lub dziestu) milisekund, a raz – 1700-3500 ms lub nawet „Upłynął limit czasu żądania”. Lokalny admin już jedzie, ale dopóki się nie pojawi, mogę być niezdolny do sensownej konwersacji w komentarzach (nie wiem, szczerze mówiąc, czy i kiedy niniejszy się pojawi).
PS. Mistrzu Tetryku, przychodzi Ci do głowy coś, co mógłbym podszepnąć tutejszemu adminowi, jak już się pojawi? Czy jest jeszcze coś, co mógłbym sprawdzić? (router już restartowałem, kolega z pokoju obok korzysta z tego samego LANu i ma własny router, a również ma podobne objawy, więc to raczej nie mój router).
Obserwowałem i ja dziś ze dwa przycięcia się serwera, ale teraz wydaje się być wszystko dobrze (pingi 15-30ms).
Czy problem dotyczy tylko Wyspy, czy innych serwerów też?
Odbieram HBO Go za pośrednictwem lokalnego dostawcy internetu, inne filmy oglądam bez najmniejszych problemów, natomiast HBO się zacinają i pojawia się napis błąd nr 203. Pewnie to wina portalu HBO ?
Łe, akurat jak wysyłałem komentarz, coś znowu klęknęło.
Sytuacja już opanowana na miejscu, bez moich podpowiedzi.
Generalnie z Wyspą raczej było wszystko w porządku, raczej z serwerem obsługującym LAN od mojej strony coś nie teges.
Najciekawsze, że proste strony w htmlu z bólem i powoli, ale się ładowały, natomiast wszystko, co działa we Flashu, czy ogólniej, na aplikacjach zaszytych w stronie, muliło beznadziejnie i bezskutecznie (standardowy Gmail, Facebook, Speedtest).
U mnie to zależy od wersji przeglądarki na przykład 🙂 Na operze next wszystko śmiga, a na tradycyjnej fb i itp. zamula nie do użytku…
Ha, na Operze FB mi nie chce chodzić, mimo że to wersja 12.17 i twierdzi, że nie ma nowszej. Czy Opera Next to to samo, co wersja beta? Pomoc Opery twierdzi, że to wersja raczej dla developerów i testerów, wolałbym nie korzystać z przeglądarki, która ma jakieś dziury, zwłaszcza przy logowaniu się do poczty i takich tam?
Prawdę mówiąc się nie znam – działa, to korzystam 🙂 mam obie, bo każda ma jakieś minusy, na next brakuje mi przycisków funkcyjnych, a nie wszędzie pamiętam hasła, które są zapamiętane na tamtej 😉
Zresztą zawsze mam więcej niż jedną przeglądarkę na komputerze, co się przydaje, gdy ma się na przykład ze dwa profile (swój i mężowski) na jakichś portalach, czy różne konta pocztowe, a nie ma programu pocztowego. A także przy stosowaniu adblokerów, bo w niektore miejsca nie da się wejść bez nich, tak są przeładowane reklamami, a inne nie działają przy włączonych wtyczkach 😉 Ach ten internet…
Ja mam chyba wszystkie (najpopularniejsze pod Windows). IE z systemem, FFox w starej wersji (bo tylko z nią działa pewien plugin potrzebny do pracy małżonce), Chrome (poczta i FB małżonki, bo najszybciej działa), Operę (klasyczną, ja na niej pracuję, najbardziej mi odpowiada zakres możliwości i układ wszystkiego) i Safari na wszelki wypadek… Coś pominąłem? Netscape’a chyba już nie ma wśród żywych?
Ale jeśli mówisz, że ta Opera Next może działać na tym samym kompie, co klasyczna, i jeszcze FB na niej nie muli, to chyba się skuszę.
Wooohoohohooow! Ależ błyskawica! Szybko się zainstalowała, a jak śmiga!!!
Jak wpadniesz w dziurę, to krzycz, Ukratek zarzuci linę 😉
Przeczytałem powieść, przeczytałem komentarze, za stary jestem na pisanie powieści (chociaż tu się nie zarzekam, bo kto wie)
Pozostaje więc się pożegnać i życzyć miłej nocy.
Dobranoc
Spokojnej nocy Krzysiu
Ja też już się pożegnam. Dobranoc
Taka Szymborska to miała fajnie, sekretarz, pan Rusinek, a ja nie mam sekretarza i nikt za mnie dobranocki nie zamieści 😉
Ostrzyłem sobie dzisiaj zęby na jednego kompozytora pochodzenia transylwańskiego (nie tylko nazwisko, ale i kraj pochodzenia na „T” – ha!), ale okazało się, że na YouTubie nie ma żadnych jego utworów. Trudno, obejdziemy się smakiem i Anglikiem.
William Tisdale (lub Tisdall) był przedstawicielem tzw. szkoły wirginalistów (wirtuozów wirginału, mniejszej odmiany klawesynu). Niewiele o nim wiadomo, poza tym, że jego utwory zachowały się w dwóch tomach, zawierających zapisy muzyki wczesnobarokowej.
Dzisiaj na Wyspie jedna z jego pawan. Aż się wierzyć nie chce, że ten niespieszny, kunsztowny utworek powstał na początku baroku, a nie pod jego koniec. Toczy się swoim tempem, lekko melancholijny, pełen zadumy, lecz nie rozdzierająco smutny. Mnie na dzisiejszy jesienny dzień pasuje – niebo nie płakało, słońce świeciło, ale widać, że wszystko już się układa do snu.
Snów ciepłych i przytulnych w związku z tym. Niekoniecznie od razu zimowych! Tak, do Miśka mówię! 😉
Złotorude liście, mojego psa na ich tle nie widac 🙂 A pawana mi pasuje do Twoich jesiennych klimatów.:)
Na wczesną dobranockę mój stary, ale ulubiony dowcip : Do znanego pisarza zwraca się czytelnik w te słowa – Mistrzu, w swojej książce użył pan określenia ;’ ..po stracie bliskiej osoby było mu pusto i boleśnie”…. jakżeż można doświadczać takiego uczucia ? Pisarz więc odpowiedział: „Przepraszam, czy pana nigdy nie bolała głowa ?”

Celna riposta!
Celna

Oczywiście o ile ten czytelnik ją zrozumiał, bo z tym też mógł mieć problem
Dobranoc, bo mnie dziś boli głowa 🙂
Dobry wieczór 🙂 Trudna sprawa z ortografią , ale cieszmy się , że mamy alfabet łaciński , a nie pismo obrazkowe Chin , czy Japonii . Wyobrażam sobie ,jakie wywijasy trzeba by pędzelkiem nasmarować , aby przekazać np: kocham cię i bez ciebie żyć nie mogę , zadzwoń do mnie z samego rana ,bo usycham z tęsknoty . Aby coś takiego narysować , to jest dopiero mistrzostwo ! Nie czepiajmy się zatem Prezesa za suzyć i suchać , bo to tylko skutek defektu w uzębieniu , a nie defekt w polonistyce
Polemizowałbym z „tylko”… preferowałbym „także”
Masz pewnie rację z tym uzębieniem, Maksiu
Tylko ten pan to napisał, a nie wygryzł… 
Zapraszam pięterko wyżej
Mam nadzieję, że za dużo błędów nie znajdziecie. Noblistką i tak nie zostanę 